Ogłoszenie


#161 2013-05-10 00:34:06

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Miasto

Agaiew

Krew rozprysła się wokoło brudząc mnie jak i Akio, który stał tuż obok mnie. No cóż, może jednak dam mu parę groszy na wypranie tego z krwi? Jeszcze się zastanowię, chociaż to nie wygląda źle. Jakoś specjalnie nie chce mi się  wydawać pieniędzy na takie drobnostki. Chociaż zaraz, zaraz.. Kto powiedział, że muszę dawać swoje pieniądze? Zabiłem przed chwilą ninja, który mógł mieć przy sobie jakieś przedmioty. Nie ma co, sprawdzę. Schyliłem się obok trupa i zacząłem przeszukiwać, czy ma jakieś rzeczy przy sobie. Znalazłem kosę, która poprzednio była na jego plecach. Uznałem za słuszne, że ją sobie wezmę. Dlatego też ułożyłem ją sobie również na plecach. Nie specjalnie chciało mi się ścierać z niej krwi, dlatego tez tego nie zrobiłem. Przy miejscu, w którym leżała kosa był też amulet Jashina. Czyżby był z tego samego klanu co mój brat? Będę musiał za niego się pomodlić. Chociaż w ten sposób przekaże mu mój szacunek. Ale to nie teraz.. Amulet mogę uznać za trofeum, dlatego też przywiązałem go sobie przy pasie, by był widoczny. Była też torba.. a w niej bronie. Nie specjalnie korzystam z tego, ale może się przydać. Nie było tego dużo.. 10 shurikenów i 5 kunai. Przyczepił sobie torbę na pośladek, gdzie właśnie powinna się znajdować. Co dalej.. torba z gliną. Po cholerę mi to? Może komuś się przyda. Potem się zapytam. Ale teraz ją wezmę i przyczepie sobie ją do pasa obok trofeum. O! Są i pieniądze. Trochę biedak z niego.. 200 ryo? Serio? Dobra i to może w przyszłości się przydać, tym bardziej, że ważny jest dla mnie każdy grosz. Co dalej, co dalej.. Coś naprawdę interesującego! Jakiś spory zwój, który mogę sobie zaczepić na plecach, tuż nad torbą z bronią. Jego zawartość była ciekawa.. To był pakt ze skorpionami. Nie interesowało mnie podpisanie jego z nimi, ale równie dobrze mogę komuś go przekazać. Wszystko już zabrałem.. Jedynie co pozostało to flaki i krew. Teraz służba spokojnie może posprzątać trupa. W duchu jeszcze pomodliłem się za niego w imieniu Jashina. Oddałem tak swój szacunek jemu jak i mojemu bratu.

- Nie musiał tak skończyć, ale jednak nie próbował się nawet bronić, więc na pewno był tym szpiegiem. Nie będę jakoś po nim płakał.. - powiedziałem poprawiając wszystkie rzeczy przy sobie i wstając przy tym - Co do ukradzionych nam rzeczy.. Nic tam nie zostawiłem prócz ubrania. Właśnie.. czy zostawili nasze ubrania? Bo jakoś specjalnie nie chce mi się teraz biegać w kimonie za potencjalnymi wrogami - przerwałem na chwile schylając się do Nany i poddając jej wszystkie kunaie z torby, jakie przed chwilą zdobyłem, weźmie ich tyle ile uzna za słuszne - Niech i tak będzie. Już za chwile wyruszymy. Musimy opracować plan działania.. - powiedziałem, a kiedy uznałem, że mogę w spokoju poddać jaki mam plan zaczął mówić dalej - Akio ty jak przedtem mówiłeś ruszysz w poszukiwaniu Seshina lub zrobisz jak uważasz. Myślę, że pozbycie się go i tak jest nieuniknione. Lud i tak będzie musiał poprzeć nowego lorda kiedy dowiedzą się, że ich idol zginął.. - mówiłem cały czas opanowany - Co do reszty.. Zostałem ja, Nana i ty Tamotsu. Jak już wcześniej było powiedziane my zajmiemy się przeszkodzeniem drugiej grupie w realizacji ich planów. Ja z małą będziemy na przodzie, ty Tamotsu będziesz ochraniał nasze tyły. Tak właśnie będziemy podróżować - w tym momencie schyliłem się tak by mała mogła wskoczyć na moje plecy - Nie ma co.. Ruszajmy, szkoda czasu - powiedziałem ruszając całą trójką ku wyjściu z tego budynku. Czas znaleźć drugą grupę i prawdopodobnie pozbyć się ich..

"[...] Wszystkie przedmioty mogą zostać zabrane z miejsca śmierci przez innych graczy w ciągu 2 godzin od momentu zgonu, lecz obowiązuje całkowity zakaz przekazywania ich nowej postaci właściciela. Po 120 minutach odebrać można jedynie artefakty oraz zwój przywołania."

link do poradnika

Co miał przy sobie dokładnie ustaliłem z Masaru, bo tylko on jako admin miał do tego wgląd. Dlatego wszystko co miał zabrałem ja i ewentualnie będę przekazywał niektóre przedmioty swoim sojusznikom. W czasie się akurat wyrobiłem, więc nie widzę problemu (czas liczyłem od postu Basi).

Offline

 

#162 2013-05-10 07:29:21

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Miasto

Przyglądałem się całej tej farsie, jaką odstawiał Hiyoki z zamrażaniem gościa od Inuzuka z niemal stoickim spokojem. Stałem z założonymi rękami, lekko odchylony na nogach. Postawa obserwatora. Pierwsze ofiary już padły, zastanawiałem się ile jeszcze trupów wśród dyplomatów znajdziemy zanim posadzimy na tronie kogoś godnego zaufania... Stojąc tak myślałem, że musi być to ktoś, kto nie był z nami ani przeciwko nam. Ktoś, kto nie jest uprzedzony, ktoś, kto nie ma w interesie dobra tylko własnego tyłka...
- Daymonoshi?...
Moja myśl była nie tyle przemyślana, co skierowana wobec pierwszej osoby, którą spotkałem i która ogarnęła sytuację panującą w mieście, czyli szalejącego, wybuchowego kolesia. Miałem wrażenie, że jest to ktoś godny tytułu. Gdy "lodowiec" się zerwał do jakichś swoich kumpli, postanowiłem iść za nim. Dla dobrego wrażenia, albo dla jakiejś dodatkowej ochrony... Nie wiem, po prostu poszedłem.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#163 2013-05-10 15:08:06

Soh

Zbanowany

18717264
Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 140
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

DOU
/Za namową Akio postanowiłem napisać obronnego posta, żeby potem nie było, że niby mogłem uciec. Z tego co wiem, to Basai tu ocenia, może się uratuję częściowo.

     Soh spokojnie patrzył na Hiyokiego. Wygłosił on przemowę popierająca Agaiew'a. Cóż za krótkowzroczny człowiek! Jeszcze kilkanaście minut temu głosował na jego brata, a teraz zmienił zdanie. Inuzuka nie popierał Dou, ale nie chciał też od razu zmieniać podejścia. Musiał dokładnie wszystko przemyśleć. Poza tym - Hiyoki zachowywał się, jakby znał dokładne zamysły drugiego Lorda. Mógł on być równie dobrze podobną personą do swojego brata. W końcu to ta sama krew.
     Inuzuka zachowywał się jednak bardziej nieufnie i zwracał uwagę na całą sytuację. Zastanówmy się - kilku z ninja natychmiastowo opuściło Lorda. Bez sensownego powodu. Co lepsze, jeszcze wcześniej kłócili się z nim, a tu nagle uznali, że są idiotami i z pokorą odeszli. Czy normalny polityk nie wysłałby za nimi jakiegoś szpiega? Albo czy nie zwróciłby na nich uwagi? Dodatkowo - w tak wielkim gmachu musieli być jacyś strażnicy. No tak, Soh zdawał sobie z tego sprawę, nie wiedząc jak inni myśleli.
     Sfera atmosferyczna o obniżonej temperaturze również zwróciła uwagę młodego Inuzuki. Po pierwsze, każdy normalny człowiek by to odczuł, a po drugie... Chłopak wciągał powietrze nosem, a nagłe obniżenie temperatury wyczuł dzięki wyczulonemu węchowi, z pewnością o kilka sekund prędzej niż ktoś inny. I wtedy stało się.
     Lód, który wystrzelił z niewiadomego kierunku chciał złapać Inuzukę. Soh jednak odskoczył, wyczuwając dwa wcześniejsze zagrożenia. Był i tak bardzo czujny, a ta cała sytuacja zadziwiła go. Szczęśliwie myślał o zagrożeniu. Niestety, jego "towarzysz", który miał nieco inne poglądy musiał narobić rabanu. Ta cała temperatura, nawet jeśli była cicha, to wyczuli ją pewnie w ogromnej części willi.
      -Hiyoki, trzymam twoją stronę! To, że nie powiedziałem tego miłym tonem nie zmienia faktu, że metody Dou są bestialskie i nie można tak od razu ich wykonać bez zastanowienia. Proponowałem ci tylko dokłądne przedyskutowanie, a potem wzięcie się do działania. I na litość boską... Wyłącz ten chłód, bo wykryją nas w całej willi!-powiedział średnim tonem.
     Inuzuka uważał, że nie wyrzekł tych słów za głośno. Nawet jeśli, nie były one zbyt niebezpieczne. Chłopak wciąż wahał się między Dou i Agaiew'em, ale nie wyrzekł też słowa: "Jestem za X". Trzeba było czekać na uspokojenie się drugiego "lodowego" Samotnika.
     -Uspokój się i przedyskutujmy to jak ludzie.-wyrzekł ninja.
     Inuzuka był czujny, a przynajmniej tak sądził. Teraz zwracał uwagę na wszystko i wszystkich. Obawiał się jednak, że jeśli zaatakuje go większa grupa to może mieć problemy.


http://s6.ifotos.pl/img/sygnSohpn_xqawxaw.png

Offline

 

#164 2013-05-10 15:46:54

Senshin

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-04-11
Posty: 29

Re: Miasto

Dou
-Próbowałem ... nie pozostaje mi nic innego jak tylko słuchać się pracodawcy ... No chyba, że ... Hmmm ... - chłopak zamyślił się.
- Więc opuszczam to miejsce i nie poprę cię ... Pójdę za Uchiha i nie będę zabijał bogu ducha winnych ludzi. - chłopak zebrał się po czym wybiegł z pokoju, w którym się znajdował. Dobiegł do Masashi'ego, który rozmawiał właśnie z Daymoshi'm.
- Panowie jestem z wami ... - samotnik troszeczkę zmęczony wypowiedział się po czym się uśmiechnął. - Chyba jestem mile widziany i nie będzie wam przeszkadzało to, że pójdę tam gdzie wy? - znowu się uśmiechnął i wysłuchał tego co mówił jeden i drugi.

Offline

 

#165 2013-05-10 19:40:58

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Agaiew

   Wysłuchałem informacji, dotyczących położenia miejsca, w które miałem się udać. Okazało się, że nie trzeba daleko się nigdzie wybierać, bo sarkofag znajdował się w budynku, w którym się znajdowaliśmy. Ucieszyłem się, gdy dołączyła do mnie Ayane. Poczułem się niemal wyjątkowo - w końcu jedyna kobieta (bo choć dziewczyna, Nany nie mogłem zaliczyć również do tej skromnej grupki) zdecydowała się na współpracę ze mną. Złapałem się jednak na ekscytacji jej obecnością, co odebrałem, jako dziwne. Nie wiedziałem o niej przecież prawie nic. No ale moje oczy widziały swoje... w dodatku od ostatnich kontaktów z przedstawicielką płci pięknej minęło już sporo czasu...
   Uśmiechnąłem się zatem tylko do mojej towarzyszki i wtem rozległ się potężny huk. Kątem oka dostrzegłem lecący w stronę dziewczyny kawałek jelita, czy czegoś temu podobnego, toteż, by ochronić ją przed tym oślizgłym, splamionym krwią pociskiem, odruchowo wyciągnąłem dłoń i pochwyciłem ów narząd jeszcze w locie. Bandaże na dłoni natychmiast nabrały brunatnoczerwonej barwy, choć już po chwili uwolniłem ją od towarzystwa wnętrzności tajemniczego typa.
   Spytałem tylko kuklarki: Wszystko gra? Możemy ruszać?, gdy znowu coś się wydarzyło. Tym razem to mój stary druh okazał się sobie o mnie przypomnieć. Gdy tylko zakończył, odpowiedziałem mu: Tak właśnie myślałem, że jest Ci jakaś bliska. Możesz być spokojny, zatroszczę się o nią. Odnośnie ciała - spoko, zostaw to mnie. Doskonale wiesz, że możesz mi zaufać. Ja będę trzymał kciuki za powodzenie twojej misji. A kunai twój odnalazłem! Ciekawy prezent, nawiasem mówiąc. - po czym uśmiechnąłem się i oddalając się nieco, pomachałem mu przyjaźnie ręką.
   Zostałem sam z fioletowowłosą. Szliśmy przez chwilę w milczeniu, a w mojej głowie szalało morze przemyśleń. Zastanawiało mnie, czy Akio mówiąc, 'bym nie próbował z nią różnych dziwnych rzeczy", miał też na myśli, bym nie traktował jej jak damy (if you know...). W każdym razie, postanowiłem dla własnego spokoju pozostawić jej ten wybór. Jeśli sama uzna, że pragnie być adorowana, na pewno da mi znać!
   Tymczasem miałem sposobność, by dowiedzieć się co nieco o niej samej. Już miałem zadać pytanie, kiedy z drugiego końca korytarza dotarł do nas huk, przypominający tuzin uderzających o posadzkę stóp. Szybko schowałem do kieszeni pierścień, należący do Dou (który, jak podejrzewam, został mi wcześniej przekazany) i spojrzałem w tamtą stronę. Nie wiedziałem, czego się spodziewać. W końcu mogli to być członkowie armii starszego brata, toteż szybkim ruchem stanąłem przed Ayane, by w razie czego osłonić ją przed potencjalnym atakiem.
   Ochłonąłem nieco, gdy dostrzegłem tę charakterystyczną, białą grzywę. Choć byłem niemal pewien, że Hiyoki nic nam raczej nie zrobi, nie mogłem tego powiedzieć o reszcie, której jakoś nie kojarzyłem. Na wszelki wypadek postanowiłem zatem pozostać w stanie gotowości. Miałem nadzieję, że i Ayane nie spuści gardy. Pomyślałem jednak, że okażą odrobinę klasy i żaden z nich nie zaatakuje mnie, kiedy lodowy chłopak rozpoczął rozmowę, którą postanowiłem podjąć... Zdziwiło mnie tylko, że zdawał się on być tak pewny tego, że podzielimy jego zdanie i zdradził nam od razu cały ich plan. Ja nie zamierzałem być takim wylewnym informatorem bądź co bądź opozycyjnej grupy...
   Od początku wiedziałem, że ten Dou wydawał się być jakiś dziwny. Nie zazdroszczę Wam teraz, bo choć cieszy mnie, że macie własne zdanie i nie zamierzacie się poddać rozkazom tego tyrana, którym jest, sądząc po twoich słowach, to z pewnością wam tak łatwo nie odpuści. Przecież już teraz w waszych szeregach może się czaić jakiś szpieg, który tylko czeka na dogodną okazję...
   Tak jak powiedziałeś, mnie również zależy na prawdzie. Dlatego nie zamierzam działać wbrew moim przekonaniom, póki nie będzie mi dane jej poznać. Mam już pewien pomysł, jednak ze względów bezpieczeństwa, nie mogę wam go zdradzić. Wierzę, że nas rozumiecie... Życzę pomyślności i oby nie okazało się, że ostatecznie i tak staniemy naprzeciw sobie... Wybaczcie, nie mamy czasu do stracenia.

   Po czym pożegnałem ich delikatnym ukłonem i sugerując Ayane, by poszła przodem, udałem się z nią do katakumb...
   
   [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2013-05-10 19:41:18)

Offline

 

#166 2013-05-10 19:59:36

Ayane

Gość

Re: Miasto

Już mieliśmy wyruszyć, kiedy nagle zatrzymał nas jakiś wybuch. Nie zdążyliśmy opuścić pomieszczenia, a ktoś dosłownie zniszczył drugiego człowieka, tego, który czegoś ode mnie chciał. Zdziwiło mnie to, nawet odrobinę się przestraszyłam, zwłaszcza, gdy w moją stronę leciały flaki zabitego chłopaka. Na szczęście był przy mnie Shinsaku, który przechwycił w locie jakiś fragment ciała, dzięki czemu nie musiałam się brudzić. Kiedy spojrzał w moją stronę po tym bohaterskim czynie, uśmiechnęłam się do niego na chwilę.
-[i]Dziękuję, wszystko w porządku. Możemy ruszać.[i] - odpowiedziałam mu, ale jeszcze na chwilę zatrzymał go Akio.
Nie chciałam im przeszkadzać, zwłaszcza, że szeptali, dlatego ruszyłam przodem, kiedy Shisanku do mnie dołączył, spojrzałam na niego i pozwoliłam mu iść przodem. Ponownie nam przerwano, tym razem zrobił to Hiyoki, który miał swój własny plan, chyba większość chce tutaj działać na własną rękę z tego co widzę. Lodowy chciał, byśmy pomogli mu, bowiem Dou okazał się być kimś niegodziwym, gra nieczysto i Yuki chcę go wydać razem z Agaiew'em, na którego my głosowaliśmy. Cóż, osobiście czułam, że to całkiem dobry pomysł, jednak nie chciałam sama podejmować decyzji, czułam, że Akio ponosi za mnie odpowiedzialność, dlatego powierzyłam swoje stanowisko Wyrzutkowi. Ten zadecydował, że nie pomożemy białowłosemu, musiałam się z tym pogodzić, dlatego ruszyłam za moim towarzyszem. W sumie to szłam przed nim, dał mi pierwszeństwo. Musiałam się uważnie rozglądać, jestem obeznana w mechanizmach, pułapkach, w moim klanie ciągle się ich używa. Dlatego właśnie, by ochronić Nakayamę, muszę się postarać i być bardzo uważna.

 

#167 2013-05-10 23:33:13

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Miasto

Dou

   Mogło by się zdawać, że na dziś pałac Sashikan urodził nadto dużo absurdów, ale jak się szybko okazało - wciąż mu było mało. Nie wspominając już o tym, że zaraz po tym jak Yosuke zaczął poszukiwać swoich przedmiotów z ekwipunku, rozległy się jego wrzaski i pełne polotu bluzgi w stronę wszystkiego co znalazło się w okolicy, to wkrótce pojawił się jeden ze służących, niosąc ze sobą nie tylko pianę toczącą ze zziajanego pyska, ale także bardzo smutną, wręcz żałobną wieść. Okazało się, że nie tylko długowłosy chłopak o ciętym języku został okradziony, ale także wszyscy Ci, którzy zostawili swój ekwipunek w przydzielonym dla siebie pokoju. Według zeznań sługi, nie pozostało nic, zupełnie nic. Nie ostał się nawet jeden kunai. Cała wina zaś, spadła na wieśniaczego bohatera, jaki jeszcze przed chwilą brał nogi za pas, nie mając przy tym nawet krzty odwagi, aby się odwrócić choćby jeden raz. Zaiste, kolejny i jakże dojrzały absurd, ujrzał światło dzienne.
   Na następny nie trzeba było wcale długo czekać. Chwile później, gdy tajemniczy Hiyoki zebrał całą kompanię, proponując współpracę na swoich własnych, lodowatych warunkach, doszło do niespodziewanego zwrotu akcji. Choć Ryo wyraził swoje zdanie, mówiąc dokładnie to co sądzi i uważa, to nigdy by się nie spodziewał tak gwałtownej i brutalnej zarazem reakcji białowłosego. Ofiarą całego mroźnego przedsięwzięcia padł ninja, który przedstawił się jako Soh i jego pies, jak się zdawało - także wyszkolony w aspektach bojowych, typowo charakterystycznych dla ninja, zbirów i tanich najemników, czyli w gruncie rzeczy jednej jednostki, jak to przyznał sam wielmożny Dou.
   Kiyoshi początkowo milczał, obserwując sylwetki dwóch organizmów, jeszcze przed chwilą prawidłowo funkcjonujących, a teraz zamkniętych pod matową skorupą lodu. Wkrótce jednak zmuszony został do przerwania milczenia, ponieważ Hiyoki zwrócił się do niego i to w taki sposób, że Ryo był pewny jego reakcji, podczas gdy ten mu odmówi. A przecież właśnie to miał zamiar zrobić.
   - Panie Hiyoki - podjął, zignorowawszy wyciągniętą rękę, poprzez powolne skierowanie się w stronę zamrożonego Inuzuki. Patrząc się na bryłę, jak na dzieło malarskie, splótł ręce za plecami i wyprostował sylwetkę, tak jak miał to w zwyczaju robić. Dostojność z niego wprost kipiała. - W normalnych okolicznościach, powiedziałbym: czemu nie, co mi szkodzi, przyjaźni nigdy nie za wiele. Co tam Dou i jego rozkazy, co tam fakt, że jeszcze przed niecałą godziną ręczyłem za niego własną głową i byłem wręcz przekonany, iż to on, nie kto inny będzie najlepszym z możliwych kandydatów. Powiedziałbym także, że łajno mnie obchodzi, kto zostanie nowym Lordem i właściwie, to dla mnie może być nim nawet pies tego jegomościa. Wypiął bym się na wszystko i na wszystkich, z największą przyjemnością idąc najprostszą ścieżką, przynoszącą mi najwięcej korzyści. Na nasze nieszczęście - ton Ryo zmienił się diametralnie; z obojętnego i lekkiego, na twardy i zimny - to nie są normalne okoliczności, panie Hiyoki. Próbowano mnie otruć. Wygłosiłem wykład w sali jadalnej o tym, jak to ninja powinien być czujny, a teraz sam dałem się okraść. Jak dziecko. Jak nowicjusz. Potwierdzając tym samym fakt, że wcale się nie różnie od pozostałych ninja, choć tak bardzo chciałbym wierzyć, że to nie prawda. Obrażono mój ród, moją familię, splamiono... Co ja też gadam! Poszargano mój honor i dumę kryształowego wojownika. Zmieszano ją z błotem i na nią nasrano. Wyjątkowo rzadkim i śmierdzącym gównem. Do tego nic nie idzie po mojej myśli. Zupełnie, ale to zupełnie nic! - warknął, przez zaciśnięte zęby. - Tym samym - stanął bokiem do bryły i Hiyoki'ego jednocześnie - jeżeli chcielibyśmy wszystko to podsumować, dodając i reasumując to wynik byłby następujący - jestem zły jak diabli. Zły jak cholera, jak...
   Pięść Ryo zacisnęła się nie wiadomo kiedy. Nie wiadomo też, kiedy ramię się uniosło i wyprostowało, z hukiem niszcząc lodową bryłę, uwalniając ty samym uwięzionego tam chłopaka i jego psa.
   - Pozwoli więc Pan, panie Hiyoki, oraz wy moi państwo... - kontynuował, pochylając się sztywno w stronę zebranych - że sobie teraz pójdę i odzyskam swoje rzeczy, które z pewnością pan Seshin wziął przez pomyłkę i mi je teraz grzecznie odda. A ty chłopcze - spojrzał na Soha - w ramach wdzięczności, którą z pewnością do mnie pałasz, użyjesz swojego przaśnego noska, jakim się ciągle chwaliłeś i mi pana Seshina wytropisz. Jego i moje rzeczy. Prawda, że tak zrobisz? - zapytał, dość jednoznacznie. Przygotowany na wszystko. Dosłownie na wszystko.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#168 2013-05-11 13:57:46

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Dou

     Po wygłoszeniu swojej krótkiej, raczej nic nie wnoszącej do dyskusji wypowiedzi, Yosuke usunął się w cień, by w spokoju moc przysłuchiwać się toczonej akurat dyskusji. A działo się tu dużo, istna eksplozja antagonistycznych zachowań i emocji, od radosnych przytakiwań po ataki na swoich aktualnych sojuszników. W tejże zaatakowanej osobie Uchiha zauważył Soha, dopiero teraz zdając sobie sprawę z jego obecności. Miał już reagować, lecz uprzedził go Ryo i wygłosił swój plan działania, podsuwając pomysł Raiowi.
     - Moim zdaniem powinniśmy podzielić się na kilka grup, by móc działać na różnych obszarach jednocześnie - zaczął. - Skontaktowanie się z ludźmi od Agaiewa to dobry pomysł, będziemy wiedzieć, co kombinują, Pytanie jest jednak, czy oni będą chcieli współpracować z nami... Odzyskanie sprzętu również jest dobrym posunięciem, w końcu to nasza broń. Rozumiem że macie zamiar ruszyć za Seshisem, idźcie więc. Tylko - przerwał na chwilę, jakby zastanawiając się czy powiedzieć to, co chciał - taka moja mała prośba - nie zabijajcie go od razu. Byliśmy tutaj świadkami tylu różnych zawikłań i różnych nieczystych zagrywek, że nie zdziwiłbym się, gdyby była to kolejna z zagrywek monarchów - zaakcentował ostatnie słowo. - Ja w tym czasie rozejrzę się za Masashim, tym drugim Uchihą. Założę się, że o ile wciąż tu jest, to na pewno nie próżnuje - zakończył swoją wypowiedź po czym ruszył w poszukiwaniu kuzyna, by móc mu opowiedzieć o zaistniałej sytuacji i jednocześnie zapytać go, czy on sam coś ustalił.


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#169 2013-05-11 19:04:01

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Dou.
   
    Zagrywka Hiyoki'ego zaskoczyła mnie. Nie widziałem powodu, dla którego miałby potraktować towarzysza w taki, a nie inny sposób. Na szczęście, został on potem oswobodzony za sprawą Ryo. Zdecydowanie był on potężnym wojownikiem, o czym świadczyła chociażby niewyobrażalna siła, która została zaprezentowana przez rozbicie lodu, który wyglądał na niezmiernie twardy i nieustępliwy.
    Słuchając jego słów, nagle zrodziło się we mnie uczucie, które nakazywało mi się odezwać.
    -Przepraszam, że się wtrącę, ale uważam, że jeśli chcemy znaleźć Seshis'a tylko po to, by odzyskać nasze rzeczy, to jest to moim zdaniem próżny wysiłek. Nie wierzyliśmy plotkom, że dał radę pokonać jakiegoś potwora, ale ufamy, że całe nasze wyposażenie wziął ze sobą?- zapytałem, po czym zwróciłem się do Soha- Chyba lepiej byłoby użyć waszego węchu do wytropienia konkretnie skradzionych rzeczy. Na pewno na swojej katanie, kunai'u, czy czego tam używasz w walce, zostawiłeś swój zapach. Podejrzewam też, że rzeczy te znajdują się gdzieś w tym budynku. Na pewno służba nie dałaby rady wynieść tylu rzeczy niezauważona przez strażników. Co o tym myślicie?
    Szczerze mówiąc, nie czułem się pewnie w tym towarzystwie. Nie znałem nikogo, a tym bardzej nie miałem pojęcia, co począć. Zostałem doszczętnie ograbiony ze sprzętu, na który wydałem ostatnie pieniądze. Na domiar złego nie otrzymałem antidotum, więc i na swoich jutsu również nie mogłem polegać. Ogarnęło mnie uczucie bezsilności i beznadziei. Dlatego też postanowiłem nie wychylać się zbytnio przed szereg. Rozważałem pójście z Kiyoshi'm, jednak on najwyraźniej uznał, że wystarczy mu jedynie pomoc Soh'a. Rozumiałem jego decyzję, dlatego też ruszyłem z całą grupą, której przewodził Hiyoki.
    Dziwnym zbiegiem okoliczności, szybko udało nam się odnaleźć dwoje ludzi z "przeciwnego obozu". Zszokowało mnie, że cały nasz plan został od razu wyjawiony, tym bardziej, że mogli oni nie podzielać naszego zdania. Nie ufałem nikomu, zbyt wiele dziwnych rzeczy miało tu miejsce, żeby można było uśpić swoją czujność. Wypowiedź nieznajomego mi osobnika tylko ją zaostrzyła, szczególnie przez wzmiankę o szpiegu w naszej grupie. Na szczęście miałem jeszcze schowany jeden woreczek z bombkami, który wziąłem "w razie czego". Tak, zdecydowanie te uczucie, że jedyną rzecz, jaką mogłem zrobić jest zasłona dymna, dodało mi otuchy...

Offline

 

#170 2013-05-12 10:48:54

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Tak, tak musicie być świadomi, że jeżeli po ataku na waszą postać, nie odezwiecie się do mnie na gg czy nie napiszecie posta obronnego (chyba, że atak jest dopiero po twoim poście) to uznam, że zgadzacie się  tym i po prostu zgodzę się na zabójstwo.


Dou i Masashi
Osoby, które postanowiły zawierzyć Dou najwyraźniej teraz żałują swojej decyzji ale skąd mogliby wiedzieć, iż za drugą stroną barykady sprawy nie mają się lepiej. Mała awantura, która nastała pomiędzy dwójką samotnikiem korzystającym z elementu lodu a Soh’em zakończyła się niezłym bałaganem. Lód przyparł już miłośnika psów do ściany i powoli zaczął go pochłaniać ale na jego szczęście do całej sytuacji dołączył Ryo zakończając cały spór. W całej kompanii doszło do podzielenia, niektórzy chcieli by  odzyskać swoje rzeczy inni chętnie skontaktowaliby się z drugą grupą i ułożyli wspólny plan działania. Jeśli chodzi o sprawę poszukiwań skradzionych rzeczy to tak jak już zalecił im Dou poszukiwania najlepiej będzie zacząć od siedziby Seshin’a wybranka ludu. Samej grupie pozostało już się tylko podzielić i ruszyć na łowy. Powrócić też trzeba do Uchiha Masashi’ego, który postanowił działać na własną rękę. W pierwszej chwili kupiec z niedowierzaniem przyglądał się swojemu gościu aż odezwał się.
- Zdajesz sobie sprawę, że jak wezmę udział w wyborach to cała moja rodzina i w tym ja znajdą się na listach wszystkich płatnych zabójców? Wiesz, że to może mnie zgubić prawda?-  W tym momencie do pokoju wszedł sługa oznajmujący przybycie kolejnego ninja, który postanowił działać razem z nimi. Powstanie nowego frontu to zagranie, którego nie spodziewałby się nikt, nawet Event Master, jednakże z tego na pewno wyjdzie dodatkowo niezła zawierucha lub może jak opatrzność pozwoli zakończy spór pomiędzy dwójką braci.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#171 2013-05-12 11:26:20

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Masashi wysłuchał odpowiedzi kupca, miał już odpowiedzieć, zaczynał zdanie, kiedy nagle do pokoju wbił sługa przerywając chłopakowi. Uchiha jednocześnie zdziwił się i był zadowolony, że ktoś się za nim udał, poszedł chodź nie znał jego zamiarów do końca, domyślił się, że młody Senshin, bo tak się przedstawiał musiał podążyć za jego tropem. Uśmiechnął się, po czym wskazał młodemu krzesło, na którym on sam wcześniej siedział, o ile Day zgodził się na jego obecność tutaj, jednak nie protestował, więc raczej zgodził się. Masashi miał nadzieję, że na razie młody Samotnik będzie siedział cichutko i zorientuje się w jaką sytuację się wpakował. W końcu Uchiha mógł przemówić do swego rozmówcy.
- Jak sam pan widzi, są inne osoby popierające moją nadzieję w pana, chociaż nikomu jeszcze o moim planie nie mówiłem, zapewne znajdą się również inni... - Przerwał na chwilkę, po czym kontynuował. -... Oczywiście, zdaję sobie z tego sprawę w jakiej sytuacji ty i twoja rodzina moglibyście się znajdować, ale również myślałem, aby pańską kandydaturę utworzyć potajemnie, będą wiedzieli tylko ci co muszą, my, delegaci, którzy staną po naszej stronie i pańscy wojownicy, na placu przekonałem się, że ma pan nad nimi dużą władzę, a na pewno by się przydali. Jeśliby to nie wystarczyło zawsze możemy zorganizować ochronę dla pana i pańskiej rodziny.
Tutaj zrobił dłuższą przerwą, tak by zarówno kupiec jak i Shenshin mogli przeanalizować wszystko, Uchiha sam zaczął krążyć po pokoju. Kiedy już wszystko powinni sobie poukładać kontynuował znowu wlepiony w obraz za oknem.
- Oczywiście zdaję sobie sprawę, że plotki się szybko rozchodzą. Gdyby pan się zgodził od razu ruszyłbym do działania. Zebrałbym ludzi, następnie zająłbym się zbieraniem informacji o pańskich konkurentach i nastawianiem ludności na pańską kandydaturę, jednak jestem pewien, że kiedy usłyszą, że Seshis przegrał, a pojawił się pan to poprą właśnie osobę, która dbała o porządek tutaj. Wszystko postaralibyśmy się zrobić tak, by dwaj bracia nie mieli pojęcia co wyprawia się za ich plecami. Pozwolimy im działać na własną rękę, szybko się sami wykończą, a my będziemy tylko korzystać na ich błędach.
Ponownie zrobił dłuższą przerwę, odetchnął i znowu zaczął krążyć po pokoju, aż wreszcie zatrzymał się przed kupcem.
- Jest pan świadom co zamierza tamta dwójka? "Szanowny" Dou pragnął aby delegaci stojący po jego stronie zaatakowali więzienie i spuścili ze smyczy tamtejszych więźniów na ludność, po to, by później wraz z tymi samymi wojownikami zaprzestać ten "bunt", cała chwała poszłaby na jego konto. Rozumie pan? Trzeba ludziom przedstawić sytuację i uświadomić, że ich kandydat był tylko fikcją, pozostała dwójka nie zawaha się ich poświęcić dla zdobycia władzy, a jedynym odpowiednim kandydatem jest pan... Powtórzę to jeszcze raz... Jest pan ratunkiem dla tego kraju, czy nie warto zaryzykować moim życiem by to dokonać? Tak... Jeśli przyjdzie taki czas chętnie posłużę za pańską tarczę.
Zakończył wreszcie najważniejsze sprawy. Teraz Uchiha dał kupcowi to przemyśleć, w końcu to nie był prosty wybór i on to rozumiał, jednak czas też naglił.
- Senshin'ie, jeśli dobrze zapamiętałem imię. Jestem wielce rad, że postanowiłeś się przyłączyć do mnie, twój ruch był zapewne bardzo wspomagający, pan Day ma teraz prawdziwy dowód, że nie tylko ja podzielam taką opcję. Dziękuję ci, jednak to nie koniec... Wiesz może co zdecydowali inni? Ruszyli za planem Dou, czy ów bestia w ludzkiej skórze przedstawiła może jakiś kolejny plan? Musimy dowiedzieć się wszystkiego.
Po tych słowach Uchiha zamilkł wysłuchał wszystkiego, a następnie jakby coś sobie przypomniał.
- Pojawiła się kolejna okazja... Szanowny Day, Dou zapragnął śmierci Seshis'a, który jest eskortowany przez pańskich wojowników. Trzeba wysłać im na pomoc ludzi, gdybyśmy uratowali tego człowieka może zechciałby zrezygnować i pomóc nam w realizacji planu? Czy nie warto zaryzykować? Zwłaszcza, że ten człowiek ma ogromne poparcie ludu... Wszystko zależy teraz jedynie od pańskiej decyzji, jeśli chce pan podjąć się tego zadania proszę wydawać rozkazy.
Oznajmił, po czym wreszcie zamilkł całkowicie i czekał na odpowiedź kupca. Miał tylko nadzieję, że jego gadka nie pójdzie na marne, spojrzał kątem oka na Senshin'a, który poniekąd przyczynił się do przyszłych wydarzeń.

Ostatnio edytowany przez Masashi (2013-05-12 11:38:55)

Offline

 

#172 2013-05-12 11:50:57

Senshin

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-04-11
Posty: 29

Re: Miasto

Senshin usiadł na stołku i wsłuchiwał się w to co mówił Masashi. W pewnym momencie Uchiha zapytał go.
- Jak myślisz ... Próbowałem go przekonać, żeby nie robił tego lecz on dalej trzyma się swojego jakże mizernego i kruchego planu. Chciałem iść i przekonać lud lecz usłyszałem sprzeciw z jego strony.
Przez chwilę przestał mówić i zamyślił się. Po chwili zadumy kontynuował.
- Pytasz czy wiem coś ? No więc powiem tak ... - przerwał na chwilę - Dowiedziałem się tyle, że nasze rzeczy zostały zabrane, to znaczy ukradzione ... Dowiedziałem się także, że zmienił się cel Dou. Ten obłąkaniec najpierw chce zabić Seshis'a, a potem wykonać plan z więzieniem. - chłopak oparł się na krześle - Jeżeli mogę dodać coś do Twojego przedsięwzięcia Masashi ... - Samotnik nie czekał na odpowiedź tylko kontynuował - Z całym szacunkiem, ale jeżeli dwóch braci się wyniszczy nawzajem ... można by powykorzystywać Seshis'a. Chłop ma za sobą prosty lud ... Nie chce obrażać nikogo przekonań, ale jeżeli jest chłopem to jest to zapewne pusty prostak dążący do władzy. Można by mu coś obiecać ... nie wiem ziemię ... cokolwiek za jego pomoc. W każdym razie On teraz będzie potrzebował pomocy, kiedy psy Dou się na niego rzucą. - urwał na chwilę, wstał i mówił dalej - Tak więc jakbyśmy pomogli Seshis'owi i ostrzegli go to może on pomógłby nam ... Dalsza sprawa ... Chodzi o tego gościa co pół miasta rozwalił. Nie uważacie, że może się przydać ? W obecnej sytuacji każdy będzie potrzebny. - chłopak podszedł do mężczyzny i popatrzył na niego, mówiąc dalej - Tak więc Daymoshi czy przyjmiesz ofertę Masashi'ego i moją pomoc i staniesz się nowym władcą ? - skończył mówić, uśmiechnął się i oczekiwał na odpowiedź.

Offline

 

#173 2013-05-12 13:18:59

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Dou

Widziałem, że moi towarzysze nie bardzo podzielali moje zdanie, ale w sumie mi to odpowiadało, im dłużej to trwało, tym więcej planów wymyślałem i w sumie nie chciałem w nie mieszać innych, może zostaliby przez to ranni, czy coś, na to nie mógłbym sobie pozwolić, miałbym potem wyrzuty do samego siebie. Kiedy Ryo uratował Soh'a, nie zareagowałem, nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia, Inzuka nie musiał zginąć, a nauczkę na pewno dostał. Natomiast do samego Kiyoshi'ego straciłem zaufanie, które na chwilę u mnie zdobył. Chłopak wydawał mi się być dość dziwnym osobnikiem, pewnym siebie, egoistycznym, kimś, kto nie bardzo umie współpracować. Jednakowoż musiałem zachować pozory i nie dawać po sobie znać, iż nie darzę go sympatią. Ryo i Soh poszli polować na Seshis'a, Yosuke chciał znaleźć Masashi'ego, został Ayamaru.
-Idź z nimi, z kimkolwiek byle nie ze mną. Może dołącz do Ryo i Soh'a, nie wiem, jak wolisz. Ja muszę coś załatwić sam. - dałem znać drugiego Kiyoshi'emu i się ulotniłem.
Jakiś czas później udało mi się natknąć właśnie na Shinsaku i Ayane, ci jednak nie bardzo popierali mój pomysł, sami mieli jakieś własne plany, które chcieli zrealizować, dlatego właśnie po prostu przytaknąłem na ich słowa i życzyłem im powodzenia. Teraz postanowiłem działać sam, przynajmniej na razie, chciałem coś zrobić, lecz musiałem być ostrożnym. Skierowałem swoje kroki w stronę lochów, więzienia, miejsca, gdzie zamknięci byli wszyscy rozbójnicy a także... Akami. Chciałem przede wszystkim uwolnić Samotnika, by potem mi pomógł, albo podjął się jakichś innych działać. Na ten moment musiałem jednak działać incognito. Kiedy już udało mi się znaleźć wyczekiwane miejsce, podszedłem do jednego ze strażników, rozglądając się uprzednio.
-Przybywam tutaj z rozkazu Dou. Moim zadaniem jest przeprowadzenie rozmowy z nowym więźniem, który spowodował ostatnio zamieszki na zewnątrz, po rozmowie mam stwierdzić, czy go uwolnić czy też nie, jednak rozmowa jest priorytetem. Gdzie jest jego cela? A i dodam, iż Dou ma pewne koncepcje, dlatego kiedy wskażesz mi kierunek, po prostu zabierz pozostałych strażników i udajcie się do innej części pałacu, tak na wszelki wypadek. I nie wnikaj, Dou sobie tego nie życzy. - zwróciłem się ostrożnie do strażnika, uważając na słowa.

 

#174 2013-05-12 16:54:04

Nana

http://img607.imageshack.us/img607/5717/silniczekcb.png

Zarejestrowany: 2012-02-09
Posty: 211
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Trochę się działo, nie powiem. Straciłam swoje rzeczy i mam nadzieję, że choć część z nich odzyskam, ponieważ było wśród kilka pamiątek, które są poniekąd dla mnie ważne. Wkurzyłam się bardzo ostro, ale próbowałam to skrzętnie ukrywać wewnątrz siebie, co raczej za dobrze, jak na tak młodą osobę, nie wychodziło. Spojrzałam ze smutkiem i żalem w oczach na Akemiego. Wtedy on dał mi kunai'e, z których wzięłam tylko dwa, a wtem na mojej twarzy doszedł mały i skromny uśmieszek.
- Do boju! - z żalem w głosie krzyknęłam w bliżej nieokreślonym kierunku, a następnie wskoczyłam na plecy Akemiego, a podarowane mi kunai trzymałam w jednej ręce.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#175 2013-05-12 17:41:40

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Miasto

Dou
A więc nasze drogi rozdzieliły się. Hiyoki polazł w mi bliżej nieznanym kierunku, Ryo poszedł za Seshinem, ja zaś zostałem sam. Postanowiłem mimo wszystko znaleźć jednego z Uchiha, bodajże Masashiego, który zniknął... Gdzieś. Kilka chwil zajęło mi odnalezienie "zguby", a jak? Przechodząc jednym z korytarzy usłyszałem rozmowę między Daymonoshim a nowopoznanym czerwonookim. Pewnym krokiem wszedłem do pomieszczenia, co na pewno usłyszeli będący tam. Na wstępie podniosłem lekko ręce, w geście pokoju.
- Spokojnie panowie... Przychodzę tu, bo sprawy się nieco pokomplikowały. Dou ma zamiar wykorzystać uciekinierów z więzienia, aby przejąć władzę wraz z wojskiem. Nie wiem, co planuje Agaiew, ale na pewno chce zaszkodzić bratu. Wraz z resztą postanowiliśmy wyeliminować tych dwóch, ale nie wiemy kto może wejść na ich miejsce... Ale chyba już propozycja została określona, prawda, panie Daymonoshi? Sądzę, że jest pan odpowiednią osobą na stanowisko lorda... - Mówiłem spokojnie, ale z charakterystycznym dla mnie, lekko kpiącym uśmiechem.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#176 2013-05-12 21:05:41

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Miasto

Dou

     Inuzuka wcale nie kwapił się do odpowiedzi. Właściwie, to nie kwapił się do czegokolwiek, zupełnie tak jak jego pies. Oboje leżeli, bezwładnie, wyraźnie pogrążeni we śnie. Jednakże spaniu, jak wiadomo, towarzyszy głęboki, miarowy oddech, lub cokolwiek, co wskazuje na poprawne funkcjonowanie organizmu. Po tych zaś, Ryo nie znalazł jakiegokolwiek śladu. Wszystko natomiast wskazywało na jedno.
     - No nie.. - warknął przez zaciśnięte zęby, sprawdzając tętno Soha, a później psa. Zaraz po tym zerwał się, oparł ręce na biodrach i spojrzał w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stał Hiyoki. Tego jednak już nie było. Zniknął także mężczyzna, którego skórę znaczyła znaczna ilość kolczyków. Z Kiyoshi'm został tylko jego pobratymiec z klanu, oraz długowłosy o imieniu Yosuke, jaki zdążył już pochwalić się głęboką wiedzą na temat wyzwisk, oraz rzucania na lewo i prawo sprośnymi kurwami.
     - Nie żyją. Oboje. - potwierdził to, co było już wiadome zaraz po tym, jak sprawdził puls. - Wygląda na to, że dzieciak nie zdążył pochwalić się swoim węchem. I pomyśleć, że tylko dlatego, iż miał nieco inne poglądy. Cóż... Lepiej się zastanówcie za kim chcecie podążać... - Ryo westchnął, kucając w międzyczasie przy zwłokach. Jedną rękę położył na chłopaku, drugą na jego pupilu. Błysnęło zielone światło, a oba ciała zamieniły się w zielone, kryształowe posągi. Za chwilę posągi zaczęły pękać charakterystycznym dźwiękiem, pokrywając się przy tym co raz gęstszą siecią rys. Nie trzeba było długo czekać, aż w końcu rozpadły się  na kilka części, a te na kolejne, jeszcze mniejsze. Wkrótce pozostał sam zielony pył, który nie wiadomo kiedy zniknął wszystkim z oczu.
     - Jak powiadają w naszym klanie: z kryształu powstałeś, w kryształ się obrócisz... - uśmiechnął się sucho, ugryzł w kciuk. Opuszek palca zaczerwienił się od krwi. Ryo przyłożył rękę do podłoża, spod którego, niemal natychmiast, rozniosła się pieczęć, by później eksplodować białym dymem. Wszystkim zgromadzonym ukazał się mały, pozornie niegroźny pies. Lider psów Ninken, zwany Pakkunem. Oboje wyszli, niespecjalnie oczekując by ktoś poszedł w ich ślady.
     Kiyoshi poszedł tam, gdzie był jedyny trop. Do siedziby Pana Seshina. 


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#177 2013-05-13 00:03:39

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Dou

    Chłopak z klanu Inuzuka leżał bez życia na podłodze. Po chwili został skrystalizowany, teraz miałem już pewność, że Ryo to mój krewny. Jego kryształ miał kolor zielony, nie był zatem barwy mojego. Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z nikim, kto używałby technik opartych na moim Kekkei Genkai. Czy odcień kryształu miał coś wspólnego z jego użytkownikiem?
    Z drugiej strony, dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że Lodowy zabił Soh'a jedynie za to, że nie poparł jego zdania. A myślałem, że to osób z drugiego frontu politycznego mieliśmy się obawiać. Nie miałem najmniejszej ochoty za nim iść. Poza tym dość jasno wyraził się, że chce działać sam. Może było to spowodowane moją tymczasową niezdolnością do walki, może czym innym, nie umiałem odpowiedzieć na to pytanie. Nie dołączenie do niego było o tyle dobrym wyjściem, że nie musiałem ważyć każdego słowa, choć nie ukrywam, że wolałem wtedy siedzieć cicho, niż palnąć jakieś głupstwo.
    Drugą zaskakującą sprawą był fakt, że jeszcze chwilę temu Ryo chciał polegać na wyostrzonych zmysłach Soh'a, mimo iż mógł przyzwać jednego z psów-ninja, co właśnie się zdarzyło. Postanowiłem jednak nie wnikać. Zamiast tego, patrzyłem z niekrytą ciekawością na jutsu przywołania. To także była dla mnie nowość.
    Niemalże natychmiast opuścili pomieszczenie, wyrywając mnie ze zdumienia. Nie pozwoliłem sobie na zbyt długie zastanowienie i pognałem za nimi. Nie chciałem zostać sam.
    -Przepraszam, może mógłbym pójść z wami na poszukiwania?- zapytałem trochę nieśmiało, jak to miałem w zwyczaju, gdy dopiero kogoś poznawałem- Oczywiście jeżeli nie masz nic przeciwko- zwróciłem się do Kiyoshi'ego.

Offline

 

#178 2013-05-13 16:03:38

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

Agaiew

Proszę, coś ciekawego jednak zdarzyło się na tym spotkaniu. I nie chodzi mi o zabójstwo tego szpiega, a o to co potrafi Akemi. Nie spodziewałem się, że ktoś może posiadać takie umiejętności, cieszyłem się, że to on będzie towarzyszył mi na misji, którą zlecił nam Agaiew. Jednak widok tak dużej ilość krwi i flaków na ścianach i podłodze trochę obrzydził mi życie i na mojej twarzy pojawił się minimalny grymas. Wracając jednak do spraw ważnych - Akemi wygłosił swój plan działania na który bez żadnego słowa się zgodziłem. Pasowało mi to, że będę ochraniał tyły podczas podróży, jednak moje umiejętności i tak przydadzą się do likwidacji naszych przeciwników. Jednak zażenowałem się dopiero wtedy kiedy do pokoju w którym znajdowaliśmy się, wleciała służba z komentarzem na temat zdarzenia - kradzieży naszych rzeczy:
- Jestem cierpliwy i to bardzo ale nawet ja mam swoje limity. Ten budynek do jasnej cholery bronią ninja tacy jak my, prawda? Więc jakim cudem Seshin mógł skraść te rzeczy, skoro został odprowadzony przez strażników. Teraz sobie daruje szukanie moich rzeczy, ale to naprawdę sytuacja ta przypomina mi już jakiś słaby skecz... - powiedziałem kiedy Agaiew opuścił pokój. Westchnąłem i chwilę później pokręciłem głową. Byłem pewny, że dam sobie radę bez ekwipunku jednak strasznie żałowałem tego, że nie będę mógł przetestować teraz mojej nowo kupionej zbroi. Kiedy Akemi wraz z Naną ruszyli, tak jak to ustalił Samotnik, postanowiłem iść za nim i dziewczynką.

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2013-05-15 01:08:42)

Offline

 

#179 2013-05-14 17:00:04

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Dou

     W końcu, po dłuższym pałętaniu się w tę i na zad, natrafił na pomieszczenie swojego kuzyna. Gdyby nie sługa, najprawdopodobniej pałętałby się bez celu po budynku, wyśmiewając swoją własną umiejętność orientacji w terenie. Jakby nie było, po niektórych korytarzach przechadzał się kilkukrotnie. Kiedy już zakończył krytykować samego siebie, zaczął sobie układać, co opowie kuzynowi, by wyszło z tego choć w niewielkim stopniu, szybko jednak rozmyślania te zeszły na dalszy plan, ustępując pola scenie, która miała miejsce wcale nie tak dawno. Na myśl o leżącym bezwładnie Sohu przeszedł go dreszcz, nawet bardziej zimny i złowieszczy, niż zaraz po fakcie. W końcu mózg przyswoił wszystkie potrzebne informacje - w tej grze nie ma miejsca dla miękkich, swoiste prawo dżungli. Ludzie widocznie kierowali się zasadą jedz, lub zostań zjedzonym, także w sprawach przekonań. W tym momencie Uchiha stwierdził, że swoje przemyślenia, a także emocje będzie zostawiać dla siebie, nie narażając się przy tym na nieprzyjemności, tak jak znajomy mu Samotnik. Nie ważne, przejdźmy do ważniejszych rzeczy.
     Po wejściu do pomieszczenia, Yosuke skinął lekko głową na znak przywitania, następnie podrapał się po głowie i chrząknął, szukając jakiegokolwiek słowa, które mógłby powiedzieć, poza "No cześć". Z pantałyku zbiła go obecność jeszcze jednej osoby, z którą nie tak dawno przecież miał do czynienia w pokoju obok. Stał chwilę w milczeniu, po czym w końcu odchrząknął raz jeszcze i po prostu powiedział:
     - Widzę, że źródło informacji już zdobyłeś - wskazał najpierw na Daymohshiego, potem na Senshina. - Szkoda, myślałem, że choć trochę zaskoczę cię tym, co się wydarzyło. Tak czy siak, robi się nieciekawie. Twój kumpel, Hiyoki, właśnie zamroził jednego z moich znajomych, tylko dlatego, że tamten miał inne zdanie na temat... Ale nie to jest teraz ważne - zamilkł i podpadł się rękoma na piersiach, wyciągając jedną z nich do podbródka, by móc się podetrzeć. - Zakładam, że masz plan działania, bo ja mam kompletną pustkę w głowie. Jestem gotowy do pomocy, choćby nawet i teraz, po prostu będziecie musieli mnie uświadomić, co się tutaj działo... - teraz zwrócił się do Senshina, z chęcią krytyki jego wypowiedzi, którą ukradkiem podsłuchał. - Nie wydaje ci się, że granie na swoją korzyść będzie nieco samolubne? Seshis jest wieśniakiem, ale to nie znaczy, że mamy go wykorzystywać do naszych planów. Równie dobrze moglibyśmy posadzić go na tronie. Tam też byłby jedynie marionetką. Moim skromnym zdaniem, powinniśmy go zostawić tym, którzy się za niego mieli wziąć. Zakładam, że ci Kiyoshi nie wywiną jakiegoś numeru...


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#180 2013-05-14 17:06:03

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Agaiew


- Wygląda na to, że być może będę miał okazję go odnaleźć. - Odpowiedziałem lordowi na wieść o skradzionych rzeczach, dobrze ze swoje miałem ze sobą ukryte pod płaszczem. - Zajmę się znalezieniem skradzionych rzeczy jeżeli Seshin maczał w tym palce to tym lepiej dla mnie. Tymczasem uważajcie na siebie i nie ufajcie tym którzy poparli innego kandydata. Do zobaczenia i jak moja poprzedniczka powiedziała do boju!
Po tych słowach czym prędzej opuściłem pokoje mojego kandydata na lorda w końcu czas grał tu ważną rolę i z pewnością nie uspokajał tłumu zgromadzonego przed murem. W dodatku robiło mi się nie dobrze od całej tej polityki w czasie śledztwa mogłem porzucić maskę przybraną na oficjalne spotkania i być po prostu sobą, a przy odrobinie szczęścia kogoś stłuc. Ruszyłem do osoby która wydawała się wiedzieć dość sporo o tym miejscu przy okazji wyglądało że miała sporo małych szpiegów. Udałem się prosto do komnaty  Daymoshsiego, dzięki poradą służących nie miałem problemu z jej znalezieniem. Nieco zdziwiła mnie obecność innych ninja, ale być może Dou miał jakieś plany co do niego.
- Hej - przywitałem się krótko ze  wszystkimi, uśmiechając się przy tym.- Nie chcę wam przeszkadzać w tym co robicie cokolwiek to jest, ale potrzebuje twojej pomocy panie Daymoshsi. Wyglądasz na kogoś kto dużo wie tak się złożyło, że w pałacu był złodziej prawdopodobnie ktoś od Seshina, albo nawet on. Jesteś może w stanie mi wskazać gdzie ten złodziejaszek mógł się udać, albo gdzie mogę znaleźć byłego kandydata na lorda.

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-05-14 17:12:24)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#181 2013-05-14 18:28:51

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Masashi stał i wyczekiwał odpowiedzi Day'a, to było najważniejsze, jednak w pewnej chwili do pokoju wszedł Yosuke, na widok kuzyna Uchiha uśmiechnął się. Wysłuchał co miał do powiedzenia kuzyn, po czym odpowiedział.
- Jeśli naprawdę chcesz się do nad przyłączyć to będziesz miał jeszcze nie jedną szansę by się wykazać kuzynie.
Po tym zaczął słuchać Yosuke widocznie miał swój własny pogląd, co prawda nie było to nic złego, jednak to prowadziło do kłótni i komplikacji, postanowił zareagować na to szybko i krótko, starając się przy tym zostawić pewna kwestię klarowną.
- Zrobimy tak jak ja powiedziałem, chyba, że pan Day zmieni rozkazy, nie potrzeba mi tutaj kłótni, więc jak komuś się nie podoba może się w każdej chwili wycofać, nie poniesie żadnej kary dopóki nie stanie nam na drodze... Zrozumiano? Przy okazji dziękuję za informację kolego, mam rozumieć, że stajesz po naszej stronie?
Wypowiedział dość chłodno te zdania na końcu zwracając się do nieznajomego Samotnika, po czym zamyślił się, wiadomość o jego przyjacielu bardzo go zaskoczyła, nie spodziewał się tego po nim.
- Też uważam, że powinniśmy skorzystać z pomocy człowieka, którego ostatnio zamknąłeś w lochu panie, jeśli się zgodzisz osobiście wraz z eskortą twoich ludzi udam się porozmawiać z nim.
Nagle do pokoju wszedł niespodziewany gość, przez, którego Uchiha nagle zamilkł. Na razie stał w ciszy odwrócony plecami do niego, a kiedy tamten skończył mówić odwrócił się i podszedł do niego.
- Witaj kolego... Widzę, że okradli wszystkich, również chcieliśmy spytać pana Day o to, jednak nic nie wie... Powiedz, czy inni też tak jak my postanowili opuścić to miejsce? Sprawy nie mają się najlepiej, nie chcemy mieć z tym nic wspólnego.
Odezwał się z uśmiechem. Musiał nieco pograć, w końcu nie mógł na razie nikomu powiedzieć o tym, że siedzą tutaj, aby zorganizować nowy front. Odwrócił się i spojrzał na Day'a mając nadzieję, że również odpowiednio zareaguje, aby wypędzić stąd aktualnego intruza. Trochę dziwiło chłopaka, że nagle wszyscy zaczęli się tutaj zlatywać, no ale co zrobić...

Ostatnio edytowany przez Masashi (2013-05-14 18:44:32)

Offline

 

#182 2013-05-17 11:13:46

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Agaiew

Tak więc spotkanie u lorda Agaiew'a dobiegło końca, po dość krwawym zakończeniu podzieleni bohaterowie wyruszyli w swoje strony. Lider klanu wyrzutków i przedstawiciel klanu lalkarzy jako pierwsi zbliżyli się do miejsca swojego zadania. Po małym spotkaniu znaleźli się kilkanaście metrów od wielkich białych drzwi zamykających schody do podziemia. Właśnie te wrota zamykane były na klucz przez ubranego w lniane szare szaty ze szpiczastym kapturem. Klucz, który trzymał zrobiony najprawdopodobniej ze złota włożony w usta jednej z marmurowych twarzy wyrzeźbionych na drzwiach, przekręcony został dwa razy w lewo po czym wchodząc głębiej raz w prawo. Gdy wrota zostały zamknięte tajemnicza postać włożyła klucz do kieszeni i nieświadoma obecności dwójki ninja ruszył w swoją stronę. Najprawdopodobniej by wejść do podziemi najpierw będzie trzeba wykraść klucz. Przechodząc do Lidera klanu Namikaze Akio, ten wybrał się do obleganego już przez innych kupca Daymoshi'ego. Ten miło przyjmując kolejnego gościa oderwał się od rozmowy i wysłuchał Akio od razu odpowiadając.
- Widzisz, najprawdopodobniej cała służba, lub jej część także murem stoi po stronie Seshin'a. Nie wiem jak on to zrobił ale owinął wokół palca całe społeczeństwo. Niestety nie wiem gdzie przebywa, moi dwaj strażnicy, których wysłałem na pościg jeszcze nie wrócili. Najlepiej będzie jak przeszukasz jego komnatę. Być może tam znajdziesz jakieś wskazówki gdzie się udać. -
Grupa, która miała przeszkodzić poplecznikom Dou wyruszyła na poszukiwania swoich tymczasowych oponentów.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#183 2013-05-17 11:55:36

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Ogłaszam powstanie nowej grupy: Daymoshsi

Daymoshsi i Dou

Okazało się, że Daymoshsi może stać się nowym kandydatem na tron, który mógłby całkowicie odmienić losy bitwy. W jego pomieszczeniu było już czterech bohaterów i każdy uważał, że to on powinien zasiąść na tronie. Kupiec po, krótkiej wizycie Namikaze Akio zamilkł na chwilę wpatrując się w pustkę. Cała ta propozycja była niespodziewana i musiał przemyśleć wszystkie za i przeciw. Po dłuższej chwili głośno wziął oddech i z cała powagą powiedział.
- Dobrze, jeżeli taka jest wasza wola wezmę udział w wyborach, jednakże jest kilka problemów, które będzie trzeba rozwiązać. Heheh wiecie każdy ma parę grzechów na sumieniu. Jest trójka osób, które były świadkami kiedy trochę... narozrabiałem. Niestety Dou i Agaiew wiedzą o nich i jeżeli to wyjdzie na światło dzienne to mogę być skończony. Trzeba by uciszyć te osoby. Dalej jeżeli chodzi o tego wariata to kategorycznie odmawiam uwolnienia go, jest niebezpieczny i musi odsiedzieć za swój występek. Jeżeli zgodzicie się wyciszyć tylko trójkę mogę kandydować gdzie tylko chcecie. - Najwidoczniej, nie ma osoby która jest tylko dobra lub tylko zła, za każdym chodzi jakaś mroczna przeszłość.

Dwójka Kiyoshi, która wyruszyła na poszukiwania Seshina postanowiła zacząć od jego komnaty. Już od odchylenia drzwi uderzył w nich obrzydzający swąd palonej skóry, całe pomieszczenie jak się okazało było całe we krwi. Krwi dwóch strażników co pobiegli za nim tuż po wyborach. Jeden z nich przeszyty mieczem na wylot i przybity do ściany, drugi zaś nieszczęśnik nienaturalnie wykrzywiony płonął na kamiennej podłodze. Przez otwarte na oścież okno wlatywał wiatr rozrzucając różne kartki z niechlujnym pismem. Tylko jedna karta była przypięta do biurka. Na papierze narysowana była kobieta, goła kobieta z podpisem "Tsu".  Samego poszukiwanego nigdzie nie było. Pozostał jeszcze Hiyoki, który za wszelką cenę próbował dostać się do więzienia. Zatrzymany przez strażników wymyślił krótką historyjkę, na którą dostał tylko jedną odpowiedź.
- Rozkazywać nam może tylko lord feudalny lub Pan Daymoshsi, odejdź i wróć z pismem od naszego mocodawcy, Dou jak na razie nie ma tutaj żadnej władzy.-


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#184 2013-05-17 12:40:32

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Dou

Wiedziałem, że łatwo pójść nie może, ale nie spodziewałem się, że będzie tak beznadziejnie. Dou nie dopilnował tego, byśmy mogli w spokoju dostać się do więzienia, ba! Nie poinformował nas nawet o tym, iż nie będą nas chcieli do niego wpuścić. Czyli rzeczywiście uważa nas za swojego rodzaju służących, najemników, którzy bez względu na konsekwencje będą wykonywać to, co im każe. Strażnicy nie byli przyjaźnie nastawieni, ale wiedziałem jak ich ostudzić, dosłownie.
-Z pismem? A, okej. - odpowiedziałem, rozejrzałem się, po czum dodałem: -Zimno tu, co? - i w tym momencie wszyscy przestali się ruszać, zostali uwięzieni w lodowych filarach, które zostały błyskawicznie stworzone.
Były one dość grube i wieńczyły podłogę z sufitem, wyglądały dość ładnie. Po całym incydencie po prostu ruszyłem w swoim kierunku, szukając miejsca, w których przebywał Akami. Chciałem go uwolnić, pomóc mu, na pewno się przyda. W momencie, gdy znalazłbym jego więzienie, po prostu użyłbym lodu, by je zamrozić, następnie rozwaliłbym lód, tworząc przejście.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#185 2013-05-17 20:36:56

Masashi

Zaginiony

46847263
Zarejestrowany: 2013-02-08
Posty: 139
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [3]
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Daymoshsi

Masashi odetchnął, kiedy pomieszczenie opuścił Namikaze. Po tym nastała głucha cisza, Daymoshsi musiał przemyśleć całą tą sprawę, kiedy wreszcie się zgodził i przedstawił swą prośbę Uchiha wyprostował się. Spoglądając na kupca zwrócił się do swych towarzyszy.
- Wybaczcie, że się porządzę w tej grupie, jednak trzeba działać, wszyscy wykonali ruch, czas byśmy również zaczęli działać... Senshin'ie i ty kolego - Zwrócił się do Koruzonu. - Mam dla was pewne zadanie. Udajcie się do miasta, ogłoście, że kandydat ludu przegrał. Nie będziemy ukrywać prawdy, zdradźcie również, że dwaj bracia postanowili go zabić... Musimy zdobyć poparcie ludu, jednak najpierw musimy sprawić, że znienawidzą pozostałych kandydatów. Nie zdradzajcie jednak informacji o tym, że pan Daymoshsi przystąpił do wyborów.
Po tych słowach spojrzał na nich lekko odwracając głowę tym samym odsyłając ich. Teraz spojrzał na kuzyna, któremu chciał powierzyć inne zadanie.
- Osobiście udam się zgładzić owych osobników, jednak jeśli by się dało chciałbym prosić o osobę towarzyszącą, nie musi to być wojownik, na polu walki potrzebujemy gońca, w razie czego dostarczy panu wszelkie informacje ode mnie. Co to są za osoby?
Wytłumaczył, jednak nie zakończył jeszcze mówić, założył ręce poniżej klatki piersiowej i kontynuował.
- Rozumiem pańskie podejście, w takim razie proszę abyś wysłał pod jego cele zwiększoną ochronę, inni zapewne również będą chcieli skorzystać z jego usług, tamtym przedstawieniem pokazał, że podejmie się każdego zadania, to zwykły barbarzyńca, który innym zapewne może się przydać... Zapewniam, że inni nie będą się pytać o pańską zgodę tak jak ja, możliwe, że ktoś będzie chciał go uwolnić, proszę to przemyśleć.
Teraz, dopiero kiedy skończył spojrzał ponownie na kuzyna i wysłuchał wszystkiego co miał do powiedzenia kupiec. Miał nadzieję, że otrzyma odpowiednie informację, jak i również proszonego gońca. Po formalnościach odwrócił się na piętach jednocześnie zakrywając całkowicie głowę i twarz kapturem, wolnym krokiem ruszył w stronę wyjścia.
- Yosuke, udasz się ze mną.
Oznajmił stanowczo i chłodno, po czym wyszedł.

Ostatnio edytowany przez Masashi (2013-05-17 20:37:13)

Offline

 

#186 2013-05-18 20:58:07

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Miasto

Dou - poszukiwanie Seshina



   Komnata, w której jeszcze niedawno doszło do morderstwa Inuzuki, była pusta. Pozostałości lodu, dawnej konstrukcji Mroźnego Ninja, topniały, zamieniały się w wodę, tworząc wszędzie dokoła kałuże, wyjątkowo czyste i przejrzyste. Nienaturalnie wręcz. Każdy zaś z tych, którzy jeszcze przed chwilą opowiadali się za Dou, poszedł w swoją stronę z własnym, idealnym planem. Ryo na ten czas takiego nie posiadał, wręcz przeciwnie. Wszystko co robił było tylko i wyłącznie owocem impulsu i nieroztropności. Gwałtem jego poszarpanej dumy i sposobem na jej ukojenie. Musiał, musiał za wszelką cenę odzyskać swoje rzeczy, by móc się stąd wydostać i pozostawić te miejsce w niepamięci na jakiś czas. Śmiał się w duchu z tych głupców, co teraz wykonują kolejne misję dla swoich bogatych waszmości. Nie wiedzieli, nie mogli wiedzieć, że bez znaczenia kogo wybiorą, ten i tak umrze. Zostanie zamordowany, bo tak przecież Ryo zaplanował, za nim jeszcze tu przyszedł i za nim dowiedział się o jakichkolwiek wyborach.
   Nie zauważył nawet, że ma obok siebie towarzysza i to do tego ze swojego klanu. Ayamaru, chłopak, którego poznał jeszcze dzisiaj, wyglądał na dobrze zapowiadającego się wojownika. Oczywiście, sporo minie za nim będzie tak silny jak elitarna jednostka jego kuzynów, ale kto wie...
   - Kto wie... - powtórzył w myślach Ryo, uśmiechając się ukradkiem. - Ja w jego wieku byłem już potęgą, skąd więc pewność, że i on nią nie jest? Niepozorny gaszek, a może mi z zaskoczenia przylać w łeb. Trzeba go będzie mięć na uwadze, kiedy przyjdzie co do czego, oj trzeba...
   Nie zauważył nawet, że doszedł do końca korytarza. Pakkun, towarzyszący im pies, powąchał podłogę pod drzwiami i z wyjątkowo cierpką miną, pokręcił głową. Ryo znał ten grymas i wiedział również co oznacza. Zakrył nos strzelistym kołnierzem marynarki i powoli otworzył drzwi. Wiedział już, że postąpił właściwie, blokując nozdrza.
   Widok martwych trupów zrobił na nim wrażenie. Zmasakrowane, stopniałe do granic możliwości postacie, powyginane w sposób nienaturalny, wskazywały na kaźnie w jakich zostały zduszone, nim opuściły ten świat. Czoło starszego Kiyoshi'ego zmarszczyło się, brwi zbiegły, szczęki zacisnęły. Wezbrał w nim gniew.
   - Nie dotykaj ciał - warknął do Ayamaru, rozglądając się dokoła - nie dotykaj niczego. W innym wypadku poucinam ci ręce. Pakkun... - chciał wydać rozkaz zwierzęciu, ale te już działało. Wąchało kartkę przypiętą do biurka, jedyny dalszy trop. Nie zastanawiając się choćby na moment, Ryo zerwał ją i wyszedł... Ba! Wyleciał  przez okno, wcześniej dając jedną, prostą komendę, wyjątkowo intensywnie przesączoną gniewem i rozdrażnieniem.
   - Idziemy.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-05-23 22:33:12)

Offline

 

#187 2013-05-18 23:30:15

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Miasto

Szedłem przed siebie, za nimi, milczenie swego pobratymca odebrałem jako przyzwolenie na towarzyszenie jego osobie. Gdyby chciał odsunąć mnie od tego zadania, na pewno zdobyłby się choć na krótkie słowo, widocznie nie miał po prostu ochoty na rozmowę. Normalnie zajęłoby mnie choć przez chwilę szukanie przyczyny takiego zachowania, jednak, mimo że znałem go zaledwie parę godzin, wiedziałem na jego temat jedno- jest bardzo tajemniczą osobą. Nie miałem zamiaru mu się narzucać, poza tym tamtego dnia również nie czułem wielkiej potrzeby rozmowy, co spowodowane było niecodziennymi i niezbyt przyjemnymi zdarzeniami. Postanowiłem zatem uszanować jego decyzję i podążałem za jego śladem do końca korytarza.
   Nagle Kiyoshi przystanął, niemal na niego wpadłem, gdy szedłem za nim mocno zadumany, próbując odegnać obraz martwego Soh'a i jego czworonogiego towarzysza. Mój wzrok powędrował ku tropicielowi, który potrząsnął głową. Uznałem to za przywidzenie, przecież tylko krewni Inuzuki mogli porozumiewać się z psami, a przecież Ryo był z mojego klanu. Jeszcze zbyt mało wiedziałem o otaczającym mnie świecie. Na szczęście nie byłem w tamtej chwili sam. Obecność kogoś doświadczonego zdecydowanie dodawała mi otuchy.
   Przekroczyłem drzwi jako ostatni. Okropnie nieprzyjemny i wręcz duszący swąd uderzył moje nozdrza niebywale intensywnie. Zakręciło mi się w głowie, żołądek zaprotestował odruchem wymiotnym, który jakimś cudem udało mi się stłumić w sobie. Oprócz smrodu, kształt trupów również można było zaliczyć do nietypowych- powykręcane ciała na pewno nie były najprzyjemniejszym widokiem, ale poniekąd ciekawym. Jedynie ostrzeżenie Ryo powstrzymało mnie przed ich dotknięciem. Udałem jednak, że doskonale wiedziałem, że nie powinno się tego robić, rzucając szybkie: Wiem. Musiałem zachować przynajmniej pozory ogarniętego.
   Gdy wspomniał o poucinaniu mi rąk, chciałem się zaśmiać. Uznałem jednak, że może to wcale nie był żart, w końcu nie mogłem się niczego spodziewać po swoim towarzyszu. Czułem, że nie mogę się rozluźnić w jego towarzystwie, ale może to i lepiej, skoro wymagała tego od nas sytuacja.
   Usłyszałem krótką komendę, po czym oboje wyskoczyli przez okno. Już wcześniej postanowiłem słuchać poleceń starszego krewnego, dzięki którym miałem większą szansę na przetrwanie. Byłoby to głupie zostać tu samemu, dlatego też popędziłem ich śladem, mając nadzieję, że odległość między oknem a ziemią, nie była zbyt duża.

Offline

 

#188 2013-05-19 17:02:37

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Miasto

Daymoshsi
Trochę postałem zanim, Daymoshi określił się w całej sytuacji. Była to dla mnie najprawdopodobniej jedna z najtrudniejszych do podjęcia decyzji. Oderwałem się od grupy w imię wyższego dobra. Czasami trzeba wybrać mniejsze zło... Gdy Masashi wydał mi w zasadzie rozkaz, postanowiłem dalej nie zwlekać z jego wykonaniem. Odszedłem w stronę wyjścia, po czym gestem przywołałem Senshina i wyszedłem. Omijałem strażników jak gdyby nigdy nic, w razie czego mogę zawsze powiedzieć, że jestem od Dou i mam możliwość swobodnego poruszania się po zamku. Jednak nie chodziło tu tylko o zamek, musiałem wyjść na zewnątrz... Gdy już znalazłem się na ulicach, zacząłem rozglądać się w poszukiwaniu heroldów, najprościej tak można rozprowadzać wiadomości. Nie mogłem jednak takowych znaleźć, toteż zaczepiłem jednego przechodnia i powiedziałem:
- Kandydat ludu przegrał, Dou i Agaiew chcą go zabić. Przekaż dalej...
Po tym zaczepiłem jeszcze dwie osoby i powiedziałem im dokładnie to samo.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#189 2013-05-20 17:05:44

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Miasto

Agaiew

Biegłem przed siebie wraz z dziewczynką na plecach. Starałem się poruszać na tyle szybko, by przypadkiem nie zgubić moich prawdopodobnych przeciwników i nie doprowadzić do tego, że Tamotsu nie będzie za mną nadążał. Trzeba przyznać, że moja szybkość była nieprzeciętna i niewiele osób, które w moim życiu spotkałem dorównywały jej. Jednakże to nie jest czas na tego typu przechwałki. Czas nas nagli, a my nadal nie wiemy gdzie nasi przeciwnicy mogą być. Co mogą szukać, lub chociaż jakie zadanie zostało im przydzielone? Jednak nie to najbardziej mnie martwiło. Najgorsze w tym wszystkim było to, że prawdopodobnie było tam dwóch ninja z mojego klanu. Co jeśli będę musiał ich zlikwidować? No cóż, jeśli tak będzie to trudno.
- Jesteście wstanie jakoś zwabić ich do nas? - zapytałem pełen nadziei - Ja mogę coś rozwalić swoim wybuchem. Chociaż ty Tamotsu też dałbyś radę zadziałać coś swoim drewnem - poprawiłem dłonią swe włosy - Takie bieganie jest bezcelowe. Musimy jakoś ich zwabić.. Oni przyjdą do nas, a my na nich już będziemy czekać.. - powiedziałem dalej biegnąć, czekając na reakcje moich dwóch towarzyszy.

Offline

 

#190 2013-05-20 18:02:50

Ayane

Gość

Re: Miasto

Kiedy tylko udało nam się razem z Shinsaku dostać do drzwi, które prowadziły do podziemi, spostrzegliśmy, iż nie będzie tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Najpierw musieliśmy wykraść klucz jakiemuś mężczyźnie, który w zwinny sposób zamknął nam drzwi przed nosem, co za pech! Miałam pewien plan, ale nie chciałam się wtrącać, Shinsaku z pewnością sobie poradzi. A zresztą, dlaczego nie?
-Weź mu po prostu zabierz ten klucz, ja go zagadam, ale uważaj. - powiedziałam, po czym wstałam, poprawiłam drobne elementy ubioru, przeczesałam palcami włosy, po czym ruszyłam w stronę mężczyzny.
Chciałam wykorzystać swoje wdzięki, by zagadać tego kolesia, co dałoby Wyrzutkowi szanse na odebranie mu klucza. Wiedziałam, że nie będzie to proste, ale zawsze można było tego spróbować, nigdy nie wiadomo do czego więcej będziemy zmuszeni.
-Przepraszam bardzo! - powiedziałam, podchodząc do niego szybciej. -Potrzebna mi pomoc. Jestem tutaj w sprawie tego całego głosowania na nowego lorda feudalnego, problem w tym, że nie wiem gdzie mam się udać. Sama zostałam przydzielona do obsługiwania gości, niestety się spóźniłam, nie mogłam tu trafić. Gdzie więc znajdę salę obrad? A i jeszcze jedna sprawa... Pilnie potrzebuję... Wie pan... Skorzystać. Gdzie jest toaleta? Oczywiście damska, nie załatwię potrzeby w takiej, z której korzystają albo sami mężczyźni, albo w mieszanej, to niehigieniczne. A, dobrze, że mi się przypomniało... Gdzie jest kuchnia? Z niej mam nosić jedzenie oraz napoje na sale.
Po gradzie pytań czekałam na odpowiedzi, miałam po prostu za zadanie kupić jak najwięcej czasu mojemu towarzyszowi. Nie wiedziałam, czy w ogóle się uda, ale to raczej najlepszy sposób. Ciągle starałam się skupiać uwagę mężczyzny na sobie i swoim ciele, musiałam jak najlepiej odegrać swoją rolę.

Ostatnio edytowany przez Ayane (2013-05-20 18:03:04)

 

#191 2013-05-21 08:46:05

 Yosuke

Zaginiony

10879839
Skąd: Kwidzyn
Zarejestrowany: 2013-01-28
Posty: 165
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu

Re: Miasto

Daymoshsi
     Yosuke stał zamyślony, milcząc i starając się odnaleźć w sytuacji w jakiej się znalazł. Jak na razie zrozumiał tylko to, że od tegoż momentu mieli pracować w grupie, dzieląc się zadaniami, a także iż pan Daymoshsi miał zostać ich kandydatem. Młody Uchiha widział go na placu wcześniej i, nie wiedzieć czemu, nieco się z nim identyfikował. W końcu oboje byli porywczy, oboje mieli "bogaty" zasób słownika...
     Tak czy inaczej, jego głos właśnie zmienił kandydata. Masashi zaczął rozdzielać zadania i, tak jął przewidywał, mieli pracować w jednej grupie. Nie przeszkadzało mu to, że kuzyn mówi mu fo ma robić. Samemu nie miał nawet zalążka pomysłu, który mógłby wcielić w życie. W końcu jak mógłby cokolwiek wymyślić, jeśli był średnio zorientowany w tym, co się tu działo. Poza tym pasował mu układ narzucenia podejmowanych kroków. Przychodząc tutaj miał świadomość, że ktoś będzie "myśleć za niego", a układ ty mówisz, ja robię był mu jak najbardziej na rękę. Uśmiechnął się pod nosem, przytaknął głową, gdy kuzyn o nim wspomniał i skrzyżował ręce na piersi, mimowolnie odjeżdżając myślami gdzieś poza horyzont, szybko jednak wrócił do siebie, kiedy to Masashi postanowił ruszyć do pracy. Wychodząc rzucił jedno proste zdanie - "Po drodze wszystko mi opowiesz".


Ekwipunek:
- Miecz-tasak [na plecach]
- Torba x2 [prawy i lewy pośladek]
- Pochwa na katanę x2 [przy pasie po obu stronach | puste x2]
Aktualny wygląd: KLIK! [UPDATE!]
Aktualny ubiór: KLIK! [UPDATE!]
https://imagizer.imageshack.us/v2/410x190q90/34/zml8.jpg
Mowa | Myśli | Szept
Seiyuu

Offline

 

#192 2013-05-21 10:35:41

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Agaiew - poszukiwanie Seshina



Liczyłem na nieco więcej pomocnych informacji od pana Daymoshsiego, niestety nie dowiedziałem się niczego przydatnego w moich poszukiwaniach. Jednak nie była to wizyta stracona obecność innych ninja w tym miejscu wyraźnie wskazywała na to, że coś kombinują. Czyżby Dou z nim współpracował, nie wyglądało to zbyt interesująco jeżeli dwójka tak potężnych ludzi połączy siły to może być kłopotliwe. Jednak miałem okazję zrównoważyć siły wystarczyło odnaleźć Seshina co jednak mogło nie być takie łatwe. Udałem się więc do pokoju Seshina z daleka uderzył mnie zapach spalenizny,a wątpiłem żeby zakwaterowali go blisko kuchni. Widok dwóch ciał zrobił na mnie wrażenie, najwidoczniej ten chłop posiada jakieś tam umiejętności. Zastanawiało mnie jedynie czemu ktoś kogo wszyscy posądzają o kradzież sprzętu ninja pozostawia własny miecz wbity w ciało strażnika. Ciało wciąż płonęło co pozwalało mieć nadzieję, że sprawca nie był oddalony zbyt daleko. Chwyciłem koc z pobliskiego łóżka po czym zarzuciłem go na zwłoki aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. Następnie rozejrzałem się po komnacie jeszcze uważnie poszukując czegoś wartego uwagi. Po za otwartym oknem być może tędy uciekł? Tylko jak wtedy ukradł by nasze rzeczy, skoro uciekł zaraz po starciu ze strażnikami? Nie pozostawało mi nic innego jak go odnaleźć i spytać. Pozbawiony jakichkolwiek wskazówek, udałem się w miejsce gdzie mogłem znaleźć wielu jego zwolenników, do rozdrażnionego tłumu przed murem. Po czym rozpocząłem przepytywanie przypadkowych ludzi o to gdzie mogę znaleźć Seshina i jego zwolenników.

Ostatnio edytowany przez Akio (2013-05-21 10:36:01)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#193 2013-05-21 17:48:57

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Miasto

Szliśmy sobie w milczeniu, gdyż moja towarzyszka jakoś nie paliła się do rozmowy. Co jakiś czas tylko zerknąłem na nią ponad swoim ramieniem, również nie odzywając się ani słowem. Nagle znaleźliśmy się w korytarzu, którego zwieńczeniem były olbrzymie, białe wrota. Wszystko wskazywało na to, iż to właśnie tu mieliśmy się udać i że trafiliśmy w miejsce, gdzie miało się rozpocząć nasze zadanie. Już tylko chwila dzieliła dziewczynę od poznania mojego planu. Miałem nadzieję, że zrozumie moje zachowanie i nie będzie próbowała powstrzymać mnie. W końcu była zbyt ładna, żebym miał chęć stawania przeciw niej. Do tego jej tajemniczość i małomówność dodawały jej uroku. Dzięki temu sprawiała bowiem wrażenie niezwykle zawodowej i profesjonalnej.
   Kiedy zacząłem zastanawiać się, co powinniśmy zrobić, by przedostać się przez drzwi do grobowca, w odpowiedzi przyszedł mi... ktoś. Nie mogłem stwierdzić, kim ten osobnik był, ponieważ kaptur sterczał mu ponad głową. Po jego zachowaniu potrafiłem stwierdzić tylko jedno - był to klucznik, a zarazem nasza przepustka do podziemi. Wiedziałem, że nie odda nam on ochoczo przedmiotu, który dopiero co spoczął w jego kieszeni, dlatego lepiej byłoby postawić na podstęp niż próbę zyskania jego zaufania...
   Dziewczyna u mego boku zdawała się czytać mi w myślach. Pokrótce przedstawiła mi swój plan, toteż natychmiast poluzowałem zaciski bandażów, okręconych wokół prawej dłoni, po czym wpakowałem ją szybkim ruchem do torby z gliną. Nim osiągnąłem zamierzony efekt, jakim było stworzenie małego nietoperza, obserwowałem uważnie, co zamierza uczynić członkini klanu Ayatsuri.
   Gdy tylko uniosłem głowę, a moje oczy spoczęły na jej zgrabnym ciele, natychmiast zdałem sobie sprawę z tego, iż mimo faktu, że cała scena wyglądała bardzo naturalnie, Ayane robiła co w jej mocy, by wykonać zadanie pomyślnie. Wyprężona, z biustem wyrzuconym do przodu, stała przed osobnikiem, ukazując niemal wszystkie swoje wdzięki. W duchu modliłem się tylko, by był to mężczyzna i żeby nie był zbyt stary, bo zobaczyć całe to przedstawienie, gdyż wątpliwym byłoby, aby którykolwiek z panów mógł pozostać przy zdrowych zmysłach w tak komfortowej sytuacji...
   Wzdrygnąłem się cały! Przecież o mały włos ja sam nie zapomniałem, jak powinienem był się zachować! W końcu miałem swoją rolę do odegrania w stworzonej mi przez kobietę sytuacji. Używając chakry, ożywiłem maleńkiego ssaka, który przed chwilą pojawił się w mojej dłoni, a ten poszybował prędko w kierunku rozmówców. Następnie miał zanurkować w kieszeni i wydobyć pożądany przedmiot. W razie, gdyby klucznik zorientował się w naszym spisku, miał łagodnie eksplodować, uszkadzając nieco ciało i odzienie strażnika wrót, pozwalając tym samym na wystrzelenie z kieszeni upragnionego klucza. Wtedy już wystarczyłoby po niego sięgnąć i dostać się na niższy poziom. Miałem nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z naszym spontanicznym planem...
   [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#194 2013-05-21 21:47:18

Nana

http://img607.imageshack.us/img607/5717/silniczekcb.png

Zarejestrowany: 2012-02-09
Posty: 211
Ranga: Członek klanu

Re: Miasto

Aguś-san

Trzymałam się kurczowo pleców Akemiego, ponieważ ten pędził tak szybko, że pęd powietrza zdmuchiwał mnie z mojego stanowiska na ciele Samotnika. Obawiałam się tego, że zlecę z niego i zrobię sobie krzywdę, a w najgorszym przypadku wpadłabym na Tamotsu, któremu też bym pewnie zrobiła jakąś szkodę, co by raczej pozytywnie nie wpłynęłoby na przebieg naszej jakże ważnej misji. Mój przewoźnik się odezwał, a ja zastanawiałam się krótko, co ja mogę zrobić dla dobra zadania.
- Ja tam mogę lekko zmrozić atmosferę, zlodowacić podłoże i takie tam. Możliwości wiele i zależne od sytuacji. Mówisz i masz! - skwitowałam na koniec jakimś tandetnym tekstem, który klasyfikowałby się do jakiegoś tandetnego filmu klasy B.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#195 2013-05-23 21:46:35

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

Agaiew

Biegłem za Akemim, który ma swoich plecach trzymał Nanę. Z mojej perspektywy widok był dość komiczny ale na mojej twarzy pojawił się tylko lekki uśmieszek i nic więcej. Trzeba przyznać - Samotnik był szybki. Nawet kiedy biegłem całą swoją prędkością to czułem, że nie jestem w stanie go tak naprawdę dogonić. Gdzie w ogóle tacy ludzie się rodzą? Szybki, używa jakiś wybuchów, które zabijają człowieka na jedno uderzenie.
Wracając jednak do misji - nie miałem pojęcia jak tu znaleźć naszych przeciwników. Gdybym był sensorem sprawy potoczyły by się inaczej, a niestety teraz musimy ich szukać na ślepo.
- Akemi, nie wydaje mi się, że możliwe jest zwabienie ich do nas. Używanie technik teraz jest dość ryzykowne, bo wiesz jaka sytuacja panuje w tej prowincji. Musimy się ograniczać z naszymi umiejętnościami... - powiedziałem do przyjaciela cały czas rozglądając się za naszymi oponentami. A może jakimś cudem moje oko trafi na jakąś sylwetkę, która była na zebraniu przed wyborem osoby, która miała zając miejsce lorda feudalnego.

Offline

 

#196 2013-05-25 11:19:34

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Dou

Dwójka Kiyoshi po krótkim pobycie w pokoju gdzie ktoś urządził sobie rzeź, wyskoczyła przez okno kierowana doskonałym psim węchem. Wyśmienity tropiciel kierował się od początku do bramy kierującej do tej gorszej części miasta. W dzielnicy kupieckiej tak jak kilka godzin temu wszystko płynęło powoli. Bogato wystrojone damy wraz z adoratorami, służba biegająca w tą i z powrotem, co jakiś czas patrole straży. Było tak spokojnie iż można by zapomnieć o całej krytycznej sytuacji panującej poza murami dzielnicy najbogatszej i w pałacu. Cała atmosfera odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni gdy tylko bohaterowie przeszli do tej gorszej części miasta. Zamieszki osiągnęły już punkt szczytowy, w wielu miejscach dochodziło do pożarów, starć ze strażą i dość mocnych zamieszek. Niepoinformowany lud najpewniej nie wiedział, że ich ulubieniec właśnie uciekł przegrywając batalię o tron. Podróż za zapachem była długa ale na szczęście odbyła się bez większych przygód i zakończyła się przed czerwonym nietkniętym przez lud budynkiem z wielkim napisem "zamtuz". Tutaj użyteczność psa skończyła się, gdyż natężenie perfum i olejków jakie panuje w środku całkowicie stłumiło zapach Seshin'a.

Hiyoki pozbywając się strażników wszedł jak gdyby nigdy nic do środka. Budynek najwyraźniej był mocno wkopany w ziemię, gdyż przez cały czas podróży do odpowiedniej celi bohater schodził schodami w dół, ciągle skręcając w prawo. W każdej celi przebywała jedna osoba, wszyscy byli albo umięśnieni, albo cali w bliznach jednakże każdy posiadał nieprzyjemne facjaty i na pewno musieli być ninja. Nad kratami cel widniały migoczące na zielono pieczęcie, które najwyraźniej blokowały ich umiejętności. Po długiej podróży w dół i wysłuchiwaniu przeróżnych obelg i innych dość dziwnych tekstów bohater stanął naprzeciwko celi w której był przykuty do ściany Akami. Uwolnienie go przebywało bez problemów jednakże gdy tylko krata została otwarta  z góry pojawił się jeden ze strażników, których dopiero co został uwięziony w lodzie, złączył on ręce i pieczęć nad kilkoma celami zniknęła wypuszczając żądnych mordu złoczyńców. Ci gotowi do zaspokojenia gniewu od razu rzucili się do ataku na Akami'ego i jego wyzwoliciela.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#197 2013-05-25 11:51:55

 Basai

V I P

10844276
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 1221

Re: Miasto

Agaiew


Oddział podróżując w poszukiwaniu grupy przeciwnej w końcu ostał zatrzymany przez jednego z posłańców ich mocodawcy. Ten przekazując im pewien list, jak gdyby nigdy nic ukłonił się i odszedł w swoją stronę. Na kawałku zwoju można było przeczytać. "Nastąpiła zmiana planów, doszły mnie słuchy, że Daymoshsi zdradził i planuje przejąć władzę wraz z kilkoma ninja. Trzeba go uciszyć dla dobra sprawy liczę na wasze kompetencje. Zróbcie to szybko". Najwyraźniej zmiana zadania oznaczała innych przeciwników i inne formacje, droga do pomieszczenia Daymoshsi'ego była dość krótka i atak mógłby nastąpić nawet za chwilę więc bohaterowie musieliby dobrze się przygotować do ewentualnego starcia.  Lider klanu Namikaze wyruszył w miasto w poszukiwaniu informacji. Większość ludzi, z którym próbował porozmawiać odpychała go złowrogo lub unikała jednakże co jakiś czas dosłyszeć było można o domu kobiet luźnych obyczajów gdzie kobiety zawsze wszystko wiedzą. Pozostała jeszcze kwestia Shinsaku i Ayane, którzy wymyślając podstępny plan próbowali wykraść klucz. Facet jak to facet zapatrzony w kobiece wdzięki ledwo do zdołał utrzymać kontakt wzrokowy i po krótkim zmuleniu odpowiedział, porywając się nawet o podryw. Całkowicie zaangażowany w swoją rozmówczynię nawet nie zauważył jak jego klucz odlatuje do ukrytego wyrzutka.


http://www.gimpuj.info/gallery/19904_09_02_09_2_58_01_1.png

Offline

 

#198 2013-05-25 11:51:57

Hiyoki

Gość

Re: Miasto

Budynek, w którym umiejscowione było więzienie, miał dość dziwną strukturę. Schodząc w dół krętymi schodami mijałem kolejne cele, które były zabezpieczone specjalnymi technikami pieczętującymi. Osoby, które znajdowały się w owych celach, nie wyglądały na najprzyjemniejsze, co jakiś czas dane mi było usłyszeć drobne pogróżki, słowne przepychanki, wyzwiska rzucane w moją stronę, nie reagowałem. Moim priorytetem było teraz uwolnienie Akami'ego bez żadnych problemów. Niestety i te musiały mieć miejsce, bo tuż po uwolnieniu Samotnika pojawił się strażnik, którego niedawno zamroziłem. Złożył pieczęć, w skutek czego kilka notek zabezpieczających zostało zerwanych. Więźniowie od razu rzucili się na naszą dwójkę, to nie wyglądało najlepiej.
-Nie ma czasu, musimy iść. - powiedziałem do Kuran Sen'a, po czym chwyciłem go za ramię i zacząłem z nim biec.
Wcześniej jednak stworzyłem lodowe ściany, które odgrodziły wejście do pomieszczenia od obu stron schodów. Potem wyskoczyłem na przestrzeń między schodami, która powinna być wolna i stworzyłem lodowy podest, który zaczął się rozrastać ku górze, wyrzucając mnie i towarzysza w powietrze, aż do samej góry. Rósł szybko, więc nie byliśmy narażeni na żadne ataki, przynajmniej taką miałem nadzieję, chciałem wydostać się z budynku i schować bez narażenia naszych żyć.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

 

#199 2013-05-25 21:27:01

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Miasto

Dou - poszukiwanie Seshina



   Ryo chyba dopiero w tym momencie zdał sobie w pełni sprawę, ile tak naprawdę zawdzięcza swojemu summonowi. Pakkun, którego miał okazję przyzywać razy tyle, ile ma się palców u jednej dłoni, zawsze, ale to zawsze wybawiał go z opresji i pomagał najlepiej jak mógł. Do tej pory, ani razu go nie zawiódł, a jak się okazało - w tym wypadku także wywiązał się ze swojego zadania. W niesamowicie skuteczny sposób pozyskał zapach z kartki, a idąc jego tropem, przeprowadził dwójkę ninja przez całe miasto, pozwalając im rozkoszować się jego widokiem. I rzeczywiście, było czym się rozkoszować. Przynajmniej w pierwszej części miasta, rozciągającej się pod pałacem. Tam bowiem, mieściła się cała dzielnica bogatszych obywateli, którzy jak się okazało - byli niemal zupełnie bezpieczni i odseparowani od zamieszek. Zdawali się w ogóle nie być przyjętymi całą sytuacją w mieście i jak gdyby nigdy nic, spacerowali sobie po placach, wymieniając się bezproduktownymi grzecznościami. Ryo, starszy z dwojga Kiyoshi'ch, nie wyglądał na zadowolonego. Coś, gdzieś w głębi niego zakuło, wzburzyło poddenerwowanie i kazało splunąć. Mężczyzna nie splunął, ale od kwaśnej miny nie zdołał się uwolnić.
   Im dalej szli, tym bardziej wszystko nędzniało. Na dodatek rósł tumult ludu i ich niezadowolenie względem władzy. Bogate i zadbane alejki zamieniały się w co raz bardziej wyniszczone, aż wkrótce zostały doprowadzone do takiego stanu, że ciężko było je dłużej nazywać alejkami. Przypominały bardziej ciasne, brudne jak dupa włóczęgi uliczki, gdzie nie wiadomo kiedy można się spodziewać noża wbitego pod żebra. Ku zadowoleniu Ryo, udało się im uniknąć takich atrakcji. Nie chciał bowiem brudzić sobie rąk taką robotą, wolał zostawić sobie pełen zapas chakry na później, gdy ta będzie o wiele bardziej potrzebna.
   Kiedy więc zaczęli przemieszczać się przez najbiedniejsze dzielnice i wokół dało się słyszeć powielane przekleństwa i częstowanie każdego dokoła skurwysynem, Pakkun zaśmiał się, choć po grymasie jego pysku trudno było stwierdzić w jakim kontekście tak naprawdę to zrobił.
   - Początkowo myślałem, że się mylę - stwierdził Przywódca Ninkenów - ale teraz o pomyłce nie ma mowy. Zgadnij Ryo, któż to idzie naszym śladem.
   - Kto? - zapytał, poprawiając palcem opaskę na oku, która zdążyła zsunąć się delikatnie, zaczynając tym samym świerzbić.
   - Akio Namikaze.
   - Brzmi świetnie. - oznajmił Kiyoshi, wyglądając zupełnie na nieprzejętego tak kultowym odkryciem. - Zapowiada się świetna zabawa.
   Trudno było stwierdzić, czy Ryo miał tu na myśli Lidera klanu Namikaze, czy zamtuz, przed progiem którego stanęło trio. To właśnie w tym miejscu kończył się trop i to właśnie tutaj należało kontynuować swoje śledztwo.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.


   Jednooki pchnął drzwi, nie bardzo przejmując się tym, czy Ayamaru podziela jego decyzję. Ryo chciał ponad wszystko zdobyć swój ekwipunek, a skoro ten mógł być choćby i w burdelu, to z tego burdelu miał go zamiar wyciągnąć. Będąc w środku, rozejrzał się dookoła, szukając czegokolwiek co mogłoby go naprowadzić na trop. Nie widząc nic, co mogło się czymś takim okazać, ani nie mogąc polegać dłużej na węchu psa, poczuł jak wzbiera w nim żółć.
   - SESHIN BYDLAKU, GDZIE JESTEŚ?! - zawołał na całe gardło, przekrzykując cały hałas, który towarzyszy tak charakterystycznym miejscu.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-05-26 15:13:08)

Offline

 

#200 2013-05-26 17:56:10

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Miasto

Ludzie niezbyt byli skłonni do przekazywania informacji, nie dziwiło mnie to zważywszy na sytuację która panuję w kraju. Poprawiłem swój płaszcz z symbolem klanu Namikaze, zastanawiając się co mogę zrobić aby społeczeństwo, które nie było zbytnio pozytywnie nastawione do ninja, zaufało mi nieco bardziej. Wkrótce jednak doszedłem do wniosku, że istniał tylko jeden powód ich niechęci-moje włosy. Mało kto ufał rudzielcom...ludziom o kasztanowych włosach. Mimo wszystko udało mi się wyłapać pewne informację, wszystko wskazywało, że znajdę jakieś informację w jednym z miejscowych domów, w którym trudniły się kobiety lekkich obyczajów. Nie mogłem uwierzyć własnej głupocie przecież to oczywiste, że dziwki wiedzą o wszystkim co dzieje się w mieście. Szybko więc udałem się w stronę jednego z domów publicznych,a otaczająca mnie sceneria coraz bardziej przypominała mi wojne i przypominała także coś innego.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.


Co ciekawe jedno miejsce było nietknięte przez buntowników mimo że znajdowało się w dzielnicy w której rozruchy przybierały na sile najwcześniej. Od razu wiedziałem, że trafiłem dokładnie tam gdzie powinienem, a widok kobiet prezentujących swoje wdzięki tylko mnie w tym utwierdził. W dodatku wydawało mi się że ze środka usłyszałem, że ktoś woła Seshina. Wszedłem pobrzękując przy tym wesoło sakiewkom, zupełnie ignorując , dwójkę Kiyoshich po drodze. Poznałem ich jednak nie dawałem tego po sobie poznać, zwłaszcza że domyślałem się teraz kto jest odpowiedzialny za te krzyki. Podszedłem prosto do osoba która wydawała mi się zarządzać tym całym biznesem.
-Witam, chciałbym zamówić...- powiedziałem ze zboczonym uśmiechem i potrząsając sakiewką - trochę informacji o jegomościu zwanym Seshinem.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-05-26 18:50:13)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.naszinowlodz.pun.pl www.goldenarmy.pun.pl www.alkoholizm-forum-wiedzma.pun.pl www.brotherhoodofsteel.pun.pl www.gameshoppl.pun.pl