Ogłoszenie


#161 2015-02-25 07:49:11

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Wyrzutek musiał zmierzyć się z przeciwnikiem, który umiał wykonywać całkiem zaawansowane manewry. Oseru potrafił zablokować większość ciosów Moto, a co gorsze, przewidywał jego ruchy. Yoshiro musiał się z tego pogodzić, że mierzył się teraz z doskonałym szermierzem. Sam nie należał do słabych wojowników, jednakże taką walkę toczył pierwszy raz. Gdzie przeciwnik stał na podobnym poziomie, a w niektórych kwestiach miał nawet przewagę. Takie starcie mogło nauczyć bardzo wielu rzeczy. Tak, należało wyciągnąć doświadczenie z tej potyczki. Jednakże co trzeba było zrobić wcześniej? Wygrać ją. I tutaj pojawia się cały problem. Bo Yonura wciąż walczy i nie chce przegrać...
     Posunięcie Wyrzutka było doskonale. Młodzieniec zaczął naciskać bronią tak, aby przeciwnik musiał ustąpić. W tym manewrze kolejną dobrą stroną było to, iż w ten sposób możliwe stało się nawet zabicie Oseru. Mężczyzna jednakże nie poddał się tak łatwo. Wykorzystywał swoją siłę, aby skutecznie osłabić napór Wyrzutka, a chwilkę później wykonał zaskakujący ruch. Jego noga powędrowała błyskawicznie i zakończyła swój atak na kolanie Yoshiro (Szybkość 50 Siła 60). Moto poczuł ból w nodze i musiał ustąpić. Pod ogromnym naporem i atakiem z zaskoczenia upadł. Znajdował się teraz na ziemi, leżąc na plecach i patrząc na Yonurę. Szermierz wciąż się uśmiechał. Najwidoczniej obecna sytuacja bardzo go bawiła.
     - Ciekawe. Jeszcze chwilę temu miałeś przewagę. A kto teraz leży na glebie i nie może się podnieść? - zapytał retorycznie mężczyzna. Oseru zaczął się śmiać. - Nie wiem czy zabić ciebie od razu, czy poczekać na okazję. Jakiś pomysł?
     Mężczyzna wciąż dzierżył katanę. Był gotowy do ataku. Natomiast Wyrzutek trzymał kyu kunaia, lecz tylko w jednej ręce. Atak z pozycji leżącej był trudny... Ale z drugiej strony, wciąż możliwy...

Offline

 

#162 2015-02-25 20:32:13

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      Siłowałem się z przeciwnikiem, ścierając nasze ostrza. Napierający przeciwnik wywierał na mnie coraz większą presję, aż w końcu musiałem coś z tym zrobić. Użyłem tak dużo siły, jak tylko byłem w stanie, żeby wygrać pojedynek siłowy z Oseru. Ten jednak okazał się sprytniejszy, szybkim ruchem uderzył w moje kolano. W związku z tym straciłem równowagę i upadłem na ziemię. Zaś mój oponent kontynuował naśmiewanie się ze mnie. Był bardzo pewny siebie, cały czas mnie lekceważył. Jego docinające teksty zaczęły mnie denerwować, ale nie mogłem nic z tym zrobić.
      Spoglądał na mnie z góry, w każdej chwili mógł mnie zabić. Zastanawiałem się, co powinienem zrobić w tej bardzo niewygodnej sytuacji. Wypadało by się jakoś podnieść, żeby ustać na równi z przeciwnikiem. Z drugiej strony, mogłem sprowadzić go do swojego poziomu. Wydawało mi się to całkiem możliwe. Wykonałem szybkiego kopniaka w piszczele przeciwnika [siła i szybkość 55]. Miałem na celu uderzenie na tyle mocno, żeby stracił równowagę i upadł na ziemię. W tym samym momencie zacząłem wstawać, żeby zyskać przewagę nad przeciwnikiem w przypadku, gdy mój plan się powiedzie. Jeśli tak się stanie, będę niemal w wygranej sytuacji, jednak nie wypadałoby dać się oszukać w taki sam sposób, w jaki zrobił to przeciwnik, dlatego cały czas zachowuję ostrożność. Cały czas zachowuję czujność. Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, wykonam cięcie na leżącym na ziemi Oseru [siła 78 szybkość 55], celując prosto w jego szyję. Jeśli mój plan wypali w całości, pojedynek będzie już skończony, a jeśli częściowo - na pewno da mi to sporą przewagę.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#163 2015-02-26 18:11:30

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^
     Walka nie była już tak monotonna. Zarówno Yoshiro, jak i Oseru prezentowali dobry poziom szermierczy. Młodzieniec z Wyrzutków miał o wiele lepsze ciało, jednakże to Yonura nadrabiał techniką. Starcie więc było wyrównane, a każde potknięcie mogło zadecydować o dalszych losach walki. Pierwszy i drugi wojownik zdawali sobie z tego sprawę. Niestety, obaj czytali sobie w myślach i wykonywali podobne manewry. Z pozoru sytuacje beznadziejne, zostały przez nich zniwelowane. Upadek na ziemię? Co z tego, można sprowadzić przeciwnika do parteru! Napierająca siła? Da się przecież zmniejszyć napór! Tak, Yonura i Moto mieli bardzo podobne wyczucie walki. Towarzyszyła im finezja, której dało się pozazdrościć. Niestety, również przez te inteligentne posunięcia nie dało się orzec kto prowadzi.
     Jeszcze chwilę temu pałeczka znajdowała się po stronie Wyrzutka. Jednakże teraz leżał na glebie. Jego przeciwnik zaś szybował się do zadania mu ostatecznego ciosu. Katana znajdowała się już w powietrzu. Splot dłoni był mocny, nie do zdarcia. Oseru opuszczał już ostrze, robiąc to w przeciętnej prędkości, nie za szybko, nie za wolno. Wyrzekł też przy tym ciekawą formułę. Możliwe, że pozdrawiał tak każdego zabitego z własnej ręki.
     - Żegnaj przyjacielu. To starcie było ciekawe, ale mój miecz wchłonie twoją duszę. - oświadczył, a następnie przyspieszył opust miecza.
     Ból.
     Jeden z mężczyzn poczuł ból. Chwilę później leżał na ziemi i wierzgał. Oseru wyglądał, jak gdyby miał zaraz zostać trafiony piorunem. Niespodziewany kopniak w piszczel osłabił jego cios, a także wytrącił go z równowagi. Yonura znajdował się teraz na podłożu. Moto natomiast niezgrabnie powstał. Chwycił kyu kunaia oburącz, a następnie uderzył prosto w korpus mężczyzny, który patrzył wprost na nadciągające ostrze.
     Brzdęk.
     Katana Yonury idealnie zablokowała cel. Młodzieniec trzymał ją dwoma rękami. Jedna znajdowała się na rękojeści, w okolicach jelca, druga natomiast podtrzymywała cienką stal. Kyu kunai i katana krzyżowały się po raz kolejny. Na twarzy Yonury ponownie dało się zobaczyć uśmiech. Czyżby cała sytuacja go bawiła?
     - Nie zabijesz mnie pojedynczymi ciosami. Rozumiem, że ja ciebie też. Zobaczymy więc, co będzie dalej. - rzekł mężczyzna. W dalszym ciągu stawiał on opór. Mocno podtrzymywał katanę (Siła 60), a w tej pozycji nawet przewaga siły przeciwnika mogła na nic się zdać. On trzymał "tarczę" dwoma rękami w dwóch punktach, a nie dwoma  w jednym.

Offline

 

#164 2015-02-26 18:38:29

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Walka toczyła się dalej. Nie miałem jeszcze okazji pojedynkować się z tak silnym przeciwnikiem. Bez wątpienia dorównuje mi siłą, a może nawet to on jest tym potężniejszym. Starcie było bardzo wyrównane, żaden z nas nie miał na sobie ran ciętych, mimo, że walczyliśmy ostrzami.  W razie znacznej przewagi któregoś z nas, pojedynkujących się mężczyzn, drugi sprowadzał wszystko do stanu poprzedniego w przeciągu zaledwie kilku sekund. Mogłoby się wydawać, że nikt nie wygra tego pojedynku, albo też będzie ciągnął się w nieskończoność. Jednak ja nie miałem na to czasu, muszę jak najszybciej pokonać zdrajcę i ruszyć po nagrodę, to się teraz liczy.
     Tym razem, to ja znalazłem się w gorszej sytuacji. Leżałem na ziemi, gdy mój oponent stał nade mną. Miał wyprowadzać cios kończący, kiedy oberwał prosto w piszczel. Mój kopniak był na tyle silny, żeby wyprowadzić go z równowagi. Zaraz po tym, podniosłem się z podłogi i ruszyłem do ataku. Po raz kolejny Yonura wykazał się swoim niesamowitym refleksem. Zdołał zablokować mój cios swoją kataną, mimo, że jeszcze kilka sekund temu wydawał się całkowicie zdezorientowany. Po raz kolejny wylądowaliśmy w sytuacji, kiedy nasze ostrza się ścierają. Tym razem, przeciwnik postanowił nieco inaczej złapać swój miecz. W ten sposób przepychał mnie z dużo większą skutecznością.
     Napierał na mnie coraz mocniej. Ja zaś myślałem nad tym, co powinienem zrobić. Użycie więcej siły nie ma sensu, mężczyzna wykiwa mnie tak, jak ostatnio i znowu skończę na ziemi. Musiałem wykombinować coś innego. Złapałem miecz mocno w obie ręce i wybiłem napierającą katanę do góry. Oczywiście, że mój oręż również zostanie wypchnięty w tym kierunku, jednak przeciwnik może się nie spodziewać dalszego przebiegu akcji. Nastał moment, w którym powinniśmy z powrotem przyjąć postawę do walki, bo jeśli broń jest w powietrzu, to my jesteśmy nastawieni na atak. Postarałem się wykorzystać moment, w którym Yonura sprowadza swoje ostrze na odpowiedni poziom. Jest to bardzo mała luka w czasie, ale powinno wystarczyć, pod warunkiem, że wszystko wykonam prawidłowo. Prawie natychmiastowo po wykonaniu manewru, kopnąłem przeciwnika z całej siły [siła 55, szybkość 55] prosto w klatkę piersiową.
     Taki atak powinien po raz kolejny zachwiać jego równowagę, a wtedy mogę zakończyć pojedynek. Odzyskuję kontrolę nad kyu kunaiem i ruszam do ataku, wykonując cięcie poprzeczne wzdłuż jego szyi [siła 78, szybkość 55]. Zleceniodawcy muszę jakoś pokazać, że udało mi się pokonać zdrajcę. Najlepiej byłoby zanieść mu jakiś przedmiot, należący do niego. Nie może być to byle co, musi to być niepodważalny dowód. Czemu więc nie zabrać jego głowy?

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-02-26 18:39:46)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#165 2015-02-27 07:25:32

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Wyrzutek trzymał kto kunaia i cały czas napierał na przeciwnika. Yoshiro zorientował się, że nie jest to prosta walka. W dodatku słowa Oseru same wymusiły u niego zmianę taktyki. Cóż, Moto chciał dobrze. Jednakże samo wykonanie manewru w trakcie walki nje należało do prostych zajęć. Potrzebował wiec wiele szczęścia. Bo, jak już pewnie sam zauważył, wystarczyło małe potknięcie, i ponownie przewagę miałby Yonura. Tak, to prawda. Ta walka mogła ciągnąć się On wiele dłużej. Jedynym dobrym pomysłem było chyba zastosowanie technik ninja. Jednak jak mógłby to zrobić Wyrzutek? Przecież cały czas dzierży miecz. W takiej sytuacji atak NinJutsu jest wręcz niemożliwy, trzeba bowiem składać pieczęcie. A do tego młodzieniec musiałby pozbyć się kyu kunaia. A to znowu wystawiłoby go na atak przeciwnika. Tak, trzeba więc zaatakować przeciwnika ciałem, ale tak by ten nie mógł szybko się zasłonić.
     Moto postanowił zareagować serią ataków. Początkowo wykonał koniak, a następnie zaczął atakować mieczem. Z pozoru prosta kombinacja dala całkiem wiele. Atak w żebra osłabił przeciwnika, a zaskoczony Yonura musiał opuścić gardę. I ta krótka chwila wystarczyła Wyrzutkowi. Młodzieniec wykonał cięcie, które przesadziło o losach walki. Oseru otrzymał atak kataną w szyję, która natychmiast została przeciętna. Szermierz nie miał dostępu do powietrza, przez co szybko zginął. Nie wypowiedział nawet żadnego słowa. Po prostu odszedł z tego świata  bardzo szybko. Wszystko dzięki prostemu, aczkolwiek skutecznemu manewrowi.
     Yoshiro zastanawiał się teraz co zrobić. Zabrać głowę mężczyzny? A może całe ciało? Cokolwiek co mogłoby potwierdzić tożsamość Oseru przez zleceniodawcą Wyrzutka. W zasadzie młodzieniec miał pole do popisu. Wystarczyło jedynie udać się do rezydencji rodu Yonura. No i odebrać nagrodę, oczywiście.

Offline

 

#166 2015-02-27 21:32:05

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      Mój plan, który wydawał mi się bardzo ciężki do zrealizowania, a co za tym idzie - mało prawdopodobny, udał się w całości. Wypchnąłem nasze ostrza w górę. Później wykorzystałem chwilę, w której przeciwnik nie trzymał gardy i kopnąłem go w klatkę piersiową. W skutek tego ciosu stracił równowagę, był dla mnie łatwym celem. Rzuciłem się więc na niego z kyu kunai'em, żeby zakończyć nasz pojedynek. Również to poszło mi gładko, bez żadnych problemów. Przeciąłem gardło mężczyzny, zaczął dusić się własną krwią. Jakiś czas później stałem nad już nieżywym mężczyzną z rozciętą szyją, leżącym na plamie czerwonej cieczy.
     Było to najtrudniejsze starcie w moim życiu. Nigdy wcześniej nie spotkałem tak wymagającego przeciwnika, jednak udało mi się zwyciężyć. Zostało tylko wziąć jakiś dowód, żeby zanieść go głowie rodziny Yonura i odebrać nagrodę za misję. Co powinienem ze sobą zabrać? Wcześniej myślałem o odcięciu głowy, ale jeśli nie zrobiłem tego podczas walki, nie mam zamiaru dokonać tego po śmierci mężczyzny. Zwyczajnie nie potrafiłbym tego zrobić, a pochłonięty walką byłbym do tego zdolny. Muszę znaleźć coś innego, ale co byłoby najlepsze? Chwilę pomyślałem, aż w końcu wpadłem na doskonały pomysł. Żeby nie dźwigać całego ciała, zabrałem jedynie katanę. Żaden wojownik nie oddałby swojej broni, nawet za pieniądze. Te konkretne ostrze na pewno jest znane rodzinie, w końcu żyli z Oseru we wspólnocie. Cóż, jeśli to nie wystarczy, wrócę się po resztę ciała.
     Ruszyłem do rezydencji Yonura. Chciałem odebrać należna mi nagrodę. Wciąż miałem przy sobie mapę wręczoną mi przez lokaja, a więc nie będzie to trudne zadanie. Gdy już się tam znalazłem, poszedłem od razu do pokoju, w którym widziałem się z głową rodziny. To właśnie mu powinienem przekazać oręż zdrajcy, mającą reprezentować moje zwycięstwo.
     -Cel wyeliminowany. Przyniosłem tylko to, aby nie bezcześcić jego ciała po śmierci.

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-02-27 21:32:16)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#167 2015-02-28 07:40:49

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Wyrzutek pokonał swojego przeciwnika. Jedyne co pozostało mu do zrobienia, to zamieszanie jakiegoś dowodu do swojego pracodawcy. Z pewnością wieść o zabiciu Oseru mogła rozejść się po okolicy. Jednakże wtedy każdy mógłby przyznać się do tego czynu. I nagroda, która miała przypaść Yoshiro, nagle by zniknęła. Młodzieniec jednak nie miał problemów z wybraniem rzeczy, której weźmie. Moto nie miał zamiaru ciąć ciało zmarłego, temu wziął jego katanę. Uznał, iż taki ssermierz na pewno nie chciałby się rozstać ze swoją bronią, nawet podczas snu. Dlatego miecz, który Yoshiro zabrał, miał być dowodem ostatecznym. Logika młodzieńca była w ty temacie bezbłędna. Moto doskonale przewidział, że przeciwnik bardzo ceni sobie swoją broń. Wystarczyło ją jedynie zamieść do rezydencji rodziny Yonura. Po co? Aby odebrać nagrodę, oczywiście.
     Droga powrotna nie zajęła młodzieńcowi wiele czasu. Moto znał drogę, a w dodatku perspektywa nagrody zwiększała jego tempo marszu. Nic dziwnego, że Yoshiro już po kilku minutach znalazł się przed domostwem. Lokaj rozpoznał go, a widząc broń ofiary, od razu wpuścił do środka. Ninja po chwili znalazł się w tej samej sali, co kilka godzin wcześniej. Przed nim siedział jego zleceniodawca. Głowa rodziny. Senior Yonura. Na jego twarzy widać było zadowolenie. Od razu domyślił się w jakiej sprawie przybywa młodzieniec. W końcu dzierży katanę Oseru. Starzec przemówił.
     - Witaj młody ninjo. Widzę, że wykonałeś zadanie. Trzymasz katanę Oseru. Daj mi ją, muszę być pewien. - powiedział. Chwilkę później trzymał już miecz i dokładnie go oglądał. Mówił przy tym jakieś pojedyncze wyrazy. Najwidoczniej sam miał sentyment do tej broni. Na sam koniec ponownie się odezwał. - Nie mogę wyjść z podziwu dla twoich umiejętności. Zabicie Oseru to nie lada wyzwanie. Dostaniesz więc odpowiednią nagrodę. Możesz ją odebrać u lokaja. A teraz bywaj, chciałbym pobyć trochę sam.
     Yoshiro odszedł, zabierając przy tym pieniądze. W chwili opuszczania domu jednakże coś go zdziwiło. Nie był pewien, ale... Chyba usłyszał płacz. Swojego zleceniodawcy. Cóż, jeżeli tak to młodzieniec dostał kolejny dowód na to, że świat jest dziwny...

Koniec sesji, dzięki ^^

Offline

 

#168 2015-03-08 11:40:01

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      W końcu udało mi się wygrać z Oseru. Jak do tej pory, była to najtrudniejsza walka w moim życiu. Przeciwnik był naprawdę dobry, jego umiejętności stały na bardzo wysokim poziomie. Mimo to, udał mi się go przezwyciężyć. Wystarczyło już tylko iść do rezydencji Yonura i w jakiś sposób pokazać im, że cel został wyeliminowany. Nie ma sensu taszczyć ze sobą całego ciała, może być to nieco uciążliwe. Zamiast tego wziąłem ze sobą katanę oponenta. Jako, że żył on razem ze swoją rodziną tyle czasu, to bez problemu powinno zapamiętać jej wygląd, a raczej oczywiste, że nie oddał mi jej po dobroci.
      Złapałem za ostrze i ruszyłem w stronę domu zleceniodawcy. Podróż nie trwała długo. Zwłaszcza, że znałem dokładne położenie budynku. Minęło kilkanaście minut, znalazłem się w tym samym pomieszczeniu, w którym wcześniej rozmawiałem z Seniorem Yonurą. Od razu domyślił się, że zwycięsko wyszedłem z tego trudnego pojedynku. Powiedział jeszcze kilka słów i skierował mnie do lokaja, u którego mogłem odebrać nagrodę. Właśnie po wynagrodzenie tutaj przyszedłem, dlatego bezzwłocznie ruszyłem do mężczyzny. Tak jak poprzednio, stał niedaleko bramy wejściowej do rezydencji. Po zabraniu pieniędzy najzwyklej wyszedłem i zacząłem spacerować wzdłuż ulicy.
      Kolejna misja wykonana, ale co teraz? Znowu musiałem znaleźć dla siebie jakieś zadanie. Nie mogę przecież siedzieć bezczynnie, potrzebuję jakiegoś zajęcia, żeby nie zanudzić się na śmierć. Okolica na pierwszy rzut oka wyglądała spokojnie, ale miałem nadzieję, że jednak występuje tu jakaś forma bezprawia. Dokładnie rozglądałem się dokoła, obserwując zachowania mieszkańców wioski.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#169 2015-03-10 18:22:36

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

Sesja dla Yoshiro

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

^^

     Młodzieniec szedł przed siebie. Czy działo się coś wielkiego? Nie. Dlaczego? Bo Wyrzutek najwidoczniej nie chciał znaleźć niczego interesującego. Tak, sam uważał, że poszukuje odpowiednich zajęć czy misji. Jednak warto było sobie zadać pytanie, gdzie to robi. W zwyczajnej wiosce, plus na obrzeżach. Czy tutaj była jakaś szansa na dziwaczną okazję bądź nadzwyczajne wydarzenie? Cóż, Wyrzutek powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie. Jak na razie Yoshiro nie dostrzegł niczego dziwnego. Moto przemieszczał się powolnym marszem. Dokładnie obserwował okolicę. I co takiego widział? Cóż, jeżeli naprawdę chce, można przytoczyć te zjawiska.
     Widział pojedyncze domki. Mniejsze bądź większe. Przecież nie każdego było stać na takowe luksusy, które miał ród Yonura. Ano właśnie, Yoshiro rozmyślał też o nich. I o swojej ostatniej misji. Faktycznie, nie należała ona do łatwych. Musiał zabić przeciwnika, co zdarzyło mu się dopiero pierwszy raz. Wyrzutek ani razu nie musiał z nakazu kogoś innego przynosić śmierci. Cóż, życie ninja było naprawdę trudne, dlatego podobne misje nikogo nie dziwiły. Widok dzieciaka, który był wyszkolony w sztuce skrytobójców, dzięki czemu miał siłę by zabić dorosłych, musiał naprawdę pobudzać zmysły. No ale cóż, te problemy nie dotyczyły Moto. Yoshiro przecież umiał walczyć co udowodnił już kilkukrotnie, a najdobitniej przy starciu z Oseru Yonurą. Tak, tym, którego głowa znajdowała się teraz u jego rodziny...
     W każdym razie - młodzieniec maszerował. A co widział przed sobą? Rząd zwyczajnych chatek z drewna, a także paręnaście postaci. Kilka starych babci, dziadziów, a także trzy osoby wyróżniające się z tłumu. Pierwsza to kobieta... niskich obyczajów, co dało się wyczuć po jej zachowaniu i ubiorze. Drugą był potężnych rozmiarów mężczyzna, jednakże nie grubas czy żarłok, lecz prawdziwy siłacz. Mięśnie dało się dostrzec przez ciasne ubrania, szczególnie w barach. Trzecią postacią była mała dziewczynka, która biegała i krzyczała.
     Co zrobi Wyrzutek?

Offline

 

#170 2015-03-15 13:07:14

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      Kolejne zadanie wykonane. Po odebraniu wynagrodzenia znowu naszła mnie myśl, co teraz? Znowu muszę szukać dla siebie zajęcia. W końcu nie mogę szlajać się po ulicach bez większego celu i pożytku. Może znajdę coś najzwyklej przemierzając te miasteczko? Wydawało się to mało prawdopodobne, mieszkańcy wydawali się żyć w harmonii i równowadze. Na pierwszy rzut oka można było pomyśleć, że nie występuje tutaj żadna forma bezprawia. Jednak nie jest to możliwe, nawet w najspokojniejszym miejscu znajdzie się chociażby jeden wyjątek, który stworzy zamieszanie.
      Mijałem kolejne domy rybaków, które jakby niczym się od siebie nie różniły. Owszem, były drobne różnice w ich konstrukcji, ale miało się to nijak to rzucającej się w oczy rezydencji Yonura. Gdyby się zastanowić, nie każdy rybak ma aż tyle pieniędzy, ale cóż, mogliby spróbować jakoś urozmaicić wygląd swoich chat. Pozostawiałem za sobą kolejnych przechodniów. Mijałem wiele staruszek, dzieci, a także osób w kwiecie wieku. Nikt jednak nie przykuł mojej uwagi. Nikt nie wydawał się potrzebować pomocy. Oczywiście, nie minęło jeszcze wiele czasu, dlatego nie było sensu się poddawać. Cały czas kontynuowałem moje poszukiwania.
      W końcu natknąłem się na trójkę, która wyróżniała się z tłumu. Umięśniony mężczyzna, jakaś kobieta i mała dziewczynka, która krzyczała i biegała w koło. W jakiś sposób budzili mój niepokój. Czyżby to właśnie oni mieli być tym wyjątkiem, którego szukałem? Bez wahania zacząłem iść w ich kierunku, a gdy już znalazłem się obok nich, powiedziałem.
      -Witam, co się tutaj dzieje? Dlaczego ta dziewczynka tak krzyczy?


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#171 2015-03-17 17:19:14

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^
     Yoshiro wędrował przez miasto. Co prawda nie było to fascynujące zajęcie, jednakże młodzieniec nie mógł znaleźć lepszego. Dlaczego? Cóż, najwidoczniej przyszła pora na nudzenie się. W okolicy nie było niczego interesującego. Wszystko zachowywali się zwyczajnie. Prawidłowo. Nie zadawali głupich pytań, nie mieli problemów. Ba, nawet nie przeszkadzała im obecność ninja na swoim terenie. Dla niektórych był to znak nieszczęścia, równie potężny co zbicie lustra, albo widok czarnego kota przebiegającego drogę. Cóż, ludzie dzielili się na takich, którzy wierzyli w podobne bujdy, a także realistów, którzy nie pokładali nadziei w podobnych błahostkach. Jednakże Moto wiedział, iż jest na terenach podmiejskich. Wioski sprzyjały wierze w zabobony. Niskie wykształcenie i skupienie na pracy rolniczej teoretycznie powinno sprzyjać podobnym zjawiskom. A jednak Yoshiro, chociaż wyglądał na prawdziwego ninję, w dodatku nie tak dawno zabijający przeciwnika swojego pracodawcy, nie budził tutaj zastrzeżeń. Albo, może tak, jednak każdy bał się mu to powiedzieć. Być może, jednakże dlaczego nikt nie patrzył na niego jak na okupanta, czy złego dozorcę. Wręcz przeciwnie, młodzieniec spotykał same miłe spojrzenia.
     W końcu Moto znalazł dla siebie zajęcie. Jego uwagę zwróciły trzy osoby. Kurtyzana, siłacz i mała dziewczynka. To prawda, szli w niedalekiej odległości od siebie, jednakże w żadnym wypadku nie mogli być razem. W takim obrocie sprawy, gdy Wyrzutek podszedł i zapytał kilka osób naraz, nie wiedziały one co począć. Panna lekkich obyczajów po prostu sobie odeszła, szukając następnego klienta. Siłacz stał skonsternowany. Nie znał tej małej dziewczynki, która wciąż krzyczała. A właśnie, co z naszą najmniejszą koleżanką? Podbiegła ona do Yoshiro i odezwała się bardzo piskliwym głosem, lecz głośno na tyle, aby ją zrozumiano.
     - Ja chcę na barana! - wypiszczała radośnie smarkula, szczerząc swoje ząbki.
     Siłacz natomiast zatrzymał się i uśmiechnął. Patrzył na ninję, zmagającego się z dziewczynką. Być może będzie to ciekawy widok...

Offline

 

#172 2015-03-18 13:43:22

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      Szukając dla siebie jakiegoś zadania minąłem wiele różnych domów, chociaż większość z nich nie różniła się od innych prawie niczym. Wszystkie były wykonane z drewna, były to proste konstrukcje, najwyraźniej nikt nie ma pieniędzy, czy też pomysłu, żeby wyróżnić się z tłumu, co mogłoby dodać uroku całemu miasteczku. Pozostawiłem za sobą też wielu ludzi. W tym przypadku, każdy z nich był inny, każdy się od siebie różnił. Były to zarówno starsze panie, spacerujące i karmiące ptaki, ale też zapracowani obywatele w kwiecie wieku. Żadne z nich nie wydawało się mieć żadnych problemów, jakby współistnieli w harmonii i nic nie mogło tego zmienić. Oczywiście, było mi to bardzo nie na rękę, jak w takiej okolicy mam znaleźć misję dla siebie?
     W końcu natrafiłem na nieco wyróżniającą się trójkę. Siłacz, dziewczynka i pani lekkich obyczajów. Ta druga biegała w kółko i krzyczała, dlatego właśnie zwróciła moją uwagę. Zbliżyłem się i najzwyczajniej zapytałem. Jak się jednak okazało, nie byli oni nawet znajomymi. Stali tak blisko siebie przez przypadek. W takim razie zastanawiało mnie jedno, co robi tutaj ta dziewczynka. Może zabłądziła i potrzebuje pomocy? Nie zdążyłem się odezwać, a już była obok mnie i spytała, czy wezmę ją na barana. Trochę to głupie. Poczuwałem się do większych celów, niż pomaganie dzieciom, ale cóż, nie mogę zostawić jej samej. Siłacz zaś wydawał się dokładnie obserwować nasze poczynania.
      -Dobra, wskakuj. - powiedziałem, a później odwróciłem się tyłem do dziewczynki i kucnąłem, żeby mogła się dostać na moje plecy. Następne złapałem ją za nogi i wstałem. Zacząłem iść przed siebie powoli.
      -Gdzie są twoi rodzice? Czemu jesteś tutaj sama? - spytałem. Musiałem poznać jak najwięcej szczegółów. Bez potrzebnych informacji nie uda mi się zabrać dziewczynki do domu, a też nie mogę niańczyć jej w nieskończoność.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#173 2015-03-21 07:50:57

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Wyrzutek wziął dziewczynkę na barana. Dlaczego to zrobił? Cóż, najwidoczniej uznał, że dzięki temu będzie ona dla niego bardziej przychylna. Yoshiro sądził bowiem, że dzieje się tutaj coś dziwnego. Zazwyczaj przeciętnej osoby nie interesuje widok krzyczącej dziewczynki, jednakże tym razem było inaczej. Moto uznał, iż najwidoczniej stało się tutaj coś złego. Przecież ludzie je krzyczą bez powodu, prawda? Jednakże osoba ta była małym dzieckiem. Mogło to sprawić, iż inni nie traktowali jej poważnie. I nawet jeżeli doszło do jakiejś tragedii, to głos dziecka był nieważny. Tak, taka sytuacja była równie prawdopodobna. Chyba właśnie dlatego Wyrzutek pomógł dziewczynce wejść na plecy. Jednakże małej nie wystarczyło jedynie to.
     - Ponoś mnie trochę! - powiedziała panienka z obrażonym tonem. Zachowywała się jak mała księżniczka, czyli jak większość dziewczynek w jej wieku. Chciała coś osiągnąć, kosztem innych. Oczywiście nie za nic. Przecież Yoshiro interesował się jej rodzicami i dlaczego krzyczała. Jeżeli chciał więc usłyszeć werdykt, powinien zająć się tą smarkulą. Inaczej pewnie nie chciałaby uchylić rąbka tajemnicy. Co więc zrobił Wyrzutek? Cóż, to jej wybór. Być może nie zależy mu tak na informacjach, bo przecież, aby je uzyskać musiał spoufalać się z dzieciakiem.
     Co za to robiło otoczenie? Cóż, zareagowało jak najbardziej pozytywnie. Mężczyzna, który wcześniej oglądał pertraktującą panienkę z Moto, śmiał się już na głos. Również parę innych osób przyszło i cieszyło się widokiem. Bo otóż ich dziewczynka, mieszkanka tej wioski, bawiła się bez liku, a obcy człowiek nie do końca wiedział co począć. W dodatku ninja. Taki silny, młody, człowiek, który powstał by zabijać...
     Rzeczywistość była jednak inna i jeżeli Moto chciał zrozumieć czemu ta mała złośnica krzyczała, musiał trochę poganiać. Pewnie posiadać, albo i nawet przebiec się niezły kawałek. No cóż, sam zgodził się, aby ta smarkula siedziała na jego plecach.

Offline

 

#174 2015-03-23 21:37:22

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Po niedługich poszukiwaniach jakiegoś zadania, natknąłem się, całkiem przypadkiem, na pewną trójkę, która wydawała mi się nieco podejrzana. Była to kobieta lekkich obyczajów, jakiś muskularny mężczyzna i mała dziewczynka. Czemu to właśnie oni przykuli moją uwagę? Cóż, dziewczynka w jakiś sposób budziła mój niepokój. Zaważył nad tym również fakt, że jest ona pozostawiona tutaj sama, bez opieki. Nawet jeśli pozostała dwójka nie ma z tym nic wspólnego, to dziewczynce jak najbardziej należy pomóc.
     Nie należy do nieśmiałych. Bez wahania podeszła do mnie i zasugerowała, żebym wziął ją na barana. Jeśli chcę zaprowadzić ją do domu, to muszę jakoś zdobyć jej przychylność. Muszę sprawić, żeby swobodnie ze mną rozmawiała i nie bała się wyjawić, gdzie miesza oraz jak się tam znalazła i gdzie znajdują się jej rodzice. Tak też zrobiłem, wziąłem dziewczynkę na swoje plecy i zacząłem maszerować przed siebie. Zdałem również kilka pytań, jednak okazały się bezużyteczne, ponieważ nie miała zamiaru na nie odpowiedzieć, przynajmniej na razie.
     Cała ta sytuacja mi się nie podobała. Nigdy nie czułem się niańką do dzieci. Zwykłem dostawać nieco poważniejsze zadania, niż opieka nad najmłodszymi. Co więcej, w tym przypadku nie miałem nawet zagwarantowanej nagrody, dlatego chciałem to zakończyć jak najszybciej. Liczyłem na współpracę dziewczynki.
     Wedle jej prośby, kontynuowałem marsz prosto przed siebie. Nie odzywałem się wcale, po prostu mijałem kolejne domy w oczekiwaniu na jakąś reakcję młodej damy. Może przy odrobinie szczęścia powie mi, dlaczego krzyczała i biegała, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#175 2015-03-24 16:39:57

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^
     Młodzieniec nie miał zamiaru stać w miejscu. Na prośbę dziewczynki zareagował i ruszył do przodu. Ta najwidoczniej uznała, iż Wyrzutek spełni wszystkie jej polecenia, przez co złapała go za włosy. Nie sprawiło to bólu młodzianowi, jednakże wyglądało naprawdę śmiesznie. Kilka osób zatrzymało się, aby obserwować tragarza i jego małą "paczkę". Yoshiro nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, w co się pakuje. Ta dziewczyna wcale nie musiała być w niebezpieczeństwie. Mogła się przecież bawić na dworze. On jednak zareagował w sposób bardzo roztropny i roztoczył nad nią swoją opiekę. Cóż, to czyn chwalebny. Jednak czy Moto ma tyle siły, aby zajmować się małym gamoniem, który nie potrafi sformułować do końca tego, czego pragnie?
     -W prawo! Nie... Nie tutaj. Teraz. Teraz w prawo. A potem w lewo. A potem w lewo, lewo, lewo. Nie, gdzie ty idziesz? Nie słuchasz mnie? Lewo, lewo, lewo! Idź w lewo! - krzyczała dziewczynka.
     Moto wiedział jedno. Wzięcie jej na barana wcale nie poprawiło sytuacji. Przynajmniej dla niego. Bo oto Wyrzutek założył sobie, że dzieciątko, które było noszone nagle powie "idź tu, tu i tu, a tam stoi mój dom". Niestety, rzeczywistość była inna. Dziewczynka bawiła się, niestety kosztem ninjy, ale nie traktowała tego na poważnie. Faktycznie, być może chciała dojść w ten sposób do domu. Jednakże jak na razie, jedyne co osiągnęła to ubaw. A Yoshiro? Czuł delikatne mrowienie w plecach, bo przecież targanie takiej smarkuli też równa się z pewnym wysiłkiem. Minimalnym, szczególnie jak na wojownika o takiej sile, ale zawsze jakimś.
     - A teraz skacz! Skacz do góry! Ze mną! To jest super, naprawdę. Nie oszukuję! Skaczmy razem! - ryknęła nagle młoda panienka.
     Jedyne co mogło zainteresować Wyrzutka, to fakt, iż podążał za nim wciąż ten sam siłacz. Śmiał się, ale chodził za dwójką. Po co? Czyżby nie miał swoich zajęć?

Offline

 

#176 2015-03-25 19:07:54

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     W końcu znalazłem dla siebie zajęcie. Co prawda, nie należało do najprzyjemniejszych. Przyszło mi niańczyć małą dziewczynkę, która najprawdopodobniej zgubiła się w miasteczku, jednak nie było to do końca pewne. W sumie nie wiedziałem do końca, co zaszło zanim zobaczyłem młodą damę. Mimo to, postanowiłem spróbować jej pomóc, a jeśli nawet tej pomocy nie potrzebuje, to ja też nic na tym nie stracę. Co najwyżej trochę czasu i energii, bo zguba nie dała o sobie zapomnieć i zaczęła prosić mnie o różne rzeczy. Cóż, bardziej przypominało to wydawanie rozkazów, ja w tym przypadku nie miałem wiele do powiedzenia.
     Ruszyłem przed siebie, niosąc dziewczynkę na plecach. Przedzieraliśmy się przez kolejne ulice, skręcając w różne zaułki i inne uliczki. Ostatecznie nawet nie byłem pewien, gdzie w tej chwili się znajduję. W jaki sposób mam komuś pomóc, skoro sam do końca nie znam okolicy. Nie wiem dlaczego, jednak czułem taką potrzebę i zamierzałem zrobić to, mimo trudności i przeciwwskazań. W pewnym momencie, dziewczynka powiedziała, abym skoczył. Hmm, może to mi w pewien sposób pomóc.  Muszę zdobyć jej zaufanie, wtedy może powie mi, dlaczego jest sama i gdzie są jej rodzice. Nie ma lepszego sposobu, żeby zdobyć przychylność dziecka, niż wspólna zabawa. Jako, że nie należę do słabeuszy, postanowiłem pokazać się z dobrej strony. W jednej chwili wspiąłem się w powietrze i wskoczyłem na jeden z budynków. Zacząłem biegać po dachach i przeskakiwać z jednego na drugi. Po jakimś czasie zdecydowałem się na wykonanie kolejnego kroku.
     -To jak, powiesz mi w końcu, czemu znalazłem Cię samą? Bez żadnej opieki? - powiedziałem, licząc na to, że dziewczynka tym razem udzieli mi odpowiedzi.
     Moje zagranie miało na celu nie tylko zdobycie zaufania młodej damy, ale także zgubienie muskularnego mężczyzny, który wydawał się za nami podążać od jakiegoś czasu. Kto wie, co dobrego mógłby z tego wyniknąć. Nie znałem jego zamiarów. Jeśli jest jakoś powiązany z dziewczynką, to prędzej czy później się o tym dowiem.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#177 2015-03-28 09:19:45

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Moto musiał nosić dziewczynkę, niczym tragarz targa paczki. Nie było to komfortowe ćwiczenie, jednakże znowu nie męczyło specjalnie takiego wojownika pokroju Yoshiro. Wyrzutek przecież już kilkukrotnie miał okazję dać otoczeniu znać, że nie zajmuje się byle czym. Jego wcześniejsze przygody mogły być już naukami dla początkujących ninja. Walki, zlecenia zabójstwa, odzyskania skradzionych przedmiotów, zabawa w kuriera, i wiele innych. Naprawdę, młodzieniec doświadczył już kilku naprawdę ciekawych wydarzeń. Co prawda wśród braci ninja nie budziła one specjalnych emocji, jednakże dla postronnych były co najmniej imponujące. W końcu nie każdy przeszedł etap początkowego ninjy. Wbrew pozorom Yoshiro posiadał już nieźle doświadczenie bojowe. Określił również swoją ścieżkę rozwoju. Do tej pory najbardziej skupiał się na TaiJutsu. Nie wiadomo do końca, czy zaniedbał przy tym inne sztuki, jednakże jedno było pewne. Moto szkolił się na prawdziwego mistrza tej dziedziny. Oczywiście do tego poziomu wciąż brakowało mu wiele. Jednak jego pułap stał na naprawdę niezłym poziomie, szczególnie jak na taki wiek.
     Co natomiast działo się dalej? W zasadzie nic specjalnego. Młodzieniec dalej nosił dziewczynkę, a ta cieszyła się z tego. Dodatkowo ninja chciał urozmaicić sobie rozrywkę, dlatego zaczął skakać po różnych miejscach. Były to na przykład dachy budynków. Dzięki temu mógł uradować dziewczynkę, a także zgubić faceta, który podążał za nimi od dłuższego czasu. Czy się udało? Cóż, na pierwszą kwestię odpowiedzi udzieliła sama dziewczynka. Jak ona brzmiała?
     - Ja... Ja bawiłam się na dworze. A potem wziąłeś mnie na barana i... I nie wiem gdzie jestem. - powiedziała i nagle zaczęła płakać. - Ja chcę do domu...
     Młoda ryczała. I w zasadzie całe to wydarzenie było winą młodzieńca. W końcu to on zaprowadził panienkę tutaj, zamiast zostawić na podwórku, gdzie się po prostu bawiła. Fakt, dziewczynka była nieodpowiedzialna. Jednakże tak zachowywało się każde dziecko w jej wieku.
     Ulgą dla młodzieńca było to, iż zgubił on kulturystę. Nie mógł go dostrzec, więc pozostał mu jeden problem. Co zrobić ze smarkulą?

Offline

 

#178 2015-03-30 18:01:47

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Przemierzałem miasto z niewielkim ciężarem na plecach. Starałem się pomóc zgubie wrócić do domu, jednak ona nie miała ochoty współpracować. Po jakimś czasie wpadłem na pomysł, jak zdobyć jej przychylność. Ruszyłem w przestworza i zacząłem przemieszczać się w sposób, w jaki przemieszczają się prawdziwi ninja! Skakanie po dachach, czy jest coś innego, co tak bardzo wyróżnia ninję od zwykłego człowieka? Tak czy siak, miało to jeszcze jeden rezultat, po chwili zgubiłem mężczyznę, który wydawał się za mną podążać. Pozostała już tylko jedna sprawa do rozwiązania.
     Dziewczynka w końcu przemówiła. Nie były to jednak słowa, które mnie ucieszyły. Smarkula obwiniła mnie za to, że znajduje się poza domem. Jak by o tym pomyśleć, to cała ta historia ma sens. Dziewczynka bawiła się nieopodal swojego domu, a ja zabrałem ją stamtąd. Cóż, może ten umięśniony mężczyzna był jej opiekunem i tylko stwarzał pozory niezainteresowanego. Co więcej, zguba zaczęła szlochać. Jej płacz był nieco denerwujący, dlatego musiałem jak najszybciej naprostować całą tą sytuację. Co robić? Chyba najkorzystniej będzie zabrać dziewczynkę w miejsce, w którym spotkałem ją po raz pierwszy.
     -Spokojnie, zaraz zabiorę Cię do domu! - powiedziałem, stwarzając wrażenie pewnego siebie. Ruszyłem tam, gdzie całą trójkę spotkałem po raz pierwszy. Na moje szczęście, nie zdążyłem się bardzo od niego oddalić. Powrót zajął mi mniej niż kilka minut. Gdy się tam znalazłem, od razu spytałem się:
      -Czy to tutaj jest twój dom?
Liczyłem na korzystną dla mnie odpowiedź. Nie lubię dzieci, nie lubię takich sytuacji. Chciałbym zakończyć to wszystko jak najszybciej. Jeśli jest to możliwe - natychmiastowo.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#179 2015-04-01 17:18:19

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^
     "Podróż"  młodzieńca trwała wyjątkowo krótko. Wyrzutek zabrał dziewczynkę na kilka minut, jednak to wystarczyło, aby doprowadzić ja do płaczu. Jak się okazało, mała nie była wcale poza domem, lecz bawiła się niedaleko domostwa. W takim obrocie sprawy, zabranie jej było wręcz czymś złym. Na swoje szczęście Moto pamiętał drogę, a i odległość od startu nie była powalająca. Po upływie kilku minut marszu, z płaczącym dzieckiem na karku, dwójka znalazła się w tym samym miejscu, gdzie zaczęła się podróż. Dziewczynka drżącym tonem odezwała się.
     - Spuść mnie na ziemię... Proszę... - wyrzekła.
     Chwilę później zaczęła ryć się i wiercić. Wyrzutek nie miał więc wyjścia, ponieważ inaczej musiałby rzucić małą. Po chwili dziewczynka znalazła się na ziemi. Młodzieniec odetchnął z ulgą. Chociaż ważyła ona mało, to jednak jego barki niosły ciężary ponad dwudziestu kilo. Nie było to lekkie, nawet dla ninja. Być może gdyby nasz bohater ćwiczył więcej, albo rozwijał się w sztukach TaiJutsu dłużej, opanowałby podobne ciężary bez problemu. Jednakże po tak długim czasie noszenia odczuwał pewien dyskomfort. Nomen omen, minął on po paru minutach. Ale warto wiedzieć, iż ninja to też człowiek i da się go zranić.
     - Wujku, wujaszku, tęskniłam! - usłyszał młodzieniec.
     Wzrok Yoshiro podążył za głosem dziewczynki. Wiedział, że to ona. Przecież słuchał jej narzekań przez całą "podróż". Po chwili dostrzegł panienkę, która wtulała się w czyjąś nogę. Męską. Kończyna ta była wyjątkowo umięśniona. Nie, niemożliwe. A jednak. Należała ona oczywiście do mięśniaka, który wcześniej śledził Wyrzutka. Sytuacja była coraz bardziej jasna. Najwidoczniej chciał się lekko zabawić kosztem Yoshiro, który sam zaoferował opiekę dziewczynce. Cóż. Mężczyzna wyglądał, jakby miał zamiar podejść do ninjy, jednakże drogę blokowała mu panienka.
     Czy Wyrzutek zbliży się do tego tajemniczego człowieka?

Offline

 

#180 2015-04-01 19:17:02

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      Po kilkuminutowej podróży znalazłem się w tym samym miejscu, co wcześniej. To właśnie tam po raz pierwszy spotkałem całą trójkę i zacząłem swoją niecodzienną przygodę, która swoją drogą zaczynała się stawać nieco uciążliwa. Najlepszym wyjściem było skończenie tego jak najszybciej. Straciłem już wystarczająco dużo czasu i nerwów, czas wziąć się za coś innego. Opieka nad dziećmi zdecydowanie nie jest w moim typie.
      W końcu się zatrzymałem, a dziewczynka zeszła z moich pleców. Poczułem lekką ulgę. Mimo, że nie jestem pierwszym lepszym człowiekiem, a już na pewno nie można nazwać mnie słabeuszem, to noszenie na plecach kilkuletniego dziecka nie należało do najbardziej komfortowych zajęć. Ciężar dał o sobie znać, jednak nie był to jeszcze koniec świata. Osoba, którą wcześniej uważałem za zgubę od razu pobiegła w stronę jakieś postaci stojącej w cieniu. Chwilę później stała wtulona w umięśnioną nogę mężczyzny, którego nazwała swoim wujkiem. Tak, był to ten sam człowiek, co kilka minut temu. Cóż, rozważałem taką ewentualność. Najwyraźniej przyglądał się całej sytuacji z daleka, podczas gdy ja odwalałem za niego "czarną robotę". To pewnie dlatego był wcześniej taki roześmiany...
      Postałem tak przez chwilę, aż w końcu zdałem sobie sprawę, że mężczyzna powoli się do mnie zbliża. Wykonuje duże kroki w moim kierunku, to może znaczyć tylko jedno. Ale zaraz, czego on może ode mnie chcieć? Podziękuje mi, a może zemści się za "porwanie" nieletniej dziewczynki? Nie wiedziałem, co siedzi w jego głowie. Moglem się jedynie domyślać. Na razie postanowiłem poczekać. Niech to on wykona pierwszy ruch. Nie ma co gwałtownie reagować. Jeśli będzie miał jakiekolwiek oskarżenia wobec mnie, to najzwyczajniej wytłumaczę całe zajście, w końcu to zwykłe nieporozumienie. Jeśli zaś jest mi wdzięczny, to jeszcze lepiej.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#181 2015-04-02 12:08:46

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Młodzieniec najwidoczniej źle ocenił sytuację. Uznał, że wielki mężczyzna się do niego zbliża. Nic bardziej mylnego. Wyrzutek widocznie przeinaczył fakty. Rzeczywiście, postać ta miała zamiar podejść bliżej, jednakże przeszkadzała mu w tym dziewczynka. Mała trzymała się kurczowo nogi swojego wuja, nie chcąc jej puścić. Ten jednocześnie miał ochotę śmiać się i powiedzieć, aby dala spokój. Jednakże nie uczynił niczego, wszystko przez niezdecydowanie. Ninja stał więc i obserwował ciekawą sytuację rodzinną. Mógł tam podejść sam, aby wyjaśnić okoliczności, które zaszły, bądź czekać. Jednak na podejście mężczyzny nic się nie zapowiadało, skoro nie mógł on się ruszyć.
     - Wujku, zabierz mnie do domu, Wujku. - krzyczała mała panienka.
     Sytuacja się odwróciła. Teraz to Yoshiro mógł stać i nabijać się z mężczyzny, który nie potrafił do końca uspokoić swojej krewniaczki. Cóż, ta mała najwidoczniej potrafiła o wiele więcej, niż tylko płakać. Przekonał się o tym sam Moto, który musiał spełniać jej zachcianki z braku jakiekolwiek logicznego powodu.
     Nie wiadomo do końca, jak zakończyłaby się ta akcja, gdyby nie męska decyzja siłacza. Postanowił on krzyknąć, aby zachęcić do siebie Yoshiro. Dzięki temu przełamał wreszcie długi impas dźwiękowy...
     - Ej, ty. Podejdź no tutaj, chciałbym z Tobą porozmawiać. - krzyknął. Ton miał całkiem spokojny, ale nie wiadomo czy jego zamiary również były takie.

Offline

 

#182 2015-04-02 14:34:21

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Mężczyzna stał w miejscu i patrzył się na mnie. Nie znałem jego celu. Nie mam pojęcia, co zamierza zrobić. Właściwie, to nie wiem nawet kim jest ten człowiek. Na początku myślałem, że zacznie iść w moją stronę, jednak on zdaje się nie zmieniać swojego położenia. Może to przez to, że dziewczynka cały czas trzymała go za nogę i w pewnym stopniu uniemożliwiała mu poruszanie się. Oczywiście, gdyby chciał, to mógłby z łatwością ją minąć, ale on wyglądał na coś w rodzaju jej opiekuna lub też wujka, jak to ona sama go nazwała.
     Wiadome było tylko, że nie ma złych planów wobec dziecka oraz, że sprawuję na nim jakąś formę opieki. Bardzo dobrze, że ja już nie muszę się tym zajmować. Nie zamierzał powrócić do tego typu zajęć przez długi czas. Przez lata zapomniałem, jakie dzieci mogą być uciążliwe. Jednak przez tą specyficzną akcję prawdopodobnie już tego nie zapomnę.
     W pewnym momencie umięśniony mężczyzna postanowił wykonać ruch. Nie chodziło tu o dosłowne poruszenie się przez na przykład krok, ale o przemówienie do mnie. Powiedział, żebym zbliżył się w jego stronę, ponieważ chce ze mną porozmawiać. Tak też zrobiłem, zbliżyłem się do tajemniczego człowieka, jednak byłem przy tym ostrożny i cały czas czujny, w końcu nie znam jego zamiarów, może chce tylko zdezorientować mnie, a potem zaatakować? Zachowałem bezpieczną odległość, tak żebym był w stanie uniknąć większość niespodziewanych ataków, ale żebym nie wyglądał na przestraszonego lub nastawionego na walkę. Ot zwyczajnie podszedłem, wyglądając na pewnego siebie.
      -A więc, słucham? - powiedziałem i ustałem w miejscu, czekając na reakcję mężczyzny.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#183 2015-04-03 14:53:46

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Młodzieniec stał. Naprzeciwko niego działa się piękna sielanka rodzinna. Być może Yoshiro kiedyś doświadczy podobnego uczucia. Jednakże teraz był on tylko ninja. A jak wiadomo, ludzie z tego fachu nie mieli łatwego bytu na ziemi. Przede wszystkim, stykali się z ryzykiem praktycznie na codzień. Szansa śmierci wzrastała drastycznie, nawet pomimo ogromnych umiejętności fizycznych, które zostały opanowane przez tą grupę wojowników. Tak, życie skrytobójców było naprawdę interesujące. Można ich było nająć, przekonać do wieku rzeczy, wykorzystać. Jednakże zazwyczaj ta trzecia opcja kończyła się źle dla próbującego. W końcu zapanowanie całkowite nad drugim człowiekiem nie jest możliwe. Wróć, istnieją na to sposoby, jednakże trzeba być mistrzem dziedzin związanych z rozwojem ninja. Postronny człowiek, czy to król, czy wieśniak, nie mogli pokusić się o takie zdolności.
     Z drugiej strony w życiu ninjy był obecny pewien paradoks. Żyli oni głównie z zabijania innych ludzi. Im mniej ludzi, tym mniej celów do wyeliminowania. A im mniej takowych person, tym mniejsze zapotrzebowanie na ninja.
     Z pozoru problem ten nie ma rozwiązania ani sensu. Jednakże mądry obserwator może dojść do wniosku, iż ninja będą potrzebni jeszcze przez długie czasy. Dlaczego? Przemawiało za tym wiele powodów. Po pierwsze, ludzie wciąż zwiększali swoją populację. Widać to było chociażby teraz. Dziewczynka była młoda, czyli urodziła się stosunkowo niedawno. Kolejnym argumentem przemawiającym za koniecznością obecności ninja na świecie jest to, skrytobójcy często mają za zadanie zabić swoich kumpli po fachu, lecz z innego klanu czy organizacji. W końcu koronnym potwierdzeniem tej tezy jest to, iż klany mają się dobrze, i nawet pomimo wyniszczających wojen mogły istnieć.
     Wróćmy jednak do bohatera. Wyrzutek zrozumiał, że mężczyzna go zawołał. Nie do końca pewny, czy to zasadzka, zbliżył się powoli i zdecydowanym krokiem. W rzeczywistości nie do końca potrafił określić jakie zamiary ma siłacz. Z tego powodu Moto obawiał się ataku, zwłaszcza iż jego domniemany przeciwnik nie był małych rozmiarów.
     Rzeczywistość jednak zawsze jest inna niż nam się to wydaje. Wielkolud przemówił, oczywiście do Yoshiro.
     - Chodzi mi o to, że zająłeś się małą. Dzięki. - rzekł. Po chwili dodał również kolejne wypowiedzenie. - Przepraszam, czy jesteś może ninja?
     Cóż, to zmieniało oblicze sytuacji. Ale jeszcze większy wpływ na nią miała odpowiedz Wyrzutka.

Offline

 

#184 2015-04-03 20:56:34

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Ruszyłem w stronę mężczyzny. Wyglądałem na pewnego siebie, aczkolwiek w rzeczywistości było całkiem inaczej. Nie miałem pojęcia, czego może chcieć ode mnie ten człowiek. Teoretycznie miał dwie opcje. Mógł mi podziękować, za zajęcie się dziewczynką, należącą prawdopodobnie do jego rodziny, ale mógł też oskarżyć mnie o jej porwanie. Cóż, z jego perspektywy mogło to wyglądać dwuznacznie. Przychodzi jakiś obcy człowiek, bierze dziewczynkę na plecy i ucieka. Ja prawdopodobnie też bym był zaskoczony.
     W związku z moją niepewnością, zbliżyłem się do niego zachowując ostrożność. Nie chciałem wystawić się na ewentualny atak, którym mógłby chcieć się zemścić za cały ten incydent. Na moje szczęście, siłacz wybrał tą drugą opcję. Postanowił mi podziękować za opiekę nad młodą damą. Mimo, że nie robiłem tego przez długo, to nie należało to do najprostszych zadań. Byłem zadowolony, że osiłek nie jest zainteresowany walką ze mną, która prawdopodobnie nie należałaby do najłatwiejszych.
     Nie była to jedyna rzecz, którą mi powiedział. Mianowicie, spytał się czy jestem ninją. Hmm, po co jest mu potrzebna taka informacja? Nie jest zagrożeniem, więc dlaczego miałbym mu tego nie mówić. Co więcej, może mężczyzna ma dla mnie jakieś zadanie. Byłbym bardzo zadowolony, gdyby zlecił mi jakąś pracę, niedotyczącą w żadnym stopniu małych dzieci. Mam ich już zbyt dużo, jak na jeden dzień.
      -A czy normalny człowiek potrafi wzbić się w powietrze na wysokość budynku? - powiedziałem żartobliwie. Moja odpowiedź była na tyle oczywista, że mężczyzna powinien bez problemów zrozumieć, że jestem jednym z nich. - A skąd to pytanie? Ma Pan dla mnie jakieś zadanie? - dodałem, mając nadzieję, że ten człowiek zajmie mi jeszcze trochę czasu.

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-04-03 20:57:04)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#185 2015-04-07 10:20:56

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Yoshiro szedł powoli. Dlaczego? Cóż, kierowało nim kilka pobudek. Przede wszystkim, w ten sposób zachowywał postawę człowieka gotowego do uniku. Był w stanie uchylić się przed każdym ciosem, który zmierzał. No, oczywiście na poziomie jego reakcji. Drugą kwestią było to, iż w ten sposób wygląda po prostu lepiej. Nie leciał jak głupi, który spieszył się z byle powodu, lecz zachował rozwagę.  W końcu chciał wywołać dobre wrażenie na osiłku. Nie był pewien, jak on zareaguje. Trzecim powodem była rozwaga. W końcu należało zaprezentować się w sposób godny. Nawet, a może szczególnie gdy nie wiemy czego chce od nas osoba przywołująca.
     Wyrzutek mógł odetchnąć z ulgą, kiedy usłyszał powód wezwania. Człowiek chciał mu jedynie podziękować. To miłe z jego strony, chociaż Moto nie poświęcił specjalnie wiele czasu na opiekę. Mimo wszystko siłacz postanowił zachować się porządnie i na początku rozmowy potraktować Yoshiro w sposób szczególny. Po chwili jednak mężczyzna zapytał o coś innego.
     Wprost zadał pytanie, czy Moto jest ninja. Cóż, ciekawe czemu go to interesowało. Młodzieniec również się zastanawiał, jednak uznał, iż wyjawi prawdę na ten temat. Nie zrobił tego w sposób oczywisty, aczkolwiek każdy minimalnie ogarnięty rozmówca pojąłby zamiary głoszącego. Osiłek uśmiechnął się, na taką wiadomość. Jak gdyby dokładnie czekał na podobne słowa. Jednak dalsza część wypowiedzi wywołała u niego zdziwienie. Uniósł jedną brew, a po chwili się odezwał. Co prawda z przekąsem, lecz dało się wyczuć, iż nie chciał obrazić Moto swoim twierdzeniem.
     - Naprawdę? Uważasz, że zwyczajni ludzie nie są w stanie tak kicać? Cóż, może nie jestem taki wysportowany jak ty, ale gwarantuję tobie, że wskoczenie na te budynki nie jest dla mnie niczym nowym, albo trudnym. - rzekł z uśmiechem. Chwilkę później wyraz twarzy jegomościa spoważniał. O co mu chodziło? No cóż, teraz miał okazję, aby wyjawić swoje zamiary. - Widzisz... Nie wiem jak masz na imię, dlatego będę do ciebie "chłopie". Otóż chłopie, potrzebna mi... Twoja pomoc? Wysłuchaj mnie. Jestem mistrzem walki zapaśniczej. Wygrywa na wszystkich jarmarkach w okolicy i szukam przeciwnika na moim poziomie, ponieważ tamci odpadają po paru minutach. Czy zgodziłbyś się na pojedynek wręcz bez żadnych sztuczek? Wiem, że wy ninja ich używacie.
     Cóż, propozycja była nietypowa. Co odpowie Yoshiro?

Offline

 

#186 2015-04-07 20:44:09

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Zbliżyłem się do mężczyzny, nie znając jego zamiarów. Nie wiedziałem, co zamierza zaraz zrobić. Podziękować za opiekę nad dziewczynką, a może pogonić mnie jak najdalej stąd, żebym już nigdy nie pokazał mu się na oczy? Cóż, sądząc po jego sylwetce, byłby do tego zdolny. Zachowałem ostrożność na każdym kroku. Nie chciałem dać się zaatakować z zaskoczenia. Jednak już po kilku chwilach wiadome było, że mięśniak nie ma złych zamiarów. Wybrał tą łagodniejszą opcję, zwyczajnie podziękował mi za zajęcie się dziewczynką. Mimo, że nie opiekowałem się nią zbyt długo.
     Zamierzałem już opuścić tamto miejsce, jednak on jeszcze na chwilę mnie zatrzymał. Zadał pytanie, które wydawało się trochę niecodzienne, aczkolwiek ja już nie jeden raz na nie odpowiadałem. Powiedziałem, że jestem ninją, jednak nie zrobiłem tego dosłownie. Nie miałem powodów, żeby tego nie robić. Ciekawiło mnie jednak, do czego potrzebne są mu takie informacje. Czyżby miał dla mnie jakieś zadanie? Byłoby mi to bardzo na rękę, nie musiałbym zawracać sobie głowy szukaniem następnej misji.
     Mężczyźnie chodziło jednak o coś zupełnie innego. Opowiedział mi on co nieco o sobie, swoim życiu. Okazało się, że mięśniak jest mistrzem walki zapaśniczej oraz, że szuka przeciwnika godnego samemu sobie. Najwyraźniej zrobiłem na nim dobre wrażenie. Myślę, że mogę to zrobić, ale ciężko mi będzie go pokonać, zwłaszcza bez używania jakichkolwiek jutsu.
      - Walka z ninją nieużywającym żadnych jutsu? - powiedziałem głośno, nie oczekiwałem odpowiedzi. - Chyba nie cenisz się zbyt wysoko. - dodałem po chwili, w końcu to jak walka z przeciwnikiem, który używa tylko pięćdziesięciu procent swojej siły.
      - Mimo to, zgadzam się, ale nie mogę zapewnić, że będę godnym przeciwnikiem. To jak, ruszamy do walki tu i teraz, czy może szukamy bardziej ustronnego miejsca? - zapytałem i zacząłem czekać na reakcję rozmówcy.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#187 2015-04-09 17:42:57

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Yoshiro nie bał się potwierdzić swojej tożsamości. Dlaczego? Cóż, być może twierdził, iż jest na tyle silny, aby odpierać jakiekolwiek ataki w stronę swojej profesji. Czy to słowne, czy siłowe. W zasadzie to do tej pory nie miał specjalnych problemów z walką z przeciętnymi ludźmi. Jedynym zagrożeniem, które rzeczywiście mogło ukrócić pobyt ziemski naszego bohatera, była walka z pół-samurajem. Dawny przeciwnik faktycznie stał na podobnym poziomie co Moto, a i przy okazji potrafił wykazać się finezją w starciu. Nie należało to do częstych przypadków, lecz cóż z tego. Aktualnie jego głowa znajdowała się w domu zleceniodawcy. Czasami nawet talent nie pomoże, przy zbyt wygórowanym ego. Tak, to właśnie przez charakter zginął, mógł bowiem dorwać Yoshiro zanim ten zadał mu ostateczny cios. Cóż, bywają i tacy wojownicy.
     Początkowo ninja cieszył się z faktu, iż nie musi mierzyć się z siłaczem. Zapaśnik faktycznie wyglądał na dobrze zbudowanego, jednakże nie oznaczało to w ogóle, iż potrafi walczyć. Jednakże kiedy ten przyznał się do swojego talentu, ninja powinien odczuć trwogę w minimalnym stopniu. Faktycznie, mistrz jarmarków w Ronin no Kuni powinien być naprawdę niezłym przeciwnikiem. Jednakże Yoshiro nie pomyślał o jednym. Podobnych wydarzeń nie było specjalnie wiele. Raz na parę miesięcy na mnóstwo wiosek. Nie mówiąc o tym, że nie każdy miał możliwość dotrzeć na takie zawody. Moto mógł więc uznać, iż jego przeciwnik nie jest mistrzem na poziomie geniusza TaiJutsu, jednakże nic straconego. Zła ocena przeciwnika pozbawiła życia już niejednego. Chociażby wcześniej wspomnianego szermierza z rodziny Yonura.
     - Doskonale, wiedziałem, że się zgodzisz. Odnośnie tych waszych sztuczek - nie mam nic przeciwko tym fizycznym. Jednakże gdybyś miał zamknąć mnie w klatce z ziemi, albo splunąć kulą ognia, pojedynek nie byłby czysty. Sam rozumiesz. - oznajmił. Chwilkę po pytaniu o miejsce walki, kiwnął głową. - Mamy tutaj plac treningowy. Chodź za mną.
     Zaledwie po pokonaniu kilkunastu metrów młodzieniec znalazł się na kwadratowej płycie o wymiarach 10x10 metrów. Nie było to wiele, jednakże z pewnością wystarczyło do prostych fizycznych manewrów. Wyrzutek stanął z jednej strony, natomiast mięśniak z drugiej.
     - Zasady powinieneś znać, ale je powtórzę. Możemy walczyć przy użyciu naszych ciał. Nie można dusić, gryźć, drapać przeciwnika, czy chociażby wydłubywać mu oczu, i tym podobne. Wygrywa ten, który wyrzuci oponenta za ring, zmusi go do poddania się, albo przygwoździ go do ziemi na 3 sekundy... W takim razie zaczynaj!
     Mężczyzna wykonał kilka kroków do przodu i pochylił się. Ugiął nogi w kolanach, pewnie w celu uniku. A więc, co pocznie Yoshiro?

Offline

 

#188 2015-04-11 12:22:05

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Zgodziłem się na walkę z nieznajomym, bez użycia jakichkolwiek jutsu. Dla mnie, jako ninja, jest to bardzo duże uniedogodnienie. Większość ninja nie tylko zna rozmaite techniki, ale to przede wszystkim na nich bazuje cały ich styl walki. W moim przypadku nie było jednak aż tak źle, dużo trenowałem, a i jutsu nie znam na tyle potężnych, żeby wyłącznie na nich polegać. Mężczyzna był bardzo umięśniony, a więc też prawdopodobnie silny. Nie wróżę sobie dobrej przyszłości związanej z tą walką, ale będę musiał dać z siebie wszystko.
     W odpowiedzi na moje pytanie, mięśniak powiedział mi o placu treningowym, który znajdował się niedaleko. Ruszyliśmy więc w jego kierunku. Nie był to duże miejsce, jakieś dziesięć na dziesięć metrów. Przeciwnik zajął postawę defensywną, a i poinformował mnie, że to ja pierwszy powinienem zaatakować. Cóż, taka przewaga może mi się przydać. Najpierw jednak postanowiłem zdjąć z pleców Kyu Kunaia, może on ograniczać moje ruchy, a w walce nie będzie mi potrzebny. To samo zrobiłem z torbą przypiętą do pasa. Położyłem wszystko kilka metrów od siebie.
      Zacząłem się zastanawiać, z której strony powinienem go ugryźć. Na początek powinienem zobaczyć, do czego jest zdolny. Może źle go oceniłem i w rzeczywistości jest słabeuszem? Wtedy nie musiałbym się wysilać. Ruszyłem do przodu, użyłem Dainamikku Entori celując jak zwykle, w szczękę [szybkość 105, 75 siła]. Jeśli uda mi się go trafić, walka skończy się od razu. Nie jest w stanie przyjąć na siebie tak silnego uderzenia. Jednak trafienie tą umiejętnością jest dość łatwe do uniknięcia. Jeśli tak się stanie, jeśli mój atak chybi, to zaczynam walkę wręcz. Wykonuje kilka (pięć-sześć) ciosów pięściami [siła 75 szybkość 75]. Na zmianę prawą i lewą ręką. Na zmianę prostymi i sierpowymi. Celując oczywiście w jego twarz. Miało to zająć przeciwnika póki nie wymyślę nic innego.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#189 2015-04-12 22:59:10

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Wyrzutek miał okazję, aby się sprawdzić. Walka z wieśniakami na pewno nie była trudnym wyzwaniem, jednakże ktoś taki jak mistrz jarmarków mógł stanowić pewne zagrożenie. Młodzieniec był jednak pewny siebie. Uznał, iż nie może mu zagrozić do końca taki typek, ponieważ inaczej nie zgodziłby się na tak dziwny pojedynek. Rzeczywiście, ninja bez jutsu, to prawie jak szermierz bez miecza. Teoretycznie nie miało to sensu, jednak byli różni skrytobójcy. Niektórzy charakteryzowali się w sztuce iluzji. Jeszcze inni korzystali z technik bazujących na manipulacji chakrą, to jest NinJutsu. W końcu istniała też trzecia grupa, chyba najmniej liczna. Ninja będący mistrzami TaiJutsu, którzy skupiali się wyłącznie na nim. Na nieszczęście dla zapaśnika, Yoshiro kształcił się pod typ trzeciej gromady skrytobójców. Efekt dało się ujrzeć już po chwili od rozpoczęcia pojedynku.
     A co takiego znaczą te słowa? Cóż, w sumie nic specjalnego. Jeżeli pominąć fakt, iż uderzenie ninjy trafiło przeciwnika idealnie w klatkę piersiową, to nic się nie stało. Wyrzutek doskonale zaczął pojedynek. Taki ruch po prostu nadawał się na finisz. Mógł zakończyć walkę. Ale czy to zrobił? Nie, życie nie było tak proste. Bo przeciwnik nie czekał, lecz natychmiast po dostrzeżeniu ruchu Yoshiro wystrzelił do przodu (Szybkość 70). Nie miał jednak na tyle zwinności, aby uniknąć ciosu. Uderzenie więc przewróciło go, jednakże nie wyrzucając go zza pola walki. Miał więc to szczęście, że wciąż był w grze.
     Zaraz, a może to był pech? Moto od razu rzucił się na przeciwnika, zadając mu kombinację ciosów. Na twarzy przeciwnika pojawiła się krew. Usta zapaśnika otworzyły się powoli. Chciał powiedzieć tylko dwa słowa.
     - Poddaję się. - jęknął.
     A więc wiadome było, kto wygrał. Moto pewnie nie liczył na tak szybkie zwycięstwo, jednak los bywa przewrotny. Równie potężny i szybki  ios mógł nawet zabić słabszego przeciwnika. Różnica między siłą a wytrzymałością na pewno przemawiała dosadnie na korzyść ninjy.
     Ale może warto poczekać, aby porozmawiać z tym człowiekiem? W końcu należy mu się to po takich obrażeniach. ..

Offline

 

#190 2015-04-13 21:54:13

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Po przybyciu na plac treningowy, na którym miał się odbyć nasz pojedynek, wciąż byłem pełny wątpliwości. W jaki sposób będzie wyglądała nasza walka? Mój przeciwnik wygląda na niezłego siłacza. Co więcej, w swojej opowieści zawarł on pewne informacje, które jeszcze bardziej utwardziły mnie w przekonaniu, że nie jest zwykłym słabeuszem. Zapowiadał się wyrównany pojedynek, nie byłem pewny co do swojej wygranej. Duży wpływ miał na to również fakt, że nie mogę w tej bitwie używać żadnych jutsu. Stawiało mnie to w nieco niezręcznej sytuacji, w końcu to bardzo ważny element walki ninja.
      Jak przed każdym pojedynkiem, nieco się trzęsłem. Było to bardziej z podniecenia, niż strachu. W końcu, po raz kolejny mam okazję rozkoszować się smakiem walki. Tym razem nie ukaże się w pełnej odsłonie, ale to będzie musiało wystarczyć. Nie chciałem marnować już więcej czasu, dlatego odłożyłem moje rzeczy na bok i ruszyłem prosto na umięśnionego mężczyznę. Można powiedzieć, że przeciwnik nieco mnie rozczarował. Po jego historii spodziewałem się czegoś więcej. Myślałem, że walka będzie długa i wyrównana. On natomiast przyjął na siebie wszystkie moje ataki. Był zbyt wolny, żeby uniknąć któregoś z nich. Po kilkunastu sekundach walka była już zakończona. Osiłek został porządnie zraniony w twarz, zdecydował się poddać.
     Byćmoże za bardzo się napaliłem na tą walkę i przeceniłem nieznajomego. Nie miałem złych zamiarów, nie chciałem wyrządzać mu krzywdy dlatego od razu po słowach mężczyzny przerwałem swój atak, zatrzymałem się w miejscu i powiedziałem:
- Hmm, może trochę przesadziłem. Cóż, dzięki za walkę.
Chwilę później wystawiłem w jego stronę dłoń w celu pokojowego uścisku. W końcu nic do niego nie mam, chciał tylko spróbować swoich umiejętności, a że okazał się zbyt słaby, to już inna sprawa.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#191 2015-04-14 16:07:42

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

^^

     Yoshiro nie miał zamiaru patyczkować się ze swoim przeciwniku. Zaraz po starcie wykonał potężnego i szybkiego kopniaka, który prawie wybił zapaśnika za ring. Cóż, takie uderzenie mogłoby pokonać niejednego dorosłego mężczyznę. Nawet ninja. Wyrzutek powinien być dumny ze swoich umiejętności. Co prawda przeciwnik nie stał na jakimś ekstremalnie wysokim poziomie, jednakże Moto dokonał zakładu. Pokonał go bez użycia Jutsu. Nie stracił ani grama chakry podczas tej walki. Winien więc radować się i nie przejmować obitym wrogiem. Ninja nie powinien okazywać skruchy, czy żalu. Wyrzutek miał najwidoczniej inne zdanie na ten temat, skoro postanowił zapytać o samopoczucie przeciwnika i zakończyć tym razem niezręczną ciszę. Cóż, jego wybór. Każdy inaczej interpretował obowiązki i powinności w swoim fachu. Zdarzali się różni kupcy, strażnicy, wojownicy. Czemu więc skrytobójcy nie mieliby posiadać innego systemu etycznego, wśród swojej kasty?
     Mężczyzna powoli wstał. Najwidoczniej jego wytrzymałość została wystawiona na pokaźną próbę. Nie tak dawny wróg Wyrzutka podniósł się. Z trudem, jednak zrobił to bez żadnej pomocy. Na jego twarzy widać było dumę, a także dziwny uśmiech. Cóż, żaden mistrz nie lubił przegrywać. Nawet jeżeli uznawano go tylko na okolicznych jarmarkach. Zapaśnik postanowił odezwać się do byłego adwersarza. Na szczęście w jego głosie nie dało się usłyszeć pretensji czy żalu, lecz jedynie politowanie dla samego siebie.
     - Heh. Zabawne... Myślałem, że jestem najlepszy wśród mężów z Ronin, jednakże ty pobiłeś mnie na głowę... Dobrze więc, to kubeł zimnej wody na mój pusty czerep! Przestałem trenować, bo i tak wygrywałem z podobnymi mnie. Teraz mam motywację, żeby kiedyś ponownie się z tobą zmierzyć. - powiedział człowiek z uśmiechem na ustach.
     Chwilkę później wyciągnął coś zza pasa. Sukno, w którym coś się znajdowało. Czy Yoshiro rozpoznał zawartość? Tak, były to pieniądze. Mężczyzna rzucił je do ninjy, który najwidoczniej miał złapać swoją nagrodę. Tylko dlaczego... Nie było przecież żadnej ustawionej kwoty...
     - Bierz to. To ostatnia nagroda z jarmarku. Najwidoczniej nie jestem godzien tych marnych ryo... - rzekł i oddalił się, całkiem znośnym tempem, jak na męża obitego...
     A sam Yoshiro? Cóż, był wolny. Jak ptak... Nie, inaczej. Jak Wyrzutek...

Koniec sesji, dzięki. Powodzenia na następnych ;>

Offline

 

#192 2015-04-20 15:24:38

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Walka zakończyła się wiele szybciej, niż przewidywałem. Cały ten czas myślałem, że mężczyzna rzeczywiście jest godzien swojego tytułu, że naprawdę jest mistrzem walk zapaśniczych oraz, że jest bardzo trudnym do pokonania przeciwnikiem. Okazało się, że mężczyzna jest zbyt słaby, żeby stawić mi jakikolwiek opór. Dostał kilka ciosów i praktycznie było już pozamiatane. Może mężczyzna jest silny jak na zwykłego człowieka, ale nie jest to jeszcze poziom ninja. Co więcej, może to być dla niego niezła nauczka. Dzięki naszemu spotkaniu ponownie rozpocznie treningi, a przede wszystkim - przestanie być zbyt pewny siebie.
     Siłacz mimo przegranego pojedynku, zachował się kulturalnie, jak przystało na zawodowego zapaśnika. Żeby tego było mało, postanowił nagrodzić mnie za spektakularne zwycięstwo. Rzucił mi trochę ryo, które zarobił wygrywając walki, a chwilę później się oddalił.
      Znowu byłem wolny, mogłem zrobić cokolwiek chciałem. Najpierw jednak zacząłem od rzeczy najprostszych - podniosłem cały mój ekwipunek. Torbę ponownie przypiąłem do pasa, a kyu kunaia umieściłem na plecach. Oczywiście, nie pogardziłem też nagrodą, która okazała się być wielokrotnie większa, niż ta za zabójstwo na zlecenie dla bogatej rodziny. Po raz kolejny, ruszyłem w drogę. Może tym wybiorę się gdzieś indziej, by zwiedzić trochę świata? Nie, powinienem najpierw udoskonalić swoje umiejętności, żeby nic mnie nie zaskoczyło. Nie, to nadal nie to. Muszę chwilę odpocząć, zanim podejmę kolejne działania. Ruszyłem w kierunku domu gejsz.

[z/t -> Dom Gejsz]

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2015-07-09 21:28:31)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#193 2016-01-24 18:39:10

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      Wróciłem na wybrzeże, które zwykło być moim ulubionym miejscem do treningów. Chociaż zwykle roiło się tu od turystów, to tym razem nie widać było tłumów. Wszystko za sprawą pogody, która najzwyczajniej nie była tak dobra, jak ta, do której odwiedzający przywykli. Ja zaś, nie zamierzałem bać się zimna. Nie mogłem zrezygnować, musiałem się rozwijać. Znalazłem dogodne dla siebie miejsce, gdzieś zdala od ludzi, niedaleko wody i zabrałem się do roboty.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_______________________

Akcept by Katsuro

      Otarłem czoło z potu i udałem się po swój ekwipunek. Byłem zadowolony z siebie, że mimo wad i przeciwności udało mi się nauczyć tak trudnej umiejętności. Nie mogłem doczekać się, aż dane mi będzie jej użyć w boju. Tymczasem, nieco zmęczony, ruszyłem dalej udałem się na spacer wzdłuż wybrzeża. Podziwiając widoki zastanwiałem się, co dalej. Nie miałem pomysłu, co ze sobą zrobić, dlatego miałem nadzieję, iż po drodze przytrafi się cos ciekawego.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2016-01-24 19:42:25)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#194 2016-03-23 18:03:52

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

Sesja dla Yoshiro - #1

     Czas płynął niebłagalnie. Młody wyrzutek, który kilka miesięcy temu zaczynał swoją karierę ninja, był już dojrzałym mężczyzną. W fachu ninja nabrał wprawy, wziął nawet udział w jednym z największych konfliktów ostatnich lat. Ujrzał na własne oczy piaskowego demona, Shukaku. Czy to czyniło go wielkim ninja? Nie. Jednakże na pewno zwiększyło się jego doświadczenie, umiejętności, a także i wiedza o wielkim świecie.

     Yoshiro przemierzał szlaki wybrzeża. Nic mu w tym nie przeszkadzało, przez co mógł skupić się na obserwacji natury. Brzeg, woda, piasek, pobliskie rośliny, bambusy... To wszystko wyglądało przepięknie. Ale niestety, nie o to chodziło młodzieńcowi. Poszukiwał czegoś, co może go zająć. I chyba los miał dla niego niespodziankę, bo otóż kilkanaście metrów przed nim ujrzał młodego mężczyznę, który... Stał. I wpatrywał się w dal. Nie robił w zasadzie nic. Po pewnym czasie odwrócił się w bok, dostrzegając Yoshiro. Następnie zaczął powoli iść w jego stronę, z pewnością, aby go po coś zaczepić. Taka to historia.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#195 2016-03-23 21:56:14

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

     Szedłem wzdłuż wybrzeża, licząc jakby na cud, bo przecież co ciekawego może stać się w tak pospolitym miejscu. Ludzi praktycznie nie widziałem, jakby wszystkich gdzieś nagle wywiało. Szum fal był ciągle taki sam, słychać było trochę mew i zgrzytający pod wpływem mojego ciężaru piach, ogólnie bardzo dawno nie wpadłem w taką monotonię, a przecież to tylko zwykły marsz. Chociaż nie trwało to tak długo, zaczynałem już mieć tego dość.
      W końcu, z oddali, widziałem jakąś sylwetkę. Czyżby człowiek? Nie może być! Czy rzeczywiście coś jest w stanie wyrwać mnie z tego nieprzyjemnego stanu. Szedłem w jego kierunku, kiedy on patrzył się na horyzont. Wkrótce, kiedy nieco się zbliżyłem, postanowił się zwrócić w moją stronę. Żeby tego było mało, zaczął nawet iść, patrząc się na mnie. O co mogło temu człowiekowi chodzić? No cóż, nie robił nic specjalnego, na razie nie mogłem podjąć żadnych działań. Podniosłem czujność, ponieważ typek wydawał się podejrzany i nie chciałem się narażać, ale najzwyczajniej kontynuowałem marsz przed siebie.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#196 2016-03-24 07:58:55

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

#2

     Młodzieniec zdawał sobie sprawę z tego, że znalezienie przygody nie jest łatwe. Co więcej, nie jest to uproszczone w miejscu tak zwyczajnym jak wybrzeże. To dosyć jasne, że brzeg Ronin jest długi, różnorodny, bogaty w formy skalne i piaskowe. Fakt ten zdecydowanie działał na niekorzyść Wyrzutka, który mógł w zasadzie nigdy nie znaleźć ciekawego zjawiska, albo osoby, która poprosiłaby go o wypełnienie jakiegoś zadania. W końcu misje były codziennością ninja i dawały im sens życia. No i oczywiście zarobek, a ten był znacznie ważniejszy.

     Mężczyzna, który zmierzał w stronę Yoshiro, mógł być więc jego wybawieniem. Przede wszystkim, stał tutaj od pewnego czasu, ale zareagował jedynie na widok człowieka. W takim wypadku może potrzebował pomocy? Ale z drugiej strony równie dobrze mógł jedynie zapytać, gdzie znajduje się jakiś budynek. Przecież do Kraju Uciekiniera przypływało wielu ludzi - od kupców, przez najemników, po zwyczajnych turystów. W takim razie mogło to nie zapowiadać niczego innego poza dyskusją.

     - Witaj. - odezwał się mężczyzna, gdy zbliżył się do Yoshiro. Był w wieku Wyrzutka, miał długie ciemne włosy, a karnację niezwykle jasną. Ubrany był w szare spodnie i czarną kurtkę. Wyglądał pogodnie, jak gdyby cieszył się z faktu spotkania kogoś na tym wybrzeżu. - Broń na twoich plecach wskazuje na to, że jesteś ninja. To prawda? Poszukuję kogoś takiego.

Offline

 

#197 2016-03-24 12:29:59

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      Z każdym krokiem byłem coraz bliżej mężczyzny, którego zamiary wciąż były dla mnie nieznane. Istotne było tylko, że zwrócił na mnie uwagę nie bez przyczyny oraz, że ma zamiar podjąć jakieś działania. Gdy już znaleźliśmy się dość blisko, kiedy już mogłem zobaczyć tego twarz, postanowił się odezwać. Spytał się, czy jestem ninja. Nie po raz pierwszy słyszałem to pytanie.

      - Masz rację. Czego chcesz? - spytałem, co mogło zabrzmieć trochę chamsko, jednak wciąż nie byłem pewny co do zamiarów rozmówcy. Możliwe, że chciał zlecić mi jakieś zadanie, jednak niewykluczone było również, że ninja potrzebny był mu do czegoś innego, jak na przykład sprawdzenie swoich umiejętności w walce. W związku z tym, pozostawałem czujny, nie chciałem dać się zaskoczyć i wplątać się w jakąś nieprzyjemną sytuację.

      Cały czas dziwiła mnie jedna rzecz. Mężczyzna był mniej więcej w moim wieku, miał długie włosy i jasną karnację, ale co robił sam w tym miejscu? Z drugiej strony, ja też w jakiś sposób się tam znalazłem. Nieznajomy stał i patrzył się w dal, jakby rzeczywiście działo się tam coś interesującego. W rzeczywistości wydawało mi się, jakby czekał na mnie już od jakiegoś czasu, jednak jaki mógłby mieć w tym cel i skąd wiedział, że akurat w tym miejscu mnie znajdzie?


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#198 2016-03-25 10:44:20

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

#3

     Mężczyźni w końcu znaleźli się naprzeciw siebie. Przemówili obaj, najpierw nieznajomy, później Yoshiro. Pierwszy z nich, dosyć szybko wywnioskował, że ciemnowłosy jest ninja. W końcu długi kunai na plecach mówił sam za siebie. Taką bronią potrafili władać tylko wprawni szermierze, albo najczęściej ninja. Miecznicy bowiem w tych rejonach skupiali się głównie na katanach. Nic więc dziwnego, że Wyrzutek szybko został rozpoznany jako jeden ze skrytobójców. Czy miało z tego wyniknąć coś niefortunnego?

     - Świetnie, - zaczął swoją wypowiedź mężczyzna. - tak się bowiem składa, że potrzebuję pomocy jednego z ninja. Nie jest to nic trudnego, a także zagrażającego życiu... raczej. Chodzi o sparing. Ze mną. Jestem adeptem jednego z klasztorów znajdujących się daleko na zachodzie. Posiadam umiejętności podobne do was i pragnąłbym sprawdzić, czy jesteście tacy potężni, jak wszyscy mówią.

     Propozycja była dość niecodzienna. Mężczyzna w wieku dojrzałości oferujący walkę? W dodatku na pieniądze. Brzmiało to jak czysty hazard i męskie pragnienie rywalizacji. Czy naprawdę może o coś innego? W sumie wybór należał do Yoshiro. Mógł albo odejść, albo przystać i kontynuować rozmowę, czy też i walkę, z nieznajomym.

Offline

 

#199 2016-03-25 12:21:44

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Wybrzeże i domy rybaków

      Zaciekawiony tym, co ma do powiedzenia nieznajomy, czekałem na jego odpowiedź. Cały czas pozostawałem czujny, nie chciałem dać się zaskoczyć w razie, gdyby jego intencje okazały się niekoniecznie dobre. W końcu otworzył usta i wypowiedział kilka zdań. Nareszcie mogłem się uspokoić, mężczyzna nie planował zrobic nic złego. Co więcej, jego propozycja okazała się bardzo interesująca.
     
      Chodziło mu o przeprowadzenie sparingu ze mną. Jego umiejętności podobno były podobne do tych, które posiadają ninja, dlatego chciał się sprawdzić. Dla mnie to też bardzo dobra opcja na trening, którego ostatnio u mnie brakuje oraz zarobienie trochę Ryo, które zawsze jest przydatne w moim zawodzie. Z drugiej strony, nie miałem pojęcia o przeciwniku. Nigdy też nie słyszałem o klasztorze, do którego należy. W związku z tym, byłem świadom, że pojedynek może zakończyć się moją przegraną, jednak starałem się pozostać dobrej mysli. Bez dłuższego zwlekania, bo nie było nad czym się zastanawiać, postanowiłem dać mu odpowiedź.

      - Jasne, nie ma problemu. - powiedziałem, po czym zdjąłem z pleców miecz przypominający kunaia i położyłem go na ziemi. W sparingu nie chodziło o zabicie, dlatego też nie potrzebowałem ostrza. To samo uczyniłem z torbą przypiętą do pasa. Nie chciałem, żeby coś przeszkadzało mi w pojedynku, a nawet tak mały przedmiot mógł mieć wpływ na jego losy. - To jak, zaczynamy? - spytałem, po czym przyjąłem pozycję charakterystyczną dla walki, jakby sugerując przeciwnikowi, żeby zaatakował jako pierwszy.

Ostatnio edytowany przez Yoshiro (2016-03-25 16:28:38)


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#200 2016-03-25 17:25:21

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Wybrzeże i domy rybaków

#4

     Niespokojny do tej pory mężczyzna zyskał wreszcie czas, aby się uspokoić. Jego rozmówca okazał się bowiem spokojnym wojownikiem, który chciał tylko nawiązać z nim sparing. To raczej nie było zagrożeniem, szczególnie, że z takowego dało się przecież wycofać. Yoshiro zaaprobował więc myśl, biorąc pod uwagę zysk w postaci nowych ryo w jego portfelu. Co jak co, ale brak pieniędzy działa źle nawet na ninja. W końcu to psy do wynajęcia, dla mamony zrobią wszystko.

     Mężczyzna wydawał się być zadowolony odpowiedzią Wyrzutka. Dziwnie zareagował na zdejmowanie ekwipunku przez Yoshiro. Zaczął się śmiać i machnął ręką, żeby ten wziął nawet i bambusa, jeżeli tylko zdoła go unieść.

     - To, że to sparing nie zmienia faktu, że musisz starać się mnie bardzo zranić, albo i zabić. Inaczej nie wygrasz walki, gwarantuję to tobie. - powiedział z przekąsem. Następnie oddalił się o kilka metrów pojedynczym susem. Zrobił to wprawnie, widać, że wysiłek fizyczny był dla niego chlebem powszednim. Odległość, która dzieliła mężczyzn to około dziesięciu metrów. Po drodze żadnych przeszkód, po lewej od Yoshiro woda, po prawej plaża. W zasadzie puste pole, idealne do sparingu. - Jasne.

     Ostatnie słowo było równoznaczne z rozpoczęciem walki. Mężczyzna wyciągnął z połaci płaszcza kilka shurikenów, które cisnął w stronę Yoshiro (Szybkość broni 80). Wyrzutek miał się czym zająć, ponieważ jakieś pięć gwiazdek zmierzało w jego stronę. Bezimienny natomiast zaczął składać pieczęci.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.basketbielany.pun.pl www.ezt.pun.pl www.bleachssx.pun.pl www.metinamia.pun.pl www.zapytajec.pun.pl