Ogłoszenie

#41 2013-08-10 15:03:18

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1575

Re: Tereny starego Kakan

Post #16
   Zastosowana bariera była nie tyle mniej egoistycznym wyjściem, niż schowanie się pod ziemię, co z pewnością po prostu - lepszym. Nie dość, że ocaliłeś te dwa oszołomione trochę żywoty, to jeszcze byłeś w stanie niemalże natychmiastowo wyprowadzić kolejny atak. Choć może niezbyt mądrym posunięciem było rzucenie się na tą dwójkę jedynie z kunai'em, już za chwilę miało się okazać, iż niebiosa nad tobą czuwały.
   Kiedy rzuciłeś komendę, serca towarzyszy zapałały żywym ogniem. Nie zważając na strach, rzuciły się do walki, ruszając za tobą. Może nie miały ze sobą żadnej broni, jak choćby kunai, ale zawsze miały jeszcze sprawne dłonie, które mogłyby jeszcze wyrządzić wiele szkód dwóm zbójcom. Jednak stało się coś zgoła innego.
   Narazumono widząc, iż przystąpiłeś do ofensywy, również nie zamierzał próżnować. Choć twoje poprzednie jutsu sięgnęło także i jego, ten przewrócił się tylko i od razu wstał. Mitei zdążył uskoczyć przed jego działaniem, wycofując się nieznacznie. Wódz ruszył w twoim kierunku, nie bacząc na waszą przewagę liczebną, ani nawet na to, czy otrzyma wsparcie z tyłu. Widocznie był już tak wściekły, że nie mógł sobie pozwolić na porażkę.
   Gdy znajdowałeś się jakieś 10 metrów od niego, rzucił w ciebie kunai, który dzierżył w dłoni, trafiając w prawy bark, co spowodowało wypuszczenie przez ciebie broni. Wtedy też mogłeś zauważyć, jak Mitei szybko składa odpowiednie pieczęci. Nie minęła sekunda, kiedy tuż przed tobą pojawiła się jedna ze ścian, które utworzyły swoistą klatkę, zamykając w niej wodza. Doton: Ganban Kyuu
   Dało się słyszeć wściekły ryk z wewnątrz kopuły. Mitei, bracie! Co ty wyprawiasz! Miałeś mi pomagać, nie przeszkadzać!
   -Od dziś nie będę ci pomagał w krzywdzeniu innych. Już nikt ci w tym nigdy nie pomoże. Ani ty nigdy tego nie zrobisz... - i wtedy ciszę przeciął krzyk tak donośny, że słyszeli go chyba wszyscy mieszkańcy kontynentu.
   Mitei podszedł do was spokojnym krokiem, minął i wziąwszy Kyofu na ręce, rzekł: Przepraszam cię, przyjacielu. NIe zasługiwałeś na to, co cię spotkało... - po czym zwróciwszy się do was, kontynuował: Udam się z wami do wioski, tam sam postawię się przed lordem feudalnym. Możecie mnie związać, jeśli będziecie się czuć bezpieczniejsi. Sam jednak wiem, że za swoje uczynki powinienem ponieść karę.
   Na koniec wskazał podbródkiem na schronienie, pod którym niegdyś spali. Mogłeś tam znaleźć pewien zwój. Skinął głową na znak, że powinieneś go wziąć, po czym spuścił głowę, pogrążając się w rozpaczy nad tym, co uczynił.

Koniec sesji Dzięki!

Offline

 

#42 2013-08-10 16:39:38

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kakan

Stanąłem oniemiały na widok tych zdarzeń, nie przypuszczałem, że los może tak nam sprzyjać. Byłem wyraźnie skonfundowany, kiedy jeden ze zbójców przeciwstawił się drugiemu, tak zwyczajnie miażdżąc go jednym ze swoich jutsu.
    Jedynym, co robiłem, było patrzenie. Przypatrywałem się mowie pokutnej Mitei'ego, do tej pory nie odzywającego się zbyt wiele. Przeprosił on za swoje niecne występki i obiecał poddanie się karze. Wiedziałem, że jego sumienie już wystarczająco mu doskwiera, postanowiłem zatem go nie wiązać. Poza tym trzymał on na rękach mojego poległego kompana. Wskazał mi on także pewną rzecz ukrytą przy skalnym posłaniu.
    Poszedłem zobaczyć, co takiego ukryli zbójcy- był to wielki zwój, który przewiązałem wokół torsu w taki sposób, że spoczął on na moich plecach. Nie wiedziałem, co należało z nim zrobić, gdyż do tej pory nigdy nie używałem zwojów. Uznałem zatem, że najlepiej będzie zanieść go do lidera klanu.
    -Zaprowadź te dzieci do wioski i opowiedz o wszystkim, co się zdarzyło. Myślę, że mieszkańcom należą się wyjaśnienia. Ja tymczasem udaję się do swojego domu. Mam nadzieję, że Lord Feudalny będzie wiedział, co z tobą zrobić.
    Następnie przykucnąłem przy dwójce dzieci, z którą tak bardzo się zżyłem, mimo że znaliśmy się tak niedługo.
    -Egao, Kenkyo- trzymajcie się, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
    Patrzyłem długo, jak odchodzą. Chcąc zapomnieć o tych okropnych wydarzeniach, zatraciłem się w treningu.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_________________________

Akcept by Katsuro

    Moje prawe ramię bolało, ja sam byłem wyczerpany po treningu. Rozejrzałem się dookoła- łatwo zauważalne zgliszcza i nienaturalne wzniesienie dawało znać o rozegranej tu przed kilkoma godzinami bitwie. Rozdrapało też pewną ranę- śmierć Kyofu. Wyrzucałem sobie, że gdybym był silniejszy, jego śmierć nie miałaby miejsca. Dręczony tą myślą ruszyłem ku rodzinnym stronom- Baigai, po drodze regenerując część utraconej w walce chakry.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

    [z/t -> Baigai » Klan Kiyoshi » Budynek lidera klanu]

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2013-08-10 17:23:43)

Offline

 

#43 2014-05-14 23:02:32

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Tereny starego Kakan

    Wziąłem głęboki oddech, zachwycając się tutejszym powietrzem. Tak, to było to, za co kochałem Kraj Ziemi - ten zapach dla wielu ludzi całkowicie niezauważalny, dla mnie kojarzący się z rodzinnymi stronami. Nie mógłbym pomylić go z żadnym innym. Doceniłem również panującą tu pustkę, w porównaniu do zatłoczonego miasta Ame było tutaj jak w azylu - cisza i spokój.
    Wiedziałem, że nie zawsze jest tutaj tak pięknie, bacząc na wydarzenia, w których ostatnimi czasy przyszło mi tutaj brać udział. Skały te widziały więcej, niż powinny. Przelano tutaj krew niewinnego dziecka, mimo że ślady po niej zostały już całkowicie zmyte przez deszcze, które od tamtej pory przetoczyły się przez tę krainę.
    Z jednej strony bliskość domu napawała mnie wielkim entuzjazmem i skłaniała mnie do zwiększenia jeszcze tempa. Z drugiej zaś chciałem przez chwilę rozkoszować się tą ciszą i spokojem, oddać hołd pamięci Kyofu.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_________________________

Akcept by Katsuro

    Odpocząwszy chwilę w ciszy, wstałem na nogi. Zachowując młodego bohatera w pamięci, mówiłem mu, że może odejść w spokoju, że jego śmierć została już dawno pomszczona. Nie byłem pewien, czy mnie słyszał, ale tak naprawdę to nie dbałem o to. Chciałem jedynie uspokoić samego siebie, przekonać, że zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby uszanować jego śmierć, mimo że nie udało mi się go ocalić.

    [z/t » Baigai » Klan Kiyoshi » Budynek lidera klanu]

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2014-05-15 03:20:59)

Offline

 

#44 2016-01-16 01:15:06

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 470
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23

Re: Tereny starego Kakan

Kuropatwa kończyła dopiekać się nad ogniskiem, gdy Koharō skończył trening. Chłopak złapał ją dwie godziny wcześniej, po tym, jak oślepiony Raiton Raikouchoo ptak niemal zabił się sam, wpadając na skałę z impetem. Białowłosy ninja oprawił go szybko i rozpalił ognisko a w oczekiwaniu na posiłek rozpoczął ostatnią fazę treningu manipulacji chakrą. Teraz właśnie nauka dobiegła końca. Dobrze się składało, bo przy zapachu, jaki wypełnił niewielki wąwozik, jaki Koharō obrał sobie za dzisiejsze schronienie, i tak nie skupiłby się już na dalszej pracy. Co więcej, wszystko wskazywało na to, że podszedł do pogłębienia swojej kontroli nad chakrą jak prawdziwy profesjonalista mimo, że jego metody były wytworem czystej intuicji, a nawet z lekka niezdrowej skłonności do eksperymentów. Wrócił jeszcze na chwilę w głowie do wszystkiego, co dziś przyswoił.

~~~~~~

Trening Manipulacji chakrą - cz.3

Po skupieniu myśli, wyrzutek przywołał w myśli obraz tego, co w głowie wciąż nazywał Bobkiem. Przyjęło się, podobnie jak sam Bobek. Niczym książka, przerwana w połowie pisania, tak i ukształtowany z Nensuikai humanoid był w tym samym miejscu, gdzie Koharō go zostawił - nie musiał od nowa rozpoczynać formowania, wystarczyło przywołać Bobka w myślach takim, jakim był ostatnio. Nensuikai natychmiast chętnie stworzyło na jego dłoniach znaną już postać. Spoglądając na nieco tylko odbiegającą od oryginału swoją podobiznę, białowłosy ninja nie mógł nie pogratulować sobie postępów. Bobek przebył daleką drogę od czasów krzyżówki mędrca i warzywa bulwiastego. Chłopak wiedział jednak, że ta łatwość wynika właśnie ze znajomości kształtu, jeśli miał więc osiągnąć moc manipulacji kształtami swoich tworów na zawołanie, czekało go jeszcze trochę praktyki. Zmusił więc "ciecz" w swoich dłoniach do wędrowania między kształtem niego samego, kuli, sześcianu, potem znów zamieniła się w Koharō 2.0. Zauważył, że manipulacja formą weszła mu już w krew, im dłużej to robił, tym szybciej i chętniej plastyczna masa między jego dłońmi reagowała na jego myśli. Uznał, że w tej materii osiągnął tryumf, kiedy w ciągu czterech sekund przekształcił Bobka w Heiko, osobę dobrze znaną, ale do tego momentu podróży zupełnie nie przywoływaną w myślach. A mimo to udało się.
Wyrzutek usiadł skrzyżnie i odetchnął głęboko. Pozostawało jeszcze coś. Zamaszystym ruchem ułożył Nensuikai w formę, jaką pierwotnie technika miała mieć - tarczę. W miarę płynnie "rozwałkował" ją do niemal pełnej elipsoidy ale, podobnie jak kilka dni wcześniej, napotkał opór tuż przy jej zamknięciu.
<pop>
Niepełna bańka pękła i prawie rozpadła się, Koharō jednak z uporem poskładał ją do kupy. Było to nie byle co swoją drogą, ale nie taki był jego cel. Wiedział, co musi zrobić, by dopiąć swego, by elipsoida zamknęła się wokół niego.
"Woda. Jesteś wodą." - przypomniał Nensuikai. Zamknął na chwilę oczy, wyobraził sobie taflę jeziora z Kokkai. To jak marszczy się przy wietrze, jak niemal rozdziera się na dwoje, jeśli do niej wskoczyć... a jednak zawsze pozostaje, elastyczna do granic możliwości. Koharō westchnął mimowolnie. To nie woda była za mało elastyczna a jego umysł. Do teraz.
Otworzył oczy, lecz w pierwszej chwili nie wiedział za bardzo, co widzi. Zrazu myślał, że rozkojarzył się i Nensuikai po prostu rozpadło się znów, bo wydawało mu się, że go nie widzi. Ale było tam. Wokół niego, w idealnej elipsoidzie. Zauważał ją tylko przy ruchu ciała, kiedy na powierzchni tworzyły się niewielkie zmarszczki. Kiedy ustawał w ruchu, również "bańka" wokół niego zamierała w spokoju, jaki gości na tafli jeziora w idealnie bezwietrzny dzień. Udało się. Nie dlatego, że zmusił wodę Nensuikai do zamknięcia się wokół niego. Dlatego, że pozwolił jej na powrót być wodą...
Białowłosy ninja podziwiał chwilę swoje dzieło z jego wnętrza. Elipsoidalna bańka była pusta w środku, a kiedy wyciągał rękę, przechodziła przez nią płynnie. Gdy wycofywał rękę, bańka zamykała się za nią natychmiast, tak jak zamyka się powierzchnia cieczy, kiedy wyciągnie się z niej cokolwiek. W tej formie nie stanowiła co prawda absolutnie żadnej ochrony (chyba, że przed deszczem), ale dowiodła Koharō, że opanował manipulację chakrą. Wprawiła go też w zadumę, ponieważ im dłużej obserwował ów klosz, tym bardziej miał wrażenie, że może być to wstęp do jakiejś nowej techniki. Obiecał sobie, że wróci do tej myśli... po kolacji.
_____________________

Akcept by Katsuro

~~~~~~

Spakowawszy się do drogi, Koharō dogasił ognisko i zamyślił na chwilę. Droga stąd do Shisou była już prosta jak struna, przebiegała jednak po linii granicznej między Ame no Kuni i Tetsu no Kuni. Chłopakowi śpieszno było do miejsca przeznaczenia, zdecydował się więc taką właśnie obrać drogę. Nie wspinać się na nieprzystępną wyżynę Kraju Żelaza, ani nie schodzić do upstrzonego małymi jeziorkami oraz jednym wielgachnym jeziorem Kraju Deszczu, ale wędrować po około kilometrowym pasie ziemi niczyjej, oddzielającym oba regiony.
Nim dotarł do Shisou, został oczywiście 4 razy zatrzymany przez ninja z Ame oraz 2 razy przez samurajów z Twierdzy, patrolujących czasem wspólnie, czasem osobno, ów teren. Nie został jednak zatrzymany, bo ani nie stanowił zagrożenia, ani nie figurował na liście zbiegów a jego papiery były autentyczne. Nim się więc obejrzał... dotarł do Kraju Ognia.

[z/t-> Budynki mieszkalne (Shisou)]

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2016-01-18 14:28:42)


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#45 2016-08-15 16:35:30

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#7


      W końcu udało się przekroczyć granicę. Yoshi zasiadł na dachu jednego z wozów, ponieważ przebywanie w pozycji stojącej przez tyle czasu nie należy do najwygodniejszych. Cały czas był czujny, jedną dłoń miał na mieczu, by w razie niespodziewanego ataku wykonać ruch. Nie zapowiadało się jednak, żeby w najbliższym czasie miało stać się coś złego. Wręcz przeciwnie, podróż przebiegała bardzo łagodnie.

     Dla nas to chleb powszedni, prawie całe życie jesteśmy w podróży. - odrzekł furman wozu, na którym siedział Wyrzutek. Od razu po tym zamilkł, jakby nie był skory do rozmowy, co jest dość niespotykane u ludzi pracujących w tym zawodzie.

      Bezkresne tereny starego Kakan nie zachwycały krajobrazem, wszędzie znajdowały się bardzo podobne do siebie elementy. Praktycznie nie dało się odróżnić od siebie dwóch różnych miejsc. Całe szczęście, konwój jechał po drodze, dlatego nie groziło im zgubienie się.

      Nagle jeden z ludzi jadących na koniu przed wozami zwolnił, aby zrównać się z Wyrzutkiem. Konie są spragnione, powinniśmy zatrzymać się przy jakimś wodopoju. - Powiedział, jakby prosił Yoshiego o przyzwolenie. W końcu, on tutaj dba o bezpieczeństwo, więc powinien wypowiedzieć się w tej sprawie. Co więcej, na pierwszy rzut oka nie było widać żadnego źródła w okolicy.

Offline

 

#46 2016-08-15 16:50:49

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan

      Kakan, to strasznie opustoszałe miejsce. Jeżeli sądzisz, że na tych ziemiach znajdziesz wodopój, to niestety muszę Cię rozczarować. Jedyne, czym możesz napełnić buzie, to uschnięta trawa. I to także, przy dobrym obrocie spraw.
     Odpowiedziałem mężczyźnie na koniu, zeskakując z dachu. Jednym, prostym ruchem dłoni nakazałem się zatrzymać. Cóż, miejsce nie było zbyt odpowiednie do robienia postojów, dlatego też zadbałem, by konie spoczęły w cieniu. Reszta także mogła rozprostować nogi. Dałem im przerwę dwudziestominutową. W tym samym czasie udałem się do jednego woźnicy. Oczywiście, w towarzystwie tego samego jegomościa, który zapragnął postoju.
      Musimy korzystać z zapasu wody, który otrzymaliście od swojego przełożonego. Dopóki nie wydostaniemy się z tego miejsca, możecie czerpać tyle wody, ile pragniecie. Jak tylko dotrzemy na bogatsze we florę ziemie, nabierzemy zapasów. Na ten czas, nie ma sensu obciążać organizmu. - Kiwnąłem głową w ich kierunku. Gdy tylko byliśmy gotowi, mogliśmy ruszać dalej. Miałem tylko nadzieję, że zapas wody nie skończy się nim dotrzemy do granicy. Byłoby ciężko samemu ciągnąć trzy powozy z kilkunastoma facetami na barkach.

Offline

 

#47 2016-08-15 22:31:09

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#8

      Yoshi wziął sprawy w swoje ręce. Wyjaśnił ekipie, że na tych terenach próżno szukać wodopoju oraz, żeby używali swoich zapasów, które później najzwyczajniej uzupełnią. Nie ma sensu ich oszczędzać, kiedy znajdują się na tak surowym terenie, gdzie nawet najtwardsze gatunki roślin mają problemy z przeżyciem.

      Konwój ustał, mężczyźni wstali, żeby rozprostować nogi. Dali też chwilę odpoczynku koniom, które już od długiego czasu ciągną wozy. Zwierzęta zostały napojone i zaprowadzone w cień, gdzie będą mogły chociaż trochę zregenerować siły.

      Mężczyźni również wykorzystali ten czas, żeby co nieco zjeść, ale przede wszystkim zajęli się rozmową. Nie było to nic wielkiego, najzwyklejsze, przyziemne tematy. Ustali w kółku, blisko siebie za jedną ze skał, tak żeby ta zakryła ich swoim cieniem, kiedy stało się coś nieoczekiwanego.

      Nagle, dokoła mężczyzn pojawiła się ściana z ognia, która uniemożliwiła im ucieczkę z miejsca. Chcieli schronić się w chłodzie, zamiast tego będzie im jeszcze cieplej. Chwilę później, pojawiła się postać, która owej techniki użyła. Yoshi od razu zauważył kobietę o długich, kręconych, brązowych włosach, odzianej we fioletowy kombinezon, spięty czarnym pasem ze złotą sprzączką.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 10 (2016-08-15 22:32:01)

Offline

 

#48 2016-08-15 22:43:28

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan

      Wiedziałem.
     Szepnąłem pod nosem, kręcąc głową. Jak zawsze, nic nie może iść po dobrej myśli. Kwestia zaatakowania nas, to była jedynie kwestia czasu. Zerknąłem jak ogromna ściana ognia, okrywa mężczyzn znajdujących się przy skale. Na moje nieszczęście, nie posiadałem technik żywiołowych, dlatego też nie mogłem ich ocalić. A przynajmniej nie teraz. Zerknąłem więc na osobę, która tą wysoko poziomową techniką, potrafi się posługiwać. A była to kobieta. Wysoka, z długimi, kręconymi, brązowymi włosami. Jej ciało zdobił specjalny, fioletowy kombinezon, przepasany i ozdobiony złotą sprzączką.
      Dobrze więc...
     Wzruszyłem ramionami, chwytając za kimono. Momentalnie podwinąłem rękawy i nogawki, spod których wynurzyły się masywne, metalowe ciężarki. Dwie pary metalu, który do tej pory ogromnie zmniejszały moją prędkość, siłę i reakcję. A jako, że nie miałem zamiaru się bawić, wolałem pozbyć się ich już na samym początku. Cóż, element zaskoczenia mógł nie wypalić, aczkolwiek nie na nim mi zależało.
     Metal gruchnął o ziemię, powodując dość donośny dźwięk. Przy czerwonym pasie, pochwyciłem krótkie ostrze.
      Kim jesteś i czego chcesz? - Walnąłem rutynowym, typowym pytaniem. Właściwie, od niechcenia.

Offline

 

#49 2016-08-16 01:11:00

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#9


      Mężczyźni zostali okrążeni ogniem, jednak w środku, miedzy płomieniami, nic im nie groziło. Można powiedzieć, że przeciwnik chciał jedynie ich zamknąć, a nie zabić. Na jakiś czas zostali uziemieni, pozostało im oglądać poczynania Wyrzutka, który ma teraz pełne ręce roboty, w związku z pojawieniem się niedogodności.

      Yoshi nie próżnował, chciał od razu iść na całość, więc pozbył się obciążenia ze swoich kończyn. Takie ciężarki to bardzo dobra forma treningu, po ich zdjęciu czuje się ulgę, zyskuje się wiele siły i szybkości. Wyrzutek rzucił je gdzieś obok. Co więcej, szybko został zauważony przez kobietę, która zaatakowała konwój, jednak chwilę wstrzymała się z atakiem.

      Popatrzyła na Yoshiego, nie miała pojęcia o jego sile, dlatego też wstępnie wolała zbytnio nie ryzykować. Znajdowała się w odległości około 25 metrów od Wyrzutka, w pewnym momencie postanowiła rzucić w przeciwnika kule ognia, a dokładniej dziesięć takich (siła jutsu 150, szybkość jutsu 105). Czyżby oceniła czarnowłosego tak nisko, że specjalnie użyła słabej techniki? A może to tylko odwrócenie uwagi?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#50 2016-08-16 17:12:24

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan

     Nie odpowiedziała, ukazując brak kultury osobistej. Dodatkowo, postanowiła zaatakować. Kopnąłem więc ciężarki pod najbliższe drzewo, by móc je po walce odebrać. Przeskakiwałem z jednej nogi, na drugą, gdy składała pieczęcie. Aktywowała technikę, której skutkiem było dziesięć, ognistych pocisków. Gdy nadlatywały, me ciało pokryły czarne plamki, nieco zwiększając możliwości bojowe. Niestety, uniki wydawały się dość słabe (Reakcje: 250). Przeskoczyłem nad kulami, lądując kilka metrów dalej, bliżej przeciwnika.
      Dobra, teraz moja kolej.
     Nachyliłem ciało, biorąc rozbieg. Oderwanie stóp od ziemi, poderwało liście i kurz ku górze. Gdy zaś poruszałem się, me ciało zostawiało ślad. Jedynie sprawne oko, było w stanie mnie dostrzec. A przynajmniej miałem takie wrażenie. W ułamku sekundy, z ostrzem w prawej dłoni, znalazłem się przy dziewczynie (Szybkość: 420). Jednym, prostym kopnięciem wyrzuciłem jej ciało ku górze. Siła natomiast była tak ogromna, że z łatwością łamała kości (Siła: 480).
     Leć.
     Poderwanemu ciału towarzyszył specyficzny huk, a także chłodny powiew. Me kimono zafalowało. A to dlatego, że gdy oponent uniósł się siedem metrów nad trawą, pojawiłem się tuż przy nim. I nie zaprzestając kombinacji, użyłem tej samej mocy, by wybić sylwetkę ponownie, tym razem w dół, niczym piłkę. Gdy zaś ciało gruchnęło o ziemię, opadłem na nie, z wysuniętym ostrzem, tak, by trafiło prosto w serce. Czarne włosy opadły wzdłuż ramion.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#51 2016-08-16 17:33:52

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#10


      Yoshi zmyślnie uniknął lecących w jego stronę ognistych pocisków. Nie było zaskoczeniem, że robi to z taką prostotą. W końcu, użyta przez przeciwnika technika nie należała do najsilniejszych. Wręcz przeciwnie, ninja z klanu Uchiha opanowują te jutsu zwykle przed czternastym rokiem życia. Wyrzutek to nie pierwsze lepsze dziecko, ale weteran wojny, niewątpliwie jeden z najsilniejszych na świecie.

      Ogniste kule chybiły, a Yoshi w międzyczasie rzucił swoje ciężarki kawałek dalej, żeby ich nie zgubić. Zaraz potem zaczął biec w kierunku wrogiej persony, kiedy ta najzwyczajniej weszła w jedną ze skał, unikając tym samym potencjalnego uniku. Ciekawa umiejętność, bardzo przydatna na przeciwnika, który swoją potęgę opiera głównie na atakach fizycznych.

      Wyrzutek ustał w miejscu, patrząc jak jego oponent znika. Co zamierza zrobić? Na pewno nie ma czasu na odpoczynek, bo zza skał wyszła druga osoba, prawdopodobnie współpracująca z kobietą o nietypowych umiejętnościach. Mężczyzna miał w rękach miecz podobny do tasaka, od razu ruszył na Yoshiego i wykonał cięcie, celując prosto w klatkę piersiową czarnowłosego (szybkość 270, siła 190)



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#52 2016-08-16 18:04:24

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan

      Zniknęła.
     Rzuciłem na wiatr, sam do siebie. Odpowiednio wykorzystała sytuację, by wtopić ciało w skały. Cóż, mistrzowie walki wręcz mają to do siebie, że nie cierpią, jak przeciwnik używa podstępnych technik. Nim jednak ruszyłem w kierunku mężczyzn z pomocą, zza skał wyskoczyła kolejna persona. Tym razem mężczyzna, o z ogromnym tasakiem w łapach.
      Hayai!
     Tym razem słowo wypowiedziałem o wiele szybciej, wytrzeszczając oczy. Me ciało pokryły błękitne, jaskrawe błyskawice. W ostatnim momencie uniosłem ostrze, by sparować atak (Reakcje: 280). Ma ręka zadrżała. Koleś był na tyle mocny, by wywołać u mnie chwilowe przerażenie. Uczułem, jak serce podskoczyło do gardła. Towarzyszył temu typowy skok adrenaliny. Dawno nie spotkałem osoby, która poruszałaby się szybkością porównywalną do mojej.
      To rozumiem.
      Wcisnąłem nogę w podłoże, używając pełnej siły, by odepchnąć jego ostrze. Tuż po tym zakręciłem się w miejscu, by z obrotu wykonać cięcie, celując prosto w jego tasak (Siła: 270). Z każdym ruchem zmuszałem go do odsuwania się w tył. Nie celowałem w ciało, a w broń - jak to przeważnie w anime wygląda (Szybkość: 330). Z niewielkim uśmieszkiem na ustach sprawdzałem, jak długo będzie w stanie opierać się atakom. Po trzech uderzeniach, drugą ręką dobyłem drugiej, dłuższej katany. Kręcąc się rytmicznie, uderzałem raz jedną, raz drugą.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#53 2016-08-17 00:58:49

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#11


      Yoshi ruszył w kierunku kobiety, która zaatakowała konwój chroniony przez Wyrzutka. Pędził z bardzo dużą prędkością i zapewne cios, który wymierzyłby w rywalkę prawdopodobnie również byłby bardzo potężny. Nie miał jednak okazji pokazać swojej siły, bowiem kobieta ukryła się wśród skał. Mówiąc dokładniej, weszła w jedną z nich, znikając całkowicie z pola widzenia. Zobaczyła, że jej wróg to nie pierwszy lepszy żółtodziób, a teraz, w ukryciu, może obmyślić taktykę. Nie wie ona wiele na temat Yoshiego, jednak zdążyła wywnioskować, że preferuje walkę na bliski dystans.

      Pojawił się drugi przeciwnik, który najwyraźniej nie należał do słabeuszy. Ruszył od razu do ataku, chciał wykonać cięcie w klatkę Wyrzutka, jednak ten, aktywując technikę znacznie zwiększającą jego możliwości bojowe, był w stanie dobyć katanę z pochwy i zablokować nadchodzący cios. Odepchnął gigantyczny tasak, po czym obrócił się na pięcie, żeby po wykonanym obrocie zaatakować, celując prosto w broń przeciwnika. Ataki dosięgały celu, jednak przeciwnik trzymał swój oręż na tyle mocno, że nie wypadł on na ziemię. Pod wpływem ofensywy Yoshiego cofał się coraz bardziej. Po wyjęciu dodatkowej broni przez czarnowłosego, sytuacja stała się jeszcze trudniejsza. Mimo wszystko, jakoś utrzymywał się na nogach.

     Minęło kilka chwil, a tajemniczy mężczyzna wyskoczył daleko do tyłu, na odległość mniej więcej ośmiu metrów. W międzyczasie z ukrycia wyszła jego towarzyszka, która posłała strumień lawy (szybkość 240, siła jutsu 240)prosto nad głowę Yoshiego, kiedy ten odwrócony był w stronę szermierza. Lepiej, żeby Wyrzutek miał dobry pomysł na uniknięcie takiego ataku, w przeciwnym razie może zostać trochę przypalony.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Technika z lawą jest jeszcze na starej mechanice, dlatego nie byłem pewien co do szybkości / siły jutsu. Użyłem tabelki z "Osiągnięcie optymalnej mocy jutsu".

Offline

 

#54 2016-08-18 17:18:34

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan


Music.




      Tu jesteś.
     Kuknąłem w kierunku dziewczyny, gdy mój aktualny przeciwnik odskakiwał do tyłu. Z dwoma ostrzami w dłoniach, poczułam jak nad moją głową pojawia się ogromna ilość czerwonej cieczy. Naturalnym odruchem człowieka jest unik. Wiedziałem jednak, że odskok w bok, w tył, wiązać się będzie z możliwym nieuniknięciem tworu. Postanowiłem więc wykorzystać moment, kiedy przeciwniczka trzymała złożoną pieczęć.
      Kuso Kurae! - Krzyknąłem, momentalnie pojawiając się przy jej sylwetce (Szybkość: 525). W jednej sekundzie zadziało się wiele rzeczy. Na wszystko patrzyłem, jak w spowolnionej klatce. Widziałem jej zdziwienie na twarzy. Przemknąłem pod strumieniem lawy szybciej, niż on opadał. W mgnieniu oka, niczym teleportacją, znalazłem się przy niej, wystawiając rękę ku górze. A w następnym ułamku, przeciwnik nie miał już głowy (Siła: 800).
     Zatrzymałem się dopiero dziesięć metrów dalej. Mimo, iż nie skorzystałem z zakazanej umiejętności ośmiu bram, mogłem osiągnąć odpowiednią szybkość, by jej ciało nie było w stanie zareagować. Tuż po tym, poprawiłem kimono, gdyż jeden z rękawów mocno się obsunął. Machnąłem także ostrzem, by część krwi chlapnęła o ziemię.
      Ty też chcesz zatańczyć? - Zniżyłem ton głosu, odwracając głowę przez ramię. Spoglądając na mężczyznę z tasakiem w łapie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#55 2016-08-20 00:07:44

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#12


      Tajemniczy mężczyzna zajął Wyrzutka na tyle długo, żeby kobieta mogła wyjść z ukrycia i użyć techniki polegającej na wypluciu strumienia lawy prosto nad Yoshiego. Ten jednak, okazał się zbyt szybki i zbyt doświadczony, żeby złapać się na tak prosty trik. Jego szybkość pozwoliła mu na przemknięcie pod strumieniem lawy oraz zakończenie życia atakującej go dziewczyny. Wykonał jedno cięcie, wymierzone prosto w szyję. Głowa spadła na ziemię obijając się kilka razy, a po chwili powstała kałuża krwi.

      Wygląda na to, że ochroniarz nie ma zamiaru się bawić i od samego początku używa w pełni swoich umiejętności. Chce zakończyć to szybko, żeby móc dalej udać się w podróż. W związku z tym jest bezwzględny i... przerażający. Został jeszcze mężczyzna z tasakiem, który widząc Yoshiego zmierzającego w kierunku kobiety ruszył zaraz za nim. Lawa opadła na ziemię, a on przeskoczył nad kałużą i po raz kolejny wykonał cięcie, celując w jego klatkę piersiową (szybkość 270, siła 190).

      Mimo, że jego towarzyszka została pokonana z taką łatwością, ten nie rezygnuje z walki. Czyżby miał jakiegoś asa w rękawie?

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#56 2016-08-25 18:55:50

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan

      Rozumiem. - Stanąłem naprzeciw przeciwnika. Pomimo, iż jego przeciwniczka została pozbawiona głowy, nie drgnął. Nie okazał strachu, nie zamierzał także uciekać. Jego postawa była wzorcowa, przede wszystkim bardzo zdeterminowana. Odwaga mężczyzny biła ze wszystkich stron, choć nie na długo. Puściłem bowiem ostrza, które opadły na ziemię z charakterystycznym, metalicznym odgłosem. Tuż po tym zdjąłem wierzchnie ubranie, jakim było kimono, o połowę. Odsłaniając tors, ujawniłem podwójne, czarne pieczęcie, które rozciągały się wzdłuż całej sylwetki. Dodatkowo, rozpuściłem włosy, przytrzymywane za pomocą czarnego, mocnego materiału. Z powagą, wymieniłem spojrzenie. Wtem ruszył. Jego szybkość, tak samo, jak wcześniej, była po prostu dobra. Poruszał się niesłychanie i praktycznie bezszelestnie. Ledwo przeanalizowałem jego zamiary.
     Gdy unosił dłonie do góry, by wykonać cięcie na poziomie mojej klaty, lewą rękę złożyłem w pięść i uderzyłem w jego przedramię (Reakcje: 300). Tak, by odtrącić ostrze. Nie tracąc czasu, prawą, otwartą dłonią, wykonałem cios z dołu, celując w szczękę (Szybkość: 350). Precyzyjny atak spodem dłoni, mógł skutkować wyrwaniem szczęki z zawiasów. W dodatku, zaparłem się nogami, jedną z nich wysuwając do tyłu. Tym samym, uderzenie nie spowodowało utraty równowagi. Przybrałem pozycję godną mistrza TaiJutsu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#57 2016-08-25 22:41:28

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#13
     
      Yoshi bez większych problemów wyeliminował jednego z przeciwników. Wszystko wskazywało na to, że mężczyzny z mieczem pozbędzie się równie szybko. Jego siła i umiejętności stoją na kompletnie innym poziomie, niż myślała atakująca go dwójka wojowników. Liczyli na szybki zarobek, mieli porwać konwój i prawdopodobnie sprzedać przewożony towar. Nie przewidywali jednak, że będzie chronił go tak silny człowiek, który w pojedynkę może zatrzymać ich atak.

      Kobieta we fioletowym ubraniu pożegnała się z życiem, w bardzo efektownym stylu, bowiem została pozbawiona głowy. Skutkowało to również zakończeniem ognistego jutsu oraz uwolnieniem mężczyzn kierujących transportem. Cały czas przyglądali się poczynaniom ich ochroniarza, jednak ze względu na jego szybkość, nie byli w stanie wiele zobaczyć. Widzieli jedynie urywki, ale zauważyli, że mają dobrego człowieka po swojej stronie.

      Został jeszcze mężczyzna z mieczem, który chciał zaatakować Wyrzutka od razu, bez dłuższego zwlekania. Mimo chęci, Yoshi nie potrzebował wiele czasu i wytrącił główną broń przeciwnika, a zaraz po tym wymierzył uderzenie prosto w szczękę, którego również nie udało się uniknąć przeciwnikowi. Otrzymał cios prosto w szczękę, poderwało go lekko do góry, lecz spróbował pozostać na nogach. Odsunął się jedynie, a chwilę później spojrzał na Yoshiego. Widocznie, w skutek działania adrenaliny, nie czuł bólu i ponownie ruszył na Wyrzutka, tym razem chciał zaatakować go z prawej pięści, prosto w policzek. Następnie kontynuował atak, na zmianę rękoma (szybkość 225, siła 175).

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#58 2016-09-07 18:01:08

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan

     Większa ilość wyprowadzonych ciosów, daje mniejszą szansę na udany unik. Mając na uwadze lekcje brane dawno temu, nie zamierzałem dopuścić do tej sytuacji. Gdy przeciwnik nacierał, uniosłem prawą dłoń do góry, by złapać jego pięść. Na tyle mocno, by nie zdołał jej wydostać (Reakcje: 300)(Siła: 290). Wiedząc, że tuż po tym spróbuje zaatakować drugą, jego własną prawą dłonią, odepchnąłem tą lewą (Szybkość: 350). Tym samym okręcając jego ciało, samemu przybierałem solidną postawę, by nie stracić równowagi. W momencie, gdy znalazł się plecami do mnie, puściłem jego ciało, lewą nogą uderzając w mięsień podkolanowy. Nie dałem mu jednak swobodnie upaść, a sprawnym ruchem założyłem dźwignię na kark, mocno ściskając jego krtań od tyłu. Pełną mocą rzuciłem nim o ziemię, przyciskając na tyle mocno, by w jak najszybszym czasie utracił dostęp powietrza. Tym samym - udusił się. Wolałem ukatrupić tę chodząca kupę mięśni jak najszybciej.
     Dodatkowo asekurowała mnie elektryczna zbroja. Każdy bezpośredni kontakt z przeciwnikiem, wiązał się z porażeniem. Może nie tak dotkliwym w pierwszym kontakcie, lecz w dłuższym, małe błyskawice mogły wyrządzić niedużą krzywdę. Wyładowania winny odwrócić jego uwagę na tyle, by nie zdołał się wydostać z opisanej wyżej kombinacji.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#59 2016-09-10 21:52:55

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#14

      Przeciwnik ruszył ponownie w stronę Wyrzutka, najwyraźniej otrzymany cios nie wyrządził mu większych szkód. No cóż, przed chwilą zginęła jego towarzyszka, a jego czeka ten sam los, jeśli nie weźmie się w garść. Jego sytuacja nie wyglądała najlepiej, ale adrenalina dawała mu potężnego kopa. Nie miał zamiaru się poddać, nie miał zamiaru błagać o litość. Była to walka o śmierć i życie.

      Wyrzutek był zaprawiony w boju, a przeciwnik nie miał dość siły, żeby trafić go choćby jednym uderzeniem. Jego szybkość pozwoliła mu nie tylko na zablokowanie ciosu, ale również na złapanie pięści atakującego mężczyzny oraz odepchniecie go w tył. Chwilę później wykonał prosty manewr, który skończył się tym, że jego stopa wgniatała w ziemię twarz napastnika. Próbował się uwolnić, jednak Wyrzutek był zwyczajnie zbyt silny, do tego ta zbroja z błyskawic. Minęło kilka chwil, a przeciwnik był martwy.

      Przeszkoda pokonana, Yoshi może ruszyć dalej. W końcu musi zatroszczyć się o konwój przewożący jakieś drogocenne towary. Załoga jest gdzieś tam, w okolicy jednej ze skał, jednak nie do końca wiedzą, co się dzieje. Szybkość i siła walczących ze sobą przeciwników była zbyt duża, żeby zwykli ludzie mogli za nią nadążyć. Są lekko zdezorientowani, może przydałaby się im krótka przerwa?

Offline

 

#60 2016-09-11 18:34:36

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan

      Cholerne znaki.
     Zakładając kimono po stoczonym pojedynku, musiałem wyrazić ponowny gniew związany z dziwną pieczęcią na torsie. Przypomniało mi to także o spotkaniu z mistrzem, na które winienem się śpieszyć. Podszedłem więc do miejsca, gdzie upuściłem bronie i schowałem je. Zabrałem także ciężarki, zapinając je zarówno na nogach, jak i rękach. Po wszystkim, związałem czarne włosy i poprawiłem strój. Odetchnąłem głośno i upewniłem, że dwójka, z którą odbyłem chwilową konfrontację, nie żyje. Dopiero po tym wszystkim, wróciłem do otoczonych, spanikowanych mężczyzn.
      Załatwione. Mam nadzieję, że tym razem nikt nie przeszkodzi nam w chwilowym odpoczynku. Upewnijcie się, że podczas walk żaden z koni nie uciekł. Nie mam zamiaru targać tych towarów za was. I od teraz, trzymacie się trójkami. I niech nikt nie znika z zasięgu mojego wzroku. - Dopowiedziałem, wyprowadzając ich spod skał. Gdy dotarli do karawany, zasiadłem na dachu jednego z pojazdów. Przymknąłem powieki i czekałem, aż napoją siebie i zwierzęta. Cholera, jeszcze tak długa droga do granic. Wiedziałem, że czas nie cierpi zwłoki. A mimo tego, pozwoliłem im na dłuższy odpoczynek.

Offline

 

#61 2016-09-11 22:03:54

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 295

Re: Tereny starego Kakan

#15

      Rozrzucone ciała napastników leżały na ziemi w odległości jakichś czterech metrów. Ich życia zostały zakończone przez jednego Wyrzutka, który nawet przez chwilę się nie wahał. Nie miał żadnych skrupułów, wykańczał przeciwników jeden po drugim, a kobietę pozbawił głowy.  Dało się zauważyć, że zabijanie to dla Yoshiego chleb powszedni, że nie musi się zastanawiać czy pozbawić kogoś życia, czy raczej pozwolić im przeżyć. Żywot tej dwójki został przesądzony w momencie, kiedy zaatakowali konwój chroniony przez tak doświadczonego wojownika.

     Yoshi dał towarzyszom chwilę na ogarnięcie się. Nie są oni wojownikami, ninjami czy innymi, podobnymi wytworami, a jedynie ludźmi, najzwyklejszymi w swoim rodzaju. Nie byli w stanie nadążyć za ruchami walczących ze sobą rywali, przez większość czasu nie mieli nawet pojęcia, kto wysunął się na prowadzenie. Widząc swojego ochroniarza całego, zdali sobie sprawę, że nie jest on pierwszym lepszym członkiem organizacji Wyrzutków, a jego umiejętności stoją na bardzo wysokim poziomie.

     Mężczyźni można powiedzieć, że już wypoczęli, a więc gotowi byli do drogi. Zasiedli na koniach, inni na wozach i ruszyli dalej, przemierzając na pierwszy rzut oka bezkresne pustynie. Przed nimi jeszcze dobre kilka godzin podróży, a nawet nie wiedzą, czy uda im się dotrzeć, bowiem za rogiem czają się kolejne niebezpieczeństwa.

W następnym poście daj z/t tutaj.

Offline

 

#62 2016-09-11 22:10:47

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 643
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Tereny starego Kakan

     Sądziłem, że odpoczynek dla mężczyzn zajmie o wiele więcej czasu. Stawiałem na czterdzieści, może pięćdziesiąt minut. A Ci uwinęli się w piętnaście. Jak się okazało, żaden koń nie został spłoszony, toteż zaoszczędziliśmy ich szukania. Dostateczna porcja wody została dostarczona zwierzynie. Ludzie pozbierali swe rzeczy, wsiedli na pojazdy i dali znak, że mogą ruszać dalej. Powstałem więc, otrzepując ubranie. Tak samo jak wcześniej, stanąłem na środkowym wozie i jednym gestem dłoni nakazałem dalszej podróży.
     Po kilku godzinach spokojnej, na szczęście, podróży, dotarliśmy do granic państwa. Zszedłem więc do woźnicy, zasiadając na drewnianej podporze, tuż obok niego. Nie omieszkałem zamienić słowa.
      Czujesz to zimno? - Spojrzałem w kierunku, do którego zmierzaliśmy. Dało się odczuć chłód, który bił z tamtejszych białych terenów.
      Rozumiem, że zbliżamy się do granic Kraju Żelaza. Czy wasza ekipa jest dobrze zaopatrzona w futra i inne środki, które pozwolą bez problemu przedostać się przez śnieg? - Po tych słowach spojrzałem na koła wozu, by ocenić, czy są na tyle wytrzymałe, by bez żadnego szwanku poruszać się po ewentualnym lodzie. Właściwie, nie wiedziałem czego oczekiwać.

[z/t -> Tereny Tetsu no Kuni]

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
zdjęcia tygrysów talesofpirates pun pl bicze szkockie jąder www.hrithikroshan.pun.pl Rodzinne orgie opowiadania