Ogłoszenie


#161 2014-01-16 19:01:38

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Bambusowy las

Post 3


   Gdy otyły mężczyzna wyłonił się z krzaków i Kuriku poczuł zalatującą od niego woń alkoholu, chłopiec od razu zrozumiał, że dyskusja z grubasem nie ma żadnego sensu. Nie zamierzał jednak na razie atakować, a jedynie czekał na ruch pijaczyny. Uzumaki dodatkowo nie pozwalał mu na zbliżenie się, z odsuwając się w tył. W tym samym czasie jego oczy poszukiwały za plecami mężczyzny czegoś, na czym mógłby użyć Kawarimi, w celu zmylenia grubasa, jeżeli ten zdecydowałby się na atak. Wzrok Kuriku zatrzymał się przy leżącej na ziemi, bambusowej kłodzie, która powinna pomóc mu w wykonaniu techniki. Chłopiec jednak nie zamierzał skorzystać z umiejętności podmiany, do czasu, gdy pijak nie okaże jawnej chęci zaatakowania go.
- Słuch ci odjęło?! - Ryknął mężczyzna, wykrzywiając usta w brzydkim grymasie, po czym nie czekając na odpowiedź Kuriku rzekł. - A z resztą, co ja się będę... - Wyciągną zza pleców sporych rozmiarów, drewnianą pałkę, po czym złapał jej koniec drugą dłonią, czemu towarzyszyło ciche klapnięcie. - Możemy to załatwić po dobroci, albo po złości. Choć ze mną, a nic ci się nie stanie!
   Mężczyzna najwyraźniej zupełnie nie zdawał sobie sprawy, że osoba z którą rozmawia trzyma w dłoni nóż. Być może było to spowodowane dużą ilością sake w jego krwi, albo zwyczajnie ciemnością. Tak czy inaczej, grubas zbliżał się coraz agresywniej do Uzumaki'ego, który nie mógł już dalej się oddalić, gdyż okazało się, że plecami dotarł do grubego bambusa, który skutecznie blokował mu drogę. Co zatem uczyni?

Offline

 

#162 2014-01-17 16:43:47

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Tłuste bydle najwyraźniej, tak jak podejrzewał nie będzie chciało ustąpić i puścić incydentu w zapomnienie. Można było jeszcze uniknąć bezpośredniego starcia, które nie uśmiechało się początkującemu ninja, zważywszy na słowa grubasa i drewniany kołek w dłoni. Kuriku wypatrzył leżącą za przeciwnikiem bambusową kłodę. Jeśli dobrze to zaplanuje powinien zaskoczyć przeciwnika na tyle by myśleć o ucieczce. Ani trochę nie myślał o pójściu na rękę agresorowi, który godził w jego dumę. Chyba pierwszy raz poczuł się jak Uzumaki czuć się powinien - dumny. Schował kunai do kieszeni kurtki, a następnie złożył dłońmi pieczęcie inicjując tym samym podmianę z leżącą za nim kłodą. Po zamianie, by unieruchomić wroga, a nie narażając się na kontrę sięgnął do kabury po 4 shurikeny i rzucił w nogi grubasa. Może nie były to jakieś świetne metody, ale o zmroku strach miał wielkie oczy.

Ostatnio edytowany przez Kuriku (2014-01-17 17:20:34)

Offline

 

#163 2014-01-17 18:25:04

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Bambusowy las

Post 4


   Uzumaki najwyraźniej zrozumiał, że konfrontacja z grubasem jest nieunikniona, gdyż wpadł na pomysł, by wykorzystując Kawarimi no jutsu, dostać się za plecy wroga, skąd z łatwością będzie mógł zadać mu cios nie do uniknięcia. Namierzywszy bambusową kłodę, leżącą nieopodal, Kuriku zaczął wykonywać pieczęci, niezbędne to wykonania techniki. Mimo wszechogarniającego mroku, rosły mężczyzna dostrzegł ruch dzieciaka, na co zareagował szerokim otwarciem oczu.
- Ninja! Nie pozwolę ci na te sztuczki! - Krzyknął, jednocześnie szarżując na młodzieńca. Gdy znalazł się dostatecznie blisko, zamachnął się drewnianą pałką, celując prosto w głowę. Broń trafiła idealnie, czemu towarzyszyło głośne chrupnięcie, charakterystyczne dla miażdżonych kości. Ciało wyrzutka przez moment leciało bezwładnie w kierunku ziemi, po czym... otoczyły je kłęby dymu, w kolorze mleka! Zdziwienie bandyty było nie do opisania, a porównać je można jedynie z tym, które odczuł chwilę później. Uzumaki bowiem zmienił się w zielonkawą kłodę, która po chwili upadła na ziemię.
- Co do...?! - Chciał zaklnąć grubas, lecz słowo zamarło w jego ustach. Spowodowane było to niesamowitym bólem, jaki mężczyzna poczuł w tylnej części swych kolan oraz łydek. Rzut Kuriku trafił niemal idealnie - trzy shuriken'y wystawały z zakrwawionych nóg bandziora. Atak z pewnością spełnił swe zadanie, choć widok, jaki był jego efektem, z pewnością do najprzyjemniejszych nie należał. - Ty szarlatanie! - Zawył grubas, upadając na kolana. Znajdował się teraz w pozycji "na czworaka". - To ci sku//rwiele ze straży cię przysłali?! Powiem wszystko, tylko mnie oszczędź!

Offline

 

#164 2014-01-17 19:07:01

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Zgodnie z jego prostym, ale i skutecznym planem, Kuriku znalazł się za przeciwnikiem. Element zaskoczenia się powiódł, pewnie i nawet bez niego chłopak zdążył by celnie posłać shurikeny w przeciwnika. Alkohol robi swoje, otępia umysł i ruchy. Rosły mężczyzna natychmiast po ataku zawył z bólu i upadł na ziemię, chłopak już miał brać odwrót i oddalić się czym prędzej z miejsca zdarzenia, gdy zaciekawiły go słowa mężczyzny. Uzumaki do głupich nie należał i szybko potrafił łączyć fakty. Zerkając z bezpiecznej odległości - nie przywykł do widoku krwi i nie chciał patrzyć na cierpienie jakie wyrządził. Słowa, które wypowiedział otyły człowiek były zastanawiające.
-Więc nie marnuj mojego czasu i mów, co masz do powiedzenia. Jeśli mnie zainteresujesz zastanowię się co z tobą zrobię.
Patrząc na sytuację Kuriku miał przewagę i blefując chciał dowiedzieć się za kogo został wzięty. Przysłany przez straże? Informacje które chcieli uzyskać? Wszystko było wielką niewiadomą, a już największą kim był mężczyzna przed nim. I czy nie wpakował się w jeszcze większe kłopoty niż myślał. Facet raczej w obecnej kondycji nie mógł się ruszać, ale w razie czego chłopak sięgnął z powrotem do kieszeni po swój kunai.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kuriku (2014-01-17 19:46:26)

Offline

 

#165 2014-01-17 21:08:01

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Bambusowy las

Post 5


   Ranny mężczyzna, znajdujący się w dalszym ciągu w takiej samej pozycji, cały drżał, czy to ze strachu, czy też z bólu. Można mu się dziwić? Właśnie jego stopy zalewane były ciepłą krwią, należącą do niego samego, w dodatku znajdował się w ciemnym lesie, pozostawiony na łaskę jakiegoś szalonego dzieciaka. W tym stanie alkohol przestał tłumić jego zmysły, które teraz opanowało przerażenie. Paniczny strach przed śmiercią.
- Co chcesz wiedzieć?! - Głos mężczyzny drżał, podobnie jak jego ciało. Bandzior pocił się okropnie, przez co w księżycowym świetle wyglądał naprawdę strasznie. A jeżeli doliczyć do tego jeszcze zakrwawione nogi oraz wystające z nich shuriken'y... - Nazwiska? Lokalizację kryjówki? Błagam, to nie ja porwałem te dzieciaki! - Krzyczał zrozpaczony, a jego głos przypominał bardziej kwiczenie świni. Wielkiej, tłustej świni, która idzie na rzeź. Ten widok na pewno pozostanie w pamięci młodego Uzumaki na bardzo długo.
   Tymczasem gdzieś na gałęzi usiadła sowa i wydała swój charakterystyczny odgłos trzy razy. Nocne życie na dobre rozpoczynało się w gęstwinie, budząc zwierzęta, dla których ta pora dnia była najprzyjemniejsza.

Ostatnio edytowany przez Straznik 6 (2014-01-17 21:12:46)

Offline

 

#166 2014-01-18 11:04:25

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Uzumaki szybko wywnioskował, że owa sprawa nie należy do tych obok których można przejść obojętnie. Z trudem pohamował złość wywołaną przez słowa jego rozmówcy. Nawet nie potrafił sobie wyobrazić co musiały przeżywać biedne dzieci, bez wahania i drżenia w głosie zaczął zdawać pytania.
-Więc dlaczego straż cię ściga? Jeśli myślisz o przeżyciu musisz powiedzieć mi wszystko w miarę szybko, inaczej pozwolę ci się wykrwawić. Ile dzieci, dlaczego one, po co, gdzie mogę ich znaleźć i kim są ludzie którzy je porwali, oraz jaki udział w tym masz ty sam.
Zanim facet zaczął mówić podszedł szybko i błyskawicznie wyjął shurikeny z jego ran i odskoczył.
-Potargaj nogawki spodni i użyj ich jako bandaży pajacu, nie dam ci umrzeć zanim nie podzielisz się ze mną swoją wiedzą.
Może to miękkie serce, a może widział już, że gruby mężczyzna stracił dużo krwi i nie jest zdolny do kolejnego ataku, a nadal był mu potrzebny. Jeśli sprawa wymagała pośpiechu, to nie powiadomi Ayako, która z pewnością poradziła by sobie, ale czy sam da sobie rade? Tak czy inaczej - bohater to nie talenty, które zostały mu dane, a droga jaką obrał. Kuriku już ją wybrał więc nie pozostało mu nic innego tylko działać.

Offline

 

#167 2014-01-18 11:40:56

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Bambusowy las

Post 6


  Kuriku wysłuchawszy słów bandziora, zrozumiał, że prawdopodobnie jego nocna przygoda nie zakończy się na tym krótkim pojedynku. Otyły mężczyzna mówił coś o porwanych dzieciakach, co zdenerwowało wyrzutka. Jednak chłopiec stłumił to uczucie; nie mógł pozwolić, by cokolwiek przyćmiło jego umysł w takim momencie. Pomimo braku doświadczenia, Uzumaki nie zawahał się ani chwili i gdy tylko grubas skończył mówić, Kuriku rozpoczął przesłuchanie. Młodzieniec wypytywał jeńca o wszystko, co tylko mogło pomóc w odnalezieniu porwanych dzieci. Przy okazji zażądał od mężczyzny, by ten zrobił mały rachunek sumienia, wyznając, jaki miał udział w tej sprawie.
   Jednak zanim to nastąpiło, Uzumaki zbliżył się do wielkiego cielska, w celu usunięcia shuriken'ów z jego nóg. Gdy Kuriku znalazł się bardzo blisko, zapach świeżej krwi, zmieszanej z potem omal nie zmusił go do zwrócenia ostatniego posiłku. Chłopiec szybkim ruchem, bez ostrzeżenia wyciągnął bronie z łydek grubasa, który następnie zawył z bólu, padając na ziemię całym ciałem. Mała kałuża krwi zaczynała tworzyć się pod jego kolanami, zabarwiając je na bordowo. Choć na pierwszy rzut oka rany zadane shuriken'ami nie wyglądały na bardzo poważne, to po dłuższym przypatrywaniu się, można było dostrzec, że jedno z ostrzy przecięło ścięgno, na samym dole prawego uda. Łatwo więc się domyślić, że grubas prawdopodobnie nigdy nie będzie mógł już chodzić. Dla dobra przesłuchania, lepiej było mu tego nie mówić.
   Bandzior spróbował wykonać polecenie wyrzutka, jednak z bardzo marnym efektem. Nie zdołał on bowiem nawet podrzeć nogawki, gdy jego nogi przeszył niesamowity ból. Nie wiadomo, czy mężczyzna zorientował się, jak poważne są obrażenia, ale nagle zakwiczał.
- Dzieci, dzieci - Jąkał się bardzo. - jest chłopczyk i dziewczynka! Porwaliśmy je dla okupu! Ja, ja tylko pomagałem zwabić je... - Z każdym słowem jego głos stawał się coraz cichszy, aż w końcu grubas całkowicie zamilkł. Bandyta zemdlał; najprawdopodobniej w wyniku utraty zbyt dużej ilości krwi.
   W księżycowym świetle, padającym na ciało bezwładne prosiaka, Kuriku dostrzegł coś, co przykuło jego uwagę. Z lewej dłoni grubasa coś wystawało i nie była to drewniana pałka. Coś bardziej jak... zmięta kartka?

Offline

 

#168 2014-01-18 14:07:23

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Uzumakiemu z trudem było przyglądać się konającemu przeciwnikowi. Podjął się złych działań w wyniku czego jeszcze szybciej doprowadził mężczyznę do nieprzytomności. Na przyszłość będzie wiedział, że nie wyjmuje się broni z ran bo tamują krwotoki. Był na siebie wściekły, cały łańcuch złych decyzji jakie za nim się ciągły wpędzały go w poczucie winy. Na domiar złego zanim dostał wszystkie odpowiedzi na nurtujące pytania, przesłuchiwany przez niego gość osunął się nieprzytomny na ziemię. Jedyne co zrozumiał z wypowiedzianego przez niego bełkotu to dwójka dzieci, porwana dla okupu, oraz to że jego udział był znikomy, miał je tylko zwabić. To mało? Może jednak zasłużył sobie na kare jaką otrzymał od czerwonowłosego? Kuriku uderzył pięścią w stojący obok bambusowy słupek. Nie mógł wybaczyć sobie błędów jakie popełnił i wtedy.. Gdy spojrzał na nieprzytomne cielsko zobaczył w jego dłoni mały zwitek papieru. To mogła być jedyna poszlaka jaką uda mu się odnaleźć więc musiał spróbować. Tym razem by nie czuć wstrętnego odoru zakrył twarz rękawem kurtki i podszedł zabrać ową kartkę. Gdy już odszedł od epicentrum zapachu spokojnie ją rozwinął by zobaczyć co zawiera.

Offline

 

#169 2014-01-19 23:33:16

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Bambusowy las

Post 7


   Przepełniony poczuciem winy Uzumaki nie mógł sobie wybaczyć tego, że z jego ręki prawdopodobnie zginął człowiek. Jaka by jego wina nie była, najwyraźniej według wyrzutka nie zasługiwał na taką karę. Wewnętrzne cierpienie chłopaka przerwał (przynajmniej na chwilę) widok skrawka papieru, wystającego z dłoni nieprzytomnego bandyty. Kuriku bez wahania zabrał grubasowi kartkę, zakrywszy uprzednio nos kurtką, by nie czuć tak bardzo zapachu, bijącego od mężczyzny.
   Gdy Uzumaki był znalazł się z powrotem poza zasięgiem smrodu, rozwinął papier w celu zgłębienia jego zawartości. Zawartości, która okazała się być bardzo cenną informacją; no, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Kartka bowiem, zawierała prostą mapę, prowadzącą do chatki, której stan oraz rozmiary ciężko było ocenić po koślawym rysunku. Najważniejszą rzecz udało się jednak uwiecznić twórcy - rozłożyste drzewo znajdowało się tuż obok budynku i zdecydowanie ułatwiało jego odnalezienie. W końcu w bambusowym lesie nie było wiele roślin tego typu. Poza tym mapa nie zawierała innych wskazówek, które mogłyby pomóc w dotarciu do celu. Tylko gdzie jest to drzewo?

Offline

 

#170 2014-01-26 12:55:50

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Bambusowy las

Post 8 - Sesja Yoshiego

  To było na prawdę niepoważne posunięcie ze strony przeciwnika. Yoshi postąpił szlachetnie, postawił krok według własnej dumy oraz honoru. Grubas trzymał w swej dłoni ostrze, cienkie oraz bardzo ostre. Pokryte one było specjalną trucizną, kto wie do czego tak na prawdę jest zdolne. Wyrzutek wybrał walkę, a jego przeciwnik tylko zaśmiał się pod nosem. W swych nozdrzach poczuł nieprzyjemne uczucie, po czym przybrał postawę do walki. Wszystko było jedno kto pierwszy wykona atak. Pewna jest tylko wygrana zbira. Pewność siebie oraz egoizm tkwił w tym rozbójniku, tętniło to jego życiem. Postawił więc krok do przodu, jego obcisły strój rozlał się na tle bambusów. Pot spłynął po prawym policzku, nogi lekko ugięły się, choć i tak dziwne, że masę wytrzymywały i ruszył. Biegł przed siebie (szybkość: 150) z ręką wyciągniętą do przodu. Druga zaś schowana była za plecami, już kombinując kolejny atak. Wyciągała ona zza paska fioletową, małą kulkę, która przydać miała się w późniejszej fazie pojedynku. Ostrze z zieloną trucizną wycelowane było wprost w szyję Yoshimaru. Gdyby choć lekko go drasnęło, toksyczny płyn wypalił by jego skórę dostając się do tętnicy. To był tylko podstawowy atak sprawdzający umiejętności. W końcu pokonał on jednego z najsilniejszych podwładnych. Na coś musi go stać.

Offline

 

#171 2014-02-07 10:11:48

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Kuriku jeszcze przez chwilę przyglądał się kartce wyrwanej z dłoni konającego grubasa, nie trwało to jednak długo, gdyż został pchnięty do działania przez impuls, jakim były jego geny. Skrawek papieru wydawał się zawierać mapę, której wyróżniającą cechą zdawało się być wielkie drzewo w bambusowym lesie. Na całe szczęście nie umusiał szukać igły w stogu siana.
-Że też nie potrafię wspinać się po drzewach.
Westchnął głęboko patrząc na czubki bambusowych pali, po czym podszedł do jednego pobliskiego. Obiął go  dłońmi  i podjął próbę zwyczajnego wdrapania sie na nie.  Śliskie okrągłe pale były trudnym przeciwnikiem do pokonania i gdy udało mu się wspiąć na ponad metr i wydawało mu się, że pokona cały dystans aż na szczyt,  upadl tyłkiem na ziemię.
-Aoh.. Co za beznadzieja.. Tego się nie da zrobić..
Zerwał się szybko na nogi i złączył dłonie, skupił się na celu, jakim było drzewo i..
Sanzengarasu No jutsu!
Przywołał dwa kruki, które natychmiast wzbiły się w powietrze. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.  W tym wypadku Kuriiu użył jutsu ofensywnego, by posłużył mu jako nawigacja do poszukiwanego miejsca.  Ptaszyska natychmiast wypatrzyły drogę, a Uzumaki mógł popędzić z pomocą.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#172 2014-02-07 16:19:50

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Bambusowy las

Post 8


   Kuriku dokładnie zgłębiwszy treść mapy, znalezionej u tłustego bandyty, od razu postanowił działać. Najwyraźniej pomoc porwanym dzieciakom była dla niego czymś naturalnym, nawet, jeżeli wiązało się z nią poważne ryzyko. A może młody Uzumaki po prostu chciał trochę zarobić?
   Tak czy inaczej, przed wyrzutkiem stanął nieoczekiwany problem; odnalezienie rozłożystego drzewa, obok którego, według kartki, stała chata bandytów. Prostym rozwiązaniem kłopotu byłoby wejście na szczyt bambusa - z tej pozycji zlokalizowanie liści pośród morza zwykłych badyli to banał. Na ten pomysł wpadł Kuriku. Podszedł więc do jednego z konarów, objął go, po czym począł wspinać się ku górze. Nie trwało to jednak długo; Uzumaki po pokonaniu dokładnie 1 metra, runął na ziemie, obijając sobie dolne partie ciała.
   Chłopak, mimo wrodzonego uporu, nie zdecydował się na powtórzenie próby. Miast tego obrał zupełnie inną strategię. Wyrzutek szybko złożył pieczęć, po czym utworzył dwa identyczne kruki. Celem przywołańców było odnalezienie drzewa zaznaczonego na mapie, a następnie udanie się w jego kierunku. Plan prostu, ale najwyraźniej skuteczny; ptaki, gdy tylko wyleciały ponad "korony" bambusów, obrały kurs na Wschód, powoli sunąc w stronę czegoś, co najpewniej było właśnie poszukiwanym przez Kuriku drzewem.

Offline

 

#173 2014-02-07 17:14:06

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Dzięki wizualizacji, którą stworzył w głowie młody Uzumaki, przywołane przed momentem kruki doskonale wiedziały jak mają się zachować. Cóż nie można mu było nie przypisać bystrego umysłu, w tak nerwowej sytuacji, gdy adrenalina aż buzowała wpadł na genialny pomysł.  Nie czując zmęczenia, a przynajmniej nie takiego, które ujmowały, by jego sile po uprzednim spojrzeniu w górę zaczął biec za czarnymi kropkami na niebie. Poruszały sie na te powoli, by Kuriku nie stracił ich z oczu. Musiał ciągle, prócz patrzenia w niebo spoglądać przed siebie, by nie wpaść na któryś z pali stojących na jego drodze. Uskakując przed kolejnymi przeszkodami zaczął się zastanawiać co zrobi, gdy osiągnie cel. Raczej nie mógł tak po prostu wpaść tam bez zapowiedzi, jako nieproszonych gość. Potrzebował w jakiś sposób zebrać informacje na temat ludzi  stojącymi za tym porwaniem. Był teraz ninja, a ninja nie afiszuje się tylko działa z ukrycia, a do tego nie mógł narazić zakładników.
-Myśl, myśl! Może powinienem użyć henge no jutsu, wtedy mógłbym wystarczająco się zbliżyć.
Plan użycia jutsu przemiany nie wydawał się być głupi i miał racje bytu. Zamieniając się w grubego faceta, którego wcześniej spotkał na swojej drodze zostanie wzięty za jednego z nich i bedziie mógł lepiej zaplanować odbicie dzieciaków. Nie miał teraz zbyt wiele czasu na zastanawianie się, kruki rozpłynęły się w szarych obliczeniach co mogło oznaczać, że prawie dotarł na miejsce.

Offline

 

#174 2014-02-07 20:08:42

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Bambusowy las

Post 9


   Kuriku przedzierał się przez bambusowy las, idąc tropem stworzonych przez siebie kruków. Ptaki miały o wiele prościej, gdyż na ich drodze nie stała cała masa bambusowych drzew, pośród których podróż wcale nie należała do najwygodniejszych. A szczególnie w środku nocy, kiedy to widoczność jest bardzo ograniczona.
   Młody Uzumaki odczuwał to na własnej skórze, brnąc w ciemności, co i raz wpadając to na krzak, to na konar. Chłopak dość szybko zorientował się, że bieg nie był najlepszym pomysłem, dlatego też szybko przeszedł do wolniejszego, ale bezpieczniejszego chodu. Teraz wyrzutek miał moment, by opracować plan działania, gdy już dotrze do chaty bandziorów. Czy użycie henge, by zmylić niczego nie spodziewających się przeciwników, to dobry pomysł? Cóż, Kuriku wkrótce będzie miał szansę się o tym przekonać; jego oczy z łatwością uchwyciły w mroku światło, a gdy chłopiec zbliżył się do niego, ujrzał niewielkich rozmiarów, dwuizbową chatkę. W pokoju znajdującego się po prawej stronie, przez okno Uzumaki dostrzegł zapalone światło oraz kontury dwóch mężczyzn, głośno ze sobą dyskutujących. Drugą izbę zaś ogarnął mrok i ze swojej pozycji wyrzutek nie mógł dostrzec, czy ktokolwiek znajduje się w środku, jednak niewielkie okno do tego pomieszczenia było otwarte. Co uczyni młody wojownik?

Offline

 

#175 2014-02-08 09:06:52

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Uzumaki dotarł na miejsce pod osłoną nocy i widząc cokolwiek dzięki oświetlającym mu drogę gwiazdą. Wokół budynku wydawało się pusto. Po krótkich oględzinach jakie zrobił, poczuł się na tyle bezpiecznie, że postanowił zaglądnąć przez okna chaty. Bezszelestnie wdrapał się, by wejrzeć do obu pomieszczeń i jak najbardziej pozostać niezauważonym. Nie wiedział co sądzić o sytuacji w której się znalazł. Z jednej strony może udało, by mu się wejść przez otwartę okno ciemnego pokoju, gdzie jak sądził znajdowali się zakładnicy, a z drugiej zleceniodawcy, czy chociaż częściowa przyczyna tego porwania, znajdowała się w drugim pokoju. Wzebrała w nim złość, gdy o nich pomyślał  krew w nim buzowała. Jednak poznał juz trochę realia i po walce z grubasem, wiedział że używanie broni w pobliżu dzieci może skończyć się kolejną tragedią. Najciszej jak tylko potrafił, uchylił szerzej okno do ciemnego pokoju i niczym kot wskoczył do pomieszczenia, by się po nim rozglądnąć. Serce biło mu jak szalone, mimowolnie sięgnął po kunai, który zacisnął w dłoni. Co jeśli swoją obecnością zbudzi dzieci? Stał nieruchomo, gdyż jego oczy potrzebowały chwili, by przyzwyczaić się do całkowitej ciemności.

Offline

 

#176 2014-02-10 18:17:32

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Bambusowy las

Post 10


   Kuriku zdecydowanie nie był typem osoby, która wolno podejmuje decyzje. Chłopak dopiero co dotarł do chatki bandytów, a już postanowił przystąpić do działania. Porzuciwszy plan z przemianą w grubawego bandytę, Uzumaki bezszelestnie podkradł się do ściany budynku, po czym zajrzał najpierw do pomieszczenia w którym świeciło się światło i... mało brakowało, a dałby się wykryć przez jednego z mężczyzn, który akurat stał twarzą do okna. Szczęśliwym trafem, bandzior zajęty był rozmową ze swym kompanem i nie zwrócił uwagi na znajdującego się za zewnątrz wyrzutka. Akcja ta należała do dość niebezpiecznych, ale utwierdziła Kuriku, że w pokoju znajdują się tylko dwa zbiry. Poza tym, chłopak zauważył na środku izby niewielkich rozmiarów stolik, na czterech nogach, za którego blacie porozrzucane zostały złote monety, stanowiące zapewne łupy bandytów.
   Dość jednak było narażania się na wykrycie; Uzumaki po oględzinach jednego pomieszczenia, przeszedł do sprawdzenia wnętrza drugiego. Mimo panujących w nim ciemności, wyrzutek bez problemu dostrzegł kontury niewielkich rozmiarów człowieka, siedzącego pod ścianą. Poza tym izbie zdawało się nie być zupełnie nic więcej. Pewny siebie Kuriku bez zastanowienia wdrapał się na framugę okna, by następnie bezszelestnie się przezeń przedostać, wskakując do środka chatki. Tutaj jednak stały się dwie rzeczy, których młodzieniec zupełnie nie przewidział. Po pierwsze, nie tak znowu nowe obramowanie, na którym stanął Uzumaki, okropnie skrzypnęło, czemu towarzyszył niespokojny pomruk jednego z mężczyzn, znajdujących się w pokoju obok. Po drugie, lądując wyrzutek nadepnął na coś, co okazało się być ludzką nogą. Zerkając wcześniej do pomieszczenia, chłopiec nie dostrzegł siedzącej pod ścianą dziewczynki, która reagując na nagły ból, pisnęła głośno, pomimo zaklejonych taśmą ust. Kuriku ledwo utrzymał równowagę po niespodziewanych przeszkodach w lądowaniu, gdy usłyszał głos z sąsiedniego pokoju
- Co do? Idę to sprawdzić! - Najwyraźniej jeden z bandytów prawidłowo uznał, że coś nie tak dzieje się w pomieszczeniu obok i postanowił się do niego udać. Co uczyni zaskoczony Uzumaki?

Bandyta zaraz wejdzie do pokoju, więc nie masz czasu na bardzo rozbudowane akcje, musisz działać szybko!

Offline

 

#177 2014-02-10 20:39:21

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Po zbadaniu, tego co zawierały oba pomieszczenia Kuriku nie miał wątpliwości, że trafił pod właściwy adres.
Liściaste drzewo, typy spod ciemnej gwiazdy, a zwłaszcza złote monety leżące w oswietlonym pomieszczeniu. Póki byli zajęci rozmową n temat, którego Uzumaki nie mógł podsluchać z podwodu zamkniętego okna, postanowił dostać się do drugiego pokoju, by zbadać jego zawartość. Pomimo tego, że zachował wszystkie środki ostrożności, jakie mógł, przy tej akcji, niestety pojawiły się przykre, nieprzewidziane okoliczności. Nie spodziewał się, że stara chata cierpiała juz na zmęczenie materiału i przeskakując przez okno wyda ono skrzypiący odgłos, który nie przeszedł obojętnie wśród porywaczy. Nie tylko ten dźwięk był przeszkodą w bezszelestnej akcji. Okazało się, że pod oknem znajdowały się dzieci, a Kuriku nadepnął na nogę więzionej dziewczynki.
Szczęście w nieszczęściu, dzieci prócz tego, że były zakneblowane i wystraszone, to wyglądały na wpelni zdrowe, może po mimo nadepniętej nogi. Nie miał dużo czasu do namysłu i musiał błyskawicznie podjąć  drastyczne środki.  Nie tylko bezpieczeństwo dzieci miał teraz na głowie. Podszedł do drzwi i stanął przy ścianie tak, by widzieć co wyłoni się zza uchlających się. Ścisnął kunai i prawej dłoni, a w lewej dwa shurikeny.
Jaki miał plan? Gdy tylko drzwi się uchylą dostatecznie szeroko, wyskoczy i zaatakuje przy pomocy kunai faceta, który stanie w drzwiach, szybkim pchnięciem [szyb. 15 siła 10], celując w gardło . Po ataku zakończonym sukcesem podmieni się z nim, by nagle  stanąć przed drzwiami i mieć możliwość rzucenia w drugiego mężczyznę shurikenami, tak by wbiły się w klatkę piersiową. Jeśli coś pójdzie nie tak, odskoczy do tylu i będzie planował dalej.

Ostatnio edytowany przez Kuriku (2014-02-11 15:13:54)

Offline

 

#178 2014-02-11 16:28:00

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Bambusowy las

Post 11


   Kuriku tylko usłyszawszy, że zaraz do pokoju wejdzie jeden z bandytów, nie tracił czasu na tworzenie skomplikowanych planów. Chłopak bez wahania postanowił konfrontować się ze zbirami, choć równie dobrze mógł ukryć się z powrotem za oknem. Jednak teraz nie było szans na wycofanie; Kuriku stał z wyciągniętym kunai obok drzwi, czekając, aż przeciwnik wtargnie do pomieszczenia. Wtedy to młody Uzumaki wyskoczy na bandytę i nożem zada mu śmiertelny cios, prosto w gardło, a następnie podmieni się z ciałem, w celu zaskoczenia kolejnego oponenta. Tak było w teorii... Jak się sprawdzi w praktyce?
   Wyrzutek, gdy tylko otworzyły się wrota do pokoju, wyskoczył nic nie przewidującego przeciwnika, trafiając ostrym jak brzytwa nożem, prosto w jabłko Adama. Zbir momentalnie złapał się za szyję, dusząc się i kaszląc krwią. W tejże pozycji, mężczyzna upadł na drewnianą posadzkę, zalewając ją bordową cieczą. Próbował coś krzyczeć, lecz z jego ust wydobywały się jedynie szmery, których nikt nie mógł zrozumieć.
   Jednak Uzumaki nie miał czasu na dokończenie swego planu. W czasie, gdy chłopak zajmował się pierwszym bandytą, drugi chwycił krzesło i cisnął nim z ogromną siłą w Kuriku [szyb. 5 siła 20]. Nie trudno się domyślić, że chłopiec musiał teraz skupić się na uniku, lub zlikwidowaniu lecącego obiektu, ale czy mu się to uda?

Offline

 

#179 2014-02-11 18:05:33

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Po mimo płaczu dziecka w drugim końcu pokoju, Kuriku słyszał bicie własnego serca. Brał głębokie wdechy, tak aby choć trochę zniwelować narastający w nim stres. Z całej siły ściskał kunai, którym miał zamiar ugodzić rywala. Drzwi zaskrzypiały przeraźliwie za sprawą wyostrzonhch zmysłów chłopaka i powoli do pokoju weszła postać. Uzumaki bez chwili wahania machnął szybko ręką trafiając ostrzem w wymierzony cel, jakim była krtań mężczyzny.
Kto, by pomyślał, że będzie musiał rozlać tyle krwi, ale zaczął uświadamiać sobię powoli realia tego świata. Tylko, czy pożreć, czy być pożartym było takie proste? Ręka mu zadrżała, gdy facet osówał się na ziemie charcząc krwią. Upuścił kunai na ziemię i spojrzał przed siebie. Wyglądało na to, że drugi mężczyzna nie traci czasu i zamierza zaatakować go krzesłam, które trzymał już w rękach. Właściwie, gdy ocknął się z amoku, po zabiciu tego dnia kolejnej osoby nie miał już wiele opcji na uniknięcie lecącego w jego kierunku przedmiotu.
-Dzieci!
Wykrzyczał, przypominając sobie, iż gdy się usunie, będą na bezpośredniej trajektori lotu krzesła. Zasłonił się więc rękoma tworząc przed sobą znam X, by przyjąć uderzenie ma siebie [wytrzymałość 8]. Po tym uderzeniu w jego osobę z powrotem skupił swoją uwagę na napastniku i jeśli był w stanie posłał 3 shurikeny celując w jego klatkę piersiową [szyb. 15]. Jeśli to nie podziałalło, wyjął kolejny kunai z kabury, by przygotować się do obrony.

Ostatnio edytowany przez Kuriku (2014-02-11 20:52:18)

Offline

 

#180 2014-02-11 22:22:39

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Bambusowy las

Post 12


Trzeba przyznać, że to była szalona noc dla niedoświadczonego Kuriku. Chłopak poważnie ranił i prawdopodobnie zamordował już dwie osoby i nie miało się na tym skończyć. Pozostały przy życiu bandyta podjął desperacką próbę ogłuszenia wyrzutka drewnianym krzesłem, z uniknięciem którego Uzumaki z pewnością nie miałby większych problemów. Jednakże, w ostatniej chwili czerwonowłosy przypomniał sobie o znajdującym się na linii rzutu dziecku i własnym ciałem zablokował lecący mebel. Chłopiec w ten sposób ułożył ręce, że spokojnie przyjął uderzenie, które nawet nie wytrąciło go z rytmu, by przejść do ofensywy. Kuriku nie był może szybki niczym dźwięk, jednak zaskoczony natychmiastowym kontratakiem bandyta nie miał szans na wykonanie uniku. Dwa shuriken'y, jak jeden mąż wbiły się w klatkę piersiową mężczyzny, zaś trzeci trafił w zewnętrzną część dłoni, którą bandyta chciał osłonić się przed bronią. Zbir padł na łopatki, niczym kłoda, wyjąc okropnie z bólu.
- Coś ty zrobił?! - Mężczyzna zaczął okropnie kasłać, plując kropelkami krwi. Obydwa płuca miał przebite i coraz ciężej mu się oddychało. - Pomóż mi!
   Tymczasem drugi bandyta leżał bez tchu w bordowej kałuży cieczy, wylewającej się z jego szyi. Nawet jeżeli jeszcze nie był martwy, to nic nie mogło mu już pomóc. Cielsko zbira upadło tuż obok siedzącej przy oknie dziewczynki. W jej oczach pojawiły się łzy; prawdopodobnie to było dla niej zbyt wiele, jak na jedną noc. A może trzymali ją tu dłużej? Chłopiec zajmujący miejsce przy ścianie nie zwymiotował tylko dlatego, iż usta miał zaklejone taśmą. Widok zabitego człowieka do najprzyjemniejszych nie należy.

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2014-02-11 22:22:55)

Offline

 

#181 2014-02-12 16:16:31

 Kuriku

Zaginiony

9573751
Zarejestrowany: 2014-01-07
Posty: 34

Re: Bambusowy las

Kuriku wrzasnął otrzymując cios krzesłem, jednak nie z powodu bólu. Był to jeden z ludzkich odruchów bezwarunkowych, który sprawiał, iż człowiek napinał wszystkie mięśnie co ułatwiało efejtywniejsze zablokowanie ciosu. Gdy tylko krzesło upadło na podłogę, Uzumaki celnie posłał trzymane s dłoni shurikeny prosto w ostatniego z napastników posyłając go na deski. Facet któremu przebił gardło wydawał się być martwy i tylko drugi mężczyzna nadal pozostawał przy życiu krzycząc coś do niego. Chłopak jednak nie słuchał go. Widząc, że nie może się podnoeść zignorował go, złapał trupa za ręce, wciągnął do jasnego pokoju i wychodząc z niego zamknął za sobą drzwi. Podszedł do chłopca i pewnym ruchem odkleił mu taśmę z ust.
- Już wszystko dobrze, pomóż siostrze i wyjdźcie przez okno. Poczejcie chwilę na zewnątrz, ja zajmę się resztą. Nic już wam nie grozi.
Położył dłoń na głowie chłopca, po czym wstał i nie czekając przeszedł do drugiego pomieszczenia mając nadzieję, że dzieci spełnią jego proźbe. Podszedł do stolika by zabrać złote monety. Zaczął je liczyć kątem oka przyglądając się jeszcze żywemu zbirowi.

Offline

 

#182 2014-02-22 14:19:16

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Bambusowy las

Post 13


Po unieszkodliwieniu obydwu zbirów, Kuriku postanowił zabrać zwłoki pierwszego zabitego, do drugiego pokoju, by oszczędzić dzieciom przykrych widoków. Przytomny bandyta wciąż krzyczał coś do wyrzutka, lecz ten kompletnie ignorował słowa mężczyzny. Najwyraźniej chłopiec uznał, iż takim ludziom miłosierdzie się nie należy. Czy słusznie? Nie mnie to oceniać.
   Gdy Kuriku uporał się z ciałem martwego bandyty, opuścił pomieszczenie, zamykając za sobą drzwi. Teraz pozostało uwolnić dzieciaki z więzów, czego jednak młody Uzumaki nie uczynił. Chłopiec jedynie zerwał pewnym ruchem taśmę z ust siedzącego pod ścianą dzieciaka, po czym poprosił go o pomoc w ucieczce siostrze.
   Być może chłopczyk był zbyt zszokowany całą sytuacją, ale nim zdążył cokolwiek odpowiedzieć Kuriku, ten był już w drugim pomieszczeniu, przeliczając leżące na stole monety. Uzumaki doliczył 250 ryo, kiedy usłyszał cichy głosik, dobiegający z pokoju więźniów, należący najpewniej do "uwolnionego" przed momentem dzieciaka.
- Gdzie jesteś?! Uwolnij nas, błagam! - Najwyraźniej do zszokowanego młodzieńca nie dotarły wcześniejsze słowa Kuriku. Dwójka nie mogła sama się uwolnić, gdyż ich ręce i nogi były skrępowane, co jakimś cudem umknęło uwadze wyrzutka.

Offline

 

#183 2014-03-09 13:39:29

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Sesja Yoshiego wznowiona, była robiona na Strażniku 3, do którego nie mam dostępu, więc robię ją na nim

Post 8

  Decyzja zpadła. Yoshimaru z wielką determinacją odmówił współpracy swojemu przeciwnikowi. Nie wiadomo jeszcze ile stracił, być może nic, być może nawet życie, a przekona się o tym dopiero w późniejszej fazie walki. Miało już do niej dochodzić, gdy nagle znikąd pojawił się siwy mężczyzna z wielką torbą na plecach - był to posłaniec. Swą pomarszczoną łapą wyciągnął białą kopertę z piękną, czerwoną plombą. Gdy lider rozbójników przeczytał pilną wiadomość, jego oczy wyszły na wierzch. Spojrzał tuż po tym na wyrzutka z pogardą i z niechęcią odparł następujące słowa - Dzisiaj jest twój szczęśliwy dzień młody chłopcze. Nie zginiesz z mej ręki, iż ważne zadanie mnie czeka, jednak niech Ci ten uśmiech z twarzy zejdzie. Za chwilkę pojawią się tutaj moi ludzie, którzy z łatwością dokończą me dzieło. - Podrapał się po brzuchu, a oddając list posłańcowi, obgryzł kawałek kurczaka. Odwrócił się plecami do Yoshiego i ruszył przed siebie, co chwilkę odgarniając mocarną ręką bambusowe drzewa.

Offline

 

#184 2014-03-09 13:58:48

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

     Wiatr rozwiał moje kruczoczarne włosy, poczułem wnet nieprzyjemny chłód stykający się z mą gładką twarzą. Po chwili mój nos zróżowiał, a po plecach wolno przeszedł rząd ciarek. Wtuliłem się w czarny płaszcz jak najmocniej mogłem, swe dłonie mocno pchając do kieszeni. Grubas, który jeszcze przed chwilą groził mi swym majestatycznym ostrzem, odszedł w popłochu. Posłaniec dostarczył mu rzekomo ważny list, w którym zawarte było kolejne zadanie. Odetchnąłem lekko szczęściem, jednak znowu zostałem zbity z tropu, iż przed mym obliczem, lada moment pojawić miało się jeszcze więcej przeciwników. Nie było mi to w ogóle na rękę. Postawiłem kilka kroków do przodu i oparłem się o bambusowe drzewo. To był idealny moment do ucieczki, jednak chciałem dokładniej przypatrzeć się tej organizacji. Zanim lider bandy zniknął z pola mojego widzenia, krzyknąłem jak najgłośniej potrafiłem.

     - Tchórzysz? - Nie chciałem by odszedł z tego miejsca. Jego głowa mogła być bardzo wysoko ceniona, a w tych czasach ciężko się jest dorobić o kilka tysięcy ryo. Swe dłonie ponownie złożyłem przy pasie.

Offline

 

#185 2014-03-09 14:11:02

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Post 9

  Gdy tylko Yoshimaru oparł się o bambusowe drzewo, wokoło jego miejsca przebywania pojawiło się dziesięć przeciwników. Grubas będący liderem bandziorów na słowa dosłownego krzyku, odwrócił się i niezręcznie pokiwał głową. Miał bardzo mało czasu, jednak ze złością machnął ręką, wydając polecenie do ataku. Zatrzymał się jeszcze na kilka chwil, by przypatrzyć się śmierci człowieka, który uśmiercił jednego z najlepszych wojowników organizacji. Posłaniec, który niedawno wręczył list odszedł z tego miejsca, znikając gdzieś głęboko w krzakach. Teraźniejsi przeciwnicy Yoshiego uzbrojeni byli w maczety, katany, czy inne, różne gadżety, takie jak bombki świetlne i dymne. Ich twarze zakrywała ciemna chusta, tak samo jak ciało - czarne kimono. Po ich ruchach widać było, iż są na wysokim poziomie wyszkolenia. Teraz już na pewno nie było ucieczki.

Offline

 

#186 2014-03-09 14:24:28

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

     Rrozstawiłem swe nogi, umożliwiając najwygodniejszą pozycję dla własnego ciała. Pogoda stanowczo nie stała po mojej stronie. Gdy grubas mówił, że zaraz zjawią się jego ludzie liczyłem na kilku, ale nie dziesięciu. Uzbrojeni byli w podstawowe bronie białe, przy pasie kilka niezbędnych przedmiotów. Byleby tylko nie trucizny. W ostatnim czasie nabawiłem się ich wystarczająco. Z pochwy umieszczonej na plecach wyciągnąłem króciutkie tantou. Przyłożyłem je do twarzy skupiając uwagę na wszystkich przeciwnikach. Mogą zaatakować pojedynczo lub jednocześnie. Obydwie możliwości nie byłyby zbyt przyjemne, toteż postanowiłem wykonać ruch ja. Nie aktywowałem żadnej z bram, nie było teraz na to czasu. Nie wiadomo czy po tej dziesiątce nie zjawi się jeszcze kilka przeciwników.

     - Zaczynam - Powiedziałem w myślach, po czym ruszyłem do pierwszego lepszego. Jak to w mym zwyczaju bywa, na sam początek trzeba sprawdzić jego umiejętności. Podbiegając więc, schyliłem się i wykopałem ostrze do góry. Zdezorientowany powinien unieść dłonie do góry, jednak zanim opadły, włożyłem mu ostrze prosto w brzuch - przebijając na wylot. W ten sposób chciałem sprawdzić ich obronę. Gdyby mi się nie udało, cóż, narażony byłbym na bezpośredni atak.

Offline

 

#187 2014-03-09 14:32:25

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Post 10

  Jako pierwszy ruch wykonał Yoshimaru, który z pełnym skupieniem wyruszył na pierwszego przeciwnika. Trafił mu się gość z kataną, prawdopodobnie nowicjusz z małymi umiejętnościami taktycznymi. Jego broń została wyrzucona wraz z rękami w powietrze. Chwilę po tym brzuch przebiło ostrze, uwalniając wnętrzności na światło dzienne. Pierwszego miał już z głowy, choć reszta nie będzie już taka łatwe. Dwójka stojąca obok rzuciła się na niego, swe ostrza kierując jednocześnie - jeden na głowę, drugi na tors. W międzyczasie osoba stojąca z tyłu podrzuciła bombę dymną. Ograniczyło to widoczność wyrzutka. Fioletowy dym rozprzestrzenił się na większą część pola walki. Z ograniczonym polem widzenia będzie mu trudniej walczyć, szczególnie, gdy wymierzony został w jego kierunku podwójny atak (Szybkość: 120). Zostało ich jeszcze dziewięciu. Szybko się z nimi prawdopodobnie nie upora. Grubas stojący z tyłu jak zwykle obżerał się tłustym mięsem, cicho śmiejąc pod nosem widząc jak Yoshimaru utkwił w pułapce zastawionej przez jego ludzi. Czy rozdrażni to młodziana?

Offline

 

#188 2014-03-09 14:38:30

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

      Ostrze wbiło się jak ciepły nóż w masełko. Chwilę po tym ujrzałem flaki wypływające z brzucha mojego przeciwnika. Interesujący widok, może normalny człowiek zraziłby się tym, lecz ja miałem ochotę dodatkowo wsadzić mu to do buzi. Nie nazwałbym tego upodobaniem, jednak manią zabijania, którą podłapałem ostatnim czasem. Gdy jego ciało wolno upadło na ziemię, w moją stronę wycentrowano dwa kolejne ataki. Jeden z nich mierzony był w okolice głowy, bardzo nie dobrze, drugi zaś w okolice torsu. Osoba znajdująca się za moimi plecami, pod me nogi podrzuciła małą, czarną bombkę. Rozprzestrzeniła ona fioletowy dym, który rozszedł się na powierzchnię kilku hektarów. Jak zwykle odjęło mi to widoczność, miałem tego na prawdę powoli dosyć. Na początku trucizna, dzięki której nie widziałem nic, a teraz jeszcze jakaś bomba, która także pozbawiła mnie wzroku. Przyjąłem więc ostatnią pozycję, byłem zdany jedynie na słuch. Wiedziałem z której strony padną ataki, więc na samym początku uchyliłem się - zapobiegłem atakowi wymierzonemu w stronę głowy (reakcje: 120). Dopiero potem zaś odskoczyłem od ataku wymierzonego w mój tors (reakcje: 120).

      Oddalając się od pola bitwy, mógłbym właściwie wyjść poza teren działania ograniczającego widoczność dymu. Przeciwnicy na twarzach mieli specjalne chusty, więc nie wątpię, że oni widoczność pełną posiadają. Jednakże zostając teraz biernym w ataku, czekałem na bezpośredni, kolejny atak. Tym razem zamiast uniku, powinienem kontratakować. Takim sposobem wybiję ich co do jednego, nawet się przy tym nie męcząc.

Offline

 

#189 2014-03-09 14:43:18

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Post 11

  Tym razem nie wszystko poszło po myśli gracza. Pierwszy unik udał się bez problemu, żadnego wysiłku nie było przed kucnięciem. Jednak nie wystarczyło mu czasy, by w porę odskoczyć przed atakiem wymierzonym w klatkę piersiową. Cięcie nie było zbyt głębokie, nie wykrwawi się przez najbliższy czas. Dodatkowo dym, który ograniczał do tej pory jego widoczność, zaczął wypuszczać z siebie szkodliwe enzymy, które rozpoczęły łzawienie u Yoshimaru. Czarny płaszcz został rozdarty, a po nim wolno spływała czerwona krew, gdy ręka wyrzutka ocierała łzy. A wydawało mu się, że gorzej być już nie może. Na jego własne życzenie przeciwnik ruszył, by wbić mu katanę prosto w czaszkę (szybkość: 120). Yoshimaru powinien zajęty być teraz ocieraniem łez, ból wywołany szczypiącymi oczami jest nie do zniesienia. Jednakże, jeżeli nie uchyli się przed atakiem, to będzie jego marny koniec w tym miejscu. Pozostało jeszcze dziewięciu przeciwników, a jego rany są bardzo poważne, jak na bardzo wczesny etap walki. Nie powinien robić sobie nadziei na wyjście z tego całym i zdrowym.

Offline

 

#190 2014-03-09 14:49:53

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

     - Kurwa... - Syknąłem, zagryzając swój język, kiedy spostrzegłem, że z mojego torsu wolno spływa krew. Zrozumiałem, że w momencie kiedy wykonywałem unik, jego katana mimo wszystko musiała mnie dosięgnąć. Już chciałem przemyć ranę, gdy do całości doszedł enzym powodujący łzawienie. Me oczy dosłownie spuchły, potem stały się czerwone i zaczęły nieznośnie szczypać. W tym momencie mogłem odpalić drugą bramę i nie bawić się już z nimi, jednak najważniejsze było skupienie. No właśnie, zbliżał się w moją stronę kolejny przeciwnik. Gdy tylko usłyszałem jego stąpanie po trawie przy mym ciele, uniosłem jedną ręką tantou do góry (reakcje 120). Drugą dłoń zajętą miałem przecieraniem łez. Musiałem więc wykonać kopnięcie prawą nogą, by odepchnąć go, a przy okazji połamać kilka żeber (Siła 130). Powinno to wystarczyć, by uniemożliwić mu powstanie. Teraz już nie pozostało nic innego jak uciec z tego miejsca. Odwróciłem się więc i wyprułem przed siebie, by jak najszybciej wybiec z chmary dymu. Nie mogło być już nic gorszego. Gdy tylko znalazłem się poza jej działaniem, nie otworzyłem oczu. Wolałem nie narażać się dodatkowo na oślepnięcie, jednak wyczulając słuch nasłuchiwałem kolejnych ataków przeciwnika.

Offline

 

#191 2014-04-05 11:20:18

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Post 12

  Wola walki Yoshiego była silniejsza niż cokolwiek innego. Musiał uwolnić się z tej dymowej pułapki. Dlatego też do tego dążył jak najbardziej mógł. Wyprowadzenie ataku w przeciwnika, było czymś naprawdę dobrym. Rzekł bym, że te ciosy mogły być wykonywane tylko przez jednego z najlepszych w tej dziedzinie. To znaczy taijutsu. Nie chce być prorokiem, ale wychodzi na to, że Yoshi  za niedługo może być nie tyle co jednym z nich, a tyle, że będzie stał na ich czele... No, ale nie ważne. Wracajmy do akcji. Młody wyrzutek właśnie wyprowadził swój doskonały atak, dzięki któremu połamał swojemu przeciwnikowi parę żeber. Dzięki temu też miał czas by wybiec z dymu, który chwilę później opadł. Co dalej?

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2014-04-05 11:26:44)

Offline

 

#192 2014-04-05 11:34:28

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

     Mój atak powiódł się bez najmniejszego problemu. Usłyszałem jedynie dźwięk łamanych żeber przeciwnika. Takim sposobem ograniczyłem możliwość jego ruchu. Jeżeli teraz dobrze wykorzystam zaistniałą sytuację, to bez problemu będę mógł go wykończyć. Sam już nie wiem, uważał się za najlepszego, choć w taijutsu dobrze to mu nie idzie. Wyleciałem więc z chmury dymu, która widać zaraz po tym opadła (reakcje: 120). Przyjrzałem się twarzyczce swojego napastnika i z pełną powagą odparłem.

     - Jak długo jeszcze zamierzasz ciągnąć tą walkę? Sam widzisz, że wykańczamy się nawzajem, a jeden nie potrafi pokonać drugiego. To do niczego nie prowadzi, odejdź póki jeszcze masz czas. To może się po prostu dla nas źle skończyć. Rozumiesz mnie, przywódco gildii? - Po tych słowach zrobiłem kolejne dwa kroki do tyłu. Miałem nadzieję, że chociaż przemyśli całą sytuację.

Offline

 

#193 2014-04-05 12:00:46

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Post 13

  Wszystko było już pewne. Yoshi był na wygranej pozycji. Choć od samego początku na to się nie zapowiadało, tak teraz było widać jego przewagę. Przeciwnik wyrzutka był w opłakanym stanie. Prawie wył z bólu, ponieważ żebra, które zostały mu złamane wbiły mu się we wnętrzności. Trzymał się za bok by powstrzymywać chociaż odrobinę ból. Mimo wszystko nic mu to nie wychodziło. Miał już dosyć tego bólu, ale jakoś jeszcze stał na nogach. Patrzył wprost na Yoshiego z krzywą miną.

  - Muszę pomścić swojego towarzyszy, walka to moje powołanie i skończę to raz na zawsze. Zginiesz, choćbym i ja musiał! - wykrzyczał. Na jego twarzy było widać przeogromną złość. Tak naprawdę sam nie wiedział co powiedział, ponieważ nie miał jak zaatakować wyrzutka. Ledwo co się ruszał, a co tutaj jeszcze myśleć o jakimś potężnym ataku.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2014-04-05 12:01:58)

Offline

 

#194 2014-04-05 12:06:55

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

     - Opanuj swoją złość i przemyśl jeszcze raz wszystko na spokojnie. Pragniesz zemsty, jednak chcesz przypłacić za to życiem. Pomyśl jednak o osobach, które czekają na Ciebie w twojej gildii. Jesteś ich mistrzem, więc prawdopodobnie i wzorem do naśladowania. Nie miej mi tego za złe, jednak co by pomyśleli gdybyś zginął w walce z wyrzutkiem. Ty jako ich autorytet powinieneś się o nich troszczyć, w końcu to dla Ciebie jakby rodzina. Wszystko wykonujecie razem i kierujecie się wspólnymi zasadami, a choć na tym świecie czynicie wiele zła, to wciąż jesteście jedną, wielką paczką. Otwórz swoje oczy na otaczającą Cię rzeczywistość i przemyśl raz jeszcze, czy na pewno chcesz walczyć. - Odparłem pewny siebie, bardzo poważnie. Moje słowa i tak prawdopodobnie nie dojdą do tego mężczyzny, aczkolwiek walka dobiegnie końcu szybciej. Czuję jak powoli zmęczenie roznosi się po mym ciele, nie mam już dużo czasu, zanim padnę na kolana i zacznę dyszeć z bólu. Powoli nadchodzi nasze wycieczenie, dlatego powinniśmy zakończyć to jak najszybciej. Poczekam jedynie na odpowiedź oraz ewentualny atak z jego strony.

Offline

 

#195 2014-04-05 12:40:04

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Post 14

  - Naprawdę myślisz, że uważam ich za swoją paczkę? A co ja jestem ich ojcem? Daj se spokój dzieciaku. Jestem ich przywódcą i to oni mają wykonywać moje rozkazy, nie na odwrót. Nie obchodzi mnie to co im się stanie, jak źli się staną czy też zginą. Ważne, by byli posłuszni, nawet gdybym miał pozabijać każdego z nich po kolei by pokazać kto tu rządzi. Są dla mnie nic nie warci - powiedział krzycząc ku Yoshiemu, a przy tym śmiejąc się jak opętany. Do końca nie było wiadome czy to jest śmiech czy płacz. Ale jedno było pewne. Ten mężczyzna właśnie biegł w stronę Yoshiego by zadać mu cios z pięści w brzuch. To chyba koniec przywódcy bandy nic nie znaczących dla niego ludzi... Był pełen nadziei, że zrobi coś Yoshiemu. Phi, on był nawet pewny, że zabije go tym ciosem. Złość go poniosła, to było widać, ale żeby aż tak? Raczej to go zgubi, tylko czy wyrzutek będzie chciał go załatwić na dobre?

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2014-04-05 12:41:12)

Offline

 

#196 2014-04-05 12:47:32

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

     - Niestety mylisz się człowieku. Jeżeli jednak to są słowa twe ostatnie, to dopełnię twojej woli. Pominę tylko jeden punkt. Uważasz, że zginiemy obydwoje w walce, wykańczając się nawzajem, a przy tym pozbywając do cna chakry. Niestety nie mogę zawieść w tym pojedynku, bo ja mam do kogo wracać. Możliwe, że tak nie wyglądam, jednakże mam swoją rodzinę. Pragnę już wrócić do mych rodzinnych progów, do siedziby wyrzutków. Taki człowiek jak ty, szczególnie przepełniony dumą i gniewem nie jest w stanie mnie zatrzymać. Brzmi z mej strony to lekko arogancko i egoistycznie, lecz taka jest prawda. Podążam drogą, którą wyznaczyłem już dawno temu. Nie ma tutaj miejsca na porażkę. - Ustawiłem się w pozycji do obrony widząc, iż przeciwnik powoli na mnie szarżuje. Uniosłem wysoko dłoń z tantou w ręku i aktywowałem trzecią bramę. Dostając niezłego "kopa", uchyliłem się przed atakiem (reakcje: 180) i wykonałem szybki atak w stronę jego nóg (szybkość: 210). Był to cios poziomy, dlatego prawdopodobnie raniąc mu obydwie nogi, przeciwnik zmuszony będzie do zaprzestania swych ataków. Bramy zostawiłem na czarną godzinę, czyli idealną by użyć ich teraz. Niestety pełen pychy napastnik przeliczył się także i w tej kwestii, miałem nadzieję, że chociaż na sam koniec zmieni swoje nastawienie.

Offline

 

#197 2014-04-05 14:58:29

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Post 15

  Wszystko wskazywało na to, że ta.. walka? Chyli się ku końcowi. Niezbyt mądry przywódca gildii starał się zaatakować z całych swych sił Yoshiego. Jednak do tego ataku nawet nie doszło. Wyrzutek uniknął jego pięści, a sam zaatakował go w nogi. Ten padł na kolana jęcząc z bólu. Nie widać było by miał zaraz wstać. Widać było jak z oczu cisną mu się łzy. Po chwili ból był na tyle silny, że padł na ziemię będąc nieprzytomnym. Wyszło na to, że mężczyzna jest już nie zdolny do walki. Czy Yoshi postanowi wykończyć go ostatecznie? czy jednak da mu w prezencie jego własne życie. Co postąpi już zależy tylko i wyłącznie od niego. Może nazwać siebie w tym momencie panem życia i śmierci, swego przeciwnika. Mało kto może postawić się w takiej sytuacji. Wielu po prostu pozabijało by się nawzajem i nie mieli by okazji do podjęcia tak trudnej decyzji..

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2014-04-05 14:59:41)

Offline

 

#198 2014-04-05 15:06:16

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

     Patrzyłem z powagą jak mój przeciwnik upada na nogi i powoli traci przytomność. Z jego oczu cisnęły łzy, odczuwał swą wewnętrzną porażkę coraz bardziej. Nie mogłem jednak patrzeć jak nieudolny człowiek cierpi, szczególnie z mojego powodu. Podszedłem bliżej niego, a nachylając się nad jego ciałem, uniosłem tantou w górę. Swymi ostatnimi słowami ukróciłem go o głowę.

     - Postawiłeś swoje życie ponad wszelkie przyjemności tego świata, zapominając nawet o najbliższych Ci osobach. A chociaż twoja dusza splamiona była gniewem, to mam nadzieję, że w innym świecie uzyskasz ułaskawienie, jakiego ja nie byłem w stanie Ci dać. Z takim samym wyborem spotkałem się dzień temu, gdy jeden z twoich podwładnych groził mojej osobie oraz rodzinie. Gdy jego koniec był bliski, błagał o litość. Nie było jednak dla niej miejsca, gdy w grę wchodziło bezpieczeństwo bliskich mi osób, wyrzutków. Spocznij, liderze nieznanej mi gildii - Jego odciętą głowę wyrzuciłem jak najdalej się dało od ciała. Cały teren splamiony był krwią oraz odłamkami metalu - prawdopodobnie od ostrzy. Mam nadzieję, że moja przygoda dobiegnie tutaj końca. Przydałoby się w końcu zobaczyć z moim mistrzem - Shinsaku, a także podszkolić nieco w dziedzinie taijutsu.

Offline

 

#199 2014-04-05 15:12:30

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1405

Re: Bambusowy las

Post 16

  Ostatecznie Yoshi postanowił zabić swojego przeciwnika. Odciął mu bez jakichkolwiek uczuć jego głowę, dzięki której cała ziemia zabarwiła się na kolor czerwony przez lecącą krew z szyi jego przeciwnika. Była to makabryczna scena. Płaczący ninja, który uważał się za potężną osobę padł na ziemię jak małe dziecko, której chwile później nie miało już głowy. Nie codzienny widok. Jednak Yoshi nie robił tego tylko dla siebie. Wiedział, że taki bydlak jak on nie może chodzić po ziemi. Wiedział też, że taka osoba może zagrozić jego bliskim. Martwił się o nich, dlatego musiał się go pozbyć. Choć scena nie była pełna wdzięku to powinna zostać zapamiętana przez tego młodego wyrzutka, ponieważ dzięki niej jest coraz bliżej spełnienia swoich celów i utrzymania swoich postanowień. Ten wyrzutek jest wstanie ochronić swoją organizację - to jest pewne.

[Koniec sesji]

Offline

 

#200 2014-04-05 15:15:38

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Bambusowy las

     Odpocząłem chwilkę siedząc na miękkiej trawie, by tuż po tym podrywając swoje ciało, ruszyć w kierunku wschodu. Dawno nie widziałem znajomych mi twarz, szczególnie mojego mistrza - Shinsaku. Przed solidnym treningiem powinienem także odpocząć jakiś czas, moje kończyny wyglądają jak Pearl Harbor. Zmęczony codzienną walką, zmuszony będę do długiego snu oraz wylegiwania się u wzgórz gorących źródeł. Takie życie pasowałoby mi gdyby nie fakt, iż mym powołaniem jest walka. Ostatni raz spojrzałem na zwłoki mojego przeciwnika, a ignorując je ruszyłem przed siebie. Spokojnym krokiem, nucąc melodyjkę pod nosem szedłem i rozmyślałem nad własną, nieuchylną i zgubną przyszłością.

[z/t -> Siedziba Wyrzutków]

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.xbleach.pun.pl www.wilkis7.pun.pl www.androidmaniak.pun.pl www.margofun.pun.pl www.sp37.pun.pl