Ogłoszenie


#81 2013-08-21 03:09:44

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Trybuny

Akemi
(kiedy mój klon jest w barze z Akamim)



Obecne walki, które były przeprowadzane niezbyt mnie fascynowały. Wręcz powodowały u mnie powodu do tego bym tutaj spokojnie sobie poszedł spać. Nie miałem na kim rzucić oka. Po prostu same nudy. Nikt za bardzo nie przykładał się do walki. W końcu jednak postanowiłem spojrzeć na walkę mojego przyjaciela. Tamotsu radził sobie nawet. Chociaż szczerze mówiąc widziałem tego samotnika w akcji, więc miałem nadzieje ,że jakoś szczególnie ten chłopak się nie polepszył. W końcu mój towarzysz powinien to wygrać bez problemu. A przynajmniej miałem taką nadzieje w głębi duszy. Szykowałem swój wzrok by znaleźć jakiegoś kolejnego samotnika, ale żaden nie przykuł mej uwagi. Choć był tutaj jeszcze chyba tylko jeden obecny. No cóż.. pokolenie samotników jednak jest słabsze niż myślałem. Nawet mój kuzyn okazał się być słaby.. Po chwili podszedł do mnie ten cały Ichuza. To po niego miałem przyjść, jego kryjówkę miałem poznać. Już wiem gdzie jest. W pewien sposób mam go w garści..

- Znowu on.. - pomyślałem sprawiając wrażenie zadowolonego z jego pokazania się obok mnie - Wiem doskonale kim jesteś - wydałem z siebie jakby syk, który świadczył niezbyt dobrze; niezbyt dobrze patrzyło Ichuzie z oczu - Choć i pewnie, ty wiesz kim ja jestem skoro postanowiłeś coś do mnie powiedzieć - kolejne słowa wydały się odrobinę spokojniejsze. Kiedy on coś wspomniało liderze Namikaze, postanowiłem mu przerwać - Czyli jednak to prawda.. - byłem zadowolony z siebie. Jednak chciałem wysłuchać go do końca. Jak już tylko skończył, wypowiedziałem pierwsze słowo, które miałem na myśli - Rodzinną - powiedziałem krótko, choć samo znaczenie tego słowa dobrze znałem. Było najlepszą odpowiedzią na jego pytanie, które podobno go tak dręczyło.

Ostatnio edytowany przez Akemi (2013-08-21 03:10:09)

Offline

 

#82 2013-08-21 03:24:08

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

Ichuza znowu musiał się wysilić, by samemu sobie odpowiedzieć na pytanie kim tak na prawdę jest. Drapał się po głowie przez cały czas, gdy Akemi rzucał w jego stronę słowa. Skumulował całe przemyślenia do jednego punktu i zaczął nawijać jak z nut:

- Widzisz - Zaśmiał się lekko - Chyba jednak nie warto oceniać książki po okładce. Tuż przed turniejem znalazłem ludzi, którzy mnie szukali. Na prawdę nie potrafiłeś wyczuć ich chakry ? Z daleka czuć złą mocą i przekrętem. Nie wiem jak Ci to udowodnić, lecz przypomnij sobie atak na naszą siedzibę. Byłeś wtedy jeszcze taki można powiedzieć słaby i niedoświadczony... Ja zaś zapieczętowałem osobę, która kryła się pogrążona we własnej złości. To było jednak coś niesamowitego nieprawdaż ? Uratować Samotników, gdy Ci walczyli o życie w ułamkach sekundy... Rozumiesz już o czym mówię ? Pozory mylą a jednak każdy może być inny. Zawsze zależało mi na dobru Samotników, dlatego też przystąpiłem u Rady o stanowisko lidera. Wyznaczyła mi ona zadanie... musiałem odnaleźć - Ściszył nieco głos - Garbatego Barda, lecz przed tym.. - Znowu się zaśmiał - Latałem tyle po informatorach, że to szok, aż w końcu go znalazłem Ci powiem... A wiesz co jest najlepsze ? - Skrzywił minę, wystawiając do niego palec - Że on jest właśnie tutaj !

Zaczął się śmiać, chciał by Akemi mu zaufał, dlatego starał się wprowadzić luźną rozmowę. Na prawdę nigdy nie miał złych zamiarów co do samej struktury swojej rodziny.

- Lecz bardzo mądre są twe słowa - Ichuza poczuł, że w takim momencie powinien napić się wysokoprocentowego trunku. - Rodzina... ona jest dla nas najważniejsza... - Chciał się lekko rozluźnić, przytakując jednocześnie wysokiemu facetowi... - Lecz kontynuując rozmowę, Garbaty zauważył twoje postępy, a moimi domysłami są jedynie... że to on ciebie potrzebuje na to stanowisko. Jednak ja nie chciałbym, za przeproszeniem, Ci go ustąpić. Wiele dla mnie znaczy dobro Samotników, wiele dla nich zrobiłem. Nawet podczas turnieju dla każdego klanu, leczyłem własnymi rękoma innych ludzi, by tylko zostać zauważonym w dobrym świetle. To jest piękne móc pomagać innym, a jednak dla niektórych wciąż liczy się tylko moc i chwała... To przykre, co o tym sądzisz ?

Offline

 

#83 2013-08-21 14:37:26

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Trybuny

Akemi
(kiedy mój klon jest w barze z Akamim)



Patrzyłem na Ichuze jak na wariata, który chciał niby dbać o dobro naszej organizacji. Skąd pomysł u rady by brać pod swoje skrzydła Barda, który w swoim życiu tylko mordował dla przyjemności i swoich wyższych celów. Nie widziałem w tym większego sensu. Coraz bardziej brałem radę samotników za bandę idiotów, którzy nie wiedzieli jak mają postąpić. Nie mieli pojęcia jak przekazać komuś posadę lidera, dlatego też chcieli zrobić dwie pieczenie na jednym ogniu. Ichuza, który jest im jakimś cudem oddany i Garbaty Bard, który da naszej organizacji znaczącą przewagę w tym świecie. Tylko po co? Nasza rodzinna już była na tyle duża i silna, by coś znaczyć. Chociaż w sumie martwiłem się o te nowe pokolenie. Jak na razie nikt z niego nie wygrał walki na turnieju. W sumie to nawet na to się nie zanosiło.

- Słucham tak ciebie i nie rozumiem po co nam ten osobnik w organizacji. Rozumiem, że jest silny i inteligenty. Ale czy nie sprawi nam zbyt dużego kłopotu? Czy nie stanowi przypadkiem zbyt dużego zagrożenia? - zadałem mu dwa bardzo ważne pytania - Stanowisko lidera.. Czy przypadkiem nie wybiera się kogoś na to stanowisko kto potrafi uporać się z prostym zadaniem? - zadałem pytanie retoryczne - Moc, chwała, pieniądze.. Skąd ja to znam. Nie ma mocny wobec sile tych trzech czynników, ale jednak staramy się z nim walczyć. Zwykła walka z wiatrakami.. - mówiłem dosyć spokojnie - Nie jestem pewny twoich intencji.. Ale ja sam przyjmę co mi rada zaproponuje. Czy to będzie ranga elity bądź nawet zastępcy lidera, przyjmę to z honorem - nie byłem pewny co do tego, bym mógł dostać jakąkolwiek z tych rang.

Offline

 

#84 2013-08-22 00:06:58

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Trybuny

Uchiha przyszedł wreszcie na trybuny po dłuższej chwili. Jeszcze  nie został uleczony do końca dlatego tak długo mu zaszło. Usiadł na spokojnie na jednym z wolnych krzeseł i zaczął obserwować walki. Na jednej z aren walczył jego mistrz z jakimś dziadkiem. Zdziwił go fakt, że Ichitsu jeszcze z nim nie wygrał. Na drugiej arenie walczył Batsu, oraz...ku zdziwieniu chlopaka znalazł się tam chłopak z klanu Senju. Ten sam, który był z nim na turnieju między klanowym w Chuu. Nie sądził, że Batsu będzie miał problemy z tym dzieciakiem. Po chwili zauważył, że Kaguya wykonuje bardzo ciekawą technikę. Spodobała się ona chłopakowi więc ten postanowił ją skopiować dzięki swojemu Sharinganowi. Aktywował swoje kekkei genkei, a oczy zaczęły się czerwienić. Na nich pojawiły się chwilkę później 3 łezki. Gdy jeszcze raz spojrzał na technikę Batsu jego oczy zaczęły wirować, na znak, że technika jest kopiowana. Chłopak, gdy wszystko było już w porządku, gdy wiedział jak użyć tego jutsu postanowił wyłączyć Sharingana. Chciał dalej oglądać walki. Był bardzo ciekawy rozwoju obu walk.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#85 2013-08-22 03:34:44

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Trybuny

       Znajduję się co raz bliżej areny. Wrzawa dochodząca z wnętrza ogromnego talerza przytłacza w promieniu połowy kilometra od całej konstrukcji. Nawet dla mnie jest to zbyt duże natężenie hałasu, ale staram się nie narzekać i bez słowa kieruje się do wnętrza. Tym razem nie przechodzę żadnej kontroli tożsamości. Wykorzystuje wszechobecny motłoch ludzi i staram się wmieszać pośród ich szeregi. Niektórzy z nich, a jest ich więcej niźli innych, wywołują u mnie swoisty odruch wymiotny. Są przepoceni i wyraźnie obleśni, o czym świadczy ich brudne, nie nadające się do użytku ubrania. Na tyle ile pozwala mi mała przestrzeń, lawiruje pomiędzy nimi, kwasząc minę, gdy dochodzi do dotkliwszych zetknięć.
        W końcu zdaje sobie sprawę, że dalsze pójście szlakiem zwykłych wędrowników może się dla mnie źle skończyć. Odruchowo sięgam do swojego pasa, gdzie wciąż powinna wisieć mniejsza z moich sakw. Większą podarowałem Ayamaru, znajdowało się tam całkiem sporo pieniędzy, z którymi nie miałem co zrobić. Mniejszą zaś, zostawiłem dla siebie, służyła mi bowiem na ostatnią, najczarniejszą godzinę. Szczęściem, wziąż wisi przy moim boku, ale spojrzenia poniektórych przechodniów niepokoją mnie, a ja wolę nie kusić losu.
       Uznaje, że najlepszym wyjściem będzie pójście drogą niekonwencjonalną. Mam tu na myśli podróż przez liczne, spadziste dachy namiotów, sztywne i wytrzymałe na tyle, aby przetrwać siłę mojego ciężaru podczas kolejnych susów.
       Tym oto sposobem zaczynam szybko pokonywać drogę dzielącą mnie do trybun, mój aktualny cel. Kątem oka dostrzegam szyldy opisujące nazwę i oferowane dobra każdego z kramów. Przez chwilę korci mnie zajrzenie do namiotu, gdzie można kupić oręż, a także różne dziwadła, podobno niedostępne w normalnym obiegu. Nie robię tego jednak, wyczuwając w tym dziwną aurę podstępu, który był dla mnie w tym wszystkim zbyt wyraźny, aby dać się pochwycić w jego macki. Brnę dalej, aż nareszcie udaje mi się dotrzeć do trybun, gdzie niczym ludzkie morze, przelewali się wszyscy widzowie. Nawet mi jest ciężko znaleźć wolne miejsce, ale wkrótce udaje mi się je wypatrzeć. Za nim jednak do niego podchodzę, zerkam na lożę, gdzie widzę czterech liderów, wśród których rozpoznaje trzech. Jeden z nich, lider klanu Senju, pozostaje mi nieznany, choć wiem, że objął stołek stosunkowo niedawno, przerywając tym czasem gorzkie lata ninja z Chikai.
       Kiedy już zasiadam na wolnym miejscu, mój wzrok przykuwa, po raz kolejny tego dnia z resztą, ten sam medyk, który ongi temu opatrywał Yoh'a. Jeszcze raz wywiera we mnie podziw i niepewność zarazem. Niepokoi mnie, że zawsze kręci się wokół moich przeciwników. Ponadto, nie podoba mi się fakt, że obca osoba może wejść i zacząć leczyć rannych uczestników. Przecież jego intencje są nieznane, nie wiadomo jaki prawdziwy cel mu przyświeca i poszkodowanych powinien objąć oddział sanitarny Namikaze. Niestety, Akio jest za głupi, aby zrozumieć jakie zagrożenie może zostać zasiane wśród walczących i najwyraźniej przecenia swoje możliwości.
       Z przymrużonym zainteresowaniem widzę jak kończy się walka Uchiha Ichitsu. Staruszek, z którym przyszło mu walczyć, nie wytrzymał tempa i teraz jasno oświadcza swoje mieszane uczucia co do werdyktu. Z czarnych bransolet walczy więc tylko Senju Tamotsu i Yuki Hiyoki, co do którego odczuwam niechęć. Przedstawiciel z Kraju Ognia nie budzi we mnie żadnych emocji, dlatego też nie mam podstaw, aby kibicować któremukolwiek z nich.
       A na cholerę im mój doping?
       Co śmieszniejsze, ostatnia walka toczy się w kategorii niższej i jest rozstrzygana przez rzut monetą… Co za absurd! Jak można dopuścić do tego, aby o dalszym uczestnictwie decydował kapryśny los…
       Postanawiam jednak wykorzystać okazję i w ostatniej chwili wykonuje zakład, stawiając [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość], który zdawał się mieć większy potencjał w moich oczach.

Offline

 

#86 2013-08-22 14:17:28

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Trybuny

Uchiha po dłuższym oglądaniu walk doczekał się końca. Na początku spojrzał na arene na ktorej walczyl Ichitsu. Hiroshi  wiedział, że jego mistrz nie da się jakiemuś dziadkowi. Ten od razu ruszył w stronę szatni. Kolejna walka  toczyła  pomiędzy dwoma znajomymi, Batsu i Itsukim. Nagle zauważył jak sędzia przerywa walkę. To chlopaka nieco nieco zirytowalo jak zuawazyl jak sędzia każe bawić się ,, W orzeł i reszka ". To był już szczyt . Chłopak zdenerwowany wstał i ruszył w stronę szatni. Nie miał  zamiaru nadal oglądać tej blazenady. W głowie rozmyślał:
- ,, Co za idiotyczny sposób roztrzygniecia walki! "
Oburzony był już na schodach schodził w dół by odpocząć nieco przed walką.

Z/t Szatnia

Ostatnio edytowany przez Hiroshi (2013-08-22 14:18:27)



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#87 2013-08-23 04:42:41

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

       Ichaza po jakimś czasie wszedł z powrotem na trybuny, by zobaczyć swojego brata w trakcie jego rozmowy. Niestety ten znajdował się już w zupełnie innym miejscu, przy zupełnie innej osobie. Nie wyglądała ona na nieznajomą. Ichaza lekko się wysilił, lecz doszedł do wniosku, iż to Akemi, ten który brał udział w procesie ratowania Samotników. Teraz wygląda bardzo groźnie, nietypowy człowiek o nietypowych umiejętnościach. Chodzący paker, który nie boi się wyzwań, no właśnie, co biedny Futago z tymi wyzwaniami nie pocznie. Spojrzał więc jeszcze raz przed siebie, zobaczył tym razem znacznie większą grupę osób. Poszerzyła ona nawet swe szeregi o osoby biorące udział w turnieju. Zauważył Korozonu i Hiroshiego, których jeszcze niedawno wyleczył.

Złożył wnet pieczęcie, by skomunikować się z Matsuo. Zapytał go dosłownie o położenie oraz bieżące informacje. Zadziwiły one go na tyle, iż spojrzał ostatni raz na brata, by potem zniknąć w tłumie. Zbiegł schodami na dół, wychodząc z trybun daleko, potem poza arenę. Aż w końcu w podróż do swojej kryjówki, mm Ichaza dostał niespodziankę, ciekawe czy jego reakcja na widok małego Eijiro będzie taka sama jak na wieść. W końcu chłopiec jest niezwykły, posiada cenne KG. Niektóre osoby je bardzo chronią, a nie które służą pomocą w jego oddawaniu.

[z/t -> Ame no Kuni]

Offline

 

#88 2013-08-23 14:13:15

Anamari

Zaginiony

status (mati)@aqq.eu
42126819
Zarejestrowany: 2012-03-08
Posty: 301
Klan/Organizacja: Wyrzutek
Ranga: członek

Re: Trybuny

Anamari oglądał kończące się już walki, gdy do jego uszu doszedł komunikat, miał się stawić w szatni, by dowiedzieć się o następnej rundzie. W sumie tu i tak miał już niewiele do roboty, bo toczyła się zaledwie jedna walka, która i tak miała się ku końcowi. Schodząc do szatni wyrzutek mógł przyswoić zebrane informację. Jego kolejna przeciwniczka nie pokazała za dużo, poruszała się dość wolno, choć może potrafiła szybciej i używała dość dziwnej broni, mianowicie marionetki, w którą napchana była masa broni, w sumie oprócz niej nie użyła niczego innego. Oprócz niej w turnieju pozostała jeszcze jedna dziewczyna, a w zasadzie dziewczynka, ona także wyglądała na dystansowca, tyle że zamiast marionetek używała lodu. Był jeszcze gość, który używał kryształów, jeszcze jeden wyrzutek, który najwyraźniej potrafił jedynie walczyć wręcz, Uchiha który miał dziwne zdolności sensoryczne, ale w dość słabym stopniu opanował swoje KG, oraz samotnik, który nic nie pokazał. Rozmyślając tak Anamari nie udał się do szatni, tylko do namiotu handlowego.
[zt--->Namiot handlowy]

Ostatnio edytowany przez Anamari (2013-08-23 14:13:39)


http://s6.ifotos.pl/img/Copy-of-M_rahqpxx.jpg

Offline

 

#89 2013-08-23 14:16:15

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Trybuny

Jedna z dziewczyn z klanu Namikaze odpowiedzialna w poprzedniej rundzie za sędziowanie, udała się na trybuny. Dość niezdarnie patrolując teren w poszukiwaniu niepokojąco dużych i niezidentyfikowanych źródeł chakry. Było to jedno z zabezpieczeń powzięte przez klan Namikaze aby nie dopuścić do podobnej tragedii jak ta która całkiem nie dawno wydarzyła się w kraju błyskawicy. Dziewczyna już przy zakupię biletów dokładnie badała poziom chakry wszystkich widzów i kilku z nich co najmniej ją zaniepokoiło. Jednak jak do tej pory nie wydarzyło się nic co wymagałoby jej interwencji.
Na trybunach panowały zmienne nastroję zwłaszcza samobójstwo dziewczyny z klanu Senju odbiło się na widowisku. Owszem kibice pragnęli krwi i przemocy jednak nie w taki sposób i nie wśród klanu, który za sprawą stworzenia areny zyskał sobie wielu sympatyków.
    Walki były mniej lub bardziej interesujące, pierwsze zwycięstwo padło na skutek walkowera oddanego przez członka organizacji samotników. Gishi, który został wyznaczony przez radę do ich reprezentowania, najzwyczajniej w świecie się nie pojawił. Następne walki były nieco bardziej zacięte.   Najszybciej z walczących swojego przeciwnika wykończył Ayamaru, nie miał większych problemów z pobiciem Uchihy, który sam zgłosił się do tego turnieju. Najwidoczniej przecenił swoje możliwości albo miał pecha w losowaniu. Mimo to Kiyoshi nie stał się ulubieńcem publiczności, gdyż po walce całkowicie olał swoje przeciwnika i mimo prośby sędziego nie pomógł go przetransportować do szatni gdzie miał dostać pomoc medyczną.
    Następna walka dziewczyny z klanu Senju z wyrzutkiem od początku wzbudzała wiele emocji. Nie wszyscy ze zgromadzonych na trybunach byli zadowoleni z takiego losowania. Wielu ludzi wciąż była przeciwna równouprawnieniu kobiet. Jednak zarówno zwolnicy jak i przeciwnicy emancypacji  wciąż uważali że to nie fer. Jednak wszystko to przestało mieć znaczenie, kiedy dziewczyna popełniła samobójstwo. Kilka osób zaczęło wspominać zakazaną technikę używaną przez mistrza, jednak organizatorzy zaprzeczyli że ciało Hotaru było w jakikolwiek sposób kontrolowane. Wśród widowni jednak plotki nie milkły jedynie tylko zmieniły swój temat. Tym razem celem był klan Senju bo co musiało w nim się dziać, że niewinna dziewczyna odbiera sobie życie na oczach tysięcy ludzi.
    Ci którzy oczekiwali prawdziwej walki i niezwykłej mocy od początku spoglądali w kierunku walk rozgrywających się na środku areny. Nieznany nikomu Sagi podejmował Akemiego samotnika, który zdążył już sobie wyrobić dobrą opinię na polu walki. Z pewnością pomagał mu w tym niezwykły wzrost i nietypowy wygląd. Walka jednak rozczarowała wszystkich, Akemi wykorzystał rozkojarzenie swojego przeciwnika i zaatakował przy użyciu klonów łamiąc mu nogi. Sagi spod którego kaptura wydostały się charakterystyczna rudę włosy nie miał wyboru musiał poddać walkę.
    Kolejna walka w tej kategorii była znacznie efektowniejsza mieliśmy bowiem okazję podziwiać umiejętności prawdziwej elity wśród samotników. Przedstawiciel klanu Akamichi popisywał się niezwykłą siłą, jednak mimo tego nie był w stanie pokonać sprytnego wyrzutka dysponującym umiejętnościami klanu Kiyoshi. Prosty wybuch zastosowany w niekonwencjonalny sposób wystarczył, aby pozbawić otyłego uczestnika chęci do walki.
W następnej walce w tej kategorii mieliśmy zdecydowanie większe emocję osobnik w dziwacznym stroju podający się za członka klanu Kiyoshi rozpoczął walkę ze znanym Uchihą. Z początku walka wyglądała dość komicznie i żaden przeciwnik nie był w stanie zrobić drugiemu większej krzywdy. Widzowie mieli też okazję podziwiania dwóch bardzo potężnych technik. Mimo wszystko o wygranie zadecydował upływający czas, a sędzia ocenił umiejętności Uchihy ponad umiejętności starca.
    Ostatnia walka wśród czarnych była tak emocjonująca i wyrównana że organizatorzy postanowili dać więcej czasu na jej rozegranie i wciąż się toczy mimo tego, że druga runda właśnie się rozpoczynała.
    Kolejną niezwykle wyrównaną walkę stoczyli w kategorii białej samotnik przeciwko przedstawicielowi Uchiha, walka ta była dość specyficzna jednak z pewnością żaden z nich nie może się niczego wstydzić. Uchiha od początku starał się ograniczyć widoczność przeciwnikowi jednak nie do końca był w stanie to wykorzystać. Mimo wszystko samotnik otrzymał sporę obrażenia i nie starczyło mu sił aby zadać ostateczny cios. Każdy z nich mógł wygrać tę walkę, decydowały szczegóły które lepiej wykorzystał Hiroshi.
    Walka dwóch kobiet przyciągały liczne spojrzenia zwłaszcza męskiego grona. Niestety nie doszło do bezpośredniej walki ani użycia żadnych kisielo podobnych jutsu na co niektórzy mieli nadzieję. Nana przy użyciu swojego lodu grantu dymnego oraz ostrzy pozbawiła Akane złudzeń i wyeliminowała z turnieju. W tej małej dziewczynce było coś niepokojącego wyglądało na to, że pozory mylą.
    Walka wyrzutka z Hyuugą nie miała przegranego, co prawda do dalszej rundy awansował Daiki jednak Gani swoją postawą zyskał sobie przychylność publiczności. Wyrzutek nie dbając o swoję zdrowie atakował przeciwnika. Ten jednak okazał się posiadać sporo większe umiejętności przez co przypominało to walkę Dawida z Goliatem. Ambicja wyrzutka jest jednak godna odnotowania, trzeba też zaznaczyć że miał sporę szczęście że jego walkę sędziował medyk bo gdyby nie natychmiastowa pomoc straty byłyby  nie odwracalne.
    Pojedynek Alcora z Ayane przypominał pojedynek pięknej z bestią. Z pewnością samotnik nie może się pochwalić ładnym dla oka stylem walki. Większość jego ruchów zwyczajnie wzbudzało obrzydzenie, nie można jednak powiedzieć, że były nieskuteczne. Mimo wszystko Ayane zdołała odeprzeć ataki samotnika przy okazji raniąc go dotkliwie co spowodowało poddanie się Alcora.
   Na sam konie najnudniejsza walk w całym turnieju, chłopiec z klanu Senju wyglądał na zaledwie kilka lat przeciwko nastoletniemu samotnikowi. Wydawało się, że pojedynek został rozstrzygnięty już na starcie. Jednak defensywna postawa Senju i jutsu wymyślane na poczekaniu sprawiły, że jego przeciwnik przez długi czas nie mógł zdecydować się na atak. Mimo licznych prowokacji ze strony 6 latka, w tym śpiewania piosenki o słynnym Katsuro Senju, Batsu zdecydował się na atak gdy było już za późno. Sędzia przerwał walkę ogłaszając zwycięstwo samotnika, jednak sposób w jaki wygrał nie przysporzył mu zbyt wielu fanów.
     Wnętrze areny zostało pokryte dymem w taki sposób, że widzowie po za walką Tomotsu z Hiyokim nie byli w stanie dojrzeć niczego. Rozpoczęły się przygotowania do drugiej rundy.
- Wszyscy zawodnicy proszeni są o skierowanie się do szatni bądź na arenę za chwilę rozpoczynamy drugą rundę- rozległ się głos rozchodzący się po całym stadionie.
     Yoku chociaż niechętnie rozstał się z pieniędzmi które przegrał w wyniku wygranych zakładów.

Ostatnio edytowany przez Straznik 5 (2013-08-26 11:04:37)

Offline

 

#90 2013-08-23 21:19:13

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Trybuny

Czułem się lekko zdezorientowany i jakby to ująć.. zignorowany przez Ichuzę? Choć w sumie fakt, że ja już muszę przystąpić do kolejnej walki przygłuszył to co chciał mi powiedzieć. No nie ważne, innym razem porozmawiamy. Jednak jeżeli przegram to raczej do tej rozmowy nie dojdzie. W końcu tyczyła się ona mojej pozycji w organizacji samotników. A po mojej przegranej nie będzie ona zbyt wysoka.. Ale muszę dać z siebie wszystko by pokazać, że dam z siebie wszystko. To za mało powiedziane.. ale co mi pozostało? W końcu będę walczył z tak potężnym ninja. Nie wiem sam jak mam na to spojrzeć. Widziałem go raz w akcji i jakoś nie mogę sobie poukładać w głowię, jak wzrosła na ten moment jego siła. Zapewne kilkukrotnie. Choć mogę się mylić.. Pozory mylą, tak jak to zostało mi udowodnione w poprzedniej walce. Nie ma co, czas udać się na miejsce potyczki.

z/t -» Enko -» Arena turniejowa -» Akemi vs Ryo (p1)

Offline

 

#91 2013-08-23 22:13:14

 Eizo

Zaginiony

6706660
Zarejestrowany: 2009-12-28
Posty: 450
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [MS]

Re: Trybuny

     Wszedłem spokojnym krokiem na trybuny i rozejrzałem się spokojnie. Poprawiłem też raz jeszcze swój kaptur i materiał na twarzy, aby być pewnym że wszystko jest ukryte. Szukałem początkowo Ichitsu jednak nigdzie go nie mogłem zauważyć. Cóż, nie był to mój szczęśliwy dzień, uznałem więc że siądę gdzieś gdzie jest więcej wolnego miejsca i popatrzę na to co się tutaj dzieje.
     Większość walk było zakończonych, toczyła się tylko jedna. Uczestnicy mieli czarne opaski, nie miałem pojęcia co to znaczy, jednak domyślałem się iż była to grupa do której należeli. Ani tutaj, ani na arenach nie widziałem znajomych twarzy. Świat się zmienił, a ja nie byłem na to przygotowany, ba nawet nie dostałem podstawowych informacji co w ogóle się teraz dzieje. Schowałem bilecik do jeden z kieszeni i oparłem sobie rękę na kolanie, a jednocześnie głowę na mojej dłoni.
     Czas leciał wolno, a ja nie wiedziałem gdzie jest Ichitsu. Może nie długo będzie walczył? Kto wie, jeżeli zaraz nie przybędzie na arenę to będę go szukał. Jednak po czasie doszedłem do wniosku, że był to głupi pomysł - kiedy szwendałbym się po całej arenie pewnie kiedyś ktoś by się przyczepił i kazał zdjąć moje okrycie z twarzy. Westchnąłem i uznałem, że spokojnie poczekam. Szczerze, nie sądziłem że prócz znajomego Uchiha, ktoś ze znanych osób jeszcze żyje. Większość z nich umarło za mojego życia.

Offline

 

#92 2013-08-23 22:51:57

Eijiro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-08-12
Posty: 68
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18 lat

Re: Trybuny

Wolnym krokiem udałem się na trybuny, nawet tutaj unosił się zapach walki. W danym momencie nie interesowało mnie co dzieje się na scenie. Rozglądałem się wokół w poszukiwaniu dogodnego miejsca na usadowienie się. W tle ujrzałem gdzieś nowo poznanego kompana, ale wyglądał on na zajętego samym sobą, dlatego też nie chciałem mu przeszkadzać. Wybrałem sobie w miarę pusty rząd, tak aby nikt z obcych mi nie przeszkadzał, zresztą, sam nie chciałem być dla kogoś problemem. Jeszcze ktoś by się doczepił do mojego młodego wieku i chciał mną "zaopiekować", pachniało mi to pedofilią.

Rozsiadłem się w miarę wygodnie na jednym z siedzeń, zakładając nogę na nogę jak to w zwyczaju miałem robić. Rozejrzałem się wokół, ale nikt nie zwracał na mnie uwagi, w sumie to dobrze. Przybyłem tutaj w poszukiwaniu Gamatt'a, lidera mojego klanu z którym to bardzo chciałem się poznać. Nikt jednak nie pasował mi do opisu jaki udało mi się poznać. Postanowiłem jednak skorzystać z okazji i poobserwować sobie walki, w końcu nie chciałem marnować pieniędzy mojego mistrza.

- W ostatnim czasie w dziwnych okolicznościach poznaje ludzi, w zdecydowanie dziwnych. Kto wie, może i tym razem na przekór sobie poznam kogoś nowego ? - Myślałem.

Offline

 

#93 2013-08-23 23:29:02

Matsuo

http://img708.imageshack.us/img708/9917/postacroku.png

35457109
Zarejestrowany: 2011-02-25
Posty: 1682
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny

Re: Trybuny

- Znowu tutaj... - Wszedł na trybuny, w miejsce z którego jeszcze niedawno został przyzwany. Podążał cały czas za Eizo, dawnym Uchiha, którego pokonał w walce, przebijając młode ciało Chidori, a zwłoki wsysając do innego wymiaru, za pomocą Kamui. Teraz właściwie zrobiło mu się tego wszystkiego szkoda, tak po śmierci, lecz nagle. Rozejrzał się wnet dookoła i Ichitsu nie zauważył, nigdzie śladu po jego byłym uczniu. Być może jeszcze znajduje się w szatni dla uczestników turnieju, tam pewno wyleguje swoje cztery litery jak zawsze, nic nigdy dla treningu, to jest właśnie to co za życia Matsuo zawadzało.

Swoje kroki więc nakierował w stronę Eizo. Podszedł bliżej i stojąc blisko odezwał się kilkoma słowami. Pierwszymi z nich były przeprosiny, nie mógł zostawić starych porachunków, tak po prostu, bez żadnego powodu. Kiedyś kierowała nim złość, a teraz z Ichuzą, kto wie... Przeszedł trochę zmian i posiada te same intencje co medyk. Pozostaje tylko pytanie.. jakie intencje posiada więc Futago ? Na to pytanie nie zna odpowiedzi jeszcze nikt.

- Witam Cię znowu Eizo - Odparł - Tyle to lat minęło odkąd stąpałeś po tej ziemi własnym umysłem, a teraz uwięziony zostałeś w biednej kobiecie. Zmuszono Cię byś znowu tutaj powrócił, bez twojej woli, bez twojej opinii. Mimo tego wciąż chcesz być posłuszny temu głupiemu zadufanemu w sobie medykowi ? Nie nakłaniam do złego, jednak wciąż Uchiha to powinna być potęga i choć wielkimi umiejętnościami nie posługujesz się to twe oczy nadal cenne.

Chciał jakoś rozkręcić początkową rozmowę, nie wiedział od czego zacząć, więc zaczął biadolić o życiu i umiejętnościach. Po kilku minutach dopiero zebrał w sobie siły, by podsumować to co za życia ich jeszcze łączyło.

- Zdajesz sobie pewno sprawę jak zginąłeś - Jego smutnej twarzy widać nie było, chowała się ona głęboko pod maską - Mimo tego wszystkie żałuję, że tak postąpiłem z tobą, byłeś jeszcze młodym Uchihą i choć głupim to ja powinienem się zmienić i do ciebie i do całego świata. Choć teraz swymi słowami nie pokażę, jak bardzo tego żałuję, to wiedz, że jestem szczęśliwy, iż możesz być tutaj z nami. To ja pokazałem Ichuzie co chowam w swoim wymiarze Kamui i pozwoliłem ciebie tutaj ściągnąć. Wcześniej mówiłem o tym, że zrobił to bez twojej woli, lecz teraz musisz już rozumieć. Chcę Ci to jakoś wynagrodzić, jeżeli jest jeszcze coś to powiedz, a zawsze Cię wysłucham - Oddech. Dodał pod sam koniec wypowiedzi - Także czekam na Ichitsu, zostanie prawdopodobnie nowym liderem.. tak się domyślam, a muszę mu kilka ważnych faktów jeszcze póki tutaj jestem przekazać.

Czekał na reakcję Eizo na jego słowa.

Offline

 

#94 2013-08-23 23:49:04

 Eizo

Zaginiony

6706660
Zarejestrowany: 2009-12-28
Posty: 450
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [MS]

Re: Trybuny

     - Czyli jednak miałem rację, że przynajmniej ten cały Ichaza czy Ichuza już tutaj przynajmniej raz był. - odpowiedziałem z chytrym uśmieszkiem na komentarz Matsuo. Jego słowa pokazały mi, że nadal coś tam potrafię odczytywać z ludzkich twarzy jednak nie było to tak łatwe jak kiedyś. Zauważyłem, że nowe walki powoli się zaczynają więc może nie będę zmuszony do oglądania pojedynku Senju podczas czekania na Ichitsu. Byłbym rad jeżeli moje oczy mogłyby skupić się na czymś innym, niestety na razie na dwóch równych arenach pojawili się pierwsi wojownicy i przez to nic się tam nie działo.
     Matsuo jednak zadbał o to, żebym nie musiał oglądać pojedynku znienawidzonego klanu. Zebrało mu się początkowo na dziwne tematy. Sam przez jakiś czas nawet nie wiedziałem jak mam na to odpowiedzieć. W końcu to nie ode mnie zależało czy jestem posłuszny medykowi czy nie - Edo Tensei jest dziwną techniką. Zapewne istnieję jakieś sposoby żeby ograniczyć moją wolną wolę. W końcu z jakiegoś powodu ludzie przyzywają zmarłych, muszą mieć z tego jakąś korzyść. Najbardziej przystępną opcją była właśnie kontrola takiej osoby. Westchnąłem więc, wyczuwając ze słów Matsuo, że dawna potęga naszego klanu przeminęła z wiatrem.
     Kolejny temat wstrząsnął mną jeszcze bardziej. Ten człowiek się zmienił przez ten czas kiedy ja po naszym pojedynku umarłem. Nie sądziłem, że będzie on zdolny do czegoś takiego jak wyrzucenie z siebie takich spraw. Niemniej jednak jego słowa trochę mnie rozbawiły, pamiętając to co się działo podczas naszego pojedynku
     - Aj nie wiem kto był wtedy głupim Uchiha. Nie słuchałeś mnie wtedy w ogóle, gdyby to zrobił to sprawy potoczyły by się zupełnie inaczej i pewnie nadal byśmy żyli. A ja w końcu wróciłbym do poziomu kiedy byłem silniejszy od Ciebie - odpowiedziałem z lekkim uśmiechem na twarzy, jednak po chwili on zniknął pozostawiając tylko ledwo widoczny smutek - To były dziwne czasy... Pojedynek między nami tak naprawdę nigdy nie powinien mieć miejsca, jednak co mogliśmy zrobić? Obydwaj byliśmy w gorącej wodzie kąpani. Szczerze, moim zdaniem nie masz mi czego wynagradzać - byłem słabszy i przegrałem. Takie jest życie ninja, prawda? O, Ichitsu będzie liderem? To ciekawe, widocznie naprawdę wiele się zmieniło podczas mojej nieobecności... - ton mój był smutny, jednak kiedy kończyłem swoją wypowiedź zacząłem się uśmiechać. Byłem teraz martwy, a jednak byłem wśród żywych - nie miałem już powodów, żeby narzekać na sytuację bo i tak nie będę mógł jej zmienić.

Ostatnio edytowany przez Eizo (2013-08-23 23:50:08)

Offline

 

#95 2013-08-24 00:14:11

Matsuo

http://img708.imageshack.us/img708/9917/postacroku.png

35457109
Zarejestrowany: 2011-02-25
Posty: 1682
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Edo Tensei
Płeć: Mężczyzna
Wiek: Nieśmiertelny

Re: Trybuny

- Ano widzisz... doszły mnie tylko niektóre plotki, iż zostać ma Ichitsu liderem. Jednak nie mogę tego dopuścić dopóty nie wręczę mu naszej insygni władzy. Chodzi mi o to tutaj co trzymam sobie na plecach - Uśmiechnął się zza maski mówiąc jednocześnie dalej do Eizo - Masz racje, nie ma co rozdrapywać starczych wspomnień... Ichitsu z tego ci mi się wydaje teraz nie walczy, więc możemy tutaj spokojnie na niego poczekać. Nie wysilajmy się by schodzić z powrotem na dół. Może i nas dopiero przyzwał i nie żyjemy, lecz i tak chodzić mi się nie chce.

Zaśmiał się drugi raz, po czym rozsiadł na pobliskiej ławce. Gestem ręki pokazał Eizo by zajął miejsce tuż obok niego. Dalej mogli już rozmawiać na mniej ważne tematy, wciąż czekając na trzeciego Uchiha. Siedzieli i czekali.

Offline

 

#96 2013-08-24 01:16:41

 Ryo

Kiyoshi http://i.imgur.com/YKPxXWR.png http://i.imgur.com/SpFvgX4.png

37585360
Zarejestrowany: 2012-11-17
Posty: 662
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 31 lat
Multikonta: Senti

Re: Trybuny

       Znużony oczekiwaniem na koniec rundy, o mało nie zasypiam na siedzeniu, które zająłem krótką chwilę wcześniej. Na arenie nie dzieje się nic szczególnego, prócz dziwacznych prób manipulacji lodem ze strony Hiyoki'ego. W tym co robi nie widzę nic szczególnego, nie mając teraz wątpliwości, że lód i kryształ nie różnią wcale wieloma aspektami. Przynajmniej ich możliwość dowolnej modulacji pozostaje na niemalże bliźniaczych warunkach, co także mnie nie dziwi. Oba Kekkei-Genkai bazują na żywiole wiatru, który pozwala stworzyć materię limitu krwi wszędzie, nawet wysoko pośród chmur jeśli tylko ninja ma odpowiednie predyspozycje.
       Jakkolwiek czuję się znudzony, nie mogę narzekać. Obstawiłem na prawidłowego zawodnika z niższej kategorii i tym samym powiększyłem swoją majętność. Nie jest tego wiele, ale nie oczekiwałem niczego, poza drobnym zarobkiem. Opłaciło się.
       O mało nie podskakuje, gdy słyszę komunikat. Runda pierwsza dobiega końca i następuje czas na kolejne walki, w tym moją, na którą niechybnie czekam w zniecierpliwieniu. Mam wrażenie, że minęły wieki od mojego ostatniego pojedynku z Yohem i nie potrafię ukryć mojego zawodu z organizacją całego turnieju. Spodziewałem się, że wszystko będzie rozstrzygane w nieco bardziej dynamicznym tempie, ale cóż… Nie można mieć wszystkiego.

z/t -> P1, Akemi vs Ryo

Offline

 

#97 2013-08-24 04:05:31

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Trybuny

Ichuza



Ichuza dokładnie wysłuchał tego co ma mu do powiedzenia jego kolega Samotnik. Na jego twarzy pojawił się pewien grymas, nie chciał on bowiem powiedzieć niczego sensownego, czegoś co mogło by się przydać medykowi w dalszych jego postępowaniach. Mógł zostać kim zechce, czy to równałoby się z tym, że może zostać nawet zastępcą lidera bez żadnych problemów ? Jeżeli tak to oznacza, że może sobie spokojnie zaklepać stanowisko i po sprawie. No nie ważne, skoro i tak gigant siedzący obok niego usłyszał wezwanie i poleciał od razu na arenę. Teraz Ichuza będzie mógł w spokoju przyjrzeć się jego nadchodzącej walce. W oddali zauważył ówcześnie swego brata z młodym uczniem. Machnął więc do niego energicznie ręką na znak, by przybył i dosiadł się do niego.

Ichaza



Eijiro wkroczył na trybuny pierwszy. Tuż za nim pojawił się Ichaza, który do niego podbiegł, miał lekko złą minę. Albo może poddenerwowaną. Kto wie, chodziło tutaj tylko o jedną ważną rzecz, o jaką, wywnioskujcie to z jego wypowiedzi:

- Eijiro.. - Mówił lekko smutnym, lekko złym tonem - Nie powinieneś się beze mnie oddalać tak daleko. Wiesz, że od teraz twoje bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze - Na jego twarzy znowu pojawił się uśmiech. Chwycił więc chłopaka za rękę i można rzec z dobrocią pociągnął w stronę Ichuzy. Gdy dotarli posadził młodego chłopca pomiędzy Ichuzą a Ichazą. Ichuza nie wydawał się być zbyt skłonny do oglądania go. Zajął się walką innego Samotnika. Ichaza zaś dostrzegł jego potencjał i wygląd. Mimo że ich charaktery były takie same (Ichuzy i Ichazy), to Ichuza przybył tutaj w celach bardziej dyplomatycznych, niż rozrywkowych. Stąd młody Kiyoshi musiał zrozumieć jego zachowanie. Co nie oznacza, że Ichaza nie potrafił się nim zająć, wręcz przeciwnie postarał się okazać mu troskę oraz ciepło. Siadł obok niego i można wręcz powiedzieć, lekko przytulił.

Offline

 

#98 2013-08-24 14:32:12

Eijiro

Zaginiony

Zarejestrowany: 2013-08-12
Posty: 68
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18 lat

Re: Trybuny

Z moich planów siedzenia samotności nic nie wyszło, ale w sumie to i dobrze. Chciałem bliżej poznać mojego mistrza, czy też mistrzów. Sam już nie wiedziałem zbytnio co tutaj się dzieje. Gdy Ichaza zaczął ciągnąć mnie w stronę swojego brata Ichuzy nie opierałem się zbytnio. Siedząc między obojgiem braci z jednej strony czułem pewnego rodzaju przyjemność, którą zapoczątkowały cieple słowa Ichazy, a z drugiej strony, czułem się dość dziwnie wśród dwóch prawie identycznych osób, było to dla mnie nowe doświadczenie. Miałem jednak okazje na bliższe poznanie i przyjrzenie się bracią, z tej okazji postanowiłem oczywiście skorzystać. Czułem, że w przyszłości będę miał problem z odróżnieniem który jest którym. Oboje byli bardzo ładnymi mężczyznami, pełnymi jakiegoś uroku, aż chciało mi się na nich patrzeć. Musiałem jednak starać się opanowywać moje młodzieńcze wybryki, przecież nie chciałem, aby mój mistrz poczuł sie z mojego powodu niezręcznie.

Jeden z braci, chyba Ichuza, nie był zbytnio zainteresowany moją osobą, wyglądał na zamyślonego i był dużo bardziej zainteresowany tym co się będzie działo na arenie. Drugi z braci, Ichaza był dużo milszy. a przynajmniej teraz sprawiał takie pozory.

-Emmm... dziękuje za troskę - Powiedziałem gdy Ichaza mnie objął. Nie było to chamskie naruszenie i pogwałcenie mojej przestrzeni, to było zwykłe przytulanie. - To było miłe - Pomyślałem a na mojej twarzy pojawił się rumieńce i szeroki uśmiech. Poczułem się troszkę zawstydzony i próbowałem jakoś ukryć fakt, że taki gest ze strony jednego z braci wywołał u mnie takie poruszenie. Nie odsunąłem się jednak od niego, pozostałem w takiej pozycji jak siedziałem wcześniej, założyłem tylko nogę na nogę by jakimś sposobem odwrócić uwagę od moich rumieńców.

Offline

 

#99 2013-08-24 17:04:32

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 928
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Trybuny

Wyszedłem na trybuny głównie dlatego, że walka Tamotsu i Hiyokiego przeciągała się w nieskończoność. Część wojowników już zaczęła swoje walki, ja zaś musiałem czekać na rozstrzygnięcie i ujawnienie mojego przeciwnika. Stąd mogłem obserwować pole walki i w razie czego zeskoczyć od razu do mojego oponenta. Byłem już na dobrym miejscu obserwacyjnym, gdy dostrzegłem znajome sylwetki. Jedna z nich miała na plecach Gunbai.
- Matsuo... - Powiedziałem sam do siebie, zacisnąłem pięści i ruszyłem w jego kierunku. Można było słyszeć zgrzyt moich zębów i dość wrogie spojrzenie, kierowane w kierunku mojego byłego mistrza. Ale czy były one uzasadnione? Czy mam prawo osądzać kogoś, kto po prostu źle się zabrał do roboty, która została mu powierzona? To się dopiero okaże... Tak czy siak, postanowiłem nawiązać dialog.
- Matsuo-sensei... Znów wśród żywych. Już nie nadążamy nad aktualizacją klanowych akt. - Rzuciłem w stronę byłego lidera klanu, po czym zwróciłem się ku drugiej osobie. - Mam wrażenie, że skądś cię znam... Ale nie pamiętam, wybacz. Sporo się ostatnio działo, a starość nie radość... - Ostatnie słowa wypowiedziałem w dość szyderczym tonie. Mogło to urazić w zasadzie obie osoby, ale miałem na myśli oczywiście siebie samego.

Offline

 

#100 2013-08-24 21:19:29

 Eizo

Zaginiony

6706660
Zarejestrowany: 2009-12-28
Posty: 450
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [MS]

Re: Trybuny

     Pojedynek tej dwójki ciągnął się w nieskończoność, a nic ciekawego na razie nie zauważyłem prócz małego zdziwienia nad taktyką tego Senju. Cóż, widać było że chłopak, który kierował lodem rozmyślał nad swoim następnym ruchem, jednak jeżeli zaraz czegoś nie zrobi to będzie to jego koniec. Wzruszyłem jednak tylko ramionami, było mi w końcu obojętne co stanie się z jego życiem albo jego przeciwnik. Ot, ja już takiego daru tak naprawdę nie posiadałem.
     Słowa mojego starego przyjaciela kolejny raz mnie rozbawiły. Fakt pozostawał faktem - moje leniwe przyzwyczajenie do życia nadal było tak samo aktualne jak dawniej, więc nie narzekałem i siadłem wraz z Matsuo na jednej z ławek. Czekaliśmy tam na Ichitsu, który po chwili się nam pokazał. Nie było wielkim zdziwieniem, ze od razu rozpoznał swojego nauczyciela. Był to kolejny fakt, który mnie pominął, widać naprawdę minęło sporo czasu od mojej śmierci. Nie dziwił mnie również fakt, że ja zostałem przez niego zapomniany, po drodze na arenę mój strój się strasznie zmienił, a twarz nadal pozostawała zakryta przez kaptur i kawałek materiału.
     - Nic dziwnego, że mnie nie poznajesz. Widocznie byłem martwy znacznie dłużej niż początkowo zakładałem. Kiedy powiem Ci moje imię większość sobie zapewne sam przypomnisz... Eizo, tak mówili na mnie za życia. A skoro grzeczności są już za nami, przybyłem tutaj do Ciebie aby dowiedzieć się jeden rzeczy, jako że jesteś żywy. Jak od czasów mojego odejścia radził sobie nasz klan? - powiedziałem z powagą, wstając z ławki i patrząc się na Ichitsu. Liczyłem na jakąś konkretną odpowiedź, która wytłumaczy mi najważniejsze fakty. Poprawiłem raz jeszcze materiał i kaptur tak, żeby widać mi było tylko oczy. Będę się musiał zastanowić czy nie sprawić sobie maski, tak jak zrobił to Matsuo.

Ostatnio edytowany przez Eizo (2013-08-24 21:20:08)

Offline

 

#101 2013-08-25 15:11:31

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 928
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Trybuny

A jednak był to Eizo. Chłopak, który mógł sprowadzić na mnie śmierć, gdyby nie szybka interwencja kilku osób w Hidari. Faktycznie, był to Uchiha, który zmarł zanim Matsuo zasiadł na stołku lidera.
- Eizo... No tak. Już pamiętam. Biedaku, to ponad dziesięć lat odkąd Nekomata stracił władzę nad tobą i zniknąłeś. - Powiedziałem, urywając nieco. Chciałem zebrać myśli. Wyglądało to dość charakterystycznie, gdyż drapałem się po brodzie i patrzyłem w podłogę, to tu, to tam. - [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
Gdy już powiedziałem wszystko co miałem powiedzieć, spojrzałem w dół, na arenę. Zapowiedziano kolejne walki.
- Życzcie mi szczęścia... - Powiedziałem, stanąłem na barierce, po czym zeskoczyłem w dół, na kwadrat mojej walki.
z/t -> Ichitsu vs Tamotsu (P2)

Ostatnio edytowany przez Ichitsu (2013-08-26 13:58:02)

Offline

 

#102 2013-08-26 19:35:40

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Trybuny

Czas płynął zaskakująco szybko. Niedawno turniej się rozpoczynał, a teraz - rozgrywały się już walki finałowe. Z pośród dwójki przedstawicieli klanu Yuki, do tej rundy przeszła jedynie Nana. Pojedynek dziewczynki zaczął się chwilę temu; niejaki Yoshi przystąpił do ataku, wykorzystując tajemnicze bramy chakry. Tymczasem inne areny powoli również zapełniały się zawodnikami. Gdzieniegdzie Ayatane mignęła znajoma twarz. Wyglądało na to, że wśród najsilniejszych wojowników, znalazły się osoby z "Domku Gorizu".
   Samotnik wspominał to wydarzenie, a także ostatni trening jaki odbył...
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

   Tymczasem walki dalej trwały, a Ayatane chcąc nie chcąc musiał się im przyglądać, dla własnego dobra. Usadowił się więc wygodnie i obserwował bijących się wojowników. Uwagę chłopaka tym razem przykuł pojedynek niejakiego Ryo, najpewniej z klanu Kyioshi, kontra Akemi, przedstawiciela samotników. Obydwaj ninja byli elitami swych frakcji, więc zapowiadało się naprawdę ciekawie. Yuki był bardzo ciekaw, kto wygra.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-08-26 22:51:23)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#103 2013-09-01 20:14:00

 Gamatt

http://i.imgur.com/kKA5eqW.png

11236152
Zarejestrowany: 2009-10-28
Posty: 1727
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shouton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 33 lata

Re: Trybuny

- Nic wartego większej uwagi. Jak na razie ten turniej jest mało emocjonujący. Miałem nadzieję, że będę miał okazję zobaczyć coś ciekawszego. - Odpowiedziałem Shinsaku, który również tak jak Katsuro zniknął na jakiś czas, żeby wrócić w blasku glorii i chwały.
   Byłem już naprawdę znużony tym całymi widowiskiem, które dłużyło się niemiłosiernie. Nawet walki silniejszej grupy nie wywoływały we mnie żadnych emocji. Patrząc na nie jeszcze bardziej chciało mi się zasnąć. Najchętniej sam bym wskoczył na środek areny i się trochę zabawił. Ale nie mogłem. Obiecałem Akio, że będę grzeczny, a nie chciałem popsuć stosunków między naszymi klanami.
- Widzę jednak, że nie wszystkim przedstawicielom Twojej organizacji idzie tak dobrze. - Znowu zwróciłem się do Wyrzutka. Powoli też rozpoczynały się walki drugiej rundy. Odebrałem całe złoto, które obstawiłem wcześniej oraz zysk. Miałem sporo szczęścia, że wszystkie pojedynki skończyły się takim rezultatem jaki obstawiałem. Miałem już znowu zabawić się w hazardzistę, ale coś w ostatniej chwili mnie tchnęło i postanowiłem, że tym razem będę musiał obejść się smakiem.


http://i.imgur.com/yRtwNMX.png
[color=SlateBlue] [color=#3366FF]

Offline

 

#104 2013-09-06 10:45:48

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Trybuny

Gdy tylko dotarła do areny od razu pobiegła w stronę trybun. Tak jak myślała, walki już się dawno zaczęły. Jednak lepsze to, niż jakby w ogóle miała nie zobaczyć turnieju.

Lekko sapiąc i z psem na rękach ruszyła w stronę pierwszego rzędu. Nie zostało już wiele wolnych miejsc, nikogo nie znała, a poza tym była niska. Jeżeli chciała cokolwiek zobaczyć musiała usiąść jak najbliżej. Oczywiście pierwsze rzędy były już pozajmowane, więc postanowiła, że kucnie zaraz przy barierce, przed pierwszym rzędem. Jest niska i drobna, więc w ten sposób nie powinna nikomu zasłaniać widoku.

Tak jak sądziła, nie kojarzyła nikogo z obecnych. Nawet jeżeli byli tu jacyś Samotnicy, to nie mogła pochwalić się, że kogokolwiek zna. Czuła się trochę nieswojo, ale postanowiła zignorować to uczucie. Kucnęła przy barierce, opierając się o nią, by było jej trochę wygodniej, a Eishu usiadła koło niej.

"Nawet nie wiem kto z kim walczy... eh, tak to już jest jak się ktoś spóźni. Może przynajmniej pokażą coś ciekawego. Ciekawe czy ktoś z Samotników bierze udział? Nawet nie sprawdziłam." - myślała, oglądając turniej.

Miała tylko nadzieję, że nie rzuca się zbytnio w oczy i nie zaczepi jej nikt podejrzany, w końcu jakby nie było wyglądała na dziecko i była bez opieki. Odganiając złe myśli postanowiła skupić się na walkach.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#105 2013-09-06 15:43:38

 Eizo

Zaginiony

6706660
Zarejestrowany: 2009-12-28
Posty: 450
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [MS]

Re: Trybuny

   No tak... Nekomata, to on był powodem tego kiedy pojawiłem się tutaj pierwszy raz po mojej śmierci. Westchnąłem lekko zdając sobie sprawę, że zupełnie zapomniałem o tym okresie czasu. Widać kiedy ten cholerny kot stracił kontrolę nad przyzwanymi to utraciliśmy pamięć z tamtego wydarzenia. Miło jednak ze strony Ichitsu, że raczył mi o tym przypomnieć.
   To co powiedział mi później wywołało u mnie zaciekawienie i lekką obawę nadchodzących wydarzeń. Nie dał on nam jednak czasu na odpowiedź bo musiał uciekać na walkę z jakimś Senju. Nie uchodziło mnie to jednak zbytnio - całe wydarzenie było stworzone tylko po to, żeby inne klany zobaczyły umiejętności swoich przeciwników. Nie widziałem innego wytłumaczenia mimo, że nie zagłębiałem się w całą historię tego wydarzenia. Dlatego postanowiłem zostawić Matsuo i poszukać sobie jakiegoś innego zajęcia... On w końcu zawsze lubił walki, byłem martwym dowodem, że czasami nawet aż za bardzo.
   Moją uwagę przykuła spora luka przemieszczająca się między ludźmi zebranymi na arenie. No cóż, nie każdy miał miejsce i wiele osób próbował dotrzeć w jakieś miejsce żeby zobaczyć te pseudo pojedynki. A tutaj nie było widać nawet głowy tej osoby, ciekawe. W sumie już dawno się nie bawiłem, a z nowym ciałem może być jeszcze ciekawiej. W końcu teoretycznie byłem nieśmiertelny...
   Mój zapał jednak opadł kiedy zauważyłem, że jest to jakaś mała dziewczynka. Był sens próbować straszyć taką osobę? Uznałem, że... czemu nie, w końcu żyje na tym samym świecie w którym ja kiedyś. Dlatego podszedłem spokojnie do owej osóbki, która zajęła sobie miejsce przy barierce. Widziałem też, że miała psa i łącząc fakty doszedłem do wniosku, że jest z klanu Inuzuka. Ninja, czyli zabawa może być jeszcze lepsza niż sądziłem. Efekt strachu pewnie się skumuluje przez moje ubranie i ukrywanie twarzy.
   -Witam małą panienkę, przyszłaś tutaj żeby sobie pooglądać walczących ninja, bardziej doświadczonych od Ciebie?- zapytałem się lekko zachrypniętym głosem i tylko po oczach widać było, że moja twarz powinna mieć na sobie uśmiech. Ot, czekałem na odpowiedź tej dziewczynki - jeżeli będzie taka jak zakładam to moja zabawa będzie przednia.

Offline

 

#106 2013-09-06 16:09:51

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Trybuny

Czuła się zafascynowana pojedynkiem, szczególnie gdy jeden z uczestników zaczął robić jakieś sztuczki z drewnem. Nigdy nie widziała ani nie słyszała o czymś takim. Cieszyła się, że się tam znalazła.

Nagle usłyszała nad sobą zachrypnięty głos. Dopiero teraz zauważyła górującą nad nią osobę, która wydawała się ogromna z perspektywy, w której znajdowała się Narisa. Spojrzała na niego zaskoczona z nietęgą miną.

Osobnik wydawał się co najmniej podejrzany.
"Czy to jeden z 'tych' podejrzanych osobników, o których mówiła mi matka?" - zaczęła gorączkowo myśleć i powoli wyprostowała się z przysiadu.

Może i wyglądał podejrzanie, jak wiele osób tu zebranych, ale to chyba nie był powód do tego by być nieuprzejmym. Uśmiechnęła się delikatnie do mężczyzny.
- Dzień dobry Panu. Ma Pan rację. - odpowiedziała z nutą niepewności. Nie wiedziała co ma innego odpowiedzieć albo jak się zachować. Jej pies cały czas siedział koło niej, mało zainteresowany walką, tylko nieufnie wpatrywał się w osobnika, który ich zaczepił.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2013-09-06 16:11:51)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#107 2013-09-06 16:54:24

 Eizo

Zaginiony

6706660
Zarejestrowany: 2009-12-28
Posty: 450
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [MS]

Re: Trybuny

   Proszę, poszło łatwiej niż mi się zdawało. Początkowo myślałem, że usłyszę coś w stylu "Mama nie pozwala mi rozmawiać z nieznajomymi", "Idź pan w cholerę" oraz bardziej niecenzuralne zwroty tego ostatniego przykładu. Widocznie jednak dzieciaki wrociły do swojego normalnego stanu kiedy to kultura była ważniejsza od nowo poznanych słów. I chwała im za to, jedyna zmiana po czasie mojej śmierci która wydawała mi się dobra.
   Niemniej jednak mała sobie chyba nawet nie zdawała sprawy jak bardzo uradowała mnie tak prostą odpowiedzią. Ot, właśnie tego się spodziewałem i potrzebowałem żeby wykonać swój "mały plan". Może będzie trochę niezgodny z zasadami bezpieczeństwa panującymi na trybunach i zasadami tego całego Ichuzy ale jeszcze nie zabrał mi mojej wolnej woli.
   - O, to bardzo dobrze się składa. Mogę Ci w tym nieco pomóc - powiedziałem już bardziej przyjaznym tonem, bez chrypy w głosie. Taka mała zmyłka, żeby dziewczynka poczuła się bezpieczniejsza. Chwilę później chwyciłem ją za jej sweter i podniosłem szybko do góry, wystawiając nieco nad barierki areny. Mała mogła usłyszeć teraz mój lekki śmiech mimo tego, że się powstrzymywałem.
   - Proszę bardzo, Hime-sama. Masz lepszy widok? - mówiłem śmiejąc się co słowo. Wystawienie jej za arenę było jednak niebezpiecznym pomysłem więc jej głowa szybko wróciła za barierki. Niemniej jednak wisiała teraz w powietrzu, a ja nadal cicho się śmiałem.

Offline

 

#108 2013-09-06 17:12:22

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Trybuny

Oblał ją zimny pot. Przez chwilę bała się, że nią rzuci na środek areny i oberwie jakąś techniką czy coś. Jednak, gdy powróciła za barierkę poczuła się odrobinę bezpieczniej, jednak nie do końca. Musiała sobie jakoś poradzić z tą sytuacją, tym bardziej, że jej pies zajął już się nogawkami mężczyzny próbując rozerwać materiał i chapsnąć trochę ciała(siła psa = 1). Wątpiła, żeby suczka cokolwiek mu zrobiła, może nawet jej nie zauważy. Nie chciała by coś stało się jej psu, jednak walka też nie wchodziła w grę.

Majtała nogami, wisząc w powietrzu i złapała go obiema dłońmi za rękę. Nie chciała nagle upaść na ziemię, albo zostać gdzieś rzucona.
- Nie prosiłam Pana o pomoc. Nie jestem również księżniczką. Byłabym wdzięczna, gdyby mnie Pan postawił tam gdzie byłam. - powiedziała cicho, prawie szepcząc. Nie chciała by jej głos nagle zaczął się trząść czy coś podobnego, co by sprawiło, że by wyglądała żałośnie. Na jej twarzy zamiast uśmiechu widać było teraz zaniepokojenie. Nie wiedziała co mężczyzna planuje i jeszcze ten jego śmiech zaczynał w niej wzbudzać lekką panikę.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#109 2013-09-06 17:27:13

 Eizo

Zaginiony

6706660
Zarejestrowany: 2009-12-28
Posty: 450
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan [MS]

Re: Trybuny

   Spodziewałem się pisków, darcia się jakby ktoś ją obdzierał ze skóry ale nic takiego nie miało miejsca. Byłem w sumie zadowolony z takiej reakcja. Pokazywało to, że ta mała jest mądra i że nie będę miał problemów z Ichuzą i publicznością na tych arenach. Uśmiechnąłem się kolejny raz, ale nie opuściłem małej na dół. Trzymając ją nadal w górze chwyciłem delikatnie jej psa odrywając go od moich spodni. Mała Hime-sama nagle wylądowała na moich ramionach gdzie miała lepszy widok na całą arenę i chwilę później podałem jej psa-agresora.
   - Te czasy nie są w ogóle bezpieczne, wiesz? W tym momencie dowiedziałem się, że przyszłaś tutaj sama i raczej nikt nie spieszałby się z ratunkiem dla Twojej osoby. Chciałem Ci pokazać, że czasami lepiej uciekać niż próbować być dla kogoś uprzejmym. Przepraszam za moje metody nauczania ale czasami lepsza jest praktyka od teorii. Jeżeli masz zamiar podróżować po tym świecie lepiej żebyś znalazła kogoś, kto będzie w stanie Cię obronić przed osobnikami podobnymi do mnie. - powiedziałem ciepłym tonem śmiejąc się lekko przy ostatnim zdaniu. Ot, moje głupie żarty przemieniłem w naukę dla dobra tej małej. Czy mnie posłucha? Tego nie wiedziałem, jedyną pewną rzeczą było to że ma lepszy widok na arenę.

Offline

 

#110 2013-09-06 17:55:40

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Trybuny

Nie opierała się, gdy mężczyzna usadowił ją na swoim ramieniu, bo i po co? Nie trzeba było geniusza by wywnioskować, że był silniejszy od niej. Odwróciła tylko głowę, by nie zobaczył jej lekko zaszklonych oczu. Przygryzła wargę z powodu swojej bezsilności.

"Co jest z tym facetem?! Nie musi mi mówić, że nikt by mi nie przyszedł z pomocą. Wiem o tym doskonale!" - myślała, denerwując się obecną sytuacją i przytuliła warczącego psa do siebie. Czuła się taka... bezradna. - "Mam znaleźć kogoś, kto będzie mnie w stanie obronić przed osobnikami podobnymi do niego?! I niby gdzie mam kogoś takiego szukać? Chyba na całkowicie innym kontynencie! Mama miała racje, ten świat jest przepełniony zdemoralizowanymi ludźmi. I co ja teraz zrobię?" - myślała zrozpaczona i zamiast oglądać walkę myślała o swojej obecnej sytuacji.

Nie zdziwiła by się, gdyby do nich podeszła kolejna dziwna osoba. Teraz na pewno rzucała się w oczy. A chciała tylko wtopić się w tłum i w spokoju nacieszyć widowiskiem.

Po jakimś czasie uspokoiła się.
- Dziękuję. - wymruczała cichutko. Za co podziękowała? Sama nie wiedziała. Chyba właśnie za tę lekcję, o którą nawet nie prosiła.

"Może wcale nie jest taki zły?" - myślała z nadzieją, uśmiechając się delikatnie i wróciła do oglądania walki. Z obecnej pozycji z pewnością widziała o wiele więcej. Eishu również przestała warczeć, jednak Narisa miała przeczucie, że jakby puściła towarzyszkę, to ta by próbowała odgryźć mężczyźnie ucho.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#111 2013-09-06 21:32:35

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Trybuny

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Post 1 - Początek


   Narisa przez dłuższą chwilę obserwowała walki z ramienia nowo-poznanego mężczyzny. Widok był stąd o niebo lepszy niż z niewygodnych, zwyczajnych siedzeń, dlatego z zejściem zbytnio jej się nie śpieszyło. Wyglądało na to, że spędzi tutaj resztę pojedynków, gdy niespodziewanie jej zgrabne nogi zaczęły uporczywie drętwieć. Nie było to zdecydowanie najprzyjemniejsze uczucie, więc dziewczyna postanowiła pozbyć się go, wybierając się na krótką przechadzkę po górnych partiach trybun. Szybko i mało kobieco opuściła swe miejsce i rzucając lekkie "do zobaczenia" wyruszyła na spacer.
   Na wyższych poziomach areny, trudno było spotkać tłumy widzów, charakterystyczne dla niższych. Co jakiś czas można było minąć parę osób, które podobnie do Narisy, postanowiły rozprostować nogi. Nic więc dziwnego, że samotniczka dostrzegła skulone dziecko, siedzące przy ścianie, pochlipujące od czasu do czasu. Inuzuka szybko miała nie posłuchać rady Eizo, gdyż bez zastanowienia znalazła się obok płaczącego dzieciaka, pytając co się stało. Dziewczynka (Jak się okazało.) podniosła wzrok i spojrzała prosto w oczy dwunastolatki.
- Mój przyjaciel Musana... - Smarknęła głośno. - Bawiliśmy się razem w lesie i i zgubiłam go! - Dziecko rozpłakało się na dobre; trudno mu się dziwić, wszak miało nie więcej niż siedem lat.

Offline

 

#112 2013-09-06 21:47:53

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Trybuny

Ramię mężczyzny było całkiem wygodne, jednak nie mogła tam spędzić wieczności. Musiała znaleźć jakąś wymówkę, by jakoś wybrnąć z sytuacji, bo miała dziwne wrażenie, że ludzie się na nią patrzą. Wtedy zaczęły jej drętwieć nogi, co było doskonałą wymówką, do opuszczenia jakże dziwnego osobnika. Pożegnała się krótko i pobiegła w górę trybun. Puściła swoją psią towarzyszkę, by również rozprostowała łapki.

Dostrzegła płaczące dziecko, nikt inny nie kwapił się by jej pomóc. Zrobiło jej się żal dziewczynki. Przecież nie mogła jej tak zostawić. Nieważne jak bardzo chciała obejrzeć walki i ile wysiłku ją to kosztowało by przybyć tu z Kraju Wody, musiała coś zrobić.

Przykucnęła przed płaczącym dzieckiem i uśmiechnęła się delikatnie.
- Nie płacz. Pomogę Ci znaleźć Twojego przyjaciela, dobrze? Pójdziemy razem do lasu i go znajdziemy. - mówiła ciepłym i spokojnym głosem. Wyciągnęła dłoń w stronę dziecka uśmiechając się przy tym. - Powiedz mi jak wygląda i pokaż gdzie go ostatnio widziałaś.

Towarzysząca jej suczka tylko patrzyła z małym zainteresowaniem na dziecko.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2013-09-06 21:48:45)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#113 2013-09-06 22:08:21

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Trybuny

Post 2


Narisa bez wahania postanowiła pomóc nieznajomej, zaczynając od pocieszenia jej. Słysząc ciepłe słowa samotniczki, dziewczynka nieco się rozchmurzyła i przestała płakać; pulchne policzki, nadal jednak były mokre od świeżych łez. Mała wytarła je swym długim rękawem, zahaczając przy okazji o zasmarkany nos. Widok nie był najprzyjemniejszy, ale po wszystkim, nie było w nim nic dziwnego.
   Mimo, że Inuzuka nie była wcale wiele starsza, to niezwykle zaimponowała dziecku, oferując pomoc. Narisa nie musiała długo czekać na odpowiedź.
- Naprawdę mi pomozes? - Piskliwy głosik nieco się jąkał. - M ma czarne włosy, jest wysoki i i... - Przerwała, spoglądając na siedzącego nieopodal pieska. Jej oczy na których widać było ślady łez, rozszerzyły się. - Pieeesek!
   Zachowanie dziewczynki, było dziwne, biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, choć całkiem normalne na jej wiek. Mała podeszła na kolanach do zwierzaka i bez zastanowienia zbliżyła się do niego, z zamiarem pogłaskania. Reakcja suczki kompletnie ją zaskoczyła i spowodowała kolejny napad płaczu. Eishu bowiem, błyskawicznie odskoczyła od dziecka, po czym zaczęła warczeć, co je przestraszyło. Wyglądało na to, że zadanie, jakiego podjęła się Narisa, wcale nie będzie takie proste, jak mogłoby się wydawać.

Offline

 

#114 2013-09-06 22:28:03

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Trybuny

Nie pomyślała o tym że dziecko rzuci się na Eishu, która niestety nie lubiła obcych, nawet jeżeli były to dzieci. Nie miała niestety na to wpływu, mogła jedynie skarcić psa, jednak tego nie uczyniła. Zamiast tego wzięła suczkę na ręce, by ją nieco uspokoić. Teraz musiała tylko pomyśleć nad tym jak uspokoić dziewczynkę.

Westchnęła w myślach nie wiedząc do końca jak to rozegrać. W przeszłości psy były jej słabym punktem i dosyć często płakała z tego powodu. Musiała jakoś przekonać dziewczynkę do siebie.
- Nie płacz. Ona ma na imię Eishu. Trochę boi się dzieci, dlatego tak zareagowała. Jestem jednak pewna, że za chwilę przyzwyczai się do Ciebie i będziesz mogła ją pogłaskać. Zrobimy tak: najpierw znajdziemy Twojego przyjaciela, a potem będziesz mogła pobawić się z Eishu, dobrze? Na pewno Cię polubi! - mówiła wesoło, stojąc przed dziewczynką.

Szepnęła psu na ucho - Zrób to dla mnie. Pozwól się pogłaskać. - i wyciągnęła ukradkiem z kieszeni psi smakołyk i dała go Eishu. To był jeden ze sposobów na chwilowe udobruchanie psa. Co nie zmieniało faktu, że trochę oszukała dziewczynkę, bo jej pies był zbyt nieufny do ludzi.

Przykucnęła ponownie przed dziewczynką trzymając psa.
- Możesz ją pogłaskać, tylko powoli. Nie ugryzie Cię! - zachęciła dziewczynkę uśmiechem, głaszcząc psa uspokajająco po szyi. Całe szczęście, że jej towarzyszka była posłuszna.

- To jak. Spróbujemy znaleźć Twojego przyjaciela? - Ponownie wyciągnęła dłoń w stronę dziewczynki. Niektóre dzieci mają naturalny talent do gubienia się w tłumie, więc wolała trzymać ją za rękę. Oczywiście w tym wypadku musiała puścić psa, który i tak za nią wszędzie chodził.


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#115 2013-09-06 23:04:13

Straznik 6

Strażnicy

Zarejestrowany: 2013-04-02
Posty: 443

Re: Trybuny

Post 3


Narisa zdecydowała pocieszyć dziewczynkę, obiecując jej możliwość pobawienia się z pieskiem. Ta chlipała jeszcze przez chwilkę, lecz w końcu zaczęła podejrzanie patrzeć, to na samotniczkę, to na suczkę. W tym momencie dwunastolatka wzięła Eishu na ręce i szepnęła na ucho prośbę, którą umocniła małym przekupstwem, w postaci smakołyka; udobruchany szczeniak został odstawiony na ziemię, gdzie czekał na werdykt. Po zastanowieniu, załzawione dziecko odrzekło w stronę Narisy, ukradkiem zerkając na psinę.
- Zgoda! - Dziewczynka ponownie zbliżyła się do suczki, wyciągając rękę, w celu pogłaskania. Tym razem obeszło się bez warczenia i dłoń małej, przyjemnie zanurzyła się w brązowawej sierści, nieco ją mocząc łzami. W końcu Narisa po raz kolejny zachęciła do rozpoczęcia poszukiwań. Tym razem dziecko jakby nieco otrzeźwiało i wstało do pozycji pionowej. Wyciągnęła dłoń do blondynki, najwyraźniej mając zamiar iść w drogę za rękę, po czym powiedziała.
- Idźmy do lasu Enko siostrzyczko! - Uśmiechnęła się, po czym pociągnęła dwunastoletnią koleżankę w stronę wyjścia z areny. - A w ogóle to jestem Anya!

Offline

 

#116 2013-09-06 23:16:42

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Trybuny

Ulżyło jej, że dziewczynka przestała płakać. Przekupienie Eishu podziałało, zastanawiało ją tylko, co będzie musiała zrobić by przekonać swoją psią towarzyszkę do późniejszej zabawy z dzieckiem. Cóż, zawsze istniała szansa, że dziewczynka zapomni o psie, gdy odnajdą jej przyjaciela.

- Miło mi Cię poznać Anya-chan. Jestem Narisa. Znajdźmy Twojego przyjaciela! - odwzajemniła uśmiech dziewczynki, łapiąc ją za rękę i ruszyły wspólnie w stronę wyjścia z trybun. Przez myśl przemknęło jej, czy w tym kraju mają jakikolwiek las, bo jak dotąd, wszędzie widziała tylko pustynię.

[z/t -> Enko -> Las]

Ostatnio edytowany przez Narisa (2013-09-06 23:18:44)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#117 2013-09-10 18:59:30

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Trybuny

Ayatane w dalszym ciągu siedział na swym miejscu, obserwując interesujący go pojedynek. W czarnej grupie, toczyła się walka między przedstawicielem samotników, a ninją z klanu Kiyoshi. Potyczka rozpoczęła się z grubej rury; wojownicy nie tracili czasu, na arenie od razu zrobiło się gorąco. Wyglądało na to, że Akemi jako pierwszy zaatakował, tworząc parę klonów, samemu zaś znikając. Widząc tę świetnie zapowiadającą się batalię, samotnik przypomniał sobie trening, który odbył nie tak dawno...
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
__________________________

Akcept by Katsuro

   Teraz należało skupić całą uwagę na toczących się walkach, które były źródłem cennego doświadczenia. Ayatane oparł więc podbródek na dłoni, obserwując kolejne potyczki. Yuki zdziwił się szczerze, widząc rezultat pojedynku członka Senju i Uchiha. Drewniany wojownik szybko pokonał czerwono-okiego, zapewniając sobie zwycięstwo. Zaprawdę zaskakujący wynik.

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-09-10 22:53:59)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#118 2013-09-10 23:11:39

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Trybuny

   Wszedłem spokojnym krokiem na trybuny i zacząłem się rozglądać za Mamoru. Miałem w głowie cały czas słowa posłańca Senju, które mówił coś o jego nowych ochroniarzach. Widziałem tylko tyle, że starzy byli zazdrośni co nie zmieniało jednak faktu, że mogli by uwierzyć w decyzje lidera. Skoro sam wybrał te dwie kobiety na swoją osobistą straż to był ku temu jakiś powód. Po pewnym czasie zauważyłem sylwetkę swojego lidera. Siedział on na jednym z krzeseł do których raczej się tak łatwo nie dostanę, były w końcu dobrze strzeżone.
   Idąc w tamtym kierunku rozmyślałem nad wszystkim co tutaj się wydarzyło. Ta cholerna dziewczyna - Hotaru, chyba tak miała na imię - zniszczyła dobre imię naszego klanu. Nadal nie wiem co mogło jej strzelić do głowy, żeby rzucać się na swoje własne życie na oczach tysięcy ludzi po przegranej walce. Było to śmieszne, niedorzeczne i karygodne. Pokręciłem tylko głową przypominając sobie o słowach usłyszanych na ten temat w szatni. Miałem cichą nadzieję, że moje szybkie rozprawienie się z Ichitsu Uchiha przynajmniej trochę poprawiło nadszarpane zdanie o klanie Senju.
   Kiedy dotarłem do ochroniarzy oczywistym stało się, że tak łatwo mnie nie przepuszczą. Próbowałem pokazywać czarną opaskę, mówić że jestem uczestnikiem i chcę spotkać się tylko z moim liderem. Poprosiłem więc jednego z nich by przekazał mu, że przyszedłem z nim chwilę porozmawiać przed następną walką. Miałem sporą nadzieję, że człowiek wypełni moją prośbę i podejdzie do Mamoru.

Offline

 

#119 2013-09-11 14:05:36

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Trybuny

"Moje pieniądze... jak tak dalej pójdzie to nigdy nie uzbieram odpowiedniej kwoty..." - myślała zasmucona wchodząc na trybuny z psem na rękach. Zaczęła przeciskać się między ludźmi, idąc w to samo miejsce co ostatnio.
   Gdy dotarła na swoje poprzedniej miejsce przy barierkach zobaczyła, że tamten mężczyzna w ogóle nie ruszył się z miejsca. Zdziwiło ją to.
   "Czekał na mnie?"
   Powoli podeszła do mężczyzny i lekko wychyliła się w jego stronę, tak by ją zauważył. Uśmiechnęła się.
   - Wróciłam! Czekał Pan na mnie? - powiedziała wesoło po czym odwróciła się w stronę areny. Zaczęła mamrotać pod nosem - Hm... coś mnie chyba ominęło. Gdzie jest ten mężczyzna od drewna i tamten drugi? Dosyć długo mnie nie było, więc walka się chyba skończyła... Ah, a ja nawet nie wiem kto walczy... - stwierdziła krzywiąc się nieznacznie.
   - A właśnie... przypomniałam sobie. Myślałam trochę nad tym... czy Pan jest poszukiwany, że ukrywa Pan twarz? Jest Pan przestępcą? - zapytała mężczyzny stojącego koło niej z lekkim zaciekawieniem. Bo jaki mógłby być inny powód? Poza tym, próbował jej zrobić coś dziwnego i jak tam teraz zaczęła nad tym myśleć... mina jej zrzedła.
   Powoli zaczęła się wycofywać w bok, patrząc na niego podejrzanie. Dlaczego o tym wcześniej nie pomyślała? Cóż, wydawał się w porządku pomimo jego dziwnego zachowania.
   - Wie Pan co, trochę mnie nogi bolą, znajdę sobie jakieś wolne miejsce do siedzenia. - uśmiechnęła się nerwowo, rozglądając się za drogą ucieczki.

Ostatnio edytowany przez Narisa (2013-09-11 14:13:16)


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#120 2013-09-11 21:01:23

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Trybuny

     Wkroczyłem ponownie na trybuny obserwując wszystko co się działo wokoło mnie. Chciałem dojrzeć czy jest tu mój brat. Choć nie.. Nie mam ochoty teraz z nikim rozmawiać. Usiadłem spokojnie i ukrywając swe usta dłonią oglądałem te walki, które odbywały się nadal. Tamotsu przeszedł do finału, przez co okazuje się, że to właśnie ja z nim będę walczył w kolejnej "bitwie". Nie wyobrażam sobie tego wcale, ponieważ mimo wszystko nie potrafię uderzyć swojego przyjaciela. Czy ja robię się miętki? Sam nie wiem..
     Przetarłem czoło, które było pełne potu wynikającego z.. właśnie czego? Czyżby chodziło o tak dziwną wygraną czy jednak o fakt, że przebywałem pod ziemią? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Spojrzałem w kierunku szatni. Co się dzieje Ryo.. Czy ja staje się coraz bardziej słaby, zamiast rosnąć w siłę?

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.rl-map-no-pvp.pun.pl www.nowahootainn.pun.pl www.pedagogikabrzesko.pun.pl www.zabimedrzec.pun.pl www.gimnazjum13.pun.pl