Ogłoszenie


#161 2013-11-01 22:44:01

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #9
   Pochwycona torba na dobre spoczęła w czyichś dłoniach, co mogłeś dość wyraźnie poczuć. Odwracając głowę, mogłeś dostrzec wielkie, wpatrzone w Ciebie, brązowe ślepia, umieszczone na małej główce, należącej do dziecka. Choćbyś bardzo chciał, nie było już odwrotu. Dobyty kunai błysnął w świetle księżyca, zbierając na siebie kilka zimnych kropel, po czym wysunął się spomiędzy twoich palców i poszybował w stojącego tuż obok chłopczyka.
   W momencie, gdy nóż miał opuścić twoją dłoń, noc przeciął świst i w narzędzie uderzyło inne, idealnie to samo, które chwilę wcześniej miało się stać zgubą małego złodzieja. Kunai wypadł Ci z dłoni, a oba noże spadły na ziemię. Chłopczyk, wykorzystał moment i uciekł czym prędzej, zostawiając torbę na właściwym miejscu.
   Z ciemności ktoś się wynurzył. Krocząc ku Tobie z miejsca, skąd dopiero co nadleciał kunai, pojawił się jakiś młodzieniec. Na jego całkiem szerokie barki spływały kaskadami intensywne, granatowe włosy. Kiedy postać znalazła się w odległości około dwudziestu metrów od Ciebie, odezwała się dość wysokim, lecz stanowczo męskim głosem:
   -Jak śmiesz atakować to bezbronne dziecko?! Kto pozwolił Ci się tu pojawić? Wynoś się albo sam Ci pomogę...

Offline

 

#162 2013-11-01 23:00:29

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Chciałem dać nauczkę temu małemu złodziejowi. Jednak kiedy już miałem rzucić w niego kunaiem, pojawił się lecący w moją stronę nóż. Trafił on w rzucony przeze mnie kunai. W normalnej sytuacji zdenerwowałbym się, że ktoś mi przeszkadza. Jednak tym razem poczułem bardziej zaskoczenie. Trzeba mieć bardzo dobre umiejętności w walce na dystans, aby trafić tak celnie. To nie mógłby być przypadek. Podniosłem leżące na ziemi przedmioty i wsadziłem kunai do torby. Następnie odwróciłem się w stronę młodzieńca. Nieźle. Rzadko można podziwiać taką celność. Podszedłem trochę bliżej. Rzuciłem w jego kierunku jego broń, aby mógł ją złapać. Zmierzyłbym się z tobą, ale nie mam na to czasu. Szukam aktualnie szesnastolatka o niebieskich włosach. Czy widziałeś tu może kogoś takiego? Byłbym wdzięczny gdybyś mi odpowiedział.

Offline

 

#163 2013-11-01 23:08:24

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #10
   Nastolatek stojący przed Tobą bez problemu pochwycił rzucony w jego stronę kunai i podziękowawszy za twoją pochwałę, dotyczącą celności, wsłuchał się w dalszą treść twojego wywodu. Kiedy dobrnąłeś do momentu, w którym zdradziłeś swoją przyczynę pojawienia się w tej oto dzielnicy ubóstwa i cierpień, wymieniając kolor włosów poszukiwanej osoby, młodzieniec zrobił idiotyczną minę. Wyrażać mogła ona wiele, ale gdyby się nad nią głębiej zastanowić, nie można byłoby dojść do żadnego konkretnego wniosku. Była to bardziej mina zdezorientowania i wyrazu braku pomysłu na to, jak powinien się zachować w tej chwili.
   -Masz na myśli kogoś o włosach takich jak ja? Bo muszę Cię zmartwić, ale innych, choćby odrobinę podobnych, nie widziałem w tej okolicy. Za to i na Ciebie patrzę pierwszy raz. Nie jesteś stąd! Dlatego dam Ci możliwość, byś odszedł, a nie stanie Ci się krzywda... Czyżby zaczynało się robić groźnie?

Offline

 

#164 2013-11-01 23:21:52

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Przyjrzałem się minie mojego przeciwnika. Kiedy zobaczyłem minę mojego przeciwnika prawie zacząłem się śmiać udało mi się powstrzymać. Niestety kiedy skończył mówić znowu przypomniała mi się jego mina. Wiedziałem, że kłamię i miałem zamiar jakoś sprytnie go podejść, ale wybuchłem śmiechem. Spowodowało to, że nagle strasznie poprawił mi się humor zniszczony przez tego skąpca. Kiedy już się opanowałem to postanowiłem przeprosić nowo poznaną osobę.  Naprawdę przepraszam. Nie chciałem być jakoś specjalnie niegrzeczny. Po prostu nigdy nie widziałem tak śmiesznej miny. To, aż oczywiste, że coś cię zaskoczyło. Podszedłem do niego i podałem mu rękę. I wtedy przyjrzałem się jego twarzy Nazywam się Kaito. Możesz mówić mi Kai. Wiedz, że w przyszłości będę sławnym ninja, a moja twarz już nie będzie dla ciebie, ani dal nikogo obca. Swoją drogą słyszałem, że cię porwano.

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-11-01 23:34:48)

Offline

 

#165 2013-11-01 23:44:44

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #11
   Cała ta scena wydawała się być fragmentem jakiegoś kiepskiego filmu komediowego marnej produkcji. Dwóch stojących naprzeciw siebie młodzieńców, z czego jeden zawzięcie twierdzi, że szuka tego drugiego, choć sam nie zdaje sobie z tego sprawy. Drugi natomiast wydaje się być coraz bardziej rozeźlony całą tą sytuacją, co objawia się w nabieraniu przez jego twarz kolejnych dawek purpury. Samotnik natomiast wciąż zdaje się tego nie dostrzegać, brnąc dalej w swoje spiskowe analizy. Dopiero pod koniec swego krótkiego monologu, sfinalizowanego wyciągnięciem dłoni, okazuje się, że jednak ma pojęcie, kto stoi tuż przed nim.
   Nie może więc dziwić, iż granatowowłosy nie zdecydował się jednak uścisnąć wysuniętej ku niemu dłoni. Zamiast tego obrzucił Kaito spojrzeniem pełnym pogardy, po czym rzucił mu, prychając:
   -No i wyszło szydło z worka. To, że mój durny tatulek naopowiadał ci historyjek, że ktoś mnie porwał, nie znaczy, że taka jest prawda. Jak widzisz mam się dobrze, więc możesz już stąd spadać. Masz trzy sekundy, inaczej, jak już zapowiadałem - przyjdę ci z pomocą...

Offline

 

#166 2013-11-02 11:09:24

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Podszedłem do niego i chciałem uścisnąć mu dłoń. Ten za to zignorował to co zrobiłem. Nawet się nie przedstawił. Trochę mnie to zdenerwowało. Nie wiem co się dzieje tutaj. Nie obchodzą mnie twoje problemy z ojcem. Jednak wiem jedno. Jesteś żałosny. Możesz sobie być najsilniejszym typkiem w kraju, ale boisz się dogadać z twoim ojcem. Odszedłem parę kroków dalej. Jesteś jeszcze bardziej żałosny jeśli myślisz, że się ciebie przestraszę. Odwróciłem się w jego kierunku i wyciągnąłem swój miecz, a następnie wbiłem go w ziemie. Jeśli tak bardzo chcesz walczyć to wyzywam cię na pojedynek. Zasady są takie. Staniemy przed sobą 20 metrów. Na samym początku żaden z nas nie będzie miał żadnej broni. Następnie rzucę shurikenem wysoko do góry. Kiedy spadnie, wszystkie chwyty będą dozwolone. Jeśli chodzi o stawkę to jeśli wygram to wrócisz do swojego ojca. Jeśli zaś przegram to spełnię twoją prośbę. Z dwoma wyjątkami nie zabije się i nie oddam ci swojego miecza. Uśmiechnąłem się. Dla szermierza ten ostatni jest jeszcze gorszy od śmierci. To jak? Wchodzisz w to?
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-11-02 11:10:23)

Offline

 

#167 2013-11-02 12:57:33

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #12
   Chłopak prychnął zdenerwowany, obrzucając cię kolejnym, pogardliwym spojrzeniem. Dało się w nim zauważyć również pewien rodzaj zniesmaczenia, niezadowolenia, zażenowania i... dzikości? Tak, zdecydowanie gdzieś w tych ciemnych źrenicach, otoczonych przez brązowe tęczówki, kryły się iskierki zwierzęcego instynktu. Wszystko wskazywało na to, że rozjuszyłeś swojego przeciwnika, zachęcając go tym samym do podniesienia rękawicy i stanięcia z tobą w szranki.
   -Jesteś niezwykle odważny, ale też ponadprzeciętnie głupi. Jeśli bowiem myślisz, że masz szanse mnie pokonać, nawet gdyby był to zwykły sparing, to jesteś w błędzie. Co więcej, zmobilizowałeś mnie, stawiając dziwne warunki wygranej. Powinieneś wiedzieć, że skoro udało mi się uwolnić od mojego toksycznego ojca, to zrobię wszystko, by do niego nie wracać. A zatem dobrze, zaczynajmy!
   Zrobił kilka kroków naprzód i wyrzucił wszystko, co miał przy sobie, choć nie było tego dużo. Na ziemię poleciały dwa kunaie i jedna katana. Kiedy zajął wskazane przez ciebie miejsce, spojrzał na ciebie w wyczekiwaniu, tak jak pozostałe kilkadziesiąt gapiów, śledzących każdy wasz ruch.

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2013-11-02 12:57:51)

Offline

 

#168 2013-11-02 14:32:36

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Ucieszyłem się, że mój przeciwnik przyjął moje warunki. Początkowo miałem zamiar go zabić w chwili, kiedy odda wszystkie bronie. Jednak kiedy spojrzałem na tutejszych ludzi, którzy obserwowali nasze poczynania, zrozumiałem, że muszę stanąć do walki. Zdjąłem torbę oraz zostawiłem swoją katanę w miejscu niedaleko miejsca w jakim miała się rozpocząć walka. Zostawiłem sobie jedynie shuriken. Kiedy stanąłem na miejscu, wpadłem na pewien pomysł. Pora się zabawić. Położyłem shuriken na ziemi. Następnie wykonałem kilka pieczęci i krzyknąłem. Henge no jutsu. Zmieniłem się w wcześniej poznanego mężczyznę. Teraz jestem gotowy do walki. Podniosłem shuriken, następnie rzuciłem go do góry. Miejsce w jakim miał wylądować było mniej więcej 3 metry od mojego przeciwnika.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-11-02 14:33:22)

Offline

 

#169 2013-11-02 14:58:35

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #13
   A więc wreszcie miało się zacząć! Twój podekscytowany, drżący z podniecenia i nerwów, przeciwnik przyłożył do siebie dłonie, gruchocząc donośnie kostki, co miało być wyrazem jego gotowości do działania. Spoglądał na twoje wyczyny, kiedy zmieniałeś swoją postać i krzyknął: Nie tak się umawialiśmy! Był bowiem przekonany, że już zamierzasz posłać w niego jakąś śmiercionośną technikę. Kiedy jednak zauważył postać swojego ojca, ten ryknął donośnie i mocno zacisnął pięści.
   Gdy tylko shuriken wylądował, krew uderzyła mu do głowy, działając jak zapalnik i ciskając całym jego ciałem naprzód (szybkość: 50). Pochwycił wyrzuconą chwilę wcześniej katanę, wjeżdżając ślizgiem do miejsca, gdzie składowane były bronie. Drugą, wolną dłoń, zacisnął na leżącym kunaiu. Wyprostował się nieco i odpychając się szybko z powrotem do miejsca, z którego zaczynał, gdzie miał zamiar czekać na twój ruch, w pełnej gotowości..

Offline

 

#170 2013-11-02 15:48:25

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Mój przeciwnik i ja myśleliśmy o tym samym. Ja również chciałem zdobyć swoje ostrze. Miałem nadzieje, że w ten sposób zyskam nad nim przewagę, ale zauważyłem, że uda mu się to szybciej ode mnie. Kiedy już był obok swoich katan postanowiłem zaatakować go z dystansu. Dobre synu.- powiedziałem. Następnie zacząłem wciągać powietrze do swoich płuc. Wrezcie krzyknąłem. Renkuudan [siła ninjutsu; 45] Z moich ust wyszła ogromna kula powietrza. Miejsce w jakie celowałem nie był jednak mój przeciwnik. Wytworzone powietrze powędrowało w miejsce, w którym leżały jego bronie. Planowałem, aby w tej sytuacji jego bronie zostaną odrzucone na daleki dystans albo mój przeciwnik je pochwyci, ale tym samym wejdzie w moje jutsu i otrzyma obrażenia. Dla mnie obie sytuacje były odpowiednie. Wiedziałem jednak, że bez moich ostrzy nadal jestem na przegranej pozycji. Od razu po wykonaniu jutsu pobiegłem [szybkość 20] po mój miecz i po jeden kunai.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-11-02 16:07:07)

Offline

 

#171 2013-11-03 22:27:15

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #14
   Walka rozgorzała się na dobre. Obydwaj młodzieńcy rzucili się ku sobie, kiedy tylko zębatkowe ostrze zatopiło się w jednej z licznych kałuż, pozostawiając po sobie ciche, choć tak bardzo znaczące plum. Granatowowłosy pędził przed siebie i gdy już miał wykonać swój manewr, jakże zręcznego dobywania swoich własności, dostrzegł sprawie składane przez Ciebie kolejne pieczęci. Musiałby być tępym, aby nie zwietrzyć w tym zachowaniu żadnego podstępu.
   Choć znajdował się już w poślizgu, kiedy to jechał na całej długości jednej ze swych nóg, skurczył je nieco wcześniej, niż początkowo zamierzał. Odbijając się od ziemi, planował zjawiskowo wyskoczyć na bok, tuż przed tym, jak miałaby go sięgnąć twoja technika. Gdy w jego stronę pędziła kula skompresowanego powietrza, wykonał przygotowany ruch, jednak był chyba zbyt pewny siebie, czekając tak długo. Tak bardzo pragnął upokorzyć swojego ojca, którego sylwetkę przybrałeś, że zapomniał o środkach bezpieczeństwa.
   Stało się – powietrzne jutsu sięgnęło jego nogi, która po wykonaniu sprężystego odbicia, „powracała” do reszty ciała właściciela. Brudna szata, okrywająca jego kończynę, została całkowicie rozszarpana do wysokości kolana, a skóra dotkliwie pocięta przez ostry jak brzytwa podmuch wiatru. Jego bronie zostały odrzucone we wszystkie strony, z czego najbliżej niego znajdował się jeden z Kuniów, który niefortunnie wylądował metr od niego.
   Chłopak zasyczał wściekle, rzucając Ci spojrzenie pełne oburzenia. Czyżby nasz chłoptaś nie miał zbytniego doświadczenia w walce? Przeturlał się w efektywny sposób w stronę leżącego noża i nim pochwycił go w swoje chude palce, złożył kilka pieczęci, po czym przybliżając swe palce do ust, wykrzyczał Kangahika!. W twoją stronę pomknął łańcuch piorunów, trzaskających złowieszczo przy każdym natknięciu na obficie spadające z nieba krople. Trzymając nóż w ręku, przyglądał się efektowi swojego działania…
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#172 2013-11-05 17:19:31

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Zaraz po wytworzeni kuli powietrza, pobiegłem po swoją broń. Nie spuściłem jednak mojego przeciwnika z oczu. Wiedziałem, że podczas walki należy być skupionym. Udało mi się dojść do broni, a narzędzia mojego przeciwnika zostały rozrzucone. Wszystko szło naprawdę dobrze. Schyliłem się po swoją broń. Mój przeciwnik w między czasie wykonał swoje jutsu. W moim kierunku zaczęły lecieć pioruny. Zdawałem sobie sprawę, że deszcz zwiększył ich siłę. Nie mogłem jednak pozwolić się zastraszyć. Trzymając miecz przed sobą, zacząłem iść w stronę jutsu mojego oponenta. Po chwili miecz, który był trzymany w prawej ręce, wziąłem za siebie, przygotowując się do cięcia. Starałem się biec w ten sposób, że gdybym wyprostował rękę to ostrze miecza wskazałoby mojego przeciwnika. Kiedy już byłem blisko to postanowiłem doładować swoje ostrzę chakrą. Następnie zamachnąłem się i krzyknąłem przy tym Senmoufuu. Stworzyłem tym samym wiatr, którego zadaniem było stworzenia dziury w ścianie piorunów przede mną, a jeśli będę miał szczęście to zaatakuje jeszcze mojego przeciwnika. Zaraz po stworzeniu dziury w ścianie przyśpiesze starając się nie zostać porażonym.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-11-06 15:28:45)

Offline

 

#173 2013-11-06 11:22:52

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #15
   Atak uciekiniera spod skrzydeł nadopiekuńczego ojca szybowała ku Samotnikowi z zawrotną prędkością, sycząc przeraźliwie, kiedy przecinała deszczową noc. Młody Kaito nie zląkł się jednak pędzących ku niemu piorunów, decydując się na próbę bloku i wyprowadzenia ataku. Przy użyciu swojego miecza stworzył silny podmuch wiatru, którego celem miało być przedarcie się przez błyskawice.
   I rzeczywiście - zgodnie z przypuszczeniami fala powietrza rozdzieliła nadciągającą wiązkę na dwie frakcje, tworząc w ten sposób przestrzeń, gdzie mógłby wbiec chłopak. Technika Fuutonu doskonale radziła sobie z elementem Raitonu, jednak nie należy zapominać, iż warunki sprzyjały tej drugiej. To wszystko zebrało się na zaskakujący efekt.
   Wiatrowa technika, przedzierająca się przez ofensywne jutsu wroga, sukcesywnie podążała na przód, a zaraz za nią wędrował lodowy ninja. Choć wiązka piorunów wyraźnie traciła na sile, po krótkiej chwili mogłeś zaobserwować, iż twoja technika słabnie. Po ułamku sekundy zniknęła całkowicie, jednak identyczna rzecz przydarzyła się atakowi przeciwnika. Nie zmieniało to faktu, że na krótką chwilę znalazłeś się między dwoma strumieniami błyskawic, którym udało się w końcu przedostać do twojego ciała, raniąc dotkliwie twoje ramiona.
   Młodzieniec stojący na przeciwko rzucił się przed siebie, jak tylko zauważył, gdzie się znajdujesz. Pędząc na Ciebie jedynie z nożem ninja, zamierzał wykonać silne cięcie z zawrotną szybkością [prędkość: 50].

Offline

 

#174 2013-11-06 12:26:11

Narisa

Zaginiony

2548944
Zarejestrowany: 2013-09-01
Posty: 296
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członkini klanu
Płeć: Kobieta
Multikonta: Kaede

Re: Miasto portowe

   Pośpiesznie przeszła przez miasto, przeciskając się między ludźmi. To był ostatni kraj, który oddzielał ją od domu. Kupiła bilet na najbliższy statek do Kraju Wody. Całe szczęście nie musiała długo czekać i mogła od razu wejść na pokład. Znalazła sobie wygodne miejsce i w pozycji siedzącej postanowiła się przespać. Nie martwiła się obecnie o nic. Wszystkie troski odpłynęły, a ona z psem na kolanach zasnęła. Była to mało wygodna pozycja i z pewnością wszystko ją będzie boleć po przebudzeniu, ale nie to się teraz liczyło. Czuła się zbyt zmęczona by obecnie myśleć o czymś takim jak wygoda.

[z/t -> Kraj Wody -> Sei -> Miasto]


Karta postaci

Mowa
"Myśli"

Offline

 

#175 2013-11-06 16:00:15

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Zacząłem biec w kierunku mojego przeciwnika. Przeszedłem przez jego technikę piorunów, ale niestety odniosłem obrażenia. Zrozumiałem dzięki temu, że muszę jeszcze bardziej ćwiczyć. Jednak nie mogłem się przez to wycofać. Zacząłem biec najszybciej jak mogłem [szybkość i reakcje po 20]. Wiedziałem, że nie miałbym zbyt dużych szans jeśli to by był wyścig. Jednak podczas walki potrzeba jeszcze sprytu. Choć czułem ogromny ból w moich rękach nie miałem zamiaru przestać walczyć mieczem. Postanowiłem upuścić kunai, który miałem w ręce. W takiej sytuacji lepiej było skupić się na jednej broni. Chwyciłem moje ostrze dwoma rękoma i zmierzałem w kierunku swojej zwierzyny krzycząc. Tylko na to cię stać mój synu? Ręce, w których był miecz miałem wyprostowane i nachylone lekko w kierunku podłoża. Wiedząc, że mój przeciwnik obserwuję mój każdy ruch oraz moją katanę wpadłem na sposób jak go przechytrzyć. Kiedy będzie już naprawdę blisko mego przeciwnika będę miał ostrze przed sobą kierując jego koniec w jego lewe udo. W chwili, w której owy koniec będzie miał nie cały metr do swojego celu to zwiększę długość ostrza o 1 metr używając chakry fuutonu [ilość zużytej chakry - 10000]. Powinno to zaskoczyć mojego przeciwnika, a mi moje rany nie powinny przeszkodzić ze względu na małą ilość ruchów w tym ataku.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-11-06 16:03:59)

Offline

 

#176 2013-11-06 17:15:45

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #16
   Młodzieniec biegł ku Tobie nie wahając się ani chwili. Przypadł do Ciebie z dość znaczną prędkością i spróbował swoich sił w wyprowadzeniu ataku trzymanym przez niego kunaiem, jednak ten został zatrzymany przez twoją katanę. Chłopak odskoczył od Ciebie, po uprzednim zderzeniu oręża, by wylądować około trzech metrów od Ciebie.
   Na dźwięk twoich słów, odrzucił głowę do tyłu i zawył wściekle, pozwalając swoim włosom o ciekawej barwie opaść na plecy, po czym opuścił głowę. Spojrzawszy na Ciebie spode łba, wysunął kły w akcie desperacji i dzikości i po raz kolejny rozpoczął na Ciebie dziką szarżę. Wysunąwszy przed siebie wyprostowaną rękę, której koniec wieńczył nóż, próbował wbić Ci go w serce.
   Nim jednak broń sięgnęła swojego celu, dało się słyszeć dziki ryk. To twoja katana przebiła mu nogę. Nie przewidział, że tak dobrze potrafisz posługiwać się swoją chakrą. Mimo ogromnego bólu, jeszcze bardziej nabił się na twój miecz, by tylko sięgnąć twojej piersi. Ty, trzymając katanę oburącz, nie miałbyś nawet możliwości, by się bronić. Dlatego też chwilę później mogłeś poczuć, jak ostrze zagłębia się w twojej lewej piersi. Chłopak był jednak zbyt daleko, by zatopić nóż w twym sercu, lecz wystarczyło to, by cię poważnie zranić.
   Zrobił szaloną minę i zsuwając się z ostrza twojego miecza, odkuśtykał od Ciebie na kilka metrów i składając szybkie pieczęcie, ryknął w twą stronę: No tatko, zobaczymy jak poradzisz sobie z tym! Zdychaj! Raiton: Rairyuu no Tatsumaki!
   Z nieba zaczęły intensywnie spływać pioruny, formując się w dwugłowego smoka, który już po chwili pędził ku Tobie z dużą prędkością. Jedna głowa sunęła ku Tobie tuż przy ziemi, zataczając łuk z twojej lewej strony, druga zaś, nieco od góry, również po półokręgu, jednak ze strony prawej. Musiałeś szybko działać, jeśli nie chciałeś zmierzyć się z tą śmiertelną dawką elektryczności...
   [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#177 2013-11-06 17:42:26

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Wszystko działo się tak szybko. Z lewej strony otoczył mnie elektryczny smok. Z drugiej strony było dokładnie tak samo. Sytuacja nie była prosta. Wokół mnie nie było drogi ucieczki przez chwilę nie wiedziałem co robić. Dodatkowo ból wywołany raną bardzo mi dokuczał. Wiedziałem jednak, że nie mogę się teraz poddać i postanowiłem go zignorować. W ostatniej chwili wpadłem na ostateczny pomysł.

Rzuciłem miecz przed siebie w ten sposób, że miecz miał polecieć nad miejscem, w którym stoi niebiesko-włosy. Następnie zacząłem składać pieczęcie i nabrałem powietrze w usta. Po chwili skoczyłem. Kiedy już byłem w powietrzu to zacząłem wypuszczać w kierunku dolnego tyłu i krzyczałem. Rekuundan. Przy użyciu mojej techniki miałem zamiar wybić się w górę z ogromną prędkościąw powietrzu. Zacząłem zataczać łuk i zrobiłem przy tym salto, po którym rozpocząłem spadać w kierunku dołu tam gdzie stoi mój przeciwnik. Kiedy tak leciałem to starałem się złapać lecący miecz. Zaraz po tym jak go złapałem, krzyknąłem. Ten pojedynek należy do mnie. Następnie wyprostowałem moje ręce w ten sposób, że ostrze miecza wskazywało ciało mojego przeciwnika. Miałem zamiar zaatakować go z ogromną prędkością dzięki dużemu przyśpieszeniu podczas spadania. Zdawało mi się, że mój przeciwnik nie będzie miał szans na zatrzymanie mojego ruchu dzięki dużej szybkości, a dzięki wcześniejszym raną na nogach (od Rekuundan i od miecza) nie będzie jej w stanie uniknąć.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-11-06 20:52:47)

Offline

 

#178 2013-11-08 11:31:02

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #17
   

Według mnie ten ruch nie miał prawa wyjść. Użyta technika jest zbyt słaba, by mogła pozwolić Ci podlecieć ku górze na pewną wysokość. Co innego, gdyby był to strumień powietrza, a nie jedynie kula. Jednak z racji tego, iż twój pomysł był niewątpliwie bardzo kreatywny, zamierzam zadziać nieco na twoją korzyść...

Z dwóch stron nadciągał ku tobie dwugłowy smok, łypiąc na ciebie wściekłymi oczami i rozwierając szeroko paszczę w próbie uwięzienia ciebie między jego elektrycznymi zębiskami. Wyrzuciwszy swój miecz, zacząłeś przygotowywać się do wykonania swojej techniki, która powinna zagwarantować ci przewagę w tym starciu. Nie mogłeś jednak przewidzieć, jaki efekt uda ci się osiągnąć za jej pomocą.
   Kierując swoim jutsu pod własne nogi i próbując odbić się od ziemi, mogłeś usłyszeć nieprzyjemnie drażniące odgłosy piszczących błyskawic, które zdawały się być coraz to bliżej. Uwolniona technika poderwała twoje nogi ku górze, jednak jej moc była zdecydowanie zbyt mała, by wzbić się na zadowalającą odległość. Wisząc jakieś dwa metry nad ziemią, dostrzegłeś, że głowy smoka już zmieniły nieco kierunek, znów rzucając się w twoją stronę. Kiedy już miały Cię dopaść, wszystko zamarło.
   Pisk błyskawic rozpłynął się gdzieś w powietrzu, zostawiając po sobie nieznośne wrażenie pustki. Nie czułeś żadnego bólu, wciąż unosząc się nieznacznie nad ziemią, szybując ku swojemu przeciwnikowi. Twoich uszu dobiegł donośny płacz, a niebieskowłosy zachwiał się na nogach i opadając na kolana, opuścił swą głowę ku ziemi, mówiąc:
   -To koniec. Ojcze, nie mogę już dłużej... Koniec walki... - wszystko wskazywało na to, iż zapomniał, że to nie jego rodzic był jego przeciwnikiem.

Offline

 

#179 2013-11-08 17:37:52

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Wzleciałem w powietrze. Niestety mój podmuch nie był na tyle silny by uzyskać odpowiednią szybkość. Z każdą chwilą elektryczne smoki znajdowały się bliżej mnie. W mojej głowie znajdowała się myśl, która mówiła mi, że to już koniec. Nagle wszystko zniknęło. Wylądowałem na ziemi. Przede mną klęczał mój przeciwnik. Kiedy zobaczyłem, że płaczę to dotarło do mnie, że tak naprawdę przegrałem. Mój przeciwnik okazał się silniejszy, a do tego dał mi łaskę. To było straszne, ale wtedy zrozumiałem jedną rzecz. Na początku nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale ten chłopak przypominał mnie. Jego nienawiść do ojca jak i postawa do świata. Był jednak znacznie silniejszy niż ja. Jego szybkość, celność czy też jutsu, które przed chwilą zobaczyłem. Zacząłem iść w kierunku mojego niebieskowłosego. Wszystko to działało na moją niekorzyść. Jednak było coś co pozwoliło mi wygrać. Pytanie tylko co? Stanąłem przed mym oponentem. Patrząc na niego moim zwykłym wzrokiem, wróciłem do swojej prawdziwej postaci. To koniec naszej walki. Wygrałem, a to oznacza, że jeśli pozostało tobie trochę honoru to wracamy do twojego ojca. Następnie poszedłem za mojego rywala, ponieważ tam trochę dalej poleciał mój miecz. Podszedłem do niego. podniosłem go do góry lewą ręką. Patrzyłem na niego. Tym razem przegraliśmy, ale czyż każda porażka nie jest motywem do samo realizacji? Po tym ugryzłem swój prawy kciuk tak, że zaczął minimalnie krwawić (jak przy summon jutsu) i przy użyciu swojej krwi zrobiłem napis "wyzwanie". Tego dnia postanowiłem stać się najlepszym szermierzem i tym samym już nigdy nie otrzymać łaski od mojego przeciwnika. Następnie schowałem ostrzę do pochwy. Odwróciłem się w stronę mojego byłego przeciwnika. Zacząłem iść w kierunku górnego miasta. Po drodze zabierając shuriken i moją torbę. Następnie się odwróciłem. Możesz iść czy twoje rany ci przeszkadzają?- spytałem się. W tym czasie w mojej głowie było wciąż to samo pytanie. Jak wygrałem?
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2013-11-08 17:49:42)

Offline

 

#180 2013-11-09 10:49:59

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #18
   Niebieskowłosy uniósł nieco głowę, szybko przecierając swoje załzawione oczy, które i tak nie wyróżniały się szczególnie z całości scenerii zroszonej deszczem doszczętnie... Zacisnął pięści i wrzasnął do Ciebie tak, że aż całe zgromadzenie biedaków, powoli opuszczających miejsce widowiska, zadrżało.
   -Oczywiście, że mam w sobie honor, ja nigdy go nie utraciłem! Podjęcie jednej, złej decyzji nie świadczy przecież o człowieku, mylę się? Dlaczego więc zadajesz mi pytanie, tak bardzo uwłaczające mojej godności?
   Podniósł się na chwiejnych nogach, o mało nie tracąc przy tym równowagi. Obie dłonie tamowały teraz ranę uda, by zapobiec wykrwawieniu. Postawił kilka wolnych kroków w twoją stronę, widząc, że zamierzasz odejść. On nie miał najmniejszego zamiaru dać ci satysfakcji, jakoby twoje słowa byłyby prawdą, toteż pragnął udowodnić, że warunki pojedynku zostaną spełnione.
   -Dam radę... Gdzie spotkamy mojego ojca? Umówiłeś się z nim w konkretnym miejscu, czy mam Cię zaprowadzić do naszego domostwa...?

Offline

 

#181 2013-11-09 11:01:00

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Spojrzałem na mojego przeciwnika. Widząc jego twarz zrozumiałem dlaczego wygrałem. Odpowiedzią była moja nienawiść. To jest to czego mu brakowało. Wiedziałem, że mój ojciec nie otrzyma ode mnie łaski. Następnie powiedziałem drapiąc się po głowie. Aaaa... no ten... zapomniałem się z nim umówić. Jeśli mógłbyś mnie zaprowadzić to byłbym wdzięczny. Następnie patrząc na ranę niebieskowłosego przypomniała mi się moja rana, na której położyłem swoją ręką. Następnie spojrzałem w niebo. Kiedy będę walczył z tobą mój ojcze to nie zawaham się ciebie zabić z niesamowitym okrucieństwem. I wtedy mi się przypomniało. [i]Tak swoją drogą to na jaką nagrodę mogę liczyć od twojego ojca?[i]
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#182 2013-11-09 11:25:50

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #19
   Chłopak kuśtyka za tobą powoli, jednak starał się ze wszystkich sił, by przestrzeń was dzieląca nie zwiększyła się. Widocznie w ten sposób chciał pokazać, że potrafi znosić porażkę z godnością i byle rana, choćby najbardziej dotkliwa, nie potrafi go powstrzymać. Widząc twoje zakłopotanie, pokręcił głową.
   -W takim razie, gdybyś pozwolił mi cię trochę podgonić, mogę pójść na przedzie i wskazać drogę. To całkiem niedaleko. To twoja robota? - zatrzymał się przed wyrwą w murze, wskazując na nią palcem, po czym przegramolił się jakoś na drugą stronę.
   Gdy wspomniałeś o pieniądzach, poruszając sprawę zapłaty, chłopak skrzywił się trochę. Natychmiast odpowiedział, szybko i sucho -To pytanie jest niewłaściwe. Przede wszystkim dlatego, że ja nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie. Powinieneś zadać je mojemu ojcu, dla którego są one całym światem... I którego ostatnio nie potrafię zrozumieć, tym bardziej on mnie... No, jesteśmy na miejscu!
   Powiedział, zatrzymując się przed jednym z budynków, nie wyróżniającym się niczym spośród reszty. Niebieskowłosy zbliżył się do drzwi i już podnosił dłoń, by zapukać, lecz w ostatnim momencie cofnął ją. Odsuwając się nieco na bok, spojrzał na Ciebie smutnym wzrokiem.

Offline

 

#183 2013-11-09 12:17:20

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Kiedy tak przechodziliśmy, a on mnie spytał o tą dziurę to odpowiedziałem. Oczywiście. Wiedz, że jestem wielkim mistrzem miecza, który nigdy nie zostanie zatrzymany przez pierwszą lepszą ścianę. Szliśmy tak trochę dalej. Wreszcie udało nam się dojść do miejsca, w którym niebieskowłosy mieszkał. Chciałem zapukać do drzwi. Jednak w ostatniej chwili się rozmyśliłem. Czyżby chciał otrzymać łaskę? W sumie to wygrałem tylko dla tego, że sam ją dostałem. Więc jak mogę czuć się honorowo przywłaszczając sobie skutki z wygranej? Spojrzałem na niego. Rozumiem. Masz rację. Załóżmy, że to był remis. Położyłem rękę na jego ramieniu. Następnie wpadłem na ciekawy pomysł. Mam pewien pomysł. Dzięki niemu twój ojciec już nigdy nie będzie cię szukał. Będę potrzebował kawałka zakrwawionego materiału, trochę twoich włosów, oraz twoją katanę. Następnie kiedy mi je dasz to uciekaj. Resztę załatwię sam. Zaraz po tym jak otrzymałem te przedmioty, a syn mojego zleceniodawcy uciekł, postanowiłem zapukać do drzwi.

Offline

 

#184 2013-11-10 14:12:36

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 893

Re: Miasto portowe

post #20
   Chłopak stał niepewnie przed drzwiami, które rzekomo miały prowadzić do jego rodzinnego domu. Gdy zastanawiał się, co ma zrobić w tej sytuacji, w twej głowie zaświtał pomysł. Zdziwił się bardzo i zasmucił zarazem, by następnie stanowczym, pełnym powagi tonem, zaprotestować, jakoby było to dobre rozwiązanie.
   -Przecież mówiłem Ci już, że mój honor ma się dobrze i nigdzie nie wybiera - czyli zupełnie tak, jak ja w tej chwili. Wreszcie zrozumiałem, że to, jaki jest mój ojciec względem mnie, nie może określać mojej osoby i sposobu postępowania. Poza tym, bez względu na wszystko - to mój rodzic i cenię go. Nie wyobrażam sobie, że teraz, kiedy wreszcie dane mi było to poznać, miałbym po prostu uciec i zostawić to wszystko...
   Nagle mogliście usłyszeć za swoimi plecami ciche pluśnięcie. Zupełnie, jakby czyjś but znalazł się w jednej z licznie rozlanych po drodze kałuż.
   -Karuno, synu mój... Przepraszam. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że to ja jestem powodem tych twoich wszystkich buntowniczych akcji i scen. Do tej pory miałem w głowie jedynie opcję, iż chodziło w tym wszystkim o sprawy finansowe. Pokazujesz mi, że pieniądze wcale nie są najważniejsze! Dziękuję!
   Rzucili się sobie w objęcia, którym nie było końca. Oprzytomniwszy, że wciąż się tam znajdujesz, każdy z nich uścisnął Ci dłoń, z czego mężczyzna podsunął Ci woreczek z pieniędzmi i poklepał po ramieniu, dziękując przy okazji.
   Weszli do domu, zostawiając Cię samego w sączącym się z nieba deszczu...

Gratulacje, koniec sesji!

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2013-11-10 14:12:54)

Offline

 

#185 2013-11-13 16:25:22

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Byłem zdziwiony całym obrotem spraw. Wiedziałem, że naprawdę mogłem zginąć. Dla tego postanowiłem Stać się silniejszy przed następną częścią mojej podróży. Dla tego właśnie postanowiłem rozpocząć swój trening. Udałem się nad wodę by tam przemyć swoją całą spoconą twarz i zastanowić się nad tym jaki trening rozpocząć.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
______________________

Akcept by Katsuro

Zaraz po moim treningu postanowiłem udać się do kolejnej krainy, w której rozpocznie się moja kolejna przygoda. Nie wiedziałem gdzie idę. Nie miałem też pojęcia co się tam wydarzy. Nie powstrzymało mnie to jednak by wyruszyć tam szybkim krokiem z uśmiechem na ustach. Chciałem jedynie jak najszybciej się przekonać co mnie czeka.
[z/t->Hidari->skaliste góry]

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-11-13 18:37:52)

Offline

 

#186 2013-12-17 18:57:06

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Wróciłem do tego miejsca. Kiedy tak przechodziłem wokół uliczek, moje wspomnienia wróciły. Miałem zamiar udać się do Airando, ale fakt, które się tu przydarzyły nadal tkwiły w mojej głowie. Na myśl o nich w mojej głowie zaczynało krążyć najstraszniejsze określenie jakie wojownik może usłyszeć. Był to przymiotnik "słabo”.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Byłem bardzo zadowolony z poprawy moich umiejętności, ale nie mogłem spocząć na laurach. Musiałem odejść z tego miejsca i wyruszyć wreszcie do siedziby mojej organizacji. Kto wie czy nie trzeba dla nich teraz kogoś zabić? Z chęcią skorzystałbym z takiej opcji, aktualnie i tak nie mam co robić. więc nie wiedziałem co mi może szkodzić. jak pomyślałem tak zrobiłem.
[z/t->Airando->wulkan]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2013-12-18 17:09:48)

Offline

 

#187 2013-12-27 22:04:58

 Masaru

http://i.imgur.com/Fp8cR3a.png

status gambi91pl@jabber.atm
6274071
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 1747

Re: Miasto portowe

       Dobili do brzegu będąc na dużym statku handlowym. Przewoźnikiem okazał się kupiec, który opowiadał wiele na temat handlu różnymi surowcami i dobrami osobistymi. Twierdził, że woli być na wodzie i płynąć aniżeli po lądzie stąpać i obawiać się bandytów. Nie krył również swojej sympatii do tych mniejszych krajów, gdzie podatki i ludzie są bardziej znośni. Wiele przypadków wymieniał i pewnie wymieniałby jeszcze więcej, ale komu by się chciało to wszystko spamiętać.
       Chwilę stali w miejscu i nic nie mówili - przynajmniej starsi. Próbowali się zorientować w terenie, co by dobry kierunek obrać. Rozglądnęli się po okolicy i wspólnie praktycznie bez słów pokierowali swoje kroki ku centrum miasta. Szli spokojnie i bez żadnej uwagi, co do formacji. Teraz byli na luźno w mieście, gdzie raczej nic im nie grozi. Azuchi co jakiś czas zaciągał pobliskie powietrze w celach poszukiwawczych, lecz próby kończyły się fiaskiem. W centrum tej miejscowości ludzi multum i wiele się działo. Błaźni, żebracy, handlarze, strażnicy oraz wiele cywilów i podróżnych - wszyscy Ci sami nie wiedzieli, po co tutaj przybyli.
       Rozpoznanie zostało zrobione i skierowali swoje cztery litery w nowym kierunku, opuszczając przy tym ścisłe centrum. Cel po kilku minutach został osiągnięty, a była nim gospoda z okazałymi łaźniami. Weszli do niego wszyscy razem i zamówili posiłek do co dopiero wynajętych pokoi. Pokoje były dwa połączone pomieszczeniem na wzór salonu. Jeden, mniejszy, był dla Samotników, natomiast drugi, większy należał do ninja z kraju Wiatru.

Offline

 

#188 2013-12-28 10:57:59

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Podróż statkiem była raczej spokojna, młody Namikaze nie czuł się przy tym jak kukiełka. Bo podczas ostatniej podróży promem tak było, ale jakoś to przeżył choć przysięgał, iż nigdy nie wsiądzie na ten szatański wynalazek ludzkości. Kupiec był całkiem miły, oraz uczynny dla nich. Bo pozwolił  im zabrać się z nim oraz nauczył nie co młodego Taii'a o interesach, dlatego też chłopiec był zafascynowany jego historyjkami oraz pomocnymi radami odnośnie surowców i handlu. Po dobiciu do brzegu, cała nasza szóstka stała w milczeniu, a to raczej młodemu wygadanemu dziecku przeszkadzało. Ale teraz musiał milczeć chyba, że chciał zostać skarcony przez swojego starszego brata z klanu. Udali się wszyscy w stronę centrum. Miasto oczami Taii'a było cudowne, wszystko go tu zachwycało i fascynowało. Czasami przystawał i przyglądał sie artystą ulicznym, zadziwiało go jak oni te rzeczy wykonują. W akademii nie uczyli go takich ruchów, które jego zdaniem by się przydały młodym shinobi do ucieczki czy też dobrego uniku. Tak jak się domyślił rozpoznanie zostało ukończone fiaskiem, ani piesek ani ten z Inzuka nie wyczuli nic. A mimo tego postanowili zostać tu jeszcze jedną nockę.  Trafili do gospody i dostali jedno z bogatszych mieszkań lub pokoi.  Gdyż mieli mały salonik, mniejszy pokój dla dwojga i większy pokój dla czwórki osób. Uśmiechnął się i usiadł na swoim łóżku ściągając bluzę oraz czekając spokojnie na posiłek. Miał w swoich planach udanie się do łaźni bo każdy musi się przecież umyć co nie? A jemu nie odpowiadało przepocone ciało oraz zmęczone drogą.
   Siedzieli całą trójką w milczeniu, cisze przerywały tylko ich oddychania. Ciężko było się jakoś do tego przyzwyczaić gdy naglę wyratował ich pewien dzwonek. Ten dzwonek oznaczał posiłek.
-Ej chodzimy jeść, już nam przynieśli i nakryli do stołu!- Krzyknął głośno tak aby tamci samotnicy usłyszeli to. Usiadł szybko przy stole, chyba jako pierwszy ale co tam. Przed sobą miał danie morza co mu nie chętnie odpowiadało bo to były oczywiście krewetki. Te małe robaczki no nie pasowały mu jako przystawka ale no cóż trzeba się przełamać w końcu co nie? Niechętnie jedną nałożył sobie na talerz i skosztował. W smaku no nawet ale wygląd straszny, potworny no i obrzydliwy dla oka. Nie czekając na resztę aż skończy włożył sobie szybko ramen. O to było dobre jedzenie, delikatny smak tego dania na pewno zachwycił by nie jednego konesera ba można było w tym daniu sie zakochać było zbyt dobre aby było prawdziwe. Jednak on jako łasuch wpałaszował to dość szybko i przyglądał się reszcie. No musiał w końcu zadać to ważne pytanie im.
-I co ustaliliście? Wiemy gdzie to jest?- Spytał ich a dokładnie tych starszych, bo chciał już wiedzieć czego szukają i co to do jasnej cholery jest. Od początku podróży dostawał znikome informacje, co go  bardzo irytowało. Jak sie domyślił nie chcieli chwilowo udzielić im odpowiedzi więc wstał i odszedł do stołu i podszedł do Hakaia.
-Jak coś powiedzą to mi opowiedz, ja idę do łaźni...- Wszedł do pokoju i wziął to co potrzeba mu i udał się w prost w stronę łaźni delikatnie zamykając za sobą drzwi. Raz dwa trafił tam i nie czekając na nic wskoczył szybko do basenu z ciepłą wodą jeżeli tak to można nazwać. Był po raz pierwszy w takim miejscu więc to było coś dla niego nowego. Czuł ogromne podekscytowanie oraz spokój i relaksacje płynącą z dźwięków muzyki. Sądził iż reszta jego grupy w krótkim czasie dołączy do niego i opowiedzą mu o co chodzi lub czego sie dowiedzieli.

Offline

 

#189 2013-12-28 12:47:49

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Wyruszyliśmy wreszcie w drogę. Trochę to trwało zanim dopłynęli. Jakiś facet mówił coś o nieistotnych rzeczach, więc postanowił zasnąć. Spodziewałem się, że nic ciekawego nie będą mówić. W końcu jeśli mieliby taki zamiar to zrobiliby to w kwaterze. Przecież tutaj jest większa szansa na bycie podsłuchiwanym. Obudziłem się dopiero po tym jak dotarliśmy na miejsce. Kiedy wychodziliśmy z promu, znowu zwróciłem uwagę na gurdę. Nadal ciekawiło mnie co w niej jest. Zszedłem z niego i zacząłem iść razem z moimi towarzyszami. Zdawało się, że czegoś szukaliśmy i nic nam to nie dało, więc udaliśmy się do miejsca, w którym odbędzie się nocleg. Wszystko szło nudno. Do czasu. Zanim to zauważyłem znowu powrócił mój instynkt łowcy. Pokój jaki dostałem to była dwójka. Jakby los chciał, abym zmierzył się z osobą z mojej organizacji. Jednak moja wola nie była jeszcze tak słaba. Nagle usłyszałem wołanie na posiłek. Zasiedliśmy wszyscy razem. Byłem bardzo głodny, więc kiedy zobaczyłem pierwszą potrawę krzyknąłem. Wyżerka. Po tym jak zjadłem, zauważyłem jak Taii odchodzi. Jeżeli mówili o jakiś informacjach, nie miałem zamiaru tego słuchać. Teraz bardziej liczył się mój instynkt. Dlatego udałem się za Taiim. Wstając od stołu powiedziałem. Dziękuję za posiłek. Chłopak siedział sobie nic nieświadomy. Oczywiście zabicie go bez walki nie byłoby zabawne i na pewno nie poczułbym żadnej ulgi dotyczącej mojego instynktu. Dlatego podszedłem do niego. Pierwszy raz tu jesteś? Powiedziałem by wzbudzić zaufanie. Kiedy był już dość spokojny względem mnie, położyłem rękę na jego plecach. Kiedy już się stykały na mojej dłoni pojawił się lód. Z racji rozgrzanego organizmu Taiiego, na pewno dość mocno to poczuł. Oczywiście zaraz po straceniu kontaktu ze skórą Taiiego odwołałem lód. Jeśli nie miał sensorycznych zdolności to nie mógł go zauważyć. Niezależnie od reakcji Taiiego zacznę mówić. Tobie też się tak nudzi, prawda? Czy nie chciałbyś się ze mną zmierzyć?
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#190 2013-12-28 13:14:14

 Sabaku no Hakai

Zaginiony

28379221
Skąd: W-wa
Zarejestrowany: 2011-01-29
Posty: 143
Klan/Organizacja: Sabaku
KG/Umiejętność: Suna Kontorōru
Ranga: Członek
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 13

Re: Miasto portowe

http://data2.whicdn.com/images/25044691/gaara_by_verdict9_large.png

Morska podróż... Coś co nie było jedną z ulubionych czynności Hakaia, tym bardziej jako rodowitego Sabaku, chłopca który od niemalże urodzenia wychował się na pustyni. Łagodne bujanie łajby oraz spokojny szum morza, był dla niego o dziwo strasznie irytujący, zupełnie jakby nie mógł się skupić na niczym innym niż tylko ty uderzaniu fal. Podróż trwała jakiś czas, na szczęście wystarczająco krótko by czerwonowłosy nie odczuł jakichś większych nie przyjemności na dłuższy dystans, zaś przyjemność jaką doświadczył stąpając po suchym lądzie, wyraził tylko krótkim westchnięciem. Nie było najwyraźniej czasu na zastanawianie się,  ponieważ cała szóstka ruszyła w miasto tylko po to, by po przebyciu wielu krętych uliczek, znaleźć się w jednym z zajazdów, gdzie hotele miały do dyspocyji łaźnie. Najwidoczniej wszyscy byli zadowoleni z tego obrotu spraw, ponieważ po tak długiej podróży na pewno każdy chciał się odpręzyć. Po posiłu i krótkim odpoczynku, Namikaze zdecydował się wykąpać. Hakai spojrzał tylko na niego i lekko kiwnął głową, po czym również i sam zdecydował się na zarzycie orzeźwiającej kąpieli. Szedł jakiś kawałek za Taiiem oraz Kaito, który najwyraźniej chciał czegoś od członka kraju wiatru. Czerwonowłosy cofnął się kawałek do tyłu by ze spokojem móc oglądać całe to przedstawienie. Zrezygnował dopiero wtedy, gdy zauważył lód na barku chłopaka. Po podłodze w kierunku dwójki chłopaków wystrzelił korek, który powoli zaczął się turlać w ich stronę, w końcu zatrzymując się w połowie dystansu. Hakai wystąpił kilka kroków na przód i z lekko pogardliwym spojrzeniem zwrócił się do Kaito.
Nie bądź głupi. Jesteśmy tu na misji, a nie by zadowolić twoją sadystyczną psychikę. Korek, jak się szybko dao zauważyć, był częścią gurdy, która teraz mimo że odkryta, nie wydobywała z siebie niczego. Najprawdopodobniej chłopak miał zamiar poczekać trochę dłużej na rozwój sytuacji.


Mowa...Mysli
ThemelBattle ThemelEpic Theme
http://s21.postimg.org/i6mkz254n/Bez_tytu_u.png
Chętnie podejmuję się prowadzenia sesji.

Offline

 

#191 2013-12-28 14:17:34

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Tak jak się spodziewał, reszta młodych ninja nie była skora do słuchania swych starszych braci. Poczuł jak idzie za nim Hakai i Kaito, nic dziwnego jeden stąpał szybko a jego kroki były dość pewne, natomiast drugi delikatnie tak jakby nie chciał się zdradzić. Uśmiech na twarzy chłopaka nie opuszczał go na krok, na pewno któryś z nich chciałby powalczyć. Od początku młody samotnik zachowywał się dziwnie, tak jakby chciał stoczyć pojedynek z którymś z nim oraz Hakai nie pałał miłością do Kaito, wręcz go nienawidził. Do młodego Namikaze utrzymywał szacunek, co obfitowało tym iż chłopak zapałał do niego ciepłem i również zaczął go trochę lubić. Szybko trafili do łaźni, nic w tym dziwnego gdyż ona była nie daleko ich pokoju. Spokój jego przerwało pojawienie się Kaito i użycie swojej umiejętności. W głębi duszy chłopak się zaśmiał a w głowie przeleciała szybko jedna myśl. A więc lód... Ciekawe co też mi chcesz zaproponować... Chłód wywołany jego umiejętnością, wzbudził w chłopaku delikatną nutę niepewności która spotęgowała jego zachowanie w ten sposób, iż Taii bez przeszkód postanowił skorzystać z swoich umiejętności.
-Nie nudzi mi się... Heh lepiej zachowaj dystans dobrze radzę...- Po tych słowach jego ręka zablokowała jego rękę a on jednym ruchem odepchnął  go tak żeby odleciał trochę dalej od niego(szybkość 67). Następnie tylko odszedł z miejsca gdzie stał i wszedł do ciepłej wody. Nie zamierzał tu z nim walczyć, za duże stężenie żywiołu wody. A co za tym szło Kaito miał przewagę, szkoda tylko tego że nie umiał tego wykorzystać bo bez przeszkód mógł unieruchomić Taii'a i go szybko pokonać. Zrobił również poważny błąd, był poinformowany o tym iż są z kraju wiatru a tam stacjonują tylko dwa klany. Wiec powinien się domyślać kto jest kim. Uśmiechnął się ponownie, i zanurzył się po szyje w ciepłej wodzie. Tak tego było mu trzeba, regeneracja to podstawa podczas takiej podróży. Odwrócił się do nich i spytał obydwoje tak aby żaden z nich nie czuł się pominięty.
-Musimy porozmawiać, chyba wszyscy nie wiemy czego szukają? A ni jaki jest cel tej misji... Ja mogę jedynie poszczycić się wiedzą iż Kraj Wiatru ma jakieś intencje wobec samotników...- W tym ostatnim zdaniu użył trochę kłamstewka, gdyż to nie kraj wiatru a klany zamieszkałe w nim mają jakiś interes do samotników. Cały czas zastanawiał go ten przeklęty czerwony piasek, nie pasował do tego miejsca, jeżeli by już szukać takiego czegoś to lepiej było by się udać do kraju ziemi i oni by im powiedzieli skąd ten piasek pochodzi i co to takiego jest. W tej wyprawie było dużo dysonansów oraz ciężko było się w czymś połapać. Nic praktycznie nie pasowało tu.
-A tak przy okazji nazywam się Taii...A wy?- Powiedział tak bez interesownie, czasami lepiej zaczynać w ten sposób znajomości niż w ten jaki zaprezentował Kaito. Znał ich imiona to fakt ale oni nie znali jego imienia a co za tym idzie nie wiedzieli jak się do niego zwracać. Przymknął oczy i zaczął patrzeć w taflę wody, która była niszczona przez jego ruchy. Ciekawiło go tylko to czy ich starsi koledzy przybędą tu czy też nie. Czy dowiedzą się co to za zadanie. A ta informacja była najważniejsza dla młodego Namikaze.

Uwaga.....

Kaito proszę nie pisz czy moja postać jest spokojna, czy też coś robi bo to ja nią kieruję. Na następny raz oszczędź sobie czegoś takiego.

Offline

 

#192 2013-12-28 20:53:19

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Sorka, Taii. Już nie będę

Sytuacja była dosyć ciekawa. Nagle przyszedł Hakai i zaczął robić wywody. W sumie mało obchodziło to co powiedział. Zaskoczył mnie jedynie fragment z chorą psychiką, który w pewien sposób mnie rozweselił. Nie miałem pojęcia, że można ją, aż tak łatwo dojrzeć. To jedna z niewielu informacji, którą zamierzałem zachować w pamięci na dłużej od czasu wypłynięcia. Nagle młody Namikaze postanowił mnie odepchnąć. Początkowo chciałem się bronić, ale stwierdziłem, że to bez sensu. Nawet nie próbowałem się go zablokować. Po prostu odepchnął mnie kawałek dalej. Jedynie powiedziałem. Nie najgorzej. Miałem ku temu 2 powody. Pierwszym z nich było, że bardziej od mojego aktualnego oponenta bardziej zaciekawił mnie ten drugi i to z nim chciałem się zmierzyć. Drugim powodem były nieprzyjemności mogące mnie spotkać podczas wszczynania walki. To mój wróg musiał zaatakować pierwszy, a to znaczy, że musiałem go sprowokować. Jednak jeszcze nie teraz. Postanowiłem rozruszać to towarzystwo. Nagle Taii spytał się o moje imię. Nazywam się Kaito. Lepiej to zapamiętaj. W przyszłości będę najlepszym szermierzem, a moje imię będzie symbolem strachu. Teraz jednak trzeba było pójść pobawić się z Hakaim. Podszedłem do niego. O ile się nie pomyliłem to ciebie nazwano Hakai, hę. Mówił ci ktoś, że jesteś spięty? Masz wolne to baw się. Pokarzę coś. Odszedłem na parę kroków. Pokarzę moje ulubione jutsu. Niewieliu było w stanie przeżyć podczas kontaktu z nim. Zacząłem składać pieczęci, a następnie zmieniłem się w Hakaiego. [Henge no jutsu] Następnie wskoczyłem do wody w taki sposób, że ochlapałem wszystko co znajdowało się wokół niej. Teraz twoja kolej by zrobić coś zabawnego bracie bliźniaku. Po tych słowach można było u mnie zaobserwować uśmiech. Byłem ciekaw jak zachowa się reszta, a zwłaszcza Hakai.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#193 2013-12-31 12:18:19

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Młody Namikaze relaksował się dalej w ciepłej wodzie i przysłuchiwał się temu co się dzieje, nikt z obecnych nie chciał mu odpowiedzieć na zasadnicze pytanie, które dosyć nie dawno zadał. Mieli na to tak zwanie wywalone, nie obchodziło ich to czemu interesuje to tego blondyna. Uśmiechnął sie tylko gdy samotnik zaczął się przechwalać kim on to nie zostanie, takie coś go bawiło i miał ku temu pewne powody. Po pierwsze, jeżeli on nie będzie słuchał to szybko skona, po drugie nie powinien zaczepiać nikogo i ukazywać mu swoje umiejętności bo to jest dosyć śmieszne i tez może szybko stracić życie dzięki temu. Obserwował ich i nie było już najmniejszego sensu aby pozostać w tym miejscu. Więc raz dwa wyszedł z wody i udał się do przebieralni aby sie wytrzeć i ubrać. Między czasie zagadał do nich dość poważnym tonem głosu.-Tylko nie zacznijcie się bić, jutro na pewno wyruszymy a lepiej być wypoczętym niż poobijanym...- Rzucił im do tych słów dość nie przyjemne spojrzenie, ale musiał jakoś na nich wpłynąć. Nie dawno tu przybyli i już chcieli walczyć, co za kompletna dziecinada. Wszedł pewnym krokiem do przebieralni zabrał swoje ciuchy i zaczął się ubierać. Dziwiło go pare rzeczy, pierwszą rzeczą było to iż nie spotkał tu jeszcze żywej duszy no i druga rzeczą było to, iż jego kompani nadal nie wyjawili mu celu misji. Ubrał się w swoje ciuchy no i co miał zrobić no nic tylko udać się do pokoju. Jeszcze trochę ogarnął włosy, które już prawie były wyschnięte no i ruszył w prost do pokoju. Jak na razie nie czuł niczego niebezpiecznego, ani jego przyjaciele się nie bili, ani jacyś inni ninja sie na nich nie rzucali. Bo nikogo tu nie było. Otworzył delikatnie drzwi do pokoju i udał się w prost do salonu. Zastał tam swych kompanów dyskutujących, ale gdy on wszedł wszyscy umilkli. Był lekko podirytowany tym faktem, ale nie mógł nic zrobić byli przecież silniejsi no i lepsi. Westchnął dosyć głośno no i spytał się ich jeszcze raz. -Chyba mamy prawo wiedzieć czego szukamy? Bo to nie jest jakaś tam zwyczajna misja, mam racje?- Jego ton głosu był dosyć poważny, a on sam usiadł na przeciw nich wpatrując się każdemu z osobna w oczy. Czekał w tej chwili tylko na to czy w końcu oni zmotywują się na udzielenie mu odpowiedzi. Po chwili jeszcze dodał do samotnika i gostka z klanu Sabbaku. -Nie wiem czy wiecie ale Kaito i Hakai chyba zamierzają z sobą walczyć, wiec coś trzeba z tym zrobić, jeżeli nie chcemy podzielić sie na pewne grupy...- Dodał to i pominął przy okazji fakt pewien, iż Kaito był prowokatorem, uważał w ten sposób, iż to będzie nie co lepszym rozwiązaniem niż opowiedzenie całego zajścia. Teraz pozostało mu jedynie czekanie na dalsze wydarzenia no i oczywiście ich informacje.




Uwaga

Hakai raczej nie odpisze dziś ani jutro wiec możemy ruszyć bez niego, oczywiście jeśli to wszystkim odpowiada.

Offline

 

#194 2013-12-31 14:05:42

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Drażniłem Hakaiego i relaksowałem się na swój dziwny sposób. W ten czas młody Namikaze postanowił nas zostawić. Najwidoczniej nie potrafił się zabawić, ale nic nie mogłem na to poradzić. Jego pójście tylko mnie nakręciło. Teraz bez świadków nikt nie udowodniłby mi winy. Sytuacja była idealna. Krzyknąłem do Taiiego, który opuszczał pomieszczenie. Do jutra. Aby cię nikt nie zabił do tego czasu. Spojrzałem się na młodego Sabaku z uśmiechem szaleńca. Nagle w mojej głowie znowu się pojawiły obrazy z Hidari, które znowu zneutralizowało mój instynkt łowcy. Z tego powodu nie miałem ochoty na dalszą walkę. Tak jak wcześniej młody Namikaze, tak ja teraz wyszedłem z pomieszczenia. Do jutra.- Te słowa mógł usłyszeć Hakai. Miejscem, do którego się udałem był mój pokój. Wszedłem do niego, a następnie zasnąłem.

Offline

 

#195 2014-01-03 17:43:20

 Masaru

http://i.imgur.com/Fp8cR3a.png

status gambi91pl@jabber.atm
6274071
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 1747

Re: Miasto portowe

       Młodzieńcy przełamali "pierwsze lody" i odpoczęli po swojemu w łaźni. Zabawy swoje mieli dosyć ciekawe, ale w całym tym malutkim centrum stał Samotnik, który i Namikaze i Sabaku zagadywał. Jednego poszczypał na swój sposób, a z drugim "bratał się" poprzez przebieranie się za niego. Cóż, dziwne zwyczaje mają tam w Airando albo to Yukich krew się zbuntowała. Gorąca atmosfera nie była spowodowana ciepłą wodą, lecz narwanym i nakręconym szermierzem. Długo nie wszyscy chcieli tutaj jednak siedzieć. I tak Taii opuścił to tłoczne miejsce jako pierwsze, a niedługo po nim wyszedł Kaito.
       Na górze siedzieli spokojnie starsi towarzysze i cicho dyskutowali. Na stole można było zauważyć przekąski oraz regionalne trunki alkohole. Oczywiście każdy z nich miał polane, a na ich licach dominował kolor czerwony. Pies Inuzuki leżał tuż obok niego i co jakiś czas przegryzał to, co dostawał właśnie od niego i wyglądał na takiego, któremu podoba się taka kolej rzeczy. Spojrzeli na młodego, który wcześniej zadał pytanie i nawet nie chciał wysłuchać odpowiedzi. Odezwał się Kaminazi z większym uśmieszkiem niż zwykł mieć oraz z kieliszkiem w ręku:
       - Szukamy... sensu istnienia oraz wiele innych ciekawych rzeczy. Może chcesz się przysiąść? - powiedział lekko z pijackim wdziękiem. Przerwał chyba w dobrym momencie, gdyż Kaito wszedł i poszedł momentalnie spać. Gdy Samotnik zasnął, dopowiedział dalej:
       - Jak widać nic mu nie jest, więc i Hakai'owi nic nie powinno być. Przecież jesteście na w miarę równych poziomach. - dodał, a po czym wszyscy wspólnie wychylili kieliszki.

Offline

 

#196 2014-01-03 18:32:26

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Był delikatnie ujmując zdziwiony postawą swych silniejszych kolegów, wyglądali oni jakby się od dawna znali co coraz bardziej polemizowało z tą całą ich otoczką. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech, oparł się o stół i spojrzał każdemu w oczy. Byli konkretnie schlani i mieli wyborne humory. Całą tą przyjemną konserwacje przerwał Kaito, jednak i on szybko polazł spać tak więc znowu pozostali sami. Na stole dostrzegł sake oraz pare piw o mocy trudnej do określenia, uśmiechnął się ponownie gdy zaprosili go do stołu no wiadomo pijącym sie nie odmawia bo musimy ich chronić od większej dawki promili.
-Heh, czemu nie, chętnie się z wami napije piwa lub sake...- Powiedział spokojnym tonem głosu i przysiadł sie do nich. Nie był do końca przekonany w ich dyskusje na temat sensu życia oraz istnienia. Było to lekko żałosne ale co on mógł poradzić. Nalał sobie do kieliszka trochę ich trunku, niby mial tam 14 lat ale nikomu jeszcze jeden kieliszek nie zaszkodził a u siebie w wiosce częściej pił piwo niż to coś.
-Jeżeli jesteśmy na równych poziomach no to zdrówko!- Powiedział do nich z delikatnym entuzjazmem i stuknął się z nimi kieliszkami i sam wypił na raz swój. Alkohol ten co pili był dość mdły, jego smak był ohydny wiec szybko zaprzestał spożywania go dalej. Za to otworzył sobie piwko oraz podjadał sobie kanapeczkę.
-No to Panowie, gdzie następnie się udajemy? Może w jakieś cieplejsze klimaty bardziej suche? Czy gdzie heheh?- Zaśmiał delikatnie i upił łyk swojego piwa, ciekawiło go to co oni poczną. Chwilowo i tak w tym miejscu niczego nie wytropili wiec zmienienie lokalizacji będzie dobrym wyjściem. Nie zgadzał się z tym, iż Kaito i Hakai są na równym poziomie i razem z nim, wszak posiadał rozwinięte umiejętności, ale nie w stopniu zadowalającym ani wystarczającym jego upodobaniom. Inni osobnicy byli o lata świetlne dalej niż on, a on tylko stał w miejscu i im się przyglądał. Nie owijając dalej postanowił zaprosić naszego szermierza.
-Przepraszam, zaproszę naszego małego szermierza...- Powiedział no i odszedł na chwilę do stołu i udał się do Kaito. Walnął go delikatnie w głowę, no i wrócił do nich dość szybko, nie chciał aby coś mu dodali do piwa i żeby gadał tam jakieś bzdury.

Offline

 

#197 2014-01-03 18:59:47

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Spałem sobie przyjemnie, zbierając siłę na następny dzień. Niestety nagle wrota krainy snów zatrzasnęły się przede mną. W tej samej chwili poczułem jak ktoś uderza mnie w głowę. Przez chwilę nie wiedziałem co się dzieję. Już rano?- wyszeptałem ledwo wstając z posłania. Położyłem jedną dłoń na twarzy, ponieważ tutejsze światło bardzo drażniły moje oczy po przebudzeniu. Nagle zwróciłem uwagę na resztę. Wtedy zrozumiałem, że zostałem przebudzany zaraz po tym jak zasnąłem. Fakt ten bardzo mnie zdenerwował. Zacząłem oglądać osoby wokół mnie. Zdawało mi się, że wszyscy wokół mnie oprócz młodego Namikaze byli lekko zalani, a to oznaczało, że nie dadzą mi zasnąć. W tej sytuacji były dwa wyjścia. Jednym z nich było zabicie wszystkich obecnych osób. W końcu jedyna trzeźwa osoba była znacznie młodsza ode mnie. Jednak po chwili przetarłem oczy i doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Wykorzystałem, więc drugi pomysł. Było nim wyjście a zewnątrz i pójście tam spać. Znałem to miejsce, ponieważ jakiś czas tu trenowałem. Idę się przejść i może sam coś ciekawego znajdę.- powiedziałem do wszystkich. Podszedłem do jedynej osoby, która wydawała się w miarę trzeźwa (Taii). Następnie zacząłem mówić do niego na tyle cicho by reszta nie słyszała. Słuchaj, idę spać. Będę niedaleko, więc jak zawołasz to powinienem się obudzić. Tu nie mogę pójść spać, ponieważ ci schlani ninja znowu mnie obudzą. Jaką to trzeba być złą osobą by obudzić człowieka. Następnie wyszedłem z budynku. Potem rozejrzałem się wokół i kiedy znalazłem jakąś pustą uliczkę, zasnąłem w niej.

Ostatnio edytowany przez Kaito (2014-01-03 19:00:19)

Offline

 

#198 2014-01-11 21:08:50

 Masaru

http://i.imgur.com/Fp8cR3a.png

status gambi91pl@jabber.atm
6274071
Zarejestrowany: 2009-09-05
Posty: 1747

Re: Miasto portowe

       Biesiada trwała w najlepsze, a dziwne i zarazem śmieszne powiedzonka leciały jeden przez drugiego, więc nie było tutaj nikomu smutno. Alkohol, towarzystwo, jedzenie to coś, co sprawiało, że zgromadzone gęby były wesołe i nie chciały zmieniać tego stanu rzeczy. Taii siedział wraz z nimi, a starsi traktowali go jak swojego. Tylko on chciał z nimi siedzieć, bo ani zimny szermierz ani filozoficzny dziadkowy dzieciak nie chcieli potowarzyszyć przy dobrym stole. Młody Namikaze chciał wykorzystać sytuację do pozyskania jakiekolwiek wiedzy, bo ich opiekunowie raczej nie kwapili się do dzielenia informacjami. Zadał pytanie, a odpowiedział mu Inuzuka:
       - Wiesz, jeszcze nic nie wiemy. Tutaj mi się podoba, a Tym dwóm dżentelmenom raczej też, więc sądzę, że zrobimy tutaj jeszcze mały rekonesans. Co Ty na to, chłopcze? - a pies zanim z aprobatą szczeknął.

Offline

 

#199 2014-01-11 21:45:03

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

    Młody Namikaze z każdą chwilą czuł się pewniej w tym towarzystwie, doszedł do wniosku, iż takie coś na pewno będzie praktykował, bo przynajmniej nie jest się samym. W jego rodzimej wiosce, rzadko można było spotkać żywą duszę o tej porze lub jakąś osobe imprezującą, wszystko za sprawą zniknięcia lidera klanu wiec wioska była w totalnym chaosie. A większa część Klanowiczów zatarła ślady swych umiejętności i tylko nie liczni użytkowali z tej wiedzy, jedną z tych  osób był Taii. Po przez swojego starszego brata praktykował tę umiejętności a co za tym idzie pragnął posiąść ostatni poziom i być światłem wioski a nie cieniem lidera, jak to było u jego rodziny, że każdy z członków nie umiał się wybić na tle klanu a dokonywali oni wielkich rzeczy.
         -W sumie, jest tu dobrze oraz można też tu wiele rzeczy się dowiedzieć z dzień lub dwa możemy tu zostać, chcę trochę zwiedzić miasto.- Powiedział wypijając do reszty swoje piwo, jego organizm nie był wprawiony w picie alkoholu więc też nie pił go dużo bo to mijało się z celem. Nie chciał następnego ranka czuć się źle, więc zaprzestał dalszej konsumpcji tego otóż trunku. Uśmiechnął się w ich stronę, no cóż nie byli w wyjątkowej formie a ich oczy już powoli zbliżały się do tego stanu upojenia, iż nic nie będą pamiętać. Dziwiło go, iż Hakai nie wrócił więc pewnie śpi gdzieś obok Kaito, no cóż ich sprawa gdzie będą spać. Taii wolał spać w wygodnym łóżku w pokoju.
           -Panowie, ja udaję się już spać, więc dobranoc...- Dodał zatykając usta przed ziewnięciem i udając się do wyznaczonego pokoju. Ściągnął swoje ubrania i jako tako wszedł na swoje łóżko. Słyszał jeszcze jak i oni balują, ale robili to dość cicho wiec dało się spać. Nie mógł natomiast stwierdzić o czym oni rozmawiają więc zamknął oczy i udał się do krainy snów. Miał cichą nadzieje, że nie będą mu się śnić żadne koszmary, gdyż od dłuższego czasu takie miewał. A to nie pozwalało mu na spokojny sen, często gęsto budził się w nocy z krzykiem na ustach i przerażeniem w oczach. Jednak czy tym razem tak będzie tego dowie się już rano.

Offline

 

#200 2014-01-12 16:09:28

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Wszedłem do jakiejś pustej uliczki i próbowałem w niej zasnąć. Po jakimś czasie pewnie by mi się udało. Niestety padał deszcz. Nie miałem zamiaru szukać jakiegoś tam domku, w którym miałbym przenocować, a tym bardziej wracać do tych pijanych i głośnych facetów. W takim razie byłem zmuszony zrobić coś innego. Postanowiłem się położyć i pomyśleć. Moim pierwszym pomysłem było stworzyć coś na zasadzie lodowej ściany, ale jakby w zaczęła się topić to uzyskałbym ten sam efekt co bez niej. Myślałem tak jeszcze dosyć długo. W końcu moje powieki zaczęły robić się dosyć ciężkie. Po kilkunastu minutach zacząłem zasypiać. Niedługo po zamknięciu oczu zasnąłem i jeśli nic mi nie przeszkodzi obudzę się rano.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.grubaski.pun.pl www.se-k800i.pun.pl www.zootycoon.pun.pl www.kl6a.pun.pl www.ls11-mody.pun.pl