Ogłoszenie


#321 2013-12-27 13:40:00

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Las

      Wtargnąłem na tereny Lasu Chikai pełen nadziei, że spotkam kogoś po drodze. Jak na razie nie widziałem nikogo, kto by mi mógł dać na tyle poważną misje bym był wstanie użyć całej swojej siły. Nawet na turnieju do tego nie doszło. Dlatego chciałem teraz wykazać się jakoś. Ostatnio wszystko przychodzi mi z taką łatwością. Może czas wreszcie poczuć się jak pierwszy lepszy początkujący, który w końcu nie wie co zrobić? Czas pokaże.. Tak samo jak to, że trafiłem na odpowiednią osobę. Już tu nie chodzi o dreszczyk emocji, a o fakt, że ten mężczyzna ma papierosy. Patrzył na mnie z przerażeniem jak zapalał mi papierosa, którego mi podarował z taką łatwością. Czasem dobrze być tym wysokim, umięśnionym potworem. Pociągnąłem dym papierosowy. To takie proste spojrzeć się na kogoś groźnie i mieć wszystko co się chcę..

Offline

 

#322 2014-01-08 21:13:09

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Las

   Wolnym krokiem wszedłem na tereny lasu w moich rodzinnych stronach. W końcu poczułem, że mogę gdzieś spokojnie odpocząć. Podróże i przygody to jedno jednak czasami warto na chwilę zwolnić by dać odpocząć sobie i swoim własnym myślą. Mimo, że przypływało tutaj wiele wspomnień i niekoniecznie dobrych byłem szczęśliwy, że kolejny raz zawitałem w te strony.
   Miałem nadzieję, że będę miał teraz czas odnaleźć mojego młodszego brata bo co nie wracałem do Chikai to zaraz musiałem z niego wyjeżdżać na jakieś zadanie albo turniej. Widocznie nie było dane mi odpocząć chwilę w domowym zaciszu i dopiero teraz mogę to uczynić. I pewnie moje nogi zawiodłyby mnie do mego starego domostwa jednak zobaczyłem coś - dokładnie dwumetrową kupę mięcha.
   - Zasłaniasz słońce, zresztą jak zawsze. Nie da się nie zauważyć takiej zbieraniny mięśni jak Ty... Trochę czasu minęło od ostatniego spotkania, nie? Ten czas leci czasami stanowczo za szybko. Nie spodziewałem się jednak, że spotkam Cię w moich rodzimych stronach, Akemi

Offline

 

#323 2014-01-08 21:36:31

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Las

      Jak dziwnie być od czegoś uzależnionym. To już mija rok od kiedy pale papierosy? Na to by wychodziło. Nie jest to coś z czego się cieszę. Wręcz przeciwnie, jestem zażenowany tym faktem. Ale co poradzić, że nawet taka osoba jak ja musi czasem chociażby czymś tak prostym jak papieros odstresować się. A trzeba przyznać, że jest on praktyczny. Nawet podczas walki mogę się nim uraczyć o ile mój przeciwnik jest na tyle słaby bym mógł się skupić na obu czynnościach. Zdarzają się i też takie przypadki, co poradzić. Zaciągając się co chwila dymem dojrzałem swojego przyjaciela Tamotsu. Choć jestem na terenach Chikai, czyli prowincji, w której jest położony klan Senju, nie przyszło mi na myśl, by ten oto osobnik zjawił się w tych stronach. Wydawać by się mogło, że nie przepadał za nimi zbytnio. Jednak mogę się mylić..
      - To już rok? W tym świecie nie ma chwili spokoju nawet by pomyśleć o spotkaniu ze starym przyjacielem.. Jednak jakaś siła zadziałała byśmy mogli w końcu się spotkać. Dziwnym jest to, że widzimy się za każdym razem przypadkiem. Zabawne, nie? - powiedziałem odrzucając wypalonego papierosa na ziemie, po czym zgrabnym ruchem stopy przygniatając go do końca- Zostałem zastępcą Lidera Samotników, dlatego musiałem zjawić się w okolicach twojego klanu.. Jednak nie zastałem twojego Lidera, chyba jest zajęty. Nie ważne, przyjdę innym razem. Lepiej opowiadaj, co u ciebie słychać? Coś się zmieniło? - zapytałem na koniec, a na mi na myśl przyszło, że ostatnio przydarza mi się sporo sukcesów.. Kiedy upadnę?

Ostatnio edytowany przez Akemi (2014-01-08 21:38:39)

Offline

 

#324 2014-01-08 22:03:11

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Las

   To już rok? Aż tyle czasu minęło od naszego ostatniego spotkania... Cholera wie co ja przez ten czas robiłem. Nieszczęsny czas leciał tak szybko, że nie udało mi się go złapać chociaż na chwilę by mieć jakieś ciekawsze wspomnienia z ostatniego okresu czasu. No nic - nie mogłem już na to poradzić, mogłem tylko liczyć na to, że w tym roku zrobię coś bardziej twórczego albo chociaż rozwinę swoje umiejętności na trochę wyższy poziom niż ten, który teraz reprezentuję.
   - Nadal sobie nie mogę wyobrazić, że rok minął od naszego spotkania. Cholera, ten czas leci stanowczo za szybko. Ale fakt, to jest trochę zabawne że zawsze spotykamy się przez czysty przypadek. Pytałeś też co u mnie... Niewiele się zmieniło, własnie miałem zamiar odwiedzić Mamoru ale skoro mówisz, że jest zajęty to chyba nic na to nie poradzę. I gratulacje nowej pozycji! Kto by się spodziewał, że mój przyjaciel zajmie tak wysokie miejsce wśród swojej organizacji... A wiem, ja! Obstawiałem jednak lidera ale zastępca może być na dobry początek!- odpowiedziałem na początkowe zdania przyjaciela z lekkim uśmieszkiem. Dobrze, zasługiwał na swoją pozycję i pokazał to na turnieju, bo w przeciwieństwie do mnie jego przeciwnicy byli jakimś wyzwaniem. Moje pojawienie się w finale było zwykłym szczęściem, a jednocześnie pomyłką.
   - No ale odpowiadając konkretnie na Twoje pytanie, to niewiele się zmieniło. Chciałbym właśnie porozmawiać z Mamoru bo ostatnio poprosiłem go o to by został moim nauczycielem. Jakby tego było mało ironia losu zawsze się mnie trzyma - sam zostałem nauczycielem. Szkolę od jakiegoś czasu młodego Narę, który teraz poszedł rozwiązywać wojnę domową w Chuu. Początkowo chciał zabrać mnie ze sobą ale kiedy uświadomił sobie, że jedna ze stron ma wsparcie Uchiha to uznał, że może być to zbyt niebezpieczne. W sumie słuszna myśl... - dodałem po chwili uświadamiając sobie, że nie odpowiedziałem na początku bardziej konkretnie na pytanie mojego przyjaciela.

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2014-01-08 22:03:22)

Offline

 

#325 2014-01-12 17:30:23

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Las

      Spojrzałem na niego jak na prawdziwego przyjaciela. To właśnie z nim mi najlepiej się w ostatnim czasie rozmawiało. Chociaż nie widzieliśmy siebie okrągły rok to jakoś nie przyszło nam do głowy by w jakiś sposób działać przeciwko sobie. Byliśmy, że tak powiem zawsze sobie wierni. Teraz jestem pewny, że to jemu będę mógł w przyszłości powierzyć swoje sekrety. Możliwe, że nawet to on przy mnie będzie mógł walczyć. To przy mnie będzie mógł stać się bohaterem wojennym. Tylko czy na pewno jest potrzebna nam wojna? Czy nie wystarczająco przerażająco jest żyć. I chociaż idę ciemną doliną to zła się nie ulęknę i nie klęknę. Nikt nie prowadzi mnie, sam prowadzę się. Własną drogą idę. Przyłączam się do stada. To samotnicy są moją rodziną. To za nich zginę.
      - Uchiha.. Nienawidzisz ich prawda? - zadałem mu pytanie całkiem szczerze - Co jeśli mieliby przestać istnieć? Co jeśli Samotnicy i Senju staliby się potęgą na cały świat? - byłem poważny - Wiesz, że od zawsze miałem wielkie plany. Ale teraz jestem u władzy.. Co jeśli bylibyśmy wstanie to zrobić? To są wolne słowa rzucone na wiatr.. Nie są ważne, po prostu chce znać twoje zdanie - powiedziałem wyciągając papierosa.

Offline

 

#326 2014-01-13 20:12:20

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Las

   Akemi zadał dość niespodziewane, a jednak proste pytanie. Odpowiedź nasuwała się automatycznie jednak jego dalsze słowa wprowadziły mnie w niemałe zdumienie. Czy on czasami nie próbował zaoferować mi sojuszu z Samotnikami? Problem jednak tkwił w tym, że to nie od mojej osoby należała ta decyzja. Ja, oczywiście cieszyłbym się z takiego obrotu spraw jednak musiałem czekać na decyzję Mamoru
   - Nienawidzę ich z całego serca. Jednak wiem, że nawet gdyby nie zabili mojej siostry nadal posiadałbym tak samo wielką nienawiść tych czerwonookich pokrak jak i teraz... No ale nieważne, chyba wcale nie zadziwiłem Cię odpowiedzią. Co do Twojego planu - kiedy mój klan i Twoja organizacja zaczęłaby grozić światu powstało by jakieś ruszenie, które miałaby na celu pokonanie nas. Wyrzutki połączą się z Uchiha albo coś takiego... Niemniej jednak i tak byłbym rad gdyby Samotnicy i Senju się połączyli - odpowiedziałem spokojnie mojemu przyjacielowi. Zawsze mówiłem prawdę i to co siedziało mi w głowie, nigdy nie widziałem sensu by oszukiwać nawet gdyby kłamstwo miało sprawić, że jakaś osoba poczuła się lepiej. Dlatego i tym razem wpierw wyłożyłem to co leży mi na sercu, a dopiero później przyznałem że jest to i tak dobry pomysł.

Offline

 

#327 2014-01-13 20:40:14

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Las

      Szczerze spodziewałem się takiej odpowiedzi i wcale ona mnie nie zdziwiła. Byłem uradowany z tego powodu, że mój przyjaciel wie o czym mówię. Można powiedzieć, że razem na pewno dojdziemy do czegoś wielkiego. Jednakże teraz musimy się skupić na wcześniej postawionych celach. Choć to nie jest odpowiednie miejsce by o tym rozmawiać. Teraz chciałbym razem z nim przejść się do swojego klanu. Mam parę spraw do załatwienia, a głównie zlecenia. Zbudowanie paru budynków i możliwe, że wyślę na jakąś misję młodych ninja? Zobaczymy. Jak na razie musimy wyrwać się z tego lasu. Zbyt długo tutaj przebywamy, a możliwe, że ktoś jeszcze nas będzie podsłuchiwał. Trzeba mieć się na baczności..
      - Cieszę się, że odpowiedziałeś właśnie w ten sposób - powiedziałem z uśmiechem - Byłbym szczęśliwy jakbyś teraz udał się ze mną do siedziby mojej organizacji - wypowiedziałem te słowa od razu ruszając w drogę.

z/t -» Siedziba Samotników -» Posterunek Samotników [razem z Tamostu]

Offline

 

#328 2014-12-27 20:47:48

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Kuśtykał sobie oparty o ramię mniejszego znajomego, aż dotarli na skraj lasu. Adatte zawahał się chwilę. Nie chciał opuszczać wioski Senju, zanim nie odkrył tożsamości ojca. Obiecał sobie jednak, że wróci, jak tylko załatwi sprawę priorytetową. Taką wydawało się zapewnienie sobie pełnej mobilności i bezpieczeństwa w poszukiwaniach. W szczególności mając na uwadze to, że zapewne nie była to ostatnia przygoda podczas jego podróży.
   Kiedy przechadzali się wśród majestatycznych drzew, zobaczył stacjonujących na kolejnych gałęziach ninja, pełniących widocznie rolę zwiadowców. Zastanawiał się, jakim cudem udało mu się zatem dostać do miasta? A może po prostu Senju pozwolili mu na to...?
   - Nie, żebym narzekał, ale długo jeszcze będziemy iść?
   Chciał już mieć problem z głowy. I nie chodziło tu raczej o jego przewodnika, a żelastwo tkwiące w jego nodze.

Offline

 

#329 2015-01-10 15:05:26

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Poczuł dotkliwy ból w zranionej stopie, która rzuciła go na kolana. Podpierając się na rękach, uchronił się przed czołowym zderzeniem z ziemią. Kiedy jednak odwrócił się, by rozejrzeć dookoła, zauważył, że jego przewodnika nie było! Zaskoczony tym faktem, zląkł się. Nie znał przecież lasu, w którym się akurat znajdował. Na szczęście słońce górowało nad horyzontem, dzięki czemu nie musiał się obawiać, że nazbyt się zgubi.
   Uniósł swoje ciało do pionu, opierając ciężar na zdrowej stopie. Dla utrzymania równowagi, podeszwa drugiego buta stykała się z trawiastą nawierzchnią jedynie końcówką. W ten sposób, nieporadnie, pokracznie wręcz, dreptał przed siebie, mając nadzieję, że Senju nie wyprowadził go w pole. Po pewnym czasie udało mu się jednak natknąć na skryty w gęstwinie drzew domek. Zapukał, a otworzyła mu staruszka. Adatte zakładał, że musiała to być babunia z opowieści Nabu.
   Przywitał się więc grzecznie, jednak ta skinęła tylko głową, nie racząc go ani słowem. Widocznie nie należała do tych wygadanych. Obejrzała jednak chętnie jego nogę i natychmiast przemyła ją jakimiś ziołowymi specyfikami. Później Uzumaki mógł poczuć silne szarpnięcie. To palce zgarbionej kobiety zatopiło się w ranie, wyciągając żelastwo, które tak uprzykrzało mu życie. Następnie nałożyła jeszcze jakiś gęsty krem i obwiązała nogę bandażem.
   Adatte siedział z uniesioną nogą już kilka godzin, w trakcie których spożył niezbyt smaczny posiłek i napił herbaty, kiedy w końcu zdecydował się stanąć na nodze. Ku jego zdziwieniu nie poczuł bólu. Podziękował, ściskając babunię na pożegnanie i udał się w powrotną drogę. Miał nadzieję znaleźć gdzieś po drodze zagubioną duszyczkę.
[z/t -> Siedziba klanu Senju -> Sklep]

Offline

 

#330 2015-02-23 19:08:41

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Las w Chikai. Miejsce wręcz legendarne. To tutaj stoczyło się wiele bitew. Ba, to tutaj jedną z większych walk w swoim życiu stoczył mój dziad. Utoshi Uchiha, postać, którą chciałem naśladować całym sercem i duszą. Nie potrafiłem oprzeć się wrażeniu, że znam go lepiej niż własnego ojca. Tak, wystarczyła mi jedna książka, aby pokochać postać dziadka. Odznaczał się tymi samymi cechami charakteru co ja. Lubił podróżować. Kochał czytanie. Uwielbiał rozwijanie samego siebie. A mój ojciec? W zasadzie nic nie wiedziałem o tym człowieku. Przez wiele lat udawał jedynie osobę, a ja myślałem, iż fałszywa wizja tego medyka to zwyczajny wiejski lekarz. Niech cholera go, wioskę w Ronin i całą tamtą okolicę! Gdyby nie idiotyczna przezorność mojego tatuleńka, mógłbym teraz walczyć w obronie klanu. A co robiłem?
     Tułałem się po całym świecie. Ba, w dodatku spotykałem dziwne osoby. Pierwszą dwójką, która wprawiła mój umysł w stan oszalenia, byli ninja, którzy ścierali się ze sobą w moim rodzinnym kraju. Nie mogłem w to uwierzyć. Taka moc, taka potęga. Siła, która zmiotłaby mnie w przeciągu kilku sekund. A ja stałem i obserwowałem, bo nie miałem nawet mocy, aby uciec... Sporo zmieniło się od tamtego czasu. Przyswoiłem pewne techniki i umiejętności, nabrałem pewności siebie i wiary we własne dokonania. Opanowałem również specyficzne zachowania, które miały towarzyszyć mi do końca mych dni. Największą zaletą był trening ciała. Mogłem się pochwalić naprawdę imponującymi posunięciami. Tak, należałem poniekąd do narcyzów. Ale lepiej dostrzegać własne zalety, niż wady.
     Aktualnie znajdowałem się w Chikai. W miejscu wroga. A towarzyszył mi Adatte. Człowiek, którego poznałem, był dla mnie wielką tajemnicą. Początkowo uważałem go jedynie za przeciętnego rybaka, czy kupca. Ewentualnie żołdaka, albo i najemnika. Jednakże ten postanowił mnie zaskoczyć. Fakt, iż nosił kaburę na swoim ciele, świadczył o jednym. Miał on broń. Ba, miał o niej przynajmniej podstawowe pojęcie. Byle rzemieślnik woli dzierżyć narzędzia we własnych dłoniach. Albo zawiesza je na plecach, bądź po prostu nosi ukryte w kieszeni. Jedynie wojownik zdaje sobie sprawę z potęgi broni, szczególnie tej ukrytej. Kabura daje możliwość dobycia jej w ułamkach sekund, jednakże nie zdradza sobą niczego wielkiego.
     Dlatego obawiałem się, iż Adatte nie jest zwyczajnym chłopakiem. Może był ninja? Albo najemnikiem? Mógł należeć do złodziei, czy innych prostaczków. Żołdacy jednak nie nosili kabur w takie sposoby. Intrygowała mnie postać czerwonowłosego. Nie dałem jednak tego poznać po sobie. Traktowałem go tak samo jak wcześniej, jednakże mój umysł pracował na wysokich obrotach.
     Jak dowiedzieć się, kim jest ten rudas?
     - Wiesz dokąd zmierzamy? Nigdy nie znajdowałem się w Kraju Ognia. Nie znam tedy żadnych ścieżek. - zapytałem spokojnie.
     Obserwowałem okolicę. Podobało mi się tutaj. Mnóstwo drzew, które aż prosiły się o to, abym potraktował je techniką Katonu. Krew w żyłach buzowała, spokojnie, jednakże odczuwałem chęć do wykazania się. Tak. Byłem gotowy do sprawdzenia moich umiejętności ninjy. Nie robiłem tego od dawnego czasu. Jednakże przeszkadzało mi jedno.
     Co?
     Ta cholerna ulewa. Mój wzrok gromił ją równie mocno, co wyładowania elektryczne chmury. Aura niszczyła mi nastrój. Może to i dobrze. Nie widać było mojego zainteresowania młodzieńcem, z którym podróżowałem.

Offline

 

#331 2015-03-01 10:54:29

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Dwoje młodzieńców zmoczonych panującym w tej krainie deszczem zawędrowało do lasu Chikai, leżącego nieopodal wioski klanu Senju. Jedna z legend głosiła, że nikt nie pozostaje na jego terenie niezauważonym, jako że użytkownicy Mokutona są w stanie widzieć, słyszeć i odczuwać wszystko, co dzieje się w jego wnętrzu przy pomocy drzew rosnących gęsto. Czy była to prawda? Tego nie wiedział nikt, poza samymi prawowitymi członkami klanu.
    Ciasne upakowanie potężnych i rozłożystych koron częściowo osłoniło przybyszów przed ulewą, zapobiegając przemoknięciu do suchej nitki, przynajmniej na razie. Dzień zbliżał się już ku zachodowi, choć żaden z nich nie był w stanie określić dokładnie, jaka była aktualnie pora dnia. Szarówka kazała sądzić, że już zmierzcha, był to jedynie efekt spowodowany gęstymi deszczowymi chmurami, co w połączeniu z gęstwiną lasu znacznie ograniczało widoczność.
    Idąc przed siebie, chłopaki raz po raz wpadali po kostki w kałuże, których było tam dość dużo. Jedynie pojedyncze błyskawice raz na jakiś czas rozświetlały deszczowe niebo, choć niewiele to zmieniało. Jedno było pewne, zostanie w lesie na noc nie było zbyt bezpiecznym rozwiązaniem.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#332 2015-03-02 00:11:45

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Przedzierali się wśród zroszonych mchów i runa leśnego, które skąpały się w kroplach przedzierającego się pomiędzy liśćmi koron drzew deszczu. Większość drogi minęła Uzumakiemu w milczeniu, co nie wpłynęło jednak znacząco na poczucie długości trasy. Wydawać by się mogło, że nieczęsto wymieniane zdania pomiędzy dwójką podróżników przyczynić mogłyby się do zaburzenia poczucia czasu, jakoby spacerowaliby znacznie dłużej, niż rzeczywiście miało to miejsce. Rudowłosy pochłonięty był jednak bacznymi obserwacjami otoczenia; niekoniecznie jednak w celu wypatrzenia ewentualnego zagrożenia, ale może raczej podziwiania piękna krajobrazów, jakimi karmił swoje oczy.
   - Tak, niedawno spacerowałem tędy. Można rzec, że wiem gdzie idę. Chociaż pewności nie mam - musisz wiedzieć, że nieczęsto zapuszczam się w te rejony.
   Wolał uprzedzić towarzysza, by w razie czego nie brać na swoje barki odpowiedzialności za to, że utkną gdzieś w tym bezkresnym lesie. Oczywiście, wina leżałaby głównie po jego stronie. Ale może lepiej przyznać się, że pewności w objętym kursie zbyt wielkiej nie miał...
   - A ty skąd pochodzisz? Zapewne gdzieś z północy, skoro nigdy dotąd tu nie zawitałeś? - Zagadnął, by naraz ugryźć się w język. - Baka! Teraz na pewno zapyta mnie, skąd ja się wziąłem. No cóż, kolejne kłamstwo, na wynos, raz!

Offline

 

#333 2015-03-02 18:02:15

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Las w Chikai był naprawdę piękny. O tym miejscu słyszałem opowieści, a przecież wychowałem się na wyspie. Kraj Uciekiniera, z pozoru tak odległy, a jednakże doskonale zdawał sobie sprawę z istnienia tak widowiskowego miejsca. Nie mogłem ukrywać, że od dawna nie cieszyłem oczu tak interesującymi widokami. Jedyne, co ostatnio mnie pobudziło do tego stopnia, to skaliste góry w Hidari. Problem w tym, że w tamtych byłem już dawno temu. Mogłem więc bez problemu stwierdzić, że w ciągu ostatnich miesięcy mojej egzystencji to właśnie las w Chikai najbardziej zapisał się w mojej pamięci. Powinienem był zapamiętać to miejsce na przyszłość. A nuż będę tutaj wracać? Kto wie, przecież życie ludzkie jest zwariowane. A cóż dopiero ninja, którzy nie należą do przeciętnych śmiertelników.
     Liście o różnych odcieniach były wprost cudowne. W swoim życie mogłem doświadczyć jedynie widoku bambusów. Tak, te rośliny były przecież najbardziej popularne w Kraju Uciekiniera. Nie narzekałem na nie, wręcz przeciwnie, widok bambusów zawsze wzbudzał u mnie nostalgię. Jednakże ilość liściastych drzew, w dodatku w takiej ilości, wzbudził u mnie zaskoczenie i pozytywną reakcję. W moim wnętrzu dziwiłem się jak mało kto. Nigdy nie sądziłem, że wytworzeniu wielu drzew jest możliwe, a co dopiero o takim stopniu zróżnicowania. Jednak matka natura miała swoje sposoby...
     Jedyne co mnie martwiło to fakt, iż wciąż byliśmy na terenie wroga. Dobrze, że nie tak dawno temu trenowałem. Tak, chyba ta jedyna rzecz podnosiła mnie na duchu. Wspomnienie nie tak dawnego ćwiczenia...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Akcept by Masaru.
     
     Uzumaki się odezwał. No tak, oczywiście na moje wezwanie. Przyzwyczaiłem się już do tego, że czerwonowłosy to niezbyt rozmowny gość. Cóż, zdarzali się i tacy, chociaż wyobraziłem sobie, że ta podróż, w którą obaj się udaliśmy, przynajmniej minimalnie nas zbliży. Sądziłem, iż Adatte przynajmniej w minimalnym stopniu zna się na topografii tych terenów. Albo opanował i potrafił opowiadać historię bujnego lasu... Cóż, myliłem się. Jednakże dobre było to, że przynajmniej zobaczyłem te dzikie i wspaniałe monumenty natury. Byłbym o wiele uboższy, jeżeli chodzi o doświadczenia życiowe, gdybym pozostał na "wyspiarskim raju".
     - Czyli rozumiem, że to wycieczka zapoznawcza zarówno dla mnie i dla ciebie. - oświadczyłem dosyć spokojnie. Na mojej twarzy nie widać było jakichkolwiek emocji. W rzeczywistości zastanawiałem się dokładnie, kim do cholery jest ten człowiek. To ninja? Żołdak? Przestępca? Nie mógłbym jednak dowiedzieć się tego po samym imieniu. Bo o Adatte wiedziałem tylko to, jak się zwie.
      Rozumiałem jednak, że nie znał całego tego obszaru. Las miał tak pokaźne rozmiary, że z moim Sharinganem mógłbym mieć problem do określenia jego konkretnych rozmiarów. Poznać coś takiego to raz, a dokładnie zapamiętać i nauczyć się szlaków? Prawie niemożliwe. Chyba jedynie Senju opanowali tę sztukę. No tak, oni zamiast walczyć woleli siedzieć w swoich gąszczach.
     - Jestem... z północy. Masz rację, Adatte. - powiedziałem. Nie potrafiłem dokładnie się określić. Wyjawienie, że urodziłem się w Ronin no Kuni nie sprawiało mi problemu. Jednakże teraz czułem się mieszkańcem Hidari. Tak, posiadałem ogromne wątpliwości, czy uczyniłem dobrze, tak bardzo zmieniając swoje życie. Nie, wróć. Postępowałem dobrze. Zawsze. A teraz powinienem jedynie cieszyć się z mojej decyzji. Bycie ninja to lepszy żywot, niż praca wiejskiego medyka.
     Uśmiech zawitał na mojej twarzy. Delikatny, niezbyt ostry, jednakże podkreślający moje rysy twarzy. Wyglądałem iście ciekawie. Jak gdybym odkrył coś niezwykłego. A w rzeczywistości się cieszyłem. To smutne, że tak rzadko mogłem sobie pozwolić na chwilę radości...
      - A ty skąd jesteś? Może z Kraju Wiru Wodnego? W końcu tam się spotkaliśmy. - spytałem.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-03-02 18:14:23)

Offline

 

#334 2015-03-03 16:18:16

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Przemoczeni chłopcy zdawali się zupełnie nie przejmować się panującą pogodą. Co z tego, że ubrania całkowicie przyklejały się do ciała, powodując powolne wychładzanie się organizmu. Temperatura nie była zbyt duża, a odczuwalna była zdecydowanie niższa, jak to zwykle bywa w trakcie chłodnej ulewy.
    Rozmowa niezbyt się kleiła, widać było, że żaden z nich nie ufa temu drugiemu, o czym świadczyły zdawkowe odpowiedzi, którymi raczyli siebie nawzajem. Tak czy inaczej konwersacja wciąż trwała, pewnie dlatego, że była to jedyna dostępna w tamtej chwili rozrywka, choć dla osoby trzeciej wydałaby się ona wątpliwą przyjemnością.
    Zarówno Uzumaki, jak i Uchiha nie zamierzali jednak zawrócić, mimo tego, że tak naprawdę żaden nie mógł czuć się bezpieczny na tym terytorium. Wojny, które wybuchły w kilku miejscach na kontynencie nie sprzyjały jedności między klanami, które stawały się coraz bardziej zamknięte i podejrzliwe w stosunku do obcych. Jeżeli więc ufać legendzie lasu Chikai, pozostawało kwestią czasu to, że w końcu ktoś ich znajdzie.
    Nagle przed oczami Adatte'go, który rozglądał się uważnie po okolicy, zajaśniało lekkie światło. Gdyby uważnie mu się przyjrzał, dostrzegłby, że to płomyk tańczący za szybą leśnej chatki, która sprawiała wrażenie równie starej, choć równie solidnej, jak ten las.

Offline

 

#335 2015-03-03 20:58:16

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   - Taak, na pewno sobie myśli, że jest taki bystry, skoro mnie przejrzał tak szybko. Niedoczekanie! - Uśmiechnął się pod nosem. Nie chciało mu się wierzyć, że jego pierwszy strzał mógł być tym właściwym, stąd też wietrzył jakiś podstęp. Czyżby trafił na kogoś o pokerowej twarzy? Tak jak i on starał się zachowywać? Tego nie wiedział...
   - Nie, ja pochodzę z nieco bardziej odległych krain. Kraj Pól Ryżowych. Kojarzysz może to miejsce? Zdecydowanie powinieneś się tam wybrać, wspaniała okolica...
   Jego czujnemu oku nie umknęło bowiem, że nie on jedyny obserwował z fascynacją krajobrazy, kiedy maszerowali wśród kolejnych drzew. Nie tylko to dane mu było jednak dostrzec. Dziwne światło, w środku lasu? Niemożliwe, żeby jakimś cudem znów trafił do zielarki, która opatrzyła mu nogę. Wiedział, że to niebezpieczne, ale coś pchało go w tamtą stronę. Czyżby to potrzeba ogrzania zziębłego ciała?
   - Hej, Ikkyo! Widzisz tam? - Wysunął przed siebie rękę i wskazał na miejsce, skąd dobiegała radosna aura płomyka. - Może powinniśmy sprawdzić? Jak myślisz?

Ostatnio edytowany przez Adatte (2015-03-03 20:58:36)

Offline

 

#336 2015-03-03 22:36:55

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Mokry. Byłem cały przemoczony. Nie wiem, dlaczego znosiłem to uczucie. Wychowałem się w kraju ciepłym. Ba, jak się okazało, moją prawdziwą ojczyzną była jeszcze cieplejsza kraina. Ciągłe ulewy i deszcze w Chikai były wprost nie do zniesienia. Na mojej twarzy pojawił się delikatny grymas. Co prawda podróż po tych terenach była bardzo przyjemna, a wizja poznania nowych okolic mnie radowała, to na pewno nie w takich warunkach. Pogoda ewidentnie nam nie sprzyjała. Jedynym wyjściem było zaopatrzenie się w specjalne ubrania, albo przyzwyczajenie się do zimna. Cholera jasna, dlaczego tu nie może być jak w Hidari? W Uzu no Kuni pada, w Chikai też. Jak tak dalej pójdzie, ten deszcz będzie mnie prześladować do końca mojego życia!
     Ulewa, która towarzyszyła nam od pewnego czasu, miała potężne rozmiary. Wszędzie dało się dostrzec kałuże. Obserwowałem siebie w niektórych. Cóż, taki widok przypominał mi pewne wydarzenia. Ronin no Kuni, a także pewne ćwiczenia, które tam odbywałem. Zabawne. Dlaczego właśnie w takim momencie przypominał mi się trening? Ech, należałem do naprawdę specyficznych ludzi. Wydawało mi się, że nawet wśród ninja wyróżniałem się z tłumu...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Akcept by Masaru.

     Wtem odezwał się do mnie Adatte. Młodzieniec nie był zbyt ufny, przynajmniej względem mnie. Przy każdej odpowiedzi cedził słowa, zastanawiał się. Nie miałem mu za złe jego ostrożności, jednakże przebywaliśmy ze sobą drugi dzień. Mógłby się trochę otworzyć. Nie znałem do tej pory tak tajemniczej persony, której zależało na dokładnym przemyśleniu każdego wypowiedzianego słowa. Również przez te zachowania nie miałem pewności, czy słyszę prawdę. Równie dobrze rudy mógł obmyślać jak mnie oszukać, zataić informacje...
     - Ta no Kuni? Zadziwiające, byłem tam. Faktycznie, krajobraz należy do bardzo widowiskowych. Mile wspominam tamtą podróż... - powiedziałem. Nie dałem tego po sobie poznać, jednakże Kraj Pól Ryżowych miał dla mnie ważne znaczenie. Przecież to gdzieś tam znajdowała się Szkoła Ninja. Konkretnego miejsca nie potrafił określić nikt spoza pracowników tej legendarnej placówki, jednakże to właśnie tam udało mi się poznać moje przeznaczenie. Ech, świat bywał mały. Bo jeżeli ta kabura znaczyła coś więcej, to może Adatte również tam uczęszczał? Kto go wie, ten czerwonowłosy jest podejrzany.
     Rudy postanowił zwrócić moją uwagę. Czym? Wskazał mi domek. Był on stary, zniszczony przez czas, a także doskonale pasujący do lasu. Kamuflował się nawet, także musiałem wypatrywać go przez parę sekund. Jednakże szybko zrozumiałem, o co chodzi mojemu towarzyszowi. Dochodziło stamtąd światło. Błyski, które nas interesowały. Bo jeżeli ktoś tam był, być może przyjmie nas w gościnę. A dzięki temu ominie nas ta cholerna pogoda!
     - Widzę. - orzekłem krótko. Mój wzrok penetrował okolice. Czyżby w pobliżu było coś niebezpiecznego? Miałem nadzieję, że dokładnie zbadam teren. - Chyba nie mamy innego wyjścia. Pada, a w dodatku jest burza. Przeczekanie tego w domku byłoby o niebo lepsze od spaceru w deszczu. Poza tym, kiedy się rozpogodzi, to wycieczka stanie się łatwiejsza i bardziej urokliwa.
     Wyraziłem swoją opinię. Końcowa decyzja należała jednakże do Adatte, ponieważ to on pierwszy zobaczył to miejsce.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-03-04 00:20:10)

Offline

 

#337 2015-03-09 10:08:58

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Najwidoczniej żaden z chłopców nie miał zamiaru wziąć odpowiedzialności za ostateczne podjęcie decyzji, czy należało sprawdzić, co znajduje się w drewnianej chacie, która witała ich wątłym, acz radosnym światłem płomienia roztańczonego na szybie. Nie wiadomo jednak było, czy chcieli sprawdzić się nawzajem, a może po prostu wspólnie postanowić, co zrobić dalej.
    Wiatr się wzmagał, uderzając ich mocnymi podmuchami po twarzy, raz po raz ograniczając widoczność drobinkami wody wpadającymi w oczy, a także przewiewając ich zmokłe i przyklejone do ciał ubrania. Większość zapewne od razu pognałaby pod dach, by choć trochę się osuszyć. Uzumaki i Uchiha natomiast mieli chyba inne zamiary.

Offline

 

#338 2015-03-09 17:21:52

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Uzumaki może i byłby skłonny uśmiechnąć się na myśl o przyjemnym spacerku w ciepłych promieniach słońca, kiedy to łagodny wietrzyk wdzierałby się pod ubranie i owiewał ciało, gdyby nie to, że szczęka samoistnie zaczynała mu się ruszać, raz po raz łącząc zęby i rozdzielając je. Było mu coraz zimniej, a uczucie to doszczętnie nad nim zapanowało. Nie mógł już myśleć nad kolejnymi kłamstwami, ani nawet nad tym, kim mógłby być towarzyszący mu chłopak. Liczyło się w tej chwili tylko to, by dotrzeć do jakiegoś suchego miejsca. O tak, potrzebował schronienia.
   - Nie gadaj tyle, tylko chodźmy! Zaraz choroba nas rozłoży i tyle będzie z naszych podróży! - Zakrzyknął czerwonowłosy i popędził przed siebie w kierunku mizernej chatki, czy czegokolwiek to było. Ważne, że nadawało się do ukrycia przed deszczem. Tym bardziej, że Adatte wziął słowa kolegi jako zgodę na to, by się tam udać.
   Deszcz może i bywa przyjemny, szczególnie dla kogoś, kto tak uwielbia obcować z przyrodą. Po pewnym czasie staje się jednak nazbyt dokuczliwy, szczególnie zmieniając się w taką ulewę. To było zdecydowanie zbyt wiele, by Uzumaki mógł uznać tak rozpoczętą przygodę za świetny start.

Offline

 

#339 2015-03-09 20:36:56

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Deszcz wciąż lał. Krople spadały z chmur z coraz większą determinacją. Tak przynajmniej ja postrzegałem to zjawisko. Nie lubiłem takiej pogody. Już we wcześniejszej krainie mnie denerwowała. Natomiast teraz? Cóż, mogłem po prostu pluć sobie w brodę, że zaproponowałem wycieczkę do Kraju Ognia. Widoki zaiste, wspaniałe, jednakże przy obecnej aurze odczuwałem jedynie zły nastrój. Nawet widok lasu w Chikai nie pobudzał mego serca. A powinien, bo nawet ja, taki laik wśród ninja, znałem to miejsce z opowieści. Cóż, los potrafił igrać z każdym. Nawet osobą pokroju mnie.
     Widziałem jedynie ciemne chmury, a także wylewające się z nich opady. Moja głowa była mokra. Wzrok, wciąż dumny, wprost gromił to miejsce. Z minuty na minutę traciłem cierpliwość. Odnalazłem jednak sposób, aby się uspokoić. Zacząłem wykonywać podstawowe ćwiczenia relaksacyjne. Zabawne, rozluźnienie umysłu przypomniało mi inne praktyki...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_______________________

Akcept by Katsuro

     Zdziwiłem się, gdy Adatte nagle wyruszył. Naprawdę, młodzieniec zrobił to bardzo szybko. Co więcej, w swoich słowach wyraził jak gdyby przekonanie, że zagadywałem go. To dziwne, szczególnie, że sam zapytał mnie gdzie mamy dążyć. Nie pozostało mi nic poza wzruszeniem ramionami i marszem przed siebie. Bylem bardzo zaciekawiony tym, że czerwonowłosy poderwał się szybciej niż wcześniej. Jak gdyby pozostawił całą swoją flegmatyczność i zastanowienie w tyle. Zadziwiające. Czyli najwidoczniej, aby go pobudzić, wystarczyło porządnie go zmoczyć. Informacja godna zapamiętania, szczególnie na przyszłość.
     Szedłem tempem dobrym, jednakże pozwoliłem Adatte prowadzić. W końcu to on ujrzał chatę pierwszy. W dodatku przecież to rudy zaproponował mi wycieczkę na te tereny. Niech więc prowadzi. Mnie się nigdzie nie spieszy. Potrafiłem znieść nawet tak beznadziejne warunki atmosferyczne...

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-03-09 20:51:45)

Offline

 

#340 2015-03-10 14:31:16

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Uzumaki popędził przed siebie bez zastanowienia, prowadzony pragnieniem znalezienia się w ciepłym, a przynajmniej suchym miejscu, zostawiając Uchihę z tyłu, któremu najwyraźniej nie spieszyło się tak bardzo, jak jego kompanowi. Kto by pomyślał, że członkowie klanu, z którego wywodził się legendarny ninja Masaru, tak przepadali za żywiołem wody?
    Czerwonowłosy dotarł (oczywiście) pierwszy do chatki, która była idealnie wkomponowana w krajobraz: stara, lecz solidna, zrobiona z tego samego materiału, co drzewa tworzące las Chikai. Wyróżniała się jedynie światłem goszczącym w zakurzonej okiennicy o grubym szkle, nie wiadomo czy to z obawy przed jakimiś leśnymi zwierzętami, czy może z czystej praktyczności, by okno przetrwało jak najdłużej.
    Tak czy inaczej, Adatte stał teraz przed ciężkimi, również drewnianymi drzwiami, gdzieniegdzie poznaczonymi drobnymi ubytkami, przez które dało się poczuć ciepłe powietrze dochodzące z środka domu. Drzwi były zamknięte, ale nie przy pomocy zasuwy. Chłopcy mogli bezpardonowo wejść do środka i liczyć, że nikt nie odkryje ich obecności, lub zapukać i zaczekać na zewnątrz, jak sugerują zasady dobrego wychowania.

Offline

 

#341 2015-03-13 17:26:38

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Dotarliśmy do drzwi. Nie trwało to specjalnie długo, jednakże obydwaj mogliśmy zastanowić się co robić dalej. Pewnym było to, iż zmierzamy do budynku nie bez powodu. Obaj chcieliśmy schować się przed deszczem, a dodatkowo poznać tajemnicę owego miejsca. W końcu w środku lasu ciężko było znaleźć podobną kryjówkę. Kolejną dziwiącą sprawą był wygląd owej placówki. Zorientowałem się, że przecież wykonanie jej musiało należeć do cholernie ciężkich zajęć. Cała składała się z drewna równie starego co ten las. Czyżby stała tutaj od bardzo długiego czasu? Albo ktoś ucharakteryzował ją na tą metodę? Albo to jakieś sztuczki Senju, tych pajacyków, którzy siedzieli w zagajnikach całymi dniami? Kto wie, jednakże nie było możliwości poznania tej tajemnicy. Oczywiście, jeżeli będziemy stać w miejscu.
     Zbadałem wzrokiem cały dom. Co prawda nie miałem aktywowanego Sharingana, jednakże byłem szczegółowy jak sam diabeł. Chciałem upewnić się, czy nie ma tutaj jakichś dziwnych elementów. Po parunastu sekundach wnikliwych obserwacji wiedziałem jedno. Nie pasowała tutaj tylko szyba. Gruba. Szklana. Wpatrywałem się w to tworzywo, na którym poza kurzem widniały krople deszczu. W zwierciadle dostrzegłem swoją twarz. Pewną siebie, jednakże tajemniczą. Zadziwiające, wyglądałem pewnie podobnie do Adatte, który celowo chciał coś przede mną schować. Uśmiechnąłem się, przez co moja buzia straciła cały efekt mistyczności. Tak, teraz byłem prawdziwym sobą. Wesołym, pewnym siebie, egoistycznym i zmysłowym zarazem.
     Wpatrywanie się w szkło nasunęło mi pewne skojarzenia. Szyba była swojego rodzaju barierą dla leśnych zwierząt, opadów. Broniła ona dom. Jak podpora, obrona. I właśnie te myśli szybko przysunęły mi kolejne. Nie tak dawno trening. Ach, jakże wtedy było ciekawie...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


________________________

Akcept by Katsuro

     Trzeba było podjąć decyzję. Wchodzić, czy nie? Nie potrzebowałem wiele czasu, aby dokładnie wybrać. Znałem siebie i moje usposobienie. Chociaż wyglądałem na spokojnego, wiedziałem, że wystarczy moment, abym dostał ataku szału. W końcu przebywanie na deszczu nie należało do przyjemnych czynności, szczególnie dla rodaka ludzi ze słonecznego Hidari. Spojrzałem więc na czerwonowłosego. Oświadczyłem mu moją wolę. A czy zrobi to co ja, to tylko jego decyzja.
     - Nie wiem jak ty, ale ja wchodzę. Nie mam zamiaru marznąć i moknąć. - orzekłem. Chwilkę później moja dłoń znalazła się na prowizorycznej klamce, o ile taka w ogóle istniała. Pchnąłem wrota, aby ujawniły mi wnętrze tego budynku. Następnie wszedłem, oczywiście o ile nie było przeciwwskazań...

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-03-14 23:30:59)

Offline

 

#342 2015-03-14 14:16:34

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Czerwone włosy, ciężkie od deszczu i posklejane, przylgnęły do ciemnej koszuli, jaką miał na siebie narzuconą. Nie było zimno, choć chłód wody coraz bardziej osłabiał jego ciało, rozsiewając wszędzie nieprzyjemne dreszcze. Nic w tym więc dziwnego, że nie minęła ani chwila, kiedy Uzumaki stał już przed wejściem i wnikliwym spojrzeniem obserwował tajemniczego jegomościa, z którym przyszło mu wędrować. Miał nadzieję, że zrobią to wspólnie, a decyzja otwarcia drzwi nie spadnie tylko na niego. Wolał nie brać na siebie całej odpowiedzialności. Nie lubił troszczyć się o nikogo innego.
   Widział, jak chłopak spaceruje powoli w jego kierunku, jakoby zupełnie nie przejmując się, że z nieba ciągle lało jak z cebra. Przyjrzał mu się uważnie, dochodząc do wniosków, o których nigdy w świecie nie zdecydowałby się nikomu powiedzieć. Czy to dlatego, że nie lubił się zwierzać ze swoich przemyśleń? A może dlatego, że po prostu wstydził się przyznać, że obecność młodzieńca mu odpowiadała...? W końcu przestał już zadawać jakiekolwiek pytania. Tym samym pnie stanowił już dłużej zagrożenia dla jego tożsamości, którą zdecydował się tak usilnie bronić. Pomyślałbyś, że to zastanawiające? Ja uznałbym, że miał odpowiednie ku temu podstawy.
   Zadrżał, czując zimną strużkę wody, płynącą wzdłuż kręgosłupa. Chciał już znaleźć się w środku. Nie zapominał jednak o dobrym wychowaniu i zanim drugi nastolatek pchnął drzwi, zastukał weń, licząc na odpowiedź. Niezależnie od tego, czy otrzymaliby jakąś wiadomość, czy też nie, miał nadzieję, że za chwilę będzie im dane znaleźć się w środku.

Offline

 

#343 2015-03-18 19:13:10

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Adatte zapukał w masywne drzwi tuż przed tym, jak Ikkyo zdecydował się je otworzyć, chwytając za klamkę. Te uchyliły się leniwie pod naporem ręki młodzieńca, witając obu ciepłym podmuchem powietrza. Przekroczywszy próg domu, szum deszczu został stłumiony przez grube drewniane ściany i sufit. Można było odnieść wrażenie, jakoby znajdowało się w zupełnie innym miejscu i czasie, odgłosy ulewy dobiegały do ich uszu jakby przez sen, niewyraźne, ale zawsze słyszalne.
    Wnętrze domu wbrew pozoru okazało się dość duże. Wchodziło się do sieni, którą stanowiło duże pomieszczenie łączące to, co znamy pod nazwami przedpokoju, salonu i jadalni. Meble były stare, ale również solidne, wykonane z drewna. To wszystko oświetlone było ogniem dobiegającym z kominka, znajdującego się na bocznej ścianie. Drzewo, z którego wszystko zostało wzniesione, najwyraźniej było wystarczająco grube, a może i wilgotne, by można było tam żyć bez obawy o pożar ze strony kominka. Zaraz obok niego znajdowało się przejście do wnęki, najprawdopodobniej kuchni. Na wprost drzwi zaś ustawione były okrągłe schody z milionem niskich stopni, po których ktoś powoli schodził.
    - Ooo... - dało się słyszeć westchnięcie, jakoby schodzenie po schodach było dość dużym wyzwaniem dla gospodarza, pomimo niskich stopni. - No właśnie tak mi się wydawało, że słyszałam, że ktoś pukał do drzwi - powiedziała słodkim głosem starsza pani, gdy tylko pojawiła się w pokoju. Poprawiła okulary na nosie, ale z powodu słabego oświetlenia zapewne nie widziała zbyt wyraźnie przybyszów.
    Podpierając się na lasce (drewnianej, a jakże), podreptała w kierunku kominka i zapytała, nie patrząc w stronę młodzieńców:
    - Co taką młodą parę sprowadza w taką okropną pogodę? - Zapewne długie włosy czerwonowłosego kazały jej przypuszczać, że jej nowi goście to chłopak i dziewczyna, po czym nie czekając na żadną odpowiedź z ich strony, zarządziła: - Ja zaparzę herbatki, a wy sobie usiądźcie i opowiadajcie.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#344 2015-03-19 06:43:42

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Nie chciałem bawić się w w człowieka niepewnego. Kiedy tylko dostrzegłem drzwi, wiedziałem, że wejdę do budynku. Nie minęło więc wiele czasu, gdy znalazłem się w środku. Mój towarzysz postanowił jednak zapukać do wrót w ostatnim momencie. Cóż, może być lepiej wychowany ode mnie. Ja sam znałem dokładnie zasady dobrego zachowania, jednakże łamałem je już dawno temu, w domu. Teraz, gdy znajdowałem się na wolności i nie ograniczały mnie zakazy ojca, mogłem wręcz postępować jak chciałem. Nie widziałem więc problemu w wejściu do starego domu w czasie ulewy. Szczerze mówiąc, większość podobnych budowli jest pusta. Nie miałem więc ochoty czekać na pozwolenie do wejścia, skoro rowie dobrze w budynku mógł się znajdować jedynie kurz i małe zwierzęta.
     Wrota zostały uchylone. Ruszyły się, jednakże ich ruch należał do bardzo powolnych. Nic dziwnego, stare domowe sprzęty już tak miały. W samych drzwiach zaciekawiła mnie ich waga. Z pewności były grube i twarde. Mogły więc stanowić obronę, barierę. Podporę dla starszych mieszkańców, o ile jacyś się tam znajdowali.
     Wszystkie te myśli przypomniały mi o czymś. Dosyć niedawnym przedsięwzięciu w moim życiu. Bardzo udanym i motywującym do dalszej pracy nad sobą...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


_____________________

Akcept by Katsuro

     Na dźwięk kroków zareagowałem. Ustawiłem swoje ciało centralnie do pozycji, z której dochodziły odgłosy. Cóż, to wszystko zaczynało być podejrzane. Miałem jedynie nadzieję, iż zastaniemy miłego gospodarza, a nie agresywnego typa. W końcu kroki świadczyły jednoznacznie o obecności jakiegoś człowieka w tym miejscu. Trzeba było więc czekać, w końcu miało się okazać, kto taki idzie nam na spotkanie.
     Dostrzegłem sylwetkę starej babci. Cóż, lekko odetchnąłem z ulgą już na sam jej widok. Również słowa, które wypowiedziała, utwierdziły mnie w przekonaniu, iż jesteśmy tu mile widziani. No, chyba że to wszystko miało okazać się jedną wielką pułapką. Z tego powodu cały czas byłem ostrożny, skupiony i gotowy do uniku. W końcu moja babka była zapewne w podobnym wieku, co to tutaj, a potrafiła walczyć niegorzej ode mnie... Cóż, miałem bardzo specyficzną rodzinkę...
     Gdy usłyszałem, że kobieta wzięła nas za parę, nie pojąłem jej zamiaru. Jednakże po chwili na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Był on szeroki, a razem z całym wyrazem twarzy ukazywał moje emocje. A jakie one były? Cóż, chyba najlepiej ukazywała to wypowiedź, którą skierowałem do mojego towarzysza. Czerwonowłosy mógł zareagować dziwnie, no ale to jego sprawa, prawda?
     - Ależ mamy szczęście, że trafiliśmy do tak przyjaznego miejsca. Od razu mi lepiej. A tobie, Ada? - wyrzekłem z niemałą dawką ironii.
     Czekałem na dalszy rozwój akcji. A szczególnie, na reakcję rudego...

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-03-19 23:12:45)

Offline

 

#345 2015-03-21 10:44:29

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Jak cudownie było schować się przed deszczem. Bez znaczenia, czy chodziło tu o pierwszą lepszą norę, którą miałby znaleźć na swej drodze, czy może o pałac lorda feudalnego. Ważne, że budynek miałby dach i cztery ściany, które skutecznie chroniłyby przed nawałnicą deszczu i wiatru.
   Chatka i babcia nie zrobiły na czerwonowłosym większego wrażenia. W sumie tego właśnie się spodziewał. Kto o zdrowych zmysłach zdecydowałby się na zamieszkanie w sercu lasu, wśród dzikiej zwierzyny i wszelkich innych niebezpieczeństw, jakie takie ustronne miejsca mogą oferować, kiedy kilka kilometrów dalej znajduje się osada jednego z najpotężniejszych klanów ninja na świecie?
   Babcia najwyraźniej była ślepa, tak przynajmniej przemknęło przez myśl Uzumakiemu. Do tej pory został pomylony z dziewczyną tylko jeden raz, kilka lat wcześniej, gdy rzeczywiście mógł przypominać płaską dziewczynę. Warto wspomnieć, że od tamtej pory jego słowny "oprawca" boryka się z syndromem nosa boksera.
   Nie, Adatte nie należy raczej do osób agresywnych, no, chyba że ktoś wybitnie się postara, by wyprowadzić go z równowagi. W normalnej sytuacji zwyczajnie oburzony byłby brakiem spostrzegawczości ze strony obserwatora, który zdecydowałby się na nazwanie go w podobny sposób. W końcu trening w akademii pozostawił po sobie wiele pamiątek, jak choćby szersze ramiona i większy obwód ramion. No cóż. Westchnął tylko i uniósł brwi w niemej pogardzie.
   Nie zmieniając swego wyrazu twarzy, przeniósł wzrok na kolejnego dowcipnisia, któremu najprawdopodobniej żart się spodobał. Może i w zaistniałej sytuacji było coś zabawnego, ale chłopak jakoś nie potrafił tego dostrzec. Nigdy nie przepadał za żartowaniem ze swojej osoby. Tym bardziej w towarzystwie osób, których nie znał zbyt dobrze i które nie znały zbyt dobrze jego. A że żadnych przyjaciół nie miał...
   - Tak, jest wspaniale - rzekł, celowo obniżając i tak już niski głos. Może to wystarczyłoby, aby wyprowadzić staruszkę z błędu.
   Rozejrzał się po wnętrzu, nie decydując na razie, aby spocząć.

Offline

 

#346 2015-03-23 00:38:20

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Babulinka krzątała się po kuchni z nadzwyczajną zwinnością, a może wypadałoby nawet powiedzieć "gracją". Szczególnie biorąc pod uwagę to, że jeszcze chwilę temu ledwo schodziła ze schodów, teraz szybciutko przemieszała się otwierając jedną szafkę za drugą i wyciągając zeń potrzebne przedmioty i produkty. Gdy się na nią patrzyło, miało się wrażenie, że jest w swoim żywiole, w swoim królestwie, które ty zwyczajnie nazwałbyś kuchnią.
    Lada moment wyłoniła się z wnęki i dołączyła do gości w sieni, na powrót poruszając się jak na babcię przystało. Zignorowała ona ton głosu rudzielca i zagadnęła jego towarzysza:
    - A paniczowi jak na imię? - najwyraźniej uznała, że wydaje się on przyjemniejszą osobą do rozpoczęcia rozmowy. Może tak w zwyczaju miały starsze panie, skupiały uwagę na płci przeciwnej. Możliwe też, że po prostu znała już "imię", a raczej przydomek chłopaka, którego pomyliła z dziewczyną.
    - No i co tutaj robicie? - powtórzyła pytanie - Romantyczny spacerek? Ahh, racja. Piękno tego lasu potrafi zachwycić. Henryku, Mężu, gdybyś mnie tak szybko nie opuścił... - rozmarzyła się, po czym potrząsnęła głową i dodała: - No, ale nie przyszliście tutaj zapewne, żeby słuchać o moich szczenięcych latach, prawda?

Offline

 

#347 2015-03-25 07:00:03

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Chatka, w której byliśmy, nie powalała rozmiarami. Co prawda sam nie miałem teraz domu, ale miejsce naprawdę należało do małych. Izby co prawda wystarczały na żywot jednej, czy dwóch osób, aczkolwiek ja sam czułbym się niezbyt przyjemnie, gdyby przyszło mi tu mieszkać. Po prostu było tu za mało miejsca. A ja znałem swoje potrzeby, dlatego wolałem tułać się po świecie, niż mieszkać w podobnych miejscach. Chatka w środku lasu, można rzec, iż prawie opuszczona. Nikogo, z kim dałoby się porozmawiać, żadnych wydarzeń światowych, brak wszystkiego. Jedyne czego naprawdę można było tutaj dostąpić, to ciszy i spokoju. Tak, niektórzy bardzo pożądali owych cnót na starość. Nie do końca rozumiałem dlaczego. Można było wieść przyzwoity żywot miejski, jednakże inni woleli mieszkać na odludziu. Cóż, ich sprawa. Jednak ja, jak już wspomniałem, wolałem podróżować.
     A odwiedziłem wiele ciekawych miejsc. Bylem w sumie w kilka pięknych krainach geograficznych. Doświadczyłem również niebezpiecznych i ciekawych zjawisk. Na przykład wioska mojego klanu. Została ona zdobyta niedawno po tym, jak ją opuściłem. Nie było to oczywiście łatwe wspomnienie, ale zaiste ciekawe. Gdybym spóźnił się o kilka dni, być może nie mógłbym teraz oddychać. Bylem wtedy słaby. Nic dziwnego, iż uciekałem przed konsekwencjami. Jednak teraz nie należałem do słabeuszy. Urosłem w siłę. Dzięki moim podróżom, treningom. Jeszcze trochę, i będę mógł wrócić do Hidari...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


_____________________________

Akcept by Katsuro

     Uświadomiłem sobie, że zadano mi pytanie. W zasadzie było ono banalne. Jak mam na imię. Jedynym ryzykiem, które tutaj na mnie czekało, było ujawnienie nazwiska. Bo równie dobrze ta kobitka może mieć kontakty z Senju. A wtedy zostałbym osaczony. Cóż, nie wiem jak wyglądałaby walka, ale bardziej interesowało mnie, co zrobiłby Adatte. Chłopak wyglądał na kogoś, kto kojarzy pewne fakty związane ze światem ninja. Jednakże może to być tylko zwyczajny najemnik czy żołnierz. Tacy nie mają szans z ninja.
     Postanowiłem powiedzieć moje imię. W końcu korzystaliśmy z prawa gościnności. Poza tym, gdybym nawet wyjawił jakąś fałszywą nazwę, mój towarzysz mógłby poczuć się urażony. W końcu jemu powiedziałem prawdę, a teraz nie byłby do końca pewien.
     - Jestem Ikkyo. - powiedziałem. Mój ton nie był ani zły, ani radosny. Po prostu zachowałem neutralność. Uznałem, że wyjdzie mi to na dobre. Spoufalanie się s gospodarzem po wejściu do domu nie jest ani mądre, ani grzeczne. Zachowam więc pozory, myślałem.
     Spojrzałem na Adatte. Mój towarzysz nie odzywał się specjalnie. Postanowiłem to zmienić. Kiwnąłem więc głową, dając mu znak, aby odpowiedział na drugie pytanie. Nie lubiłem mówić samemu. Niech ktoś inny podejmie wyzwanie przemówienia tutaj.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-03-25 19:26:50)

Offline

 

#348 2015-03-27 09:27:29

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Czerwonowłosemu coraz trudniej było zachowywać się z kulturą i grzecznością, jaką pasowało się popisać w sytucji, kiedy było się czyimś gościem. Może i nie należał do ludzi o stalowych nerwach, którego można by porównać do oazy spokoju... Ale jednak impulsywność nie wpisywała  się w jego naturę.
   Dobre wychowanie zawdzięcza matce. Wychowywała go samotnie, jednak, ku zaskoczeniu wszystkich, nie wpłynęło to negatywnie na dorastającego chłopaka. Brak twardej pozycji ojca tylko skłonił go do wzięcia odpowiedzialności za losy swojej rodziny. I choć może w tej sytuacji nic nie wskazywało na to, że opuszczenie matki należy do właściwych wyborów, w jego mniemaniu zjednoczenie rodziny było w tym momencie najważniejsze.
   - A ja jestem chłopakiem o imieniu Adatte. Właściwie szukamy tylko schronienia przed deszczem, o żadnych romansach, muszę panią zasmucić, nie ma mowy...
   Odrzucił maniery na bok, pragnąc jedynie, by kobieta miała jasność sytuacji. Nie zamierzał jednak siadać, by nie pokazać przypadkiem, że spoufala się za bardzo.
   - Mam nadzieję, że pani nie przeszkadzamy? Chcieliśmy tylko trochę wyschnąć... - spojrzał pytająco na Ikkyo, jednak ten nie mógł zrozumieć, czego Uzumaki chciałby się dowiedzieć. - I będziemy ruszać w dalszą drogę. Nie zanosi się, by przestało padać...
   Wciąż stał, rozgrzewając swoje ramiona pocieraniem dłoni. Przez ten czas spędzony na zewnątrz zdążył już wyziębić swoje ciało.

Offline

 

#349 2015-03-30 17:22:33

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Babcia powoli usiadła na jednym z foteli, wcześniej opierając się całym ciałem na lasce, którą dzierżyła przy boku. Zgięła się niemalże w pół, by następnie spocząć na siedzeniu i oddychając ciężko, jakby właśnie przebiegła przynajmniej półmaraton, chociaż dla babci nawet taka czynność może okazać się nie lada problemem, co należało wziąć pod uwagę. Z kuchni zaczął dobywać się przyjemny zapach.
    - Ah, Ikkyano! - zachwyciła się babunia - Zupełnie jak ten stajenny z mojej wioski, gdzie się wychowywałam! A może to był leśniczy? - zadumała się na chwilę, stając się nieco nieobecna przez moment. Przez parę sekund panowała cisza, a następnie dało się słyszeć, jak babcia mruczała pod nosem - Leśniczy, leśniczy... Nie no, dałabym sobie rękę uciąć, że to był stajenny... A może to była jedna i ta sama osoba?
    Kiedy Adatte zabrał głos, babcia wyrwała się gwałtownie z transu, prostując swoje stare, pokrzywione plecy, jęcząc przy tym krótko. Przyjrzała się obu chłopcom, po czym rzekła:
    - No popatrz, teraz to chłop z chłopem do lasu idzie, a nie jak kiedyś zwyczajowo się z dziewkami uciekało. Ah Henryku mężu, dobrze, że tego nie widzisz - zdawała się zupełnie nie przejmować dalszą częścią wypowiedzi Uzumakiego, poza faktem, że chcą zaraz wyruszać w drogę. Jej twarz spochmurniała.
    - Gdzie wam się spieszy kochanieńcy! Już się gotuje pyszna zupka, na pewno wam to pomoże w taką pogodę! Nie puszczę was w takim stanie, jeszcze mi tam osłabniecie! - zachowywała się jak każda babcia, zapewne też nie zniosłaby odmowy posiłku.

Offline

 

#350 2015-03-31 17:50:28

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Adatte westchnął, nie mając nawet najmniejszej ochoty komentować dyrdymałów, jakimi karmiła ich babulinka, której udało się przycupnąć na jednym z miejsc. Kiedy jednak wśród natłoku bzdurnych słów, jakie wypowiadała kobiecina, czy to do siebie, czy może do mieszkającego w zaświatach mężulka, posłyszał coś o pysznej zupce, natychmiast czarne chmury głębiące się nad jego rudą głową rozwiały się. Za to w żołądku zrodziło się to irytujące uczucie ucisku i niecierpliwości.
   Nie był jeszcze na tyle wprawionym ninja, by zachowywać się rozważnie w każdej sytuacji. Szczególnie takiej, kiedy ktoś ofiarowywał mu ciepły posiłek. Tym bardziej, gdy do jego nozdrzy docierały takie smakowite zapachy, jak w tej chwili. Gdyby tylko nie był tak strasznie głodny... Na pewno nie zdecydował się na skosztowanie naparu tajemniczej, podstarzałej nieznajomej. Ale że okoliczności były takie, a nie inne...
   Uśmiech mimowolnie wtargnął na jego zwykle obojętną twarz, kiedy rozglądał się po chałupce w poszukiwaniu wielkiego gara, z którego wydostawałyby się obłoki pary. Kątem oka zerknął na Ikkyo. Nie wiedział, czy towarzysz podróży także ma tak wyostrzony apetyt, jak on w tej chwili. Nie przejmował się tym jednak zbytnio. On miał zamiar skosztować. Nawet jeżeli miałaby to być trucizna, poznałby po smaku, że coś jest nie tak. A przed ewentualną śmiercią zarżnąłby niepozorną staruszkę, choćby byłaby to ostatnia czynność w jego życiu.
   - Chętnie! Ciepła zupka to coś, czego mi teraz trzeba!
   Wciąż jednak stał oparty o jedną ze ścian. Nie chciał pozbawić się możliwości ruchu w razie czego. Dopiero kiedy miskę zapełniłaby smakowita ciecz, miał zamiar uśpić na chwilę swą czujność. Taki to ryzykant, a co. Przecież nie każdy jest od razu wielkim taktykiem i wojownikiem, czyż nie?

Offline

 

#351 2015-04-01 08:26:48

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Chatka, w której przebywałem, miała swój urok. Przede wszystkim, była stara. Widok zanurzonych mebli, dawnych sprzętów codziennego użytku, bądź tych specjalistycznych wywołał u mnie pewien błogi stan. Doskonale pamiętałem lata, które spędziłem na zamkniętym poddaszu, w domu ojca. Miejsce to było równie zniszczone i pełne niepotrzebnych rupieci, co owy domek. Czułem więc pewną swojskość, dziwną radość. Uśmiech na mojej twarzy widniał już od jakiegoś czasu, jednakże teraz lekko się zmienił. Z szyderczego, na bardziej ludzki. Po prostu dobrze czułem się w podobnych domostwach, czy starych magazynach. Komuś innemu mogłaby się zakręcić łezka w oku. Mnie natomiast nie pozostało nic innego, jak cieszyć się z tej sytuacji.
     Mój wzrok spoczywał obecnie na szklanej klepsydrze. Była ona swojego rodzaju potrzaskiem. Zakurzona, brudna, ale wciąż twarda. W końcu została wykonana ze szkła. Obserwowałem ją wnikliwie przez kilka minut. Dlaczego tak długo? Dlaczego skupiam się na tak prostych przedmiotach, zamiast na gospodyni? Cóż, miałem swoje powody. Stary czasomierz wywoływał u mnie wspomnienia. Tak, w dodatku bardzo miłe.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


_____________________________

Akcept by Katsuro

     W końcu moja głowa uniosła się. Wywołały to oczywiście słowa babki. Kobieta cały czas nadawała. Nie potrafiła przestawić się na odbiór. Nie słuchała słów ani moich, ani Adatte. Oczywiście musiała też przekręcić moje imię. Cóż, nie wadziło mi to bardzo, jednakże przez parę sekund miałem ochotę zamknąć babce jej usta siłą...
     Chęć minęła w ułamkach sekund. Nie można było tego nawet nazwać opanowaniem się, ponieważ cały czas byłem spokojny. Starsza pani jednak nie była a żadnym stopniu przyjemna. Jej wywody i wspomnienia pewnie by mnie ciekawiły. Gdybym miał sześćdziesiąt lat i nie był ninja.
     Westchnąłem. Obserwowałem mego towarzysza. Adatte postanowił zjeść zupę. Dziwne, w porównaniu do niego nie czułem się głodny. Być może apetyt odebrała mi stara kobieta. Wzruszyłem ramionami. Od biedy można było coś zjeść, tylko po to, aby potem nie głosować. Oczywiście nie rwałem się do skosztowania potrawy. Wolałem poczekać do momentu, aż spróbuje jej czerwonowłosy. Jeśli rudy będzie jeść dalej, zrobię to samo. W końcu kto wie, czy takie stare kobitki żyjące w środku lasu potrafią jeszcze normalnie gotować...
     - Chcesz się tutaj zatrzymać na jakiś czas, czy mamy zaraz ruszać w drogę? - zapytałem kompletnie bez emocji mojego towarzysza. Co prawda sam nabrałem już ochoty, aby stąd odejść, ale wolałem poznać opinię rudego. Może ma coś ciekawego do powiedzenia?

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-04-01 22:10:31)

Offline

 

#352 2015-04-04 17:11:43

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Babcine oczy zapłonęły radośnie, gdy tylko usłyszała deklarację Adatte.
    - Widzę, że ktoś tutaj jest porządnie głodny! Zupka babci Yuumy dobra na wszystko! - zaskrzeczała miłym głosikiem i poderwała się na równe nogi dziesięć razy szybciej, niż zajęło jej siadanie. Zachowanie Ikkyo nie umknęło jednak jej uwadze. Ten wzruszał ramionami, nawet nie zagaił rozmowy z gospodynią. Zdawał się za to ją ignorować i zwracać uwagę tylko na swojego partnera, jak to babcia sobie już zakodowała w głowie.
    - A ty, Ikkyano, coś taki naburmuszony? Nie odmówisz chyba talerza rozgrzewającej zupki? Miałam o Tobie do tej pory dość dobre zdanie, mam nadzieję, że nie zmusisz mnie, żebym zmieniła o Tobie zdanie. A spędzić czas we dwoje jeszcze zdążycie. Chyba dotrzymacie mi towarzystwa póki co? - zapytała z szerokim uśmiechem na twarzy, marszcząc jednocześnie oczy w taki sposób, że nie dało się ich dojrzeć spod tony zmarszczek.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2015-04-04 17:14:23)

Offline

 

#353 2015-04-04 22:52:40

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Wizja nadchodzącego obiadu stawała się coraz bardziej realna. Spoglądał na babuszkę, która zerwała się ze swego miejsca, by uraczyć go smaczną (jak podpowiadała mu wyobraźnia) zupką i w myślach ponaglał ją jeszcze. Nie wiedział, skąd wzięła się w nim tak nagła potrzeba zjedzenia czegoś, wypchania sobie żołądka. Tłumaczył sobie to tym, że każdy normalny mężczyzna lubi czasem pojeść (już abstrahując od innych interesujących zajęć). Może do określania siebie takim mianem trochę mu brakowało, ale w końcu jako młodzieniec takie oznaki mógł już przejawiać, prawda?
   Rozczarowanie babci nie wzbudziło w nim większych podejrzeń,  choć może powinno. W końcu każdy wie, że podstarzała część społeczności ludzkiej nie brała odmowy jako możliwą odpowiedź w szczególności, jeżeli chodziło o nakarmienie złaknionych żołądków.
   - Myślę, że może warto byłoby zostać na chwilę? Może burza trochę osłabnie, a przynajmniej będziemy mogli rozkoszować się gościnnością - nie dbał o to, że kobieta go słyszała. I choć jeszcze chwilę temu miał nadzieję opuścić tę  chatę czym prędzej, smakowite zapachy zapełniły nieprzyjemną pustkę, jaką pozostawiły po sobie słowa, które myliły go z kobietą.
   Jak to mówią: "przez żołądek do serca".

Offline

 

#354 2015-04-06 07:44:58

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Zapach zupy roznosił się po pokoju. Poczułem całkiem przyjemną woń, co minimalnie poprawiło mój nastrój. Wciąż nie miałem wielkiej ochoty, aby tutaj przebywać. Nienawidziłem jednak deszczu, dlatego pobyt w tej chatce zdawał się być nieunikniony. Cóż, nie powiem, że ta wizja była przyjemna. Ujmę to wręcz w innych słowach, dłuższe przebywanie z babuszką, która nie potrafiła rozpoznać płci męskiej i myliła moje imię było beznadziejną wizją i w zasadzie nic nie mogło mnie przekonać do zmiany zdania. Nawet przyjemny aromat zupy, który rozchodził się po pomieszczeniu. Umiałem kontrolować swoje żądze, przynajmniej na etapie, gdzie jadłem jeszcze dzisiaj i mogłem obejść się bez nowego posiłku.
     Stałem oparty o ścianę i obserwowałem całą sielankę. Czerwonowłosy nie czekał i od razu oświadczył, że może tu na trochę zostać. Spodziewałem się podobnej reakcji, jednak odpowiedź mnie podirytowała. Nie dałem na to konkretnej słownej wypowiedzi, w milczeniu kiwając głową. Widok Adatte, zmierzającego ku stole, lekko poprawił mi nastrój. Uśmiechnąłem się na widok głodomora, który pozornie spokojnie pchał się do zupy, jakbym miał zamiar zjeść ją całą samodzielnie. Tak, ten widok lekko poprawił mi nastrój. A zajrzenie do wazy z zupą wywołało nawet przyjemne wspomnienie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Akcept by Masaru.

     Z lepszym nastrojem spojrzałem na babuszkę. Nie wiedziałem czy mnie obserwuje, ale obstawiałem, iż to robi. Miałem więc spore szanse na spotkanie wzrokowe. Nie miałem zamiaru unikać spojrzenia staruszki. Nie traktowałem tez tego jako najlepszą okazję do pokazania mojej dominacji ponad kobietą. Zdecydowanie potraktowałem tą możliwość przeciętnie. Jedyne co ukazałem, to lekkie znudzenie siedzeniem w domu. Bylem wolnym duchem, niespokojnym ninja, który chciał przemierzać świat. Zamykanie mnie w ramach domu musiało mnie zasmucić. Chociażby w minimalnym stopniu.
     - Mogę zjeść trochę tej zupy. - powiedziałem. Z pewnością taka wiadomość zadowoli kobietę i sprawi, iż ta da mi spokój.  Nie chciałem wyjaśniać jej dlaczego mam zły humor, czy po prostu w jaki sposób mnie uraziła. I tak nie wzięłaby uwagi do siebie, widząc problem jedynie we mnie.
- W takim razie najedzmy się póki to możliwe, a potem przygotujmy do dalszej podróży. Doskonale wiesz, że ta pogoda nie przejdzie szybko i najprawdopodobniej wyruszymy w podobnych warunkach, co tutaj zawitaliśmy. - rzekłem do Adatte.
     Teraz już wszyscy znali moje stanowisko. I mogli się go czepiać, ale raczej nie zmienię zdania. Chociaż wszystko mogło się wydarzyć.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-04-06 20:32:59)

Offline

 

#355 2015-05-23 14:24:44

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Czas płynął. O wiele za szybko niż powinien. Byłem wytrzymały i wytrwały. Mogłem więc siedzieć i udawać, że nic się nie dzieje. Jednak doskonale wiedziałem, że tak być nie może. Bo miałem do wykonania o wiele więcej, niż myślałem. Przynajmniej z początku. Teraz, gdy nadeszło dla mnie olśnienie, wiedziałem co mam zrobić. Wstałem. Spokojnie, wciąż w sposób opanowany. Jednak w moim umyśle wciąż znajdował się doskonały plan. Ten, który miał rozwiązać problem, dotykający mnie od tak długiego czasu. Na mojej twarzy widać było spokój. Swobodnym krokiem zacząłem kierować się do wyjścia. Adatte i kobieta mogli podnieść głowy, a następnie zapytać mnie, co się dzieje. Postanowiłem więc uspokoić ich pojedynczym stwierdzeniem. Kilkoma słowami, które wypłynęły z moich ust.
     - Idę do łazienki... To jest, na dwór. - rzekłem. Nie miałem zamiaru zastanawiać się, gdzie jest owe lokum. Szczególnie, że w ogóle nie było mi potrzebne. Krokiem spokojnym, lecz stanowczym kierowałem się za chałupkę. Tak, by nikt mnie nie dostrzegł. A w szczególności ta dwójka, którą zgubiłem za ścianą domostwa.
     Wykonałem pojedynczą pieczęć. Nagle obok mnie pojawiło się stworzenie dokładnie takie same. O identycznym ubiorze, ekwipunku, a nawet siatkówce oka, lini papilarnej, czy głosie. Uśmiechnąłem się do swojego klona, a ten powtórzył gest. Chociaż, w zasadzie to uczynił go  w tym samym czasie co ja. Nie musiałem do niego nic mówić. Był mną. Moją repliką. Mieliśmy te same myśli. I wiedzieliśmy doskonale, że jest czas, aby ruszać. Że nie można czekać, bo wioska klanu Uchiha stoi w płomieniach. A ja jestem już wystarczająco silny, aby zareagować. Wiedziałem, że spotkanie z przypadkowymi żigolakami, czy innymi najemnikami skończy się źle - ale tylko dla moich rywali. Ja, czerwonooki, wiedziałem, iż jestem specjalną jednostką. A że coraz mniej moich stąpało po tym świecie, trzeba było reagować. Zebrać garstkę ocalałych, spotkać się, opracować jakiś plan... Nie wiem. Należało działać. Przede wszystkim nie zapomnieć o swoich korzeniach. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że w sercu Hidari, siedzibie Uchiha, spędziłem tylko jeden dzień...
     Jeden z nas wyruszył. Gdzie? Do portu. Najbliższego w okolicy. W końcu trzeba było jakoś dostać się do specjalnych miejsc... Tak, nie wyruszę przecież do Hidari z pustymi rękami.
     Drugi natomiast patrzył na biegnące lustrzane odbicie. Zadziwiające. Wygląd biegnącego ninjy wzbudzał wspomnienia. I to nie byle jakie, lecz treningu...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


________________________

Akcept by Katsuro

     Tak. To wspomnienie było jakoś połączone z biegnącą sylwetką i poruszającym się ciałem, w systematycznych ruchach. Najpierw nogi, potem ręce... Tak... Z resztą, to już nieważne. Trzeba było wrócić do izby. Spokojnym krokiem udałem się do sieni. Spokojnie wszedłem do sali, a następnie zająłem moje wcześniejsze miejsce. Było jeszcze ciepłe, co mnie zdziwiło. Cóż, najwidoczniej emitowałem ciekawą energią... Zacząłem jeść. Albo zostało mi jeszcze trochę zupy, albo dostałem dolewkę. Cóż, nie przejmowałem się tym w owym momencie. Jak na razie wiedziałem, że jeden z nas, może klon, a może oryginał, mkną w odpowiednim kierunku. Aby coś zrobić. I to mnie uspokajało...

[z/t -> Yu no Kuni [Miasto portowe]]

Sesja jest zawieszona z powodu braku obecności Adatte i rzadkich odpisów Ayamaru. W odpowiednim momencie zostanie wznowiona.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-05-23 14:42:32)

Offline

 

#356 2015-06-06 21:06:35

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Babcia przyglądała się pałaszującym zupę chłopakom, pomrukując z zadowoleniem. Sama nie miała przed sobą miski z gorącym wywarem, widocznie jadła oczami skierowanymi na młodzieńców, którzy widocznie potrafili docenić dobrą kuchnię. Najwyraźniej zapomniała również, że jeszcze chwilę temu jeden z nich opierał się spróbowaniu specjalności babcinej kuchni.
    - Ikkyano, łazienka jest... - zaczęła, ale chłopiec zignorował ją i wyszedł na zewnątrz, gdzie w dalszym ciągu mocno padało. - Ehh, kto to widział, żeby załatwiać się na dworze, toż takie warunki przestały być spotykane jakieś cztery dekady temu - westchnęła.
    Nim się obejrzała, Ikkyo wrócił do pokoju, co nie pozostało bez jej komentarza:
    - Wytrzyj buty! - krzyknęła, gdy tylko usłyszała zamykające się powtórnie drzwi, a mokry wiatr wtargnął do środka pomieszczenia. Nie czekając na możliwość sprawdzenia, czy zastosował się do jej prośby, babcia pognała do kuchni po miotłę, którą w oka mgnieniu rozmiotła mokre ślady.
    Po chwili, gdy chłopcy pałaszowali drugą miskę, ktoś otworzył drzwi i wszedł do środka.
    - Ach, to Ty, Maseo. Czekałam na Ciebie z zupką! To twoja ulubiona! - powiedziała jeszcze słodszym głosem niż dotychczas, choć mogło się to wydawać niemożliwe. Parę sekund później w izbie pojawił się wysoki młodzieniec o brązowych włosach.
    - Hej, babciu. Chętnie, dziękuję! A kim są te typki? - zapytał, spoglądając na nieznajomych chłopaków, którzy próbowali wkraść się w łaski jego babci i którzy jedli zupę, JEGO ULUBIONĄ ZUPĘ!
    - Maseo, kochanieńki, siadaj, zaraz przyniosę zupkę. Usiądź wygodnie. To jest Ada i Ikkyano, na pewno się polubicie. No, to daj mi minutkę. Wiem, że najbardziej lubisz taką świeżo podgrzaną! - powiedziała, po czym zniknęła w kuchni, zostawiając chłopaków samych.
    - Ikkyano i Ada? Cóż to za dziwne imiona? - zaśmiał się Maseoi rozsiadł się w fotelu. Widać było jak na dłoni, że to jego teren.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2015-06-06 21:06:58)

Offline

 

#357 2015-06-06 22:11:54

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Las

   Adatte pałaszował całkiem smaczną zupę, obserwując kątem oka Ikkyo. Był niezwykle ostrożny, co wzbudziło u niego podejrzenia, co do jego osoby. Czyżby w przeszłości sparzył się konkretnie na tym, że zbyt szybko komuś zaufał? A może raczej był... wyszkolony na tyle, by nie obdarowywać innych ludzi zbyt wielką dozą naiwności...?
   Ten typ zastanawiał go coraz bardziej. Przez chwilę śmiał się w duchu, że - złapany na tych dywagacjach - rozmyślał o koledze, zupełnie jakby naprawdę byli nierozłącznym duetem, o jaki posądzała ich kobiecina. Okazać się miało jednak, że i ona nie jest całkowicie osamotniona!
   Kto by pomyślał (każdy o zdrowych zmysłach?), że staruszka wcale nie mieszka sama w tym domu na uboczu? Młodzieniec był zapewne w podobnym wieku jak dwójka przybyszów, jednak zachowywał się zdecydowanie pewniej, niż oni. Nic dziwnego, przecież najprawdopodobniej tu się wychowywał. Uzumaki postanowił nie być burakiem i zagaić rozmowę. Szczególnie, że niejaki Maseo sam to wcześniej uczynił.
   - W zasadzie moje imię to Adatte, ale już mniejsza z tym. Twoja babcia poczęstowała nas posiłkiem, kiedy schowaliśmy się tutaj przed deszczem. Mieliśmy szczęście, że się tu zatrzymaliśmy... - najwidoczniej uznał, że odrobina wazeliny na przełamanie lodów nie jest najgorszym pomysłem.

Offline

 

#358 2015-06-07 12:58:32

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Jadłem zupę bez jakichkolwiek oznak niepewności. Racja, moment temu wyszedłem i zastosowałem bardzo ciekawy manewr. Niestety, na nieszczęście dla obecnych, wiedziałem o nim tylko ja. Zresztą, nawet gdyby tak było, to co? Jedyne co uczyniłem, to wysłałem replikę gdzieś daleko, aby wybadała mi tereny. W końcu udać się do Hidari bez wczesnego rozpoznania to czysty idiotyzm, nieprawdaż? Wszędzie straże Błyskawicy, wojska, żołnierze. To zbyt trudne, nawet dla mnie, choć prezentowany przeze mnie poziom był wysoki. Skupiłem się więc na daniu, które zostało mi podane. Było zaiste smaczne.
     Chwilkę później ktoś wszedł. Jakiś typek, w wieku podobnym do mnie. Krewniak gospodyni został również uraczony zupą, a następnie zaczął coś mówić. Śmiał się z imion, którymi ochrzciła nas jego babka. To dziwne, ale gdy usłyszałem jego nazwę, miałem ochotę ryknąć śmiechem. I to on uważał moje za jakieś dziwne. Podczas gdy sam nazywał się prawie jak mleczny wytwór.
     - Jestem Ikkyo. - rzuciłem swobodnie. Nie wyglądałem ani na przyjętego, ani na zmartwionego. Ten gość może i był tutaj ważny, ale z pewnością nie najważniejszy. Zachowywałem się więc naturalnie, bez strachu, lecz zaraz opanowanie. W końcu byłem tu jako gość. Należało prezentować odpowiedni poziom.
     Przez szczeliny w oknie dało się słyszeć wiatr. Tak, ten żywioł nie miał sobie równych. Pokonywał spokojnie przeszkodę i naturalnie dostawał się do pomieszczenia. Ciekawe. W sumie to dosyć stara prawda, że elementy są nie do zdarcia. Jeden mógł spopielić wszystko, drugi to ugasić, trzeci odnowić, czwarty porazić prądem, a piaty rozwiać resztki. Tak, żywioły. Chyba każdy zastanawiał się kiedyś, jak są one skonstruowane...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Akcept by Masaru

     Mrugnąłem delikatnie, a chwilkę później mój wzrok skierowałem na Adatte. Kompan zachowywał się równie spokojnie co ja. To dobrze. Nie trzeba nam było konfliktu, szczególnie z ludźmi, którzy przyjęli nas pod swój dach. Zachowali się wobec nas dobrze. Warto więc zachować pozory i udawać zwyczajnych gości. Tak, przecież nie różnimy się specjalnie pd zwykłych ludzi. Jedynie sprawność ciała i znajomość używania chakry... Czy to wiele?

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-06-07 15:54:22)

Offline

 

#359 2015-06-09 23:11:04

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las

    Maseo przyglądał się chłopakom podejrzliwie. Nie wiadomo, czy reagował tak na każdego, kto próbował wkraść się w łaski jego babki, czy też ta dwójka oddziaływała na niego niezwykle mocno. Tak czy inaczej, nie sprawiał wrażenia osoby, z którą łatwo się rozmawia.
    Kiedy Adatte próbował swojej wazeliny, Maseo rozejrzał się po izbie, jakby szukał czegoś, co stało nie na swoim miejscu, albo czy czegoś nie brakowało. W końcu nie wiadomo, czy to nie jacyś podrzędni złodzieje próbujący swego szczęścia na staruszkach zamieszkujących w lesie. Dostrzegł w rogu pokoju miotłę, którą babcia czyściła podłogę z błota, które na swoim obuwiu przyniósł Ikkyo. Najprawdopodobniej odstawiła ją tam tylko na chwilę, ale ważniejsze było podgrzanie wnuczkowi zupy, aniżeli odłożenie jej na miejsce. Maseo przypatrzył się butom, które były odpowiedzialne za miotłę, błoto, bród i trud babuni. Były to buty typowe dla profesji ninja, jedyny zdradzający go element ubrania.
    - Jesteście ninja? - zapytał.

Offline

 

#360 2015-06-10 17:35:30

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Las

     Nasz nowy towarzysz nie był ani ciekawą osobą, ani tym bardziej miłą. Przede wszystkim, panoszył się po tym domku bardziej niż swoja babka, a przecież należał on do owej kobiety. Gość irytował mnie lekko swoją pewnością siebie. Nie zadał sobie nawet trudu, aby przyszła mu myśl, że dwóch na jednego, w dodatku w podobnym wieku, to niezbyt przyjazny bilans. Zważywszy jeszcze na to, że nie wyglądaliśmy na miłych chłopców. Owszem, Adatte próbował dziwnych tekstów. Nie wiem czy chciał się w ten sposób podlizać, czy może podziękować za gościnę. Cóż, ja osobiście uważałem, że wszystko, co tutaj zastaliśmy, było kwestią jedynie babuleńki i ten typek powinien zamknąć jadaczkę. Na mojej twarzy widać było zwyczajną obojętność. Mógł robić wszystko co chciał. I tak miałem go głębiej w rzyci, niż mojego ojca. A to było naprawdę wielkim wyczynem.
     Niestety, Maseo umiał obserwować. Brud, miotła, moje buty. Trzy przedmioty naprowadziły go na naprawdę niezły trop. Faktycznie, nosiłem obuwie przeznaczone dla ninja, czy też innych najemników. Niekoniecznie dało się więc wykazać, że jestem z klanu, czy też umiem operować chakrą, ale przynajmniej musiałbym być żigolem, czy innym żołdakiem. Cóż, wzruszyłem ramionami. Patrzyłem się na tego irytującego i zadufanego w sobie bubka. Na mojej twarzy pojawił się słodki uśmiech. Ujawniłem kły. Czułem się po prostu pewnie. Bo i ja, i Adatte byliśmy ninja. A mój klan, czy też doświadczenie, powinno pomóc. Zważywszy, że mieliśmy przewagę liczebną...
     - A jak myślisz, kochasiu? - zapytałem z tonem ironii w głosie. Na mojej twarzy wciąż dało się dostrzec uśmiech. Tak ustawiony, że naprawdę nie mogłem orzec, czy wyglądam z nim słodko, czy piekielnie irytująco... Cóż, zapewne obydwa.
     Dalej milczałem, wpatrując się w zabawnego typka. Byłem gotowy do uniku. Ba, nawet do zasłony. W końcu pod ręką znajdowała się masa przyrządów kuchennych, zdatnych do odbicia nawet broni miotanej.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.pokemonots.pun.pl www.mibmnst.pun.pl www.fpus.pun.pl www.wspolnotagloriapark.pun.pl www.informatykaiekonometria.pun.pl