Ogłoszenie


#281 2014-09-20 16:14:23

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Nie drgnąłem. Dwa smocze łby nadlatywały w moim kierunku, a ja ze skupieniem nie opuszczałem swych oczu. Mój wzrok wbity był w ranę przeciwnika. Chciałem ukazać swój brak szacunku do jego działań, a także lekką pogardę. Jak już mówiłem, nie ruszyłem się. Przyjąłem na siebie obydwa ataki. Nawet jakbym czuł ból, poparzenie, czy cokolwiek, to nie pisnąłbym, ani nie krzyknął. Niestety żadna jego technika prawdopodobnie na mnie nie zadziała. Nie musiałem nawet otwierać pierwszej bramy, by sparować ten atak. Po prostu stałem jak kołek i przyjąłem z dumą jego jutsu. W prawdziwie, nie zrobiło ono nic (Wytrzymałość: 260). Gdy tylko dym po technice opadł, ja przystąpiłem do ataku. Podbiegłem do swojego przeciwnika (Szybkość: 250) i wykonałem prosty atak w środek jego twarzy (Siła: 200). To było tylko ostrzeżenie.

Offline

 

#282 2014-09-20 16:28:28

Straznik 7

Strażnicy

Zarejestrowany: 2014-02-13
Posty: 263

Re: Wielki las

#12

     Jakież musiało być zdziwienie młodego adepta NinJutsu Katonu, gdy jego techniki rozbiły się o Raiton no Yoroi jak fale o głaz. Technika której używał dalej nie osiągnęła pełnej mocy, więc nie powinno go to do końca dziwić. Niemniej jednak była ona potężna sama w sobie, więc Zuko mógł być teraz co najmniej zmieszany. Wyglądał wręcz na szokowanego. Najprawdopodobniej ze względu na swoje jeszcze niewielkie doświadczenie, nie spotkał się w walce z elitarnym ninja. Wuj zapewne przestrzegał go przed takimi osobami, ale jak przystało na żywiołowego chłopaka, nie brał sobie tej części nauk na poważnie.
     Ledwo zdążył spostrzec atak Yoshimaru, lecz na obronę było za późno. Siła uderzenia odrzuciła go do tyłu, przez co chłopak dość mocno przywalił w najbliższe drzewo. Wściekły sięgnął po niewielki miecz na plecach i zaszarżował z dzikim krzykiem. Wykonał dwa cięcia w kształcie litery "X" [Siła - 195 | Szybkość - 195].

Ostatnio edytowany przez Straznik 7 (2014-09-20 16:29:25)

Offline

 

#283 2014-09-20 16:50:03

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Dotarłem do przeciwnika bez najmniejszego problemu. Mój atak zmiótł go na kilkanaście metrów do tyłu. Ten dystans pozwolił mi na uniknięcie jego kontrataku. Gdy zauważyłem, że gna w mą stronę, odskoczyłem kilka metrów do tyłu, tworząc jedną pieczęć. Po chwili obok mnie pojawiła się ma replika, klon cienisty. Skulił on się lekko, po czym wyruszył w stronę Zuko. Chciał pójść z nim na czołowe (Szybkość: 195, Siła: 195). Jego statystyki odpowiadały statystykom wroga, więc może uda im się jedynie zneutralizować swe ciosy. Gdy klon zniknął, lub zdołał zranić bratanka Iroh, odezwałem się dość niskim głosem. Chciałem wywołać na nim wrażenie, oraz lekko zastraszyć swoją siłą.
    - Proszę, odpuść.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#284 2014-09-20 16:57:03

Straznik 7

Strażnicy

Zarejestrowany: 2014-02-13
Posty: 263

Re: Wielki las

#13

     Chłopak pokonał klona, choć z trudem. Okazało się, że tylko słabsza wersja Yoshimaru jaką był klon, jest adekwatnym oponentem dla Zuko. Rozumiał to, ale nie chciał nawet przez myśl przepuścić sobie opcji, w której ma złożyć broń. Katana wręcz brzęczała od drgawek, jakie miotały jego ręką. Chciał unieść miecz do góry, ale nie potrafił. Nie było to długa walka, lecz młodzieniec zauważył, że nie ma większych szans. Jego najpotężniejsza technika nawet nie naruszyła struktury Raiton no Yoroi, a jego mistrzostwo w walce mieczem pozwala mu jedynie na walkę z klonem. Wahał się przez wszystkie stany od gniewu, aż po zrezygnowanie. Nie miał szans.
     - Skąd do cholery masz taką siłę w swoim wieku?! - zapytał dalej nieprzyjaznym głosem. Wyrzutek miał teraz szansę, by popisać się zdolnościami perswazji i zmusić Zuko słowami do powrotu.

Ostatnio edytowany przez Straznik 7 (2014-09-20 16:57:16)

Offline

 

#285 2014-09-20 18:40:16

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Rozłożyłem nogi i stanąłem w bezbronnej pozycji. Widocznie mój przeciwnik także miał zamiar, choć na chwilę zawiesić broń. Wykorzystałem ten moment, przełknąłem ślinę i zabrałem się za swoją kwestię. Być może dana mi była szansa, by przekonać Zuko do powrotu. Czy mi się uda? Na pewno nie. Nie posiadam mocnej perswazji, nie potrafię przekonywać, polegam tylko i wyłącznie na sile fizycznej. Wziąłem głęboki i oddech i zacząłem mówić pierwsze co mi na myśl przyszło.
    - Mój wiek nie ma żadnego wpływu na poziom mej mocy. Liczy się tylko sekretna technika, którą poznałem już bardzo dawno temu. Ma siła płynie z rąk, które codziennie wykorzystuję do rzeczy nieczystych. Od rzeczy nieskromnych rosną mi mięśnie i to wszystko. Przejdźmy jednak do zupełnie innego tematu. Mówiłem Ci już, że pojedynek nasz nie ma żadnego sensu. Czy wygram, czy też nie, raczej nie wpłynę na twoje cele i twoją osobowość. Powiem jednak raz ostatni bardzo ważną rzecz. Pieczęć to nie jest moc, jaką śmiertelnik chciałby posiadać. Ostrzegam Cię jedynie, byś później nie żałował. Jeżeli teraz wrócisz ze mną do swego wuja, to gwarantuję Ci, że wszystkie twe niepewności, które wywołują u Ciebie gniew i agresję, przeminą. Potrzebujesz do tego tylko i wyłącznie własnej woli. Słyszałem o twoim klanie wiele i wiem, że tak jak teraz postępujesz, to nie jest godne bycia jego członkiem. Powinieneś pokazać, że stać Cię na więcej, a nie pożądać ścieżką, której i tak nigdy nikt nie doceni.

Offline

 

#286 2014-09-20 18:48:41

Straznik 7

Strażnicy

Zarejestrowany: 2014-02-13
Posty: 263

Re: Wielki las

#14

     Chłopak opuścił głowę i zaczął głęboko rozmyślać. Yoshimaru nie należał do złotoustych osób, to prawda, lecz najwyraźniej coś w jego wypowiedzi zmusiło go do chwili konsternacji. Obecnie był zupełnie odcięty od otaczającej ich rzeczywistości. Myślał o wszystkim. O swoim mistrzu, tym co się wydarzyło... Najbardziej jednak uderzyły w niego wspomnienia jego ucieczki od wuja. Dopuścił się wtedy do wielkich niegodziwości i z całą swoją złością nie mógł tego znieść. Wbrew pozorom, największy gniew czuł do samego siebie. Nienawidził swojej osoby. Otworzył oczy, a Yoshimaru już mógł się domyśleć odpowiedzi.
     - Podjąłem decyzję. - powiedział głosem spokojnym, niż wcześniej. Jego postawa, aura i zachowanie się zmieniły. Był spokojniejszy.
     - Zaprowadź mnie do Iroh. - dodał.

Offline

 

#287 2014-09-20 18:52:38

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Udało się? No ja pierdol* nie wierzę. Zrobiłem lekki wytrzeszcz, lecz po tym uśmiechnąłem się, by nie poczuł się skrępowany, czy oszukany. Obróciłem się na pięcie w stronę drugiego kierunku, po czym skierowałem w stronę Iroh. Dodałem coś pod nosem, że właśnie tam na nas czeka, po czym zacząłem iść w tym kierunku. Zachowałem między nim bezpieczny dystans, nie to, że bałem się jego umiejętności, lecz nie do końca mu ufałem. Takim sposobem przemierzałem wielkie drzewa, docierając do miejsca, gdzie znajduje się poczciwy starzec w czerwonej zbroi. Gdy tylko do niego dotarłem, uśmiechnąłem się szeroko i wystawiłem dłoń w kierunku Zuko. Chciałem by teraz Iroh, jak i jego bratanek wyjaśnili sobie różne sprawy. Czy czuję się dumny z zadania jakie w sumie wykonałem? Raczej nie, nie było to nic wymagającego dłuższego poświęcenia.

Offline

 

#288 2014-09-20 19:01:18

Straznik 7

Strażnicy

Zarejestrowany: 2014-02-13
Posty: 263

Re: Wielki las

#15

     Zuko był bardzo cichy i tajemniczy przez całą wyprawę powrotną. Nie odezwał się dosłownie ani słowem. Wyglądał na strasznie przybitego. Zupełnie jakby się bał spotkania z wujem. Może miał powody? Z perspektywy trzeciej osoby można by zgadywać, że dwaj ninja z klanu Hinano nie mówią mu całej prawdy. Najwyraźniej zaszło między nimi coś poważnego, co jak się okazał gdy już dotarli, nie pozwoliło chłopakowi spojrzeć w oczy wuja.
     Podszedł powoli jak zbity pies, a wuj zmierzył go nieprzyjaznym, wrogim spojrzeniem. Wyglądał tak, jakby Zuko był dla niego zupełnie obcy. Albo nawet gorzej...
     - Wujue, ja.... - zaczął drżącym głosem. Nie dał rady wycisnąć z siebie ani słowa więcej. Upadł na kolana, przyciskając czoło do trawy.
     - Nie zasługuję na twoje przebaczenie! Chcę tylko powiedzieć, że mi przy- - urwał mu się głos, gdy wuj z łzą w oku go objął.
     - Głupcze! Zawsze byłeś dla mnie najważniejszy, jesteś dla mnie jak syn! - powiedział.
     Yoshimaru musiał chwilę poczekać i obserwować tą wzruszającą scenę. Na jego szczęście nie trwała zbyt długo. Oboje się podnieśli i przyjaźnie skierowali swoje spojrzenie w stronę srogiego Wyrzutka.
     - Nie wiem jak ci dziękować. Mam nadzieję, że to wystarczy. - powiedział Iroh, podając Yoshiemu mieszek z monetami.

Offline

 

#289 2014-09-20 19:06:00

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Ta scena była wzruszająca. Dla kogoś normalnego oczywiście, nie dla mnie. Nie mam serce, by uronić łezkę. Tuż po tym przytulili się jak gejaszki. Było to takie słodkie, że chciałem im wręczyć masło. No wiadomo, szybciej wejdzie. Odetchnąłem, po czym zauważyłem jak Iroh patrzy się w moją stronę. Wymieniłem uśmiech, po czym podszedłem nieco bliżej i sięgnąłem po mieszek z monetami. Przywiązałem go sobie do pasa, po czym zapytałem ostatecznie, chcąc już wyruszać dalej. Nic tu po mnie.
    - [size=15]C[/size]ieszę się, że udało wam się dojść do porozumienia. Mam nadzieję, że teraz wasze drogi ponownie będą szczęśliwe. Nigdy nie zapominajmy jak ważna jest dla nas rodzina. Jeżeli to już wszystko, to pozwolisz starcze, że odejdę w swoje strony. Nie ma na prawdę za co dziękować. Pomaganie ludziom to rzecz, którą bardzo pokochałem.

Offline

 

#290 2014-09-20 19:14:57

Straznik 7

Strażnicy

Zarejestrowany: 2014-02-13
Posty: 263

Re: Wielki las

#16

     Starzec uśmiechnął się i wykonał lekki ukłon w jego stronę, przy czym po sekundzie zawtórował mu Zuko. Wysłuchali jego morału dokładnie. Jednak patrząc na nich można było stwierdzić, że był on już zbędny. Oni to wszystko doskonale wiedzieli. Zuko ruszył przodem, a zaraz za nim Iroh. Po kilku krokach się odwrócił, jakby o czymś sobie przypomniał.
     - Przy każdej okazji będę dobrze mówił o Organizacji Wyrzutków, Yoshimaru - finalisto Turnieju Ninja. - dodał rzucając głupawy uśmieszek i ruszył w ślady bratanka. Dokąd zmierzali dwaj renegaci niewielkiego klanu? Kto wie? W każdym razie gdziekolwiek pójdą, ich rodzinna więź da im siłę do pokonania każdej trudności.

FIN

Ostatnio edytowany przez Straznik 7 (2014-09-20 19:33:24)

Offline

 

#291 2015-01-06 23:40:52

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Obudziłem się. Ile to już minęło? Sekunda? Wszystko wydawało się takie nierzeczywiste. Dla pewności pomacałem swoje dłonie na przemian, a także chwyciłem stopę u prawej nogi. Czułem lekki ból w tej okolicy, wszystko takie jakby niemożliwe. To jednak nie był sen? Czyżbym lunatykował? Nie ważne, mogło mi się tylko wydawać. Wstałem spod jednego z drzew i chwyciłem swoje rzeczy, przypinając je paskiem do bioder. Na sam koniec pociągałem za płaszcz, który rzuciłem na krzak rosnący tuż obok. Przekładając go z ręki do ręki, w końcu zdecydowałem się go założyć. Tylko teraz powstało pytanie - gdzie ruszać? Nie ma już tutaj nic ciekawego, tym bardziej nie będzie w rodzinnym domu. A skoro już o tym mowa, to jednak Ronin wypadałoby zwiedzić. Przynajmniej dla swojego mistrza.
   - Cholera. - wzdychnąłem cicho pod nosem, po czym zatrzymałem się jakieś dwadzieścia metrów dalej. Czułem się niedobrze, więc jeszcze na kilka minut przycupnąłem pod wielkim drzewem. Znowu zebrało mi się na odpoczynek, nie dobrze. Złożyłem pieczęć i stworzyłem jednego klona. Tuż po tym stworzyłem drugiego by rozejrzał się po okolicy. Nie chciałem ponownie niespodziewanych wrogów. [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość].

[z/t (klon) -> Ronin no Kuni]
[z/t (klon) -> Tereny Kawa no Kuni]

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yoshi (2015-01-07 18:36:02)

Offline

 

#292 2015-01-07 23:53:26

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 303

Re: Wielki las

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Sesja dla Yoshiego

Yoshi był zmęczony ostatnimi wydarzeniami, i postanowił odpocząć pod jednym z drzew w puszczy. Niestety jednak nie dane mu było odpocząć tego dnia, gdyż z zarośli wyłoniła się sylwetka młodego mężczyzny, widać było że ów człowiek ucieka przed czymś. Umykający mężczyzna zamarł na widok młodego przystojnego ninja, niepewnym krokiem podszedł do nieznajomego. Był widocznie zmęczony, w niektórych miejscach jego ubranie było rozdarte i przesiąknięte  krwią.
-Witaj, proszę byś dla własnego bezpieczeństwa uciekał z tego przeklętego lasu. Moim tropem podążają bandyci, cudem udało mi się wyrwać z ich łap. Nie jest to honorowe postępowanie, ale muszę chwilę odpocząć, od tygodni jestem w drodze i padam z nóg. Jak tylko zbiorę siły ruszę im na spotkanie, ale póki co Proszę uciekaj stąd! Nie chcę w to wplątywać niewinnych ludzi.
   Wyraz twarzy nieznajomego uciekiniera, był przygnębiający, wyraźne worki pod oczami, twarz nosiła na sobie znamiona długiej podróży, a w dodatku cały się trzasł. Widać było, że nie jest zdolny już do dalszej walki, jego nogi zaczęły się powoli uginać, pod ciężarem ciała. Las wokół nich wirował w powietrzu tańczyły liście, zbierało się na burzę. Po kilku uderzeniach serca ranny wojownik padł głucho na ziemię z jego ust powoli sączyła się krew, ale serce wciąż pracowało. Po chwili z jego ust wydobył się cichy szept.
-Nazywam się... Sai, jestem samurajem... Rōninem (samuraj bez pana) wygląd
   W oddali było słychać wycie wilków, stworzenia te potrafią doskonale polować w grupach, za swoją ofiarą potrafią podążać przez wiele kilometrów.

Ostatnio edytowany przez Straznik 10 (2015-01-08 20:25:10)

Offline

 

#293 2015-01-09 15:55:08

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Dwa klony zniknęły mi sprzed oczu. Jeden w kierunku domu, by porozmawiać z mym mistrzem, drugi zaś poszedł rozglądać się po lesie, by nie natknąć się na przeciwników. W tym momencie zza krzaków wyskoczył pewien chłopak, zdyszany, brudny i poplamiony krwią. Poderwałem się z miejsca, by mu pomóc i odprowadziłem do tego samego drzewa, pod którym jeszcze sekundę temu siedziałem. Wysłuchałem jego słowa, choć drugą kwestię dosłownie pominąłem, nie interesowało mnie co o mnie myśli, że nie wyglądam na ninja, czy cokolwiek innego. Nie miałem zamiaru uciekać z tego miejsca, co najwyżej pomogę mu stawić czoła jego przeciwnikom. Ciekawe jak radziły sobie inne moje sobowtóry..
   - Nie bądź głupi. Mi każesz uciekać, a sam masz zamiar odpoczywać pod drzewem? Gdzie w tym wszystkim sens. Poza tym, nie oceniaj książki po okładce i nie przeceniaj moich umiejętności. Jeżeli masz przeciwnika, a tym bardziej bandytów, którzy żerują na biedniejszych od siebie, to tym bardziej tutaj zostanę. - odezwałem się pewnym siebie głosem, a tuż po tym dodałem kilka słów zapoznawczych.
   - Nazywam się Yoshimaru.

Ostatnio edytowany przez Yoshi (2015-01-09 15:55:29)

Offline

 

#294 2015-01-11 01:07:12

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 303

Re: Wielki las

Młody samuraj był całkowicie bezwładny, jedynie co jakiś czas jęczał pod nosem. Jego rany okazały się poważne, rozległe i bardzo mocno krwawiły, obrażenia głównie dotyczyły rąk oraz klatki piersiowej. Jeżeli się nie zastopuje krwawienia to Sai może umrzeć. Nieopodal Chłopców rosło dość spore drzewo o szerokim konarze oraz wielkiej koronie, tak że dawało ochronę i przed wiatrem oraz deszczem.
  Po kilku minutach zaczął padać siarczysty deszcz i po raz ostatni było słychać wycie wilków. To co się zbliżało mogło zwiastować śmierć, miejmy nadzieje że nasi wojownicy poradzą sobie z wygłodniałą hordą dzikich bestii.
   Dzień był szary i nijaki deszcz oraz burza nie ustępowały, ponad to wszystko nie byli już sami obserwowały ich żółte ślepia wilków. Gdy zostali otoczeni nie było drogi ucieczki, wilki powoli kroczyły ku ofiarom, niektóre było juz widać spoza zarośli inne jeszcze tam były i czekały.
   Czy Yoshiemu nie zabraknie odwagi i stanie do walki o przetrwanie, oraz by chronić nowo poznanego mężczyznę, czy ucieknie i uzna że taka jest oklej rzeczy tylko silne jednostki przetrwają?

Offline

 

#295 2015-01-11 21:42:17

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Kolejne wycie. Kuknąłem w prawą stronę posępnym wzrokiem, raz przenosząc go na samuraja, raz na okoliczne krzaki. Chwyciłem mocno swój płaszcz dociskając jego cienki materiał do torsu. Wnet poczułem dotyk deszczu na swej twarzy, wolnego, ale siarczystego. Czułem jak spływa po moje twarzy, co raz zatrzymując się na dolnej wardze. Młodzieniec przede mną, bardzo zdyszany, wydawał się być niezdolny do walki. Przygotowałem więc najgorszy scenariusz, swe ciało powoli poruszając w stronę przeciwnika. Zatrzymując się na gładkiej, czarnej ziemi, oburącz objąłem kaburę na plecach. Chwyciłem mocno rękojeść i wysunąłem czyste ostrze. Kierując je w stronę kilku wilków o żółtych jak mocz oczach, odsunąłem prawą nogę do tyłu i czekałem na ich pierwszy ruch. Obronię nowo poznanego, oraz uchronię go przed niechybną śmiercią.

Offline

 

#296 2015-01-11 22:40:16

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 303

Re: Wielki las

Yoshi postąpił jak na prawdziwego bohatera przystało, chciał ochronić samuraja, który w obecnym stanie nie był zdolny do walki. Opatulił rannego płaszczem, by choć trochę zatamować nadmierny upływ krwi, okrycie dawało ciepło, które w obecnym stanie Saiowi jest bardzo przydatne. Deszcz padał cały czas z taką sama intensywnością, siarczyście, ale krople spadały wolno i nie utrudniały widoczności. Co jakiś czas nieboskłon nad naszymi bohaterami przecinała błyskawica, która rozświetlała nieco pochmurne niebo. Jednak wiatr ucichł i nie zawodził już miedzy drzewami.
Bestie powoli wyłaniały się za zarośli, na chwilę obecną było ich tylko pięć sztuk, lecz reszta stada czyhała w zaroślach. Wojownik przygotował się do walki by chronić Saia, wyciągną czyste ostrze i czekał na atak, który nastąpił niemal ze wszystkich stron. Wilki zaatakowały synchronicznie, wprost na ninje biegły trzy osobniki z obnażonymi zębami, zaś pozostała dwójka biegła z tą sama prędkością, lecz z dwóch przeciwnych stron. Gdy niemal cała piątka wygłodniałych bestii znalazła się przy Yoshim. Miał do wyboru odwrót, gdyż od tyłu żaden osobnik go nie atakował, oraz starcie z pięcioma wygłodniałymi wilkami, które czując zapach ludzkiej krwi wpadły w szał.

[szybkość/wytrzymałość/siła/reakcja]-40

Ostatnio edytowany przez Straznik 10 (2015-01-11 23:21:18)

Offline

 

#297 2015-01-26 05:12:55

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Wilki, które wyłoniły się z pobliskich krzaków nie wyglądały wcale na bardzo groźne. Zerknąłem na samuraja leżącego po mojej lewej stronie. Wyglądał jakby mu się trochę polepszyło, choć nie zmieniło to faktu, iż nadal krwawił. Swe ostrze przystawiłem nieco bliżej ramion i oczekiwałem ataku przeciwników. Ruszyły. Trzech z jednej strony, zaś dwa z zupełnie przeciwnej. Nie biegły szybko ich prędkość była na prawdę bardzo mała. Postanowiłem zająć się całą piątką na raz. Gdy te biegły na mnie ja ruszyłem na pierwszego z nich wykonując proste cięcie w okolicach głowy (Szybkość: 200). Chroniąc się przed ewentualnym atakiem wykonałem proste kopnięcie w tył, po czym odskoczyłem (Reakcje: 200). Gdy jeden padł podskoczyłem do drugiego, by wykonać taki sam atak. Precyzyjny, stanowczy, a potem ponownie odskoczyć na bok, by nie dać się któremuś zaatakować. Byłem od nich szybszy oraz zwinniejszy, co więc znaczy, że nie było możliwości, by któryś z nich mnie dorwał.

Offline

 

#298 2015-01-28 04:43:06

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 303

Re: Wielki las

Yoshi doskonale poradził sobie z piątką wilków, bezradne zwierzęta nie mogły nic zrobić. Młody ninja był zwyczajnie za szybki dla nich, ale na tym nie poprzestały. Grupa która dotychczas kryła się w zaroślach, wyłoniła się z nich w liczbie sześciu sztuk. Zaatakowały leżącego samuraja, który w obecnym stanie nie mógł nic zdziałać. Całkowicie ignorując Yoshiego, który stanowił dla nich wyzwanie nie do pokonania. Wygłodniałe bestie zaczęły okrążać ciało nieprzytomnego Saia. Po czym zaatakowały wszystkie jak na jedną komendę. Zawładnęło nimi istne podniecenie spowodowane przez zapach krwi. Bestie które głodowały przez długi okres czasu, nie porzucą tak łatwo swojej upatrzonej zdobyczy. Wszystkie zaatakowały w ciasnym kole okrążony Sai czekał na pewną Śmierć. Yoshi musiał się spieszyć, by ochronić poznanego kompana 
   Pogoda się poprawiła deszcz ustał, a burzowe chmury przegonił silny wiatr. Lecz w powietrzu było czuć powiew śmierci. Ta niezwykle silna presja mogła drażnić zbyt wyczulone zmysły. To dopiero początek śmiertelnej zabawy...

Offline

 

#299 2015-01-28 04:47:31

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Udało mi się poharatać bestie, a nawet niektóre pozabijać. Chyba. Wnet dostrzegłem jak leżący i konający na ziemi samuraj zostaje okrążony przez wygłodniałe wilki. Jak mi instynkt nakazał zacząłem biec w tym kierunku. Pogoda nie była zbyt sprzyjająca, właściwie to taka, którą lubię najmniej. Dobyłem do leżącego na ziemi i wystawiłem katanę przed siebie. Okręcając się z zawrotną prędkością w miejscu wykonywałem cięcia w kształcie stożka (Szybkość: 200). Miało to uniemożliwić atak bestii z każdej strony.  Nie przestawałem dopóki nie odpuściły, a jeżeli nie odpuściły w ciągu minuty, to zaatakowałem wszystkie trzy naraz szarżując od jednej do drugiej, przy okazji chroniąc Saia. Szybkość taka sama jak wspomniana wcześniej. Póki co nie przejąłem się gośćmi, którzy wytresowali te bestie. Wilki były moim tymczasowym przeciwnikiem, a także niezwykłym utrapieniem.

Offline

 

#300 2015-02-01 06:10:25

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 303

Re: Wielki las

Yoshi walczył dzielnie mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, nie poddawał się i chciał chronić nowo poznanego samuraja. Wilki zostały zmasakrowane, te zwierzęta mimo że potrafią doskonale walczyć w grupie, niestety nie mają szans z doskonale wyszkolonym ninja. Z jedenastu wilków zostało troje, jednak nie poddawały się. Wyuczone batem posłuszeństwo brało górę nad instynktem przetrwania. Zaatakowały młodego Wyrzutka, z każdej strony[siła/szybkość/reakcja/wytrzymałość-40].
   Sai dotychczas leżący bez ducha pod płaszczem Yoshiego drgnął, obudził się, lecz nie mógł wstać. Jego rany były zbyt poważne. Jego wzrok dostrzegł wokół siebie truchła ubitych drapieżników, zimny dreszcz przebiegł jego ciało. Spostrzegł wojownika, który ofiarował mu swą pomoc , w zamian za co? Nie potrafił sobie przypomnieć, mało pamiętał z ostatnich dni był wykończony, psychicznie i fizycznie.  Spróbował, wstać, jednak na próżno poszedł jego wysiłek nie mógł nic zdziałać, przyglądał się tylko niesamowitej walce.

Ostatnio edytowany przez Straznik 10 (2015-02-01 06:14:01)

Offline

 

#301 2015-03-15 12:16:08

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Westchnąłem w zakończonym boju. Wilki padły na ziemię, z jedenastu zostały tylko trzy. Schowałem ostrze do pochwy i odskoczyłem do leżącego na ziemi samuraja. Wnet przebudził się z poważnymi ranami, a choć próbował wstać, to wysiłki jego były daremne. Spojrzałem na niego spod oczu, wyglądał na zmarnowanego łapiąc głowę rękoma. Wiatr w tym momencie zaczesał mi włosy do tyłu, zaś ręce raz jeszcze chwyciły czarną rękojeść. Białe ostrze skierowałem w stronę pozostałych przeciwników. Nie drgnąłem. Wyczekiwałem, aż sami wepchną się na mnie, tak bym mógł ich wykończyć szybkim ruchem. Nie mogłem odstąpić od towarzysza bojąc się o jego życie. Gdybym wpadł w wir walki mógłbym nie zwrócić uwagi na wilki, które zajęły by się jego pokaleczonym ciałem. Odetchnąłem więc, zachowałem spokój i przymrużyłem powieki koncentrując swój wzrok. Przybrałem pozycję do walki, skupienie wzrosło dwukrotnie. Zabawa? Komu przynosi radość walki z tak łatwymi przeciwnikami, gdy jedna z osób prawie wykrwawiła się na śmierć. Łapiąc sprawy mocno w ręce postawiłem sobie jeden cel. Zakończyć tą dziecinadę szybko.

Offline

 

#302 2015-06-07 23:48:03

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

   Bladoniebieska błyskawica przeszyła mroczny nieboskłon, rozświetlając okolicę. Yoshi, dostrzegając kątem oka nieporadne ruchy samuraja, przywarł doń, ponownie dobywając skrytego przed chwilą w pochwie ostrza. Stal pokrywały liczne krople deszczu, zmieszane z krwią. Bohater nie uczynił żadnych wysiłków, w celu pozbycia się posoki. Wiedział doskonale, że niebawem większe jej ilości ubrudzą katanę.
   Pozostało trzech wrogów, trzy mokre od wichury pyski i trzy pary świecących, złotych ślepi. Choć z prawie tuzina wilków pozostała ta garstka, bestie nie czuły lęku. To, co ewentualnie można by określić mianem strachu, było w rzeczywistości respektem. Tak, wilczury szanowały Yoshimaru; widziały w nim godnego, potężnego oponenta. I chodź polegały one jedynie na zwierzęcym instynkcie, wiedziały, że nie mogą uciec. Ofiara ich braci poszłaby wtedy na marne, a na to rodzina nie mogła pozwolić.
   Wilki nie atakowały. Stały jedynie, w odstępie około dwóch metrów od siebie, obserwując przeciwnika oraz niedoszłą ofiarę. Stały, zdając sobie sprawę, z beznadziejności sytuacji. Stały, dumne i wyprężone, przygotowane na ofensywę. Stały, nie pozwalając jednak na zlekceważenie.

Offline

 

#303 2015-06-08 15:32:00

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Deszczyk sobie padał, a wiaterek sobie wiał. Ustawiony pośród niewysokich drzew, przy młodym dość mężczyźnie, który podawał się za przedstawiciela dawno zapomnianych samurajów, stałem z kataną w ręku i wymieniałem spojrzenie z głodnymi, pragnącymi zemsty wilkami. Z jednej strony bawiła mnie tak prosta zabawa, żadnego problemu, toteż żadnego wysiłku i ani jednej kropli potu na czole. Zdawałem sobie sprawę, że znajduję się w najkorzystniejszej możliwej sytuacji. Nie groziło mi nic, dosłownie nic, choć nie oznacza to, że opuściłem gardę. Skupiłem się na wycięciu pozostałej trójki zwierząt. Wzruszyłem ramionami, a mokre ubranie ponownie przykleiło się do mych pleców. No cóż począć, znudzonym jestem. Skierowałem nogę do tyłu i ruszyłem, biegłem przed siebie, choć wiedziałem, że nie łączył nas zbyt duży dystans (Szybkość: 200). Gdy byłem obok pierwszego z nich, wykonałem proste cięcie, coby od razu trafić w jego serce, lub inny punkt witalny (Siła: 200). Nie chciałem ich już dłużej męczyć, sadystą przesadnym nie jestem. Gdyby pozostała dwójka postanowiła atakować, to jedyne co zrobiłbym, to prosty unik, zwinny dość byłem, toteż problemu większego nie widziałem (Reakcje: 200). Czynności wykonywałem mniej więcej rytmicznie, schematycznie. Gdy pozbyłem się pierwszego z nich, to naturalnie i logicznie, tak jak zaplanowałem, zabiłem pozostałą dwójkę. Proste, szybkie i profesjonalne cięcia. A po wszystkim, gdy me zmysły nie dostrzegły innych zagrożeń, skierowałem swe kroki w stronę ubolewającego mężczyzny i nachyliłem się nad jego ciałem. Być może ma mi coś do powiedzenia, dopowiedzenia lub po prostu opowiedzenia. Czasu miałem wiele, szczególnie teraz, gdy dni są takie ciche.

Offline

 

#304 2015-06-09 11:24:46

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

   Wilki, świadome swego tragicznego losu, nie czuły lęku. Gdy tylko Yoshi wystartował na bestie, w towarzystwie zimnej stali katany, te rzuciły się nań, chcąc przynajmniej zginąć w walce. I tak też było, gdyż oczywiście nie miały żadnych szans w potyczce z tak świetnie wyszkolonym ninja. Broń wyrzutka raz po raz przebijała mokre futro zwierząt, zapewniając im szybką i prawie bezbolesną śmierć. Przedstawienie nie trwało więcej, jak pół minuty. Ostatnie trzy wilki legły martwe w błocie, pośród swoich towarzyszy, na których czas przyszedł wcześniej. Umiejętności, szybkość, siła Yoshimaru... były wręcz przerażające. Z pewnością mało kto mógł się mu równać.
   Ale co dalej? Otóż po zakończeniu walki, bohater rozejrzał się pokrótce, w celu zlokalizowania ewentualnych kolejnych oponentów. Gdy nie dostrzegł nic godnego uwagi, ponownie podszedł do rannego samuraja, podejrzewając, że ten może mieć mu coś ciekawego do przekazania. Nie pomylił się.
   - Choć z bólem serca, to dziękuję Ci, nieznajomy... Ja, to kolejny raz dzisiaj, gdy splamiłem swój honor i nie wiem, czy kiedyś uda mi się go oczyścić... - i nic więcej nie powiedział. Wbił jeno wzrok w ziemię, okazując wstyd. Był teraz w pozycji klęczącej, pochylony, podparty na potężnych, choć wyraźnie zmęczonych ramionach.

Offline

 

#305 2015-06-10 14:09:20

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Wilki pokonane, zaś człowiek ocalony, wszystko poszło po mej myśli. Powstaje jeno pytanie - co teraz? Samuraj zaczął użalać się nad swym marnym losem i dziękować mi w pozycji podpartej, klęczącej. Spojrzałem na niego z góry, na mej twarzy gościła powaga. Mrugnąłem i odwróciłem wzrok, coby nie patrzyć jak żałośnie wygląda teraz. Nie pomogłem mu wstać, nie dałem mu niczego w co mógłby wytrzeć mokrą twarz.
   - Wy, samurajowie. Odkąd zamieszkałem ze swym mistrzem miałem pełen dostęp do ksiąg, jakie rozmieszczone były na regale w jego apartamencie. Legendy, czy bajki, wszystko jedno, lecz w każdej informacji zawarty jest fakt, jak bardzo opieracie się na swym honorze. Czego byście nie dokonali, czy też zrobili, to wszystko w imię waszego honoru. Mnie jednak nie interesuje, czy utraciłeś go, czy będziesz o niego ponownie walczył. Leżysz teraz przede mną, a ja nie mam zamiaru spoglądać na Ciebie, jak na psa. Unieś więc swe ciało, jeżeli jesteś w stanie i stań mi na równi. - Splotłem ręce przed torsem i odczekałem chwilkę.
   - Jeżeli to już wszystko, co mogę dla Ciebie zrobić, to odejdę. - Odpowiedziałem stanowczo. W głębi serca liczyłem, że jeszcze coś mi powie. Nie ze względu na moją nudę, która rozciąga się już od przeszło tygodnia, lecz nikt maszyną nie jest. Człowiek zawsze się lituje, nawet, jak jest poważny i nie ma na to ochoty. Było mi go żal, lecz pomocy mu nie odmówię. Być może jest jeszcze coś kluczowego, na czym tak bardzo by mu zależało. Jeżeli będzie to błahostka, to nie ma co zawracać sobie tym głowy.

Offline

 

#306 2015-06-15 23:53:53

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

   I co tam dalej? No na przykład Yoshimaru stał nad klęczącym samurajem, czekając na kontynuację wypowiedzi. I się nie doczekał, bowiem ranny wojownik najwyraźniej miał nadzieję, że to ninja przejmie pałeczkę. Wyrzutek nie zamierzał działać wbrew oczekiwaniom towarzysza i rzucił dłuższą gadkę na temat swojej znajomości kultury samurajskiej. Ogółem trochę nudy, ale podsumowane okazaniem szacunku mężczyźnie i nakazaniem mu powstania.
   Człowiek zwrócił swe oczy ku obliczu Yoshiego. Przystojny młodzieniec dostrzegł w nich nadzieję i coś jeszcze, może jakąś wdzięczność. Ranny z trudem powstał, opierając się ramieniem o drzewo. Wydał przy tym ciche westchnięcie, lecz utrzymał się na nogach. Po stanowczej uwadze czarnowłosego, twarz samuraja wykrzywił brzydki grymas.
   - P-poczekaj... - rzekł mężczyzna, głosem wypełnionym nutą proszącego tonu. - Już i tak nigdy nie spłacę u ciebie długu wdzięczności, lecz... Chciałbym prosić cię o jeszcze jedną przysługę... Mogę choć trochę zmazać tę plamę z honoru dokonując zemsty na tych, którzy mi to zrobili[/color] - tutaj wskazał czołem ranną nogę [color=#00CCFF]- i... czy mógłbyś pomóc mi w tym akcie?
   Język mu się łamał. Widać było wyraźnie, że ma problem z proszeniem nieznajomego o pomoc.

Offline

 

#307 2015-06-16 14:39:05

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Nie tego się spodziewałem, nie ukrywam swych żali. Zerkałem na niego od czasu do czasu, choć wzrok ciężko było oderwać za każdym razem. Westchnąłem tak samo jak on, lecz głośniej i bardziej stanowczo. Byłem zażenowany, że człowiek, który powinien kierować się innymi regułami, pragnie zemsty na ludziach, którzy są silniejsi od niego. Ba, on prosi mnie, żebym zrobił to za niego. Czy on już zupełnie postradał zmysły? Nie powinien zrobić tego sam, by odbudować swój honor, czy takie tam, bla bla bla? Głupim, że chętnie wyciągam ręce do potrzebujących. A nauczył mnie tego mój mistrz, niby dobry, a jednak w głębi duszy jakiś taki.. zły. Pokiwałem głową raz w lewo, raz w prawo, lecz ostatecznie przytaknąłem. Wtopiłem swój wzrok w jego nogę, po czym zwróciłem go w kierunku wschodu, mniej więcej w punkt, z którego wyszły wilki. Nie powiedziałem nic, choć z mej gestykulacji dało się wyczytać, iż oczekuję na komendę, choćby słowo, które mogłoby wskazywać gdzie mamy się udać. Przytaknąłem, co oznacza, że mu pomogę. Mam nadzieję, że nie będę tego żałować.

Offline

 

#308 2015-07-03 14:08:07

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

     Yoshi z trudem skrywał swe zażenowanie. Jak człowiek, a już szczególnie samuraj mógł mówić o zmazaniu plamy na honorze, wysługując się kimś innym? To pytanie zagościło w głowie Wyrzutka, który spod powiek spoglądał na rannego rozmówcę. Nie trzeba ukrywać, że niezbyt uśmiechało mu się spełnić prośbę nieznajomego, lecz najwyraźniej żądza PU zwyciężyła z zasadami moralnymi. Yoshimaru westchnął głośno i pokręcił głową w akcie zrezygnowania, ostatecznie jednak przytakując. Potem ninja wykonał zwrot o sto osiemdziesiąt stopni, czekając na jakąś wskazówkę ze strony poszkodowanego. Ten najwyraźniej zrozumiał, bowiem zaraz odezwał się w następujący sposób.
   - Dziękuję ci. Może z pół kilometra na wschód stąd, odnajdziesz drewniany dom, mój dom. Przy odrobinie szczęścia ci skurwiele nadal tam będą. Jest ich trzech. - tutaj zrobił pauzę. Mogłoby się zdawać, że nic już więcej nie powie, lecz ostatecznie dodał - Powodzenia i... dziękuję, raz jeszcze.

Offline

 

#309 2015-07-03 14:47:53

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Ah, czyli wyszło na to, że w podróż mam się udać samotnie. To całkiem dziwne, zważając na to, że właśnie ten człowiek pragnął odbudować honor. Zamierza to zrobić w odmienny sposób, posłużyć się kimś. To raczej niecodzienne zjawisko, które zaowocowało zdziwieniem na mojej twarzy. Zdziwienie to mało powiedziane, spojrzałem na niego krzywo i odszedłem. Machnąłem ręką, jak to w animcach bywa i ruszyłem we wskazanym kierunku. W głowie latała mi myśl, jak wiele PU uda mi się zgarnąć. Nie śpieszyłem się, daleko nie miałem, a nie miałem zamiaru tracić zbędnie wysiłku. No to cóż, szedłem.
     Gdy dotarłem do domku, wow, taki drewniany, taki piękny. Nie chciałem dewastować drzwi, choć nie wiem, czy jest to poprawny czasownik. Podszedłem do progu i zapukałem trzy razy. Przybrałem sztuczny uśmieszek i czekałem, aż ktoś drzwi otworzy. No pełna kulturka.

Offline

 

#310 2015-07-03 15:22:43

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

     Zatem Wyrzutek wyruszył. Nie odezwał się słowem więcej do samuraja. Po prostu, wnosząc do historii odrobinę mangowego dramatyzmu, machnął niby olewczo ręką i poszedł przed siebie. Oh co za heroizm. Ah jak mu nie zależy.
   Deszcz wciąż zacinał, całkiem psując fryzurę Yoshiego, którego włosy uporczywie przyklejały się do głowy. Wyglądało na to, że nic się z tym nie zrobi, to też bohater kroczył dalej niewzruszony, rozmyślając nad korzyściami, jakie ewentualnie przyniesie mu nadchodząca, albo może trwająca przygoda. I tak się zastanawiając, Wyrzutek dotarł w końcu do opisanego przez mężczyznę domu. Co powiedzieć o budynku? Nie był jakichś zatrważających rozmiarów. Prosta, drewniana konstrukcja, mająca może 50 metrów kwadratowych.
   Yoshi należał do ludzi, który preferowali proste rozwiązania. Chłopak bez poświęcania dłuższej chwili na stworzenie planu, po prostu podszedł do drzwi frontowych i zapukał. Potem mógł usłyszeć jakieś szmery wewnątrz chaty i nagle, niespodziewanie wrota otworzyły się, omal nie uderzając chłopaka, a sekundę później z wnętrza wyskoczył sporych rozmiarów facet, natychmiast wyprowadzając kopnięcie na twarz Wyrzutka [siła 90 szybkość 90]. Zaczęła się zabawa.

Offline

 

#311 2015-07-03 15:31:51

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Przeklęty deszcz. Spojrzałem do góry, a krople obijały się o moje włosy. Przemoczone, przyklejone do twarzy. Trzeba było wejść do środka, nie będę przecież tutaj moknął. Chciałem chwycić za klamkę, lecz usłyszałem szmery wewnątrz. No nareszcie ktoś pofatygował się, by mi otworzyć. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej, lecz wszystko poszło nie tak. Drzwi praktycznie mnie walnęły, a to co z nich wyskoczyło było po prostu przekomiczne. Kopniak na przywitanie? Odchyliłem swe ciało nieco do tyłu (Reakcje: 200), złapałem prawą ręką gospodarza za kostkę w stopie i przeciągnąłem za siebie, delikatnie (Szybkość: 180). Puściłem, a ta sama dłoń zacisnęła się w pięść i wylądowała w jego kroczu (Szybkość: 180, Siła: 180).
   - Komornik. - Pewnym siebie krokiem wszedłem do środka, zostawiając przeciwnika w tyle. Przydałby się jakiś ręcznik, cobym mógł włosy wytrzeć, no ale wpierw zajmijmy się niechcianymi ludźmi. Skierowałem swe kroki w stronę pomieszczenia, gdzie mogła znajdować się większa ilość osób, lub po prostu do miejsca, w którym było najgłośniej. Nie przejmowałem się ich siłą, liczebnością, nie odczuwałem strachu, lecz pewność siebie. Aż nadmierną. Zgubi mnie to?

Offline

 

#312 2015-07-03 16:14:23

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

http://i.imgur.com/3x6FitU.png


     Pierwsze starcie dosłownie nie trwało dłużej, niż pięć sekund. Jego przebieg wyglądał niemal jak wyjęty z anime. Przedstawiał się więc następująco:
   Przede wszystkim Yoshimaru uniknął, najpierw ciosu zadanego drzwiami, a następnie kopnięcia zmierzającego prosto w jego twarz. Ogółem, dla kogoś z wysoką reakcją wyglądało to tak, jakby wszystko poza Wyrzutkiem poruszało się w zwolnionym tempie. Tak ogromna była jego przewaga.
   Bohater, zaraz po wykonaniu uchylenia, chwycił przeciwnika za kostkę, po czym siłą wyciągnął go z chaty. Wykazując niebywałą kontrolę nad swymi ruchami, Yoshi puścił na moment lecącego zbira, by w ułamku sekundy wyprowadzić potężne uderzenie, skierowane w krocze. Co tu dużo mówić - mężczyzna zginął na miejscu. Okej, może jeszcze dychał, ale kontra sprawiła, że stracił przytomność i - o ile nikt mu nie pomoże, a chodzi tu o naprawdę profesjonalną pomoc - zaraz miał się wykrwawić. Wyrzutek tymczasem nawet nie zerknął za siebie i zwyczajnie wkroczył do domku. Jego kroki zaprowadziły go, zupełnie przypadkiem, do łazienki. Wyglądała jak istne pobojowisko, lecz akurat upragniony ręczniczek, czyściutki i suchy wisiał na kołku, przymocowanym do ściany obok stłuczonego lustra.
   W tym momencie, gdzieś z wnętrza domu dobiegł bohatera głos.
   - Hej, Gruby! Co tam, umarłeś przy tych drzwiach <śmiech> ile można?! - potem nastąpiła chwila przerwy, ktoś znowu coś powiedział, lecz tym razem do uszu Yoshiego dotarł jedynie szmer. Szmer, któremu towarzyszyły kroki w korytarzu, z którego bohater przeszedł do łazienki.

Offline

 

#313 2015-07-03 16:22:47

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Łazienka, zniszczona, brudna i osyfiona. Z przerażeniem chciałem ją opuścić, lecz mój wzrok sięgnął gładkiego, czystego ręcznika zarzuconego na drewniany kołek. Rzuciłem się na niego, jak wygłodniały wilk na mięso i wytarłem nim włosy. Podszedłem także do lusterka, o ile nie było zniszczone i uczesałem włosy w typowy sterczący fryz. Tuż po tym usłyszałem dźwięk, głos, który wyzwał mnie od grubasów. Nawet nie pomyślałem, że to mogło być do tego faceta, którego chwilkę wcześniej powaliłem na ziemię. Nie dałem się jednak ponieść emocjom. Co prawda, nie wiedziałem jaki ma głos, lecz spróbowałem sparodiować tonację grubego człowieka, a tak.
   - No chwila! - W tym samym momencie spuściłem wodę w klozecie, która miała za zadanie odwrócić ich uwagę od mojego, dziwnego głosu. Nawet jak nie dadzą się nabrać, no to cóż. Ja jednak zabrałem się za zebranie szkła, które było porozrzucane na ziemi. Chwyciłem największy, a zarazem najostrzejszy kawałek i wyszedłem z toalety. Przeciwnik jednakże się poruszył, więc winienem od razu na niego trafić. Gdyby tak było, uniosłem kawał ostrego szkła do góry i uśmiechnąłem się szalenie. Takie to już wahanie nastrojów, w następnym poście będzie radość. A potem smutek.

Offline

 

#314 2015-07-06 01:19:45

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

     Godnym opisania wydarzeniem, jest moment, kiedy Yoshi dostrzegł czysty ręczniczek, zawieszony na słynnym drewnianym kołku. Bohater dosłownie rzucił się na przedmiot, jakby zobaczył największy skarb świata. Cóż, zdecydowanie w takim momencie, dla przemoczonego Wyrzutka mógł on się nim wydawać. Czarnowłosy w kilku ruchach wytarł włosy, doprowadzając fryzurę do jako-takiego stanu. W tym mniej więcej momencie, Yoshi usłyszał dobiegający z wnętrza domu krzyk. Zachowując się jak zwykle, czyli dość bezpośrednio, chłopak rzucił krótki tekst do domownika, po czym wziąwszy kawałek szkła, wyszedł na korytarz. Tam, niemal wpadł na biegnącego zbira, który natychmiast odskoczył od Wyrzutka.
   - Ty ku*wo! - ryknął, po czym dokonał szarży wprost przed siebie. Jego prawa pięść zmierzała w stronę głowy Wyrzutka, nabierając zabójczej wręcz prędkości. [szybkość 90 siła 90]

Offline

 

#315 2015-07-06 01:31:12

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Stanąłem wyprostowany, a na mej odświeżonej twarzy wymalowało się zdziwienie. Nie wiem kogo ten człowiek mógłby się spodziewać, ale na pewno nie swojego towarzysza. Uniosłem ostrze wysoko, a właściwie ten długi kawał szkła, a mój przeciwnik i tak postanowił zaatakować. To był moment, jedno mrugnięcie, a ten zaszarżował z pięścią wystawioną do przodu. Jak dla mnie, żenada. Zdążyłem westchnąć, a nawet i ziewnąć. Wystawiłem dłoń do góry (Szybkość: 200) i ustawiłem ją tak, by 'chuligan' nadział się na nią. Jeżeli zaś w dziwny sposób zdążył uniknąć kawałek szkła, to logiczne, że wykonałem nim proste cięcie (Szybkość taka sama), by ukrócić jego życie. Jak? Szyja to byłby doskonały punkt. Trochę krwi zabrudziłoby moje ubranie, lecz czy jest jakaś różnica, skoro jej litry już po kurtce spływają? Gdy przeciwnik padł martwy na ziemię, przeszedłem się po jego zwłokach i zmierzyłem w stronę głównego pokoju. Bardziej zależało mi na przeszukaniu mieszkania w celu odnalezienia czegoś do jedzenia, niżeli znalezieniu kolejnego oponenta.

Offline

 

#316 2015-07-06 03:02:43

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

     Tacy przeciwnicy nie mieli najmniejszych szans w walce z Wyrzutkiem. Ten po prostu miażdżył ich, jednego po drugim, niczym muchy. Różnica polegała na tym, że muchę trudno złapać, a ci "złoczyńcy" dosłownie wpadali na bohatera, jakby prosząc się o śmierć. A łaskawy Yoshi odpowiadał na prośby i to w trybie natychmiastowym. Tak było w przypadku bandyty przy drzwiach i tak też stało się w korytarzu, gdzie pewny siebie/głupi (do wyboru) łajdak dokonał bezpośredniego ataku.
   Przebiegu walki nie ma sensu nawet opisywać. Ze strony zbira nie było żadnych uników, czy prób obrony. Jego śmieszne reakcje dawały szanse co najwyżej na mrugnięcie, w czasie gdy przeciwnik wbijał mu kawałek szkła w krtań.
   Potem nastała cisza. Yoshi stał w pustym korytarzu, z zamiarem udania się do salonu, lecz... nie wiedział gdzie on jest. Miał przed sobą bowiem trzy drzwi - jedne na ścianie po lewej oraz parę na ścianie po lewej. Ostatni oponent najwyraźniej nie był tak głupi, jak poprzedni, bowiem nie dawał znaku swej obecności. Do młodego Wyrzutka należał więc wybór, gdzie się uda.

Offline

 

#317 2015-07-06 18:56:23

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Salonun nie znalazłem, jednak coś przykuło moją uwagę. Były to drzwi po lewej stronie i po lewej stronie. Wszystkie po lewej, żadne po prawej. Przytoczę zdanie od mistrza gry - "Miał przed sobą bowiem trzy drzwi - jedne na ścianie po lewej oraz parę na ścianie po lewej". No to do wyboru miałem wszystkie trzy, ale co za różnica? Otworzyłem wszystkie naraz i zajrzałem do środka, w kolejności od tego lewego, do prawego. W którychś musiał znajdować się przeciwnik, a nie wierzę, by budynek był na tyle wielki, że nie znajdę go w żadnych drzwiach. Gdyby tak jednak było, lecz oby nie, to wchodzę w pierwsze drzwi, czyli te najbardziej po lewo na lewej ścianie. Do środka wszedłem bardzo wolnym, lecz czujnym krokiem. Właściwie, to spodziewałem się jakiegoś strzału. Być może ten łajdak schował się za którymś meblem i już celuje do mnie z kuszy. Dlaczego akurat tak sobie to wyobrażałem? Trudno powiedzieć. Pora zabić ostatniego i ruszać z powrotem do samuraja.

Offline

 

#318 2015-07-07 00:09:00

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

     Yoshimaru szybko przeanalizował sytuację, orientując się, że ma przed sobą w sumie troje zamkniętych drzwi. Bohater bez cienia obaw zdecydował zwyczajnie otwierać je po kolei, szukając wzrokiem ostatniego oponenta. Więc działo się następująco: pierwsze drzwi - nic. Drugie drzwi - nic. Jasnym jest zatem, że zbir znajdował się w trzecich, ulokowanych na końcu korytarza. Ta wiedza jednak w ogóle nie zmieniła postępowania Wyrzutka. Wrota otworzył tak samo jak poprzednie i wtedy właśnie usłyszał krzyk mężczyzny, schowanego za przewróconym stołem, z kuszą wycelowaną w oblicze Yoshiego.
  - Nie ruszaj się! - głos mu drżał - Jeden ruch, a skończysz gryząc glebę, rozumiesz! Wynoś się stąd, już!
   Sytuacja wyglądała naprawdę <yawn> nieciekawie. Czy bohater tej przygody zdoła wyjść cało z opresji? Czy zabije ostatniego zbira, wypełniając prośbę samuraja-bez-honoru, a może ucieknie, słuchając rozkazu bandyty? Tego dowiecie się już w następnym odpisie!

Offline

 

#319 2015-07-07 00:15:01

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Wielki las

     Klapa. Nie spodziewałem się, że mój wybór będzie tak mało trafny. Pierwsze drzwi nie skrywały nic szczególnego, zupełnie jak drugie. Dopiero przy trzecich usłyszałem głośny krzyk mężczyzny. Natychmiast zamknąłem je i odwróciłem się, lecz nie wiedziałem za bardzo po co. Widocznie wybudziła się we mnie intuicja, że nie powinienem naruszać czyjejś prywatności, ale zaraz, przecież jestem tutaj, by mordować. Odwróciłem się ponownie i wszedłem do środka. Sód, to pierwiastek chemiczny z grupy metali alkalicznych w układzie okresowym. Po raz pierwszy został wyizolowany w tysiąc osiemset siódmym roku. Nie przestraszył mnie jednak widok kuszy, a tym bardziej jego przestraszonej twarzy. Przebiegłem dookoła mebli (Szybkość: 200) i znalazłem się tuż za nim. Być może zdążył już wystrzelić bełt, lecz sądzę, że winienem go uniknąć bez większego problemu (Reakcje: 200). Tuż po tym wysunąłem kawałek ostrza i zrobiłem dokładnie to samo, co z poprzednim przeciwnikiem.
     To byłoby chyba na tyle, kto by się spodziewał. No to teraz najważniejsze, pora przejść się do kuchni i poszukać czegoś dobrego do jedzenia. Przydałby się także kawałek materiału, choćby szmaty, którą mógłbym wytrzeć zabrudzone ubrania. No a dalej, to już wiadomo. Odnaleźć samuraja i przekazać mu szczęśliwe informacje. No więc, szukamy jedzenia.

Offline

 

#320 2015-07-07 00:40:48

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Wielki las

     Co było dalej? No zaraz po otwarciu drzwi, ku ogromnemu, trzeba przyznać, zdziwieniu bandziora, Yoshi zamknął je z powrotem, dopiero po chwili ogarniając, co właściwie uczynił. Pokręciwszy głową, Wyrzutek zaraz ponownie wkroczył do pomieszczenia. Nie tracił ani chwili. Natychmiast przeszedł w bieg, w mniej niż sekundę dostając się za plecy przeciwnika, który nawet nie zdołał wystrzelić ze swej kuszy. Ba, ledwo udało mu się dostrzec Yoshimaru, choć i do tego można mieć pewne wątpliwości. Heh, na pewno jednak poczuł, jak ostry kawałek szkła wbija mu się w szyję, dając ujście posoce, która natychmiast zalała podłogę. Szczęśliwie dla Wyrzutka, tryskała w kierunku przeciwnym do jego osoby, więc nie musi martwić się o stan ubioru.
   Uporawszy się z zadaniem, bohater poszedł do odnalezionej wcześniej kuchni, w celu odnalezienia czegoś do żarcia. Najwyraźniej nie śpieszyło mu się. No bo i czemu miałoby? Kilkanaście minut w tę, czy w tamtą nie zrobi nikomu chyba wielkiej różnicy. Yoshi odnalazł na blacie jakąś szmatkę do wycierania naczyń, ale nic, co mógłby wrzucić na ząb. O ile nie spożywał drewna, albo potłuczonego szkła - tego bowiem było w zniszczonej kuchni pod dostatkiem.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.pes6ligaonline.pun.pl www.zjawiska-paranormalne.pun.pl www.yumyum.pun.pl www.fifaworld.pun.pl www.sggw07nz.pun.pl