Ogłoszenie


#201 2012-07-04 11:36:34

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 928
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Już w Debiruyaa. Za chwilę Kanketsu. Takashi wyraził swą prośbę, na którą odpowiedziałem "Tajest!", po czym zadał pytanie, na które również odpowiedziałem.
- Podobno ten szczyt ma na celu zjednoczenie klanów na ten czas pod wspólnym sztandarem, aby w pokojowy sposób rozwiązać problem Kraju Ognia. Sądzę jednak, że to po prostu niemożliwe, aby obeszło się bez walki.
Po mojej odpowiedzi zamilkłem i tak trwałem do końca podróży do Kanketsu.
- Spokój, cisza, dobre zachowanie... Oby nic we mnie nie wybuchło wtedy...
z/t -> Kanketsu/Wielki pałac

Offline

 

#202 2012-07-04 13:16:18

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Tutaj już wyraźnie było widać przygotowania do wojny  w pobliżu znajdowały się fortyfikację i wyczuwało się coraz większe napięcie. Takashi starał się nas wszystkich uspokoić, prosząc o właściwe zachowanie. Kiwnęłam głową na znak że rozumiem,ale następne pytanie mnie zaszokowało. Nasz przedstawiciel nie wie o co chodzi na spotkaniu? Nawet ja rozumiałam że chodzi o to jakie wpływy korzyści mogą osiągnąć poszczególne klany oraz jakie działania mogą przeprowadzić. Nabrałam poważnych wątpliwości czy aby na pewno przedstawiciel Nara nadawał się na swoje stanowisko.

[z/t -> Kanketsu/Wielki pałac]

Ostatnio edytowany przez Arisa (2012-07-04 13:17:41)

Offline

 

#203 2012-07-04 15:36:22

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Takimi słowami, przywitali się z nowa krainą, która jak nie gdzie, nie różniła się znacznie atmosferą czy klimatem. Ówczesnie była już nam znana, więc przedostanie się przez nią nie będzie trudne. Jakby nie patrzeć, już trochę podróży mamy za sobą, szczęście nam dopisuje, ale bez opadnięcia sił się nie obędzie, nikt przecież nie ma niewypracowanych do cna mięśni. Męczymy się.

- Może i jeszcze kawał drogi przed nami, lecz spójrz tam - Pokazał ręką przed siebie - Za horyzontem tych drzew, jest kolejna granica, tam dotrzemy do Kanketsu. Ostatnia prowincja w kraju Ognia. Dalej już będzie przez zwykłą drogę, aż do kraju błyskawic. Powinno zlecieć szybko, nie śpieszmy się, jesteśmy opadnięci.

Ówczesne słowa, powinny podnieść trochę na duchu, już mają kilka dni za sobą, lecz zarazem i przed sobą. Spokojnymi krokami doszli do kolejnej granicy, tym razem na tereny Kanketsu.

[z/t Oboje -> Tereny Kanketsu]

Offline

 

#204 2012-07-04 20:10:41

Mei

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-02-11
Posty: 363

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Mei w końcu dotarła do Debiruiyaa'i, zwolniła teraz nieco, właściwie nie śpieszyło się jej tak bardzo. W końcu już prawie była na miejscu, a większość i tak pewnie jeszcze nie dotarła. Dopiero po kilku godzinach przyśpieszyła, chciała to już mieć z głowy, bo w końcu takie podróży bywały męczące. Mei była już coraz bliżej swojego celu, była niedaleko granicy Kanketsu, a stamtąd już tylko do pałacu. Zwiększyła swoją prędkość do maksimum, by jak najszybciej znaleźć się na miejscu. Była coraz bliżej i bliżej, zastanawiała się co u reszty, w końcu rozdzieliła się na tyle od innych, że teraz musiała podróżować sama.
[z/t --> Kanketsu/Wielki pałac]


http://desmond.imageshack.us/Himg28/scaled.php?server=28&filename=51543250.png&res=medium

Mowa żab (Link do nich)
Gamaken
Gamabunta
Gamakichi
Gamatatsu
Gamahiro
Gama / Gomo
Gamariki
Fukusaku
Shima

Offline

 

#205 2012-07-04 21:01:46

 Senti

Zaginiony

37585360
Zarejestrowany: 2011-12-11
Posty: 539

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Znudziłem się strasznie tą podróżą. Dreszcz ekscytacji dawno minął, a ja miałem ochotę na dobrą walkę. W końcu po to przyszedłem na tą wojnę, kiedy tymczasem nie stoczyłem żadnego pojedynku. Krew Kaguya zaczęła buzować wewnątrz mnie, by w końcu eksplodować. Kto wie, może uda mi się kogoś zabić? Już dawno, naprawdę dawno, nie walczyłem tak na serio. Nie miałem z kim...

Przemierzałem powoli cały teren. Oddaliłem się nieco od całej grupki, dlatego pozwoliłem sobie przyspieszyć. Szczerze powiedziawszy, to nie wiedziałem gdzie będzie ten cały szczyt, toteż musiałem trzymać się innych, by przypadkiem się nie zgubić.

z/t Kanketsu/Wielki pałac

Offline

 

#206 2012-07-04 21:07:39

 Miyaguchi

Zaginiony

6720223
Zarejestrowany: 2012-03-04
Posty: 298
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru; Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny
Multikonta: Akemi, Shura

Re: Tereny starego Debiruiyaa

W tej prowincji już nie chciałem za bardzo się przemęczać. A też sam moloch mi zaproponował bym na nim kontynuował podróż. Wskoczyłem na niego i zaczęliśmy biec dalej, a w wzgoli ścisłości biegł Sumiteru, a ja na nim siedziałem. Nadal mnie męczyło to, że nie mogę jakoś się wykazać. Samym bieganiem to ja medalu nie dostanę. Jednakże o nim nawet nie marze. Bardziej chodzi mi o same pokazanie, że ja już doroślałem i potrafię pokonać parę lepszych osób. Nie zdziwił bym się jakbym dał radę pokonać kogoś lepszego od mnie. Czasem dobra taktyka sprawia, że możemy dać z siebie więcej niż nam się wydaję. To czasem łatwiejsze niż nam się wydaje. Jednak teraz zbliżałem się do Kanketsu i czas mojej podróży dobiegał powoli końca.

z/t - > Kanketsu/Wielki pałac

Offline

 

#207 2012-07-06 11:13:34

Akihito

Zaginiony

Zarejestrowany: 2011-09-18
Posty: 131

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Chłopak spokojnie znajdował się coraz bliżej celu. Niestety, ciągle pozostawał w tyle. Był zmęczony tamtymi podróżami. Mimo wszystko, chciał dotrzeć w najbliższym czasie do celu.
-Szkoda, że jak na razie tylko biegam. ja i Rokutaro nie mogliśmy nic zrobić z Samurajami. Przykry jest to, że gdyby ktokolwiek z naszej drużyny znałby ich choć trochę, albo w przeszłości nawiązywał podobne kontakty byłoby bardziej możliwe. Cholera! Biegając przez świat nic nei zrobię! Rokutaro został, a ja jestem sam, otoczony przez innych i lepszych ninja. Muszę nadgonić tą odległość, która dzieli ich poziom i mój, choć to naprawdę trudne zadanie.-myślał.

[z/t -> Kanketsu/Wielki pałac]


Tak. To właśnie Akihito. Znany wcześniej jako Tokito...

http://desmond.imageshack.us/Himg39/scaled.php?server=39&filename=zawaliste.png&res=landing

Offline

 

#208 2012-07-07 11:07:02

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Po długiej drodze przez prowincję w końcu dotarliśmy do widniejącej na horyzoncie Dozuka, na moment nie zwalnialiśmy tępa, chcieliśmy jak najszybciej dotrzeć do celu by wreszcie zakończyć tą żmudnie ciągnącą się misję. Ich nogi nie sprawiały już bólu wycieńczeniem, po prostu już ich nie czuli, jak pozbawione władzy bez żadnych odczuć automatycznie już podążały bez przerwy, pierwszy ból spowodowany ciągłym biegiem zostanie zapewne doznanym gdy staną w miejscu. Przed nimi po kilku godzinach monotonnego biegu poczęła rozpościerać się kolejna prowincja.

[z/t (2x)--->Dozuka]

Offline

 

#209 2012-07-08 00:55:55

Ryuichi

Zaginiony

143906
Zarejestrowany: 2012-07-06
Posty: 59

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Młody Ninja po zdanej Akademii chciał przenieść się na tereny Debiruiyaa, pomyślał, że nie pójdzie od razu do swojej siedziby, ani też do swojego kraju, Debiruiyaa była pierwszą krainą jaka przyszła mu do głowy, wiedział, że nie ma tu czego szukać, ale musiał od wszystkiego zdecydowanie odpocząć. Szeroko rozwinięta flora pozwala na zaczerpnięcie świeżego powietrza i zrelaksowania się na łonie natury. Opierałem się o jakieś drzewo, ale nie czułem tego, co chciałem, więc rozglądnąłem się i poszukałem miejsca w cieniu, z którego jednocześnie wygodnie będzie się obserwowało niebo, bo właśnie do takiego miejsca trafiłem i oparłem się o drzewo.
Nie powiem, że nie podoba mi się siedziba organizacji, ale w lasach Ariando nie czułem jeszcze takiego przypływu świeżości, a jednocześnie takiej odmienności jaką spotkać można tutaj. I te elastyczne drzewa... - Rozmyślał Samotnik lekko przymrużając oczy i głęboko wdychając powietrze.

Po krótkim odpoczynku i ukojeniu nerwów postanowiłem pójść na małą przechadzkę, było przyjemnie i nie obchodziły mnie również plotki na temat klątwy w owym lesie. Z pewnością nie pierwsza i nie ostatnia legenda, a takich wiadomo nie należy brać zbyt poważnie. Po krótkiej przechadzce mocno się rozciągnąłem i nie tracąc więcej czasu ruszyłem przed siebie. Miałem zamiar dotrzeć do swojej siedziby, ponoć mają przedstawić mi zwój dotyczący mojego nazwiska Aburame, wiązać ma się z nim wielka moc, która być może niedługo będę wstanie okiełznać. Skierowałem się więc najpierw w stronę Dokuza.

[z/t-->Dokuza]

Ostatnio edytowany przez Ryuichi (2012-07-08 23:04:13)


http://desmond.imageshack.us/Himg443/scaled.php?server=443&filename=ryuichisygna.png&res=landing

Offline

 

#210 2012-07-09 16:58:12

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Droga która została przez nas przebytą szybko ginęła za nieboskłonem by odkryć przed nimi nową tą jeszcze nie pokonaną. Jeszcze nie tak dawno, można nawet powiedzieć że wczoraj, bo to prawdopodobnie było wczoraj, przebywali tą krainę by dotrzeć do siedziby sztabu, dziś tą drogą wyruszają na następną, kolejną , już trzecia w przygotowaniach do wojny, a większość czasu zajmuje droga ku tym krainom. Kiedy to wszystko się wreszcie skończy, chciała już zacząć przygotowywać się do swych planów, no trudno, skoro już się w to wpakowała to już musi z tym żyć. Nawet nie dostrzegła zagłębiając się w myślach że oto przed nimi rozciąga się kolejna prowincja.

[z/t (oboje)---> Kanketsu]

Offline

 

#211 2012-07-09 22:15:07

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Znalazłem się na terenach następnej prowincji. Był to ostatni punkt przed Kanketsu. Mój krok był bardzo szybki, niektórzy musieliby już biec. Tym marszem pokonywałem kolejne metry, a nawet kilometry. Kraj Ognia kolejny raz zmuszał mnie do podróży. Nie przeszkadzało mi to. Nie przeszkadzała mi samodzielna wędrówka. Miałem czas by pomyśleć i uspokoić się. Z reguły podróżowałem sam, nawet jeśli zmierzałem w tym samym kierunku co inni. Pewnie wkrótce to się zmieni. Na wojnie nie liczą się nasze zachcianki, rozumiałem to doskonale. Pogrążony w myślach dostałem się do Kanketsu. Przemaszerowałem do pałacu gdzie znajdował się mój cel.
[zt----->Kanketsu Pałac]


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#212 2012-07-10 12:06:26

Daiki

Gość

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Z Dokuzy dotarłem od razu na tereny prowincji Debiruiyaa, stąd już niedaleko do Kanketsu, które jest moim celem, to tam udam się po przebyciu właśnie Debiruiyaa. Przyznam, że trochę boję się planu działania, który obmyśliłem. Najważniejszym jest jednak, by nie dać się dotknąć, a to nie powinno być takie trudne jakim się niby wydaje. Nigdy nie wiadomo na jakiego przeciwnika się trafi, ale z drugiej strony przecież posiadam duże umiejętności w walce w zwarciu, a moje techniki uniemożliwią komukolwiek zbliżenie się do mnie na minimalną odległość, która w ostateczności mogłaby poskutkować dotknięciem i w końcu przejęciem kontroli nade mną. Nie mogę na to pozwolić. Cóż, Byakugan dostrzeże wszystko, i tak jest dobrze, chociaż nie wiem jak zareagują na mnie pozostali. Cokolwiek się nie stanie, i tak jest dobrze. Muszę pomóc, pokazać na ile tak naprawdę mnie stać, udowodnić, że Gamatt-San mylił się co do mnie. A skoro już wszystko przemyślałem, mogłem udać się do Kanketsu, minąłem Debiuriyaa.

[zt -> Kanketsu, Wielki pałac]

 

#213 2012-07-10 23:57:39

Ryuichi

Zaginiony

143906
Zarejestrowany: 2012-07-06
Posty: 59

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Bujne lasy, świeże powietrze, to jest właśnie to, czego oczekiwałem po Debiruiyaa. Przybyłem tu, by poznać wiedzę na temat mojego klanu i posiąść jego potęgę. Wiedziałem, że nie będzie to proste i że ważne będą sprzyjające warunki, w których właśnie się znalazłem. Było już ciemno, a niebo lekko nieraz prześwitywało pomiędzy drzewami, ja natomiast miałem na sobie maskę i przechadzając się po lesie szukałem czegoś długiego i twardego. Gdy znalazłem odpowiedni kij usiadłem pod jakimś drzewem i patrząc na kawałek drewna rozmyślałem:
-Jak tamta małpa mogła... jak ona mogła połamać tamten kij... był na tyle mocny co ten, a wspólnym pociągnięciem razem złamaliśmy kij, który sam mógłbym połamać jeszcze prędzej. Czy jestem na tyle nędzny, że siłą dorównuje tylko małpą? - Użalając się nad sobą przypominałem sobie o przykrych zdarzeniach, jakie mnie ostatnio spotkały.


http://desmond.imageshack.us/Himg443/scaled.php?server=443&filename=ryuichisygna.png&res=landing

Offline

 

#214 2012-07-11 00:10:17

Ryutaro

Gość

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Cóż, nastał moment, w którym nawet dotychczasowa kryjówka stała się nudna, szara, nawet odrobinę niebezpieczna. Nie można pozostawać w tym samym miejscu aż tak długo, zwłaszcza nie może tego robić osoba mojego pokroju, samotna, taka, która nie posiada dosłownie nikogo. Ostatnia walka uświadomiła mi jak silny jestem, ale czy na pewno? Moja tężyzna fizyczna jest bardzo słaba, mam po prostu duży asortyment technik i zdolności, jestem silny dzięki moim korzeniom, taka prawda. Nie ma co, trzeba się ruszać, rozprostować kości i stoczyć kolejny pojedynek.
Ze zgrupowania kilku masywnych drzew wyjawiła się tajemnicza postać odziana w płaszcz, nikt inny, tylko oczywiście ja. Jak do tej pory schronienie dawało mi bezpieczeństwo, swojego rodzaju azyl, ale co za dużo, to też niezdrowo. Dlatego właśnie wyszedłem z kryjówki, wcześniej posyłając pojedyncze grupki robaków na zwiad. Kikaichu wyczuły jedną osobę w mojej okolicy, dość niedaleko, informacje przekazały mi od razu. Cóż, ruszyłem we wskazanym kierunku.
Ryuichi spędzał sobie spokojnie czas, najprawdopodobniej odpoczywając. Wtem za drzewa, o które siedział oparty, wyłoniłem się powoli ja, nie zdziwiłbym się, gdybym porządnie go przestraszył. Kucałem, co dawało jeszcze większego nastroju, moja głowa jakby powoli wychyliła się zza drzewa.
-Bu. - powiedziałem tylko tyle, musiałem zbadać reakcję i zareagować odpowiednio do niej.

 

#215 2012-07-11 00:23:33

Ryuichi

Zaginiony

143906
Zarejestrowany: 2012-07-06
Posty: 59

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Rozmyślałem nad swoją żałosnością i nad tym, że może najzwyczajniej tamten kij nie był taki wytrzymały, nie miałem okazji sprawdzić go, a to w końcu małpa używała go. To, że zabolał mnie wtedy jej cios jedynie świadczyło o tym, jak niska jest moja wytrzymałość i odporność na ciosy. Powoli ktoś się do mnie zbliżał, nawet mimo liści pozwoliło mu to bezszelestnie się do mnie podkraść, a wcześniej wykryć za pomocą niezauważonych przeze mnie owadów. Nie wiedziałem jeszcze na czym polega potęga klanowa Aburame, nigdy nie słyszałem o tym zbyt wiele, więc zamierzałem właśnie zapoznać się ze zwojem, lecz zanim go wyciągnąłem ktoś zechciał mnie wystraszyć. Odruchowo, gdy trzymałem "kij", będący jedynie twardym kawałkiem drewna, cofnąłem go za głowę, jakbym chciał się zamachnąć i obronić przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. Stało się to, gdy postać skradająca się za Ryuichiego wyłoniła się zza drzewa i przestraszyła go, zdaje się nie na żarty. Poprzez ruch z wycofaniem kija w tył nieznajomy osobnik mógł dostać ową "bronią" w twarz, nie zdążając wcześniej zareagować i jednocześnie upadając, gdyż na kucaka nie mogła odpowiednio utrzymać równowagi. Wiedząc, że kij zderzył się z czymś co nie było drzewem obróciłem twarz i przeprosiłem, nie znając jednak wciąż zamiarów Ryutaro i mogąc być w niebezpieczeństwie. Wstałem i wciąż pewnie trzymałem kij skierowany do dołu.


http://desmond.imageshack.us/Himg443/scaled.php?server=443&filename=ryuichisygna.png&res=landing

Offline

 

#216 2012-07-11 00:40:28

Ryutaro

Gość

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Młodzieniec okazał się najwidoczniej niedoświadczonym ninją, inaczej podszedłby do sprawy, gdyby był silniejszy, tak przynajmniej sądzę. Póki co musiałem się uporać z jego ciosem, ale czy na pewno ? Po uderzeniu wydałem z siebie odruchowo charakterystyczny dźwięk *Ałaa* po czym wywróciłem się do tyłu. Pomacałem się po facjacie, krzywo spoglądając na młodego.
-Moja facjata, to boli, już nie żyjesz, szczylu. - natychmiast zaczęła ode mnie emanować ogromna , straszna energia.
Po chwili zamieniłem się w kłębek dymu, czemu towarzyszył znany dźwięk, *Puff*. Klon. Prawdziwy ja pojawiłem się w błyskawicznym tempie przed chłopakiem, niemalże stykając się z nim nosem. Na mojej twarzy widniał szeroooki uśmiech.
-Żartowałem, dziobek. - zbliżyłem się jeszcze bardziej, popychając go czołem.
-Ryutaro Aburame jestem. - zrobiłem słodką minkę.

 

#217 2012-07-11 01:05:39

Ryuichi

Zaginiony

143906
Zarejestrowany: 2012-07-06
Posty: 59

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Nie najadłem się strachu, gdyż wiedziałem, że mam przy sobie potężny kawałek drewna, który nie połamał się po jednym uderzeniu. Choć to był tylko pozór, w rzeczywistości bardzo się obawiałem owej osoby, a gdy okazało się, że jest to klon, to "bu" w porównaniu z tym, gdy pojawił się nagle przede mną było niczym. Mój szok na tym się nie zakończył, gdy usłyszałem nazwisko chłopaka zdziwiłem się. Byłem z wymarłej linii krwi i nie przypominam sobie, żebym widział go w przeciągu ostatnich lat. Ale jednak, przede mną był żywy posiadacz klanu Aburame, a przynajmniej człowiek z owym nazwiskiem.
-A...aa...Aburamee? - Mówiłem lekko roztrzęsiony opadając na ziemię i osuwając się o drzewie, aby nie być blisko z lekka przerażającej twarzy Ryutaro. Szerokie uśmiechy z wystawionymi zębami nie zawsze wróżą coś dobrego, a nieraz potrafią człowieka istnie przerazić, tak jak w tej sytuacji.
-Ryu...ichi... Aburame. - Więcej nie potrafiłem wykrztusić. Plan chłopaka powiódł się, zwłaszcza, że ja sam nie byłem silny i wolałem nikomu nie podpadać.

Ostatnio edytowany przez Ryuichi (2012-07-11 01:06:06)


http://desmond.imageshack.us/Himg443/scaled.php?server=443&filename=ryuichisygna.png&res=landing

Offline

 

#218 2012-07-11 01:27:21

Ryutaro

Gość

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Lęk chłopaka dało się wywęszyć z daleka, a co dopiero zobaczyć z kilku centymetrów. Osiągnąłem cel i przestraszyłem go, zgodnie z zamierzeniami, nie chciałem jednak sprawić, by posikał się ze strachu, dlatego od razu zmieniłem minę na "normalną", przywracając sobie naturalny wyraz twarzy, jednocześnie wyprostowałem nogi i wstałem.
-Ahh, też jesteś z klanu Aburame ? To niezwykłe, bo jeszcze nigdy nie widziałem kogoś z naszej rodziny poza Airando. Mogę śmiało powiedzieć, iż to zaszczyt, że mogę cię poznać. Szkoda czasów, w których nasz klan stał się jednym z wymarłych, nasza rodzina nie jest już tak liczna jak dawniej, te czasy znam tylko z opowieści. Ja jestem tutaj w celach czysto podróżniczych, zwiedzam ten padół, poszukując godnych sobie przeciwników. Bo nie wiem czy wiesz, ale jestem bardzo potężny. Niestety nawet do tej pory nie trafiłem na nikogo, z kim mógłbym się porządnie zabawić, ostatnio walczyłem z pewną trójką ninja, ale nie dawałem im jakoś szans na wygraną, ta walka była nudna, nie mieli ze mną szans. I weź tu się jakoś zabaw... Dlaczego ci to mówię? Oczekuję od ciebie tego, byś powiedział mi z jakiego powodu opuściłeś rodzinne ziemie, co cię tu sprowadza? - zaznaczoną część wypowiedzi wyszeptałem, spoglądając a to na przeciwnika, a to wokół nas.
Ogólnie teraz brzmiałem dość dziwnie, inaczej, byłem wręcz nie do poznania, przynajmniej Ryuichi mógł mieć problemy z poznaniem mnie, tak sądzę, no bo przecież z chwili na chwilę zmieniłem się wręcz nie do poznania.Chłopak mógł dostrzec jak spod mojego płaszcza wydostają się kolejne Kikaichu, te zaczęły krążyć po okolicy, ostrożności nigdy za wiele.

Ostatnio edytowany przez Ryutaro (2012-07-11 01:28:57)

 

#219 2012-07-11 12:18:01

Ryuichi

Zaginiony

143906
Zarejestrowany: 2012-07-06
Posty: 59

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Ryuichi miał na sobie maskę, przez co Ryutaro jedynie z założeń i mojego jąkania się mógł zgadnąć, że wszystko poszło zgodnie z jego zamierzeniami. Opowiedział chwilę to o klanie, to o walce i celach przybycia tutaj. Raz też coś wyszeptał, choć nie wiedziałem, czy było to istotne. Nie chciałem popadać w panikę, nieznajomy dotąd chłopak zmienił swoje zachowanie radykalnie, widać było wyraźnie, że jego poprzednie działania były zamierzone, a teraz powinienem móc spokojnie dowiedzieć się czegoś więcej, nie koniecznie zdarzy się następna okazja do spotkania członka klanu Aburame.
-Przyszedłem tutaj, bo bardzo lubię to miejsce, nie podróżowałem wiele, a to też głównie przez lasy, z których ten jest dla mnie najlepszy. Miałem zamiar się tu uczyć i poznać tajniki klanu, jednak może sam mnie czegoś nauczysz? Kim właściwie są członkowie klanu Aburame? Moi rodzice nie byli ninja i nigdy nie zdołałem dowiedzieć się czegoś więcej. - Mówiłem powoli wstając, a raczej ponownie próbując wstać. Maskę wciąż miałem na twarzy, a kij w jednej ręce zwrócony ku ziemi. Oczekiwałem w skupieniu na odpowiedź.

Ostatnio edytowany przez Ryuichi (2012-07-11 12:20:55)


http://desmond.imageshack.us/Himg443/scaled.php?server=443&filename=ryuichisygna.png&res=landing

Offline

 

#220 2012-07-11 14:22:52

Ryutaro

Gość

Re: Tereny starego Debiruiyaa

-A może najpierw zdejmiesz maskę i pokażesz pyszczek? - uśmiechnąłem się z przymkniętymi oczami w stronę chłopaka.
Zastanowiłem się nad jego pytaniem i w sumie nie mogłem go od razu skreślać, ma bowiem rację odnośnie jednej rzeczy, a mianowicie tej, iż nie ma zbyt wielu członków klanu Aburame na świecie. Nasza rodzina wiedzie raczej spokojne życie w Airando, większość podejmuje się obrony wyspy, aniżeli działań na własną rękę, tak jak to wybrałem ja, czy chociażby ten tutaj.
-Cóż, członkowie naszego klanu... Są... Członkami naszego klanu. Chcesz, żebym cię uczył? Najpierw musisz mi pokazać co potrafisz. Zacznij walkę i nie ograniczaj się. - mówiłem zaciekawiony, po czym pojawiłem się nagle 10 metrów od chłopaka.
Zacząłem się zastanawiać nad tym, czy aby na pewno dobrze robię, ale w sumie co w tym złego? Muszę się opamiętać, choć żądza krwi jest duża, to lepiej jej nie zaspokajać, nie rzucać się w oczy. A może? Nie ...

 

#221 2012-07-11 17:34:59

Ryuichi

Zaginiony

143906
Zarejestrowany: 2012-07-06
Posty: 59

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Chłopak słuchał uważnie i wszystko poukładał sobie po kolei. Nie wiedział wciąż co potrafi członek klanu Aburame, tak więc problem był jedynie taki, iż doświadczony członek naszego byłego klanu, a zarazem bardziej doświadczony Ninja będzie dla mnie dużym wyzwaniem.
-Zdejmę ja, jeżeli uznam, że mogę ci zaufać. - Powiedziałem to, a zarazem pomyślałem o czymś bardzo istotnym:
-Mówił, że walczył ostatnio z trzema przeciwnikami, trzema na raz, a dla niego było to nudne... mam nadzieję, że nie sprawia mu frajdy zabijanie kogo popadnie. - Wtedy właśnie mój nowy przeciwnik, a także możliwie przyszły sprzymierzeniec, w końcu jesteśmy z jednej organizacji, pojawił się 10 metrów ode mnie. Walka się zaczęła, a zwycięzcą zostaje ten, kto zada więcej obrażeń i przygwoździ drugiego, co w moim przypadku było bardzo ciężkie, to moja pierwsza walka z silniejszym ode mnie przeciwnikiem, sądząc po wychodzących z jego ciała robakach, które rozchodziły się ostatnio po terenie panuje on nad nimi, bądź może to jego pakt, o jakim Ryuichi nigdy nie słyszał. Nadszedł czas, aby zacząć, Ryu złożył więc kilka pieczęci, a na polu walki pojawiło się 5 jego kopii, każda trzymała w ręce drewniany kij, który chłopak wcześniej podniósł.

Chakra: 5 000

Ostatnio edytowany przez Ryuichi (2012-07-11 17:35:32)


http://desmond.imageshack.us/Himg443/scaled.php?server=443&filename=ryuichisygna.png&res=landing

Offline

 

#222 2012-07-11 17:50:15

Ryutaro

Gość

Re: Tereny starego Debiruiyaa

-W takim razie sam zdejmę ci ją w walce, wówczas będzie to oznaczało jej koniec. - puściłem zalotnie oczko w stronę chłopaka.
Chłopak zaczął walkę od stworzenia swoich pięciu klonów. Ich sposób tworzenia był dla mnie wiadomy, zresztą robaki o wszystkim jakby mnie poinformowały. Złożyłem prostą pieczęć, a chakra w pewien sposób uwolniła się z mojego ciała.
-Kai. - klony zniknęły.
Skupiłem chakrę w stopach, po czym zacząłem biec w stronę chłopaka z niedużą szybkością, jednak nagle zniknąłem. Stałem już za nim.
-Walczysz ze znacznie silniejszym od siebie przeciwnikiem, takie techniki nie zadziałają. - powiedziałem, po czym wymierzyłem Ryuichi'emu kopnięcie w plecy, wówczas odleciał na pewną odległość.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#223 2012-07-11 17:54:22

Ryuichi

Zaginiony

143906
Zarejestrowany: 2012-07-06
Posty: 59

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Wiedziałem, że muszę użyć podstępu, jednak przeciwnik okazał się sprytniejszy. Mimo wszystko pojawił się za mną i zanim zaatakował przemówił. Wykorzystałem tą sytuację i opierając kij o ziemię uniosłem się i robiąc obrót w powietrzu kopnąłem Ryutaro w lewe udo, gdy był za mną, a następnie po ataku, którego zapewne się nie spodziewał wymierzyłem wprost w jego usta kijem. Nawet najwytrzymalsi ninja nie posiadają stalowych gardeł, wiedząc to w owy sposób łatwo można było zakończyć walkę, jednak nic nie było przesądzone, gdyż przeciwnik był o wiele szybszy ode mnie.

Chakra: b/z


http://desmond.imageshack.us/Himg443/scaled.php?server=443&filename=ryuichisygna.png&res=landing

Offline

 

#224 2012-07-11 19:00:13

Ryutaro

Gość

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Zabawa zabawą, ale mój przeciwnik okazał się bardzo niekulturalny, to skłoniło mnie do zrobienia czegoś, czego zrobić bym nie chciał. Ja do niego mówię, a ten będzie mnie bezkarnie atakował? O niee, tak nie będzie... Dlatego właśnie kiedy Ryuichi zamierzał mnie uderzyć został pochłonięty przez ogromną chmarę robaków, która zwyczajnie odepchnęła go, pochłonęła. Robaków było na tyle dużo, że chłopak nawet nic nie widział, nie mógł się oprzeć ich sile spowodowanej ilością. Kikaichu wyżarły jego chakrę, nie pozostawiając jej praktycznie nic, mój krewniak opadł z sił pod wpływem wycieńczenia (utrata wszystkich pokładów chakry jest równoznaczna ze śmiercią, więc zostawiam ci jej tak może ze 100, albo i mniej). Ponieważ oponent leżał i nie miał sił na kontynuowanie walki, podszedłem do jego i stanąłem jakby nad nim.
-Kultury, chłopcze. - towarzyszyły mi chłód, oschłość i powaga.
Kopnąłem go dość mocno w twarz, po czym siadłem niedaleko Samotnika, opierając się o jakieś drzewo. Nie chciało mi się mu pomagać, nie zasłużył sobie na to.

 

#225 2012-07-12 22:32:42

Ryuichi

Zaginiony

143906
Zarejestrowany: 2012-07-06
Posty: 59

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Sytuacja nie była zbyt przyjemna, ale wszystko przebiegało tak jak powinno. Młodzieniec od początku nie miał szans ze swoim przeciwnikiem, a ten wysysając z niego chakre wbił swoją nogę w jego twarz. Chłopak dość długo leżał na ziemi, jego chakra zdążyła się zregenerować, a jego rana na twarzy goiła się powoli. Omdlał na dość długo, ale teraz powoli się przebudzał, nie chciało mu się wstawać, jednak obrócił głowę w bok i zauważył, że Ryutaro był niedaleko niego. Maska była wciąż nietknięta, gdyż tak samo wciąż leżała na twarzy chłopaka, jedyne co to odcisnęła się na twarzy chłopaka po otrzymaniu ciosu. Ten "sen" z pewnością nie był najlepszym, jakiego Ryu zdołał doświadczyć, ale musiało mu to wystarczyć, wciąż jednak nie mógł się do końca pozbierać, nie miał również siły czegokolwiek mówić.


http://desmond.imageshack.us/Himg443/scaled.php?server=443&filename=ryuichisygna.png&res=landing

Offline

 

#226 2012-07-14 11:22:54

Rokutaro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2012-02-15
Posty: 411

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Miałem strasznie złe przeczucie... Miałem wrażenie, że grozi coś Akihito. Przekląłem raz kolejny i zwiększyłem prędkość lotu. Musiałem coś wymyślić, coś co będzie... odpowiedzią na wszystko co tam spotkam. Czy to co teraz odczuwałem można było nazwać strachem ? Raczej nie... Po prostu odpowiedzialnością za swoje czyny. Im szybciej tam będę tym lepiej. Nie miałem zbyt wiele czasu, a szybciej już lecieć nie mogłem. Westchnąłem ale nie odpuszczałem bo liczyłem na to, że jeszcze nic złego się nie stało. Nie ma to jak oszukiwać samego siebie, prawda ?

[zt -> Kanketsu, Wielki pałac]


Karta Postaci


Mowa Małp:
Enma

Offline

 

#227 2012-07-17 02:00:02

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Dość zmęczona tak krótką podróżą Miri lekko dysząc oparła się ręką o drzewo lewą trzymając za miejsce w którym jeszcze niedawno tkwił miecz z raitona. Cholerny Gisaku, dziewczyna wiedziała że Uchiha był pod kontrolą mistrza jednak wciąż nie mogła się powstrzymać od wysyczenia przez zaciśnięte ząbki jednego - onore - po chwili oparła się plecami o jakieś drzewo zsuwając na ziemię, nie.. nie zasypiała odpoczywała, rana która została wyleczona sprawiała ból nadal otwartej, musiała nabrać sił wiedząc że bez tego jej plany pozostaną jedynie planem, po chwili mimowolnie przymknęła strudzone powieki.

Offline

 

#228 2012-07-17 02:17:30

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Nie wszystko poszło po myśli młodej jeszcze dziewczyny z klanu Uchiha. Niby tak pięknie utalentowana i sprytna, lecz naiwna, no cóż... może to złe określenie, ale każdemu zdarzają się błędy. Opierając się o trzon wielkiego drzewa, swoimi plecami uruchomiła przycisk. Trawa pod jej siedzeniem, rozpadła się, a jej ciało zaczeło zlatywac ku dołowi. Po chwili upadła na marmurową, głądką podłogę, wysokość duża nie była, więc nic się jej nie stało. Jedynie może malutki siniaczek na pupie. Tak więc znajdowała się teraz, chodź przypadkowo w opuszczonym pomieszczeniu z pajęczynami. Po prawej ścianie wisiały korkowe tablice z różnymi zdjęciami i mapą. Na samym środku stał drewniany stół wykonany z dębu, a po lewej stronie na ściany widniały malowidła węży. Na przeciw niej widniała tabliczka z napisem "Matoshi Kirono - Poszukiwacz". Pokój albowiem należał kiedyś do dawnego podróżnika i poszukiwacza skarbów. Niestety nie udało mu się przed śmiercia wykonać jeszcze jedno zadania, odnazleźć zaginionego zwoju.

Miri śmiało mogła podejść bliżej, ponieważ na stole znajdował się kawałek kartki, a na niej napisane ciągłym drukiem:

"To już tyle mineło, tyle lat, młodość, dojrzewanie.... a na koniec starość... smutne chodź prawdziwe. Nie udało mi się udnaleźć wężowego paktu, tutaj zakańczam swoje poszukiwania. Matoshi."

Teraz dokładnie teraz, dziewczyna ujrzeć mogła szkieleta znajdującego się na samych tyłach. Przestraszyła się czy nie, możliwe, że na coś trafiła. Kurde... że nie którzy niosą, aż takie szczęście. Przypatrując się dokładniej prawej stronie, a dokładniej mapie, na niej zostały zaznaczone dwa punkty, jeden z nich oznaczał tutejszą rzekę. Chyba właśnie tutaj powinna zacząć swoje poszukiwania.

Offline

 

#229 2012-07-17 11:50:23

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Miri podnosząc się z twardej marmurowej podłogi spojrzała w górę, właz nie był wysoko. Okalając pomieszczenie wzrokiem ujrzała jakieś mapy, dokumenty, zbliżyła się uświadamiając sobie na co trafiła, poczęła ciekawym wzrokiem chłonąć wszystkie notatki, przyjrzała się mapie. Przeszukała dokładnie całe pomieszczenie zabierając wszystko co mogło być przydatne w poszukiwaniach, bo owe chciała rozpocząć. Zabrała wszystkie notatki jeśli takowe znalazła, mapę oraz to co dotyczyło zwoju. Wychodząc przez właz dla pewności tym samym przełącznikiem ukryła wejście, następnie skierowała się tak jak mówiła mapa w stronę rzeki, pozostawiając poszukiwacza tak jak go znalazła.

[z/t--> Rzeka]

Ostatnio edytowany przez Miri (2012-07-17 14:33:45)

Offline

 

#230 2012-07-17 19:09:31

 Miyaguchi

Zaginiony

6720223
Zarejestrowany: 2012-03-04
Posty: 298
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru; Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny
Multikonta: Akemi, Shura

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Starałem się jak najszybciej wykonać te podróż. Czas mnie naglił. Ja spokojnie mogłem odpoczywać siedząc na Sumiteru. Ten niosąc mnie nie czuł nawet mojej obecności. Był na tyle szybki, że nie musiałem się o to martwić. Znał cel naszej podróży, więc to była jedynie sama przyjemność. Mogłem szybko zregenerować swoją chakrę po przyzwaniu go choć i tak był mi teraz tylko potrzebny do podróży.
- Obym szybko tam się znalazł - pomyślałem rozglądając się wokoło. Trudno było podróżować ciągle tak w kółko - Nienawidzę podróży - powiedziałem pod nosem.

z/t - > Dokuza

Offline

 

#231 2012-07-19 21:32:52

 Arisa

Zaginiony

38787310
Zarejestrowany: 2011-10-12
Posty: 225
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Członek Klanu

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Wciąż podróżowałam na południe mając świadomość że każdy krok coraz bardziej zbliża mnie do domu jak ja dawno tam nie byłam miesiące prawie że lata.
-Ciekawe jak wiele się tam zmieniło.- myśl ta napawała mnie ekscytacją, ale też pewną obawą czy rozpoznam dom po powrocie czy wszystko tam w porządku? Nie wiedziałam ale z pewnością chciałam się tego jak najszybciej dowiedzieć dlatego jeszcze bardziej przyśpieszyłam kroku udając się do Dokuzy, nie zwracałam zbytnio uwagi na to że słońce już dawno znikło za horyzontem, liczyłam na odpoczynek po powrocie.

z/t - > Dokuza

Ostatnio edytowany przez Arisa (2012-07-19 21:34:41)

Offline

 

#232 2013-02-16 21:11:19

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Tereny starego Debiruiyaa

     Podróż nie dłużyła się w jakiś przykry sposób. Ryo wyszedł właśnie z Chikai, wkraczając tym samym na prowincje znaną chyba każdemu - Shisou. Tak zwane "serce świata", witało nie raz Kiyoshiego, w zarówno lepszych, jak i gorszych chwilach. Kraj Ognia słynął z wyjątkowo sporej gościnności i tolerancji, toteż przejście przez ten odcinek świata, nie wzbudzał większych kontrowersji. A mógł, bo kto wędruje z dwójką dziewczyna na plecach, w dodatku nieprzytomnych, kto wie czy i nie martwych. Dlaczego osoba, która je niesie idzie piechotą? No cóż, rzeczywiście, mogło się znaleźć wiele wścibskich osób, nie mających większych hamulców przed zadaniem takich pytań osobiście, no ale, jak widać Ryo miał szczęście, mogąc iść dalej w błogim spokoju.

z/t Ryo, Akane, Miri => Tetsu no Kuni || Tereny

Offline

 

#233 2013-03-21 14:16:21

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

W bardzo szybkim tempie ruszyłem za tą kobietą. Nie mogłem dać jej uciec. Chciałem wiedzieć skąd taka moc jest u tego chłopca. Ten dzieciak zbyt łatwo ją pojął. To wszystko było zbyt trudne dla niego. Można było to dojrzeć podczas kiedy ostatni duch został zgładzony. Płacz tego dziecka był przerażający.. Długo nie było mi go dane słyszeć.. po chwili przecież ta kobieta go zabrała. Nie mogłem teraz tak tym się zadręczać. Musze teraz wypatrywać jej. Jestem pewny, że jest gdzieś niedaleko.
- Nie uciekniesz mi.. - pomyślałem przeskakując z gałęzi na gałąź. Nie mogłem teraz dać się jej zaskoczyć. To nie był odpowiedni moment. Gdzie jesteś..

Offline

 

#234 2013-03-21 15:20:09

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kobieta biegła ile sił w nogach przed siebie, z uśpionym już dzieckiem na ramieniu. Wyskoczyła poza wysokie mury osady, a  Akemi niezwłocznie ruszył w pościg za nią nie zważając na otaczającą go sytuację. Biegł przez lasy, cały czas tropem jej butów, aż dotarł do Terenów starego Debiruiyaa. Ponieważ kobieta nie wiedziała, że ktoś ją śledzi, zatrzymała się na moment przy małym ognisku by odpocząć. Była szpiegiem i skrytobójcą, miała za zadanie porwać małe dziecko, przeklęte przez kapłana, aby otrzymać wynagrodzenie. Miała przy sobie także inne zlecenia, lecz te było teraz najważniejsze.

Mimo wszystko coś zwróciło jej uwagę, gdy słyszała zbliżające się kroki. Dziecko wciąż było uśpione, więc po prostu wskakując na grube drzewo, zostawił je na gałęzi i czekała, aż zjawi się nieoczekiwany przeciwnik. Gdy go zobaczyła, od razu z celem wprost na głowę, wyrzuciła kilka shurikenów.

Offline

 

#235 2013-03-21 15:42:19

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Przez cały czas biegłem. Nie miałem teraz zamiaru się zatrzymać. Jedynie co mogłem robić to unikać pojedynczych przeszkód na mojej drodze, które mi zawadzały. Czułem, że jestem już blisko mojego celu. Już zaraz miałem spotkać się z tą kobietą i dzieckiem. Może dowiem się dlaczego akurat to dziecko zostało wybrane. Może to nie było istotne, ale w końcu się nauczę czegoś konkretnego. Wreszcie miałem jakiś cel, który chciałem osiągnąć w trybie natychmiastowym.
- Jeszcze tylko trochę - pomyślałem kiedy w szybkim tempie zareagowałem na lecące w moim kierunku shurikeny. Szybko odskoczyłem do tylu na poprzednią gałąź by je uniknąć. Tuż przed okiem miałem ostrze wymierzonego we mnie shurikena. Wypatrywałem tylko gdzie znajduję się mój przeciwnik. Kiedy tylko ją dojrzałem wyskoczyłem w górę. Nie mogłem pozwolić je uciec. Kiedy opadałem na dół wymierzyłem szybko cios pięścią w jej kierunku. To na sam początek musi wystarczyć..

Offline

 

#236 2013-03-21 16:21:04

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Akemi uniknął ataku przeciwnika, odskakując tylko do tyłu, stojąc teraz na gałęzi, która znajdowała się za nim. Wnet w ostrzu zauważył odbicie kobiety, która teraz stała lekko nad nim. Była cała ubrana na czerwono, na twarzy założoną miała niebieską maskę. Włosy rozpuszczone. Spodnie luźne, jak i nogawki trochę przedłużane, a buty z lekkiego materiału, pewno do szybkich, dynamicznych i zgrabnych ruchów. Koszula długa, z długimi białymi rękawami.

Nie widać było na jej twarzy niezaspokojenia, wyglądała na bardzo poważną, niezbyt przejętą walką. Bohater nie zamierzał próżnować od razu atakując przeciwniczkę prosto w twarz. Niestety znacznie się przeliczył. Była od niego lekko szybsza, a do tego bardzo, bardzo silna. Gdy leciał tak z wyciągniętą ręką w przód, ta złapała go za łokieć, wnet drugą ręką za dłoń i robiąc wielki zamach, okręciła go w powietrzu i z całą swoją siłą zwróciła z powrotem na ziemię. Biedne ciało samotnika, runęło o warstwę gleby, robiąc w niej wielką metrową dziurę. Atak nie był słaby, wręcz przeciwnie bardzo sprecyzowany i silny. Źle wybrał moment  bezpośrednio atakując przeciwniczkę. To nie zapowiada się na bardzo łatwą walkę. Zwłaszcza, że już został poturbowany.

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2013-03-21 19:58:40)

Offline

 

#237 2013-03-21 16:35:33

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Zaskakująco staro wyglądała ta kobieta. Był szybka i silna, chociaż już nie młoda. Zaskoczyła mnie tym. Spojrzałem głęboko w jej zielone oczy. Nie spodziewałem się, że zaraz może mnie zaatakować. Nie skupiłem się. To była prawda. Nagle poczułem mocne uciśnięcie na łokciu jak i na jednej z moich dłoni. Wiedziałem, że zaraz to źle się skończy. Jednakże na mojej twarzy nie było widać przerażenia. Byłem całkowicie opanowany i spokojny.  Wylądowałem z ogromną siłą na ziemi. Źle oceniłem swojego przeciwnika. Czyżby wiek nie miał znaczenia w naszym świecie ninja? Raczej nie. A ta kobieta jest żywym przykładem. Nie mogłem pokazać, że jestem słaby wobec niej. Wstałem i wyprostowałem się. Znajdowałem się w ogromnej dziurze. To musiało pozostać po moim wylądowaniu tu. Kobieta ta naprawdę jest silna..
- Hmm... Wyzwanie? - zapytałem sam siebie pod nosem, po czym donośniejszym głosem powiedziałem - Na co czekasz? Ja aż palę się do walki - powiedziałem by pobudzić ją do zaatakowania mnie. Ja sam stanąłem w pozycji obronnej.

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-03-21 16:37:05)

Offline

 

#238 2013-03-21 16:50:40

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Kobieta zeskoczyła na dół, kiedy zauważyła, że jej przeciwnik został wgnieciony prosto w ziemię. Nie czuła po tym żadnego żalu. Wręcz przeciwnie, Akemi podniósł się z wielkiego krateru i wypowiedział w jej stronę kilka słów, wysłuchała je uważnie, po czym przemówiła, zza swojej zielonej maski. Nie było widać nawet ruchu ust

- Widzę, że jesteś bardzo odważny by stawiać czoła jednemu z najsilniejszych łowców głów – Lekkim głosem, spokojnie odpowiedziała, po czym szybko zaczęła składać pieczęcie, wręcz praktycznie nie do zobaczenia. W tą technikę była już bardzo wprawiona. Nie wypowiadając żadnych słów stworzyła wokół siebie i przeciwnika, ogromną ścianę ognia. Dosłownie otoczyła ich. Po tym, wykonała kolejną sekwencję znaków, a za Akemim pojawił się gigantyczny ognisty pająk, który zaczął biec w jego stronę.

Jedyną ucieczką przed nim było biec w stronę kobiety. Na boki nie może, no chyba, że chce się spalić w ścianie ognia. A do góry… chyba nie da rady, musiałby się wybić z czegoś co już jest ponad ziemią. A póki co wszystko zostało doszczętnie spalone. Tylko oni znajduję się w tym kręgu. Co teraz zrobi pozostawiony przez swojego przyjaciela Akemi. Czy da radę pokonać śmiercionośną kobietę ? Zobaczymy…

Offline

 

#239 2013-03-21 19:23:40

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Byłem pewny, że kobieta zacznie mnie atakować. Może i nie wyprowadziłem jej z równowagi, to i tak chciała dowieść, że jest silniejsza od mnie. Silniejsza ? Może i tak, ale nie sprytniejsza. Przynajmniej tak mi się wydawało. Wszystko wokoło mnie zaczęło palić. Wiedziałem już, że mam styczność z przeciwniczką używającą żywiołu ognia. Trudno nie było mi się w tym przypadku domyśleć kiedy wielki pająk biegł w moim kierunku. Musiałem szybko zareagować by nie zostać żywcem spalony. W tej samej chwili kiedy insekt się pojawił ja zacząłem biec i wykonywać znaki. Obok mnie pojawił się mój klon. Wraz z nim zaczęliśmy biec w kierunku kobiety. Moim pierwszym celem było naprowadzenie jej własnego jutsu na nią. Kiedy byłem już dostatecznie blisko niej mój klon wyskoczył w górę. Jak już był dosyć wysoko, ja również wyskoczyłem do niego. Wspiąłem się po nim, po czym odbiłem od jego głowy tak by wyskoczyć za barierę z ognia. Prawdziwy ja był gdzieś, na którymś z drzew. Kobieta jeszcze nie mogła się domyślić gdzie dokładnie. Mój klon w tym samym czasie wylądował i wbiegł dosłownie w kobietę znikając. Miałem nadzieje, że dzięki temu udało mi się naprowadzić tego pająka na nią.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#240 2013-03-21 19:38:29

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Tereny starego Debiruiyaa

Akemi wykorzystał swojego klona by odbić się od niego i poszybować ponad ścianą ognia. Przeciwniczka nie mogła dać za wygraną. Jej zielone oczy obserwowały całe zajście. Gdy bohater znajdował się idealnie, równo nad ogniem, Sayoto, bo tak jej było na imię, ruchem ręki skierowała cały strumień ognia wprost na jego ciało. Wykorzystała cały ogień, do stworzenia ogromnego wiru, po czym formując go, cisnęła tak by wpadł na przeciwnika. Oczywiście ten znajdując się w powietrzu, ma nikłe szanse na uniknięcie tego. Gdyby jednak plan zawiódł sama, złożyła kolejne pieczęcie i okryła ogniem swoje ciało, by po chwili spiralnie wypruć w powietrze, w ogromnej szybkości danej przez ową technikę. Nawet jeżeli Akemi wykona unik, to ona i tak go trafi drugą techniką. W przypadku trafienia, ogień przechodzi na przeciwnika, a potem wybucha. Bardzo skomplikowane techniki, lecz bardzo przydatne w walce.

Gdy już uda jej się w jakiś sposób poparzyć przeciwnika, sama odskoczyłaby na bok, by przygotować się do dalszej części walki. Uniknięcie tego ognia, jest praktycznie niemożliwe, chyba, że bohater wykaże się czymś naprawdę dobrym. Jeżeli tak, to czeka go jeszcze jedno wyznanie, jeżeli nie, to po prostu nie, oberwał i czuje się lekko przysmażony oraz odczuwa lekkie zmęczenie organizmu

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2013-03-21 19:59:12)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.clanstk.pun.pl www.bellatoris.pun.pl www.shadowofbleach.pun.pl www.studencipsw.pun.pl www.boxmanager.pun.pl