Ogłoszenie


#241 2015-12-14 16:27:27

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Miałem nadzieję wyjść na pusty korytarz, na którym jeszcze mogłaby czekać Hikari, mówiąc, że nie ma czasu do stracenia i musimy wracać. Rzeczywistość okazała się zgoła inna- hol był wypełniony ludźmi. Przypominał w tej chwili bardziej targ aniżeli szpital, biorąc pod uwagę liczbę znajdujących się tam osób. Przyszło mi na myśl, że człowiekowi może być trochę ciężko przejść, a co dopiero łóżku szpitalnemu w razie potrzeby?
    Stałem za zamkniętymi drzwiami, nie wiedząc, gdzie powinienem zacząć szukać Hikari. Usłyszałem strzępki konwersacji ludzi, którzy koczowali na korytarzu szpitala, a których początkowo zignorowałem. Rozmawiali oni o jakiejś dziewczynce, bezbronnej i biednej. Wyostrzyłem słuch na dźwięk nazwy swojego klanu. O co chodzi?
    Usłyszałem nieco więcej i przypomniałem sobie ostatnie chwile, zanim ogłuszony pędziłem w kierunku ziemi. Tuż przed tym wydarzeniem uratowałem spadającą z nieba Yukinę. Siedzieliśmy razem na smoku, a potem... niewiele pamiętałem. W głowie utkwił mi jednak obraz, że jeszcze niedawno leżała w sali obok. Podszedłem do tychże drzwi i spojrzałem przez małe okienko, mając nadzieję zobaczyć ją żywą. Niestety, nie było jej w środku.
    Temat rozmów pospólstwa nadal pozostawał niezmienny. Słyszałem coraz więcej i coraz bardziej miałem ochotę opuścić to miejsce. Z ich słów wynikało, że zasłoniła mnie podczas tego druzgocącego ataku, przez co odniosła poważne obrażenia. Rozglądałem się dokoła w poszukiwaniu kogoś z personelu. Być może ta osoba mogłaby mi udzielić informacji o kondycji Yukiny. Niestety nikogo takiego nie było w pobliżu. Wytężyłem zatem słuch jeszcze bardziej. Być może ktoś roznosił plotki o tym, w jakim dziewczyna była stanie. Zamiast tego usłyszałem głos Hikari. Nie myśląc zbyt wiele, ruszyłem w kierunku pokoju, z którego miał dochodzić.

Offline

 

#242 2015-12-16 20:15:18

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Jezioro pamięci

Ayamaru


   Chłopak pojawił się w pokoju do którego zmierzał, jego przypuszczenia były słuszne. W pokoju znajdowała się Hikari oraz jego Medyk. Gdy tylko wszedł do pomieszczenie spojrzenia obojga powędrowały w jego kierunku. Na ich twarzach malowało się zaskoczenie, trzeba przyznać, że nie był to widok zbyt codzienny, ninja nie jest łatwo zaskoczyć, a nawet jeśli to i tak rzadko zdradzają swoje emocja. To dwójka na pewno nie należała do amatorów, któych łatwo zaskoczyć. Jednak po krótkim momencie ich twarze powróciły do zwyczajowej maski, która nie zdradzała żadnych emocji. Mimo To Kiyoshi mógł przez chwilę zauważyć coś na kształt ulgi w minię Namikaze i gniewu w minię Senju.
- Nie powinieneś wstawać, zaraz przyniosę Ci , tą wodę. Chodź odprowadzę Cię z powrotem - powiedział po czym wykonał lekki ukłon głową w stronę kobiety, na znak pożegnania i pochwycił Kiyoshiego za ramię z wyraźnym zamiarem odprowadzenia go z powrotem do łóżka.

Offline

 

#243 2015-12-16 20:47:29

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Wszedłem do pokoju, w którym zastałem tą, której szukałem. Była w towarzystwie lekarza, który moment temu informował mnie o mojej nieciekawej sytuacji. Poczułem na sobie ich wzrok i sam spojrzałem obojgu w oczy - byli wyraźnie zaskoczeni. Szok musiał być na tyle duży, że beznamiętne maski wykształcone na ścieżce ninja nie zdołały ukryć ich zdziwienia. Na twarzy medyka, oprócz zaskoczenia, malowało się zdenerwowanie. Przyczyn mogło być wiele, być może przeszkodziłem mu w momencie sam na sam z kunoichi z klanu Namikaze? A może obawiał się, że całe jego staranie, by postawić mnie na nogi pójdzie na marne? Tym bardziej, że za moją sprawę poświęciła się dziewczyna należąca do jego klanu.
    Poczułem się jak uczniak, którego złapano na ściąganiu. Wzrokiem uciekłem w kierunku Hikari, której jakby ulżyło. Zdawało mi się, że jej twarz się naraz rozpromieniła. Mimowolnie uśmiechnąłem się w jej kierunku, patrząc głęboko w oczy. Być może byłem w stanie wyczytać z nich coś więcej oprócz tych dwóch tylko emocji?
    Z tego niezwykłego stanu zawieszenia w czasie wyrwał mnie lekarz, który stanowczo nakazał mi wrócić do łóżka, łapiąc mnie za ramię. Gdy poczułem jego dłoń na ramieniu, przeszedłem krok w kierunku drzwi zgodnie z jego intencją, po czym przystanąłem. Popatrzyłem na lekarza, mówiąc:
    - Dziękuję, Ichimaru. Znam drogę, daj mi chwilę. Zaraz przyjdę.
    Początkowo chciałem otrząsnąć się na znak, że nie chcę być prowadzony za ramię, ale miałem nadzieję, że lekarz ustąpi i obejdzie się bez niepotrzebnych przepychanek, chociażby słownych. Chciałem, żeby zostawił nas samych.

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2015-12-16 20:48:01)

Offline

 

#244 2015-12-16 21:48:35

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Jezioro pamięci

Suaby post, bo mi się jakoś wena nie ma, brak.

     Nim zgłosił się ochotnik, rozmowę przerwał trzepot skrzydeł glinianego stwora. Zwróciłem wzrok w stronę południa, obserwując, jak czarnowłosa sylwetka gna w mą stronę. Shinobu, niezawodny pomocnik, użył umiejętności wykrywania chakry. Jakież było jego zdziwienie na wieść, że tajemniczy osobnik nie posiada potężnych zasobów energii. Tyci, tyci, które mógłby wykorzystać zaledwie do kilku, podstawowych technik. Niemniej, przyjąłem go do grupy i wysłuchałem tego, co ma do powiedzenia. Nie dokończył jednak swego zdania, gdyż jeden z naszych, mianowicie Hiroshi, wydłubał sobie palcem oko. Nie muszę wspominać, jaki towarzyszył temu ból, jęk i krzyk. Krew spłynęła po twarzy, opadła na ziemię z charakterystycznym dźwiękiem. Klepnąłem mocno swą twarz, o ile mogę tak to nazwać. Ogarnęło mnie zażenowanie, choć instynkt nadal podpowiadał, że mimo głupiej sytuacji, muszę zareagować. Wyciągnąłem medyczny sprzęt, a z niego skalpel, obracając kilka razy w dłoni. Podszedłem do Uchiha i zadbałem, by pożył jeszcze kilka godzin.
     - Dziękuję Ci za ten dar. Organizacja Samotników ceni każdą pomoc, nawet jeżeli jest nią zwykły papier toaletowy. - Podsumowałem zwój, który dostałem od Yocharu. Co prawda, był bezwartościowy, lecz schowałem go do torby na wszelki wypadek. A kto wie, kiedy srać się zachce.
     - A więc mamy pierwszego śmiałka. Idealnie, rozbieraj się. - Rozkazałem, a raczej uprzedziłem. Trzymając skalpel w ręku, wykonałem jedno cięcie, które rozeszło się wzdłuż górnego ubrania Hiroshiego. Na jego tors nakleiłem dziesięć kartek wybuchowych. Każdy powinien pamiętać, że imigranci to największy problem tego świata. Kamui no Migime. Matsuo wiedział co ma robić, wsysając do innego wymiaru chłopaka. Nim jednak przystąpił do działania, przywołałem słoik na oczy i wrzuciłem tam gałkę Hiroshiego. Całość podarowałem Akemiemu, wiedząc, że będzie strzegł tego pilnie. Tuż po tym zwróciłem się w stronę Yoshiego.
     - J*bać, sam pójdę. - Wzruszyłem ramionami, ostatecznie spoglądając na Setsunę. Nie żegnałem się. Wsiadłem na białego kruka i wraz z posłańcem wyrzutków pognałem w stronę Shinsaku i Ryo. Będąc na miejscu, zsiadłem i uśmiechnąłem się szeroko.
    Przymknąłem na moment powieki, łapiąc mocno powietrze w swe piersi. Prawą dłonią rozpiąłem klamrę płaszcza, jeszcze przez moment chwytając go. Wiatr trzepotał materiałem silnie, nim wypuściłem go z ręki, odkrywając tatuaż, który głosił, iż reprezentuję swą organizację. Lewą dłonią odgarnąłem włosy do tyłu, by nie zachodziły na oczy i nie przeszkadzały.
     - Panowie, to koniec. - Zawiązałem dłonie przed torsem. Wzrok miałem poważny, wlepiony w twarz wyrzutka. Brat w mym ciele siedział cicho, czy może raczej drzemał, regenerując zasoby chakry.

Chakrę za Matsuo odejmę w kolejnym poście, jak już dam kolejnego, co on dokładnie robi po wykonaniu techniki.

Offline

 

#245 2015-12-16 23:08:49

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Jezioro pamięci

   Niech to szlag.
   Obserwował, jak kolejny z jego pomysłów zderzył się z brutalną rzeczywistością, przedstawiającą się tym razem w postaci ogromnego ogona bestii. Znowu nie był w stanie w jakikolwiek sposób jej zagrozić, choćby drasnąć. Poczuł uścisk w boku. Strach trzymał go w żelaznym uścisku. Ronijczyk podświadomie poddał mu się, pozwalając sobie na utonięcie w marzeniach. Już za moment będzie mógł o wszystkim zapomnieć. Zamknąć oczy, oddać się błogiemu poczuciu, że już nic od niego nie zależy. Zasnąć, przykrywając się miękką pierzyną piasku. Błędnym wzrokiem śledził, jak ten powoli przetacza się naprzód w jego kierunku. Był tuż tuż. Wiatr wiał z dużą siłą, szarpiąc raz po raz jego włosy. Poczuł się zupełnie jak w chwili, gdy po opuszczeniu murów akademii wylądował na jednej z plaż Kraju Uciekiniera. Bryza przyjemnie pieściła jego twarz, powieki mimowolnie opuszczały się coraz to niżej.
   Już za chwilę do mnie dołączysz, mistrzu.
   Uśmiechnięta twarz Guine pojawiła się zupełnie niespodziewanie. Zamiast jednak zaskoczyć, wypełniła ciało Nakayamy przyjemnym ciepłem, pozwalając odpłynąć. Odlecieć gdzieś na ptasich skrzydłach, których regularny łopot uśmierzał lęk.
   Usłyszał inny głos. Znacznie bardziej wyraźny i zadziorny. Zupełnie inny od rozlanych po pustce przestrzeni słów podopiecznej. Przecież ona... Jej już nie było.
   Obrócił głowę w stronę źródła dźwięku. Dostrzegł Ichuzę - tego samego, na którym ciążyło tyle win. Miał rację, to już koniec. Zacisnął pięść. Trzeba to zakończyć, raz na zawsze. Choćby nie wiadomo co - musieli spróbować wszystkiego, co tylko pozwoliłoby im na usunięcie potwora z tego świata, zatrzymanie podjętego przezeń dzieła zniszczenia.
   Instynktownie odskoczył w tył, wyrzucając przy tym w powietrze dziesięć maleńkich stworzeń. W jednej chwili nabrały one odpowiedniego rozmiaru. Nad głowami liderów największych organizacji ninja współczesnego świata zawisła ściana ptactwa. Nie minęła ni sekunda, kiedy dosiadał grzbiet jednego z nich. Ptaki rozpierzchły się w przestrzeni, podczas gdy dwie sztuki wciąż manewrowały wokół Yoshiego i Ichuzy.
   Rozejrzał się nerwowo po okolicy. Nigdzie nie mógł dostrzec Ryo. Przywołał wspomnienie jego zaciętej twarzy. A co jeżeli...? Tak czy inaczej, nie miał zamiaru odpuścić. Osiem glinianych stworów pomknęło przed siebie, otaczając bestię w niezbyt zwartym szeregu. Poruszały się po okręgu, by zachować odległość od potwora nie mniejszą niż 20 metrów [szybkość = 300]. On sam utrzymywał się na większej odległości. W tym czasie dwie kolejne muchy starały się dosięgnąć oczu kolosa. Nastąpił podwójny wybuch, w tym samym czasie [siła = 200].

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#246 2015-12-17 00:10:43

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Jezioro pamięci

     Dotarłem na miejsce. Ichuza zrzucił płaszcz, którego trzepot sprowadził Shinsaku do pełnej świadomości. Nie ukryłem uśmiechu, który zagnieździł się na mej bladej twarzy. Mistrz utworzył kilkanaście kruków, dwa zostawiając obok mnie. Z początku obserwowałem otoczenie biernie. Nie wiedziałem bowiem, co takiego przywódca planuje. Dopiero gdy zbliżył się niebezpieczną odległość, uczułem w żołądku mocne zaciśnięcie. Szlag, jestem tu by chronić najważniejszą osobę organizacji. Rozpocząłem marsz stopniowo przyśpieszając. Po pokonaniu dziesięciu metrów, zacząłem truchtać, zaś po dwudziestu biec (Szybkość: 270). Pokonując dystans pięćdziesięciu metrów, zatrzymałem się sztywno, uginając nogi w kolanach. Me dłonie zawisły w powietrzu, zakrywając bandażami większy obszar twarzy. Spod powstałej szczeliny wynurzały się ciemne, pełne pewności siebie oczy.

Beautiful Black Beast



     Ziemia pod mymi stopami zaczęła się kruszyć, wolno wzlatując ku górze. Z ciała zaś ulatowała zielona energia z dozą niebieskiej, jasnej poświaty. Czoło okryły liczne, wytężone żyły, zaś źrenice zamieniły kolor na czarny, wypełniony niby pustką. W momencie, gdy Shinsaku zdetonował bomby, opuściłem dłonie, przywierając je mocno do ciała. Fala buchnęła, rozrzucając odłamki gruzu wymieszane z gęstym piachem na boki. Shōmon, kai! Uniosłem głowę ku niebu. Po aktywowaniu czterech z ośmiu bram, me włosy naelektryzowały się. Czupryna błyskawicznie podskoczyła do góry. Raiton. Wrzeszczałem, kumulując energię wewnątrz własnego ciała. Oślepiona bestia nie będzie w stanie dostrzec ataku. Nie. Ona w ogóle go nie zobaczy. Wyprostowałem ciało, uginając nieznacznie dłonie, wystawiając je minimalnie przed siebie. Końcówki białych bandaży zawisły. To abide by and protect my way of the ninja. Ruszyłem.
     Znajdując się w położeniu jeszcze bezpiecznym od ataków bestii, zmniejszyłem dystans całkowicie do zera. Użyłem najzwyklejszej teleportacji, wiedząc, że reakcje piachu są dla mnie zbyt potężne. Nie potrafiłbym ich ominąć, lecz teraz, nie ma to już większego znaczenia. Z zaciśniętymi wargami, z białymi zębami na wierzchu, spojrzałem demonowi prosto w oczy, lub w to, co po nich pozostało. Wybuch mógł je uszkodzić, choć niekoniecznie. Moim zadaniem było upewnienie się, że mistrzowi nie grozi niebezpieczeństwo.
     Wszystko trwało jedną, najzwyklejszą sekundę. Cios nogą wycelowany prosto w pysk demona. Mógłbym coś krzyknąć, wydać z siebie emocje, lecz me pełne skupienie obejmowało tylko atak oraz obronę. Noga spoczęła na pysku przeciwnika, wgniatając się coraz głębiej i głębiej. Nie odpuszczałem, wpakowałem wszystko, co tylko mogłem. No, praktycznie. Po jednym, a solidnym ciosie, zatrzymałem się na nosie Shukaku. Dla pewności przybliżyłem się błyskawicznie w okolice oczu, wkładając do nich wybuchowe notki. Wykonując salto do tyłu, wyciągnąłem ostrze zamieszone na plecach i wbiłem je w policzek. Oczywiście nie swój. Parłem do dołu, by wykonać jak największe nacięcie na jego twarzy. Gdy byłem dostatecznie nisko, zeskoczyłem na poruszające się ptaki, gnając zgodnie z kierunkiem ich lotu. Ukradkiem spojrzałem na mistrza, któremu utorowałem drogę, na wypadek gdyby chciał atakować. Jeżeli nie, miałem już kolejny pomysł w głowie.

1. Siła ataku: 950
2. Szybkość ataku: 540
3. Szybkość poruszania się: 680


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#247 2015-12-17 11:11:43

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Jezioro pamięci

    No świetnie, zniknął… – pomyślał Logen, gdy Yocharu postanowił opuścić ich grupę. Zastanawiał się przez moment, w którą też stronę mógł się udać. Gdyby wcześniej udało się młodemu Uchiha zebrać energię natury, może byłby w stanie wyczuć gdzie popędził. Teraz musieli jednak podjąć jakieś działania, a ciężar decyzji spoczywał na Logenie. W takim osłabieniu nie mogli zbyt dużo zdziałać przeciw Bijuu – szczerze to nawet z pomocą Yocharu mogliby niewiele wskórać.
    - No dobra, chyba niewiele damy radę wskórać. – powiedział Logen, sprawdzając wzrokiem okolice. Sytuacja go trochę rozbiła; wcześniej coś zaplanował, a teraz elementy składowe się posypały i trzeba wymyślać coś nowego. – Możesz jeszcze wykorzystać parę klonów Ikkyo? – padło pytanie.
    Nic więcej nie przychodziło mu na razie do głowy. Nawet nie był pewny w którym kierunku bestia się kieruje.
    - Chcę się dowiedzieć, w którą stronę zmierza to coś… – oznajmił stanowczo, zwracając się do Ikkyo. Nie zapominał, że był z nimi też Suezo, dla którego również miał zadanie. –Ponadto oboje musicie przez chwilę mnie ubezpieczać. W obecnej sytuacji nie mogę się ruszać.
    Zbieranie energii natury wymagało czasu, ale korzyści były tego warte. Zwłaszcza jeśli chciał dorwać starca – o ile miał on faktycznie jakiś związek z bestią. W międzyczasie Logen ponownie postanowił wykorzystać swoją zdolność wyczuwania, na tyle ile był w stanie, zważając na fakt gromadzenia energii natury. Może udałoby mu się wyczuć starca? O ile tamten posiadał jakiekolwiek pokłady chakry.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#248 2015-12-17 16:14:30

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Jezioro pamięci

      Ból nie ustawał, a wręcz przeciwnie, stawał się coraz gorszy. Technika, która miała służyć jedynie jako zasłona dymna, zadała mi duże bardzo duże obrażenia. Nieosłonięte części ciała parzyły mnie coraz bardziej, a spalone kawałki ubrań spadały na ziemię, sprawiając wrażenie, że niedługo pozostanę nagi. Zabawne, jak słaby jestem, że takie proste jutsu jest w stanie wykluczyć mnie z walki na tak długo. Z drugiej strony, możliwe, że ta zasłona uratowała mi życie.
      Stałem i patrzyłem na bestię, która atakowana była przez jednych z najpotężniejszych wojowników świata. Czy coś sobie z tego robiła? Wyglądała raczej, jakby walczyła z garstką owadów, które w każdej chwili może zmiażdzyć. Potwór ruszył naprzód, zmierzał prosto w moim kierunku. Kiedy tu dotrze, prawdopodobnie z całego obozu zostanie tylko pył, chociaż i po poprzednim ataku nie można powiedzieć o nim wiele dobrego.
      Jakiś starzec biegł przez obóz. Poruszał się bardzo sprawnie i ogólnie miałem wrażenie, że jest z nim coś nie tak. W tamtym momencie nie byłem nim zainteresowany, dlatego najzwyczajniej go ignorowałem. Z upływem czasu, kiedy zaczynałem zdawać sobie sprawę z nadchodzącego zagrożenia, postanowiłem ruszyć za mężczyzną. Prawdopodobnie był już daleko, ponieważ nie brakowało mu żwawości. Później, zauważyłem, że zatrzymał się przy kimś innym, prawdopodobnie jakimś ninją. Chyba nastąpia wymiana zdań, jednak byłem za daleko, żeby dokładnie to określić. Nadal starałem się zmierzać w ich kierunku, utrudiały mi to liczne oparzenia. Gdy znalazłem się na odległości 15-20m, ustałem w miejscu i czekałem na rozwój wydarzeń.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#249 2015-12-19 17:21:38

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Jezioro pamięci

Oryginał

     Bezsens. Tyle mogłem powiedzieć o planach Logena. Z całym szacunkiem do niego, ale na lidera się nie nadawał. Był świetnym tropicielem, jednak wszystkie decyzje, które podejmował podczas tej wyprawy, obróciły się przeciwko nam. Już sam motyw kontynuacji wędrówki do obozu przeciwnika był pozbawiony realnego sensu. Ale szukanie starca? Do cholery jasnej, ten gość zniknął z oczu Yocharu już dawno temu, a i wspomniany Opaska sobie poszedł. Do jasnej kurwy, faktycznie, najlepszym wyjściem jest siedzieć i skupiać się.
     Spojrzałem bez politowania na najstarszego Uchihę. Wyprzedzał mnie wiekiem, i to znacznie, jednak nie potrafiłem zrozumieć jego decyzji. Nie dotyczyły po prostu sytuacji. Albo on nie chciał myśleć konkretnie i rzeczowo, albo... No nie wiem. Po raz kolejny - po co szukać mężczyzny, o którym nic nie wiemy?
     - Nie. - powiedziałem. - Nie damy radę wskórać nic. Obecnie stoimy tutaj od dłuższego czasu i tylko obserwujemy sytuację. Jest tylko gorzej. Bierność nic nie da.
     Odetchnąłem. Wykonałem pieczęć do Kage Bunshin no Jutsu. Po chwili obok mnie znalazł się kolejny Ikkyo. Tym razem już ostatni.
     - Logen, nie zrozum mnie źle, ale opuszczam ten burdel. Klon będzie ciebie pilnować, skoro tak tego chcesz, ale ja nie. Nie widzę sensu w szukaniu bestii, skoro widzę ją oczami. Góruje nad tym lasem tak, że nie mam ochoty marnować chakry na poszukiwanie jej przez moje repliki. Nie mam też ochoty na poszukiwanie mężczyzny, chociaż nie wiemy jak wygląda, jak się zwie, w co jest ubrany, ile ma lat, gdzie jest i co ma wartościowego w tej całej sprawie. Dał Yocharu zwój. I to jest powód, żeby go szukać? - zapytałem ironicznie. Oczywiście, że nie. - Siedźcie tu sobie. Nasz obóz jest w ogniu, Jashiniści wyżynają resztki, no i pojawił się Bijuu. Jak chcecie to kontynuujcie misję. Do zobaczenia.
     Powiedziawszy to wyruszyłem śladem Opaski. O ile Yocharu użył Shunshin no Jutsu, to kawałek drogi widziałem. A potem należało kierować się tylko śladem bestii. Plus Sharingan. Widziałem jakąś chakrę, jeżeli była minimalnie znajoma czy podobna do Uchihy, postanowiłem się tam kierować.
     W każdym razie, zmierzałem do Bijuu. A moim celem było znaleźć Yocharu.

Klon

Pochylił głowę. Tylko ciekawe czemu. Ten nieśmiertelny... Nie wiem, odporny na ciosy, facet. Nie zastanawiałem się co mam zrobić. Skoro był odsłonięty, trzeba było spróbować jedynego. Jeżeli odcięcie mu łba nie pozbawi go życia, to ja już nie wiem co.
     Wykonałem zamach. Kataną. Miecz miał pozbawić szaleńca jego głowy. Ciekawe co się stanie dalej...


[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#250 2015-12-20 22:10:13

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Jezioro pamięci

Ayamaru



Plan Kiyoshiego nie do końca się powiódł, zresztą chłopak chyba jeszcze nie odzyskał jasności umysłu jeżeli myślał, że w taki łatwy sposób pozbędzie się Senju. Lekarz co prawda zwolnił uścisk i obdarzył podejrzanym uśmiechem Ayamaru, jakby chciał mu coś przekazać. Jednak nie opuszczał pomieszczenia, trzymał drzwi otwarte przed Kiyoshim najwyraźniej licząc, że mężczyzna posłusznie przez nie przejdzie. Wyglądało na to, że lekarz zamierza osobiście odprowadzić Kiyoshiego do jego łózka.  Nic dziwnego najwidoczniej był za niego odpowiedzialny. Kryształowy klan od dawna przyjaźnił się z ludem z Chikai i jeżeli coś by się stało Ayamaru relacje te mogłyby się pogorszyć. Wielu Senju natomiast nie życzyła zbyt dobrze Ayamaru po tym kiedy dowiedzieli się w jakim stanie jest Yukina.

   

Obóz ognia



   Yoshiro obserwował sytuację z uwagą, starając się przezwyciężyć ból. Zabawne, że mimo tego, że rany piekły go coraz bardziej nie prosił o pomoc, nikt też jej mu nie udzielił. Wszyscy byli zbyt pochłonięci pojawieniem się bestii lub zbyt przerażeni żeby się ruszyć. Bestia jednak nieuchronnie zbliżała się, a działania mające na celu powstrzymanie jej okazały się jałowe. Obecnie nawet ciężko stwierdzić czy ktoś dalej próbował walczyć z demonem.
   Generał wiedział, że roztrzaskana kopuła podparta mokutonem, nie zapewni mu, ani jego nielicznym wciąż żywym ludziom żadnej obrony. W gruncie rzeczy nie miał już z kim walczyć i nie miał już kim walczyć. Na polu walki pozostała tylko garstka ninja. Już dawno zdał sobie sprawę, że przegrali tą wojnę, że obecna walka toczy się o coś zupełnie innego. być może nawet o przetrwanie świata. Jednak gdy obejmował wzrokiem, to co zostało z jego obozu, wszystkie te ciała porozrzuca po okolicy, nawet demon nie był mu straszny. Pozostało mu wydać ostatnie rozkazy.
- Ewakuować rannych i zarządzić odwrót wojsk ognia. Ninja, którzy wciąż pozostają przy życiu, zlekceważyć bestię! Pragnę krwi moich wrogów! Zabić samotników wszystkich samotników! Za każdą głowę 500 tysięcy ryo!- wykrzyczał rozkazy i obserwował poruszających się podwładnych sam jednak nie postąpił nawet kroku, nie zamierzał uciekać, chciał zostać na polu bitwy do końca.
    Silna ręka chwyciła  Addate , chłopak zanim się zorientował (szybkość 250 siła 200) znajdował się w pozycji pionowej. Staruszek po nagłym zaskoczeniu obudził się  i zaczął błyskawicznie poruszać, jednak zanim kontynuował wycieczkę, wziął młodego Uzumaki pod pachę jakby nigdy nic. Teraz wyglądał jeszcze dziwaczniej niż wszędzie.
- Nie sądziłem, że powrócisz, być może ma to związek z powrotem bestii? Czy ta pieczęć nie miała cię zabić? Nie ważne nie możemy pozwolić na powtórkę uciekamy, niech Ci pieprzono ninja sami się tym zajmą.- -staruszek kontynuował swoją niezrozumiała gadkę być może bestia sprawiła, że postradał zmysły? Może już wcześniej je postradał?

Obóz źródeł



Chwilę po tym jak Ichuza opuścił swoich sojuszników udając się na spotkanie z liderami innych klanów. Twarz Shinobu przybrała wyraz zaskoczenia
-Uwaga...
Więcej nie zdążył powiedzieć jakby z znikąd w okół zgromadzonych pojawiła garstka przeciwników. Ayatsuri najwidoczniej nie uznawali, że pojawienie się bestii oznaczało koniec wojny. Cztery postacie w długich płaszczach nie marnowały czasu. Z ust pierwszej wydobywał się spory strumień lepkiej postaci (szybkość 200)(nad wami tak, że spada na was niczym wiadro wody), który miał objąć wszystkich tu obecnych. Druga sylwetką zupełnie nie przejmując się oberwaniem atakiem swojego sojusznika ruszyła prosto na Ayatane, usiłując zakończyć  całą sytuację za pomocą ciosu kunaiem wymierzonym w szyję chłopaka. Bro zbliżała się z dwóch stron ponieważ druga ręką postępowała w identyczny sposób z precyzją godną skomplikowanemu mechanizmowi. Za plecami Yocharu pojawiła się kobieta, starając się nakleić na jego płaszczu notkę wybuchową(szybkość 200). Czwarta sylwetka zachowała dystans krążąc między ninja z obozu źródeł.

Las


   Logen nie był w stanie wyczuć starca nawet przy wsparciu chakry natury wyglądało na to, że ten przemieszczał się o wiele szybciej niż zakładał chłopak. Poczuł jednak coś innego, wyglądało bowiem, że Ikkyo i suezo na prawdę będą musieli go ochraniać przez jakiś czas. Na samym skraju swoich zdolności sensorycznych wyczuł dwa źródła chakry, jedno z pewnością należało do mężczyzny, który został potraktowany ogniem przez Yocharu. Na szczęście nie poruszali się. Jednak dużo bardziej niepokojące okazało się, że tuż przed nimi pojawił się mężczyzna, którego Uchiha nie widział. Jego twarz cała była we krwi najwyraźniej był ranny, wyglądało na to że rozpoznał znak na ubraniu Logena.
- Jesteście Uchiha? Zabierzcie mnie do Ichuzy, mam ważne informację dla lidera- powiedział słaniając się na nogach.

Bijuu


   Bestia zatrzymała się najwyraźniej zirytowana, że znowu coś ośmieliło się zbliżyć do niej na taką odległość. Ptaki wyraźnie absorbowały uwagę bijuu, który obracał głowę w ich kierunku. Wydawało się więc, że Yoshi, wybrał idealny moment do ataku. Kiedy zbliżał się do bestii wyglądało bardziej jakby się teleportował na małe dystanse niż faktycznie biegł. Bestia nie zdążyła do końca nawet obrócić głowy w jego kierunku, dlatego wyzywające spojrzenie jakie jej rzucił poniekąd zostało zmarnowane. Jednak w momencie, kiedy kopniak miał dosięgnąć nosa bestii, wyrosła między nimi ściana piasku, wyglądało to tak jakby działo się to bez świadomości bijuu. Noga wyrzutka powoli zagłębiała się w piach jakby czysta siła Wyrzutka miała szansę ją pokonać, jednak wkrótce słychać było głośne gruchnięcie kości. Wyrzutek jeszcze rozpaczliwie starał się użyć notek przeciwko bestii. Jednak ściana nie przestawała rosnąc zasłaniając całkowicie potwora. Piach rozgałęził się na 8 olbrzymich rąk, które  błyskawicznie pochwyciły i zmiażdżyły ptaki shinsaku  Shinsaku(szybkość 1000). W całym tym zamieszaniu jednak czemuś udało się przedostać dwie eksplozje nastąpiły tuż przy ciele bestii. Nie widać było jednak żadnych widocznych rezultatów. Tony piachu zaczęły opadać(szybkość 400)w taki sposób że mogły zakopać żywcem Shinsaku, Ichuzę i Yoshiego. Bestia wyraźnie rozdrażnioną wybuchem zaczęła formowanie kolejnej bijudamy.

Ostatnio edytowany przez Straznik specjalny (2015-12-20 23:04:46)

Offline

 

#251 2015-12-23 02:29:21

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Jezioro pamięci


        Kompromitacja? Tak chyba mogę nazwać moment, w którym miałem wręczyć ważny zwój liderowi samotników a zamiast tego w moich dłoniach pojawił się papier toaletowy, jakbym sugerował by ten się nie posrał z wrażenia na mój widok. Niestety siłą było mi daleko do niego a i sam specjalnie nie wydawał się być zaskoczony moim pojawieniem. W sumie, gość był głową wielkiej organizacji, więc raczej to ja byłbym w większym szoku gdyby udało mi się w tak prosty sposób go zaskoczyć. W każdym bądź razie Ichuza przyjął mój dar, bo na widok tego co roku Shukaku, może się przydać do podtarcia z wrażenia. Wtem doszło do dosyć nieoczekiwanego aktu ze strony pobratymca z mego klanu, który to niechlujnie i bez żadnego przygotowania, postanowił wyjąć swoje oko i idąc za moim przykładem, wręczyć suweren liderowi Samotników. Poczułem zażenowanie i złość, gdyż kompromitacja jakiej dokonał, prawie popełniając samobójstwo, była chyba gorsza od tego jak ośmieszyłem się ja a do tego wręcza sharingana komuś spoza Uchiha. No cóż, dziwne czasy nastały, że dochodzi do takich rzeczy dobrowolnie. Jeszcze dziwniejszy miał być rozejm z klanami od strony obozu ognia, lecz sensu temu nie brakowało w obliczu bestii, która robiła co jej dusza zapragnie. Jednooki Uchiha zgłosił się na ochotnika do tej dumnej misji zawarcia rozejmu ale chwile później przybył przedstawiciel drugiej strony konfliktu z tym samym zamiarem. To nawet zabawne, że jak na wrogów, wpadamy na ta same pomysły  tym samym momencie ale najciekawsze miało się dopiero wydarzyć.
        Niestety ninja z obozu ognia za nic mieli umowę, która nie została jeszcze w pełni zapieczętowana i wykonali niespodziewany zamach na nasze życia. Z tym niespodziewanym to może bym przesadził bo Ichuza planował dokładnie to samo oblepiając Hiroshiego wybuchowymi notkami, robiąc z niego istnego terrorystę. Kłopoty znów się rozpoczęły a ja nieco zacząłem, żałować iż pojawiłem się w tym bagnie. Tuż za moimi plecami pojawiła się kobieta, która najwidoczniej miała wybuchową osobowość i z racji zbliżających się świąt postanowiła podarować mi bombowy prezent. Sharingan wciąż błyszczał w moich oczach dzięki czemu byłem w stanie dostrzec jej ruch a i być może będę w stanie ją wykiwać. Postanowiłem wykonać unik od wewnętrznej strony ręki, która zmierzała na mnie z notką [reakcja 240], by ograniczyć jej możliwość ruchową. Wykonałem szybką pieczęć [skład. piecz. 410] a tuż za mną pojawił się klon, który dotrzymywał mi kroku zaś ja sam następnie wyciągnąłem z kabury kunai z celem wbicia go w plecy kobiety za pomocą prawej ręki i jednocześnie wykonując uderzenie pięścią w nerki by skumulował swój atak i jej ból. [szybkość 200] [siła 100]. Jeżeli atak się powiódł, zresztą jeżeli nie to również, odskakuję możliwe daleko za jej plecy by uciec spod opadającej chmury i mieć w miarę dystans oraz pole widoki na to co się aktualnie wydarzyło. W momencie odskoku, mój klon rusza w stronę drzew a ja wykonuje ponowie serię gestów, zamieniając oryginał z kopią, przez co teraz ja we własnej osobie biegłem ku drzewom, zaś mój chwilowy brat bliźniak, wykonywał odskok. Oczywiście, zamiana ról powinna być niemożliwa do dostrzeżenia, bez specjalnych umiejętności bo dla zwykłego obserwatora nic się nie zmieniło.

* Kawarimi no Jutsu
* Kage Bunshin no jutsu
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#252 2015-12-23 12:38:05

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Popatrzyłem na Senju ze złością. Dlaczego nikt nigdy nie może mnie posłuchać? Uparty lekarz wyraźnie działał mi na nerwy. Najpierw natknąłem się na niego w trakcie intymnej niemal sytuacji z Hikari - rozmowa sam na sam w zamkniętym pokoju? To nie mogło oznaczać niczego dobrego, a przynajmniej dla mnie. Być może w wymyślonym przeze mnie scenariuszu nie było nawet krzyny prawdy, ale w tamtej chwili nie myślałem do końca trzeźwo. Czy było to spowodowane moim stosunkiem do niej, czy może odurzającym działaniem leków?
    Jedno było pewne - mężczyzna nie miał zamiaru pozwolić mi w spokoju porozmawiać z kunoichi klanu Namikaze. Gdyby Ichimaru umiał czytać przekaz oczu, z pewnością dostrzegł by w nich jedno przesłanie: Zostaw mnie. Ten natomiast stał, trzymając otwarte drzwi, jakby z zachętą, bym przez nie przeszedł.
    Wszystko, co stało się potem, działo się błyskawicznie. Odwróciłem się na pięcie w stronę Hikari, zostawiając wówczas Ichimaru za plecami. Pognałem w kierunku okna, a mijając Namikaze, złapałem ją mocno za rękę, ciągnąc za sobą. Odbijając się mocno od podłogi, wyskoczyłem z budynku, rozbijając szybę. Działo się to tak szybko, że kobieta nie powinna móc zareagować w jakikolwiek inny sposób, jak tylko dać się pociągnąć za sobą.
    - Przenieś nas z powrotem na miejsce bitwy! - krzyknąłem, jednocześnie wyciągając przed sobą rękę, z której wyrósł kryształowy smok, w razie gdyby Hikari nie zdążyła w porę zareagować.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#253 2015-12-23 15:09:30

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Jezioro pamięci

      Mimo ran, cały czas chciałem próbować coś zrobić. Miałem nadzieję, że jestem do tego zdolny, a że ból wywołany oparzeniami niebawem zniknie, a ja będę zdolny działać dalej. Chciałem iść za staruszkiem, jednak po przebyciu kilkunastu metrów zdałem sobie sprawę, iż nie ma to najmniejszego sensu. Czułem, że mój stan się pogarsza, a dalsze próby zrobienia czegokolwiek pożytecznego nie mają racji bytu.
      Wszyscy próbowali się ewakuować, w końcu na obóz nacierało legendarne monstrum, któremu najpotęzniejsze ataki nie wyrządziły nawet najmniejszych obrażeń. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby zostać w miejscu, które za jakiś czas zostanie zrównane z ziemią, chociaż i tak już niewiele z niego zostało w wyniku ataku samotników. Ja natomiast zacząłem szukać pomocy. Wśród wyrzutków napewno są jacyś medycy, dla których wyleczenie mnie będzie bardzo prostym zadaniem. Wsześniej długo z nimi maszerowałem, więc powinni bez problemu rozpoznać moją sylwetkę. Rozejrzałem się po okolicy, mając nadzieję na to, że zauważę jakiegoś ninja niedaleko od siebie. Niegłupim pomysłem wydaje się również wydanie sygnału głosowego. Teraz mogę sobie na to pozwolić, bo przeciwnikowi już nie zależy na pokonaniu mnie. Ważniejsze jest uporanie się z bestią.
- Potrzebny medyk! - krzyknąłem, licząc na to, że usłyszy mnie jakaś dobra dusza będąca nieopodal. Jeśli zauważę kogoś, to oczywiście zacznę zmierzać w jego kierunku, a przynajmniej spróbuję.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#254 2015-12-23 16:12:10

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Jezioro pamięci

Miyaguchi, Matsuo


Jeżeli chodzi o wcześniejszy ruch Matsuo - kamui, to go cofam (i tak nic nie wniósł).


     Tuż po tym, jak Ichuza opuścił zgromadzenie, pojawiły się cztery, wrogie sylwetki. Niewątpliwie były to jednostki z Obozu Ognia, o których sekundę wcześniej ostrzegł nas Shinobu. Jego natychmiastowa reakcja pozwoliła kupić odrobinę czasu. Miyaguchi posłał piasek powyżej naszych głów, tak, by osłonił nas przed opadającą cieczą. W tym samym momencie Matsuo złożył trzy pieczęcie, otwierając nieznacznie usta. Z jego płuc buchnął płomień, który rósł z każdą sekundą i każdym metrem. Posłany oczywiście w stronę czwartej, biegającej wokoło jednostki. Czarnowłosy otrzymał bowiem tylko jedno zadanie - chronić Setsunę. Stanął więc obok niej i wyciągnął ostrze, przykładając je blisko swojej twarzy. Był gotowy na atak z każdej strony, choć ten nie nastąpił. Jedna osoba zaatakowała Yocharu, zaś druga Ayatane. Wiedział jednak, że nie są takimi kiepami, by tak prostych ataków się obawiać. Skupił się więc na ochronie liderki.
     Po utworzeniu sklepu z piachu, Miyaguchi rozstawił nogi i uformował odpowiednie pieczęcie. Z jego ust wydobyło się powietrze pod wysokim ciśnieniem. Pierwsza fala zmierzała w stronę Ayatsuri, który zaatakował Yocharu, druga zaś w stronę osoby, która spuściła na nas lepką ciecz. Trzeba było jak najszybciej i jak najskuteczniej wyzbyć się zagrożenia.


1. Użyta technika: Zukokku (S)
2. Użyta technika: Shinkuha (A)
3. Szybkość techniki: 330
4. Szybkość piachu: 275
5. Wytrzymałość piachu: 740


Eizo, Shinobu



     Eizo pojawił się po tym, jak do grupy dołączył Yocharu, tuż przed tym, jak pojawili się przeciwnicy z Obozu Ognia. Za pomocą techniki ocznej, wessał do innego wymiaru ciało Hiroshiego, dbając, by nie uszkodzić wybuchowych notek. Na moje polecenie, sam wszedł do innego wymiaru i przeniósł się w okolice Shukaku, a dokładniej w prawe jego ucho. Była to przestrzeń wolna, dlatego też nie miał problemów z bezpośrednim dotarciem. Będąc na miejscu, zmaterializował swoje ciało, by następnie wydostać Hiroshiego. Jego oblepione ciało eksplodowało, rozrywając wszystko dookoła. Miałem nadzieję, że ten ruch pozbawi demona jednego zmysłu, a także zdekoncentruje na jakiś czas. Szczególnie teraz, gdy w swym pysku kumuluje ogromną kulę fioletowej energii.
     Przyzwany, białowłosy Uchiha miał świadomość, że eksplozja wypali jego ciało. Niemniej, poczekał, aż kawałki papieru z powrotem przylegną do jego ciała. Gdy to zrobił, ponownie użył ocznej techniki, by wrócić do zgromadzenia Samotników, a tam wspomóc ich w walce.
     Pamięć Hiroshiemu.

Ichuza



     Przywódca wyrzutków ruszył przodem, a tuż za nim młody, przystojny Yoshimaru. Młody, choć widocznie doświadczony chłopak. Jego energia buchnęła wokoło, rozrywając kawałki ziemi i unosząc je w powietrze. Przysłoniłem rękawem twarz, by odrobiny piachu nie wpadały mi w oczy. Nim jednak drgnąłem, ciało czarnowłosego znalazło się przy demonie. A raczej przy piachu, który pojawił się jeszcze szybciej, znikąd. Wszystko to, co działo się w przeciągu kilku sekund, było dla mnie niewyobrażalne. Moc, której nigdy nie byłem w stanie ujrzeć oraz to uczucie, które przeszywało mój żołądek.
     Ruszyłem.
     Widząc, że demon zabiera się do kolejnego ataku, przybyłem w okolice Shinsaku, którego ptaki zostały strącone. Wyprzedziłem go, stanąłem niedaleko i złożyłem dwie pieczęcie. Ugiąłem kolana nisko w kolanach. Miałem nadzieję, że czarnowłosy młodzieniec dołączy do nas, nim ogromne skupisko energii buchnie raz jeszcze. Odwróciłem na moment spojrzenie, wymieniając je z rówieśnikiem. Mimo, że znajdował się w samym centrum walki z ogoniastą bestią, zachowywał pełne skupienie. A choć nie zgadzałem się z jego przekonaniami, to po części podziwiałem. Shinsaku Nakayama, tymczasowy sojusznik.
   - Zajmę się tym. - Ponownie spojrzałem w fioletową kulę, dokładając ostatnią pieczęć.

1. Użyta technika: Akuma no Jutsu (S)
2. Szybkość techniki: 500

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2015-12-23 18:19:43)

Offline

 

#255 2015-12-23 18:31:36

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Jezioro pamięci

     Zamiast przyjemnego, mocnego nacisku, ma noga napotkała twardą ścianę piachu. Jedna z kości puściła, wydając charakterystyczny dźwięk. Następnie odczułem ból, który przeszył całe udo, docierając, aż do pasa. Dwie, wybuchowe notki także zawiodły, gdyż piasek z ogromną szybkością okrył pysk bestii. Nie miałem żadnych szans na wykonanie trafnego, decydującego ciosu. Wbiłem więc jedno z czarnych ostrzy w piach, używając całej swojej siły. Do ostrza przymocowana była zaś metalowa, cienka linka, po której spuściłem się na dół. Nie mogłem jednak zeskoczyć, gdyż wszystkie latające, białe ptaki zostały strącone przez opadające, żółte elementy. Przekląłem w myślach ten dzień, spoglądając ukradkiem na mistrza. Ten także nie miał wesoło, choć udało mu się zachować odpowiedni dystans i uchronić swoje cztery litery. Fakt ten pocieszył mnie jeszcze bardziej, gdy obok niego pojawił się lider Samotników. Obydwoje mieli większe szanse na przetrwanie, niżeli musieliby walczyć oddzielnie.
     Wtem spostrzegłem, jak w pysku demona kumuluje się fioletowa energia. Ponownie ściskała się w jednym miejscu, by wystrzelić z potężną szybkością. Gdzie była kierowana? Nie wiedziałem. Miałem jednak na uwadze, że jedynym wyjściem z sytuacji jest ucieczka. Zbiegłem więc po ścianie w dół, a siła grawitacji działała na mą korzyść. Teoretycznie spadałem, choć praktycznie biegłem po piasku. Znajdując się przy ziemi, ugiąłem kolana i odbiłem mocno od podłoża, by wyskoczyć w powietrze, złapać odpowiednią rotację i wylądować jak najdalej. Stamtąd dobiegłem do swojego mistrza i skryłem za plecami Samotnika, który najwidoczniej szykował jakąś technikę. Jeżeli mój mistrz mu zaufał, to ja także powinienem. Czekałem więc na dalszy rozwój, wiedząc, że jedynie zespołowo możemy coś zrobić.
     Tutaj pojawiło się bardzo trudne pytanie. Co takiego robi reszta załogi Ichuzy? Czyżby opierdzielali się gdzieś po krzakach? Nie ma ich tutaj z nami, nie widać ich w miejscu, gdzie są najbardziej potrzebni. Najchętniej przetrzepałbym ich tyłki, raz, a mocno. Przyłożyłem kciuk do ust, by przygryźć jego skórę. Musiałem skupić się na pocisku, w wypadku gdyby technika czarnowłosego nie zadziałała (Reakcje: 330). Albo była celowana w zupełnie inne miejsce.
     Z każdą sekundą moje mięśnie słabły. Co prawda, zielono-niebieska energia buchała w około, lecz nie ukrywałem towarzyszącego bólu. Shinsaku jest medykiem, dlatego też w jego spojrzeniu odszukiwałem pomocy. Miałem nadzieję, że choć przez ten krótki moment będzie w stanie mi pomóc. Odczuwałem zmęczenie, mimo tego, że nadal mogłem biegać z potworną szybkością. Takie są skutki otwierania bram. Wytrzymałość spadała, lecz mistrz mógł mnie cały czas wspierać poprzez leczenie. W takim wypadku stałbym na polu walki dłużej. Nie chciałem jednak o to prosić, duma ma nie pozwalała. Sądzę jednak, że sam się domyśli, czego teraz najbardziej potrzebuję. Spoglądałem w jego oczy.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#256 2015-12-23 21:31:30

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Jezioro pamięci

   Zadaniem kruków miało być docelowo odwrócenie jego uwagi od tego, co dla niego przyszykował. Próba ogłuszenia, drugie podejście. Nie liczył na zbyt wiele. Zdołał już się rozeznać w potędze, jaką dysponowała bestia, także i szanse na powodzenie tej samotnej operacji nie prezentowały się zbyt okazale. No nic, nie miał najmniejszej ochoty na to, by tylko biernie się przyglądać temu, jak diabelskie nasienie stara się poczuć jak u siebie w domu, rozpętując wokół istne piekło.
   Zanim jeszcze ją dostrzegł, poczuł na sobie mocny podmuch wiatru, poderwanego przez pędzącą postać. Czarna smuga pognała przed siebie, mierzwiąc włosy Nakayamy, który nawet nie próbował podążać za nią wzrokiem. Odruchowo obejrzał się jedynie wkoło, by potwierdzić swe przypuszczenia. Faktycznie - jego wychowanek w jednej chwili po prostu zniknął mu z oczu. Przełknięciu śliny towarzyszyło delikatne uniesienie kącika ust. Z jednej strony obawiał się o jego los, z drugiej jednak wiedział, że nie jest już odpowiednią osobą, która miałaby stawiać mu jakiekolwiek ograniczenia. On sam zapewne nie mógłby stawić czoła przeszkodom, z jakimi zmagał się jego uczeń.
   Podmuch wiatru przyniósł ze sobą coś więcej niż tylko gęsią skórkę. Przywołał wspomnienie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Akcept by Masaru.

   Zawył z bólu, przyciskając prawą dłoń do lewej piersi. Czoło zaszkliło się od kropelek potu, a spomiędzy zaciśniętych warg Nakayamy wydarło się przeciągłe syknięcie. Osiem piaskowych ramion rozstrzeliło się we wszystkie strony, zaciskając pięści na pędzących wkoło krukach. Ronijczyk zamarł. Wytężał wzrok, próbując się dopatrzeć tej jednej, samotnej sylwetki, tak delikatnej w porównaniu z ogromnym cielskiem. Wreszcie odnalazł go - opadający wśród zsypującego się z nieba ogromu iskrzącego się pyłu Yoshimaru również zdawał się poszukiwać jego osoby. Ich spojrzenia spotkały się na krótki moment. W tym momencie zrozumiał, że był on mu bliski niczym brat.
   Wybuch zrównał się z momentem, w którym to kruk zerwał do lotu, pędząc w jego kierunku [szybkość ptaka: 300]. Prędkość była zbyt mała, nie miał szans zdążyć. Lewą dłonią objął przywleczony przy jego krzyżu ogromny zwój, podczas gdy druga wykrzywiła się w pieczęć. Papier samoistnie rozwinął się [szybkość: 200], chwytając w locie ciało ucznia i obwiązując go szczelnie w pasie. Wtedy to kruk wykonał nagły zwód, starając się zwiększyć odległość, jaka dzieliła ich od tumanów pustynnego kurzu. Zwój na powrót zaczął się zwijać, co pozwoliło na szybsze opuszczenie strefy niebezpieczeństwa przez najbardziej zagrożonego, rannego Wyrzutka.
   - Jak twoja noga? Nie wyglądało to zbyt ciekawie - zapytał, kiedy już Yoshi znalazł się na grzbiecie ptaka. W jego głosie dało się wyczuć troskę, ale i żartobliwą formę zaczepki. Oddalali się, czym prędzej, byle dalej. Przynajmniej na razie.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-12-24 12:10:40)

Offline

 

#257 2015-12-23 21:39:20

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Jezioro pamięci

     Ayatane bacznie obserwował pole bitwy. Przed jego oczyma kolejne ataki przypuszczane na ogoniastą bestię, były jeden po drugim blokowane i to, zdawałoby się, bez większego wysiłku ze strony demona. Za każdym razem uderzenie absorbowała cholernie wytrzymała ściana piasku, a do tego diabelnie wręcz szybka. Wyglądało na to, że bezpośrednie natarcie na nic się tutaj nie zda. No bo w jaki sposób obejść coś tak nienaturalnego?
   To pytanie do tej pory zadawał sobie młody Samotnik. W jego sercu, obok miłości do potęgi, jaką posiadał demon, zrodziła się chęć pokonania potwora za wszelką cenę. Nie potrafił określić, dlaczego właściwie zależy mu na zgładzeniu bestii. Mógł w każdej chwili po prostu odejść, pozostawiając walkę innym. Wojnę zakończył jego atak, którego skutki będą nękać Kraj Ognia jeszcze przez długi okres. Białowłosemu zależało tylko na pokonaniu wroga; taka była umowa z lordem feudalnym i z tej części się wywiązał. Demon w teorii nie powinien go interesować.
   W rzeczywistości, jak to często bywa, sprawy wyglądały inaczej. Yuki, od momentu, gdy do Samotników przybył posłaniec, analizował działanie piaskowej bariery, myśląc nad kolejnymi ruchami. Adresat listu podrzucił mu pewien pomysł, z pewnością warty wypróbowania, szczególnie, że póki co nic innego nie przychodziło białowłosemu do głowy.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Akcept by Masaru.

     Tymczasem planowanie należało odłożyć na nieco później. Demon, wyraźnie zirytowany kolejnymi atakami, zaczął ponownie kształtować przed pyskiem gigantyczną kulę, identyczną co poprzednim razem. Ayatane nie wierzył w swoje szczęście na tyle, by liczyć na kolejny nietrafiony strzał. Nie zastanawiając się długo, chłopak odnalazł wzrokiem twórcę glinianego ptaszora, na którym podróżował wraz z nieśmiertelnymi kompanami, by zaraz wydać mu pojedynczy rozkaz.
   - Zdaje się, że bestia zaraz znowu wystrzeli! Wznieś nas jak najwyżej, szybko!
   Po tych słowach bohater powstał z pozycji kucającej, wyżej podciągając kołnierz płaszcza. Przygotowania do ataku rozpoczęto.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-12-24 12:11:05)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#258 2015-12-23 22:20:07

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Jezioro pamięci

      Starałem się pojąć co tak naprawdę działo się w tym miejscu. Kochałem walke, ale nie z przerosniętymi wiewiórkami, które na dodatek okazują się być demonem. Nie czułem strachu, jednak byłem zaniepokojonym faktem, że nasz przeciwnik jest tak bardzo odporny na jakiekolwiek ataki. Dlatego też zacząłem analizować sobie wszystko w głowie. Moim zdaniem, by zrobić jakąkolwiek krzywdę temu potworowi a przy okazji przebić się przez jego piasek trzeba użyć siły, przed którą nawet morze ulegnie.

      Starałem się podejść do tego jak najbardziej rozważnie. Ale im byłem bliżej demona tym ironiczniej ta rozwagała brzmiała. Musiałem podlecie do niego na jakieś 90 metrów, nie bliżej, nie dalej. Pomyślałem, że musi to wyglądać całkiem komicznie, ale skierowałem palec wskazujący w stronę demona, a przed nim pojawiła się mała kulka energii wybuchu. Kiedy już tylko załadowałem ją w pełni, technika natychmiast została wypuszczona w naszego przeciwnika. Wszystko dzieje się tak szybko, że naszemu wrogowi jest trudno na cokolwiek zareagować, trwa to dosłownie kilka sekund, a siła jest równa sile Bakutona na ostatnim poziomie, jeżeli nie potężniejsza ze względu na to, że zostaje z małej kulki powstaje ogromna na 90 metrów niebiesko-czarna kolumna energii, która z całkiem dużą szybkością została wycelowana w demona. Nawet piasek o ogromnej wytrzymałości nie jest wstanie przecistawić się tak czystej energii jaką jest wybuch.

      Po wykonaniu ataku rozkazałem wnieść nas jak najwyżej, najlepiej tam gdzie był teraz Ayatane. Miałem nadzieje, że mój atak powstrzymał chociaż na chwilę to stworzenie.

1. Użyta technika: Jikan no Bakuhatsu (S)
2. Szybkość techniki: 400

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Akemi (2015-12-23 23:36:05)

Offline

 

#259 2015-12-23 22:26:02

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Jezioro pamięci

   Adatte nie zrozumiał intencji, jaka być może kryła się za słowami dziwacznego dziadka, który, totalnie odrealniony od panującej wszędzie wokół wojennej rzeczywistości, pojawił się ni stąd, ni zowąd. Być może, bo według Uzumakiego mogła istnieć jeszcze taka możliwość, że starzec plótłby trzy po trzy, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, co mu ślina na język przyniosła. No cóż, z pewnością ów tajemniczy osobnik należał do grona, które czerwonowłosy zwykł określać mianem dziwnych.
   Trzeba jednak przyznać, że choć chłopak był sceptycznie nastawiony do tego, co usłyszał, to złowroga przepowiednia zmroziła krew w jego żyłach. Nim jednak zdążył w jakikolwiek sposób zareagować, ten niósł go już jednak tam, gdzie tylko gnały go nogi. Adatte nie miał pojęcia, co się z nim działo. Nie mógł nawet zaoponować, jako że dziadyga, jak już wcześniej udało mu się zauważyć, poruszał się zdecydowanie za szybko, jak na swój wiek. Sam młodzian nie miałby szans, gdyby kiedykolwiek wpadł na tak głupi pomysł, by mierzyć się z nim w pojedynku sprinterskim.
   Ciągnięty za pokurczonym osobnikiem, przysłuchiwał się jego wywodowi z coraz większym zaskoczeniem. Wreszcie udało mu się jednak zebrać w sobie, by rozpocząć dialog. Mimo tego, że od pędu huczało mu w uszach, a głos zamierał w gardle.
   - Dziadku, chyba mnie z kimś pomyliłeś! Nie znam cię! Puść mnie i wytłumacz, o co ci chodzi!
   Ryczał jak najgłośniej, by ten na pewno go usłyszał. Nie mógł być przecież pewnym, w jakim stanie były jego aparaty słuchowe. Chociaż, sądząc po jego krzepkości, starość za pewne nie zostawiła na nim jeszcze zbyt mocnego piętna.

Offline

 

#260 2015-12-24 12:16:55

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Jezioro pamięci

Ikkyo


     Szczęście zachciało, że nie zdołałem się daleko oddalić, a pojawił się jakiś mężczyzna. Mój klon od razu pojął, że powinienem zawrócić. Gwizdnął, a ja cofnąłem się do drużyny. Usłyszałem to, co wysapał facet. Jest Samotnikiem, chce spotkać Ichuzę. Doskonale, miałem zmierzać właśnie w tym kierunku.
     - Doskonale. Ruszałem właśnie w stronę Bijuu, a jak zakładam, tam znajduje się lider Samotników. Ruszaj ze mną. Jestem Ikkyo. - powiedziałem, po czym wskazałem miejsce obok siebie. Gdy byliśmy gotowi wyruszyliśmy w stronę bestii. Byłem święcie przekonany, że to właśnie tam znajdziemy Ichuzę. Przede wszystkim bazowałem na informacjach od Yocharu - skoro czerwonooki ruszył tam i wiedział, że odnajdzie liderkę Uchiha, to tym większe prawdopodobieństwo mieliśmy na odnalezienie medyka-lidera.
     - Możesz wyjawić mi co to za informacje? - zapytałem. Całą drogę bacznie obserwowałem okolice Sharinganem, tak, abyśmy nie mieli towarzystwa. A gdy w końcu dotarliśmy i ujrzeliśmy cały ten burdel, wydałem z siebie westchnienie. - Ten potwór z kimś walczy. Znalezienie Ichuzy w takich warunkach będzie... niekomfortowe. No ale jesteśmy w odpowiednim miejscu. Jakiś pomysł?
     Sam starałem się doścignąć wzrokiem kogoś znajomego, sojusznika. Yocharu? Setsuna? Inny Uchiha? Cholera wie, ktokolwiek kto ma większe pojęcie co się tutaj dzieje.

Klon pozostawiony przy Suezo i Logenie



     Staliśmy w miejscu. Pół bidy, byłem jedynie biedną repliką i to w dodatku niespecjalnie silną. W porównaniu do oryginału trochę mi brakowało, ale wciąż miałem na tyle energii, aby pokonać kogoś na średniozaawansowanym poziomie.  W każdym razie - pilnowanie Logena było zbędne. Może kogoś wykryje, ale kto wie.
    - Masz coś? - zapytałem.
     Na mojej twarzy widać było jedynie irytację i chęć działania.

Klon w obozie źródeł [na pograniczach lasu bodajże]



      Po pokonaniu szalonego kapłana nie pozostało mi nic innego, jak zbezcześcić jego zwłoki. Po odcięciu głowy postanowiłem zabrać trofeum. Ten gość był szalony, a ja chciałem dowiedzieć się więcej o jego dziwnym rodowodzie. Zabrałem więc kosę, którą posługiwał się podczas krótkiej potyczki ze mną, a także charakterystyczny medalion, który nosił na szyi. Większość jego pobratymców także takie nosiła. Stwierdziłem, że zawsze lepiej jest mieć coś takiego przy sobie. Być może w razie ataku szalonych wyznawców uda mi się wymknąć.
     Rozglądałem się. Jeżeli ktoś pozostał przy życiu, albo odzywał się do mnie - natychmiast skierowałem kroki do niego. Trzeba było dowiedzieć się więcej... Nawet nie wiem o czym, ale najważniejsze to sprawdzić czy ktoś z braci broni żyje. Dopiero potem mogłem udać się do lasu, Logena.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ikkyo (2015-12-24 12:17:32)

Offline

 

#261 2015-12-24 13:19:16

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Jezioro pamięci

Można używać umiejętności nauczonych na evencie, ale to w ramach wyjątku tylko na tym.

Obóz źródeł



/* Panowie to że nie odpisujecie, nie znaczy, że akcja się nie dzieje wokół waszych postaci*/
Ptaki poruszane zgodnie z rozkazem lidera klanu dawno zgromadziły się w jednym miejscu, zdawałoby się bezpiecznym chociaż już nie istniejącym obozie źródeł. Ichuza zapewne nie zdawał sobie sprawy, że dawało to szansę na wyeliminowanie wszystkich liczących się samotników za jednym razem z czego postanowili skrzętnie skorzystać Ayatsuri. Jednak kto by pomyślał, że w obliczu besti ktoś dalej będzie chciał toczyć wojnę.
   Ayatane siedząc na ptaku z uwagą obserwował bestię był na niej skoncentrowany tak bardzo,że nawet nie zauważył kiedy stworzenie na którym siedział wylądowało. Yuki popełnił jednak błąd skoncentrował się na bestii, tak bardzo, że nie zauważył nawet nadciągającego ataku. Reszta samotników i ucicha skupiła się bardziej na obronie najważniejszych osób. Kunai'e z symetryczną precyzją wbił się w szyję samotnika, który nawet nie próbował się bronić. Metal gładko przedarł się przez szyję Ayatane wydając metaliczny dźwięk, kiedy zderzył się ze swoim odpowiednikiem. Po chwili na obu ścierających się spadł oleisty płyn, którym żaden się nie przejmował
   Akemi tutaj ponownie zastępca lidera samotników chyba nawet nie uważał Ayatsurich za przeciwników. Zupełnie nie reagując na nowych napastników. Postanowił ruszyć w kierunku bijuu, wydawało się, że nie pamięta nawet o tym że w ręku wciąż trzymał przedmiot wciśnięty mu przez lchuze. Mokry płyn spadający z nieba i obwicie go oblewający musiał go nieco przebudzić z tej mani walki z bijuu. Tym bardziej, że ptak na którym się znajdował, zniknął pod wpływem kontaktu z cieczą podobnie zresztą jak reszta, która oberwała cieczą. Wyglądało na to, że atak na bijju będzie musiał jeszcze trochę zaczekać.
   Yocharu uniknął kobiety za pomocą bardzo prostego manewru i natychmiast przeszedł do kontr ofensywy. Tworząc klona i atakując kobietę za pomocą własnego kunaia. Chłopak niestety nie zorientował się, że notka w rękach kobiety była zmyłką, w rzeczywistość wybuch nastąpił jednak jej źródłem była sama kobieta. Mężczyzna zdołał odskoczyć i już przygotowywał się do kolejnego jutsu, jednak siła wybuchu odrzuciła go, podpalając ubranie i parząc plecy. Klon, który biegł w przeciwnym kierunku nie miał tyle szczęścia oberwał oleistą substancją.
   Miyaguchi zareagował niemal natychmiast podrywając piasek aby ochronić ninja przed niznaną substancją. Miał jednak swoje priorytety a obrona wszystkich w mgnieniu sekundy była niemal niemożliwa, no chyba żeby jego piasek dorównywał możliwością bestii.Sklepienie zdołało ochronić Setsune i większość zgromadzanych samotników. Problem pozostał jeszcze z Akemim, który nie przejmując się atakiem po prostu ruszył w kierunku Bijuu oraz Ayatnane, któego umiejętności ożywieniec był pewny. Uderzenie powietrza odrzuciło w tył plującą postać, ściągając z niej płaszcz i ujawniając drewniane ciało.Kolejna fala jednak przyniosła więcej złego niż dobrego. Wybuch powstały w miejscu gdzie znajdowała się kobieta powiększył się pod wpływem nagłej fali wiatru i powędrował w kierunku klona Yocharu.
   Matsuo  nie zamierzał stać i czekać tak jak to robiła jego następczyni na pozycji lidera klanu Uchiha. Być może sprawdzała umiejętności nowego sojusznika, być może nie obawiała się kontaktu z przeciwnikami z klanu marionetkarzy. Potężna fala ognia powędrowała z jego ust w kierunku postaci, która kręciła się w okół nich. Po drodze spotykając się z oleistą substancja(po za zasięgiem kopuły). Po dotknięciu z ogniem płomienie buchnęły ze zdwojoną siłą.
   Wybuch kobiety zaskoczył wszystkich jednak dzięki podmuchowi wiatru płomienie powędrowały w przeciwnym kierunku do większości zgromadzanych. Tyle szczęścia nie miał klon Yocharu, wydawało się, że zdąży im umkną, ba, że nawet go nie dotknęły, jednak klon cały zajął się ogniem, tuż przed tym jak zniknął pozostawiając płomienną poświatę.
   Kiedy technika Matsuo dobiegła końca z sylwetki kręcącej się wokoło pozostały płonącej resztki. mimo to postać a właściwie marionetka nie zaprzestała swej pracy. Wciąż poruszała się tu płonąca czarna od ognia ręka tam noga, jednak było to bardzo powolne, plus większość ciała marionetki była przemieniona w proch.
   Całej sytuacji z oddali przyglądał się Klon Ikkyo, który najwidoczniej nic nie robił sobie z pojawienie się bestii i zebrania Samotników, postanowił wykonywać zadanie zlecone mu przez lidera jego grupy szpiegowskiej, którym w naturalny sposób został wybrany Logen.

Głęboki Las


   Przestrzeń w okół postaci zaczęła się rozmywać, być może były to jeszcze skutki leków, być może utrata krwi, może faktycznie chłopak jeszcze nie doszedł do siebie. Czy aby na pewno podjął dobrą decyzję scena jaka pokazała mu się w oddali, wydawała się być nie prawdopodobna. Olbrzymi piaskowy szop wytwarzający kulę o nieprawdopodobnej energii. Potężne uderzenie (siła 200) wylądowała na jego policzku. Dziwnę wydawało się go nie czuć, tylko czy aby na pewno jego szczęka pozostawała cała?
- Następnym razem jak coś takiego zrobisz to osobiście cię zabiję- Oczy kobiety wskazywały na prawdziwą furię, jednak twarz miała ten charakterystyczny wyraz nie zdradzających żadnych emocji. Po chwili jednak nawet na tej twarzy pojawiło się zaniepokojenie.- Co tu się stało?
Jej wzrok wcale nie zatrzymał się na bestii, a na postaciach znajdujących się wokół nowo przybyłych. Młoda dziewczynka z nieufnością spoglądała na Ayamaru, a w jej dłoniach spoczywał kunai. Mężczyzna stojący obok niej wydawał się znajdować tu przypadkiem, wydawał się kompletnie nie zwracać uwagi na Kiyoshiego. Na ziemi leżała jeszcze dwójka mężczyzn wyraźnie poparzonych. Jeden z nich wyglądał jakby dopiero co się budził, był to Taii. Drugi zaś był przytomny i był nim lider klanu Namikaze.

Las


   Suezo i Logen ledwo zwrócili uwagę na nowo przybyłego, dopiero Ikkyo zaoferował swoją pomoc i towarzystwo w poszukiwaniu lidera udając się w kierunku Bijuu. Chwilę po tym jak obaj się oddalili na pewną odległość. Logen ponownie mógł poczuć coś niepokojącego kolejnego źródło chakry pojawiło się niebezpiecznie blisko dwójki ninja i klona. Było to tym bardziej niepokojące, że w normalnych okolicznościach powinien je wyczuć ze znacznie większej odległości tym razem było to niespełna 30 metrów w dodatku postać cały czas nie była widoczna wśród leśnej gęstwiny. Wkrótce jednak z tego kierunku wleciała olbrzymia ognista głowa smoka[szybkość:280] paląc las na swej drodze i zmierzając ku ninja.

Obóz ognia


   Nie wyglądało na to aby ktokolwiek miał zamiar pomóc Yoshiro, medycy pozostawili już wcześniej członka swojej organizacji i zbiegli z a pomocą technik ninja w bezpieczne miejsce. Yoshiro zdany sam na siebie mógł tylko błagać o pomoc. Bół wciąż mu towarzyszył przy każdym ruch zwiększał swoją intensywność jednak chyba nic nie zagrażało życiu Wyrzutka. Mimo wszystko natychmiastowa interwencja znacznie mogła pomóc urodzie chłopaka, nie wspominając o ukojeniu bólu. Po chwili jakby na wezwanie Wyrzutka ktoś wylądował obok niego czyżby wreszcie upragniona pomoc?
  Staruszek przełożył Adatte wciąż trzymając go jedną ręką ustawił jego twarz dokładnie na wprost swojej, wyglądało na to, że nie sprawiało mu to nawet najmniejszej trudności. Zwęził oczy przybierając ten charakterystyczny wyraz twarzy osoby, która zapomniała swoich okularów, a mimo to udaję że wszystko widzi dokładnie.
- Po pierwsze nie wrzeszcz tak, chcesz na nas zwrócić uwagę tego potwora. Pamiętasz jak to się skończyło 60 lat temu? Zaraz, mówisz że nie jesteś Edatta Uzumaki? Czyli jednak on umarł przy pieczętowaniu bestii. Cholera rozbudziłeś moją nadzieję, ale jakby się nad tym zastanowić Edatta miałby teraz z 90 lat, chociaż wyglądasz niemal tak jak on za młodu. Jednak skoro nim nie jesteś będziesz mnie tylko opóźniać.- wszystko wskazywało na to, że staruszek zmierzył się już, kiedyś z bestią i chociaż nie obyło się bez ofiar to był w stanie ją powstrzymać. Być może i teraz jego metody odniosły by skutek. Addate nie miał jednak szansy spytać o więcej został bowiem rzucony niczym śmieć i wylądował gdzieś przy Yoshiro. Staruszek zaś ruszył dalej chociaż poruszał się nieco wolniej, jakby to nieoczekiwane spotkanie rozbudziło jego wspominania, którym teraz poświęcał więcej czasu niż ucieczce.

Bijuu


   Yoshi starał się odpychać od ściany i wykorzystywać siły grawitacji aby jak najszybciej wydostać się spod piachu. Niestety ściana również opadała utrudniając poruszanie się Wyrzutkowi, w dodatku jedna z piaskowych dłoni, która teraz również przemieniła się w piach opadała w kierunku Shinskau i Ichuzy. Piasek był wszędzie, jego drobinki wpadały do oczu ninja utrudniając dokładna obserwację sytuacji. Mimo wszystko wydawało się jasne, że podczas tworzenia bijudamy bestia przynajmniej stopniowo traciła możliwość kontroli piasku. Fakt ten postanowił wykorzystać Eizo wysyłając bomby samobójcę w pobliżu potwora. Strategia wydawała się dziwna tym bardziej, że do tego celu można było użyć samego ożywieńca, bądź materialnych klonów. Najmniejszej Hiroshi postanowił poświęcić swoje życie. Bestia zauważając nagłe pojawienie się niebezpieczeństwa, zrezygnowała z\e swojej techniki. Kula energii rozsypała się jawnie marnując ilości chakry, które wielu ninja przyprawiłyby o zawrót głowy. Jednak dla demona nie był to żaden problem. Wybuch wstrząsnął głową bestii, ciężko było stwierdzić efekty ponieważ nic nie zmieniło się w fizjonomia bestii , jednak nie ulegało wątpliwości, że nie spodobało się to demonowi. Dał zresztą temu wyraźny wyraz zaczynając okładać ogonem (szybkość 200, siła 500) ciało, a raczej jego resztki, przy okazji również nie pozwalając się też zregenerować ożywicielowi.
  Piach opadał ninja ninja w dramatycznej próbie ucieczki starali się jak najszybciej wydostać z jego zasięgu. Shinsaku wiedział, że nie dadzą rady postanowił obwiązać swojego ucznia za pomocą bandaży. Niestety piach przysypał nawet lidera wyrzutków (nie wiem co z Ichuza bo nie wiem co robi twoje jutsu).
  Bijuu wciąż okładał ogonem ziemię, sprawiając, że cała okolica się trzęsła. Po kolejnym uderzeniu ciało Uchiha wciąż próbowała się odtworzyć. Bestia jednak posiadała intelekt znacznie przekraczający zwierzęcy instynkt i domyślając się co się dzieję zapieczętowała za pomocą pisku poszczególne fragmenty ożywieńca uniemożliwiając jego powrót do świata żywych.
  Ikkyo zmierzając w kierunku bestii mógł poczuć wstrząsy towarzyszące kolejnym ciosą ogona. Wstrząsy te sprawiły, że piasek nieco się przesuwał odsłaniając głowę lidera wyrzutków(i samotników jeśli zasypany). Obaj znajdowali się po drugiej stronie rzeki, a bijuu  powoli zmierzał w ich kierunku.







Kurde znowu będzie obsuwa, sorry, ale święta. Postaram się wieczorem dokończyć, ale nic nie obiecuje.

Ostatnio edytowany przez Straznik specjalny (2015-12-25 13:24:15)

Offline

 

#262 2015-12-24 22:19:32

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Jezioro pamięci

     - O kurw....! - urwał Ayatane, gdy jego szyja, a zaraz po niej głowa, przeobraziły się w wodę, co było zresztą naturalnym następstwem wbicia weń naraz dwóch cholernych noży. Oczywiście dla zwykłego śmiertelnika niespodzianka w postaci takiego ataku zakończyłaby się niechybną śmiercią i właśnie ten scenariusz uznano by za "naturalne następstwo". W przypadku naszego Samotnika, sprawy wyglądały jednak nieco inaczej. Jego życie - nie po raz pierwszy, warto nadmienić - uratowane zostało przez tajemniczą zdolność, której był posiadaczem. Zadziałała ona w sposób prosty, ale (nie)śmiertelnie skuteczny. Część ciała trafiona przez kunai po prostu przybrała formę cieczy, pozwalając ostrzom na dalszy, swobodny lot, zwieńczony ich nieuchronnym zderzeniem.
     Choć chłopak powinien być już przyzwyczajony do niespodziewanych transformacji w wodę, to zawsze po powrocie do normalnej postaci potrzebował momentu na przezwyciężenie lekkich mdłości. To uczucie szczególnie dawało o sobie znać, gdy coś nagle trafiło, tak jak w tym przypadku, w głowę Samotnika, prowadząc do chwilowej utraty wizji. Tym razem jednak Ayatane doskonale znał lokalizację przeciwnika i oczy nie były mu do niczego potrzebne. Wykorzystując element zaskoczenia, jaki dało mu, cóż, przeżycie, białowłosy postanowił błyskawicznie pozbyć się problemu, zarówno spadającej nań cieczy, jak i stojącego niecałe pół metra obok przeciwnika.
     W żyłach Yuki zawrzała jednocześnie energia wiatru i lodu. Oczy chłopaka zaświeciły błękitem przez ułamek sekundy, wieszcząc nadchodzące niebawem cuda. Nie wykonując żadnych zbędnych ruchów, białowłosy uwolnił chakrę, a wraz z nią moc swych więzów krwi. Miał dwa cele. Po pierwsze dokonać swoistej hibernacji jednostki, przez którą został chwilę wcześniej zaatakowany; po drugie zamrozić gęstą ciecz, która oblepiała właśnie jego ciało. I o ile przy pokrywaniu kryształem wroga, Ayatane wykorzystał maksymalną ilość chakry, czyniąc swój twór niezwykle wytrzymałym, tak zmrażając lepiącą się substancję, uczynił ją kruchą. W wypadku powodzenia akcji, wystarczyło lekkie stuknięcie, by zlodowacona ciecz rozsypała się. Cel tego był następujący: zneutralizować działanie wroga, jednocześnie nie zamykając siebie oraz towarzyszy w lodzie.

1. Szybkość lodu: 180
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#263 2015-12-25 21:22:35

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Jezioro pamięci

Ikkyo



     Co za monstrum! Z daleka ten szop, czy tam lis, nie wyglądał na takiego kolosa. Im bliżej byłem Shukaku, tym bardziej zdawałem sobie sprawę z potęgi Bijuu. Wszechobecny piach, z którego składała się bestia, nadzwyczajnie szybkie ruchy i ataki, które emanowały ogromną chakrą. Niemożliwe. To coś istniało naprawdę. Nie musiałem zastanawiać się co zniszczyło obóz źródeł. Na pewno jakaś technika czy zdolność tego pokrętnego stworzenia.
     Nie czułem się zdezorientowany, albo przestraszony. Bardziej podekscytowany. Stres wpędzał mnie w stan wyższej gotowości. Musieliśmy jakoś zareagować na te wszystkie działania. To monstrum mogło spokojnie zniszczyć wioskę klanu, a nawet i zaorać ziemię Kraju Ognia, która była tak urodzajna... Cholera. Bijuu to prawdziwa broń. Wiedziałem, że gdzieś tutaj kręcą się ci, którzy chcą wykorzystać bestię. Pytanie tylko w jaki sposób.
     Nieważne. Nie byłem żadnym najemnikiem, który musiał żyć z wojaczki, ani ninja z kompleksami i parciem na szkło. Wolałem zniknąć z oczu bestii niż z nią konkurować, jednakże plan był planem. Spojrzałem na towarzysza. Jeżeli wiedział jak wygląda Ichuza, powinien dostrzec go sam. Nie znajdował się w sumie tak daleko, aby nie dotrzeć do niego. Problemem był oczywiście piasek i Bijuu, ale... Miałem na to sposób.
     - Gdzieś tam znajduje się Ichuza... I Shinsaku. Tego trzeciego nie znam. Najwidoczniej jest jakiś rozejm, skoro Samotnicy i Wyrzutki walczą razem... No, zjednoczył nas Shukaku. - mruknąłem. - Co masz dla Ichuzy? Słowa? Zwój? List? Mam sposób, aby dostać się do niego niepostrzeżenie... Tak przynajmniej sądzę. W każdym razie, będzie to o wiele bezpieczniejsze niż wpieprzanie się w sam środek tej wielkiej kabały. Mów więc, a ja dostarczę Samotnikowi co trzeba.
     

Klon przy drużynie



     Dwójka moich towarzyszy się po prostu obijała. Cóż, wspaniali kamraci. Logen dalej się skupiał i wykrywał co popadnie. Ale Suezo? Ten gość nie odezwał się od początku misji i tyle samo mniej więcej uczynił - nic. Nieważne zresztą. Dobrze, że zabrałem tego przybysza. Bo chociaż okazał się burakiem i nie powiedział jak się nazywa, to przynajmniej wyrwał mnie z rutyny. Jak się okazało, los był przewrotny. Kiedy tylko z oczu zniknął mój oryginał, zaczęła się jatka.
     Ognisty smok... Tak, to Gōryūka. Dobrze, że wiedziałem doskonale jak wygląda to jutsu. O wiele ważniejszą informacją był jednak zasięg smoka. Jakieś 30 metrów. Mniej więcej tyle, w ile do nas zmierzał. Aby uniknąć tego dziadostwa, wystarczy jedynie odskoczyć do tyłu.
     - Logen, Suezo - koniec przerwy. Leci w nas ognisty pocisk, ale jego zasięg jest na tyle ograniczony, że powinien zatrzymać się w miejscu, w którym teraz stoimy. Wystarczy odskok w tył, a najlepiej w bok. Ruszcie dupska, bo inaczej zginiecie. - powiedziałem i wykonałem prosty manewr. Był to najzwyczajniejszy w świecie skok na skos - do tyłu i w prawo, bo tak było najbliżej. Widziałem zbliżającego się smoka z Katonu. Piękna robota, ale zrobiłbym lepszego.
/*     Byłem bezpieczny, jednak jeżeli moi kompani okazali się być ciepłymi kluchami i nie zastosowali się do polecenia [czyli po prostu narazili się na płomienie] musiałem wykonać kontrę. Pieczęć Tygrysa.
     - Katon: Gōryūka no Jutsu. - wysyczałem, zanim stworzyłem bliźniaka smoka. Był prawie identyczny. Różnica? Na pewno był szybszy. */
     W każdym razie, nie było czasu na pierdoły. Sharingan badał okolicę, rozglądając się za sprawcą tego całego zamieszania. Ktoś nas zaatakował, tylko po co? Może z obozu wroga? Ale czy ktoś spoza Uchiha miał aż tak rozwinięty element ognia? Nie mnie oceniać. Ja tylko rozglądałem się, aby ocenić kto nam zagraża...

Klon w obozie źródeł



     Ciężko było mi ocenić, kto jest kim. Nagłe pojawienie się tylu postaci, w tym Uchiha, zaskoczyło mnie. I to bardzo. Poznałem Yocharu, natomiast resztę tych wszystkich szajbusów już nie do końca. W każdym razie nie zamierzałem tak tkwić i siedzieć bezczynnie. O ile tamci mieli problem, bo przeciwnicy ich widzieli i atakowali, to mnie nie do końca.
     Z radością stwierdziłem, że nie jestem na celowniku. Wypadało to jakoś wykorzystać. Tylko jak... Cóż, niespodziewany atak, to lubię. Jednak musiałem być ostrożny. Tamci dysponowali cieczą, która była łatwopalna. Pewnie specjalny olej. Widać to było po klonie mojego krewniaka. Czyli atak Katonem nie należał do dobrych pomysłów.
     Ściągnąłem wachlarz z pleców. Wiedziałem, że ten ruch będzie na tyle zły, że zdradzę moją pozycję. Postanowiłem jednak pomóc reszcie. W końcu musieli jakoś przeżyć, to sojusznicy, racja? Wykonałem zamach wielkim metalowym dziadostwem, tworząc przy okazji podmuch wiatru. Delikatny. Poleciał on do chmurek. Łagodnie. Swobodnie. Szybciutko.
     Po chwili z czarnego już nieba zleciało tornado, które miało jeden cel. Ayatsurich. Tych kolesi z lalkami i ich marionetki. A także wszystkich, którzy wcześniej atakowali Samotników i Uchiha. Jeżeli gromadka nie potrafiła o siebie zadbać to trudno - mieli od tego mnie.
     Oczywiście ruch ten nie musiał udać się w stu procentach. Podejrzewałem, że tornado zabije kilku ze zgromadzonych, ale czy wszystkich? Wyruszyłem więc z odsieczą, ale dalszych posunięć nie mogę opisać, bo kto wie, co uczyni wir powietrza i sami sojusznicy...

* - ruch wykonany TYLKO jeżeli tamci dwaj nie ruszą dupy w celu wykonania uniku; smok oczywiście jest wycelowany tak, aby nie wyrządzić szkody sojusznikom

                                                     
Szybkość postaci: 150
Technika Katonu: Klik
-> Siła techniki: 525 [Maksymalna]
-> Szybkość techniki: 520
Technika Fuutonu: Klik
-> Siła techniki: 525 [Maksymalna]
-> Szybkość techniki: Nieokreślona, nie ma przelicznika (większość technik rangi A ma przelicznik 0.8, czyli w tym przypadku tu też będzie 520. Jednakże jest to Fuuton, najszybszy z żywiołów, więc nie zdziwi mnie jeżeli ten tutaj będzie mieć 0.9, albo i więcej. W przypadku 0.9 szybkość tornada to 585, w 1.0 grubo ponad sześć setek.)

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#264 2015-12-25 21:26:44

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Jezioro pamięci

Skóra wciąż mnie pieklą lewa strona mojego ciała była pokryta licznymi poparzeniami. Nie był to mój pierwszy kontakt z klanem Uchiha zakończony w nieprzyjemny sposób. Cóż lekcje na przyszłość wyciągnąłem i następnym razem, kiedy dorwę jakiegoś czerwonookiego dopilnuję, żeby to on wyszedł z tego w gorszym stanie. Ogólnie rzecz ujmując miałem jednak szczęście ponieważ mogło to się skończyć o wiele gorzej, gdyby nie pomoc Miuu. Dziewczynka wyciągnęła mnie na chwilę przed tym jak płomienie miały strawić moje ciało, pieprzone genjutsu nigdy go nie lubiłem to sposób walki dla bab.
-Co się stało? Wydaję mi się, że mieliśmy naszą obecność zachować w tajemnicy tymczasem sprowadzasz do naszego obozu tego Kiyoshi? Co mamy z nim teraz zrobić, zabić? - moje spojrzenie powędrowała na Ayamaru od razu rozpoznałem chłopaka jako podwładnego Ryo, moje oczy jednak nie zdradzały żadnych złych intencji. Tak naprawdę obserwowałem Hikari, nie często zdarzało się żeby kobieta popełniała takie błędu, chociaż pojawienie się legendarnego stwora w jakiś sposób go usprawiedliwia. Założyłem płaszcz lidera klanowego w taki sposób aby zasłaniał wciąż świeże poparzenia. Obecność chłopaka mogła mi oszczędzić kompromitującego tłumaczenia...gdyby nie ta mała zdrajczyni, wyglądało na to, że bardziej jest wierna Hikari niż mi.
- Patrolowaliśmy pobliski las z Akio-sama gdy wyczułam olbrzymią ilość chakry jak się później okazało pochodziła ona od tego stworzenia. Przy okazji natknęliśmy się na grupkę ninja z klanu Uchiha. Nasz lider założył, że to bezbronni dezerterzy i mogą coś wiedzieć. Wkrótce musieliśmy się ratować ucieczką, targając za sobą lidera. Ango dopiero co przybył ledwo zdążył wyciągnąć Taii'a z wybuchu, który zmiótł z pola ziemi cały obóz gorących źródeł. Chwilę po tym pojawiła się bestia, wygląda na to, że nie wspiera żadnej ze stron konfliktu, jeżeli w ogóle jakaś strona jeszcze istnieje. - Miuu złożyła bardziej szczegółowy raport obdarzając mnie przy tym uśmiechem. Wyglądało przy tym na zadowoloną, ja już taki nie byłem.

Ostatnio edytowany przez Akio (2015-12-25 21:27:26)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#265 2015-12-26 11:53:58

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    W uszach jeszcze rozbrzmiewał dźwięk tłuczonego szkła, kiedy obraz przed moimi oczami rozmazał się, a jego miejsce zastąpił nieprawdopodobny widok. Ogromna piaskowa rzeźba w kształcie zmutowanego szopa górowała nad połacią lasu. Co gorsza, kolos ten zdawał się być żywy, najwyraźniej szykował się do ataku. Czy to były halucynacje wywołane magicznym lekiem, którym mnie potraktowano w celu utrzymania mnie przy życiu?
    Już miałem ochotę się uszczypnąć w celu sprawdzenia, czy aby na pewno nie jest to sen lub jakieś inne przywidzenia, kiedy otrzymałem soczystego policzka od kierowniczki wycieczki, Hikari. Stała przede mną ze złością w oczach, reszta jej twarzy, zastygłej w swym chłodnym pięknie, nie zdradzała nawet krzyny emocji. Głośny odgłos towarzyszący zaserwowanemu mi uderzeniu nie szedł jednak w parze z bólem, który powinienem odczuwać w tym momencie. Czyżbym naprawdę śnił?
    W odpowiedzi na groźby kobiety, spróbowałem się uśmiechnąć, ale moja szczęka z trudem wykonywała zamierzony ruch. Dotknąłem ręką twarzy, po czym usilnie ustawiłem ją na swoim miejscu. Najwyraźniej siła uderzenia szpiegmistrzyni spowodowała małą relokację tej części mojej twarzy.
    - Spokojnie, kochanie - wreszcie udało mi się uśmiechnąć - Przecież wszystko się dobrze skończyło.
    Kobieta nie odpowiedziała, zadała za to jakieś pytanie, które najprawdopodobniej nie było skierowane do mnie, a na jej twarzy zatańczył cień zaniepokojenia. Nie mogłem się zdecydować, która jej wersja bardziej mnie pociągała - niedostępny ideał piękna, czy ludzka twarz ślicznej kobiety zdolnej do emocji.
    Dopiero wtedy, gdy pytanie zawisło w powietrzu w oczekiwaniu na odpowiedź, zauważyłem, że nie jesteśmy tam sami na tle ogromnej bestii. Oprócz nas znajdowało się tam jeszcze czworo ludzi, wśród nich rozpoznałem Taii'a, z którym miałem styczność podczas tego dziwnego snu, oraz lidera klanu Namikaze, który swego czasu spotkał się z Ryo w Baigai.
    Akio przyjrzał mi się uważnie, miałem nadzieję, że mnie pamiętał. Co prawda w zamierzchłych czasach, jeszcze podczas szczytu w Sashikan, nasze klany, a raczej obecni rządzący, raczej się nie dogadywali. Biorąc pod uwagę to, że ostatnio wszystko wskazywało na to, że ostatecznie panuje między nimi zgoda, miałem nadzieję, że Namikaze nie zdecyduje się na zabicie mnie.
    Prawdę mówiąc, było to jednak trochę niepokojące, że zwracał się on jedynie do Hikari, do mnie zaś nie wypowiedział bezpośrednio ani jednego słowa. Swoją wypowiedź zakończył założeniem klanowego płaszcza lidera, który miał ukryć świeże poparzenia. Dopiero wtedy zauważyłem, że skóra leżącego obok Taiia również nosi ślady silnych oparzeń. Co tu się stało? - powtórzyłem w myślach pytanie Hikari.
    Oprócz nich był tam jeszcze jeden niepozorny mężczyzna, który za cholerę nie przypominał ninja, a także młoda dziewczyna, patrząca na mnie podejrzliwie. To właśnie ona zdała relację z niedawnych wydarzeń, zaspokajając ciekawość zarówno Hikari, jak i częściowo moją.
    - Nazywam się Ayamaru Kiyoshi, - uznałem, że warto było się przedstawić, jako że z niektórymi tam obecnymi miałem do czynienia po raz pierwszy, z nikim też nie znałem się wystarczająco dobrze, by mogli mi ufać - walczyłem w imieniu swojego klanu, wspierając siły Kraju Ognia. Jeżeli dobrze rozumiem, jesteście wyszkolonymi szpiegami. Rozumiem też, że wojna pomiędzy Źródłami i Ogniem dobiegła końca. Powiedzcie, proszę, czy ktokolwiek, a zwłaszcza dowództwo armii Lorda Feudalnego, przeżyło natarcie Samotników? - zawiesiłem na chwilę głos. Modliłem się w duchu, aby najważniejsi z nich uszli z życiem. W przeciwnym wypadku nasza umowa o udzielenie pomocy medycznej moim rodakom mogłaby zostać zerwana.
    - Co z pozostałymi ludźmi? Gdzie się udali? Wydawało mi się, że na polu bitwy dołączył do nas mój mistrz, Kiyoshi Ryo. Czy to prawda? - zapytałem, po czym spojrzałem w kierunku bestii górującej nad wszystkim w krainie.
    - Zastanawia mnie też ten gigantyczny szop. Czym on jest? Da się go jakoś powstrzymać? Czy ktoś w ogóle próbuje?
    Wiedziałem, że oczekiwanie uzyskania odpowiedzi na taką liczbę pytań było niedorzeczne, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę fakt, że poznaliśmy się dopiero chwilę temu, a imion niektórych z nich nie dane mi było nawet usłyszeć.
    Oczywiście miałem się na baczności, gdyby Akio zdecydował się jednak wyeliminować z grona swoich klanowiczów potencjalne zagrożenie, które hipotetycznie mogłem stwarzać. Byłem przygotowany, choć znając już trochę limit krwi ich klanu, byłby on w stanie pozbyć się mnie, zanim zdążyłbym mrugnąć okiem.

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2015-12-26 12:50:35)

Offline

 

#266 2015-12-26 13:04:55

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Jezioro pamięci

   Nakayama dostrzegł kątem oka, że piach zbliża się niebezpiecznie blisko Ichuzy, toteż odruchowo skierował jego kruka ku górze, aby ten, pikując w stronę zasypanego przez piasek nieba. W ten sposób chciał ochronić lidera Samotników przed dołączeniem do nich we wspólnym grobowcu. Była to ostatnia rzecz, jaką dostrzegł, zanim zniknął pod grubą warstwa pustynnego kurzu.
   Złapał ostatni oddech. Podjął rozpaczliwą próbę wydostania się z potrzasku. Wciąż utrzymując Yoshiego przy sobie, przywiązanego papierowym ogonem, nakazał ptakowi wygrzebanie się spod kilkumetrowej zapewne warstwy. Sam mógłby zaryzykować spowolnienie akcji serca, aby, wprowadzając się w stan hibernacji, wyczekać odpowiedniego momentu i wówczas odzyskać utraconą wolność. Na jego barkach spoczywał jednak los osoby dla niego zbyt ważnej, by móc najpierw myśleć o swoim tyłku.
   Niestety, ściana piachu nie sprzyjała wzbiciu się w przestworza. Ptak walczył zaciekle, bez rezultatu. Wtedy jednak zdarzyło się coś, o czym nawet nie śmiałby marzyć. Oto poczuł, jak jego twarz okrywa szorstka zasłona, zsuwająca się wreszcie. Połknął świeży łyk powietrza i ośmielił otworzyć oczy. Drobiny piachu wtoczyły się pod jego powieki, raniąc gałki oczne. Potrząsnął głową, by się ich pozbyć.
   Wokół walka nie zwalniała. Musieli wydostać się stąd jak najszybciej. Ramiona wystrzeliły w górę, by wreszcie oprzeć się na nieco niestabilnym podłożu. Uniósł się ponad powierzchnię pułapki. Pochwycił zwój, który natychmiast zaczął się zwijać. W tym czasie druga dłoń zagłębiła się w torbie z gliną. Spod warstwy piachu powinien wnet wydostać się Yoshimaru, wyciągany przez skracający odległość po pmiędzy nimi papier.
   Złapał go w pół, umieszczając pod pachą, po czym odskoczył czym dalej od centrum zamieszania [skok = 40 metrów]. W tym czasie wokół zatrzepotały dwie pary skrzydeł. Ptaki poszybowały czym wyżej [szybkość: 350]. Ułożywszy na jednym z nich chłopaka, Shinsaku przeskoczył na grzbiet drugiego. Następnie rozpieczętował zestaw malarski, by nabazgrać na nim kilka znaków.

   

***



   Ayatane mógł zauważyć przemykający po niebie obiekt. Nie leciał on zbyt wysoko ponad ich głowami. Co więcej, nie wiedzieć czemu, ptak raz po raz machał skrzydłami, by następnie wykręcić powolną beczkę. Na jego grzbiecie widniał szereg liter. "Jesteśmy gotowi. Pospiesz się albo będziemy musieli się wycofać. Nie pozostało mi wiele czasu."

   

***



   Wreszcie donośne nawoływanie Yoshiro dobiegło uszu Ito. Wziąwszy go w ramiona (bo przecież na wojnie nikt nie przejmował się, że któraś z czynności może godzić męskiej dumie), pognał przed siebie. Po kilku chwilach znaleźli się już przy grupie medycznej, która udzieliła mu niezbędnej pomocy w miarę bezpiecznym miejscu.
   

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2015-12-26 13:08:40)

Offline

 

#267 2015-12-26 14:32:57

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Jezioro pamięci

  Co ja tu robię? Czy ja żyję? Nie pamiętał nic, a całe ciało bolało go niemiłosiernie. Z ogromnym trudem poruszał palcami, nie mówiąc jaki ból juz musiało mu sprawiać oddychanie. Halucynacje? Nie to szara rzeczywistość. Poruszył i otworzył swoje zamknięte powieki. Prawe oko przyjrzało się uważnie otoczeniu. Z tego co dostrzegł to znajdował się w głębokim lesie, a obok niego leżał jakiś rudy pedofil. Chciał odsunąć się od niego, ale na próżno. Jęknął jedynie odczuwając ból, który dotykał jego spaloną część ciała. Który to raz został poparzony w takim stopniu? Prawdopodobnie drugi, ale tego pewny być nie może. Uniósł swoją głowę i spojrzał na kolejną dwójkę. Była to jakaś para, mężczyzna z dziwnym wyrazem twarzy, oraz kobieta straszna i zimna jak kostka lodu z dziurką. Twarze jakby znajome, ale lepiej się nie odzywać możliwe, że chcą Ci dopierniczyć bo ostatniej libacji bo wypiłeś ostatni kubek kawy...

  -Gdzie...- Słowa wypowiadał z ogromną trudnością, sprawiały mu one ogromny ból, ale i też w całym tym szaleństwie ciężko było mu jakiekolwiek dobrać. Jednak przezwyciężył ten mętlik i złożył dzięki Rudemu Bogu pełne zdanie. -Gdzie ja jestem? Cco się stało...- Odpowiedział wykorzystując resztki siły, które mu pozostały. Nie usiłował nawet podnieść tyłka i gadać z nimi w pozycji siedzącej. Zwyczajnie był zbyt zraniony by takie coś wykonać. Nie liczył również na jakąkolwiek odpowiedź z ich strony. Wszak ten mężczyzna patrzył się na kobiete jak na zwykłą kobyłe, z którą chce spłodzić małe pieski. Co mu pozostało? Czekanie na łaskawą odpowiedź. Nie miał pojęcia dlaczego zadaje proste pytania, które są bardzo konkretne, nie pamiętał dlaczego tak ma mówić.

Offline

 

#268 2015-12-27 14:42:55

Adatte

Zaginiony

7348301
Zarejestrowany: 2014-07-23
Posty: 169
Klan/Organizacja: Uzumaki
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17
Multikonta: Shinsaku

Re: Jezioro pamięci

   - Stój! Proszę, zatrzymaj się!
   Zawołał głosem już nieco spokojniejszym, mając na uwadze prośbę dziadka. Adatte spoglądał na oddalającego się jegomościa, który niemal wypowiedział jego imię. To znaczy, chłopak czuł, że w jakiś sposób to jego poszukiwał starzec, nawet jeżeli nie było to przejęzyczenie. Jakie są jednak szanse, że starzec miałby na myśli kogoś o tak podobnym imieniu, w dodatku pomylił jego twarz? Przemknęło mu przez myśl, że być może miał na myśli kogoś z jego rodziny?
   - Jestem jego wnukiem. Zabierz mnie ze sobą. Pomogę, jak tylko będę w stanie. Chcę się przydać.
   Dlaczego zdecydował się na to kłamstwo? To proste. Był to najłatwiejszy sposób, by czegoś się o nim dowiedzieć. A że z naginaniem rzeczywistości, przynajmniej w swoich opowieściach, nie miał najmniejszego problemu, to dlaczego miałby nie spróbować? Poza tym, z niewiadomych powodów bardzo mu na tym zależało, by uczestniczyć w czymkolwiek sobie ten starzec wymyślił. Czy to dlatego, że wydawał mu się na swój sposób nadzwyczajny? W końcu wspomniał coś o pieczętowaniu bestii... Czy faktycznie byłby w stanie tego dokonać? Widział w swej wiosce wielu ninja, którzy parali się sztuką fuuin, jednak nigdy nie pomyślałby o tym, by dokonać czegoś tak absurdalnie nieprawdopodobnego. Chciał być tego świadkiem. Pragnął w tym uczestniczyć.
   Puścił się w pogoń za nim, by dobiec do niego, kiedy tylko się zatrzyma. Tym bardziej, że wreszcie widział jakąś możliwość działania poza bezczynnym staniem przy dowództwie, które jakoś nie kwapiło się do podjęcia jakiejkolwiek akcji w sprawie szalejącej bestii.

Ostatnio edytowany przez Adatte (2015-12-27 14:43:07)

Offline

 

#269 2015-12-28 14:04:37

Yoshiro

Martwy

50579205
Zarejestrowany: 2015-01-10
Posty: 206
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Płeć: Męzczyzna
Wiek: 24

Re: Jezioro pamięci

      Ból z każdą chwilą stawał się coraz większy, a moje poszukiwanie pomocy wydawało się nie przynosić żadnych efektów. Czyżbym był zdany tylko na siebie? Nawet nie wiem, czy trucizna jest w stanie mnie zabić, ale wszystko wskazuje na to, że zetknięcie z tą substancją może mieć nieodwracalne skutki dla mojego organizmu. Cóż, nie miałem wyboru, dalej szukałem pomocy. Zdarzyło mi się nawet krzyczeć, bo przecież któś mógł mnie po prostu nie zauważyć.
      Po jakimś czasie, kiedy wydawało mi się, że nikt nie przybędzie z pomocną dłonią, niedaleko mnie pojawiła się jakaś postać. Nie miałem jednak pojęcia, jakie ma intencje. Jej ubiór nic mi nie mówił, ani twarz nie była znajoma. Postanowiłem, że na razie nie będę podejmował żadnych czynności, a najzwyczajniej poczekam na rozwój wydarzeń. Jeśli postać chce pomóc, na pewno to zrobi, ale jeśli ma inne zamiary, nie ma sensu ułatwiać jej pracy.


http://i.imgur.com/LXSXbxc.png

Offline

 

#270 2015-12-28 14:28:54

Yoshimaru

Wyrzutek

Zarejestrowany: 2013-03-24
Posty: 647
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 32 lata

Re: Jezioro pamięci

     Shinsaku sięgnął do mej rany, obwiązując nogę bandażem. Zabieg nie wyglądał łatwo, szczególnie przez chakrę buchająca wokoło z mojego ciała. Panowałem jedynie nad błyskawicami, które okrywały moją sylwetkę tak, by nie poraziły mistrza. Nim jednak zdążyłem ruszyć dalej, nad naszymi głowami ukazała się ogromna ilość piachu. Przywódca Samotników wystawił dłonie do góry, jakby chciał złapać wszystko co na nas spada, lecz spodziewał się fioletowej kuli, niżeli szerokiej fali kurzu. Zostaliśmy pogrzebani. Wiedziałem, że Shinsaku w jakiś sposób nas uwolni, lecz mając na uwadze jego bezpieczeństwo, łapiąc ostatni oddech powietrza, zamknąłem powieki. Tomon, kai! Energia wokoło mnie przybrała błękitnej poświaty, odpychając wszystko, co znajdowało się dookoła. Wykorzystując właściwości umiejętności, a także własną siłę oraz szybkość, wyskoczyłem z piachu (Skoczność: 50 metrów). Wykonują przewrót w powietrzu, starałem się znaleźć jak najbliżej czarnowłosego, na jednym z jego kruków, które natychmiast poderwały się do nieba.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

     Rozejrzałem się. Nikt nie ruszył nam na pomoc. Rozwinąłem więc białe bandaże, które zawisły wzdłuż mej sylwetki. Uniosłem dłonie ku niebu, jakby chcąc bronić się przed nie nadchodzącym atakiem. Szybkim ruchem odgarnąłem włosy do tyłu i wymieniłem spojrzenie z mistrzem. Nie wiedziałem, co planował teraz zrobić. Kuknąłem jedynie na kruka z wiadomością, lecz ruch ten nie interesował mnie zupełnie. Przepływała przeze mnie złość tak wielka, że mógłbym roznieść wszystko dookoła. I to właściwie planowałem. Wykonać ruch jeszcze szybszy, jeszcze mniej zauważalny, lecz tym razem, w dobrym, dogodnym momencie. Dałem sobie jeszcze kilka sekund, by złapać świeżego powietrza, odetchnąć, zregenerować trochę sił i odpocząć. Nie dawałem jednak po sobie tego poznać. Nie chciałem, by ktokolwiek widział, jak pękają mi mięśnie w rękach. Aktywowałem bramę, dlatego też będę musiał wykonać jak najwięcej ruchów, nim totalnie opadnę z sił.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-12-29 23:46:57)

Offline

 

#271 2015-12-28 14:40:06

 Akemi

Nikushimi http://i.imgur.com/ERi291S.png

6720223
Zarejestrowany: 2012-11-04
Posty: 898
Klan/Organizacja: Samotnicy/Nikushimi
KG/Umiejętność: Sosa
Ranga: Lider Samotników
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 40
Multikonta: Miyaguchi, Arashi

Re: Jezioro pamięci

      Zorinetowanie się, że w pewnym momencie zacząłem spadać nie zajęło mi jakoś specjalnie dużo czasu. Nie panikowałem, po prostu układałem najprostszy plan jaki przyszedł mi do głowy. Nie dość, że nie skomplikowany to całkiem efektywny. Mianowicie, z moich nadgarstków zaczęły wychodzić nici, które po mojej ocenie odległości przyciągnęły nas do ziemii. Już sam fakt oporu wiatru spowodował, że wszelkie płyny, które najprawdopodobniej spływały po mnie zniknęły własnie za sprawą tego szybkiego przyciągnięcia do powierzchni.

      Jednak nawet szybka ucieczka z całkiem dobrej pozycji do walki nie zepsuła mojego zapału do zaatakowania jeszcze raz Bijuu. Chciałem zrobić znowu coś podobnego. Musiałem podejść do niego na jakieś 90 metrów, nie bliżej, nie dalej. Pomyślałem, że musi to wyglądać całkiem komicznie, ale skierowałem palec wskazujący w stronę demona, a przed nim pojawiła się mała kulka energii wybuchu. Kiedy już tylko załadowałem ją w pełni, technika natychmiast została wypuszczona w naszego przeciwnika. Wszystko dzieje się tak szybko, że naszemu wrogowi jest trudno na cokolwiek zareagować, trwa to dosłownie kilka sekund, a siła jest równa sile Bakutona na ostatnim poziomie, jeżeli nie potężniejsza ze względu na to, że zostaje z małej kulki powstaje ogromna na 90 metrów niebiesko-czarna kolumna energii, która z całkiem dużą szybkością została wycelowana w stope demona. Nawet piasek o ogromnej wytrzymałości nie jest wstanie przecistawić się tak czystej energii jaką jest wybuch.

      Po wykonaniu ataku zacząłem po prostu biec w przeciwną stronę od demona z całkiem sporą prędkością [szybkość 400]. Nie mogłem pozwolić mu na to by mi oddał mój atak z podwójną siłą.

1. Użyta technika: Jikan no Bakuhatsu (S)
2. Szybkość techniki: 400

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#272 2015-12-28 14:43:03

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Jezioro pamięci

Biedny post, bo jakoś tak czas, o.

Eizo



     Hiroshi eksplodował, co widocznie bardzo zdenerwowało Shukaku. Zaczął machać ogonem, bijąc Uchiha po głowie. Scena wyglądała jak z taniej kreskówki. Nim jednak ciało zaczęło się regenerować, demon okrył ożywionego piachem, powoli go pieczętując. W tym samym czasie Eizo użył swej ocznej techniki, by z trudem wydostać się z pułapki. Wydał z siebie ostatnie słowa, które były słyszalne tylko w głowie Ichuzy. Poinformował go o całym zajściu, a tuż po tym zamilkł. O ile oczywiście technika oczna nie powiodła się.

Ichuza



     Opuściłem dłonie. Nie spodziewałem się piachu, a skupiska potężnej energii. Zamknąłem powieki, oczekując, aż lawina mnie dosięgnie. Nie miałem szans na ucieczkę, dlatego też skupiłem się na wykonaniu odpowiedniej techniki w tym samym czasie (Reakcje: 320). Gdy fala pogrzebała mnie głęboko pod piachem, zamieniłem swoje ciało w ciecz, gnając ku górze. Gdy znalazłem się na powierzchni, a pył nadal unosił się w powietrzu, zmaterializowałem swoje ciało. Spojrzałem na demona, w miejsce, gdzie był zapieczętowany Eizo. Uniosłem prawą dłoń do góry, składając ją w kształt pistoletu. Całość wycelowałem w stronę piachu z pieczęcią. Pif, paf. Po wykonanym ruchu, przeskoczyłem do tyłu, odbijając się rękoma od podłoża, odskakiwałem tak daleko, aż znalazłem się w bezpiecznym położeniu. Stamtąd ruszyłem jak najdalej, by znaleźć się poza zasięgiem przeciwnika, w miarę blisko Shinsaku.
     Prawda taka, że nie wiedziałem co robić. Brat, który do tej pory drzemał w moim ciele został przebudzony. Zmusiłem go do leczenia niewielkich siniaków, obić czy małych ran. Dodatkowo pozwoliłem mu na regenerację energii. Znajdując się daleko od zagrożenia, spojrzałem na przywódcę wyrzutków, wymieniając z nim spojrzenie.

Miyaguchi, Matsuo



     Matsuo odskoczył w stronę piaskowego gościa. Po wykonanej technice wyciągnął miecz i zbliżył się do Setsuny, by ją osłaniać. Dwójka ninja skupiła się bardziej na obronie, niżeli dalszym atakowaniu. Resztę pozostawili w rękach młodzieży.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#273 2015-12-28 19:32:18

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 996
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Jezioro pamięci


       Surprise? Babeczka, którą zaatakowałem okazała się być jedynie pułapką na mnie zastawioną. Fakt faktem, wykonałem dobry manewr, który pozwolił uniknąć mi jej notki i wykonać ciosy ale niestety kunai, którzy przebił się przez ciało, wywołał eksplozję. Dziękowałem sam sobie, że od razu planowałem daleki odskok, który być może uchronił mnie od bombowej śmierci. Nie obeszło się jednak bez żadnego uszczerbku, gdyż mój płaszcz zająć się ogniem, przypiekając mnie coraz to mocniej w plecy. W trakcie odskoku, płomień nieco przygasł od podmuchu powietrza, jednakże i tak konieczne było pozbycie się części garderoby - znowu. Wylądowałem gładko, lecz bardzo szybko rozpiąłem płaszcz i zrzuciłem go z siebie, by ten nie przypiekał mnie jak kurczaka na rożnie. Okazało się, że dodatkową ochronę, uczynił mój miecz na plecach, schowany w kaburze, który nie zdążył się nagrzać ale za to zaabsorbował odrobinę ognia co nie zmieniało faktu, że będę potrzebował jakiejś maści bo może mi pozostać kolejna blizna, zresztą kolejna na plecach. Stałem teraz świecąc klatą co nie szczególnie mi się podobało, gdyż narażałem się jeszcze bardziej na atak przeciwników.
       Sytuacja była teraz kompletnie przedziwna. Goście, którzy nas zaatakowali zostali odparci przez grupę z obozu źródeł, zaś mój klon spalił się od ognia, który być może sam wywołałem, nie wiem za szybko to się wydarzyło. W tym momencie usłyszałem eksplozję a moje oczy skierowały się na Shukaku i kłęby dymu wydostające się z jego ucha. Czyżby tak właśnie skończył jeden z moich pobratymców? Nie byłem pewien czy ta śmierć była godna ale to nie moja sprawa, bo powinienem skupić się na działaniu, jeżeli sam nie chcę podobnie skończyć. Wtedy przymrużyłem oczy, doglądając postać, która pojawiała się tuż przed chwilą z Hiroshim. Czy to był Eizo? Niemożliwe! Był przez bardzo krótki okres moim mentorem, właściwie w momencie powstania Yuugure i od aktywowania sharingana, nie widziałem go nigdy więcej.
       Najważniejszą jednak kwestią było to co mam robić teraz. Właściwie za cholerę nie miałem pomysłu na swój kolejny ruch. Bestia wydawała się być po za moim zasięgiem, chociaż może gdybym postarał się go złapać w jakieś wredne genjutsu? Ale czy to jest w ogóle możliwe by chwycić takie monstrum w technikę tego typu? Przecież nie tak dawno naparzały w niego legendy świata shinobi, nie robiąc mu kompletnie nic. Muszę powrócić do obozu i znaleźć nową liderkę klanu Uchiha, może razem coś zdziałamy, chociaż... Chyba powinienem znów osunąć się w cień i czekać na jakiś dogodny moment dla siebie. Nie! Mam plan! Ruszyłem więc ile sił w nogach do obozu źródeł by skontaktować się z Setsuną i pozostałymi z obozu źródła.

Offline

 

#274 2015-12-29 13:27:31

Hikari

Klan Namikaze

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 32
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Elita
Płeć: Kobieta
Wiek: 23

Re: Jezioro pamięci

Dziewczyna z uwagą wysłuchała raportu Miuu i spojrzała na swojego lidera było to dziwne spojrzenie wydawała się jakby było w nich i troska i wyraz zwycięstwa. Jakby właśnie tego się spodziewała po swoim liderze, który był pozbawiony jej wsparcia, a jednocześnie żałowała że nie było jej tam aby temu zapobiec. Później uważnie przyjrzała się Taiiowi tym, razem wydawało się jakby chciała powiedzieć, a nie mówiłam że tak się skończy zabieranie tego pierdoły, był też wyraz ulgi że jednak udało mu się przeżyć. Wyglądało na to, że obrażenia są poważne jednak nie zagrażały życiu, wystarczyła pomoc medyczna, której w tej chwili nie mieli i mogliby się z tym uporać w trymiga. Na końcu zaś spojrzała prostu w oczy Ayamaru, spojrzenie to było twarde jak stal.
- Zadajesz za dużo pytań Kiyoshi, zwłaszcza że nie jesteś w sytuacji gdzie powinieneś zadawać pytania. - głos był zimny, dziewczyna chyba na prawdę rozważała idee pozbycia się go.

Offline

 

#275 2015-12-29 14:06:07

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 352

Re: Jezioro pamięci

[Głęboki Las]


   Ango podszedł do Taii'a, który najwyraźniej dopiero dochodził do siebie i  niezbyt zdawał sobie sprawy z tego co się i paplał coś pod nosem. Po chwili rozległ się dźwięk głośnego plaskacza, uderzenie nie było zbyt silne, ale jednak było uderzeniem, zwłaszcza w obliczu niedawnych poparzeń, mogło zaboleć.
- Uspokój się chłopcze jesteś ninja, nie powinieneś jęczeć jak panienka. Nie po to cię ratowałem żebyś mi teraz zawracał głowę zbędnymi pytaniami. Jesteś wśród swoich jeżeli jeszcze to do ciebie nie dotarło. Przypomnij sobie szkolenie ninja, rozejrzyj się i poznaj sytuację dopiero gdy jesteś jej pewny powinieneś się w ogóle odzywać. - Wyglądało na to, że marzenia przeczucie Taii mówiło mu prawdę i faktycznie jest otoczony prze zboczeńców. Mężczyzna bowiem zaczął go obmacywać, młody Namikaze z trudem był w stanie wykonać nawet najmniejszy ruch. - Wygląda na to, że nie będzie z niego wiele pożytku, trzeba go zabrać do domu.
  Miuu z fascynacją przyglądała się Hikari, wyglądało na to, że kobieta stanowi wzór dla kobiety, zimny głos wskazywał, że faktycznie należałoby pozbyć się chłopaka. Dziewczyna bezgłośnie wyciągnęła tantou z pochwy, a ostrzem wskazywała na chłopaka. Atmosfera nie była zbyt przyjemna, spojrzenie kobiet skoncentrowane na Ayamaru mogły skłaniać go do myślenia czy z tym wielkim szopem nie byłby bezpieczniejszy.

[Las]


    Sytuacja nie przedstawiała się za dobrze zarówno Seuzo jak i Logen nie mieli nawet czasu na przeprowadzenie jakiejkolwiek akcji. Na szczęście na miejscu pozostał klon Ikkyo, który postanowił przejść do działania i obronić obu towarzyszy. Ognista głowa smoka wypuszczona przez Uchiha była znacznie większa niż ta, która leciała w ich kierunku. Wyglądało to tak jakby większy smok zjadał mniejszego po czym natychmiast się rozrósł niszcząc wszystko na swej drodze. Najbliższe 60 metrów, które stanęły na drodze ognistej technice zamieniły się w popiół, wśród, którego połyskiwała czerwienią roztopiona stal z broni przeciwnika. Ze szczątek, które były w dość mizernym stanie nie ulegało wątpliwości, że już dłużej nie zagrażał ninja. Problem jednak, że atak był na o wiele większą skalę niż ninja przypuszczał i mógł zwrócić uwagę wielu osób, a nawet bestii. Atak niemal dorównywał temu co Ryo skierował przeciwko bestii. Płomienie były wszędzie i praktycznie niemożliwe było zapobiegnięcie pożarowi.

[Obóz źródeł]



   Cała sytuacja robiła się dość absurdalna tym bardziej, że zastępca lidera samotników i lider Uchiha całkowicie ignorowali atak, wprost nie do pomyślenia było to, że jednak wyjdą z tego cało. Aż dziw bierze, że jednak im się to udało. Wszystko za sprawą ich podwładnych. Pierwszy Ayatane, chłopak postanowił zamrozić kukle która stało przed jego oczami, co o dziwo udało mu się w ostatniej chwili. Kukła bowiem przymierzała się do ponownego ataku identycznie w takim sam sposób jak wcześniej i w identyczne miejsce, czyli tam gdzie przed chwilą była szyja Ayatane. Dopiero wtedy mogło dotrzeć do chłopaka jak wiele szczęścia miał przyjmując na siebie cios. Oznaczało to bowiem, że kukła miała zamiar użyć kunai'a jako rozpałki na ognisko, którym miał być i przewidziała jego unik, który nie nastąpił. Chwilowa hibernacja pozwoliła mu pozbyć się oleju z ubrania, jednak jego temperatura zamarzania była znacznie większa niż można było się spodziewać. Czarny płaszcz, który nosił Yuki był tak dziurawy, że praktycznie pozostał tylko biały kołnierzyk. Nawet koszulka, która była pod spodem nie uniknęła przedziurawienia i prezentowała obecnie napis " to city", spadnie odsłaniały uda Samotnika. Jednak nie tylko ubraniu się oberwało, nawet członek klanu Yuki musiał poczuć różnicę temperatur i jej nagłe zmiany. W głowie młodego ninja wirowało, zaś serce biło jak szalone. W obecnym stanie na pewno nie był w stanie nic przeczytać. Nic więc dziwnego, że nie zdołał wspomóc swoich towarzyszy i uczynić podobnym manewr na nich. Zresztą Akemi był zbyt szybki, biegł w kierunku bestii, mając tylko ją w głowie. Wyglądało jednak na to, że ostatni z wciąż pozostających nieunieszkodliwionych sylwetek w płaszczu, będzie miała okazję go wykończyć, wtedy właśnie z nieba spadło tornado skutecznie blokując ruchy osobnika w płaszczu. Chwilę później tornada przemieniło się w wirujący ogień, to zapewne technika posłana w Akemiego, nie zdołała jednak przedostać się przez barierę z fuutonu. Wyglądało na to, że kłopoty zażegnane a każdy z napastników unieszkodliwiony lub zniszczony. Dlaczego więc rozwalona przez Matsuo ręka marionetki, wciąż się poruszała?

[Obóz ognia]


   Dziadek zawrócił i po chwili pojawił się przy Addate i przysiadł na nieszczęsnym Yoshiro, na którego Addate nawet nie zwrócił uwagi. Dziadek też pozornie nie zwracał na niego uwagi, przyglądając się twarzy młodego Uzumaki. O dziwo ból nie nasilił się, wręcz przeciwnie, Wyrzutek poczuł p[przyjemny ciepło.
- Mówisz, że jesteś jego wnukiem, tak to możliwe jesteś do niego podobny. Jednak źle mnie odebrałeś, nie jestem głupcem, nie zamierzam z tym walczyć ja stąd uciekam i nie potrzebuję zbędnego balastu.- Przerwał na moment marszcząc brwi jakby się nad tym zastanawiał, po chwili puścił głośnego bąka wyjaśniający źródła ciepła.- Wyjaśnij mi natomiast chłopcze jak to się stało, że mój kochanek spłodził potomka zwłaszcza, że według mojej wiedzy powinien być martwy mniej więcej w twoim wieku?
Na twarzy mężczyzny widniała wyraźna złość, pytanie tylko czy dlatego, że rozpoznał kłamstwo Addate czy sądził, że został wcześniej okłamany przez przodka Uchihy. Yoshiro w czasie gdy mężczyzna na nim siedział został ozdrowiony, za sprawą magicznego bąka technik medycznych użytych przez staruszka. Ito pojawił się chwilę później ze swoim oddziałem wyraźnie pesząc staruszka, który znów szykował się do ucieczki, nie ruszył jednak jakby się zastanawiał czy nie powinien usłyszeć więcej.

[Bijuu]


Bestia odwróciła głowę spoglądając w kierunku lasu, skąd zaczął unosić się dym, jednak po przekroczeniu rzeki nie było sensu tam dalej wracać. Nawet nie spojrzała w kierunku Akemiego, a mimo to wybuch, który miał rozerwać ją na strzępy został powstrzymany przez znacznie szybszy piasek. Wyglądało to, tak jakby demon miał jakiś dodatkowy zmysł, który chronił go przed wszelkim zagrożeniem. Wybuch nie był w stanie zagrozić piaskowi nawet w najmniejszym stopniu. Ta ruchoma tarcza swoją wytrzymałością bardziej przypominała diament niż piach. Bijuu wyraźnie zirytował się tym razem, jednak wiedząc, że formowanie bijudamy zajmie mu za dużo czasu postanowił zaatakować za pomocą piasku. Poteżna piaskowa dłoń uformowała się błyskawicznie na niebie, chwytając zastępce lidera Samotników(szybkość 1400), odległość, która ich dzieliła wynosiła ponad 100 metrów, jednak wyglądało na to, że zasię ataków bestii jest wystarczający. Oznaczało to, że wszyscy, którzy do tej pory myśleli, że znajdują się w bezpiecznej odległości wcale na niej nie byli. Dłoń zacisnęła się wyciskając z Akemiego wszelkie płyny, tak, że został tylko plamą na piasku. Piach opadł jednak bestia nie zaprzestała ataku tym razem ruszyła w kierunku liderów, i zamachnęła się swym ogonem(szybkość 200)  aby ich mizdrzyć potężnym uderzeniem.
  Chwilę wcześniej cała trójka zdołała wydostać się spod piachu i zebrać mniej więcej w jednym, miejscu. Całę szczęście że Yoshimaru zdołał odepchnąć sporo piachu od siebie i znaleźć się w towarzystwie swojego lidera, w innym przypadku zwój mógłby się zniszczyć podczas próby wyciągania go spod ton piachu, nie wspominając o samym stanie w jakim mógłby się znaleźć Wyrzutek po takim zmiażdżeniu. Ichuza wydostał się spod piasku jeszcze łatwiej niż Wyrzutkowi, wykonując w międzyczasie szereg rzeczy, które obecnie tylko dla niego miały znaczenie.
   Mężczyzna spojrzał na Ikkyo spoglądając mu głęboko w oczy wyglądało na to, że nie był do końca zdecydowany czy powinien zaufać młodemu Uchiha i starał się z jego twarzy odczytać czy jest godny zaufania. Cóż Uchiha raczej nie mieli twarzy budzących zaufanie.
- Nie jestem pewny czy mogę Ci zaufać, powiedz mi więcej jak możesz dostarczyć ten przedmiot mojemu panu.- więc chodziło o przedmiot, być może coś co pomogłoby w walce z demonem.

Ostatnio edytowany przez Straznik specjalny (2015-12-29 21:37:39)

Offline

 

#276 2015-12-29 14:26:31

Akio

Klan Namikaze http://i.imgur.com/WuFGFc5.png

59691030
Zarejestrowany: 2012-09-08
Posty: 800
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: kiroji senko
Ranga: Lider klanu
Płeć: Rudy
Wiek: 34

Re: Jezioro pamięci

Powoli wstałem podchodząc do Taii'a chłopak wyglądał gorzej ode mnie, nie znałem się za bardzo na tych medycznych aspektach, chociaż z raz czy dwa widziałem jak Shinsaku zajmuję się leczeniem. Mimo wszystko byłem liderem klanu, więc wymagano od mnie więcej. Wyciągnąłem palec przed wstrząśnięta twarz Taiia i zacząłem nim poruszać(szybkość 350) - Śledź wzrokiem mój palec poleciłem.- nie wyglądało jednak żeby wychodziło mu to najlepiej. Nie przestając machać palcem i nie odrywając wzroku od Taiia przemówiłem do Ayamru - Ten szop to bez wątpienia Bijuu zwany też demonem i ogoniastą bestią, wielu uważa je za legendę jednak ja natknąłem się w archiwum klanowym na wzmianki o nich, a także sposoby na ich powstrzymanie. Nie wiem jednak czy jesteśmy wstanie to zrobić, przede wszystkim trzeba by podejść do bestii, bardzo bardzo blisko. Czy ktoś przeżył wojnę? na pewno garstka ninja czy był wśród nich Ryo nie wiem, ale znając go za pewne tak. Pytanie tylko czy ktoś przeżyje pojawienie się tego szopa. Możemy potrzebować, każdego wsparcia - teraz zwrócił się z powrotem do Taiia, a na moich ustach zagościł uśmiech. Moja ręka delikatnie powędrowała na ramie chłopaka, aby podkreślić moje słowa. - Mogę cię, odesłać do wioski bezpiecznie, ale szczerze mówiąc nie chcę mi się. Zwłaszcza, że nawet odrobina chakry może być przydatna w starciu z tym potworem. Poza tym czy możesz sobie pozwolić aby odpuścić walkę z legendą, kto wie może któregoś dnia to my staniemy się legendami. Chyba że jednak chcesz wrócić? Kiyoshi posiadasz jakieś umiejętności lecznicze? Nie przejmuj się pozwolę Ci  żyć, przynajmniej tak długo dopóki Taii ma się dobrze(stwierdzenie dobrze było trochę na wyrost). Nieś go póki nie spotkamy jakiegoś medyka, może wśród tych Uchiha jest jakiś. Miu. Prowadź. Nie patrzcie im w oczy bez potrzeby.

Ostatnio edytowany przez Akio (2015-12-29 14:32:33)


http://i.imgur.com/hQencLH.png

Offline

 

#277 2015-12-29 17:28:12

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Obserwowałem zachowania wszystkich i każdego z osobna. Wyglądało na to, że grupa Namikaze stanowiła zbiór bardzo różnych osobowości- zdystansowana i opanowana Hikari, zapatrzona w nią młoda dziewczyna o imieniu Miuu, szorstki pesymista Ango oraz pragmatyczny i wyluzowany lider klanu Akio. Być może przypinanie do osób etykietek było dla niektórych krzywdzące, ale tyle byłem w stanie wywnioskować z ich zachowania, zwłaszcza w stosunku do Taii'a, którego również poznałem w tym śnie, co Hikari.
    Kobieta natomiast nie kwapiła się, by udzielić mi odpowiedzi na postawione przeze mnie pytania. - Nie bądź taka niedostępna - próbowałem pół żartem pół serio rozładować napięcie, które naraz pojawiło się między nami. Czy mi ono przeszkadzało? Lubiłem wyzwania, ale nie obraziłbym się, gdyby Hikari zechciała ze mną współpracować, zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej się znajdowaliśmy. Wyciągnąłem z kurtki paczkę papierosów i stwierdziłem z ulgą, że 2 ostatnie były w nienaruszonym stanie, co graniczyło z cudem zważywszy na stan mojego odzienia.
    Odpaliłem fajkę, chowając ostatnią w paczce do kieszeni i przyglądając się małej Miuu, która wskazywała mnie końcem swojej broni. Udałem obojętnego na jej zachowanie, choć w niektórych środowiskach mogłoby ono doprowadzić do przelewu krwi. Mając rękę w kieszeni podczas krótkiej chwili, w której chowałem papierosy w bezpiecznym miejscu, upewniłem się, że mój sztylet był schowany w pochwie, gotowy do wyjęcia w każdej chwili i sparowania ataku. Co prawda, nie powinna mnie zaatakować bez wyraźnego polecenia przywódcy grupy, ale, jak nauczyło mnie życie, kobiety są bardzo nieprzewidywalne, a zwłaszcza te w swoich szczenięcych latach.
    Miałem tylko nadzieję, że w przypadku zaistnienia aktu niesubordynacji, nastolatka nie była tak szybka, jak reszta stada. Zwłaszcza po pokazie szybkości, którego dokonał Akio, próbując ocucić Taii'a. Jego palec poruszał się tak szybko, że był praktycznie niewidoczny. Obawiałem się, że nawet będąc w pełni świadomym, nie potrafiłbym za nim podążyć, a co dopiero będąc ledwo żywym.
    Ku mojemu zaskoczeniu, lider klanu postanowił udzielić mi kilku odpowiedzi. Wysłuchałem go, zaciągając się raz po raz. W pewnym momencie poczułem mocny zawrót głowy - siły mnie opuściły, a znieczulone ciało powoli zaczęło z powrotem odczuwać ból, który z każdym kolejnym uderzeniem serca stawał się coraz bardziej nie do zniesienia.
    Papieros wypadł mi z ręki, upadając na niezarośniętą ziemię. Moja ręka powędrowała do torby, w której znajdowały się tabletki, które "przygarnąłem" w szpitalu klanu Senju. Z widoczną trudnością poradziłem sobie w końcu z wieczkiem opakowania, po czym połknąłem jedną z pigułek. Po jakimś czasie ból ustał, a siły wróciły. Udawałem, że to nic takiego, choć całe zdarzenie nie mogło ujść uwadze Namikaze.
    - Niestety nie odbyłem szkolenia medycznego - zwróciłem się bezpośrednio do Akio, po czym pokazałem mu opakowanie, w którym znajdowały się jeszcze 3 tabletki. - Dysponuję natomiast lekiem, który, jak widać, mnie samego utrzymuje w dobrej formie. Nie wiem o nim zbyt wiele, został opracowany przez lekarzy z klanu Senju. Z tego co mi mówili, jestem pierwszym obiektem testowym, jeżeli chodzi o ludzi i trudno przewidzieć skutki uboczne jego spożycia. Póki co żyję. Jeśli wyrazicie taką chęć, mogę podać mu jedną z nich, ale nie wiadomo, jak na nią zareaguje. Być może lek na każdego oddziałuje inaczej i Taii nie będzie miał tyle szczęścia, co ja. Tak czy inaczej, decyzja należy do was.

Offline

 

#278 2015-12-29 18:19:21

Taii

Zaginiony

25590177
Zarejestrowany: 2011-07-27
Posty: 423
Klan/Organizacja: Namikaze
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19
Multikonta: brak

Re: Jezioro pamięci

  Powoli jego umysł powracał do swej normalnej formy(oczywiście norma to słowo odmienne dla zachowania Taiia). Wysłuchiwał każdego słowa jakie zostało użyte, a jego mistrz próbował go ocknąć z transu. W pewnej chwili wzrok chłopaka wbił się w przestrzeń, nie wiadome było czego poszukuje wzrokiem, ale coś tu nie pasowało. Trafnym stwierdzeniem było, że starał się ułożyć pewną układankę z informacji które posiadał. Spojrzał następnie na Hikari a później na Akio. Z ogromnym trudem podniósł się, jedno oko zalało się łzami, drugie natomiast nie.
-Bijuu? Namikaze... Inzuka czy jak ktoś woli samotnicy oraz Sabaku. Teraz wszystko jest jasne, teraz pojąłem czym był ten piasek, który mieliśmy odnaleźć...- Wyciągnął lewą rękę po pigułkę od Ayamaru. Zdziwienie jego towarzyszy mogło być trafne, bo pewnie jeszcze nie doszedł do siebie, ale on teraz pojmował na czym polegał akt zbrojny Kraju Ognia.
-Zostaję z wami. Mistrzu masz racje, każda odrobina chakry się przyda a tak się składa, że ja swojej mam trochę.- Odparł połykając tabletkę, której działania nie znał do końca. Liczył, że ona postawi go na nogi i da siły by jeszcze pożył trochę. Natomiast teraz przyszła chwila refleksji i rozważań nad tym czego się dowiedział. Możliwe, że jako jedyna osoba zrozumiała ogrom potęgi obu stron konfliktu, jak i to że demon jest największą stawką w tej potyczce.
-Kraj ognia nie chce terenów gorących źródeł, to tylko pretekst by zdobyć tą legendarną bestie. Obydwie strony konfliktu muszą mieć osobe, która jest wstanie zapieczętować to coś.-Złapał się za głowę, z pewnością tabletki zaczęły działać poważnie w jego ciele. Przełknął ślinę i kontynuował swoją wypowiedź. -Nie mnie wydawać takie polecenia, ale istnieje cień szansy by powstrzymać bestię bez zbędnych ofiar. Warunkiem jest znalezienie osoby, która jest wstanie zapieczętować demona. Słyszałem legendy o potężnych technikach pieczętujących, głównie na nich wzorowałem się by stać się silniejszym...- Zakończył mówić, a następnie starał się wykonać mały krok by sprawdzić czy jest wstanie przynajmniej iść.

Offline

 

#279 2015-12-29 22:14:18

Hikari

Klan Namikaze

Zarejestrowany: 2013-08-01
Posty: 32
Klan/Organizacja: Namikaze
KG/Umiejętność: Assarikaze
Ranga: Elita
Płeć: Kobieta
Wiek: 23

Re: Jezioro pamięci

Dziewczyna nie wyglądała ani na rozczarowaną, anie na zadowoloną z faktu, że Ayamaru ma jednak żyć. Jej twarz stanowiła prawdziwy wzór bycia ninja, mimo wszystko wydawało się, że napięcie między nimi jeszcze się powiększyło na skutek słów Ayamaru, które miały rozładować atmosferę. Dopiero słowa Taii'a sprawiły że dziewczyna przemówiła.
- Głupcze to nie są żądne legendy, takie techniki na prawdę istnieją chociaż wątpię żeby był ktoś kto miał okazję sprawdzić czy rzeczywiście działają. Nie ma sensu szukać kogoś, kto byłby w stanie to zrobić. Tym bardziej że sami mamy okazję to sprawdzić, prawda Akio-sama. - - Sposób w jaki to wypowiedziała wyraźnie sugerował, że któreś z nich ma albo obydwoje, mają dostęp do tych legendarnych technik i potrafią przynajmniej spróbować je zastosować w praktyce. Czyżby wzór Taii'a znajdował się bliżej niż sądził. Chwilę po tym buchnęło gorąco, a droga przed nimi zaczęła barwić się czerwono, pomarańczową poświatą. Tego wszystkim brakowało w całym tym zamieszaniu wybuch pożaru, przy tej pogodzie płomienie powinny rozejść się w mgnieniu oka.

Offline

 

#280 2015-12-30 15:28:22

Ayamaru

Klan Kiyoshi

46933457
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 635
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Elita
Wiek: 30

Re: Jezioro pamięci

    Popatrzyłem pytającym wzrokiem na Akio i, nie widząc sprzeciwu, podałem Taii'owi jedną z tabletek. Chłopak połknął ją w trakcie swojego wywodu, który początkowo brzmiał jak zlepek losowych słów, które pierwsze przychodziły mu na myśl. Wymieniał nazwy klanów i rodzin, twierdząc, że odkrył sens tej całej sytuacji.
    Słuchałem go uważnie, starając się skupić, co przychodziło mi z niemałym trudem. Najwyraźniej tabletki nie znieczulały wyłącznie ciała, ale i w pewnym stopniu rozum. Zrozumiałem jednak, że istnieje jakiś sposób na powstrzymanie bestii. I wcale nie polegał on na magicznym zabiciu jej, ale na jego zapieczętowaniu. Nie znałem się na fuuinjutsu, moja wiedza na ten temat była ograniczona jedynie do kilku podstawowych informacji, które przyswoiłem podczas treningu Kuchiyose no Jutsu. Nigdy nie przywiązywałem zbyt wiele wagi, do technik tego rodzaju, ale może był to błąd? Skoro to one były kluczem do powstrzymania tej bestii, z pewnością drzemał w nich olbrzymi potencjał.
    Monolog Taii'a znalazł odpowiedź w słowach Hikari, która potwierdziła wiarygodność tej metody. Co więcej kobieta sugerowała, że ktoś z obecnych tam Namikaze był w stanie dokonać tej owianej legendą próby i zapieczętować bestię. Szybko powiodłem wzrokiem po wszystkich tam zebranych, zastanawiając się, kto dysponuje takimi umiejętnościami.
    Wtem poczułem nagłe uderzenie gorąca. Najpierw pomyślałem, że to jeden ze skutków ubocznych przyjmowania leku. Rzeczywistość okazała się zgoła inna - ciepło było prawdziwe, pochodziło od płomieni, które powoli trawiły las. Z każdą chwilą przybywało tańczących na drzewach płomyków i wszystko wskazywało na to, że lada moment dotrą i do nas.
    Wolałem dmuchać na zimne i nie czekać bezczynnie na rozwój wydarzeń. Wyciągnąłem lewą dłoń przed siebie, a podłoże, na którym stałem, zostało w całości pokryte warstwą kryształu. Na owym przedsięwzięciu skupiłem całą swoją uwagę, a obszar występowania kryształu rozszerzał się znacznie. Po chwili granatowoszara skorupa pokrywała już cały teren w promieniu 80 metrów, wliczając w to również powierzchnię drzew i krzewów. Każdy obiekt został otoczony szczelną skorupą, która powinna uniemożliwić płomieniom dotarcie do mnie i zespołu Namikaze.

    [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Ayamaru (2015-12-30 15:37:40)

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.volleycentrum.pun.pl www.elka.pun.pl www.narutoxgra.pun.pl www.pl.pun.pl www.sforaastarte.pun.pl