Ogłoszenie


#761 2016-09-08 20:33:23

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Nikt za sarną nie biegł, dlatego chłopak postanowił podążać za nią. Niestety sarna szybko biegała przez co chłopak zgubił ją po drodze. Nie był na tyle szybki, żeby dogonić takie zwierzę. Zresztą co się dziwić... był praktycznie świeży po szkole ninja, więc nie władał nie wiadomo jakimi zdolnościami.
     Stojąc w miejscu usłyszał jakby płacz, a raczej coś co przypominało płacz. Nie wiadomo było czy na pewno, bo odgłos był bardzo cichy, ale raczej nie było mowy o pomyłce. Czyżby komuś działa się krzywda? Bandyci mogą występować w takich miejscach, bo mają schronienie. Albo może po prostu ktoś się zgubił? Trzeba było to sprawdzić, tylko że był jeden minus. Godzina przekroczyła 17 już jakiś czas temu, a wiecznie na zewnątrz nie będzie. Jeżeli pójdzie w ciemność w głąb to może już nie wrócić i musi się z tym liczyć. Choć w sumie nie wiele mu szkodził, bo i tak już nie pamiętał drogi z powrotem, dlatego szybka decyzja i postanowił iść w stronę skąd dochodził płacz.

Offline

 

#762 2016-09-08 20:38:42

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Chłopak dokonał wyboru, ale czy był to wybór słuszny? Na pewno dość rycerski, bowiem zdecydował się sprawdzić co się dzieje. Wraz z każdym pokonywanym metrem odgłos stawał się coraz głośniejszy. W pewnym momencie Uchiha już mógł być pewny, że to faktycznie jest płacz. Czyli jego słuch, tym razem go nie zawiódł. Kolejne kilka kroków pozwoliło chłopaki zlokalizować, skąd dany odgłos dobiegał. Młodzieniec stał niemal w środku lasu a dookoła nie widać było nic, poza drzewami. Odgłos zdawał się dochodzić, ze znajdującego się 5 metrów na wprost, starego drzewa.
Słońce powoli chowało się a widoczność w lesie zaczęła pozostawiać wiele do życzenia. Widoczność spadała dość szybko. Już teraz chłopak nie widział tego, co znajdowało się 20 metrów na wprost. W takiej sytuacji niezwykle łatwo jest się zgubić, co zresztą już i tak chyba udało się młodzieńcowi, przed którym kolejny wybór. Jakieś pięć metrów dzieli go od źródła płaczu. Co wybierze młodziak?

Offline

 

#763 2016-09-08 20:53:20

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Tsukuyomi był coraz bliżej źródła płaczu. Ciemność już całkowicie pochłonęła las, już mało co było widać, a w odległości powyżej 20 metrów nic. W każdym razie chłopak zatrzymał się w niewielkiej odległości od źródła płaczu. Nie mógł się wycofać w takim momencie. Nawet jakby chciał to już było na to za późno. Prędzej by tu umarł niż odnalazł drogę.
     Prawą ręką nałożył z powrotem kaptur i chowając w nim głowę uformował pieczęć tygrysa, po czym zamknął oczy. Aktywował w ten sposób swoją umiejętność, która miała na celu zlokalizowanie każdej istoty posiadającej chakre w odległości do 200 metrów. Dodatkowo jeżeli takie osoby się znalazły to nie jest obca również ilość chakry jaką posiadają i czy jest ona złowroga czy nie. W ten sposób chłopak chciał się upewnić czy nie jest to przypadkiem pułapka i czy nie znajduje się tam ktoś jeszcze.

Offline

 

#764 2016-09-08 21:26:48

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Cóż, ruch chłopaka był bardzo mądry i roztropny. Gdyby za drzewem znajdował się ktoś, kto posiada pokłady chakry, jego pułapka na pewno by się nie udała. Jednak w tym wypadku chłopak widział .... nic. Płacz dochodzący zza drzewa wzbogacony teraz został o czkawkę, typową dla osób, które już dość długo płaczą.
-Dlaczego moje dziecko? Dlaczego!? - Dało się słyszeć zza drzewa. Te słowa przerwały płacz tylko na chwilę, bowiem po ich wypowiedzeniu ktoś znowu wpadł w straszny ryk.
Ściemniało się coraz bardziej, a temperatura niemiłosiernie spadała w dół. Młodzieniec powoli zaczynał odczuwać zmiany. Wcześniej piękny i spokojny las, teraz zaczął bić mrokiem. Nic dziwnego. Było już ciemno, ponuro, a płacz kobiety tylko wzmagał nieciekawą otoczkę. Sceneria nie była faktycznie zbyt przyjemna. Kobieta cały czas płakała a nasz młody bohater stał za drzewem i rozmyślał co robić. Powoli zbliżała się już godzina osiemnasta. Zwierzęta grasujące nocą powoli zaczynały budzić się do życia. Coraz bardziej upierdliwe zrobiły się chociażby komary, które zaczęły już dokuczać przedstawicielowi klanu Uchiha.

Offline

 

#765 2016-09-08 22:10:40

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Mimo, że użył swojej umiejętności to nic nie wyczuł. Zero chakry w obrębie 200 metrów co oznaczało, że nie była to pułapka. Ale skoro nie to w takim razie co? Chłopaka pomimo wszystko przeszedł dreszcz zgrozy. Nie wiedział co tam zobaczy, aż bał się podejść, ale musiał to zrobić. Tak jak mówiłem wcześniej w tym momencie nie było już dla niego odwrotu skoro zabrnął tu to musiał podołać dalej.
     Pomimo ciemności wyszedł zza drzewa i stanął. Nie chciał się zbliżać, bo nie wiedział czy kobieta w obecnej sytuacji nie zrobi mu nic. Dlatego z bezpiecznej odległości zapytał jej.
- Co się stało? Dlaczego pani płacze?
Po tych słowach starał dostrzec co się stało z jej dzieckiem.

Offline

 

#766 2016-09-08 22:26:51

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Gdy tylko Tsukuyomi wyjrzał zza drzewa, gałąź pod jego stopą dość głośno trzasnęła. Kobieta od razu podniosła głowę i spojrzała na zakapturzoną postać.
-Oddaj mojego synka ku*wi synu! - rzuciła przez łzy po czym zacisnęła pięści i od razu rzuciła się z nimi na chłopaka. Ciosy były dość chaotyczne, i na pewno nie zraniłyby chłopaka (siłą 1, szybkość 4). Kobieta byłą zrozpaczona, wiedziała że nie zrobi krzywdy przybyszowi, mimo tego heroicznie starała się walczyć. Ciekawe co takiego się stało, że wywarło to niej takie piętno? Cóż, nie da się ukryć, że coś było faktycznie nie tak.
Co do wyglądu owej damy, przedstawiał się on następująco.
http://1.bp.blogspot.com/-TcQ49bup_kg/TdP_Yr_BfCI/AAAAAAAAASE/aRWw3Ct7D_M/s220/anime+peasant.jpg
Kobieta miała na oko około 35 lat. Była niezwykle wystraszona i przemarznięta. Dodatkowo na jej ciele widać było liczne zadrapania, a prawy policzek był delikatnie spuchnięty co mówiło o otrzymanym ciosie. Nawet mimo tego była dość urodziwa.

Offline

 

#767 2016-09-08 22:53:32

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Gdy Tsukuyomi wyjrzał zza drzewa nawet nie zdążył zapytać o to o co chciał. Kobieta która klęczała zaczęła przeklinać po czym rzuciła się z pięściami na chłopaka (wytrzymałość=20). Miała ona ślad na policzku od ciosu i była cała w zadrapaniach. Ciekawiło go co tu się mogło wydarzyć. Musiał się tego dowiedzieć, bo coś tu było kategorycznie nie tak.
     Złapał za nadgarstki kobiety (reakcje=48, siła=34) po czym jakby nigdy nic, przytulił ją do siebie. Widział, że jej zimno, dlatego chciał ją ogrzać swym ciałem jakkolwiek by to nie zabrzmiało. Po tym położył swoją rękę na jej głowie i powiedział po cichu.
- Spokojnie, nie jestem wrogiem. Chcę pani pomóc. Co tu się stało? - zapytał.
Jeżeli miał na to czas to chciał spojrzeć i zobaczyć co znajdowało się na ziemi, a raczej tam gdzie klęczała ta kobieta.

Offline

 

#768 2016-09-08 23:29:33

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Kobieta od razu została unieruchomiona przed młodego Uchihe. W momencie, gdy chłopak złapał ją za nadgarstki dziewczyna chciała kopnąć go kolanem prosto w krocze, aczkolwiek młodziak uprzedził ją ... przytuleniem. Owa przedstawicielka płci pięknej stanęła jak wryta. Nie wiedziała co robić. Nie miała zielonego pojęcia co się dzieje. Wasze ciała się zetknęły. Poczułeś jaka jest wystudzona. Kobieta miała cała zapłakaną twarz, jej oczy były czerwone a cera wydawała się blada.  Przytulenie było dla niej zbawienne, kobieta ukradła Ci trochę ciepła, ale zaraz się wyszarpała nie chcąc by obcy facet ją przytulał.
-Oni....oni zabrali mi dziecko. Myślałam, że jesteś jednym z nich. Błagam, ocal moje dziecko!- kobieta mówiła, a raczej prawie krzyczała, bardzo, bardzo szybko. Tysiące myśli krążyło po jej głowie. Jednak najważniejsze jest, żeby odzyskała syna. To było dla niej priorytetem i gdyby nie pojawienie się  pewnego młodego shinobiego, pewnie sama rzuciłaby się na tych, którzy porwali jej synka. Była zrozpaczona i mocno zdesperowana.
-Poszli w tamtą stronę - powiedziała wskazując palcem kierunek, w których oddali się porywacze - Zrobię co zechcesz - dodała po cichu spuszczając głowę.

Offline

 

#769 2016-09-08 23:40:31

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Przytulona do niego przez chwilę sama widocznie nie wierzyła w to co się tu działo. Jednak to nie trwało długo. Szybko się wyszarpała jednak chłopak mógł zobaczyć jaka jest ostudzona. Gdy powiedziała mu wszystko pomyślał chwilę, bo wiedział już że dojdzie do walki. Pomoże jej. Mimo wszystko coś się dzieje, a on i tak nie ma co robić. Postanowił pójść w stronę gdzie poszli porywacze.
- Uratuję pani dziecko - powiedział chłopak.
Podszedł do kobiety po czym zdjął płaszcz i ubrał ją w niego. W tym momencie chłopak nie miał na sobie żadnego podkoszulka, a gdy poszedł w stronę gdzie wskazała kobieta, ta mogła dostrzec symbol Uchiha, który chłopak miał wytatuowany na całych plecach. Nie wiedział czy ta kobieta pójdzie z nim czy nie. Z jednej strony mogła by się przydać, a z drugiej może tylko przeszkadzać, lecz pomyślał, że zrobi co będzie chciała i po prostu poszedł.
     Szedł ostrożnie w ten sposób, żeby iść po cichu i co jakiś czas zamykał oczy po czym składał pieczęć, aby wykryć czy gdzieś w pobliżu nie znajduje się jakieś źródło chakry. Bardzo możliwe, że porywacze mogą być ninja co oznacza, że łatwiej ich będzie namierzyć. A przy okazji dowie się ilu ich jest. Lecz jeżeli nie będą oni ninja to w takim razie będzie musiał ich inaczej znaleźć, ale za to walka powinna być łatwiejsza.

Offline

 

#770 2016-09-08 23:52:11

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Kobieta była bardzo zadowolona z obrotu spraw. Zaraz po tym jak otrzymała płaszcz od razu chciała oddać go chłopakowi.
-Nie mogę tego przyjąć. Zamarzniesz bez płaszcza, tu jest cholernie zimno. - powiedziała.
W istocie robiło się  coraz chłodniej. W tym lesie nocą temperatura potrafiła spaść do naprawdę niskich wartości.
Młodzieniec postanowił pomóc damie w opałach. Cóż, zachowanie na pewno bardzo rycerskie. Jednak młodziak poza oczywiście honorem i chęcią pomocy, wykazał się także głupotą. Nie dowiedział się bowiem niczego o porywaczach, a przecież kobieta sama się w twarz nie uderzyła, prawda? Uchiha mógł zdobyć informacje, ale widocznie nie są mu one potrzebne.
Tsukuyomi szedł bardzo powoli i ostrożnie, starając się  wytropić przeciwników za pomocą swojej zdolności. Po przejściu kilometra powoli zaczął słyszeć ożywione głosy, dochodzące z oddali. Echo po lesie strasznie się niosło i utrudniało chłopakowi określenie jak dużo drogi pozostało mu do celu. W oddali jednak widać było źródło światła, którym najprawdopodobniej było dość spore ognisko. Było już przed dwudziestą. Temperatura nadal spadała  a niebo robiło się zachmurzone zmniejszając, już i tak niewielką, ilość światła, które przebijało się przez korony drzew.

Offline

 

#771 2016-09-09 00:00:04

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Chłopak nie mógł nic wykryć za pomocą swojej umiejętności. Czyżby to oznaczało, że potrafią ukryć chakre? Albo nie są po prostu shinobi tak jak chłopak. Były dwie opcje i wolałby, żeby to jednak była ta druga. W każdym razie z oddali słychać było jakieś głosy, a ninja zauważył jakieś światło najprawdopodobniej dochodzące z dużego ogniska. Postanowił udać się w tamtą stronę i przybliżał się coraz bardziej do źródła światła. Obejrzał się za siebie żeby zobaczyć czy kobieta idzie za nim. Jeżeli nie to kontynuował natomiast jeżeli idzie to kazał jej zostać w miejscu i sam zaczął się przybliżać. Kiedy był już blisko to zajął taką pozycję, żeby pozostał w dalszym ciągu nie widoczny, ale żeby widzieć co się tam znajduje.

Offline

 

#772 2016-09-09 00:23:02

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Kobieta cały czas podróżowała za chłopakiem, ale robiła to w dość sporym odstępie. Widać było, że pomimo porwania dziecka, nie straciła zdolności racjonalnego myślenia. Nie chciała przeszkadzać chłopakowi, któremu zaufała. Cały czas chakra przeciwników była niewykrywalna. Gdy Uchiha zbliżył się na odległość 20m zauważył trzech jegomości siedzących i spożywających sake przy ognisku. Niestety nie widział za dużo. Zaledwie 3m od ogniska, które dawało światło umożliwiające zobaczenie czegokolwiek,  zasięg wzroku chłopaka się kończył. Nie widać było innych postaci. Jegomoście przekrzykiwali się wykrzykując swoje zasługi przy napaści. 
Niestety cel wyprawy nadal nie został zlokalizowany. Nie widać było żadnego małego chłopca w pobliżu.
-Al-aleee widziaaaaes jaka to byaa laskaaa? - rzekł jeden, już mocno podpity
-Była zdecydowanie ładniejsza zanim jej zajebałeś - odpowiedział drugi, ale nie wydawał się pijany
-Prz-przeeeż ona zaczea. Chlip.-czknął- chciaaaa mnie uerzyć. - z trudem powiedział.
Co zaś tyczy się otoczenia. W lesie jest już ciemno. Gdyby nie ognisko chłopak najprawdopodobniej nie widziałby zbójów. Co innego zaś tyczy się wykorzystania zmysłu słuchu. Cała trójka rozmawia przy ognisku dość głośno i jak widać co poniektórzy nie żałują sobie alkoholu.

Offline

 

#773 2016-09-09 00:32:10

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Będąc 20 metrów od ogniska chłopak zauważył trzech mężczyzn. Niestety więcej nie widział i tutaj był cały problem. Słyszał tylko ich rozmowy, ale to nie wystarczyło. Musiał namierzyć dziecko i upewnić się co do ilości bandytów, dlatego olał całkowicie ich rozmowę, z której wynikało że to oni za wszystkim stoją i postanowił przesunąć się w bok w ten sposób, aby poszerzyć swój zakres widzenia. Ponadto postanowił zaryzykować i chowając się w krzakach postanowił skrócić swój dystans między nimi o 5 metrów. Oczywiście przemieszczając się robił to po cichu, żeby nikt się nie skapnął.
     Co do kobiety, która cały czas z anim podążała widać było, że myśli i idzie a chłopakiem jednak pozostaje w odpowiedniej odległości. Gorzej będzie jak ją złapią, ale tu już Tsukuyomi miał nadzieję, że aż taka głupia to nie jest, żeby się dać złapać. Póki stoi daleko i nic nie robi to nic jej nie grozi... oby tak zostało.

Offline

 

#774 2016-09-09 21:47:31

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Z każdym kolejnym krokiem zagrożenie wykrycia przez zbójów rosło. Tsukuyomi jednak, jako szpieg miał w miarę cichy chód. Gdy jednak zbliżył się na odległość pięciu metrów ptak, który aktualnie przesiadywał na gałęzi obok przestraszył się i odfrunął robiąc przy tym masę hałasu.
C-cooooo oooo byoooooo - spytał pijany
Ptak głąbie. Nie pi więcej - odparł ponuro drugi.
Tym razem nasz młody Uchiha miał szczęście. Przeciwnicy zignorowali to, co się stało i zajęli się dalszą, nie mającą żadnego sensu, dyskusją na temat wpływu faz księżyca na rozmnażanie pingwinów. przekrzykując się przy tym niemiłosiernie.
-A może byście się tak przymknęli? Co to za pijaństwo? Mieliście trzymać wartę na wypadek, gdyby ta suka poszła po pomoc. - powiedział ktoś, kto znajdował się kilka metrów za oprychami. Niestety oświetlenie nie pozwoliło chociażby na ujrzenie konturu tejże postaci, a szkoda. Cechowała ją bardzo specyficzna barwa głosu, który sam w sobie wydawał się dość mroczny.
Zapadła już noc a racji pochmurnego nieba niewielka ilość światła przebijała się przez drzewa. Chociaż tutaj wydawały się one być już nieco rzadsze.

Offline

 

#775 2016-09-09 23:40:49

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Choć z trudem to udało się chłopakowi skrócić znacząco dystans. Prawie wpadł i tego nie da się ukryć, ale na szczęście bandyci byli pijani i olali temat. Było już prawie całkowicie ciemno a ognisko zaczęło powoli gasnąć.
Dodatkowo kiedy Ci rozmawiali sobie o czymś tam dało się usłyszeć trzeci głos. Chłopak musiał sprawdzić ilu ich tam dokładnie jest. Dlatego postanowił obejść strażników na około i tak też zrobił. Wycofał się o kawałek w tył, a następnie obszedł dookoła strażników i poszedł chowając się w krzakach za nich w miejsce skąd wcześniej odezwał się tamten mężczyzna. Oczywiście zachowując dystans 10 metrów od niego, bo nie chciał na razie bić się ze wszystkimi.

Offline

 

#776 2016-09-10 00:21:19

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Wiatr przegonił chmury i powoli coraz większe ilości światła zaczęły się przedzierać przez korony drzew.
Tsukuyomi postanowił więc zakraść się do obozu. Gdy tylko znalazł się w środku usłyszał dzwonek. Po chwili zorientował się, że napięta żyłka delikatnie uwiera go w kostki. Cóż, nieostrożny chłopak wdepnął w żyłkę, która połączona była pewnie z dzwonkiem co wywołało alarm. Chyba ktoś tu wpadł w kłopoty.
-Ktoś tu jest! - dało się słyszeć. Mężczyźni, którzy stali przy ognisku dobyli swoje drewniane pałki.  Jeden z nich owinął materiałem swoją i wsadził do ognia, dzięki czemu miał pochodnię. Cała trójka skierowała się w stronę chłopca, którego jak widać nie mieli zamiaru oddawać. Jeżeli Tsukuyomi czegoś nie zrobi jego lokalizacja zostanie dość szybko odkryta.

Ostatnio edytowany przez Straznik 9 (2016-09-10 00:21:38)

Offline

 

#777 2016-09-10 14:37:18

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Chcąc podkraść się bliżej chłopak nie zauważył żyłki, ponieważ było za ciemno. Nagle rozległ się alarm, a chłopak poczuł na swojej kostce jak żyłka lekko go uciska. Za chwilę rozległ się krzyk i wszyscy podążyli z broniami w stronę chłopaka. Ten cofnął nogę i musiał wymyślić coś na szybko. Nie mogli go tu złapać, ale nie mógł się też wycofać teraz stąd. Podjął szybką decyzję i najszybciej jak umiał (szybkość=38 ) podbiegł do drzewa, aby następnie skumulować chakre w nogach i wbiegnąć na drzewo, na prawie sam koniec drzewa i tam zostać tak, żeby nie złapali chłopaka. Dodatkowo jeżeli taka możliwość była to z drzewa obserwował wszystko co się dzieje. Może uda mu się z tej perspektywy dostrzec dziecko oraz ilość przeciwników. Przy okazji miał też głęboką nadzieję, że tu go nie znajdą.

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-09-10 14:37:39)

Offline

 

#778 2016-09-10 17:25:35

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Młodemu chłopakowi udało się wycofać. W trakcie biegu jednak wszyscy słyszeli strzelające pod nim gałęzie. Teraz już na sto procent wiadomo, że ktoś tu jest. Największy z nich wziął dzieciaka w jedną rękę i podniósł go do góry. Drugą natomiast podstawił mu katanę pod szyję
-Gówniarz nie ma dla nas zbyt dużej wartości. Wzięliśmy go dla okupu. Jeśli się nie ujawnisz młodemu może stać się krzywda - powiedział napastnik. Widać, że był zadowolony z siebie. Teraz trzeba czekać na ruch młodego Uchihy.
Kilak słów o ustawieniu przeciwników. Osiłek trzymający chłopaka znajduje się w środku, a pozostała trójka tworzy trójkąt niejako otaczający dowódcę. Cóż, można to porówać do trójkąta wpisanego w koło. Trójkąt tworzą zwykli zbóje, natomiast środek okręgu to właśnie ich dowódca trzymający chłopaka.

Offline

 

#779 2016-09-10 23:44:33

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

No i tu już nic nie mógł zrobić. Wszyscy słyszeli jak gałęzie strzelają podczas biegu chłopaka i wiadomo było, że ktoś tu był. Teraz trzeba było jakoś działać, bo inaczej dziecko straci życie, co oznacza, że jego misja będzie nieudana. Chłopak patrzył się teraz na przeciwników, którzy nie wiedzieli gdzie Tsukuyomi się znajduje. To była idealna okazja dla chłopaka, który uwielbiał bawić się w genjutsu. Złożył odpowiednio pieczęcie po czym powiedział do samego siebie bardzo cicho pod nosem.
- Kasumi Juusha no Jutsu.
Po tych słowach stworzył on sześć klonów (siła genjutsu=91, składanie pieczęci=78, które zaczęły wychodzić z ziemi, drzew itp. Wychylenie się teraz było by nierozsądne, a możliwe jest to, że może uda mu się załatwić ich w inny sposób, za pomocą tortur.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-09-10 23:48:00)

Offline

 

#780 2016-09-12 21:45:54

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

-Formacja obronna. - powiedział dowódca cicho, a jego kompani ustawili się tak, by móc odparowywać nadchodzące ataki.
Twoi przeciwnicy nie byli jednak zbyt ochoczo nastawieni do takich sztuczek. Mężczyzna, który trzymał chłopca tylko się uśmiechnął i rozejrzał.
-Ostrzegam po raz ostatni. Jeżeli się nie pojawisz sam, to młody zginie. A ja nie rzucam słów na wiatr - niemal krzyknął mężczyzna.
Jego kompani natomiast ani drgnęli. Nie mieli zamiaru uprawiać samowoli i czekali na rozkaz swojego mistrza. Widać jednak, że byli nieco przestraszeni. Pozostawali w pozycji bojowej, gotowi do ataku bądź obrony. Cała trójka z drewnianymi pałkami w ręku miała jeden cel, ochraniać swojego kapitana. Nawet pijany mężczyzna zdawał się w miarę trzymać pion, chociaż jego stan nadal nie był najlepszy, to chłód oraz taka sytuacja sprawiły, że delikatnie wytrzeźwiał.

Offline

 

#781 2016-09-12 21:59:02

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Słysząc te słowa Tsukuyomi uśmiechnął się.
- Tacy jesteście twardzi? To zaczynamy zabawę - pomyślał.
Nie myśląc ani chwili dłużej spojrzał na swoich przeciwników i ustalił ich wszystkich za cel oprócz dziecka. Następnie szybko składając pieczęcie (składanie pieczęci=78 ) otworzył szerzej oczy i powiedział do siebie pod nosem.
- Narakumi no Jutsu.
Skoro nie było mowy o tym, że wśród nich znajduje się ninja to nie było też mowy o tym, żeby któryś mógł się oprzeć tej technice. Wszystkie cele, oprócz chłopaka oczywiście, powinny mieć teraz przed swoimi oczami najgorsze koszmary oraz lęki swojego serca (siła genjutsu=91). Coś czego żaden z nich nigdy nie chciałby widzieć. Oczywiście klony chłopaka nie zostały odwołane, a tym razem zaczęły one biegać pomiędzy przeciwnikami. Chciał zobaczyć czy są tacy twardzi jakimi się uważają.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-09-12 21:59:51)

Offline

 

#782 2016-09-12 22:40:14

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Młody Uchiha dalej bawił się swoimi technikami genjutsu. Dwójka ze zbirów, którzy dzierżyli pałki, teraz padła na kolana i schowała twarz w dłonie zakrywając oczy. Chyba te wizje były dla nich za mocne. Mężczyzna trzymający dzieciaka wyglądał jednak na twardego. W sumie nie wiadomo co zobaczył, aczkolwiek wizje nie zrobiły na nim tak dużego wrażenia, jak na dwójce zbirów. Trzeci, jeszcze lekko wstawiony, chyba w takim stanie nie zwracał już na takie rzeczy uwagi. Chciał tylko służyć swojemu panu, który przez technikę zobaczył śmierć swojego syna. Jego jedyne dziecko właśnie leżało martwe tuż przed nim.
-S-synku c-co się stało? - powiedział odrzucając zakładnika na bok i padł na kolana. Jego katana odrzucona została odruchowo na ziemię.
Ostatni pijany stał i patrzył się jak wryty na swojego szefa
-Szeie, co szef gada. Przeeeież, tu nie ma szeea syna. - powiedział już przeciwnik, który coraz bardziej zdawał się trzeźwieć. Świat nadal lekko wirował, ale dopiero teraz ostatni bandyta zdawał się coraz bardziej pojmować powagę sytuacji. W jego oczy powoli zaczął zaglądać strach. Jego ręce delikatnie się trzęsły, gdy ten obserwował otoczenie. Zapewne nie mógł pojąć, jakim cudem jest aż tylu przeciwników. I jakim cudem wszyscy wyglądają tak samo.

Ostatnio edytowany przez Straznik 9 (2016-09-12 22:40:32)

Offline

 

#783 2016-09-12 22:47:35

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Chłopak wyczekał moment aż genjutsu zadziała na tego "twardziela" z zakładnikiem. Dwójka wrogów padła na ziemię, jeden był pijany przez co się nie liczył chociaż już trzeźwiał i czwarty z zakładnikiem zaczął widzieć swojego syna przez co odrzucił dziecko na bok. To był idealny moment. W tym momencie klony chłopaka robiły swoją robotę robiąc zamieszanie w samym środku przeciwników. W tym czasie chłopak ciągle podtrzymując technikę skoczył z drzewa do chłopaka (skoczność=54) wziął go do siebie na ręce, a następnie zaczął uciekać ile miał sił w nogach (szybkość=38 ) w kierunku z którego przyszedł. Miał nadzieję, że wszystko się uda, a matka dziecka nie będzie tam stała na widoku tylko się gdzieś schowa. Jeżeli technika się przerwie to po ciemku powinien ich załatwić, ale jeżeli to nie będzie konieczne, to po prostu odda go mamie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-09-12 22:47:56)

Offline

 

#784 2016-09-13 16:10:24

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

W momencie, w których chłopak zeskoczył na bok i brał dzieciaka lekko wstawiony bandyta zdzielił go drewnianą pałką. Celował w głowę, ale z racji jego stanu przywalił młodemu przedstawicielowi klanu Uchiha prosto w ramię.
-Zzzierać siee, mazhaaaje. - powiedział podniesionym głosem i starał zadać kolejny cios w nogi swojemu przeciwnikowi. Dowódca natomiast zdawał się posłuchać rady swojego kompana i zignorował wizję swojego dziecka. Złapał Tsukuyomiego za kostkę i starał się rzucić nim o pobliskie drzewo. Był wściekły.
-Jeżeli to co zobaczyłem jest twoją sprawką, to rozerwę Cię na strzępy! - ryknął
Pozostała dwójka natomiast rzuciła się czym prędzej do ucieczki wrzeszcząc coś o tajemniczym stworzeniu goniącym za nimi i o wymarciu ich rodzin. Chyba zostali załatwieni już na amen a ich psychiki nie da się tak łatwo poskładać. Ich broń została na ziemi, ale nie jest to groźny oręż. Ot zwykłe drewniane pałki.

Offline

 

#785 2016-09-13 18:45:34

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Chłopak prawie miał dziecko, lecz mężczyzna zdzielił go pałką w rękę, a człowiek, który na początku coś mówił o synu teraz złapał chłopaka za kostke i chciał nim rzucić o drzewo. Teraz było już wiadome, że musi się bić za pomocą taijutsu a nie genjutsu. Postanowił się wyrwać z uścisku (siła=34, reakcje=48, szybkość=38 ) szarpiąc nogę z całej siły w swoją stronę, a następnie podskoczył i odwracając się w powietrzu zaczął wykonywać kopnięcie (Konoha Senpu) (siła ataku=34, szybkość ataku=41). Miał nadzieję, że dzięki temu ma kolejnego przeciwnika z głowy, ponieważ dwóch już uciekło z totalnie zniszczoną psychiką. Zostało ich dwóch, niby kapitan i jakiś pijany typ. A co do techniki z klonami chłopak został uderzony przez co technika się rozpłynęła, a Narakumi no Jutsu chłopak sam zniwelował.

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-09-13 18:45:45)

Offline

 

#786 2016-09-13 23:13:29

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Jeszcze lekko oszołomiony dowódca nie utrzymał kostki Tsukuyomi'ego, która wyszarpała mu się z ręki. Zaraz po tym młody Uchiha wykonał technikę taijutsu, która trafiła w pijanego mężczyznę i totalnie go ogłuszyła sprawiając, że ten padł na ziemię bez ruchu. Klony oraz wizja zniknęły a ostatni ocalały przeciwnik zdawał się zauważać, co się stało. Był bardzo zdenerwowany, że wywołałeś u niego takie wizje i zapewne chciał się zrewanżować. Podniósł katanę z ziemi i zaczął atakować Cię nią wykonując bezładne kombinacje (szybkość 20, siła 40), bardziej skupiając się na ich sile, aniżeli szybkości. Był już zmęczony, a poprzednio wykorzystana technika zmęczyła mu umysł, który był już bardzo mocno podatny na techniki genjutsu. Został sam na placu boju a jego kompani już nie są zdolni do walki. Został ostatni przeciwnik na drodze do ukończenia misji.

Offline

 

#787 2016-09-14 17:43:01

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Pijany mężczyzna puścił nogę chłopaka. Był na tyle pijany, że nie miał na tyle siły, żeby ją utrzymać. Tuż po tym szybko został powalony na ziemię i już nie widać było po nim, żeby choćby drgnął. Został ostatni przeciwnik. Widać było, że był strasznie zdenerwowany na chłopak przez te wizje, lecz ten nic sobie z tego nie robił. Z obojętną twarzą patrzył na mężczyznę, który wziął katanę w ręce i zaczął nią wymachiwać na prawo i na lewo. Widocznie chciał trafić chłopaka, lecz był na tyle zdenerwowany, że nie myślał. Kiedy mężczyzna wykonywał cięcie w prawą stronę, wtedy chłopak odsunął się lekko, aby następnie przybliżyć się i kopnąć swojego przeciwnika wprost w kolano (siła=34, szybkość=38, reakcje=48 ).

Ostatnio edytowany przez Tsukuyomi (2016-09-14 17:43:12)

Offline

 

#788 2016-09-14 17:51:57

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Tsukyuomi troszkę źle to wszystko wykalkulował i w fakcie za szybko doskoczył do przeciwnika. Sam nadział się bokiem na katanę, ale na szczęście dość delikatnie. Efekt? Delikatnie zraniony bok i podarta szata. Cios w kolano udał się na tyle, że przeciwnik od razu zawył z bólu i przeniósł ciężar ciała na zdrową kończynę. Najprawdopodobniej jego kolano zostało uszkodzone i teraz używał katany jako podpory. Patrzył się w oczy młodego Uchihy i sapał z wściekłości. A może z bólu? Kto wie, najważniejsze jest, że ma bardzo ograniczone poruszanie się. Mimo wszystko pozostawał nieugięty. Skacząc na jednej nodze i podpierając się kataną powoli zbliżał się w twoją stronę. Zdawał sobie sprawę ze swojej pozycji, ale honor nie pozwalał mu się poddać.
-Niech Cię szlag, dzieciaku. Wszystko mogłoby się udać, gdybyś się nie pojawił - wycedził przez zęby starając się paskudnym uśmiechem ukryć swój ból.

Ostatnio edytowany przez Straznik 9 (2016-09-14 17:53:10)

Offline

 

#789 2016-09-14 18:42:05

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Chłopak niestety za szybko wyleciał przez co jego bok został przecięty kataną na szczęście nie aż tak mocno. Nie miał on na sobie płaszcza, ponieważ dał go tamtej kobiecie. Spojrzał się na ranę. Nie była bardzo głęboka, ale jednak rana była. Za to złamał on kolano mężczyźnie, który przeniósł swój ciężar ciała na zdrową nogę oraz podpierał się kataną. Co jak co ale trzeba go było pochwalić że mimo takich obrażeń on wciąż chciał walczyć. Mimo wszystko to już było skończone raczej i nie miał szans na przeżycie.
     Po słowach jakie mężczyzna wysapał chłopak powiedział.
- Masz rację... mogło.
Po tych słowach chłopak postanowił jeszcze trochę się pobawić. Spojrzał w oczy swojemu przeciwnikowi po czym powiedział z lekkim uśmiechem i szeroko otwartymi oczami.
- Narakumi no Jutsu.
Znowu użył tej samej techniki, ponieważ chciał, żeby wróg zobaczył co to znaczy ból. Ból który odczuwała matka po stracie swojego dziecka.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#790 2016-09-14 22:41:44

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Mężczyzna miał już dość. Zostało na nim użyte kolejne genjutsu, a jego nieprzystosowany do tego umysł powoli zaczął wariować. Głowa zaczęła pulsować ogromnym bólem, by po chwili facet padł na ziemię jak martwy. Najprawdopodobniej zemdlał na skutek wszystkich tych nieprzyjemnych wizji, jak i obrażeń. Może to ból w kolanie, spowodowany tym, że pod wpływem techniki gość oparł na nim ciężar spowodował omdlenie? Tego raczej nie przyjdzie nam się dowiedzieć. Za Tsukuyomim stał jednak dzieciak, który był bardzo przestraszony. Teraz złapał Cię za rękę
Zaprowadzisz mnie do mamy? - spytał bardzo cicho. Widać, że bał się przedstawiciela klanu Uchiha i nie był pewny co się z nim stanie. Nie wiadomo też przez co przeszedł przy zbójach. Trząsł się i obserwował Cię szeroko otwartymi oczami.

Offline

 

#791 2016-09-15 18:50:19

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Genjutsu wywołane przez chłopaka na mężczyźnie kolejny raz podziałało... hmm, jak by to powiedzieć. Na pewno pozytywnie dla Tsukuyomiego, ale dla mężczyzny? Raczej źle. Nie wiadomo z jakiego powodu, ale technika spowodowała, że zbir padł na ziemię jakby został zabity. A więc gra się skończyła, a chłopak można powiedzieć, że wyszedł by z tego bez szwanku gdyby nie ta rana na jego ramieniu. Ale cóż... takie są efekty uboczne bycie ninją i nikt nic nie na to nie poradzi. Jeszcze wiele razy w życiu będą momenty w których zostanie ostro zraniony, a kiedyś nawet zginie. To jest normalne i chłopak wiedział to już od samego początku, zanim jeszcze poszedł do akademii.
     Po chwili rozmyślań chłopak wyrwał się z nich, bo ktoś go chwycił za rękę. Gdy ten się odwrócił ujrzał dziecko, małe wystraszone dziecko, które w oczach miało pełno strachu, ale mimo to szukały swojej mamy. Chłopak trochę zakrwawiony, ale uśmiechnął się do chłopaka głaszcząc go po głowie.
- Chodź, Twoja mama już na Ciebie czeka.
Mówiąc to złapał dziecko za rękę po czym wrócił tą drogą co tu przyszedł szukając po drodze jego mamy.

Offline

 

#792 2016-09-15 20:14:44

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Chłopak bardzo niepewnie, ale po przełamaniu się złapał Cię za rękę i szedł tuż obok. Powoli przemierzaliście las a dzieciak zdawał się coraz bardziej Ci ufać. Z tego, co można było zauważyć, dzieciak nie odniósł nawet najmniejszych obrażeń. Zbóje potraktowali go wyjątkowo łagodnie i nie znęcali się nad młodym. Chłopiec bardzo ekscytował się na myśl, że zaraz spotka mamę. Podróż minęła wam bardzo szybko, w końcu kobieta nie znajdowała się tak daleko. Gdy tylko ujrzała was rzuciła się by przytulić swoje dziecko. Jej oczy zalały się łzami a troskliwa, matczyna ręka gładziła dziecko po twarzy. Po chwili jednak wstała z kolan i podeszła do młodego Uchihy wręczając mu pocałunek w policzek.
- Bardzo dziękuję za uratowanie mojego dziecka. Czy mogę Ci się jakoś odwdzięczyć? - spytała

Offline

 

#793 2016-09-15 21:08:01

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Na początku jakoś nie chętnie, ale później już bez problemu dziecko szło z młodym Uchiha do swojej mamy. Droga nie zajęła im dużo czasu, ponieważ jego mama była niedaleko. Kiedy tylko zobaczyła swojego syna zalała się łzami i rzuciła się na niego aby go mocno przytulić. Chwilę go przytulała i głaskała po głowie, aby później go puścić i podejść do Tsukuyomiego. Złożyła na jego policzku pocałunek po czym zapytała jak ma się mu odwdzięczyć. Chłopak trochę się zmieszał i pojawiły się lekkie rumieńce na jego twarzy. To był pierwszy jego taki pocałunek i trochę nie wiedział jak się zachować.
- Yyy... to znaczyy... no tego... - zmieszany na początku nie miał pojęcia co ma odpowiedzieć.
Po chwili jednak popatrzył w ucieszone oczy matki i ogarnął się szybko.
- Nie potrzeba nic. Jedyne w czym może mi pani pomóc to wrócenie do wioski, bo się zgubiłem - powiedział z uśmiechem na ustach.

Offline

 

#794 2016-09-15 22:15:29

Straznik 9

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 191

Re: Las Airando

Kobieta uśmiechnęła się niezwykle przyjaźnie do młodego shinobiego po czym złapała swoje dziecko za rękę.
- I tak zmierzamy w stronę wioski. Chodź, zaprowadzę Cię. Chociaż w ten sposó się odwdzięczę - powiedziała kobieta po czym rozejrzała się dookoła. Chyba znała ten las bo niemal od razu ruszyła w stronę północy. Jej potomek szedł tuż obok niej mocno trzymając swoją rodzicielkę za rękę. Droga była  dość nieprzyjemna i nie wyglądała na zbyt bezpieczną więc damie jest nawet na rękę, że z nimi idziesz.  Cała podróż minęła wam bezpiecznie, a kobieta zajęta była żywiołową rozmową ze swoim dzieckiem, o które przecież tak bardzo się martwiła. Droga zajęła wam około godziny, podczas której nie stało się zupełnie nic. Zadowoleni dotarliście do bram wioski.
- Jeszcze raz bardzo dziękuję, wykazałeś się męstwem ratując mojego synka. - powiedziała spokojnie kobieta i wręczyła Ci trochę gotówki (wynagrodzenie za sesję).
- Dziękuję. Kiedy dorosnę, będę tak silny jak Ty! - niemal krzyknął wesoły brzdąc.
Oboje udali się w swoją stronę a zadanie młodego Uchihy zakończyło się powodzeniem.

Offline

 

#795 2016-09-18 16:00:46

Tsukuyomi

Zaginiony

Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 105

Re: Las Airando

Ucieszył się kiedy usłyszał, że dziecko ze swoją mamą właśnie zmierzają w tamtym kierunku. Już się bał, że będzie musiał sam trafić do miasta, a wcale mu się to nie uśmiechało. Prędzej by się zagubił całkowicie w tym lesie niż znalazł chociaż drogę, no ale cóż. Poszedł z nimi i kiedy byli już przy bramie kobieta zatrzymała się i podziękowała jeszcze raz młodemu ninja i wręczyła mu trochę gotówki. Chłopak uśmiechnął się i odebrał jeszcze od niej swój płaszcz, gdyż nie wypada latać bez koszulki z symbolem Uchiha na plecach, to trochę niebezpieczne.
     Po słowach dziecka chłopak aż się ucieszył, że uważa go za silnego gdyż wcale taki nie był. Uśmiechnął się do małego po czym podszedł i pogłaskał go po głowie mówiąc.
- Będziesz nawet silniejszy, tylko pamiętaj. Musisz wierzyć w siebie!
Po tych słowach pożegnał się i przypomniał sobie o jeszcze jednej rzeczy.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
                                       
Akcept by Ichuza

     Ruszył w stronę wulkanu położonego gdzieś w tamtej okolicy. Po co? Słyszał, że wulkan jest czynny i chciał po prostu popodziwiać, ale mogły być to tylko plotki. W każdym razie wolał sam to sprawdzić i ruszył w drogę.

z/t -> Airando -> Wulkan

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2016-09-18 18:53:19)

Offline

 

#796 2016-09-28 18:28:51

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las Airando

Kontynuacja sesji prostej dla Ayanami



    Dziewczyna wraz ze swoim towarzyszem spokojnie przemierzali las w poszukiwaniu złodziei psów. Było to dla niej o tyle proste, że dzięki znakomitemu węchowi jej kompana mogli śledzić niemal każdy krok tajemniczych mężczyzn. W powietrzu unosiły się trzy zapachy. Jeden, należący do psa, oraz dwa pozostałe, których nie potrafili w żaden sposób zidentyfikować. Szli tak za ich zapachem starając się znaleźć ich kryjówkę aż natknęli się na jakąś chatkę. Węch ich nie mylił i zapach prowadził wprost do środka a przynajmniej tak wydawało się tej dwójce. Pies posłusznie schował się w krzakach natomiast Ayanami wspięła się na drzewo. Chatka wykonana była z drewna i była zwyczajna, nic szczególnego nie rzucało się w oczy. No, może poza brakiem jakiegokolwiek ogrodzenia. Okna również były pozasłaniane i nic nie wskazywało na to, że w środku coś może się dziać. Pies wyczuł, że w powietrzu unosi się zapach ludzkiej krwi i śmierci. Cóż, charakterystyczna woń była na tyle mocna, że zwierze bez problemu ją wyłapało. Jak teraz postąpią nasi bohaterowie? Drzwi są na wprost was i są jedynym wejściem do domu.

Offline

 

#797 2016-09-28 18:43:12

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 252
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


     Siedziałam przez chwilę na drzewie, jednak niewiele byłam w stanie dostrzec. Otoczenie wydawało się być spokojne, a dookoła brakło żywego ducha. Okna w chatce były pozasłaniane, nie mogłam dostrzec żadnego ruchu w środku. Nie dochodziły również stamtąd żadne dźwięki, co z kolei rozbudziło moją ciekawość. Przecież z ustalonych przeze mnie faktów wynikało, że banda porwała co najmniej kilkanaście psów. Jeśli byłyby żywe i byłyby przetrzymywane tutaj to przecież słychać by było jakieś szczekanie, powarkiwanie. Przestraszone zwierzęta przecież nie siedzą cichutko, chyba że są skrajnie wygłodzone.
     Czas mijał mi na takich analizach jednak niewiele się zmieniło poza położeniem słońca na niebie. Westchnęłam cicho i bezgłośnie zeskoczyłam w dół. Podeszłam do krzaków, w których chował się Asuka i usiadłam na ziemi obok niego.
- Nie byłam w stanie nic dostrzec. Żadnego ruchu, żadnego znaku życia. Na pewno dobrze złapałeś trop.
     Twarz mojego towarzysza wyrażała coś pomiędzy przerażeniem a próbą bycia silnym i zdecydowanym. Zmarszczyłam brwi, przyglądając mu się z uwagą.
- Co jest? - spytałam cicho. Czyżby coś wyczuł?
- W powietrzu unoszą się bardzo znajome mi zapachy, choć miałem nadzieje już nigdy ich nie poczuć. To miejsce cuchnie krwią i śmiercią. Jednak nie psią krwią. Ludzką. Nie wiem czy powinniśmy się tam zapuszczać.
- Chyba nie mamy wyjścia. Trop kończy się tutaj, prawda?
     Pies skinął głową a ja wychyliłam się nieco zza krzaków, by spojrzeć w kierunku chatki. Nie wyglądało na rzeźnie. Wstałam i otrzepałam tyłek z wysuszonych liści.
- Chodź za mną. W razie czego trzymaj się z daleka od walki. Poradzę sobie.
     Ruszyłam w kierunku chatki, starając się pozostać w cieniu drzew, lecz z racji tego iż mieściła się na małej polance ich zasięg kończył się w momencie, gdy byłam wystawiona na widok kogokolwiek kto znajdował się w środku i obserwował otoczenie. O ile ktoś taki był.
     Nie było sensu chowania się, dlatego postawiłam na element zaskoczenia. Wyciągnęłam katanę i tam, gdzie kończył się zasięg cienia koron drzew puściłam się biegiem do drzwi, które otworzyłam kopniakiem. Wpadłam do środka z dzikim wyrazem twarzy i bronią w gotowości. Asuka był tuż za mną, gotów zaalarmować mnie gdyby ktoś chciał zajść mnie od tyłu.

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2016-09-28 18:43:34)

Offline

 

#798 2016-09-28 19:16:28

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las Airando

Dziewczyna zdecydowała się zbadać całą sytuację mimo realnego zagrożenia. Zapach śmierci i krwi nigdy nie był czymś, co należało ignorować i młoda shinobi doskonale o tym wiedziała. Dziewczyna dotarła już pod drzwi domostwa i ciarki przeszły ją niemiłosiernie. Adrenalina od razu zaczęła działać a jej zmysły były wyczulone maksymalnie. Nic nie przeszkodziło jej w wejściu na podwórze czy w dotarciu pod same drzwi. Nie zatrzymywała się i z kataną w ręku wyważyła przedmiot przeszkadzający w dostaniu się do środka. Wraz z całym impetem wleciała do chatki i od razu dotknął ją okropny zapach. Śniadanie niemal natychmiast podeszło pod gardło i zapewne zostanie zwrócone. Wewnątrz cuchnęło trupem i nie trzeba być Sherlock'iem by dostrzec dwa ciała na środku domostwa. Starsze małżeństwo leżało zmasakrowane a w okół panował straszny chaos. Coś jeszcze znajdowało się w środku. Zaraz po otworzeniu, a raczej wyważeniu drzwi, coś podbiegło do dziewczyny. Był to malutki szczeniak, niestety to nie była Ero. Pies od razu podbiegł do Ayanami i był bardzo wychudzony. Nie wiadomo ile czasu spędził tu, w zamknięciu ale można się było domyśleć, że nie było to krótko. A świadczył o tym fakt, że zwierze podbiegło do zupełnie obcej osoby i patrzyło się na nią swoimi maślanymi oczkami domagając się czegokolwiek do zjedzenia.

Offline

 

#799 2016-09-28 19:39:35

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 252
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Las Airando


     Zapach, który dochodził ze środka niemalże mnie ogłuszył. Śniadanie owszem, podeszło mi do gardła i to niemalże natychmiast jednak opanowałam się na tyle szybko, że nie wylądowało na podłodze. Schowałam twarz w zgięciu łokcia i podeszłam powoli do leżących na podłodze zwłok. Zmrużyłam oczy i delikatnie trąciłam ich kataną. Czerwie, które już zalęgły się w ciałach nieboszczyków zaczęły się wić niemiłosiernie, co spowodowało kolejne perturbacje w moim żołądku.
- Kto wam to zrobił.... - wyszeptałam do siebie.
     Nagle zobaczyłam malucha, który podbiegł do mojej nogi błagając o coś do jedzenia. Spojrzałam na niego rozczulona, jednak nie mogłam mu zaoferować nic poza odrobiną wody, którą zawsze przy sobie nosiłam. Podeszłam do szafek, wciąż zatykając nos i zaczęłam szukać jakieś miseczki, żeby mieć w co nalać. Koniec końców trafiłam na coś znacznie lepszego - karmę dla psów! Na szczęście takie rzeczy nieprędko się psują.  Niestety maluch był zbyt drobny by móc sięgnąć do szafki wiszącej na ścianie, co niechybnie skończyłoby się śmiercią głodową gdyby nie moja nagła wizyta. Wzięłam miseczkę i przetarłam ją szybko z kurzu. Złapałam w jedną rękę malucha a w drugą karmę wraz z naczyniem, w którym chciałam ją podać. Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz nasypałam mu odrobinę. Tak, aby nie przesadzić. Był wygłodzony i pewnie rzuciłby się na posiłek obojętnie jak obfity by nie był, chłonąc go w całości. Mogłoby mu to rozerwać żołądek, skurczony do maksymalnych rozmiarów.
     Nie myliłam się - karma zniknęła niemal natychmiast. Pogłaskałam szczeniaka i nalałam mu wody do miski. Rozejrzałam się za Asuką, który gdzieś mi zniknął w chwili, gdy weszliśmy do chatki.
- Asuka! - zawołałam i zaczęłam się rozglądać za przyjacielem.
     Przez chwilę myślałam, że może pod moją nieuwagę coś mu się stało, jednak znalazłam go trzęsącego się na tyłach domu. Przypuszczam, że ten widok wywołał w nim jakieś nieprzyjemne wspomnienia. Ten widok sprawił, że coś mnie ścisnęło w sercu. Dopiero teraz, po wyjściu z Akademii zaczęłam dostrzegać ile naprawdę mój przyjaciel w życiu przeszedł. Kucnęłam przy nim i objęłam go mocno.
- Ćśśśś... - szeptałam uspokajająco.

Ostatnio edytowany przez Ayanami (2016-09-28 19:41:33)

Offline

 

#800 2016-09-28 20:08:44

Straznik 3

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1332

Re: Las Airando

Ayanami zachowała się bardzo dobrodusznie karmiąc i pojąc malucha. Gdyby nie jej zachowanie pies na pewno by zdechł. Przeszukując szafki, których większość była splądrowana dziewczyna natknęła się na skrawek ubrania, który zdecydowanie nie pasował do odzienia zwłok. Owy kawałek zaczepił się najprawdopodobniej o wystający gwóźdź a osoba do której należał, w pośpiechu nawet tego nie zauważyła. To mógł być kolejny krok do rozwiązania zagadki i znalezienia potworów, którzy kradną psy i mordują ludzi. Chociaż, może to wcale nie ma nic wspólnego ze sobą? Kto to może wiedzieć. W tym czasie Asuka miał delikatne zwątpienie. Pies nie mogąc wytrzymać zapachu jak i widoku oddalił się na chwilę. Gdyby nie to wszystko co przeżył, zapewne śniadanie wylądowałoby na podłodze. Nasza młoda dama robiło wszystko, by jej śniadanie również zostało utrzymane przez żołądek. Niestety, dar lepszego węchu był w tym momencie zabójczy i śniadanie dziewczyny spoczęło tuż obok jej butów, na ziemi. Nie było żadnych szans, by utrzymać je w sobie.
  Po wyjściu z domu dziewczyna może dalej kontynuować poszukiwania bandytów. Młody szczeniak, który teraz był bardzo wdzięczny za ratunek zaczął oddalać się w stronę wioski. Zapewne chciał wrócić do właścicieli.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.makoma.pun.pl www.ssclansite.pun.pl www.wizut.pun.pl www.psychologia-artykuly.pun.pl www.narutopojedynki.pun.pl