Ogłoszenie


#41 2013-08-13 23:04:14

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Trybuny

Post 10


   Gdy Akira usłyszał rozpaczliwe pytanie oszusta, zacisnął swe drobne pięści i ruszył wolnym krokiem w jego kierunku. Jego młoda twarz przybrała niebezpiecznego wyrazu, wyglądało na to, że tłumi w sobie chęć pobicia bukmachera, miast tego jednak, postanowił rozwiązać konflikt słownie. Mężczyzna wysłuchał słów dzieciaka i skulił się jeszcze bardziej, niemalże spłaszczając się na stojących za nim drzwiach. Sytuacja była dla niego beznadziejna i miał tego pełną świadomość. Mimo to, postanowił spróbować uratować swoją skórę.
- Jaka jest twoja cena? - Wybuchł żałośnie. Jego torba schowana była za plecami. - Oddam Ci wszystkie pieniądze, tylko zostaw mi tę książeczkę.
To mówiąc wyjął pokaźnych rozmiarów woreczek i wyciągnął w stronę chłopaka. Zabrzęczały monety.
- To co, pójdziesz na to?!

Offline

 

#42 2013-08-13 23:19:56

Mamoru

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-03-14
Posty: 66
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton [?]
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 35 lat

Re: Trybuny

Wróciłem wraz z moimi strażniczkami do oglądania walk. Nie ukrywałem podirytowania gdy zająłem swoje miejsce. Niby jak mógłbym to zrobić? Usiadłem i ogarnął mnie smutek. Miałem nadzieję, że będę mógł spokojnie obserwować starcia członków mojego klanu i nie będę się musiał za nich wstydzić.

- Dlaczego zawsze ja muszę mieć jakieś problemy? - mruknąłem do siebie, ale usłyszeć to mogli zarówno Akio jak i Gamatt.

Przez chwilę znowu się zamyśliłem. W moich przemyśleniach nie było jednak nic nowego. Miałem ogromny żal do zmarłej, która miała najwyraźniej głęboko w poważaniu klan oraz słowa, które ode mnie usłyszała. Wielka szkoda, lecz nie ma chyba sensu dłużej się nad tym rozwodzić. Prawdopodobnie i tak będę miał ku temu okazji odpowiadając na pytania ciekawskich.

Miałem ochotę się napić. Sięgnąłem więc po stojący puchar z winem i kolejne wydarzenia obserwowałem popijając chłodny trunek. Asami i Amaya najwyraźniej nie było zainteresowane alkoholem, czyżby to przez wzgląd na to, że mają mnie ochraniać? Będę im to musiał wynagrodzić przy najbliższej okazji...


[img][/img]



OCHRONA [NPC]: Amaya

Offline

 

#43 2013-08-13 23:21:08

Akira

Zaginiony

48303701
Zarejestrowany: 2013-08-10
Posty: 41

Re: Trybuny

Akira spokojnie czekał na reakcję bukmachera, kiedy dostrzegł worek z pieniędzmi na chwilę się zamyślił, po czym założył ręce na klatce piersiowej.
  - Nie chcę twoich pieniędzy... Chciałbym za to dowiedzieć się czegoś, zanim podejmę decyzję... Łączy cię coś z Yoku? Drugi bukmacher, który przyjmuje zakłady... Co wiesz o nim?
Młody Senju zamierzał nieco dowiedzieć się na temat swojego zleceniodawcy. Mógł dzięki temu podjąć bardziej pewną decyzję, o ile ten tutaj nie będzie kłamał.
  - Radzę ci nie kłamać... Chyba wiesz jak by to się skończyło.
Dodał ostrzegając mężczyznę. W oczach Akiry ten tutaj, nie był chyba prawdziwym "złym", jednak wolał się nieco rozeznać w sytuacji. Z poważną miną, jak na jego wiek, czekał na szczerą odpowiedź.


http://s23.postimg.org/8b2uyjh3v/Obraz.png

Offline

 

#44 2013-08-14 00:42:26

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Trybuny

Post 11


   Akira postanowił wykorzystać sytuację, aby wyciągnąć z oszusta perę interesujących go informacji. Był on teraz w takim stanie, że bez problemu powiedziałby nawet swoje największe tajemnice. Ręce okropnie mu drżały, poza tym pocił się intensywnie. Był zwyczajnie sparaliżowany strachem, ale udało mu się wykrztusić odpowiedź.
- Y-Yoku... - Zamilkł na chwilę zbierając myśli. - T-To uczciwy f-facet... - Miał niemałe problemy z mówieniem; jąkał się. - Jeden z niewielu w tym fachu... - Nieco się uspokoił a głos już nie załamywał mu się tak bardzo.
   Teraz patrzył w oczy Akiry dla potwierdzenia tego, że nie kłamie. Cofnął rękę z pieniędzmi, ale worek dalej się w niej znajdował. Oszust najchętniej zacząłby uciekać, ale zdrowy rozsądek podpowiadał, by tego nie robić. Chłopak może i był bardzo młody, ale na pewno nie żartował w swoich groźbach. Chciał zapytać Senju o decyzję, lecz w ostatniej chwili ugryzł się w język. Nie należało go denerwować, nie w tej sytuacji.

Offline

 

#45 2013-08-14 00:58:02

Akira

Zaginiony

48303701
Zarejestrowany: 2013-08-10
Posty: 41

Re: Trybuny

A więc Senju mylił się co do Yoku, to nawet dobrze, miał więcej pewności, że nie został oszukany, jednak jeśli o to chodzi cały czas miał zamiar się mieć na baczności. W jednej chwili chłopak zwątpił, jego chęć pobicia bukmachera narastała i walczyła nieco z samą naturą Akiry, który nie był zły. Chwilę spoglądał na mężczyznę, aż w końcu wyciągnął ponownie dłoń.
  - Twoja księga rachunków... Zostałem poinformowany, że kantujesz swoich klientów i uciekasz z pieniędzmi, które postawili. Twoja księga...
Akira stwierdził, że dobrze by było poinformować jegomościa w jakim w ogóle celu go złapał. Powtórzył jeszcze o księdze, aby dać do zrozumienia, że więcej razy nie powtórzy.
  - Jestem bardzo zły... Przybyłem tutaj oglądać walki, a tymczasem muszę się uganiać za jakimś oszustem, zrobisz to o co proszę, albo zrobimy z tego miejsca dodatkową arenę...
Trochę gróźb również nie zaszkodziło według Akiry. Spokojnie czekał, aż mężczyzna grzecznie odda to czego Senju pragnie.

Ostatnio edytowany przez Akira (2013-08-14 02:29:21)


http://s23.postimg.org/8b2uyjh3v/Obraz.png

Offline

 

#46 2013-08-14 17:55:17

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Trybuny

Post 12


   Po minie bukmachera dało się poznać, że walczy z samym sobą. Z jednej strony, księga rachunkowa zawierała obciążające go dowody, z drugiej zaś - Akira po spuszczeniu mu lania i tak ją odbierze. Mężczyzna z trudem podjął więc decyzję, choć nie była ona dlań wcale łatwa.
- Masz tę księgę i zostaw mnie w spokoju! - Krzyknął, po czym wyjął gruby notes z torby i rzucił nim pod nogi Senju. Wyglądało na to, że w końcu groźby na niego podziałały.
   W następnej chwili oszust wstał na równe nogi i zaczął pędzić w stronę wyjścia, nie odwracając się za siebie. A szkoda, bo jak się okazało, zostawił na podłodze worek, z ukradzionymi pieniędzmi, wyłudzonymi od niczego nie podejrzewających widzów.
   Akira miał wszystko czego potrzebował, jednak mógł teraz zabrać kasę dla siebie, lub spróbować zwrócić ją właścicielom. Decyzja należała do niego.

Offline

 

#47 2013-08-14 18:04:05

Akira

Zaginiony

48303701
Zarejestrowany: 2013-08-10
Posty: 41

Re: Trybuny

Akira z uśmiechem na twarzy stał, kiedy to pod jego nogi wylądowała księga rachunkowa. Podniósł ją i odsunął się z drogi uciekającego bukmachera. Szybko zebrał jeszcze woreczek z pieniędzmi, po czym zamarł zamyślony. Sam nie wiedział co ma zrobić, z jednej strony przydałyby mu się pieniądze, jednak z drugiej strony, czuł, że powinien oddać je właścicielom. Pierwsza z opcji wymagałaby uganiania się p całych trybunach i szukaniu odpowiednich osób, chłopak niechętnie, ale wziął dla siebie pieniądze przy tym głośno wzdychając. Odwrócił się na piętach i ruszył w stronę Yoku, swego zleceniodawcy. Chwilę zajęło mu odnalezienie mężczyzny i dotarcie do niego, ale kiedy go już znalazł stanął przed nim.
  - Księga...
Odezwał się i rzucił przedmiotem w stronę bukmachera, by ten zrobił z nią co chciał. Stanął obok mężczyzny teraz spoglądając na walki, widać dużo go ominęło, kiedy zmierzał tutaj usłyszał rozmowy na temat jakiegoś samobójstwa, dodatkowo dziewczyny z jego klanu, ten fakt musiał przeoczyć, podczas gdy był zajęty.
  - To tyle? Tamten uciekł i już raczej tutaj nie wróci.
Dodał lekko zmęczony i poirytowany, co mogło być po nim widoczne, ale w końcu przegapił to na co wydał swoje oszczędności, nie mógł sobie wybaczyć, że przeoczył kilka ciekawych momentów.


http://s23.postimg.org/8b2uyjh3v/Obraz.png

Offline

 

#48 2013-08-14 18:14:14

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Trybuny

Ayatane siedział na zajętym przez siebie wcześniej miejscu, skąd doglądał walk, toczonych na arenie. A było co oglądać, parę walk już się zakończyło, parę wciąż trwało. Yuki ciężko przełknął widok popełniającej samobójstwo dziewczyny z klanu Senju, którą poznał podczas wydarzeń w Domku Gorizu. Zdziwiło go to, że odebrała sobie życie, a szczególnie, iż uczyniła to w takim miejscu.
   Lecz chłopak powrócił do teraźniejszości, gdzie trwała walka Nany, użytkowniczki Hyouton'a z Akane, kobietą, o której talentach, Ayatane nie wiedział kompletnie nic. Chłopak spokojnie oglądał walkę, lecz gdy dziewczynka Yuki pokryła pole walki lodem, ten wrócił pamięcią do wspomnienia ostatniego treningu...
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
________________________

Akcept by Katsuro

Teraźniejszość wzywała i samotnik przerwał rozmyślenia. Kolejna walka zakończyła się, a on nawet tego nie zauważył. Trzeba było znowu skupić się na obserwowaniu walczących, w końcu w tym celu chłopak zjawił się na trybunach.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-08-15 00:04:31)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#49 2013-08-14 18:43:34

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Trybuny

Post 13 - Zakończenie


   W świecie ninja nie ma miejsca na sentymenty. Mimo swego młodego wieku, Akira zdawał sobie doskonale o tym sprawę. Pieniądze to nie wszystko, ale na pewno bywając pomocne. Tymi myślami kierował się Senju biorąc do kieszeni worek upuszczony przez bukmachera i odchodząc, mijając bez słowa mężczyznę, który wcześniej ofiarował mu pomoc, w znalezieniu oszusta. Czy miał wyrzuty sumienia? Tylko on to wiedział, lecz jedno było pewne - bogactwo przechodzi, wspomnienia nigdy.
   Chłopak szukał wzrokiem Yoku, jego zleceniodawcy w miejscu, gdzie wcześniej się spotkali. Uchwycił go w górnej części trybuny, biorącego zakłady od wysokiego osobnika w kapeluszu. Nie minęły dwie minuty, gdy Akira był przy bukmacherze. Rzuciwszy jedno słowo podał mu księgę rachunkową, czekając na zapłatę.
- Dziękuję Ci dzieciaku! - Uśmiechną się na widok notesu. - Ten złodziej już nikogo nie okradnie, możesz mi wierzyć. - Nie chcąc ciągnąć rozmowy z i tak już zirytowanym chłopakiem, wręczył mu sakwę z monetami i odwrócił się, powracając co pracy. Zadanie zostało wykonane.

Koniec sesji! Widzimy się w podsumowaniu!

Offline

 

#50 2013-08-14 18:52:22

Akira

Zaginiony

48303701
Zarejestrowany: 2013-08-10
Posty: 41

Re: Trybuny

Akira stał i nie zareagował już na słowa bukmachera, stał i obserwował trwające walki, ciężko było mu się połapać, gdyż musiał oglądać od środka przebieg walk. Widać walka, którą najbardziej obserwował się  już skończyła, użytkownik kekkei genkai tworzącego kryształ wygrał. Teraz jego uwagę przykuła walka jego współklanowicza, którego dostrzegł po drewnianych palach, które zaczął tworzyć. Jego całą uwagę przykuła ta walka, zwłaszcza, że przeciwko niemu był inny tworzący użytkownik, drewno przeciwko lodzie, ciekawiło Akirę kto wyjdzie zwycięsko z tej walki. Rozsiadł się wygodnie na jakimś wolnym siedzeniu i z uwagą obserwował walkę, miał nadzieję, że uda mu  się spotkać walczącego Senju po całym turnieju.


http://s23.postimg.org/8b2uyjh3v/Obraz.png

Offline

 

#51 2013-08-14 21:41:24

 Gamatt

http://i.imgur.com/kKA5eqW.png

11236152
Zarejestrowany: 2009-10-28
Posty: 1727
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33 lata

Re: Trybuny

- No, kope lat, Shin. Po prostu nie lubię babrać się w politycznym bagnie. Wiadomo było od początku, że ta pseudo-wojna domowa i tak nie będzie miała większego wpływu na Kraj Ziemi, a tym bardziej na całym kontynent. Za dużo widziałem, żeby tego nie przewidzieć. Niestety niektórzy wzięli w tym udział... - Odpowiedziałem liderowi Wyrzutków zwyczajnym tonem jakbyśmy rozmawiali o pogodzie.
- Jeszcze tak na dobrą sprawę nie pokazał nawet ćwierć swojej mocy. - W chwili gdy to mówiłem Ayamaru właśnie kończył swój pierwszy pojedynek.
- Mam nadzieję, że w następnej rundzie będzie mógł się wykazać i pokazać na co go naprawdę stać. - Próbowałem lekko podpuścić Shinsaku i jednocześnie stworzyć dobry PR całemu klanowi jak i Ayamaru.
   Niektóre walki już się skończył, a na innych ringach mordobicie trwało w najlepsze. Atmosfera wydawała się dosyć frywolna i familijna. Z lubością pociągnąłem duży łyk sake z naczynia po czym w moich ustach wylądował pokaźny kawałek mięsa. Czułem, że będę musiał odwdzięczyć się kiedyś Namikaze za tą gościnę. Nagle stało się coś strasznie. Jedna z uczestniczek w trakcie walki najzwyczajniej w świecie wzięła kunai do ręki w biła go sobie w serce. Była to członkini klanu Senju i swoich uczynkiem skonsternowała w jednej chwili prawie całą arenę. Na początku ludzie nie wiedzieli do końca jak mają się zachować, nie byli pewni czy to się im przypadkiem nie śni. Ale na nasze nieszczęście to był naprawdę. Ktoś z trybuł rzucił się pędem ku dziewczynie, by pomóc w jej leczeniu. Następnie przeprowadzili ją do szatni, gdzie zniknęła mi z oczu. W tej samej chwili Katsuro opuścił nasze grono. Co nikogo nie powinno dziwić. Przecież to jego podopieczna i on za nią odpowiada. Ja nawet nie próbowałem reagować. Nawet z tej odległości zauważyłem jak głęboko wbiło się ostrze kunaia. Nie było już ratunku dla tej dziewczyny. Żaden medyk, nawet najbardziej utalentowany by tu nie pomógł. Puściłem lekko głowę i kątem oka obserwowałem poczynania pozostałych uczestników. Po chwili wrócił i lider Senju, który zajął z powrotem swoje miejsce. Atmosfera mimo wszystko oklapła. Szczególnie mój humor gdzieś zniknął. Ciężko było powiedzieć coś sensownego w takiej sytuacji. Najlepiej zamilknąć i uczcić pamięć tej dziewczyny wymowną ciszą...


http://i.imgur.com/yRtwNMX.png
[color=SlateBlue] [color=#3366FF]

Offline

 

#52 2013-08-14 22:38:08

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

No nie, cóż za pech zaistniał na trybunach, gdyż to Ichuza dostrzegł kolejny koniec walki, niestety już nie ten na który obstawił. Żeby nie mylić faktów, tak czy siak musiał interweniować, ponieważ potyczkę przegrała osoba, której poszukiwał. Był otyła, należała do klanu Akimichi i doskonale znała się na świecie ; była informatorem, na którym Fuutago doskonale zależało. Nie próżnując postanowił wnet wykonać ten sam manewr co ówcześnie. Nogi za pas i hyc na arenę, w miejscu gdzie toczyła się walka pomiędzy Ryo wyrzutkiem, a Yoh'em Akimichi'm.

Zeskoczył na dół, oczywiście jak poprzednio z zamiarami wyleczenia ran przegranej osoby, te już nie były rozległe, można było spokojnie przywrócić do normy nowego przyjaciela. Noga była bowiem tylko złamana, lało się trochę krwi, w miarę nic poważnego. Takim więc sposobem Ichuza znalazł się przy kolejnej walce, znowu z takimi sami zamiarami i przekonaniami.

[zt -> Walka Ryo z Yoh'em]

Offline

 

#53 2013-08-15 00:24:58

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Trybuny

Wyrzutek wciąż był dość zaciekawiony walkami i przyglądał im się z ciekawością, ale ponownie postanowił potrenować. Zszedł z trybun i udał się poza teren areny, do otaczającej ją roślinności, tam znalazł miejsce, które nadawałoby się na trening i udał się w to miejsce.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
________________________

Akcept by Katsuro

Nieco zmęczony treningiem chłopak usiadł na ziemi i regenerował siły, nie da się ukryć był zadowolony. Nie było w tym nic dziwnego, wielu trening sprawiał przyjemność, choć każdy definiuje przyjemność inaczej.  Po chwili jednak wstał i ponownie udał się na trybuny, których planował nie opuszczać aż do walki.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-08-15 02:50:45)


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#54 2013-08-15 02:38:13

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Trybuny

Po paru chwilach znalazłem się na trybunach i zająłem któreś z miejsc. Niestety nie było mi dane spotkać się z liderem swojego klanu, zajmującym miejsce gdzieś w loży dla wybranych. To nie przeszkadzało mi jednak zbytnio, gdyż ze swojego miejsca miałem zapewnioną dostateczną widoczność.
    Widziałem, że Ryo wygrał swoją walkę, tak jak się tego spodziewałem. Co prawda nie znałem jego przeciwnika z klanu Akimichi, ale wiedziałem jedno- nieważne kto stanąłby na przeciwko niego, ja i tak nie przestałbym wierzyć w jego zwycięstwo. Nie wiedziałem skąd u mnie taka wiara w kogoś, kogo nawet nie znałem. To po prostu było i już.
    Dopiero po chwili dostrzegłem ogromne zamieszanie na ringu R7. Doszły mnie słuchy, że dziewczyna popełniła samobójstwo. Nie znałem jej, toteż nie przejąłem się jakoś dogłębnie, ale skłamałbym mówiąc, że nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Yoshi- pomyślałem, zapamiętując imię. Zastanawiałem się, co musiał zrobić, żeby ją nakłonić do tak radykalnego ruchu.
    Przypomniałem sobie, że w następnej rundzie będę walczył przeciwko komuś z ringu R1, dlatego też szczególną uwagę skupiłem właśnie na walce pomiędzy Hiroshi'm a Koruzonu.

Offline

 

#55 2013-08-15 16:28:58

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Trybuny

- Przykro mi z powodu twojej straty. - Zwróciłem się do Senju, na prawdę byłem zszokowany tym co zrobiła dziewczyna na oczach tylu ludzi. Tym prostym gestem zniweczyła niemal wszystko dobrego co dało się usłyszeć o klanie Senju w związku ze zbudowaniem areny. Zwykle nie lubiłem ukrywać prawdy, ale jeżeli mógłby w ten sposób nieco odwdzięczyć się sojusznikowi i oczyścić imię zmarłej postanowiłem zaproponować  Mamoru wyjście z sytuacji. Nawet jeżeli oznaczałoby to, że jeszcze większa część winy za brak zabezpieczeń spadnie na klan Namikaze, ale przede wszystkim na niewinnego wyrzutka. Postanowiłem więc szeptem złożyć pewną propozycję liderowi Senju oraz jego towarzyszkom. - Jeżeli chcesz możemy nieco zatuszować sprawę, jeżeli przekażemy widowni że to umiejętności przeciwnika zmusiły ją do tego czynu. Całkiem nie dawno, ktoś kto ponoć był w stanie panować nad ciałami innych rozpętał wojnę, więc nie brzmi to tak nieprawdopodobnie. Zwłaszcza, że walczyła z wyrzutkiem a ich zdolności zawsze były nieco tajemnicze.
Miałem nadzieję, że Mamoru zrozumie, że składam mu tą propozycję tylko ze względu na przyjaźń między naszymi klanami i nie jest to postępowanie, którym kieruję się na co dzień. Miałem też nadzieję, że zdaję sobie sprawę, że pozostawiam mu wybór między reputacją klanu, a dobrym imieniem wyrzutka. W końcu wszelkie powiązania z "mistrzem" nie były niczym mile widzianym, a co dopiero posiadanie podobnych umiejętności co on.


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#56 2013-08-15 23:27:06

Matsuo

http://img708.imageshack.us/img708/9917/postacroku.png

35457109
Zarejestrowany: 2011-02-25
Posty: 1682
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny

Re: Trybuny

Theme



Matsuo wszedł na podest na którym ówcześnie nie zajmował miejsca. Własną siłą odepchnął kilku ludzi, tylko tak by móc usiąść obok swojego summoner'a. Spojrzał na niego z pod maski wstrętnym wzrokiem, wiedział co w przyszłości planuje i sądził, iż wezwie go dopiero w tym momencie. Pomylił się, plany widocznie nieco uległy zmianie. Oglądać walki ? Cóż za bzdura dla byłego lidera klanu Uchiha.

Theme #2



Jego oczom ukazał się Ichitsu, były uczeń Matsuo, który walczył z jakimś starcem. Ichuza dosłyszał lekkie słowa Uchihy, po czym jego oczy stały się czerwone i blade jak krew starych przeciwników. Uaktywnił formę swojego doujutsu, by móc przewidzieć teraźniejsze, może przyszłe ruchy swojego starego, dobrego przyjaciela. Jego głowa została znowu zatruta, od czasu pieczętowania jakie wykonał Ichuza minęło sporo czasu, nikt nie przypuszczał, iż ten Uchiha może jeszcze kiedyś wrócić do żywych...

Theme #3



- Okropny... robi wszystko by tylko im zaimponować... - Mówił cicho Matsuo pod nosem, wciąż określając losy dalszej walki. To było już przesądzone, po przegranej czy wygranej walce, będzie musiał spotkać się ze swoim byłym uczniem. Jego ruchy znacznie się poprawiły od ostatniego ich wspólnego treningu. Ichitsu Uchiha przeszedł szereg zmian, choć nie wiadomo czy na lepsze. Na plecach Matsuo wciąż znajdowała się insygnia, taka sama z jaką został posłany do grobu - Kto to...

Wnet dostrzegł jeszcze jednego Uchihę - Hirosh'iego. Był on mu zupełnie nie znany, musiał się wychować z młodego pokolenia, a ile to już czasu minęło od jego ujrzenia ostatni raz światła dziennego. Ruchy młodego były dosyć zwinne, powinien dać radę wygrać. Matsuo miał taką nadzieję, nie chciałby później dać mu porządnego klapsa za przegraną.

Theme #4



Jego twarz wciąż znajdowała się pod maską, nikt nie mógł jej rozpoznać. Co by się stało gdyby Matsuo pomógł któremuś z biorących tutaj udział. Jego ukrywanie chakry było nie mal doskonałe, jedna technika i po przeciwniku, to było takie kuszące. Nie mógł tego zrobić jednak bez bezpośredniego uwolnienia. To Ichuza trzymał tutaj pionki na szachownicy, on odpowiadał za cały schemat przyszłego planu. Nie przybył na arenę tylko by zobaczyć walkę, nie po to by kogoś zabić, był jeszcze inny powód. Coś widocznie było mu bardzo potrzebne, po całym zamieszaniu. Nie zapominając oczywiście o jego misji.

Siedział więc spokojnie zajmując dogodne miejsce, które sam sobie wywalczył. Splótł tylko ręce na znak znudzenia i oczekiwał momentu, w którym w końcu by mógł się uwinąć z tego miejsca i pozabijać kilka niewiernych i bezbronnych osób. Jeżeli zaś chodzi o Ichuzę, który stał przed błotem, czekając, aż oponent usunie technikę - bowiem nie chciał naruszać spraw walki. Czekał, aż sędzia wyda werdykt i będzie mógł spokojnie ruszyć Samotnikowi na pomoc. Atmosfera się coraz bardziej rozkręcała. A cóż to. Wzrok Matsuo przybiła jeszcze jedna rzecz, w loży liderów siedział facet z herbem Senju. To dopiero były emocje jakie gotowały się wewnątrz byłego lidera Uchiha. To było coś nie do zniesienia, gdyby nie kunai kontrolujący ruchy, trybuny zamieniły by się w czarny ogień, zaś na samym środku stałby ogarnięty furią - Susanoo.

Offline

 

#57 2013-08-16 01:53:05

Akira

Zaginiony

48303701
Zarejestrowany: 2013-08-10
Posty: 41

Re: Trybuny

Akira spoglądał na przebieg walk, cały czas oglądał spokojnie wszystko. Mimo iż wszystkie te walki go ciekawiły poczuł się niezbyt dobrze. Widać krzyki i doping z trybun dały się we znaki pod postacią bólu głowy, który powoli zaczął męczyć młodego Senju. Chłopak wolnym krokiem ruszył w stronę wyjścia z trybun, kiedy już tam dotarł ruszył kilkoma następnymi korytarzami, które prowadziły prosto do wyjścia z areny. Będąc poza budynkiem młody Akira rozmyślał, gdzie by tu się udać, szybko na cel poszła osada znajdująca się niedaleko. Wolnym krokiem zaczął iść w tę stronę. Miał tylko nadzieję, że kiedy wróci trafi na kolejną walkę swego współklanowicza,  o ile wygra.
[z/t -> Osada]


http://s23.postimg.org/8b2uyjh3v/Obraz.png

Offline

 

#58 2013-08-16 13:40:37

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Trybuny

Wysłuchałem odpowiedzi Gamatta na zadane przeze mnie pytanie, które motywowane było raczej ciekawością, dlaczego zdaje się nie interesować sprawami swojego kraju, niż zarzutem lenistwa. Już chciałem się zdziwić, jakim cudem czuje odrazę do wszystkiego, co związane z polityką - w końcu był liderem znaczącego w świecie klanu. Owszem, i mnie nie uśmiechały się te wszystkie papierkowe sprawy, czy spotkania dyplomatyczne, ale jeśli trzeba było, po prostu się do nich zabierałem. Postanowiłem się jednak z nim nie porównywać - nie czułem się w żadnym stopniu lepszy od tego przedstawiciela elitarnego światka ninja, poza tym nie miałem w tym żadnego celu.
   Nim jednak zdążyłem coś odpowiedzieć, ten zmienił nagle temat, właściwie kontynuując ten rozpoczęty chwilę wcześniej przeze mnie. Zastanawiałem się, czy rzeczywiście ten cały Ayamaru jest tak potężny. Kiedy do mojego ucha docierały kolejne słowa pochlebstw, jakimi lider kryształowych opisywał swojego podopiecznego, przyglądałem mu się. Schodząc z areny wykonał jakiś możliwe typowy dla siebie ruch, który przywołał sytuację przytoczonej przeze mnie chwilę temu konferencji. Miałem nieodparte wrażenie, że go tam widziałem. Tylko nie mogłem być pewien, gdyż w żaden sposób nie mogłem sobie przypomnieć jego imienia...
   Gdy tylko zniknął mi z oczu, omiotłem wzrokiem wszystkie pozostałe areny. Dość szybko dostrzegłem Akane, mierzącą się z tą małą, wredną Naną. Pamiętałem dokładnie, jak olewała mnie sukcesywnie na spotkaniu w Sashikan. Odezwała się we mnie swego rodzaju duma, toteż uznałem, że sam nie będę starał się nawiązać z nią kontaktu. Choć położenie dziewczyny z Kraju Uciekiniera nie malowało się zbyt wesoło, nie radziła sobie wcale źle. Miałem nadzieję, że uda jej się wymyślić jakiś sposób, oby obejść tę lodową siłę, jaką reprezentowała dziewczynka.
   Trochę większe problemy miałem z odnalezieniem Ganiego. Dopiero, kiedy przejrzałem wszystkie pola bitwy, nie znalazłszy go, określiłem jego położenie. No tak, największe zamieszanie... Całe pole bitwy zasłoniła ciemna chmura dymu, przez co ciężko było mi określić szanse kolejnego z moich reprezentantów. Liczyłem tylko na to, że da z siebie wszystko.
   Wtedy usłyszałem, że całe trybuny zamarły, wydając z siebie odgłosy przerażenia. Spojrzałem odruchowo na Gamatta i innych liderów. Wszystkie oczy, poza oczami Akio, wbite były w pole, na którym walczył Yoshi! Cały w nerwach, gwałtownie obróciłem głowę w tamtą stronę. Dopiero wtedy dostrzegłem, co się stało. Przeciwniczka czarnowłosego leżała na ziemi, wyrzucając z siebie ostatnie tchnienia, kiedy z zawrotną prędkością ktoś wtargnął na pole walki. Choć postać była zakapturzona, wydawało mi się, że i ją gdzieś wcześniej spotkałem. Było to jednak dawniej... Gdy tylko zabrano ciało dziewczęcia, jeden z nas opuścił towarzystwo. Natychmiast założyłem, iż musiał to być jej lider.
   Spojrzałem na swojego ucznia, który wyglądał na przygnębionego. W końcu ktoś zmarł tuż obok niego. Znając go odrobinę, mogłem zakładać, iż przejmie się śmiercią swojej przeciwniczki. Bardzo chciałem znaleźć się koło niego, by w jakiś sposób go pocieszyć. Chociaż nie widziałem dokładnie całego zajścia, z pomruków słyszałem, iż było to samobójstwo. Bałem się, że to zdarzenie wpłynie na niego negatywnie i nie będzie przez to w stanie dać z siebie wszystkiego w kolejnej rundzie...
   Po dość długiej obserwacji zwróciłem swoją uwagę na z pewnością największego spośród wszystkich uczestników - przeciwnika Ryo. Ten właśnie kończył się z nim rozprawiać. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z tego, jak bardzo wielką mocą może on dysponować. Nie podejrzewałem go bowiem o pokazanie wszystkich swoich możliwości już w pierwszej walce.
   Chwilę później powrócił do grona mężczyzna, który udał się zapewne do szatni lub gdziekolwiek indziej leżała Hotaru. Nie zważając na panującą wszędzie grobową ciszę, której źródłem z pewnością był ten człowiek, postanowiłem do niego podejść. Podniosłem się lekko z mojego "tronu" i podszedłszy do lidera klanu Senju, jak zakładałem, zapytałem go dość szybkim, podenerwowanym tonem: Nie miałem okazji się przedstawić. Jestem Shinsaku Nakayama, reprezentuję Wyrzutków z Ronin no Kuni. Chciałem tylko zapytać o pańską podopieczną... Jak ona się czuje? Wszystko z nią w porządku? Jeśli jest potrzeba, mogę zasilić skład zespołu medycznego...

Offline

 

#59 2013-08-16 20:34:50

Yoh

Samotnik [Akimichi]

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 38
Klan/Organizacja: Samotnicy
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42

Re: Trybuny

       Wkroczył na trybuny, przeludnione i pełne emocji. Stąd mógł pooglądać resztę walk, lecz nie na to przyszedł czas. Z daleka już zauważył swojego przyjaciela, ostatnim ruchem spojrzał do tyłu na Ichuzę, który wyglądał na nie pewnego. No trudno, Yoh ruszył przed siebie oraz dochodząc do ławek, zajął miejsce obok Gitty. Był on zakapturzony, poza tym posiadał techniki przemiany, dlatego też nikt nie mógł go rozpoznać. Yoh patrzył przed siebie w dół na walki, kilka razy poklepał się po kolanach i odparł, lekko się schylając do przyjaciela:

       - No, jak tam moja walka. Trochę zwaliłem - zaśmiał się lekko, po czym skierował swój wzrok na walkę Ichitsu. - Widzę, że nie którzy też sobie nie za bardzo radzą.. no ale nie po to tutaj przyszedłem. Ktoś chce z tobą porozmawiać.. - Spojrzał na Gittę w przebraniu wzrokiem wesołym, wnet mógł wiedzieć, iż ten ktoś nie jest złych zamiarów, lecz zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, dodał szybko - Możesz zachować spokój, trzyma naszą stronę.. Senshi go tutaj przysłała na spotkanie ze mną, a okazał się bardzo pomocny, ofiarował mi pomocną dłoń, zasługuje na wysłuchanie.

       Gdy wypowiedział powyższe słowa, już obok nich zjawił się Samotnik, który usiadł po drugiej stronie Garbatego Barda, tak czy siak torując sobie miejsce. Dalsza część jego rozmowy zależała już tylko od niego, co powie, co poczyni. Jego sprawa.

Ostatnio edytowany przez Yoh (2013-08-16 20:35:08)


http://i.imgur.com/WIwJx64.png

Offline

 

#60 2013-08-16 20:48:05

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

Ichuza został wprowadzony przez Yoh'a na trybuny, zajął on (Yoh) miejsce obok człowieka, którego Samotnik tak dawno poszukiwał. Wyglądał on jak normalny mieszczanin, a no tak, przecież nosił jutsu kamuflujące.

- Aż tak bardzo zależy mu na dyskrecji ? No bez przesady Matsuo także sobie siedzi niedaleko - Wzrokiem zauważył Matsuo oraz swojego brata bliźniaka. - Dobrze, w takim razie idziemy do Garbatego Barda, z którym trzeba będzie trochę porozmawiać, mam nadzieję, iż zrobi to chętnie i beż żadnych skrupułów

Przydatny był fakt, iż Akimichi już wdał się w rozmowę z Gittą oraz poinformował go o niespodziewanym gościu, który zasługuje na wysłuchanie ze względu na pomoc, którą okazał oraz ze względu, iż takie postacie jak Senshi mu zaufała. Nie ma wnet powodu do obaw, ale jaki będzie miał charakter, to już zupełnie inna rzecz... Ichuza mógł się tylko modlić.

Podszedł do ławki przy której obydwoje siedzieli i zajął miejsce po lewej stronie mężczyzny. Jeżeli tak ktoś już siedział - to po prostu się wepchał, zrobił to siłą. Swój wzrok wpatrzył w walki, tak samo jak Yoh, lecz odezwał się po cichu do Garbatego.

- Witaj. - Odrzekł pełny siebie, nie zgrywał pozorów jakiegoś innego charakteru, był po prostu sobą - Nazywam Ichuza Futago, Samotnik. Nowo poznana osoba przez twoją przyjaciółkę Senshi, która pozwoliła mi się z tobą zobaczyć. Ufa Ci, dlatego dba o twoje bezpieczeństwo, niech to będzie priorytetem w naszych relacjach.

Chodziło mu to, by Gitta także mógł zaufać medykowi, bowiem jego najlepsi przyjaciele także mu ufali. Nie miał powodu do obaw, poza tym przed czym... przecież jest na pewno bardzo, bardzo silny.

Offline

 

#61 2013-08-17 01:46:01

 Gitaa

Moderator

Zarejestrowany: 2011-10-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: ?
KG/Umiejętność: ?
Ranga: Elita

Re: Trybuny

       Oglądałem wszystkie walki, lecz największą uwagę zwracałem na walkę Yoha z jakimś tam dziwnym typkiem. Poniekąd zaskoczyła mnie jego przegrana, ale na szczęście nie mam ze sobą zbyt dużej gotówki i nie postawiłem na niego w zakładzie. No cóż...
       Zauważył mnie i dobrze, bo nie chciało mi się do niego schodzić i wyciągać go. Rozpoznał nasz znak, który mu "dawałem", gdy tylko zauważyłem, że jestem w zasięgu jego wzroku. Przyszedł do mnie z "balastem"... , a tak bardzo chciałem z nim pogadać na osobności na tematy, które ryczą się tylko nas. No cóż...
       Znajomy grubasek usiadł koło mnie, a ja nadal będąc w swojej pozycji przyglądałem się innym interesującym pojedynkom, a najbardziej jedynemu walczącemu Hyuudze na tym turnieju. Liczyłem na jego wygraną tak z czystej sympatii. Odpowiedziałem staremu towarzyszowi broni na pierwsze słowa:
       - Wygląda na to, że u Ciebie lata robią swoje. Dałeś się ponieść jak zwykle. Dobrze, że w naszym duecie to ja myślałem. - krótka pauza - Spokój to coś, co mam nadmiarze, drogi przyjacielu.
       Ichuza się odezwał do mnie, a ja jakby dalej obojętny obserwowałem toczące się zawzięte walki. Wysłuchałem nowego chłopaczka co do joty. Zapanowała między nami cisza, którą można byłoby podpiąć do tych z niezręcznych. Opierając łokcie o kolana splecionym dłońmi miałem częściowo zasłonięte usta, ale nie przeszkadzało to młodemu Samotnikowi dosłyszeć moich słów:
       - Witaj. Już poznałeś Senshi? Moje bezpieczeństwo? Umiem o nie zadbać. A może mi nieumiejętnie grozisz? - opryskliwie wypowiadałem słowa, ponieważ wiedziałem, że ma biznes do mnie, więc będzie musiał się "starać o mnie".


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#62 2013-08-17 02:00:22

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

Ichuza został trochę zbity z tropu, nie był pewien jego słów, chyba źle zaczął swój początek, ale nie ważne, nadrobi to dalszą współpracą. Odparł więc do niego szczerze, tak by mógł go w pełni zrozumieć, jego słowa oraz przekonania:

- Źle mnie zrozumiałeś. Widzę wiele Cię łączy z Senshi, macie podobne charaktery. - Uśmiechnął się lekko - Wiem jaką mocą i potęgą dysponujesz, nie jestem głupcem żeby Ci grozić. Jednak mam dla ciebie wiadomość do przekazania, powiedzmy, że jestem gońcem. - Odparł z całą szczerością, po czym poczekał na minę Gityy i kontynuował to co miał powiedzieć - Niedługo wybiorą nowego lidera Samotników i poprosili mnie bym sprowadził ciebie z powrotem do siedziby. Proszą Cię byś został jego prawą ręką, nie obchodzi mnie czy będziesz wykonywał tą rolę czy nie, ale pragniemy byś godnie reprezentował rodzinę do której należysz. Dlaczego ty to prosta odpowiedź, nikt tak dobrze nie obroni Samotników. Jeżeli już wszystko zrozumiałeś to pozwólmy zając się dalszymi rozgrywkami. To jest praktycznie wszystko co chciałem Ci powiedzieć... - Oddech - A bym zapomniał ! Liderem Samotników mam zostać ja.. Nie posiadam zbyt wielkich umiejętności bitewnych, lecz jestem doskonałym medykiem i tak jak każdy na tym świecie posiadam swoje asy w rękawie oraz plany na przyszłość, którymi chętnie się z tobą podzielę. Lecz tą rozmowę zostawmy już na czas po turnieju, teraz delektujmy się pojedynkami, by potem móc godnie reprezentować naszą nację, kto wie... Może powrócimy do czasów, kiedy wojna była jeszcze modna - Zaśmiał się prawdziwie, po czym swój wzrok skierował w areny, cały czas czekał na odpowiedź Garbatego barda, miał nadzieję, że go w końcu zrozumie, Ichuza jest otwarty oraz szczery, przekazał wszystko co wiedział. Jeżeli Gitaa będzie zainteresowany, chętnie podzieli się swoimi przyszłymi eksperymentami.

Offline

 

#63 2013-08-17 03:53:34

Yoh

Samotnik [Akimichi]

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 38
Klan/Organizacja: Samotnicy
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 42

Re: Trybuny

       Grubasek siedział spokojnie obok Gitty obserwując walki, które nadal się odbywały. Podobno samotnik, którego spotkał w namiocie zapisu wygrał z jakimś rudym mężczyzną. Był pod wrażeniem, bo nie sądził, że ten gnojek może coś potrafić. Kiedy Gitta w końcu do niego się odezwał ten przez chwilę był podirytowany. Ale jednak po chwili zastanowił się, że on taki po prostu już jest. Znają się tyle lat, a tak reagował. Choć długo to nie trwało. Pewny siebie grubasek po prostu musi popracować nad sobą. Kości już nie te, siła może większa, ale z rozumiem ostatnio coś nie tak. Musi popracować i to koniecznie, oj musi..

       - No daj spokój. Chłopak był silny, należało mu się - powiedział z lekkim uśmieszkiem do towarzysza - Na polu bitwy nie miałby z nami szans. Nasz duet to potęga - tak skończył już mówić. Nie chciał przeszkadzać tej dwójce samotników. Już wolał pooglądać walki..


http://i.imgur.com/WIwJx64.png

Offline

 

#64 2013-08-17 14:36:46

 Gitaa

Moderator

Zarejestrowany: 2011-10-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: ?
KG/Umiejętność: ?
Ranga: Elita

Re: Trybuny

       Nie umykała mojej uwadze żadna walka, nawet przez towarzystwo, które siedziało przy moich bokach. Nawet dym i inne przeszkadzajki nie pełniły do końca swych funkcji. Ucieszyła mnie w głębi duszy wygrana Daikiego nad jakimś marnym wyrzutkiem. Część walk się skończyła, co pozwoliło mi na większą koncentrację na reszcie z nich.
       - Może i potęgą byliśmy, ale smutne jest to, że pokolenia się zmieniają i nie pewny jestem twojego śmiałego stwierdzenia. - powiedział lekko nostalgicznym głosem. Twarz nadal robiła swoje i nie zdradzała żadnych emocji. Wysłuchałem Ichuzę i ponownie skierowałem swoje słowa do Yoh:
       - Czy on mówi o radzie? O tych starych głupcach? - nostalgia została zastąpiona przez nutkę złości. Poczekał na oczywistą odpowiedź Akimichiego i kontynuował już w stronę Ichuzy:
       - Pochlebiasz nie tylko mi, drogi chłopcze, ale również i sobie. Niestety rada Samotników to głupcy, a głupcy zostają głupcami do końca życia. Zastanów się przez chwilkę, nie spiesząc się, nad tym, czemu Garbaty Bard poniekąd opuścił szeregi Samotników? Nie mów mi, że nigdy Cię to nie zastanawiało, bo inaczej musiałbyś się zaliczyć do tej samej grupy, co ci z rady.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#65 2013-08-17 14:53:34

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

- Rozumiem, że nie ufasz radzie... wierzę Ci, sam rozmawiałem z nimi tylko raz w życiu, po za tym znam całą prawdę. Przynajmniej prawdę jaka doszła do naszych uszu, opuściłeś szeregi Samotników, lecz nie znaczy to, że nie możesz wrócić do nich jeszcze lepszy - Zmienił swój głos na znacznie cichszy, nie chciał bowiem, żeby ktoś z okolicznej ludności mógł podsłuchać ich rozmowę - [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] - Uśmiechnął się z widokiem rzezi w oczach - [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Uśmiechnął się ponownie. [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Tymczasem obserwował także walki, które powoli się kończą. Mamoru - Lider Senju nadal wyglądał na bardzo przybitego, a raczej wkurzonego na śmierć jego podopiecznej, gdy chłopak z wyrzutków doprowadził ją jakimś cudem do śmierci. Walki stawały się nudne, a Ichuza cały czas czekał na odpowiedź Gityy.

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2013-08-19 19:54:31)

Offline

 

#66 2013-08-17 17:51:54

Matsuo

http://img708.imageshack.us/img708/9917/postacroku.png

35457109
Zarejestrowany: 2011-02-25
Posty: 1682
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny

Re: Trybuny

Ichaza


(By nie robić doubleposta)



Ichaza wszedł krokiem ponownie na trybuny, by zająć miejsce obok osoby, którą dosyć niedawno przyzwał. Usiadł obok niego z bardzo złą miną, obejrzał się na brata. Szło mu widać bardzo dobrze, właściwie po jego twarzy widać, było szczerość co raczej rzadko występuje. Starał się bardzo by zostać liderem Samotników, od samego początku. Obronił ich siedzibę, dał po sobie znać, zmagali się razem z zadaniem poszukiwań co zajęło im sporą ilość czasu. Niewyobrażalna byłaby złość jego gdyby wszystko w ułamku sekundy stracił.

- Matsuo... - Zwrócił się bardzo cicho do osoby siedzącej po jego prawej stronie - [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Powiedział do niego bardzo skąpo, wciąż patrząc się na walczące osoby. Ichaza zauważył skończony pojedynek samotnika, który rzekomo pokonał lidera Namikaze, walka wyglądała imponująco. Nie odniósł jednak wielkich ran, więc Ichaza nie musiał do niego schodzić, jednak taką osobę trzeba poznać, w końcu Ichaza stara się o autorytet u każdego samotnika, jak prawdziwy przywódca.

Matsuo



Siedział sobie spokojnie pośród ludzi, aż przyszedł do niego Ichaza i wyjaśnił dalszy etap postępowania. Zadziwił on go mocno, w końcu nie będzie miał, aż tak dużo rzeczy do roboty, no ale mniejsza o to. Na cały tekst, odpowiedział jednym, prostym słowem:

- Sukinsyn... - Po czym wstał i swoje kroki zmierzył w stronę wyjścia z trybun, ogólnie opuszczając całą arenę. Jego pierwszym krokiem była kryjówka teraz już Ichuzy. Tam zdobędzie potrzebne rzeczy do realizacji dalszego planu, a kto wie, może po drodze wydarzy się coś ciekawego, co w przyszłości przyda się medykowi. Jakoś musiał opuścić Enko, więc dalej udał się według mapy do prowincji Ta no Kuni. Chciał bowiem iść na około by mógł przemyśleć całe swoje postępowanie, dawne życie oraz to co go dopiero czeka.

Ichuza pozostał na miejscu, siedząc na ławce i prowadząc szczerą rozmowę z Garbatym Bardem, natomiast Ichaza pozostał jak forever alone, siedząc kilka pięter niżej od brata, lecz samemu. Czekał bowiem na przyjście Yoku, który w końcu wręczy mu jego wygrane kilkadziesiąt tysięcy.

[z/t Matsuo -> Ame no Kuni]

Offline

 

#67 2013-08-17 18:05:43

Koruzonu

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-03-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: Kakukoro/Samotnik
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Członek klanu
Wiek: 17

Re: Trybuny

Wyszedłem na trybuny, teraz już pełen sił i bez ran. Oczywiście bez ran na ciele, gdyż moja dusza była zraniona mocno piętnem porażki i zawodu, jakiego doznałem po walce. Że też własne ciało postanowiło odmówić mi posłuszeństwa... No cóż, co się stało to się nie odstanie, a ja w tym momencie trafiłem na koniec walki mojego kuzyna. Żałowałem, że nie mogłem jej obserwować, bo teraz widziałem pusty kwadrat przestrzeni, na którym miał walczyć. Westchnąłem cicho, po czym rozejrzałem się po trybunach. Dostrzegłem mojego poprzedniego medyka oraz jego brata-bliźniaka. Podobieństwo było uderzające. Obradował z kimś, szczerze powiedziawszy nie obchodziło mnie kto to jest. Oparłem się rękami o barierkę i obserwowałem resztę walk.


Jam apokalipsy prorok
Zwiastun wszechzlodowacenia
Wirus kosmicznego chłodu
Jak palący, wieczny żar
KP

Offline

 

#68 2013-08-18 03:25:13

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Trybuny

Walka między przedstawicielem klanu Uchiha i samotnikiem dobiegła końca. Nie miałem niestety okazji zapamiętać zbyt wiele użytych przez nich technik, jednak poznałem ich zachowanie podczas walki. Jeden z nich dążył do konfrontacji, podczas gdy drugi trzymał przeciwników na dystans i za sprawą jakichś tajemniczych zdolności bez problemu odgadywał położenie wroga, co następnie pod osłoną jednej z technik wykorzystywał.
    A więc kolejny Uchiha na mojej drodze- pomyślałem. Z jednej strony cieszyłem się, w końcu ostatni rywal nie okazał się bardzo wymagający. Z drugiej zaś podejrzewałem, że nadchodząca walka będzie należała do tych, w której wskazanie zwycięzcy nie będzie należało do rzeczy łatwych.
    W międzyczasie obserwowałem również inne areny, na których odbywały się niezwykle zacięte walki. Niektóre z nich podsunęło mi kilka pomysłów, ale przede wszystkim dostarczyło pewnych informacji. Nie chciałem jednak skupiać się na innych zawodnikach, podczas gdy kolejny etap turnieju zbliżał się wielkimi krokami.
    Powoli wstałem, nie chcąc przeszkadzać innym obserwującym. Zapewne wielu z nich postawiło swoje oszczędności, może nawet i dorobek życia, na któregoś z walczących jeszcze przeciwników, a wynik którejś z walk mógł wpłynąć nie tylko na życie zawodnika, ale także na wspierających go widzów. Czym prędzej udałem się do szatni zawodników, której jeszcze nie miałem okazji odwiedzić, by w spokoju opracować jakiś plan i przy okazji odrobinę się zrelaksować.

    [z/t -> Szatnia uczestników]

Offline

 

#69 2013-08-18 13:23:01

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

Ichaza


(Gdzie Ichuza rozmawia Gitąą)



Samotnik siedział sobie na ławce beż żadnego towarzysza u boku. W umyśle kontaktował się z Matsuo, chciał wiedzieć co robi i jakie są jego zamiary. Fakt z młodym chłopakiem, którego znalazł w Baigai mocno zadziwił dwóch braci, bowiem obydwoje byli połączani umysłem z Edo Tensei. Ichaza obejrzał się więc do tyłu, by spojrzeć na brata. Ten nadal siedział i rozmawiał. Nie mając co robić powstał, a swe kroki skierował na koniec trybun, na samą górę tam gdzie prawdopodobnie siedzi mniejsza ilość osób. Kto chce obejrzeć prawdziwą walkę siada od razu z przodu.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Publiczność nagle oszalała podnosząc się i klaszcząc. Medykowi przyszło na myśl, iż może ktoś wygrał kolejny pojedynek. Nie ważne i tak dookoła nie było żadnych ciekawych walk. Podniósł więc swoje ciało, dokładnie otrzepując ubrania. To co miał dzisiaj wykonać - wykonał. Nie pozostało mu nic innego jak wrócić na trybuny, na sam dół, by znowu oglądać te monotoniczne dziecinne zagrywki. Po drodze spojrzał na swojego brata ze szczerym uśmiechem, szkoda tylko, że nie słyszał jak tak na prawdę wygląda ich rozmowa, czy przebiega pomyślnie czy wręcz Ichuza ma problemy z dogadaniem się. Gdy Ichaza znalazł się przy ławeczkach, które prawdopodobnie zostały zajęte zanim poszedł, siłą rozepchał ludzi i zajął dogodne dla niego miejsce. Ręce oparł o kolana przyjmując pozycję znudzenia i dalej już kontynuował oglądanie.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-08-18 21:52:05)

Offline

 

#70 2013-08-18 23:53:39

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

Ichaza


(Gdzie Ichuza rozmawia Gitąą)



Oglądał to wszystko z brakiem zaciekawienia, co tu dużo gadać mało walk pozostało, a do tego były bardzo nudne i monotoniczne. Jakiś chłopiec ganiał się z Samotnikiem, czy może dziadek mrozu przystopował na chwilkę z członkiem klanu Senju. Ichaza nie chcąc zanudzić się na śmierć wrócił z powrotem do szatni, tam bowiem leczył ówcześnie Korozonu. O ile się nie myli trafił tam także poszkodowany Hiroshi z klanu Uchiha, nim także mógłby się zająć, nie ma nic lepszego do roboty, a utrata chakry to także zabawa !

- Niech będzie, zajmę się jego połamaną szczęką czy czymś tam.. sam już nie pamiętam co widziałem - Przetarł swoje oczy schodząc niżej. Swe kroki skierował do Namiotu Uczestników, tam także zajmie się leczeniem pozostałych, innych uczestników.

[z/t -> Szatnia Uczestników]

Offline

 

#71 2013-08-19 20:10:24

Mamoru

Klan Senju

Zarejestrowany: 2013-03-14
Posty: 66
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton [?]
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 35 lat

Re: Trybuny

Nie dane mi było cieszyć się zbyt długo ciszą spowodowaną moim przyjściem. Niby nic nienaturalnego, ale musiałem się nieco odstresować przy użyciu wina, żeby móc znowu, bez emocji, rozmawiać z innymi. Propozycja Akio wydała mi się całkiem ciekawa, lecz nie mogłem sobie pozwolić na to, żeby kiedyś wyszło na jaw to co proponował zrobić, gdyby miało mieć rzeczywiście miejsce.

- Dziękuję Ci za chęci, lecz Senju muszą zapłacić za to co zrobiła. Jakby nie było... była jednym z nas...

Cóż miałem powiedzieć? Chętnie wyparłbym się wszystkiego, bo Hotaru sprawiła, że nasza dotychczasowa pozycja nieco się pogorszyła. Całe szczęście perspektywy mieliśmy całkiem okazałe. Mały Itsuki radził sobie niezwykle dobrze z dużo starszym przeciwnikiem, Batsu. Dzieciak wydaje się nieco nadpobudliwy, ale chęci nie można mu odmówić. Z drugiej strony moja nadzieja, Tamotsu. Ta walka jest dla niego ogromnie ważnym sprawdzianem. Pojedynek z Yuki nigdy nie należy do przyjemnych...

Musiałem skupić się jedynie na dwóch arenach, więc obserwowałem je bardzo starannie, próbując zgromadzić w głowie jak najwięcej danych. Tak oto pojawił się lider Wyrzutków, który przedstawiając się zapytał o Hotaru.

- Nie żyje, ale dziękuję za propozycję...

Słowa skierowane do obu mężczyzn wypowiedziałem z wyraźnym przygnębieniem. Wspomnienie tej dziewuchy kompletnie mnie rozbijało i nawet przez myśl nie przeszło mi, żeby w swoich wypowiedziach zaznaczać chociaż odrobinę szacunku, najzwyczajniej w świecie go nie miałem. Była zupełnym przeciwieństwem wartości Senju.

Shinsaku chyba dość niefortunnie zaczął rozmowę. Nie dał mi żadnej okazji do przedstawienia się, o ile w ogóle nie zna mojego imienia. Jako, że nie chciałem robić nic na siłę szczere podziękowania były ostatnim skierowanym do niego zdaniem. Zupełnie nie wiedziałem co mógłbym dodać...


[img][/img]



OCHRONA [NPC]: Amaya

Offline

 

#72 2013-08-19 21:23:38

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Trybuny

Dosłownie wmurowało mnie w ziemię, gdy usłyszałem, że dziewczynie udało się odebrać sobie życie. Dopiero wtedy dotarło do mnie, jak bardzo musiała tego pragnąć, by nie czekać nawet na zniknięcie z oczu ciekawskiej publiczności. Spoglądałem zatem na lidera, który właśnie stracił jednego z przedstawicieli swojego klanu, a moje oczy, początkowo bardzo szeroko otwarte, zamknęły się teraz niemal całkowicie. Źrenice opadły mimowolnie, kierując wzrok w podłogę. Dość widocznym było więc to, iż Mamoru nie był jedynym, którego poruszyła ta scena bezsensownej śmierci.
   Nagle zorientowałem się, że wciąż stoję przed tym wyraźnie zasmuconym, rozczarowanym człowiekiem, choć ten wcale nie nawiązał dalszej rozmowy. Nie wiedziałem, czy było to spowodowane tym całym przejęciem, czy może skrywał on do mnie jakąś urazę... w każdym razie postanowiłem się usunąć sprzed jego oczu.
   Stanąwszy tak, iż nie przeszkadzałem nikomu w obserwowaniu trwających nadal ostatnich walk tej rundy. Sam również przebiegłem wzrokiem wszystkie areny i wtedy zauważyłem, jak wiele zmieniło się od czasu tego zamieszania z Hotaru. Ze swojego ringu zniknął już Ryo oraz Yoshi, Gani natomiast leżał nieprzytomny na ziemi. Nikt prawdopodobnie nie spieszył się, by mu pomóc! Wirując w labiryncie korytarzy, zmierzałem czym prędzej w miejsce, gdzie leżał jeden z moich. W myślach wykląłem wszystkich członków ochrony i opieki medycznej, okazując jedynie nieco miłosierdzia temu, który zajął się nim tuż po zakończeniu walki.
   [z/t -> Daiki vs Gani (R3)]

Offline

 

#73 2013-08-19 23:01:58

 Gitaa

Moderator

Zarejestrowany: 2011-10-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: ?
KG/Umiejętność: ?
Ranga: Elita

Re: Trybuny

       Siedziałem sobie wygodnie na trybunach oglądając w ciągu dalszym kończące się powoli walki rundy pierwszej. Spoglądałem z dużym szacunkiem na tych, którzy się jeszcze ostali na placu boju, tym samym zapewniając trochę rozrywki zebranej tutaj tłuszczy jak i mnie. Słuchanie również nie zaniedbywałem, a przynajmniej odkąd dane jest mi obcować z niejakim Ichuzą. Mówił do mnie wiele rzeczy, ale niewiele dało się wysłuchać z ciekawością. Wreszcie mu odpowiedziałem spoglądając kątem oka na niego:
       - Przychodzisz do mnie z interesami nie z tego świata, lecz nawet trudu sobie nie zadałeś, by zdobyć w moich oczach choć odrobiny szacunku bądź zaufania. Możesz być szaleńcem, który nie wie nawet, co czyni. Jeśli chcesz siać bezcelowe, puste zniszczenie, to mnie w to nie mieszaj. - odwróciłem głowę w kierunku areny i cieszyłem oko walkami.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#74 2013-08-19 23:37:01

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

Ichuza ponownie został zbity z tropu, widać Gitaa jak i wszyscy jego pozostali przyjaciele mają to do siebie, że nie wszystko biorą do siebie na poważnie, albo interesują ich tylko najciekawsze fakty. Medyk nie miał więcej pomysłów co mógłby dodać w kwestii jaką wcześniej poruszył.

- A więc władza go nie interesuje.. - Przemyślał jeszcze raz wszystko dokładnie w swojej główce - Jest bardziej przebiegły niż sądziłem, nie interesuje go żaden z moim punktów, które wystawiłem w jego stronę, w takim razie potrzeba będzie zastosować inwersję w całej rozmowie..

Spojrzał na niego niepewnym wzrokiem, od początku źle go ocenił, teraz już znał charakter oraz osobowość Garbatego Barda. Musiał podejść od niego od tej milszej strony, zdobyć u niego szacunek, dopiero wtedy wyjdzie mu plan, który już od początku sobie postawił.

- Gitaa, widocznie już od początku źle mnie zrozumiałeś. Cały czas pracowałem sobie na twój szacunek, jednak nie jestem pewien jak go osiągnąć - Zmienił zupełnie tok rozumiowania - Czy jest coś dzięki czemu bym uzyskał pozycję w twoich oczach ?

Offline

 

#75 2013-08-20 00:53:43

 Akami

Martwy

42754256
Zarejestrowany: 2012-08-18
Posty: 505
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Fumetsu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 38
Multikonta: Kazunari

Re: Trybuny

     Walk było naprawdę dużo. Choć zastanawiałem się nad sensem pokazywania około dziesięciu jednocześnie, to wolałem tym razem odłożyć swoje rozważania na bok i rozkoszować się widokiem ludzi, którzy z niewiadomych mi powodów postanowili pokazywać swoje zdolności światu. Osobiście nigdy bym na nic takiego nie przystał, niemniej jednak starcia oglądało się ciekawie. Szczególnie moją uwagę przykuło starcie mojego brata z "Sagim", którym okazał się Akio Namikaze we własnej osobie.

- Kim ty się stałeś...? - powiedziałem w myślach.

     Za nic w świecie nie spodziewałem się czegoś takiego po Akemim. Zmienił się. Już nie był tym wariatem, rzucającym się na wroga bez zastanowienia. Jego zdolności... taktyka... wszystko to było nie do poznania. Wyszło na to, że nie tylko ja poczyniłem postępy.

     Po obejrzeniu większości walk, zauważyłem nadchodzącego brata. Podniosłem się i poszedłem w jego stronę, po drodze używając Kage Bunshin no Jutsu, który wrócił na wcześniejsze miejsce.

- Wspaniały występ, zmieniłeś się i to bardzo. - pochwaliłem go z drobnym uśmiechem.

     Ominąłem go, robiąc kilka kroków za jego plecy.

- Rozumiem, że nie możesz stąd wyjść do końca turnieju, ale musimy to opić. - dodałem, zatrzymując się na chwilę.

     Zostawiając swojego klona, ruszyłem w stronę wyjścia, czekając na Akemiego lub ewentualnie jego kopię. Kiedy tylko do mnie dołączył, opuściłem arenę.

[z/t -> Ame no Kuni]

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akami (2013-08-20 00:55:28)


http://i.imgur.com/TDQuAfP.gif

Offline

 

#76 2013-08-20 01:09:48

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Trybuny

Wkroczyłem na trybuny całkiem zadowolony z siebie. Nadal byłem przekonania, że nie muszę iść do szatni. W końcu jednak nie straciłem ani jednej kropli krwi, a na moim ciele nawet nie znalazła się żadna ryska. Aż dziwne, że mój przeciwnik miał czarną opaskę. Choć jeszcze bardziej dziwił mnie fakt, że chodzą pogłoski, że naprawdę to był Akio Namikaze. Jednak ja nie potrafiłem w to wierzyć. Przecież ja nie byłbym wstanie pokonać lidera Namikaze. Kim bym był jakby tak było? Albo nie wierze w swoje możliwości, albo po prostu mam rację. No cóż pozory mylą, a nawet wrogowie, których mamy za silnych wydają się być słabi. Nie mam co teraz nad tym się zastanawiać. Jedno jest pewne, że moim kolejnym przeciwnikiem będzie Ryo. Tylko ciekawe czy ten prawdziwy, czy znowu jakaś zbieżność nazwisk? Ah.. nie ważne.

Kiedy już dumny z siebie postanowiłem usiąść na jednym z krzeseł, zaczepił mnie mój młodszy brat - Akami. O dziwo był dumny ze mnie i z tego, że wygrałem.

- Dziękuje - powiedziałem krótko patrząc na niego jak odchodzić - Chętnie się z tobą przejdę - powiedziałem tworząc klona i przekazując mu jakieś drobne pieniądze, które mi jeszcze zostały w kieszeni.

z/t -> Ame no Kuni [Jako klon razem z Akamim]

Offline

 

#77 2013-08-20 07:07:52

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Trybuny

Kolejne walki kończyły się, lecz Ayatane wciąż skupiał się na dwóch, w których udział brali jego pobratymcy z klanu Yuki. Walka dziewczynki zwanej Naną, zakończyła się już na jej korzyść. Z drugiej strony zaś, pojedynek niejakiego Hiyoki'ego wyglądał z jego perspektywy nieco gorzej. Jego ataki nie radziły sobie z dotarciem do przeciwnika, który za to wciąż uderzał Yuki. Nie wyglądało to za ciekawie, więc Ayatane odwrócił głowę, oddalając się myślami od teraźniejszości...
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
________________________

Akcept by Katsuro

Yuki powrócił myślami do walk i całego zamieszania dziejącego się na arenie. Przez chwilę dziwnie się czuł, nie biorąc udziału w zawodach, lecz to uczucie przeszło. Mimo, że nie ma dla niego szans na zaszczyty, czas spędzony na trybunach zdecydowanie nie pójdzie na marne. Ayatane obserwował więc dalej zmagania wojowników, zapamiętując co ciekawsze ich ruchy. Zwrócił szczególną uwagę na pojedynek chłopaka Senju, który chyba nazywał się Itsuki z Kaguyą Batsu. Były to znajome twarze i na pewno warto będzie dowiedzieć się czegoś więcej na temat ich umiejętności.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-08-20 17:22:31)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#78 2013-08-20 16:10:14

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Trybuny

Czym prędzej powróciłem na swoje miejsce w loży liderów, by zdążyć obejrzeć jeszcze te walki, które nie zakończyły się przed moim opuszczeniem grona widzów. Ku mojemu zaskoczeniu, zauważyłem, że stan trwających ciągle pojedynków nie zmienił się - ilość zajętych aren wciąż była identyczna. Oznaczało to, iż nie ominęło mnie zbyt dużo. Choć o tym wiedziałem, zajmując swoje miejsce obok Gamatta, postanowiłem odezwać się do niego tymi słowami:
   -Okej, już jestem? Coś mnie ominęło? Już miałem spytać, oczywiście żartobliwie, czy ktoś jeszcze zginął, kiedy postanowiłem ugryźć się w język, by nie poruszać bezsensownie tego drażliwego tematu. Rozsiadając się wygodnie, przyglądałem się potyczkom. I choć większość liderów wcinała teraz jakieś smakołyki, ja nie miałem podobnego zamiaru. Wystarczającym wyróżnieniem było już samo zaproszenie mnie tutaj i usadzenie w specjalnym sektorze o wyjątkowo dobrej widoczności. Nie śmiałbym prosić o więcej.
   Widziałem, że Akane ma niemałe problemy z Naną. W zasadzie podejrzewałem, że walka już się kończy, niestety nie na naszą korzyść. Czekałem jedynie, kiedy postanowi zrezygnować, co miałem nadzieję, że uczyni. Inaczej mogłoby dojść do nieciekawego incydentu...

Offline

 

#79 2013-08-20 23:40:12

 Gitaa

Moderator

Zarejestrowany: 2011-10-10
Posty: 150
Klan/Organizacja: ?
KG/Umiejętność: ?
Ranga: Elita

Re: Trybuny

       Niewiele się działo na arenach, jakby pani marazmu i zastoju wstąpiła na areny walk i użyła swoich mocy, co by odebrać radochę oglądającym je. Podziałało to na mnie prawie natychmiastowo, że od razu ziewnąłem ze znudzenia. Nie pomagał w tym stanie Ichuza, który raczej nie sprawiał wrażenia interesującego. Ot taki sobie chłopaczek, co sobie lubi gadać o tym i owym. Spytał się mnie i oczekiwał ode mnie reakcji. Dobrze, że to zrobił, bo inaczej bym się chyba zanudził na śmierć na tej trybunie. Mówiłem będąc wciąż wpatrzony na areny:
       - Słowami pracować to tylko może polityk. Niestety z nimi rzadko się widuję, a po nieudolnej akcji w Kraju Ziemi, tym bardziej nie chce mieć coś z nimi do czynienia. Może to ta zmiana pokoleniowa, ale u mnie to szacunek zdobywa się działając, a nie jadaczką ruszając. Mam do Ciebie pytanie z innej beczki. W Samotnikach jest pewien zdolny i silny osobnik, zwącym się Akemim, który nawet nieźle zawalczył. Nie sądzisz, że przydałby mu się jakieś wyższa ranga bądź stanowisko w szeregach organizacji? - powiedziałem głosem intrygując, który skłaniał do myślenia.


KP

Opis
Mówię
Myślę
Szepczę

Offline

 

#80 2013-08-21 01:06:06

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

(Ichuza)


(Gdzie Ichaza siedział na trybunach..)



Ichuza spojrzał na Garbatego Barda z zaciekawieniem, bowiem jego słowa skrywały jakiś sekret. Po głowie samotnika chodziło wiele myśli co to może być za rzecz, której tak bardzo pragnie. Musiałby wyczytać między wierszami co w przypadku takich osób nie jest zbyt łatwe. Spojrzał więc na dół, na arenę, gdzie Akemi'ego już nie było. Od razu skojarzył chodzącą kupę mięśni i to jak z łatwością pokonał lidera Namikaze. Oszacował w umyśle chakrę, którą wyzwolił, która była mu potrzebna do obalenia przeciwnika. Faktycznie, pobił Akio bez żadnych problemów, nawet praktycznie nie kiwając paluszkiem. Zapowiadało się bardzo ciekawie, teraz tylko pytanie "jako kto?" miałby się znaleźć w samotnikach. Jak ważną pozycję wycenia mu Gitaa, wnet humor Futago zmienił się na gorszy, jego mina stała się zła i skwaśniała.

- Chyba rozumiem o co Ci chodzi, jednak nie mam zamiaru wszystkiego wypełniać według postanowień mi narzuconych... Rozumiem, że według ciebie liderem powinien być ktoś potężny, ktoś.. kto już zaistniał w oczach innych... Sugerujesz mi po prostu... - Zawahał się na chwilkę - że po prostu jestem słabszy od niego i o ten tytuł powinienem walczyć własnymi rękoma..

O dziwo Ichuza uśmiechnął się. To był uśmiech bardzo egoistyczny, a do tego złośliwy. Od samego początku w skład jego charakteru wchodził materializm. Liczyła się dla niego ta posada. Musiał o nią walczyć, choćby miał wypluć z siebie ostatnią kroplę krwi. Mimo tego jednak wiedział jak potężny jest mężczyzna z opaską i nie lada wyzwaniem będzie mu stawienie czoła bez Matsuo. Choć Ichuza posiadał w swych rękawach wiele asów, zgodził się. Zgodził się sam ze sobą, że postara się o Lidera. Tak więc jedyne co pozostało, to odrzec:

- Rozumiem... - Odparł, po czym unosząc swoje ciało, dodał po cichu - Dobro Samotników jest dla mnie wszystkim i zapewniam Cię, iż wywalczę sobie każdym możliwym sposobem... - Opuścił głowę - swój cel...

Odszedł. Przemierzał trybuny w bardzo napiętym stroju, gdy jego oczom ukazała się kolejna z rzędu osoba, której szukał. Podszedł więc do niej i przysiadł się jak do Gityy, czyli rozpychając wokoło innych ludzi. Już na sam wstęp rozpoczął rozmowę:

- Witaj, nazywam się Ichuza Futago, samotnik. - Dał chwilkę na odpowiedź nowo poznanej osobie, po czym mógł śmiało i ze spokojem w duchu dodać - Chciałbym pogratulować Ci pięknej wygranej z liderem Namikaze, twoje popisy mimo, że takie krótkie były ośmielające i potężne. Wykazałeś się także dużym sprytem i inteligencją, lecz przełóżmy komplementy na inny moment... Teraz dręczy mnie jedno pytanie, czym są właściwie dla ciebie Samotnicy ?

Pytanie było proste, więc medyk oczekiwał także prostej odpowiedzi. Choć nie zawiódłby się gdyby Kakukoro także się przedstawił i opowiedział coś o sobie.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.pedagogikabrzesko.pun.pl www.zabimedrzec.pun.pl www.gimnazjum13.pun.pl www.airskate.pun.pl www.nowahootainn.pun.pl