Ogłoszenie


#281 2014-04-04 20:21:41

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Czasami trzeba ponieść pewne szkody, ale tym razem chłopak wyniósł pewne wnioski. Mianowicie pierwsze co uczynił to sprawdził stan zdrowia swojego kompana i powyciągał te odłamki szkiełek z jego ciała. Kolejną rzeczą było upewnienie się czy jego przeciwnik zasnął na dość długo no i pocięcie jego ciała odłamkami szkła i powbijaniu je w mięśnie takie jak np udo. Kto by pomyślał, że z naszego młodego namikaze wyłoni się taki masochista, jednak on nie był nim, nie miał ani sznurów ani nie znał technik paraliżujących więc zdał się na to i to musiało wystarczyć. W sumie jego stan psychiczny był w fatalnym stanie, odczuwał to "coś". Tą nienawiść i wolność, w tej chwili był w najciemniejszym miejscu na świecie i zło panoszyło się w najlepsze. Sprawdził jeszcze raz co jest z jego kompanem i ruszył w stronę szpitala wraz z nim, może tam kogoś znajdzie.
-Gdybym tylko posiadał tę technikę, już by tu nas nie było- Powiedział sam do siebie, to był fakt, gdyby tylko posiadał technikę teleportacji ich by tu już nie było.

Offline

 

#282 2014-04-04 21:02:34

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

W tej chwili byłem jedynie zwykłą kałużą, która czekała, aż nadejdzie czas, w którym będę mógł wrócić do normalnej postać. Musiałem zaufać moim klonom, czyli po części samemu mnie. Choć znam siebie najlepiej to nawet dla mnie było to całkiem duże wyzwanie.
   Klon odpowiedzialny za roznoszenie ulotek stał właśnie przy jednej z nich. Dwaj pozostali obserwowali całą sytuację. Jeden z tej dwójki podniósł kamień i rzucił go w kierunku miejsca, które było w odwrotnym kierunku od straż niż klon notce. Zrobił to dosyć mocno i starał się narobić przy tym najwięcej hałasu. Miał nadzieję na jakąkolwiek reakcję i odwrócenie uwagi. Wtedy kopia przy notce załadowała swoją chakre. Następnie odsunęła się trochę dalej. Pięć sekund później nastąpił wybuch, który również był dla nich niegroźny i miał za zadanie ich przestraszyć. Ponadto mieli jak najbardziej zbliżyć się do środka drogi, gdzie stałem ja. W międzyczasie moje dwa klony ustawiły się przy dwóch innych notkach, trzymając w ręku kunai owinięty w notkę wybuchową, które sami posiadali. Klon, który wcześniej użył notki, wszedł na jeden z dachów i w pozycji leżącej (by nie został wykryty) obserwował całą sytuację. Gotowy był się poświęcić, aby oryginał zyskał informacje. W tej chwili moje klony czekały na reakcję. Następne poczynania zależały od tego co zrobią strażnicy.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#283 2014-04-06 16:32:11

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

  Plan Kaito powiódł się całkiem sprawnie, kamień odwrócił uwagę żołnierzy od notek. Dopiero po wybuchach  przestraszeni żołnierze podróżowali w dość szybkim tempie środkiem drogi, zbliżając się do miejsca w którym znajdowała się kałuża w postaci Kaito. Wybuchu wystraszyły ich, ale też sprawiły, że mieli się na baczności. W odpowiednim momencie klon samotnika zniknął przekazując mu informacje.
   Taii miał nieco większy problem, postanowił unieruchomić nieznajomego w iście bestialski sposób wbijając okruchy szkła w jego mięśnie. Każdy ruch przez to sprawiał niezmierny ból jaki towarzyszył rozdzieraniu, w dodatku krew z malutkich ranek powoli ściekała z jego ciała bez szans na zakrzepnięcie krwi z powodu szkła. Co prawa okruchy butelki również hamowały krwawienie, ale powiedzmy sobie w prost w takiej okolicy raczej nikt nie przybędzie mu na ratunek, zaś sam raczej nie będzie w stanie się stąd wydostać. Namikaze skazał go na śmierć i to jedną z najokrutniejszych. Jego krewniak wydawał się być przytomny jednak nic nie mówił i nie poruszał się. Jedynie jego oczy spoglądały jak Taii torturował mężczyznę. W końcu ruszyli chociaż podróż dźwigając rannego nie należała do najłatwiejszych. Największy problemem był fakt, że w mieście nie było jako takiego szpitala. Było kilku medyków jednak większość z nich miało swoje zakłady zamknięte. Podczas gdy Taii zmierzał do kolejnego spotkał mężczyznę, który najwidoczniej sprzątał w jednym z takich domów i widząc stan Namikaze od razu zorientował się o co chodzi.
- Nie znajdziesz pan ani jednego medyka, który nie znajdowałby się przy bramach udzielając pierwszej pomocy. Wszyscy zostali zaciągnięci i zobowiązani pomagać tylko walczącym, więc wątpię aby ktoś wam pomógł. Jedyną nadzieją w obecnej sytuacji jest Hima, dziwny to znachor bo za darmo często pracuję. Przeszukajcie stare rudery, często pomaga tam tym, którzy przesadzili z opium.

Offline

 

#284 2014-04-06 18:29:03

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

No tak, zmęczenie dawało się we znaki chłopakowi, lecz dobra rada pewnego nieznajomego podniosła go na duchu. Czuł, że wreszcie los mu sprzyja i wszystko się skończy. Wysłuchał do końca monologu nieznajomego po czym sam przemówił. -Dziękuje... Jesteś jedyną osobą, która nie chciała zabić ani mnie, ani mojego kompana... Jestem twoim dłużnikiem, że tak to ujmę...- Mówił dość spokojnie, teraz miał chwilę odpoczynku, ale ruszył w stronę tamtych ruder co wskazał mu ten człowiek. -Wiem, że moje czyny nie są takie jakie być powinny, ale nie wiem co mam robić...- Powiedział, do swojego przytomnego kompana. Wiedział, że nie jest zadowolony z jego postępowania, ale chłopak nie umiał sobie inaczej radzić. Po jego poliku spłynęła łza, gdy wszedł do jednej z ruder.

Offline

 

#285 2014-04-06 19:32:10

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Taii sprawdzał rudery jednak po za kilkoma nie przytomnymi i otumanionymi narkomanami nie znalazł niczego, aż do momentu kiedy trafił do ostatniej z nich. To było to samo miejsce w którym zostawił wcześniej swojego rannego krewniaka. To samo miejsce w którym leżał pokaleczony i pobity przez niego mężczyzna. Szczerze powiedziawszy nie świadczyło to zbyt dobrze o sytuacji w której znalazł się Taii. Brak wiary w ludzi, który młody Namikaze zyskał po odwiedzanie w tawernie gdzie zbierały się najgorsze mendy mógł teraz poważnie zagrozić życiu jego towarzysza. Wiele bowiem wskazywało na to, że torturował kogoś kto mógł mu pomóc.

Offline

 

#286 2014-04-06 20:23:37

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

Byłem sobie kałużą i rozmyślałem na temat co się tutaj dzieję. To pierwszy raz kiedy coś poszło po mojej myśli od czasu tej wojny. Może w końcu uda mi się wydostać z tego przeklętego miejsca. Kiedy tu ostatnio byłem, największym problem był wyłącznie jeden pojedynek, a teraz? Niemniej wydaję mi się, że właśnie staję się silniejszy. Fizycznie jak i mentalnie. Moje rozmyślenia jednak przerwał nagły przypływ informacji.
   Wiedziałem, że za chwilę mój cel będzie nade mną. Ich formacja broni ich przed atakiem z każdej strony i może nawet powietrza, ale czy są w stanie odeprzeć atak od dołu? Tego nie wiedziałem i miałem nadzieję, że nie. Dzięki obrazowi z oczu mojej kopii byłem w stanie określić ile kroków muszę wokół siebie wysłuchać, aby wiedzieć kiedy będę dokładnie na samym środku formacji. Kiedy to już się stanie to ze zwykłej kałuży wyłonię się ja. [wytrzymałość/szybkość/reakcję: 44/55/49]Pojawia się dokładnie między nimi. Wadą ich formacji jest to, że spoglądają na zewnątrz, a nie w kierunku tych, których chronią. Dlatego minimalnie później zareagują na mnie. To mało, ale w tej sytuacji każda sekunda jest na wagę złota. Już podczas przemiany wyjmę dwie notki wybuchowe, które położę na dwóch z przedstawicieli. Następnie powiem. Idźcie do diabła. Notki jednak nie będą nasączone chakrą. Ich zadaniem jest wywołanie paniki. Następnie kiedy już wszyscy strażnicy będą chcieli mnie zabić lub zrobić coś z notkami to jednym ciosem postaram się ogłuszyć kolejnego przedstawiciela. [siła:85] Niezależnie czy mi się to uda, biorę go chwytem i wyskakuję poza formację [skoczność: 14 m]. W locie wyjmę kunai i przystawię go do szyi zakładnika, a następnie krzyknę. Mam zakładnika. Nie radzę wam podchodzić. Później postaram się ich zgubić. Jeśli, któryś z nich postanowi za mną pójść to, któryś z moich klonów rzuci w niego kunaiem z notką wybuchową, ale tylko gdy będzie zbyt daleko, aby wybuch zranił przedstawicieli. Ja za to będę zmierzał do jakiegoś miejsca, gdzie nikt mnie nie zauważy.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kaito (2014-04-06 21:50:44)

Offline

 

#287 2014-04-12 12:08:49

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Kaito był sobie kałuzą, kap, kap, kap - spadały kolejne krople deszczy, zdecydowanie utrudniając mu rozeznanie się w sytuacji. Mimo wszystko udało mu się dokonać przemiany w odpowiednim momencie i pojawić się między oficjelami, zaraz po zakończeniu przemiany przyczepił do ich ciała notki i powiedział aby poszli do diabła. Plan działał, przynajmniej do tego momentu. Gdy tylko Kaito wypowiedział słowa "Idźcie do diabła" całkowicie zwrócił na siebie uwagę strażników. Mimo, że udało mu się ogłuszyć  przedstawiciela kraju ognia to zdecydowanie nie przewidział, że to nie on pochwyci swojego zakładnika, ale to on zostanie pochwycony przez dwóch żołnierzy, silne ręce(siła 80) chwyciły go za dłoń uniemożliwiając złożenie pieczęci, najwidoczniej byli szkoleni przeciwko wybuchowym notką. Z kolei ostrza katany zamigotało mu na chwilę przed oczami by po chwili zostać przyłożone do gardła, tak jak sam chciał to uczynić. Dwójka strażników zajmowało się nim podczas gdy pozostała dwójka odczepiła notki i zaczęła biec jak najdalej od ludzi, widocznie przypuszczając, że wciąż może dojść do wybuchu.

Offline

 

#288 2014-04-15 13:17:36

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Chłopak był w przysłowiowej dupie, poranił ostro znachora i ogólnie można powiedzieć, że zjebał całą tą sprawę. Ale co można mu się dziwić, w barze chcieli go zabić, a jego mentor jeśli można tak go nazwać był w opłakanym stanie.  Wszystko toczyło się w złym kierunku, ale chłopak postanowił uczynić coś dobrego. Znachor nie ruszał się zbytnio bo był nieprzytomny. Więc chłopakowi pozostało powyciągać te szkła i oczyścić rany alkoholem. Jak pomyślał tak też uczynił, mimo iż wiedział o tym, że ta sprawa zostanie hańbą na jego honorze to jakoś nie dbał zbyt o to. Miał wywalone już na tę wojnę, na to co chce tu jego kraj i na tą pieprzoną misje. Chciał już tylko wrócić do domu i nic więcej nie czynić jak tylko położyć się i udać się w spoczynek na taki czas jakim był okres jednego roku. Ale takie coś nie jest jak zwykle możliwe, klan potrzebuje młodych, a chwilowo on był jedynym.

Offline

 

#289 2014-04-15 21:18:49

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Taii postanowił, pomóc człowiekowi, którego sam poranił. Ciężko powiedzieć czy dalej liczył na jego pomoc czy może postanowił po prostu w ten sposób odpokutować za swoje winy. Widać było, że w ostatnim czasie chłopak nie był sobą. Najwidoczniej nie był w stanie poradzić sobie z presją wojny, a jego opiekun nie był obecnie w stanie w jakim mógłby mu pomóc. Prawdę mówiąc tylko oczy starszego Namikaze wyglądały na żywe, reszta ciała ledwie się poruszała w dość nieregularnych odstępach czasu świadcząc o tym że ten wciąż oddycha. Przemywanie ran alkoholem sprawiło, że ogłuszony mężczyzna obudził się, najwidoczniej towarzyszył temu nie mały ból.
- Aaauł! - wykrzyknął i spojrzał na Ciebie pełnym nienawiści spojrzeniem, które jednak zmieniło się natychmiast gdy zrozumiał co robisz. - Dziękuje, za pomoc jakiś brutal zaatakował mnie, wiedziałem że to niebezpieczna dzielnica, ale żeby aż tak? To niebezpieczna dzielnica prawda?
Najwyraźniej mężczyzna nie zdawał sobie sprawy z tego kto go zaatakował. W ogóle wyglądał na wyraźnie zagubionego i niezbyt pewnego siebie.
- Właściwie to co ja tu robię? Czy my się znamy? Ostatnie co pamiętam to to, że miałem wbić babusową rurkę w płuca jakiegoś blondyna, ale właściwie po co? Auuł! Chyba nie mogę się poruszać? Wiesz może gdzie mieszkam?

Offline

 

#290 2014-04-17 12:52:07

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Można było odetchnąć z ulgą nie pamiętał tego co się stało, ale też nie pamiętał do końca kim jest. Taii był uratowany po części tak, ale i tez nie. Wiele paradoksów ujawniło się w tej chwili, ale najważniejsze było teraz uratowanie jego mistrza za wszelaką cenę.
-Wiesz, jest wojna i każdy obawia się o siebie... Czemu miałeś wbić tę bambusową rurkę? Przecież to mogło by go zabić?- Zadał pytanie dosyć retoryczne chciał jakoś odciągnąć myśli tego gostka od tego wszystkiego. -Przykro mi, ale nie wiem gdzie mieszkasz. Ja sam chce się z tego przeklętego miejsca jakoś wydostać, ale nie wiem jak. Bo co ja moge zrobić jestem tylko gówniarzem... Spokojnie pomogę Ci wstać i zobaczymy dokładnie czy możesz się całkowicie poruszać czy też nie. Zgoda?- Odpowiedział na ciąg jego pytań, starał się przynajmniej mu jakoś pomóc z tym, że nie wiedział kim jest. Osobiście to co tu się dzieje pozostawi dość głęboki ślad w psychice chłopca.

Offline

 

#291 2014-04-17 16:43:12

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

- Szczerzę mówiąc nie pamiętam czemu, haha. Wydaję mi się jednak, że nikogo nie chciałem zabić. - powiedział uśmiechając się nerwowo mężczyzna - Niezbyt mogę się poruszać wszystko mnie boli, chyba mam uszkodzone mięśnie. Może chociaż wiesz, kim jesteś? Jeżeli chcesz się wydostać zawsze możesz użyć bram lub tuneli przemytników opium, które są pod portową gospodą. Hmm, skąd ja to właściwie wiem? Czyżbym był kimś złym? To dlatego zostałem pobity? Powiedz proszę kim jestem i co ja tu robię?
Mężczyzna mówił jak potłuczony, pewnie dlatego że został przez Taii'a potłuczony. Wyglądało na to, że nie wie nawet kim jest, a może coś ukrywa. Być może nie tylko psychika chłopca była w rozsypce. Pewne było jednak, że poprzednio Namikaze wykonał swoją robotę nad wyraz skutecznie i uniemożliwiłeś mu nie tylko swobodne poruszanie, ale jakiekolwiek przemieszczanie się.

Offline

 

#292 2014-04-18 11:40:48

 Kaito

Zaginiony

48620066
Skąd: Szczecin
Zarejestrowany: 2013-09-09
Posty: 195
Klan/Organizacja: Samotnicy
KG/Umiejętność: Hyouton
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17

Re: Miasto portowe

   Cała sytuacja była strasznie problematyczna, ale ja nie mogłem tutaj zginąć. Tym razem musiałem popisać się umiejętnościami, które nie były bojowe, a w pewnym sensie dyplomatyczne. Na początek uśmiechnął się niczym szaleniec, co na pewno mogło zdziwić pozostałych ze względu na zaistniałą sytuację. W końcu ta wyglądała na beznadziejną. Następnie odezwałem się spokojnie. Posłuchajcie mnie. Pewnie zauważyliście, że nie jestem tu sam. - Następnie w kierunku dwóch strażników poleciał kunai, okryty notką od jednego z klonów, który następnie wybuchł.- Jest tu nas kilku, a może kilkunastu. Z chęcią podzieliłbym się informacjami na ten temat, ale katany przy szyi źle wpływają na moją pamięć. Zanim jednak spróbujesz mnie zranić, chcę żebyś wiedział, że wolisz nie znać moich przełożonych.

Offline

 

#293 2014-04-18 15:22:44

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Taii był w głębi duszy trzy metry nad ziemią, ale po chwili sobie uświadomił, że gospoda się paliła i nie wiadomo czy tajne przejście przetrwało. No cóż przynajmniej miał możliwość ucieczki nikłą, ale zawsze jakąś. Uśmiechnął się delikatnie, w końcu miał się dowiedzieć jak z tego miejsca uciec to się dowiedział.
-Nazywam się Taii i jak wiesz nie pochodzę z tego kraju... Dlatego chce się wydostać z mym kompanem, a ty możliwe, że jesteś znachorem lub kimś innym sam tego nie moge stwierdzić...- Jego ton głosu był nad wyraz spokojny, ale co chwilę zerkał na swojego kompana najwidoczniej był w kiepskim stanie a jedynym ratunkiem będzie wydostanie go z tego miasta. Tu już znachor raczej nie pomoże tu trzeba kwalifikowanych medyków aby mógł dalej żyć, w innym wypadku umrze śmiercią tragiczną. Chłopca nurtowało jeszcze parę pytań więc postanowił nie co dowiedzieć się z nieświadomego swej wiedzy kolesia.
-Powiedz mi proszę, co jeszcze wiesz a może ustalimy twoja tożsamość? Co?

Offline

 

#294 2014-04-21 20:51:42

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

  Mężczyzna chłodno spojrzał na samotnika wysłuchując jego przemowy.
- Cóż skoro jest was tu tak wielu to najlepiej będzie jak szybko się z tobą rozprawimy zanim uzyskasz przewagę liczebną.- powiedział i zamachnął się kataną. Następne co mógł poczuć Kaito to ciepła krew spływająca z jego szyi, jego krew. Po chwili zapanowała całkowita ciemność czyżby to właśnie była śmierć. Wciąż jednak słyszał głosy ze świata żywych.
-Porwali przedstawiciela kraju ognia pobiegli w tamtą stronę! - odgłosy biegnących ludzi, chwila ciszy i upadek czegoś ciężkiego. Po chwili samotnika pochwyciła ręka i wyciągnęła na powierzchnie. Kaito przez cały czas znajdował się pod ziemią dzięki technice starszego samotnika, najwidoczniej czekał on na moment kiedy straży będzie mniej nie chciał bowiem ranić aktualnych sojuszników.- Spodziewałem się, że nieco lepiej sobie poradzisz w każdym razie nie ma czasu do stracenia, użyj henge no jutsu aby zmienić się w tego człowieka zanim wrócą strażnicy.
  Tymczasem Namikaze był pełen nadziei związaną z ucieczką tunelami z miasta jednak zdawał sobie sprawę, że płomienie mogą uszkodzić przejście. Postanowił więc skupić się na znachorze, wypytując go trochę
- Mówisz, że jestem znachorem? Wydawało mi się że zawsze chciałem zostać ninja to by chyba bardziej pasowało do tego, że chciałem wbić tamtą rurkę w płuca tego mężczyzny.- powiedział wskazując palcem na bambusową rurkę i na starszego Namikaze. - Szczerze powiedziawszy to powiedziałem Ci wszystko co wiem bo nie pamiętam już niczego więcej. Nie wiem nawet jak się nazywam i gdzie jestem. Wszystko traci sens. Może mnie odprowadzisz do mojej żony, chyba mam żonę? Chciałbym mieć najlepiej jakąś młodą z dużym biustem i szerokimi biodrami.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-21 20:53:01)

Offline

 

#295 2014-04-22 19:19:20

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Chłopak słuchał cały czas tego typka. No cóż znokautował go dość mocno, ale miał w tym powód. Nadal nie wiedział kim jest oraz co dokładnie wie.  Miał dziwne uczucie, iż typ denerwuje się przy nim i nie wie już co mówi. -A możesz mi powiedzieć, czy nie wiesz gdzie są tu jacyś lekarze? A ja w ten czas przeszukam twoje rzeczy i zobaczymy bo może dowiemy się kim jesteś.- Powiedział do niego spokojnie po czym podszedł i zaczął przeszukiwać jego.  Był nadal czujny, bo nie wiedział czy koleś faktycznie się nie może ruszać całym ciałem, czy tylko częściowo. -Jak się nie mylę ta karczma uległa spaleniu, jak wiesz jesteśmy w środku wojny...- Chciał go uświadomić, w jakim bagnie są i co może im grozić. Wszak nie zawsze staje się w środku wojny. Ale nastają takie czasy i mrok dosięga każdego, nawet najmężniejszego.

Offline

 

#296 2014-04-24 17:51:56

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Mężczyzna zmarszczył czoło w wyniku próby starania przypomnienia sobie czegoś więcej.
- Lekarze, lekarze, hmm, nie mam pojęcia... Nie czekaj słyszałem, że lekarze mają swoje siedzibę w Shisou w kraju ognia, chyba tak? Tak na pewno. - powiedział wyraźnie zadowolony z siebie mężczyzna i nawet za bardzo nie przejął się wojną . Tymczasem przeszukanie należało do dość owocnych nie ulegało bowiem wątpliwości, że mężczyzna jest lekarza lub lekomanem. Kilkadziesiąt słoiczków i fiolek z różnymi substancjami, niektóre z nich wydawały się ruszać. W niektórych znajdowały się żywe pijawki, w niektórych suszone proszki, cóż bez specjalistycznej wiedzy lekarskiej były jednak nic nie warte. Starszy Namikaze wciąż pozostawał przytomny jednak nie odzywał się nic, jedynie jego oczy skierowane były mniej więcej w miejsce w którym znajdowała się nieszczęsna bambusowa  rurka

Offline

 

#297 2014-04-24 19:49:12

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Taii mniej więcej wiedział już na czym stoi i co powinien zrobić. Dowiedział się, że koleś musi być z pewnością znającą się na specyfikach choć to może być tzw lekoman. Jednak coś musiał wiedzieć oczywiście. Chłopak spojrzał na swojego "brata" a następnie na kolesia i jego specyfiki i znowu na starszego Namikaze. Wzrok kompana skierowany był w stronę tej metalowej rurki. Chłopak wziął ją do ręki i następnie spytał się lekomana.
-Może pamiętasz co chciałeś zrobić z tą rurką i gdzie dokładnie chciałeś ją wbić? Lub czy pamiętasz co dolega mojemu przyjacielowi...- Dość dziwaczne pytanie jak na obecną sytuacje. Jednak ona mogła coś wprawdzie wskórać w sytuacji jakiej był młodzieniec. Cóż jeśli będzie trzeba to pomoże mu wbić tę rurkę i ewentualnie jakoś inaczej pomagać.

Offline

 

#298 2014-04-27 15:38:53

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

-Tak jak mówiłem wydaję mi się, że chciałem go zabić wbijać mu tą bambusową rurkę prosto w płuca. Może nie jestem lekarzem, a mordercą? Może chciałem przez nią wypić organy wewnętrzne tego blondyna. Co jak nie jestem tym kim uważasz, że jestem? - mówił mężczyzna popadając w coraz większą rozpacz. Wygląda na to, że nawet ten z pozoru beztroski mężczyzna uświadomił sobie w jakiej znajduję się sytuacji i nie zbyt mu się to podobało. Nie widząc wyjścia z sytuacji postanowił wstać i uciec przez siebie bez celu. Jednak postanowienie a rzeczywistość to dwie różne rzeczy w wyniku poruszenia okaleczonych mięśni poczuł wielki ból, krzyknął i stracił przytomność - AAAAAAAAAAUUUUŁŁŁŁŁŁŁŁŁ!!!

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-27 15:39:16)

Offline

 

#299 2014-04-27 18:39:11

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Chłopak trzymał nadal tę rurkę w dłoni i obserwował tego kolesia i swego kompana. Miał wbić w płuca tą rurkę? Wszystko na to wskazywało. Jednak czemu akurat taki los spadł na tego młodzieńca, wszystkie jego błędy dawały straszny skutek. To smutne, że dzieciak nie wiedział co ma czynić w tej chwili a jego mówiący nowy towarzysz ubzdurał sobie, że jest jakimś psycholem i popadł w rozpacz. W sumie chłopaczyna też popadał w rozpacz nie wiedział co ma czynić, ale z pewnością nie chciał robić czegoś czego nie był pewien. Widział jak znachor chciał uciec jednak ból był zbyt ogromny i zemdlał. Chłopak wyszedł na chwilę na świeżę powietrze zrobił parę głębokich wdechów i wydechów po czym otarł swe słone łzy i wszedł do środka. Miał jeszcze cichą nadzieję, że ten znachor sobie przypomni co trzeba zrobić. Bo podszedł do niego i starał się go obudzić.

Offline

 

#300 2014-04-27 20:02:57

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Młody chłopak stanął przed ciężką decyzją co począć dalej, a ponieważ nie był w stanie przezwyciężyć swoich wątpliwości nie robił praktycznie nic. Nie można się mu jednak dziwić chłopak w ciągu ostatnich kilkunastu godzin przeżywał prawdziwą huśtawkę nastrojów. Coś co miało być spokojną wyprawą momentami mocno zakrapianą przerodziło się w mocno krwawą wojnę. Młody Namikaze nie popisał się też za bardzo przed swoim przełożonym i zawiódł się na ludziach zamieszkujących to miastu. Postanowił oczyszczać myśli więc wyszedł na zewnątrz na ciepłą letnią noc, jednak mimo padającego deszczu miał wrażenie, że jest całkiem sucho w dodatku w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach palonego drewna. Najwidoczniej pożar, który pośrednio wskrzesił sprawiał coraz więcej kłopotów, w ciemnościach mógł dojrzeć coraz więcej ludzi biegających do morza z wiadrami aby napełnić je wodą. Wydawało mu się, że jednak z taki postaci potrąciła Hakaia, który wpadł do wody. Ciekawe jak głębokie było morze w tym miejscu, cóż czasami cumowały tu statki więc pewnie jakąś głębokość miały. Właściwie czy młody Sabaku potrafił pływać? Nie wydawało się też aby potencjalny  medyk miał się obudzić w najbliższym czasie.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-04-27 20:03:32)

Offline

 

#301 2014-04-29 14:17:12

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Taii nie dostrzegał bądź nie dostrzegł Hakaia jednak teraz to co musiał zrobić to uratować swego mistrza a następnie uciec z tej wyspy. Z pewnością podziemne przejście w karczmie przetrwa to lub częściowo będzie zniszczone, jednakowoż chłopak musiał teraz zrobić coś czego nie robił nigdy w życiu. Miał mętlik w głowie, ale najpierw ustawił nieprzytomnego tak, że ten będzie widział co robi chłopiec. Oraz jeśli sobie coś przypomni i jeśli się ocknie to będzie mógł jakoś zareagować w to co on czyni. Wziął dość głęboki wdech i ściągnął z swojego kompana górną część garderoby, pozostawił obok siebie części alkoholu, które miały za zadanie obmyć rany jeśli takie powstaną. Następnie chciał wymacać miejsce w którym znajduje się coś dziwnego i nie poprawnego w klatce piersiowej aby wbić bez problemowo ten przedmiot.

Offline

 

#302 2014-05-05 13:46:46

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Ciężko było wymacać coś co było nie tak w klatce piersiowej starszego Namikaze, choć z pewnością jego piersi nie były niczym fajnym do macania. Były niezwykle płaskie, a nawet wklęsłe, a przynajmniej z jednej strony. Przykładając swoje dłonie do lewej piersi swojego opiekuna Taii mógł coś wyczuć, a raczej nie mógł zdawało się, że pod skórą rannego mężczyzny nie znajduję się nic jakby czegoś brakowało. Tym ciężej było znaleźć odpowiednie miejsce aby wbić swoją rurkę. Mimo wszystko Taii z początku nieco nie zdecydowanie, później szybciej wbił swoją bambusową rurkę w pierś mężczyzny, a ten krzyknął z bólu.
-Auuł - krzyknął po raz pierwszy od długiego czasu wydając dźwięk ze swojego gardła,przez rurke zaś wyraźnie wydobywało się powietrze, zabieg nie został przeprowadzony wzorowo, jednak wyglądało na to, że mimo wszystko pomógł nieco rannemu.- No nareszcie nie wiem ile jeszcze musiałem się wlepiać tą rurkę. Musimy jak najszybciej wydostać się z miasta, napastnicy mogą wykorzystać ogień aby nas zaatakować, kiedy nie możemy się bronić. Z tego co pamiętam łódki nie są dość daleko, chyba że masz lepszy pomysł? W każdym razie będziesz mi musiał pomóc się przemieszać.

Offline

 

#303 2014-05-06 18:51:50

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Chłopak patrzył się raz na rurkę, raz na starszego Namikaze. Nie wierzył zbytnio, że udało mu się dokonać uratowania życia. Nie był medykiem i dlatego wolał niczego nie schrzanić aby stan się nie pogorszył a tu proszę prawie wszystko się udało. Taii mógł odetchnąć wreszcie z ulgą, ale to nie był koniec problemów. Trzeba było teraz się wydostać z tego piekła.
-Możemy udać się do ruin karczmy i znaleźć wyjście kanałami. Wiem od nieprzytomnego, że tam znajduje się tajemny tunel lub przejście a co za tym idzie możemy łatwo się wydostać.- Mówił teraz dość szybko i konkretnie, chciał jak najwięcej informacji zdać swojemu kompanowi, ale i też wypytać się go o pewne sprawy.
-A właśnie co z resztą? Oraz czy udamy się wprost do domu czy też jeszcze gdzieś się nie udamy?- Spytał go z ciekawością, wszak to on go wpakował w tę wojnę to teraz przynajmniej powinien być szczery i dawać pewne informacje.

Offline

 

#304 2014-05-06 23:18:22

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Starszy z Namikaze mimo, że odzyskał mowę nie wyglądało wcale na to aby wyglądał lepiej. Poruszał się z wyraźną trudnością, a jego oblicze było wyraźnie blade. Nie wyglądało jednak, żeby zamierzał odpoczywać podpierając się od Taii'a był jednak całkowicie zależy od chłopaka.
- Jesteś pewny tych kanałów będziemy wstanie się tamtędy bezpiecznie wydostać? Cóż to twoja decyzja, ja tak czy siak obecnie nie na wiele się zdam.- powiedział niepewnym głosem jednak trudno było stwierdzić czy to dlatego, że był sceptycznie nastawiony do decyzji Taii'a, który praktycznie niczego nie zrobił dobrze od rozpoczęcia wojny czy może dlatego w jakim był stanie.- Przyjęliśmy misję mamy się udać do Lorda tego kraju niezależnie od tego co robią inni nie możemy przecież zakładać, że innym się udało. Chyba nie muszę Ci tłumaczyć czym jest zlecenie dla ninja?
Wyraźnie oburzyła go sugestia chłopaka na temat rychłego powrotu do domu, mógłby jeszcze to zrozumieć gdyby to Taii był na jego miejscu z rurką sterczącą z klatki piersiowej, ale chłopak wyglądał na względnie zdrowego. Nie popisał się też żadnym znaczącym czynem, wielu chłopaków w jego wieku marzy aby wykazać się w takiej sytuacji, co prawda tylko nieliczni mają taką okazję, mimo wszystko wyglądało, że chłopak nieco się zmienił i to wcale nie na lepsze.

Offline

 

#305 2014-05-07 13:40:12

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Taii wziął głęboki oddech i postanowił udać się wraz z swym kompanem do tej pamiętnej karczmy. Nie był pewien czy to wejście będzie nadal otwarte, ale liczą się chęci.  Ostrożnie się poruszał wraz z swym panem, no cóż teraz przynajmniej był bardziej skory do dzielenia się informacjami na temat misji choć i one były dosyć skąpe, ale nie można na to narzekać.
-Nie... Nie musisz mi nic tłumaczyć, wydostańmy się z tego piekła... Mam nadzieje, że nie jest całkowitą ruderą ta karczma... A i lepszego miejsca do ucieczki nie znajdziemy...- Odpowiedział spokojnie na pytania swego pobratymca i ruszył przed siebie. Fakt faktem, wielu chciało by być na miejscu Taii'a jednak nie w takiej sytuacji. Chłopak nigdy nie był na tak ważnej misji przez co ogromnie się stresował i nie wiedział czasami co ma czynić.

Offline

 

#306 2014-05-08 11:04:57

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Taii miał rację miejsce wciąż nie było ruderą, mogła to stanowić pocieszenie wziąwszy pod uwagę fakt, że ciąż płonęło i to nie tylko ten budynek, ale najbliższe pięć. Kto by pomyślał, że zwykła bójka w tawernie może doprowadzić do takiego zamieszania. Budynek był całkowicie czarny od spalenizny przynajmniej od zewnątrz, jednak przez okna wciąż było widać czerwone płomienie. Nie trzeba było specjalisty aby stwierdzić, że konstrukcja nie jest zbyt stabilna i w każdej chwili może się zawalić. Ludzie kręcili się w okół z wiadrami, ale skupiali się na pozostałych budynkach, ponieważ z tego już nie wiele zostało. Zresztą priorytetem było zastopowanie rozprzestrzeniania się ognia, a karczma nie miała gdzie go dalej rozprzestrzeniać bo już to zrobiła.

Offline

 

#307 2014-05-09 13:22:12

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

No cóż, albo mieszkańcy byli lekko upośledzeni na umyśle albo nie wiedzieli co mają czynić. To prawda zwykła bójka doprowadził do takich zniszczeń, lecz teraz trzeba ugasić ogień na innych budynkach i dopiero zabrać się za ratowanie karczmy. Szkoda tylko, że chłopak nie zna żadnej techniki suitona a takie coś pomogło by mu bardzo. Chłopak przyczłapał wraz z swym kompanem do jednego z kolesi.
-Ej co tu się wydarzyło i czy nie potrzebujecie pomocy?- starał się jakoś wydobyć pewne informacje i być też pewnym, aby też nic nie stało się jego starszemu kompanowi. Lepiej być upewnionym czy takie coś może się udać oraz czy są tu osoby porządne.

Offline

 

#308 2014-05-09 18:33:14

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

   Mieszkańćy nie byli tak źle jakby się to mogło wydawać po prostu sytuacja była trudna, większość osób w które w normalnych okolicznościach zajmowałoby się gaszeniem pożaru było teraz na murach pilnując się przed przybyciem nie przyjaciela. Fakt, że ta część miasta w całości zbudowana była z drewna również nie sprzyjało gaszeniu pożaru, gdyby nie deszcz straty byłyby prawdopodobnie dużo większe. Ludzie niezwykle solidarni w takich momentach zebrali się natychmiast i ustawili się w blisko 500 metrową kolejkę podając sobie wiadro z morską wodą do ekipy zajmującej się gaszeniem. Brak odpowiednich środków i osób doprowadził do tego, że okoliczna budynki jednak zajęły się ogniem, a ponieważ w niektórych wciąż znajdowali się ludzie, albo ich właściciele naciskali żeby chronić przede wszystkim je , to nikt nie zwracał uwagę na gospodę, która w gruncie rzeczy nie była do uratowania.
- Jakiś idiota podpalił gospodę podobno była jakaś bójka nie trzeba być geniuszem żeby doyślić co stało się dalej, tym bardziej że podłoga w tym miejscu była tak mocno nasączona alkoholem, że upiłaby spokojnie kilku ludzi. Jeśli chcesz pomóc to przynoś wiadro i polewaj. - odpowiedział mu jeden z ratowników.

Offline

 

#309 2014-05-10 14:00:21

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

  Solidarność wzięła górę, więc chłopak usadowił swojego kompana tak aby miał na niego oko i sam ruszył na ratunek gospodzie a przy okazji też rozglądał się czy nie są tu jakieś osoby postronne. Wziął wiadro i ruszył do wody po czym zaczął ugaszać ściany budynku. Bo one są najważniejsze gdyż przytrzymują dach.  I tak parę razy, bądź co bądź ale chłopaczyna zerkał od czasu do czasu na swego kompana.
  -To zbyt monotonne...- Powiedział sam do siebie i zaczął obmyślać w pracy jak wykorzystać deszcz, wodę morską oraz jego żywioł tak by wszystko współgrało i mogło szybciej gasić ten ogień. Nie posiadał technik defensywnych żywiołu wiatru, ale z pewnością połączenie mocy matki natury w postaci deszczu z techniką Renkuudan oraz wodą morską stworzyć coś na wzór wodnej kuli. Na tyle słabej aby nie zniszczyć budynków, ale na tyle dużej aby gasić większy obszar.

Offline

 

#310 2014-05-10 14:29:05

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Co ty u diabła robisz -zabrzmiał głos za Taiiem zaraz po tym jak chłopak wykonał drugą rundkę od wody do gospody. - Nie dość że ukradłeś mi wiadro to jeszcze biegasz w te i z powrotem zupełnie bez sensu. Gasimy zupełnie inne budynki, w tym już nikogo nie ma, a ogień nie ma się jak z niego rozprzestrzenić dalej, tam natomiast jest dalej zagrożenie. Nie obchodzi mnie czy to jest twój dom czy może kogoś z twoich bliskich oddawaj to, tylko marnujesz wodę.
Po wypowiedzeniu tych słów chłopak podszedł do Ciebie i usiłował wyrwać wiadro, jakby się zastanowić faktycznie byłeś jedynym, który w ogóle interesował się gospodą i jedynym, który przebiegał z wodą taki dystans swoją drogą, wiadro nie było zbyt szczelne i połowa jego zawartości lądowała na ziemi zanim nawet zdążyłeś dotrzeć na miejsce. Nie wyglądało też aby polewanie wodą od zewnątrz przynosiło jakikolwiek rezultat.

Offline

 

#311 2014-05-10 14:48:39

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

  -Rozumiem twoją złość, ale też zważ na to, że jeśli ten budynek się zburzy mogą dość większe straty. W tej chwili jedynie staram się schłodzić ściany budynku aby wytrzymały. Ale jeśli to twoje wiadro to proszę zwracam, tylko powiedz mi gdzie są inne wiadra...- Ukrywał to, że wiedział co nie co więcej na temat tego budynku jakim była karczma. Choć trochę racji miał ten koleś i tak to już była rudera, a wyjście z pewnością będzie pod ziemią i to będzie przecież zejście na dół. W tej chwili Taii udał się w poszukiwaniu wiadra i obmyślaniu jak wykorzystać tu swój żywioł aby to wszystko działało dosyć sprawnie i dobrze. Też starał się nie zapomnieć o spoglądaniu na swojego kompana, aby przypadkiem nic mu się nie stało. Przecież to on był dyplomatą, a nie chłopiec.

Offline

 

#312 2014-05-10 15:07:52

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Idiota, zmiana temperatury i woda może tylko przyśpieszyć zawalenie, nie staraj sie działać na własną rękę bo tylko pogorszysz sytuacje. - rzekł po czym wyrwał Ci wiadro z rąk w dość nieprzyjemny sposób, pozostawiając go samego. Cóż jak to zwykle bywa w momencie gdy coś jest niezwykle potrzebne to tego nie ma. Wiader co prawda w okolicy było dość sporo, ale każde miało swojego właściciela, który pomagał przy gaszeniu pożaru. Wyglądało na to, że Taii nie a wiele się przyda w tej sytuacji. W pewnym momencie starszy Namikaze postanowił przyzwać Taii'a do siebie.
- Co z tym wyjściem? Nie mamy czasu aby radzić sobie z tym pożarem, jeżeli nie wiesz co robić zawsze możemy spróbować łodzi. - powiedział wyraźnie zniecierpliwiony twoją bezradnością.

Offline

 

#313 2014-05-10 15:15:10

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

  Fakt był taki, iż chłopak był bez pomysłu oraz zbyt bezradny żeby coś uczynić pożytecznego. Jednak łódź to była dosyć szybka droga ucieczki jednak nie zbyt pewna. Ale przecież trzeba było jakoś się wydostać, więc chłopak musiał się zgodzić.
  -To spróbujmy łodzi... Może z tym się uda...- Chłopak odezwał się i wziął swojego kompana i udali się bliżej portu aby znaleźć jakąś łódź. Choć i to przecież nie jest pewne, to jednak musiało coś z tego wyjść. Taii miał tylko cichą nadzieje, że uda się szybko wydostać z tego miasta i udać się do lorda tego lądu. Gdy dotarli już to miejsca gdzie są łodzie, to chłopak zaczął rozglądać się za jakąś małą łódką lub łodzią, którą mogli by się przenieść.

Offline

 

#314 2014-05-12 22:29:59

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Młody Namikaze zdecydował się w końcu posłuchać porady swojego starszego towarzysza. Jednak szybko okazało się to raczej złą decyzją. Nie znaleźli bowiem w porcie łodzi, którą mogliby odpłynąć czyżby jednak Sabaku zdecydowali się udać w niebezpieczną morską podróż. W porcie pozostała już tylko jedna łódką, ale obecnie cała była napełniona wodą i dźwigana przez kilkunastu mężczyzn oraz konia w celu ugaszenia pożaru. Wyglądało na to, że nie ma ucieczki z tego koszmaru i miasta dla Namikaze.
- Przybyliśmy za późno - powiedział nieco zezłoszczony opiekun Taii'a, jednak po chwili uspokoił się, uśmiechnął i spojrzał na swojego krewniaka - Wszystko co zrobiłeś do tej pory to totalna porażka, nie znalazłeś przejścia oraz nie dowiedziałeś się niczego w karczmie, nie udało Ci się zwerbować załogi, a w dodatku próbowałeś zabić mężczyznę, który mnie leczył. Szczerze powiedziawszy dawno nie widziałem tak nieudolnego ninja.
Mężczyzna przerwał na chwilę i całkowicie zmienił wyraz twarzy, wyglądał teraz śmiertelnie poważnie i tak też zabrzmiały jego następne słowa.
- Jesteś jednak zdrów i względnie cały do tego płynie w nas ta sama krew, krew członka najpotężniejszego z klanów ninja, krew Namikaze. Dlatego wierzę w Ciebie mój kuzynie, wiem, że dasz sobie radę. Zostaw mnie tu udaj się do wnętrza gospody, znajdź przejście i wydostań się z tego miasta. Wiem, że nie chciałeś ryzykować wchodzenia do palącego się budynku ze względu na mnie. Przekaż ten list lordowi klanu gorących źródeł, następnie wróć do Enko i przekaż to radzie klanu, niech do tego czasu dobrze Ci służy.- wyglądało, że starszy z Namikaze zamierzał zostać w oblężonym mieście mimo ran. Jeżeli miasto upadnie najprawdopodobniej umrze, dlatego przekazał młodemu Taiiowi list dla lorda oraz swój klanowy kunai.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-05-12 22:30:25)

Offline

 

#315 2014-05-13 14:39:22

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

  Taii się bardzo starał, jednak na próżno był zbyt wolny w swych decyzjach i nie do końca rozważny. Postąpił porywczo i został za to skarcony przez brudną szmatę zwaną "rzeczywistością". Jednym słowem klapa. Ale mimo tych niepowodzeń starszy Namikaze dostrzegł w chłopaku iskrę nadziei oraz przyszłości. Jego słowa bardzo podbudowały chłopaka na duchu.
  -Postaram się jak najszybciej dostarczyć ten list...- Dodał na sam koniec tej rozmowy, po czym wziął list i kunai klanowy. List schował w specjalnym miejscu tuż przy jego sercu tak, iż nie był wstanie wypaść mu bo by to poczuł no i też tam miał specjalną kieszeń na tego typu sprawy. Natomiast broń trzymał w swej lewej dłoni. Mocno aby nie wypadła, ale i też aby była jego obroną. Teraz udał się szybko w stronę karczmy. Wiedział, że tam znajduje się jedyna ucieczka i też śmierć jeśli budynek nie wytrzyma tego. Stanął przed drzwiami do tej gospody. Zasłonił sobie usta rękawem i wszedł do budynku.

Offline

 

#316 2014-05-13 14:57:31

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

   Taii ruszył nawet nie próbując przekonać swojego opiekun o innych możliwościach, postanowił zostawić go samego, rannego w tym nieprzyjemnym mieście. Wyraźni było widać, że sława krewniaka dodały mu pewności siebie bowiem ruszył przed siebie nie zatrzymując się i nie rozmyślając co ma robić. Miał wyraźny cel, a przede wszystkim motywację do dalszych działań. Zakrył usta rękawem i bez strachu wkroczył do palącego się budynku. Gorąco nieprzyjemnie uderzyło w twarz młodego Namikaze, we wnętrzu budowli mógł poczuć się jak w piecu, w dodatku wszechobecny dym drażnił go w oczy. Musiał działać szybko bowiem ludzki organizm nie jest przyzwyczajony do takich warunków. Układ pomieszczeń nie wiele się różnił po za faktem, że gdzieniegdzie pierwsze piętro spadło przewracając stoliki i rozprzestrzeniając ogień. Pokój dla gości w całości pokryty czernią spalenizny i momentami czerwienią szalejących płomieni z dość niepewnie skrzeczącą podłogą to właśnie tu wszedł Taii. Jednak nic nie wskazywało żeby było tu ukryte jakieś tajne przejście, chyba że ukryte z a barem. Jednak istniała też możliwość, że przejście jest ukryte gdzieś na zapleczu, bądź w piwniczce gdzie trzymane były trunki.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2014-05-13 15:24:25)

Offline

 

#317 2014-05-14 20:01:20

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Asymilacja w tym pomieszczeniu potrwa jeszcze trochę czasu. Namikaze nie był zbyt osobą wytrzymałą i z pewnością nie zabawi tu długo bo będzie chciał się jak najprędzej wydostać.  Oczy piekły chłopaka a pozostały mu dwa tylko wyjścia. Bar i piwniczka, chłopak musiał podejmować decyzje rozważnie, jeśli uda się najpierw do piwnicy może już nie wyjść jeśli budynek się zawali. Więc decyzja była jedna bar. Bar przy którym chciał się bić, i to uczynił bez skrupułów. W sumie pozostawiając swojego kuzyna też nie kierował się skrupułami a raczej honorem. Z pewnością starszy Namikaze wiedział, iż może nie przeżyć tej podróży. Taii teraz przeszukiwał bar w celu odnalezienia tajemnego przejścia lub czegoś  w tym rodzaju.

Offline

 

#318 2014-05-14 20:45:46

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Taii podjął logicznie brzmiący wybór i postanowił najpierw przeszukać bar, ponieważ z piwniczki mogło już nie być wyjścia. Tylko czy logiczny wybór może mu pomóc w sytuacji gdy w każdej chwili wdycha toksyczny dym filtrowy tylko słabą warstwą materiału, a jego ciało doświadcza niezwykłego gorąca. Wybór jednak chyba nie okazał się najgorszy bowiem odnalazł coś czego nie znajduję się w zwykłym barze, tajemniczy przycisk. Zaraz po jego przyciśnięciu dało się usłyszeć dziwny dźwięk zaś podłoga zatrzęsła się niebezpiecznie. Wiele wskazywało, że teraz naprawdę wystarczył niewielki impuls aby doprowadzić do zawalenia się konstrukcji, być może niewielki powiew wiatru, być może źle postawiony krok. W każdym razie dalej nie było widać żadnego tajnego przejścia.

Offline

 

#319 2014-05-15 16:15:17

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Miasto portowe

Stało się coś co zupełnie zszokowało młodzieńca. Dość szybkim trafem znalazł jakiś dziwny przełącznik przy barze. A po kliknięciu na niego podłoga zaczęła się trząść. Musiał zostać uruchomiony jakiś przeklęty mechanizm i dlatego dom w obecnej chwili mógł się zawalić i zabić młodego shinobi. Taii miał teraz nie wiele wyjść. I podjął najgorsze z możliwych i to całkowicie przypadkowo. Jego lewa stopa nie była mocno przytwierdzona do ziemi, a on  swą głupotą stanął normalnie. Dało się usłyszeć tylko syczenie ognia w okół i kompletną cisze.
-Co do...- Powiedział sam do siebie, tak jakby wszystko w wokół było tylko niczym więcej jak rzeczywistością.

Offline

 

#320 2014-05-15 17:40:14

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Miasto portowe

Taii postanowił, cóż chłopak podjął najbardziej irracjonalna decyzję ze wszystkich. Być może znów popadł w bezradność, być może sparaliżował go strach. W każdym razie chłopak postanowił, że nie będzie robić nic. Budynek wreszcie nie wytrzymał, uszkodzone płomieniami ściany zaczęły się walić spuszczając sufit prosto na Namikaze. Chłopak nie miał szans na reakcje lub może wciąż pozostawał w bezruchu z powodu strachu. Nie tylko jednak góra zawaliła się na głowę chłopaka, ale także podłoga zawaliła się pod wpływem ciężaru. Młody Namikaze przygnieciony nawałem drewna znalazł się w tunelu, który prowadził tylko w jedną stroną, wciąż było gorąco, ale wyglądało że dymu jest tutaj trochę mniej. Wyglądało na to, że szczęście nie opuściła Taii'a chociaż tym razem poniósł dość sporą cenę, całe jego ciało było obolałe i kleiło się do gorącego drewna. ze skóry parowało i czuć było słodki zapach palącej się ludzkiej skóry.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.wspolnotagloriapark.pun.pl www.informatykaiekonometria.pun.pl www.mibmnst.pun.pl www.menager02.pun.pl www.fpus.pun.pl