Ogłoszenie


#321 2014-05-15 18:26:26

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Połowa sukcesu była za chłopakiem, ale napotkał przeszkodę w postaci zwalonego sufitu i podłogi. Był teraz przygnieciony kawałami drewna i leżał na ziemi. Instynkt samozachowawczy kazał mu jak najszybciej się wydostać z tej pułapki jaką sam sobie wyszykował. Zrzucił z siebie wszystkie kawały drewna i doczłapał jakoś do ściany mając nadzieje, że będzie nieco chłodniejsza od jego skóry. W ręce nadal trzymał ostrze, ale musiał je wypuścić tuż obok siebie aby skóra nie przylepiła się do niego. Gdy tylko już lekko jego ciało ochłonęło poczuł ogromny ból wywołany poparzeniami, ale musiał jeszcze jedną rzecz sprawdzić. Sięgnął drżącą ręką do miejsca gdzie schował list. Wszystko go bolało, ale musiał to uczynić aby być pewnym.

Offline

 

#322 2014-05-15 19:03:23

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Na szczęście dla chłopaka jego dłonie, twarz oraz list były całe. Niestety ściana nie była wcale chłodniejsza od jego ciała pewnie płonący budynek rozgrzał również i solidne kamienne, podziemne zabudowanie. Natomaist zarówno ubranie jak i reszta ciała chłopaka nie były w najlepszym stanie. Bandaże, którymi otaczał ręce oszczędnie spłonęły, reszta stroju nie miała się wiele lepiej, a to co zostało było całkowicie czarne. Tak samo jak odciśnięte ślady desek na skórze chłopaka przypominające nieco znakowanie niewolników. Pionowe ślady znajdowały się na obu nadgarstkach chłopak jego plecach oraz lewej nodze, skóra doszczętnie spalona do czerni. Ciężko było jednak stwierdzić czy nie pojawią się nowe ponieważ reszta ciała też była poparzona chociaż nie w takim stopniu. Ból był olbrzymi a nienaruszony list tylko w pewnym stopniu napawał nadzieją, gorąco i dym wciąż doskwierały Taii'owi.

Offline

 

#323 2014-05-15 20:31:34

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Wyglądał jak niewolnik, ale musiał iść dalej. Wziął wszystkie swoje ubrania i szedł w przeciwnym kierunku do ognia. Trzymał się ściany i parł na przód. Zagryzał od czasu do czasu wargę z bólu. Fakt faktem był taki, iż kuśtykał na swą lewą nogę i nie mógł jej stawiać na ziemi. Gdy to robił łzy same napływały mu do oczu. Nadzieja była tylko jedna w dostarczeniu listu. Gdyby przyszło mu teraz walczyć, jego szanse spełzły by na niczym i szybko by umarł. Choć kto wie co moze zrobić zdesperowana osoba, chyba wszystko. Z każdym kolejnym pokonanym metrem ogarniała go całkowita ciemność i tylko mógł polegać na zmysłach słuchu, dotyku no i może powonienia. Choć z tym ostatnim przeszkadzała mu spalenizna na jego ciele.

Offline

 

#324 2014-05-16 15:56:30

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Ciemność towarzyszyła przez długi czas Taii'owi, przez czas którego kompletnie nie był świadomy. Ból i trujący dym namieszał mu w głowie, tak że zupełnie stracił poczucie czasu. Wreszcie jednak chłopak mógł dostrzec coś co z pewnością dla jego oczu nie było zbyt przyjemne, ale dla duszy jak najbardziej. Pierwsze promienie porannego słońca spływały na ziemię, uderzając w przyzwyczajone do ciemności i podrażnione dymem oczy młodego Namikaze. Jednak oznaczało to jedno, przeżył znalazł się na zewnątrz po za murami miasta, pozostało jedynie dotrzeć do pałacu wypoczynkowego lokalnego lorda fuedalnego z wiadomością o ataku. Pałac był położony gdzieś na terenach Yu no Kuni, Taii nie wiedział dokładnie gdzie, ale znał kierunek po za tym wskazywały go liczne drogowskazy. Mimo wszystko biorąc pod uwagę stan w jakim znajdował się Taii nie było to łatwe zadanie, a biorąc pod uwagę, że w pobliżu mogły się kręcić patrole armii kraju ognia robiło się nieciekawie.

Offline

 

#325 2014-05-17 17:05:22

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Przebłysk światła oślepił chłopaka, ale dał mu nadzieje że wydostał się z tego miasta zgodnie z myślą swego kuzyna. Teraz pozostało dosyć proste zadanie, znaleźć pałac Lorda, wręczyć mu ten zasrany list i jak najszybciej opuścić to miejsce no i też wyzdrowieć. Jednak gdyby musiał juz walczyć z kimś z kraju ognia to byłby to dla niego wielki problem. Taii miał zdrowe ręce, jednak jego lewa noga była w opłakanym stanie i nie mógł by korzystać z swego asortymentu technik taijutsu bazujących na szybkości. A w ninjutsu nie był ogromnym specjalistą. Więc z logicznego punktu widzenia Taii postanowił iść bliżej strony prawej,  dlaczego? Bo jego prawa noga była zdrowa i też to był tylko taki traf.. Mimo, iż nie znał tych terenów to jednak znaki i drogowskazy były nadzwyczaj pomocne.



ZT do Tereny Yu no Kuni

Ostatnio edytowany przez Taii (2014-05-17 21:12:41)

Offline

 

#326 2014-05-19 23:17:39

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto portowe

   Miasto portowe. W tym momencie było oblężone przez wojska Kraju Ognia, a ja chciałem od tak sobie przejść przez jego tereny. Musiałem wymyślić coś co pozwoli mi przejść przez granicę niezauważonym. Gdybym pomyślał trochę wcześniej nie musiałbym teraz kombinować jak mam się tutaj przedostać na drugą stronę tego Kraju. Unikając jak najdalej głównych ulic i chodząc po lasach na obrzeżach miasta omijałem kolejne oddziały wojsk. Mimo, że sam byłem z Kraju Ognia było pewnym, że od tak nie przepuściliby mnie przez środek miasta.

   Będąc już w połowie drogi do mojej głowy wpadła jedna myśl. Skoro nasze wojska zostały odparte to dlaczego Lord nie wezwał nas, ninja? Przecież jego armia z naszą siłą byłaby w stanie pokonać Kraj Gorących Źródeł o wiele szybciej. Nie przypominałem sobie, żeby na drzewie ogłoszeń wisiała jakaś notatka odnosząc się do wojny i prośby o pomoc klanu Senju. Może informacja poszła do samego Mamoru, a on uznał że nie pomoże w tej wojnie? Ukrywając się w cieniu i wolno przemieszczając się do przodu rozmyślałem nad tym tematem do momentu opuszczenia Kraju Źródeł.

[zt -> Tsuki no Kuni/Sklepy]

Ostatnio edytowany przez Tamotsu (2014-05-20 09:46:19)

Offline

 

#327 2014-09-16 21:24:51

Straznik 7

Strażnicy

Zarejestrowany: 2014-02-13
Posty: 263

Re: Miasto portowe

   Aby przebyć drogę do miejsca sanktuarium przeklętej pieczęci bohaterowie musieli z Hidari dostać się jakoś do Kawa no Kuni. Niestety, jedyną drogą lądową była przeprawa przez obłażony Kraj Gorących Źródeł. Sytuacja nie była tutaj miła, można było wręcz zauważyć, że każdy jest już przygotowany do nadciągającej wojny. Jednak nie to było najważniejsze - nieznajomy staruszek i Kazunari musieli się teraz w jakiś sposób przedostać przez taką blokadę.

   Siwy mężczyzna przez chwilę zastanawiał się w jaki sposób uniknąć drogi przez środek miasta. Użycie techniki Henge byłoby jakimś wyjściem z sytuacji jednak staruszek widocznie nawet nie wziął takiego planu pod uwagę. Zamiast tego machnął ręką i postanowił ruszyć wraz z Kazunarim przez obrzeża miasta, tak by nie rzucać się w oczy. Cień wojny wisiał nad tym miastem i nic nie można było zrobić...

[zt -> Shisou ->  Tereny starego Kanketsu]

Offline

 

#328 2014-09-16 21:36:06

 Kazunari

Uchiha http://i.imgur.com/lUSRkiz.png

42754256
Zarejestrowany: 2012-04-06
Posty: 478
Klan/Organizacja: Uchiha/Yūgure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Założyciel Yūgure
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37

Re: Miasto portowe

     Armia w Yu no Kuni? Szliśmy obrzeżami, lecz nawet stąd było widać ślady działań wojennych. Nie trzeba być doświadczonym żołnierzem, by to zauważy. Jakieś oblężenie? Za moich czasów lordowie feudalni trzymali swoje armię na pokaz, a na kontynencie panował względny spokój między narodami. Świat się naprawdę zmienił. Wydawał się mniej przyjazny i znacznie bardziej niebezpieczny. Starczy spojrzeć na to, że po raz pierwszy musiałem się przekradać przez pozornie neutralne państwo. Rodziło się we mnie wiele pytań, lecz nie chciałem zamęczać nimi starca.

     Zdawałem sobie powoli sprawę, jak duży zakres mają ludzie powiązani z pieczęcią. Kiedy zaczęliśmy walkę z zamaskowanym wrogiem, spodziewałem się krótkiej wycieczki. Byłem wielce zdziwiony, gdy wraz z starszym mężczyzną opuściliśmy granicę Kraju Błyskawic. Nie do końca mogłem mu zaufać, ale jakie miałem inne opcje? Jeśli to była pułapka, to jedyną opcją było jej zatrzaśnięcie.

     Nasza wyprawa powodowała u mnie poczucie nostalgii. Raz jeszcze podróżowałem z osobą o większym doświadczeniu, by osiągnąć większą moc. Nie mogłem się doczekać ponownego spotkania z mistrzem. nie mógłbym jednak pokazać mu się w takiej postaci. Dopóki nie stanę się potężniejszy, nie będę mógł spojrzeć mu w oczy...

[zt -> Shisou ->  Tereny starego Kanketsu]


/ Theme /
http://i.imgur.com/nrBWFve.png

Offline

 

#329 2015-05-24 12:49:38

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Miasto portowe

     Mój bieg był prędki. Bardzo zależało mi na mobilności. Nie mogłem przecież pozwolić sobie na opóźnienie... Tak, doskonale zdawałem sobie sprawę z trudności mojego położenia. Przede wszystkim - chciałem zrobić zbyt wiele. Jeden ja nie mógł podołać temu wszystkiemu... Na szczęście udało mi się opanować odpowiednie środki, które umożliwiały mi takie podchody, do których zaraz miało dojść. Najpierw jednak powiedzmy coś o samej podróży, z lasu w Chikai, do portu w Yu no Kuni.
     Kraj Gorących Źródeł nie był pięknym terenem. Przynajmniej dla mnie. Przywiązałem się do górskich widoków, wyżyn. Niestety, tutaj nie mogłem tego zaświadczyć. Pędziłem więc co sił w nogach. Znalazłem się tutaj stosunkowo szybko, pobijając chyba swój rekord w biegu wytrzymałościowym. Gdy wreszcie udało mi się dotrzeć do tego wspaniałego kompleksu portowego, podjąłem decyzję. Nie, nie ma sensu działać samotnie. O wiele lepiej jest rozdzielić się i wykonać każdy element planu. W końcu nie mogę działać bez odpowiedniego wyposażenia, a zarazem broń na nic mi się zda, jeżeli nie zyskam sprzymierzeńców...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Akcept by Masaru


     Wykonałem ponownie technikę replikacji. Klon, który pojawił się obok mnie, z uśmiechem na twarzy wyruszył w stronę statków. Wiedział co ma robić. Miał dostać się do Kraju Księżyca. Tam mógłby dokonać większych zakupów, a także urealnić moje dziwne pomysły, które kłębiły się w mej głowie od bardzo długiego czasu... Teraz wszakże moje nakłady finansowe pozwalały mi na wykorzystanie ich w pełnej okazałości. Na szczęście.
     Doskonale, wiemy już co z klonem. Ale co ze mną? Ze "starszym" Ikkyo? Cóż, sprawa była prosta. Ruszyłem ku mej ojczyźnie. Wykorzystałem pobyt w mieście, aby odpocząć, jednak nie na długo. Po upływie godziny skierowałem się do Hidari. Do słodkich i starych gór...

Ikkyo #1 - [z/t -> Hidari - Wymarły las]
Ikkyo #2 - [z/t -> Tsuki no Kuni - Kowal]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-05-25 20:34:15)

Offline

 

#330 2016-05-10 21:23:11

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Miasto portowe

     Młoda Uchiha odkąd tylko opuściła tereny swojego klanu myślała o ojcu. Słyszała wiele plotek i żadne z nich jej się nie podobały. Wojna to przez nią zmuszona była wyemigrować do kraju wody podczas gdy jej ojciec został, aby walczyć o klan. Od momentu kiedy opuściła swój rodzinny dom nie widziała się z ojcem, a im dłużej nie dostawała o nim żadnych wieści tym bardziej się martwiła. W końcu nie mogła znieść tej niepewności i zdecydowała się odnaleźć ojca. Oczywiście matce niczego nie powiedziała. Skłamała, że czeka ją jej pierwsza misja jako Ninja. Chociaż właściwie wcale nie było to kłamstwo, bo ona naprawdę widziała w tym misję. Swoją własną misję...
     Nie bardzo wiedziała jak do poszukiwań ojca się zabrać. Właściwie nie przemyślała tego dobrze, po prostu wyruszyła kierowana impulsem. Coś jej mówiło, że nadszedł czas, aby to zrobić. A ona wierzyła swojej intuicji i dlatego dzięki odłożonym pieniądzom była w stanie dostać się na statek zmierzający do  Yu no Kuni. Tam zacznie, tam na pewno uda się jej wpaść na jakiś trop. Pchana tą myślą po prostu wsiadła na statek opuszczając kraj wody. Miała nadzieję, że kiedy będzie tu wracać ojciec będzie przy jej boku. Sama podróż przebiegła bez większych problemów. Pogoda pozwoliła na dotarcie do celu w przewidzianym czasie i bez żadnych komplikacji. Tak dotarła na miejsce, ale to był dopiero pierwszy przystanek w jej podróży.

     Miasto portowe nie różniło się wiele od tego, które poznała już całkiem dobrze w kraju wody. Tak jak tamto miało lepsze i gorsze dzielnice. Ale wszak nie po to tutaj przybyła, aby zwiedzać miasteczko. Musiała się dowiedzieć czegoś o Uchihach. Tylko, że nie mogła od tak wparować do jakiejś karczmy i zapytać co z posiadaczami sharingana. Co teraz robią, gdzie ich szukać. Przynajmniej wydawało się jej to mało rozsądne, a uważała się za całkiem bystrą więc takich głupot robić nie mogła. Tak nie odnajdzie ojca, a jedynie wpakuje się w kłopoty. Bo z jakiegoś powodu uważała, że Uchiha nie są zbyt lubiani. Więc, aby się czegoś dowiedzieć nie zwracając na siebie większej uwagi kręciła się po różnych miejscach. Karczmy, targi, po prostu wszędzie gdzie kręciło się sporo osób, w których można było usłyszeć plotki i ploteczki. Z początku po prostu kręciła się i słuchała jak ludzie rozmawiają szczególnie nadstawiając ucha kiedy ktoś wspomniał o Uchihach. Jednak gdyby nie udało się niczego sensownego dowiedzieć takim sposobem to sama słysząc rozmowy starała się dopytać o szczegóły. Dopytać, podpytać, ale nadal zachowując trochę ostrożności sama tematu nie zaczynała. Tylko czy faktycznie uda się jej czegoś dowiedzieć w taki sposób? Oby, bo w końcu tam gdzie Uchiha tam też jej ojciec.

Offline

 

#331 2016-05-11 15:45:52

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Miasto portowe

   Choć porty morskie różniły się od siebie w zależności od klimatu, środowiska, czy choćby architektury trzymających nad nimi pieczę krain, zazwyczaj w istocie stanowiły ten sam rodzaj miejsca. Zapach wodorostów, potu, ryb negocjowalnej świeżości oraz dam negocjowanego afektu... oraz świeżości, przede wszystkim jednak ludzie. Marynarze wszelkiej maści i rangi, nawet ci najwystawniejsi, najznamienitsi i nader elokwentni, pozostawali marynarzami, wystarczał więc moment i niefortunne spojrzenie, komentarz, uśmieszek... by wyciągnąć z nich tych samych obdartusów, którzy lali się po mordach niemal dla zabicia czasu i którymi każdy z nich kiedyś był. Marynarze, czyli mężczyźni niezrównani w znajomości morza, nomenklatury rynsztokowej oraz rozplanowania burdeli w każdym porcie od Kokkai po Airando.
     ...
     Jest więc niezwykle fortunnym zbiegiem okoliczności, że Yozora, 13-letnia dziewczynka w schludnym stroju i z zawiniątkiem podróżnym na parasolce, nie tylko dotarła cała i względnie szczęśliwa do portu Yu no Kuni, ale i z niego wyszła. Może było to coś w oczach ninja, co kazało re-ewaluować im swoje szanse?..
     Tak czy siak, młoda członkini klanu Uchiha dotarła do miasta położonego w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca, w którym wielu jej pobratymców straciło życie. Z tego, co dowiedziała się zasięgając języka tu i ówdzie, co jakiś czas donoszono o nieznanych, przemykających pod osłoną nocy do miasta i równie szybko wymykających się postaciach. Wedle owych plotek, pojawiali się od południowego zachodu, ze strony pokaźnej puszczy, zajmującej długi pas terenów Kraju Gorących Źródeł między Ta no Kuni i Krajem Błyskawic. Miasto portowe było jednak nie bez powodu nazywane największym portem na kontynencie, w żadnym wypadku nie można było liczyć tu na efekt "każdy-zna-każdego", jak w mniej zaludnionych, rustykalnych obszarach.

Offline

 

#332 2016-05-11 19:12:03

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Miasto portowe

     Dziewczynie po dotarciu do kraju źródłem musiała przyznać, że naprawdę miasto w którym się znalazła nie bez powodu nosi nazwę portowego. A pogłoski o tym, że jest to największy port na całym kontynencie nie były wyssane z palca. Przynajmniej w jej oczach, bo nigdy nie większego nie widziała. Jednak co najważniejsze udało jej się dotrzeć na miejsce bezpiecznie. Próbując zasięgnąć języka faktycznie dowiedziała się co nieco. Plotki mówiły o nieznanych, tajemniczych osobach przemykających do miasta pod osłoną nocy i znikających zanim nadchodził świt. Dowiedziała się także, że przychodzą oni od południa, południowego zachodu dokładniej mówiąc. Czy jednak byli to ci, których szukała? Czy byli to Uchiha? Tego nie była już pewna. Myślała, że najlepiej byłoby podpytać kogoś kto widział ich na własne oczy, ale jaka była szansa, że w tym ogromnym mieście uda jej się na taką osobę trafić? Raczej nie wielka i nie łudziła się, że szczęśliwym trafem na taką trafi. Dalej po prostu starała się podpytywać, aby dowiedzieć się jakiś szczegółów zastanawiając się nad kolejnym krokiem. A póki co widziała tylko dwie opcje, obydwie raczej dość ryzykowne. A mianowicie pierwszą było po prostu udać się poza granice miasta kierując się ku puszczy o której słyszała. Drugą opcją była próba poczekania do nocy, aby zaczaić się na tych tajemniczych przybyszów z zewnątrz. Jednak ani jeden ani drugi pomysł nie podobał się jej specjalnie. W końcu mogło chodzić o kogoś zupełnie innego niż tych, których szuka. Kogoś kogo wolałaby unikać szerokim łukiem. Nie mniej jeśli niczego więcej nie udało się jej dowiedzieć coś zrobić musiała. I postanowiła, że spróbuje przyjrzeć się tym tajemniczym postaciom. Oczywiście jeśli będzie miała szczęście i na nich trafi, jednak przyjrzeć z ukrycia. A potem podążyć za nimi, też w ukryciu. Co prawda gdyby ją w takich okolicznościach nakryli mogłoby być kiepsko, ale jeśli byli to Uchiha to nie miała się czego bać, po prostu powie im prawdę. Jeśli zaś był to ktoś zupełnie inny... cóż nie ma sensu wybiegać w przyszłość. I należy dodać, że jeśli pierwszej nocy jej "polowanie" się nie powiedzie to Yozora nie grzesząc cierpliwością (zwłaszcza w tej sprawie) po prostu uda się w kierunku puszczy, o której słyszała w plotkach.

Offline

 

#333 2016-05-13 11:52:28

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Miasto portowe

   Yozora odczekała te kilka godzin, które pozostały do nadejścia nocy, zlewając się z otoczeniem. Wytrzasnęła nawet z jakiejś alejki jutową kapotę, nadającą jej wygląd zwykłego, szarego obywatela. Oczywiście przy bliższej inspekcji takie przebranie zostałoby natychmiast skompromitowane, było jednak i tak czymś lepszym, niż schludne, niesprane kolory jej własnej odzieży.
     Zapadł zmrok.

THEME



     Pochmurny a zarazem ciepły dzień przeszedł w nieco chłodniejszą, za to bezwietrzną i bezgwiezdną noc. Dziewczyna nasłuchiwała odgłosów metropolii, łowiąc sygnały niepasujące do reszty. Spędziwszy ostatnie kilka godzin zaznajamiając się z nim, łatwiej zdołała wychwycić teraz dysonans w muzyce miasta. Na granicy percepcji usłyszała coś, co sprawiło, że aż zastrzygła uszami. Odwróciła się gwałtownie i pomknęła w alejkę, od strony której słyszała głos.
"-...bardziej......................nie jest bezpie............................wiane czujki i szpiedzy, wiem.........dzie miasta..."
"- ...klanu poświęcę o wie.............................. trzebujemy ich coraz bardziej, wiem................chleb, ale bez nich Uchiha nie dożyją do końca tego szaleństwa."


     Łomotanie w sercu dziewczyny przybrało na sile. Nie znała głosu, który wypowiadał te słowa, było jednak jasne, że mówi o jej rodzinie! Jej klanie. Delikatnie wysunęła głowę zza winkla alejki za piekarnią i natychmiast gwałtownie schowała ją z powrotem, a centymetry od jej ucha śmignął i rykoszetował od ściany shuriken. Zaś jeden z rozmówców puścił się biegiem w przeciwnym kierunku, niż Yozora. Będąc zmuszona do szybkiej decyzji dziewczyna doznała skoku adrenalinowego, który jakby spowolnił świat, który dostrzegała. Ruszając w pogoń, zdążyła wychwycić szczególny kształt ciśniętego w nią pocisku.

http://s20.postimg.org/z0lx9d2jx/zrzut_30.png

Offline

 

#334 2016-05-13 19:11:46

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Miasto portowe

     Znalazła ich. Naprawdę ich znalazła! Jednak plotki, które usłyszała wcześniej w mieście mówiły o członkach jej klanu. Teraz miała potwierdzenie słysząc tą krótką wymianę zdań. A raczej urywki tej rozmowy. Ale udało jej się wychwycić to co najważniejsze, mówili o Uchihah. Dziewczyna zorientowała się z tych kilku słów, że jej krewniacy są w kiepskiej sytuacji. Nie miała też wątpliwości, że dwójka którą podsłuchała są po ich stronie. Jeśli nawet nie są członkami klanu to są po ich stronie. Tak przynajmniej to zrozumiała. Niestety... Stało się to czego najbardziej się obawiała. Tamci zorientowali się, że ktoś ich śledzi i zareagowali. Bez namysłu, bez potwierdzenia kto i po co interesuje się nimi po prostu zaatakowali. I to na tyle skutecznie, że byłoby już po Yozo gdyby w ostatniej chwili nie cofnęła głowy. Więc tyle by było z niepostrzeżonego podążenia ich śladem...

     Yozo nie miała wiele czasu na podjęcie decyzji co powinna zrobić. Musiała działać szybko, bo jeden z owej dwójki już dał w długą. Drugi zapewne go osłaniał. I właściwie dziewczyna wcale nie potrzebowała czasu do namysłu. Po prostu działała. Nie mogła ich przecież zgubić, nie teraz kiedy była już tak blisko. Sięgnęła po kunai do swojej torby i wyłoniła się zza rogu. Oczywiście nie dobyła broni, aby atakować. To było swego rodzaju zabezpieczenie przed ich kolejnymi pociskami. Bo jeśli nie zdołałaby ich uniknąć to chociaż starała się je zablokować czy zbić nożem ninja. Tylko czy tamci to zrozumieją? Z resztą, nie miała teraz czasu na wahanie. Ruszyła w pogoń za tamtymi. Udało się jej dostrzec znajomy kształt shurikenu. Tak jej się przynajmniej zdawało, że kojarzy ten niezwykły rodzaj pocisku. Jednak co ważniejsze starała się jakoś z tamtą dwójką porozumieć.
   - Czekajcie... - przemówiła do nich dość głośno, ale nie był to krzyk. Nie chciała wzbudzać niepotrzebnego w tej chwili zamieszania. - Czekajcie. Nie rozumiecie. Chce porozmawiać... Chce odnaleźć Uchihów... Chce odnaleźć ojca. Czekajcie... - mówiła w dość przerywany sposób. W końcu ciężko było jednocześnie biec, unikać pocisków i mówić. Nie bardzo wiedziała co więcej mogła w obecnej sytuacji zrobić. Pozostało jej mieć nadzieję, że tamci zareagują jakoś na jej słowa. I tą reakcję nie będzie grad pocisków. Ale była gotowa i na taką ewentualność. Od początku wszak wiedziała, że wcale łatwa jej misja nie będzie.

Offline

 

#335 2016-05-15 22:33:36

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Miasto portowe

   Przebiegając obok pierwszego z rozmówców, zalanego blaskiem światła z tylnych drzwi piekarni w których właśnie znikał, Yozora ujrzała, że był to po prostu sam piekarz, nie ninja. W jakiś sposób musiał widocznie pomagać osobie, z którą mówił, nie był jednak tym, którego potrzebowała doścignąć. Ruszyła więc czym prędzej za tym, który cisnął shurikenem. Było to wyrazem ogromnej chęci ujrzenia swych pobratymców, było też niestety wyrazem ogromnej lekkomyślności. Już w akademii uczono wszak młodych kadetów, że w gubieniu pościgu tak samo istotnym jest zwiększanie swojej przewagi, jak zmniejszanie przewagi przeciwnika. A pierwszą zasadą zwiadu było to, że najlepszą przewagą była przewaga w postaci dwóch sprzymierzeńców, pilnujących twoich pleców z cieni.
     Poświęcenie uwagi na potencjalne dalsze zagrożenie pozwoliło Yozorze ujść w miarę bez szwanku z kilku standardowych zagrożeń w pogoni za szpiegiem - tetsubishi, rozrzuconych pod nogami, jeszcze dwóch shurikenów i strzały (!) z łuku, która minęła o centymetr jej ucho. Konieczność uchylania się przed tymi pociskami sprawiła jednak, że dziewczyna znalazła się dokładnie tam, gdzie rzucający chcieli.
- Uuff! - wyrwało się z jej płuc, kiedy łańcuch kyoketsu-shoge, rozpięty pomiędzy dwoma obrońcami uciekiniera, wrył jej się w klatkę piersiową. Nim dotknęła nogami gruntu, łańcuch owinięty był już wokół jej ramion, po obu stronach mając chudych, ale silnych mężczyzn.
- Jeśli krzykniesz po swoich, wypełnię ci gardło żelazem, zrozumiano? - usłyszała zaraz przed sobą, od strony, w którą uciekał jej cel.

Offline

 

#336 2016-05-16 11:32:41

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Miasto portowe

     Dziewczyna po prostu zbyt mocno się tym podekscytowała. Za bardzo ucieszyła się z faktu, że jest już o krok od odnalezienia swoich krewniaków. I za bardzo nie chciała wypuścić tej szansy z rąk. Właśnie dlatego, że za bardzo chciała dogonić uciekiniera jej umysł nie pracował tak jak powinien. Powinna była bardziej uważać, powinna większą uwagę zwrócić na to co dzieje się wokół niej, powinna ale tak nie zrobiła. I dlatego właśnie sprzymierzeńców ściganego przez siebie człowieka zauważyła gdy wpadła w ich sidła. A przecież to było takie oczywiste. Sam ścigany nie mógł wystrzelić wszystkich tych pocisków jednocześnie uciekając. Zwyczajnie ten fakt zignorowała. Chociaż może lepiej powiedzieć, że bardziej tego nie spostrzegła niż zignorowała. Wszystko było przyćmione, a przed oczami miała tylko jeden cel - doścignąć tamtego. Dlatego kiedy wpadła w pułapkę wyglądała na kompletnie zaskoczoną. Szeroko otwarte ślepka skierowała to na jednego, to na drugiego z mężczyzn dzierżącego krępujący ją łańcuch. Czy to też są Uchiha? - zabrzmiała jej w głowie pierwsza myślę, ale szybko została zastąpiona inną.  Co teraz ze mną będzie? Faktycznie bowiem jej sytuacja nie wydawała się zbyt wesoła. Nawet ona będąca kompletnym żółtodziobem w sztukach shinobi wiedziała, że jest kiepsko. Powoli też docierało do niej jak bardzo zawaliła całą sprawę. Zazgrzytała zaciśniętymi ze złości zębami. Złości na samą siebie, ale kiedy usłyszała głos nie potrafiła tej złości powstrzymać i skierowała ją w kierunku tego, który przemówił.
   - Nie mam żadnych swoich. Jestem sama. - syknęła cicho w odpowiedzi. Ale nawet gdyby jakichś "swoich" miała to nawet przez myśl jej by nie przeszło, aby krzyczeć. Nie w obecnej sytuacji. Chociaż powoli dziewczyna zaczęła sobie uświadamiać, że może nie jest tak tragicznie. W końcu nie zabili jej, tylko skrępowali. Czegoś chcieli? Jeśli tak to może jednak uda się jej osiągnąć jej cel i odnaleźć ojca.
   - Jesteście... Jesteście Uchiha? - zapytała starając się zachować spokój. Oby tylko tamci wykazali się większą cierpliwością i rozsądkiem niż ona sama.

Ostatnio edytowany przez Yozora (2016-05-16 11:34:07)

Offline

 

#337 2016-05-16 17:08:27

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Miasto portowe

  - No już, bez takich mi tu - mruknął jeden z trzymających ją mężczyzn, nieznacznie ciągnąc za swoją część łańcucha. W nikłym blasku sporadycznie zwisających ze ścian lampionów Yozora ujrzała, że wyglądał na jakieś 40 lat i prezentował się dość... nieimponująco. Ot, z pierwszego wrażenia, zwykły mieszczuch, jeśli nie liczyć łuku przewieszonego przez jego ramię. Jego ekwipunek, jeśli w ogóle można było tak nazwać szaro-bury ubiór bez oznaczeń, również nie przypominał tego, co dziewczyna w głowie uznawała za atrybuty prawdziwego wojownika - Nie rób z nas i siebie samej kretynów. Zauważyłem cię jakieś 10 sekund przed tym, jak zdarzyło ci się bliższe spotkanie z shurikenem. Czyli 10s przed tym, jak zrobiłaś unik przed shurikenem klanu Uchiha, kiedy to panowie zalani światłem z piekarni rozprawiali sobie na głos o klanie.
     Ostatnie słowa i spojrzenie mężczyzna kierował najwyraźniej w stronę tego, którego goniła a na jego twarzy malowała się dezaprobata. Yozora zauważyła teraz, że był to chłopak niewiele starszy od niej, góra 16-letni. On również nosił niespecjalnie wzorzysty ubiór, jednak nie ulegało wątpliwości, że jest pełnej krwii Uchihą.

http://s20.postimg.org/ju30fy699/zrzut_35.png



     Złożył on teraz przedramiona na klatce piersiowej i niecierpliwie tupał nogą.
- Tak, tato, właśnie tak, mów o takich rzeczach przy ludziach!
- Zamkniesz się wreszcie, cymbale? - zgrzytnął zębami ten starszy, po czym westchnął i wrócił spojrzeniem do dziewczyny - Skoro mój ćwierćinteligentny syn i tak wprowadza cię we wszystkie detale naszej skromnej działalności, przy okazji podając nazwy i konotacje pobratymców, może odwdzięczysz się tym samym i powiesz, coś za jedna i co do cholery robisz, śledząc Uchiha?

Offline

 

#338 2016-05-16 19:26:05

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Miasto portowe

     Dziewczyna stęknęła cicho kiedy to jeden z mężczyzn pociągnął mocniej za łańcuch, którym była skrępowana. W końcu samo skrępowanie najprzyjemniejsze nie było, a tym bardziej kiedy ktoś szarpał za łańcuch i tak jakoś samo jej się to stęknięcie wyrwało. Cóż, twardzielą nie była. Zaraz też mężczyzna, który jakoś nadzwyczajnie nie wyglądał zaczął mówić. Yozo zdążyła jednak przed tym zadać sobie w głowie pytanie - jego reakcja spowodowana była jej niezbyt odpowiednią w tej chwili złością z jaką im odpowiedziała czy może raczej nie do końca jej uwierzyli, że jest sama. A co do samych słów mężczyzny i reakcji na nie dziewczyny...
   - He? - wymsknęło się jej. Jakoś jego wypowiedź wydawała się Yozo dziwnie pokrętna i miała wrażenie, że w ogóle nie rozumie tego co facet chce jej przekazać. A przynajmniej w pierwszej chwili odniosła takie wrażenie. Jednak co ważniejsze w końcu dostrzegła ściganego przez siebie mężczyznę. A raczej chłopca, bo wydawał się niewiele starszy od niej. I o ile mężczyzna, który odezwał się wcześniej pozostawiał sporo wątpliwości co do swojego przynależenia do klanu Uchiha, tak widząc chłopaka nie miała wątpliwości. Ten był Uchihą jak z obrazka. Włosy, oczy, cera, wszystko to było jak u typowego przedstawiciela jej klanu. Więc jednak udało jej się ich odnaleźć! Co prawda nie tak sobie to wszystko wyobrażała, ale to było najmniej ważne.
   - Więc jednak... - mruknęła pod nosem, aby po chwili zaśmiać się cicho. Powodem była sytuacja, która się przed nią rozgrywała. Ta wymiana zdań między ojcem i synem wydała się jej po prostu zabawna i nie potrafiła się powstrzymać. Nawet mimo swojej sytuacji, ale ta nie wydawała się jej już taka zła. W końcu to byli Uchiha, jej krewniacy. Przez to nieco się rozluźniła, może trochę za wcześnie co prawda, ale co mogła na to poradzić?
    Minęła chwila, może z pięć sekund, może trochę więcej zanim przestała cicho chichotać. Jednak kiedy jej nierówny oddech się uspokoił odpowiedziała na zadane jej pytanie nie mając zamiaru niczego ukrywać.
   - jestem Yozora. A śledziłam go, bo chce odnaleźć Uchihów. A raczej chce odnaleźć ojca. - odparła poważnie spoglądając na tego starszego. A później znów odwróciła wzrok na chłopaka i uśmiechnęła się. Uśmiechnęła szczerze, a na jej buźce malowała się.. Ulga? Tak, w końcu ich znalazła. Była więc o krok od odnalezienia swojego staruszka.

Offline

 

#339 2016-05-16 21:16:52

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Miasto portowe

   Mężczyzna będący ojcem jej celu podrapał się po kilkudniowej szczecinie, porastającej jego policzki. Popuścił jednocześnie łańcuch, przekazując swoją jego stronę trzeciemu, dotąd ukrytemu w cieniu człowiekowi.
- Cóż, jeśli szukasz jakiegokolwiek ojca, to na mnie nie licz, już z tym jednym gagatkiem mam urwanie głowy - oznajmił w końcu mężczyzna, widać było jednak, że niejako rozluźnia atmosferę próbą żartu - ale jeśli masz na myśli jakiegoś innego Uchiha, niewykluczone, że damy radę ci pomóc. Tak czy siak, czeka nas kilka procedur.
     To powiedziawszy, mężczyzna odgarnął włosy z czoła i spojrzał Yozorze prosto w oczy.
- Trafiłaś do nas z własnej, nieprzymuszonej woli, musiałaś więc brać pod uwagę, że będziemy chcieli zweryfikować twoją wersję wydarzeń. Nie możemy zabrać cię ze sobą, jeśli nie możemy ci ufać, chyba sama to rozumiesz. Ale nie tu... - mężczyzna ruszył z powrotem, w kierunku z którego nadbiegli - od strony piekarni - Noriaki, uprzedź naszego przyjaciela o naszej nieco nadprogramowej wizycie.
     Najwyraźniej Noriaki było imieniem syna mężczyzny, młody Uchiha kiwnął bowiem głową i ruszył biegiem przed nimi.

~~~~~~



   - Wszelki bóg... co za pomysł - zżymał się właściciel piekarni, łysiejący wąsacz o poczciwym, nieco rozbieganym spojrzeniu, kiedy Yozora i dwóch jej "strażników" przekroczyło próg budynku - Nori, pomagam wam z własnej woli, ale jeśli ktoś was zobaczył...
- Nie trap się, panie kolego - odpowiedział za syna mężczyzna, odwiązując okowy dziewczyny - o ile nikt nie śledził tej tu pannicy, żeby potem zaniechać pościgu gdy sama zaczęła biec, jesteśmy bezpieczni. Oczywiście, o ile nie jest w zmowie z wrogiem... w jakim to wypadku ona bezpieczna nie jest - dodał po chwili, wciąż wpatrując się w oczy Yozory, wiedziała więc, że mimo trzeciej osoby to do niej się zwraca.
- Przepraszam... a pan kim jest?
- To mój ojciec... Murata Abe - pośpieszył z odpowiedzią Noriaki Uchiha. Zebrawszy równie zdziwione spojrzenia tak od piekarza, jak od Yozory, wzruszył ramionami i dodał - to skomplikowane.
- Jak to już w życiu bywa - dodał po chwili Murata i zaplótł ramiona na klatce piersiowej, jak uprzednio jego syn - a żeby trochę tych komplikacji usunąć z drogi, ćwierkaj no, mały ptaszku, swoją śpiewkę raz jeszcze, od zera. Kim jesteś i kim jest twój ojciec, którego ponoć szukasz?

Offline

 

#340 2016-05-16 22:26:21

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Miasto portowe

   - Hihihi. - zaśmiała się Yozora na dowcip mężczyzny. Widać było, że to dobry człowiek, skoro nieco poluźnił łańcuch. A i był z niego wesołek skoro udało mu się znów rozśmieszyć dziewczynkę, którą krępował. - Mhm. - potwierdziła jego słowa kiwając poważnie głową. Naprawdę liczyła, że ci panowie będą w stanie pomóc jej odnaleźć ojca, sama nie była w stanie tego zrobić. Szkoda tylko, że nadal była skrępowana w ten mało przyjemny sposób, ale jak widać nie do końca jej ufali jak wynikało z kolejnych słów mężczyzny, którego imienia jeszcze nie znała. Nie żeby ją to dziwiło, sama pewnie też byłaby pełna podejrzliwości będąc na ich miejscu, ale jednak szkoda. Westchnęła tylko cicho, ale pokiwała głową na znak, że rozumie i zgadza się na ich warunki. Z resztą i tak nie miała innego wyjścia, bo przecież by jej od tak nie puścili. Zanim wrócili do piekarni poznała jeszcze imię młodego Uchihy, którego wcześniej ścigała.

     Weszła do budynku w eskorcie swoich jak to ładnie określono strażników, aby przekonać się, że właściciel piekarni jest zbyt zachwycony kolejnymi gośćmi. Cóż, raczej trudno się dziwić, skoro z powodu swojej pomocy sam mogły go czekać jakieś represje. Yozora wolała się nie odzywać i dać sprawę załatwić pozostałym. Z resztą i tak niewiele mogła zrobić będąc w tej chwili po prostu więźniem. Acz w pewnej chwili musiała się odezwać.
   - Nie jestem w zmowie z żadnym wrogiem. Mówiłam przecież, że jestem sama! I w ogóle o jakim wrogu mówicie?  - zapytała na koniec nie odwracając spojrzenia. Była ciekawa kogo też tak się obawiają, ale nie do końca wierzyła że otrzyma jakąś odpowiedź. Przynajmniej jeszcze nie teraz.
     Co do tego co było później faktycznie nieco zdziwiła się słysząc imię i nazwisko ojca Noriakiego, ale chłopak chyba nie chciał o tym rozmawiać, albo nie było na to czasu? Tak czy siak Yozora nie miała czasu się nad tym zastanawiać po raz kolejny stając na celowniku Muraty.
   - Jestem Yozora Uchiha i szukam swojego ojca Mikoto Uchiha. Kiedy zaczęła się wojna z matką wyjechałyśmy do kraju wody. Nie mogłam zostać, ale teraz kiedy ukończyłam szkolenie ninja wróciłam odnaleźć ojca. - mówiła spoglądając prosto w oczy mężczyzny, nie miała przecież nic do ukrycia. - Matka została w Airando. I właściwie nie wie gdzie jestem. Nie pozwoliłaby mi na to... Powiedziałam, że wyruszam na misję... - przy tych ostaniach słowach dopiero odwróciła wzrok nieco zawstydzona, że przyznaje się do kłamstwa. Najchętniej podrapałaby się przy tym po policzku - taki tik nerwowy - ale skrępowane rączki jej to uniemożliwiały.
   - Ściągniecie mi w końcu te łańcuchy? - zapytała na końcu, ale w jej głosie dało się wyczuć, że nie bardzo wierzy w spełnienie tej prośby.

Ostatnio edytowany przez Yozora (2016-05-16 22:31:02)

Offline

 

#341 2016-05-17 01:32:02

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Miasto portowe

   Gdy Yozora doszła do wyjawiania informacji o celu swojego przybycia do Źródeł, Murata oparł się zgiętym ramieniem o ścianę i oparł na przedramieniu czoło, przymykając oczy i kiwając nieznacznie głową. Dziewczyna kątem oka zauważyła, że nie jest on pocieszony niespodziewaną obecnością jeszcze jednego świeżaka, ale nie pokazywał tego po sobie przesadnie. Z kolei Noriaki wręcz przeciwnie, nie krył ożywienia w związku z jej przybyciem a informację o sprzeciwieniu się woli matki powitał wręcz z podziwem. Twarz trzeciego ich kompana pozostawała nieodgadniona. Wyszedł teraz z mroku i Yozora mogła mu się wreszcie nieznacznie lepiej przyjrzeć.
     Nosił na sobie tradycyjny, ciemny ubiór Uchiha z wysoko uniesionym kołnierzem, ale prócz niego miał też liczne bandarze wokół dolnej części twarzy. Mógł być ranny, albo po prostu chronić swoją twarz przed rozpoznaniem, z ninja nigdy nic nie wiadomo na pewno. Ta część twarzy, którą dziewczyna widziała, nie wyrażała niczego.
     Usłyszawszy pytanie Yozory o uwolnienie, Murata ocknął się lekko i oznajmił:
- Owszem, ale nie do końca. Będziemy musieli zrobić jeszcze jeden mały test na potwierdzenie twoich słów. Godo?
     Ten trzeci, nazwany Godo, zrobił dwa kroki ku niej, nieśpiesznie, lecz w sposób jakoś tak... nieunikniony. Tak naprawdę to zrobił tych kroków już kilka. Szedł długim korytarzem, wolno i ciężko stawiając stopy. Odgłosy jego kroków niosły się wewnątrz katedry dudniącym echem i Yozora wiedziała, że Godo słucha. Słucha wnętrza katedry, swoich kroków, odbijających się dźwięcznie od czystych i rezonujących ścian i tego co mu one mówią.
- Mam cię - powiedział szybko Noriaki i Yozora poczuła, że chłopak podtrzymuje ją za ramię, jednocześnie pozbawiając resztek okowów i pilnując, żeby zawroty głowy po niespodziewanym genjutsu nie zmieniły jej pozycji na horyzontalną.
- Godo potwierdza twoją wersję wydarzeń... Uchiha Yozora - ostatnie słowa Murata wypowiedział dopiero po chwili i tym razem słyszała w nich dziewczyna mieszaninę smutku i nieznacznego ciepła, nić sympatii może? - Witamy wśród swoich, młoda i wiedz, że choć cieszę się na to spotkanie, to nie wiem czy wybór celu podróży był rozsądny. Teraz, kiedy wiemy, że twoje intencje są szczere, możemy zaprowadzić cię do naszego obozu, lecz nic więcej ci nie obiecam.
     To powiedziawszy dwaj dorośli Uchiha poszli zamienić kilka słów z piekarzem. Yozora zdała sobie sprawę, że Noriaki zerka na nią ukradkiem i kiedy ich spojrzenia spotkały się, spiekł niewielkiego raka.
- Wyruszamy za pół godziny. Postaraj się chwile odpocząć i zbierz wszystkie swoje rzeczy w łatwy do niesienia pakunek - poradził i poszedł sobie.


Piszesz odpis i zawierasz w nim [z/t=> do Tereny Yu no Kuni

Offline

 

#342 2016-05-17 10:53:36

Yozora

Klan Uchiha

15871022
Zarejestrowany: 2016-01-10
Posty: 121
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Gunsō
Płeć: Dziewczyna
Wiek: 18

Re: Miasto portowe

     Dziewczyna ucieszyła się. Bo choć Murata zdawał się nie być zachwycony słysząc jej krótką historię to jednak zdawał się w jej słowa wierzyć. Jednak ucieszyła się z innego powodu. Mężczyznę miała za typ wesołka, a tacy nie stronili od komentarzy i żartów. Teraz jednak słysząc, że Yozora jest członkiem klanu Uchiha nie skomentował w żaden sposób jej wyglądu. Nie rzucił nic o tym, że kompletnie na Uchihę nie wygląda. Nie zażartował pytając czy naprawdę jest córką Mikoto czy może raczej ktoś ją podmienił. Bardzo nie lubiła takich żartów i komentarzy. Ale może sytuacja nie była ku takim zachowaniom odpowiednia i później Murata to nadrobi? Miała nadzieję, że nie. A co do podziwu Noriakiego to był on dla niej całkiem zaskakujący. Ona sama nie czuła się dumna z tego, ze okłamała matkę. On widać myślał inaczej. Cóż, ona po prostu się z powodu takiego zachowania zdziwiła i tyle.
     Dziewczyna mogła też w końcu zobaczyć jak wygląda trzeci z nich. I trzeba powiedzieć, że nie ucieszył jej fakt, że niewidoczny dotychczas mężczyzna wyszedł z ukrycia. Co prawda ubrany był w tradycyjny strój jej klanu, ale wyglądał dość strasznie. Yozo chyba wolałaby nie zostawać z nim sam na sam.
   - Hmm? Jaki test? - przestała się gapić na Godo i znów spojrzała na Muratę, spojrzała pytająco. Ten jednak nic nie odpowiedział zwracając się do swojego towarzysza. Dziewczyna widząc jak ten powoli podchodzi miała ochotę cofnąć się o krok w tył. A najlepiej wybiec z pomieszczenia. Ale nie mogła i bynajmniej nie chodziło o łańcuchy. Jej nogi jakby wrosły w ziemię nie pozwalając jej poruszyć się chociażby o centymetr. Nie miała pojęcia co się dzieje i zanim się zorientowała nie była już skrępowana, a obok stał młody Uchiha podtrzymując, aby nie upadła. Odwróciła głowę powoli w jego kierunku i choć wiedziała, że bez jego pomocy wylądowałaby na podłodze nagle szarpnęła się, acz niemrawo. Nie chciała, po prostu jej ciało samo się poruszyło. Jego nagła bliskość była dla niej nieco zaskakująca i pewnie dlatego zareagowała tak gwałtownie.
   - Wszystko w porządku. - powiedziała do  chłopaka. Chciała stanąć na własnych nogach. Trzeba powiedzieć, że kiedy Murata znów się odezwał jego ton sprawił, że Yozorze rozeszło się jakieś przyjemne uczucie. Nie rozumiała dlaczego jego głos brzmi nieco smutno, ale wyczuwała w nim także jakieś ciepło.
   - Mhm. - kiwnęła do niego uśmiechając się nieznacznie. Naprawdę polubiła tego mężczyznę nawet mimo tego, że początek ich znajomości nie był zbyt przyjemny. - Tyle wystarczy. - dodała z wdzięcznością.
     Chwilę później czując na sobie spojrzenie Yozo odwróciła się napotykając na spojrzenie Noriakiego gwałtownie odwróciła głowę nieco jego spojrzeniem zawstydzona.
   - Mhm, dobrze. - odparła wciąż zerkając gdzieś w bok. Ale widząc, że chłopaczyna chce się oddalić spojrzała za nim. - Emm.... Dzięki za wcześniej. - powiedziała zanim zniknął jej z oczu. Później idąc za jego radą postanowiła odpocząć chwile siedząc sobie pod ścianą. Jeśli chodziło o przygotowania przed wyruszeniem to ograniczyły się do schowania dobytego wcześniej noża Kunai. A poza torbą z kilkoma drobiazgami ninja miała ze sobą niewielkie zawiniątko z zaoszczędzonymi pieniędzmi. Tak więc była gotowa, aby wyruszyć w każdej chwili.

Z tematu -> Tereny Yu no Kuni (Yu no Kuni)

Offline

 

#343 2016-07-04 19:48:13

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Chłopak po kolejnej nudnej podróży dotarł w to miejsce. W sumie to nie miał jakiegoś wyznaczonego celu wędrując tutaj. Po prostu po drodze spotkał to miasteczko i postanowił, że pójdzie do niego chociaż trochę odpocząć. Miał zamiar spędzić tutaj jakiś czas, ale nie był pewny dokładnie ile mu to zajmie.
     Wchodząc do środka mógł zauważyć tutaj to co praktycznie w każdym tego typu miejscu. Mnóstwo straganów z jedzeniem, ubraniami i tego typu rzeczami. Jakieś karczmy, restauracje. Port oczywiście, no bo miasteczko portowe i mnóstwo domów, ale to dalej niż stał Tsukuyomi. Kątem oka mógł zobaczyć jeszcze jakieś kwiaciarnie, sklepy z broniami, przeróżne zakłady, np. krawieckie oraz nawet w niektórych miejscach można było dostrzec hazard. Było tu praktycznie wszystko co komu potrzeba, ale nie ma się co dziwić w końcu to miasteczko portowe, a w takich typu miejscach jest wiele rzeczy, bo to najlepsze miejsce, żeby pohandlować z innymi.
     Trzeba było pochodzić i trochę się tutaj porozglądać. W końcu jest w tym miasteczku pierwszy raz, a kto wie może tu kiedyś wróci. Na razie znalazł jakiś duży kamień przy porcie i postanowił usiąść i porozglądać się co tu się ciekawego dzieje. Poprawił tylko kaptur od płaszcza, żeby nikt nie widział jego twarzy i siedział tak obserwując otoczenie.

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-07-04 19:52:15)

Offline

 

#344 2016-07-06 02:40:03

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Ponownie wróciłem na tereny graniczne wioski mojego klanu aby znaleźć jakiś środek transportu. Mogło to być cokolwiek, od zwykłego konia po kolejną grupę kupców, którzy dysponują wozami i odpowiednim wyposażeniem. Niestety nie znalazłem ani wierzchowca ani kupców, ale szczęście nie odwróciło się całkowicie ode mnie. Spotkałem starego znajomego mojego ojca, który miał zawieść towar pewnemu właścicielowi olbrzymiej posiadłości w Kraju Gorących Źródeł, zgodził aby zabrał się razem z nim. Miły człowiek, prawdopodobnie przez całą drogę będzie mi opowiadać jaki to byłem w latach młodości albo jaki był mój ojciec. Jako, że wyruszam wieczorem postanowiłem skoncentrować się na czymś innym, na czymś co może mi się bardzo przydać.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
____________________________

Akcept by Katsuro

    Nim się zorientowałem nastał już wieczór więc pognałem ile sił w nogach do wcześniej umówionego miejsca naszego spotkania. Na szczęście mężczyzna czekał już na mnie choć byłem przekonany, że postanowi mnie zostawić i wyruszy sam. Wiadomo, interes ważniejszy. Mimo wszystko bez większych problemów wyruszyliśmy z Baigai późnym wieczorem rozmawiając o tym co było kiedyś i co może nastąpić w przyszłości.
    Podróż minęła spokojnie, bez większych kłopotów w postaci złej pogody czy może niewielkich bandyckich grup. Przed rozstaniem poinformowałem mężczyznę gdzie może mnie znaleźć więc prawdopodobnie drogę powrotną również mam załatwioną chociaż nie wiadomo co może przydarzyć się w chwili gdy dojdę do miasta.
    Tak o to po kilkudziesięciu minutach znalazłem się na miejscu. To co zobaczyłem lekko oszołomiło mnie gdyż podział na dwie grupy był tutaj jak najbardziej widoczny. Osobiście nie przepadam za tym gdy jedna z warstw społecznych wykorzystuje i żeruje na innej, słabszej lecz rozumiem, że są ku temu jakieś powody i bez tego system by przestał działać. Zastanawiałem się jak powinienem zacząć poszukiwania informacji dotyczącej tej miejskiej legendy. Nigdy na oczy nie spotkałem żadnego pirata więc odkrycie takiej sprawy na pewno doda do mojego życia lekkiego dreszczyku emocji. Choć z kolei nie wiem czy powinienem się zajmować takimi sprawami i zamiast tego skupić się na treningu i doskonaleniu swoich technik ninja... Miałem przed sobą lekki dylemat i stojąc na środku portu rozmyślałem jak powinienem postąpić, gdybym chciał się wycofać, to wystarczy, że poczekam do wieczora a będę mógł wrócić z osobą, która mnie tutaj przywiozła.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2016-07-06 22:27:58)

Offline

 

#345 2016-07-06 11:11:00

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Chłopak siedział na tym kamieniu i w sumie nie wiadomo na co czekał. Jego wzrok który ukrywał się pod kapturem dostrzegał praktycznie wszystko i wszystkich. Sam nie wiedział co tu jeszcze robi. Zamiast poszukiwać jakiś przygód czy doskonalić swoje umiejętności on po prostu siedział i się nudził. Nie wiedział dlaczego to robi, ale instynkt podpowiadał mu, że tutaj zaraz się coś wydarzy.
     Wiatr zawiał, a wraz z nim płaszcz Tsukuyomiego poleciał do tyłu zaznaczając sylwetkę chłopaka. Jego głowa dalej była ukryta, ale można było dostrzec już białe włosy wystające spoza niego oraz dla tych z lepszym wzrokiem, niebieskie oczy, który obserwowały otoczenie z całkowitym zobojętnieniem na twarzy. Po chwili można było zauważyć jak coś przykuło uwagę chłopaka, ponieważ widocznie coś albo kogoś obserwował.
     Tym kimś był zapewne ninja. Można było to zauważyć po jego nienaturalnym ubiorze. Na jego głowie znajdowała się opaska, która zakrywała jego lewe oko oraz całe czoło. Siwe włosy były skierowane do góry w kierunku chaotycznym. Co do jego ubioru to nie przyglądał się mu zbyt dokładnie. Widać było, że miał on jakieś lekkie wzmocnienia w razie wypadku jakiejś walki, ale tylko to rzuciło mu się w oczy. Ponadto był wyższy od chłopaka i nie wiadomo czemu, dziwnym trafem ten ninja przypominał w jakimś stopniu Tsukuyomiemu pirata. Może nim był? Kto wie.
     Dlaczego chłopak przywiązał taką uwagę temu człowiekowi? Sam nie wiedział. Nie było tu nic ciekawego, a ten... ktoś, odznaczał się ubiorem wśród innych mężczyzn. W każdym razie wiatr przestał wiać i płaszcz powrócił znowu na swoje miejsce gdzie wisiał. Chłopak był pewny, że po tych włosach i oczach bardzo ciężko będzie komuś poznać, że jest z klanu Uchiha. Wstał z kamienia i zaczął powoli odchodzić w swoją stronę. Postanowił, że nie będzie tu dłużej siedział i jednak trochę się tu porozgląda.

Offline

 

#346 2016-07-08 16:55:40

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Na pogodę nie mogłem narzekać, była przepiękna. Nie pamiętam kiedy ostatnio taką widziałem w rodzinnym kraju, chyba nigdy. Lecz wracając do tego o czym rozmyślałem ostatnio, tutejsza atmosfera wywoływała u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony byłem zachwycony widokiem prężnie rozwijającego się miasta biznesu, raczej mogę sobie pozwolić na takie określenie biorąc pod uwagę fakt, że jest to miasto portowe gdzie handel z dnia na dzień kwitnie. Ale z drugiej strony byłem lekko zdenerwowany, poirytowany widoczną granicą o której wspomniałem wcześniej. Nie przywykłem do czegoś takiego, ojciec zawszę mi powtarzał, że nie ważne z jakiej rodziny się pochodzi czy jaki wachlarz umiejetności posiadamy każdy jest taki sam i nie nam jest dane oceniać kto lepszy a kto gorszy a także wykorzystywać słabszych, niewinnych. Nie do końca się z tym zgadzam, ale ciężko mi podważyć to co wpajano mi w dzieciństwie. Przez chwilę miałem wrażenie, że to wszystko to jedynie iluzja. Przypomniałem sobie nawet moje wspólne treningi z ojcem, który mimo, że nie był wielkim ninja to przykładał się do nich dość niezwykle jak na bycie nikim szczególnym.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

    Aż się łezka w oku kręci gdy wspomina się dawne czasy. Jednak wracając do głównego powodu mojej wizyty w Kraju Gorących Źródeł. Jestem ninja, ale również należę do grupy odkrywców. Chciałbym się na własnej skórze przekonać czy legendy o tutejszych piratach są prawdziwe czy to jedynie bajeczki opowiadane przez tutejszych aby odstraszyć obcych. Oczywiście najlepszym sposobem jest zapytać ludzi, jednak nie mogę być bezpośredni. Słyszałem również inne plotki na temat tego miejsca i jestem ciekawy czy są ze sobą jakoś powiązane o ile to wszystko jest prawdą. Zacząłem rozglądać się po straganach. Jako, że jest to miasto portowe to nie brakowało ich tutaj. Przyglądałem się każdemu handlarzowi i mogę śmiało stwierdzić, że co osoba to innych charakter. Może to wpłynąć trochę na jakoś komunikacji, ale postanowiłem zaryzykować. Nie zapomniałem o złotych zasadach każdego ninja więc będę starał się wyciągnąć jak najwięcej oferując w zamian jak najmniej. Podszedłem do jednego z nich początkowo przyglądając sie towarom jakie sprzedaje, gdy tylko pozostałem sam na sam z osobą stojącą po drugiej stronie zapytałem dość nieśmiało, ale jak wspomniałem wcześniej to była jedna ze sztuczek, która ma na celu zmylić moją ofiarę. - Przepraszam, jestem poszukiwaczem skarbów chociaż można mnie nazwać amatorem w tej dziedzinie. Wędruje od wioski do wioski w poszukiwaniu tego czym się specjalizuje. Słyszałem pewną ciekawostkę na temat tego portu i chciałbym wiedzieć czy to prawda. - Rozpocząłem choć mówiąc szczerze było mi strasznie głupio opowiadać takie bzdury w żywe oczy. Nawet nie wiem czy wyszło mi to dobrze. Nie chodzi o fakt, że nie przepadam za ukrywaniem prawdy, ale często muszę improwizować i właśnie takie gówniane historie sprawiają najwięcej problemu gdyż zwykle są nie przemyślane. Cóż, mam nadzieje, że tym razem będzie inaczej niż dotychczas.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2016-07-08 23:09:21)

Offline

 

#347 2016-07-09 00:35:13

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 214

Re: Miasto portowe

Sesja Normalna - #1

Dień był dość zwyczajny. Słońce delikatnie muskało grzbiety wędrujących fal, a wiatr tańczył tutaj pomiędzy ubraniami wszystkich tutaj zebranych. Czuć było można wszędzie dość powszechny tutaj zapach ryb, ostryg, czy chociażby krewetek, który był dla turystów wręcz odpychający. Miejscowi na szczęście już się przyzwyczaili do fetoru, który wydobywał się w martwych już zwierząt, jednakże na nieszczęście podróżników, Ci będą musieli się szybko przystosować do nowych zapachów o ile chcą pozostać w tym miejscu na dłużej.

Wracając jednak do naszych głównych bohaterów. Historia ta nie zacznie się raczej zbyt porywająco czy ekstremalnie, jednakże co zrobisz... Nic nie zrobisz. Nie codziennie w świecie ninja wybuchają jakieś awantury lub jakiś psychiczny wojownik chce zawładnąć światem. Trzeba się zrelaksować, odpocząć... Nie wiadomo, kiedy znowu będzie im to dane. Tak czy inaczej młody Uchiha postanowił coś w końcu ze sobą zrobić i ruszyć dosłownie przed siebie, nie mając żadnego celu. Najwyraźniej znudziło mu się siedzenie na kamieniu. Co zaś się tyczy Suoha... Tu już zaczyna być ciekawie. Kyoshi z dość słabymi umiejętnościami aktorskimi podszedł do jednego z kupców, a gdy ten tylko usłyszał gadkę, zaśmiał się pod nosem i powiedział żartobliwie: - TO prawda. Ryby tutaj to prawdziwy skarb. Powąchaj! - Po czym podniósł zdechłą rybę i przyłożył chłopakowi dosłownie pod sam nos. Może w ten sposób chciał namówić Suoh'a do kupna rybki? Myślę jednak że to dość słaby pomysł, bo coś czuję że kryształowy zaraz puści pawia z powodu zapachu rybeczki. Musi być jednak kulturalny i się powstrzymać bo inaczej może się to dla niego źle skończyć...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#348 2016-07-10 20:20:43

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Zgadza się, pogoda była ładna a wręcz idealna. Naprawdę ciężko o dość optymalną pogodę w ciągu dnia, ale dzisiaj Kraj Gorących Źródeł odniósł zwycięstwo pod tym względem. Postanowiłem rozpocząć swoje prywatne śledztwo na portowym targowisku gdzie powinno wręcz huczeć od wszelkich wiadomości, plotek lub nowinek. W takich miejscach zawszę znajdzie się osoba, która za bardzo kłapie jęzorem i wyśpiewa wszystko to czego się od niej żąda. Niestety tym razem nie miałem szczęścia i handlarz do którego postanowiłem uderzyć z nadzieją, że wspomni coś o tutejszej legendzie zamiast mówić o piratach skupił się na głupich rybach, których odór czuć w każdym miejscu.
      Nie spodziewałem się natychmiastowego sukcesu, ale miałem nadzieje, że postać, która na co dzień obraca się w takim klimacie będzie wiedziała o co mi chodzi i udzieli jakiś wskazówek. Chociaż z drugiej strony może właśnie o to chodzi, abym potrafił czytać miedzy wierszami i odszukał w jego słowach prawdziwej odpowiedzi? Jednak spojrzałem na mężczyznę, który stał przede mną a nastepnie dokładnie zbadałem go swoim spojrzeniem. Nie sądzę aby był zdolny do czegoś takiego, jest to raczej przedstawiciel prostego ludu, który nie posługuje się jakimiś sztuczkami językowymi podczas rozmowy. Wziąłem lekki wdech a następnie spojrzałem na rybę, którą mi pokazał.
    - Tak, zapewne ryby to prawdziwy skarb dla wszelkiej maści kupców portowych, ale nie o to mi chodziło. - Nie sądziłem, że od razu będę musiał przejść do sedna moich zamiarów, ale niestety nie mam wyboru. Rozejrzałem się dookoła aby zebrać myśli, po chwili ponownie przemówiłem nie co poważniejszym tonem. - Miejscowa legenda opowiada o piratach, którzy przejęli port a także o ich skarbie, interesuje mnie i jedno i drugie, ale nie ukrywam skarb jest o wiele lepszy. Chce wiedzieć czy to prawda oraz potrzebuje kilku wskazówek. Możemy nawet ubić interes, coś za coś. Co Ty na to? - Powiedziałem wprost, chociaż nie chciałem robić z nim żadnych interesów. Nie od dziś wiadomo, że kupcy to prawdziwe gady, arcymistrzowie w oszukiwaniu i zarabianiu ogromnych ilości ryo. Stałem niecierpliwy i czekałem na reakcje mężczyzny.

Offline

 

#349 2016-07-10 23:08:16

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Tsukuyomi szedł w swoją stronę mając już dosyć siedzenia w miejscu. Był młody i na niego czekało jeszcze wiele niespodzianek jak i przygód, a zresztą jego celem było przybranie znacząco na sile, a w jaki sposób chciał to zrobić siedząc bezczynnie? Musiał wziąć się w garść inaczej nie zdobędzie tego o czym zawsze marzył.
     Jego wzrok spod kaptura obserwował w dalszym ciągu mężczyznę, który postanowił tak samo stamtąd odejść. Zaczął gadać z jakimś sprzedawcą ryb i widział co tamten mu zrobił. Tsukuyomi myślał, że zaraz zacznie się walka, bo wyglądał na takiego co lubi awantury. Jednak się pomylił. Kiedy przechodził koło niego wyglądało na to, że mu odpuścił, a mało tego dalej się czegoś go pytał. Chłopak już będąc praktycznie przy nich idąc dalej powoli w swoją stronę usłyszał o tym co powiedział. Mowa była o piratach i skarbach. Czyżby działo się tutaj coś ciekawego?
     Chłopak stanął w miejscu słysząc te słowa i odwrócił się w stronę mężczyzny. Gdyby nie ten kaptur i płaszcz, który zasłaniał całe jego ciało, można było zobaczyć w jego oczach nutkę ekscytacji. Chłopak postanowił się popatrzeć na reakcje mężczyzny, a raczej na to co mu odpowie. W końcu on także był zainteresowany całą tą sprawą i gdyby mu się udało, z chęcią mógłby pomóc temu o to "piratowi".

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-07-10 23:08:24)

Offline

 

#350 2016-07-19 22:18:44

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Miasto portowe


Yocharu, wbija na rewir i przejmuje te budę!


Strażnik 2 wkracza do akcji!


       Mężczyzna zajmujący się sprzedażą ryb, mrugnął kilkukrotnie z lekkim niedowierzaniem by po chwili zaśmiać się w stronę Kiyoshiego. Oczywiście nie zrobił tego prześmiewczo a raczej z rozbawiania, gdyż zabrzmiało to dość niedorzecznie.
       - Panie! Tu żadnych piratów od lat nie było! Zwłaszcza teraz gdy ta wielka bitwa się rozegrała, to trzymają się z daleka bo ponoć pełno żołnierzy i tych całych nindzów pozostało w kraju. Prędzej szabrownicy przeszukują zbroje martwych wojów, niżeli piraci. Ale stara babka, co to czasem tu przyłazi po rybkę czy dwie, w kółko opowiada o jakichś piratach i innych. Wiekowa jest, to jej się klepka mogła przestawić, zresztą panie... trzymaj się pan lepiej od niej z daleka. Ponoć jeden młodzian, taki zwykły chłopina, co to przygodę chciał przeżyć, polazł do niej i naopowiadała mu bajków, to wyruszał na te całe piraty, szukać fantów i po dziś dzień nie wrócił. Także, nie radzę. Za to jednakże polecam świeżego dorsza, albo może jak pan woli trochę słodsze mięsko to halibudzik? Hę?
       Po tych słowach, sprzedawca zaczął "żonglować" rybami, przed twarzą Suoha. No, zapaszki były nad wyraz intensywne, na tyle by wybudzić w pełni zmysł węchu. Całej tej rozmowie przysłuchiwał się młody Uchiha, który to usłyszał wszystko co do słowa. Ominęła go jednak jedna rzecz, której nie dostrzegł spod kaptura. Sklepikarz podczas rozmowy, jakby odruchowo wskazał na jakiś dom, który to mógł należeć właśnie do staruszki, która to ględziła o ów piratach i skarbie. Nie było jednak pewności co do tego. Mógł on podążać za Kiyoshim, jednakże nie miał on tak naprawdę pojęcia, gdzie ten ma zamiar iść, skoro nie widział gestu rękę. Obaj mogli również poczekać aż staruszka ponowie przyjdzie po ryby na stragan. Problem był jednak taki, że mogła ona przyjść równie dobrze za chwilę albo za kilka dni. Mogli również podjąć inny wybór, w zależności kto na co wpadł.

                                                                                                       

Hasztag Drugi post

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-07-19 22:22:28)

Offline

 

#351 2016-07-19 22:51:33

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Początkowo uważałem, że rozmowa z szarym handlarzem śmierdzących ryb okaże się zupełnie bezcelowa a co najgorzej nudna do tego stopnia, że nie będę w stanie go spławić. Jednak myliłem się i mimo dość słabego początku z mojej strony wyszła nawet ciekawa sytuacja. Oczywiście nie obyło się bez mojego zdenerwowania z powodu nagłego roześmiania się mężczyzny, które próbowałem starannie ukryć pod pokerową twarzą. Lecz po chwili zaczął opowiadać o starej kobiecie, która to rzekomo snuje bajki na lewo i prawo, każdemu kogo napotka. Jednak w trakcie tej rozmowy dostrzegłem coś co mogło być celowym zagraniem ze strony mężczyzny albo po prostu moją zbyt wybujałą interpretacja, ale mam wrażenie, że ta cała gadka była jedynie kamuflażem do tego aby wskazać mi kierunek w którym powinienem się udać. To jedynie pokazuje, że temat rozpoczętej przeze mnie rozmowy jest zbyt niebezpieczny aby otwarcie o nim mówić przy nieznanych nam obu osobach. Musiałem zachować czujność. Sposób w jaki kupiec komunikował się ze mną potwierdza, że tutejszym portem faktyczni mogą zarządzać piraci, którzy posiadają uszy w każdym zakamarku tego miejsca.
    Przez chwilę zastanawiałem się czy iść dalej i drążyć nadal ten temat. Każdy opanowany ninja powinien wiedzieć kiedy się wycofać a kiedy ruszyć do przodu. Może wszystko będzie dobrze o ile powstrzymam się od jakichkolwiek bójek. Nie miałem zbytnio czasu na to aby zająć się treningiem, sprawy rodzinne okazały sie być dużo ważniejsze i pochłonąć więcej czasu niż przypuszczałem. Wsadziłem dłonie do kieszeni po czym pokazałem handlarzowi, że te są zupełnie puste i nie stać mnie na zakup jakichkolwiek ryb, jednak nie chciałem odejść bez żadnego słowa. - Sam widzisz, na tą chwilę nie stać mnie na nic. A już myślałem, że będę miał okazję na łatwy zarobek, no cóż mówi się trudno. Skoro mówisz, że lepiej nie wierzyć jej na słowo to nie będę drążył tego tematu... Pora się rozejrzeć za jakąś pracą coby móc Ci wynagrodzić to, że wyjaśniłeś mi tą sprawę. Na pewno jeszcze się zobaczymy, bywaj. - Pożegnałem się z mężczyzną po czym ruszyłem w kierunku jaki wskazywał wcześniej rozglądając się na boki aby udawać przez chwilę, że na prawdę zajmuje się szukaniem jakiejś roboty a rozdział z piratami został przeze mnie zamknięty. Oczywiście to kłamstwo a jedynie powoli zmniejszałem swoją odległość od domu o którym wspomniał kupiec.

Offline

 

#352 2016-07-21 09:01:51

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Chłopak stał i przyglądał się wszystkiemu od boku. Jak widać ani ten, ani ten nie zauważyli go. W sumie to dobrze, jakoś nie lubił kiedy zwracano na niego uwagę. W każdym razie rozmowa była słyszana, jednak gest ręką jaki wykonał sprzedawca był dla Tsukuyomiego nie widoczny, ze względu, że kaptur zasłonił mu ten obraz, ale to nic. Słyszał rozmowę i mógł stwierdzić, że sprzedawca przeczy tej informacji.
     Lecz co z drugim mężczyzną? Coś tu chłopakowi nie pasowało. Przyszedł i zadał pytanie. Ten mu odpowiedział przecząco, a on tak po prostu mu w to uwierzył i się poddał? Nie mógł być aż tak głupi. Tym bardziej, że chłopak z chęcią przyłączyłby się do działania, jeżeli ta informacja okazałaby się prawdziwa. "Pirat" zabrał się stamtąd i zaczął iść w swoją stronę. Ciekawiło go gdzie się udaje i nie wiedział czy ma go śledzić czy może podejść do niego. Postanowił jednak, że podejdzie. Nie chciało mu się łazić za nim w tą i z powrotem nie mając pojęcia dokąd zmierza, dlatego dogonił go i powiedział idąc za nim.
     - Zaciekawiła mnie Twoja historia o piratach. Może nawiążemy jakąś współprace?
Nie tyle interesowały go bogactwa itd. zawarte w tej opowieści. To miał po prostu gdzieś. Jego celem było zmierzenie się z kimś, potrenowanie, zyskanie siły i stanie się potężnym ninją.

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-07-21 09:03:46)

Offline

 

#353 2016-07-21 14:16:54

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Miasto portowe


       Suoh zaciekawił się słowami sklepikarza a jego ostrzeżenie było raczej niewiele warte dla shinobi, chodź wiadomo, że trzeba być przygotowanym na wszelkie ewentualności. Tak naprawdę to wciąż nie było do końca pewne czy ów piraci faktycznie grasują w tej okolicy i czy faktycznie sterują miastem z ukrycia niczym mafia. Ludzie mogą być tego całkiem nieświadomi a nawet jeżeli posiadają taką wiedzę, przypuszczalnie siedzą cicho bo ściany mają uszy, nawet te od straganu. Kiyoshi zgrywał miłego jegomościa, który w zamian za ostrzeżenie, pragnie odwdzięczyć się mężczyźnie. Oczywiście wiadomym było, że jeżeli ma się za coś odwdzięczyć to za cenne informacje ale czy faktycznie wróci by to uczynić? Ja mam wątpliwości ku temu ale może przyszłe wydarzenia rozwieją moją pomyłkę. W ten o to sposób Suoh ruszył w stronę domu a raczej domów, które wskazał sklepikarz. Budynki w porcie stały dość blisko siebie a fakt, iż Kiyoshi patrzył z nieco innej perspektywy na rękę mężczyzny, która wskazywała cel, mogło doprowadzić do niewielkiej pomyłki. W każdym razie zapukanie do kilku drzwi chyba nie będzie stanowić problemu dla ninja. Gdy ten znalazł się tuż przy wskazanym miejscu, jego oczom ukazał się rząd chatek lecz biorąc pod uwagę gdzie wskazał sklepikarz i margines błędu od perspektywy, miał do wyboru trzy pary drzwi. Niewiele różniły się one od siebie, po za tym, że na jednym wisiała mała tabliczka z napisem "Fryzjer. Otwarte od 10 do 18". Pozostałe dwie pary różniły się jedynie numerkami mieszkań: 27 i 28.
       Wracając troszkę w wstecz, młody Uchiha dalej przysłuchiwał się rozmowie jaką prowadził Suoh ze sklepikarzem. Szybko zaczął podejrzewać, iż Kiyoshi nie jest byle zaciekawionym gościem a raczej kimś kto pragnie przyjrzeć się temu bliżej i ma ku temu sposobność oraz środki. Postanowił podążyć za nim, chodź nie miał pojęcia gdzie ten idzie. Szybkie kroki "kryształowego" sprawiły, że Tsukuyomi dogonił go dopiero, gdy ten zatrzymał się przed chatkami. Mógł podejrzewać pewne rzeczy ale co dokładnie, to dowiemy się za chwilkę od niego. Ciekawym jest również jak Suoh zareaguje na nagłą i szybkę propozycję innego shinobi? Czy obaj są świadomi, że należą do tej samej specjalizacji? Prawdopodobnie nie. To może być ciekawe.

Offline

 

#354 2016-07-21 14:50:31

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Ruszyłem w kierunku wskazanym przez kupca dostosowując tempo swojego chodu do dystansu jaki dzielił mnie od budowli od których powinienem zacząć. Po drodze zwalniałem na chwilę aby przyjrzeć się ofertom pozostałych handlarzy a także podsłuchać kilka interesujących ploteczek na temat aktualnego zarządu portu. Niestety nie udało mi się wychwycić niczego godnego mej uwagi, tutejsi mieszkańcy wolą rozmawiać na temat rosnących cen czy kto gdzie pracuje i ile zarabia. Jak zwykle muszę samemu dojść do prawdy o ile w ogóle taka istnieje, słowa tamtego kupca można interpretować różnie i nie wykluczone też, że jedynie sobie ze mnie żartował. Choć z drugiej strony co jeśli zmierzam właśnie do pułapki? Nie znam się na ludziach więc postanowiłem mu zaufać w tej kwestii i w razie niebezpieczeństwa zdać się na swoje własne umiejętności. Nie wiem ile dokładnie minęło czasu, ale dość szybko znalazłem się w miejscu, które wskazywał mężczyzna, a przynajmniej tak mi się zdawało. Ujrzałem trzy budynki blisko stojące obok siebie, o ile identyfikacja jednego z nich nie była trudna tak pozostałe dwa stanowiły nie małą tajemnicę.
    Po chwili zorientowałem się, że ktoś deptał mi po piętach lecz dopiero teraz postanowił się odezwać. Może podsłuchiwał całą wcześniejszą rozmowę i należy do grupy piratów a jego zjawienie się teraz może oznaczać tylko jedno. Chciał się mnie pozbyć z powodu mojego wścibskiego nosa. Odwróciłem się powoli aby móc przyjrzeć się personie stojącej za mną. To co ujrzałem lekko mnie rozczarowało lecz z drugiej strony mogłem śmiało odetchnąć. Liczyłem na to że spotkam wysokiego mięśniaka z tatuażem "Kocham Mamę" na ramieniu, który właśnie zaciska pięści. Zamiast niego stał tam trochę niższy ode mnie białowłosy dzieciak, nie wyglądał na tutejszego więc wiedział tyle samo co ja. - Aha, ale wiesz, że to nie ładnie podsłuchiwać cudze rozmowy? W ogóle coś Ty za jeden skoro zależy Ci na ich znalezieniu? Każdy o zdrowych zmysłach wolałby się nie mieszać w to... - Powiedziałem nie co cichszym głosem biorąc pod uwagę fakt gdzie stoimy. Jest to nadal miejsce publiczne i każdy może przysłuchiwać się naszej rozmowie więc wolałem nie ryzykować przed wczesnym zdemaskowaniem moim zamiarów.

Offline

 

#355 2016-07-21 15:09:31

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Minęło trochę czasu zanim chłopak ukazał się mężczyźnie. Chciał załatwić to wcześniej jednak dogonienie go było trochę kłopotliwe ze względu, że po drodze tłum przeszkadzał w poruszaniu się i niejednokrotnie zniknął mu z oczu. Na szczęście w jakiś sposób udało się chłopakowi go znaleźć i teraz mógł w końcu z nim pogadać o tej sprawie.
     Reakcja mężczyzny była jak można było przypuszczać była nieco inna niż Tsukuyomi się spodziewał. Oczywiście pierwsza myśl pewnie odrzucenie propozycji itd. lecz nie odrzucił on od razu propozycji chłopaka. Widać też było rozczarowanie kiedy osoba której szuka ujrzała młodego chłopca. Nie wiem czego się mężczyzna spodziewał ale nie ważne. Tsukuyomi zachował pokerową twarz przy rozmowie. Teraz stał z nim oko w oko nic o nim nie wiedząc. Nawet nie wiedział czy może mu zaufać, ale cóż... Taki już był.
     - Mówiłeś w miejscu publicznym. Każdy kto chciał mógł to usłyszeć - powiedział po czym dał sobie chwile przerwy - Jestem zwykłym podróżnikiem. Po prostu uwielbiam pakować się w ciekawe rzeczy.
Słowa te mężczyzna mógł różnie zinterpretować. Najpierw trzeba było dowieść, że chłopak nie ma wobec niego złych zamiarów, a potem dogadać się z nim. Nie wiedział czy się uda, ale warto spróbować.

Offline

 

#356 2016-07-21 15:41:16

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Miasto portowe


       Się dobrało dwóch poszukiwaczy przygód. Łączyła ich wspólna zajawka ale czy się skumplują? Cóż, to się okaże już za niedługo. Póki co nawiązała się rozmowa, z której w sumie nie wiele póki co wynikało. Obaj trzymali tajemnicę o swej specjalizacji w tajemnicy co było oczywiście mądrym posunięciem. Jeżeli miałbym powiedzieć jak brzmi pierwsze nieoficjalna zasada każdego ninja to brzmiałoby to coś w stylu: Nigdy nie ujawnił swojej tożsamości, chyba że ktoś Ci za to dobrze zapłaci. W tej jednak chwili żadne pieniążki nie wchodziły w grę a wymiana informacji była równie niemożliwa z prostej przyczyny. Obaj wiedzieli równie mało na temat domniemanych piratów. Szczerze mówiąc, słowo "piraci" brzmiało dosyć niedorzecznie ale patrząc na ten świat, gdzie po ziemi chodzą shinobi, potrafiący władać żywiołami i przeróżnymi technikami, to akurat piraci wypadali aż nadto przeciętnie i normalnie.  Od początku było widać, że Uchiha ma nieco buntowniczy charakterek, za to Kiyoshi jest raczej spokojnym jegomościem, lubiącym nieco sarkastycznie podejść do tematu. Zgrali się jak nic.
        Tymczasem, gdy dwóch ninja rozpoczęło konwersację, w ich kierunku zmierzała stara babuleńka, trzymając w ręku koszyk z warzywami. Wolnym, starczym krokiem przemknęła obok rozmawiających, biorąc za cel drzwi pewnego mieszkania. Nie pukała jednak, a po prostu wyciągnęła kluczyk, który znajdował się w kieszeni jej płaszczyka by za chwilę zniknąć w głąb budynku, zatrzaskując za sobą drzwi. Albo miała na tyle siły by to zrobić, albo miała w domu otwarte okno i przeciąg zrobił swoje bo wrota huknęły jak złe. Panowie chyba w czepku urodzeni.

Offline

 

#357 2016-07-21 16:26:25

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    Na mojej twarzy pojawił się po chwili grymas lekkiego podirytowania. Owszem, było to w miejscu publicznym ale starałem się mówić w miarę cicho więc nie każdy powinien móc usłyszeć dokładnie słowo w słowo, a co oznaczało, że ten tutaj koleszka bezczelnie podsłuchiwał. Jednak po chwili uspokoiłem się i zacząłem obmyślać plan działania. Spławić go nie mogłem bo nabrałby jedynie większych podejrzeń a jakby zaczął jeszcze chodzić za mną wtedy i ja był bym pod celownikiem. Po około kilku sekundach w mojej głowie zrodził się dość zabawny pomysł, który postaram się zrealizować w całości. Podszedłem pod nieznajomego i spojrzałem mu prosto w oczy. Na mojej twarzy zagościł niewielki uśmieszek po czym przeszedłem na jego prawą stronę i pochyliłem lekko głowę bliżej jego. Odczekałem chwilę i zacząłem szeptać. - W porządku, masz mnie. Też jestem zwykłym podróżnikiem łamane przez poszukiwacz skarbów. Legenda o piratach zarządzających tym portem a także ich bogactwie wzbudziła w mojej rodzinnej wiosce nie lada sensację i postanowiłem wybadać czy to aby na pewno prawda. Każdy chciałby wejść w posiadanie tych wszystkich bogactw jakie posiadają piraci na całym świecie więc zgodzisz się ze mną mój młody przyjacielu, że nie każdy oparł by się pokusie, prawda?
    Gdy tak do niego mówiłem i wewnątrz śmiałem się z tego zauważyłem jak pewna staruszka z zakupami zbliża się do naszej pozycji. Wyglądała niewinnie choć po chwili przypomniałem sobie jak tamten kupiec mówił o starszej pani, która powinna mieszkać gdzieś w tej okolicy. Istniało duże prawdopodobieństwo, że to właśnie ona, lecz poczekałem na to aż dojdzie do celu, o ile ten znajduje się tutaj. Choć z drugiej strony nie wyglądała na stukniętą, była bardziej normalna niż tamten mężczyzna. Mimo tego obserwował ją uważnie aż ta doszła do jednego z mieszkań i udała się wewnątrz zamykając drzwi z ogromnym hukiem. Spojrzał ponownie na nowego towarzysza i pomyślał przez chwilkę. - Widzisz, to jest pierwszy etap moich a raczej teraz naszych poszukiwań. Od tamtego kupca wiem, że ta staruszka może mieć coś z nimi wspólnego choć nie ma stu procentowej gwarancji. Wypadałoby przyjrzeć się temu budynkowi lecz moim przypadku będzie to dość podejrzane natomiast Ty możesz udawać bawiącego się dzieciaka i sprawdzić co kryje się w środku po przez okna. - Następnie odsunąłem się o jeden metr i spojrzałem na chłopaka kiwając jednocześnie głową w kierunku mieszkania aby podjął się zadania i zaczął od razu.

Ostatnio edytowany przez Suoh (2016-07-21 16:32:20)

Offline

 

#358 2016-07-21 23:15:09

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Miasto portowe

Po słowach chłopaka można było zauważyć na twarzy mężczyzny podirytowanie. W sumie nie ma się co dziwić kiedy piętnastoletni chłopak odzywa się tak do dużo starszego od siebie faceta, ale cóż... taki urok bycia nastolatkiem. Każdy kiedyś przez to przechodził, więc na pewno nie jeden wie o czym teraz piszę. W każdym razie wróćmy do tematu. Mężczyzna przez długi czas nic się nie odzywał, aby za chwilę podejść blisko do chłopaka od boku, po czym nachylił się pod jego uchem i wyszeptał parę zdań. Trochę rozczarowało to chłopaka. Widać było, że całkowicie się od siebie różnią. Chłopak miał gdzieś bogactwa, nie chodziło mu o to. On zdobędzie coś innego, coś co bardziej pożąda niż sława i bogactwo.
- Nie chodzi mi o żadne bogactwo. Nie chce pieniędzy, klejnotów czy drogiej biżuterii. Jeżeli naprawdę uda nam się znaleźć coś takiego to wszystko jest Twoje - powiedział ze spokojem ale obojętną twarzą do mężczyzny.
     Po tych słowach chłopak również zauważył jakąś staruszkę. Czy to możliwe, że to o niej mówił tamten sprzedawca? Jeżeli tak to ich cel jest tuż przy nich, dosłownie na wyciągnięcie ręki. Jednak nie spodobał się chłopakowi pomysł który zaproponował jego nowy towarzysz. Dlaczego miał zakradać się do czyjegoś mieszkania wiedząc, że ktoś jest w domu? Spojrzał się na mężczyznę po czym jeszcze raz na okno.
- Niech będzie - powiedział.
Zakapturzony zanim podszedł do okna upewnił się czy nikt nie patrzy w jego stronę, a następnie przez okno sprawdził czy staruszka przypadkiem nie stoi gdzieś tam. Jeżeli stoi to po prostu stara się kątem oka obserwować co się znajduje w środku, jeżeli jej tam nie ma, chłopak od razu wchodzi do środka i rozgląda się dookoła przy tym idąc na palcach najciszej jak umie.

Offline

 

#359 2016-07-25 00:05:36

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1406

Re: Miasto portowe


       A jednak się jakoś dogadali. Suoh, nie chcąc ściągać zbytniej uwagi osób pośrednich, postanowił przedstawić się chłopakowi i przekazać swe plany by ten zamiast siedzieć mu na ogonie, wspomógł go w sprawie. Oczywiście Kiyoshi nie był zwykłym podróżnikiem ale i Uchiha nim nie był więc póki co obaj wkręcali siebie nawzajem. Piętnastolatek przystał na propozycję Suoha, chodź jego motywy wciąż są nie jasne w tej sprawie, skoro o hajs nie chodzi. Młodzieniaszek podskoczył do okna i zaczął rozglądać się po mieszkaniu, by wyszukać staruszki, chodź nie do końca chyba obaj wiedzieli po co. Uchiha wyczuł wolny moment i wparował do mieszkania babulinki, starając się chodzić na paluszkach. Niestety nie był w stanie niczego dostrzec ale za to mógł coś poczuć. Starzy ludzie zawsze pachnąć w dość specyficzny sposób i właśnie taki aromat dopłynął do nosa Uchihy. Co ciekawe, dochodził on zza jego pleców. Gdy ten obrócił się by sprawdzić ten zapachowy fenomen, zobaczył iż ów babcia stoi za nim.
       - A Ty co tu robisz mały urwisie?! Wpadła Ci piłka do mojego mieszkanka? Swoją drogą nie powieneś się kręcić tutaj bez rodziców. Za dużo ludzi chodzi na targ i  łatwo się zgubić. Przyszedłeś tutaj z kimś? - Babcia spojrzała na szafeczkę, otwierając ją na oścież tak, że prawie zdzieliła drzwiczkami w twarz Uchihy. - Gdzie ja miałam te ciasteczka?
       Suoh był w stanie dostrzec całe zdarzenie z racji iż Tsuyokumi zostawił za sobą otwarte okno a wszystko działo się w pomieszczeniu, do którego wskoczył. Czy Kiyoshi zainterweniuje? Czy Uchiha, wyjdzie z problemu obronną stroną? Czy babcia znajdzie ciastka? Tego dowiemy się w następnym odcin... znaczy poście.

Offline

 

#360 2016-07-25 10:49:03

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Miasto portowe

    A jednak mój plan powoli wchodził w życie i pierwszą fazę miałem już za sobą. Aż trudno mi uwierzyć, że białowłosy jegomość bez żadnych wątpliwość uwierzył w to co powiedziałem. Chociaż z drugiej strony kłamstwa tam było niewiele więc raczej nie miał wyboru biorąc pod uwagę fakt, że to On chciał dołączyć do mnie a nie na odwrót. Wszelkie niezbędne informacje podałem mu bez żadnych ograniczeń po czym przyglądałem się jak odwala część roboty za mnie. Jednak to co zaczął wyczyniać wywołało u mnie ogromne zdziwienie i lekkie zażenowanie, że muszę brać w tym wszystkim udział. Wolałbym w tej chwili znajdować się bardzo daleko od tego miejsca, ale niestety muszę wypić piwa, którego sobie naważyłem. Byłem przekonany, że mój nowy, ale tymczasowy partner nie co pomyśli i postanowi rozpocząć operację na tyłach budynku a nie od frontu, gdzie prawie każdy widzi nas jak na dłoni. - O rany... - Powiedziałem po cichu opierając swoją dłoń na czole i kręcąc lekko głową na boki. Przecież to będzie totalna katastrofa a jeżeli nikt nas nie przyłapie to przynajmniej nie będziemy oskarżani o włamanie albo kradzież. Mimo tego chłopakowi najwyraźniej dopisało szczęście i nikt nie przyuważył jak wchodzi do środka, wewnątrz poczułem ulgę, ale to jak poradzi sobie w środku wywoływało u mnie dozę niepewności.
    Pierwsze kroki zostały już wykonane przez młodego, teraz wystarczyło się rozejrzeć, sprawdzić dziwnie wyglądające miejsca i zbajerować staruszkę aby nie sprawiała problemów. Rozejrzałem się dookoła czy aby na pewno nikt nas nie obserwuje a następnie spojrzałem kątem oka na pozostałe okna znajdujące się od frontu aby w razie czego dostarczyć niezbędnych informacji na temat położenia kobiety. Niestety, nim się spostrzegłem kobieta znajdowała się tuż za białowłosym, lecz na szczęście nic nie podejrzewała. Jego młody wiek uratował nam w pewnym sensie tyłki i można było zacząć główną część przedstawienia. Usłyszawszy wszystko to co powiedziała staruszka podszedłem do okna, które młody zostawił otwarte a następnie wsadziłem głowę tak aby móc rozejrzeć się po pomieszczeniu w celu zauważenia czegoś dziwnego, niezwykłego i podejrzanego. - Witam szanowną damę, chciałbym ogromnie przeprosić za mojego... siostrzeńca. Ubzdurał sobie, że gdzieś tutaj wielcy piraci ukryli swoje kosztowności, może Pani w to uwierzyć? - Roześmiałem się lekko po czym kontynuowałem. - Aż dziw uwierzyć, że taki stary byk jak On nadal wierzy w takie bajeczki. I co, udało Ci się coś znaleźć? - Ostatnie zdanie wypowiedziałem  w kierunku chłopaka mając nadzieje, że On jak i staruszka odbiorą to jako sarkazm, ale jeśli tamten kupiec miał rację i trafiliśmy na odpowiednią osobę to nie zdziwiłbym się jakby nagle zaczęła opowiadać wszystko co wie na temat wspomnianych wcześniej piratów.
    W takich sytuacjach nie czułem się jak shinobi tylko jak jakiś aktor, który występuje w luźnym przedstawieniu. Dzięki temu mogłem nie co odetchnąć i poczuć się zupełnie jak inna osoba odstawiając na bok takie wartości jak klan czy samodoskonalenie. Jednak mimo wszystko nie może to trwać wiecznie i trzeba czasem wrócić do prawdziwej rzeczywistości i stawić czoła sprawom najwyższej wagi. Miałem lekkie wątpliwości, co jeśli trafiliśmy pod zły adres i staruszka nic nam nie powie? Gdzie wtedy powinniśmy zacząć szukać?

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.pokefireonline.pun.pl www.paranienormalne.pun.pl www.fizykamedyczna.pun.pl www.herosofpoland.pun.pl www.grabakugan-pbf.pun.pl