Ogłoszenie


#1041 2016-03-31 15:37:19

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 964
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Skaliste góry


        Logen uprzedził mój pomysł odnośnie odwołania klona Ikkyo, by ten dostał informacje i mógł pojawić się w oryginale w naszym gronie. To jednak dobrze, że mamy wśród nas ludzi myślących i ogarniętych. Po chwili do naszego kółeczka dołączył Ikkyo w całej swej okazałości, rzucając przywitanie. Kiwnąłem w jego kierunku głową, na znak powitania.
       - Witaj Ikkyo.
       Rzuciłem krótko, bo więcej słów w tym momencie było zbędne. Wzrok skierowałem na Satoshiego, który wydawał się być podekscytowany ale i także zakłopotany wieloma pytaniami, które konstruowały się w jego głowie. Skąd to wiedziałem? Bo sam niegdyś gdybałem w taki sposób jak on, chodź moja twarz raczej nie okazywała fascynacji ale tak jak mówiłem wcześniej, byłem dość specyficzny pod tym względem, nawet jak na nasz klan. Kiwnąłem głową w kierunku najmłodszego z nas, by sprawdzić jak się trzyma i przy okazji potwierdzając tym słowa Logena odnośnie tego jak wiele jeszcze w życiu zobaczy. Nasza trójka zdecydowanie mogła wypowiadać takie słowa, po kilku a nawet kilkunastu latach doświadczenia i wojnie, z której tylko nam udało się wyjść cało. Niestety był to smutny fakt, że jedyni Uchiha jakichkolwiek zaawansowanych zdolnościach bojowych stali tu teraz w kole, chodź widok młodego Satoshiego, budził nadzieję na nowy początek i nową szansę dla klanu. Pojawił się w dobrym momencie, będzie świadkiem oraz pomocnikiem w nowym początku czerwonookich. Obrałem sobie za cel by trzymać go na oku w najbliższych zbliżających się momentach. Świerza krew jest wiele warta, chodź tak naprawdę nikt z naszego grona nie mógł się nazywać starym. My z Ikkyo ledwo po dwudziestce, Logen nieco starszy, chodź nie znałem jego wieku, strzelałbym że ma około trzydziestu lat, co wciąż stanowi z niego silnego człowieka z wolą walki i przetrwania i przede wszystkim posiadał istotną wiedzę.
        W tym momencie najstarszy z nas zapytał Ikkyo jaki ma plan działania w tym całym spektaklu. Fakt faktem, sytuacja wydawała się nieciekawa ale mieliśmy dosyć wolne pole do popisu, z racji iż wojska Błyskawicy opuściły Hidari, zostawiając nas w spokoju. Postanowiłem, że wtrącę swoje trzy grosze.
       - W pierwszej kolejności musimy sprowadzić ludzi. Jak podejrzewam, większość pozostała w gorących źródłach, gdzie oczekują na jakieś nowiny. Być może w okolicy krążą, bądź chowają się pojedynczy Uchiha, plus wiem gdzie są trzy osoby. Pozostaje jeszcze kwestia Zangetsu, mojego towarzysza i Kuroia Inu, lecz po obydwu słuch zaginął. Co do drugiego mam raczej złe podejrzenia za to ten pierwszy... z jakiegoś powodu mam wrażenie że jest cały. Obawiam się także, że część naszego klanu może być więziona przez wojska lorda feudalnego.

Offline

 

#1042 2016-03-31 16:16:08

 Uchiha Satoshi

Klan Uchiha

52573637
Skąd: Katowice
Zarejestrowany: 2016-03-24
Posty: 52
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [0]
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 13

Re: Skaliste góry

Z uwagą słuchałem słów Yocharu, moją uwagę przykuł komentarz na temat naszych więzionych krewnych. Nawet ja bez żadnego doświadczenia byłem w stanie stwierdzić, że odbicie ich nie będzie łatwym zadaniem. Dodatkowo obawiałem się, że kulminacją naszych działań może być kolejny atak. W końcu polityka lorda feudalnego w stosunku do Uchiha nie przeszła za pewne wielu zmian, być może gdy tylko usłyszy o naszym powrocie ponownie wyśle swoje psy na pościg. Tego Uchiha mogliby nie przetrwać.  Zadrżałem na wspomnienie okropieństw wojny, choć byłem wtedy jeszcze małym dzieckiem, pamiętałem to doskonale: śmierć, krzyki i ciężki zapach krwi w powietrzu pojawiły się w moim umyślę. Zupełnie jakbym znowu zmagał się z iluzją, potrząsnąłem głową odganiając niepotrzebne myśli i spojrzałem na starszych Uchiha. Chciałem pomóc w ich planach, choć byłem pewny, że moja pomoc na niewiele się przyda. W końcu co ja słaby i niedoświadczony gówniarz mogę zrobić dla nich ? Westchnąłem mentalnie na tą myśl i wróciłem do analizy słów Yocharu. Miały one sens, w końcu nie możemy odbudować nic bez ludzi.. W ciszy obserwowałem toczoną rozmowę, wiedząc, że niewiele mogę powiedzieć na ten temat. Mimo wszystko miałem tylko trzynaście lat, chyba nikt nie wymagałby ode mnie wiedzy na temat następnych posunięć naszego klanu. Patrząc na dorosłych, uświadomiłem sobie, że nie muszę się martwić o przyszłość. W końcu decydowali o niej weterani wojenni, którzy na pewno wiedzą co jest najlepsze dla Uchiha, w tej trudnej, żeby nie powiedzieć beznadziejnej sytuacji. Nie, dla naszego klanu wciąż jest nadzieja, stoi właśnie przed moimi oczami.

Offline

 

#1043 2016-03-31 17:53:47

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Skaliste góry

     Logen i Yocharu mieli mi niewiele do powiedzenia. Starszy z nich podziękował, a następnie zapytał co dalej. Częściowej odpowiedzi udzielił mu ten drugi. Pozostawało tylko odnieść się do ich wypowiedzi i podjąć konkretne działania. Jeżeli nasz klan miał się podnieść z gruzów, trzeba było ruszać się skutecznie. Odwlekanie trudnych wyborów było zajęciem dla słabeuszy. Tak, nadeszła odpowiednia pora na zebranie naszej familii w jednym miejscu. Przede wszystkim, trzeba nas zliczyć i spisać. Poległym oddać cześć, żywym wydzielić zadania.

     - Nie mamy o czym rozprawiać, Logenie. Gdybym ciebie został na pastwę płomieni, więcej bym stracił, niźli zyskał. Poza tym, druhów się nie zostawia. Nie w ogniu. - powiedziałem spokojnie. Nie musiałem się szczerzyć, ani uśmiechać. Wolałem być sobą i okazywać emocje w stopniu minimalnym. Nigdy nie byłem wylewny, ani radosny. Należałem do sceptyków i nihilistów. Uwielbiałem moje paradoksalne zasady, które tworzyły logiczną całość, tak trudną do pojęcia przez pospólstwo. Byłem zwyczajnie inny. - Jeśli chodzi o klan, musimy zrobić wiele rzeczy. To co powiedział Yocharu jest cenne, natomiast ja widzę to tak.

     Przerwałem. Spojrzałem na towarzyszy, aby dać im znak, żeby słuchali uważnie. Nie ma sensu powtarzać się, nie kiedy jest nas zaledwie czterech. Chociaż to i tak więcej niż myślałem. W dodatku ci towarzysze Yocharu - cóż, to może być szansa dla naszego klanu. Liczba elitarnych wojowników powoli wzrasta, prawda Satoshi? Ciekawe na kogo wyrośnie.

     - Trzeba zebrać nasz klan i odbudować wioskę. Widziałem gruzy i nie wszystkie budynki zostały zniszczone doszczętnie. Część trzeba będzie odnowić, inne z pewnością zniszczyć i na ich miejscu wznieść nowe. Będzie to zadanie kosztowne i trudne. Przede wszystkim, jest nas mniej niż przed wojnami, a wojowników zaledwie garstka. Dlaczego jednak te dwie rzeczy są ważne? - przerwałem ponownie. Wziąłem oddech. - Bez mieszkania i siły w ludziach nie damy rady. Musimy mieć osadę, która z czasem osiągnie zakres podobny do dawnej wioski. Ile lat minie? Nie wiem, ale mam nadzieję, że niewiele. Te dwie rzeczy są jednak kluczowe - bez schronienia i siły ludzkiej możemy co najwyżej śnić o odbiciu resztki ninja z więzień Błyskawicy.

     Nie czułem się obcy. Z tymi dwoma spędziłem wiele godzin okropnej wojny. Z Logenem miałem dobre relacje nawet przed nią. Obiecaliśmy sobie podróż, po całym świecie. Kiedy my to zrobimy? Nie ma czasu nawet na trening, a co dopiero takie rzeczy jak zabawy w turystów? Byliśmy naiwni, albo przynajmniej mniej świadomi tego, co nas czeka. Nowe lata, nowe problemy.

     - Część Uchiha jest w Kraju Źródeł. Druga część chowa się w górach, najpewniej w starym obozie. Nie zapominajmy, że na wojnę nie wyruszyli wszyscy. Kobiety i dzieci, starcy i kaleki... mogą teraz mieć kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o odbudowę klanu. Niewiasty dadzą nam nowe pokolenia Uchiha, weterani mogą posłużyć radą odnośnie odbudowy wioski. - powiedziałem. - Kolejną ważną sprawą jest szybkie ustalenie administracji. Mam tutaj na myśli lidera klanu, jego zastępcy i wstępnej rady. Im szybciej zajmiemy się papierami, tym lepiej wyjdzie na tym klan. Wtedy będzie można wykonać spis ludności, wydać pierwsze rozporządzenia i odnowić prawo. Również o wiele łatwiej będzie nam nawiązać stosunki dyplomatyczne. Szczególnie ważne jest załatwienie spraw wojennych - Źródła winne nam są ziemię i pieniądze, Samotnicy złamali sojusz. Trzeba rozmówić się w obu przypadkach.

     Spojrzałem w stronę gór. Gdzieś tam tkwili nasi rodacy. Ciekawe jak im się żyje... Bez wygód, bez kąta, bez ciepła... No i bez ninja.

     - Proponuję jak najszybsze zgrupowanie resztek naszego klanu. Trzeba obrać nowego lidera i decydować co dalej. W kryzysowych sytuacjach decyzje powinna podejmować jednostka. Dyskusje są dobre, ale sami widzicie, że na obecny moment każda sekunda równa się z marnowaniem żywota naszych krewnych.

Offline

 

#1044 2016-03-31 21:15:50

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Skaliste góry

    Logen wysłuchał uważnie wszystkiego co mówili Yocharu i Ikkyo. Dużo logiki było zawartych w ich wypowiedziach, a starszy Uchiha zaczął mimowolnie rozkładać te informacje i układać plany działania. Nie wiedział, czy którykolwiek zostanie zaakceptowany, czy nawet zostanie wysłuchany… ale taki już był, cenił informacje i zawsze planował działania – kilka planów na różne rozegrania.
    Kiedy zapanowała chwila ciszy postanowił zabrać głos.
    - Pomoc każdej pary rąk będzie nieoceniona. Niestety do Kraju Gorących Źródeł daleko, poza tym wiesz jak wyglądał obóz. Ktoś mógł to przeżyć? Albo spotkanie z bestia? – mówił Logen spokojnym głosem. Wziął oddech, po czym kontynuował. – Jeśli mogę coś doradzić, to możemy wysłać Klon Cienia, aby znalazł i sprowadził ocalałych Uchiha z Yu no Kuni. W tym czasie moglibyśmy zebrać tych, którzy tu zostali i zacząć już prace w wiosce.
    Nie wiedział ile i czy w ogóle cokolwiek z tego co powiedział miało jakikolwiek sens dla pozostałych. Miał już także pewien plan dotyczący rozmów dyplomatycznych, jednak wolał na razie to przemilczeć. Musieli najpierw ustalić coś w ważnych kwestiach – przywództwo w klanie.
    Ikkyo, a właściwie jego klon, już wcześniej przedstawił mu swoje zamiary. Widać było, że nie zaniechał ich w żaden sposób, skoro teraz rozprawiają o tym, co jest do zrobienia. Trzeba to było jednak wprowadzić w życie stopniowo, krok za krokiem; nie mogli nagle, ni z tego ni z owego, wszystkiego zacząć robić. Było ich – wojowników – niewielu, co tylko utrudniało pewne sprawy. Chociaż cieszyli się, że żołnierze Kraju Błyskawicy opuścili ich terytoria, to nie mogli mieć pewności, że nagle nie wrócą, zwłaszcza jeśli się dowiedzą o tym, co się dzieje. Logen wolał być przygotowanym na każdą ewentualność, dlatego też pomyśli nad jakąś formą zabezpieczenia ich przed nagłym atakiem.
    Spoglądał na towarzyszy, oczekując jakiejś ich reakcji na jego wypowiedź – choć milczenie też jest jakąś formą reakcji. Miał tylko nadzieję, że nie zostanie potraktowany jak ktoś niespełna rozumu, albo nie uznają, że ich nie słuchał…


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#1045 2016-04-02 15:24:00

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 339

Re: Skaliste góry

- No proszę. Rad jestem, że spotykam was tutaj, tak licznie zebranych, zważywszy na okoliczności - rozległo się gdzieś poniżej rozmówców, którzy już chwilkę temu zdali sobie sprawę, że nie są tu sami. Jednak aura chakry człowieka, który do nich mówił, była im aż nazbyt dobrze znana, przynajmniej tym, którzy pamiętali jeszcze świetność klanu.

     Około 20m od grupy Uchiha, na półce skalnej poniżej nich stały dwie postaci. Chwilę temu jedna z nich, niezidentyfikowany ninja wyglądający jak członek oddziału porządkowego, rozwinęła niesiony przez siebie na plecach duży zwój i otworzyła nad nim jakiś pojemniczek, posyłając na fakturę pergaminu kilka czerwonych kropel. Chwilę później, z głośnym odgłosem implozji i towarzyszącym technikom przywołania obłoczkiem dymu, na zwoju pojawiła się druga postać, ta, która przemówiła do zbieraniny nosicieli sharingana w tej chwili. Teraz starszy jegomość skierował swoje słowa do towarzysza - możesz odejść, Nowaki, dziękuję.

     Ten nazwany Nowaki przyłożył pięść do klatki piersiowej i skłonił się delikatnie, po czym zniknął w kolejnym obłoku dymu. Klon. Pozostały na półce skalnej starszy człowiek kontynuował swoją mowę do zebranych, nieśpiesznie i jakby od niechcenia popychając laską ryzę zwoju tak, by ponownie zwinęła się w rulon - to naprawdę fortunne, szczególnie w obliczu wniosków, które same zdążyły już wycisnąć się wam na usta. Hmm... Yocharu-sama, myślisz, że mógłbyś ugościć nas w jakimś ustronnym, niewyeksponowanym miejscu w pobliżu, gdzie moglibyśmy wszyscy porozmawiać o przyszłości klanu..? - zagadnął Gerechi, biorąc zwój oraz laskę niewidomego pod pachę i prostując się, wyciągając wolną rękę, jakby szukał ramienia do oparcia.

Offline

 

#1046 2016-04-02 18:03:31

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Skaliste góry

    Skaliste góry Hidari. Te kamienne szczyty, górskie szlaki a także niezliczone ilości jaskiń. Śmiertelnik może jedynie zgadywać ile te góry przeżyły, ile widziały i zapewne co jeszcze będzie dane im ujrzeć. To właśnie tutaj, Kazunari - członek a przede wszystkim założyciel organizacji Yugure - założył kilka lat temu siedzibę tego stowarzyszenia. Odwiedziłem ja tyle razy, że można spokojnie tą liczbę pokazać na palcach jednej dłoni. Tak, dokładnie na jednej dłoni. Nie wiem jak w przypadku innych członków, ale ja nigdy nie czułem silnego przywiązania do czegoś podobnego, wyjątek stanowiła wioska, która była moim domem od dnia narodzin. Mimo, że dane mi było poznać jej mroczną stronę, pełną skorumpowanych mieszkańców, którym dane było decydować o losach wioski a także tą gdzie pieniądz stanowił wszystko, to nie mogę powiedzieć, że nienawidzę tego co dziś wygląda na kompletną ruinę. Może ciężko to przyznać, ale właśnie takie miejsca pomagają kształtować prawdziwych wojowników, którzy w przyszłości są niezawodnym elementem budulcowym wioski. Tą również będzie trzeba odbudować, pokazać, że Uchiha nie ugięli się mimo ostatnich wydarzeń.
    Podróż tutaj mimo, że nie zajęła mi wcale dużo czasu a dodatkowo nie była tak okropna jakby się można było spodziewać. Może dlatego, że po raz pierwszy nie myślałem o tym co będzie jutro tylko skupiłem się na tym co mamy dzisiaj, wszelkie problemy jak i pytania odstawiłem na drugi plan. Wysoka temperatura, słońce rzucające swe promienie zza chmur a także ta przyjemna atmosfera, w której mimo ogromnego ciepła człowiek nie czuł się jak w saunie. Można powiedzieć, że ciężki trening jaki sobie zaplanowałem do czasu aż osiągnę pewien poziom zamieniłem na jednodniowe wakacje, w którym nie jestem do niczego zmuszany i mogę odpoczywając obserwować jak powoli mija dzionek. Drepcząc coraz wyżej zwalniałem z każdą minutą, nie dlatego, że brakowało mi sił, ale po to by je zaoszczędzić. Nigdzie mi się nie śpieszyło więc nie widziałem powodu aby niepotrzebnie tracić siły.
    W drodze do groty starannie obserwowałem otoczenie aby przypadkiem nie nadziać sie na jakiś niepożądanych gości. Jakbym był młodszy o te kilka lat to pewnie nie widziałbym żadnego zagrożenia, ale nie raz przekonałem się, że to co wygląda z pozoru nie groźnie w rzeczywistości okazuje się być gorsze od samego demona. Mogę śmiało podziękować liderowi za to, że kiedyś zmusił mnie do odbycia misji, w której musiałem wyeliminować z pozoru nie groźną rodzinę władającą dość niebezpieczną zdolnością. Może wtedy mi się to nie podobało, ale doświadczenie jakie zdobyłem do dziś służy mi w moim codziennym życiu. Idąc tak przed siebie natknąłem się na coś co wzbudziło we mnie ogromne zainteresowanie. Chociaż właściwym określeniem jest nie coś a ktoś i to nie jeden. Kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów przede mną znajdowała się grupka osób. Na pierwszy rzut oka wyglądali jak zwyczajna banda jednak spokoju nie dawała mi sylwetka osoby nie co starszej od pozostałych wyglądająca zupełnie inaczej. Jednak postanowiłem nie zwracać na nią uwagi i skupić się na poszczególnej analizie osób w grupie. Początkowo były to twarze, które widziałem pierwszy raz w życiu, z nikim ani z niczym mi się nie kojarzyły aż ujrzałem jego! Mojego ukochanego towarzysza, przyjaciela, który razem ze mną brał udział w procesie tworzenia Yugure. Mowa oczywiście o Yocharu.
    Nie wyglądał na kogoś kto ma kłopoty to też mogłem śmiało stwierdzić, że osoby z jakimi przebywa nie mają na pewno złych zamiarów ani nie stanowią zagrożenia, dlatego żwawym krokiem zacząłem podążać w ich kierunku. Ile to już czasu minęło od naszego ostatniego spotkania? Nie jestem sobie w stanie przypomnieć a to znaczy, że musiało minąć naprawdę sporo czasu. - No proszę, kogo ja tu widzę. Nie sądziłem, że spotkam Cię właśnie tutaj. Bardziej bym obstawiał, ze zabawiasz się gdzieś poza granicami kraju, a przynajmniej mam takie prawo, ponieważ mówiąc szczerze nikogo z Yugure poza Tobą od chwili gdy wyruszyłem nie spotkałem. - Następnie spojrzałem na pozostałych. Na pewno ich nie znałem i na pewno ich nigdy wcześniej nie spotkałem, tego mogę być pewny. Po chwili przerwy dodałem spokojnym, opanowanym głosem. - Wybaczcie mi brak kultury. Na imię mam Zangetsu. - Ukłoniłem się delikatnie najpierw w kierunku staruszka a następnie pozostałych członków grupy.


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#1047 2016-04-03 15:35:58

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 964
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Skaliste góry


       Po mojej wypowiedzi, głos zabrał Ikkyo, który jak widać lubił dosyć pompatyczne przemowy. Na mnie one nie działały, może dlatego że wolałem konkrety ale może ta forma motywacji lepiej to działało na resztę. Ikkyo ostatecznie powiedział dokładnie to samo co je, tyle że rozwinął zagadnienia opisując z nieco drobniejszymi szczegółami jakie są jego zamiary i plany do wykonania. Tak jak mówiłem, nasz sposób wyrażania się był odrębnie inny ale to może i dobrze bo każdy z nas miał swoje grono odbiorców, którzy woleli wypowiedzi krótkie bądź zwięzłe. Oczywiście nieco młodszy ode mnie Uchiha, poruszył istotne kwestie sytuacji politycznej w jakiej się znajdujemy. Cóż, osobiście uważałem, że to nie czas i miejsce o tym rozmawiać, gdy jeszcze tak naprawdę nie rozpoczęliśmy żadnych działań oprócz spotkania się. Nie wiem, może i dobrze że o tym wspomniał teraz, najwyżej później się do tego wróci, robiąc listę rzeczy do wykonania. Teraz liczyło się zebranie ludzi i zagwarantowanie im bezpieczeństwa, dodatkowo rozpoczynając pierwsze próby odbudowy struktury klanu jak i samej wioski, gdyż nasi ludzie potrzebowali domów. Z drugiej zaś strony, znałem miejsce gdzie moglibyśmy uchować się na jakiś czas, lecz to miejsce nie nadawało się na stałe życie a ponowne przysiadywanie w mrokach jaskiń nie było by raczej niczym przyjemnym.
        Logen skwitował nasze wypowiedzi aprobatą rzucając pomysłem od czego powinniśmy zacząć i w sumie nie było to dalekie od prawdy. Wysłanie klona zdecydowanie przyspieszy całą akcje i uważałem, że to mój duplikat powinien ruszyć do Gorących Źródeł. Dlaczego? Bo jeżeli nikomu z ludności się nic nie stało to jest ogromne prawdopodobieństwo, że znajduje się tam moja siostra, a sam fakt rozpoznania mnie przez choćby jedną osobę z klanu, wzbudzi zaufanie reszty i pomoże poprowadzić lud. Z drugiej zaś strony lepszym rozwiązaniem mogłoby by być ruszenie tam osobiście. Nigdy nie wiadomo co może wydarzyć się po drodze a wtedy bardziej przydadzą się pełne zdolności które w sobie nosimy, gdyż klony nie posiadają pełnych zasobów naszych możliwości.
       - Ja poślę kopię, może nawet kilka. Może być tam moja siostra, która gdy mnie rozpozna, uwiarygodni mnie i pomoże zaskarbić zaufanie ludu.
       Wtem poczułem dziwną aurę. Coś zadzwoniło w mojej głowie jak cichy alarm, świadcząc o tym że ktoś się zbliża. Co ciekawe jedna osoba była już prawie przy naszej pozycji, druga zaś wkroczyła właśnie w mój zasięg sensoryczny. Nie miałem tej cechy jeszcze wybitnie rozwiniętej ale i tak przydawała się by nie dać się zajść każdemu. Nagle rozległ się głos dorosłego, ba, starszego człowieka. O dziwo nie czułem niepokoju. Mężczyzna w jakiś sposób wydawał mi się być znajomy, chodź nie do końca mogłem go przypisać do swych wspomnień, bowiem wieku 12 lat opuściłem wioskę i od tego czasu może dwa razy byłem za jej murami. Ten jednak wydawał się być pełen radości i entuzjazmu w faktu, że wszyscy znajdujemy się tutaj, dając mu nutkę nadziei, że klan ma jeszcze szansę. Potem jednak doznałem szoku.
       Starszy jegomość to nie kto inny jak Gerechi, starszy wioski u którego mój ojciec bywał składać nie rzadko raporty z misji i zwiadów. Sam Gerechi również składał ojcu kondolencji z utraty pierworodnego, mego brata Icharu. Osobiście nigdy z nim nie rozmawiałem chodź wydawał się mnie znać i to lepiej niż bym się tego spodziewał i życzył. No cóż, o tym starcu wiele było mówione. Ponoć to niezwykły człowiek a chodziły także legendy, iż oddał swe oczy naszemu byłemu liderowi by tamtej osiągnąć wieczny wzrok. Cóż, po tych wydarzeniach Ichitsu zniknął, być może zaszył się ze swoją potęga albo umarł podczas operacji jeżeli jest w tym ziarno prawdy, lecz spoglądać na staruszka i jego zamknięte powieki, pierwsze co przychodziło na myśl to jego faktyczna utrata swych ślepi. Poczułem przez to nutkę ekscytacji, zresztą sam fakt jego przetrwania masakry przez błyskawice budził podziw i z początku niepewność do jego osoby. Aura tego człowieka jednak zbyt emanowała Uchiha, nie trzeba było posiadać zdolności sensorycznych by je wyczuć. Był tak jak my, Uchiha z krwi i kości. Musiał się także nam przyglądać z ukrycia. Wiedział o kryjówce Yugure a to nie lada informacja. Jego wiedza była ogromna i kto wie, czy ten człowiek nie jest kluczem do odnowienia naszego klanu. Gdy wyciągnął rękę na przód, z jakiegoś powodu wyczułem, że ten oczekuje oparcia. Czułem do niego tak wielki szacunek i respekt, że nie mogłem nie zareagować. Spojrzałem na Satoshiego i kiwnąłem głową by ten ruszył za mną do Gerechiego. Zeskoczyłem do starszego człowieka, oferując mu swe ciało jako podporę pod jego zmęczone nogi, równocześnie wskazując najmłodszemu z nas by ten wsparł staruszka z drugiej strony. Zadziwił mnie również zwrot jaki do mnie skierował. To zdecydowanie ja powinienem odzywać się do tego człowieka.
       - Gerechi-sama. Oczywiście, znam pewne miejsce, pokieruje wszystkich.
       Zadawanie pytań starszemu człowiekowi o to skąd ma takie informacje, było po prostu debilizmem. Odpowiedziałby po prostu, że ma swoje sposoby albo coś w tym guście, zresztą to też nie było, aż tak istotne. Zadziwiało mnie również to jak zachowałem się wobec niego. Niegdyś, prychnąłbym na starszego człowieka, czekając, aż ktoś inny poda mu pomocną dłoń, z łaską prowadząc ich do swej siedziby. Teraz chyba miałem dwa usprawiedliwienia tego zachowania. Pierwszym był sharingan, o którym mówi się że im bardziej zaawansowany tym większą miłością darzy się swój klan oraz daje pewnie zrozumienie, inne spojrzenie na świat i to nie tylko w dosłownym znaczeniu. Drugim powodem był Satoshi. Chciałem chyba podświadomie pokazać mu jak zależy zachowywać się względem osób, które zasługują na szacunek, chociażby samym faktem, iż przeżyły tak wiele lat.
       Mój instynkt nagle ponownie zadziałał. Człowiek, który wszedł niedawno w mój zasięg, teraz był prawie na wyciągnięcie ręki. Gdy ujrzałem jego twarz, na mych ustach pojawił się delikatny uśmiech.
       - No proszę, Zangetsu. Dawno Cię nie widziałem. Strzelam, że wpakowałeś się w niezłe kłopoty ale czułem, że żyjesz. A co do reszty... Kazunari i Kuroi Inu prawdopodobnie nie żyją. Nie mam oficjalnych informacji ale z Kuroiem miałem dobre stosunki i nie zniknąłby tak po prostu. Kazunariego nie widziałem od lat. No ale dobrze, że jesteś. W lepszym czasie nie mogłeś się pojawić. Idziemy do nas.
       W tym momencie, podtrzymując Gerachiego, ruszyłem w kierunku kryjówki Yugure.

Z.T - > Siedziba organizacji Yūgure

Offline

 

#1048 2016-04-03 16:28:50

 Uchiha Satoshi

Klan Uchiha

52573637
Skąd: Katowice
Zarejestrowany: 2016-03-24
Posty: 52
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [0]
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 13

Re: Skaliste góry

Z ciszą obserwowałem toczoną przy mnie konwersację, pojawienie się kolejnych osób sprawiło, że zwyczajnie nie wiedziałem co powiedzieć. Fakt, że wszyscy się znali nawzajem również nie ułatwiał sprawy. Czułem się jakbym był tylko biernym obserwatorem, nie należącym do świata, który obserwuje. Z uprzejmym zainteresowaniem słuchałem wypowiedzi starszych krewniaków, wiedziałem, że choć wszystkie ich pomysły brzmiały tak łatwo, to ich realizacja będzie piekielnie trudna. Bałem się, że wszystko skończy się w prost przeciwnie od naszych zamiarów. Te myśli odgoniło pojawienie się starca. Jego wiek wzbudził we mnie respekt, przeżycie tylu lat  świadczyło o sile i mądrości stojącego przede mną staruszka. Słuchałem jego słów, w myślach analizując ich znaczenie. Byłem świadom, że zostanie na widoku nie było dobrym pomysłem, takie zachowanie, aż prosiło się o kłopoty.  Bez słowa podszedłem do Yocharu i podałem swoje ramie starcowi, mówiąc :

- Nazywam się Satoshi. To zaszczyt pana poznać Gerechi-sama.

Po przedstawieniu się, w ramie w ramie z Yocharu i Gerechi-samą podążyłem w kierunku jaskiń. Idąc nie mogłem pozbyć się wrażenia, że jestem nieco bezużyteczny w tym momencie. W końcu co ja zwykły dzieciak, mogę zrobić dla klanu. Nie miałem ani wiedzy, doświadczenia czy też siły. Moja obecność była nieco nie potrzebna. Mimo dręczącego mnie niepokoju, nie pozwoliłem sobie na pokazanie swojej rozterki na twarzy. Moje uczucia tym razem pozostały pod moją zupełną kontrolą z czego byłem dumny. Widok starca sprawił, że zacząłem myśleć nad kruchością życia. Choć żyłem tylko trzynaście lat, śmierć od zawsze była moim towarzyszem. Każdy ninja czułe jej oddech nieustannie, w tym fachu nie było to nic dziwnego, w końcu żyliśmy w nieustannym zagrożeniu. Chcąc odegnać te definitywnie zmierzające w złą stronę rozmyślania, skupiłem się na rzeczywistości. Powoli zmierzaliśmy do swojego celu.

[z/t ->  Siedziba organizacji Yūgure]

Offline

 

#1049 2016-04-03 19:28:39

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Skaliste góry

    Plan, który przedstawił Logen, skomentował Yocharu. Z tej wypowiedzi mógł wywnioskować, że jest do niego przekonany, choć może nie całkowicie. Słysząc jego odpowiedź starszy Uchiha zastanowił się przez chwilę – Pójście samemu może być faktycznie niewskazane, nawet kilka klonów tej samej osoby. Może lepiej byłoby, gdyby on i Ikkyo wysłali po jednym klonie.
    Przyglądał się każdemu z obecnych, przez dłuższą chwilę zatrzymując się na młodszym towarzyszu z drużyny. Czas mijał, a oni powinni zacząć działać. Logen już chciał się odezwać i wyrazić słowami to, o czym chwilę wcześniej pomyślał, kiedy nagle wyczuł czyjąś obecność w pobliżu. Tak jakby ktoś pojawił się znikąd, a w następnej chwili usłyszał głos. Spojrzał w kierunku, z którego ów dobiegał i zobaczył starszego mężczyznę z zamkniętymi oczami i laską w ręce. Z jego zachowania wywnioskował, iż musi być niewidomy – domyślił się wówczas, że laska nie służyła mu tylko jako podpora. Kiedy Yocharu wraz z Satoshim udali się pomóc staruszkowi, Logen usiłował przypomnieć sobie, czy skądś go zna. Zapewne za czasów, kiedy był młodszy i jeszcze mieszkał w wiosce, mógł go widywać, albo nawet z nim rozmawiać. Dopiero gdy pomagający mu starszy z dwójki Uchiha odpowiedział mu, Logen poznał imię staruszka – Gerechi.
    - Miło jest mieć świadomość, że jest ktoś starszy i bardziej doświadczony wśród nas, Gerechi-sama. – powiedział z lekką dozą sarkazmu, ale bardziej żartobliwie, jak dotąd najstarszy z obecnych Uchiha.
    Nie chcąc zostać w tyle Logen ruszył wolnym, acz swobodnym krokiem za Gerechim, którego prowadzili Yocharu i Satoshi. Był ciekaw, dokąd zmierzają…

[Z tematu: Hidari | Siedziba organizacji Yūgure]

Ostatnio edytowany przez Logen (2016-04-03 19:28:49)


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#1050 2016-04-03 22:08:58

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Skaliste góry

     Logen również postanowił wtrącić swoje trzy grosze do naszej dyskusji i planów, co trzeba zrobić. Podał najprostsze rozwiązanie, to jest stworzenie klonów cienia. Miałem taki zamiar, jednakże sensor jak zwykle ubiegł moje myśli. Cholera, w całkiem podobny sposób pojmowaliśmy rzeczywistość. Może to właśnie dlatego odczuwałem do niego sympatię, już wtedy, gdzieś w tych górach... Wracał wtedy z podróży, ożywiony i zaciekawiony sytuacją w klanie. Stoczyliśmy pojedynek i rozmawialiśmy na różne tematy. Tak, to był dobry dzień. Rozpoczął naszą interesującą znajomość. A ta teraz kwitła, niczym liście na wiosnę.

     Yocharu odpowiedział. Zgłosił się do wysłania klonów. Świetnie, nie wiedziałem nawet, że ma siostrę. O ile przeżyła... będzie bardzo pomocna. Ja również byłem dość reprezentatywny - podczas wojny odwaliłem kawał niezłej roboty i to wręcz pewne, że należałem do rozpoznawalnych ninja. Trzeba było to wykorzystać. Mogliśmy obaj wysłać nasze Kage Bunshiny - w ten sposób odzyskanie ludzi będzie zdecydowanie prostsze.

     - Doskonale, Yocharu. Ja również wyślę replikę, albo i kilka, ponieważ w obozie źródeł obroniłem wielu naszych rodaków przed Jashinistami. Myślę, że kilku z nich na pewno mnie zapamiętało. A jeśli nie oni, to ci sterczący przy Setsunie. O ile przeżyli. - ostatnia wypowiedź była zabarwiona ironią. W końcu nie wiadomo jak wielu zostało Uchiha po tej okropnej wojnie.

     Raptem usłyszałem głos. Podobnie jak reszta zebranych, odwróciłem się w stronę dwóch przybyszy. Pierwszy zniknął, natomiast drugi, ślepy starzec, przemówił do nas. Wyglądał na dostojnika i osobę, która była Uchihą z krwi i kości. Ciekawe. Jakiś radny? Możny? Dawna legenda klanu? Nigdy nie przypuszczałem, że tak ważna osoba przeżyła te wszystkie okropne zdarzenia... Nieważne zresztą. Yocharu przywitał się z jegomościem. Nazwał go imieniem Gerachi... Ciekawe czy ten starzec znał mojego dziadka i ojca. To dosyć prawdopodobne, zważywszy na to, że mój dziad był przyjacielem Masaru Uchiha, a ojciec świetnym medykiem. Cóż, być może będzie mi dane porozmawiać z nim na temat mojej nieszczęsnej rodziny, do której czułem tak skrajne uczucia, jak to tylko możliwe.

     Yocharu powitał starca, po czym oznajmił, że zaprowadzi nas do ustronnego miejsca. Wiedziałem o co mu chodzi. Siedziba organizacji, o której wspominał podczas wspólnego pobytu w szpitalu. To dosyć prawdopodobne, że zabierze nas właśnie tam. W końcu nie mamy pewności, czy Błyskawica nie ma jeszcze jakichś oddziałów tu, w Hidari. Doskonały plan, przyjacielu.

     - Lepszego obrotu sprawy sobie nie wyobrażałem. Podążajmy więc za Yocharu i jego towarzyszem. - powiedziałem i powitałem kiwnięciem głowy nowego Uchihę. Imć Zangetsu, towarzysz niewiele starszego ode mnie krewniaka. Ciekawe. W dodatku wspólnik w jego organizacji. Kiedyś będziemy mieli czas na dokładniejsze rozmowy o tej całej Yūgure.

Z tematu: Hidari | Siedziba organizacji Yūgure

Offline

 

#1051 2016-04-03 22:24:13

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Skaliste góry

    Nie za bardzo zwróciłem uwagi na pozostałych nieznajomych, którzy zebrali się wokół znajomej twarzy. W tej chwili przebudziła się moja arogancja, poczułem wyższość nad innymi mimo, że nie powinienem. Jednak nie przeszkadzało mi to, jeżeli stanowiłbym jakieś zagrożenie to prawdopodobnie pozostali wyczuliby to lub zauważyli i podjęli odpowiednie kroki. Można powiedzieć, że zachowuje się jak cwaniak tylko wtedy gdy mam pewność, że nic mi nie grozi. Uradowałem się wewnętrznie na słowa jakie wypowiedział Yocharu. Choć trochę przesadził, wcale nie miałem wielkich kłopotów. A to, że kłopoty same się kleją do mnie to nie moja wina, po prostu jestem często w złym miejscu o złym czasie. Zaniepokoiły mnie jednak słowa odnośnie Kazunariego i Kuroia, miałem nadzieje, że to tylko przypuszczenia, które nie są prawdziwe i w rzeczywistości gdzieś sie włóczą powiększając swoje umiejętności ninja. Może nawet czekają na nas w naszej siedzibie, która mimo, że miała być tajna już nie jest.
    Zadziwiło mnie jeszcze to, że Yocharu wspomniał o tym, że nie mogłem się pojawić w lepszym czasie. Zastanawiało mnie co dokładnie ma na myśli, czyżby miało to związek z tymi wszystkimi osobami tutaj zebranymi? Nie wiedziałem kim jest starzec a także wszyscy, którzy stali przy członku Yugure. Mogłem jedynie przypuszczać, ale gdybym podzielił się tą myślą publicznie wyszłoby, że użyłem jakiegoś Godmode i wiem więcej niż powinienem. Lecz wszystkie moje wątpliwości czy przypuszczenia zostaną za chwil kilka wyjaśnione gdyż według tego co się dowiedziałem zmierzamy do "naszej" kryjówki, do naszego domu. - Kolejny zabawny zbieg okoliczności, akurat też o tym myślałem idąc tutaj. - Zauważyłem jak Yocharu i jakiś młodszy wyglądem ninja pomagają starcowi w poruszaniu się po górskich szlakach. Przyglądając się jego twarzy doszedłem do wniosku, że coś złego musiało się stać z jego oczami. W najgorszym przypadku mógł je stracić podczas jakiegoś wypadku lub innego incydentu. Pozostała dwójka podążała za nimi jakby byli jakimiś przydupasami. Cóż pozostało mi jedynie pójść przodem, znałem drogę więc nie musiałem ślimaczyć się razem z nimi. Mimo, że zrobiłem sobie dzień wolny to nie znaczy, że odrzuciłem mój dynamiczny tryb życia. Tak więc wychodzi na to, że w siedzibie wszystko się wyjaśni, nie mogę się już doczekać.

[z/t -> Siedziba Yugure]


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#1052 2016-12-28 14:14:21

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Skaliste góry

     Ciężko się podróżuje z bagażem. Można to odnieść i do mnie, bo oto wiodłem za sobą cały klan. Cywile, ninja, emeryci... Chyba nie zabrakło tu nikogo. Nasza nieszczęsna familia bez większych problemów dostała się do Hidari. Tu był nasz dom i wreszcie, po wszystkich turbulencjach związanych z wojnami, musieliśmy tylko odbudować naszą wioskę. "Tylko", prawda? Byłoby to zadanie wymagające ogromne ilości czasu i nakładów finansowych, jednak wsparcie, które obiecał nam daimyo Błyskawicy nie było sztuczne. Kiedy znaleźliśmy się w Hidari, dobiegły nas odgłosy prac, które trwały w okolicach. Większość budynków już stała i nie trzeba było wiele czasu, aby wzniesiono następne. Powrót klanu Uchiha stawał się faktem, w co nie mogliśmy uwierzyć chyba tylko my - drużyna, która dokonała tego wszystkiego.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


                                       
Akcept by Ichuza

     - Dobrze. Zostaniemy tutaj na czas dokończenia budowy. Z tego co wiem najpierw wzniesione mają być budynki mieszkalne, które w zasadzie są na wykończeniu. Gdy nasze domostwa zostaną zbudowane, wprowadzimy się i będziemy mogli wrócić do... regularnego życia. - wszystkie te słowa brzmiały dla mnie dziwacznie. Przygotowałem się na dowodzenie klanem na czas wojny. Jednak dobrobyt i rozwój pokojowy? Nie to, że miałem coś przeciw, ale mimo wszystko dziwnie to brzmiało. Cholera, pora poprzestawiać trochę priorytety. Nasz ród wreszcie ma spokój, trzeba utrzymać ten stan jak najdłużej.

     Stworzyłem klona, którego wysłałem do wioski. Miał on sprawdzić i dać mi znać czy możliwe będzie przeniesienie się na stałe do wioski, która jeszcze niedawno była tylko zgliszczami. Zabawne, lord, który zesłał na nas to nieszczęście, sam odnowił nasze domostwa. Niektóre miejsca z pewnością zostały zachowane względnie dobrze i teraz okryją się niezwyklą chwałą wśród ludu. Na razie jednak bardziej cieszyło mnie to, że niebawem lud mój wreszcie zawita do krainy mlekiem i miodem płynącej. Do Hidari.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-01-02 10:27:39)

Offline

 

#1053 2017-01-03 00:07:01

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Skaliste góry

     Na miejsce dotarliśmy o świcie. Temperatura w Hidari sięgała prawie trzydziestu stopni. Gdy przyłożyłem dłoń do czoła i uniosłem wzrok, spostrzegłem jedynie kilka wątłych chmurek. A mimo tego zastaliśmy widok osób pracujących. Robotnicy, głównie muskularni Uchiha, działali sprawnie, wznosząc budynki. Ich pracy nie dało się potępić. Wtedy zrozumiałem, że plotki na temat powrotu rodu o czerwonych oczach były prawdziwe.
      Czy to tylko złudzenie, czy przepełnia ich nadzieja? Po śmierci Setsuny wyglądają na jeszcze bardziej zgranych, niż przedtem. Ktoś musiał się bardzo wysilić, by złączyć tych niedobitków do kupy. - Opuszczając wodze, nakazałem wierzchowcowi wjechać wśród tłum pracujących. Po pokonaniu piętnastu metrów, zatrzymałem kobietę, która niosła mężowi wodę i jedzenie na śniadanie. Praca od samego rana świadczyła także o ich szlachetności i oddaniu.
      Witaj, nazywam się Hiyoko. - Zawróciłem jej głowę, w tym samym czasie zsuwając się z konia. Stanąłem wyluzowanie, nakładając dłonie na biodra. Nabranie damskich nawyków nie sprawiało szczególnej trudności.
      Widzę, że pracujecie tutaj pełną parą. No i nie brakuje wam ludzi. Razem z moimi przyjaciółmi przemierzamy Kraj Błyskawic. Słyszeliśmy, że ród Uchiha wrócił na swe ziemie. To niesamowite. Chciałabym złożyć serdeczne gratulacje osobie, która dokonała tego czynu. - Typ, który tutaj odgrywałem przypominał głupią blondynkę. Chodziło mi jedynie, by kobieta nabrała wobec mnie zaufania. Na szczęście, ochoczo odpowiedziała, gdyż nie miała szczególnych powodów do zmartwień. Być może coś ją trapiło, lecz nic nie powstrzymało, by odpowiedzieć, iż Uchiha wybrało nowego lidera. Na te słowa odwróciłem głowę przez ramię, wymieniając spojrzenie z Ayatane i Akemim. Wracając do rozmowy, posłałem uśmiech.
      Rozumiem, wiesz może, gdzie odnajdę radę, starszyznę klanu? - Zakończyłem tę rozmowę i wsiadając na konia, ruszyłem w kierunku wskazanym przez przechodnia. W trakcie przejażdżki swe słowa zwróciłem do chłopaków.
      Informacji, że Uchiha ma nowego przywódcę nie otrzymałem. Zakładam, że to on sprowadził ród do Hidari. Jednak nie mam pojęcia, jak zyskał przychylność lorda. Cokolwiek by się działo, nie zdejmujcie kapturów. Pokażemy prawdziwe oblicze tylko wtedy, gdy spotkamy starszyznę. - Dotarłem na miejsce i zadbałem byśmy zostali przyjęci. Od razu zaznaczyłem, iż spotkania żąda przywódca Samotników.

Offline

 

#1054 2017-01-03 02:41:38

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Skaliste góry

     Zaiste majestatycznym byłby teraz widok postaci Ayatane. Przypadł mu bowiem przepiękny, biały pod kolor włosów Samotnika rumak. Chłopak ochrzcił zwierzę mianem Śnieżki, nie mogąc, czy tez nie chcąc zdobyć się na specjalną oryginalność. W rękach sprawnego jeźdźca koń bez problemu mógł całymi dniami pędzić ile sił w kopytach, pokonywać rwące potoki, czy nawet przeskakiwać szerokie przepaści. Stanowił niezrównany środek transportu dla ninja, w roli tej ustępując jedynie bestiom latającym.
     Taka wizja roztaczała się przed oczyma Wodnego Demona, kiedy tylko usłyszał, że do Hidari przyjdzie drużynie podróżować na wierzchowcach. Rzeczywistość, jak to nierzadko ma miejsce, okazałą się zgoła odmienna od wyobrażeń Ayatane. Nie jeździł on bowiem nigdy wcześniej konno.

     Poranne słońce świeciło na jasnym niebie, gdy Samotnicy przybyli do celu wyprawy. Długiej jak cholera wyprawy, podczas której nie brakowało utrat równowagi, upadków i wielu, wielu klątw pod adresem niewinnej Śnieżki. Swoją drogą okazało się także, co spostrzegł Yuki przy okazji kolejnego podnoszenia się z ziemi, iż Śnieżce tak blisko do bycia klaczą, jak Akemiemu do pacyfisty. Na to odkrycie Aya tylko uśmiechnął się brzydko, parsknął albo prychnął, ale imienia wierzchowca nie zmienił. Prawdopodobnie (w głowie białowłosego) miało służyć w ramach kary za wyrządzone krzywdy. A to, że wynikały z braku umiejętności...

     Przybocznym Ichuzy, Kamiego, Hiyoko, jak zwał tak zwał, lider przykazał nałożenie kapturów. Ci nie kłócili się, posłusznie wykonując polecenie. W ten naprawdę, naprawdę upalny dzień z pewnością nie wzbudzało to żadnych podejrzeń.
     Potem przywódca podjął rekonesans, wypytując jedną z kobiet o rozmaite rzeczy. Ta zdradziła między innymi, iż klan Uchiha posiada teraz nową głowę rodu. Informacja nie była zbyt zaskakująca, wszak ewidentnie ktoś tym wszystkim zarządzał, sądząc po zorganizowaniu czerwonookich.
     Ayatane interesowało to w stopniu minimalnym. Słuchał wszystkiego i zapamiętywał, ale bardziej z chłodnej logiki, niż wewnętrznej ciekawości. Starania ludzi w Hidari bawiły go. Traktował tutejszych jak mrówki, a ich nowy dom jak mrowisko, na które w każdej chwili mógłby wylać kubeł zimnej wody. Yuki uśmiechnął się delikatnie na to wyobrażenie, a jego błękitne oczy błysnęły niebezpiecznie. Po chwili dziwny stan minął. Białowłosy zamrugał kilkakrotnie, orientując się, że kompania rusza dalej. Pognał więc Śnieżkę (gdyż nabrał do tej pory pewnej wprawy w jeździectwie) i razem z pozostałymi dotarli na audiencję...


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#1055 2017-01-03 23:12:16

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Skaliste góry

      Nie przepadałem za jazdą konną mimo wielokrotnego zmuszania mnie przez mego brata w przeszłości bym to z nim jeździł na jakieś dłuższe przejażdżki. Najpewniej to dzięki nim nauczyłem się tej sztuki. Co prawda nie doprowadziłem tego do perfekcji, a moje podróże przeważnie i tak polegały na sile moich mięśni lub po prostu wykorzystywałem do tego moje wierne pandy.

      Zastanawiałem się czy nie zepsuć naszej niespodzianki i z szyderczym uśmiechem zdjąć kaptur. Wyobrażałem sobie ich przerażone miny kiedy świadomości tych ludzi podpowiadają im kim tak naprawdę jestem oraz to, że ten potwór z Airando nadal żyje mimo, że legendy o nim ucichły. Zacisnąłem zęby, spojrzałem na tatuaż na dłoni, ścisnąłem ją i poprawiłem kaptur. Myśl wyfrunęła tak samo szybko jak wpadła mi do głowy. Konsekwencje? Pewnie takie, że wielu naszych "zwolenników" raczej nie ucieszyła by się na naszą wizytę, a i nawet by próbowała nas pogonić z widłami. Mój temperament podpowiadał mi, że nagły poryw gniewu z ich strony by mi nie zaszkodził, albo i nawet pozwolił się trochę rozgrzać. Szczerze wątpię by Uchiha zdołali dojść do takiej potęgi jaką stanowił sam Matuso czy z mniejszych lub większych opowieści od tego pierwszego - Masaru. Jeżeli ktokolwiek z nich zyskał chociaż porównywalną moc nawet mu ładnie pogratuluje, ale też bez przesady, ktokolwiek by to nie był nie posiada takiego doświadczenia jak my z Ichuza.

      Można by rzec, że trochę utknąłem myśląc o tym co by było gdyby i nie koniecznie słuchałem tego co tutejsi ludzie mają nam do powiedzenia. Ba, tylko trzy po trzy słyszałem co ma do powiedzenia Lider naszej organizacji. Wiedziałem jedno, przekraczaliśmy coraz to więcej kroków tylko po to by spotkać się obecną radą nowo odbudowanego klanu i najpewniej samym jego liderem... Tylko czy ma on na tyle odwagi by pojawić się jako on, nie używając tanich sztuczek?

Offline

 

#1056 2017-01-04 10:09:56

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Skaliste góry

     Trudy, których doświadczali Uchiha, zmieniły płaszczyznę. O ile wcześniej naszym głównym zmartwieniem był brak lidera, wojna z każdym, a także ściganie przez żołnierzy Błyskawicy, teraz musieliśmy jedynie odbudować wioskę. Pomoc od Lorda Feudalnego zrobiła swoje i zaledwie po paru dniach podwaliny wioski zostały wzniesione. Zdawałem sobie sprawę z tego, że wystarczy niespełna tydzień, aby większość budowli mieszkalnych została wzniesiona. Cieszył mnie ten fakt, a także wzbudzał nadzieję. Ludność Hidari wreszcie doznała wrażenia, że daimyo opiekuje się swoimi dziećmi. Wzmacniało to również moją pozycję, bo to bezpośredni mój czyn dał nam takie błogosławieństwo.
     I chociaż tereny wioski tymczasowej były wcale rozległe, prędko doszły mnie słuchy o zjawieniu się trójki przybyszów znikąd. Grupka wcale nie starała się ukrywać swojej tożsamości, bo mimo kapturów jechali na koniach, których tutaj nie posiadał prawie nikt. Po pierwsze wojna wyzbyła z nas tego dobrodziejstwa, po drugie, który robotnik czy ninja miał rumaka? Dodatkowo skaliste góry i tak utrudniały komunikację. Przybysze, chociaż zamaskowani, i tak wzbudzili sensację.

     Ikkyo-sensei, w wiosce mamy gości. Trzech przybyszów na rumakach z kapturami na głowach. Żądają spotkania ze starszyzną. - oznajmił Zato. Chłopak niewiele młodszy ode mnie, ale pałający prawdziwą wolą ognia. Był jednym z pierwszych, którzy uklęknęli przede mną, a jego lojalność zawsze budziła we mnie radość, ale i respekt. To dla takich Uchiha piastowałem swój urząd.
     No to niech sobie postoją parę tygodni. Starszyzna wróci dopiero wtedy, gdy odbudujemy budynki administracyjne, a one mają mniejszy priorytet niż wioska czy dzielnica mieszkalna. - powiedziałem sucho. Kto to mógł być. Nie mieliśmy żadnych przyjaciół poza Lordem Feudalnym, a ten raczej nie wysyłałby pomocy ukrytej. No i na koniach. U licha, kto w górach ma rumaka?
     Ikkyo-sensei, masz rację. Nie wypada jednak pozwolić im pałętać się po obozie. Strażnicy obawiali się, że ruszą w stronę twojego namiotu, ale na razie poruszają się tylko po obrzeżach wioski....
     I to jest właśnie dobry moment, aby ich odwidzieć. Rady klanu nie ma, ale podejrzewam, że jako przedstawiciel i naczelny przywódca jestem czegoś wart. - mruknąłem sarkastycznie, wchodząc w słowa Zato. Młodszy ode mnie ninja uśmiechnął się delikatnie, jednak gdy zobaczył moje spojrzenie, pozwolił sobie na szerszy rozstaw ust. - Chodźmy.

     Gdy zbliżaliśmy się do zamaskowanych gości, aktywowałem Sharingana. Zdziwiłem się, bowiem kojarzyłem te kolory chakry. Skąd? Zapewne z wojny, bo wtedy spotkałem najwięcej różnych ninja. Musiałem się trochę zastanowić kto to, jednak pewnie nie będzie to trudne. Gdy pojawiliśmy się wystarczająco blisko, aby dostrzegli moje ślepia, te przybrały czarny kolor. Nie musiałem ich szpiegować na własnej ziemi. To oni tutaj przyszli i powinni się przedstawić.
     Nie ukrywałem się specjalnie z moim przyjściem. Towarzyszył mi Zato, postawny młodzieniec z kataną przy boku. Ja co prawda wyglądałem przy nim jak pancernik, bo moje wyposażenie znacznie przerastało jego, jednak wątpiłem czy jest ode mnie słabszym szermierzem. Nie czułem się tutaj zagrożony, ale jego obecność wystarczająco mogła dodać mi otuchy w trudnym momencie.
     Witamy w Hidari. Jako lider klanu, bardzo mi przyjemnie. Kto postanowił nas odwiedzić w tak niespokojnych czasach? Przez lata tułaczki naszego rodu odniosłem wrażenie, że nie mamy zbyt wielu przyjaciół. - oznajmiłem na powitanie do drużyny, którą przywitałem. Ciekawe czy zeszli ze swoich rumaków na mój widok.

Ostatnio edytowany przez Ikkyo (2017-01-04 10:13:59)

Offline

 

#1057 2017-01-04 14:10:26

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Skaliste góry

     Po niezbyt długim oczekiwaniu, które Ayatane poświęcił przede wszystkim na rozglądanie się po okolicy i pewne kalkulacje, na horyzoncie zabłysły dwie sylwetki. Jedna z nich przypominała istny ludzki czołg, odziana była bowiem w potężny pancerz, zakrywający znaczną część ciała. Mimo, iż karmazynowa zbroja wyglądała zupełnie godnie, to Yuki na jej widok wykrzywił usta w cynicznym grymasie. Nigdy nie pojmował logiki tkwiącej w przywdziewaniu czegoś, co jego zdaniem jedynie stanowi zbędne obciążenie, wszelako nie zapewniając rzeczywistej ochrony przed technikami ninja. "Spoko" wygląd ofiarowywał tutaj znikomą rekompensatę. Drugiej persony młodzieniec nie oceniał. Bo nie wiedział, jak wygląda.

     Skoro poczet przybył, trójka Samotników zeskoczyła z wierzchowców. Ayatane do granic możliwości skupił się podczas tej czynności, by wyglądała jak najbardziej zarówno luzacko, jak naturalnie. Nie chciał też się wykopyrtnąć, co mogłoby nie tylko zrobić wstyd całej kompanii, ale i zdradzić skrzętnie ukrywaną przez Demona tożsamość. Wyszło w porządku. Zaraz potem białowłosy naciągnął kaptur odrobinę niżej na twarz, tak, by widzieć gospodarzy Hidari od nosa w dół. Miał wszelako świadomość, jak potężną bronią są oczy rodu Uchiha, prawdopodobnie nawet w rękach zwykłych sługusów, wysłanych na powitanie gości. Zaraz, zaraz - sługusów?
     - Pffrf! - wyrwało się Ayatane, gdy tylko ów czołg nazwał samego siebie liderem klanu. Z parsknięcia biła tak dosadna kpina, że nawet głuchy by ją poczuł. Yuki od tego momentu uśmiechał się szczerze i brzydko, dając do zrozumienia, iż jest naprawdę rozbawiony. Jednocześnie obserwował postać swojego lidera, ciekaw jego... jej...? reakcji.

     [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#1058 2017-01-04 20:36:29

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Skaliste góry

      Musiałem przyznać, że obserwując całe otoczenie. Ludzi pracujących czy też wzniesione już budynki mieszkalne, byłem pod wrażeniem. Wieści o chwale klanu Uchiha już dawno temu zaniknęły pośród różnych mniej ciekawych legend czy opowieści. Im mniej było ich członków, a polowania na posiadaczy tego kekkei genkai stawały się coraz bardziej popularne tym ten ród coraz to bardziej zanikał. Jednakże w tym momencie nabierali nowych sił, których na pewno zazdrościli im niektórzy z bardziej wymarłych klanów. Hidari... Prowincja, która dała narazić swój żywot jakimś prostym ninja. Błyskawica... Państwo cierpienia, krwi i bólu. Widząc ich myśli się jednocześnie o szacunku jak i o pogardzie. Tylko, które wybrać?

      Zsiadwywszy z konia ustawiłem się plecami do nowego Lidera. Potrzebowałem trochę czasu na to by moje pierwsze wrażenie było jak najbardziej naturalne. Obróciłem się w całkiem gustowny sposób, poprawiając kaptur tak by widzieć mojego rozmówce... Zasłoniłem jednię dłonią usta tak by nie parsknąć śmiechem na widok tak młodego ninja. Uchiha muszą naprawdę być w opłakanej sytuacji, że wybrali tak młodego człowieka, najpewniej bez doświadczenia w prowadzeniu klanu, grupki żołnierzy czy chociażby czymś tak wymagającym jak po prostu życie... Sprowadziłem swoją dłoń tak by złapać się za środkową część płaszcza. Powstrzymanie się od śmiechu mogę uznać za swoje małe osiągnięcie. Jednak nie potrafiłem ściągnąć ze swojej twarzy ironicznego uśmiechu. Coś czuje, że będzie mi on towarzyszył przez cały okres czasu tej miłej wizyty... Nie da się ukryć, że nowy lider od samego początku nie będzie mógł nas mieć za całkiem poważnych, kiedy już dwóch z nas wyskoczyło z śnieżnobiałymi zębami w stronę jego osoby. Widząc tak młodego osobnika uświadomiłem sobie, że trochę już lat minęło, a ja w tamtym okresie również nie byłem brany poważnie, chociaż nie zawsze - a to raczej ze względu na moją posturę. W każdym razie, nie przejmowałem się zbytnio, ale też wiedziałem, że moje doświadczenie jest na tyle nikłe, że nawet nie zgodził bym się wtedy na tak odpowiedzialną i pokazującą siłę pozycję. Zawiódł bym samego siebie nie pokazując wszystkim innym, że nie mam sobie równego. Ba, spalił bym się ze wstydu.

      Nie mogłem dłużej zwlekać. Dużo bardziej złowieszczo uśmiechnąłem się i ułożyłem jedną ze swoich dłoni na czubku kaptura. Tym samym zdejmując go i ukazując swoje oblicze. Z pewną dozą pewności siebie rozpiąłem płaszcz tak by nadać odrobinę więcej powagi tej sytuacji. Być może myliłem się, ale ostatnimi czasy zwróciłem uwagę na to, że moja reputacja wyprzedziła mnie już dawno. Jednakże pomimo swojego wzrostu, góry mięśni, to potrafiłem zachować trochę kultury osobistej - Dumnie reprezentujemy Organizację Samotników - ostatecznie zdjąłem płaszcz, ukazując większą część mojej muskulatury, a sam materiał przywieszając przy pasie - Jako Lider Samotników muszę przyznać, że jestem zaskoczony brakiem wieści na temat nowego przywódcy Uchiha, tym samym mam nadzieje, że będę mógł nadrobić zaległości związane z tą prowincją - powiedziałem oczekując, że to czerwonooki pierwszy przedstawi się.

Offline

 

#1059 2017-01-04 22:16:33

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Skaliste góry

     Poznanie starszyzny rodu zakończyło się fiaskiem. W zamian otrzymaliśmy możliwość spotkania nowego przywódcy. Dostojnego i poważnego, o mocnej, umięśnionej sylwetce. Na jego twarzy wojna odcisnęła piętno. Po samym ruchu wnioskować można, iż to weteran i nad wyraz doświadczony ninja. Nie bagatelizowałem obecności Uchiha w porównaniu do wodnego demona i działa armatniego, któremu towarzyszyłem.
      Przestańcie, to nieładnie. - Rzuciłem ponętnym, kobiecym głosem w stronę naśmiewających się Samotników. Wolnym ruchem ściągnąłem ciemny kaptur, spod którego wypełzły szare, czyste i pachnące włosy. Lekkim krokiem przystąpiłem do Ikkyo, by ma prawa dłoń spoczęła na jego lewym policzku, a węgliste paznokcie ułożyły wzdłuż kości policzkowej. Złapałem delikatnie, by nie wypaść agresywnie. Poza tym, czy mój wygląd mógłby okazywać kogoś brutalnego? I ten wysoki głos.
      Noszę wiele imion, lecz ty możesz mówić mi Hiyoki. - Zacząłem szeptem, gdyż moje usta znajdowały się blisko jego uszu.
      Wiesz jakie fatum nosi Uchiha? - Zakończyłem jeszcze ciszej, przechodząc do miejsca, gdzie stałem z początku. Tuż po krótkiej wymianie zdań, skierowałem spojrzenie w stronę największego z nas.
      Pamięć mnie myli, czy aby przypadkiem poprzedni przywódca Samotników także był młody, gdy obejmował władzę? - Pomimo sarkastycznych słów, które kierowałem w stronę towarzyszy, mój głos był pocieszny i nacechowany pozytywnie. Dość jednak było uprzejmości. Ikkyo z pewnością wiedział, że nie przybyliśmy tu pić herbatę i debatować o pogodzie.
      Uchiha ciężko nazwać klanem patrząc na pozostałości, które jak mniemam - zdołałeś tutaj zgromadzić. A przed wojną, z ust waszego poprzedniego wodza, padło pewne zobowiązanie. Nie myśl jednak o mnie źle. Dobrze wiem, że umowa kierowana drogą ustną, to żadna umowa. Do tego sytuacja z rodem Kuran Sen. Niedobrze, niedobrze. - Rozłożyłem dłonie gestykulując bezradność. A choć Akemi tutaj dowodził, pełniłem rolę pośrednika.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

      Mógłbyś mi powiedzieć, panie....? Któż ofiarował Ci ten zaszczytny tytuł przywódcy? - W mym głosie dało się wyczuć nutkę zaciekawienia. Wzrok zaś utkwiłem w mężczyznach, którzy nie przejmując się małym zgromadzeniem wciąż pracowali.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2017-01-04 22:17:55)

Offline

 

#1060 2017-01-04 23:31:43

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Skaliste góry

     Trójka, którą przywitałem, postanowiła przywitać się mniej lub bardziej. Pierwszy, który zrobił cokolwiek, był najniższy i zapewne najgłupszy. Zeskoczył z konia, a kiedy usłyszał o moim stanowisku, wybuchnął śmiechem. Wywołało to u mnie jedynie uniesienie jednej z brwi. Czułem podskórnie, że znajdujący się obok Zato ma nieco inne poglądy na temat jegomościa. Póki co milczeliśmy obaj, bo ruszył się kolos. Najwyższy z obecnych, szerszy w barach bardziej niż rosły tur, dość zgrabnie odwrócił się ode mnie, a następnie pokazał swoją twarz. Na niej rysowało się rozbawienie. Miałem wątpliwości czy chodzi mu o mój wiek, jednak gdy przemówił, przesłałem czuć jakiekolwiek rozterki.

     Gdybyś nie siedział na wyspie, tylko zainteresował się swoim aliantem, może być coś wiedział. - wypalił znikąd Zato. Jego reakcja dziwiła mnie najmniej jak do tej pory, toteż zwróciłem do niego głowę i pokręciłem nią. Ninja natychmiast zamilknął i pochylił spojrzenie. Miałem wrażenie, że zgrzyta zębami.
     Spokojnie, Zato, jestesmy w towarzystwie sojuszników. Na pewno bardzo się o nas martwili przez ten rok i dlatego postanowili nas odwiedzić. - powiedziałem spokojnie, z tonem przesiąkniętym ironią. Nie wiedziałem czy bardziej jestem zirytowany zachowaniem dwójki ninja, czy może bardziej zażenowany. Oceniać na podstawie wieku, nie posiadając żadnych innych informacji, dobre sobie. Albo brakowało im profesjonalizmu, albo mieli wyolbrzymione ego, a te cechy były złe.

     Trochę taktowniej zachowała się kobieta, która zabrała głos chwilę później. Najpierw ukazała swoje oblicze, po czym zbliżyła się do mnie. Po dotknięciu mojego lica wyszeptała do mnie kilka słów. Nasze spojrzenia spotkały się, a ja mogłem wyczuć zapach jej ciała. Po sekundzie już nie była tak blisko, jednak postawiła mi dwie kwestie do wyjaśnienia. Pierwszą było oczywiście przedstawienie się. Kiedy Hiyoki była wśród swoich kompanów, przeniosłem wzrok na całą trójkę, a następnie uchyliłem czoło na milimetr w dół.
     Ikkyo Uchiha, jak już mówiłem, bardzo mi przyjemnie. Chciałbym jednak poznać wasze imiona, a także cel waszej podróży. - mówiłem raczej spokojnie, w końcu byliśmy w Hidari, a nie na Airando. Wizyta tak znakomitych gości jak Akemi, czyli lider Samotników, była przecież czymś niecodziennym, jednak nie liczyłem na odezwę ze strony wyspiarzy. Już od długiego czasu nasza rodzina nie dostała od nich żadnej wiadomości, nie mówiąc o wsparciu. Sojusz, który wiązał obie organizacje w zasadzie istniał tylko umownie. Pewnie przybyli powiedzieć czego chcą, albo czego nie chcą. Tak samo jak ja miałem zamiar im oznajmić. - Fatum? Znikający liderzy to ostatnio nawracający się motyw. Sam widziałem jak zginęła Setsuna, jednak wy mieliście podobne problemy z Ichuzą, o którym nic nie wiadomo.

     Przez chwilę nie mówilem nic. Kobieta poruszyła kilka wątków. Wspomniała o obietnicy Ichitsu, zdradzie Kuran Sen, a także wyraziła wątpliwości co do mojego stanowiska. Milczałem, chociaż wcześniejszy wyraz twarzy zniknął. Nie byłem zły na tą nirwiastę, chociaż mogłem. Jednak kiedy skończyła, postanowiłem rozwiać jej wątpliwości.
     Wybór mnie na lidera potwierdziła rada klanu, Lord Błyskawicy, a nawet sami rodacy potwierdzili to swoimi czynami. Jeśli dalej masz jakieś wątpliwości, Hiyoki-sama, co do mojego przywództwa, mów głośno. Mogę wysłuchać wszystkich uwag, jednak nie ukrywam, że dobrze byłoby usłyszeć czym zawdzięczamy sobie waszą wizytę.

Ostatnio edytowany przez Ikkyo (2017-01-04 23:32:41)

Offline

 

#1061 2017-01-05 00:01:47

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Skaliste góry

     W pełni sił i możliwości przeskoczyłam obok Ayatane, lądując blisko przywódcy Samotników. Ma dłoń błyskawicznie zagrodziła kolosa. Dobrze wiedziałam, jak dla Zato mogłyby się skończyć te słowa. Akemi, cóż. To mój najlepszy przyjaciel, jednak o dość wątłym sercu. Za byle gówno potrafi skręci kark, a szczeniactwo młodego zaczęło kopać sobie grób. Nie powiedziałbym, że zachowanie moich towarzyszy było lepsze, jednak nawet poza granicami Airando czuli się pewni siebie. Szczególnie, gdy razem tworzyliśmy dość potężne trio.
     Przechodząc do sytuacji, po wykonanym geście, uśmiechnęłam się szeroko. Na wierzch wysuwając perłowe ząbki, wylałam z siebie kilka komplementów. I były one szczerze. Nie zamierzałam kłamać. W innym wypadku nie fatygowałabym się aż do Hidari. A słowa odnośnie mówienia głośno były zbędne. Wyrażę każdą swoją opinię, jak na damę przystało. Choćby była ona okrutna. W tym przypadku, moim głosem opiewałam pozytywy.
      Spójrzcie. Poważny, wyprostowany, nawet głowę trzyma wysoko. Nie boi się wyzwań. Nie czuję w nich strachu. Zamiast tego widzę zahartowanie i olbrzymią odwagę. - Swe słowa w części kierowałam do Ikkyo, choć sentencja tyczyła bardziej przywódcy Samotników.
      Nie mam powodów, by mu nie wierzyć. Jeżeli rada klanu potwierdziła jego stanowisko, to cóż... To zaszczyt powitać nową głowę rodu Uchiha. - Lewą dłonią przytrzymałam powiewającą część dolnego stroju, by móc się ukłonić. Tuż po tym rozpięłam górną część narzuty, gdyż cholerne słońce doskwierało gorzej, niż deszcze w Kraju Wody.
     Nadeszła pora, by przejść do samego sedna spotkania. A jego skutek wcale nie zależał ode mnie. Wpierw chciałem poznać, jakie jest odniesienie teraźniejszego wodza, co do przeszłości. Wokoło widziałem wielu Uchiha. Pomimo fatum, które dręczy ich od wielu lat, wyglądają na szczęśliwych. Wznoszą nowe domy, mimo tego, że poprzednie stracili w ułamku sekundy. W ich sercach płonie nadzieja.
      Ikkyo, mogę Ci mówić po imieniu? Sam rozumiesz, że większość klanów, jak i zapewne lordów wzięła wasz ród za wymarły. Po śmierci Setsuny nawet przez myśl nie przeszłoby nowemu przywódcy Samotników, że ktoś nowy obejmie rządy wśród was. Minie wiele lat nim zdobędziecie szacunek innych, a przede wszystkim wykopiecie z gnoju, w którym się znaleźliście. Na dzień dzisiejszy nikt nie myśli o was poważnie. W oczach wielu jesteście zaledwie kruchą garstką robaków, możliwą do zgniecenia w każdym momencie. - Pomimo słów siejących lekką obrazę, mój głos był ciepły. Jakby współczujący.
      Rozejrzyj się. Tak mało was zostało. A ile wśród was to osoby zdolne do walki? Domyślam się, że bez poparcia lorda Błyskawicy, jak i zapewnienia pomocy, nie udałoby wam się dokonać tego, co teraz właśnie widzę. Podsumowanie jest dość proste, trzeba czasu nim potęga znów powróci. - Westchnęłam cicho, podchodząc do konia. Byłam gotowa na zakończenie rozmów, jednak nie należało to do mojego nowego typu zachowania. Spadłby na mnie ciężar niegrzeczności i braku kultury. Zatrzymałam się więc, choć wzrokiem nadal okrywałam pracujących mężczyzn.
      I na koniec dodam, że Kuran Sen, którzy dopuścili się mordu na waszych ludziach zostali pojmani. Zostaną przeznaczeni innemu lordowi jako niewolnicy. Skończą srogo. To mogę wam zagwarantować.
      Jedyne co nam pozostaje, to raz na zawsze zakończyć słowne umowy. Powiedz mi, Ikkyo Uchiha. Spójrz w moje oczy i powiedz. Czego pragniesz? - Ograniczyłam uśmiech, przybierając kamienny wyraz twarzy. Stanęłam prosto, wymieniając bezuczuciowe spojrzenie z liderem. Chciałam, by poprzez słowa wyraził swoje myśli, które dotyczyły organizacji, którą niegdyś władałem.

Offline

 

#1062 2017-01-05 15:36:28

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Skaliste góry

     W scence, która właśnie się odgrywała, nie pasowało mi tylko zasłonięcie ręką Akemiego. Hiyoki raczej nie zrobiła tego bez powodu. Jeśli wielkolud ruszyłby na Zato, z pewnością zareagowalibyśmy obaj. O ile młodzik nie miał szans z tym chodzącym mięsem, to ja na pewno większe. Oczywiście nie pałałem miłością ani do Samotników, jak i do walki z nimi. Interesowało mnie to, dlaczego wtargnęli na nasz teren, a teraz gdy pytałem ich wprost o przyczyny, mówili tylko o ciekawości. Oczywiście, z pewnością zainteresowało ich odżycie naszego klanu. Dzięki temu można by wznowić sojusz i szczerze mówiąc, mogło to być nam na rękę tak samo jak im. Jedyne co mi przeszkadzało w polubieniu tej gromadki, to ich szczeniackie zachowanie.
     Nie widzę powodów, aby okazywać sobie wrogość. Wycieczki osobiste uznaję za zakończone i nie chciałbym, aby relacje między Uchiha a Samotnikami uległy pogorszeniu tylko przez koślawe uwagi jednych i drugich. - oznajmiłem sucho. Krótki komunikat mówił aż za wiele. Jeśli ta trójka chciała się ze mną tylko kłócić to raczej nie mieli czego szukać. Mogłem ich odprawić, albo po prostu odejść. W końcu zobaczyli mnie, a podobno po to przybyli do Hidari.

     Zignorowałem słowa kobiety. Dama z pewnością miała na celu podbudowanie mnie, jak i przymknięcie jadaczki swoim towarzyszom. Lider Samotników do tej pory nie powiedział zbyt wiele, ale przemawiały przez niego słowa niekoniecznie miłe. Pierwszy, który zeskoczył z konia również nie mówił wiele. Rozumiałem więc, że konwersacja istniała tylko między Hiyoki, a mną. Albo dostała tą funkcję od lidera, który znał swoje słabości w negocjacjach, albo grała na żywioł, wiedząc, że nie spotka ją za to kara. Ewentualnie mogła być spoza organizacji Samotników.
     Wtem Hiyoki przemówiła. W jej wypowiedzi dało się słyszeć przykre fakty dotyczące historii Uchiha. Nie chciałem ich akceptować, jednak nie byłem głupcem. Ród z Hidari zniknął na długo z mapy, bo parę lat dla polityki ma znaczenie ogromne. Podupadliśmy na sile, potrzebowaliśmy wsparcia, albo przynajmniej świętego spokoju, żeby odbudować co straciliśmy. I o ile parę lat temu mogliśmy sobie mówić, że dalej odzyskujemy stracone dziedzictwo po wojnie domowej, to dopiero teraz mieliśmy ręce pełne roboty. Szeregi ninja przerzedziły się, wioska dopiero powstawała, a wszystko inne, łącznie z dyplomacją, leżało. I to właśnie ja miałem to naprawić.
     Kiedy kobieta spytała o nazywanie mnie po imieniu, kiwnąłem delikatnie głową. Nie miałem nic przeciwko temu. Chciałem jednak poznać imiona i nazwiska wszystkich tu obecnych, żeby skojarzyć ich z klanami, o których może coś chociaż słyszałem.
     Nie wiem na ile twoje słowa są stwierdzeniem faktu, na ile groźbą, a na ile dobrą radą. Rozumiem je jednak jako usprawiedliwienie lidera Samotników w wycofaniu się z założeń sojuszu. Nie przyjmuję tego wytłumaczenia i chciałbym dogłębniej wyjaśnić dlaczego żaden z was nie interweniował u Lorda Feudalnego, nie przybył pomóc wybrać nam nowego przywódcy, albo chociaż ocalić garstkę ninja, którzy z pewnością pomagaliby wam w przypadku działań zbrojnych. Nie zamierzam jednak dyskutować na te tematy w szczerym polu. Zostawmy te sprawy na później. - Mówiłem dość spokojnie, miarodajnie. W moim głosie dało się wyczuć oczywiście nutkę dumy, jak i żalu do Samotników. Zostawili nas, kiedy ich potrzebowaliśmy. Dobre wsparcie, nie ma co. - Zgadzam się z twoimi słowami. Potrzeba czasu nim wrócimy do dawniejszego stanu. O ile nam potęga się śni, to wasza organizacja opływa w dostatek. Interesuje mnie więc to, dlaczego przybywacie do nas i jak bardzo chcecie uregulować dawne rachunki.

     Stałem tak samo jak wcześniej, jednak gdy usłyszałem informacje o klanie Kuran Sen, nieco bardziej się wyprostowałem. Jedna z dłoni powędrowała do amuletu, który znajdował się przy moim pasie. Ścisnąłem go, a następnie spojrzałem na znajdujących się tutaj. Zabiłem najwyższego proroka tego chorego religijnego klanu, a teraz ci objaśniali mi, że zemsta się dokonała! Szkoda, że nie naszymi rękoma.
     Jakiemu Lordowi? - spytałem. - Zemsta interesuje nas, ale to również jest jeden z tematów, który chciałbym zostawić na później. Odpowiadając na twoje pytanie, Hiyoki-sama, pragnę poznać wasze imiona. Poza tym chcę wielu innych rzeczy, o niektórych mówiłem wcześniej, a o innych będę mógł powiedzieć. Jednak jeśli już przedstawicie mi się i powiecie mi dlaczego wy TU jesteście... Wtedy zaproszę was do mojego namiotu i będziemy mogli rozmawiać jak dyplomaci.

Offline

 

#1063 2017-01-06 19:33:26

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Skaliste góry

http://i.imgur.com/VlnehrK.jpg

     Czas mijał, a rozmowa dopiero rozkręcała. Ikkyo, w towarzystwie Zato wyglądał wielce reprezentacyjnie. Jego ciało zdobiła ciężka zbroja, a postawa wskazywała na odwagę. Brak strachu przy metalu, który krępuje ruchy. Dziwne, w szczególności dla kogoś, kto nazywa siebie ninją. Po jego długiej wypowiedzi, rozejrzałem się wokoło powoli, by przywódca Uchiha skupił na mnie swój wzrok. Ja zaś spoglądałem na mężczyzn, kobiety i resztkę niedobitków. Prawdą jest, że pracowali ciężko i sumiennie, lecz tak właściwie - na co?
      Rozumiem, Ikkyo. - Rzuciłem krótko, podsumowując zebrane przez niego myśli.
      W takim razie muszę Cię rozczarować. Chcesz wielu rzeczy naraz, lecz wydaje mi się, że nie dostrzegasz pozycji w jakiej się znajdujesz. Mówisz jakbyś był kimś ważnym, do tego jak mniemam wydaje Ci się, że coś znaczysz. Być może dla tych, nad którymi tymczasowo sprawujesz pieczę - tak. Dla mnie, dla moich towarzyszy, organizacji do której należę i dla reszty klanów na tym świecie - nie. - Uwypukliłam dolną wargę, pokazując smutaska na twarzy.
      Przynajmniej nie jesteś cepem. Dobrze robisz zostawiając marzenia na później. Żądasz bowiem zemsty, na którą poczekać musiałbyś jeszcze dobre kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt lat. Pragniesz rekompensaty od osób, których wydaje mi się, nie szanujesz. Powtarzasz w kółko chcę, chcę i chcę. Nie, nie i jeszcze raz nie. - Uniosłem prawą dłoń, kręcąc wskazującym palcem. Pomimo dostojnego wyglądu, przestałem brać jego obecność na poważnie. W tym momencie miałem zamiar zakończyć rozmowę.
      Powiem Ci prawdę. Zasługujesz na nią, a my nie chcemy być nieszczerzy wobec rodu, który kiedyś był naszym sojusznikiem. Choćby słownie. Pojawiliśmy się tutaj, ponieważ otrzymaliśmy wieści, iż lud Uchiha wrócił na swe ziemie. Nie wiedzieliśmy jednak w jakim stanie, a tym bardziej nie zdawaliśmy sobie sprawy, iż ma nowego przywódcę. Chcieliśmy tych, co pozostali, dołączyć do naszej organizacji. Jak się teraz okazuje - będzie to niemożliwe. Nie wszystko jednak stracone! - Mój głos zapłonął entuzjazmem.
      Nie mamy zamiaru was podporządkowywać naszym zasadom i zachciankom. Jeżeli pragniecie samodzielności, proszę bardzo. Pracujcie na to, co już dawno uciekło wam z rąk. Tymczasem jednak, nasza organizacja pomniejszyła się o wielu świetnych ninja. A choć możliwym jest, iż otrzymamy za nich sporą sumkę pieniędzy, wciąż nie starczy nam na tyle, by otrzymać nowych, potężnych wojowników. Nie pozostaje więc nic innego, jak odebrać złoto tym, którzy najmniej go teraz potrzebują. Ikkyo, mój drogi, czarnowłosy, przepiękny mężczyzno. Jeżeli szczerze rozumiesz, w jakiej znajdujecie się sytuacji, odejdź. Nie przeszkadzaj i nie próbuj rzeczy niemożliwych. My i tak weźmiemy to, co chcemy. Prawda, Akemi? - Odwróciłem głowę, by wymienić spojrzenie z przywódcą Samotników, jednocześnie dekorując facjatę krótkim, acz szyderczym uśmieszkiem.
     Tuż po tym przeniosłem jadowity wzrok na mężnego Ikkyo, czekający jedynie na jego uległość.

Offline

 

#1064 2017-01-07 19:56:00

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 339

Re: Skaliste góry

- A tata powiedział, że ta pani kobyła nie pociągnęłaby pługa dłużej, jak minutę - oznajmiła nowa rozmówczyni, oceniając fachowym, krytycznym wzrokiem jedno ze zwierząt, którymi przybyli na miejsce Samotnicy. Fachowiec, rzecz jasna, około ośmioletni - ale jak pani chce to może pani za nią dać kilka kilogramów rzepy i dwa prosiaki. A pan Danda powiedział, że może jeszcze dorzucić swoją na... nabubzowaną kiełbasę, ale to głupie, bo on robi nogi od stołów. Ale tata mówi, że jakby co, to kupi. Chociaż to jego zdanie, ja uważam, że strasznie chude te koniki, na pewno chudsze od tego pana - tu oskarżycielski palec spoczął na Akemim - nie powinien pan tyle jeść i jeździć na takich małych konikach. Niech go pan odda dziecku - zawyrokowała persona, mając zapewne na myśli najmłodszego z przyjezdnych i rada, że mogła wytłumaczyć niemądrym dorosłym co jest co, powędrowała do grupki siedzących nieopodal na balach drewna i śmiejących się serdecznie robotników i wróciła do malowania farbą do oznaczania desek.

Offline

 

#1065 2017-01-07 22:29:53

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 964
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Skaliste góry


       Po niedługiej podróży dotarłem do gór skalistych. Postawiłem swoje nogi w prowizorycznym obozie, tuż obok miejsca w którym pojawić miała się ponownie nasza wioska, nasz dom. Zacząłem mijać ludzi z mojego klanu. Zapewne wielu z nich mnie rozpoznawało, może i nie zostałem liderem i cała zasługa wylądowała na konto Ikkyo ale swoje zadanie też wykonałem, dając innym Uchiha znak, że są moją rodziną i, że chcę dla nich jak najlepiej. Ikkyo bardziej jednakże okazywał swe emocje względem ludu. Jego emocje wypływały z niego wraz z silnymi słowami, które jak na młody wiek, starał się opierać o czyny. Ja byłem tym, który działał raczej z mroku. To jednak teraz nie ważne. Przemierzałem osadę z aktywowanym sharinganem, jakby gotowy na najgorsze. Zanim jeszcze ujrzałem trójkę samotników, wyczułem ich obecność. Poznawałem te persony po za jedną, która budziła we mnie kilka wątpliwości. Energia jakby znajoma ale zniekształcona. Zapewne już zdają sobie sprawę z mojej obecności o ile potrafią rozróżnić chakrę Uchiha, pomiędzy całą ich masą. Gdy moja odległość od tej zgromadzonej ekipy wynosiła 200 metrów, rozmyłem się wśród pyłu i piasku, znikając pobratymcą z oczu, pojawiając się z perspektywy pozostałych w ułamku sekundy tuż obok Ikkyo. Spoglądałem na znajomą twarz Akemiego oraz Ayatane. Spotkałem ich już dużo wcześniej, chociaż nie spodziewam się że będą mnie pamiętać. Nawet jeśli, to wątpię by lubili mnie w jakimkolwiek stopniu. Przyglądałem się uważnie całej trójcę, choć nie wypowiedziałem żadnego słowa.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#1066 2017-01-08 13:46:45

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Skaliste góry

     Cisza. Taką reakcją obdarzył mnie nowiuteńki dowódca Uchiha. Zamiast prostej odmowy z jego strony, doszedł do mnie głos malutkiej dziewczynki. Przez jej cały, choć dosyć krótki dialog, sunąłem spojrzeniem po robotnikach odpoczywających na drewnianych palach. Dopiero, gdy skończyła i odwróciła, odprowadziłem ją wzrokiem. Sytuacja z jej wystąpieniem nie miała żadnego wpływu na nasze zachowanie. Potraktowaliśmy to dość naturalnie, przez cały czas milcząc. W zasadzie, to ja nie miałem zamiaru odpowiadać. Gdyż tak mała osóbka nie zdawała sobie sprawy, jaką toczymy słowną grę. A tym bardziej, jak wielce jest ona poważna i ważna, by wpłynąć na losy młodszych pokoleń. Na życie właśnie tej drobniutkiej, chudej dziewczynki.
     Gdy dziecię powróciło do malowania płotu, a nim zdążyłem zawrócić spojrzenie na Ikkyo, pojawiła się kolejna, tym razem nieco doroślejsza persona. Me źrenice niemalże natychmiast powędrowały do górnej powieki, by na twarzy wymalować napis - Serio? Jeszcze jeden?
     Tak. Był to mężczyzna odziany w białą koszulę, szare spodnie i granatowy płaszcz, który od wewnętrznej strony, powiewając, ukazywał dość rzadki fiolet. Wtem zdałem sobie sprawę, że zwykła rozmowa zamiast czynów, nie przyniesie korzystnych dla nas efektów. By nie tracić czasu, a także nie popaść w zbędne znudzenie, wraz ze stąpnięciem Yocharu na ziemię, dwójka moich towarzyszy, jak i dwójka mych rozmówców, została unieruchomiona. Nastąpiło to na tyle szybko, iż peleryna okrywająca ciało nowego gościa nie zdążyła opaść, a zawisła w powietrzu. Czas dla całej czwórki jakoby zatrzymał się. Mogli poruszać jedynie oczyma (Fūin: 575).

Orochimareł Theme



      Zdaje sobie sprawę, że moje słowa są kontrowersyjne, Ikkyo. Wiem także, że sami nie zdołalibyście odbudować klanu. Widzę tu ludzi, którzy wam pomagają. Złoto, które zostało wam zabrane, zwrócono w postaci wyciągniętej ręki. Od groma tu narzędzi i broni, którą musicie się posługiwać, by odeprzeć niespodzianki, takie jak ta. - Po tych słowach dezaktywowałem część pieczęci, by uwolnić przywódcę Samotników i Wodnego Demona. Spojrzałem na ziemię. Na czarne, obszerne znaki, które pokrywały powierzchnię pod naszymi stopami. Dopóki nie pojawił się Yocharu, nie były one widoczne.
     W następnym ruchu ułożyłem dłonie na brzuchu, by wcisnąć pomiędzy żebra palce. Moje usta rozszerzyły się, wypuszczając duży zwój. Gdy zaś upadł, pchnąłem górną część nogą, by mógł się rozwinąć.
      Akemi, użyj podziału, by zabrać mieszkańcom najcenniejsze rzeczy. Cenny sprzęt, który otrzymali w ramach pomocy. Złoto, które miało pomóc im rozwinąć się. Dorobek ludności osady, kosztowne przedmioty, a także wszystko, co wpadnie Ci w oko. - Parsknąłem.
      Demonie, zabezpiecz teren. Niech nikt się nie wtrąca. - Rozłożyłem dłonie, unosząc je ku niebu.
      Nikushimi nie zabija niewinnych. Nienawiść pożera jedynie wrogów. - Opuszczając dłonie, wysunąłem z żołądka laskę zakończoną haczykami z dwóch stron. Piorunem cisnąłem nią w kierunku białowłosego, który z faktu, iż stał obok mnie, nie miał problemów ze złapaniem. Mimo, iż Uchiha posiadali namiastkę wojowników, wciąż nieodbudowane morale i ledwo wzniesioną wioskę, akceptowałem możliwość zostania zaatakowanym. Na moje szczęście posiadałem w swym arsenale dwójkę z tego rodu. Do cna znałem tajniki ich oczu. Nawet takiego poziomu, którego jeszcze nie zdołali zapewne osiągnąć. I także tą wiedzą podzieliłem się z towarzyszami już dawno. Wiedzieli, jak poprawnie zachować się w stosunku do jednego z najstarszych klanów.

Yocharu napisał:

Poznawałem te persony po za jedną, która budziła we mnie kilka wątpliwości. Energia jakby znajoma ale zniekształcona. -> Poznawałem te persony po za jedną, która budziła we mnie wątpliwości. Zupełnie nie kojarzyłem jej energii. (Jeżeli postać posiada odpowiedni poziom wyczuwania chakry, by mierzyć z tak dużej odległości oczywiście).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#1067 2017-01-08 16:22:31

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Skaliste góry

     Rozmowa przebiegała raczej po myśli Samotników i przez cały czas nie zaszła potrzeba, by Yuki cokolwiek od siebie dodawał. Kami po kolei wypytał nowego lidera Uchiha o wszelkie interesujące go informacje, których tamten łatwowiernie udzielił. Nie obyło się bez drobnych potyczek słownych, szczególnie przez wzgląd na początkową lekceważącą reakcję ninja z Airando. Ikkyo prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy z tego, co właśnie miało miejsce. Biła od niego duma, która w tym momencie dawno powinna być już odstawiona na bok.
     Ichuza w końcu jednak postawił czarnowłosego na ziemi. Szybko ukrócił jego nierealne oczekiwania, tak wobec organizacji, jak i całego świata. Zabawa w budowanie mrowiska dobiegała kresu.
     Kolejne wydarzenia nie wymagają kolejnego, dokładnego opisu. Mówiąc w skrócie, na miejsce przybył kolejny Uchiha, po to tylko, by zostać po chwili złapanym w pułapkę lidera Samotników, wraz ze wszystkimi w pobliżu. Być może wojownik miał pomóc w jakiejś planowanej walce; szkoda, że nigdy do takowej dojść nie miało.

     Ayatane nakazano zabezpieczyć teren. Do tego zadania otrzymał pewien kostur o intrygującym wyglądzie. Ów przedmiot emanował tajemniczą, trudną do opisania energią. Białowłosy, trzymając go, poczuł się jakby lżejszy, a zarazem znacznie potężniejszy.
     Nie zwlekając, Yuki odszedł kilkanaście metrów od zgromadzenia, po czym zrzucił z siebie hebanowy płaszcz, odsłaniając swą sylwetkę już w pełnej krasie. Kolejnym jego ruchem było krótkie westchnięcie, jakby ze znudzenia czy niezadowolenia. W tym momencie wokół bohatera niespodziewanie z nowo powstałych kałuż wynurzyło się jego osiemset klonów. Te, razem z oryginałem rozbiegły się po okolicy. Jeśli kto potrafił nawet wyczuwać chakrę, to w tym momencie nie był w stanie odnaleźć prawdziwego Ayatane, gdyż ten był po prostu za daleko.
     Następnie wszystkie demony utworzyły pod sobą czterdziestometrowe, lodowe filary, skąd bez problemu mogły obserwować całą okolicę. W ten sposób zajęły obszar kilku kilometrów kwadratowych, biorąc pod uwagę, iż słupy dzielił dystans mniej więcej stu metrów.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#1068 2017-01-09 08:46:54

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Skaliste góry

     Cisza, która wybrzmiała aż za bardzo, trwała długo. Hiyoki, zanim zdążyła odezwać się drugi raz, ujrzała jedynie jak poruszyłem się niespokojnie, złapałem za ramię, a następnie wyprostowałem, jakby w pozie gotowej do ataku. Niestety chwilę później zostałem zamknięty w jej pułapce. Pieczęć, która pojawiła się znikąd, unieruchomiła naszą drużynę. Nawet przybycie Yocharu nie mogło tutaj zmienić wiele. I chociaż widziałem jego posunięcie z aktywnym Sharinganem, co wywołało u mnie delikatny uśmiech, który zdążył zastygnąć, zostaliśmy pokonani. Mogliśmy wszcząć walkę przy pomocy klonów, ale nasze oryginały były dość narażone na ich działania. Co mogłem więc uczynić?

     Znikąd, a w zasadzie z sąsiedniej prowincji objawił się mój klon. Replika została wysłana z terenów, w których przebywała również z Yocharu. Owy Ikkyo był obdarzony sporą porcją chakry i mógł tutaj wywołać niezłe zamieszanie. Zważywszy na to, że przybył nieco później, pieczęć nie dotknęła go. Miał oczywiście aktywowanego Sharingana i w razie podobnych działań był gotowy do podjęcia decyzji. Klon, choć stał z daleka, miał doskonały obraz na to co się dzieje. Przede wszystkim, widział chakrę i był gotowy na zareagowanie.
     Ayatane, Akemi, jak i tajemnicza nieznajoma, powinni być sparaliżowani działaniami Yocharu. Jeśli nie mogli w ogóle się poruszać, moja replika stworzyła kolejną, która zblizyła się do nich. Miała ona dwa proste cele - zaatakować lub pertraktować. Nie wykluczałem tego, że trójka pieprzonych Samotników jakimś cudem wydostała się z Genjutsu. W końcu byli to jedni z najsilniejszych wojowników.
     Może się jednak dogadamy? - zapytała, jeśli przeciwnicy byli w stanie się poruszać. Jeśli jednak nie, zbliżyła się na tyle blisko, aby dobyć broni i zakończyć sprawę poprzez wbicia ostrza w ich serca.

Uwagi:
-> Wcześniej moja postać chciała zaoferować jakiś konsensus polegający na zapłaceniu, dogadane z Ichuzą na gg.
-> Jeśli Samotnicy nie są sparaliżowani i stworzyli klony, moje repliki zbliżyły się do Yocharu i do oryginalnego Ikkyo, dbając, aby im się nic nie stało. Jednak przyzwalają one na rabowanie reszty klanu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ikkyo (2017-01-09 08:57:06)

Offline

 

#1069 2017-01-09 18:15:21

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Skaliste góry

      Wydawać by się mogło, że iluzja klanu Uchiha to jedna z najsilniejszych i takich, którym naprawdę trudno się przeciwstawić. Powiedział bym nawet, że nie natrafiłem nigdy na nikogo kto by mógł mnie w nią złapać. Zabawne, że jak już komuś to się udało, to mimo wszystko była to wyczuwalna technika. Po prostu byłem świadomy tego co się ze mną dzieje i dlaczego. Nie odczuwałem bólu psychicznego, a tym bardziej tego fizycznego. Coś mówiło mi, że długo to nie potrwa. W zasadzie tak też było. Chwile później zostałem uwolniony przez mojego sojusznika, przyjaciela, przywódce, sam już nie wiem jak go nazywać. W każdym razie to dzięki niemu zostałem uwolniony i mogłem spokojnie wysłuchać prośby jaka została przez niego rzucona.

      Utworzyłem trzy klony, które natychmiast ruszyły z niemałą prędkością [szybkość 405] by plądrować. Dosłownie wszystko co spotkały na swojej drodze. Złoto, narzędzia, broń, różne kosztowności, połowę jedzenia i każda błyskotka, która najzwyczajniej w świecie mogła mi się spodobać. Co natomiast zrobiłem ja sam? Nie mogłem sobie w tym momencie pozwolić na żadne próby atakowania mnie od boku czy od tyłu. Dlatego przypominając sobie dawne dzieje i to czego nauczyłem się na jednym z mych treningów złożyłem pieczęci. Od tego momentu moje włosy obwiązały moje ciało, zakrywając je tak by nie zachować żadnej luki, ale również tak bym mógł się poruszać. Ostre włosy spowodowały, że zaatakowanie mnie może dosyć mocno zaboleć, albo po prostu zniwelować atak.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Użyte techniki:

- [1] [b] Kage Bunshin no Jutsu

- [2] [b] Hari Jizō

Offline

 

#1070 2017-01-10 22:39:25

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Skaliste góry

     W całym spotkaniu przeoczyłem tylko jedną, choć mało ważną rzecz. Gdyby Ayatane skorzystał z mocy lustrzanego odbicia, zostałbym powiązany z akcją w Ronin no Kuni. Na szczęście zamiast użycia agresji, utworzył osiemset klonów, które stanęły na szczytach lodowych tworów. I nawet gdyby kilka piorunów nagle spadło z nieba, bo Bóg wszechmogący mógł się zezłościć, to klony nie są tyle warte, by je opłakiwać. Choć co innego prawdopodobnie sądzi stojący przede mną Ikkyo. A, że postać tego nie wie, to nie wnika.
     Towarzyszące pojawieniu się kolejnego gościa, genjutsu, wprawiło mnie w mocną, choć chwilową iluzję. Pułapkę, z której zostałem wyrwany energią brata. A nie chcąc zaprzepaścić okazji na ruchy, które postanowiłem już wcześniej, pomogłem uwolnić się także przywódcy Samotników. Ten zaś ograbił czarnowłosych, którzy stali w bezruchu, nie mogąc walczyć. Byli bezsilni bez dowództwa. Choć, czy naprawdę mogliby coś tutaj wskórać? Ta garstka niedobitków, która ledwie uszła z życiem? Mało prawdopodobne.
      Fūin. - Złożyłem pieczęć, gdy wszystkie przedmioty znalazły się na zwoju. Mówiąc szczerze, nie było ich zbyt wiele. Biedny jednak i z grosza się cieszy, dlatego zabezpieczyłem kawał papieru, chowając zwinięty do żołądka. Tuż po tym pozostało tylko jedno - odejść. Nie chciałem jednak poruszać się na koniach, wiadomo, że są zbyt wolne. W przeciągu kolejnych dwudziestu minut, pieczęć, która uwięziła lidera Uchiha, powinna zniknąć.
      Oddalmy się, nim nadejdą kolejni z czerwonymi ślepiami. - Z całym dobytkiem daliśmy dyla, przeskakując pomiędzy terenami Hidari. Gdy zaś nasze sylwetki zniknęły za horyzontem, czarna pieczęć uwolniła skrępowanych ninja.

[z/t -> Airando]
[z/t Akemi, Ayatane -> Laboratorium, klony Ayatane zniknęły, lód został]

Offline

 

#1071 2017-01-11 08:20:52

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Skaliste góry

     Gdy wrogowie zniknęli, moje klony się ujawniły. Niedługo potem działanie pieczęci kobiety przestało działać. Doskonale, wreszcie mogliśmy ruszać się normalnie, nie tylko oczami. Co jednak działo się w moim umyśle? Trudno określić. Z jednej strony czułem ogromną nienawiść do pieprzonej trójki, a drugiej miałem wrażenie, że zakończyło to się najlepiej. Nie zabrali nam naszych rzeczy tylko jakieś narzędzia i z pozoru cenne dla nich przedmioty. Powodzenia, okradliście obóz budowniczych. Znajdziecie tutaj tyle złota, co w mysiej norze.
     Niemniej jednak wydarzenie to miało jedno cholernie trudny do zniesienia skutek. Obniżenie moralów. O ile wcześniej wszyscy byli dobrej myśli, to teraz nasz pseudo sojusz przestał istnieć, a to tego zostaliśmy ograbieni. Pal licho sześć to złoto - wioska powstanie prędzej czy później. Jeśli natomiast chodzi o zemstę, to na razie nie powinienem był się dać nią zaślepić. Jeszcze Samotnicy pożałują, że weszli nam w drogę. Priorytetem było skontaktowanie się z odpowiednimi osobami, stworzeniem nowych sojuszy, a także wzmocnieniem więzi, które już istniały.
     Yocharu, cieszę się, że przybyłeś nam pomóc. Jak widziałeś, stworzyłem klony, które pilnowały nas podczas tego ataku. Nic się nie stało ninja i nie ograbiono nas, tylko ludzi od Lorda Feudalnego. Nie ma sensu wdawać się w to ile straciliśmy - pewnie masz podobne zdanie do mnie na temat tego, co zaszło. - powiedziałem rozgoryczony. Uważałem dzisiejszy dzień za porażkę i sukces. Straciliśmy mnóstwo rzeczy potrzebnych do budowy, jednak nie straciliśmy ludzi. - Na razie jednak przekaż oryginałowi w Ronin, co tutaj zaszło. Przybądź z Shinsaku jak najprędzej, muszę z nim załatwić parę spraw. Poproś go w moim imieniu, jeśli nie może stawić się osobiście, niech wyśle klona.

     Część replik zniknęła, tymczasem jedna miała wyraźnie określone zadanie. Kierowała się tam, skąd przybyła. I o ile oryginał miał teraz nie lada wyzwanie, jak rozbudzić w ludziach znowu dobrego ducha, to klon raczej stanął przed częścią dyplomatyczną - trudną, ale wyjątkowo przyjemną...

[Z tematu [klon]: Skaliste góry -> Tereny starego Boin]

Offline

 

#1072 2017-01-11 15:09:48

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 964
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Skaliste góry


       Szczerze mówiąc sytuacja poszła dużo lepiej niż myślałem. Po pierwsze udało mi się złapać całą trójkę w genjutsu. Wiem, byli świadomi iluzji a kobieta, która nimi przewodziła dała rade wyswobodzić się z niego i odblokować resztę ale jeżeli mój klon potrafi takie rzeczy, to powinni się cieszyć, że nie było tu mojego oryginału. Po za tym Akemi zrobił mi ogromną przysługę. Od dawna rozmyślałem nad ciekawą techniką obronną a tym czasem na moich oczach, zaprezentował wykonanie prostej, nie silniej ale skutecznej techniki. Dzięki temu, że pieczęć samotniczki pozwalała ruszać oczyma, bez problemu byłem w stanie skopiować sharinganem jutsu olbrzyma. Myślę, że to niezłe zadość uczynienie za obrabowanie. A wracając też do samego rabunku. Osobiście nic mi nie groziło. Zdziwiłem się, że nie rozpoznali, iż jestem klonem. Dwie legendy i przywódczyni tych legend nie rozgryźli tak prostej zagadki. To oznaczało, że moje ryo zniknie z ich kieszeni zaraz po tym jak sam klon pryśnie w niebyt.
       Gdy technika została poluzowana, zerknąłem na Ikkyo. Widział na mej twarzy podobny uśmiech do tego, który ujrzał w Yu no Kuni na pożegnanie. Musiał rozumieć, że być może wyszło to nawet nam na korzyść.
       - Tak, wyczułem Twoje klony. Po za tym skopiowałem technikę Akemiego, zawsze się przyda. Nie wiem czy byłeś świadom ale złapałem całą trójkę w genjutsu. To dość zabawne biorąc pod uwagę, że jestem tylko klonem i nie mam pełnych zasobów do walki. Jednak nie takie z nich wielkie legendy jak o nich piszą. Ruszaj do Lorda a ja zrobię jak mówisz. Gdy tylko pomogę Shinsaku, przybędziemy.
   
     Wykonałem delikatny ukłon, choć było to raczej koleżeńskie niżeli jak do władcy. Ikkyo stał na samej górze Uchiha jednak przypuszczam, że traktuje mnie jak równego sobie i nie będzie wymagał ode mnie zbędnych ukłonów głową aż do ziemi. Klon zniknął, razem z kasą, którą zabrali mu Samotnicy a wiadomości pofrunęły do oryginału.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#1073 2019-03-19 23:43:36

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 207

Re: Skaliste góry

Sesja na artefakt - jednoosobowa, trudna #2

     Powiedzieć, że podróż przebył Uchiha bez przeszkód, byłoby lekkim nadużyciem. Owszem, nie nadział się na żaden zdradliwy atak ziemia-powietrze, problem stanowił sam lot. Oraz lotnik.

- Tej, szefuniu, ale z tym żelastwem to mi stąd wek - zakrakał jego transport, wskazując dziobem na przytroczoną do pasa Yocharu katanę. Fakt, że ta skrywana była pod peleryną niczego nie zmieniał, wielki ptak nie dał się przekonać i przedmiot musiał koniec końców powędrować do przytroczonego do brzucha ptaka luku bagażowego dużej sakwy - nie będziesz mi tu, pierunie, błyskawic ściągał, no. Wystarczy, że lecę taki kawał, i to do cholernego Kaminari. A w ogóle to miło poznać szanownego, pierwszy raz się widzimy po tej stronie. Nie robi się tak, szefuniu, no. Nie dzwonisz, nie piszesz, wzywasz jak potrzebujesz se zrobić wycieczkę zagramanicę. Jakbym ja był ptakiem wędrownym, no! - perorował. Ogólnie, Garuda zaczął się po jakimś czasie jawić czerwonookiemu jako Gaduła co, jako diametralne Yocharu przeciwieństwo, bywało przytłaczające. Ale dawał się lubić.

     Tylko potem były jeszcze te cholerne prądy wstępujące.

     Jastrząb, nawet wędrowny, to nie jest ptak, który wiele podróżuje. Zazwyczaj młode miewają takie pomysły, ale dojrzały (i coby nie powiedzieć, sporo zawyżający średnią wagi takiego ptaka) Garuda, podobnie jak inni jego rówieśnicy nie oddalał się na więcej jak na kilka kilometrów od swojego miejsca zamieszkania. W czasie dłuższych podróży konieczne stawało się częste korzystanie z prądów wstępujących. Ot, ciekawostka - to te miejsca, gdzie tworzą się ulewy. A w Kaminari tworzyły się nad wyraz chętnie, co mogło być powodem wcześniejszej ptasiej dezaprobaty.

     A, i dowiedział się, że jego pilot lubił dać w palnik...

- ...ale się nie ma co bać, szefuniu, nie latam, jak piję i na abarotno. Sam pędzę dobry krupnik, to ten, nie latam do baru i z powrotem, no - zapewniał, lecz wyobraźnia Yocharu grała mu na nerwach ilekroć ptak wkraczał w nowy prąd, co przypominało trochę jazdę kolejką górską bez zabezpieczeń przy kapuśniaczku zacinającym pod każdym dostępnym kątem.

     No ale tak, podróż przebył PRAWIE bez przeszkód. Trochę schnącego ubrania i wiele komentarzy Garudy na tematy różne później, w czasie, gdy kończyłem pisać ten paragraf, oczom ninja ukazywały się właśnie znajome szczyty okalające dawną siedzibę Yugure.

Offline

 

#1074 2019-03-22 18:26:31

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 964
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Skaliste góry


       Wracając na moment do chwili przed startem to rzekłbym, że nie spodziewałem się takiego nastawienia summona to mało powiedziane. Użycie sharingana w celu przejęcia kontroli było zbyteczne bo ptak wykazywał się pełnym zrozumieniem co do sytuacji ale i także pojmował, że podpis krwią wykonany do czegoś zobowiązuje. Przez chwilę nawet poczułem się źle z tym jak chciałem jastrzębia potraktować zamiast poświęcić mu odpowiedni czas na nawiązanie jakiejś relacji. Bądź co bądź jesteśmy teraz połączeni umową do końca naszych dni i nie wypada się nie lubić bo może to wpłynąć negatywnie na współprace. Wedle jego prośby, odstawiłem oręż w miejsce, które wskazał dziobem. Ptak miał dość specyficzny charakterek i lubił rzucać poważnie sentencję ale w komicznej oprawie co zapewne było zamierzone. Nie ukrywam, że było to dla mnie bardziej znośne niżeli typowy śmieszek, rzucający kawałami spod rękawa bo na takich mam specjalny kunai. Dosiadając przywołańca, delikatnie poklepałem go po grzebiecie.
       - Wybacz, nie jestem zbyt sympatycznym gościem i w natłoku spraw zapominam nawet o zwyczajowych manierach. Jak dowieziesz mnie do celu to obiecuje, że następnym razem zawołam Cię w mniej napiętej sytuacji.
       Nie jestem ornitologiem, nie znam się specjalnie na ptakach, chociaż w swojej bazie technik posiadam kilka opierających się na wykorzystywaniu kruków bądź wron. Nie miałem pojęcia jak daleko ptaki mogą latać, choć powinienem zdać sobie sprawę, że coś takich gabarytów z dodatkowym workiem mięsa na plecach nie jest długodystansowcem. Miałem jednak szczęście, Garuda niekoniecznie, obierając cel jakim jest Kaminari, gdyż jak to powyżej autor tekstu napisał, występują na tej trasie prądy wstępujące, które pozwalają ptakom najzwyczajniej w świecie szybować przy pełnej rozpiętości skrzydeł, bez zbędnego machania i męczenia mięśni. Oczywiście podróż nie należała do najprzyjemniejszych. Mokre ubrania bez możliwości zmiany odzieży, choć i tak raczej nie byłoby większego sensu w tym zabiegu dopóki nogi nie postaną na ziemi. Liczyć jedynie mogłem na słoneczną pogodę już u celu.
       Wstawka z alkoholem wywołała u mnie mieszane uczucia. Nie żeby nie wywołało tu mnie nawet lekkiego uśmieszku a raczej drgnięcia końcówek ust ku górze ale świadomość, że wezwany Garuda może być nawalony w momencie największej potrzeby nie napawało optymizmem. Sam zbyt często nie sięgałem po procenty, bo ogłupiały czujność i zdolności manualne jednakże, może kiedyś zawołam jastrzębia na małą popijawę jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Chyba wypadałoby mi czasem wyjąć kija z tyłka, mimo że oznaczałoby to wyjście ze strefy komfortu, która zdawała się być bardzo ciasna i nie elastyczna.
       Pod nami już od jakiegoś czasu rozciągał się ląd. Można było go dostrzec pomiędzy gęstymi chmurami aczkolwiek Garuda powoli obniżał lot, chyba będąc świadomym zbliżającego się celu podróży. Wtem dostrzegłem dawno niewidziane szczyty, w których spędziłem sporo czasu doszlifowując swoje zdolności. Nagle coś z tyłu głowy zadzwoniło głośniej niż głos ptaka. Tu po raz pierwszy aktywowałem, jeszcze wtedy prymitywnego, sharingana. Oczywiście samo Dojutsu było ściśle powiązane z możliwością użycia Susano a sama siedziba Yugure znajdowała się w środku góry, która posiadała całe mnóstwo nieodkrytych, przeze mnie i wielu odwiedzających, korytarzy być może skrywających tajemnice a i co za tym idzie - odpowiedź na moją senną zagadkę.
       - Tam. - Skierowałem dłonią i wyprostowanym palcem ku wejściu u podnóża góry. Byłem ciekaw czy Garuda coś wie na jej temat lecz nie ukrywam, iż historia to miejsce omijała szerokim łukiem pozostawiając szczyty, zwykłym naturalnym konstruktem. - Wiesz coś na temat tego miejsca? - Zapytałem czując jak ptak obniża lot by wylądować mniej więcej we wskazanym miejscu.
       Moje nogi w końcu dotknęły ziemi. Rozprostowałem się po długiej podróży, zabrałem katanę i zerknąłem na jastrzębia. W obecnej chwili, chyba że postanowił mnie zagadać, nie potrzebowałem jego możliwości więc najzwyczajniej w świecie wymamrotałem słowo "Dziękuję", które z jakiegoś powodu przechodziło mi przez gardło jak kaktus wielkości pięści ale posyłając swój słynny, ledwo dostrzegalny bez sharingana uśmiech, mający zasugerować wdzięczność i coś na zasadzie "Do zobaczenia" (?), ale nie sądziłem by ktoś był w stanie rozszyfrować ten popierdzielony system kodowania. W każdym razie czas było ruszyć w ciemność. Podszedłem do głazu przy wejściu z wyszczerbioną dziurą i sięgnąłem po pochodnie, ukrytą na specjalne potrzeby. Znając drogę, zazwyczaj poruszałem się odruchowo a brak światła niespecjalnie mi przeszkadzał lecz tym razem chciałem dokładnie przyjrzeć się jaskini. Wkraczając w strefę mroku, zgromadziłem chakrę w ustach i wyplułem mały strumień ognia by rozpalić pochodnię. Celem było dotarcie do siedziby, chyba że Garuda podrzucił jakąś wzmiankę albo znaki na ścianach czy w innej postaci, poprowadzą mnie gdzie indziej.

Offline

 

#1075 2019-03-26 00:23:58

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 207

Re: Skaliste góry

Sesja na artefakt - jednoosobowa, trudna #3

   Garuda zarechotał, co w wykonaniu kogoś wyposażonego w dziób zabrzmiało trochę jak skrzek, trochę jak przerywany syk - Następnym razem przyzwij mnie, jak już będziesz w Kaminari, nie jak się będziesz wybierał, no. Miejsce bynajmniej przyjemne, prawda. Świetne, jak chce się założyć gniazdo. W Hidari jest dużo świetnych miejsc dla ptaka takiego jak ja, dużo gór, ponoć dawno temu powstały, w wojnie bogów. A że mało zieleni, to wszystko, co by się wzięło na ruszt, chadza tymi samymi ścieżkami. A powiem więcej - jakby w centrali w ogóle takie rzeczy wchodziły w grę, chciałbym tu z przydziału mieszkanie mieć, nie ma to tamto. Swoją drogą, mam tu do pogadania z pewnym orłem, więc jak nie masz, szefuniu, nic przeciwko, to se wybędę na jakiś czas.
     Jasnym było, że świat jastrzębi rządził się własnymi, dla Yocharu niezbadanymi dotąd prawami, ale o to musiał ewentualnie wypytać Garudę później. Sam wielki ptak uczynił zapewne to, o czym wspomniał, to jest poleciał odwiedzić znajomego, czarnowłosy ninja mógł podziwiać majestatyczny lot jastrzębia ku szczytom gór u podnóża których stał. Warto dodać - z dalece wygodniejszego siedzenia, niż to na ptaka grzbiecie.
     Jak łatwo się domyślić, wędrówka wgłąb góry nie nastręczała ni trudności, ni niespodzianek. Owszem, był "orszak powitalny" w wykonaniu Shina, nie podpadało to jednak już pod kategorię "niespodzianka".
- HOLA, WĘDROWCZE! ZATRzy..aaa to ty, Yocharu. Możesz przejść - oznajmił ważnym i na pokaz oficjalnym tonem mały oddział uzbrojonych w naginaty strażników, unisono. Wszyscy byli wciąż nieco pucułowaci, niemniej widać było, że dzieciak poczynił postępy i wczuł się w rolę opiekuna siedziby Yugure - ciocia Miyu zrobiła placki.

Offline

 

#1076 2019-03-28 11:35:57

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 964
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Skaliste góry


        W podróży przez jaskinie towarzyszyły mi rozmyślenia. Analizowałem słowo po słowie wypowiedź Garudy ale jedyne co brzmiało w moim mniemaniu interesująco to zdanie odnoszące się do powstania gór. Szczerze mówiąc, nie kojarzyłem legendy o Wojnie Bogów, chyba że ptak miał na myśli legendarny pojedynek Katsuro i Masaru ale ten został stoczony na terenach Yu no Kuni. Zasadniczo można by rzec, iż zasięg ich technik dosięgnął Kaminari bo Yu oddziela kraj, w którym aktualnie się znajduję od pozostałej części kontynentu. Powiedzmy, że jest to kolejna poszlaka, zważywszy na dużo bardziej istotną dla mnie bitwę rozegraną wśród gorących źródeł. Najpierw jednak muszę zbadać siedzibę Yugure, jeżeli zagadka ma opierać się na moich wspomnieniach to być może zaprowadzi mnie w tamte rejony.
      Tymczasem z rozważań wybił mnie orszak powitalny. Zerknąłem na oddział strażników, którym do perfekcji jeszcze trochę brakowało ale niewątpliwie niezaznajomiony z tutejszą "fauną" człowiek, mógłby się przestraszyć. Na twarzy ponownie pojawił się lekki uśmiech co automatycznie wprowadziło mnie w przedziwną myśl. Czyżby świat pomimo swej brutalności, zamiast pogłębiać moją nienawiść i znieczulice, wybudzał uśpione pozytywne emocje? Najwidoczniej czyny, które postąpiłem na swej ścieżce spowodowały całkiem miłe uczucie, że mam do kogo wrócić i za kogo walczyć niżeli po prostu za klan.
        - Nieźle Shin, jakbym się bardziej zamyślił to odruchowo posłałbym kunaia.
       Oczywiście fakt, że chłopak zmaterializował się w postaci żołnierzy, oznaczało że śpi z tym że skąd wiedział w takim razie o plackach zrobionych przez Miyuki? Czyżby nauczył się wpadać w kontrolowany sen albo opanował swoją umiejętność w jeszcze inny sposób? To by oznaczało, że postęp został poczyniony dużo bardziej niż mogłoby się wydawać.
      Po przechadzce po jaskiniach, dotarłem do faktycznej siedziby nieistniejącej już organizacji. Byłem jedyną osobą, która przeżyła z całej tej gromady więc sens trzymania formacji ze względu na sentyment, nie miała żadnego sensu. Zasugerowany plackami, skierowałem się do jadalni, chcąc zrobić w ten sposób małą niespodziankę bo przecież nie było mnie tu od dłuższego czasu aczkolwiek jeżeli Shin już wybudził się ze snu to bankowo ostrzegł mieszczan kryjówki czyli całe parę osób, że przybyłem. Cicho niczym ninja (hehe) wkroczyłem do jadalni, siadając przy stole praktycznie bezdźwięcznie i czekałem na Miyuki.

Z/T => Siedziba organizacji Yugure

Offline

 

#1077 2019-07-26 14:40:13

 Skutter

Klan Uchiha

Zarejestrowany: 2019-07-19
Posty: 94
Klan/Organizacja: Uchicha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Skaliste góry

     Góry Skaliste. Tutaj odbywałem swoje pierwsze treningi jako strażnik granicy. Gdy byłem bardzo mały ojciec zabierał mnie tu na wycieczki i mówił że te góry stanowią główną linię obrony kraju piorunów. Wiele ludzi których tu przybywało ginęło w przepaściach tych gór, sam teraz miałem duże problemy z tym. nie było mnie tu wiele lat, ostatni raz byłem tu 6 miesięcy przed śmiercią matki i brata. Poruszałem się ostrożnie i szukałem wyraźnie wspomnianego przez mojego mistrza miejsca. Drzew i małych jezior jest tu pełno ale wielkich drzew nie było wcale aż tak dużo wszystko dlatego że panują tu silne wiatry które często wyrywają młode drzewa z korzeniami nie dając im rozrosnąć, dlatego skupiłem się na znalezieniu wielkiego drzewa.

       Trochę traciłem nadzieję gdy zobaczyłem coś co bardzo przypominało opisany przez mistrza obraz, Obalone wielkie drzewo leżało tuż obok niewielkiego mocno zarośniętego jeziorka. To miejsce niewątpliwie było przed laty piękne i potrafiło przykuć ludzką uwagę. To zdecydowanie kryjówka mistrza, świadczyło o tym wiele przypalonych drzew oraz wiele dziur po różnych broniach. Przez chwile obserwowałem ten teren i próbowałem sobie wyobrazić mistrza Kazunariego gdy tu trenował.

     "Pomyśl co znajdziemy wewnątrz.Broń? Zwoje? Trucizny?'

       Utrzymałem moją taktykę ignorancji wobec mojego alter ego, całe miejsce wyglądało na opuszczone ale coś przykuło moją uwagę. Tutaj ktoś był albo jest. Pierwsze co zauważyłem to pościerany od ciężkich butów mech który na pewno nie należał do shinobi którzy nosili bardzo lekkie i miękkie buty aby unikać robienia takich śladów, kolejną rzeczą była sadza na górze jaskini, świeża sadza od pochodni. Miała nie mniej niż 2 dni. Od tej pory muszę być skupiony i gotowy do konfrontacji. Nie mogłem wziąć pochodni aby nie zawiadomić obecnych tu osób o mojej obecności. Mistrz mówił że rozwidlenie zacznie się dopiero obok jeziorka dlatego wystarczyło ostrożnie i powoli podążać drogą przed siebie uważnie badając teren rękoma i sprawdzanie czy każdy następny krok jest bezpieczny. Nie ma pośpiechu, muszę to zrobić powoli lecz dokładnie.


https://i.imgur.com/it4UFsu.jpg

Offline

 

#1078 2019-07-26 18:04:01

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Skaliste góry

Sesja prosta - Skutter - #1

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

     Skutter stąpał ostrożnie pod zdradzieckich górach Hidari, które znała większość członków klanu Uchiha. Wielu ninja szlifujących tutaj ongiś swoje umiejętności zaginęło bez śladu lub spotkali koniec na wielu frontach toczonych przez klan starć z najeźdźcami. Bazując na informacjach przekazanych mu przez Kazunariego Uchihę, znajdowała się tutaj tajemnicza siedziba, ukryta przed ciekawskimi. Starszy rodak wyjaśnił mu sposób na pokonanie przeszkód i dotarcie w to tajemnicze miejsce, jednak jak dużo potrafi pochłonąć zmęczony umysł kogoś, kto dopiero ukończył akademię ninja, a na domiar złego musiał bez ustanku walczyć z samym sobą?
     Wielkie drzewo leżało w gąszczu karłowatych roślin, przez co bez wątpienia przyciągało uwagę podróżującego po górach Skuttera. Było tu także wspomniane jeziorko, niezbyt duże. Samo wejście do jaskini początkowo było dobrze ukryte i Uchiha na pewno by go nie odkrył, gdyby nie wiedział czego szukać. Przez lata mocno zarosło. Bardzo rzadko ktoś tędy wędrował, a osoby znające lokalizację kryjówki policzyć można było na palcach obydwu rąk.
     Uchiha postanowił zaufać czterem zmysłom, rezygnując jednoznacznie z tego, który był główną siłą jego rodu. Pamiętając jednak słowa Kazunariego, dwudziestolatek szedł cały czas prosto. Każdy krok stawiał z dużą ostrożnością, co kilkukrotnie uchroniło go przed upadkiem. Pomagało także to, że jaskinia miała dużo prześwitów, więc co jakiś czas mijał zbawiennie strumienie światła.
     Dotarł wreszcie do podwodnego stawu, gdzie powinny znajdować się dwa rozwidlenia. Ze względu na panujący półmrok, prawie wpadł do lodowatej wody o nieznanej głębokości. Otaczała go ciemność i nie potrafił dostrzec żadnego z dwóch wspomnianych tuneli...

Co turę będę rzucał kośćmi, wyniki będą decydowały o tym, jak dobrze zapamiętałeś wskazówki w systemie procentowym

W lewo: 88%
W prawo: 12%

Czyli jesteś prawie pewien, że dostałeś instrukcję, by iść w lewo.

Offline

 

#1079 2019-07-26 22:23:39

 Skutter

Klan Uchiha

Zarejestrowany: 2019-07-19
Posty: 94
Klan/Organizacja: Uchicha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Skaliste góry

     Aaaah zimna, muszę stąpać ostrożnie żeby tu nie wpaść. W tym momencie żałuję że nie opanowałem umiejętności chodzenia po wodzie ale cóż nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Jest tu bardzo wilgotno muszę zachować zdwojoną ostrożność podczas każdego kroku, woda z powietrza osadza się na kamiennej powierzchni czyniąc ją bardzo śliską jeżeli popełnię błąd najlżejsze co mi się stanie to złamanie nogi.

   "Robisz teraz wszystko co ten naburmuszony palant ci będzie kazał? Gdybyś zaszedł go od tyłu i wbił mu nóż w gardło przejąłbyś jego wiedzę i umiejętności. Rzygać mi się chce jak pomyślę że dzielę ciało z takim słabeuszem"


     Kanabi coraz bardziej działa mi na nerwy. Zmienił się odkąd zostałem shinobi wcześniej mnie ciągle pocieszał, a teraz? Teraz próbuje zrobić z nas psychopatycznych morderców. Nawet jeżeli bym zabił Kazunariego sensei nie zdobyłbym jego siły. Nie ma siły bez wiedzy to moje nindo i nie zamierzam zbaczać z kursu który obrałem. Widzę rozwidlenie, jeżeli pamięć mnie nie myli powinienem udać się w lewo. UPS! Cholera prawie wpadłem do wody muszę naprawdę uważać na każdy krok. Bardzo żałuję że nie poprosiłem mistrza aby nauczył mnie teraz Kage Bunshin No Jutsu oraz chodzenia po wodzie....


https://i.imgur.com/it4UFsu.jpg

Offline

 

#1080 2019-07-27 16:20:09

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Skaliste góry

Sesja prosta - Skutter - #2

     Uchiha stąpał ostrożnie, pokonując kolejny korytarz tonącej w ciemności jaskini. Mrok gęstwiał, a dostrzeżenie czegokolwiek zdawało się coraz trudniejsze. Pojedyncze promienie światła co jakiś czas przebijały się przez szczeliny skorodowanych tuneli, ale chłopak musiał zdawać sobie sprawę, że wkrótce nie będzie już zupełnie nic widział. Nie był to jednak koniec jego problemów.
     Po jakimś czasie dotarł do kolejnego skrzyżowania. Zionął przed dziurą stromo schodząca w dół i Skutter był niemal przekonany, że była to dobra droga. Zapewne wszedłby tam bez zastanowienia, gdyby z tamtej strony nie nadszedł przerażający ryk odbijający się od ścian jaskini. Echa mocno zniekształtciły odgłos bestii, ale jeśli Uchiha miał to do czegoś porównać, to na myśl przyszedłby niedźwiedź.
     Odruchowo rozejrzał się na boki, gdzie dostrzegł dwa boczne korytarze - jeden w lewo, drugi w prawo. W głowie zapaliła mu się lampka i już miał zwrócić się w prawo, gdy poczuł podmuch wiatru muskający jego skórę. BTa droga wydawała się najbardziej prawdopodobną... ale czy znajdowała się ona na zewnątrz jaskini?

W  dół: 42%
W lewo: 6%
W prawo: 52%

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2019-07-27 16:20:44)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.rawa.pun.pl www.legends-of-shinobi.pun.pl www.resocjalizacja-rzeszow.pun.pl www.el-trans.pun.pl www.indonesia.pun.pl