Ogłoszenie


#41 2013-08-12 14:45:20

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Szatnia uczestników

     Pożegnałem się z moim znajomym, który wychodził już na arenę. Sam przemyślałem wszystko co dotyczyło mojej osoby na tym turnieju i tego, że miałem więcej wolnego czasu. A co jeżeli zaliczą, że walka się po prostu nie odbyła bo żadna osoba z walki nie stawiła się na arenę? Westchnąłem i kończąc już swoje ramen wstałem od stołu.
     Rozejrzałem się raz jeszcze po szatni ale nie zauważyłem Hiyokie'ego. Od czasu naszego ostatniego spotkania strasznie się zmieniłem i zyskałem sporo doświadczenia. Ciekawe czy starczy to by go pokonać przynajmniej tym razem, kiedy walkę będzie oglądać Mamoru wraz z Gamattem. Wzruszając ramionami ruszyłem tyłek na swoją arenę.

zt -> Arena 4

Offline

 

#42 2013-08-12 16:10:03

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Szatnia uczestników

       Ryo spojrzał się spode łba na Akane, gdy ta doń odezwała. Na jej słowa, zbudziła się w nim cząstka jego własnego umysłu, chcąca jasno stwierdzić, co rzeczywiście się w nim zmieniło od ostatniego spotkania i że zmiana wyglądu jest najmniej istotna. Na jej, a także swoje szczęście, nie powiedział nic i przemilczając wszystko cichym, ledwie dosłyszalnym warknięciem.
       Uznał, że to najwyższa pora, aby wyjść już na arenę. Kuriozalnie zachowujący się Akamichii, wciskający do swych pulchnych ust jadło serwowane przez Namikaze, zdążył już to zrobić, a Ryo nie miał żadnych wątpliwości, że to on jest jego przeciwnikiem. Doskonale słyszał, jak ten się przedstawiał w namiocie zapisów i doskonale pamiętał jego butność i pewność siebie, a także jasną deklaracje należności do elity Samotników. Musiał więc być rzeczywiście kimś wyjątkowym.
       Zsuwając się delikatnie ze swojej pryczy, poszedł w stronę drzwi i zniknął zaraz za nimi, niespiesznym krokiem kierując się na arenę.

[z/t Ryo Kiyoshi(wyrzutek) vs Yoh Akamichi (2)]

Offline

 

#43 2013-08-12 19:00:35

Alcor

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-07-20
Posty: 94

Re: Szatnia uczestników

Wchodząc do szatni ogarnęło mnie zdziwienie. Była to pozytywna reakcja, bo byłem pewien, że warunki nie będą zbyt dobre. Jednak kiedy zauważyłem mnóstwo łóżek, odgrodzonych parawanem, byłem pod wielkim wrażeniem. Chwilę przed walką ze stresu udałem się łazienki. Po załatwieniu swych potrzeb porozglądałem się jeszcze wśród pomieszczenia. Zastanawiałem się, na kogo mogę trafić...
Widząc twarze tych wszystkich uczestników powiedziałem do siebie: - Tylko we mnie jest brak pewności siebie? Cóż. Życzę im wszystkim śmierci.
Sam byłem zdziwiony swoimi słowami, jednak po chwili postanowiłem udać się na walkę, której wynik był z pewnością przesądzony.
z/t -> Arena [R6] Alcor vs Ayane

Offline

 

#44 2013-08-13 17:54:49

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichuza wniósł ciało dziewczynki do szatni, które po drodze cały czas leczył, chciał bowiem jeszcze przez ten czas przytrzymać ją przy życiu. Gdy wszedł do pomieszczenia, położył młodą Hotaru na łóżku oraz zwrócił się do kobiety medyk, która tuż po Futago miała się nią zajmować.

- Proszę mi zaufać - Położył jedną rękę na sercu, by drugą wciąż przytrzymywać jej rytm serca. - Posiadam niezawodne zastosowanie w takich przypadkach. To nie pierwszy raz gdy ktoś chciał przy mnie popełnić samobójstwo, a ja mu na to nie pozwoliłem. Po pierwsze trzeba zwiększyć moc leczenia, poprzez dodatkową pomoc, niestety nie pani, ponieważ nasza chakra może się nie zgrać.

Po tych słowach, z pod płaszcza Ichuzy, dosłownie wyszedł przebudzony Ichaza, to mógł być bardzo dziwny widok, przypominał normalnie narodziny nowego dziecka. Brat przetarł oczy, rozciągnął się oraz z kapryśną mina podszedł od drugiej strony łóżka, tam nastawiając swoje ręce i także biorąc udział w leczeniu dziewczynki. Ichuza na chwilkę przystał i złożył kilka pieczęci, by przyzwać swojego summona - ślimaka. Oczywiście była to pomniejsza wersja Katsuyuu, cała by się tutaj nie zmieściła. Ślimacza królowa położyła się więc na ranie Hotaru (bezboleśnie) i zaczęła proces regeneracji komórek. Jeżeli Ichuza dobrze wyliczył wszystko, serce trafione zostało bezpośrednie, dlatego istnieje tylko dziesięć procent szans, iż Hotaru przeżyje. Musiał się starać, w innym wypadku dziewczynka umrze na wylew.

Bracia nie podnosili głów z nad łóżka, przy którym klęczeli. Chcieli w ten sposób pokazać, że na coś ich stać. Może i tamta medyczka była wyszkolona, lecz jednak przy leczniczym summonie i dwójce wyszkolonych medyków powinna odpuścić i zrozumieć prawdziwe intencje obydwojga. Dobrze by było jakby w tym czasie zmieniała wycierała krew, spływającą po ubraniach Hotaru. O czym ówcześnie Ichuza poinformował.

Offline

 

#45 2013-08-13 20:08:58

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Szatnia uczestników

Dziewczyna przyjrzała się Ichuzie z powątpiewaniem, jednak jedno było pewne to że dziewczyna żyję było tylko i wyłącznie jego zasługą. To już świadczyło o nie małych umiejętnościach tajemniczego medyka, w końcu utrzymanie przy życiu kobiety z kunaiem wciąż tkwiącym w sercu było niezwykłym czynem. Oznaczało to że mężczyzna musiał bez przerwy odnawiać uszkodzoną tkankę, która na nowo się niszczyła. Bez wątpienia bardzo bolesna kuracja, ale w tym momęcie jedna z niewielu możliwych.
- Dobrze, zaufam Ci, ale nie dlatego że chcę po prostu sama sobie nie poradzę, lecz ją a ja wyjmę kunai. - powiedziała dziewczyna nieco podenerwowanym głosem, widać było po niej że może i posiadała sporą wiedzę, ale praktyki żadnej. Trzęsącymi się rękami usunęła obiekt znajdujący się w ciele kobiety i uważnie obserwowała poczynania mężczyzny.

Offline

 

#46 2013-08-13 23:10:38

Mamoru

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-03-14
Posty: 66
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton [?]
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 35 lat

Re: Szatnia uczestników

Wparowałem do szatni niczym wściekła bestia. Póki nie dotarłem na miejsce nie potrafiłem opanować własnej chakry, która dała o sobie znać osobom znajdującym się w pobliżu. Byłem wściekły. Nigdy nie uważałem jej za osobę w pełni normalną, chociaż okazji do obserwacji nie miałem zbyt wiele. Nie sądziłem jednak, że ona jest... chora psychicznie. Cóż innego mogło ją popchnąć do podobnego czynu? Na pewno nie ktoś z zewnątrz. Aymaya błyskawicznie wykryłaby GenJutsu.

Asami podeszła to ciała, nie zważając na znajdujących się przy niej medyków i summona. Ze spokojem wyciągnęła rękę i przyłożyła do głowy dziewczyny. Po dosłownie pięciu sekundach odwróciła się do mnie i jednoznacznym ruchem głowy dała mi znać, że nie uda się jej uratować.

Prawdę mówiąc nie było mi jej szkoda. Bardziej żałowałem swojej decyzji dotyczącej jej udziału tutaj. Przecież równie dobrze mogła zabić się w domowym zaciszu, bez świadków. Świadków, którzy teraz na pewno będą pamiętać klan Senju, lecz nie tak jak tego oczekiwałem. Kto wie jak tłum zareaguje, być może nawet świadomość, że swoje tyłki usadowił na mojej budowli nie zmyje tej hańby.

Nie było sensu się nad tym rozwodzić. Musiałem zacząć działać.
- Odsuńcie się od ciała, z łaski swojej...

Jeszcze raz poprosiłem Asami, żeby potwierdziła zgon. Tak też się stało. Nie zastanawiając się dłużej złożyłem pieczęć i przy pomocy Mokutona osłoniłem ciało leżące na łóżku. Wyglądało to niczym trumna, z dużym symbolem Senju wzdłuż miejsca spoczynku Hotaru. Następnie stworzyłem drewnianego klona, którego zadaniem jest pilnowanie zwłok, do momentu zakończenia turnieju. Wszystko to powinno sprawić, że obejdzie się bez nieprzyjemnych widoków i, całkiem możliwe, zapachów.

Po wszystkim wymieniłem spojrzenia z wszystkimi obecnymi i stanowczym tonem powiedziałem:
- W imieniu klanu Senju i swoim przepraszam za całe to zajście i dziękuję tym, którzy zdecydowali się pomóc.

Razem z Asami i Amayą wróciliśmy na swoje miejsce, nie unikając spojrzeń wszystkich oglądających...

[zt -> Trybuny]


[img][/img]



OCHRONA [NPC]: Amaya

Offline

 

#47 2013-08-14 00:29:20

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichuza dbał o stan dziewczynki, który niestety się nie poprawiał, choć próbował z całych sił utrzymać ją jeszcze przy życiu. Nie robił tego dla własnych celów, DNA takiej osoby nie przydałoby mu się, ponieważ nie jest ona jeszcze doświadczona, robił to ze względu na własne serce, była jeszcze młoda, reagował natychmiastowo. Wnet do jego pomocy przyłączyła się kobieta Namikaze, która ostrożnie usunęła ostre nażęcie od serca Hotaru, co spowodowało nagły wyciek krwi, tym także musiała się zająć, by nie zalać całej podłogi. To był już koniec jej życia, nie dało się go uratować. Gdy właśnie to stwierdzał jego oczom ukazał się Lider Senju.

Nie był ucieszony na ten widok, choć bardzo go podziwiał, właściwie to współczuł mu w głębi serca. Bez problemu odsunął się już od zwłok, kiedy podeszła jego asystentka, by sprawdzić stan dziewczynki. Po tym pozostało przygotowanie podłoża drewnianego, czyli po prostu trumny. Ichuza spojrzał smutny na lidera, który wyglądał na poddenerwowanego, bardziej niż przejętego śmiercią. Być może była to jego wina, być może nie, a Futago potrafi bez problemu oceniać ludzkie emocje.

- Przykro mi... - Powiedział bardzo cicho, lecz wystarczająco by Mamoru go usłyszał - Moje kondolencje...

Podszedł w jego stronę, spojrzał mu w twarz i lekko poklepał po ramieniu, wiedział, iż taka osoba na pewno w głębi serca jest silna i mimo wszystko nie przejmie się tym doszczętnie, by emocje mogły górować. Zostawił więc ją bez słowa i skierował swe kroki w stronę trybun, by tam udać się dalej oglądać pozostałe walki. Z tego co później udało mu się zaobserwować, Mamoru poczynił to samo, gdy już pozostawił klona do opieki nad martwym ciałem dziewczynki.

[z/t -> Trybuny]

--------------------------------------------------------------------------------
[Edit post ze względu na niedopisanie co poczyna Ichaza, zapomniałem o nim]

Ichaza siedział także spokojnie przy chłopaku, lecz gdy został zmuszony do odsunięcia, w ogóle odszedł w kąt. Spojrzał tylko ukradkiem na swojego brata i wycofał się w zaciszne miejsce, na tyły, być może do łazienki. Szukał miejsca w którym nikt go nie znajdzie, to na pewno musiała być toaleta, no ale nie ważne. Wrócił się z powrotem i poszedł kupić jeszcze jeden karnet na wejściówki, tak by człowiek skaner go nie znalazł. Chodziło o to, że gdyby pojawiła się dodatkowa osoba, Namikaze mogli by to wyczuć, a Ichu nie chciałby płacić dodatkowej kary. Tak więc udał się szybko po jeszcze jeden karnet, dał co było potrzeba i wrócił. Wnet mógł do siebie zaprosić jeszcze jednego, niespodziewanego gościa.

Poszedł ponownie w te zaciszne miejsce. [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Gość jaki nagle się pojawił był bardzo dziwny, taki nietypowy, sam Ichuza nie wierzył, że jeszcze takiego kiedyś ujrzy, ten strój, ten wygląd, coś na prawdę nietypowego. Wystawił on jedną rękę do przodu. Zaś Ichuza odparł mu szybko:

- Nie ! To jeszcze nie czas na ten moment, na razie chciałbym byś poobserwował ze mną walkę pozostałych osób - Powiedział z uśmiechem oraz rozkazał palcami opuścić mu dłoń. Do kieszeni przy jego płaszczu włożył karnet, a razem już skierowali się w stronę trybun. Jedyną myślą Ichazy w tym czasie to było tylko, co ten Ichuza może teraz poczynać.

[z/t Oboje -> Trybuny]

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2013-08-15 22:26:40)

Offline

 

#48 2013-08-16 16:52:23

Yoh

Samotnik [Akimichi]

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 38
Klan/Organizacja: Samotnicy
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42

Re: Szatnia uczestników

       Pulchny człowiek wszedł do szatni razem z Ichuzą, który pomógł mu wstać oraz przyjść tutaj. On miał się zająć jego ranami oraz złamaną nogą. Głupim byłoby nie zaufać medykowi, który dobrze zna się na swojej dziedzinie. Yoh szybko znalazł dla siebie wygodne miejsce - łóżko. Tam położył się i wyprostował wszystkie kończyny, robił to tak by nie naruszyć nogi. Była i tak już dobrze uszkodzona, dwie kości były złamane, z tym, że jedna była tylko przesunięta, wynikiem złamania drugiej. Zadaniem Ichuzy było więc nastawienie kości, by dobrze się zrosnęły w dalszych etapach życia Yoh'a. Będzie to jednak problem, nogi są dosyć grube, umięsnione, lecz pokryte fałdami tłuszczu.

       - Przydałby się bandaż i trochę gipsu - uśmiechnął się - Lecz ufam Ci, rób to co uważasz za słuszne, pozostaję na twoją łaskę - Zamknął oczy i czekał na dalsze zabiegi tejże operacji, oby wyszły z niej same dobre rzeczy. I niech Ichuza nie waży się nastawiać przypadkiem drugiej nogi, która nie jest złamana, gdyby tylko mu się pomyliło...


http://i.imgur.com/WIwJx64.png

Offline

 

#49 2013-08-16 16:57:20

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichuza pomógł wnieść grubaska na miejsce, na łóżko, na którym lada moment się już uwalił. Ściągnął jego buty, nie miał przy sobie brata, będzie musiał wszystko zrobić sam. Było to trochę upokarzające, ale taka już praca medyka. Obejrzał on dokładnie stan nogi oraz bez problemu stwierdził, iż na prawdę jest złamana w dwóch miejscach, jednak stan nie jest bardzo poważny. Uśmiechnął się lekko w jego stronę, po czym z torby wyciągnął zestaw lekarski.

- Powiadasz, że posiadam u ciebie dług wdzięczności - Zaśmiał się lekko - No nie ważne. Co sprowadza Cię na turniej ? Rada Cię wezwała czy może jakiś inny powód? Słyszałem, że jesteś Samotnikiem tak samo jak ja, więc wypadałoby się poznać, w końcu czeka nas lekko długa wspólna przygoda - Ponownie się uśmiechnął, gdy walną tekst w formie żartu, cały czas zajmując się poszkodowaną raną Akimichi'ego. Oznacza to, że nie będę się rozpisywał jak wyglądały poszczególne etapy leczenia, po prostu Ichuza się tym zajął, wdając się w rozmowę z grubaskiem. Chciał na początku poznać prawdziwy powód jego wystąpienia w tym turnieju, w końcu odpadł już pierwszej rundzie, tym samym nie za wiele osiągając w swym życiu.

Gdy ten przystanie na rozmowę i także się w nią wda, Ichuza będzie miał większe pole do manewru, tylko musi być pewien, że Yoh chętnie odpowiada na jego pytania, wnet powie już wszystko, wszystko to co Futago mu zagra.

Offline

 

#50 2013-08-16 17:08:59

Yoh

Samotnik [Akimichi]

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 38
Klan/Organizacja: Samotnicy
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42

Re: Szatnia uczestników

       Yoh nie wyczuł nic złego w głosie Ichuzy, wydawałoby się nawet, że ten głos był bardzo miły. W jego oczach widać było chęć pomocy jaką niesie ze sobą w życiu. Akimichi postanowił tak jak to było napisane "wdać się w rozmowę", bez problemu odpowiadając na jego pytania. Przedtem jednak musiał się zastanowić, by on także mógł jakoś nawiązać nową znajomość, w końcu osoba, która mu pomaga jest Samotnikiem. A to prawda, u niego wciąż ma dług wdzięczności.

       - Wystartowałem w turnieju z własnej woli. Chciałem przetestować swoje umiejętności i na pewno mi nie powiesz, że nie są słabe. Po prostu trafiłem na przeciwnika, znacznie lepszego ode mnie, nie mogłem nic poradzić na moje techniki. Zrobiłem głupstwo na samym początku pojedynku, lecz nie żałuję. - zaśmiał się głośno - Dawno się już tak nie bawiłem ! - Krzyknął oczy z podekscytowaniem, śmiał się kiedy to Ichuza zajmował się jego nogą, gdy w pewnym momencie poczuł ból nastawiania bodajże. Z jego ust poleciały dwa przekleństwa i długie słowo "ałł". Takie uczucie na prawdę jest ciężkie, lecz gdy na chwilkę minęło, Akimichi z przymróżonymi, lekko załzawionymi oczami, zapytał - Mniemam, że ty także przyjechałeś tylko na turniej by oglądać walki, czy masz jeszcze jakiś inny powód swojego przybycia?
   
       Zapytał z czystej ciekawości. Czekając na odpowiedź, zaciskał pięści z bólu oraz szczękę, przed tym nadchodzącym.


http://i.imgur.com/WIwJx64.png

Offline

 

#51 2013-08-16 17:18:56

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

- Właściwie to - I zaczęła się prawdziwa rozmowa - Widzisz jestem takim samym samotnikiem jak ty, ja natomiast zostałem wybrany na turniej z znacznie innego powodu. Dostałem od rady zgłoszenie znalezienia pewnej osoby, bardzo ważnej dla mnie, ponieważ z tego co słyszałem ma zostać prawą ręką lidera naszej grupy. Nie powiem zapowiadało się bardzo ciekawie, lecz musiałem przejść kilka wyzwań, które nie były bardzo miłe. Spotkałem kobietę imieniem... kurde - Zatrzymał swe słowa na chwilkę - Nie pamiętam jak jej było, no ale powiedziała, że jest pewna osoba, która zna miejsce położenia mężczyzny, którego szukam... Jak już pewno wiesz oczywiście chcę z nim tylko porozmawiać, pragnę by wrócił ze mną w nasze rodzinne strony.

Ichuza uśmiechnął się znowu będąc już praktycznie w połowie operacji, jaką będzie musiał przebyć Yoh, mam nadzieję, że ten także odpowie jakoś na tekst, który bardzo cicho Ichuza rzucił w jego stronę. Specjalnie znaleźli takie miejsce, by nikt ich nie słyszał, a rozmowa stawała się coraz cichsza i cichsza...

Offline

 

#52 2013-08-16 17:31:17

Yoh

Samotnik [Akimichi]

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 38
Klan/Organizacja: Samotnicy
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42

Re: Szatnia uczestników

       - Ciekawie, że pochodzimy z tych samych stron, kto wie, może nawet kiedyś nasze rodziny były połączone - Uśmiechnął się na pół twarzy, był pociesznym grubaskiem, który chciał by rozmowa przybrała jak najbardziej wesołej atmosfery, w końcu jeszcze nic nie wiedział, a to go nie powiem bardzo interesowało - A możesz mi powiedzieć kogo szukasz? Znam w tym świecie wiele ludzi, poza tym wiele faktów z życia codziennego, dawno nie wracałem do naszej siedziby, głównym moim zadaniem to praktycznie pałęsanie się po świecie, a ja bardzo chętnie wysłucham twej wypowiedzi do końca, po czym postaram Ci się pomóc w znalezieniu osoby, której tak bardzo pragniesz, więc jak? Powiesz mi?

       Dla Yoha bardzo liczyły się istotne fakty całej tej zagadki, kto wie, może nawet zaczął coś podejrzewać. Na pewno domyślił się, iż mężczyzna, który go operuje chce zostać liderem grupy do jakiej sam należy już od tak dawna. Mimo wszystko Yoh ma u niego dług wdzięczności, więc postara się go spłacić wszelkimi możliwymi informacjami, tylko niech na początku Futago wypowie słowa osoby, której tak bardzo szuka. Zobaczymy co da się z tym zrobić.

Ostatnio edytowany przez Yoh (2013-08-16 17:31:46)


http://i.imgur.com/WIwJx64.png

Offline

 

#53 2013-08-16 17:39:36

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichuza lekko zmrużył oczy na jego słowa, jego brwi znacznie się obniżyły, a ruchy rąk, którymi operował nogę znacznie zwolniły. Przełknął ślinę i wypowiedział słowa, które mogą niestety nie usatysfakcjonować grubaska:

- Widzisz, szukam mężczyzny, który już chyba zapisał się na kartach historii tego świata, jednak wiem, że ty na pewno go znasz - Uśmiechnął się, wciąż szczerze, miał nadzieję, że Yoh go zrozumie, w końcu zaczął rozmowę od jak najlepszej strony - Wiem, że posiadam u ciebie jedną przysługę, za to, iż pomogłem Ci po przegranej walce wstać oraz wyleczyć. Właściwie zaraz skończę zajmować się twoją kończyną, lecz nie ważne na ten temat... Przypomniało mi się imię tej kobiety..

Przerwał na chwilkę swoje słowa, rękami nadal zajmował się złamaniem, dokładnie wysmarował nogę maścią leczniczą oraz nastawił wszystkie potrzebne kości, ustabilizował nogę Akimichi'ego z tego co podali mu medycy Namikaze. Wręczyli mu także drewniany kij, by mógł się o co podpierać. To będzie już chyba koniec jego zadania, teraz kości muszą się zrosnąć, a Yoh na jakiś czas powinien zaprzestać wojowania.

- Tak więc kobietą jaką spotkałem była Senshi, podobno bliska znajoma osoby jakiej szukam - Spojrzał na grubaska, na pewno już się domyślił o kogo chodzi - Jest ci ona pewno także dobrą znajomą, a sam fakt, iż mi zaufała musi dawać Ci jakieś powody dalszej rozmowy. Do tego dochodzi również twoja przysługa, a wiem, że ty jesteś informatorem, lecz nie martw się... pomógłbym Ci nawet bez tego faktu, lecz oczekuje teraz tylko jednego... Chciałbym byś zdradził mi miejsce pobytu [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość].

Wypowiedział jego imię oraz znowu, już chyba piąty raz się uśmiechnął. Kiwną głową na znak, iż Yoh może wstać opierając się o badyl, a teraz odpowiadając mu na jego pytanie, będzie mógł na zawsze zniknąć z jego oczu. Zobaczymy jaką ciekawą informację przekaże ten grubszy człowieczyna.

Offline

 

#54 2013-08-16 17:51:50

Yoh

Samotnik [Akimichi]

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 38
Klan/Organizacja: Samotnicy
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42

Re: Szatnia uczestników

       - Przechodzimy do bardzo nieciekawej rozmowy, powiem szczerze, owszem może bierzesz mnie za taką osobę, jaką na prawdę jestem, lecz sam nie wiem.. - Na jego twarzy pojawiła się niepewność, nie wiedział czy może zaufać osobie jaką jest Ichuza, skoro zna Senshi, kobietę informator, która nigdy nie pokazuje swojej twarzy, a dość rzadko ujawnia swoje imię to już na prawdę musi być coś. Yoh niestety nie zna chłopaka i nie może wykonać na nim żadnego testu czy podchwytliwego pytania. Będzie musiał zdać się na własną intuicję, chłopak jest dosyć młody, z tego co zdążył zauważyć przybył tutaj wraz z bratem, jednak wydaje się być bardzo miły i skromny, z chęcią pomógł poszkodowanej osobie, na pewno wydaje się być inteligentny, lecz jednak czy przebiegły. Yoh musiał postawić wszystko na jedną kartę, musiał zaryzykować, lecz przed tym zapytał jeszcze raz dla pewności - Czy jest coś dzięki czemu mógłbym Ci zaufać i powiedzieć co wiem na temat osoby jakiej szukasz? - Intencje cały czas jak najbardziej miał dobre, lecz wydawał się być niepewny, sfrustrowany i skrępowany.


http://i.imgur.com/WIwJx64.png

Offline

 

#55 2013-08-16 17:58:46

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichuza odetchnął z ulgą, bowiem wiedział, iż mimo wszystko Yoh mu ufa i nie wydaje się być bardziej inteligentny od medyka. No cóż czy łatwo te informacje było zdobyć ? No nie bardzo w końcu musiał się poświęcać. Prawdę mówiąc jeszcze tych informacji nie dobył, lecz zaraz je zdobędzie, tylko bezpośrednio wytłumaczy grubaskowi, na czym leży dana sprawa.

- Nie zrozum mnie źle drogi Akimichi. Pani Senshi obdarzyła mnie zaufaniem, ja ją także, zadała mi takie samo pytanie jak ty przed chwilą. Oczywiście, że masz pełne prawo i nawet rzekłbym obowiązek mi zaufać ! Gdyby ona tego nie zrobiła, mogła by się zawieść, dlatego ty także powinieneś bez problemu... Gdybyśmy mogli spojrzeć na to z innej strony, gdybym chciał od ciebie informacji i nie potrzebowałbym twojej ufności, po prostu zaatakowałbym Cię jako poszkodowanego i kazał wykrzykiwać miejsce pobytu osoby, której szukam, jednak tak nie jest... pomogłem Ci z czystego dobrego serca i mam wielką nadzieję, że i ty mi pomożesz... w potrzebie jaką teraz właśnie, w tym momencie... posiadam - Uśmiechnął się, przykładając swoje dłonie do serca, na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, takie niemrawy można by rzec, no ale jakiś zawsze...

Miał teraz czyste intencje, wytłumaczył pulpecikowi, iż można na prawdę mu ufać, iż nie zrobi żadnego głupstwa, tylko najzwyczajniej w świecie chce porozmawiać z daną osobą.

Offline

 

#56 2013-08-16 18:11:05

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Szatnia uczestników

       Nie od razu skierował się do szatni. Nie spieszyło mu się, wiedział bowiem, że za nim nastąpi jego kolejna walka, minie jeszcze sporo czasu. Z tego co zrozumiał, następna runda rozpocznie się dopiero wówczas, gdy skończą się wszystkie trwające pojedynki, bez znaczenia, na której arenie - większej, czy mniejszej - się toczyły. Ryo uważał, że jest to dość głupie, by musieć siedzieć bezczynnie, oczekując jak mniejsze formy życia starają się zabłysnąć w oczach publiczności. Kiyoshi zawsze stronił od sławy i od tego, aby go postrzegano jako kogoś, kto ma na nią apetyt. Szczerze przydził się zachowaniem osób, którzy niczym ośmiornice, wyciągali swe obślizgłe, śluzowate macki ku loży liderów, aby ci zwrócili ku nim swe szlachetne, wpływowe oczy.
       I choć Ryo starał się o tym nie myśleć, to nie mógł pozbyć się natrętnej ciekawości, każącej się mu dowiedzieć, czy Shinsaku go obserwował i czy uważa, że ma szansę na zwycięstwo w turnieju. Podczas pojedynku z otyłym Samotnikiem, pokazał tyle swoich umiejętności, ile uważał za słuszne. Nie chciał zdradzać swych sekretów, gdy nie było to potrzebne, szczególnie, że zdawał sobie sprawę, jak bardzo wścibskie oczy kierowały ku niemu spojrzenia, tylko czekając, aż Wyrzutek uchyli rąbek swojej tajemnicy.
       Spośród wszystkich innych uczestników, posiadających czarne bransolety, zapamiętał Akemi'ego który tak jak Ryo, również nosił opaskę na oku. Jednooki wolał nie zgadywać, czy to dlatego, że stracił swe oko, czy może uznał, iż taka właśnie panuje moda, aby ukazać tylko jedno ze swych oczu. Co najdziwniejsze i najśmieszniejsze zarazem, miał on zasłonięte dokładnie te same oko, co Wyrzutek. Przypadek?
       Pamiętał również Tamotsu, którego poznał powierzchownie na uczcie w Sashikan. Obaj nie znali się zbyt dobrze i obaj nie mieli pojęcia o swych umiejętnościach... I jeszcze Hiyoki, lodowy ninja, który zabił członka swej własnej organizacji, tylko dlatego, że ten miał odmienne zdanie, co do jego działań. Nawet Smok z Baigai wiedział o tym, aby mieć na oku białowłosego i uważnie obserwować, po której stronie drabinki turniejowej się pnie. Był zdradliwy i bezwzględny, a tacy są przecież najgorsi podczas swych walk.
       Gdy toczył pojedynek z Yohem, słyszał gdzieś z dala stłumione okryki publiczności i tumult zamieszania, powstałego podczas jednej z konfrontacji z niższej kategorii. Przez umysł Ryo przeszła wówczas niepokojąca myśl, jakoby stało się to, co nieuniknione. Ktoś zdradził swe umiejętności i udowadnił zarazem, że tak naprawdę powinien nosić czarną bransoletę. A może stało się coś zupełnie innego? Wolał nad tym nie myśleć
       Będąc na swoim łóżku, zasłonił się parawanem, z zaciekawieniem słuchając toczącej się rozmowy, pomiędzy jego byłym przeciwnikiem, a medykiem, opatrującym mu złamaną nogę. W międzyczasie regenerował chakrę, lekko sforsowaną, po użyciu kilku technik.

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-08-18 03:42:53)

Offline

 

#57 2013-08-16 18:55:58

Yoh

Samotnik [Akimichi]

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 38
Klan/Organizacja: Samotnicy
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42

Re: Szatnia uczestników

       - Zastanówmy się... - Myślał przez dłuższą chwilę, nie chciał robić pochopnych ruchów, lecz jednak wyszło na prawdę to co mówił Samotnik - To co mówisz to prawda, ona nie zaufałaby byle komu, byle jakiej osobie, która szuka kogoś bez konkretnego powodu oraz celów, to musi być to... Więc mogę Ci powiedzieć to co wiem na temat osoby, której tak bardzo pragniesz, właściwie także Cię rozumiem, wysłała Cię rada i musisz wykonać ich zadanie, by zmierzyć się ze stanowiskiem jakie Cię czeka, to nie będzie bardzo proste, bowiem Bard, którego szukasz bywa zdradliwy, rozmowa może być ciężka, dlatego najlepiej na samym początku powiedz, że jesteś ze mną tutaj, wtedy powinien Ci zaufać

       Pomyślał chwilkę, po czym zdał sobie sprawę, iż nie wytłumaczył najważniejszego faktu, tak więc dodał bardzo szybko, by Ichuza nie zaczął wysuwać pochopnych wniosków z jego słów - Powiem tylko raz, więc wysłuchaj mnie bardzo dobrze - Ściszył głos tak aby nikt go nie słyszał, tak samo jak Ichuza w swoim poprzednim poście - Gitta, osoba której szukasz znajduje się na trybunach, jednak jest on pod wpływem jutsu przemiany dlatego gołym okiem nie dostrzeżesz go od tak. Żeby Ci pomóc go rozpoznać obmyśliłem pewien pomysł, wykonam go tylko dlatego, że ty mi ofiarowałeś pomoc, więcej nie będę mógł dla ciebie zrobić. Wejdę na trybuny przed tobą i usiądę obok Gitty, znajdzie się on po mojej prawej, wnet będziesz mógł go rozpoznać

       Na szczęście mówił bardzo cicho, więc żadna osoba dookoła nie była w stanie dosłyszeć prawdziwego sensu ich rozmowy, nikt, zupełnie nikt, dosłownie szeptali. Uśmiechnął się i ruszył przed siebie, podpierając swoje ciało, grubym badylem. Wiedział, że Ichuza ruszy tuż za nim, dlatego szedł bardzo wolnym krokiem. Schodami do góry i udali się na trybuny.

z/t -> Trybuny


http://i.imgur.com/WIwJx64.png

Offline

 

#58 2013-08-17 11:43:49

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Szatnia uczestników

Nie spodziewałem się, że chłystek pokroju Hiroshiego mógł mnie pokonać. Byłem tak blisko... Czułem jak mnie nieśli. Nie było to noszenie zwycięzcy. To było noszenie na noszach kogoś, kto został dosłownie upieczony. Nie czułem bólu fizycznego - to prawda. Ale czułem coś innego... Wyczerpałem swoje ciało, moje Gekido i użycie bram nie pozwoliło mi na wygraną, co brutalnie czułem w tym momencie. Ledwie mogłem utrzymać na wodzy swoje nici. Gdy mnie zabierali, kątem oka widziałem podnoszącego się z ziemi przeciwnika, słyszałem skandowanie ludzi z klanu Uchiha. Zawiodłem Samotników... Zawiodłem Akemiego... Zawiodłem samego siebie. Ale czy porażka wyklucza mnie do końca? Nie... Nigdy tak nie było. Teraz wiedziałem gdzie popełniłem błąd, gdzie muszę się podszkolić, co ulepszyć...
Po jakimś czasie przeniesiono mnie do szatni, gdzie miał się zająć mną jakiś medyk. Leżałem na swoim łóżku i czekałem na lekarza. Gdy zajmie się moimi ranami, będę mógł oglądać resztę walk. Miałem taką przynajmniej nadzieję...


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#59 2013-08-17 14:20:18

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichaza


(Gdy Ichuza gada z Gitąą na trybunach)



Ichaza wszedł ponownie do szatni, tym razem z całkiem innego powodu. Matsuo został na trybunach, mógł cieszyć się wygraną Hiroshiego, nowego Uchiha, może coś z niego wyrośnie. No nie ważne. Medyk podszedł do przegranej osoby. Pokręcił znacząco głową w dwie strony po czym zrobił skwaszoną minę. Chciał chyba dać młodemu do zrozumienia, iż się nie postarał, tym samym za dobrze nie reprezentował Samotników.

- Zajmę się twoimi ranami, następnym razem masz uważać i pójść na całość żeby tylko wygrać... - Powiedział lekko smutnym, może poddenerwowanym głosem. Gdyby to był Ichuza znacznie inaczej by zareagował, ale Koruzonu dostał młodszego o sekundkę braciszka, często zaspanego, nie umiejącego się denerwować. Jaka szkoda. - Widać, aż tak bardzo Cię nie poturbowali... przeklęci Uchiha ciągle bawią się ogniem, masz sporo poparzeń, jednak łatwo to będzie wyleczyć...

Ichaza przystawił swoje ręce w celu zlikwidowania zaczerwieniania skóry. Nie chciał bowiem marnować swoich maści. Z rąk uwolniła się jasno zielonkawa chakra, która pokryła skórę Korozonu. Mógł poczuć ukojenie i totalny zanik bólu. Ichaza zadbał o to, by mógł się położyć, głowę oprzeć o coś miękkiego i spokojnie przeczekać do końca operacji.

Offline

 

#60 2013-08-17 14:36:53

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Szatnia uczestników

Podszedł do mnie człowiek, którego wydawało mi się, że już wcześniej widziałem. Okazał się być medykiem, najwyraźniej widział moją walkę.
- Walczył na dystans... Poza tym Uchiha - ogień i te sprawy... Sukinsyn dobrze wykorzystał to, że jestem bliskodystansowcem i nie mogłem go sięgnąć w tym dymie... Poza tym użyłem wszystkiego co miałem pod ręką aby tylko go pokonać... A ja po prostu zesztywniałem i padłem. Kakukoro nie powinni tak łatwo dawać się zabić, chyba że czegoś nie wiem o swoim klanie... - Odpowiedziałem medykowi. Czułem, jak poparzona skóra goi się. Leżałem niemal nieruchomo. Ichaza miał sporo racji w tym co mówił, ale nie miałem wpływu na ostatnią fazę walki...


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#61 2013-08-17 15:05:37

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichaza


(Gdy Ichuza gada z Gitąą na trybunach)



Ichaza dalej zajmował się ranami młodego chłopaka, trochę oparzeń na ciele to nie był dla niego problem, można by rzec nawet pikuś. Nie raz zajmował się takimi problemami, do tego jeszcze w sytuacjach bitewnych, no ale wypadałoby mu odpowiedzieć:

- Oj tak, wiem trochę na temat klanu Uchiha, wiem jakimi są mendami - Uśmiechnął się, przywracając wspomnienia po Matsuo - Jednak wiem też trochę o twoim klanie, bowiem jedna osoba z twojego klanu występuje także tutaj, jest bardzo silna i rośnie cały czas w potęgę. Dobrze by było gdybyś się od niego uczył, może nabrał byś trochę wprawy. Mimo wszystko jednak... co planujesz robić po turnieju ? - Zapytał z nutką ciekawości, może miał co do tego jakieś swoje wątpliwości, a może.. plany..

Offline

 

#62 2013-08-17 15:13:09

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Szatnia uczestników

Medyk wspomniał coś o "osobie z mojego klanu".
- Masz na myśli tego wielkoluda z zasłoniętym okiem i charakterystycznym fryzem? To mój kuzyn, Akemi. Fakt, pewnie znacznie szybciej poszłoby mi rozwijanie się, gdybym się u niego uczył. Nie wiem tylko jak z jego czasem... Zabijanie i te sprawy. Ten facet jest ekspertem od pozbawiania życia innych, w mniej lub bardziej finezyjny sposób... - Odpowiedziałem na wspominkę medyka. Zaintrygowało mnie jego pytanie.
- Zależy co masz na myśli... Wybacz, nie znam twojego imienia, sam się również nie przedstawiłem - Koruzonu, ale zazwyczaj mówią mi Koru, tak jest prościej. Nie podam ręki, bo jesteś zajęty, a nadal nie do końca mogę ruszać kończynami...

Ostatnio edytowany przez Koruzonu (2013-08-17 15:13:29)


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#63 2013-08-17 16:15:03

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichaza


(Gdy Ichuza gada z Gitąą na trybunach)



Ichuza pomyślał trochę na temat chłopaka oraz na temat tego kuzyna, słyszał przed chwilą o jego zwycięstwie nie powiem, było nie lada wyczynem. Trochę mu zaimponowało, a to na pewno jego bratu - Ichuzie.

- Tak to prawda, ten wielkolud z opaską na oku, jest potężny... - Powiedział bardzo oschłym głosem, czując lekko poczucie niebezpieczeństwa, a może raczej konkurencje w stanowisku, które chce zająć, noe nie ważne, kontynuował swoją wypowiedź. - Nie wspomniałeś jednak nic o swoich planach na przyszłość, ciężko jest tak ocenić człowieka. Masz jakiegoś mistrza czy przybyłeś sam ? Z polecenia rady czy może coś innego, hm ?

Ichuza był jak najbardziej ciekawy praktycznie całego życia Korozonu, chciał bowiem poznać lepiej wszystkich samotników, skoro już z całych sił stara się o wymarzoną posadę, która i tak pewno zostanie mu zdmuchnięta z przed nosa, przez pewny, głupie komplikacje. Mimo wszystko miał ochotę poznać chłopaka.

Offline

 

#64 2013-08-17 17:15:18

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Szatnia uczestników

Medyk był dość ciekawy mnie. Było to nieco zastanawiające, lecz nie czułem w jego głosie żadnego negatywnego oddźwięku. Zupełnie jak wywiad czy rozmowa z kimś, kogo nie widziało się przez długi czas, a chciałoby się dowiedzieć conieco o nim.
- Przybyłem tu sam, na polecenie rady. Jestem po prostu kolejnym szeregowcem, "wysłanym aby pospólstwu i innym wojownikom pokazywać potęgę Samotników". Mistrza nie mam. Chyba jeszcze nie ma osoby, która mogłaby sobie poradzić z moim nieco wybuchowym charakterkiem. A plany? Cóż... Mam marzenie... Aby klan Kakukoro był niezależny i dołączył do reszty głównych klanów. Być może kiedyś to się stanie... Na razie jednak moim celem jest po prostu przeżyć i piąć się po szczeblach kariery, jaką jest bycie shinobim... - Odpowiedziałem medykowi.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#65 2013-08-17 17:33:52

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichaza


(Gdy Ichuza gada z Gitąą na trybunach)



Ichaza ponownie wysłuchał co ma mu chłopak do powiedzenia i mógł już odłożyć ręce, iż rana, a właściwie poparzenia zagoiły się do końca. Wstał, ówcześnie klęczał, teraz mógł go poklepać po ramieniu z wyrazami współczucia, porażki jakiej poniósł.

- Jeszcze kiedyś i na ciebie przyjdzie czas młody Korozonu.. liczę, że urośniesz w siłę i będziesz godnie reprezentował Samotników, jednak jednego nie rozumiem, możesz mi wytłumaczyć co to jest shinobi ? - Zapytał bardzo ciekawie - Znam określenie ninja, bo ninja to my, ale shinobi... jeszcze nigdy czegoś takiego nie spotkałem, zresztą nie ważne zachowaj to dla siebie... Jak będziesz kiedyś potrzebował pomocy to możesz śmiało przychodzić, tylko będzie problem z odnalezieniem mnie, bowiem jestem wszędzie..

Skierował swe kroki w stronę wyjścia, by dalej udać się na trybuny, gdzie ciągle czekał na niego brat oraz Matsuo, chciał dokończyć wszystkie pojedynki i wyruszyć w stronę świata, nic innego go już nie interesowało. Tylko na sam koniec, gdy już był u progu wyjścia dodał coś do swojego tekstu, który wcześniej rzucił.

- i nigdzie zarazem.. - Wyszedł.

[z/t -> Trybuny]

Offline

 

#66 2013-08-17 17:36:11

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Szatnia uczestników

Uchiha od razu przybył tutaj po swojej walce. Nie czuł się najlepiej ze złamaną szczęką oraz z raną po wbitym Kunai. Podążając tu kuśtykał zaciskajac zęby. Po dłuższej chwili był już na miejscu. Parę  łóżek było już zajętych. Na niektórych odpoczywali, a niektórzy cierpieli. Nagle Uchiha zauważył swego  dawnego przeciwnika, Koruzonu. Zwolnił nieco kroku i powiedział:
- Dzięki za walkę. Następnym razem już walczmy na serio i nie dawaj mi fory.
Uśmiechnął się nieco i ruszył dalej, ku stronę swojego łóżka. Położył się i powiedział:
- Jest tu jakiś lekarz!?
Wtedy dopiero poczuł ból z powodu zlamanej szczęki i dziury w udzie. Miał nadzieję, że zaraz się nim zajmą. Po dłuższym czekaniu zaczął się dopiero cieszyć z wygranej. Teraz miał za zadanie przygotować się do kolejnej walki. Musi zdobyć nieco informacji o jego przeciwniku, ale na początku odpoczynek i pomoc medyczna.



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#67 2013-08-17 17:57:20

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Szatnia uczestników

Medyk niekoniecznie do końca zrozumiał to, co miałem mu do powiedzenia. Niosący śmierć, shinobi... Nie każdy zasługiwał na to miano, tak czy siak odprowadziłem człowieka do wyjścia wzrokiem. Tuż po tym dostrzegłem swojego przeciwnika sprzed kilku minut.
- Możesz poczekać na jakiegoś tutaj, albo idź na trybuny i szukaj tego, który mi pomagał. - Odpowiedziałem na jego pytanie, ale nie odnosiłem się do jego "forów". Po mojej myśli był fakt, że wierzył w coś takiego.
- I wybacz za szczękę, nie sądziłem, że masz takie kruche kości. - Dodałem, po czym ruszyłem za Ichazą na trybuny, aby oglądać pozostałe walki.
z/t -> Trybuny


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#68 2013-08-18 03:42:30

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Szatnia uczestników

Powolnym krokiem wszedłem do szatni uczestników. Ku mojemu zdziwieniu panował tutaj niemalże taki tłok, jak na trybunach. Oczywiście w swoim odczuciu byłem bardzo subiektywny, było to po prostu skonfrontowanie wyobrażenia o pustej szatni z rzeczywistością.
    Przy wejściu minąłem Koruzonu, mojego niedoszłego rywala. Musiałem przyznać, że robił dość niepokojące wrażenie, toteż poniekąd odetchnąłem w duchu, że nie stanie na mojej drodze.
    Tymczasem wchodząc do szatni, mój wzrok spoczął na Hiroshim, który wołał któregoś z lekarzy o pomoc. Miałem nadzieję, że do walki ze mną będzie w pełni zdrowy, choć w głębi duszy chciałem, by było inaczej. Wiedziałem, że ten osobnik przy pełni sił mógł mnie wyeliminować z turnieju. Postanowiłem jednak nie przewidywać wyniku spotkania i nie dołować się. W końcu każde z nas wygrało po jednym pojedynku, a szansa na wygraną jest równa szansie porażki.
    Z przemyśleń wyrwał mnie widok zasłoniętego parawanu. Wrodzona ciekawość nie pozwoliła mi nie sprawdzić, kto kryje się za zasłoną, podszedłem więc bliżej. Gdy przesunąłem materiał, dostrzegłem postać Ryo. Pomimo walki z ogromnym samotnikiem sprawiał wrażenie, że nie odniósł żadnych obrażeń w tym starciu. Nie zwątpiłem w jego umiejętności nawet przez chwilę, mimo to odetchnąłem nieco, widząc go w tak dobrym stanie odpoczywającego na jednej z prycz znajdujących się w pomieszczeniu.
    Początkowo nie chciałem przerywać jego chwili relaksu, w końcu i ja chciałem znaleźć chwilę dla siebie na obmyślenie strategii. Stałem tak niezdecydowany przez chwilę, w końcu jednak otrząsnąłem się, zdając sobie sprawę, jak dziwnie zachowywałem się w tamtym momencie.
    -Przepraszam, nie miałem zamiaru przeszkadzać- powiedziałem nieco zmieszany, drapiąc się prawą ręką w tył głowy, przy okazji przygładzając sobie włosy- Chciałem tylko pogratulować walki. Mam nadzieję, że kiedyś stanę się tak silny, jak ty- wypaliłem, po czym ugryzłem się w język. Nie chciałem być przecież jednym z tych podlizywaczy. Tym bardziej, nie miałem pojęcia, czy mój krewniak w ogóle mnie pamięta, w końcu poznaliśmy się całkiem niedawno i nie mieliśmy zbytnio okazji na wymianę zdań.

Offline

 

#69 2013-08-18 04:04:24

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Szatnia uczestników

       Rozmowa, którą od jakiegoś czasu podsłuchiwał, ucichła, a początkowe, ledwie dosłyszalne szepty, znikły zupełnie. Ryo nie miał zamiaru wdawać się w przeszpiegi, lecz nawet jeśli chciał to ukryć - dyskusja jego byłego przeciwnika, a medyka, który opatrywał mu złamaną nogę, zaintrygowała go pewnym stopniu, bowiem zdał sobie sprawę, że przez przypadek chwycił płótno, okrywające coś, co zakryte powinno zostać tak, by spojrzenie ludzkich oczu tego nie tknęło. A jednak, już po raz kolejny Wyrzutek znalazł się gdzieś, gdzie nieprzychylny wzrok wbijał się w jego pozornie wątłe ciało, grożąc mu autodestrukcją.

       Co było ciekawe, kiedy medyk, wraz z Yohem opuścił szatnię, a do środka weszli nowi poszkodowani, Ryo po raz kolejny słuchał rozmowy, nie mogąc się nadziwić pewnemu defektowi. Otóż medyk, który opatrywał rannego chłopaka, miał ten sam głos, co ten wcześniejszy, zajmujący się otyłym Akimichim i wcale nie wyglądało to na przypadek.

       Wzdrygnął się, gdy zasłona, za którą siedział, zostałą gwałtownie ściągnięta, a on nawet nie poczuł, że ktokolwiek się zbliża. Zaiste, jego czujność mocno spadła, podczas słuchania obcych dysput. Na szczęście, nie był to nikt, kto mógłby rzucić się na jego życie. Rozpoznawał te jasne, blond włosy, spojrzenie, wśród których majaczyły dwa niebieskie punkciki tęczówek.

        - Kiyoshi Ayamaru - odezwał się chłodnym, zdystansowanym tonem. - Brat krwi. Przyszedł pogratulować mi walki i powiedzieć, że chciałby być tak silny, jak ja... Aż żal, że nie mam przy sobie chusteczki.
       

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-08-18 04:07:28)

Offline

 

#70 2013-08-18 04:54:19

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Szatnia uczestników

I stało się to, czego tak bardzo nie chciałem- zostałem wzięty za jednego z przydupasów. Nie było się jednak temu co dziwić, sam pewnie pomyślałbym w ten sposób. Problem w tym, że ja nie uzewnętrzniłbym swoich przemyśleń przez grzeczność, jednak Ryo postanowił nie zważać na słowa. Oczywiście, można było to interpretować z innej strony- po prostu nie dbał on o sławę, nie chciał tłumu fanów przyklaskujących i wiwatujących na widok jego każdego kroku.
    Patrząc na to z tej strony, trzeba było przyznać, że nie było to wcale negatywne zachowanie. Wiadomo, bardziej naturalne byłoby rozdawanie autografów i pozowanie do zdjęć z fanami, ale widocznie nie był on człowiekiem tego typu, lecz wręcz przeciwnie- robił to, na co miał ochotę, nie dbając o zdanie świata. Mogło się jednak okazać, że był on po prostu zadufanym w sobie arogantem przejawiającym w ten sposób swoje poczucie wyższości nad pozostałymi.
    Gdyby ktoś mnie spytał, któremu z tych dwóch zachowań było mu bliżej, nie wiedziałbym, jakiej powinienem udzielić odpowiedzi. Najzwyczajniej w świecie nie znałem go na tyle dobrze, by móc sklasyfikować jego sposób bycia. Ba, można było pokusić się o stwierdzenie, że byliśmy zupełnie obcymi dla siebie osobami i nie byłoby to wcale zbyt dalekie od prawdy. W końcu jak mogłem stwierdzić, że znam człowieka, z którym spędziłem zaledwie kilka godzin? Zapewne znalazłoby się kilka osób, które są niezwykle wylewne i z którymi łatwo nawiązać relację. Niestety, a może i stety nie mogłem zaliczyć do tego grona Ryo. A może było to jedynie złudzenie i maska, którą przybiera wobec ludzi, którzy nie są godni poznać jego prawdziwej osobowości?
    Tyle myśli zdążyło się przelać przez moje neurony w trakcie ułamka sekundy, kiedy to mój krewniak zbił mnie nieco z tropu. Owszem, chciałem mieć z nim dobre relacje, ale nie miałem zamiaru być przez niego zlekceważonym.
    -Wystarczyło zwykłe "dziękuję"- odpowiedziałem. Nie miałem zamiaru udawać, że tego nie słyszałem, ale też nie unosić się zbytnio dumą- W ogóle gdzie zniknąłeś wtedy podczas szczytu w Sashikan? Szukałem Cię- wyznałem po krótkim odetchnięciu. Była to prawda, rzeczywiście byłem ciekawy, jak zakończyło się jego starcie z tym rudym ninja.

Offline

 

#71 2013-08-18 17:47:52

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Szatnia uczestników

Eksperyment z pisaniem w czasie teraźniejszym.

        Słowa Ayamaru sprawiają, że mój brzuch ma wrażenie, jakby spadł na jego dno kilogramowy kamień. Jestem zły i podirytowany zarazem, słysząc, jak chłopak chce nawiązać do wydarzeń z Sashikan, a które ja uważam za jedną wielką pomyłkę. Zostałem wtedy ośmieszony przez lidera Klanu Namikaze i na dodatek, ubłocony, oraz brudny jak sam diabeł, musiałem iść na piechotę do Gamatta. Tam nie dostałem ani pocieszenia, ani nawet gorącego posiłku, który dostać przecież powinienem, wszak znajdowaliśmy się wtedy w karczmie. Ale cóż to się okazało? Szanowny Gamatt-san, nie miał przy sobie złamanego grosza! Ha! Lider Klanu Kiyoshi nie miał przy sobie pieniędzy! Przecież to zakrawało o kiepski żart.

       Pozbawiony choćby krzty humoru dzisiejszego dnia, łypię spode łba na Ayamaru, mając najszczerszą ochotę uderzyć go w tą uśmiechniętą twarz, a potem, pozbawioną przytomności, wetrzeć w podłogę tej cuchnącej, zatęchłej klitki, zwanej szatnią, w której ulokowano mnie z całą tą hałastrą…

       Pomimo posiadania przemożnych chęci zrobienia najróżniejszych i przeraźliwie brutalnych rzeczy z moim rozmówcą, zaciskam z całych sił szczęki, starając się nie dać ponieść emocjom. Pozornie łatwe zadanie okazuje się być dużo trudniejszym i jeszcze bardziej wypycha mnie na kraniec załamania nerwowego. Gdyby nie zwycięstwo z Yohem, najpewniej zabiłbym każdego, kto odważyłby się do mnie zagadać.

       - A kim ty jesteś, chłopcze… - warczę, dopiero w tej chwili uświadamiając sobie, jak mocno me pięści są zaciśnięte. - By móc mi zwracać uwagę i czuć się upoważnionym do zadawania mi tak absurdalnych pytań?

Ostatnio edytowany przez Ryo (2013-08-18 17:54:13)

Offline

 

#72 2013-08-18 23:58:05

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichaza


(Gdy Ichuza gada z Gitąą na trybunach)



I znowu w tym samym miejscu, kurde ! To po prostu wszystko staje się nudne, Ichuza i Ichaza chcieli rozrywki, zabawy, rozlewu krwi i dużej ilości zgonów, niestety zapewnienia Namikaze mimo wszytko nic nie przyniosły. Z tego co dobrze kojarzył jednym z motywów był fakt, iż każdy idzie po zwycięstwo bez względu na przeszkody. Będzie mógł zabić każdą osobę, która stanie mu na drodze, a tutaj taka kiepa. Choć z drugiej strony sam nie rozumiem postaci Ichuzy, niby medyk lubi leczyć, ale też lubi zabijać. To może jakaś choroba psychiczna, kogo ja w ogóle stworzyłem.

- Witaj - Zwrócił się do pierwszej, lepszej rannej osoby. Poznał po charakterystycznym kolorze włosów i rysach twarzy, iż to na pewno Hiroshi. Do namiotu wpuścili go bez żadnych problemów, był tutaj częstym gościem z tego co się zdarzało podczas ostatnich wydarzeń. Zwrócił się więc dalej do Hiroshiego - Co Ci jest ? Mógłbyś głębiej opisać swoje rany, sytuacje ? Grozi Ci śmierć ?

Lekko sobie zażartował, ale takie to już miał podejście do młodych ludzi, teraz pewno nawiąże kolejną znajomość. Będzie to czwarta bodajże osoba na tym turnieju, która miała zaszczyt przywitać się z tak wielmożną i wspaniałą osobą jaką jest Ichaza. Żartowałem.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2013-08-18 23:58:35)

Offline

 

#73 2013-08-19 00:12:36

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Szatnia uczestników

Chłopak nie długo czekał na odpowiedź Koruzonu, które podsumował zwykłym:
- Dzięki.
Uchiha po dłuższej chwili zauważył człowieka, który szedł w jego stronę. Nie wiedział kto to i nie miał zbytnio ochoty z nikim się zadawać przez ból wywołany przez Koru. Po chwili odpowiedział nieznajomemu:
- Cześć. Jak widzisz, mam dziurę w udzie spowodowaną przez Kunai, oraz zlamana....AAUUUUU!!
W tej chwili złapał się za szczękę. Ból był jeszcze większy niż normalnie. Nie powinien teraz zbyt dużo gadać. Gdy mógł już w jaki kolwiek sposób coś powiedzieć, przemówił:
- Jesteś lekarzem? Zdołasz mi pomóc?
Hiroshi spojrzał blagalnie na mężczyznę. Nie mógł skończyć tutaj ze złamaną szczęką i ranną nogą. No bo przecież, jakby walczył? Na sam koniec dodał i podał z lekkim bólem rękę ku facetowi:
- Hiroshi Uchiha, miło poznać panie...?

Ostatnio edytowany przez Hiroshi (2013-08-19 00:14:17)



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#74 2013-08-19 00:21:45

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Hiroshi przyciągnął uwagę medyka i to nie w zwyczajny sposób. Coś go do niego pociągało, zwłaszcza, iż Ichaza nie był zwykłej orientacji, nie było w tym nic dziwnego. Podszedł więc do niego luźno tak jak opisałem to w ówczesnym poście i od razu bez głębszego przedstawienia się otrzymał wszelkie informacje. Widać Uchiha jest bardzo ufny, a nie wiem czy w tych czasach to bezpieczna cecha. No jednak wypada coś o sobie powiedzieć

- Nazywam się Ichaza Futago i spełnię twoje oczekiwania. Jestem medykiem, nie chcę się chwalić jednak specjalnie wyszkolonym, a twoje rany są dla mnie niczym - Powiedział bardzo miłym i ciepłym głosem, chciał zaszpanować, to bardzo możliwe - To tylko rana w udzie, do tego kuta. - Wyzwolił w prawej dłoni zieloną chakrę, po czym Ucipa mógł poczuć zanik bólu, a wraz z tym czystą przyjemność. Spojrzał wnet Samotnik na niego lekko pedoflowatym wzrokiem. Czyżby ten młodzian wpadł mu w oko, jeżeli tak to Hiroshi powinien mieć się na baczności a w najbliższym sklepie kupić korek do tyłka - Twoje udo niedługo wydobrzeje, natomiast jeżeli chodzi o szczękę..

Gestem ręki kazał mu się nie ruszać. Złapał ją i mocno pociągnął w prawo, zgrabnym i zwinnym ruchem. Momentalnie była nastawiona, jednak temu towarzyszył mocny ból. Bez krzyku się nie obeszło, zaś Ichaza postanowił znowu zapunktować, lewą ręką gładko z leczniczą chakrą głaszcząc chłopca po policzku i ustach. To wyglądało na prawdę dziwnie, ale przynajmniej ból ustąpi. A sama postać powinna być co najmniej wdzięczna, Ichaza nic nie wspomniał o nagrodzie, dla niego liczy się czysta znajomość, kto wie, może jeszcze zdarzy im się kiedyś skrzyżować ze sobą drogi, gdzie on rozłoży nogi. Się ładnie zrymowało.

Offline

 

#75 2013-08-19 00:37:29

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Szatnia uczestników

Chłopak miał lekkie wątpliwości co do tego pana. Nie wiedział czy można mu ufać, ale się zdecydował, że poprosi go o pomoc. Ten ładnie się przedstawił, pochwalił się. Czyli Uchiha dobrze trafił. Jakiś medyk przyszedł wreszcie się nim zająć. Ichaza zaczął coś majstrowac przy nodze chłopaka. Nagle ból ustał, arana spowodowana przez Kunai znikała. Było to coś nieprawdopodobnego, coś co Hiroshi widział na swoje oczy pierwszy raz. Później Futago przeszedł do szczęki...i się zaczęło. Gdy ten tylko spojrzał na jego wzrok pedofila już chciał się wyrwać z jego dłoni, ale te zrobiły zamach i szczęka się nastawila. Ból, który towarzyszył temu był jeszcze większy od tego jak mu tą szczękę łamano. Teraz na szczęście było po wszystkim, a Ichaza zaczął go uzdrawiac swą chakrą. Gdy już go nic nie bolało, odsunął delikatnie ręce medyka, usiadł na tylku i powiedział:
- Dzięki Ichaza. Miło, że chciałeś mi pomóc i jestem Ci wdzięczny, ale mam prośbę. Nigdy już na mnie nie patrz w taki sposób, jak przy nastawianiu szczęki okey?
Uśmiechnął się nieco i dokończył swą wypowiedź:
- Tak w ogóle co Cię tu sprowadza?



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#76 2013-08-19 00:44:59

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Szatnia uczestników

Ichaza spojrzał na chłopaka takim samym wzrokiem co wcześniej, widocznie nie mógł się powstrzymać od jego urody. Posiadał ją w ogóle ? Widocznie tak, ale przejdźmy do samego sedna rozmowy, skoro to już młody Hiroshi postanowił się w nią wdać.

- A widzisz przybyłem tutaj z Ariando obserwować walki, bardzo zaciekawił mnie ten motyw Namikaze, po za tym to bardzo wspaniały klan. A ty jak widać przybyłeś walczyć i odniosłeś zwycięstwo, twój lider powinien być z tego dumny - Trochę za dużo mu się wymsknęło, jego mina zrobiła się poważna na sekundkę, po czym znowu się uśmiechnął - To znaczy, nie ważne z resztą...

Wstał gdy już ciało chłopaka było zdrowe. Chciał zamienić swój kurs do góry na trybuny, by nie musieć się tłumaczyć, ale czy mu się uda ? Możliwe, że nie jeżeli Hiroshi go zatrzyma, choćby najprostszymi słowami, Ichaza nie będzie miał serca by odmówić takiej istocie. Uważał go za nadzwyczaj nie przeciętnego, chyba jednak ich drogi się kiedyś skrzyżują, choć teraz postarał się już o tym nie myśleć. Jego twarz znowu przybrała wesołej, lekko poważnej miny, chciał wyjść, zobaczymy jaka reakcja będzie Uchihy.

Offline

 

#77 2013-08-19 00:56:42

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Szatnia uczestników

Chłopak czuł się już o wiele lepiej. Po chwili odpowiedział:
- Zwycięstwo....To był czysty fart. Gdyby nie to, że Koruzonu upadł ze zmęczenia to bym przegrał, to by było nawet pewne.
Później zastanowił się nieco co powiedzieć, aż dokończył:
- Nasz klan nie posiada lidera od dłuższego czasu. Mogę sobie tylko wmówić, że moja matka i mój mistrz będą się cieszyć z mojej wygranej.
Po chwili zauważył jak Ichaza wstaje i kieruje się w stronę trybun. Ten też wstał z łóżka i kustykajac podszedł do samotnika mówiąc:
- Czekaj! Jeśli wybierasz się na trybuny to idę z tobą. Chcę dopingować swojemu mistrzowi w walce oraz sam zobaczyć umiejętności pozostałych uczestników.
Nie miał zamiaru siedzieć i nic nie robić, to nie w jego stylu. Kustykal lekko, to fakt, ale nie przejmował się tym zbytnio. Ruszył przed siebie mając za sobą Futago mówiąc:
- To co, idziemy?
Poczym zaczął wchodzić po schodach na górę.
Z/t Trybuny

Ostatnio edytowany przez Hiroshi (2013-08-19 01:01:45)



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#78 2013-08-19 02:30:10

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Szatnia uczestników

Moje usta otworzyły się bezwiednie na znak zdziwienia. Trzeba przyznać, tym razem zamurowało mnie na dobre. Przyszedłem w dobrej wierze, najzwyczajniej w świecie pogratulować swojemu krewnemu, który potraktował mnie jak wroga. Miałem wrażenie, że z sekundy na sekundę narastała w nim agresja. Myślałem, że walka wystarczy, by wyładować jej nadmiar, może to ja byłem ty powodem negatywnych emocji w Ryo. Nie umiałem jednak za nic wytłumaczyć żadnej z owych hipotez, toteż nie przyjąłem żadnej z nich za pewnik. Jedno było pewne- z nim nigdy nic nie wiadomo.
    -Dobrze wiesz, kim jestem, ale Tobie najwyraźniej wygodnie jest nie przyznawać się do swoich korzeni. Nie powiem, liczyłem na nieco cieplejsze przyjęcie.
    Powiedziawszy to, dostrzegłem jego zaciśnięte pięści- Widzę jednak, że nawet taki młodziak jak ja potrafi wytrącić cię z równowagi, dlatego życzę powodzenia w następnym etapie turnieju - dodałem tak ozięble, że aż zaskoczyłem samego siebie, że tak potrafię.

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2013-08-19 02:30:32)

Offline

 

#79 2013-08-19 03:36:40

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Szatnia uczestników

       Ayamaru nawet nie spostrzegł, gdy został wyprowadzony z równowagi. Jeszcze przed chwilą uśmiechał się od ucha do ucha, a wystarczyła jedna chwila pobytu z Ryo, aby tak wspaniały nastrój zniweczyć. Widząc obraz zbulwersowanego młodzieńca, starszy Kiyoshi sam się mimowolnie uśmiechnął, co w jego wykonaniu wyglądało dość nienaturalnie, sztucznie powiedziałbyś. Potem zaś, skierował swój wzrok ku stolikowi, gdzie wciąż przewalały się stosy jedzenia, układające się w imponujące szczyty. Pośród nich, tu i ówdzie wyłaniała się butelka, bądź antałek, któregoś z serwowanych napoi, otoczony ze wszystkich stron miseczkami, opróżnionymi, napełnionymi, bądź będącymi pomiędzy dwoma z tych stadium.
       To, że Ryo zbył by każdego, kto odważyłby się do niego podejść, gdy ten medytował - było pewniejsze niż to, że słońce wyjrzy o świcie zza widnokręgu, jednakże fakt przyjścia do niego brata krwi, zmieniał postać rzeczy, choć z początku wcale się na to nie zapowiadało. Oczywiście, Ayamaru w żadnym razie nie mógł wiedzieć, jakoby został poddany niecnemu testowi, który miał określić jego charakter i temperament. Jakkolwiek Ryo mógł odczytać wyniki całego eksperymentu, nie miał zamiaru ich zdradzać.
       Podniósł się, czując jak materac z ulgą wzdycha, skrzypiąc i chrzęszcząc. Wolnymi, acz płynnymi krokami, Jednooki skierował się do jednego ze stolików, skąd powziął dzbanek herbaty i dwa kubki, które wkrótce wypełnił ciepłym naparem - swoim ulubionym napojem. Jeden z kubków podał chłopakowi, a gdy ten go przyjął, objął swój własny w garści swych smukłych, długich palców.
       - A więc - przemówił, gdy oderwał już krawędź naczynia od ust - co cię tu sprawdza?
       Pytał bez ogródek, zdając sobie sprawę, że gratulacje przejścia etapu musiały być tylko pretekstem.

Offline

 

#80 2013-08-19 03:51:57

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Szatnia uczestników

Nastrój Ryo odmienił się całkowicie- w jednej chwili uspokoił się, opanował i ochłonął. Czy była to tylko gra, nie wiedziałem, choć świadczyć o tym mógł dość rzadki uśmiech na twarzy jednookiego.
    Swój wzrok odwrócił w kierunku stoliczka, nie wiedziałem po co. Przez moment pomyślałem, że szuka broni, by mnie stamtąd wykurzyć. Nie było w tym jednak najmniejszego sensu, mógł to zrobić równie dobrze bez jej pomocy.
    Jakże daleka okazała się rzeczywistość od moich domysłów, kiedy Kiyoshi podniósłszy się z pozycji leżącej, nalał do kubków herbaty i najzwyczajniej w świecie mnie poczęstował. Przyjąłem kubek w dłonie, które mogły rozkoszować się ciepłem jego ścianek. Przyglądałem się jednak podejrzliwie napojowi, który zaserwował mu nieprzewidywalny krewny, ale pociągnąłem łyka. Chwilę później wyrzucałem sobie w myślach swoją nierozwagę, przecież wcale nie musiała to być zwykła herbata. Na szczęście dla mnie, Ryo nie zwlekał ze skosztowaniem swojej, dzięki czemu moje obawy zostały odegnane, a ja mogłem spokojnie skupić się na rozmowie.
    Zapytał mnie o cel mojego przybycia. Przecież już mu je przedstawiłem- chciałem sprawdzić, czy wszystko w porządku. Poza tym nawet nie wiedziałem, że znajdował się on w szatni, spotkanie z nim było zwyczajnym zbiegiem okoliczności. Wtedy jednak zaświtała mi myśl, która swego czasu zwykła być częstym gościem w mojej głowie.
    -Chcę być twoim uczniem- wyznałem bez namysłu, po czym wypiłem jeszcze łyka herbaty, którą zostałem uraczony.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.pedagogikabrzesko.pun.pl www.zabimedrzec.pun.pl www.rl-map-no-pvp.pun.pl www.nowahootainn.pun.pl www.gimnazjum13.pun.pl