Ogłoszenie


#121 2014-12-26 12:33:33

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Siedziba organizacji Yūgure

   Obezwładniony strachem mężczyzna, zadrżał na dźwięk pewnych słów, płynących z ust chłopaka. Nie zdążył się choćby ruszyć, czy drgnąć, by uchronić się przed atakiem, jakim uraczył go przeciwnik. Ostrze kunaiów bezlitośnie rozcięły nogi kartografa, niemal całkowicie unieruchamiając go, a przez to czyniąc podatnym na pozostałe ciosy, jakie szykował na niego Uchiha.
   - Nie ujdzie ci to na sucho! Przeklinam cię, zdrajco klanu Uchiha!
   Tchórzliwy osobnik widocznie nabrał charakteru, w obliczu śmierci. Ani myślał błagać o litość, której zapewne  się nie spodziewał. W następnej chwili kula ognia doszczętnie go pochłonęła, nie pozostawiając po nim dosłownie nic, poza kupką dogasających kosteczek.

Koniec sesji. Dzięki.

Ostatnio edytowany przez Straznik 3 (2014-12-26 12:34:03)

Offline

 

#122 2014-12-29 01:00:39

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Siedziba organizacji Yūgure

Zangetsu jedynie ulotnił się z miejsca masakry zręcznie omijając miejsca w których rozprzestrzenił się jego ogień. Na pewno spowodowało to oświetlenie tutejszych jaskiń i jacyś goście z zewnątrz mogą się tym zainteresować ale on sobie poradzi. Dopóki nie przybędzie ktoś z Yugure chłopak był tak jakby strażnikiem tego miejsca. Udał się do swojej siedziby nie myśląc w ogóle o tym co tutaj się stało. To była zwykła obrona terytorium. Jak mówi pewne amerykańskie przysłowie "Mój dom to moja forteca". Ta zasada panowała i w tym miejscu. Zbliżając się do budynku wpadł na pewien pomysł aby rozpocząć jakiś trening, przydałoby mu się. Nie jest jakimś dobrym ninją ale swoje umiejętności trzeba kształcić. Znajdował się tuż przed rzeczką, która znajdowała się obok budynku. Spojrzał co miał w torbie i przystąpił do treningu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Można powiedzieć, że trening nawet go nie zmęczył. To było dość banalne a nawet zabawne. Jakby tylko więcej technik wymagało takiego fanu to zapewne byłby największym ich posiadaczem. Ale wracając na ziemie z krainy marzeń, chłopak postanowił udać się do budynku siedziby i dokończyć odpoczywanie, które zostało przerwane ekspedycja badaczy.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2014-12-29 09:55:03)


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#123 2015-01-02 16:54:24

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Siedziba organizacji Yūgure

Zangetsu leżał na swym łożu i odpoczywał po udanych łowach. Początkowo miał problemy ze snem, ale to tylko dlatego, że rozmyślał o tym co się dzieje z Yugure. Od bardzo dawna nie spotkał nikogo z organizacji, miał wątpliwości czy siedziba nadal należy do nich a może teraz to tylko wolny budynek, który czeka na nowych właścicieli. Osobiście chłopakowi to nie przeszkadzało, mógł kontynuować podtrzymywanie organizacji a ta budowla posłużyć mu jako prywatny dom. Oczywiście to były tylko domysły, mógł się mylić i tego życzył sobie najbardziej. Nie wiedział też jaka sytuacja panuje w wiosce, planował przejść się w tamte tereny, ale nie był pewien czy to dobry pomysł. W końcu udało mu się zasnąć, mijały minuty i godziny a chłopak smacznie spał i rozmyślał o błękitnych obłąkach. Obudził się. Jego sen przerwało mu... poczucie tego, ze za długo spał. Przecież nie mógł całego dnia spędzić w wyrze. Trzeba było rozpocząć jakieś szkolenie, dawno nie ćwiczył nowych technik, a przydałyby mu się. Wyszedł z pokoju, ochlapał się zimną wodą i wyszedł przed budynek organizacji.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Gdy tylko zakończył swój trening poczekał aż ogień opadnie a następnie zebrał rozrzucone bronie i ruszył w stronę drogi głównej. Trzeba było się trochę oderwać od tego miejsca, ale nie na długo. Musiał uzupełnić zapasy oraz dowiedzieć się czegoś na temat pozostałych członków organizacji.

[z/t -> Hidari -> Droga Główna]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-01-02 16:57:58)


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#124 2015-01-22 21:12:45

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Lawirowanie między tunelami przypominało tułaczkę po labiryncie, który mógł przejść tylko ten kto zna drogę. Ścieżka do naszej kryjówki posiadała jednak pewne charakterystyczne elementy w otoczeniu, pomagające odnaleźć się odpowiedniej osobie w upragnionym miejscu. Przed samym wkroczeniem do tychże zakrętów poleciłem Kuroiowi aby dobrze się przyjrzał drodze z racji, iż będzie to dla niego bardzo istotne. Tułaczka nie trwała dłużej jak 15 minut spokojnym tempem lecz widok był wart każdego ciężkiego metra. Wielka rozciągająca się grota z równie wielkim kompleksem budynków i przeróżnych pomieszczeń ukazała się w całej swej okazałości. Delikatnie oświetlenie pochodni przywodziło na myśl miejsca z legend, w których to zawsze ukryty był jakiś artefakt. Pewnie kroczyłem ku głównemu wejściu do siedziby, otwierając ciężkie wrota prowadzące do holu. Prowadziłem Kuroia do pomieszczenia z komnatami, by móc w końcu usiąść w swoim pokoju i pozwolić wybrać Akihiko swój nowy. W końcu otwarłem lekkie drewniane drzwi do swego "gniazdka" i z pełnym spokojem ściągnąłem swoje ostrze, odkładając je w róg na stojaczek, który jakby był idealnie dla niego przygotowany. Pozbyłem się także płaszcza, przywieszając go na mały hak. Usiadłem wygodnie na łóżku, spoglądając na towarzysza i widząc w jego oczach, iż chce o czymś mówić. To był dobry czas na rozmowy. W końcu dotarliśmy do w pełni bezpiecznego miejsca, dowiadując się wszystkiego czego dotychczas chcieliśmy, uwalniając myśli od pytań ale niestety zastępując je nowi. Czekałem na reakcję Kuroia.

Offline

 

#125 2015-01-22 22:12:52

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: Siedziba organizacji Yūgure

Nawet bez Yocharu byłem świadom, iż zapamiętanie układu korytarzy będzie koniecznie, stanowiły one ni mniej ni więcej jak element bezpieczeństwa chroniący to miejsce przed intruzami. Droga zajmowała około piętnastu minut, jednak szacowałem, że nie znając rozkładu można było tu kluczyć całymi godzinami, a może nawet i dniami. Było pewne, że ktoś prędzej zrezygnował by z wycieczki , lub zdechł tu z głodu niż znalazł by kompleks, który dane mi było teraz zobaczyć.
  Monumentalny kompleks piętrzył się na przeciw mnie i nie ukrywam, że jego ponury nastrój przypadł mi do gustu, czułem się tu mniej lub więcej tak jak u siebie w domu. Nie wiedząc za bardzo gdzie iść podążyłem za Yocharu i jak widać trafiliśmy do jego komnaty.
  Rozejrzałem się po pokoju, który to uznałem za całkiem gustownie urządzony. Zdjąłem z ramion płaszcz wieszając go na oparciu najbliższego siedziska, oparłem również o nie katanę, którą jak do tej pory niosłem w ręce, po czym usiadłem na krześle.
  Dopiero teraz do końca przeszło mi moje rozgoryczenie po tym co stało się z wioską, prawdą jednak było, że o wioskę nie do końca tu chodziło, a ja po prostu nie chciałem przyznać się do tego sam przed sobą. Jednak udało mi się zarzucić te rozmyślania by wspomnieć o rzeczy, która nurtowała mnie przez większość drogi, a o której w ogóle nie pomyślałem podczas rozmowy w szpitalu.
  Rozwiązałem wstążkę pozwalając włosom swobodnie opaść na ramiona, po czym milczałem jeszcze przez chwile, zbierając myśli, jednak kompan widząc lub domyślając się, że mam coś do powiedzenia wyraźnie czekał aż się odezwę.
  -Podoba mi się tu... - Stwierdziłem odgarniając niesforną prawą część włosów za ucho. -Jednak nie opływamy czas byśmy mogli zajmować się kontemplacją wnętrz... Yugure to nie kółko poetyckie tylko organizacja o charakterze militarnym. Organizacje takie potrzebują z reguły lidera, którego od czasu zaginięcia Kazunariego nie posiadamy... Powiedz mi proszę co zrobimy w tej sytuacji Yocharu? Ohh i tylko nie mów mi proszę, że nie ma o czym mówić bo Ciebie przecież to nie dotyczy...


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#126 2015-01-22 22:44:39

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
      Tak więc w końcu towarzysz odezwał się by zadać pytania, które zapewne kumulowały się w jego umyśle od przebudzenia. Siedząc na łóżku, pochyliłem się lekko w przód, zaplatając dłonie jak do modlitwy, krótką chwilę zastanawiając się nad odpowiedzią. Obaj byliśmy bowiem ludźmi lubiącymi konkretnie przesłania i lanie wody budziło w nas irytację. Tak też nie chciałem paplać dziwnych domyśleń i przekładać czegoś co jest nieuniknione do ustalenia. Zresztą obiecałem powrócić do tego tematu a mój stan psychiczny był zdecydowanie na lepszym poziomie i działał dużo sprawniej niż przed tzw. "Snem". A może to wejście na kolejne stadium rozwoju sharingana pozwoliło mi nieco trzeźwiej myśleć, jakby odczuwając większą odpowiedzialność za wszystko ze mną związane gdyż mocy nie powinno się nadużywać w efektownych pokazach zniszczenia a wręcz do ukazywania jej za pomocą mądrości.
       - Chciałbym mieć to wszystko gdzieś ale skoro wplątałem się w organizację, muszę być jej odpowiedzialnym członkiem.
       Cicho westchnąłem.
       - Analizując sytuację nie wiemy co się stało z Kazunarim a więc logicznym będzie założenie iż nie żyje albo prędko nie wróci. Tak więc mamy zagwozdkę odnośnie tymczasowego bądź nowego lidera Yugure. Obecnymi członkami jesteśmy my i Zangetsu, chociaż nie mam pewności co do jego życia. Nie wiem także czy Kazunari nie zwerbował kogoś jeszcze bo przecież na cmentarzu była nas wtedy piątka aczkolwiek nikogo nie widziałem a kryjówka wydaje się być pusta. Zakładając więc, że jest nas obecnie trzech wybranie Lidera jest nieco przytłaczającą kwestią gdyż wszyscy zaczęliśmy na podobnym poziomie i nie znamy swoich możliwości. Drugą kwestią jest zapewne zwerbowanie kogoś jeszcze w nasze szeregi jeżeli ma to wszystko jakoś nadal działać. Rozwiązywanie organizacji w tej chwili byłoby błędem gdyż jakby nie patrzeć jesteśmy ostatnim bastionem Uchiha a reszta, która mam nadzieję przeżyła, rozlazła się we wszystkich kierunkach by uciec przed wrogiem. Tak więc dzięki naszemu małemu skupisku stajemy się pewnego rodzaju utopią dla zagubionych braci krwi i być może nasz klan będzie miał prawo odbudować się na naszych podwałach.

Offline

 

#127 2015-01-22 23:36:32

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: Siedziba organizacji Yūgure

-Doskonale... mniej więcej czegoś takiego po Tobie oczekiwałem. -Powiedziałem wykrzywiając rozgryzioną wargę w krzywym uśmiechu. -Co do wyboru lidera ja nie zgłaszam swojej kandydatury, nie mam ochoty być odpowiedzialny za wasze życie, po za tym nie wydaje mi się bym był typem lidera. Natomiast jeżeli Ty i Zangetsu macie takowe aspiracje, nie wiem proponuje byście rozwiązali to między sobą... Choć nie ukrywam, że wlał bym gdybyś to był Ty...
  Tyle było mojego zdania na temat wybierania lidera pośród naszej trójki. Tematu Kazunariego nawet już nie było co poruszać, oczywiste jest, że albo uciekł, albo zdechł gdzieś w męczarniach. Do tej pory z resztą nie popisał się on jakąś silną wolą działania.
  Z Yocharu trochę już przeszedłem i z resztą znaliśmy się od samej akademii, więc posiadałem dla niego jakąś dozę zaufania, czego nie mogłem powiedzieć o Zangetsu, którego spotkałem może raz w życiu. Jednak problem ten przynajmniej moim zdaniem powinien wkrótce rozwiązać się samoistnie.
  -Co do werbunku odrzucił bym go przynajmniej na razie... To nie czas na szukanie kandydatów i dogłębne sprawdzanie ich czy, aby nie zechcą czasem wydać nas właściwym władzą klanu, bo nasze potajemne działania, co prawda prowadzone w dobrej wierze, mogły by łatwo zostać poczytane jako zdradę... Powinniśmy nadal działać z cienia...


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#128 2015-01-22 23:49:21

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Bycie liderem organizacji wywołało u mnie mieszane uczucia. Jestem człowiekiem, który wolał odpowiadać sam za siebie i mieć na sumieniu czyichś istnień o ile w ogóle sumienie posiadam. Wykrzywiłem usta w lekki grymas na myśl o trzymaniu takiego stanowiska. Z drugiej zaś strony zastanawiałem się nad Zangetsu. Niby go nie znałem za dobrze ale po ostatnich spotkaniu, gdy ratowałem go z opresji odebrałem wrażenie raczej nieco nierozgarniętego wojownika z nieco zbyt wysokim mniemaniem. Bez wcześniejszego przygotowania i świeżo po akademii ładować się oblężenie? Raczej marny pomysł. Od tego czasu jednak wszystko mogło się zmienić, chodź aktualnie pozycja ta przypadała mnie. To dosyć... przytłaczające. Wolałem jednak uzgadniać to gdy w końcu spotkamy się z trzecim członkiem organizacji.
       - W obecnej chwili decydowanie o posadzie lidera jest bezsensowne, gdyż powinien być przy tym i Zangetsu. Nie jestem szczególnie skory do objęcia tego szczebla ale jeżeli będzie trzeba to i tak też zrobię. Co to werbunku to może i masz rację ale póki co jest nas trzech. Myślę że żaden z nas nie posiada na tyle potężnych zdolności by cokolwiek zdziałać dlatego też jeżeli mamy nikogo nie werbować, radzę się póki co szczególnie stąd nie wychylać. Małe i najlepiej krótkie zwiady jeżeli będzie to potrzebne i żadnego plątania się w walkę. Im mniej osób zapamięta nasze płaszcze jako niebezpieczeństwo dla ich życia tym lepiej.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-01-23 23:53:41)

Offline

 

#129 2015-01-24 15:01:10

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Siedząc w oczekiwaniu na odpowiedź Kuroia usłyszałem w swojej głowie dziwny głos. Nie było to żadne przesłyszenie ani wezwanie pięknej syreny lecz moje własne słowa. Coś mówiło mi, iż muszę wyjść teraz po za kryjówkę. O dziwo nie obawiałem się, że mój zmysł informuje mnie o zagrożeniu, było to coś czego nie potrafiłem wytłumaczyć i coś co napawało mnie spokojem. Nie chciałem uciekać swemu rozmówcy w trakcie dialogu, dlatego też wykorzystując swoje umiejętności, podstawiłem klona w miejscu gdzie przed chwilą siedziałem, samemu niezauważalnie opuszczając pomieszczenie. Wolnym krokiem zbliżałem się do wrót siedziby i przepychając je opuściłem to miejsce. Tułałem się korytarzami przez 15 minut aż moim oczom ukazało się niebo oraz towarzysząca mu niżej flora i fauna.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

       Stałem zapatrzony w przód, jakby na chwilę wyłączając zmysł wzroku na rzecz słuchu. Na twarzy pojawił się delikatny uśmiech, co w moim przypadku było cholerną rzadkością. Czyżby coś się we mnie naprawdę zmieniło? Wątpię, gdyż chwile później twarz powróciła na swój bez emocjonalny ton, rozglądając się w okół czy aby ktoś nie odważył się zbliżyć za blisko mnie.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-01-24 15:04:48)

Offline

 

#130 2015-01-25 09:07:45

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

Sesja dla Yocharu

^^
     Młodzieniec opuścił siedzibę swojej organizacji. Wpatrując się w niebo, wspominał niedawne wydarzenia. Może jakiś trening, albo mniej ciekawe akcje. Cóż, każdy wracał myślami do wcześniejszych chwil. Tak był skonstruowany człowiek. Nawet jeżeli osobnik lubił mordować małe dzieci, bądź pomagał każdemu, musiał oddać się momentalnej melancholii, która nawiedzała każdego z nas. Tak właśnie działo się teraz z Uchihą. Yocharu obserwował sklepienie. Wpatrywał się w chmury bez większych powodów. Robił to po prostu dla... dla niczego. Dzięki temu łatwiej było mu odrzucić złe myśli.
     Jednak zawsze coś dobrego nie trwa długo. Tak stało się i teraz, Uchiha został rozproszony przez czynniki zewnętrzne. Tylko jakie/ No cóż, kiedy chłopak zaczął nasłuchiwać, zdał sobie sprawę, że nic się nie dzieje. W takim wypadku, co do licha go wybudziło z przyjemnego transu? Yocharu ponownie zaczął odpływać, teraz jednak bardziej przytomnie. Jakby oczekiwał na jeszcze jeden znak.Coś, co sprawi, że znowu wróci na powierzchnię. Że zacznie interesować się światem.
     I jak na zawołanie, taki dźwięk nadszedł.
     Yocharu odwrócił głowę. Ponieważ znajdował się na wzniesieniu, dźwięki dochodziły tutaj z trudem. Jednak młody mężczyzna, dzięki dobrze rozwiniętym zmysłom, mógł dostrzec zbliżające się sylwetki. Było ich... pięć. Z czego trzy bardzo blisko siebie. Za blisko. Uchiha wpatrując się mógł dostrzec... Okowy! Tak, te dwójka prowadziła trzech... więźniów? A może jeńców? Kto wie, tylko czy Yocharu to sprawdzi?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#131 2015-01-25 10:37:45

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Rzadko lubiłem upajać się spokojem. Nie żebym należał do ludzi kochających harmider i wieczny zgiełk bo raczej nie zwracałem uwagi na jakikolwiek z tych stanów ale z wiekiem chyba zacząłem doceniać pewne momenty w swoim życiu. Niestety nie było dane nacieszyć mi się dostatecznie tą chwilą chociaż nie powiem, od czasu "snu", nie działo się nic szczególnie zajmującego abym mógł narzekać na brak wypoczynku. Głowa jakby automatycznie obróciła się w kierunku wyłaniających się postur, przykuwając moją uwagę. Sam fakt maszerujących ludzi nie byłby raczej niczym interesującym, gdyż nie zbliżali się do jaskiń prowadzących do kryjówki organizacji lecz w tej grupce było coś intrygującego. Prawie, że mogłem usłyszeć ciężki brzęk łańcuchów, obijających się o siebie podczas chodu spokojnie idących ludzi. Szybka analiza sytuacji pozwoliła mi określić, iż dwoje ludzi prowadzi trzech zakutych obywateli, którzy mogli pełnić funkcję więźniów albo jeńców. Jeńców! Po tej krótkiej myśli powróciłem do widoku zniszczonej wioski mego klanu, biorąc na uwagę, iż mogą to być bracia mej krwi, złapani przez żołnierzy Błyskawicy. Jednakże było to prawie niemożliwe by dwóch pachołków było w stanie powstrzymać trzech, rządnych mocy czerwonookich. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła a ja nie bardzo miałem ochotę mieszać się w konflikt ze mną nie związany jednakże mały zwiad, by upewnić się co to tożsamości ludzi, może okazać się owocny.
       Szybko rozejrzałem się dookoła jakby chcąc upewnić się, iż maszerująca piątka nie jest jedynie zastawioną pułapką na rządnego przygód wojownika i gdy byłem pewny w moim mniemaniu, że nikt mnie nie obserwuje postanowiłem nieco zbliżyć się do ludzi. Oczywistym było, iż nie wyskoczę im na przeciw pytając co robią a cichymi szybkimi krokami, przemknąłem raz do skalnej zasłony, raz do obszernego drzewa by jedynie skrócić nieznacznie odległość od postur. Dla pewności nie podchodziłem zbyt blisko w razie gdyby byli w stanie mnie w jakiś sposób wykryć.

Offline

 

#132 2015-01-25 11:11:37

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^
     Yocharu nie wiedział jak zareagować. Zwiad był tutaj niekoniecznie dobrym pomysłem. Wykrycie oznaczałoby konieczność walki bądź tłumaczenia się co tutaj robi. A warto zaznaczyć, że im więcej razy zostanie tutaj zobaczony, tym prędzej ktoś zacznie się interesować tym miejscem. A cóż, wtedy tylko kwestią czasu pozostanie odkrycie budynku organizacji, do której należał Uchiha. A chyba nie można było do tego dopuścić... O nie, informacje o tajnym stowarzyszeniu powinny zostać tajemnicą dla wszystkich, poza jego członkami. Jeżeli będzie inaczej, być może Yocharu spotkają problemy. A na pewno nie pragnął następnych, i tak już zestresowanym człowiekiem.
     Uchiha stwierdził jednak, iż musi się dowiedzieć, co ta piątka porabia na ziemiach Hidari. W końcu wątpliwe było, aby wędrowali tak daleko. Prowadzenie więźniów wymagało sporego nakładu uwagi oraz siły. Przecież wystarczy moment, aby ktoś się wymknął. W dodatku, gdy ludzi pilnujących jest mniej niż tych, nad którymi sprawują pieczę. Ba, istniało spore prawdopodobieństwo, iż trójka może być z klanu Uchiha. W końcu podczas wojny łapanie jeńców było bardzo częstym zajęciem. Czasami nawet zwykli żołdacy czynili to, aby dorobić sobie troszkę. Zawsze można ich przekazać do więzienia Kraju Ognia, albo najzwyczajniej w świecie odebrać nagrodę od innych klanów. Niektórym rodzinom bardzo zależało na osłabieniu rodu Uchiha. Prym wśród wrogów czerwonookich wiedli ich dalecy krewniacy, Senju.
     Wróćmy jednak do dziwnej sytuacji. Yocharu po zbliżeniu skrył się, jednak zmieniając swoje miejsca pobytu. Na jego szczęście, nie został dostrzeżony. Jednak coś, co było mniej radosne, również dotknęło chłopaka. Ninja mógł dostrzec, iż każdy z więźniów ma czarne włosy. Ba, dwie trzecie nosiły znaki klanowe na plecach, a reszta zdobione kolczyki o kształcie wachlarza, godła Uchih. Nie było wątpliwości. Te osoby należały do klanu ninjy obserwującego sytuację. Tylko... To nie byli mężczyźni.
     To kobiety. Tak, niewiasty. Dziewczęta w młodym wieku, ładne, lecz teraz zmęczone i z pewnością obolałe. Były prowadzone przez dwójkę mężczyzn. Pierwszy z nich stał na czele kolumny, drugi zaś zamykał pochód. Obaj wyglądali na pewnych siebie i nie przejmujących się dziewczynami. Warto dodać, iż niewiasty nie płakały. Najwidoczniej były zastraszone, albo nie miały już na to siły. Tylko gdzie oni je zabierali? Cóż, odpowiedź nadeszła niespodziewanie.
     - Daleko jeszcze do tego burdelu? - zapytał rozpoczynający pochód.
     - Kwestia godziny wolnego marszu. Jeżeli chcesz zmusić je do szybszego poruszania pewnie będziesz tam szybciej. Tylko to może obniżyć ich cenę. - odrzekł spokojnie ten z tyłu.
     Cóż, Yocharu wiedział już wszystko. Jego krewniaczki były porywane w celach zaspokajania mężczyzn. Każdy Uchiha by teraz zareagował. Ciekawe, czy ten też tak zrobi. Chłopak znajdował się mniej więcej siedem metrów od kolumny, licząc od środka (czyli poruszają się gęsiego, a Yocharu ukrywa się, mając równą odległość do wszystkich postaci).

Ostatnio edytowany przez Straznik 8 (2015-01-25 12:10:48)

Offline

 

#133 2015-01-25 11:50:21

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Czyli jednak mój zmysł mnie nie mylił. Osoby prowadzone przez dwóch jegomościów należały do mego klanu, okazując się również przynależnością do płci pięknej. Nic dziwnego, że żołnierze byli w stanie je złapać, gdyż w klanie Uchiha niewiele było kobiet zajmujących się wojaczką. Piękny czerwono-biały wachlarz prezentujący się na plecach dwóch dziewczyn i kolczyki w tym, że kształcie budziły we mnie pewną irytację spowodowaną zakuciem ich posiadaczek i stanem w jakim były prowadzone, można powiedzieć że na rzeź. Burdel. To zdecydowanie nie było godziwe miejsce dla żadnej szanującej się kobiety a zwłaszcza dla piękności z mojego rodu. Nie mogłem jednak unosić się gniewem, co swoją drogą nie było dla mnie problemem. Byłem opanowanym i całkiem doświadczonym wojownikiem, wiele razy obrywając za swoją arogancję i pośpiech. Atak z tego miejsca byłby kompletną głupotą. Po pierwsze narażam zdrowie kobiet, po drugie nie mam pojęcia jak silny jest mój przeciwnik i po trzecie wciąż nie mam pewności co do liczebności. To ostatnie było chyba dla mnie najgorsze. Musiałem w jakiś sposób dowiedzieć się czy aby nikt nie przesiaduje w krzakach i nie obserwuje maszerującej piątki dokładnie w ten sam sposób jak ja. Przez głowę przeszła mi również myśl aby pozwolić dojść postacią do danego burdelu gdzie mógłbym dowiedzieć się kto zleca takie rzeczy i gdzie być może przetrzymywana jest większa ilość kobiet z mego klanu. Równie dobrze, mogłem przesłuchać jednego z gości, i za pomocą pewnych sztuczek wymęczyć jego umysł aby sam mi poopowiadał nawet gdyby się buntował.
       Spoglądając na kobiety bardzo łatwo można było ujrzeć jak wiele przeszły i jak ich nadzieja odpłynęła hen daleko. Gdybym tylko nie był ubra... płaszcz. Miałem na sobie przecież płaszcz Yugure, który nie identyfikował mnie z moją prawdziwą krwią. Same kobiety również nie miały pojęcia o organizacji więc nie wpadłyby w euforie na mój widok. Myślę że mój kolejny ruch pozwoli ocenić mi siłę i prawdziwą liczebność wroga, oraz być może dowiedzieć się co nieco jeżeli goście nie okażą się zbyt agresywni. Przeczekałem kilka chwil aż stadko idące gęsiego oddali się na pewniejszą odległość i bez obaw o zbędne zwrócenie uwagi, stworzyłem 60 metrów od siebie klona, chowającego się w krzakach i za drzewem tuż przed nadchodzącymi ludźmi. Klon powoli wszedł na drogę, spoglądając na idącego przodem gościa. Sharingan był wyłączony, godło klanu zakryte, ostrze schowane pod płaszczem - nie powinien być skojarzony z Uchiha.
      - Dokąd je zabieracie? Jakaś ciekawa nagroda za te kobiety może się trafić?


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2015-01-25 12:05:54)

Offline

 

#134 2015-01-25 12:17:35

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Yocharu faktycznie nie mógł wytrzymać. Czuł, że jego krew burzy się w nim samym. Piękne kobiety z jego klanu... Miały zostać oddane do burdelu? Dom publiczny z pewnością nie był miejscem dla nich, o nie. Uchiha powściągnął swoje emocje, co przyszło mu zadziwiająco łatwo. Cóż, urodzony zabójca. Trafiali się i tacy, chociaż nie zawsze w tym klanie. W każdym razie - chłopak postanowił działać. Miał doskonały plan, dzięki któremu mógł uwolnić kobiety. Przede wszystkim, pozostać w ukryciu. Pozyskać jak najwięcej informacji. Dopiero potem będzie można wykonać jakikolwiek ruch. Czy to atak, czy może... nic? W zasadzie chłopak miał pole do popisu, mógł wykorzystać swój arsenał technik, albo załatwić to jedynie przy pomocy miecza. Jednak pamiętajmy, że na razie młodzieniec postanowił zachowywać się naturalnie. Tak, aby nie wzbudzić podejrzeń.
     Kolumna się oddalała. Tempo ich podróży było znośne, na pewno męczyło dwóch wojowników, jednak musieli oni zwracać uwagę na stan kobiet. Były one ich zarobkiem, zapewne największą sumą pieniędzy, którą otrzymają w najbliższym czasie. Powinni więc traktować je jak skarb, lecz rzeczywistość jak zwykle bywała inna. Panny nie wyglądały na niedożywione, czy niezadbane, ale na pewno odebrano im wszystko, poza symbolami klanu. Być może specjalnie je pozostawiono? Niektórzy czuli urazę do rodziny Yocharu. Cóż, na pewno można się pochwalić zaliczeniem niewiasty z klanu, bo lepiej to brzmi niż zwykła user bluźni. Tak, mogło chodzić też o to.
     Uchiha wytworzył replikę, która całkiem spory kawałek dalej wyszła na drogę. Uczyniła to naturalnie, tak aby przywódcy pochodu dostrzegli ją, lecz nie przestraszyli się. Ujrzeli przecież zwyczajnego chłopaka w płaszczu. Wiele osób poruszało się w podobnych ubraniach. Niby dlaczego mogliby czuć się nieswojo? No właśnie, wszystko więc prezentowało się naturalnie. Jedyne co mogło zaskoczyć mężczyzn, to pytanie, które zostało do nich skierowane. Większość ludzi nie interesowało się sprawami innych ludzi. No tak, ale oni nie wiedzieli o pokrewieństwie Yocharu i niewiast. Zatrzymali więc kolumnę i zdziwili się. Jednak jeden z nich prędko przemówił.
     - Przybyszu, zwyczajowo winno się mówić "witaj", zamiast od razu pytać. Uczynię zatem miły gest i powiem to, co powinienem. Witaj, człowieku. - zaczął spokojnie strażnik. Nie wydawał się być przejęty ową sytuacją, zachował spokój i opanowanie. - Pytasz o te niewiasty? Z pewnością. Popełniły one zbrodnię przeciwko temu narodowi, a Kraj Błyskawicy nie wybacza. Sprowadzamy je do ich "więzienia". Jesteś zainteresowany jedną z nich? Śmiało, jesteśmy mile nastawieni do takich jak ty.
     Yocharu mógł się zdziwić tym, że mężczyźni traktowali go naturalnie. Cóż, najwidoczniej czuli się pewnie, ale też nie chcieli zwracać uwagi poprzez nadmierną agresję. Jakby takie zachowanie było... Normalne.

Offline

 

#135 2015-01-25 12:36:22

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Okej, zdecydowanie nie tego spodziewałem się po gościach targających kobiety do burdelu. Wychodziło też na to, iż nie mieli konkretnego zlecenia a jedyne kierowała nimi chęć zarobku co mogłem wywnioskować ze słów prowadzącego "sznurek". Tak więc wychodziło na to, że śledzenie ich aż do miejsca w którym to mają zostają zdane dziewczyny, nie ma najmniejszego sensu gdyż nic mi to kompletnie nie powie. Niestety przede mną stały wciąż dwie tajemnice. Po pierwsze nadal nie mam pojęcia o sile wroga a ich nastawienie, nie będę ukrywał że jest cholernie niecodzienne a przynajmniej w moim mniemaniu. Albo ich ego solidnie ich przerastało albo faktycznie ich umiejętności mogły stać na wysokich poziomie przez co nie obawiali się kogokolwiek po drodze. Po drugie wciąż nie znałem ich liczebności. Musiałem to jakoś w miarę sensowne rozegrać i wykorzystać fakt gadatliwości gościa.
       - Wybaczcie, tak zainteresowałem się kobietami że zapomniałem się przywitać. Oczywiście witajcie. - słowa te przychodziły mi cholernie trudno z racji mojego charakteru, jednakże brzmiałem naturalnie. - Może i byłbym zainteresowany kupnem jednej z nich. Dziwi mnie jednak, że idziecie jedynie we dwoje. Nie żebym wątpił w wasze umiejętności, jednakże skoro popełniły zbrodnię nie mogą być byle kim. Proponujecie jakąś cenę?
       Najchętniej już teraz zacząłbym wykańczanie tych typków ale nie. Nie mogę poddawać się pośpiechowi. Zatrzymali się więc nie jestem daleko od nich i mam ich w wyraźnym zasięgu wzroku. Musiałem czekać na odpowiedź. Coś jeszcze musieli wypaplać, chociażby o ofercie którą dostali i od kogo a jeżeli nie to coś równie ważnego. Na pojedynek z moim klonem się nie zapowiadało z racji iż chwilowo byli przyjaźnie nastawienie - to dobrze. Co najmniej jeden z nich tracił czujność, skupiając się na rozmowie. Pozostało czekać.

Offline

 

#136 2015-01-25 14:04:16

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Strażnicy wciąż nie wyglądali na przejętych. Traktowali Yocharu jedynie jak zwykłego człowieka, może kupca, który przemierzał te szlaki. Cóż, musieli być więc cholernie pewni siebie, skoro dopuszczali się takich czynów. Chociaż? Wróć... Wojsko Błyskawicy wciąż było w Hidari. Najpewniej działali na ich zlecenie. Klan Uchiha rozciągnął się na cały świat... Nie było więc powodu, aby czuli się zagrożeni. Szczególnie, że wiedzieli o wiele więcej niż Yocharu. Ba, z pewnością uważali siebie za silnych, co mogło tym bardziej skłonić ich do podróżowania w takim stylu. Jednak mogli mieć sporo racji w swoich knowaniach. Najpewniej Uchiha był jedynym człowiekiem, którego spotkali na swojej drodze.
     Na słowa Yocharu, obaj mężczyźni się roześmiali. Jeden z nich nawet odwrócił się na chwilę do tyłu, aby chłopak nie widział jego roześmianej twarzy. Po chwili jednak obaj uspokoili się. W końcu wcześniejszy rozmówca znów się odezwał, aby wyprostować sytuację. W końcu Uchiha był w błędzie, oczywiście według nich.
     - Kolego, jeżeli nie jesteś dziedzicem fortuny, to nawet nie marz o kupnie jakiejkolwiek z panienek. Tam, gdzie je prowadzimy, dostaniemy więcej niż ty kiedykolwiek ujrzysz na własne oczy. Jeżeli natomiast chodzi o skorzystanie z usługi, na to powinno cię stać. Wymień jednak swoją cenę, a przekonamy się czy znasz się na tych usługach. - orzekł pierwszy mężczyzna i znowu się roześmiał. Chwilkę później postanowił ponownie przemówić do przechodnia. -Ciekawi ciebie nasza kompania? To dobrze. Im mniej widać, tym człowiek więcej chce wiedzieć. Wybacz, ale nie możemy powiedzieć ci czegokolwiek na temat naszej obronności. Cóż, kwestia fachu. No, może małe zboczenie, ale lubię być bardzo ostrożny. Tyle lat w zawodzie, a ja dalej myślę o niebezpieczeństwie...
     Chwilkę później mężczyzna otworzył szeroko oczy i złapał się rękami za głowę. Natychmiastowo odezwał się ponownie. Tym razem o wiele łagodniejszym głosem.
     - Przepraszam za ten brak taktu, ale jestem coraz bardziej gburowaty na starość. Czym się zajmujesz? - zapytał i z zaciekawieniem czekał na odpowiedź. Yocharu natomiast stał i...

Offline

 

#137 2015-01-25 14:26:16

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Hmmm... niewiele się dowiedziałem a właściwie niczego. Opowiadanie o możliwych zabezpieczeniach może być jedynie zastraszeniem by wyjść na silniejszych i bardziej zorganizowanych niż są w rzeczywistości. Nie powiem, że nawet przez myśl przeszło mi, iż jedna z dziewczyn a może i nawet więcej jest jedynie podmianą służącą do zastawienia pułapki. Być może cała piątka jest jedną wielką pułapką na mnie zastawioną. Problematyczna sytuacja. Musiałem dokończyć rozmowę i by wyciągnąć jeszcze więcej informacji a następnie ich sprowokować. Nadal nic o nich nie wiem a nie chce przekonywać się o ich sile na własnej skórze. Jeżeli chociaż część tego co mówią jest prawdą to są całkiem doświadczonymi wojownikami, być może nawet shinobi. Zobaczymy co z tego wyniknie.
       - W obecnej chwili nie mam przy sobie pieniędzy bo tylko głupiec chodziłby z taką fortuną przy boku ale jeśli jesteś łaska, powiedz mi dokąd zmierzacie to być może okaże się, iż zmierzamy w podobnym kierunku a wtedy odbierając swoje pieniądze z banku będę mógł co nieco wam zapłacić.
       Klon kiwnął głową z delikatnym uśmiechem.
       -Czym się zajmuje? Jestem doradcą burmistrza w mieście Miuryioko. Co prawda obecnie jedynie praktykuje ale zapewne dostanę pełen etat.
       Powiedział to jakby pełen nadziei na objecie tego stanowiska. To był ten moment gdy odczekał na odpowiedz swego rozmówcy. Teraz istniały dwie opcje. Jeżeli mężczyzna zada kolejne istotne pytanie, powstrzymam się od prowokacji i pociągnę konwersacje jeszcze chwilę. Jeżeli zaś dowiedziałem się czegoś istotnego a jegomość nie będzie wykazywał chęci rozmowy, dorzucę dodatkowo:
       - Mam wrażenie, że tylko zgrywacie takich silnych. Typowa gadka, milion razy już to słyszałem.

Offline

 

#138 2015-01-25 14:57:54

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Chłopak starał się główkować dalej. Być może obecna sytuacja była tylko pułapką? Albo w pobliżu znajdowało się więcej sprzymierzeńców tych dwóch typków? Kto wie, może i cała armia? Yocharu mimo wszystko zachowywał neutralność. Nie nawiązywał specjalnych kontaktów z mężczyznami, jednak starał się rozmawiać naturalnie. Tak, aby uznali go za zwyczajnego człowieka. Chyba mu się to udało, ponieważ strażnicy dalej z nim rozmawiali. Nie wyjawiali jakichkolwiek negatywnych emocji, wręcz przeciwnie. Rozmówcy uśmiechali się, zachowywali jakby Yocharu był ich kompanem. Najwidoczniej ich pewność siebie, a także ufność tworzyła ciekawe połączenie. Cóż, ta dwójka wydawała się być dziwna. Przede wszystkim, jak potrafili opanować trójkę niewiast w takim posłuchu, iż nie prosiły obcego przybysza o pomoc? Naprawdę, musieli znać interesujące sposoby traktowania jeńców.
     Wypowiedzi Uchihy jeszcze bardziej dodały animuszu jego rozmówcom. Dotychczasowy człowiek, który zamieniał zdania, wybałuszył oczy. Doradca burmistrza jednego z większych miast w Hidari? Taka szycha? Na zwykłej ulicy? Cóż, zdawało się być to równie podejrzane co zajęcie żołdaków. Może dlatego nie zapytali już więcej o zawód Yocharu. Odezwali się ponownie, jednak bardziej dyplomatycznie. Jakby ważąc słowa. W końcu dowódca Miuryioko miał pod sobą niezłą załogę. Gdyby jemu doradcy stała się krzywda, z pewnością dotknęłaby ich jakaś... kara?
     - No nieźle, popatrz stary. Trafiliśmy na zdolnego urzędnika z wielkiego miasta. To trochę dziwne, że my, zwykli ludzie, spotykamy tak ważne persony na swojej drodze. Ba, na drodze do burdelu. Mamy nadzieję, że nie zabieramy tobie zbyt wiele czasu? Zawód zastępcy burmistrza z pewnością nie należy do prostych, prawda? - rzekł. Chwilkę później odsapnął i odezwał się znowu. - Zresztą nie, nie chcę wiedzieć. Jestem zbyt prostym człowiekiem, aby martwić się władzą i administracją. Dla mnie liczą się tylko cele i spokój.
    Yocharu ponownie został zadziwiony zachowaniem mężczyzn. Byli całkowicie spokojni, opanowani, nawet zadowoleni. Cóż, albo znakomicie udawali, albo ignorowali możliwe zagrożenie, wbrew słowom jednego z nich.

Offline

 

#139 2015-01-25 15:40:56

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: Siedziba organizacji Yūgure

-Po coś to zrobił? - Spytałem klona podnosząc jedną z mych czarnych brwi. Nie ukrywam, że brakowało mi zrozumienia dla dziwnego zachowania mojego towarzysza... Czyżby nagle postanowił się przewietrzyć. Nie byłem jednak zbyt zaniepokojony tym faktem, choć mogło zawsze się to zmienić, na przykład w sytuacji gdyby pojawiło się nagle jakieś zagrożenie, jednak nie miałem aktualnie tragicznych przeczuć w tej kwestii.
  Po odpowiedzi mojego towarzysza założyłem nogę na nogę i kontynuowałem.
-Ja nie jestem takim optymistą, walka sama może nas znaleźć, więc nie ma sensu zakładać, że nie będziemy się w nią plątać. Jeżeli chodzi o zwiady, to jestem za, choć nie powiedział bym, że to moje ulubione zajęcie. Przydało by się jednak znać pozycję wroga i miejsce w którym znajduje się reszta naszych pobratymców, a nie można czegoś znaleźć nie szukając tego...


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#140 2015-01-25 16:47:15

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Coś mi tu cholernie nie pasowało. Wręcz powiem że jeb*ło tu podstępem. Byli za spokojni, nic ich nie rozpraszało, trzymali fason i te kobiety. Ich nienaganne zachowanie nie było tak po prostu możliwe. Niewierze aby płeć piękna z mojego klanu nie miały chociaż krzty woli walki. Nie starały się nawet dotrzeć do mojego klona, prosząc o cokolwiek. Nerwowo się rozejrzałem, jakby mając wrażenie że ktoś może siedzieć mi na plecach bądź czaić się na mnie. Zmrużyłem lekko oczy wpatrując się w stojącą w nienagannym porządku piątkę i wpadłem na pewien prosty pomysł. Co jeżeli Ci goście faktycznie nie są zwykłymi wojakami a shinobi i zapakowali dziewczyny w genjutsu? Co jeżeli oni sami są tylko zwidem a tak naprawdę cała banda ma się zupełnie inaczej? Złożyłem dłoń w prostym geście, próbując dezaktywować możliwe istniejące genjutsu. Jeżeli nic się nie wydarzyło, pozwoliłem sobie dalej drążyć temat klonem. Chociaż z drugiej strony o czym ja miałem z nimi gadać? Chyba już wystarczająco się nagadałem, jeszcze chwila i mogą mnie rozpracować.
       - No dobrze, w takim razie nie będę wam dłużej przeszkadzał. Życzę szerokiej drogi i być może do zobaczenia.
       Jeżeli zaś moja dezaktywacja coś wniosła, wolałem chwilę poczekać by obadać sytuację. Od faktu ich zdolności, zależał mój następny ruch. Kolejna doza oczekiwania na to co się wydarzy. W głębi ducha jednak czułem pewnie zadowolenie ze swoich działań. Niegdyś po prostu wyskoczyłbym jak idiota próbując wyrżnąć wszystkich w pień, samemu zapewne mijając się ledwo ze śmiercią lecz zbyt długie oczekiwani również prowadziło do zguby. Musiałem wynaleźć złoty środek pomiędzy tymi aspektami, tak więc mój następny ruch wprowadzi zapewne nieco zamieszania o ile mi się uda.


__________________________________________________________________
Klon Yocharu - Fabularna rozmowa z Kuroiem nie mająca nic wspólnego z sesją.
__________________________________________________________________


~
       Zmarszczyłem lekko brwi co chyba było już moim nawykiem podczas rozmów i pewnego rodzaju stylem. Pozwoliłem sobie pominąć temat mojej podmiany gdyż nie był istotny. Mój klon nawet nie wiedział o tym, że oryginał ruszył gdzieś potargany widokiem trzech bezbronnych kobiet z klanu Uchiha. Rozejrzałem się po pomieszczeniu jakby szukając konkretnych słów aż w końcu spojrzałem na Kuroia.
       -  Tu nie chodzi o optymizm a o założenie aby świadomie nie plątać się w szczególne burdy. Jeżeli coś się wydarzy to wiadomym jest, że uciekać nie będziemy tylko staniemy do pojedynku ale fakt faktem.. odległość.  Co to zwiadów to fakt. Przede wszystkim musimy się dowiedzieć jak najwięcej o stanie wojsk Błyskawicy i o tym co zrobili z ludźmi naszego klanu bo nie wierzę, że tak po prostu wszystkich wybili. Trzeba będzie skrupulatnie zbierać dane by w momencie uzyskania większej mocy przez nas, uderzyć.

Offline

 

#141 2015-01-25 17:22:39

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^
     
     Cała sytuacja zdawała się być coraz bardziej absurdalna. Jakby los igrał z Yocharu. Czarnowłosy mógł tylko stać i patrzeć na tą jakże przedziwną scenerię. Chwilkę później, ninja postanowił użyć Kai. Uchiha był prawie pewien, iż ta identyczna akcja rozpłynie się czym prędzej. Niestety. Ani on, ani jego klon nie odczuli czegoś nowego. Być może to technika wyższej klasy? Albo nic wspólnego z iluzją? Cholera wie, ci dwaj zdawali się być bardzo dziwni. Nie przeszkadzało im towarzystwo urzędnika, któremu raczej nie imponował handel ludźmi. Ba, powinien ich ścigać. Natomiast ta dwójka żartowała sobie z sytuacji, śmiejąc się i z Yocharu, i z siebie. Istna paranoja. Jednak powróćmy do klona, który stał obok strażników.
     Mężczyzna wydawał się być zasmucony wiadomością o odejściu Yocharu. Czarnowłosy chciał się odsunąć, aby zająć im z drogi, jednak pierwszy ze strażników przecząco kiwnął głową. Nie zamierzał dopuścić, aby ktoś prześcignął go w dobrych manierach, o nie. Wygiął się w teatralnym ukłonie. I odezwał.
     - Proszę tedy. Czujemy się zobowiązani podziękować za rozmowę. Od dawna nie mieliśmy towarzysza. - rzekł i wskazał drogę. Jednocześnie odsunął się w miejsce, do którego zmierzał Yocharu. Klon musiał wykonać jakiś krok. Zrobił więc jeden do przodu, ale był to zły wybór.
     Sekundę później otrzymał cios w plecy, którego nie dostrzegł (Szybkość i Siła 120). Dało się słyszeć dźwięk rozlatujących się ptaków. Moment później całą piątkę okrył dym. Yocharu stracił więc panowanie nad sytuacją...

Offline

 

#142 2015-01-25 17:44:23

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: Siedziba organizacji Yūgure

To dobrze, że zgadzaliśmy się co do potrzeby odnalezienia reszty klanu i kontroli ruchów wojsk błyskawicy. Nie koniecznie będzie to dziś lub jutro, ale byłem pewny, że czas naszej zemsty wreszcie nadejdzie i na myśl tą uśmiechnąłem się bardzo paskudnie. Słyszałem już w wyobraźni wycie zarzynanych żołdaków błyskawicy gdy zamorduję w odwecie ich żony i dzieci, a na sam koniec obdarzę łaską śmierci tych nieszczęśników, oczywiście nie zdołam sam wyrżnąć całej armii, jednak zadowolę się tymi, których uda mi się dorwać... Będzie to zapewne jedno z najlepszych dzieł mojego życia... To, że myśl o własnym okrucieństwie nie przerażała mnie zbytnio chyba nie mogło być zdrowe, chyba nie potrafię walczyć z tym kim jestem, choć przez chwilę myślałem, że jest taka możliwość. Prawda była o wiele prostsza byłem po prostu wściekłym psem...
  -Hahaha. - Zaśmiałem się krótko i ochryple. - Niech i tak będzie Yocharu, zgadzam się na wszystkie Twoje propozycje... -Odpowiedziałem, może z trochę przesadną nutą niezdrowej ekscytacji, a szaleństwo błysnęło bladym blaskiem w mych oczach. -Niech i tak będzie, zostaniemy tu kryjąc się jak szczury, knując i spiskując, aż wreszcie weźmiemy to co nam się nam należy, naszą zemstę... a żołnierze błyskawicy będą wyć z bólu i rozpaczy. Jeżeli dostanę taki rozkaz nie będę się powstrzymywał, pozarzynam wszystkich nawet kobiety i dzieci... a kraj błyskawicy wypije czarę goryczy, której sobie naważył... To wspaniałe, nawet nie wiesz jak bardzo mi się ten pomysł podoba...


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#143 2015-01-25 19:05:41

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Tak, w końcu zaczęła się parada na którą wyczekiwałem. Wojownik okazał się być szybki lecz jego ruchy były dla mnie dostrzegalne i bez sharingana. Jego siły określić nie mogłem zważając na to, iż to nie ja oberwałem ale po wygięciu się klona tuż przed jego przemianą w kruki mogłem określić, iż dysponuje całkiem pokaźnym arsenałem siłowym. Niestety szybko zareagowali po moim zdemaskowaniu, chowając się pod powłoką dymu i przekreślając moje szanse na szybką ocenę sytuacji. Wciąż nie byłem w stanie powiedzieć czy kobiety były prawdziwymi zakładnikami więc pakownie w dym jakiejkolwiek techniki nie miało w tej chwili sensu. Myśl o tym, że przeczekałem w jednym miejscu dłuższy czas napawał mnie delikatnym optymizmem dając cenne sekundy na reakcję. Oczy rozbłysły się czerwoną barwą ukazując trzy czarne łezki, gdyż w takiej sytuacji musiałem być gotowy na atak z zaskoczenia. Postanowiłem zdać się na zwierzęcy instynkt i wykonując jeden gest przyzwałem 20 kruków, które to wpadły w dym atakując wszelkie znajdujące się wewnątrz postury. Zważywszy na obecność kobiet, użyłem tej techniki by nawet obrywając od ptaków nie otrzymały specjalnym obrażeń po za dziobnięciami. Jutsu miało dać mi chwilę czasu na rozmycie się dymu i zajęcia mojego wroga przepłaszaniem uporczywym zwierzaków. Sam w tym czasie przygotowałem małą sztuczkę w razie gdybym zdołał jakimś cudem być zaskoczony, zresztą przezorny zawsze ubezpieczony. Czas przestał działać mi na rękę z racji iż na bank próbowali mnie znaleźć i ukatrupić gdy ja nie do końca mogłem określić ich aktualną pozycję.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


__________________________________________________________________
Klon Yocharu - Fabularna rozmowa z Kuroiem nie mająca nic wspólnego z sesją.
__________________________________________________________________



~
       Akihiko widać w końcu nabrał w rozmowie swojego charakteru przez, który został ochrzczony Kuroi Inu. Ta żądza krwi i fanatyczna miłość do klanu i gorąca zemsta kierowana w kierunku wojsk błyskawicy budziła we mnie pozytywne emocje. To dosyć zabawne ale kąciku moich ust pokazał się uśmiech. W tej chwili byłem pewny, że ten człowiek pójdzie za mną w ogień by tylko odzyskać honor naszego rodu i przywrócić im dawną chwałę. Kuroi użył dość ciekawego zwrotu określającego nasz plan: "jak szczury". Mrugnął powoli oczami, jakby nieco bardziej ukazując swoją radość na ustach co było cholernie niecodzienną sytuacją i w końcu wymrukując z siebie.
       - A więc postanowione. Od dzisiaj wprowadzamy Plan Szczura "Ratto".

Offline

 

#144 2015-01-25 21:57:24

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Yocharu wreszcie odetchnął z ulgą. Nie znajdował się w żadnej iluzji. Po prostu przeciwnicy zaskoczyli go tym, iż wykryli jego osobę. W jaki sposób? Ciężko tutaj powiedzieć. Uchiha musiałby dokładnie przeanalizować wszystkie ich i swoje posunięcia. Niestety, nie było na to czasu. Chmura dymu zakryła miejsce, w którym znajdowali się przeciwnicy młodzieńca. Cóż, sytuacja nie prezentowała się dobrze. Przede wszystkim, Yocharu stracił wroga z oczu, a to nigdy nie było dobrą opcją. Jedyne czym mógł się pocieszyć to fakt, iż oni również nie znali jego lokacji. Młodzieniec jednak nie poddawał się i skorzystał ze swojego arsenału technik. Złożył kilka pieczęci, a po chwili przywołał stado kruków. Ptaki pomknęły w kierunku chmury dymu. Miały one proste zadanie - dziobać wszystkich. Nawet dziewczyny, które mogły pochodzić z klanu używającego. Cóż ruch nie do końca bezpieczny, ale na pewno przemyślany.
     Uchiha wykonał jeszcze jedno Jutsu. Ubezpieczył się na wypadek ataku i czekał. Minęła dłuższa chwila, zanim dym opadł. Gaz przerzedzał się, aby z czasem zniknąć. Jednak najgorsze nie było tempo zanikania zasłony. O wiele bardziej martwiący widok dopadł Yocharu ledwie moment później. Na miejscu, w którym jeszcze przed chwilką znajdowała się cała grupa, nie było nic. Na ziemi leżały jedynie pióra ze skrzydeł kruków. Krótko mówiąc, piątka w jakiś sposób pozbyła się przeciwników. No i zniknęli. A Uchiha stał, obserwując wszystko ze swojego ukrycia. Był bezpieczny...
     Przynajmniej tak myślał. Do momentu, w którym dostrzegł trzy zbliżające się papierowe shurikeny (Szybkość 210). Nie miał wiele czasu na reakację, ponieważ broń była w odległości maksymalnie dziesięciu metrów. Najwidoczniej jeden z wrogów natychmiastowo zdążył się odegrać. Co gorsza, Uchiha dostrzegł tylko kolor jego chakry, zanim ten ponownie zniknął za jakimś drzewem w okolicy. Krótko mówiąc, zaatakował i schował się w gąszczu tak, aby nie dało się go wykryć.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 8 (2015-01-25 21:57:43)

Offline

 

#145 2015-01-26 19:54:37

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Damn! Czy zawsze wszystko musi się komplikować? Nie przypominam sobie żadnej sytuacji gdzie wszystko przeszło zgodnie z planem, chociaż... a może? Nieważne, teraz nie szło tak jak powinno aczkolwiek mogło być znacznie gorzej. Wróg zniknął mi z pola widzenia i nie będę ukrywał, że cholernie się tego spodziewałem. To oznaczało, że nie mam do czynienia z byle frajerami a kimś kto faktycznie ma jakieś pojęcie o wojaczce. Mam nadzieję, że w ich wypadku trafiła kosa na kamień i że tym kamieniem będę ja a nie odwrotnie. Najciekawsze było to, iż dziewczyny również zniknęły. Moje podejrzenia odnośnie zastawionej pułapki sprawdzały się coraz mocniej ale wciąż nie miałem co do tego pewności. W razie gdyby moje życie zostało narażone aż nadto, zapewne nie będę przejmował się owymi kobietami jeżeli są prawdziwe. W obecnej chwili miałem jeszcze szansę wyjść z tego bez większego szwanku.
       Bogu dzięki za moją przezorność. Gdy myślałem, że nic nie może mnie już dosięgnąć tuz przede mną pojawiły się shurikeny prujące do mnie z ogromną szybkością. Ledwo dojrzałem człowieka, który wykonał zamach na moje życie ale jedno było pewne - był blisko. Przyjąłem na siebie atak z racji, iż mój unik mógłby nic nie dać, by zamienić się miejscami z kłodą i wylądować na losowym drzewie. Miałem teraz moment przewagi, to była ta chwila gdy znów nie widzieli gdzie jestem ale z drugiej strony ja znałem w przybliżeniu pozycję tylko jednego z nich. Co by tu zrobić, co by tu zrobić? Musiałem ich jakoś wypłoszyć z kryjówek albo chociaż dojrzeć, skąd atakują i w jakiej ilości. Nie będzie to łatwe ale możliwe. Jednym gestem stworzyłem trzy klony, które wypruły z drzewa w którego koronie się chowałem i wylądowały na ziemi. Dlaczego zaryzykowałem tworząc je tak blisko siebie? Wróg na pewno ujrzał moją podmianę więc był pewien iż chowam się w którymś z drzew. Klony, które wyskoczyły z drzew mogły ich przywieźć na myśl mnie oryginalne z dwoma "tarczami" do ucieczki z miejsca. Tak też trzy postacie identycznie do mnie, zaczęły w formacji trójkąta oddalać się od mojej pozycji. Ja w tym czasie siedziałem na drzewie, dokładnie analizując sytuację i próbując wypatrzeć nadchodzące ataki.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2015-01-26 19:55:24)

Offline

 

#146 2015-01-26 21:39:24

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Chłopak mógł pogratulować sobie inteligencji. Przeciwnik nie dość, że stracił go z pola widzenia, to jeszcze utracił inicjatywę. Nie wiadomo było, do kogo należy następny ruch. Yocharu wszystko sprytnie sobie zaplanował. Wraz z podmianą ciała na drzewo, udało mu się zniszczyć schemat dalszej walki. No bo kto i w jaki sposób mógł przewidzieć, gdzie jest teraz Uchiha? Odpowiedź była banalna. Nikt, oczywiście nikt o zdrowych zmysłach. Albo naturalnych umiejętnościach...
     Młodzieniec chciał przejąć inicjatywę. Wykonał technikę, NinJutsu, dzięki której stworzył trzy klony. Zeszkoczyły one z drzewa, a następnie udały się w formacji trójkąta... No właśnie, gdzie? Uchiha nie miał zielonego pojęcia, gdzie znajduje się przeciwnik. Ba, sam również pozostawał ukryty przed jego oczami. W obecnej sytuacji ciężko było odkryć kryjowkę "papierowego" strażnika. Może siedział na jednym z drzew? Albo uciekł? Być może patrolował teren? Kto wie? Klony udały się więc w kierunku miejsca, gdzie ostatnio pojawił się Uchiha. Być może gdzieś tam czyhał przeciwnik.
     Oryginał siedział więc, i czekał. Niestety, został zdziwiony przez dalszą sytuację. Nagle, kilka metrów przed jego drzewem, pojawił się przeciwnik. Był to mężczyzna, który zamykał pochód. Poruszał się dosyć szybko (Szybkość 120), ale ku zdziwieniu Uchihy, zatrzymał się właśnie w małej odległości od jego kryjówki. Ku szczęściu czerwonookiego, nie spojrzał na nią. Mimo wszystko mógłby dojrzeć tam przeciwnika. Mężczyzna natomiast wykonał ponownie technikę papierowych shurikenów, które w ilości równej dziesięć pomknęły ku klonom. Repliki stały plecami do nadciągających pocisków (Szybkość 210), więc nie powinny mieć łatwego zadania. No cóż, teoretycznie nie, jednak Yocharu dostrzegł shurikeny, temu miały one szanse na unik nawet nie obracając się.
     Moment później przeciwnik odwrócił się w przeciwnym kierunku. Jakby pewien, że jego atak dotrze na miejsce. Odetchnął, po czym... Powtórzył manewr i wystrzelił dziesięć papierowych shurikenów w kierunku Yocharu (Szybkość 210). Młodzieniec miał mało czasu na reakcję, zważywszy na fakt, iż mężczyzna zaczął składać jakieś pieczęcie...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 8 (2015-01-26 21:40:06)

Offline

 

#147 2015-01-27 01:14:22

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       - Mam Cię.
       Powiedziałem to prawie, że w myślach widząc gościa pojawiającego się tuż pod moim nosem. Szczerze mówiąc zdziwiłbym się gdyby mnie kompletnie nie zauważył ale co w ogóle było ciekawe posłał atak w kierunku moich klonów. Być może zaatakował drzewo zupełnie po prostu z przezorności jakby chcąc się upewnić czy na pewno nikogo na nim nie ma. Nie będę ukrywał, że nie czułem się wystarczająco pewnie by móc śmiało stwierdzić, że go dopadłem ale przyszykowałem dla niego kombinacje, która nie powinna dać mu przeżyć zwłaszcza jeżeli tak bardzo utożsamia się ze swoimi papierowymi shurikenami.
       Nie będę ukrywał, że nie uśmiechało mi się to lecz przyjąłem na siebie atak wroga, przesłaniając jedynie twarz, by zbłąkana broń nie uszkodziła któregoś z moich narządów percepcyjnych. Przecięcia na pewno nie należały do najprzyjemniejszych lecz lepsze to niż dostać kataną w płuco. Oj tak, nie zazdrościłem człowiekowi, na którym wykonałem niegdyś ten wyrok, nie dając nawet wykrzyknąć ostatnich słów bólu. Może i brzmi to dosyć makabrycznie ale zadawanie cierpienia nie należało do rzeczy sprawiających mi przyjemność a do czystego obowiązku w razie pojedynku i nie przykładałem uwagi do takich faktów, tak jak i zresztą mój rywal. Niewątpliwie nie będzie mnie żałował jeżeli coś mi się dzisiaj stanie. W każdym bądź razie gdy już przyjąłem na siebie cięcia, spojrzałem na wroga. Nie musiałem wykonywać żadnego gestu by człowiek zaczął się dusić, mając wrażenie, iż jest zalewany liśćmi spadającymi z drzew i osiadającymi na jego szyi. Nie chciałem igrać z losem przechwalając w myślach swoją pewność ale dzięki mojej nabytej umiejętności nie miał szans uniknąć pułapki genjutsu. Nie wiedziałem czy moi wrogowie znają się na specyfikacji stylu tych technik ale by człowiek pochłonięty moją techniką został uwolniony, potrzebował towarzysza do pomocy. To była moja próba dla ich znajomości. Szczerze mówiąc wątpiłem, że ten drugi połasi się go uratować ale co jeden będzie z głowy to będzie dlatego też nabrałem chakry w usta i wycelowałem w duszącego się wroga. Chmura dymu zaczęła zalewać okolicę w promieniu 20 metrów od "papierowego shurikenowca", przesłaniając jego posturę i moją. To był ten moment, gdy zeskoczyłem z drzewa i jednym szybkim odskokiem w tył, nadal wypuszczając chmurę, oddaliłem się na dobre 10 metrów od krańca zbierającego się pyłu by na sam koniec zwieńczyć zabawę szczękiem zębów. Skromnie liczyłem, że kolega z jego drużyny będzie chciał poratować towarzysza broni ale bądźmy szczerzy, prędzej ostrzy na mnie zęby gdzieś za plecami. Nie mniej jednak stał się co się stać miało a chmura dymu zamieniła się w jedną wielką eksplozję. [siła ninjutsu 367] Oparłem się o najbliższe drzewo, jakby wykluczając atak w plecy i lustrując sharinganem w poszukiwaniu chakry. [Reakcja 166] Powinienem dostrzec nadlatujące niebezpieczeństwo albo nadchodzącego przeciwnika.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#148 2015-01-27 17:19:22

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Yocharu nie miał szansy uniku, albo po prostu chciał na siebie przyjąć atak. Cóż, taktyczne akcje tego typu nieraz zdarzały się na placu bitwy. Ninja byli przyzwyczajeni, że otrzymują liczne rany. Sam Uchiha stracił nogi, co prawda w GenJutsu, ale wyleczenie się z jego skutków nie należało do prostych czynów. Młodzieniec więc doskonale wiedział o tym, iż przyjmując cięcia otrzyma rany. No i się nie mylił. W zasadzie każdy z pocisków trafił w jego ciało. Ominął go tylko jeden shuriken, który leciał nad nim. Cóż, próba podskoku zakończyłaby się piękną główką. Może dobrze, iż Uchiha nie próbował tego typu manewrów... A właśnie, jakie rany? Cztery shurikeny najzwyczajniej w świecie rozdarły jego ubiór i zraniły kończyny. Pierwsze dwa rozdarły lewe ramię, natomiast trzeci i czwarty śmignęły po łydce czerwonookiego. Rany te nie były poważne, lecz zasklepienie ich mogło potrwać trochę czasu. Co z pozostałą piątką? Oj, tutaj było gorzej. Pierwszy z feralnej grupki przejechał czarnowłosemu po wewnętrznej stronie prawego uda. Tak. Mało brakowało, a nasz bohater utraciłby coś więcej niż tylko dumę. Na jego szczęście papierowy pocisk nie musnął jajek, tylko nogę. Następna z broni śmignęła młodzieńcowi po policzku, pozostawiając widoczną ranę. Ostatnia trójka wbiła się w prawą rękę Yocharu. Rany nie były specjalnie bolesne, lecz dwom z nich niewiele brakowało by zabić Uchihę. Cóż, na pewno młodzieniec musiał zadbać, aby pociski nie trafiły go po raz kolejny, a po walce założyć odpowiednie opatrunki. Wróćmy jednak do ofensywy...
     Zaskakujące było to, iż przeciwnik dał się złapać w GenJutsu. Cóż, Yocharu dysponował ogromnymi umiejętnościami. Ale... Tak, jest tutaj ale. Po ujawnieniu się dymu czerwonooki dostrzegł kolejną postać. Nie, tą samą. Papierowiec uciekał, w stronę przeciwległą od dymu. Za jego plecami stworzyło się coś na kształt papierowej tarczy... Czyżby Uchha złapał klona w iluzję? Na to wyglądało, lecz pozostawała jeszcze technika Katonu. Użytkownik specjalnie zdetonował ją wcześniej, aby pozbyć się biegnącego oryginału...
     Wybuch był potworny. Sam Yocharu niekoniecznie spodziewał się takiej mocy. Jemu oczywiście nic się nie stało, natomiast przeciwnikowi owszem. Klon zniknął, za to oryginał z tarczą z papierowych kartek niewiele zdziałał. Eksplozja odrzuciła go na kilkanaście metrów, przy okazji raniąc boleśnie plecy. Ubranie mężczyzny było spalone

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#149 2015-02-02 22:19:31

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Kolejne rany pojawiły się na moim ciele lecz los zadecydował by żadna z nie była tą, która odbierze mi życie a przynajmniej jeszcze nie. Czymże zresztą byłby ninja, który nigdy nie przyjął na siebie ataku? Czasem trzeba oberwać aby zrozumieć jak ważne jest życie i jak bardzo należy na nie uważać. Nawet z takich rzeczy można wziąć surową nauczkę gdyż, nie należy nie doceniać na pozór słabego ataku. Jak mawiał mój brat, niech mu ziemia lekką będzie, "Możesz być najsilniejszym wojownikiem na świecie ale jedna błędnie puszczona strzała i Twój żywot dobiegnie końca." Z każdą sytuację w moim życiu zaczynałem dowiadywać się o prawdziwości jego słów. Byłby dumny, że jego niegdyś nieporadny i radosny braciszek nosi dzisiaj na swych oczach trzy łezki, których on sam nie zdołał dożyć. Nie mogłem dzisiaj umrzeć tak po prostu, nie w tak beznadziejnej i niewnoszącej do życia walce. Niby walczyłem o życie kobiet z mego klanu ale nadal nie wiedziałem czy są one prawdziwe czy tylko podrobione. Zresztą od kiedy ja się tak zacząłem przejmować losem innych, nawet braci mych krwi? Czyżby prawda o nas i o sharinganie była prawdziwa? Im większa moc tym większy mrok ale i także większa miłość do swych braci i sióstr krwi? Dobrze, że te myśli przeleciały mi przez głowę w fazie odskoku, bo w innym wypadku kilka sekund mogłoby wystarczyć bym nie zdążył ich dokończyć.
       A więc dopadłem klona a przynajmniej na początku. Moc jaką wykrzesałem z siebie do użycia techniki przerosła moje oczekiwania. Zrobiłem duży progres ale nie było czym się jeszcze cieszyć. Papierowy jegomość w swej oryginalnej postaci oberwał całkiem solidnie a jego kilkunastu metrowy odrzut, wyglądał dosyć przerażająco dla ludzi nieprzyzwyczajonych do tego typu pojedynku. Musiałem z nim szybko skończyć, albo chociaż porządnie załatwić by później wyciągnąć z niego informację. Chociaż jeżeli mnie pamięć nie myli to był ten raczej miej wygadany a więc zbyt niewiele i teraz mi nie powie. W każdym razie musiałem się do niego szybko dostać. Szybko i w miarę bezpiecznie. Raz jeszcze pozwoliłem sobie na stworzenie klonów, tym razem w ilości czterech towarzyszy. Stworzyli oni sobą pewnego rodzaju krzyż ze mną w środku tak więc po obu bokach jak i z przodu i z tyłu stało po jednej kopii. Każdy z nas wyciągnąć miecz "Tamashiki" i wspólnie ruszyliśmy w stronę papierowego wroga. [szybkość 118]. Wszystkie klony pilnowały swoich stron aby uchronić mnie przed oberwaniem w pierwszej kolejności i by dać czas na reakcję. Jeżeli mój manewr pozwolił mi się zbliżyć do wroga, dwoma szybkimi rękoma uciąłem mu obie ręce, na sam koniec wykonują kopnięcie w głowę [siła 90] by nie rozłupać mu czaszki a upewnić się co do jego utraty nieprzytomności. W każdym razie bez rąk mam nadzieję, iż nie wiele zdziała chociaż wciąż mam pewne obawy ku temu, dlatego też wciąż trzymając formację, odskoczyłem od niego na kilka metrów. Wciąż nie wiedziałem, gdzie znajduje się ten drugi a z racji, iż jestem na widoku, nie było sensu z kombinowaniem jutsu tuż przed jego oczyma. Miałem coś jednak w zanadrzu i oczekiwałem aż którychś z klonów zauważy nadchodzący atak, bądź ataki gdyż w tej pozycji miał praktycznie podglądać na 360 stopni. Sam również spoglądał czasem w stronę nieba, bo kto wie czy nie jest zdolny do wyskoku. Liczyłem delikatnie na fakt, iż nie wyjdzie z podziemia lecz dla pewności, ugiąłem delikatnie nogi by być gotowym do wyskoku, bądź przy pociągnięciu za nie, po prostu nie upaść.




[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#150 2015-02-03 11:54:23

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Yocharu rozmyślał. W jego umyśle przewijały się stare obrazy. Jego brat, słowa, wspomnienie zmarłego... Cóż, życie nie zawsze było łatwe. Uchiha wiedział o tym doskonale. Jego klan doświadczył wielu potężnych klęsk. Bratobójczy Matsuo, który wymordował część klanu, długoletnie wojny z Senju, ataki Błyskawicy na radę. To wszystko prowadziło do jednego - czerwonoocy tracili na sile. Pojawiały się jednostki, które próbowały to zmieniać, jak chociażby Ichitsu, czy Kazunari. Jednak wszystko aktualnie znajdowało się na podobnym poziomie. Aby coś zmienić, trzeba byłoby wygnać armię Lorda Feudalnego z Hidari. A to zajęcie nie mogło się odbyć przy udziale jednego członka Yūgure... Nie, tu trzeba było doświadczonych ninja, silnych i sprawnych, tak aby udało im się rozprawić z agresorem.
     Wróćmy jednak do wydarzeń dotyczących tajemniczych mężczyzn i ich niewolnic. Jeden ze strażników leżał teraz na ziemi, z poparzonymi plecami. Wyglądał na obolałego, lecz wciąż mógł walczyć. Yocharu dostrzegł to zagrożenie i ruszył w jego stronę z klonami. Każdy z nich dzierżył Tamashiki. Gromada miała za zadanie odrąbać kończyny przeciwnikowi, a następnie go oszołomić. Realizacja owego zadania nie udała się jednak. Dlaczego? Cóż, przeciwnik dostrzegł biegnącą grupę i natychmiastowo zareagował.
     Uchiha musiał się zdziwić, gdy dostrzegł ciało rozszczepiające się na setki papierowych karteczek. Papierowe tworzy natychmiastowo odleciały od grupki Uchih (Szybkość 210). Młodzieniec i jego repliki nie miały szans, aby go złapać. Postać unosiła się aktualnie piętnaście metrów nad Yocharu. Kartki papieru pozostawały w rozdrobnionej formie, jedynie twarz została złożona. Dlaczego? Chyba przeciwnik chciał się odezwać. Tak, ta teza potwierdziła się. Mężczyzna wreszcie wypowiedział formułę do czerwonookiego. Od dawna tego nie robił.
     - Na co ci ta cała maskarada? I tak nie odzyskasz dziewczyn. - powiedział spokojnie. W jego głosie dało się wyczuć jedynie pogardę dla Uchihy. Ten człowiek najpewniej zdawał sobie sprawę z tego, że przegrywa pojedynek i może niedługo zginąć, jednak wciąż zachował twarz. Prawdziwy dumny wojownik. - Kolejny Uchiha, który myśli, że może wszystko. Wojska Błyskawicy właśnie pustoszą wasz kraj, żołnierze porywają wasze kobiety, a wy stoicie i zwalczacie najemników. Gratuluję wam intelektu. Jeszcze trochę czasu, a wplątacie się w kolejną wojnę, której na pewno bardzo potrzebujecie.
     Postać zaczęła się śmiać. Osobnik zdawał sobie sprawę, że był w beznadziejnym położeniu. Nie przeszkadzało mu to jednak śmiać się z Yocharu. Tego, który miał coś w zanadrzu...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#151 2015-02-03 13:26:51

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Szczerze mówiąc trudno było powiedzieć czy spodziewałem się jego uniku czy też nie ale niewątpliwie nie w takim stylu. Nigdy wcześniej nie widziałem takich sztuczek na oczy lecz mój atak nie był tak zupełnie bezsensowny. Teraz wydawało mi się, iż rozumiem po części jak funkcjonuje gość i jego dosyć ciekawe techniki, na które jakby nie patrzeć byłem idealnym kontratakiem jako użytkownik Katonu. Trzeba mu było przyznać, iż jest szybki i dobrze ze swojej prędkości korzysta ale jak wiadomo, nie można tylko na tym polegać. Spoglądałem na niego swymi czerwonymi oczyma, widząc że dobrze je rozpoznaje chociaż zapewne nigdy nie miał do czynienia z tym fenomenem. Zabranie kobiet przy tych zdolnościach poszło im raczej dosyć sprawnie i bez większego oporu tak więc mój przeciwnik reprezentował całkiem godny poziom chociaż wydawać by się mogło jakby bardziej służył do defensywy niż ofensywy. Niewątpliwie nie znałem jego pełnych możliwości i wolałem go wykończyć zanim dowiem się na co naprawdę go stać ale na polu walki to wciąż on miał sprzymierzeńca a ja nie wiedziałem gdzie się znajduje.
       A więc w końcu przemówił. To zawsze ciekawy fenomen gdy osoba zgrywająca raczej tego cicho, otwiera w końcu usta. Czyżby strach obudził język w jego ustach? Definitywnie próbował mnie wyprowadzić z równowagi lecz cóż, źle trafił. Przeczucie mówiło mi, iż jego kumpel ustawia się w dogodnej pozycji by palnąć mi w łeb i się mnie pozbyć chociaż ten lekko wyczuwalny strach mówił mi o jego niepewności co do tego czy są w stanie mnie pokonać. Na pewno byliby o ile nie popełnię fatalnego błędu a o taki raczej nie trudno w tej sytuacji. Śmiech. To musiała być desperacja. Tylko wariaci śmieją się w takim obliczu ale tacy wiecznie nawijają nawet podczas wymiany uderzeń. Znałem człowieka z mego klanu, który karmi się strachem innych wpadając przy tym w berserk ale ja trzymałem fason. Słowa tu nie były potrzebne a działanie. Wplątanie się w niepotrzebną rozmowę zabierze mi cenne sekundy a na to szanujący swoje życie wojownik nie mógł sobie pozwolić. Musiałem użyć techniki, która pozwoli mi załatwić gościa jak i zmienić swoją pozycję w razie ataku tego drugiego. Problem jednak tkwił w jego obecnej postaci i wysokości. A może to nie był, aż tak wielki problem? Zauważyłem, że pomimo swojej papierowej powłoki jest dosyć odporny na ogień ale tylko gdy jego ciało jest zlepkiem kartek. W obecnej chwili wygląda jak potargana gazeta co było dla mnie szansą na wyprowadzenie ataku. Nie miałem jednak czasu na wypuszczanie raz jeszcze dymu i go detonować bo w tym czasie na bank zdążyłby się skleić w całość i obronić. No cóż. Sześć gestów powstało prawie, że niewidocznie na mych dłoniach [składanie pieczęci 272] a potem już tylko moje usta napęczniały, wypluwając strumień ognia w mego wroga. Kula ta miała uderzyć w cel i eksplodować a celowałem prosto w gadatliwą japę papierowego typa. Miałem nadzieje na wykorzystanie jego techniki przeciwko niemu, gdyż pocisk w kontakcie z czymkolwiek najzwyczajniej w świecie wybuchnie, raniąc go w taki czy inny sposób. Wybuch nie będzie zapewne tak potężny jak przy poprzedniej technice, lecz użyłem podobnej mocy do jej wykonania. Miałem nadzieję, iż go wykończę albo osłabię jeszcze bardziej, gdyż wciąż czekał jego kumpel. Tak, właśnie się wygadał, rozwiewając moje wątpliwości co to prawdziwości dziewcząt. Teraz byłem prawie pewny, iż walczę nie tylko o swoje ale także i ich życia.


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2015-02-03 13:55:24)

Offline

 

#152 2015-02-03 15:32:11

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Uchiha musiał szybko skończyć ze swoim przeciwnikiem. Nie bawił się w gierki słowne, czy ośmieszanie przeciwnika. jego priorytetem było natychmiastowe pozbycie się wroga. Dzięki temu mógłby bowiem zabrać się za szukanie dziewcząt i drugiego przeciwnika. Warto zwrócić uwagę na to, iż Yocharu nie miał kompletnego pojęcia gdzie reszta konwoju się znajduje. Ostatni raz widział ich, kiedy zniszczono jego klona. Nie było to doskonałe wspomnienie. Nie mógł utrwalić słów, które wypowiadali strażnicy, a także pisków kobiet. Najwidoczniej mężczyźni doskonale zaplanowali walkę. Nie dało się określić położenia bez specjalistycznych zdolności, chociażby Kekkei Genkai, albo umiejętności sensorycznych. Niestety, jeżeli chodziło o te, to Uchiha był zwyczajnym nowicjuszem. Nawet nie znał dokładnie owych technik. Gdyby tak było, być może domyśliłby się, dlaczego przeciwnik zawsze potrafił go namierzyć...
     Młodzieniec zaczął składać pieczęcie. Jego przeciwnik od razu zareagował. Wiedział czego zaraz użyje Uchiha. Każdy z jego klanu w takiej sytuacji wykorzystałby Katon, do spalenia kartek. Ten jednak się nie przejmował. Papierowe kawałki ponownie zmieniły się w pociski. Tym razem ich liczba była imponująca. Shurikeny mknęły ku Yocharu i jego replikom (Szybkość 210). Użytkownik Kami Youryou wybrał specjalnie okrężne drogi, tak by Endan nie mógł dosięgnąć wszystkich skrawków papieru. Nawet eksplozja kuli ognia musiała tutaj przepuścić część z lecących shurikenów. Uchiha widział jedynie, jak usta bandyty ponownie się otwierają. Zaczął coś krzyczeć. Słowa, które opanowały umysł młodzieńca na następne kilkanaście sekund.
     - Powodzenia w szukaniu tych kurew! Obyś zginął Uchiho, pochłonięty przez własne płomienie! - ryknął, a następnie ponownie zaczął się śmiać.
     Ogień pochłonął pierwsze kartki papieru, znajdujące się na drodze do celu. Kilka sekund później Endan eksplodował. Wszystko w promieniu techniki zostało zniszczone. A co konkretniej? Większość kartek. Jednak spora część pocisków została zachowana. Użytkownik doskonale zdawał sobie sprawę, że jego części ciała, zamienione w shurikeny, będą mogły dosięgnąć repliki Uchihy i jego samego. Plan był doskonały, chociaż wymagał ogromnego poświęcenia. Papierowy ninja musiał oddać swoje życie, aby wykonać równie potężny atak, który odniósł swoje żniwo na grupce podobnych do siebie istot...
     Yocharu nie miał szans na unik. Nie wróć. Miał. Tylko nikłe. Już wcześniej musiał przyjąć na siebie atak. Tyle, że wtedy nie miał możliwości wykonania skoku w bok, w górę, czy gdziekolwiek. Uchiha i jego repliki zaczęli wykonywać skomplikowane frekwencje mające na celu obronić ich przed gradem shurikenów. Było ich, bądź co bądź, kilkadziesiąt...
     Efekt tej walki był prosty do przewidzenia. Wszystkie klony zostały zniszczone, natomiast Yocharu otrzymał kolejne obrażenia. Trzy pociski wbiły się w jego lewą łydkę, dwa w prawo udo, natomiast plecy zostały ozdobione aż pięcioma papierowymi pociskami. Oczywistym faktem było to, iż ubranie oraz skóra młodzieńca została pocięta przez broń. Jedna myśl towarzyszyła teraz chłopakowi. Cieszył się z tego powodu, ponieważ prześcignął w tym swojego brata.
     Przeżył.
     Leżał na ziemi, ponieważ ilość ataków go przygniotła. Nie mógł zorientować się, czy minęło dużo czasu. Był tylko pewien jednego. W okolicy nie wykrywał jakiegokolwiek człowieka. Czyżby pozostał sam?

Offline

 

#153 2015-02-03 18:52:02

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Powoli podniosłem plecy z ziemi, prostując swoje obolałe kości. Czułem się podobnie jak wtedy gdy urwało mi nogi. Nogi? NOGI! Uff... Tym razem są na miejscu, nieco poharatane ale jednak są. Wyjąłem papierowe ostrza, które tkwiły w moim ciele i rzuciłem okiem na rany. Raczej nie czułem się teraz najcudowniej na świecie ale ważne, że w ogóle coś czułem. Szybko przywróciłem myśli do ostatnich chwil, gdy to kula eksplodowała podczas cwanego ataku papierowego gościa. Zdecydowanie był zdesperowany skoro wykonał samobójczy manewr i w sumie nie do końca rozumiałem jego poświęcenia. Czyżby te kobiety były dla nich aż tak ważne? A może chciał chronić swego kumpla oddając własne życie? Śmierć niestety raczej godna pożałowania skoro nie zebrał ze sobą żniw lecz lepiej dla mnie. W tej chwili poczułem przypływ gniewu i frustracji. Dlaczego? Bo żyłem. Powinienem się raczej cieszyć prawda? Nie było mi jednak do śmiechu. Ponownie to cud i błąd przeciwnika uratował mi życie a nie moje zdolności. Ile jeszcze razy będę musiał dziękować losowi za pomoc zamiast zaufać w pełni swoim umiejętnościom. Uderzyłem pięścią w trawę, czując przy tym jak mięśnie napinają się i powodują ból w zranionych miejscach. Wypadało to opatrzyć by nie powstały brzydkie blizny. Dostałem teraz chwilę czasu na regeneracje, dlatego też moje oczy chwilowo zgasły, ujawniając ich prawdziwy kolor. Rozejrzałem się dookoła nie widząc kompletnie nikogo. Przykre. Czyżby gość zwiał? Czy może wciąż gdzieś się na mnie czai? Raczej nie, już dawno mógłby mnie zabić gdy leżałem bezradnie na ziemi. Trzeba było mi jakiś wskazówek odnośnie gdzie mogę go poszukiwać. Postanowiłem rozejrzeć się po polu walki. Być może zwłoki mego wroga w swej papierowej formie pozostawiły coś po sobie. Wątpliwe aczkolwiek zawsze możliwe.
       Przed tym jednak dokonałem dokładnych oględzin swych ran. O dziwo żadna nie zagrażała życiu w swojej obecnej formie a sam nie miałem za bardzo czym ich opatrzyć. Spojrzałem na i tak podziurawiony już płaszcz i wykrzywiłem usta w grymas. To chyba już drugi albo trzeci rozwalony odkąd jestem w tej organizacji. No cóż, mogli zrobić je pancerne. Rozdarłem go na kawałki i wymierzonymi płachtami zawiązałem na ranach jeżeli było to możliwe. Wyglądałem teraz nieco jak ofiara wojny aczkolwiek ból nie był na tyle uporczywy aby przeszkadzać mi czymkolwiek. W ten sposób ujawniłem swój czarny t-shirt z długimi rękawkami oraz logiem klanu na plecach. Na biodrach leżały dopasowane czarne spodnie, ukrywające się wcześniej pod płaszczem. To był ten moment gdy wpadłem na mały pomysł. Rozejrzałem się dokładnie za wkazówkami przy papierowych zwłokach i jeżeli niczego nie znalazłem, postanowiłem wprowadzić mały plan. Stworzyłem klona, któremu podałem swoją broń na przechowanie a sam zaś zabrudziłem twarz krwią ze swych ran. Ułożoną naturalnie czuprynę roztrzepotałem kilkoma ruchami dłoni abym wyglądał jak poturbowany. Jeżeli gość wycofał się na stosunkowo bezpieczną odległość, nie powinien był dostrzec mojej metamorfozy i uznać mnie za kolejnego upadłego Uchiha. W tej chwili zapaliła mi się lampka i przypomniałem sobie, iż gość zapewne posiada zdolności sensoryczne skoro już wcześniej mnie zaatakował gdy z nim rozmawiałem, albo po prostu słabo kłamałem. Ciężko dobrze to robić gdy przez większość czasu nie wypowiada się zbyt wiele słów. Musiałem zastawić na niego pułapkę. Pułapkę, której sam w sobie miałem być przynętą. Zapewne uzna mnie za głupca, że próbuje go podejść raz jeszcze ale co mi tam. Tylko co jeżeli gościa w ogóle nie znajdę? Zaplanuje wszystko na ostatni guzik a i tak nigdzie się nie pojawi? Ryzyk fizyk. Pamiętam, w którą stronę dążyli, tak więc zapewne w pośpiechu ruszy ku miejscu, gdzie sprzeda kobiety. Tam też będzie bezpieczny lecz jeżeli jest cwany, powędrował w drugą stronę oczekując mojego ruchu. Zobaczymy. Kilka szybkich gestów i podmiana w... no właśnie. Tym razem nie miałem zamienić się miejscami z kłodą czy innym przedmiotem a własnym klonem. Te po zaatakowaniu zamieniają się w kruki, które niewątpliwie w jakiś sposób dezorientują bardziej niż normalny przedmiot. Tak też wykonałem kolejnego klona, który miał służyć mi jako sobowtór. Ten od razu zjawił się w koronie drzewa przy drodze, aby towarzyszyć mi swym cichym krokiem. Jeżeli faktycznie napotkam gościa a on okaże się być sensorem to uzna mnie za idiotę i nie doceni. Jeżeli jednak w ogóle nie zauważy tej pułapki to znaczy, że to on jest nieostrożnym idiotą. Ruszyłem więc powolnie i lekko kulejąc w stronę drogi aby następnie skierować się w punkt, gdzie prowadziła owa ścieżka i gdzie wcześniej kierowali się najemnicy. Liczyłem na kolejny łut szczęścia. Klon z moim mieczem wycofał się za sporą odległość aby chwilowo nie zawadzać.


Edit do chakry.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Yocharu (2015-02-04 23:06:44)

Offline

 

#154 2015-02-03 22:28:58

 Kuroi Inu

Zaginiony

8260416
Zarejestrowany: 2014-04-07
Posty: 210
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18
Multikonta: Setsuna

Re: Siedziba organizacji Yūgure

Uśmiechnąłem się tylko na wieść o planie szczura, jak już wcześniej wspomniałem jak najbardziej mi odpowiadał.
  Wstałem i na powrót związałem moje włosy wstążką, nie odzywając się przy tym ani słowem. Wreszcie gdy zarzuciłem sobie swój płaszcz na ramię postanowiłem przemówić.
- To chyba wszystko Yocharu... nie mam nic do dodania przynajmniej do czasu gdy sprawa lidera się nie rozwiąże... Tymczasem poszukam swojej komnaty- Złapałem w rękę katanę, którą to zostawiłem w pobliżu stojaka i udałem się na poszukiwanie własnej kwatery.

Mało czasu zajęło mi znalezienie idealnego lokum dla siebie. Był to szeroki, najwidoczniej dwu osobowy pokój, jednak prócz zdezelowanego łóżka nie znajdowało się tam nic więcej. Nigdy nie przepadałem za obfitym umeblowaniem i najchętniej tolerował bym tylko jakieś posłanie i regał na książki, który to według mnie był obowiązkowym elementem wystroju każdej komnaty osobistej. Jednak jego brak nie był powodem do rozpaczy, więc po szybkim rekonesansie rzuciłem swe rzeczy w kąt. 
Cała ta rozmowa o wzrastaniu w siłę była dla mnie swoistym bodźcem do działania, więc postanowiłem poszukać miejsca , które to nadawało by się na salę treningową i po krótkiej wycieczce znalazłem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

  Pewnie już sama podróż zmogła mnie strasznie, zważywszy na mój nie do końca jeszcze zadowalający stan zdrowa , popełniłem chyba wysiłkowe samobójstwo dokładając sobie do tego trening. Nie było to łatwe, jednak w jakiś sposób udało mi się dotrwać do jego końca z przewidywanym pozytywnym skutkiem.
Odetchnąłem głęboko i usiadłem pod ścianą by odpocząć.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-02-03 22:44:39)


Jam Hermes, własne skrzydła pożerając oswojon zostałem.




Karta postaci


Theme

Seiyuu

Offline

 

#155 2015-02-04 12:20:29

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Yocharu dokonał dużego czynu. Pozbył się pierwszego strażnika. Jeżeli wierzyć oczom i myślom, to pozostał tylko drugi. No i kobiety, które młodzieniec powinien uwolnić. Na razie nie był blisko do wykonania owego celu, lecz kto wie? Być może w przeciągu kilku godzin odnajdzie niewiasty i zwróci im wolność oraz dumę, która towarzyszyła ich rodzinie od tylu lat. Nie ma racji ten, kto mówi, że Uchiha to potulne i nieskore do brawury stworzenia. Oj, nie ma jej. Zazwyczaj mówili tak ludzie, którzy ginęli od ostrzy czerwonookich. I ich towarzysze, którzy cudem przeżyli, zmieniali nagle zdanie. Tak, ród z Hidari słynął ze strasznych zbrodni i potęgi, którą osiągali w przedziwny sposób. Nie można było powiedzieć, że inne rodziny miały tak wielkie konflikty wewnętrzne jak Uchiha...
     Młodzieniec obawiał się, że drugi przeciwnik wciąż go ma na oku. Że zaraz zaatakuje, albo czyha tylko na jego błąd. Z tego powodu postanowił ucharakteryzować się na bardziej zranionego, niż był w rzeczywistości. Chciał w ten sposób nabrać przeciwnika, który być może pomyśli, iż ten nie ma siły walczyć. Cóż, słuszna decyzja. Na pewno zdziwić wroga, niż dać się zaatakować z zaskoczenia. Yocharu musiał więc poświęcić kilka minut przy zwłokach papierowego ninja, aby nanieść na siebie jego krew.
     Następnym posunięciem był skomplikowany manewr obronny. Przygotowanie techniki podmiany, klonów, a także innych elementów. Wszystko miało działać perfekcyjnie. Yocharu poświęcić kolejne cenne minuty, aby opracować tak doskonałą defensywę. Trzeba mu przyznać, miał chłopina łeb do takich posunięć. Jednakże gdyby został zaatakowany podczas przygotowań, być może zostałby zaskoczony w tym samym stopniu, co jego przeciwnik miał zostać. Jednak na szczęście dla naszego bohatera, wszystko przebiegało nadzwyczaj spokojnie. Młodzieniec nie usłyszał ani jednego podejrzliwego dźwięku. Cóż, albo przeciwnik krył się bardzo dobrze, albo go tu nie było.
     Uchiha był w końcu gotowy. Teraz jego celem było wykrycie drugiego przeciwnika i kobiet. Głównie to one interesowały Yocharu. W końcu uwolnienie członów klanu powinno być priorytetem każdego czerwonookiego. Inaczej powinni zostać potępieni! Dobrze, że członek Yūgure reprezentował zdrowy punkt widzenia w tym brutalnym świecie. Nawet podczas wojny dało się natrafić na rozsądnych Uchiha.
     Yocharu był zdziwiony. Pokonywał powoli kolejne metry, a nie trafiał na nic. Dotarł prawie do miejsca prowizorycznej zasadzki, lecz nie widział dokładnie miejsca starcia grupki z krukami, które sam stworzył wcześniej. To dziwne, nic się nie działo!

Offline

 

#156 2015-02-04 23:36:37

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
      Czyżby tyle pracy na marne? Gość zniknął mi z oczu i nawet mój wyczulony zmysł słuchu, którego ostatnio podkręciłem na wyższy bieg. Ale czego ja mogłem się spodziewać? Widać, że nie był idiotą a przynajmniej nie w takim stopniu jak jego kumpel, który samobójczej misji, próbował mnie zgładzić. Nadal uważam, że jego poświęcenie było idiotyczne ale nie mnie jest to oceniać. Musiał mieć swoje powody albo bał się śmierci, której mogłem mu zadać. To dosyć ludzkie bać się nieznanego ale cóż, nadal żyłem co mogłem potwierdzić bólem dochodzącym z moich małych ale licznych ran. Plan wydawał się być dobry bo idealny raczej nie istniał, lecz przeciwnik wciąż nie wynurzał głowy ze swojej kryjówki. No właśnie, być może był już kilometry stąd i tak naprawdę pędzi większym tempem niż ja. Ale miał przecież balast w postaci kobiet, które niewątpliwe zawadzały mu i nie pozwalały rozwinąć pełnej prędkości, nawet gdyby jakimś cudem je zmanipulował. Wtedy przypomniałem sobie słowa papierowego samobójcy: "Powodzenia w szukaniu tych kurew!". Co z tego wynikało? Że musiały zostać ukryte a nie zabrane w jakieś miejsce na sprzedaż. Gość faktycznie zrobiłby więcej dla swego kumpla, gdyby umarł szybko i nie ględził za dużo, bo z drobnych słów mogłem wyciągnąć ogrom istotnych informacji, z których pewnie nawet nigdy nie zdałby sobie sprawy. Pytanie tylko, gdzie? A może... Uklęknąłem na kolanach i zwinąłem się w mały kłębek jakbym odczuł wielki ścisk w sercu. Tak naprawdę miałem w ten sposób przesłonić widok na moje dłonie, które złożyły się w jedną pieczęć. Jeżeli coś się ukrywało w ten sposób, to właśnie teraz musiało się ujawnić. Jeżeli zaś wciąż nic się nie działo to miałem problem.
       Brak jakiejkolwiek reakcji spowodował u mnie pewną konsternację. Rozejrzałem się dookoła, próbując znaleźć punkt, na którym mógłbym się w jakiś sposób oprzeć w poszukiwaniach lecz nic mi nie mówiło. Gość na pewno nie poszedł ich sprzedać w takiej sytuacji bo wiedział, że jeżeli jego kumpel zawiedzie to będę go szukał w oczywistych miejscach. Z jednej strony nie byłem na tyle zażartym fanem swego klanu by teraz pędzić przez pół świata za jakimś gościem ale z drugiej zaś, odczuwałem pewną ciekawość w tym wszystkim. Chciałem posiąść większą wiedzę i siłę by lepiej zrozumieć świat, w którym przyszło mi żyć. Ale jak mam ją posiąść gdy mój wróg zniknął? Co mam teraz zrobić? Chyba nigdy wcześniej nie czułem się tak kompletnie... hmm... może nie bezsilny ale coś na tego podobieństwo, nie widząc gdzie poszukiwać wroga. Nie byłem przecież szpiegiem. Postanowiłem wykonać ostatnią próbuję w miejscu, w którym się znajduje. Wyciągnąłem kunai, który nadal tkwił w mojej kaburze i nadal nie podnosząc się z ziemi, przyłożyłem go sobie do serca.
       - Jestem bezwartościowym ninja... nie jestem w stanie ochronić nikogo z mego klanu...
       Moje uszy nasłuchiwały najmniejszego szelestu, wszystko zmysły skupiły się na tym jednym. Miałem jednak nadzieję, że plan A z genjutsu wypalił.

Offline

 

#157 2015-02-05 11:41:38

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^
     Yocharu myślał. Jego sytuacja była dobra, chociaż tylko do pewnego momentu. Pozbył się jednego z przeciwników. Dodatkowo dowiedział się, iż niewiasty naprawdę z pochodziły z klanu Uchiha. Ta informacja nakazywała więc działać, podejmować trudne decyzje i ratować członków rodziny. W końcu Hidari straciło już mnóstwo synów i córek. Następne byłyby jedynie ciosem w plecy...
     Uchiha zachował się szlachetnie. Jednak do tej pory poniósł spore obrażenia. Mnóstwo ran ciętych, a także kilka poważniejszych, wywołane wbiciem papierowych shurikenów w ciało. Yocharu cieszył się, iż jego organizm wciąż mógł działać. Wbrew pozorom ataku nie były specjalnie poważne, jednak jeżeli dojdzie do poważnego wyczerpania ciała Uchihy, to kto wie? Być może okażą się wtedy trudniejsze do leczenia. Na razie jednak trzeba było zachować się w sposób optymistyczny. Kto zakłada, że Yocharu odniesie jakieś rany? Na pewno nie on.
     Młodzieniec wiedział, iż musi zrobić jedno. Zająć się obszukiwaniem terenów wcześniejszej zasadzki. Może przeciwnik pozostawił po sobie ślady? Jeżeli tak, to dotarcie do niego nie musiało być specjalnie trudne. Jednakże z drugiej strony człowiek nie wyglądał na idiotę. Być postanowił zabezpieczyć się jakoś na ten czas? Kto wie, prawda miała wyjść na jaw kilka minut później.
     Jednak Uchiha nie od razu zajął się szukaniem tropów. Młodzieniec wciąż wierzył w to, iż przeciwnik go obserwuje. Początkowo użył Kai, aby wyjść z GenJutsu. Technika ponownie nie przyniosła żadnego skutku, co mogło świadczyć o dwóch możliwych scenariuszach: Yocharu albo był w bardzo silnej iluzji, albo wcale jej nie było. Natomiast drugie posunięcie młodzieńca wywołało mniej więcej podobne wrażenie na otoczeniu, co wszystko przedtem. Uchiha stał jedynie i narzekał na życie. Nie działo się nic konkretnego, co mogło wpłynąć na zmianę sytuacji.
     Yocharu mógł kląć ile chciał. Sytuacja naprawdę była beznadziejna, a los wcale mu nie pomagał. Uchiha szedł do przodu. Nieświadomie zbliżył się do miejsca wcześniejszej zasadzki. Zirytowany spuścił głowę w dół. I co ujrzał? No cóż. Odwołajmy wcześniejsze słowa, los sprzyjał czerwonookiemu.
     Na ziemi widać było ślady. Jedne z nich na pewno należały do papierowca, ponieważ skierowały się one w stronę wcześniejszej kryjówki Yocharu. Natomiast inne tropy, w dużej ilości, prowadziły w zupełnie inną stronę. Czyżby strażnicy rozdzielili się, a jeden z nich zabrał dziewczyny do burdelu? Cóż, była to bardzo prawdopodobna opcja. Zważywszy na to, iż Yocharu próbował wszystkiego, a przeciwnik nawet się nie odezwał.
     Czyli najrozsądniejszym scenariuszem było gnanie na łeb, na szyję za śladami grupki. Być może Uchiha dogoni dziewczyny, zanim zostanę sprzedane w niewolę...

Offline

 

#158 2015-02-09 23:06:46

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
      Chyba zbyt przeceniałem inteligencję swojego przeciwnika i kierowany swoją ostrożnością i sposobami w jaki ja bym najpewniej zastawił pułapkę, nie wziąłem pod lupę tych najprostszych opcji. Wróg zostawił ślady, które powinienem był sprawdzić w pierwszej kolejności zamiast bawić się teatrzyk wbrew mojego charakterowi. Poczułem zażenowanie swoich zachowaniem na rzecz zwycięstwa lecz cieszyłem się, iż nikt tego nie zauważył ponieważ bez względu na to czy były to mały chłopiec, dziewczynka czy ktokolwiek inny, mógłby nazwać ten moment i widok swoim ostatnim. Biła ode mnie zbyt wielka duma, która swoją drogą mogła być dla mnie w przyszłości bardzo "kosztowna", bym pozwolił sobie na taką kompromitację. Nigdy więcej nie zrobię czegoś tak debilnego jak udawanie swojej słabości a przynajmniej nie w ten sposób.
       W tym wszystkim zrozumiałem jedno: Musze biec. Na szczęście w całe sytuacji wykryłem ogromnego wręcz plusa. Jeżeli mój przeciwnik faktycznie od razu uciekł z kobietami to nie zna moich możliwości. Fakt, faktem zna a właściwie znał siłę swego martwego już towarzysza a oznaka mojego przybycia będzie wręcz biła w oczy z informacją, że go zabiłem - walki na takim poziomie nie kończą się już inaczej, albo jeden albo drugi. Zdałem sobie również sprawę, że mój wygląd, który to dopasowałem pod pułapkę jest nadal przydatny. Im gorzej wyglądam, tym wróg będzie myślał, że jestem osłabiony oraz, iż moje zwycięstwo było cudem. W sumie tak było. Głupi samobójca oddający swój żywot za hajs zdobyty przez jego kumpla za trzy kobiety a właściwie jeszcze nie zdobyty; taką przynajmniej miałem nadzieję. Nie było czasu do stracenia. Z planu nie zrezygnowałem a więc klony wcześniej stworzone, poruszały się w ukryciu aby wspierać mnie w razie gdybym jednak wpadł w zasadzkę. Sam zaś spiąłem wszystkie mięśnie by ruszyć w kierunku tropu, biegnąc ile fabryka dała i godziny treningu. Jeżeli po drodze ujrzę gościa, będę musiał zwolnić - o ile go w ogóle dogonię.

Offline

 

#159 2015-02-11 07:41:06

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Siedziba organizacji Yūgure

^^

     Uchiha się zastanawiał. Trapiło go wiele czynników. Przede wszystkim, brak ataku ze strony przeciwnika. Dodatkowo to, iż czas działał na jego niekorzyść. Coś więcej? Tak, może jakiś poczucie winy, które powinno pojawić się w jego sumieniu. W końcu był teraz odpowiedzialny za trójkę dziewczyn. Ona tymczasem mogły już zostać zatrudnione jako pracownice najbliższego domu publicznego. A taki los nie przystoi ninja, szczególnie członkom klanu Uchiha.
     Yocharu wiedział, że jego klan nie należy do przeciwnych. Czerwonoocy byli dumni, czasami nawet za bardzo dumni. Pałali żądzą pomszczenia wszystkich rodzinnych spraw. A jeżeli takowe były już załatwione, to i tak pojawiały się problemy. Uchiha dotknęło wiele klęsk. Ostatnia to spektakularne podbicie wioski klanu przez wojska Błyskawicy. Lord Feudalny wiedział, że może pozwolić sobie na coś takiego. Na straty w ludziach i w skarbcu. Jednakże uzyskany przez niego efekt mógł uradować go niesamowicie. Bo oto klan Uchiha, niegdyś tak dumny i pewny swoich poczynań, rozpierzchnął się po świecie. Wioska była zajęta, spora część armii zabita. Niektórzy zostali w mieści, wielu z ninja uciekło. Jednakże czy klan odzyska swoją pozycję kiedykolwiek? Cóż, pozostaje mieć taką nadzieję.
     Młodzieniec odnalazł ślady. W miejscu najmniej przez siebie oczekiwanym, ale zrobił to. Na jego twarzy pojawił się grymas. Wiedział już dlaczego nikogo tutaj nie ma. Pojął, że próżne zaczepki i poniżenie się nic nie dadzą. Uchiha mógł tylko zaciskać zęby i wziąć się w garść. Trzeba było ruszyć. Do przodu. Dorwać owego sprawcę. Inaczej wszystko może potoczyć się inaczej. Yocharu jest w stanie odzyskać dziewczyny. Jednakże czy wygra walkę z drugim strażnikiem? Nikt tego nie wie. A szczególnie młody Uchiha.
     Młodzieniec popełnił kilka błędów w swoim rozumowaniu. Przede wszystkim źle oceniał poprzedniego przeciwnika. Sądził, iż ten popełnił samobójstwo bez powodu. Cóż, Uchiha najwidoczniej zapomniał o kuli ognia, którą posłał w jego kierunku, i która po prostu by go zabiła. Papierowy ninja wolał więc adwersarza, zamiast ginąć samemu. A to że mu się nie udało, nie do końca dawało prawo, aby Yocharu uważał go za idiotę. W każdym razie, człowiek ten mógł dać obraz, na jakim poziomie siły stał następny przeciwnik.
     Uchiha jednakże wykorzystał swój wcześniejszy kamuflaż do obecnych celów. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, iż przeciwnik będzie uważać, że jest wykończony. Dzięki temu młodzieniec miał szansę na wyrównanie pojedynku. Ba, kto powiedział, że ten przeciwnik stoi na tym samym poziomie, co wcześniejszy? Może jest zdecydowanie słabszy? Nikt tego nie wie, a już na pewno nie czerwonooki.
     Czas płynął szybciej niż deszcz po krzywym dachu. Młodzieniec biegł. Jak długo? Sam stracił rachubę. Był zmęczony. Wszystkim. Walką, pościgiem, poczuciem obowiązku, dumą, złością, obrażeniami. Yocharu znosił swój stan. Pytanie tylko, na jak długo? Czy młodzieniec zdzierży to wszystko? A może w końcu padnie na glebę, zaskoczony brakiem siły. Uchiha miał tylko jeden powód do radości. Wyglądał gorzej niż się czuł. A przeciwnik o tym nie wiedział.
     Las, który znajdował się po obu stronach drogi, używanej przez Yocharu, był bardzo gesty. A młodzieniec biegł. I dostrzegł w końcu cztery sylwetki, poruszające się truchtem. Uśmiechnął się. A następnie musiał podjąć decyzję, co dalej. Przecież musiał jakoś zareagować...

Offline

 

#160 2015-02-12 01:45:29

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Siedziba organizacji Yūgure

~
       Szybciej, szybciej! Muszę dogonić tą zgraje póki mam jeszcze siły i szansę na to. Po co ja się w to w ogóle wpakowałem? Od kiedy tak bardzo interesuje mnie los innych Uchiha? Co strzeliło mi do łba by ryzykować życie dla tych trzech dziewczyn? Załóżmy że je uratuje i co? Od tego momentu będę odpowiedzialny za ich życie co równa się dodatkowemu życiowemu balastowi. Przecież nie będę miały dokąd iść! A może? A może zostały porwane z jakiegoś konkretnego miejsca a ich towarzysze, w których płynie ta sama krew co moja, nie wiedzą po prostu gdzie ich szukać? Pytań było wiele, ale dotyczyły rzeczy, nad którymi nie powinienem się jeszcze zastanawiać bowiem, jeżeli przegram z drugim jegomościem to problem sam się rozwiążę, tyle że znacznie gorzej dla mnie. Niewątpliwie czekało mnie starcie z silnym wojownikiem, więc będę musiał uważać znacznie bardziej, niż robiłem to wcześniej. Oby byli niedaleko.
       Czyżby mi się udało? Widziałem cztery postury ale ich tempo było zaskakująco powolne, chociaż mogło to mieć pewne uzasadnienie. Musiałem podejść nieco bliżej, by upewnić się że trafiłem na prawidłową zgraję a drzewa przez które przyszło mi biec, pomagały i zarówno utrudniały sytuację. Jeżeli trafiłem na tych, których goniłem, bez wahania przystąpiłem do planu zbudowanego w biegu. Postanowiłem wyrzucić kunai, lecz nie tak by trafić kogokolwiek, lecz by wróg ujrzał mnie i zareagował pierwszy. Problem był taki, że w tym lesie mogło to nie dojść do skutku a jeżeli rzut nie był kompletnie celny to po prostu wykrzyknąłem w jego kierunku "Ey!".
Trudno było powiedzieć kto ma przewagę. On miał zakładników, więc atak masowego rażenia nie będzie mi tu w stanie pomóc. Ja za to miałem wciąż przygotowane klony a mój wygląd wskazywał na ogromne zmęczenie co także ukazałem opierając się o drzewo, jeżeli ten spojrzał na mnie.
        Jeżeli zaś to nie była ta czwórka, której poszukuję, to po prostu postanowiłem biec dalej, chociaż taki przypadek jest dosyć wątpliwy zwłaszcza w gęstym lesie.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.gamebox.pun.pl www.kl6a.pun.pl www.se-k800i.pun.pl www.zootycoon.pun.pl www.ls11-mody.pun.pl