Ogłoszenie


#281 2014-05-17 21:21:56

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Tereny Yu no Kuni

Taii bez problemu wydostał się z terenów okupacji miasta portowego. W sumie wszystkie jednostki wroga musiały być skumulowane tam i tamto miejsce obrać za cel. Ciało chłopaka było pokiereszowane od poparzeń, jednak musiało przecież zacząć się regenerować. Ból w lewej nodze ustępował stopniowo, jednak nadal istniał. Młody Namikaze chyba się do niego przyzwyczaił i nie skrzywiał się już idąc, co było dla niego dobre nie musiał myśleć o tej nodze. Jego ciało z pewnością nie będzie takie jak kiedyś, zostało ono napiętnowane przez wojnę i takie zostanie do końca życia. Z pewnością chłopiec nie będzie mógł już kopać lewą nogą, tylko będzie musiał prawą. Ale z listem i bronią od starszego Namikaze nie obawiał się niczego na swej drodze. Choć z pewnością chciał by już zakończyć tę podróż i tą męczarnie.

Offline

 

#282 2014-05-18 17:41:24

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny Yu no Kuni

Młody Namikaze był na skraju wytrzymałości zarówno fizycznej jak i psychicznej. Wydawało mu się, że ból ustępuję, ale tak naprawdę to Taii tracił poczucie rzeczywistości. Jego podróż dawno powinna się zakończyć wraz z jego życiem. Ból malał, pragnienie nikło, a życie coraz bardziej ulatywało z młodego ninja, wkrótce przypominał bardziej zombi niż człowieka. Wrażenie to jeszcze bardziej pogłębiało jego ciało pokryte licznymi poparzeniami oraz strój, który już dawno przestawał nadawać się do użytku. Jednak kierowany poczuciem obowiązku zdołał dokonać niemożliwego i dotarł do pałacu w którym rezydował nieświadomy sytuacji w swoim kraju lord feudalny kraju gorących źródeł. Wtedy właśnie nim zdołał w ogóle do kogoś dotrzeć padł wyczerpany całkowicie tracąc kontrolę nad własnym ciałem. Był nieprzytomny.

*



Światło było pierwszym co ujrzał Taii po otworzeniu oczu, przeraźliwie jasne światło przedostające się przez przeszklone okno pałacu w którym się znajdował. Ściślej mówiąc znajdował się w wygodnym i dość sporych rozmiarów łożu całe jego ciało było otoczone w bandażach co sprawiło, że zombi stał się mumią. W dodatku śmierdział niemiłosiernie jakąś nieznaną substancją, którą najwidoczniej było posmarowane całe jego ciało.

Offline

 

#283 2014-05-18 17:53:36

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Tereny Yu no Kuni

Stanie na pograniczu życia i śmierci nie robiło na nim wielkiego wrażenia. Odwodniony z licznymi poparzeniami chłopak wykonał cel swej misji. Dotarł do pałacu, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech połączony z grymasem bólu. Nogi stały się jakieś wiotkie i ciało odmówiło posłuszeństwa. Przynajmniej wiadomość dotarła, to wystarcza aby coś zaczęło się dziać... Ostatnia myśl przeszła przez głowę zanim całkowicie opadł z sił.


Przez czas jego "odlotu" nie wiedział co się z nim dzieje, nie czuł nic ani nie miał żadnych snów jedynie wszechogarniającą pustkę i on siedzący pośrodku niej tak jakby oczekiwał czegoś jakiegoś przełamania.


Gdy się obudził był w jakimś wielkim łóżku wyjątkowo miękkim i wygodnym. Nie czuł bólu leżąc, ba był cały w bandażach, i namaszczony jakimiś olejkami. Których smród był nie do zniesienia. Nie miał przy sobie swych rzecz i nawet szukając ich wzrokiem nie mógł ich znaleźć.
-Gdzie... Gdzie są moje rzeczy i gdzie ja jestem?- Zadał pytanie samemu sobie sądząc, że ktoś jest z nim w tym pokoju.

Offline

 

#284 2014-05-18 21:08:19

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny Yu no Kuni

   Chłopak nie mylił się nie był sam w tym pokoju chociaż z pewnością druga osoba przebywająca z nim nie spodziewała się usłyszeć jego głosu. Była to pokojówka, która urządzała sobie przed południową sjestę po nieprzespanej nocy. Szczerze mówiąc już od tygodnia odpoczywała w pokoju nieprzytomnego Taii, dlatego tak bardzo zaskoczył ją jego głos.
- Och! - krzyknęła przestraszano, że ktoś przyłapał ją na zaniedbywaniu obowiązków. - Ja nie wiem, zaraz przyprowadzę kogoś kto wie.
  Mineło z 20 minut od wyjścia dziewczyny, kiedy przed chłopakiem pojawił się mężczyzna wyglądający na wojskowego.
- Witaj, wreszcie doszedłeś do siebie pewnie zastanawia cię co się stało - powiedział spoglądając na ciebie dziwnym wzrokiem w którym była mieszanka politowania i szacunku. - Opowiem Ci w dużym skrócie bo nie mamy czasu, szykujemy się do wojny. Znaleźliśmy cię jakiś tydzień, właściwie jedna ze służących podczas gdy leżałeś tam bez życia. Przeszukaliśmy twoje rzeczy i znaleźliśmy list z informacjami o wojnie. Nasz pan zdecydował zatrudnić się najlepszych medyków żeby się tobą zajęli odpoczywaj, my tymczasem zajmiemy się resztą. Swoją broń otrzymasz gdy tylko poczujesz się lepiej i zdecydujesz się opuścić pałac.

Offline

 

#285 2014-05-19 16:04:25

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Tereny Yu no Kuni

Widać, że chłopak nie przelewał się w postanowieniach i gdy tylko dziewczyna wyszła starał się wstać, ale przychodziło mu to z delikatnym trudem i postanowił, że chwilowo poczeka. Czekał 20 minut spoglądając w sufit, aż zjawił się on. Rosły wojskowy ubrany w wyczyszczony mundur. Z pewnością był wysoko postawiony, ale też co do tego pewności nie można było mieć.
-Rozumiem... Nie zabawie tu zbyt długo muszę wrócić do Enko do mojego klanu i mistrza...- Powiedział po jego monologu, nie zamierzał czekać aż wojna rozpęta się na dobre i trudno będzie się z tego miejsca wydostać.
-A i podziękuj swojemu Panu i tej dziewczynie za czuwanie nad mną... Hehhh a i żebym nie zapomniał nazywam się Taii Namikaze...- Musiał ustalić swoją tożsamość, przed nim aby wiedział co nie co o jego osobie i nie był przekonany, iż jest kimś innym.

Offline

 

#286 2014-05-21 17:18:15

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny Yu no Kuni

Stan Taii'a był poważniejszy niż chłopak myślał i dopiero po kilku dniach od swojego przebudzenia i krótkiej rozmowy z mężczyzną nadawał się do opuszczenia rezydencji lorda. W tym czasie głównie leżał więc nie miał okazji zbyt wiele dowiedzieć się odnośnie tego co się dzieję w okół niego. Zresztą mieszkańcy rezydencji niezbyt miło chętnie wspominali o wojnie, chociaż było widać nerwowość w ich poczynaniach. Wielu w obawie przed konfrontacja uciekło, inni zaczęli się do niej przygotowywać. Zaczęto formować armię, zaś posłańcy zostali wysłani niemal do każdego zakątku świata, który mógł w jakiś sposób pomóc. Taii otrzymał nowe ubranie, a także odzyskał swoje przedmioty, a także trochę dodatkowych Ryo w podzięce za dostarczenie listu.

Offline

 

#287 2014-05-21 20:46:40

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Tereny Yu no Kuni

Powolne dochodzenie do siebie sprawiło, iż chłopak doszedł do wniosku że trzeba wzrosnąć w siłę i wznieść się na wyżyny swoich zdolności. Lecz w obecnym stanie co najwyżej by się połamał przy robieniu jakichkolwiek zadań. Więc po powrocie lub w trakcie drogi do domu będzie trenował swoje umiejętności. Po paru tygodniach spędzonych w łóżku i praktycznie zerowego kontaktu z innymi osobami chłopak był na tyle silny aby opuścić rezydencje Lorda Yu no Kuni i udanie się do siedziby swojego klanu w celu złożenia raportu. Jednak panująca wojna nie pozwalała mu na bezpieczne opuszczenie tej krainy więc musiał się udać okrężną drogą. Pierwszym jego przystankiem z pewnością stanie się Ta no Kuni, gdyż ten kraj leży najbliżej Yu no kuni. Dostając nowe ubranie i swoje rzeczy dziękując za opieke udał się w drogę do swojego domu.


zt do Ta nu Kuni

Offline

 

#288 2015-01-28 23:58:54

Yukina

Klan Senju

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Tereny Yu no Kuni

W końcu idąc wskazaną przez siebie drogą dotarłam do Yu no Kuni. Taki był oficjalny plan, poza tym korciło mnie do odwiedzenia tych terenów. Słyszałam o nim wiele plotek na temat niezwykłej walki pomiędzy członkiem mojego klanu Katsuro, a Matsuro Uchiha. Kto by się spodziewał, że te dwie silne osoby zmierzą się i tutaj. Zostawili po sobie wiele zniszczeń, a najbardziej charakterystycznym był wielki krater, spowodowany bardzo silnym, niezidentyfikowanym jutsu. Nikt nie mógł stwierdzić jaka technika to była, nawet badania tego nie wykazały, no ale po co się tym przejmować. Ważne, że stoczyły tu bój dwie najsilniejsze osoby.
           Wracając do mojej obecnej sytuacji. Nie było tutaj ludzi, podobnie jak na Kraterach, które odwiedziłam. No ale trudno. W sumie działało to na moją korzyść, ponieważ będę mogła na spokojnie odbyć trening. Po raz kolejny chciałam poszerzyć wachlarz moich umiejętności. Liczyłam na to, iż odbędzie się on dużo szybciej niż poprzedni.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Po skończonym treningu usiadłam pod drzewem, byłam zmęczona. Szczególnie, że to jutsu było męczące. Jednak sprostałam jemu i mogłam otrzepać swoje ubranie. Następnie usiadłam pod samotnym drzewem i postanowiłam przez chwilę tak posiedzieć. Było to co prawda nudne, ale potrzebowałam chwili wytchnienia. Poza tym muszę odbudować straconą czakre i zebrać siły na dalszą podróż.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-01-29 00:29:20)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#289 2015-01-29 23:44:39

Yukina

Klan Senju

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Tereny Yu no Kuni

Po paru godzinach wstałam spod drzewa, trzeba było ruszać dalej, a może skoro świeci tu pustkami wykorzystam tą okazję? Tak to było najlepsze wyjście, poza tym dobry ninja powinien się szkolić. Miałam w sobie wiele zapału, a moja czakra wróciła do normy tak samo jak forma. 

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Co prawda dałam radę, ale teraz po raz kolejny potrzebowałam odpoczynku. Wróciłam na miejsce, gdzie zostawiłam torbę i włożyłam ją na siebie. Poszłam w kierunku ścieżki i zaczęłam wolnym krokiem oddalać się od tego miejsca. Zdecydowanie, gdybym tutaj została mogło być źle zwróciłabym tylko na siebie uwagę.   Przeniosłam się w oddalone miejsce, znalazłam drzewo, po czym wskoczyłam na najbliższą gałąź i wygodnie się na niej usadowiłam.  Przytrzymałam torbę w obu rękach i zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w odgłos ciszy, teraz mogłam rozluźnić i pozwolić sobie na drzemkę.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-01-30 00:24:09)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#290 2015-01-31 01:18:45

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Tereny Yu no Kuni

Yu no Kuni wyglądało tragicznie. Brak flory, gigantyczny krater na środku krainy, istne pobojowisko. W dodatku kraj ten leży tak blisko Chikai. Że też żaden Senju nie próbował niczego tu zmienić! No nic, może kiedyś sama spróbuje? Zastanawiające, jak potężnymi i destrukcyjnymi technikami musieli dysponować Katsuro Senju i Matsuro Uchiha, by zniszczyć tak wielki teren. Nawet nie była w stanie tego wyobrazić, w końcu dopiero co ukończyła Szkołę Ninja. Misaki miała teraz na głowie inne zmartwienia, na przykład takie, jak spełnić jej cel? Żeby ktokolwiek z przeciwnego klanu w ogóle chciał jej słuchać, musiała stać się znacznie silniejsza. Od tego też zaczęła przygodę.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Po wszystkim Misaki mogła wreszcie odpocząć. Ten dzień można było zaliczyć do udanych. Nawet nie zastanawiała się długo gdzie leży. Zasnęła tam, gdzie się położyła. Krótka drzemka z pewnością jej się przyda.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-01-31 18:27:52)

Offline

 

#291 2015-01-31 16:24:22

Yukina

Klan Senju

Zarejestrowany: 2014-11-02
Posty: 383
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Weteranka
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat

Re: Tereny Yu no Kuni

Obudziłam się. Ostatnio moje życie wygląda, że odpoczywam i trenuję. Było to bardzo męczące, ale musiałam czekać. Jeśli mój przyjaciel jest w Hidari, to na pewno tędy będzie przechodzić. Poza tym przeczucie mi podpowiadało, by tu zostać. Wiecznie nie mogłam siedzieć i wypatrywać przechodzących tędy osób. Musiałam zabrać się za jakąś kolejną rzecz. Brały mnie nudy, a na kolejny sen nie mogłam sobie pozwolić. Zeskoczyłam z drzewa na miękkie nogi i rozejrzałam się po terenie. 

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

            Byłam trochę zmęczona, ale mi to nie przeszkadzało. Tego dnia naprawdę byłam radosna i pełna życia. Skoczyłam dalej, aż pojawiłam się w innej okolicy. Tamto miejsce zostawiłam za sobą, a teraz mogłam przyglądać się nowemu. Wyglądało tak samo jak poprzednie, ale nie było na nim śladów używania. Skoczyłam na jedno drzew, tylko po to by usiąść. Usadowiłam się jak zwykle na najniższej gałęzi  i radośnie wymachiwałam nogami. Zapowiadało się na spokojny i miły dzień.
          Po chwili, postanowiłam skorzystać z uroku dnia i zeskoczyłam z drzewa. Postanowiłam wybrać się w małą podróż. Spacer dobrze, by mi zrobił. Poza tym tak najłatwiej zapełnić czas. Udałam się w jednym z kierunków. Postanowiłam, że po prostu pójdę przed siebie. Czas zobaczyć kawałek świata.
[Z/t Ta no Kuni ->Port]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-01-31 18:13:33)


http://25.media.tumblr.com/tumblr_m8tu1z9vnk1r922azo1_500.gif

Offline

 

#292 2015-01-31 18:36:44

 Misaki

Zaginiony

484442857
Zarejestrowany: 2014-11-16
Posty: 23
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członkini Klanu
Płeć: Kobieta

Re: Tereny Yu no Kuni

Misaki wreszcie się przebudziła. Drzemka zajęła znacznie dłużej, niż planowała, ale przynajmniej porządnie się wyspała. Leżenie na twardym gruncie na środku niczego może nie było tym samym, co sen w cieplutkim i miękkim łóżku, ale nie było co narzekać. Nie chciała zostać tu ani chwili dłużej. To miejsce pozbawiało ją pozytywnej energii. Wolała też uniknąć powrotu w swoje rodzinne strony, przynajmniej na razie. Za dużo wspomnień wiązało jej się z tym miejscem. Zbyt wiele nienawiści, by móc czuć się tam swobodnie. Stwierdziła, że warto będzie zwiedzić świat. Kraj Błyskawic odpadał, Uchiha pewnie niechętnie by ją tam widzieli. Ruszyła więc w stronę znanych jej już trochę krain, do kraju Pól Ryżowych, w którym jeszcze niedawno pobierała nauki w Szkole Ninja.

[zt --> Ta no Kuni --> Port]

Offline

 

#293 2015-02-06 18:21:36

 Suezo

Martwy

Zarejestrowany: 2014-10-28
Posty: 249
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Tereny Yu no Kuni

W drodze do kraju deszczu postanowił, że przejdzie przez te tereny. Chciał zobaczyć czy legendy i plotki są prawdziwe wobec tego miejsca. Gdy ujrzał to wszystko uwierzył w nie. Nie było tam nic. Roślinność wymarła. Kiedy poszedł dalej zauważył ogromny krater na samym środku. Nie mógł uwierzyć, że to wszystko zdołały zrobić dwie osoby poprzez walkę ze sobą. Musiały być one niewiarygodnie silne skoro udało im się dokonać takich zniszczeń. Porozglądał się i zaczął podziwiać ten widok. Było tu pusto, ale jego napawało to radością. Dlaczego? Widząc jaką moc można osiągnąć po prostu popadł można tak powiedzieć w obłęd. Chciał zyskać siłę i postanowił, że się nie podda dopóki tego nie zrobi. Mimo wszystko musiał w końcu opuścić to miejsce. Spojrzał się jeszcze raz na ten teren po czym zawrócił i zaczął zmierzać w kierunku swojego celu.

z/t -> Chikai ->Północne Pola


http://imagizer.imageshack.us/v2/xq90/540/vcxren.jpg

Offline

 

#294 2016-01-18 19:24:25

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Yu no Kuni

     Nie mogłem uwierzyć. Nie mogłem w zasadzie znieść tej wiadomości, że ta wojna była bezsensowna. Wszystko poszło na darmo, nie wiadomo gdzie. Setsuna zginęła. Uchiha zginęli kolejnego lidera, a co za tym idzie, nadzieję na odzyskanie domu. Inni członkowie klanu również spoczywali w piachu. Przeklęci Jashiniści, przeklęta sekta, która postanowiła wymordować resztę Samotników i mój klan. Nienawidzę tej hołoty. Hałastra, która nie potrafi słuchać się rozkazów. Ichuza, który zapewniał nas o swoich dobrych zamiarach, tylko doprowadził do śmierci wielu członków mojego rodu. Wspaniały sojusz. Równie wspaniały, co układ z Lordem Feudalnym Gorących Źródeł, który zginął. Jak Setsuna. Kto nam teraz zagwarantuje ziemię? Kto da cokolwiek do przeżycia? Demon również zniknął, choć z tego się cieszyłem. Shinsaku okazał się złodziejem duszy demona. Chciałbym mu pogratulować, gdyby nie fakt, że najsampierw musiałbym uciąć mu jego przeklętą głowę. Spuściwszy na nas bombę, wydał wyrok śmierci na resztki wojowników z czerwonymi oczami. Ilu nas zostało. Dziesięciu? Dwudziestu? Byłoby dobrze.

     Cała to wojna to farsa. Mieliśmy dostać gwiazdy, skończyło się na mogiłach. Nie mogłem w to uwierzyć. Cały byłem obolały, cały zły i wściekły. Ciało mnie paliło do przeklętego paraliżu, ale najbardziej bolały mnie moje oczy. Pulsowały niczym gwiazda, zmierzająca w stronę ziemi. Spalająca się w atmosferze i wydzielająca taką falę gorąca, że mogła zniszczyć wszystko. Miałem ogromną ochotę splunąć jakimś Katonem. Nie wiem czemu. Yocharu, który razem ze mną uszedł z pola bitwy, milczał. Jak i ja. Oddałem się myślom, na tę parę chwil.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


__________________

Akcept by Katsuro

     Złapałem kosę, którą trzymałem zawieszoną na plecach. Przeklęty oręż, przeklętego boga, z przeklętej organizacji. Ociekał krwią swojego dawnego właściciela. Jednego z najważniejszych proroków religii z Airando. Pewnego dnia wybiorę się do wyspiarzy i zdam im relację z buntu członków ich organizacji. Obawiałem się, że w wojennym chaosie nie zostaną odpowiednio ukarani. A jeżeli moje prośby nie zostaną przyjęte. Cóż, znam inne sposoby na rozmawianie z ludźmi.

     Patrzyłem na Yocharu, a on mógł dostrzec moje oczy. Czerwone, błyszczące. Wkroczyły na zupełnie inny poziom. Uśmiechnąłem się do towarzysza, po czym odezwałem.

     - Odlatuję do Ronin. Jestem zmęczony i ranny. Muszę wyleczyć moje ciało. Wrócę jutro. Zostawiam ci klona, abyś miał z kim przedyskutować to.... to co się stało,. - wyrzekłem, po czym odleciałem daleko.

Z tematu: Ronin no Kuni - Szpital



     Replika patrzyła pusto w niebo. Wiedziałem, że Opaska nie był zbyt rozmowny. Wiedziałem również, że przyleciał po mnie w konkretnym celu. Chciał oddalić się od miejsca bitwy. Od przybytku, w którym straciliśmy tak wielu braci. Tak wiele sióstr. Tak ważne dla nas idee i nadzieje związane z odbudową klanu. Nie wiem jak on je postrzegał, bo ja sam nie byłem świadom moich uczuć do klanu. Do teraz.

     - Yocharu. - zacząłem pusto, wciąż wpatrując się w gwiady. - Ilu nas pozostało przy życiu? Ja, ty, Logen, który leży na tym ptaku...? Ktoś więcej, oprócz tych broniących naszego prowizorycznego obozu? Ilu nas jest? Ilu Uchiha może dźwigać oręż?

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2016-01-18 23:38:09)

Offline

 

#295 2016-01-19 17:34:01

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 960
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny Yu no Kuni


       Zeskoczyłem z ptaka, lądując miękko na ziemi i biorąc pierwszy spokojny wdech powietrza od pojawienia się na wojnie. Przeżyłem, Ikkyo również ale los reszty ninja z klanu Uchiha był mi nieznany i zakładałem że nie żyją. Wtedy dostrzegłem, że i Logen żyje, którego wiózł ze sobą towarzysz klanu, chodź jego stan wymagał wiele do życzenia. Prawdopodobnie będą wybierać się do szpitala w Ronin ale nie jestem do końca pewny czy to dobry wybór. Mimo wszystko sam powinienem ruszyć w tym kierunku ale wydarzenia na wojnie dawały wątpliwości do którejkolwiek ze stron konfliktu. Ikkyo spoglądał na mnie z przejęciem ale i spokojem. Obaj rozumieliśmy, że nadchodzi moment zmian i że prawdopodobnie od nas zależeć będzie przyszłość klanu. Wtem dostrzegłem jak w oczach Uchiha, wyłania się trzecia łezka, oznaczająca jego przejście na wyższy etap wtajemniczenia naszego rodu. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że to już drugi raz gdy w moim towarzystwie ten chłopak przechodził oczną ewolucję. Widok, ten spowodował i u mnie silne uczucia. Poczułem wtedy, że mamy jeszcze szansę odbudować wszystko i odnowić chwałę wachlarza.
       Wtem rozpoczęło się coś na co czekałem tak długo i wytrwale a Ikkyo był w stanie ujrzeć to aż nazbyt dobrze. Trzy czarne łzy na tle czerwonego oka, powoli rozpływały się w białku, powoli tworząc coś na wzór shurikena. Mangekyo Sharingan zdobił teraz moje ślepia, budząc respekt nawet we mnie samym. Wszystko wydawała się teraz inne, wyraźniejsze, płynniejsze i otworzyło mi umysł na nowe możliwości. Nie wiedziałem jak zareaguje na to Ikkyo, lecz bez względu na to, postanowiłem wyruszyć wraz z nim do szpitala.
       - Nie ma potrzeby zostawiania klona, lecę z Tobą. Ja też potrzebuje odpoczynku.
      Powróciłem na ptaka, którym wcześniej tu przyleciałem, ruszając ramię w ramię z drugim Uchiha. Od dawna nie czułem takiego spokoju i swobody, ale również i obowiązku który na nas spoczywa. Wtem usłyszałem pytania, które do mnie skierował i nie miałem zamiaru tego przemilczeń. Zmieniłem się, nie byłem już tym wyciszonym chłopczykiem, z ponurą miną. Stałem się mężczyzną.
       - Nie jestem pewny jak wielu i czy wciąż żyją ale dwóch: Kuroi Inu i Zangetsu. Możesz ich nie znać, gdyż wraz ze mną ukrywali się by w odpowiednim momencie wspomóc z ukrycia klan. Stanowiliśmy organizację mającą właśnie taki cel ale jej sens przepadł po tej wojnie. Jeżeli obaj wciąż żyją to pójdą za mną, bo byłem ich przywódcą a w obecnej chwili przyda się już każdy. Po za tym zostały już pewnie tylko młodziki, których trzeba będzie przeszkolić.


z/t = > Ronin no Kuni - > Szpital

Offline

 

#296 2016-03-11 13:39:23

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny Yu no Kuni

    Sen? Tak, to wyglądało jak sen… obrazy pojawiały się, po czym znikały. Mógł tylko patrzeć jako obserwator. To co widział można by określić jednym słowem – nierealne. Ale to wszystko się wydarzyło naprawdę. Momentami patrząc na któryś obraz mógł również wyczuć związane z nim zapachy – krwi, spalenizny…
    Widział też inne osoby, które wtedy spotkał – Ikkyo, Suezo, którzy towarzyszyli mu w misji. Soichiro, który na rozkaz liderki klanu szukał ninja ze zdolnościami sensorycznymi, oraz Setsune, która w namiocie wydawała mu rozkazy i przydzielała misję. Także wielu innych, nieznanych mu z imienia ludzi z obozowiska. W końcu bestię, która się pojawiła w lesie. Przytłaczająca atmosfera jaka wtedy panowała, była odczuwalna nawet teraz, w tym śnie. Ogromna postać piaskowej bestii i jeszcze większe pokłady nienawiści – tak przynajmniej się wydawało w tamtym czasie, a teraz to uczucie powraca.
    Głęboki i gwałtowny wdech, oraz nagłe poderwanie się Logena do pozycji półsiedzącej, świadczyło, że odzyskał przytomność. Nerwowo rozglądał się dookoła, a jego oddech był teraz krótki i widocznie wskazywał na to, że chłopak jest przerażony, zdezorientowany. Dostrzegł postać stojącą nieopodal, ale nie rozpoznał jej od razu. Dopiero po dłuższej chwili, kiedy już nieco się uspokoił i unormował oddech, przyjrzał się dokładniej chłopakowi stojącemu nieopodal i stwierdził, że musi to być Ikkyo.
    Musiał mnie uratować?, myślał Logen przypominając sobie „sen” i wydarzenia z wojny w kraju źródeł. Wspomnienie negatywnej energii bijącej od bijuu, nawet jeśli był daleko od tego centrum, przyprawiało go o zawroty głowy i powodowało przyspieszenie oddechu. Zakrył na moment twarz dłońmi, próbując opanować myśli. Odjął ręce od głowy i przyglądał im się przez dłuższą chwilę.
    - Co się tam stało? Co z resztą? – powiedział cicho pod nosem, nie dowierzając, aby to co widział we śnie naprawdę się zdarzyło. Był tu tylko Ikkyo… Czy to możliwe, że Suezo i reszta… – nie chciał dopuścić do siebie takiej myśli nawet.
To on był przecież odpowiedzialny za ich grupę, nie powinien dopuścić, aby którykolwiek z nich zginął. Może te obrazy sprzed chwili, z tego snu nie były prawdą, może to tylko urojenia spowodowane jakimś szokiem? Ale w takim razie co by tu robił Ikkyo. To nie mógł być przypadek. Kolejne przebłyski, obrazy z wojny, spowodowały napad i przyspieszony, płytki oddech. Znów chwilę trwało, zanim Logen się uspokoił.
- Ikkyo… – odezwał się do towarzysza nieco pewniejszym, choć wciąż słabym głosem. – Co się stało? Gdzie jesteśmy?


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#297 2016-03-19 19:34:30

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Yu no Kuni

     Usłyszałem szelest. Odwróciłem się, gdyż dochodził zza mnie. Czyżby się ocknął? Podczas ruchu dostrzegłem, że sylwetka mojego towarzysza się porusza. Oddychał mniej stabilnie, jak gdyby miał się zakrztusić. Przeszło mu. No, nareszcie. Podczas tej wojny nie zdał się na wiele, musiałem go więcej ratować, niż mu służyć. Czy to dobrze? Skąd miałem wiedzieć. Przecież to mój krewniak, winien mu byłem pomoc i ratunek, nawet w tak beznadziejnych momentach, jak podczas wojny. A może szczególnie. Gdyby nie moja pomoc, Logen dwukrotnie, a może i częściej, byłby martwy. To fakt. Ale co z tego? Żył i najwidoczniej los tego chciał. To dobrze, przyda się kolejny żywy Uchiha, bo zważywszy na to co zrobili z nami Kuran Sen, Lord Błyskawicy i jego armia, a także Shinsaku, byliśmy teraz kupką popiołu, a nie legendarnym klanem.

     - Reszta nie żyje, jak mniemam. Suezo nie zdążyłem uratować, przykro mi, Logen-san. Nie martw się, nie wydawał się być obiecującym Uchihą. A na moment obecny jest nas jeszcze mniej niż przed wojną, więc jeden wte, czy wewte... Ciesz się, że ty żyjesz. - powiedziałem patrząc się na wstającego mężczyznę. Dawna legenda klanu, podróżnik. Tułaczu, gdzieżeś ty bywał, skoro zemdlałeś na wojnie? Ton głosu, którym mówiłem, nie był miły, lecz można było w nim wyczuć ironię. Na koniec się uśmiechnąłem. - Dobrze, że żyjesz, staruszku. Jedna z nielicznych dobrych wiadomości od... od dawna.

     Logen się uspokoił. Najwidoczniej ataki dreszczy, serca i obniżenie temperatury nie nastąpiły. Ciekawe, bo zdawał się być jakby w śpiączce... Cóż, może jest wytrzymalszy fizycznie niż psychicznie? Nieważne. Żył, dobrze się składało, bo wyszkolony Uchiha był teraz cenniejszy niż pałac wybrukowany złotem. Jak tak dalej pójdzie, to cały nasz ród pójdzie w rozsypkę... Nie, to tylko złe myśli. Uchiha zawsze pozostaną. Pytanie tylko, czy jako klan słabeuszy, czy światowe mocarstwo?

     - Nie pytaj o to samo dwukrotnie, przyjacielu. Wojna, o której dumałeś przez sen, się skończyła. Shukaku został zapieczętowany, armie wróciły na swoje miejsce. Lisa o jednym ogonie zdobył lider Wyrzutków, Shinsaku Nakayama. Ten, któremu jestem winien wizytę. - mruknąłem z pogardą. Nie mogłem wybaczyć temu pędrakowi zabicia nielicznych wojowników Uchiha. Zapłaci za to. I choćby Shukaku miał wyjść z jego ciała i zdemolować całe Ronin, będzie cierpieć. - Wielu naszych krewniaków zginęło. Wielu uciekło. Nie wiem jak to przyjmiesz, ale Setsuna straciła swoje stanowisko... Wojna nigdy się nie zmienia.

Offline

 

#298 2016-03-19 21:25:31

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny Yu no Kuni

    Wojna… Lis o jednym ogonie… czyli to nie był tylko sen. To się działo naprawdę. – pierwsza myśl, jaka przeszła przez jego głowę, gdy Ikkyo odpowiedział mu na pytanie. Wieść o śmierci wielu osób wciąż nie mogła do niego dotrzeć, wypierał to. Ale musiał w końcu stawić czoła brutalnej prawdzie, że wielu jego pobratymców zginęło. Zginął też chłopak, za którego Logen był odpowiedzialny… to najbardziej nie dawało mu spokoju i z tym jednym faktem było mu ciężko się pogodzić.
    Spojrzał na towarzyszącego mu chłopaka. Ciągle osłabiony po długim braku przytomności spróbował wstać. Szybko znalazł się jednak z powrotem na ziemi, podpierając się rękami. Próbował ocenić na szybko swoje siły i nie wyglądało na to, żeby mógł sobie jeszcze pozwolić na wstawanie.
    - Ta bestia… została zapieczętowana… w Shinsaku? – powtórzył pytającym głosem, nie dowierzając słowom kompana. – Czyli był tam ktoś dość potężny, żeby zapieczętować tę bestię. Myślisz, że przyjdzie nam ich jeszcze spotkać? – zapytał na koniec starszy Uchiha.
    Jak tylko skończył zdanie, przez jego myśli ponownie przebiegło kilka obrazów z niedawnych wydarzeń – bestia widziana w oddali ponad drzewami i wyczuwalne, ogromne pokłady chakry oraz negatywnej energii, emocji. Zdecydowanie nie chciałby jej spotkać ponownie.
Informacja o Setsunie też dołożyła swoje, do strapionego już Uchiha. Jednak to była ważna informacja – dotyczyła w końcu liderki ich klanu. Teraz wszystko się zmieni wraz z nowym liderem. Logen miał tylko nadzieję, płonną ale jednak, że nie zginęła.
    Kolejny napad, wywołany wspomnieniami, przyspieszył oddech Logena, jednak ten szybko go opanował i unormował; towarzyszące mu dreszcze i drżenie ciała potrzebowały nieco więcej czasu aby zniknąć. Spojrzał w kierunku Ikkyo, chciał poznać, co tamten zamierza teraz zrobić. Usłyszał, co mówił o Shinsaku, że jest mu winien wizyte… Czyli zamierza spotkać się z nim. Zapewne nie w celach towarzyskich. – pomyślał Logen.
    - Co teraz zamierzasz? – spytał na koniec swego towarzysza.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#299 2016-03-20 07:55:09

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Yu no Kuni

     Rozmowa nie przychodziła mu łatwo. Był słaby, czemu nie mogłem się dziwić. Sam musiałem udać się do szpitala, aby jakoś uspokoić moje ciało. Jednakże ten tutaj miał inny problem. Logen z pewnością był dręczony przez sumienie. Nie miało to teraz większego sensu, fakt jego omdlenia był z pewnością nieprzyjemny, ale co mieliśmy z nim zrobić? Tak samo, jeśli chodzi o przewodzenie naszemu oddziałowi. Nie wykazał się tak, jak powinien, ale na obecny moment mieliśmy inne zmartwienia.

     Tak, to prawda. Wioska klanu została opuszczona. Przez wroga. Sojusz z Samotnikami zdawał się zniknąć. Kolejna lider martwa. Resztka rodu w rozsypce. Czy rozliczanie kogoś za bycie nieprzydatnym podczas byłego konfliktu miało teraz sens? Nie. Poza tym, Logen był moim druhem jeszcze przed wojną. Ze względu na moją cynizm mogłem wytykać mu brak zaangażowania w konflikcie, ale raczej tylko dla mojego ubawu.

     - Tak. Lider Wyrzutków został nosicielem demona. Ich organizacja jest potężniejsza po wojnie, nawet jeśli stracili całą elitę. Taka moc jest nie do zdefiniowania... - powiedziałem zamyślony. Ciekawe co niesie ze sobą posiadanie takiego czegoś w ciele. Czy Shukaku zwiększa, a może zmniejsza możliwości bojowe? Nie miałem bladego pojęcia, chociaż chciałbym wiedzieć. - Jeżeli chodzi o pieczętowanie to widziałem je dobrze. Zrobili to Shinsaku i Ichuza jednocześnie. Z niewiadomych powodów bestia dostała się Ronijczykowi. Może jest zręczniejszym pieczętującym, kto to wie.

     Odczekałem chwilę. Nie wiedziałem co powiedzieć dorosłemu ninjy. A w zasadzie to doskonale wiedziałem, lecz nie potrafiłem tego powiedzieć ot tak, z miejsca. Wpatrywałem się więc w powoli ogarniającego się mężczyznę. Niedługo znowu będzie z niego pożytek. Na szczęście, bo to dobry wojownik.

     - Mój oryginał znajduje się w Hidari. Szuka resztek klanu i kręci się w okolicach wioski. A w zasadzie tego, co z niej zostało. Wojna w Yu no Kuni zmieniła bardzo wiele, ale domowa Błyskawicy jeszcze więcej. - powiedziałem. - Co byś zrobił, żeby Lord Feudalny dał nam spokój, przyjacielu? Co byś oddał za wolność klanu?

Offline

 

#300 2016-03-20 13:24:20

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny Yu no Kuni

    Ostatnie słowa wypowiedziane przez Ikkyo wprawiły starszego chłopaka w zamyślenie. Nie mógł odpowiedzieć od razu, zwłaszcza po tym, co przeżył. Niedawne wydarzenia z pewnością odcisnęły na nim swoje piętno, zmieniając przynajmniej niektóre z jego poglądów. Wolność była niezmiernie ważna, ale czyż mogli ją uzyskać, by żyć w spokoju, biorąc pod uwagę to, co się dzieje na tym świecie? Kolejna wojna sprawi, że spokój zniknie, a wolność może im zostać odebrana.
    - Wolność bez spokoju może być niemożliwa. A spokój będzie bardzo trudno uzyskać w takim świecie. Każda wojna, bitwa… wiesz jak może się skończyć, prawda? – wyraził swoje zdanie, spoglądając na towarzysza. Może nie odpowiedział mu bezpośrednio, lecz na tym nie poprzestał: - Nie będę mówił wielkich słów, że oddałbym za to życie, bo to tylko zależałoby od sytuacji. Ale zdecydowanie rozwiązałbym problem wszystkimi możliwymi sposobami. Nawet, jeśli by to wymagało zabicia Lorda Feudalnego.
    Zdecydowany ton Logena mógł zapewnić jego towarzysza, że mówi całkiem poważnie. Był przekonany co do swojego zdania, choć w obecnej sytuacji zdawał sobie sprawę, że nie będzie w stanie nic zrobić. Ledwo udało mu się wstać na chwiejnych nogach; kolana same uginały się, jakby nie były w stanie utrzymać jego ciężaru.
    - Skoro jesteś klonem i jak mówisz prawdziwy Ikkyo jest w Hidari, to zapewne nie jest tam sam? – powiedział niepewnie, próbując przyzwyczaić się do stania, nabrać nieco siły i pewności.
    Chciałby móc pomóc, jakkolwiek, ale w obecnej sytuacji jedynie by przeszkadzał. Póki nie odzyska nieco sił i nie upora się z tym, co go nawiedza, nie powinien się angażować w żadne duże sprawy – a ta zdecydowanie do takich należała. Ikkyo musiał sam się tym zając w takim razie. Gdy nadejdzie właściwy czas Logen będzie w stanie pomóc.
    Powoli przyzwyczaił się do stania, kolana już mu tak nie drżały, mógł bardziej swobodnie stać. W końcu był w stanie patrzeć na towarzysza – klona Ikkyo – z bardziej równego poziomu, niż jak to było jeszcze chwilę temu – z ziemi. Jeszcze trochę czasu zajmie mu powrót do przyzwoitego stanu – zarówno fizycznego jak i psychicznego.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#301 2016-03-22 18:06:53

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Yu no Kuni

     Widziałem jak myśli. Zastanawiał się. Niedługo, ale zagadnienie, które mu rzuciłem, z pewnością zabiło mu ćwieka. Chociaż może i nie. Czasy były trudne, a podczas takich zastanawianie się nad sensem życia i oddaniem dla klanu jest jednym z najpopularniejszych zajęć. Szczególnie dla nas, czerwonookich, dziatek Hidari. My, którzyśmy widzieli najwięcej cierpienia, szczególnie tego wymierzonego w nas. My, obserwujący zadawanie ciosów przez braci - nieważne czy członków klanu, czy sąsiadów, albo naszych sprzymierzeńców. My, znoszący cały ten ból, to wielkie cierpiene. Tak, robiliśmy to.

     Tylko po co?

     Czy cała agonia klanu, powolne wymieranie i jeszcze wolniejsze odradzanie się miało sens? Czy nie lepiej było rzucić to w cholerę? Odejść? Zabić siebie, albo uciec? Słuzyć komuś innemu? Zaszyć się i zmienić tożsamość? Możliwości było wiele, a dla ninja wachlarz możliwości chyba nigdy się nie kończył. I właśnie dlatego spytałem Logena, co on myśli na temat wolności, i co by za nią dał.

     - Oczywiście, żę wiem. Na wojnie czai się śmierć. - podsumowałem jego wypowiedź. - Nie zmienia to jednak faktu, że my, dzieci przeklętej ziemi, musimy mieć jakiś cel życia. Chciałem wiedzieć, czy masz odpowiedni zapał, by służyć Gunbai. Służyć odrodzonym siłom Uchiha.

     Zamilknąłem. Wpatrywałem się w niebo. Należało obwieścić wiadomość najważniejszą w przeciągu kilku najbliższych lat. Wreszcie, po przeklętych dniach, szczęście zdawało się wracać do serca Błyskawicy. Wziąłem głęboki oddech, wypuściłem powietrze, a następnie spojrzałem Logenowi prosto w oczy.

     - Hidari jest puste. Czyste. Lord Feudalny i generałowie wycofali swoje wojska. Wojna się skończyła. - powiedziałem majestatycznie, po czym ponownie przestałem mówić.

Offline

 

#302 2016-03-22 20:11:35

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny Yu no Kuni

    Nowe wiadomości dotyczące ich rodzimych stron wprawiły Logena w osłupienie. Tego się nie spodziewał, dlatego taka reakcja była całkowicie normalna. Ostatnim razem gdy był w tamtej okolicy, w Hidari, widział ludzi Lorda Feudalego pośród zgliszcz jego wioski.
    Więc wojna z Lordem Feudalnym się skończyła. Czyli oryginał Ikkyo musiał tam być, a może nadal jest. – pomyślał, patrząc na klona towarzysza. W głowie kłębiły mu się różne myśli…
    - Przynajmniej trochę spokoju zaznamy. Choć chciałoby się, żeby trwało to długo i miejmy nadzieję, że tak będzie. – powiedział spokojnie, spoglądając w niebo.
    Zanim cokolwiek będzie robić, gdziekolwiek się wybierać, musi odzyskać nieco sił. W końcu jakiś czas był nieprzytomny, a teraz ledwo co mógł stać. Swoją drogą, był ciekawy, co klon Ikkyo zamierza. W końcu mógł się dość swobodnie poruszać na znacznych dystansach od swego prawdziwego ciała. Starszy Uchiha przyłożył prawą dłoń do czoła, zakrywając jednocześnie oko. Zaczynała go boleć głowa, więc postanowił usiąść i trochę odpocząć.
    - A Ty, jako klon, co zamierzasz. Ikkyo nie powierzył Ci żadnego zadania? Skoro już się ocknąłem, to jeśli miałeś mnie przypilnować, wykonałeś zadanie. – rzucił z lekką ironią w głosie, z powrotem podnosząc wzrok na towarzysza.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#303 2016-03-23 09:08:54

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Yu no Kuni

     Osłupiał. Wiadomość, którą go uraczyłem, naprawdę mocno podziałała na Logena. Nie dziwiłem się. Od kilkunastu miesięcy nasza stolica była okupowana przez wojska Błyskawicy, a nagle, w ciągu jednego dnia, wszystko się zmieniło. Lord Feudalny uznał, że zakończyła się era walk z Uchiha. Wszelcy wojownicy, ninja, musieli naprawdę być w szoku. Tysiące ryo, przeznaczone na opłacenie najemników, setki poległych żołnierzy, dziesiątki obiecujących lub wybitnych ninja - to wszystko poszło w niepamięć. To dobrze? Nie wiem. Źle? Tym bardziej. Decyzja ta oszczędziła mi wiele trudu, natomiast nie mogłem sobie pozwolić na zapomnienie krzywdy, którą wyrządził mojej rodzinie nowy feudał.

     Spojrzałem pusto na towarzysza. Był mi bliski. Poznałem go jeszcze przed wojną, a podczas niej mieliśmy kilka naprawdę ciekawych przygód. Dowodził mną, po czym ja dowodziłem nim... gdy zemdlał. Nie miałem mu tego za złe, nie dziś. Nie w dzień wielkiego święta, dla czerwonookich.

     Spojrzenie było pozbawione emocji. Wyrażało chyba tylko brak uczuć.

     - Logen-san, doskonale zdajesz sobie sprawę w jak beznadziejnym położeniu się znajdujemy. Samotnicy, nasz aliant, zniknął. Nie chcą oferować nam żadnej pomocy. Wrodzy nam Senju w każdej chwili mogą zaatakować. Nienawidzą nas Nara i Lord Feudalny, czyli sąsiedzi. Nie mamy lidera. Ludzie są w rozsypce. Wioska to wielka kupa gruzu, przypomina prędzej kanion, niźli stolicę wielkiego klanu. - westchnąłem. - Nie mamy wojska. Nie mamy schronienia. Nie mamy układów, traktatów handlowych, przywilejów. Jesteśmy silni, ale tylko jednostkowo, jak ja czy ty. W starciu z jakimkolwiek innym klanem, jesteśmy niczym dzieci. My, dziatki Hidari, skazani zostaliśmy na porażkę.

     Podszedłem do przyjaciela. Wyciągnąłem rękę, a następnie położyłem ją na jego barku. Spojrzałem w jego oczy. Aktywowałem Sharingana. Moje czerwone ślepia były już dojrzałe. Na mojej twarzy widać było majestat i swojego rodzaju spełnienie. Jak gdybym nie wypowiedział ostatnich kilku zdań.

     - Ujrzyj trzy łezki, Logenie. Spójrz w nie, a następnie przysięgnij, że pomożesz mi w odwróceniu tego pasma nieszczęść. Ja, Ikkyo Uchiha, zaklinam sam siebie. Zostanę liderem klanu i wyprowadzę go na wyżyny, albo umrę gryząc piach. A ty, musisz mi pomóc.

Offline

 

#304 2016-03-23 12:42:48

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny Yu no Kuni

    Zdecydował, że zostanie liderem klanu. W takim wypadku nie pozostaje mi nic innego, jak tylko go wspierać i służyć pomocą. – pomyślał starszy Uchiha przypatrując się czerwonym oczom Ikkyo. Czyli rozwinął swoje oczy. To dobrze… – pomyślał jeszcze, a na jego twarzy zagościł delikatny uśmiech. Postanowił, że skoro tak się sprawy mają, to on nie obiekcji co do tego. W końcu dlaczego miałby je mieć? Jego druh, krewniak, który uratował go przed śmiercią, teraz zamierza wziąć większą odpowiedzialność i zająć się całym klanem – który po prawdzie znacznie się uszczuplił.
    Logen zebrał się w sobie, zrobił głęboki wdech, opuszczając na chwilę wzrok, by ponownie spojrzeć w oczy Ikkyo. Również aktywował swojego Sharingana. Teraz oboje patrzeli, jeden na drugiego, swoimi czerwonymi oczami o trzech łezkach.
- Skoro tak stawiasz sprawę, to chętnie będę Ci służyć radą i wsparciem, w miarę moich możliwości i wiedzy. – odpowiedział zdecydowanym głosem.
    Takie zapewnienie powinno dodać Ikkyo jeszcze więcej pewności w tym, co zamierza. Teraz koniecznie musiał czym prędzej dojść do siebie po wydarzeniach z wojny. Być może potrzebował pomocy kogoś bardziej doświadczonego w takich sprawach, znającego się na psychicznych aspektach życia. Postanowił zapytać towarzysza, w końcu to nic nie kosztuje, a być może zdoła uzyskać jakąś pomoc.
    - Ikkyo, znasz może kogoś, kto ma doświadczenie w sprawach zdrowia psychicznego? Obawiam się, że ta wojna w Kraju Źródeł zostawiła ślad głęboko we wnętrzu. Te ataki, napady lęku są wywołane wspomnieniami, które pojawiają się w mojej głowie. – wyjaśnił powód takiego nagłego pytania.
    Przyglądał się towarzyszowi, który wciąż trzymał rękę na jego ramieniu. Wyczekiwał, z nieukrywaną nadzieją, na jego odpowiedź.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#305 2016-03-23 22:00:06

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Yu no Kuni

     Na mojej twarzy, powoli zagościł uśmiech. Jak gdybym skopiował wyraz twarzy od mojego towarzysza. Czyżby Sharingan umożliwiał i takie manewry? Powoli czerwone oczy traciły swój blask, aż ponownie stały się czarne. Mroczne niczym me włosy. Widziałem aprobatę w całym Logenie. Jego mimika, postawa, wypowiedź. Tak, miałem kolejnego oddanego towarzysza, a w przyszłości i podwładnego. Bycie liderem w końcu nie ograniczało się tylko do ratowania swoich towarzyszy. Przez znaczną część czasu trzeba jednak być osłoną dla krewniaków, a zarazem autorytetem i władcą. Taką drogę obrałem.

     Zdjąłem dłoń z barku mężczyzny. Starszy Uchiha zadowolił mnie swoją wypowiedzią. Znakomicie. Teraz oryginał musiał dalej kontynuować wędrówkę w celu obrania władzy w klanie. Miało to oczywiście nie być łatwe, ale kto powiedział, że droga dowódcy jest prosta? Uśmiech powoli znikał, tak samo niczym Sharingan, lecz odrobinę później. Jak gdyby słowa starszego ninjy wywołały u mnie radość.

     - Takiej odpowiedzi oczekiwałem, Logenie. Nadszedł czas, aby Gunbai ponownie stał się rozpoznawalny, a wachlarz na kurtkach ninja z Hidari budził postrach. Pora urosnąć w siłę i odbudować nasz dom. Nawet nie wiem, ile ciężkiej pracy nas czeka, ale dołożymy wszystkich starań, by ponownie stanąć na nogi. - powiedziałem.

     Druga wypowiedź mężczyzny lekko mnie zdziwiła. Uraz psychiczny? Uch, czyżby obcowanie z chakrą demona było niekorzystne dla sensorów? Nie byłem pewien, ale może to jedna z przyczyn omdlenia mojego towarzysza. Dobrze, że wrócił do stanu świadomego, jednakże należało zadbać o jego stan. Wykorzystałem więc informacje, które posiadałem.

     - Kiedyś mieliśmy oczywiście punkt medyczny w Hidari, ale obecnie pewnie jest tam tylko kupa gruzu. Szpitale światowej sławy mieszczą się w Airando, stolicy Samotników, Ronin, siedzibie Wyrzutków, a także w Baigai, domostwie Kiyoshich. Najbliżej masz do wyspiarzy, jednych i drugich, także wybór należy do ciebie. Jeżeli chodzi zaś o medyka, to nie znam żadnego, prócz Ichuzy, który niegdyś był naszym sojusznikiem. Na moment obecny nie wiadomo nic, czy Uchiha wciąż mają alianta, czy już dawno straciliśmy go, podczas dezercji Kuran Sen. - mój głos stwardniał. - Widzisz kosę na moich plecach? Zabrałem ją prorokowi Jashina, który zaczął zabijać naszych braci. Samotnicy sprawili nam wiele problemów podczas tej wojny. Trzeba będzie udać się do Airando, aby omówić z nimi wojenne spory... Ale nie dziś. Na razie trzeba uleczyć rany i zgromadzić klan w Hidari. Mogę na ciebie liczyć, prawda?

Offline

 

#306 2016-03-24 22:06:15

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny Yu no Kuni

    Pełna zapału wypowiedź jego towarzysza poprawiła Logenowi humor. Przynajmniej chwilowo oderwał się od rozmyślań na temat swojego stanu psychiki. Próbował sam siebie ocenić, zdiagnozować, ale nie posiadał w tych sprawach żadnej specjalistycznej wiedzy, przez co mógł jedynie spekulować.
    Na szczęście Ikkyo, a właściwie jego klon, dobrze przyjął jego decyzję dotyczącą jego udziału w odbudowie klanu i jego chwały. W końcu był jednym z Uchiha, a jego przyjaciel, którego poznał przed całą tą wojną w Kraju Gorących Źródeł, teraz aspirował do miana lidera. Nie będzie to łatwe w żadnym razie, a każdy lider potrzebuje też zaufanych doradców, pomocników. Logen pomyślał przez moment, że mógłby zostać jednym z nich.
    - Nie wiem dokładnie, jak będą wyglądać te ataki, może skończy się tylko na takich napadach lęku, a może… – urwał w pół zdania, zamyślając się. PO chwili przerwy dokończył. – Może będą gorsze ataki i znów stracę przytomność. Jakby to się stało tak jak teraz, gdy siedzimy, to nic wielkiego by nie było. Ale w momencie, gdybyśmy toczyli walkę, wówczas byłbym jedynie zawadą i łatwym celem.
    Po tej wypowiedzi zwiesił głowę i opuścił wzrok. Jego czy wróciły już do normalności – czerwony Sharingan zniknął, płynnie przechodząc w naturalną czerń oczu. Przelotnie spojrzał tylko na wskazany przedmiot, spoczywający na plecach Ikkyo. Nie wiedział zbyt wiele o tych wyznawcach Jashina, jedynie, że zazwyczaj mieli fioła na punkcie walki. Z opowieści Ikkyo wynikało, że to oni stali za śmiercią większości ludzi, którzy byli w naszym obozie podczas wojny. To sprawiało, że znajdowali się zapewne wysoko na liście celów Ikkyo.
    - Jak już powiedziałem będę Ci służyć radą i pomocą. Skoro zamierzasz zebrać klan w Hidari, to chyba będziemy musieli się tam udać. A przynajmniej ja, skoro ty jesteś klonem. – powiedział z lekkim sarkazmem starszy Uchiha.
    Powoli wstał, sprawdzając czy wszystko co miał przy sobie jest na swoim miejscu i szykując się do drogi.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#307 2016-03-25 10:33:51

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Yu no Kuni

    Nie byłem w nastroju do żartów. Doskonale pamiętałem dezercję Kuran Sen. Osobnicy z dziwacznymi kosami i medalionami może nie śnili mi się po nocach, ale miałem dokładne obrazy ich działań. Dziwiłem się, że przeżyłem ten chory epizod wojny. Jeszcze dziwniejsze wydawało mi się to, że wyznawcy Jashina nie ponieśli skutków opuszczenia armii i zdrady. Nadchodziły ciężkie czasy, ale trzymanie pod jednym dachem morderców własnych braci należało do najgorszych z możliwych pomysłów dla dowódcy wojsk.

     Logen miał jednak swoje problemy. Wiadomość, którą mu przedstawiłem, a także wizję odbudowy klanu przyjął pogodnie. Dobrze. Nie miało sensu krycie się ze swoimi zamiarami, szczególnie takimi, gdzie potrzebna będzie pomoc. Na moment obecny ważne było także zadbanie o stan psychiczny Uchihy. Jeżeli to coś poważniejszego, może okazać się, że pomoc medyka jest niezbędna. Dlatego warto było nawiedzić szpital, nawet w celu krótkiej wizyty.

     - Na urazach umysłu się nie znam. Musisz więc nawiedzić jeden ze szpitali, o których powiedziałem już wcześniej. Mogę towarzyszyć tobie podczas podróży, jeśli obawiasz się nawrotu osłabienia. - powiedziałem. - Potem udamy się do Hidari, aby rozpocząć realne działania. Najsampierw trzeba zebrać resztki klanu i przekazać im naszą wolę, najsilniejszych, a może i jedynych ninja Uchiha. Potem powinniśmy zabrać się za budowę wioski. Mamy już trochę funduszy, niestety prywatnych. Rozumiesz, że twoje wsparcie nie będzie ograniczać się tylko do rady i boju, lecz i finansów. Sam oddam całą moją mamonę, żeby zbudować kilka budynków.

     Czasy były trudne. Trzeba było poświęceń.

     - Jesteś gotowy na podróż do Ronin, Baigai lub Airando? Nie ma co zwlekać.

Offline

 

#308 2016-03-25 13:05:29

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny Yu no Kuni

    Nie tylko rada, ale i finanse wchodziły w ten zakres pomocy. Cóż, Logen nie miał teraz zbyt wielkiego majątku, zresztą przez całe dziesięć lat podróżowania po świecie nie zarabiał wiele, a utrzymanie się przy życiu powodowało koszty – taka kolej rzeczy, wszystko co udało mu się gdzieś zarobić musiał wydać, aby nie umrzeć z głodu lub nie spać pod gołym niebem. Informacje, które uzyskiwał od ludzi, również miały swoją cenę, a pieniądze były uniwersalnym środkiem ich pozyskania.
    - Jeśli będę jakoś w stanie pomóc, to pomogę. Ale nie mam wielkiego majątku, dlatego nie oczekuj, że będzie to duże wsparcie. – wyjaśnił pospiesznie Logen, odwracając się do towarzyszącego mu klona Ikkyo.
    Trzeba było podjąć działania, siedzenie w jednym miejscu nie przyniesie żadnych korzyści, ani tym bardziej nie pomoże starszemu Uchiha z trapiącym go problemem „wspomnień”. Ikkyo chyba też to rozumiał, bo zapytał go, czy jest gotów do drogi. Widać było, że nie jest mu obojętny stan pobratymca – co cieszyło Logena, choć tego nie pokazywał. Ale czy naprawdę to było bezinteresowne, czy może było to podyktowane faktem, iż sam będzie potrzebować pomocy w odbudowie klanu. Tak czy inaczej, liczyło się tu i teraz, a teraz nie było to ważne; istotne było, aby jakoś zaradzić tej sytuacji, a do tego był potrzebny lekarz.
    - Jak uważasz, z którego z tych miejsc będzie najkrótsza droga do Hidari? – zapytał, patrząc badawczo na towarzysza. Po chwil, gdy tamten wyraźnie się zastanawiał, Logen dodał: W tej sprawie zdam się na Ciebie.
    Starszy Uchiha był gotów do drogi i ruszyłby we wskazanym kierunku. Miał wszystko co zabrał ze sobą, jedyne co było potrzebne, to wyznaczenie celu, kierunku…


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#309 2016-03-26 08:36:15

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny Yu no Kuni

     Logen zrozumiał moją wypowiedź. To dobrze. Nie wymagałem od niego dziesiątek tysięcy ryo w tym momencie, lecz możliwe odliczanie pewnych kwot, albo zwyczajne dostarczanie co jakiś czas drobnych sum. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że nie można obarczać finansowo wszystkich członków klanu kosztami odbudowy w wysokim stopniu, lecz w mniejszym już tak. No ale spokojnie, na razie jeszcze nie jestem oficjalnym przywódcą. Choć jak na razie mam potężne poparcie.

     - Gotowy na podróż? Z tej całej przeklętej wojny zostały nam przynajmniej ptaki, na których polecimy do Baigai. To chyba najbezpieczniejsze miejsce, jeżeli chodzi o obecny moment. - powiedziałem. Z Kiyoshimi byliśmy w stanie wojny, tak samo jak z Wyrzutkami, ale ci nie zrobili nam nic złego, tak samo jak my im. Odnośnie organizacji z Ronin nie mogłem tego powiedzieć. Natomiast Samotnicy - cóż, nie byłem pewien ich oddania i stałości sojuszu. Lepiej polecieć do Kraju Ziemi. - Wskakuj, staruszku. Musimy omówić kilka spraw w czasie lotu.

Z tematu: Baigai | Szpital im. Gamatta Kiyoshiego

Ostatnio edytowany przez Ikkyo (2016-03-26 08:36:28)

Offline

 

#310 2016-05-05 10:47:28

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 339

Re: Tereny Yu no Kuni

   Obszar, opisywany jako tereny Yu no Kuni, był tak naprawdę umownie przyjętą, zbiorczą nazwą dla wszystkiego, co w kraju nie było na tyle wyjątkowe, by doczekać się własnej nazwy. Były to więc tereny dość rozległe, jednak poszukiwania Drużyny Zachód mogły być zawężone do kilku bardziej prawdopodobnych lokacji, jak na przykład ów las brzegowy, zaznaczony na mapie dostarczonej przez Zangetsu. Czy wiedza zdobyta dzięki owym dokumentom była aktualna mieli się Uchiha dopiero dowiedzieć, trzeba było jednak gdzieś zacząć poszukiwania. Decyzja na ten temat pozostawała decyzją dowódcy zespołu, czyli Yocharu, który właśnie bezwiednie kopnął niewielki otoczak wgłąb rozległego krateru, zajmującego gigantyczny obszar nieco na północ od centrum Yu no Kuni.
     
     

http://s20.postimg.org/v5u0n5aul/zrzut_28.png


      On, Satoshi i klon Ikkyo znajdowali się u zewnętrznej granicy najbardziej charakterystycznego pomnika waśni między Senju i Uchiha, ponad dwustumetrowej średnicy krateru. Był to manifest potęgi, dowód niewyobrażalnej mocy ninja, jak i koronny przykład tego, jak rozległy i nieraz niszczycielski wpływ miało istnienie ninja na resztę świata, w tym na postronnych, zwykłych ludzi.
      Pogoda, szczególnie w porównaniu do orzeźwiającego klimatu Hidari, rozpieszczała. Nie było sensu przedłużać pozostawania w tym miejscu, nadszedł czas rozkazów.

Pierwszy odpisuje Yocharu.

Offline

 

#311 2016-07-12 12:37:07

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 960
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny Yu no Kuni


       Całkiem niedawno spędziłem sporo czasu na terenach tego kraju, lecz mimo tego nigdy nie postawiłem nogi w tym legendarnym dla naszego świata miejscu. Krater był to od wielu lat ale wciąż czuć było siłę i chakrę, która zderzyła się w tym punkcie. Musiałem przyznać, że to całkiem imponujące miejsce, chodź po wojnie w tym kraju, przypuszczam że to nie jedyny wielki krater jaki ziemia ta posiada. Nie było jednak czasu na podziwianie tego punktu turystycznego i czas było wyruszyć na poszukiwanie ludzi z naszego klanu.
       Moje zdanie się nie zmieniło, pierwszym celem który chciałem obrać to las, znajdujący się niedaleko brzegu oceanu. Prawdopodobieństwo znalezienia ich tam, była ogromna co nawet sam Gerechi potwierdził w swoich słowach. Jednakże minęło sporo czasu i równie dobrze mogło tam nikogo nie być ale jedynie truchła naszych braci i sióstr. Obraliśmy więc kurs na północ z delikatnym odbiciem na  południe, jednocześnie kierując się na granice z Tetsu no Kuni.
       - Zacznijmy od lasu. Tak mamy największą szansę.

Offline

 

#312 2016-07-12 16:57:43

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Tereny Yu no Kuni

     Można było powiedzieć, że młoda Uchiha miała sporo szczęścia. Całkiem szybko udało się jej trafić na członków swojego klanu. Gorzej, że ci początkowo wzięli ją za kogoś innego. Za jakiegoś wroga Uchihów. Wpadła w pułapkę i naprawdę kiepsko to wszystko zaczynało wyglądać. Na szczęście kimkolwiek owi wrogowie nie byli Yozora udowodniła, że do nich nie należy. Czy raczej jeden z Uchihów potwierdził to za pomocą Sharingan'a. Kontakt z tym wzrokowym Genjutsu niemal nie zakończył się dla dziewczyny wylądowaniem na ziemi, uchronił nią przed tym inny z Uchihów. Miał na imię Noriaki i z wyglądu Yozora zgadywała, że jest mniej więcej w jej wieku. Może trochę starszy, ale niewiele. Chłopak wydawał się naprawdę miły, Yozora go polubiła. Tak samo jak jego ojca, który początkowo był wobec niej bardzo nieufny jednak kiedy potwierdziły się jej intencje okazał się poczciwym człowiekiem. Ten ostatni, ten który rzucił na nią iluzję był inny od tej dwójki. Bardziej tajemniczy, po prostu inny. Od niego młoda Uchiha wolała trzymać się bardziej na dystans. Nie dziwne więc, że kiedy ruszyli trzymała się bliżej Noriakiego i jego ojca. I choć od czasu do czasu wciąż mogła odczuć zawirowania po wcześniejszym Genjutsu to nie zamierzała narzekać. Chciała czym prędzej dotrzeć do obozu Uchihów. Pan Abe obiecał, że ją tam doprowadzą. A ona miała nadzieję, że kiedy tam dotrą uda się jej odnaleźć ojca. W końcu to właśnie po to tutaj przybyła.
     - O co w tym wszystkim tak właściwie chodzi? O jakich wrogach mówił twój ojciec? - zapytała w którejś chwili Noriakiego. Nie za bardzo orientowała się w całej tej sytuacji i chciała się czegoś dowiedzieć. A skoro chłopak był w podobnym wieku zwróciła się właśnie do niego.

Offline

 

#313 2016-07-15 10:01:03

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny Yu no Kuni

    Chłopak wciąż lekko czerwony na twarzy, wyraźnie cieszył się z perspektywy rozmowy z dziewczyną chociaż jej pytanie nie do końca się jej spodobało, a może po prostu nie do końca znał odpowiedź w każdym razie w jego głosie wyraźnie brzmiało zawahanie. Być może był to też skutek tego, że poprzednio ojciec nie był zbytnio zadowolony, że wypaplał za dużo, a być może to wynik tego, że  pojawił się drugi z dorosłych, który i na chłopaka działał nieswojo.
- To...skomplikowane- długo zastanawiał się nad doborem słów i wydawało się, że w jego tonie pobrzękiwał smutek
- W każdym razie nie jest tu bezpiecznie. Po wojnie było z nami krucho, nie wielu mających zdolności, wróciło do obozu. Mało kto wiedział co stało się Setsuna. Czekaliśmy jak głupi w nadzieii, że ktoś pojawi. I pojawili się pewnej nocy jeźdźcy na olbrzymich wilkach. Zaatakowali, zanim się zorientowaliśmy co się dzieje wielu zginęło w tym moja żona. Uciekliśmy we wszystkie strony zbieramy się winnym miejscu, ale nie stanowimy nawet 10% tego co było wcześniej. Cały czas dostajemy doniesienia o nowych zabitych. Proszę nie pytaj o to więcej, to wciąż bolesne wspomnienia.
Po pewnym dość długim czasie podroży w dość smutnej atmosferę dotarli do niewielkiego wzniesienia.
- Zawiąż im oczy -powiedział drugi z dorosłych i po chwili na oczach dzieciaków pojawiły się opaski. Po pewnym czasie i prowadzeniu w sposób, który nawet doświadczonego ninja liczącego kroki i kierunki byłby w stanie zmylić. Wreszcie dotarli do środka. Tylko czego wydawało się, że znajdują się w jakiejś prowizorycznej kopalni, wybudowanej na prędcy. 20 łóżek zbitych z drewna w raczej nieumiejętny sposób nie zachęcały, generalnie ludzie w środku byli wychudzeni i bladzi jakby brakowało i światła i jedzenia.  Niewiele było tu kobiet zaledwie 4 na ich twarzach był bezmyślny wyraz jakby już były martwe. Męzczyzn było więcej koło dwudziestki, dzieciaków brakowało. Nigdzie też nie było nikogo kto by przypominał  ojca Yozory, Dość nędzny, a wszystkiemu jeszcze towarzyszył ten ponury głos - Witam w nowej siedzibie Uchiha.

   Chłopak(wraz z towarzyszami?) kierował się do lasu w pobliżu pola bitwy od wojny minęło już sporo czasu, ale pozostawała nadzieja, że ktoś tam jeszcze przebywał dlatego wybór wydawał się dość logiczny przynajmniej dla kogoś kto należał do klanu Uchiha. Bowiem mnóstwo ludzi kierowało się w przeciwnym kierunku. Patrząc z odrobiną przerażenia i powątpiewania na Uchihów. Jedna z grup uchodźców z wyraźną ulgą zaobserwowała jak Yocharu ich mija bez zamiaru ataku. Z wdzięczności postanowili odwdzięczyć się ostrzeniem.
- Panie lepiej nie iść w tym kierunku, Tetsu no kuni nie przyjmuje uchodźców, ba ponoć Samuraję zabili kilku, którzy próbowali przedostać się przez granicę. Teraz jedyny bezpieczny kierunek to kraj Pioruna. Radzę też uważać na może. W pobliżu grasuję niezwykle brutalna załoga kapitana czerwoonokiego.
- Cholera mówisz tak jakby gdzieś było bezpiecznie na drogach bandyci, na morzu piraci. Od zachodu samuraje, a od północy powstańcy. Powstańcy pierdoleni, jakby mieli przeciwko czemu się buntować nie ma żadnej władzy w tym państwie. Jedynie miasto portowe ma jakiś porządek, ale to tylko dlatego, żeby bandyci mieli gdzie sprzedawać swoje towary, a i tak władza zmienia się tam raz na tydzień. Na domiar złego te bestie w lasach. Cholera żeby być bezpiecznym w tym kraju to trzeba by mieć skrzydła.

Offline

 

#314 2016-07-15 12:33:42

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Tereny Yu no Kuni

     Mimo tego, że Yozora zadając pytanie jak i czekając na odpowiedź Noriakiego spoglądała prosto na jego twarz fakt, że ta lekko się zaczerwieniła wydawał się jej umykać. Zwyczajnie tego nie zauważała. Być może dlatego, że bardziej skoncentrowała się na tym jak chłopak zareagował na jej słowa. Wyraźnie jej pytanie nie specjalnie mu się spodobało, a i zdawał się niespecjalnie chętny, żeby odpowiedzieć. Usłyszawszy w odpowiedzi, że to po prostu skomplikowane poczuła się trochę zawiedziona. Naprawdę była ciekawa o co w tym wszystkim chodzi, bo wiedziała naprawdę niewiele. Właściwie to nie wiedziała nic, bo po tym jak trafiła do Airando nie docierały do nich żadne konkretne informacje o Uchihach. Nie mniej Noriaki niczego więcej nie powiedział, w przeciwieństwie do swojego ojca. Yozora słuchając pana Abe powoli opuszczała spojrzenie z jego twarzy. Nim skończył mówić pożałowała, że zadała to pytanie.
   - Ja... Ja przepraszam Abe-san. Przykro mi... - wykrztusiła z siebie ze spojrzeniem wbitym w ziemie pod stopami. Przez nią atmosfera zrobiła się nieprzyjemna, jakaś taka ciężka, smutna. Ale nie potrafiła nic już na to poradzić. Tak samo nie potrafiła wydusić z siebie słowa do Noriakiego czy chociażby spojrzeć na niego tak jak wcześniej, po prostu gapiła się na własne stopy.
    Minęło dość sporo czasu (a Yozora miała wrażenie, że jeszcze więcej niż w rzeczywistości z powodu atmosfery jaka zapanowała) zanim dotarli do jakiegoś wzniesienia i ten drugi dorosły, ten tajemniczy i wzbudzający niepokój Uchiha się odezwał.
   - Opaski? - zdziwiła się nie bardzo wiedząc dlaczego chcą zawiązać im oczy. Przecież zdążyli się już przekonać, że nie ma złych zamiarów. Jednak to samo spotkało Noriakiego i dziewczyna nie miała zamiaru protestować. Posłusznie pozwoliła zakryć sobie ślepka i dała się poprowadzić. Początkowo starała się jakoś zapamiętać trasę którą podążają, ale kiedy już raz już zgubiła orientację zrezygnowała. Wiedziała, że nie uda jej się zapamiętać trasy więc po prostu bezmyślnie podążała zatopiona we własnych myślach. Niezbyt wesołe były to rozmyślania.
     Kiedy w końcu zdjęto im opaski nie byłoby kłamstwem stwierdzenie, że to co Yozora zobaczyła było dla niej szokiem. W tym miejscu przypominającym jakąś starą kopalnie było zaledwie około dwudziestu osób. W dodatku wszyscy wyglądali nędznie, a najgorzej było z kobietami. Ale nie to było najgorsze.
- Abe-san. - chwyciła mężczyznę za rękaw zanim ten zdążył gdzieś odejść. - Czy to wszyscy?... Czy to jedyna kryjówka? - na jej twarzy malowała się niepewność. Niepewność, ale także coś jeszcze. Strach? Tak, strach. Bowiem wśród wszystkich tutaj nie widziała swojego ojca. Co do słów tamtego mężczyzny... Tych Yozora zdawała się nie słuchać.

Ostatnio edytowany przez Yozora (2016-07-15 12:34:17)

Offline

 

#315 2016-07-20 10:25:06

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny Yu no Kuni

(sorry za kolor ale nie chce mi się szukać tego co Koharu  używa może później poprawie)
Dziewczyna była zdziwiona, że Uchiha dalej jej nie ufają i zakładają jej opaski na oczy.
- Jesteś młoda i niedoświadczona. Nie wątpliwie jesteś jedną z Uchiha, która ukończyła szkołę ninja, co czynni cię cennym nabytkiem. Jednak mamy sporo wrogów, a informację można wyciągać w różny sposób, czy to poprze zupełnie bezsensowne popalanie - tu spojrzał na moment na syna- Czy poprzez potężne techniki genjutsu czy tortury mamy potężnych wrogów. Nie możemy też sobie pozwolić na trzymanie cię w zamknięciu. Dla twojego i naszego bezpieczeństwa lepiej będzie żebyś nie wiedziałą, gdzie znajduje się kryjówka.
   W środku jaskini, kryjówki czy czego to tam było Yozora nie miała zbyt miłego widoku, ale być może byłoby to do przełknięcia gdyby odnalazła swojego ojca. Problem w tym, że nigdzie go nie było, co wywołało strach w oczach kobiety.
- Będę z tobą szczery, prawdopodobnie nie jest to jedyna kryjówka. Jeszcze przed atakiem byliśmy podzieleni na kilka obozów. Część chciałą wracać do Hidari i wypowiedzieć wojnę lordowi, część pragnęła porzucić klanowe barwy i wrócić do normalnego życia, cześć pragnęła podbić kraj gorących źródeł, niektórzy dosłownie powariowali. Grupka mężczyzn ogłosiła, że będą odbudowywać klan poprzez tworzenie potomków, twierdząc, że prędzej czy później odrodzi się reinkarnacja samego Masaru Uchiha, rozpoczęli masowe gwałty. Częśc kobiet, która się tutaj znajduję została przed nimi uratowana. Szczerze mówiąc jesteśmy ostrożni bo tak naprawdę Uchiha z innych grup stanowią dla nas równe zagrożenie jak wojska lorda pioruna. Znajdujesz się obecnie w siedzibie grupy, która pragnie powoli odbudowywać się w Yu no kuni. Moim zdaniem to jedyna opcja na przetrwanie. Powinnaś się cieszyć, że trafiłaś do nas, aż boję się pomyśleć co by się stało gdybyś trafiła do innej grupy. Nie trać też nadziei, prędzej czy później znajdziemy twojego ojca.

Offline

 

#316 2016-07-20 12:02:42

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Tereny Yu no Kuni

      Więc o to chodziło z tymi opaskami. Nie była to wcale oznaka braku zaufania jak początkowo Yozora pomyślała. Po prostu mężczyźni chcieli zachować ostrożność biorąc pod uwagę różne możliwości, młoda Uchiha doskonale to rozumiała i tylko kiwnęła głową na znak, że się z nimi zgadza. Z resztą i tak nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia, tak samo jak Noriaki.

     Kiedy już dotarli na miejsce i Yozora nie widząc swojego ojca zwróciła się do pana Abe ten postanowił dokładniej jej o wszystkim opowiedzieć. Dziewczyna słuchała go w milczeniu. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy z takiego rozłamu wśród Uchihów. Naprawdę przypuszczała, że trzymają się wszyscy razem jednak było inaczej. I tak słuchając była w stanie zrozumieć cele każdego z odłamów klanu, no... prawie każdego. Bo jeśli chodziło o tych fanatyków czekających na pojawienie się kogoś takiego jak Masaru Uchiha... Nie z tą grupą kompletnie nie mogła się zgodzić, nie mogła zrozumieć jak w ogóle mogli wpaść na taki pomysł. Być może dla tego, że sama była kobietą, chociaż nawet jeśli byłoby inaczej nie było możliwości, aby pochwalała coś takiego. Na wspomnienie o tych gwałtach nic nie powiedziała, tylko głośniej przełknęła ślinę spoglądając na kobiety. Teraz była w stanie zrozumieć dlaczego wyglądają jak puste skorupy. Pewnie widziały jak ich przyjaciółki dostały się w łapy tych potworów, a może i nawet któraś z nich została przez nich skrzywdzona. Nagle wezbrała się w niej złość. Złość, a nawet nienawiść wobec jednej z grup. Dotychczas solidaryzowała się ze wszystkimi członkami klanu, ale teraz... Teraz myślała, że jednak część Uchihów powinna po prostu zniknąć. Złość jednak tak samo szybko jak się pojawiła tak samo zniknęła kiedy Abe wspomniał o ojcu Yozory. Kiwnęła głową na zgodę z mężczyzną, wierzyła że uda jej się odnaleźć ojca. Nie traciła nadziei, jednak nawet przez myśl jej nie przeszło że staruszek mógłby dołączyć do grupy tamtych potworów. Nie, on na pewno chciał wrócić do ich prawdziwego domu i musiał dołączyć do grupy chcącej odzyskać ich ziemie w Hidari. 
     - Tak, na pewno uda mi... uda nam się go odnaleźć. Dziękuje Abe-san. - powiedziała uśmiechając się lekko w wymuszony sposób. Naprawdę była dobrej myśli, ale nie potrafiła odgonić tych bardziej ponurych. - I cieszę się, że trafiłam na was. - dodała tym razem z bardziej naturalnym uśmiechem na twarzy. Teraz pozostawało pytanie - Co teraz powinna zrobić? Nawet otworzyła usta, żeby zapytać o to pana Abe, ale z jej ust nie padło już żadne słowo. Nie chciała dłużej zatrzymywać mężczyzny, który z pewnością miał sporo na głowie.

Offline

 

#317 2016-07-20 14:23:28

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 960
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny Yu no Kuni


       Wojna, która rozegrała się jakiś czas temu na ziemiach Yu no Kuni, dawała się we znaki nie tylko stronom konfliktu ale także i ludziom mieszkającym w tej części świata. Był to prawdziwie złoty okres ale wszystkich złodziei , piratów i szabrowników, którzy mogli wykorzystać słabą militaryzację oraz wynaleźć masę fantów z martwych ciał na cichym już polu bitwy. W obecnej chwili miałem jednak sporo szczęścia, gdyż na mojej drodze nie stawał nikt, kto mógłby mnie w jakikolwiek sposób nękać. Nawet jeżeli byliby to jacyś nieostrożni złodzieje, nie chciałbym zajmować się nimi w czasie gdy mam ważniejsze sprawy do rozwiązania. Mój priorytet to znaleźć ludzi z mego klanu, o ile ktokolwiek jeszcze żył. Satoshi, z którym miałem wyruszyć w te podróż, zrezygnował i został w kryjówce. Wcale go za to nie winię, przecież chłopak dopiero co zakończył akademię a już miał zostać narażony na niebezpieczeństwo. Klona Ikkyo również nie widziałem w pobliżu. Czyżby coś mu się stało i jego duplikat zaginął? A może pilnował moich pleców? Mógłbym wyczuć jego obecność, jednakże w tym momencie natrafiłem na pewne wydarzenie.
       W przeciwnym do mnie kierunku, zbliżała się grupa ludzi. Wyglądali na zmęczonych, chodź nie wiem czy od marszu czy od ciężkich dni, które odbiły się na ich kondycji. Na Uchiha nie wyglądali, na potencjalnego wroga również nie, więc nie pozostało mi nic innego jak iść dalej przed siebie. Gdy już miałem minąć ostatnich uchodźców, zatrzymałem się, słysząc słowa najwyraźniej skierowane do mnie. Wykonałem obrót i spojrzałem na mężczyznę, który uraczył mnie radą a raczej cenną informacją. Wykonałem lekki ukłon.
       - Dziękuje za ostrzeżenie ale mam sprawę niecierpiącą zwłoki, więc kierunku zmienić nie mogę. W kraju Pioruna wystrzegajcie się głównych dróg. Bandytów i niebezpiecznych stworzeń jest niewiele ale od czasu gdy Daimyo się wkurzył, posłał na drogi masę patroli. Żołnierze często chcą brać opłaty za przejście przez drogę, inaczej was ograbią. Wędrujcie więc lasami albo mniej znanymi dróżkami a w samych miastach powinniście być już bezpieczni.
       Po tych słowach, raz jeszcze wykonałem ukłon i ruszyłem w stronę morza. Kapitan czerwonooki zaintrygował się aż nad to. Pierwsze moje skojarzenie, przyciągało mnie do użytkownika sharingana, aczkolwiek wiem, że mógł być to tylko głupi przydomek, nadany z jakieś błahego powodu. Wszystko się okaże na miejscu. Czekał mnie kawałeczek drogi. Starałem się nie myśleć o niepotrzebnych sprawach i problemach. Wyciszyłem swoją głowę, skupiając się jedynie na swoich zmysłach, dając nacisk na wyszkolony słuch.

Offline

 

#318 2016-07-27 19:57:53

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny Yu no Kuni

Yocharu mimo zasłyszanych plotek kierował się zgodnie z radą starszego klanu w okolicę lasu gdzie toczyła się bitwa. Faktycznie informacje staruszka potwierdziły się, wkrótce do jego nozdrzy dotarł niezbyt przyjemny zapach, a po chwili makabryczny widok. Na pobliskich drzewach znajdowały się ciało ludzi o ciemnych włosach i bladej skórze tak charakterystycznej dla członków klanu. Mimo wszystko ciężko było stwierdzić czy należą do klanu Uchiha, nawet jeżeli Yocharu by kogoś znał to większość była tak zmasakrowana, że ciężko było rozpoznać. Na ciałach mężczyzn i kobiet znajdowały się liczne ślady ugryzienia, część była nadziana na drzewa część powieszona. Natomiast na terenie w okół nich nie widać było żadnych śladów walki, zdawało się że nawet zwierzęta trzymają się z dala od ciał. Wyryty na drzewie napis "Śmierć Uchiha" nie pozostawiał złudzeń  w kogo był wycelowany ten atak. Czy wszyscy należeli do Uchiha czy ktoś przeżył? Na te pytania na razie nie było odpowiedzi.

Yozora wydawała się trochę zagubiona w nowym miejscu właśnie wtedy podszedł do niej męzczyzna, który wcześniej zamienił kilka słów z jej towarzyszami. Wiele wskazywało, że to on tutaj dowodzi.
- Witaj, nazywam się Samuke i jestem liderem zebranych tutaj Uchiha. Wiem, że miałaś nadzieję znaleźć tu swojego ojca. Jak właściwie ma na imię, może ktoś coś słyszał? - W jego głosie nie było zbyt wiele nadziei, wydawał się być zmęczony całą tą sytuacja, która najwyraźniej go przerastała.- [color=#800000] Wiec, że jeżeli chcesz odejść nie będę cię zatrzymywać, wiem że istnieją inne grupy gdzie może znajdować się twój ojciec. Mogę Ci podać przybliżoną lokalizację trzech z nich. Jednak jeżeli chcesz nas opuścić proszę o szybkie podjęcie decyzji. Jeżeli jednak zdecydujesz się zostać, postaram się pomóc ci w szkoleniu ninja. Nie ukrywam, że jesteś dla nas cennym nabytkiem bo obecnie ledwie czwórka z nas, piątka z tobą ukończyła akademie. Reszta to cywile i nasze rodziny zaciągnięci tutaj przez Setsune wizją wspaniałej przyszłości.

Offline

 

#319 2016-07-28 10:21:37

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Tereny Yu no Kuni

     Mężczyzna, którego Yozora uznała za lidera tej grupy podszedł do dziewczyny. Chyba postanowił się z nią przywitać, ale szybko się okazało, że nie tylko o to chodziło.
   - Mam na imię Yozora. Miło mi pana poznać. - odpowiedziała i ukłoniła grzecznie. W końcu mężczyzna był starszy i chociażby za to należał mu się szacunek. Nie wspominając już o tym, że wziął na swoje barki ciężar przewodzenia wszystkim zebranym tutaj ludziom. Jednak kiedy pan Samuke zapytał o jej ojca dziewczyna poderwała głowę.
   - Mikoto. Mój ojciec nazywa się Uchiha Mikoto. - rzuciła wlepiając spojrzenie w oczy mężczyzny. Jej spojrzenie było wyczekujące. Nietrudno było odgadnąć, że nie może się doczekać, aby się dowiedzieć czy faktycznie coś ktoś słyszał o jej staruszku. Jednak słysząc kolejne słowa przywódcy tej grupy znów opuściła głowę.
   - Nie wiem. Nie wiem czy byłabym w stanie cokolwiek zrobić na własną rękę. Tym bardziej po tym co usłyszałam od Abe-san'a. Pewnie nie, pewnie nic bym nie wskórała. W ogóle miałam szczęście, że udało mi się trafić na Abe-san'a i resztę. Zostając też raczej na wiele się nie przydam. Dopiero zaczęłam jako Ninja, nie umiem zbyt wiele. - mówiła cały czas z opuszczoną głową. Naprawdę nie wiedziała co powinna zrobić co było nad wyraz widoczne. Wydawało się, że zgodziłaby się zarówno na samotne poszukiwanie ojce jak i zostanie w tym miejscu jeśli tylko ktoś by ją w którąkolwiek stronę pchnął. Chociaż może będzie w stanie sama podjąć decyzję jeśli dowie się czegokolwiek o staruszku? W końcu było tutaj paru ludzi, może ktoś coś słyszał?

Offline

 

#320 2016-07-28 13:05:02

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 960
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny Yu no Kuni


       Uchodźcy zniknęli za moimi plecami, podążając do kraju z którego ja przybyłem. Szczerze mówiąc, była to miła odmiana od walk, wrednych spojrzeń i ogólnej nienawiści. Od tak zwykłe spotkanie i darmowa ale jakże bezcenna rada. Nie planowałem jednak zmieniać kierunku a wręcz z większą nadzieję na odnalezienie reszty klanu, ruszyłem w stronę lasu. Niedługo potem poczułem swąd. Zapach ten był mi dość znany chodź w tym przypadku wyjątkowo mocno uderzał w mój nos. Rozkładające się zwierzę? A może...? Nie, wolałem nie kusić losu takimi myślami ale niestety za chwilę moje złudzenia zostaną rozwiane. Las wisielców. Tylko tak mógłbym określić miejsce, przepełnione rozszarpanymi ciałami, które zwisały na sznurach z koron drzew. Widok iście makabryczny, chodź mój wzrok po wojnie przyzwyczaił się chyba już do takich potworności. Zatrzymałem się by rozejrzeć się po okolicy ale nic po za martwymi ciałami nie wyróżniało się w tym miejscu. Dostrzegłem jednakże napis, który uświadczył mnie, że to moi bracia i siostry padły celem tego ataku. Nie powiem, że nie podejrzewałem, iż są to Uchiha, w końcu nasz klan posiada pewne charakterystyczne cechy wyglądu, które dość rzadko się zmieniają w przypadku niektórych pokoleń. Musiałem przeanalizować sytuację. Podciągnąłem kołnierz od płaszcza by przesłonić sobie nos, w końcu swąd mógł doprowadzić do wymitów po zbyt dlugim obcowaniu w takiej okolicy. Wyciągnąłem kunai, rzucając w sznur, utrzymujący jedno z ciał na drzewie. Muszę przyznać, że nieco zabolało mnie gdy zwłoki kogoś z Uchiha, uderzyły o ziemię ale łapanie mogło ubrudzić mój strój, który później być może pomoże mi w cichym przejściu w innej lokacji. Nie miałem bowiem na płaszczu znaku Uchiha. Ten znajdował się tylko na koszulce ale przykryta była wcześniej wymienionym odzieniem. Krew na ubraniu też nie pomogłaby mi w spokojnej podróży. Kucnąłem więc przy ciele, wyciągając drugi kunai, którym odkrywałem oderwane płaty skóry. Swąd był tak okropny, że aż zaczęło piec mnie w oczy ale musiałem wytrzymać. Cuż, nie byłem mistrzem anatomii ale jak na moje, ktoś posłał psy na bezbronnych ludzi z mego klanu. Zwierzaki musiały być świetnie wyszkolone skoro ani jedno nie zdechło, chodź akurat te mogło zostać zjedzone przez jakiegoś padlinożerce albo zabrane przez ludzi. Musiałem założyć, że to wojska błyskawicy pogoniły mój klan i doprowadziły do tej rzezi. Jeżeli ciało przy którym leżałem, wciąż posiadało oczy i jeżeli były one otwarte, postanowiłem je palcami zamknąć w geście pożegnania.
       Odsunąłem się od zwłok by się rozejrzeć. Mój wyostrzony słuch, służący za zdolność sensoryczną w tej chwili nie wyłapywał nadzwyczajnych dźwięków z okolicy. Obawiałem się jednak, że może to być pewna pułapka. Z drugiej zaś strony, ciała wisiały na tyle długo, że napastnicy zapewne odeszli już stąd w pogoni za resztą mych braci. Musiałem wyłapać trop i najlepszym tropem powinna być wydeptana ścieżka, bądź ścieżki. Zapewne wszyscy zaczęli uciekać w jedną stronę a za nimi ruszyli atakujący, tak wiec nawet po tak długim czasie, trawa w  pewnym miejscach powinna być bardziej wydeptana. Spoglądałem także na ciała, których widok nie był przyjemny ale może któreś z nich miało wystającą karteczkę z kieszeni z jakąś informacją. Wątpliwe, pewnie zostali ograbieni przed śmiercią albo już po niej ale może jednak. W głównej mierze polegałem jednak na śladach.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.cs-erathia.pun.pl www.drugabee.pun.pl www.goldwwe.pun.pl www.fleszdance.pun.pl www.bmw.pun.pl