Ogłoszenie


#201 2013-08-21 01:56:25

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Las

Trening Wkładania chakry do broni, uczeń i mistrz, post #3

        Nareszcie Ayamaru podejmuje pierwsze efekty,  w czego efekcie wstępuje we mnie ulga. Okazuje się, że chłopak jest zdolny, a co najważniejsze, potrafi się uczyć na swoich błędach, oraz pilnie słucha wskazówek, które dostaje. Choć moja twarz nie zmienia grymasu, to cieszę się, że Kiyoshi nie jest kimś w rodzaju beznadziejnego przypadku, którego nie zdołałbym nauczyć celnie rzucać kunai'em, nawet jeśliby cel stał krok przed nim i był większy niż on sam.
       Niestety, Ayamaru popełnia kilka błędów, co nie pozwala mu przyswoić umiejętności. Chakra, którą skupia na ostrzu jest zbyt chaotyczna i nie koncentruje się na całej jego powierzchni. Widocznie rada mówiąca, jakoby katana była przedłużeniem kończyny, nie do końca weszła do głowy mojego ucznia. Staram się go jednak nie stresować i przez kilka chwil milczę, usiłując znaleźć słowa, mogące określić jego aktualny progres.
       - Ilość chakry, którą skupiasz jest w idealnym natężeniu - komentuje, mrużąc nieznacznie powiekę, skrywające przenikliwe, fioletowe oko. - Niestety, musisz ją rozesłać po całym ostrzu, a także swoim ręku, czyli od nadgarstka, po przez głowicę, rękojeść, jelec, głownię, zbroczę, na sztychu kończąc. To bardzo ważne, skup się… - zamyślam się na moment, wpadając na ciekawy przykład, mogący zobrazować moją wizję. - Wyobraź sobie kromkę na chleba, na wierzchu której masz rozsmarować równomiernie masło.

Offline

 

#202 2013-08-21 02:16:22

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Las

    Słowa pochwały wpłynęły na mnie kojąco, dzięki niej poczułem, że jestem na dobrej drodze, że choć trochę przybliżam się do ostatecznego efektu. Z drugiej jednak strony wciąż było mi do niego daleko. Ta perspektywa nie zniechęcała mnie jednak i nie powstrzymała mnie przed błyskawicznym podjęciem kolejnej próby.
    Kolejny raz zamknąłem oczy, pewniej zaciskając palce na rękojeści katany. Wyobraziłem sobie, że jest ona częścią mojego ciała, że ja i ona to jedność. Czując to dokładnie, powoli pozwoliłem chakrze przepłynąć po całej powierzchni broni, wypełniając każdy jej element swoją energią, pamiętając jednocześnie, by umożliwić to jedynie chakrze natury Doton.
    Moje dłonie odczuwały delikatne wibracje, tak jak poprzednim razem, mimo to tym razem nie wybiło mnie to z rytmu. Powiedzieć by można, że wręcz przeciwnie- upewniło mnie to w moim działaniu. Trwałem w takim stanie przez pewną chwilę, przyzwyczajając się do tego uczucia. Po chwili powoli otworzyłem oczy, w których można było dostrzec zadziorną iskrę, jednocześnie utrzymując swoją chakrę w dzierżonej broni. Kolejny raz spojrzałem na Ryo. Słowa były zbędne, wiadome było, że prosiłem go o ocenę mojego postępu.

Offline

 

#203 2013-08-21 02:33:47

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Las

Trening Wkładania chakry do broni, uczeń i mistrz, post #4

       Nadszedł czas na kolejne ruchy Ayamaru, po tym, jak otrzymał moje rady. Widzę, że chłopak co raz lepiej sobie radzi, a końcowy efekt nadchodzi wielkimi krokami. Zaciskając palce na rękojeści kunai'a, czekam aż mój uczeń dokończy koncentrować chakrę na ostrzu. Posłuchał się moich wskazówek i teraz jego samurajska katana przybiera wygląd, który świadczy o opanowaniu umiejętności. Drobny, ziemski pyłek otacza sztych, wiruje dokoła niego, niczym tarcza, chcąca ochronić przed korozją metalu. Z tańczącej ziemi odpada co jakiś czas większy kamyczek i zatapia się w miękkiej, leśnej ściółce. Mimowolnie uśmiecham się na ten widok, albowiem przywodzi we mnie pozytywne wspomnienia. Wiem jednak, że za nim powiem o powodzeniu treningu, muszę być w pełni pewny, co do jego efektywności.
       - Udało ci się odpowiednio wtłoczyć chakrę do dzierżonej katany - mruczę i chowam kunai na powrót do torby. Miał mi początkowo służyć do zademonstrowania umiejętności, ale Ayamaru okazał się na tyle bystry, że okazało się to niepotrzebne. - Lecz musisz umieć zachować taki stan podczas walki, dlatego najlepiej będzie, jeśli spróbujesz mnie zaatakować, utrzymując cały czas stan twojego ostrza. Nie możesz pozwolić się zdekoncentrować, pamiętaj!
       Czekam na wyprowadzenie ataku ze strony mojego kuzyna. Stoję ze skrzyżowanymi rękoma, wyglądając na prosty cel, który łatwo sięgnąć mieczem. Wierzę jednak, że Ayamaru nie okażę się głupim i powściągnie nieco swoje zapędy, nadal myśląc trzeźwo i ostro.

Offline

 

#204 2013-08-21 03:05:11

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Las

    Na osąd Ryo nie trzeba było długo czekać - ten etap zakończył się powodzeniem. Usłyszawszy jego słowa, spojrzałem na swoją oręż, wokół której unosił się drobny pył. Przypatrzyłem mu się uważnie, starając się zapamiętać wygląd katany, do której poprawnie została wtłoczona chakra natura Doton.
    Jak zakomunikował mi mój mentor, nie był to jednak koniec treningu, gdyż przede mną była jeszcze jadna faza treningu, a mianowicie utrzymanie broni w takim stanie w trakcie walki. Nie wydawało mi się to wielkim wyzwaniem, jednak już po małym ruchu bronią zmieniłem zdanie. Wystarczył jedynie krok do przodu, który spowodował, ze broń nie leżała już tak pewnie w moich rękach, a efekt prysnął.
    Na mojej twarzy od razu pojawiła się mina niezadowolenia, która po chwili została zastąpiona przez wyraz jeszcze większego niż wcześniej skupienia. Nie miałem zamiaru się poddawać, zawsze udawało mi się osiągnąć obrane cele i tym razem również nie chciałem zrezygnować. Poza tym kuzyn bacznie mi się przyglądał, nie chciałem go zawieść.
    - Pozwól mi spróbować raz jeszcze - poprosiłem i nie czekając na jego odpowiedź, przystąpiłem do działania.
    Błyskawicznie napełniłem broń po raz kolejny swoją chakrą i starając się cały czas utrzymywać przepływ chakry i jedność między moim ciałem a bronią, zacząłem delikatnie wymachiwać kataną. Podszedłem do swojego mistrza i wyprowadziłem przykładowy cios (siła-50, szybkość-30), którego tor biegł przez jego lewe ramię do prawego podbrzusza. Nie wiedziałem jednak, czy zada sobie trud, by uniknąć cios, dlatego zatrzymałem broń w bezpiecznej odległości, nie pozwalając jej osiągnąć celu.
    Moja twarz rozluźniła się nieco po udanym manewrze, a na niej ponownie można było dostrzec szeroki uśmiech.
    - Myślę, że całkiem nieźle, prawda?

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2013-08-21 03:11:32)

Offline

 

#205 2013-08-21 03:51:28

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Las

Trening Wkładania chakry do broni, uczeń i mistrz, post #5

       Patrzę na to, jak Ayamaru stara się utrzymać formę miecza, okraszonego chakrą ziemi. Radzi sobie całkiem nieźle, przynajmniej tak mi się zdaje, dopóki nie robi kroku na przód. Czuję się lekko zdziwiony, gdy zostaje rozproszony przez tak prosty ruch. Spodziewałem się, że zdoła do mnie dobiec i ewentualnie dopiero wtedy kontrola wymsknie się mu z rąk. Tymczasem zalicza skuchę na samym początku, zawodząc mnie bardziej, niźli mógł sądzić. Zaczynam myśleć, że zbyt szybko go pochwaliłem i chłopak popadł w lekkoduszność. Zupełnie jakby wszystkie zasady, które mu do tej pory wpajałem, wyparowały niczym grząska kałuża w pustynnym słońcu.
       Na swoje szczęście w porę powstrzymuje się przed powiedzeniem kilku gorzkich słów. Ayamaru zauważył swoje błędy i podejmuje nową próbę. Ponowne otoczenie miecza chakrą ziemi zajmuje mu ułamek sekundy, co wyraźnie mnie zadowala, choć za wszelką cenę staram się nie uśmiechać. Niech sobie chłopak nie myśli, że jestem dumny z jego poczynań! Radzi sobie przyzwoicie, ale wciąż daleko mu od moich oczekiwań, które są wyższe, niźli największy górski szczyt na ziemi, zahaczający swoim czubkiem o mleczne chmury w szpalerze mroźnego, błękitnego nieba.
       Szarżuje na mnie. Nie wykazuje się szybkością, co zmusza mnie do szybkiej refleksji - udaje, czy rzeczywiście jest tak wolny? W głębi siebie mam nadzieję, że chodzi o te pierwsze, ale doskonale pamiętam, w której kategorii występuje i jakich nowicjuszy doń przyjmowano. Mam nadzieję, że Ayamaru stać jednak na nieco więcej i nie jest to szczyt jego możliwości.
       Tnie tak, jak przypuszczałem. Moje oko nie ma żadnego problemu z odczytywaniem ruchów jego ciała i spokojnie przewiduje tor cięcia katany nasączonej chakrą ziemi. Mam ogromną ochotę dania chłopakowi nauczki w postaci soczystego kopniaka, ale powstrzymuje się, nie chcę go zranić przed walką, dlatego też robię prostą sztuczkę, która w leśnej okolicy jest doskonałą bronią.
       Ayamaru widzi, jak wciąż stoję ze skrzyżowanymi rękoma i nie ruszam się choćby o cal. Nie robię tego nawet w chwili, gdy jego miecz jest już tuż przede mną i nie robię tego nawet wtedy - choć pewnie byłoby to absurdalne - gdy samurajski twór zatapia się w moim kubraku i gładko przezeń się przebija.
       - Całkiem nieźle - mówię, z zadowoleniem patrząc na dezorientację ucznia. To co przeciął, okazuje się być kłodą drewna, efektem techniki podmiany, a prawdziwy ja stoje za jego plecami. - Wydaje mi się, że udało ci się opanować technikę. Nie ma w niej nic, czego mógłbym cię jeszcze nauczyć. No ale… - uśmiecham się drwiąco, będąc opartym o konar drzewa - nie wiem ile i czy w ogóle Gamatt  cię jakkolwiek wsparł, mniemam jednak, że nie - sięgam do sakwy zawieszonej u mego pasa, odpinam ją i rzucam Ayamaru. - Nie jest tam tego wiele, ale wystarczy, abyś się odpowiednio przygotował do następnej walki. Mi pieniądze nie są potrzebne, jeślibyś wspaniałomyślnie wpadł na pomysł ich zwrotu. Aha… - dodaje, gdy już jestem odwrócony od chłopaka i zaczynam się kierować w stronę areny. - I nie sądź, że się tobą interesuje… Chłopcze.
        Zniknąłem, rozpłynąłem się w powietrzu. Tak przynajmniej mogło to wyglądać w niedoświadczonych oczach Ayamaru.

[z/t -> Arena turniejowa, trybuny]

Offline

 

#206 2013-08-21 14:45:51

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Las

    Przeraziłem się nie na żarty, kiedy ostrze katany z łatwością zatopiło się w ciele mojego mistrza, nie chciałem przecież sięgnąć go swoim ostrzem. Kto wie, jakie efekty przyniosłoby trafienie bronią wzmocnioną chakrą natury Doton. Przerażenie nie było jednak jedynym uczuciem towarzyszącym mi w tamtej chwili, było coś jeszcze- zdziwienie. Przecież biegłem dość wolno, dałem mu wiele czasu na unik, poza tym zbyt łatwo udało mi się przebić jego metalową zbroję.
    Minął ułamek sekundy, kiedy jego postać zmieniła się w kłodę. Kawarimi no jutsu? - zastanawiałem się, ale odrzuciłem tę możliwość, przecież do wykonania tej techniki potrzeba było złożyć wiele pieczęci, czego nie dostrzegłem podczas swojej szarży na Ryo. Tymczasem w trakcie tego wszystkiego usłyszałem jego słowa, dochodzące zza moich pleców.
    Obróciłem się momentalnie i spojrzałem na niego.
    - Ale...? - zacząłem, ale nie dane mi było dokończyć. Ryo oznajmił mi koniec treningu i wręczył sakiewkę pełną waluty[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość], która o dziwo nazwana była jego imieniem. Przypadek?
     Na odchodne rzucił wyjaśnienie, w którym twierdził, że go nie obchodzę. Nawet nie przeszło mi to przez myśl, ale skoro uznał za stosowne mnie o tym powiadomić, być może jemu samemu owszem? Nim zdążyłem w jakiś sposób zareagować na jego słowa, ten rozpłynął się w powietrzu. Nie miałem pojęcia, jak to zrobił. Miałem jednak nadzieję, że z czasem mnie tego nauczy.
    Zostałem sam w lesie Enko. Na szczęście orientacja w terenie była jedną z moich silnych stron, toteż bez problemu znalazłem drogę, którą tu przyszliśmy. Kierowałem się z powrotem na arenę turniejową, po drodze jednak robiąc mały przystanek w sklepie klanu Namikaze.

[z/t ->  Klan Namikaze » Sklep]

Akcept by Masaru.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-08-21 15:34:18)

Offline

 

#207 2013-09-07 13:17:07

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 4


Słońce całkowicie schowało się za gęstymi chmurami, gdy Narisa, poniekąd prowadzona przez nową towarzyszkę, dotarła lasu Enko. Promienie, które zazwyczaj przebijają się przez korony drzew, teraz zniknęły; w puszczy było zatem dosyć ciemno i nie tak przyjemnie jak zwykle. Bez naturalnego oświetlenia, było tu jakoś ponuro i zdecydowanie nie było to najlepsze miejsce do dziecięcej zabawy.
   Dziewczynki szły spokojnie wąską dróżką, gdy Anya zwróciła się do samotniczki. Jej donośny, piskliwy głosik troszkę drżał, możliwe, że ze strachu, czy też smutku.
- Siostsyczko, plosiłaś mnie zebym opisała Musana... - Zrobiła śmieszną minę, wyraźnie zastanawiając się. Jej policzki zrobiły się pulchne, zaś brwi opadły nieco na oczy. - Jak mówiłam ma czalne włosy jest wysoki ma blązowe spodnie... - Dziecko zrobiło przerwę na wzięcie wdechu, po czym mówiło dalej. - I glanatową koszulkę z klótkimi lękawkami.
   Towarzyszki zbliżały się do celu; Anya zaczęła rozglądać się na wszystkie strony, po czym oznajmiła, tym razem nieco ciszej, niemal szepcząc.
- Jesteśmy juz blisko. Widzis to duze dzewo po... - Dziewczynka ukradkiem zerknęła na obie dłonie. - Po plawej stronie? Tam się bawiliśmy!
   Narisa rzeczywiście dostrzegła całkiem sporych rozmiarów drzewo, wyrastające jakieś pięćdziesiąt metrów dalej. gałęzie gęsto wyrastały, tworząc coś w rodzaju drabiny, na jego szczyt. Dla siedmioletniego dziecka, taka wspinaczka musiała być wspaniałą przygodą, a możliwe, że i samotniczka miała by z tego przyjemność. Jednak teraz trzeba było rozpocząć poszukiwanie chłopca, który gdzieś tutaj się zgubił.

Offline

 

#208 2013-09-07 13:22:43

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Okazało się, że w tym kraju był las. Można nawet stwierdzić, że wywarł na Narisie niemałe wrażenie, bo kto by się spodziewał tylu roślin w pustynnym kraju.
   "Trochę tu ponuro. Nie za ciekawe miejsce na zabawę dla dzieci. Może Musana wystraszył się czegoś i teraz gdzieś się chowa?" - pomyślała, oglądając zachmurzone niebo.
   Anya opisała swojego przyjaciela i potem wskazała jej drzewo, przy którym się bawili. To drzewo aż się prosiło by się na nie wspiąć. Kto wie, może chłopczyk siedział na tym drzewie, albo gdzieś w jego pobliżu.
   - W porządku, sprawdźmy najpierw drzewo. - powiedziała do dziewczynki z uśmiechem na ustach. Poprowadziła dziewczynkę w stronę drzewa by sprawdzić czy chłopca tam przypadkiem nie ma.
   - Musana-kun, jesteś tu? Anya-chan jest tu ze mną. - zapytała. Nie krzyczała, ale też nie mówiła zbyt cicho. Jeżeli chłopczyk był w pobliżu to powinien ją usłyszeć.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#209 2013-09-07 13:44:12

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 5


Narisa idąc po lesie, stwierdziła, że miejsce niezbyt przypadło jej do gustu. Zdecydowanie to miejsce do najweselszych nie należało; dziewczyna chciała szybko wykonać zadanie i opuścić tę ponurą puszczę. Samotniczka domyślała się, że prawdopodobnie zagoniony chłopiec przestraszył się tu czegoś, po czym ukrył się. Czy miała rację? Wkrótce miało się to okazać.
   Gdy Anya wskazała Narisie drzewo, wokół którego dzieci się bawiły, Inuzuka od razu postanowiła zbadać to miejsce. Pociągnęła więc towarzyszkę za rękę i po chwili razem znalazły się obok grubego konaru, gęsto pokrytego gałęziami. Blondynka pomyślała, by zawołać chłopca, który mógł w dalszym ciągu znajdować się gdzieś w pobliżu. Tak też zrobiła; niestety, odpowiedziała jej cisza.
   Wyglądało na to, że Musana nie ma nigdzie w pobliżu, lub nie jest zdolny do odpowiedzenia na wezwanie. W lesie nie było teraz słychać kompletnie nic. Milczenie przerwała Anya, której łzy, powoli zaczynały zbierać się w kącikach oczu.
- Co telaz zlobimy...?

Offline

 

#210 2013-09-07 13:56:56

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Stanęła na chwilę przy drzewie rozglądając się dookoła. Myślała co robić dalej. Nie znała tego miejsca, w dodatku ciężko było cokolwiek tu dojrzeć. Nie chciała iść w głąb lasu w obawie, że może się zgubić. Istniała też możliwość, że napadnie ich jakieś dzikie stworzenie... o właśnie...
   "Czy to możliwe, że coś go zaatakowało? Nie, nie mogę tak myśleć! Wystraszę Anyę." - pomyślała lekko wystraszona.
   Czy chciała czy nie, musiała iść dalej by znaleźć chłopca. Ścisnęła delikatnie dłoń dziewczynki, chcąc dodaj jej otuchy.
   - Nie martw się Anya-chan. Znajdziemy go. - uśmiechnęła się ciepło. Zwróciła się w stronę swojego psa - Eishu wyczuwasz tu kogoś?
   Suczka w odpowiedzi przez chwilę wpatrzyła się w Narisę, następnie prychnęła i odwróciła łeb. Nie interesowało ją zbytnio co się stało z jakimś chłopcem.
   "Czy ona właśnie się na mnie obraziła? O co?" - zszokowała się Narisa na reakcję psa, której mogła się spodziewać.
   - Eh, nieważne. Chodźmy dalej. Masz jakiś pomysł gdzie mógłby się udać? - zapytała dziewczynki, ciągnąc ją w głąb lasu i starając się zapamiętać drogę, by się nie zgubić.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2013-09-07 14:01:35)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#211 2013-09-08 16:44:49

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 6


Narisa, widząc, że chłopca nie ma nigdzie w pobliżu, nieco się zlękła. Chodzenie po ciemnym, nieznanym lesie, nawet dla dorosłych może być straszne; co dopiero, dla dwunastoletniej dziewczynki. Żeby tego było mało - zaczynało się ściemniać i w dostatecznie mrocznej puszczy, widoczność spadła niemal do zera. Mimo mało komfortowej sytuacji, samotniczka nie dała po sobie poznać zdenerwowania. Uścisnęła dłoń towarzyszki, po czym rzekła doń parę słów otuchy, trochę uspokajając Anye.
   Ku zdziwieniu Narisy, jej suczka Eishu nie była skora do współpracy. Zwierze na prośbę o pomoc tylko prychnęło z pogardą, po czym odwróciło łeb. Nie był to zdecydowanie dobry znak; samotniczka musiała prowadzić poszukiwania chłopca na własną rękę.
   Narisa stwierdziła, że dobrze będzie spytać Anye o lokację jej przyjaciela. Ta w odpowiedzi pokręciła jednak głową i rzekła.
- Tutaj bawiliśmy się w chowanego... Kiedy otwozyłam oczy, Musana juz nie było... - Dziewczynka przerwała, wskazując coś palcem. Gdy Inuzuka spojrzała się w tym kierunku, dostrzegła czerwonawe światło, w odległości mniej, więcej stu pięćdziesięciu metrów od niej. - Co to? - Spytała zaciekawiona Anya.

Offline

 

#212 2013-09-08 17:04:33

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Nie była zadowolona z sytuacji. Dziewczynka nie miała pojęcia dokąd mógł udać się jej przyjaciel, a fakt, że się ściemniało w ogóle nie pomagał.
   "Nie mieli innego miejsca do zabawy w chowanego?" - pomyślała niezadowolona. Nie podobało jej się to, że ktoś zostawił dzieci same w lesie. W dodatku wyglądało na to, że go dobrze nie znały, więc łatwo mogłyby się w nim zgubić. "I co z rodzicami? Nie martwią się?"
   Nie miała jednak dużo czasu do namyśleń, gdyż Anya zauważyła dziwne czerwone światło. Z tego co Narisie wiadomo, żadne zwierze nie świeci na czerwono, więc zapewne to było dzieło człowieka.
   "Kto normalny chodzi po lesie o tej godzinie?" - przeszły ją lekkie ciarki. Przecież tam mogli być jacyś "źli" ludzie, jednak musiała to sprawdzić. Tym bardziej, że istniała szansa znalezienia tam Musana.
   Nachyliła się nad dziewczynką, mówiąc ściszonym głosem - Sprawdźmy to. Może jest tam Twój przyjaciel. Ale musimy być cicho. Nie chcemy go przecież wystraszyć, prawda?
   "Przecież nie mogę jej powiedzieć, że tam mogą być jakieś bandziory i dlatego musimy być cicho..." - Uśmiechnęła się nerwowo.
   Przyłożyła palec do ust i szepnęła - Zrobimy mu niespodziankę.
   Miała nadzieję, że to podziała. Nie mogła zostawić Anyi i chciała sprawdzić źródło światła. Zaczęła się lekko denerwować, co starała się ukryć pod uśmiechem. Zaczęła się skradać w stronę czerwonego światła.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2013-09-08 17:07:55)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#213 2013-09-08 20:11:59

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 7


Narisa zastanawiała się chwilę nad dziwną sytuacją, w której się znalazła. Bardzo intrygujące było miejsce, które dzieci wybrały na zabawę. Być może gdy ją zaczynały było tutaj znacznie jaśniej i przyjemniej, lub ich dziecięca głupota, zaciągnęła je wgłąb puszczy? Samotniczce nie było dane poznać odpowiedzi na to pytanie, jednak pojawiła się kolejna kwestia. Co się stało z rodzicami maluchów? Inuzuka najwyraźniej nie zamierzała zdradzać swych wątpliwości przed Anyą, gdyż nie prosiła jej o wyjaśnienia.
   Rozważania blondynki przerwała dziewczynka, wskazując czerwonawe światło, gdzieś w głębi lasu. Narisa doszła do wniosku, że jest ono tworem ludzkim i tam może znajdować się Musana. Przez głowę przeszły również złe myśli; to mogła być równie dobrze kryjówka bandytów. Wszystko miało się wkrótce wyjaśnić, gdyż samotniczka zdecydowała to sprawdzić. Powiedziała parę słów zachęty do towarzyszki, po czym pociągnęła ją i razem ruszyły w kierunku światła.

   Dziewczynki były już niecałe trzydzieści metrów od celu, gdy usłyszały głośny, chrapliwy głos. Był on wyraźnie zirytowany i pełen wyrzutu.
- Co?! Czemu mam stać na warcie drugą noc z rzędu?! - Spytał mężczyzna.
- Spokojnie Ryuku, jak dostaniemy pieniądze za tego chłopaczka, nigdy już nie będziesz musiał pilnować obozu. - Męski głos odpowiedział, po czym dało się usłyszeć dźwięk, który Narisa zinterpretowała jako zasuwanie namiotu. Anya szarpnęła samotniczkę za rękaw i cicho spytała.
- Co telas zlobimy, siostrzyczko?

Offline

 

#214 2013-09-08 20:38:13

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

"Dostaną pieniądze za chłopaczka? Czu to możliwe, że Musana jest w środku?" - pomyślała poddenerwowana. Nie wiedziała co robić w tej sytuacji. Nie miała nawet kogo prosić o pomoc. Chciała pomóc chłopcu, nie mogła go tak zostawić, nie była tego typu osobą.
   Zmarszczyła brwi i zrobiła poważną minę.
   - Anya-chan, posłuchaj, musisz tu zostać. Postaramy się uratować Twojego przyjaciela, dlatego schowaj się i postaraj się być cicho. - zamyśliła się na chwilę. Mówiąc "postaramy" miała na myśli siebie i Eishu, bo w końcu to była jej partnerka. - Postaramy się odciągnąć ich uwagę. Kiedy uwolnię Musanę oboje uciekniecie. Biegnijcie ku wyjściu z lasu, a potem do domu. Wszystko będzie dobrze. - zakończyła z ciepłym uśmiechem i pogłaskała dziewczynkę po głowie.
   - Eishu, to nasza okazja by trochę potrenować. Odciągnij ich uwagę. Ja w tym czasie przekradnę się do namiotu i uwolnię chłopca. - wyszeptała do psa. Pies zrozumiał doskonale co miał zrobić i tym razem zamierzał pomóc Narisie, bo tutaj chodziło nie tylko o chłopca. Tutaj chodziło także o rozwój swoich umiejętności.
   Pies okrążył ich cele i zaczął ruszać krzakami po drugiej stronie polanki z namiotem. Narisa miała nadzieję, że ich mała dywersja się uda i mężczyźni udadzą się za źródłem dźwięku, a ona w tym czasie zamierzała przekraść się do namiotu.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#215 2013-09-08 21:22:35

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 8


Narisa stwierdziła, że z rozmowy zbirów wynika, iż w obozie znajduje się poszukiwany przez dziewczynkę chłopiec. Oznaczało to, że musi jakoś dostać się na polanę i go uwolnić, najlepiej bez robienia zbędnego zamieszania, lub co gorsza - wdawania się w walkę. Jednak zanim samotniczka przystąpiła do działania, postanowiła przedstawić plan działania towarzyszce. Nieco przestraszona Anya wysłuchała uważnie słów Narisy, po czym kiwnęła głową, na znak, że wszystko zrozumiała. Nim jednak Inuzuka, wraz z partnerką przystąpiły do działania, mała szepnęła.
- Wróć cała, siostsycko...
   Eishu wydawała się być jedyną "osobą", która cieszyła się na okazję, do wypróbowania swych umiejętności. Suczka szczeknęła cicho, dając znak, że zrozumiała swoje zadanie, po czym zaczęła je wykonywać. Po chwili Narisa wychyliła się z krzaków i wreszcie mogła dokładnie obejrzeć obóz bandziorów. Jego wygląd mijał się jednak nieco z oczekiwaniami samotniczki.
   Na środku polany, znajdowało się niewielkie ognisko, obok którego ułożone zostały bale, najwyraźniej w roli siedzeń. Nieco dalej, tam gdzie światło bijące od ognia nie sięgało, stały dwa namioty dwuosobowe, obydwa szczelnie zamknięte. Po przeciwnej stronie obozu (biorąc pod uwagę pozycję Narisy) była najbardziej interesująca dziewczynkę rzecz. Przy grubym drzewie, siedział skrępowany linami chłopczyk. Jego usta zakneblowane zostały chustką. Poza tym, w kryjówce bandytów stał jeden zbir, obserwujący dzieciaka.
   Wtem, niespodziewanie krzaki nieopodal Musana poruszyły się szeleszcząc. Wyglądało na to, że Eishu wykonała polecenie Narisy; reakcja bandziora, była jednak inna od oczekiwanej. Miast podejść do miejsca, z którego obiegasz szmer, mężczyzna stanął jak wryty i wpatrując się w liście, rzekł.
- W-Wiem, że t-tam jesteś! - Głos mu zauważalnie drżał. - Pokaż się!
W tym momencie z jednego z namiotów odezwał się inny ze zbirów, wyraźnie podirytowany.
- Ryuku! Nie drzyj się tak do cholery! To pewnie jakieś zwierze, zostaw je w spokoju i daj nam spać!
   Wartownik nic już nie powiedział. Usiadł na jednej z bali, lecz nadal, bacznie obserwował krzaki, w których siedziała Eishu. Narisa na razie pozostała w zaroślach, gdyż plan, jak się okazało - nie wypalił.

Offline

 

#216 2013-09-08 21:46:55

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Zaczęła intensywnie się zastanawiać nad tym, co teraz zrobić. Chłopczyka pilnował tylko jeden strażnik, w dodatku wyglądał na przestraszonego. Z pewnością narobiłby dużo hałasu, gdyby ją zobaczył. Na początku chciała uniknąć walki, ale chyba się nie dało. Poza tym, Ci faceci prosili się o lanie. Tylko czy podoła? Cóż, nie przekona się dopóki nie spróbuje. Gdyby udało jej się unieszkodliwić strażnika jednym ciosem, być może inni nawet by się nie zorientowali.
   Wyciągnęła kunaia z kabury, czuła się lekko poddenerwowana, ale była równocześnie zdeterminowana. Teraz nie może się już wycofać. Podeszła trochę bliżej, na tyle na ile mogła by pozostać niezauważoną. Wychyliła się lekko z ukrycia i rzuciła kunaiem w jedno z drzew niedaleko miejsca, gdzie zniknęła Eishu, tak by odwrócił się do niej tyłem. Czekała na odpowiedni moment, aż uwaga jej celu skupi się na źródle dźwięku.
   Wtedy wybiegła ze swojego ukrycia i wyskoczyła w kierunku mężczyzny krzycząc w myślach - "Dainamikku Entorī! Zadziałaj!" (siła 56, szybkość 35). Mierzyła w jego głowę, chcąc go ogłuszyć.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2013-09-08 21:48:52)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#217 2013-09-08 22:37:44

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 9


Narisa widząc zaistniałą sytuację, miała twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony bowiem, chciała uratować uwięzionego chłopca, z drugiej zaś - obawiała się otwartej konfrontacji z bandziorami. Jednak chęć wykonania zadania wzięła górę i dziewczynka postanowiła powalić zbira; wtedy pojawił się kolejny problem. Przeciwnika należało wyeliminować po cichu, tak, aby pozostali bandyci niczego nie usłyszeli, a co za tym idzie, nie przyłączyli się do walki. W głowie Inuzuki szybko zrodził się plan i dziewczyna od razu przeszła do jego wykonywania.
   Najpierw samotniczka postanowiła rzucić w pobliskie drzewo kunai, mający za zadanie odwrócić uwagę przeciwnika. Ostrze szybko doleciało do celu, doskonale wypełniając swoją misję; porywacz skupił swą uwagę na nożu. Narisa miała szansę na atak. Szansę, której nie zmarnowała.
   Inuzuka szybko, niemal bezszelestnie wydostała się z krzaków i wybiegła w stronę bandziora. Ten nie zdążył nawet zareagować, gdy but dziewczynki, z potężnym kopem wbił się w jego policzek, powalając na ziemię. Upadkowi towarzyszył jednak głośny krzyk przeciwnika, który zdecydowanie nie był częścią planu. Gdy tylko Narisa wylądowała, z namiotów dobiegły szelesty, a po chwili na polanie znaleźli się pozostali dwaj rzezimieszki. Jeden z nich od razu dostrzegł ogłuszonego kompana, a następnie stojącą obok samotniczkę. Jego reakcja była natychmiastowa.
- Coś ty mu zrobiła?! Anaru, na nią! - Ryknął, po czym bez zastanowienia przystąpił do szarży na dwunastolatkę (szybkość 10), po czym wykonał potężny atak pięścią (siła 25, szybkość 10). W tym samym czasie, drugi zbir ruszył do pobliskiego namiotu, zabierając z niego grubą, drewnianą pałkę.

Offline

 

#218 2013-09-08 23:04:58

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Naiwnie myślała, że uda jej się po cichu powalić strażnika. Niestety nie poszło do końca po jej myśli. Musiała walczyć. Ich była dwóch, jednak ona też nie była sama. Poza tym lubiła walkę wręcz. Może nie wyglądała, ale TaiJutsu to był jej ulubiony przedmiot i zamierzała rozwijać tą dziedzinę.
   "Niech to. Pozostaje walka. Przynajmniej ich nauczę, że nie porywa się dzieci."
   - Eishu, uwolnij chłopca! - krzyknęła, nie spuszczając napastnika z oczu.
   Wyciągnęła kunaia(szybkość 35) i szybkim ruchem rzuciła w nadbiegającego przeciwnika(siła 56, szybkość 35), celując w jego tułów. Miała zamiar go trochę osłabić nim dobiegnie do niej. Stanęła w pozycji obronnej, przygotowana na odparcie ataku (wytrzymałość 13, reakcje 10). Jeżeli nie uda jej się pokonać zbirów, to może chociaż kupi swojej towarzyszce wystarczająco czasu, by uwolniła chłopca i by uciekli. Czuła adrenalinę i lekkie podniecenie, na myśl o pierwszej, prawdziwej walce.
   Suczka wyskoczyła z zarośli i pobiegła w stronę chłopca. Starała się przegryźć linę (siła psa 1, szybkość 1).


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#219 2013-09-09 19:19:17

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 10


Narisie nie udało się, wbrew oczekiwaniom, uniknąć walki, jednak ta jej nie zaskoczyła. Nieudolni bandyci wyparowali z namiotów, od razu zdradzając swe zamiary. Dlatego też, samotniczka miała szerokie pole do popisu i błyskawicznie zdecydowała się skontrować atak napastnika, który podjął się próby, wykonania dość marnej, a także powolnej szarży.
   Dziewczyna nie dając przeciwnikowi żadnych szans, wyciągnęła z torby kolejny kunai, po czym momentalnie rzuciła nim, celując w brzuch zbira. Nóż wystrzelił z dłoni Narisy niczym pocisk, jednak ze względu na to, iż cel się poruszał, kunai atak stracił nieco na celności. Ostrze z zawrotną prędkością trafiło w udo bandziora, wbijając się weń całkowicie. Rażony bólem napastnik złapał się na rękojeść broni, ciężko upadając na udeptaną ziemię. Z świeżej rany pociekła stróżka krwi, zabarwiając przebite spodnie na ciemno-bordowy kolor.
- Ty suuko! - Zawył rozwścieczony zbir; z bólu nie mógł się niemal poruszać. W tym samym czasie, drugi napastnik podbiegł do samotniczki. Efekt zaskoczenia został przez niego zepsuty głośnym krzykiem, sygnalizującym nadchodzący atak. Po sekundzie nad Narisą wzniósł się cień grubej, drewnianej pałki, lecącej szybko w kierunku jej głowy (szybkość 10 siła 25).

   Podczas całego tego zamieszania, Eishu sumiennie wykonywała powierzone jej zadanie. Jednak jak się okazało, nie było ono wcale takie proste - liny, którymi związany był chłopiec, za żadną cenę nie zamierzały ulec małym ząbkom suczki. Mimo to, psinka zażarcie próbowała dalej, zupełnie nie zwracając uwagi, na wytrzymałość więzów.

Offline

 

#220 2013-09-09 19:55:30

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Całkowicie skupiła się na walce i na swoich przeciwnikach. W takim momencie nie mogła pozwolić sobie na jakiekolwiek rozproszenie. Drugiego zbira jak na razie również załatwiła. Został trzeci, który uprzedził ją o swojej obecności przed wykonaniem ataku.
   Na widok grubej pałki w jej głowie zapaliła się czerwona lampka "uciekaj", więc instynktownie skuliła się i zrobiła przewrót w prawo, robiąc unik (reakcje 10). Ataki przeciwnika były dość powolne, a ona była drobna, więc ciężej było w nią trafić. Miała nadzieję, że ten fakt i jej siła wystarczy do pokonania przeciwnika.
   Nie tracąc czasu na myślenie o czymkolwiek, jej ciało jakby samo ruszyło na przeciwnika(szybkość 35) przechodząc do ofensywy. Nie miała czasu na wyciągnięcie kunai'a, więc pozostało jej polegać na własnym ciele. Rękami starała się zablokować pałkę przeciwnika, a następnie kopnąć go z całej siły między nogi(siła 56, szybkość 35). Może to mało honorowe, ale zasłużyli sobie. Pomijając fakt, że była wkurzona.
   - Hiya! - wykrzyknęła zadając cios. Podobno to pomagało w uwalnianiu energii czy coś. A może tylko tak się mówi, a tak na prawdę to tylko dla efektu. Cóż, jej z pewnością było łatwiej, a poza tym, to nie był atak z zaskoczenia, żeby musiała być cicho.
   "Zdychaj draniu! Za to, że mnie zdenerwowaliście!" - no może nie do końca życzyła mu śmierci, ale chciała żeby cierpiał.
   Eishu natomiast nie poddawała się i starała się wykonać powierzone jej zadanie, nawet jeżeli wolała pomóc swojej Pani.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#221 2013-09-10 15:46:29

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 11


   Samotniczka działała instynktownie. Słysząc nadchodzącego przeciwnika, dziewczyna błyskawicznie wykonała przewrót w bok, zwinnie unikając potężnego ataku; kurz poderwany z ziemi jeszcze nie opadł, gdy Narisa przeszła do ofensywy. Wszystko działo się szybko, że nie było czasu na wyjęcie noża, czy użycie techniki. Samotniczka zdecydowała się skorzystać ze starego, dobrego taijutsu. Małymi dłońmi przytrzymała broń napastnika, po czym wykonała silne kopnięcie, trafiając prostu w krocze bandziora. Ciosowi towarzyszył okrzyk bitewny, który z ust dwunastolatki, brzmiał dosyć zabawnie. Bandytom jednak zdecydowanie nie było do śmiechu; powalony niehonorowym ciosem zbir, głośno wzdychając upadł na łopatki, trzymając się oburącz za zraniony organ.
   Pozostali przeciwnicy również leżeli na glebie; jeden próbował zatamować krwotok po ranie zadanej nożem, drugi zaś nadal nie mógł dojść do siebie po technice Narisy. Na jego głowie pojawił się spory siniak, zaś ciało odmawiało posłuszeństwa. Z punktu widzenia zbirów, sytuacja była fatalna. Zostali pokonani, w dodatku przez małą dziewczynkę. Co mogłoby być gorsze?
   Widząc, że ktoś najwyraźniej przybył mu na ratunek, Musana zaczął wiercić się, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Liny, którymi był zawiązany, okazały się zbyt grube i mimo licznych prób, Eishu nie poradziła sobie z ich przegryzieniem. Żeby tego było mało, widząc reakcję chłopca, suczka zaczęła szczekać i warczeć. Pies z charakterem.

Offline

 

#222 2013-09-10 16:14:18

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Westchnęła uspokajająco, nadal czując adrenalinę. Sama się zdziwiła rezultatem swoim poczynań.
- Jeden fałszywy ruch, a nie okażę litości! - krzyknęła w stronę pokonanych przeciwników.
"Jestem z siebie dumna." - pomyślała i podbiegła do wiercącego się chłopca, wyciągając kunai'a.
- Musana-kun? Jestem Narisa i przybyłam tu by Ci pomóc. Nie wierć się przez chwilę. - powiedziała z uśmiechem do chłopca i zaczęła przecinać więzy. W tym czasie Eishu już się uspokoiła, widząc swoja Panią.
   Uwolniła chłopca i rzuciła okiem na bandytów, czy któryś przypadkiem nie potrzebuje dodatkowego lania. Następnie obejrzała dokładnie chłopca.
- Nic Ci nie jest? - zapytała z troską. - Już wszystko dobrze. Tam czeka na Ciebie Twoja przyjaciółka. Traficie razem do wioski, prawda? Ja przypilnuję bandytów. Możecie powiedzieć strażnikom w wiosce, żeby tu przyszli? - Wskazała ręką miejsce, gdzie zostawiła Anyę. Starała się mówić spokojnie, z ciepłym uśmiechem, pomimo niedawnych wydarzeń.
   Miała nadzieję, że malcy sobie poradzą. Nie mogła przecież pozwolić, żeby bandyci uciekli, a dzieci powinny znać drogę powrotną. Aż tak daleko do wyjścia z lasu też nie było.
   Z kunai'em w ręku skupiła się na pilnowaniu bandytów. Jakby któryś chciał uciec, to zawsze mogła poćwiczyć rzucanie do ruchomego celu.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#223 2013-09-10 16:51:21

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 12


   Wszystko wskazywało na to, że teren został oczyszczony i samotniczka może spokojnie zabrać się, za uwolnienie chłopca. Dumna z tego, że udało jej się pokonać zbirów, Narisa podeszła do miejsca, gdzie siedział związany Musana. Eishu uspokoiła się nieco; teraz spokojnie patrzyła, jak dziewczynka rozwiązuje więzy, wyjętym wcześniej nożem, rozmawiając z uratowanym. Gdy chłopiec był wolny, samotniczka zerknęła na powalonych bandytów, utwierdzając się w przekonaniu, że nie są dla niej więcej zagrożeniem. Upewniwszy się, Narisa poleciła dzieciom wyruszenie do wioski i wezwanie strażników. Maluchy będąc znowu razem nie ociągały się i od razy pobiegły, wykonać zadanie. Dziewczyna pozostała w obozie, w towarzystwie trzech ogłuszonych zbirów i jednego psa.
   Czas dłużył się niemiłosiernie. Samotniczka czekała już od dłuższej chwili, okropnie się nudząc. Co prawda miała zajęcie, polegające na pilnowaniu bandytów, jednak nie było to duże pocieszenie. Eishu zmęczona nieco zamieszaniem, położyła się na ziemi i powoli odpływała. Narisa, również znużona, postanowiła rozejrzeć się po obozie. Wtem, jej wzrok padł na małą skrzyneczkę, leżącą obok namiotu. Wyglądało na to, że były w niej kosztowności, zrabowane przez bandziorów. Przez głowę, przeszła dziewczynce myśl, by przywłaszczyć sobie skarby, jednak wtedy nie wróciłyby one do prawowitych właścicieli. Co uczyni samotniczka?

Offline

 

#224 2013-09-10 17:36:57

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Dzieci pobiegły do wioski, a ona skupiła się na pilnowaniu zbirów. Nie działo się kompletnie nic. Myślała, że umrze z nudów, a czas dłużył nie niemiłosiernie. Nie wiedząc co ze sobą zrobić zaczęła rozglądać się po obozie.
   "Zaraz tu umrę, niech oni wreszcie przyjdą!" - myślała zniecierpliwiona i zrozpaczona.
   Wtedy jej wzrok przykuła niewielkich rozmiarów skrzyneczka. Pchana ciekawością zajrzała do środka i oczy zaświeciły jej się na widok kosztowności. Z rozdziawioną buzią przeglądała skradzione przez bandytów rzeczy. Gdyby zabrała je ze sobą, pewnie nikt by nawet nie zauważył jednak z drugiej strony nie chciała stać się taka, jak Ci bandyci.
   "Jeżeli zabiorę kosztowności, będę odrobinę bliżej swojego celu, jednak nie chcę być taka jak oni. Jeżeli mam stać się bogata, zrobię to własnymi siłami, a nie poprzez kradzież..." - Zrobiła smutną minę i westchnęła. Pomyślała przez chwilę o tych wszystkich pieniądzach, których tak pragnęła, ale nie mogła zabrać zawartości szkatułki. Nie była taka.
   "Mimo wszystko nie chcę robić złych rzeczy." - zdecydowała twardo i wróciła na swoje miejsce, zostawiając szkatułkę w spokoju.
- Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieli. Nie mam zamiaru pilnować ich przez całą noc. - wymamrotała do siebie. Zastanawiała się kiedy ktoś do niej przyjdzie i czy powinna związać bandytów. Na razie byli unieszkodliwieni, więc postanowiła ich zostawić, tak jak byli.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2013-09-10 17:37:45)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#225 2013-09-10 17:58:43

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Las

Post 13 - zakończenie


   Narisa stanęła przed niecodzienną okazją; Mogła bez problemu przywłaszczyć sobie kosztowności, zrabowane przez bandytów i nieco się wzbogacić. W skrzyni znajdowały się bowiem kosztowności, będące dosłownie, na wyciągnięcie ręki. Dziewczynka wyglądała jakby walczyła sama z sobą - z jednej strony zastrzyk gotówki bardzo by jej pomógł, z drugiej zaś, upodobniłaby się do bandziorów, którym spuściła lanie. Wykazując się silną wolą, samotniczka zdecydowała się zostawić skarby w spokoju, by strażnicy mogli zwrócić je prawowitym właścicielom. Honorowe zagranie, trzeba przyznać.
   Męczarnie spowodowane długotrwałym oczekiwaniem na pomoc, miały się jednak szybko zakończyć. Gdy tylko Narisa odeszła od skrzyneczki, usłyszała odgłosy nadchodzących ludzi. Dziewczynka zerknęła w kierunku dźwięków, po czym ujrzała, że z krzaków wychodzi dwóch mężczyzn z włóczniami, prowadzonych przez Anyę i Musana. Dzieci od razu wskazały na samotniczkę, do której zaraz podeszli uzbrojeni panowie.
- Ty jesteś Narisa? - Spytał jeden z nich, rozglądając się po obozowisku. - Gdy ta dwójka - Wskazał głową na dzieciaki. - przyszła po nas, nie chcieliśmy im wierzyć... Teraz jednak widzę, że mówiły prawdę.
   W tym czasie drugi mężczyzna zajęty był krępowaniem leżących bandytów, którzy jakoś nie protestowali. Najwyraźniej mniej bali się trafić za kratki, niż pozostać dłużej z Inuzuka.
- Dziękujemy ci za pomoc. - Kontynuował strażnik. - Mam nadzieję, że to wynagrodzi twój trud. Teraz zaś, muszę pomóc w wiązaniu tych... Zbirów. Żegnaj! - Rzekł, wręczając wypełniony monetami worek dziewczynce, po czym odszedł w stronę kompana. Między nimi nawiązała się rozmowa, z której dało się dosłyszeć niedowierzanie, jakim cudem dwunastolatka powaliła trzech dorosłych bandytów. Podsłuchiwanie przerwała Anya, która przytuliła się do dziewczynki, mówiąc.
- Dziękuję siostsycko... Nigdy ci tego nie zapomnę.

Koniec sesji! Widzimy się w podsumowaniu.

Offline

 

#226 2013-09-11 13:29:39

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Las

Ucieszyła się niezmiernie widząc nadchodzących strażników. To oznaczało koniec czekania! No i oczywiście skarby ze skrzyneczki już ją nie będą kusić. Zobaczyła też Anyę i Musana, całych i zdrowych. Wyszczerzyła się do nich. Po chwili podeszli do niej uzbrojeni mężczyźni.
   - Tak, to ja jestem Narisa. - odpowiedziała na pierwsze pytanie.
   Wysłuchała co ma do powiedzenia i z niemałym zdziwieniem przyjęła zapłatę. Szczerze, to nie spodziewała się, że coś za to dostanie. - D-dziękuję. - wyjąkała nadal w lekkim szoku. Po chwili schowała pieniądze i podeszła do dzieci.
   - Oboje, dobra robota! - Uśmiechnęła się ciepło. - Ja również Ci dziękuję Anya. - Odwzajemniła uścisk dziewczynki. Po chwili ją puściła. - Jest już późno, więc będę się zbierać. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Uważajcie na siebie!
   Pożegnała się i odbiegła. Nie lubiła pożegnań. Eishu pobiegła za nią.

[z/t -> Enko -> Arena turniejowa -> Namiot zapisu]


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#227 2013-09-13 14:29:24

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Las

Post #3



   Dzień wydawał się ciepły i przyjemny, gdy dotarłeś na skraj lasu. Co prawda niebo było lekko zachmurzone, ale nie powinno to bardzo utrudniać widoczności w lesie. Podchodząc bliżej do wejścia do lasu, słyszysz szelest w krzakach.
   - Jest! Znalazłam! - usłyszałeś pełen zadowolenia, kobiecy okrzyk. Po chwili w owych zarośli wyszła atrakcyjna kobieta po trzydziestce, trzymając w rękach bransoletkę. Ma ciemną karnację, długie czarne, kręcone włosy, zaplątane w warkocz i piwne oczy. Ubrana jest w biały gorset bez ramion, odsłaniający brzuch i w kolorową długą spódnicę w kwiaty. Na plecach ma duży plecak, zapewne z rzeczami potrzebnymi do podróży.
   - Rany, następnym razem muszę bardziej uważać. Jakbym Cię zgubiła, to byłby duży problem. - mówiła sama do siebie. Nie była w ogóle świadoma Twojej obecności.
   - I co ja teraz zrobię? Sama nie przejdę przez ten las. Może poczekam na kogoś, kto mógł by mnie eskortować przez niego? Ale nie mogę czekać za długo, spóźnię się do pracy! Rany! - kontynuowała swój monolog. Co dziwniejsze, nadal Cię nie zauważyła.

Offline

 

#228 2013-09-13 14:54:24

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Las

Ayatane szybko odnalazł, znajdujący się nieopodal areny turniejowej, las i szybko znalazł się na jego skraju. Roślinność była tu o wiele rzadsza, niż w głębi puszczy, jednak w wysokich, zielonych krzakach można było się ukryć.
   Samotnik miał już zamiar zacząć poszukiwania, gdy usłyszał szmer, dobiegający z pobliskich krzewów. Na ten odgłos zatrzymał się i zaczął nasłuchiwać, w celu zidentyfikowania jego źródła. Po chwili, wszystko miało się jednak wyjaśnić; z zarośli dobiegł radosny okrzyk, a zaraz po nim, z krzaków wyszła całkiem niebrzydka kobieta. Ayatane dostrzegł bransoletkę w jej dłoni, którą zapewne przed chwilą odnalazła.
   Panienka zdawała się zupełnie nie dostrzegać obecności samotnika i rozpoczęła monolog. Yuki węsząc podstęp, powoli oddalił się, po czym schował za drzewem. Z tej pozycji, mógł, bez obaw o wykrycie, obserwować kobietę. Możliwe, że chłopak był nieco zbyt podejrzliwy, jednak jak to mówią "przezorny zawsze ubezpieczony".


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#229 2013-09-13 15:11:16

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Las

Post #4



   Postanowiłeś zachować ostrożność i schować się. Kobieta stała przez chwilę, nie odzywając się. Rozglądała się dookoła w nadziei, że kogoś wypatrzy. Niestety nikt nie przyszedł, a Ty nadal siedziałeś w ukryciu. Ciemnowłosa wydawała się powoli niecierpliwić tym całym czekaniem.
   - Naprawdę, co za wieś. Nikt już tędy nie chodzi? Trudno, sama wejdę do lasu. - mamrotała do siebie. - Najwyżej mnie zje jakiś niedźwiedź! - stwierdziła niezadowolona, prawie krzycząc. Niepewnie weszła do lasu. Prawdopodobnie nie słyszała o grasujących tu bandytach, ale to w końcu nie Twoja wina. Po chwili straciłeś ją z oczu. Chyba naprawdę postanowiła przejść las na własną rękę.
   Nie mogłeś też stać w jednym miejscu w nieskończoność i w momencie, gdy miałeś ruszyć się z miejsca usłyszałeś przeraźliwy krzyk, który spłoszył wszystkie pobliskie ptaki. Dopiero co weszła do lasu i już wpakowała się w kłopoty? Możliwe, że została napadnięta przez bandytów, których szukasz.

Offline

 

#230 2013-09-22 14:07:54

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Las

Wyszłam z Areny turniejowej prosto w stronę lasu, tęskniłam za świeżym powietrzem wśród drzew. Spojrzałam na swoje nogi, przyznam trochę mnie jeszcze pobolewały więc powinnam odpocząć chociaż chwile. Jednak jakby nie patrząc przeszłam dosyć długą trasę. Usiadłam pod którymś drzewem i zaczęłam odwiązywać bandaże, przydadzą mi się kiedy indziej znając moje szczęście do urazów przypadkowych. Gdy już je ściągnęłam i  wsadziłam do plecaka. Położyłam go obok siebie, oraz ściągnęłam katane i położyłam na kolanach trzymając ją cały czas za trzon. Zamknęłam oczy i nasłuchiwałam otoczenia, świst wiatru uspokajał mnie i pozwalał się skupić, czy ktoś przypadkiem się nie zbliża.

Offline

 

#231 2013-09-22 16:17:54

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Las

post #1
   

The Beach


 
   Wreszcie mogłaś odsapnąć trochę od tych wszystkich wiwatów, okrzyków oburzenia i niezadowolenia, ogólnie kibicowskich odgłosów, racząc się śpiewaniem ptaków i szelestem liści na wietrze. Nic, tylko zamknąć oczy i się rozmarzyć; odpłynąć myślami gdzieś bardzo daleko, poza granice rozumu. Drzewo, o które się oparłaś, o dziwo miało całkiem przyjemną w dotyku korę - nie była zbyt szorstka, ale jednocześnie nie zbyt gładka, byś się po niej ześlizgiwała. Po prostu idealna, aby się o nią oprzeć.
   W dość znacznej odległości od ciebie przemykały różne leśne zwierzęta, zachęcające, aby pomknąć za nimi w głębiny puszczy. Trawy wokół ciebie kołysały się delikatnie, to pochylając się ku ziemi, to znów wracając do pionu. W pobliżu dało się odnaleźć drogę, nieco zabłoconą, na której odbite były ślady licznych stóp. Może w normalnych okolicznościach nikt by się tym nie przejął, ale przecież był to czas walk finałowych. Nie było to zatem zbyt łatwe do wytłumaczenia. Czy Akane zdecyduje się to sprawdzić?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#232 2013-09-22 16:35:14

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Las

W pewnym momencie zaczęłam przysypiać, było tak spokojnie. Właśnie, było. Niestety postanowiłam nie zasypiać, rozgrywają się teraz walki finałowe gdy się zakończą mogę z tym źle skończyć śpiąca.Wzięłam katanę do ręki, wyciągnęłam z pochwy i zaczęłam czyścić dawno jej nie używałam trzeba ją w końcu wykorzystać. Wstałam, założyłam katanę i plecak. Rozciągnęłam się i zauważyłam liczne ślady butów na błocie, walki się jeszcze nie skończyły więc wyglądało to ciekawie. Podeszłam do błota, było jeszcze świeże więc postanowiłam ruszyć w głąb lasu. Założyłam kaptur i zaczęłam się skradać. Ciekawe co mnie spotka.

Ostatnio edytowany przez Akane (2013-09-22 16:54:23)

Offline

 

#233 2013-09-22 17:18:51

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Las

post #2

Freedom Fighters


   Młoda członkini organizacji z Ronin no Kuni, jeszcze chwilę temu przysypiająca pod pierwszym lepszym drzewem, poniosła się i dostrzegła zarejestrowane w błocie dowody na czyjąś obecność. Bez dwóch zdań, chwilę wcześniej ktoś przechodził dróżką, biegnącą tuż obok jej miejsca spoczynku. Po kierunku ułożenia stóp, mogłaś wywnioskować, że raczej zagłębiali się w las, niż z niego wychodzili. Niestety, ślady były na siebie ponakładane, toteż nie miałaś możliwości określić, ilu wędrowców przemierzało ten błotnisty szlak.
   Krocząc wzdłuż drogi, która tak zwróciła twoją uwagę, przez długi czas nic się nie zmieniało. Dopiero po kilku dłuższych chwilach mogłaś dostrzec, że las nieco się rozrzedza, gdyż znikome promienie światła docierały do ciebie, przeciskając się między liśćmi rozłożystych koron drzew. Czyżby nieopodal znajdowała się polana?
   Wtedy dało się słyszeć szelest. A może raczej szum? Było to coś bliżej nieokreślonego, mieszającego się z odgłosami powiewających na wietrze liści, jednak po dokładniejszym przysłuchaniu się, można było odróżnić ów dźwięk od znanego wszystkim szelestu. Czyżbyś dotarła do tych podróżników...?

Offline

 

#234 2013-09-22 18:47:15

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Las

Idąc ścieżką starałam się nie wydać jakiegokolwiek dźwięku. Przyznam skradanie się coraz lepiej mi szło. Chociaż w tej sytuacji. Wchodziłam coraz głębiej do lasu, po kilku minutach drogi. Zaczęłam słyszeć odgłosy całkiem odbiegające od pochodzących z lasu. Skupiłam się jeszcze bardziej aby mnie nie usłyszeli. Podejrzewam, że byłby to koniec mojej kariery jako ninja. Ukucnęłam przy drzewie, po to aby się nie wychylać. Uspokoiłam oddech, gdyż z powodu zdenerwowania nie umiałam dobrze skoordynować ruchów. Wyciągnęłam powoli kunai prawą dłonią z kabury na prawym udzie. Robiłam wszystko najciszej jak się da, z nadzieją bym nie wydała jakiegoś nie pożądanego dźwięku.

Ostatnio edytowany przez Akane (2013-09-22 19:17:58)

Offline

 

#235 2013-09-22 19:32:07

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Las

post #3

After The Fall


   Postanowiłaś zabawić się w tropiciela, co pewnie niektórym przypominałoby bardziej człowieka lasu lub najzwyczajniej w świecie - buszmenkę. Choć rzeczywiście mogłaś wyglądać dość zabawnie, skradając się wzdłuż błotnistego traktu, zachowałaś niezbędne środki ostrożności, co ci się chwali. W końcu nie pierwszy dzień byłaś ninja; mogłaś się więc przyzwyczaić, że niebezpieczeństwo może na ciebie czyhać na każdym kroku.
   Odnalazłszy sobie właściwe miejsce, rozpoczęłaś obserwację. Póki co wydawać się mogło, że pozostałaś nieodkryta. Przez kogo? Na razie nie mogłaś wiedzieć, jednak odgłosy wyraźnie wskazywały na to, iż zbliżasz się do ludzi, których poszukiwałaś. Rozchylając gałęzie twojego schronu, uzyskałaś lepszy widok na to, co miało miejsce na polanie.
   A na pierwszy rzut oka nie wyglądało to na nic niezwykłego. Ot, popularne może schadzki młodzieży do lasów. Jednak kiedy się przyjrzałaś, mogłaś odkryć, że nie do końca wszystko było takie normalne. Nie były to bynajmniej dzieci - każdy z uczestników posiedzenia wyglądał na więcej niż trzydzieści lat. W dodatku - jakieś wybrakowane sztuki. Bezcelowe okazać się mogło poszukiwanie osoby, która wyglądała tak, jak typowy dorosły. Wszyscy obecni naznaczeni byli licznymi szramami, szkalującymi ich twarze, niektórym brakowało zębów, w dodatku - ubrani byli raczej nieschludnie.
   Jedna osoba spośród zgromadzonych mogła rzucić ci się w oczy i to nie tylko dlatego, iż była to jedyna kobieta w zgromadzeniu. Wręcz promieniała, otoczona jakby blaskiem. Ubrana była w białą, dość długą suknię, na ramiączkach, z całkowicie odkrytymi plecami. A co może najdziwniejsze - jej barwa włosów była identyczna, jak twoja!
   Była jedyną stojącą osobą w tym towarzystwie i żywo gestykulowała. Jednak z takiej odległości nie mogłaś usłyszeć, o czym mówi. Ale wszystko mogło się zmienić, jeśli tylko się postarasz...

Offline

 

#236 2013-09-22 20:01:43

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Las

Wychylając się zauważyłam grupkę osób, musiałam się bardziej przyjrzeć. Aby nie podchodzić bliżej starałam się jak najbardziej wytężyć wzrok. Kilka osób, mężczyźni wyglądający jak po wojnie, albo po kilku. Oraz dziewczyna stojąca na środku, żywo gestykulowała i mówiła. Muszę podejść bliżej by usłyszeć. Jednak na początek postanowiłam się jej przyjrzeć. No biała sukienka odkrywająca plecy, oraz.. Turkusowe włosy. No nie wierze.. Po ogarnięciu  nowych informacji, jeszcze bardziej przyszła mi ochota aby się dowiedzieć co i jak. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam w stronę krzaków aby usłyszeć o czym ta dziewczyna dyskutowała z tymi facetami? Nie wiem jak ich określić. Ukucnęłam przy krzakach i zaczęłam nasłuchiwać, mocniej ścisnęłam kunai w razie konieczności obrony.

Offline

 

#237 2013-09-22 21:02:31

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Las

post #4


   Postanowiłaś nie pozostawiać sprawy dziwacznego zgromadzenia samemu sobie, starając się dowiedzieć tak dużo, jak tylko to było możliwe. Szybko na drodze twojego wzroku znalazł się przyjemny krzaczek, w którego cieniu mogłaś się skryć. Znajdował się on znacznie bliżej polany, niż poprzedni, tuż na jej skraju. Był w zasadzie ostatnią ostoją, przed bezkresną połacią bezdrzewnej łąki.
   Przez chwilę siedziałaś i nasłuchiwałaś. Do twoich uszu dobiegł twardy, podniesiony głos, zdecydowanie należący do kobiety. Towarzyszyły mu głuche, tępe pomrukiwania zebranych wokół niej karków. A to, co mówiła, choć może nie należało do opowieści o duchach do ogniska, równie skutecznie potrafiło napoić niepokojem...
   ...przestanie istnieć. Nareszcie odegramy się na tych, których tak nienawidzimy! Już tylko minuty dzielą nas od obejrzenia fajerwerków tak wspaniałych, jakich jeszcze Enko nie widziało! - zrobiła krótką przerwę, napawając się najwyraźniej własnymi słowami.
   Ciekawość nie dawała za wygraną, toteż włożywszy dłonie między gałęzie krzaków, stworzyłaś sobie możliwość nie tylko słuchania, ale również i obserwowania wszystkiego, co miało miejsce. Mogłaś zauważyć, że kobieta przechadzała się między mężczyznami, którzy nie mogli od niej oderwać wzroku, by podarować każdemu z nich kilka białych kulek, wielkości małych kamieni. Aktowi temu towarzyszyła dalsza część przemowy kobiety.
   Kiedy już wszystkie te kulki znajdą się wewnątrz areny, zbierzemy się wszyscy przy sklepie w osadzie klanu tych zapchlonych biegaczy i wspólnie popatrzymy, jak wszyscy rudowłosi żegnają się ze swoim parszywym życiem! A wraz z nimi - wszyscy ich bliscy, rodziny i przyjaciele z innych części świata! - stanęła w miejscu i podpierając swoje boki, zaśmiała się szyderczo, odrzucając swoją głowę w tył. Po chwili zawtórowała jej reszta bandy, po czym zerwali się z trawy i ruszyli w stronę krzaków, w których siedziałaś przyczajona. Kobieta natomiast nie poruszyła się nawet o milimetr, patrząc gdzieś w gęstwinę, obrócona do ciebie tyłem.

Offline

 

#238 2013-09-22 21:40:22

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Las

Z tego co zdążyłam usłyszeć gadali coś o rudych, fajerwerkach i o żegnaniu się. Niby nic takiego, gdyby nie fakt, że szli w moją stronę. A wiedziałam, nie wchodź do lasu, to nieee musiałam się w coś wpakować. No przecież Akane inaczej nie mogłaby zrobić. Rozglądnęłam się naokoło siebie i co widziałam, no las. Pierwsza myśl to muszę się skryć. Widziałam, że idą w miarę powoli, drogą dedukcji uznałam, że zdążę się skryć za drzewem. Skradając się uciekłam za drzewo. kucnęłam i uspokoiłam oddech. Muszę przeczekać aż przejdą. Zwróciłam swoją głowę w prawo i mocniej ścisnęłam kunai. Błagam niech mnie nie zauważą. Słysząc, że idą już za drzewem, przy którym się kryłam. Wstrzymałam oddech i zamknęłam oczy.

Ostatnio edytowany przez Akane (2013-09-22 21:55:21)

Offline

 

#239 2013-09-22 22:43:44

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Las

post #5
   W całym szaleństwie sytuacji, w jakiej przypadkiem się znalazłaś, udało ci się zachować zimną krew. Pewnie to "ślepy los" był ci na tyle przychylny, by nie usłać twojej drogi do drzewa suchymi, trzaskającymi gałązkami, które wydałyby ciebie tym zdolnym do wszystkiego oprychom, bujających się powoli między drzewami. Minęli cię dosłownie o kilka metrów, mogłaś usłyszeć ich dyszące oddechy i ciężko opadające na trawę buty. I tak oto dziesięciu mężczyzn sunęło w stronę areny, by wykonać powierzone im zadanie.
   Można by pomyśleć, że teraz przyszła pora na dyskretną ewakuację. Ktoś jednak miał inny plan. Nim się obejrzałaś, mogłaś poczuć mocne szarpnięcie za swoje włosy i wywleczenie cię na środek polany, jeszcze chwilę temu zasłany najbrzydszym kwiatem świata.
   Nie mogłaś dostrzec, kto ściągnął twoją głowę ku ziemi, szarpiąc za kłaki, znajdujące się za uszami, gdyż twoje oczy skierowane były teraz w górę. Jedyne, co widziałaś, to zakryte chmurami niebieskie sklepienie, nie wpuszczające teraz żadnej słonecznej nuty. Nie czuć było jednak potu, co mogłoby wskazywać na tylko jedną osobę...
   Po chwili odezwała się ona szorstkim, wrednym głosem: Czego tu szukasz dziewucho? Nikt ci nie powiedział, że to nieładnie podsłuchiwać starszych?
   Była wyraźnie rozdrażniona. Mogło to tłumaczyć, dlaczego zamiast nasłać na ciebie swoich sługusów, wolała zmierzyć się z tobą sama. Teraz miała przewagę, boleśnie dając ci znać o obecności na twojej skórze cebulek włosów, które były teraz niemal odrywane...

Offline

 

#240 2013-09-22 22:51:14

 Akane

Wyrzutek

6251996
Zarejestrowany: 2013-01-20
Posty: 167
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Kobieta
Wiek: 18

Re: Las

Przeszli, odetchnęłam z ulgą. Nagle ktoś zaczął mnie ciągnąć za włosy. Przegięcie.. Gdy w końcu dotargała mnie ta osoba na środek polany usłyszałam jej głos. No i będzie ciekawie. Spojrzałam na nią i chwyciłam swoje włosy w miejscu przed jej ręką. Trzymając mocno wstałam, nie bolało aż tak. Na szczęście miałam mocne włosy. Uderzyłam ją łokciem w podbrzusze aż puściła i stanęłam przed nią. Miała identyczny kolor włosów co ja. Złapałam się za głowę i pomasowałam chwile.
- No to bolało dziewucho. - Byłam zła, nawet bardzo. Związałam włosy szybko w kucyk, przyznam były za długie a to był chwyt poniżej pasa.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.cavallone.pun.pl www.friziots.pun.pl www.jaroslawskiots.pun.pl www.granarutorpg.pun.pl www.bleach-tales.pun.pl