Ogłoszenie


#121 2013-04-29 14:03:19

Soh

Zbanowany

18717264
Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 140
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

     Soh spojrzał na pozostałych. Chyba musiał teraz wybierać. Wstał, aby krótko ogłosić, to co mu przyszło do głowy. Niestety, wiedział, że osoba, którą wybiera jest sprzeczna z jego wcześniejszymi poczynaniami. Ale był to jedyny kompetentny kandydat, z tej trójki.
     -Dou. Jako jedyny nie bawi się w gierki polityczne i ma armię. To jest coś swojego rodzaju, symbolem władzy.-powiedział.
     Inuzuka usiadł i patrzył na psa. Dobrze wiedział, że obecna sytuacja nie należy do prostych. Jednak musiał spokojnie wypowiedzieć się na ten temat, jak każdy z resztą. Inaczej musiałby odejśc, a chciał się troszeczkę pobawić.
Głos na Dou

Ostatnio edytowany przez Soh (2013-04-29 14:03:34)


http://s6.ifotos.pl/img/sygnSohpn_xqawxaw.png

Offline

 

#122 2013-04-29 17:15:28

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Byłem pozytywnie zaskoczony zachowaniem mężczyzny, którego imienia nie dane mi było poznać. Wyglądał bowiem na groźnego, tymczasem okazał się być również uprzejmym, przejmującym się losem innych człowiekiem, co przejawiło się w wysłaniu do nas jednego ze swoich sług. Zastanawiało mnie, czy rzeczywiście pragnął zająć się moim nieprzytomnym towarzyszem, czy po prostu chciał sprawić dobre wrażenie w tym dostojnym towarzystwie, w którym jakoś nie potrafiłem się odnaleźć, chociaż jako lider poważnej organizacji powinienem czuć się w takich klimatach jak ryba w wodzie.
   Uśmiechnąłem się delikatnie na wieść, że otoczą Yoshiego medyczną opieką. Nie wiedziałem jednak, czy moje polityczne działania nie sprawią, iż stanie się on czyimś celem, toteż na wszelki wypadek stworzyłem cienistego klona, który udał się w miejsce, gdzie prowadził ich sługa Pana Daymoshiego. Po chwili stałem już sam, a pozostali uczestnicy zebrania zdawali w ogóle nie przejąć się losem mojego ucznia. Oczywiście zdawałem sobie sprawę z tego, iż nie musiało ich to zbytnio obchodzić, ale odrobina uwagi w sytuacji, gdy ktoś pada nieprzytomny, by nie zawadziła...
   Nagle nastała dziwna cisza i odniosłem wrażenie, że wszyscy już się wypowiedzieli. W obawie, że pominą mnie w ewentualnych dalszych działaniach, bez poznania mojego zdania w tej kwestii, wyrwałem się z kontynuacją rozpoczętej przeze mnie wcześniej przemowy. Z pewnością mój ton był trochę odrobinę dziwny, bowiem zacząłem mówić bardzo szybko, ale i wyraźnie, na jednym wydechu, którego dość szybko mi brakło.
   Jak już chyba wspomniałem, według mnie dbanie o bezpieczeństwo i potrzeby ludności, nad którą sprawuje się pieczę, jest najważniejsze. Niestety tylko jeden z kandydatów zdradził jakiekolwiek przejawy troski o stojący na zewnątrz tłum. Pobudki do walki o tron pozostałej dwójki pozostają zatem dla mnie niejasne. Wybieram zatem zgodnie ze swoim sumieniem i nie ma dla mnie innej opcji, jak wybranie zbyt może ostrożnego Agaiew'a.

GŁOS NA AGAIEW'A



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2013-04-29 17:17:57)

Offline

 

#123 2013-04-30 15:35:46

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Gdy ostatni z zaproszonych bohaterów poparł swojego kandydata po całej sali rozeszły się szepty. Okazało się, że wybraniec ludu nie zdobył żadnego z głosów a to oznaczało że na scenie pozostanie już tylko dwóch aktorów. Seshin także to wiedział, wiedział także, że musi się szybko ewakuować i ruszył w kierunku wyjścia.
- Tak chłop, który myślał, że zostanie panem.- Tymi słowami skomentował ucieczkę Seshin'a, tymczasem Dou dał znać kilku swoim żołnierzom by aresztowali go. Zbrojni ruszyli za człowiekiem, który właśnie zamknął za sobą wrota jednej z komat i weszli zaraz za nim znikając za metalowymi wrotami. Bogacze i inni politycy wiedząc, że gdy jeden z kandydatów odpadnie, wielu pozostanie bez głosu i to ich książęta będą musieli przekonać by uzyskali potrzebną większość do zdobycia władzy. Agaiew odszedł do swoich komnat dając znać swoim ludziom by ruszyli za nim, tymczasem Dou pozostał na sali czekając na swoich ninja.
----
Dou
----
Gdy wszyscy jego wyborcy zbliżyli się do generała, ten zaczął mówić.
- Dobrze, że chociaż wy jesteście na tyle rozumni byście wiedzieli, iż to ja jestem jedynym, który utrzyma stałość władzy. Niestety czas jest niefortunny i teraz gdy tamten śmieć odpadł z wyborów musimy ich jakoś przekonać, że to na mnie powinni oddać głos. Mam kilka planów, które mógłbym rozkazać swoim wojskom ale niestety wiem, że wśród moich ludzi są zwolennicy mojego brata. Władzę, trzeba sprawować silną ręką i to siłą przekonamy możnych by stanęli po mojej stronie. Po pierwsze musimy wywołać zamieszki, chciałbym byście zaatakowali strzeżone więzienie dla ninja, większość z więźniów to szaleńcy lub mordercy. Trzeba heh przekonać ich do ataku na demonstrujących, niech się poleje krew plebsu, potem wkroczycie jako ratunek wraz z moim wojskiem i zabijecie tych darmozjadów. Uratowani chłopi zobaczą, że wojsko jest potrzebne i albo zamkną swe gęby albo schowają się po domach. Kolejną sprawą jest Seshin, niech paru z was ruszy jego śladem i uciszy go w jakiś sposób. Strażnicy Daymoshsi'ego są mocni, będziecie na pewno mieli problem  z pozbyciem się ich ale pamiętajcie, że nie możecie zostawić żadnych dowodów, że to wy... Pytania?

----
Agaiew
----
Książę gdy wszyscy jego zwolennicy zjawili się w jego komnacie ukłonił się i przemówił.
- Dziękuję, za rozsądek, którym się wykazaliście, w nowym świecie nie ma miejsca na siłę jednakże bym do niego doszedł musimy wykorzystać ją by zdobyć większość w głosowaniu. Nie wiem co planuje mój barbarzyński braciszek jednakże kilku z was musi śledzić popleczników Dou i jeśli nie wyeliminujecie ich to chociażby ośmieszcie lub znajdźcie dowody, dzięki którym wyjdą na jaw wszystkie niegodziwości, które planuje. Kolejną sprawą jest namaszczenie ciała mojego ojca. Wiem, że to niegodziwe ale jestem pewien że mój brat stoi za śmiercią ojca. Pewnie nie wiedzie ale ciało mojego ojca czeka jeszcze na pochówek i jutro kapłani namaszczą go by wsadzić do sarkofagu. Musicie wsunąć mu w rękę to. - W tym momencie zza kimona wyciągnął mały pierścień.
- Należy do mojego brata, zgubił podczas polowania na którym zginał mój ojciec. Jeżeli kapłani znajdą go w dłoniach ojca to będzie to niezbity dowód na winę mojego brata. Niestety podziemia pilnowane są przez pieczęcie, stworzone przez założyciela klanu, co tworzy kryształ. Może być ciężko ale liczę na wasze umiejętności. Macie jakieś niejasności?







Każdy gracz przed swoim postem pisze imię Dou lub Agaiew bym wiedział, która grupa już skończyła. Kolejka powstanie gdy gracze podzielą się zadaniami.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#124 2013-04-30 17:00:27

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Miasto

Dou

Gdy Dou zaczął określać swoje plany, zacząłem powoli rysować mapę działań.
- Organizacja puczu? Może się udać, jednak wypadałoby znać jakiekolwiek plany owego więzienia i siły, jakie je pilnują. Ewentualnie wyposażenie. Poza tym... Nie chcę kwestionować siły wojska, ale co jeśli wojsko Daymoshiego i Agaiewa wraz z wypuszczonymi więźniami stworzą taki zamęt, że nie będzie można go opanować? Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, wielmożny Dou, że za nieudany pucz jest kara śmierci? Dobra, nieważne. Mogę ruszyć za Seshinem i później dołączyć do grupy uderzeniowej na więzienie, jeśli jest taka możliwość. Mi jest obojętne komu urywam łeb. - Tutaj strzeliłem knykciami i czekałem na odpowiedź reszty. Było nas wielu, miałem nadzieję na to, że chociaż jedna osoba więcej ruszy za niedoszłym kandydatem do tytułu.
- A... Tak z ciekawości. Czemu jest tak istotne pozbycie się tego wieśniaka?


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#125 2013-04-30 20:05:55

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Dou

Czyli teraz nadszedł moment, w którym dalsze głosowanie nie jest już zależne od nas, a od ważnych osobistości, które pojawiły się na całej tej imprezie. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie, ale nie byłem pewny. My po prostu mieliśmy wyeliminować jednego z kandydatów, tak to rozumiałem. Kiedy Seshin wymknął się, a dwaj pozostali kandydaci zabierali swoich popleczników do własnych komnat, wstałem, po czym spojrzałem na Masashi'ego oraz Yosuke, klepnąłem tego pierwszego po ramieniu, poprawiłem ubranie, po czym ruszyłem za kandydatem, który jak dla mnie najlepiej pasował na nowego lorda feudalnego. Wysłuchałem co miał do powiedzenia, po czym poczekałem, aż jeden z towarzyszy skończy, wówczas sam zabrałem głos.
-Okej, czyli jesteśmy czymś w rodzaju grupy dywersyjnej. Ja sam chcę wybrać się w pościg za Seshin'em, sądzę, że moje zdolności najlepiej nadają się do walki z obcym napastnikiem o niewiadomych zdolnościach, a moje Kekkei Genkai pozwoli mi go szybko unieszkodliwić. A co potem? Co mamy zrobić z ciałem, czy coś? Jeżeli chodzi o dalsze działania, wszystko jest zależne od tego, ile zejdzie nam z pościgiem i oporem, chłopak pewnie będzie go stawiał. I czy możemy iść już się przebrać, zabrać bronie, po czym ruszać? - spytałem wprost.
Zastanowiłem się i doszedłem do wniosku, że drugi problem, czyli problem Seshin'a będzie dla mnie wygodniejszy. Nie chcę wyjść na nie wiadomo kogo, wolę najpierw załatwić tą sprawę, tym sposobem nie wyjdę chyba na kogoś, kto przyczynia się do niszczenia miasta i siania zamętu. Mam nadzieję. Na to liczę.

Ostatnio edytowany przez Hiyoki (2013-04-30 20:33:55)

 

#126 2013-04-30 20:32:01

Ayane

Gość

Re: Miasto

Agaiew

W końcu głosowanie zakończyło się, przynajmniej na ten moment, wciąż została jeszcze dwójka kandydatów, przynajmniej Seshin został wyeliminowany, z czego się nawet cieszyłam, on nie odpowiadał mi najbardziej. Teraz mieliśmy udać się za naszymi wybranymi kandydatami, toteż poszłam za Agaiew'em i dostałam się do jego specjalnie wydzielonej sali. Mężczyzna zdradził nam swój plan działania, który miałby mu zapewnić grono popleczników, nie uznawałam jego metod, ale moją rolą jako ninja jest wypełnianie obowiązków.
-Chętnie dołączę do grupy, której zadaniem będzie szpiegowanie i śledzenie ruchów twojego brata, czcigodny. Uważam, że moje zdolności będą tutaj przydatne, a i nadam się w razie konfrontacji. Możemy iść już się przebrać i wziąć nasz ekwipunek, po czym ruszać? - powiedziałam wprost, obserwując towarzyszy.

Ostatnio edytowany przez Ayane (2013-04-30 20:32:17)

 

#127 2013-04-30 22:03:23

Genki

Martwy

33330312
Zarejestrowany: 2012-08-22
Posty: 133
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu [1]
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Agaiew

Przelatywałem w końcu nad mistem, tutaj zaciekawił mnie pewien widok. Duża ilość osób, których jedna mnie zaciekawiła. Była to Ayane, dziewczyna, która niegdyś była z Gisaku w bardzo dobrych stosunkach. Zleciałem na dół, a mój gliniany "przyjaciel" czekał na mnie. Szkoda mi niszczyć takiego dzieła sztuki. Na moim ramieniu wciąż był skorpion a ja ruszyłem ze Ayane.
- Witaj. Jestem Genki i to co Ci powiem na pewno Cię zdziwi. Nie wiem co tu się dzieje, ale chcę wyjaśnić kilka spraw. Jesteś gotowa? - spytałem będąc bardzo poważnym. W sumie to działo się tutaj coś dziwnego. Coś, co powoli zaczęło kruszyć moją obojętność. W sumie, to może zdarzyć się tutaj coś ciekawego. Niech Jashin mnie prowadzi.

________________________

/// Warn 30% (łącznie 50%) za złamanie regulaminu podróży. W konsekwencji jednodniowy ban liczony od teraz.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-05-02 14:38:08)

Offline

 

#128 2013-04-30 23:40:16

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Miasto

Dou

   Ryo odczuł niemą irytację, która z rozkoszą chwyciła go za trzewia i targnęła nimi tak, jak targa wiatr koronami drzew, podczas jesiennej wichury. Nie sposób nie zgadnąć, przez kogo doznał tak niemiłego doświadczenia i dlaczego te było aż tak spotęgowane. Kiyoshi'emu w żaden sposób nie spodobała się wizja Dou i rola, którą mają odegrać Ci, którzy jeszcze chwilę wcześniej na niego głosowali. Nie spodobał mu się również ton w jakim padały kolejne polecenia, a już na pewno nie spodobała mu się reakcja dwójki ninja, wyraźnie niezrażonych konsekwencjami, jakie niechybnie nadciągały zza horyzontu.
   Ryo skrzyżował ręce na piersi, wyprostował się, stanął pewnie i stanowczo. Zdawał sobie sprawę, że może zostać zignorowany, ale wiedział również to, że bez jego pomocy tak łatwo tej koalicji nie pójdzie.
   - Uprzejmie przepraszam - podjął, nie musząc się szczególnie silić na poważny i lodowaty ton, bo ten przyszedł sam - ale zdaję się, że zaszła tu pewna pomyłka. Dość znacząca pomyłka, bo o ile ja sam się nie mylę, to pan, panie Dou, myśli, że ninja - równa się zbir i byle cap, których ma pan pełne garści pod swoimi rozkazami. Nie widzi mi się branie udziału w tak ohydnych procederach, które nam, a przynajmniej mojemu klanowi, mogą przynieść hańbę i znaczącą ujmę. Bracia - kontynuował dalej, tym razem przenosząc wzrok na wszystkich wojowników dokoła - nie dajcie się podejść. Ten Pan zaprowadzi nas ku zgubie i zmanipuluje do wzięcia udziału w finale, w jakim niechybnie przyjdzie nam skrzyżować ostrza z tymi, których do niedawna dane nam było obserwować w sali jadalnej. Duma i resztki wrodzonej przyzwoitości winny kazać nam odmówić przyjęcia rozkazów. 
   Stał jeszcze przez moment, czekając na reakcje zebranych, będąc niemalże pewnym tego, iż jemu samemu dane będzie zapłacić najbardziej srogą cenę.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-04-30 23:52:26)

Offline

 

#129 2013-05-01 09:43:01

Tenshi

Zaginiony

46974707
Zarejestrowany: 2012-02-15
Posty: 180
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Dou

Tenshi razem z innymi wojownikami wsłuchiawał się w słowa Dou, a później dwóch entuzjastów i jednego niezadowolonego z rozkazów ninja, sądził, że chłopak ma rację, ale nie był pewien czy warto ryzykować, po chwili milczenia chłopak odezwał się.
-Masz rację...Zapewne jeśli coś pójdzie nie tak będziemy musieli z nimi walczyć, a nawet jeśli uda nam się zrealizować plan w całości zapewne Agaiew wyśle za nami tych ninja którzy się na to zgodzą...popieram cię bardziej ze względu na rozsądek niż na resztki honoru.- powiedział i zamilkł czekając na reakcję innych ninja, nie był pewien czy ktoś stanie po ich stronie, ale musiał zaryzykować.

Ostatnio edytowany przez Tenshi (2013-05-01 09:43:53)


Karta Postaci

Furda, podpisy i układy
Kłamie inkaust, krew jest szczera
Układ, by powód był do zdrady
Podpis jest by się go wyrzekać

Offline

 

#130 2013-05-01 17:38:34

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Agaiew 



   Podążyłem za grupką popleczników Agaiew'a, z nim samym na czele, trafiając do wspanialej komnaty, zapewne należącej do syna zmarłego lorda. Nie wiedziałem za bardzo, co ma się stać. Byłem jednak pewien, że to nie koniec naszego zadania w Sashikan. W końcu nowy władca nie został jednomyślnie wskazany, a co za tym idzie - trzeba będzie jakoś rozwiązać tę sprawę. Zastanawiało mnie tylko, co zostanie nam polecone do zrobienia.
   Agaiew, jakby czytając w moich myślach, a może to po prostu przez moją dobrą ocenę sytuacji, poruszył własnie ten temat. Uśmiechnąłem się, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że nie owija on w bawełnę. Potwierdziło się zatem moje przypuszczenie, iż kulinarny spisek był wyjątkiem, a nie właściwą taktyką. Jednak już chwilę później czekała mnie niespodzianka.
   Okazało się, że zbyt wcześnie wyciągnąłem wnioski, dotyczące podstępności osoby młodszego brata. Polecił on bowiem tak zaaranżować ogół zdarzeń, aby postawić Dou w możliwie najgorszym świetle i tym samym wyeliminować go z gry o tron (haha, nie mogłem się powstrzymać!).
   Analizowałem pospiesznie spływające z ust Agaiew'a informacje, starając się jak najlepiej rozeznać w sytuacji, w jakiej nas postawiono. Szybko zdałem sobie sprawę z tego, że nie ma tu mowy o żadnym obijaniu się, czy działanie bez większego zaangażowania. Wiedziałem, że żeby nasza misja się powiodła, każdy z nas musi dać z siebie wszystko. Postanowiłem zatem również się nie ograniczać, [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] Poczułem przypływ chakry, który zwiastował, że byłem już gotowy do swojej częśi zadania. Pozostawało mi teraz dowiedzieć się, co okazało się leżeć w moich obowiązkach...
   - Wspomniałeś coś o zwłokach twojego ojca. Z racji tego, iż jestem medykiem, może i nadawałbym się do tego zadania, jednak tylko z tego względu, że mielibyśmy pewność, iż nie zasłabłbym na widok nieboszczyka. Jednak nie znam się na sztuce pieczętującej, nigdy nie miałem z nią nawet styczności, co raczej czyni mnie niezbyt odpowiednim... Co więcej, nie pochwalam nieczystych zagrań, typu sprawa pierścienia twojego brata, kiedy nie masz pewności, że był to on...

   [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2013-05-01 19:34:40)

Offline

 

#131 2013-05-01 19:17:55

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Dou

     Kiedy już wysłuchali planu ich nowego przywódcy, na sali rozpoczęła się wrzawa, wywołana oczywiście przez bardzo kontrowersyjny plan ich kandydata na władcę. Yosuke z pokerową twarzą wysłuchiwał po kolei mówców, walcząc jednocześnie z samym sobą, czując niemalże odrazę do zaproponowanego sposobu działania. Wypowiedzi Samotników nie przynosiły mu ukojenia, którego od nich oczekiwał, a nawet działały w drugą stronę - zaczęło mu się nawet wydawać że to z nim jest coś nie tak. Gdy jednak głos zabrał jednooki, wyrażając sprzeciw, który Uchiha podzielał całym sobą, stało się dla niego niemalże jasne, że wybór, którego dokonał, mimo iż dalej uważał go za słusznego, mógł kosztować go więcej, niż mogłoby się wydawać.
     - Mnie również ten plan nie odpowiada. O ile walki między politykami jeszcze zrozumiem, i w polowaniu na Seshina mogę jeszcze wziąć udział, choć i tego typu działań nie jestem zwolennikiem, o tyle do dywersji więzienia nie przyłożę nawet palca. Po prostu nie, nie odpowiada mi to w ogóle. Władca ma pokonywać problemy poddanych, a nie je tworzyć. W tym momencie musimy brać pod uwagę wszelkie możliwe scenariusze, włącznie z najazdem sąsiednich krajów na te ziemie. A co, jeśli jakimś cudem nie uda nam się zapanować nad więźniami? Co wtedy, wielmożny Dou, co wtedy? - zapytał chłodno, by po chwili dodać jeszcze - Osobiście jestem przeciw takim działaniom, koniec, kropka.
     Po czym podrapał się po brodzie. Na jego twarz powoli zaczął wypływać nieprzyjemny, z daleka bijący chłodem grymas. W końcu, dlaczego miałby przykładać się do śmierci bogu ducha winnych ludzi? Jeśli reszta będzie odmiennego zdania, proszę bardzo, zawsze może ruszyć za Seshinem. Jeśli jednak Dou postanowi go wysłać na odbicie więźniów, Yosuke postanowił, że po prostu da sobie spokój.


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#132 2013-05-01 21:22:39

Soh

Zbanowany

18717264
Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 140
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

DOU
     Soh spojrzał na innych ninja. Postanowił również się krótko wypowiedzieć. W zasadzie zaskoczyły go słowa, który wyrzekł Ryo. Ten facet był naprawdę niezły. Nie dość, że jako pierwszy zagłosował, to pokazywał tutaj szlachetną stronę ninja. Jednak miał honor. Ten gość był ciekawy.
     -Mogę tylko powiedzieć, żę byłbym idealnym kandydatem, jeśli chodzi o poszukiwania Senshina. Natomiast, chciałbym poprzeć moich kompanów. Nie powinniśmy napadać na więzienie, aby je otworzyć. A co jeśli ci ninja pokonają twoją armię i twój kraj zostanie zniszczony? Wybieraliśmy ciebie nie po to, abyś tworzył dywersje, tylko po to, abyś zbudował potęgę tego kraju i mieszkańców. Jak chcesz zwiększyć swój szacunek, burząc o sobie opinię i wypuszczając bandytów. Dodatkowo pamiętaj, że Senshin to "wybraniec". Najlepiej byłoby pozbyć się go, ale poprzez wygnanie, a nie śmierć. Przecież ściany też mają uszy.-powiedział Inuzuka.


http://s6.ifotos.pl/img/sygnSohpn_xqawxaw.png

Offline

 

#133 2013-05-01 22:32:52

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Dou
    Absurd. W mojej głowie jedynie te słowo figurowało, jako te, które mogłoby opisać plan Dou. Naraz pożałowałem swojej decyzji. Chyba każdy wybór byłby lepszy, niż ten bezwzględny tyran, mający życie swych podwładnych za nic. Po moich plecach przebiegło stado ciarek, kiedy wyobraziłem sobie jego zamiary wcielone w życie. Rozszalali ninja, zabici niewinni ludzie, krew, wojna, zniszczona wioska. Wtedy dopiero do mojej głowy przypałętała się wątpliwość, czy przypadkiem moi bliscy nie byli jednymi z popleczników Seshin'a i czy nie brali udziału w demonstracjach. Przecież oni nie byliby w stanie się obronić, ich spotkanie z więźniami mogłoby skończyć się tylko w jeden sposób- śmiercią. Na tę myśl zrobiło mi się okropnie niedobrze, ledwo stłumiłem wymioty, na pewno znacznie pobladłem na twarzy. Jedynie to powstrzymało mnie przed natychmiastowym wyrażeniem swojego stanowiska.
    W niemałe zadziwienie skutecznie wprawił mnie brak sprzeciwu ze strony osób, które jako pierwsze skomentowały plan kandydata do tronu. Nie miałem im tego za złe, nie oczekiwałem, że równie bardzo, jak ja, przejmą się losem obywateli Kraju Ziemi.
    Dopiero wypowiedź jednookiego przywróciła mi poniekąd spokój ducha, gdyż jako pierwszy zakwestionował słuszność zamiarów Dou. Może było to spowodowane podobną sytuacją do mojej, podejrzewałem go w końcu o pochodzenie z tego samego klanu, co ja. Jego słowom zawtórowało następnie dwóch ninja. Odetchnąłem z ulgą, nie tylko ja byłem przeciwny jego poleceniom.
    -Wielmożny Dou- wypowiedziałem nieco rozchwianym głosem, co spowodowane było zbyt wieloma emocjami. Błyskawicznie jednak się ogarnąłem i przełknąwszy ślinę, kontynuowałem- Jestem takiego samego zdania, co moi przedmówcy. Nie mam zamiaru krzywdzić moich ziomków, a możliwe nawet krewnych. Ponadto oddałem na Ciebie swój głos, bo wierzyłem, że zaprowadzisz spokój. Jak widzę, twoje zamierzenia były dalekie moim oczekiwaniem. Niestety muszę odmówić wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. Mam nadzieję, że masz jakiś inny plan dla mnie w zanadrzu.
    Wiedziałem, że nie tylko ja chciałbym dostać inną rolę, w razie czego wolałem jednak odpowiadać wyłącznie w swoim imieniu.

Offline

 

#134 2013-05-02 10:54:10

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Agaiew


Wyglądało na to że każdy ma coś do powiedzenia, a czas leciał że żołnierze Dou już przeszli do działania. Plan Agiewa był w gruncie rzeczy prosty zapobiec działaniom brata i zwalenia na niego winy za śmierć ojca. Jednak cała sprawa z ciałem lorda za bardzo jak dla mnie śmierdziało. Posiadanie pierścienia należącego do jego przeciwnika była mocno podejrzane, zupełnie jakby spodziewał się śmierci swojego ojca. Jednak teraz już nie miało to dla mnie znaczenia. Podjąłem wybór mając nadzieje na jak największe zyski dla mojego klanu, a nie ze względu na moje własne przekonania.
- Zarówno Shinsaku jak i Ayane świetnie nadają się do zadania które sobie wybrali jednak przydałaby im się pomoc. Warto też aby ktoś się zajął bezpieczeństwem lorda Agaiewa nie wiemy co zamierza jego brat. Nie znam umiejętności pozostałych z was więc ufam że każdy z was wybierze to co najlepsze dla naszego sojuszu. - powiedziałem do wszystkich spełniając niejako role lidera naszej grupy, nie czułem się z tym dobrze wciąż nie przyzwyczaiłem się do władzy mimo że zostałem liderem klanu. Mimo wszystko ktoś musiał to zrobić, a nikt do tej pory się do tego nie palił. Po czym zwróciłem się bezpośrednio do Agiewa - Panie twój brat podjął już działania w chwili gdy nasze zebranie się kończyło. Uważasz, że w nowoczesnym państwie nie ma miejsce na siłe. Niestety nie zgodzę się z tym przydaję się ona w wielu sytuacjach nie tylko w chwili przejęcia władzy. Widzę jednak, że za tym nie przepadasz dlatego przyda Ci się taki człowiek od czarnej roboty. Warto więc zamienić dawnych wrogów w przyjaciół zwłaszcza jeżeli inny wróg ma pod ręką armie. Jestem pewien że Seshina może Ci się przydać. Zgadzam się jest nieokrzesanym chłopem, ale cieszy się poparciem ludu. Jeżeli zapewnisz mu odpowiednią pozycję to oboje na tym zyskacie. W dodatku może okazać się przydatnym narzędziem w twoich rękach. W dodatku jego istnienie jest nie na rękę twojemu bratu. Warto więc zapewnić bezpieczeństwo temu "bohaterowi" jestem pewien że będzie w stanie się odwdzięczyć. Mogę się tym zająć.

W tym momęcie zdałem sobie sprawę że coś jest nie tak. Nie wiem jak mogłem popełnić taki prosty błąd i mówić o naszych planach zanim nie zbadałem dokładnie komnaty. Znajdowała się tu jedna dodatkowa osoba, która nie glosowała na naszego wybrańca, nawet nie zauważyłem go podczas uczty. Wyglądało, że coś mówił do Ayane. Postanowiłem działać błyskawicznie wyjąłem jeden z moich klanowych kunai i znalazłem się za plecami czarno(lub biało)włosego chłopaka z blizną na oku. Miałem wrażenie że już go kiedyś spotkałem i z jakiegoś powodu nie wzbudzał we mnie pozytywnych uczuć, mimo wszystko nie mogłem sobie przypomnieć. Przykładając mu broń do gardła i obejmując drugą ręką aby uniemożliwić mu ruch i już miałem zabić nieznajomego, kiedy postanowiłem dać mu jeszcze szanse.
- Czy ktoś go zna, czy powinienem go  zabić?

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-05-02 11:05:45)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#135 2013-05-02 11:19:56

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

Agaiew

Ruszyłem za swoim kandydatem i resztą jego zwolenników. Cieszyłem się, że ostatecznie wybrałem Agaiewa na swojego kandydata bo dzięki temu mogłem pracować razem z Akemim. Zastanawiało mnie jednak o co nasz wybraniec nas poprosi, jakie zadania nam przydzieli. Kiedy usłyszałem to co miał do powiedzenia Agaiew początkowo pokręciłem głową:
- Zacznę od tego, że podzielam zdanie lidera organizacji Wyrzutków. Zagranie z pierścieniem nie jest odpowiednie, nie masz pewności czy to Twój brat pozbawił waszego ojca życia. Co do reszty - jeżeli naprawdę będziemy musieli posunąć się do opcji z pierścieniem to sam nie wiem czy chciałbym w niej uczestniczyć. Nie miałem wiele styczności z technikami pieczętującymi więc chyba nie byłbym dobrym wyborem do takiego zadania. Wolałbym zająć się szukaniem dowodów, ośmieszaniem i śledzeniem naszych politycznych przeciwników. Chciałbym usłyszeć zdanie reszty na temat sztucznego dowodu - jeżeli większość z nas na to się zgodzi to chyba nie będziemy mieli wyboru i wykonamy również tą część Twojego zadania, Agaiewie. Powtórzę się - ja osobiście jestem temu przeciwny. - powiedziałem do Agaiewa i pozostałych tutaj zebranych osób. Miałem nadzieję, że ludzie tutaj zebrani będą mieli tyle honoru i pomyślunku co lider Wyrzutków i nie zgodzą się na niegodziwe podejście Agaiewa co do śmierci swojego ojca i winy brata w tym zdarzeniu. W sumie czułem również ciekawość, co by się stało gdybym zagłosował na Seshina... Wykonywałbym polecenia tego chłopa w pojedynkę czy i tak zostałby wyrzucony? Pokręciłem tylko głową wiedząc, że przejmuję się niepotrzebnymi szczegółami. Ważne było teraz wykonanie zleconego nam zadania. Słysząc jednak słowa lidera Namikaze uznałem, że dodam coś jeszcze od siebie:
- Jako Senju mógłbym oczywiście zająć się obroną Agaiewa, jednak chciałbym jeszcze kogoś do pomocy. Może i mój Mokuton potrafi wiele znieść, jednak kiedy trafię na bardziej doświadczonego ode mnie przeciwnika to wiadome, że w pojedynkę nie dam sobie rady. Lider klanu Namikaze ma również rację w sprawie Senshin'a. Po co toczyć walki z chłopem, który ma poparcie ludu? Wiem, że początki byłby trudne ale na pewno w końcu zaczęlibyście się dogadywać. - miałem nadzieję, że ktoś pomoże mi w obronie naszego kandydata. Byłem też ciekawy czy sam Agaiew zgodzi się na ochronę w postaci naszych osób i umiejętności. Co do Seshin'a - sam nigdy bym chyba o tym nie pomyślał. Miałem teraz okazję podpatrzeć jak zachowują się liderzy klanu i byłem szczerze pozytywnie zaskoczony. Wiedziałem jednak, że mi brakuje jeszcze sporo bym mógł zajmować się swoim klanem. Właśnie dlatego cieszyłem się, że mamy teraz Mamoru jednak wiedziałem, że po tym wszystkim będę mu w końcu musiał złożyć wizytę. Nagle Akio przyłożył komuś broń do gardła. Początkowo się zdziwiłem ale po chwili uznałem, że nie widziałem go podczas wyborów więc musiał dołączyć dopiero teraz. Na pytanie zadane przez Namikaze stanowczo pokręciłem głową na znak, że nigdy w życiu tego człowieka nie spotkałem.

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2013-05-02 11:39:15)

Offline

 

#136 2013-05-02 13:06:47

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Dou
Cała ta sytuacja zaczynała się powoli wymykać spod kontroli, słysząc słowa Dou Masashi skrzywił się lekko przy tym odwracając gdzieś w ścianę, by tego nikt nie zobaczył. Po chwili pytającym wzrokiem spojrzał na przyjaciela, Hiyoki'ego, który zgodził się wziąć udział w całym tym parszywym planie, no i  na nieznaną dziewczyną.
- Rozumiem, że władzę, chcesz zbudować sobie na kłamstwie i morderstwach, w tym masowych... Dobrze, zaczynam powoli rozumieć, że świat polityki jest równie podły jak nasz świat... Mimo tego nie mogę zgodzić się na udział w tym wszystkim, przykro mi... Widząc co tu się dzieje postanowiłem, że rezygnuję z tego wszystkiego. Nie chcę brać udziału w twoim planie... Odchodzę.
Po tych słowach zerknął na innych i ruszył w stronę wyjścia. Szybko znalazł się w budynku z pokojami gościnnymi. Przebrał się w swoje stare, dobre ciuszki, po czym zakradł się do pokoju Yosuke, kuzyna. O dziwo drzwi były otwarte, widocznie nikt nie pomyślał, że ktoś mógłby chcieć coś ukraść. Masashi wziął szybko katanę, którą kuzyn zostawił i schował ją pod kapturem. (Ustalone na gg, Yosuke pozwolił mi na tą kradzież.).
- Wybacz Yo, oddam ci to...
Powiedział do siebie, po czym ruszył spowrotem do wielkiej sali, gdzie wcześniej trwały obrady. Tym razem z kapturem i zamaskowany szybko złapał jakiegoś służącego, którego zapytał o miejsce pobytu Daymohshi'ego, z którym pragnął porozmawiać. O ile dostał odpowiednie informacje ruszył do niego. Kiedy dane było mu porozmawiać na osobności z ów człekiem przedstawił się i ujawnił swoją twarz, a także oznajmił, że chce porozmawiać, spowrotem zakrywając swą twarz czekał, czy Daymohshi zgodzi się z nim porozmawiać.

Ostatnio edytowany przez Masashi (2013-05-02 13:49:11)

Offline

 

#137 2013-05-02 14:02:46

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Miasto

Agaiew

Świadom byłem, że mój wybór był ostatecznie słuszny. Choć z drugiej strony.. wybrałbym na nowego kandydata pana Daymoshiego. Nie mam mu przecież za złe wysłania mego barta do lochów. Zasłużył sobie gnojek. Wiedziałem, że im dłużej będzie uganiał się za tym swoim bogiem źle skończy. Pewnie załamany siedzi w celi płacząc w podłogę, że nie mógł zrobić rytuału po zabiciu tylu cywili. Będę musiał go sprowadzić na tą dobrą drogę.. Tylko jak ja to zrobię? Nie mam na razie pomysłu. Nie będę prosił przecież na klęczkach nowego Lorda Feudalnego o wypuszczenie go. O ile nie zrobił tego Dou? Właśnie.. Przecież ma teraz taką możliwość. Przyda im się on w szeregach. Oj biedaczyna, będę musiał skopać mu dupsko.. Może wtedy przynajmniej się nauczy.

Staliśmy wraz z Naną, Tamotsu i resztą nie do końca mi znanych osób obok naszego kandydata. Wydawał się on dosyć rozsądny na swój sposób. Miał to coś w sobie co powodowało, że chcę się za nim podążyć. Pomysły miał dosyć ciekawe i nietypowe. Byłem rad, że moi towarzyszę są wraz ze mną - Nana i Tamotsu. Może zaprzyjaźnią się i będziemy całą trójką podróżować? To się okaże, mam nadzieje jednak, że tak. Z moich ciekawych rozmyśleń wybudziły mnie słowa o tym całym pierścieniu:
- Nie sądzę by był to dobry pomysł. Równie dobrze sługa poprzedniego Lorda mógł go zabić na przykład poddając mu jakąś truciznę. Skąd ta pewność, że to właśnie on? Nie przyłożę ręki do podłożenia tego pierścienia - mówiłem wiedząc też, że Tamotsu popiera moje słowa - Ja mogę zając się ochroną Agaiewa. Wydaję mi się, że Nana też do nas się przyłączy. Z naszymi umiejętnościami nie powinien spaść nawet włos z głowy Lorda - to tym razem mówiłem do ogółu. To dobry moment by sprawdzić jak mój styl walki i Nany będzie razem współgrał. Wydaję mi się, że wszystko będzie idealnie do siebie pasowało. Ale tego dowiem się dopiero za parę chwil. Jeszcze Tamotsu.. Tak nasza trójka będzie udaną drużyną. Oj, tak.

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-05-02 14:03:59)

Offline

 

#138 2013-05-02 16:30:12

Nana

http://img607.imageshack.us/img607/5717/silniczekcb.png

Zarejestrowany: 2012-02-09
Posty: 211
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Aguś-san

Poszłam tam, gdzie Agaiew sobie życzył i czekałam na to, co zaraz miało się stać. Po wysłuchaniu jego lekko nudnych planów, a raczej planu, skwasiłam lekko wyraz twarzy. Następnie próbowałam stać tak sobie spokojnie i słuchać uważnie tych ważniejszych i mniej gadek. Uważniejsza się stałam, gdy Akemi zaczął napominać coś o mnie. Gdy znalazłam chwilę, która była idealna, bym mogła się odezwać, zrobiłam to:
- No jasne, możemy zrobić to i to z jak wielką łatwością. Nasza defensywa nie ugnie się przed nikim. Oczywiście nic na tym świecie nie jest za darmo... Panie Agaiew, a co z naszą zapłatą? Cele są, a motywacja? - powiedziałam pewnie siebie, a temat taki poruszyłam, bo nie chciałam pracować za darmo - łosiem nie jestem. Pokręciłam głową przecząco na pytanie Akio.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#139 2013-05-02 16:44:32

Senshin

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-04-11
Posty: 29

Re: Miasto

DOU

- Yyyyyy ... tak ... może jeszcze my mamy wyjść na ulicę i zabijać lud, który Ci nic nie zrobił? - chłopak spojrzał na generała - - Powiedz mi czy warto ? - Samotnika zaczęła denerwować sytuacja.
- Chociaż miałbym zginąć nie dopuszczę do tego, aby komuś z nich, komuś z tych niewinnych ludzi stała się krzywda!! - nagle Masashi zrobił to co zrobił po czym wyszedł. Chłopak przemyślał sprawę po czym wymknął się za nim.
- Cześć. Widzieliśmy się już wcześniej ... Jeżeli ci to nie będzie przeszkadzało pójdę z tobą ... - Senshin popatrzył na Uchihę po czym nawet jeżeli ten mu odmówi chłopak będzie za nim podążał gdyż zmierzają w tym samym kierunku. Nurtowało go to, że osoba którą wybrał była zła i chciała zabijać. Chciał dowiedzieć się gdzie jest Seshi. Chciał z nim pomówić.

Offline

 

#140 2013-05-05 11:47:12

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Dou

Generał Dou był lekko zażenowany tym z kim przyszło mu pracować, bowiem chyba przeczytał w zwojach inną definicję ninja niż była ona zgodna z rzeczywistością. Pierwsze co musiał zebrać gotowy do walki skład a miał bandę narzekających na wszystko ignorantów. Pierwszą osobą której odpowiedział był Kozunoru:
- Niestety Daymoshsi był na tyle sprytny, że dobudował podziemny loch do jednych ze starych, nieużywanych koszar. Nie jestem w stanie podać wam dokładnych planów, gdyż nigdy nie byłem w środku a strażnicy to jedyne nieprzekupne osoby w tym mieście. Co się tyczy Seshis’a, to obraził on majestat władzy myśląc, iż cokolwiek zdziała. Brak szacunku jest jedynym z wielu powodów dla, których powinien on stracić głowę. Ciało możecie wystawić na widok publiczny. Może to da otrzeźwi umysły ludu.- To była ostatnia wypowiedź, która była odpowiadająca dla generała, gdyż zaraz po tym dostał falę niezadowolenia i sprzeciwu co było aż śmieszne. Pierwszym absurdem był jednooki Ryo, który mając nawet jedno oko był ślepcem, marzycielem myślącym, że świat dzieli się tylko na dobro i zło.
- Ciebie chyba klan wysłał tu przez pomyłkę co? Powiedz mi w takim razie co rozumiesz przez słowo określające was „ninja”. Czy nie oznacza to osobę prowadzącą walkę z ukryciu? Czy nie szkolono was do tajnych operacji i zamachów? Czy nie jesteście na usługach lordów, działając jako zwykli najemnicy? I w końcu powiedz mi czy nie udoskonalacie swój kunszt szybkiego zabijania od kiedy kończycie akademię? Jeżeli boisz się przelać trochę krwi to, powróć do swojego klanu i oznajmij im, że mogą się wynosić z mojego kraju. Są inne klany, które chętnie osiedlą się w waszej krainie, więc otwórz oczy na swoją ignorancję i pomyśl o reszcie swojego rodu. - Zaraz po tym uderzył do niego Senju.
- Oho, kolejny co nie ma pojęcia po co ćwiczy od urodzenia. Czy to możliwe, że od pojawienia się Senju Katsuro wasz klan, aż tak słaby, że jego przedstawiciele boją się poplamić swych delikatnych rączek krwią?-. Następnie Yosuke.
- Kto wam każe nad nimi zapanować? Macie tylko otworzyć im drzwi a później pozabijać. – W między czasie Dou nie zwrócił uwagi na to, że jeden z jego wybranków odszedł. Kierowany do Daymoshsi'ego, Uchiha został zaprowadzony do jego komnaty, gdzie bogacz przyjął go lejąc mu do kielicha wino i zapytał o co chodzi. Co się tyczy zebrania do Dou musiał odpowiedzieć jeszcze Soh'owi.
– To powiedz mi jak mam stworzyć w tym burdelu cokolwiek. To wszystko jest jak walący się domek z kart. Owszem wolałbym zrobić to inaczej bo szkoda mi moich ludzi ale dopóki nie zastraszymy ludu, nie przypomną sobie gdzie ich miejsce. I co wygnamy tego „wybrańca” a on będzie podjudzał lud na prowincjach dalej, to prędzej czy później skończyłoby się zbrojnym powstaniem.- Gdy już wszyscy zamilkli postanowił dodatkowo skomentować całą sytuację, której tak na prawdę nie spodziewał się przy pracy z ninja.
- Jesteście śmieszni i słabi, jeżeli komuś jeszcze nie pasują moje rozkazy mają natychmiast odejść, nie jesteście warci nazywania siebie ninja. Ja potrzebuję prawdziwych wojowników a nie bandę przejmujących się byle czym słabeuszy.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#141 2013-05-05 12:21:26

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

A więc dane mu było porozmawiać z Daymoshsi'm, Uchiha był z tego powodu ucieszony, jednak po tym wszystkim co tu zobaczył wolał zachować ostrożność na każdym kroku. Masashi usiadł przy biurku jegomościa, po czym przyjął kieliszek, jednak nie napił się z niego jeszcze. Chwilę jakby zbierał myśli, a następnie zwrócił się do mężczyzny.
- Wybacz, że zawracam ci głowę w tak ciężkich chwilach, zapewne masz dużo pracy na głowie, lecz chciałbym z tobą porozmawiać o przyszłości tego kraju... - Rozpoczął trochę, jakby niepewnie spoglądając na mężczyznę i starając się wyłapać jak najwięcej z jego mimiki. -... Przybyłem tutaj z różnymi osobami i w tej chwili większość z nich tak jak ja jest niezadowolona z tego co tu się dzieje. Panie Daymoshsi, czy mógłby mi pan powiedzieć co tak naprawdę myśli pan o całej tej sytuacji? A co ważniejsze, co pan myśli o aktualnych kandydatach na władcę?
Odetchnął na chwilę, po czym wziął łyk wina, o ile wcześniej uczynił to również Daymoshsi, po incydencie z jedzeniem musiał nieco uważać. Rozejrzał się nieco po pokoju, a kiedy mężczyzna zbierał myśli dodał.
- Według mnie żaden z tej trójki nie nadaje się na władcę, co prawda podczas wyborów stanąłem po stronie Dou, jednak maska jaką posiadał i zapewne inni też szybko zniknęła gdy znaleźliśmy się z nim sami. Mógłbym zapytać o coś jeszcze? Czym się tutaj pan zajmuje?
Pytanie na koniec mogło być dość dziwne, jednak w oczach Uchiha to jak na razie Daymoshsi zajmował się tu wszystkim i starał się dbać, podczas, gdy inni kłócili się jedynie o stołek władcy. W spokoju siedział i słuchał swego rozmówcy nieco uchylając twarz spod kaptura, by te mógł ją widzieć.

Offline

 

#142 2013-05-05 12:29:26

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Agaiew

Tak jak jego brata tak i Agaiew'a plany zostały przyjęte niezbyt negatywnie ale nie ma też dużego poparcia. Najpierw braciom przyjdzie do szybkiego kursu świata dorosłych by zrozumieli w jakiej sytuacji znajduje się każdy bohater.
- Pieczęci? Eh źle się wyraziłem może, to będzie coś takiego jak system pułapek, wiecie wyrzutnie noży, trujące chmury itd. Niestety nigdy tam nie chodziłem, gdyż brzydzę się oglądać ciała ale dla was to powinien być chleb powszedni. I tak Wyrzutku nie mam pewności, że to był on ale to jest jedyna możliwa osoba, na polowaniu była tylko nasza trójka  a ja tego nie zrobiłem.- Później wypowiedział się lider Namikaze:
- Z twoich słów płynie wiele mądrości ale boję się, że zabójcy mojego brata już ruszyli a my sami nie wiemy jak odnaleźć Seshin’a. On sam jest nieokrzesany i niegodny zaufania więc nie wiadomo czy nie wbiłby nam noża w plecy w dogodnej dla niego sytuacji.- Gdy nagle ten przyłożył komuś nóż do gardła.
-Może to być szpieg mojego brata, przesłuchajcie go!- Następnie przyszło do suchego osądu Senju, z którym Agaiew musiał się skonfrontować.
- Od urodzenia śledzę świat polityki więc to ja wiem co należy a co nie. Tu nie ma miejsca na doszukiwanie się prawd bo tak naprawdę każdy z was mógł w tedy tam być i zabić mi ojca. Czy nie rozumiecie, że jak ja pierwszy nie sfałszuję dowodów to zrobi to Dou i cała wina spadnie na mnie. Po wszystkim owszem możemy doszukiwać się prawdy ale teraz trzeba mojego brata wyeliminować z walki o pozycję lorda. Zagranie z pierścionkiem jest niezbędne do dalszego konkurowania rozumiecie teraz? Dou też nie zaryzykuje otwartego ataku na mnie, wie że to byłoby zbyt widoczne więc zrobi to pewnie jak już zdobędzie władzę, radzę wam ruszenie na wykonanie zadań.- Na zakończenie jednak odezwała się mała dziewczynka, która najbardziej nie pasowała do tego świata jednak za każdym razem jak się odzywała przynosiła uśmiech, jednakże także strach, że o jego władzę walczyć będą osoby tak kruche i młode jak Nana.
- Haha ochrony jak już mówiłem mi nie potrzeba ale co się tyczy waszych nagród to obiecuję korzystne umowy handlowe, umowy szkoleniowe i inne traktaty dla waszych klanów i organizacji.-


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#143 2013-05-05 12:54:31

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Dou

Przyznam, że wszystko to, co się tutaj działo, było naprawdę śmieszne, przez chwilę poczułem nawet, jakbym znajdował się w cyrku, a nie w komnacie nowego kandydata na Lorda Feudalnego Kraju Ziemi. Odpowiedzi moich towarzyszy były różne, jedni zgadzali się ze sobą, inni nie, niektórzy nawet kierowali się tylko i wyłącznie swoimi ideami, to było dziwne. Przez chwilę pomyślałem nawet, że jesteśmy tutaj nie dla dobra świata ninja, klanów, a dla własnych pobudek, które, jak widać, są bardzo różne. Oszem, nie podobały mi się wypowiedzi moich kompanów, jednak najbardziej w moich oczach stracił Dou, który zdecydowanie przeginał. Przez chwilę nawet poczułem się obrażony, chociaż sam chciałem wykonać jego polecenia, to zostałem włączony we "wszystkich" i razem z nimi zmieszany z błotem, to było nawet przykre. Nie dość, że się tym przejąłem, to jeszcze uznałem, że Dou nie jest tym, na którego powinienem zagłosować. Bo pomimo tego, że chciałem wykonać jego polecenia, zostałem skrytykowany. No ale nieistotne, zacząć należy bowiem od tego, że chciałem działać na swój sposób, ale o tym za chwilę. Masashi'ego już z nami nie było, nie wiedziałem co planuje, ale nie chciałem go zatrzymywać, na pewno ma swój plan i go zrealizuje, oby tylko nikomu nie zaszkodził, ufam mu. Jeżeli chodzi o nas, a no właśnie, też mam pewne koncepcje...
-Dobra, moi drodzy, sądzę, że nie tak powinno przebiegać nasze spotkanie. Szanowny Dou, jestem pod wrażeniem pańskiego zachowania, nie tak kandydat na tron powinien traktować osoby pod sobą, nawet, jeśli są nimi, jak pan to określił, jedynie najemnicy. Jesteśmy ninja, prezentujemy nasze klany, kraje, wyższe wartości, nie tylko służymy i zabijamy, chyba jest pan źle poinformowany. Ale cóż, jesteśmy lojalni, dlatego wykonamy nasze zadanie, wszyscy. Najpierw zaczniemy od sprawy z więzieniem, potem schwytamy Seshin'a. Już bez zbędnych pogaduszek... Chodźcie, chłopaki, do mojej komnaty, tam wszystko omówimy, potrzebny nam plan. - powiedziałem, patrząc a to na Dou, a to na towarzyszy, po czym opuściłem komnatę i wyszedłem w miejsce, o którym mówiłem.
W moim pokoju przebrałem się i zabrałem z powrotem mój ekwipunek. Następnie czekałem na towarzyszy, wiedziałem, że może być z nimi problem, dlatego tuż po moim krótkim przemówieniu zostawiłem każdemu z moich lodowy zapis na ręce, był on niezwykle drobny i głosił "Hehe, kłamałem. Chodźcie." Tak, miałem plan. I kiedy już wszyscy, którzy byli ze mną znaleźli się u mnie, zacząłem wdrążać swój plan w rzeczywistość. Jeśli nikt nie przyszedł - czekałem dalej.
-Nie zrobimy tego, o czym mówi, to wiadome. Tak jak i wam, tak i mi bardzo się to nie podoba. Proponuję spotkać się z kimś z grupy Agaiew'a i sprawdzić, jakie tamten ma intencje. Wybór ani tego, ani tamtego jak dla mnie nie jest odpowiedni, a skoro obydwaj bracia chcąc sobie zaszkodzić, pomożemy im w tym, robiąc tak, by wpadli zarówno Agaiew i Dou. Taki mam plan. Co wy na to? - spytałem, licząc na to, że ktoś mnie poprze.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Hiyoki (2013-05-05 12:55:18)

 

#144 2013-05-05 13:17:20

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

AGAIEW

   Rozejrzałem się wokół i zdawałem się być nieco wyłączony z całego tego zamieszania. Jeden po drugim przedstawiali swoje plany, deklarując, że zrobią to czy tamto. Wnet pojawił się dziwny jegomość, którego chyba znałem z widzenia, jednak nie byłem pewny. Szepnął on coś do Ayane, którą również widziałem tylko raz w życiu, toteż nie mogłem jej za bardzo ufać. Wiedziałem jednak, że ona sama nie będzie zagrożeniem dla powodzenia naszej wspólnej misji, ponieważ pojawiła się na bankiecie w towarzystwie zaufanego mi Akio. Wiedziałem, że choć lider Namikaze jest najbardziej narwaną osobą, jaką znam, nie należy do ślepców, których łatwo jest zwieść. Zaufałem zatem jego intuicji i postanowiłem obdarzyć atrakcyjną dziewczynę większą dozą ufności.
   Wracając do sprawy nowo przybyłego... Gdy Akio spytał, czy ktoś z nas go znał, odrzekłem: Nie wydaje mi się, żeby był to jeden z moich znajomych. Mam jednak dziwne wrażenie, że gdzieś go już widziałem. Z pewnością jednak jego obecność tutaj jest sprawą podejrzaną. Zgadzam się, że najlepszym wyjściem byłoby, gdyby ktoś go przesłuchał...
   Zdawałem sobie sprawę, że nie powinniśmy dłużej zwlekać, by nie marnować więcej cennego czasu. Ten cały Dou był dla mnie podejrzany, jego pewność wywoływała u mnie poczucie niepokoju. Cokolwiek knuł, nie mogło to być nic dobrego... Kiedy lord Agaiew rozwiał moje wątpliwości, tłumacząc, co miał na myśli, przez wspomnienie o pieczęciach, uspokoiłem się nieco. I choć próbował mi uświadomić, że podłożenie pierścienia jest jedyną opcją, by nasza misja się powiodła, wciąż nie byłem przekonany. Miałem jednak pewien plan. W końcu nie jest się medykiem tylko dla samego tytułu, prawda? W obecnej sytuacji moje umiejętności mogły mi się bardzo przydać...
   -Dobrze, może rzeczywiście powinniśmy już ruszać. Ja sam udam się do sarkofagu, tak jak zostało mi to poniekąd polecone... Czym prędzej wybieram się tam, jednak proszę o wskazanie mi właściwej drogi. - gdy tylko poinstruowano mnie, dokąd powinienem się udać, poprawiłem pasek, przy którym zwisały dwa miecze i ukłoniłem się nieznacznie przed lordem, którego poparłem. Następnie odezwałem się do pozostałych: Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze... Za Was również trzymam kciuki. Postaram się z tym uwinąć tak szybko, jak tylko to będzie możliwe, po czym odnajdę Was. Jeśli jednak ktoś zmienił zdanie i postanowił dołączyć do mnie, to zapraszam. Pomoc na pewno mi się przyda... - powiedziałem ściszonym, ale spokojnym głosem, po czym poczekałem chwilę na potencjalnego towarzysza. Następnie bez słowa udałem się we wskazanym kierunku...

   [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#145 2013-05-05 13:40:49

Ayane

Gość

Re: Miasto

Agaiew

Zacznijmy od tego całego Genki'ego, który zjawił się znikąd i bardzo mnie zdziwił. Przyznam, że nie wiem o co mu chodziło, nie wiem dlatego doczepił się akurat do mnie, lecz kiedy to zrobił, zbliżyłam się bardziej do mistrza, ciągle trzymałam się go pod rękę, teraz mocniej chwyciłam jego ramie na znak tego, że nie ufam temu tajemniczemu osobnikowi, który jak widać mnie zna, a ja nic o nim nie wiem.
-Wybacz, ale mamy teraz ważniejsze rzeczy do roboty niż słuchanie ciebie, nie wiem o co ci chodzi. - powiedziałam do niego.
I wracając na główny tor - trzeba przyznać, że sytuacja robiła się jeszcze bardziej napięta z każdą chwilą, jednak nie chciałam się już włączać w rozmowę, pewnie i tak nikt by mnie nie posłuchał. Najbardziej zainteresowało mnie zadanie z kryptą i podłożeniem pierścienia, do którego zgłosił się Shinsaku, o ile dobrze zapamiętałam jego imię.
-Pułapki? Trucizny? W takim razie idę z tobą, Shinsaku. Jestem z klanu Ayatsuri, specjalizuje się w ukrytych mechanizmach, pułapkach, nie powinnam mieć problemów z zauważeniem niebezpieczeństwa i uniknięciem go. - powiedziałam, puszczając Akio, uśmiechając się do niego, przy tym kiwnęłam mu głową twierdząco na znak tego, ze nic mi nie będzie.
Potem szłam już obok Wyrzutka we wskazanym kierunku. Trzymałam się blisko niego, zachowywałam uważnie, chciałam się wykazać, dlatego byłam ostrożna, chciałam zauważyć zagrożenie odpowiednio wcześnie, by móc go uniknąć, a jestem przecież doświadczoną Ayatsuri, na pewno dam sobie radę.

Ostatnio edytowany przez Ayane (2013-05-05 13:41:25)

 

#146 2013-05-05 16:58:56

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Miasto

Dou
Słuchałem Dou z lekkim dystansem, wiedziałem, że nie należy traktować rozwścieczonego generała do końca poważnie. Ten koleś miał duże problemy z opanowaniem się. Widać było po minie Hiyokiego, że coraz mniej podoba mu się podejście Dou. Czułem, że chciał zrobić podobnie jak ja, zaskarbić sobie zaufanie generała poprzez lojalność. Gdy już lodowy chłopak skończył swój wywód i zaproponował pójście do niego, poszedłem do swojego pokoju i przebrałem się w swój standardowy strój. Czułem się w nim znacznie bardziej komfortowo. Gdy już się ogarnąłem, wyszedłem i poszedłem do Hiyokiego. Gdy ten rozpoczął omawianie swego planu, ja już obmyślałem w swej głowie kontrę.
- No cóż, plan, tak jak każdy kolejny wymyślany, ma luki, ale to raczej nasz najmniejszy problem. Po pierwsze zastanówmy się nad przekonaniem kogokolwiek z grupy Agaiewa, że mamy szczere i dobre intencje. Później, jak już i Agaiew, i Dou wypadną, to kto wejdzie na ich miejsce? Bo ja na pewno tego chłopa na tron nie posadzę. Będzie to wtedy marionetka, gdy prawdziwe rządy będą sprawowane przez wojsko i radców.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#147 2013-05-05 17:21:46

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

AGAIEW

Tak myślałem, że Agaiew zniesie moja słowa tylko i wyłącznie do polityki. Człowiek który od urodzenia siedzi w takim bagnie chyba nie umie myśleć inaczej. Uznałem, że nie ma dalej sensu się z nim przekomarzać bo i tak na moje nie wyjdzie, a klan Senju może na tym ucierpieć. Mój plan też się posypał kiedy nasz kandydat uznał, że nie potrzebuje ochrony. Cóż był to jego wybór, a to że ja z Akemi'm i Naną byliśmy innego zdania niczego nie zmieniało. Musieliśmy w takim razie przystąpić do innego, zleconego nam zadania. Biorąc pod uwagę moje umiejętności defensywne uznałem, że najodpowiedniej będzie się zabrać z liderem klanu Wyrzutków i tak bronic się przed aktywowanymi pułapkami ale uprzedziła Ayane. W sumie będzie ona lepszym wyborem bo tak jak powiedziała jej klan się w tym specjalizował. W końcu nie wiedziałem co ona tak naprawdę potrafi bo nasza walka ostatecznie nie miała miejsca.
- Biorąc pod uwagę fakt, że korytarz do grobu poległego lorda feudalnego jest naszpikowany pułapkami nie ma sensu posyłać tam grupy masowej. Lepiej żeby ruszył tam zespół dwu osobowy, a reszta pomogła w pogrążaniu naszych politycznych przeciwników. Będziemy się musieli postarać żeby nie spartolić tej części zadania. Każdy chyba wie jak wyglądali poplecznicy Dou, w końcu byli między nami podczas obrad i chyba każdy miał wystarczająco czasu by im się przyjrzeć.- powiedziałem do reszty, która nie wybierała się z Wyrzutkiem i Ayane. Sądziłem, że uznają to za logiczne i nie będą się pchali wraz z nimi w korytarz z pułapkami robiąc z siebie więcej problemu niż pożytku. Zadanie moje i tych, którzy ruszą wraz ze mną również nie było łatwe - śledzenie i ewentualna likwidacja naszych przeciwników. Polityka przeradzała się w tym momencie w świat w którym żyliśmy codziennie.

Offline

 

#148 2013-05-06 18:36:23

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Dou

     Gdy Dou zaczął po kolei odparowywać ataki słowne w jego stronę, utwardzając tym samym opinię na jego temat u Yosuke, chłopak był gotów już opuścić salę, tak jak wcześniej zrobił to Masashi, ruszyć za nim, by móc pracować wspólnymi siłami. Zatrzymało go ostatnie zdanie "wielmożnego", które momentalnie kazało mu zrobić rzecz dla wielu arystokratów niesłychaną, a dla prostych ludzi naturalną - podszedł do niego szybkim krokiem, stając z nim twarzą w twarz, w bliskiej odległości i  ledwie hamując odruch ręki, która miałaby trafić kandydata. Porównałbym go do naszego blokowego dresa, jednak temu nie brakowało włosów, a i pobudki takiego zachowania były zgoła inne.
     - Jedyną słabą, śmieszną osobą - zaczął, cedząc wszystko przez zaciśnięte zęby - jesteś ty. Bogaty dzieciak "lepszego" pochodzenia, który uważa, że przez urodzenie jest lepszy od innych. Pier*olony polityk, który lubi ubrudzić się cudzymi rękoma i bawić w wojnę kosztem innych. Myślisz, że wojna cię nie sięgnie? Ależ tak, nawet nie wiesz jak bardzo. Rzygać mi się chce, jak ciebie słucham...  Skorzystam jednak z twojej rady i po prostu stąd się zabiorę. Także - odwrócił się, by po prostu wyjść z pomieszczenia, nie mogąc już pohamować furii, która w nim wezbrała - cofam swój głos. Żadne z was nie jest nawet w minimalnym minimum godne kandydowania na lorda feudalnego.
     Po tych słowach udał się do swojego pokoju. Przebrał się w swój normalny strój i powoli, rozmyślając nad swoim zachowaniem, zbierał swoje rzeczy. To nie było dla niego normalne, wpadać w taki szał z tak prozaicznych wydawałoby się denerwujących bodźców. A mimo to, kiedy już odebrał sygnał, nie mógł oprzeć się chęci chociażby nawtykania politykowi. Stwierdził również, że ta cała sytuacja to jedna wielka porażka, z postawieniem się za Dou na czele.
     Gdy wyrwał się z letargu rozmyślań, zauważył, że gdzieś zniknęła jego katana. Szukał jej po całym pokoju, przetrząsając niemalże każdy zakamarek, nigdzie jednak nie było jednego z jego stalowych przyjaciół. Wtedy też powróciła ta cała furia, nad którą już prawie że panował. Zaczął rozwalać pokój, krok za krokiem niszcząc niemalże wszystko, co znajdowało się w środku i wykrzykując "Złodzieje! Ku*wa, złodzieje, okradli mnie ch*je". To już była przesada. Został zaproszony na poważną naradę, jako reprezentant klanu, a jedyne co zastał, to burdel na kółkach, trzy sierotki walczące o kompletnie nieistotne dla Yosuke, że tak zacytuję jego słowa, "gówno" i w dodatku go okradli. Wyszedł z pokoju cały nabuzowany i stopniowo kojąc nerwy udał się do pokoju Hiyokiego.
     - Wiem, że to, co powiem nie będzie niczym odkrywczym, ale co nam da to "wpadnięcie" Dou i Agaiewa? W tym momencie potrzebujemy godnego kandydata na władcę, a w tej sytuacji nie widzę żadnego - zabrał głos, gdy tylko Koruzonu skończył mówić, a zdenerwowanie nieco przeminęło. - Mamy tutaj tak beznadziejną sytuację, że nie ważne co zrobimy, i tak będzie źle... Jakby z nieba nie mógł spaść nowy lord, idealny pod względem sposobu rządzenia.


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#149 2013-05-06 19:26:20

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Dou

     Dou niewątpliwie przesadził, zachowywał się jak zaślepiony własnym "geniuszem" uparty dzieciak. Nie powiem, z początku uderzyły mnie jego słowa, ale z każdym kolejnym doszedłem do wniosku, że nie warto. Wręcz przeciwnie, w trakcie jego wywodu i usprawiedliwiania swoich zamiarów powoli zaczynało we mnie wrzeć. Mnie może wytknąć niedoskonałość, ale nie może tak oczerniać mojego klanu! Tym bardziej, jakby nie patrzeć, byłem jego przedstawicielem i poparłem akurat kandydaturę Dou.
    Przez myśl przeszło mi opuszczenie szeregu jego popleczników i odnalezienie drużyny Agaiew'a. Mimo iż wcześniej byłem przeciwny jego kandydaturze, to teraz najzwyczajniej w świecie chciałem zrobić Dou na złość. Szybko jednak zaniechałem tego zamiaru, ponieważ zwolennicy Agaiew'a mogliby potraktować mnie jako wroga i zabić jako przeciwnika politycznego. Tym bardziej, że nikogo z nich nie znałem i nie mogłem im ufać.
    Z toczącej się w mojej głowie walki, wyrwała mnie wypowiedź białowłosego. W jego głosie dało się wyczuć nutkę goryczy, gdy kierował swoje słowa do Dou. Następnie zaprosił nas na obrady do jego pokoju, w jego oku dostrzegłem błysk- coś kombinował. Byłem niezmiernie ciekawy, o co chodziło.
    -Wielmożny Dou, poparliśmy Cię, a danego słowa nie zamierzam łamać. Proszę Cię zatem o jedno, dzięki czemu będę mógł bardziej efektywnie działać, a mianowicie o antidotum na zioła twojego brata, Agaiew'a. Podejrzewam, że jesteś to w stanie zrobić, skoro masz dostęp do najlepszych alchemików i medyków Kraju Ziemi.
    Jeżeli otrzymałem antidotum, to wziąłem je ze sobą. Tak czy owak, opuściłem w końcu pomieszczenie i udałem się do swojej komnaty.
    Przyodziałem swój strój codzienny i wyposażyłem się, jak zwykle. Usłyszałem stłumione krzyki jednego z grupy, mi na szczęście niczego nie brakowało. Gdy już czułem, że wszystko jest na swoim miejscu, ruszyłem do pokoju wskazanego przez Hiyoki'ego.
    -Zdecydowanie masz rację. Nie możemy zrobić tego, czego od nas żąda. Spowoduje to zbyt wielkie zniszczenia i jeszcze bardziej osłabi ten Kraj, który i tak już mocno ucierpiał przez zamieszki spowodowane tą całą sytuacją z wyborami. Niestety nie znam nikogo z grupy popierającej kandydaturę Agaiew'a, ale chętnie dowiedziałbym się, jakie są jego zamiary. W tej chwili wydaje mi się on bardziej odpowiedni, ale to też może być tylko złudzenie, takie jakim zwiódł nas Dou. W każdym razie musimy się zorientować w całym tym zamieszaniu, bo póki co błądzimy po omacku.

Offline

 

#150 2013-05-06 22:35:20

Senshin

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-04-11
Posty: 29

Re: Miasto

Dou
Chłopak wybiegł z pokoju, w którym się znajdował. Bał się zabijać bez przyczyny jednak po głębszym namyśle stwierdził, że nie ma co hamować się. Jeżeli dają zadanie to trzeba je wykonać. Nie podobało mu się trochę, że Dou traktuje ich jak przedmioty, lecz chłopak wrócił do pomieszczenia. I słuchał dalej nie odzywając się do końca wypowiedzi kapitana.
- Tak jesteśmy ninja, może i zabijamy z ukrycia i co z tego ? Kto dał ci prawo do wydawania kar śmierci na głupi lud? Daj mi szansę a spróbuję ich przekonać, lecz najpierw muszę porozmawiać z Seshis'em. Muszę wyciągnąć parę informacji od niego ... - zamilkł na chwilę. [/color=gold] - Może da się ich przekonać bez przelewu krwi, słowami nie siłą? [/color] - skończył mówić po czym jego oczy skierowały się na generała. Myślał co by tu jeszcze dodać, żeby człowiek ten zmienił swoje postępowanie.

Ostatnio edytowany przez Senshin (2013-05-06 22:35:48)

Offline

 

#151 2013-05-07 08:55:29

Genki

Martwy

33330312
Zarejestrowany: 2012-08-22
Posty: 133
Klan/Organizacja: Kuran Sen
KG/Umiejętność: Fumetsu [1]
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

AGAIEW

Niestety, nie chciała mnie wysłuchać. A może to i lepiej? Nie mam zamiaru przejmować się innymi, przyszedłem tutaj by zdobyć doświadczenie i wiedzę o innych klanach.
- Już niedługo nie będę musiał z wami rozmawiać. Nie będę musiał was słuchać. Po prostu... was zamorduje - pomyślałem po czym uśmiechnąłem się. Ruszyłem w pewnej odległości za Ayane i resztą tej bandy. Nie miałem już najmniejszej ochoty na nic. Kosa na moich plecach jak zwykle lśniła w słońcu a ja przemierzałem kolejne tereny w nadziei, że uda mi się chociaż troszkę polepszyć. Potrzebuje wiedzy i doświadczenia bym mógł jak najszybciej zrobić to, co sobie zarzuciłem. Biedni ludzie, nawet nie są świadomi kto obok nich przechodzi. Jak dobrze, że moje umiejętności na razie są małe. nikt nie zwraca na mnie uwagi a ja po cichu mogę zacząć realizować swój plan. Już niedługo...

Offline

 

#152 2013-05-07 15:51:17

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Miasto

Agaiew

To wszystko stawało się coraz bardziej irytujące. Intruz, który pojawił się przed chwilą nie wydawał się być przyjazny wobec nas. A tym bardziej nikt mu nie chciał zaufać. Lider Namikaze podzielał moje zdanie co do nie ufania mu i przyłożył nóż do jego gardła. Ten nie mógł się ruszyć. Nawet ze strachu nie powiedział ani jednego słowa. Dlatego też ja poruszają się dosyć szybko znalazłem się obok nieznajomego i przyłożyłem pięść do jego brzucha. Kilka chwil, a jego ciało zostanie rozerwane na strzępy. Przed oczyma miałem ten widok śmierci tego chłopaka. Tak już musi być..

- Przybywasz tu chcąc wyjaśnić kilka spraw niewinnej dziewczynie. I zapewne myślisz, że każdy przyjmie cię tu z otwartymi ramionami? - mówiłem cały czas poważnie - Jak na moje jesteś szpiegiem, który boi się własnego cienia. Nie mam pojęcia kto cię przysłał, ale wtargnąłeś do nie tego miejsca co trzeba powiedziałem, a moja pięść, która była przyłożona do jego brzucha momentalnie wybuchła niszcząc jego cały tułów. Wybuch jest równy dwukrotnej sile notki wybuchowej, więc nie ma mowy o przeżyciu Genkiego w tym momencie. Akio natomiast znajdował się tuż obok nie ponosząc żadnych obrażeń, ponieważ wybuch leci prosto przed siebie nie na boki. Chłopak już nie żył, a my wszyscy mieliśmy już święty spokój. Nie mam pojęcia jak reszta na to zareaguje. Ja jedynie wiedziałem, że zrobiłem wszystko dobrze. Wyglądał mi na szpiega i nim był.

- Nie wiem jak Nana, ale ja ruszę wraz z tobą Tamotsu. Dorwiemy ich i dowiemy się może co planuje ten drugi. Jak dobrze pójdzie nie będzie ofiar śmiertelnych. To jak, ruszamy? - powiedziałem stając tuż obok Senju. Mam nadzieje, że po tym co przed chwila się stało nie straci do mnie zaufania. Był dla mnie jak brat, a rodzinny się tak łatwo nie da się pozbyć.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Genki nie miał jak ruszyć gdzieś w świat. Trzymał go Akio, więc jak wykorzystałem moment. Tyle od mnie.

Offline

 

#153 2013-05-07 16:52:13

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Agaiew


Przybył tutaj jak gdyby nigdy nic, wydawało się że chciał coś od Ayane. Jednak ani ona ani nikt z tu obecnych nie rozpoznał go. Naprawdę chciałem dać mu szanse na wytłumaczenie się, jednak ten nawet nie próbował tego zrobić. Zamiast tego usiłował nas opuścić jakby nigdy nic. Chłopak który usłyszał całą naszą strategie miał zamiar najzwyczajniej w świecie wyjść sobie. Przytrzymałem go mocniej i już miałem zamiar pozbawić go przytomności, kiedy uprzedził mnie samotnik. Pierwszy raz widziałem technikę której użył z pewnością była efektowna i zrobiła wrażenie na naszym kandydacie na lorda. Szkoda tylko, że wnętrzności naszego milczącego gościa, rozprysnęły się prosto na mój płaszcz.
- Jeśli się nie dopierze, wyślę Ci rachunek. - Powiedziałem do Akemiego w taki sposób że tylko on mógł mnie słyszeć. Cała scena wyglądała dość szokująco, jednak nie mogłem pokazać, że zrobiła na mnie wrażenie w towarzystwie Agaiewa, warto było jak najwyżej u niego zapunktować.- Może to i lepiej, że się go pozbyłeś w końcu nie wiemy jakie posiada umiejętności być może na bieżąco był w stanie przekazywać informację. Jesteś pewny lordzie że nie potrzebujesz naszej ochrony? Musimy założyć że przeciwnik wie o naszych planach więc bądźcie jeszcze bardziej ostrożni. Wracając jednak do sprawy Seshina, doskonale zdaję sobie sprawę,że jest niewygodnym sojusznikiem, ale w obecnej chwili potrzebujesz go. Nawet jeżeli uporasz się z bratem to co zamierzasz zrobić z buntowniczym ludem. Zaufania armii szybko nie zyskasz, klany też niechętnie wystąpią przeciw ludowi, który już i tak ma o nich nie najlepsze zdanie. Owszem zabójcy twojego brata już ruszyli w pogoń, ale jeżeli oni są w stanie go odnaleźć to my też. Zresztą człowiek, który stał się bohaterem powinien być w stanie jakiś czas się przed nimi obronić. Musisz zająć się nie tylko sprawą objęcia tronu w tym pałacu, ale dopilnować by nie został on spalony. Nie masz innych opcji potrzebujesz Seshina. W każdym razie zajmę się tym aby plan twojego brata aby się go pozbyć nie zadziałał przynajmniej do momentu, kiedy obejmiesz władze.

Kiedy już skończyłem mówić, nie mogłem zignorować zachowania mojej uczennicy wyglądała na nieco zbyt pewno siebie jeżeli chodziły o trucizny, za pewne wpływ klanu w którym została wychowana. Spojrzałem na nią mając nadzieje, że śmierć potencjalnego szpiega nie odniosła na niej zbyt wiele negatywnych skutków, ale w końcu była kunoichi musiała być odporna.Chciałem z nimi pójść ale logika w postaci Senju mówiła coś innego, musiałem im zaufać. Mimo wszystko podszedłem do Shinasaku i wyszeptałem mu do ucha.
- Miej oko na Ayane, jeśli masz zamiar wrócić bez niej lepiej żebyśmy się nie spotkali. Nie próbuj też z nią żadnych dziwnych rzeczy ta dziewczyna jest pod moją opieką. Przy okazji kiedy już dotrzesz do komnaty postaraj się zbadać ciało lorda może dowiemy się kto jest mordercą. Nie wiem czy zauważyłeś, ale jakiś czas temu podrzuciłem Ci mój kunai, dalej go masz?

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-05-07 16:52:57)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#154 2013-05-07 17:53:07

Soh

Zbanowany

18717264
Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 140
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

DOU

      Soh powiedział jeszcze raz to samo co wcześniej. Nie chciał odejść, ale nie miał zamiaru też robić za niewolnika. Spojrzał na Aomaru i powoli się odezwał.
     -Jak mówiłem - mam doskonały węch i powinienem wyczuć Senshina nawet z tego miejsca. Jeśli ktoś ma iść na poszukiwania to ja. Proponowałbym wziąć osobę, która jest szybka, aby mogła złapać owego osobnika. Dostarczylibyśmy go tobie, a co z nim zrobisz, to twoja sprawa Dou.-powiedział.
     Początkowo Inuzuka zdziwił się pomysłem Hiyokiego. Następnie jednak poszedł za nim i wypowiedział się o jego "planie".
     -Hiyoki... Czy ty naprawdę uważasz, że w polityce wszyscy są mili? Agaiew to z pewnością taki sam człowiek jak Dou. Jak nie chcemy pomagać to odchodzimy, to prosta rzecz.


http://s6.ifotos.pl/img/sygnSohpn_xqawxaw.png

Offline

 

#155 2013-05-07 19:35:26

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Miasto

DOU

   Przemowa Dou, jakkolwiek zimna i bolesna wobec każdego kto zechciał się przeciwstawić, sprawiła że Ryo poczuł ulgę. To co zrobił w ostatnim czasie, oraz okoliczności w jakich stracił swe oko i cena jaką za nie zapłacił, spowodowała że nareszcie wyzbył się jakichkolwiek skrupułów. Jego sumienie, dotąd brudne jak przedsionek samego diabła, doznało swoistego Katharsis, pełnego oczyszczenia i odpuszczenia grzechu. Nareszcie miał dowód na to, że wszystko co do tej pory robił - było słuszne. Ba, nawet wskazane. Dowodem tym rzecz jasna był nikt inny jak Dou, który teraz tylko upewnił Kiyoshi'ego iż ten będzie najlepszym kandydatem na Lorda, jakkolwiek by to paradoksalnie nie brzmiało.
   Za nim zdążył cokolwiek powiedzieć, w jakikolwiek sposób zareagować, uprzedziło go parę osób. Jednym z nich był białowłosy chłopak, który chcąc nie chcąc, wzbudzał swoją osobą zainteresowanie, ale także i pewne obawy. Wyglądał na pewnego siebie, kogoś kto ufa swoim umiejętnościom i jest niemalże pewny tego, iż nikt nie może mu zagrozić, a jeśli nawet - to okupi to ciężkimi stratami. Tak, ninja o imieniu Hiyoki zdawał się być najgroźniejszym z całego grona popleczników Dou. Kto wie, czy jego umiejętności nie przekraczały tych, które prezentował Ryo i kto wie, czy niedługo nie przyjdzie im się tego dowiedzieć.
   Poczuł na ręku zimny powiew. Zupełnie jakby gołą ręką dotknął zlodowaciałej skarpy. Mimowolnie spojrzał się w te miejsce i ku swojemu zdziwieniu zobaczył tam napis. Niezbyt poważny i adekwatny do sytuacji, ale jednak napis.
   - Lód - pomyślał Ryo, powoli zaciskając pięść, na której zaczął się już roztapiać szronowy napis. - Posługujesz się lodem gamratku... Pytanie tylko, jak bardzo możesz nim manipulować?
   Kolejne wypowiedzi nie wnosiły już tak wiele, ale wciąż potrafiły zaciekawić. Na szczególną uwagę zasługiwał długowłosy młodzian, który wprost eksplodował, opryskując wszystkich dokoła osoczem swojej goryczy. O ile miał wiele racji, to robił to z takim zaangażowaniem, że Jednooki poczuł rozbawienie, jakie rozładował krótkim, acz całkiem uroczystym chrząknięciem. Już go lubię, pomyślał, splatając w międzyczasie dłonie za plecami. Już go lubię!
   Polubił także kolejnego młodzieńca, o którym wiedział jedynie tyle, że jest jego krewniakiem. Ayamaru, wyglądał na kogoś kto wie czego chce i całkiem blisko mu do konkretności. Zaiste, zapowiadał się na całkiem przydatnego kompana.
   Przyszedł też czas na Ryo, bo to przecież on, nie kto inny, wywołał całą burzę i to od niego wymagało się ostatecznej reakcji. Był bardzo zadowolony z tego, że jego gra rozgrywa się owocnie, a to chcąc, nie chcąc, spowodowało poprawę humoru.
   - Oczywiście macie rację Panie Dou. Wasza stanowczość i upór z pewnością przyniosą Wam upragniony tron władcy Kraju Ziemi. Jako przedstawiciel klanu Kiyoshi, kuzyn wielkiego lidera Gamatta Kiyoshi'ego, najmocniej przepraszam za swoje nikczemne zachowanie i ofiaruję Panu mą siłę i mądrość. Niech służą ci, wielmożny Dou, jak najlepiej. - to powiedziawszy, ukłonił się sztywno i uśmiechnął; lekko, ledwie zauważalnie.
   Zaraz po tym udał się za Hiyoki'm i resztą drużyny. Tam usłyszał jeszcze ciekawsze informacje i jeszcze bardziej ambitne krętactwa.
   - Podziwiał Pana, panie Hiyoki. Ma Pan bardzo ambitne plany, które niesione są z pewnością wielką brawurą i równie sporą ambicją. Niestety, brak im jednego - celu mianowicie. Skłócenie i tak skłóconych braci, zaogniwienie konfliktu, nie przyniesie nic innego prócz jeszcze większych szkód. Aktualne wybory okupione są krwią i ta poleje się, bez znaczenia jak bardzo wzniosłe nasze poczynania by nie były. Albo to będzie ktoś z nas, albo ktoś od nich. Pewny jestem, że pan Agaiew również rozpoczął swoje knowania i niestety, nie możemy być w żaden sposób pewni, czy tamtejsi ninja nie będą chcieli wykonać swoich zadań. Nie dowiemy się również, co kolejne zdarzenia ze sobą przyniosą, dopóty, dopóki nie wykonamy powierzonych Nam zadań. Róbmy to, co kazał nam Pan Dou, doprowadźmy go na ten cholerny tron, a potem... - uśmiechnął się paskudnie - znajdzie się ktoś, kto dostanie zlecenie, by Pana Dou z tego tronu zdjąć. Po cichu i w zasadzce. Tak jak robią to zbiry i najemni wojownicy... - udał zamyślenie - cholera... czy to nie tak nas określił Pan Dou? No właśnie...

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-05-07 20:01:33)

Offline

 

#156 2013-05-08 15:49:36

Nana

http://img607.imageshack.us/img607/5717/silniczekcb.png

Zarejestrowany: 2012-02-09
Posty: 211
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Obserwowałam z wielkim zaciekawieniem w oczach rozwój sprawy z nieznajomym nieproszonym gościem, który jakoś nie był skory od odpowiadania. Uśmiechnęła mi się moja buźka, gdy zaczęły pojawiać się spięcia na linii tajemniczy chłopaczek a resztą. Już chciałam radośnie kibicować niczym jakaś cheerleaderka towarzyszom, gdy nastąpił majestatyczny wybuch, który poniekąd mnie zaskoczył i trochę obrzydził obecnie pobyt w tym miejscu. Jakoś nie lubię za bardzo trupów i to jeszcze tak zdewastowanych, ale przynajmniej mamy spokój z tym nieproszonym gościem.
- Bum! - skomentowałam krótko całą tą akcję.
- Ja mogę wszędzie pójść, mi to wszystko jedno. Jeśli nie będą chcieli mnie w akcji z sarkofagiem, tu pójdę z Wami. - powiedziałam do Akemiego.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#157 2013-05-08 16:46:16

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Dou i Masashi

Daymoshsi przeglądając swoje zwoje wziął kolejny łyk wina wysłuchał wszystkiego co miał do powiedzenia gość, po czym co chwilę przerzucając wzrok między zapiskami a Uchiha odpowiedział.
- Ja jestem prostym kupcem, który dba o interesy swoje. W sumie prosty to słowo mało adekwatne do całego przedsiębiorstwa, które stworzyłem. Ale nie będę rozpowiadał o moich interesach. Jestem tu takim burmistrzem dbam o utrzymanie porządku, gdyż to doprowadzi do mojej ruiny. Moi chłopcy robią co mogą ale szybko trzeba wybrać nowego władcę. Co myślę o kandydatach? Seshin już odpadł… nie mając poparcia u was stracił także wśród swoich możnych, nie sądzę by jeszcze się tu pojawił. Jeżeli chodzi o dwójkę braci? Oni są oboje siebie warci ale taka jest rzeczywistość wyższych sfer. W każdym kraju arystokracja jest taka sama, jeśli spytasz o moją radę to powiem ci tyle byś dogadał się z jednym z nich by twój klan osiągnął jak największe korzyści, doprowadził swojego wybranka na tron i uciekł stąd jak najszybciej. – Wracając do wydarzeń z komnaty Dou widać było, że wiele postaci to idealiści w każdym stopniu jednakże tutaj nie było już czarno białych postaci. Nieważne jaką drogę obierze każdy z bohaterów to i tak poleje się krew. Generał stając twarzą w twarz z Yosuke zaśmiał się podnosząc jedynie lewy kącik ust.
- Wiedz, że gdybyś był jednym z moich podwładnych to dawno byś zawisnął na stryczku za zniewagę, znaj swoje miejsce i jeżeli nie pasuje ci aktualny świat to droga wolna zmieniaj go ale nie tutaj, ja potrzebuję prawdziwych wojowników a nie ubolewających nad paroma istnieniami ciamajdą…- Przerwał mu jeden z członków służby. Dysząc podbiegł do bohaterów obecnych w sali i padając na kolana, pomiędzy ciężkimi wdechami powiedział.
- Wybaczcie panowie… Cała wasza willa została okradziona a wasze prywatne rzeczy zniknęły.- Dou odchodząc od Uchiha ze zdziwieniem powiedział.
- Widzicie, wpływy chłopa doszły aż tutaj. Musiał dogadać się ze służbą, że podczas waszej obecności tutaj oni was ograbią. Widzicie macie teraz powód by pozbyć się tego śmiecia a może i przy okazji odzyskacie swoje rzeczy. Jeżeli chodzi o to zioło to niestety nie mam pojęcia o co z tym chodzi. Tak naprawdę pierwsze słyszę o czymś takim ale wyślę wiadomość do moich ludzi by znaleźli jakieś antidotum. Dość już tego gadania, czas ucieka a mój przeciwnik dalej dyszy. Wejście do więzienia macie po drugiej stronie pałacu a poszukiwanie Seshin’a proponuję rozpocząć od jego komnaty na piętrze. Być może tam coś zostało. Ruszajcie- Kończąc swą wypowiedź generał wyciągnął mały kawałek papieru i zapisał dwa słowa na nim. Później zwinął go w rulonik i schował do kieszeni.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#158 2013-05-08 17:10:49

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Uchiha spoglądał na mężczyznę i słuchał go w spokoju co jakiś czas kiwając głową. Kiedy skończył mówić Masashi chwilę milczał, po czym spojrzał na Daymoshsi'ego ściągając kaptur z głowy. Chwilę spoglądał na jegomościa z dość poważną miną.
- Osobiście nie czuje się jako reprezentant mojego klanu, który i tak jest w ruinie... Uchiha stracili swe wpływy. Możesz traktować mnie jako człowieka, który przyczyni się do ładu i porządku, o który tak walczysz... Niestety... - Przerwał na chwilę, a kiedy zebrał myśli kontynuował. - ... Wszystko prowadzi do tego, że bracia zaczną otwartą walkę, a ich działania doprowadzą do wojny domowej. Rozumiesz co to oznacza? Zapewne sporo ucierpisz na tym, jednak nie przybywam tutaj by dbać o twoje interesy, o dobro kraju. Posiadasz odpowiednie cechy, najbardziej z nich wszystkich wykazujesz zainteresowanie krajem, a nie władzą, może dla dobra interesów swoich, lecz liczy się fakt.
Przerwał na dłuższą chwile, wstał i wziął kieliszek wina, a następnie podszedł do okna. Wziął łyk i spoglądał na widoki za oknem.
- Nie wiem jaki jest plan Agaiew'a... Lecz Dou planuje masowa rzeź więźniów, których wcześniej sam uwolni i napuści na ludność. Pozwolisz na to? Pozwól, że przedstawię ci mój plan... - Wziął duży łyk, tym samym opróżniając kieliszek, po czym odwrócił się w stronę swego rozmówcy. -... Mamy trzy fronty, jeden z nich już upadł z braku poparcia, jednak jest możliwość, żeby pojawił się kolejny front i kandydat. Tak... Właśnie ciebie wybrałem na kandydata, jeśli tylko byś wyraził chęci zbiorę ludzi, a następnie zajmę się ludnością, postaram się ich przekonać do swego kandydata. Nie obejdzie się oczywiście bez brutalnej strony... Będziemy musieli się pozbyć dwóch braci, którzy zagrażają temu Krajowi, inni delegaci nie poparli Dou, myślę, że wsparli by mnie... Pytanie tylko, czy chcesz podołać takiemu zadaniu? Jako jeden z najbardziej odpowiednich zasiądziesz na tronie władcy? Wyborny trunek...
Przy ostatni zdaniu schylił się do Daymoshsi'ego jednocześnie odkładając puste naczynie i zakładając kaptur. Wyprostował się, spoglądał teraz z poważną miną na rozmówcę, miał nadzieję, że okaże zainteresowanie, w oczach Masashi'ego jest ratunkiem dla tego kraju, przy okazji jego wpływy wzrosłyby niebywale.
- Więc?... - Dodał szybko wyczekując odpowiedzi. Ciekawiło go co planują inni i że Yosuke nie robi zbytniej awantury o skradzioną katanę.

Offline

 

#159 2013-05-08 23:44:11

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Dou

Cieszyłem się, że wcześniej zabrałem wszystkie swoje rzeczy ze sobą, po prostu kimono zarzuciłem na zwyczajne ubranie i cały ekwipunek, nie pozbywałem się ich, dzięki czemu teraz miałem je przy sobie, a kradzież nie dotyczyła mnie.
Prawie każdy z tych, którzy zagłosowali na Dou, poszli za mną. W mojej komnacie zjawili się Koruzonu, Yosuke, Ayamaru, Soh oraz Ryo. Wypowiedzi pierwszej trójki były łagodne, odebrałem je pozytywnie, czułem, że chłopaki trzymają moją stronę, myślą racjonalnie.
-Jeżeli chodzi o grupę Agaiew'a, to znam osoby stamtąd, które nam pomogą. Jeśli znajdziemy Shinsaku, albo Ayane... Oni na pewno patrzą na sprawę tak jak i ja, z pewnością będą chcieli to rozwiązać po naszemu. Jaki mamy w tym cel? Doprowadzimy do tego, że Kraj Ziemi będzie jeszcze na bezkrólewiu, ale to lepiej, damy im czas na znalezienie lepszego kandydata na tron, żaden z tych trzech nie jest dobry. - rzuciłem, jakby podsumowując ich wypowiedzi.
Potem Soh dodał coś od siebie, Samotnik z klanu Inzuka, na co wskazywał pies, którego przy sobie trzymał. Po jego słowach podszedłem do drzwi, otworzyłem je i wystawiłem rękę na zewnątrz w geście wyprowadzenia chłopaka.
-Droga wolna, powodzenia w wojowaniu. - po tym uśmiechnąłem się ironicznie, a zarazem groźnie, zamknąłem drzwi, następnie w pokoju zapanował chłod.
Nie chciałem tak naprawdę wypuszczać chłopaka, skoro nie był ze mną, a zachowywał się chamsko, jego strata. Inzuka został potraktowany w sposób, w jaki on traktował innych, został uwięziony w lodowym słupie, który pochłonął go całego, uniemożliwił poruszanie się jemu i jego psu, po prostu był totalnie zablokowany. Z lodu się nie wydostanie, ten się nie roztopi, ponieważ stworzyłem w pokoju mroźną atmosferę, wszędzie umieściłem lodowe fragmenty, które jak najdłużej utrzymywałyby zimną temperaturę w pomieszczeniu. Natomiast słup lodu był duży, sięgał od podłoża do sufitu, był sporym pokazem moich umiejętności, jednak nie bałem się prezentowania ich.
-Trochę posiedzimy sobie w zimnie, nie macie nic przeciwko, że go zamroziłem? - spytałem kompanów z chwilowym uśmiechem od ucha do ucha.
Jako ostatni wypowiedział się Ryo, który dużo zyskał w moich oczach. Od samego początku widziałem w nim bardzo tajemniczą osobę, która pod swoim płaszczem swojego rodzaju niegodziwości kryje spory potencjał, porządny charakter. Nie chciałbym na własnej skórze przekonywać się o zarówno jednym, jak i drugim, tym bardziej nie w połączeniu, dlatego założyłem ręce za plecy, chodząc w kółko po pokoju, po czym odpowiedziałem mu.
-Nie mam złych zamiarów i jestem pewien, że ty także. Jesteś z klanu Kiyoshi, twój klan znajduje się w Kraju Ziemi, chcesz, by władał nim jakiś niegodziwiec bez tak naprawdę żadnych idei? I mamy cel w udowodnieniu, że żaden z braci nie zasługuje na tron, mówiłem o tym wcześniej. Po wyborach będą musieli poczekać na następne, takie są prawa polityki. W czasie bezkrólewia na pewno rozpoczną się poszukiwania następnych, bądź wybiorą kandydata z Rady Starszych, sądzę, że większość kandydatów jest lepsza od nich. Jesteś z nami czy nie? - spytałem jednookiego, wystawiając dłoń w jego stronę.
Potem zabrałem "drużynę" i ruszyliśmy. Było nas pięcioro bądź sześcioro, nie wiem co na to Ryo, liczyłem na to, że pójdzie z nami. Natomiast Soh został uwięziony, miałem ku temu swoje powody. Kiedy wychodziliśmy z pokoju, zamknąłem drzwi, po czym zamroziłem mechanizm zamykający je, tak, by nikt nie mógł ich otworzyć. Uważałem jednak, by strażnicy nie spostrzegli moich działań pod postacią mgły powstałej z różnicy temperatur, dlatego zabezpieczyłem pomieszczenie, dodatkowo tworząc warstwę lodu na drzwiach pomieszczenia.
Kiedy już udało nam się znaleźć kogoś z dwóch osób, na których mi zależało, podbiegliśmy do nich. Akurat złożyło się tak, że szli gdzieś razem. Zaczepiłem ich, ciesząc się, że nic im nie jest, nigdy nic nie wiadomo.
-Słuchajcie, mamy plan. Nie chcemy wykonać rozkazów Dou, jego plany są radykalne, zmuszają nas do nieczystych zagrywek, stracić możemy tylko my. Z Agaiew'em macie to samo? Zamierzamy wykonać sabotaż i stworzyć sytuację, w której obydwaj bracia zostaną pokazani naprawdę, w której wyjdzie na jaw co planują, co robią, by zdobyć tron. Piszecie się na to? Pomożecie nam? - spytałem, mając nadzieję, że to zrobią.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Hiyoki (2013-05-08 23:45:41)

 

#160 2013-05-09 22:38:48

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Agaiew

Po całej Sali rozszedł się wybuch, który wraz ze swoją falą uderzeniową zrobił niemały bałagan wśród pomniejszych rzeczy nieprzymocowanych do mebli. Jednakże krew i wnętrzności, czyli jednym słowem pozostałości po nowoprzybyłym samotniku zmieniły pokój w istną salę tortur. Lord Agaiew odwrócił głowę z obrzydzeniem przykładając rękę do ust by nie zwymiotować od smrodu wnętrzności.
- Obrzydlistwo… posprzątajcie to- Powiedział do służby, która na dźwięk eksplozji od razu wbiegła wywarzając prawie drzwi.
- Katakumby znajdziecie w pałacu, co się tyczy Ciebie liderze Naminaze, możliwe iż masz rację jednakże najpierw trzeba go znaleźć, wybaczcie ale nie mogę wytrzymać w tym… Niemniej, chciałbym byście niezwłocznie wyruszyli. Wszystko ustalcie między sobą…- W tym momencie do pokoju wbiegł dodatkowy służbista z pilną wiadomością.
- Dyplomaci! Wasza siedziba została rozkradziona, nie ma nic co żeście pozostawili w swoich pokojach, to zapewne Seshin za tym stoi. – Bohaterowie muszą polegać teraz wyłącznie na swoich własnych umiejętnościach. Muszą też się sami podzielić i opracować plan działania by pokonać w tym dyplomatycznym starciu drugą grupę.


Wybaczcie, że tak mało ale nie mogłem nic z siebie dziś wyciągnąć.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.gpwsiiz.pun.pl www.alkoholizm-forum-wiedzma.pun.pl www.brotherhoodofsteel.pun.pl www.goldenarmy.pun.pl www.naszinowlodz.pun.pl