Ogłoszenie


#41 2020-02-24 20:09:43

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 891

Re: Port

Sesja normalna, grupowa Mikuni Koharo #9


       Naoko widząc wychylającego się spod pokładu Daimyo Ziemi uniosła brwi w delikatnym geście zdziwienia. Z racji, że miała przyjemność towarzyszyć liderowi w Kraju Księżyca doskonale poznawała rosłą postać, która zmierzała w jej stronę. Poczuła lekki stres odczuwalny jako mocno zawiązujący się węzeł gdzieś pomiędzy żołądkiem a mostkiem, wiążący się nie tyle z bezpośrednim spotkaniem z tak wysoko postawioną osobą, lecz z procedurą, którą musiała wobec niej zastosować. Odchrząknęła i uniosła nieco głowę w dumnym geście ninja reprezentującego głowę swojego klanu, by móc spojrzeć na Lorda zarówno dumnie jak i z szacunkiem.
- Rozumiem. - odpowiedziała krótko na wieść o sztormie - Niemniej myślę, że sam Lord rozumie sytuację w jakiej wszyscy się znalezliśmy. Oczywistym jest, że w momencie kiedy Hyuuga zamykają swoje granice cały ruch osobowy przenosi się do naszych portów, które z racji remontów są w niemałym rozgardiaszu - tym samym do naszych obowiązków należy monitoring tych ruchów, a także ich ładunków. Jestem w pełni świadoma wysokości pozycji Lorda jednak nie możemy sobie pozwolić na to, by ktoś był ponad prawem, co z pewnością jest dla Lorda zrozumiałe. Będę wdzięczna za pełną współpracę.
- Przepraszam! - odezwał się kapitan statku, który nagle zjawił się na pokładzie - Nic mi nie wiadomo o żadnych procedurach Baigai związanych ze wzmożoną kontrolą. Skąd mamy wiedzieć, że nie jesteście zwykłymi rabusiami?
       Naoko uniosła brew i zrobiła kilka kroków w jego stronę po czym odwróciła się rzucając znaczące spojrzenie na chorągiew Kiyoshi na statku, którym przypłynęli, po czym wróciła wzrokiem do kapitana. Starszego człowieka, który widział już na morzu bardzo wiele. Sam fakt jego wieku i to, że go osiągnął parając się takim, a nie innym fachem mogł tłumaczyć jego wzmożoną ostrożność.
- Jeśli to nie wystarcza to proszę - wyciągnęła dłoń, by po chwili pojawił się na niej kryształowy kwiat w błękitnym kolorze - A jeśli i to nie jest wystarczającym dowodem to w porcie wisi ogłoszenie o zaostrzeniu procedur bezpieczeństwa. W związku z tym zapisywany jest cały ruch przychodzący wraz z jego planowanym powrotem i obieraną trasą. Proszę się wczytać jak już tam wylądujemy. Jako kapitan rozumiem, że dysponuje pan taką umiejętnością. Powtórzę jeszcze raz - liczymy na pełną współpracę, a wszystko pójdzie gładko i bezboleśnie. Akinari, Rinku - wiecie, co robić. - zakończyła stanowczo, zwracając się do towarzyszących jej ninja.
       Ninja zwinnie przemknęli pomiędzy ludzmi, którzy zdążyli wyjść na statek i zeszli pod pokład, gdzie się rozdzielili. Akinari poszedł do ładowni, sprawdzić co się tam kryje, zaś Rinku ruszył w stronę kajut, sprawdzić kto jeszcze w nich pozostał.
- Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości w razie jakiejkolwiek niesubordynacji na naszym statku czeka załoga, gotowa w każdej chwili zatopić tę łajbę. Wystarczy jeden znak z mojej strony. W związku z tym proszę każdego o przemieszczenie się na nasz pokład. Moi ludzie zaprowadzą was na kontrolę więc proszę przygotować jakiekolwiek dowody tożsamości, jakimi dysponujecie. Czeka to każdego. Od majtka i kurwy po kapitana i Lorda. Po weryfikacji zostaniecie wypuszczeni.
       W tym samym czasie Rinku wpadł na korytarzu na Koharo i Mikuniego. Wystarczyło krótkie spojrzenie, by mógł stwierdzić, iż rybi ninja z pewnością nie jest cywilem, choć do Mikuniego miał jeszcze wątpliwości. Niewątpliwym zaś było, iż nieautoryzowane przybycie obcych ninja do Baigai wymagało zastosowania nieco mniej przyjemnych przepisów. Rudowłosy zagrodził im drogę.
- Co was sprowadza do Kraju Ziemi? - zapytał, przywołując na twarz sympatyczny uśmiech.

Offline

 

#42 2020-02-29 13:45:34

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 339

Re: Port


       Daimyo westchnął głośno, co przy jego budowie ciała i niskiej tonacji głosu mogło zabrzmieć jak wzburzony intruzami w swej jaskini niedźwiedź. Rozumiał jednak powagę sytuacji więc machnął jedynie dłonią, uniesioną ku górze jakby na znak by robili co trzeba. Ingerencja klanu Kiyoshi mogła być irytująca i taka też była dla Lorda, który miał ważniejszy rzeczy na głowie niż udowadnianie swego stanowiska, jednakże jego serce radowało się że kryształowi ninja trzymają pieczę nad bezpieczeństwem kraju, szybko reagują i są skrupulatni. Bezzwłocznie sięgnął do małej kieszonki w swym odzieniu, wyjmując z niej niewielki zwój, okraszony pieczęcią rady kraju Ziemi jako oficjalnie potwierdzenie wyboru oraz awansu na status jaki w chwili obecnej posiada. Dokument ten miał wiele zabezpieczeń w tym jedną bardzo prostą, stworzoną przez zaufanych shinobi. Gdy dokument wpadnie w ręce osoby nieupoważnionej, po upływie kilku minut aktywuj pieczęć, która doprowadza do autodestrukcji. Czas ten nigdy nie został bliżej określony by potencjalna osoba pragnąca wykorzystać dokument, nie miała sposobności na dokładnie zaplanowanie akcji. Dlatego też wystarczyło obserwować osobę posiadającą zwój przez określony czas i jeżeli nic się nie wydarzyło, śmiało uznać że jest prawowitym posiadaczem statusu Daimyo.
       - Róbcie co należy ale jeśli mogę was prosić, zróbcie to najszybciej jak to możliwe, nie tracąc na wydajności, choć jestem święcie przekonany, że na statku nie ma osób podejrzanych.

Offline

 

#43 2020-03-06 12:35:38

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 582
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Port

- Myślę, że było to wplecione w fuuinjutsu nie bez powodu - zadecydował Koharō, krzyżując w ruchu ramiona na piersi - i to w annałach mówiących o fuuin powinniśmy zacząć szukać wzmianek nt Raikou Kenka. Póki co... - tu usłyszał skierowane w ich stronę słowa.
Rekin otaksował rudowłosego, jednookiego przybysza i w pierwszej chwili pomyślał, że ma do czynienia po prostu z jednym z członków załogi. Który zagaił rozmowę przy okazji przyjścia po ich bagaże, najpewniej.
- Powrót w rodzinne strony. Ach, nie trzeba, nie mamy za dużo bagażu, dziękujemy - odparł i uśmiechnął się, chcąc przejść. Gdy przejście pozostało zamknięte, zerknął raz jeszcze i zrobił mentalną korektę - w Baigai należenie do braci wilków morskich nie było wcale najbardziej prawdopodobnym powodem, by nosić opaskę na oku. No tak.
- Coś... mi mówi, że to pytanie nie należało do kategorii "luźne zagajenie". Czy jest pan celnikiem? - tu odwrócił się do Mikuniego - Wychodzi, że jesteśmy już na wodach Tsuchi. Pysznie.
Wrócił wzrokiem do nindży przed sobą i sięgnął za pazuchę, wydobywając jakieś papiery i uśmiechając się na miarę swojego zgryzu. Papiery okazały się typowym dokumentem potwierdzającym zamieszkanie na terenach Tsuchi no Kuni, w prowincji Kokkai, niejakiego Seki Koharō. Zdjęcie...
- Noo... zdjęcie będę musiał zaktualizować, obawiam się - bąknął, nieco zmieszany. Była to pierwsza konieczność wylegitymowania się od czasu, kiedy otrzymał owe papiery. 10 lat i wiele, wiele łusek temu - ale jeśli nie spędził pan życia w tym porcie, pod jakimś kamieniem, to powinien mnie pan kojarzyć. Reprezentowałem w końcu nasz kraj w niesławnych igrzyskach w Enko. Tych z powodu których, jak mniemam, pilnujecie teraz tak pieczołowicie swoich granic, Kiyoshi..? - zawiesił, sugerując, by przybysz się przedstawił.


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#44 2020-03-07 13:54:27

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 153
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji / Medyk
Płeć: M
Wiek: 23

Re: Port


    W odpowiedzi na słowa Koharo użyłem gestu uniwersalnego najbardziej. Choćby dwoje ludzi z innych krańców świata, mówiących innymi językami i oddzieleni barierą kulturową się spotkali, skinienie głową zawsze służyło, za oznakę potwierdzenia. Witać na tapecie był tutaj ten wcale rzadki przypadek, gdy się zgadzaliśmy bez komentarzy temu zbędnych. Gdyby był po temu czas i miejsce pewniej zaraz ochoczo zaczęlibyśmy grzebać w arkanach tego pojemnika, ale kołysząca się łajba poddawana właśnie abordażowi, nadawała się do tego celu, jak bordel nadawał się na leprozorium. W sumie parantela nie była bez przyczyny, bordelem ten statek w jakiejś części istotnie był.
    Kwestią bezsporną było zaś, że na pokładzie mamy gości z rodzaju tych niespodziewanych i jak się zdaje widzianych jak mile, że najchętniej wyprosiłby się ich oknem na piętrze trzecim, przy czym czynność tą umilałby krzyki pierwszego wyproszonego. Niemniej nie będąc właścicielem przybytku trudno wrzucać kogokolwiek, w szczególności, że znajdowaliśmy się właśnie pod pokładem. Akurat tutaj do tego w miejscu niewątpliwie strategicznym, jakim są drzwi, mieliśmy okazję spotkać pierwszego naszego gościa.
Od razu nie spodobała mi się jego postura zwalista. Na prawie 90% nie był on żadnym urzędnikiem państwowym. Osobnicy Ci poddani katorżniczej pracy liczenia czegoś i zapisywania tychże rachunków okrutnych na papierze, nie mogli dorastać do takich rozmiarów. Sama pozycja, w jakiej stanął, ten osobnik jasno komunikowała, że chce nam odciąć drogę ucieczki. Mój towarzysz chyba nie podzielał tego zdania, bo uznał tegoż osobnika za bagażowego. Jeśli człowiek ten trudnił się tym właśnie zajęciem, to ja jestem piękną metresą, kochanką okolicznego lorda.
   Manier to on widać nie posiadał żadnych, wychowywany widać wśród koczkodanów, zachowywał się w sposób koczkodani, jednie trochę przystosowany do społeczeństwa, nie mniej nie należało czynić rabanu, w końcu byliśmy tutaj jedynie przybyszami i pozostawało, mieć nadzieję, że nie skończymy w jakimś loszku przytulnie pachnącym uryną.
  — Pysznie… — odpowiedziałem, bo zaraz mogliśmy zostać wysmażeni, jak pyszny halibut i choć Rybi ninja, co w kontekście towarzystwa, w którym przebywałem, wyglądało nad wyraz zabawnie. — Wątpię, by człowiek ten był celnikiem. Przynajmniej przeważnie nim nie jest. Prawda przybyszu? — Przeniosłem wzrok podkrążonych oczu na człowieka, który właśnie odgradzał nas od wyjścia na pokład.
  — Niezbyt to grzeczne zadawać pytania nie przedstawiwszy się najpierw, ale dajmy spokój kurtuazją. Nazywam się Mikuni i jestem posłem z Ronin no Kuni, podróżuję w towarzystwie Lorda Feudalnego na jego osobiste zaproszenie. Zdaje się, że jesteśmy tutaj nie mniej, ni więcej przez warunki pogodowe. Wszelakie plenipotencje wystawione przez Radę Organizacji mam w bagażach.
    Uznałem, że na tyle wystarczy autoprezentacji i obserwowałem w milczeniu, jak tymczasowy celnik przegląda papiery. Skłamałabym, mówiąc nieprawdę, że nie liczyłem, na jak najszybsze i polubowne załatwienie sprawy, czego znakiem byłoby, gdyby ten się przedstawił.
  — Jeśli mogę spytać kontrola, jest rutynowa, czy wynika z jakiś specjalnych okoliczności? — Pytanie było od niechcenia i równie dobrze mógłbym liczyć, że znajdzie się nagle lekarstwo na raka, ale nie zaszkodziło spróbować. W Ronin nie było zwyczaju witać każdy nadpływający statek repetą, przynajmniej w czasie pokoju, ale krainy te były od siebie dość oddalone i obyczaje tutaj mogły być inne. Można było założyć, że jakiś kupiec z Sashikan poczuje się urażony, jeśli lokalne władze nie przerzucą mu statku do góry kilem. Nie mniej wydało mi się to bardzo mało prawdopodobne.


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#45 2020-03-07 15:16:29

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 891

Re: Port

Sesja normalna, grupowa Mikuni Koharo #10


       Rinko przez dłuższą chwilę przeglądał papiery obcokrajowców coraz bardziej marszcząc brwi. Wiedział już, że tutaj zwykłe procedury zastosowania nie znajdą, a także, że ich los poniekąd był poza jego kompetencjami.
- Powrót w rodzinne strony, powiadasz.. - mruknął, taksując wzrokiem Koharo - Twoje rodzinne strony zamknęły granice i właśnie urządzają nam jatki, gdy tylko stopa Kiyoshi o milimetr przekroczy ich ziemie. Także... Myślę, że stwierdzenie "nasz kraj" obecnie może być trochę kulą w płot. Bez względu na to, czy spędziłem swoje życie pod portowym kamieniem - tu wysilił się na nieco jadowity uśmieszek - I śmiem nie znać jegomości to z pewnością moja przełożona doskonale będzie wiedziała, co z wami uczynić. Proszę przodem.
       Mówiąc do odsunął się nieco, torując im przejście w stronę wyjścia na pokład po czym, zakładając, że nie stawiają żadnego oporu ruszył za nimi, wciąż trzymając w dłoni ich dokumenty. Nie spuszczał jednak z nich wzroku ani na sekundę, uważnie obserwując każdy ruch ich ciał, gotów zareagować na każdy podejrzany ruch.
- Tymczasem... Radziłbym pomyśleć dwa razy nim dobędzie się języka w gębie. Słowotok w takich wypadkach może rzucić niepotrzebny, jak mniemam, cień podejrzeń na prawdziwy pobyt przybycia do Baigai. W takich sytuacjach należy pamiętać o swoim położeniu, a w obecnym... Wszelka impertynencja związana z wytykaniem komukolwiek braku wychowania, czy grzeczności jest co najmniej nie na miejscu. Ale... To tylko moja rada. Jeśli uważacie ją za niezbyt trafną chętnie będę tym, który zakuje was w kajdany.
       Kończąc tymi słowami wyprowadził ich na pokład, na którym panował lekki rozgardiasz, związany z przemieszaniem załogi oraz pasażerów na statek obok i z powrotem. Każdy, kto został już sprawdzony był zamykany w osobnym pomieszczeniu, ażeby czasem nie wymieszał się z tymi, którzy weryfikacji jeszcze nie przeszli. Naoko stała obok Lorda Ziemi, weryfikując jego dokument.
- Wszystko jest w porządku - powiedziała z uśmiechem, gdy skończyła - Przepraszamy za kłopot. Jak widać wszystko idzie sprawnie, więc niedługo będziecie mogli w spokoju kontynuować swoją podróż.
       Odwróciła się od Daimyo, odgarniając za ucho pukiel różowych włosów, który postanowił zostać tym niesfornym, gdy pochylała się nad dokumentami. Natychmiast jednak zwróciła uwagę na Rinko prowadzącego ze sobą dwóch obcych ninja. Tylko wobec nich stosowało się nadzwyczajne procedury. Rudowłosy Kiyoshi nieco przyspieszył kroki, wyprzedzając ich i zatrzymując dłonią. W tym samym momencie Akinari wynurzył się spod pokładu po sprawdzeniu ładunków. Rinko skinął na niego dając mu do zrozumienia, że teraz jego zadaniem jest chwilowe popilnowanie podejrzanych podróżnych. Sam zaś ruszył w kierunku swojej przełożonej i wręczył jej dokumenty, jednocześnie pochylając się nad nią i zdradzając jej na ucho wszelkie informacje, które zdobył, a także swoje subiektywne wrażenia. Kobieta kiwnęła głową, przywołując na twarz bardzo oficjalny i rzeczowy wyraz. Taki jaki czasem widzi się u urzędniczek, które z góry traktują każdego petenta jak półgłówka, który w niuansach prawnych się nie orientuje, a przybył tu jedynie zawracać jej cztery litery. Pewnym krokiem ruszyła w stronę Mikuniego i Koharo, którzy mogli być pod wrażeniem władczości od niej bijącej. Nie dziwota zresztą, gdyż podległa tylko i wyłącznie liderowi klanu, co wiązało się z niesamowitą odpowiedzialnością, która dzwigała na swoich drobnych barkach. Stanęła przed nimi i spojrzała każdemu wiercącym wzrokiem w oczy.
- Mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znajdujemy. Myślę, że na pewno, skoro każde z was widziałam w Kraju Księżyca. Dlatego oszczędzmy sobie czasu i wyjaśnię wam dokładnie, co się z wami stanie. Zrobicie sobie mały przystanek w podróży. Zostaniecie zabrani do naszej siedziby na przesłuchanie. Jeśli nie macie żadnych ukrytych zamiarów - nie macie się czego obawiać. Pytanie moje brzmi - załatwimy to grzecznie czy w mniej przyjemny sposób? - skierowała wzrok na swoich podkomendnych - A wy badzcie mili i spytajcie naszego Lorda, co robił w towarzystwie tych dwóch tutaj. Jakoś wcześniej zapomniał wspomnieć o tak doborowym towarzystwie.

Offline

 

#46 2020-03-08 02:13:14

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 582
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Port

Idąc za rudym kijoszkiem, Rekin słuchał jego gderania pół uchem, jak to człowiek niosący w kieszeni panaceum na wszelkie bóle tej części świata. Wyłapał jednak defetystyczne wzmianki o kulach w płot i zakuwaniu w kajdany, co tylko polepszyło jego humor.
- Prawda, przy potencjalnym braku naszej kooperacji miałby pan pełne prawo podjąć decyzję tak się zachować. Co nie zmienia faktu - dodał po chwili, jawnie się już śmiejąc - że byłby to jeden z większych błędów pańskiego życia.

Pozostawiając tę niby ripostę, niby groźbę w powietrzu, Koharō stanął sobie grzecznie na pokładzie, oczekując dalszego rozwoju wydarzeń. Gdy dalszy rozwój wydarzeń zaowocował osobą Naoko, ninja zrewidował w głowie swoje poglądy na temat autorytetu. Stojąc naprzeciw kobiety, która sięgała mu do sutków, czuł się wciąż, jakby był na rozmowie u dyrektora. Za nic mając sobie prawa fizyki, Kiyoshi patrzyła nań z góry. Na szczęście niebieskoskórego, w jego życiu zdarzyło się całkiem niedawno trochę rzeczy, wprowadzających go siłą w życie wyższych sfer, inaczej zapewne uległby sile jej prezencji. Poza tym, do licha, spotkał tego chłystka będącego liderem Kiyoshi i dałby sobie skrzela uciąć, że mógłby z nim chodzić razem do akademii. Brak bariery wiekowej zaciera granice całkiem skutecznie.

- Śliczny plan, pani celnik, ale nie do końca wyjdzie i już mówię dlaczego - zaczął po chwili obserwacji rozmówczyni, ignorując ewentualne poruszenie, jakie jego słowa mogłyby spowodować na pokładzie. Nie był nastawiony konfrontacyjnie, ale i nie ulegał - My sobie pójdziemy, spokojnie i po konfiskacie broni, z waszymi twardzielami na kwatery które przydzielacie gościom, nie na żaden posterunek. Pani w tym czasie złoży raport liderowi co, jestem pewien, i tak by pani w tej sytuacji zrobiła. Po prostu w tych okolicznościach dobrze zrobić to jak najwcześniej, aby uniknąć niezręczności. Widzi pani, Suoh Kiyoshi również był w Tsuki no Kuni, zna cel naszego przybycia i oślepłby chyba na odkryte oko, gdyby się dowiedział, że nas i to, co wieziemy, wstrzyma na czas nieokreślony biurokracja. Nie lubię utrudniać pracy urzędnikom państwowym, ale myślę, że równie mocno pani nie lubi bezsensownego przydziału w porcie. A od tego, czy jako kurierzy dotrzemy do Kokkai, zależy między innymi to, czy ninja Tsuchi no Kuni wrócą do pełnienia funkcji na miarę swoich możliwości... kierując swoją uwagę w stronę prawdziwych zagrożeń.


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#47 2020-03-08 18:43:49

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 153
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji / Medyk
Płeć: M
Wiek: 23

Re: Port


    Trudno powiedzieć, żeby obraz sytuacji malowany przed nami był landszaftem słodkim pełnym barw ciepłych. Można się było spodziewać, że natrafimy na przeszkody w podróży, nie znaczyło to jednak, że obecny stan rzeczy był mi na rękę. Nie miałem jakoś ochoty na tę gościnność kryształową i popijanie herbatki z błyszczących kubeczków. Nie mniej obiecałem sobie wcześniej nie czynić wstrętów, więc bez większych protestów, z miną posępną niczym chmura gradowa ruszyłem w górę pokładu.
  — Oho, widzę słownik przeczytany, żal tylko, że bez zrozumienia. — Skomentowałem słowa przemądrzałego osiłka, który chyba faktycznie w porcie się kształcił. — Jak na razie tylko my jesteśmy jej ofiarami.
    Resztę pozostawiając milczeniu, ruszyłem na pokład, od czasu do czasu zerkając na osiłka i delikatny rozgardiasz panujący na statku. Widać sprawa całka kroiła się grubo jak szynka w domu bogatym. Nie mogła być to rutynowa kontrola, nie przy takiej ilości ludzi i nie przy o zgrozo delegacie klanu Kyoshi na zjazd liderów klanu. Takiego kogoś nie przydziela się do przetrząsania, jakiś ciur okrętowych. Rozmówczyni moja niechciana, również starała się sprawiać wrażenie usilnie ważnej, perorując i rzucając na prawo i lewo prepozycjami wyboru pozornego. Może nawet nie obeszłoby mnie to, ale na całe nieszczęście w dużej mierze Shinsaku Nakayama mnie tu wyprawił wraz ze swym oficjalnym błogosławieństwem. Gdyby tylko jedynie o mnie chodziło, być może z goryczą przełknąłbym traktowanie mnie niczym jakiegoś pachoła. Niemniej nie o moją własną dumę chodziło, ale o powagę organizacji w imieniu, której występowałem a tego szargać, już tak łatwo pozwolić nie mogłem. Już nie ważne, że nie podziękowano by mi za to stronach rodzinnych, ale mimo mego specyficznego dość podejścia do bycia shinobi, do Wyrzutków byłem niezwykle przywiązany, koniec końców to właśnie ta organizacja dała mi wykształcenie, którym się szczycę.
  — Nie lubię Pani. — skwitowałem, cały ten wywód racząc ją tylko gadzim spojrzeniem oczu podkrążonych. — Doktorze Mikuni, to chyba najbardziej familiarny zwrot, jaki może sobie Pani pozwolić, bo nie przypominam sobie, żebyśmy przechodzili na ty. Pomijając to, grozi Pani właśnie uwięzieniem wysłannikowi innej organizacji, do tego takiej, która zawsze pozostawała z Pani klanem w przyjaznych stosunkach. Zakłucie w kajdany, jak to powiedział Pani uczony podkomendny? Doprowadzenie na przesłuchanie? Czy aby się Pani nie zagalopowała? Niemniej mimo złego początku, żeby nie powiedzieć wrogiej postawy, zgadzam się z mym rybim Przyjacielem w całej rozciągłości. Udać się z Panią owszem możemy, ale co najwyżej na kurtuazyjną pogawędkę, skoro to, że podróżujemy wraz z Lordem Feudalnym, nie wystarcza. Skończymy i każdy ruszy w swoją stronę. Po tym wszystkim chciałbym uznać sytuację za niebyłą, ale chyba nie do końca mogę. — Rozłożyłem ręce bezradnie. — Będę musiał wspomnieć Shinasku Nakayamie, jak się tutaj traktuje Wyrzutków i jak to Kyoshi są wdzięczni swoim sojusznikom. Proszę, niech Pani prowadzi…
    Spojrzałem na Koharo i tylko pokręciłem głową, bo czasu, który tutaj zmarnowany jest nie od odzyskania. Do rozmowy powróciłem już tonem łagodniejszym.
   — Seki ma rację, my Pani Naoko jesteśmy tutaj przypadkiem, nie zależy nam na wszczynaniu incydentów, a czym się zajmujemy, Pani pewnie słyszała na zebraniu. Nasze intencje nie zmieniły się, od tej pory ani na jotę. Dla tego rozwiążmy problem, czym prędzej… Dla większego dobra.


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#48 2020-03-14 14:38:13

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 891

Re: Port

Sesja normalna, grupowa Mikuni Koharo #11


       Naoko przywołała na twarz chłodny uśmiech, dając do zrozumienia, że żadna z wypowiedzi przybyszów nie zrobiła na niej większego wrażenia. Ba! Nawet ją nieco rozjuszyła, choć tego nie dała już po sobie poznać. Dlatego postanowiła podejść do sprawy ze stoickim spokojem, wplatając może delikatną nutkę złośliwości.
- Nie wiem, jak doszliście do konkluzji, że zostaniecie zaraz wtrąceni do lochu... - zaczęła, unosząc brew - Sama zapytałam, czy chcecie sprawę załatwić grzecznie. Przede wszystkim musicie sobie uzmysłowić, że cokolwiek was tu nie przygnało nie sprawia, że będziecie traktowani ponad prawem. Które, swoją drogą, należy przyswoić zanim się uda w wielkie podróże międzynarodowe. I, oczywiście z całym szacunkiem, PANIE doktorze... Ale wierzę, że mój podwładny mówił o zakuciu w kajdany, nie zaś zakłuciu... Co może być nieco bardziej bolesne, aczkolwiek rozumiem, że może być to swego rodzaju zboczenie zawodowe...
      Jej uśmiech zrobił się nieco szerszy. Zrobiła kilka kroków w kierunku poręczy, po czym podciągnęła się na niej rękoma, by móc na niej usiąść. Skrzyżowała nogi w kostkach i i podparła się dłońmi po bokach, kierując wzrok w ich stronę.
- Chyba musimy sobie coś wyjaśnić - podjęła - Widzę tutaj oburzenie wywołane albo przerostem męskiego ego, albo wyłapywaniem "słów-kluczy" z kontekstu i robieniem wokół nich zamieszania. Pozwólcie, że wyklaruję wam waszą sytuację, skoro przez dłuższy czas nie wychyliliście nosa spoza pokładu, by usłyszeć moje obszerne wyjaśnienia. Spójrzcie na tych ludzi - wskazała głową na przemieszczające się między statkami grupy - Nie narzekają na swój los. Nie powołują się na ojca, sławnego na tych wodach kupca, czy matki, sławnej w całym porcie kurwy, ani na to, że są w stanie wyszorować sami, caluśki pokład w ledwie godzinę! A i to przecież imponująca umiejętności. Ba, nawet Lord Ziemi rozumie powagę sytuacji w jakiej się wszyscy znajdujemy. Ale! O dziwo, nie wspomniał o tym, że podróżują z nim dwaj ninja. Co może czynić sytuację, hmmm... Nieco podejrzaną? - zaśmiała się krótko - Niestety - nie jesteśmy tutaj od wydawania wyroków, czy ustalania stanu faktycznego. Na pewno nie w stosunku do was dwóch. Dlatego z radością powtórzę, tym razem może nieco bardziej klarując wasze opcje. Zacznijmy od tego, że Hyuuga zamknęli Kokkai, przez co cały ruch morski skierował się w naszą stronę. Może nieco wzrósł handel, ale za to dość dużym kosztem. Pomijając wzrost kradzieży i bezprawia nie tylko w samym porcie, ale także w okolicznych miastach, przyczyniając się do braku poczucia bezpieczeństwa wśród naszych mieszkańców, to znacząco wzrosło ryzyko przedostania się do naszego kraju osób z niekoniecznie pokojowymi zamiarami. Zaczynacie już rozumieć związek przyczynowo-skutkowy, prawda? - zrobiła krótką pauzę, rzucając im znaczące spojrzenia - Skutkowało to zaostrzeniem procedur dotyczących ruchu osobowego zarówno na lądzie jak i na morzu. W obrębie Baigai, oczywiście. A żeby moc egzekwować tak drastyczne prawo trzeba mieć ku temu środki, prawda? Taki to mój, o niewdzięczny przydział w porcie. Myślę, że gdyby istniała choćby jedna osoba na świecie, do której miałoby ono nie być stosowane - z pewnością zostałabym o tym poinformowana. Dlatego, jak już wspomniałam waszym towarzyszom podróży, na moim statku czekają moi ludzi gotowi na mój znak, by zatopić tę łajbę w razie gdybym miała tutaj do czynienia z niesubordynacją. A to wciąż nie jest ostateczność. Dlatego, hm... panowie. Jeśli grzecznie przejdziecie na nasz statek i dacie się przetransportować, grzecznie, do naszej siedziby, gdzie, grzecznie, odpowiecie na parę pytań - wszystko będzie w porządku. Jeśli siedzi wam w głowie, żeby udawać, że grzecznie, a tak naprawdę - niegrzecznie, może się zrobić mniej przyjemnie. A jeśli głośno ogłaszacie wszem i wobec, że was się prawo nie ima - no to wtedy będzie zle
      Zeskoczyła z burty i otrzepała dłonie, tym razem zawieszając wzrok tylko na Mikunim.
- Jeśli chcesz, panie doktorze, szastać kartą Shinsaku Nakayamy to daj znać jak wróci zza grobu. Słyszałam, że ta akcja ją uaktywnia - puściła mu oczko i splotła ręce na piersiach - To co, idziemy?
       W międzyczasie jej dwóch towarzyszy skierowało się w kierunku Lorda Ziemi, wypełniając rozkaz swojej przełożonej. Skłonili się delikatnie, gdy zwrócił na nich uwagę po czym Rinko się odezwał:
- Z całym szacunkiem, Lordzie, kim są ci dwaj ninja?

Offline

 

#49 2020-03-15 17:19:51

Mikuni

Wyrzutek http://i.imgur.com/jV6TcvA.png

8260416
Zarejestrowany: 2015-10-31
Posty: 153
Klan/Organizacja: Wyrzutki
Ranga: Członek Organizacji / Medyk
Płeć: M
Wiek: 23

Re: Port


    Od początku zdawałem sobie sprawę, że puszczenie nas wolno, w celu realizowania wcześniej powziętego planu jest tylko pobożnym życzeniem, toteż bez oznak rozczarowania poszedłem za rozmówczynią, nie czyniąc przy tym żadnych wstrętów. Żal mi tylko było, że tracimy czas na czczą gadaninę, zamiast zajmować się rzeczami ważnymi naprawdę.
  — Pani wiara jest Pani osobistą sprawą — stwierdziłem, wzruszając ramionami, bo widać robiliśmy na sobie równe wrażenie. — Dlatego byłbym wdzięczny, gdyby Pani kontemplowała ją w milczeniu. Przejdźmy do spraw naprawdę ważnych.
    Bez większego narzekania powlokłem się za nią do burty, obserwując przy okazji sytuację na przestworzu morza. Stanąwszy, w pozycji rozluźnionej wsłuchiwałem się w to, co miała do powiedzenia, nie czyniąc uwag. Tylko przy uwadze, jakobyśmy stawiali się ponad prawiem, jakimkolwiek uśmiechnąłem się tylko tak, jak się uśmiecha do dziecka, które w swej dziecinności zrobiło coś niezwykle głupiutkiego. Niemniej sytuację można było uznać za zrozumiałą i do żadnych przepychanek słownych nie dochodziłoby, gdyby tylko od początku została nam ona tak przedstawiona. Osobiście podejrzanego nic w tej sytuacji nie widziałem, bo Lord feudalny ma sobie prawo, podróżować z kim chce, ale od komentarza się wstrzymałem, bo delikatną hipokryzją z mojej strony byłoby ganić pracowitą nadgorliwość. Jednak temu, że mogliby puścić, nas już teraz nie sposób było zaprzeczyć.
  - Wychodzi na to Koharo, że jesteśmy zmuszeni udać się z tym towarzystwem. — Skwitowałem, obracając się, w jego stronę. — Inaczej gotowi zatopić cały okręt i powiedzieć, że to sprawa niesubordynacji.
    Zaśmiałem się pogodnie w duchu, jak na żarcik najlepszy, bo perspektywa posłania na dno łajby wraz z feudałem zdała mi się wycinkiem z jakiejś komedii najlepszej. Szkoda, że nie byłem właśnie na wakacjach, mógłbym sobie dalej oglądać te sceny dantejskie bez strat żadnych.
  — Wcale dowciapne muszę powiedzieć. — Usilnie postarał się nie dać po sobie poznać rozbawienia ogólnego całą sytuacją. [colo=#4f4f4f]— I równie nieprawdziwe, bo Shinsaku Namayama żyje, co było powiedziane na spotkaniu. Czyżby Pani nie uważała?[/color]
    Na pytanie, czy idziemy dalej oczywiście tylko kiwnąłem, głową pozwalając sobie żywić nadzieję, że dyskusje akademickie się skończą. A przynajmniej ta dyskusja, bo podskórnie gdzieś czułem, że rozmów czekała nas tutaj co niemiara.
  — Może to tylko moje czarnowidztwo… — zagadałem do Koharo, gdy tylko Pani ruszyła przed siebie. Zrobiłem, to licząc, że znając moje podejście sceptyczne, nie zgodzi się z nim, jak to często bywało, a przez to będę mógł przekonać sam siebie, że podejrzenia moje sensu nie mają. — Ale mam wrażenie, że pozostaniemy gośćmi Bigai znacznie dłużej niż byśmy sobie tego życzyli…



                                                                                                                                                                          [zt -> Tsuchi no Kuni, Bigai, Wioska Klanu]


Potem Wilczyca, nabrzmiała od płodu
Żądz wszelkich, mimo że chuda i sucha,
Sprawczyni nieszczęść mnogiego narodu,
Swoim widokiem zgnębiła mi ducha



http://i.imgur.com/9qllVJp.jpg


Karta Postaci


Theme|Voice

Offline

 

#50 2020-03-15 21:03:37

 Koharō

Wyrzutek http://i.imgur.com/MLOoQeQ.png

4934989
Call me!
Skąd: Łódź
Zarejestrowany: 2015-12-23
Posty: 582
Klan/Organizacja: Hyuuga
KG/Umiejętność: Kisame (lvl2)
Ranga: Członek klanu
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25

Re: Port

Słuchając tak monologu, wdrażającego go w sytuację, którą żył i oddychał ostatni rok i której możliwe konsekwencje przewidział niemal na samym początku, Koharō obserwował dyndającą z poręczy mówczynię, cedząc truizmy. I wyobrażając sobie gigantyczny kciuk, który powoli, acz nieubłaganie, przybywa z niebios by przygnieść to stworzenie szatana do podłoża i wytrzeć, jak się usuwa plamkę z lustra poza tym nieskazitelnego. Miał też więc nieco nieobecny, acz błogi, wyraz twarzy, ale kto by tam poznał, co wyraża rybie oblicze? Grunt, że przebrnął jakoś przez morze wywnętrzeń i wypłynął drugą stroną, nie umierając przy tym z frustracji stanem biurokracji w swoim kraju.
Przemilczał poruszenie tematu przerostu ego, bo też w duchu uważał, że Mikuni wykazał się nad wyraz buńczuczną postawą, jak na siebie przynajmniej. Wiedział, że to skojarzenie bzdurne i niczym niepoparte, ale przez moment skojarzyło mu się to z sytuacjami, kiedy mniejszy kolega obraża osiłków, stojąc za swoim groźnie wyglądającym kolegą.
Koharō nie czuł się wcale groźnie wyglądającym kolegą, nie chciał też antagonizować Kiyoshi w przeddzień własnych starań o pokój, bo jego krucjata byłaby tak wiarygodna i spójna jak deklaracje Seiia o powrocie do NCW. Włączył się więc do rozmowy dopiero, kiedy Naoko zaspokoiła swoje zapędy oratorskie i zeskoczyła na pokład.
- Dziękujemy za wyjaśnienia i wybierzemy opcję bez niesubordynacji, dziękujemy bardzo - rzekł, zauważalnie wydychając przy tym z rezygnacją powietrze, jednak sarkazm w jego miękkim i uniżonym głosie rozpoznać mógł tylko Mikuni - to była ważna lekcja, i choć część mnie chciałaby zobaczyć, jak zatapiacie statek z władcą swojego kraju na pokładzie, lekcję ową z pokorą przyjmujemy i obiecujemy poprawę, ciesząc się na prospekt uczynienia Baigai bardziej praworządnym.
I dodał po chwili, już wyłącznie do Mikuniego:
- Cieszę się, serio. Teraz dopiero widzę jak, wybacz mój roniński, popierdolony stan rzeczy staramy się odwrócić. Zakończenie tego obłędu będzie tyle bardziej satysfakcjonujące. A co do zostania w Baigai na dłużej... cóż, ta prowincja to również Tsuchi, a więc nasza misja tegoż miejsca dotyczy w równym stopniu, co mojego Kokkai. Bo w to, że kraj jest obecnie chory i wymaga terapii, to pan doktor chyba już wierzy, hm?

[z/t -> Tsuchi no Kuni -> Baigai -> Wioska klanu


http://s16.postimg.org/z6h9hurx1/tumblr_ojwqysls8g1visbsjo1_1280.png


Karta Postaci || Voice                 
       Theme    ||    Battle Theme

Offline

 

#51 2020-03-18 13:59:06

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 339

Re: Port


       Widząc zbliżającą się dwójkę Kiyoshi, mężczyzna spojrzał na nich w sposób należyty dla Daimyo. Gdy weryfikacja jego osoby przeszła pomyślnie, zmierzył ninja od stóp do głów, górując nad nimi co najmniej o kilkadziesiąt centymetrów. Pytanie jako zostało zadane, paść musiało a dla całej sprawy lord zmuszony był dobierać słowa na tyle by misja jego towarzyszy nie przeciągnęła się zbytnio.
       - Jak zapewne wiecie, powracamy z Kraju Księżyca gdzie zostaliśmy zaproszeni na wielkie zebranie wszystkich nacji. Nie mogę zdradzać wszystkich szczegółów ale Ci dwaj ninja, stoją po naszej stronie co udowodnili podczas rozmów. Powinniście byli zostać poinformowani o tym przez waszego lidera, który oczywiście zajmował jedno z krzeseł. W każdym razie osobiście zaprosiłem ich do wspólnej podróży gdyż wyrazili chęć pomocy w obecnym problemie na naszych ziemiach. Szczerze mówiąc im dłużej nas trzymacie tym gorzej dla sprawy. Zapewne chcecie zatrzymać ich na dłużej ze względu na cięte języki ale wierzcie mi, że w tym wypadku jest to ogromny atut i udowodnili to. Powinienem również dopowiedzieć, że ich pomoc to gest przyjaźni ze strony Wyrzutków a Ci nigdy jej nie odmawiali. Jako kraj mamy wobec nich dług wdzięczności, który możemy spłacić, oddając im możliwość wykonania misji, którą sam zleciłem. Chyba się nie mylę, prawda?
       Daimyo mówił z pełną powagą i choć jako głowa kraju, starał się wypowiadać słowa w sposób dyplomatyczny aby nikogo nie urazić i zniechęcić to jednak jego postura, głęboki głos oraz poker face, mógł nieco przestraszyć ludzi chcących mu się przeciwstawić.

Offline

 

#52 2020-05-15 11:58:59

 Suoh

Klan Kiyoshi

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 345
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Port

[klon]



    Zgodnie z tym co zostało uzgodnione, ruszyłem w stronę portu gdzie spotkać się miałem z własną podkomendną, a także Lordem Ziemi. Realizując odpowiednie protokoły bezpieczeństwa z powodu zaostrzającego się konfliktu między Kiysohi a klanem Hyuuga, wszystko poszło zgodnie z planem. Nikt nie stawiał żadnego oporu, zaś sama głowa kraju nie wykazywała przeciwskazań z tego co zostało mi przekazane. Ważne jest by uzmysłowić sobie, że polityka którą prowadzi Lord Ziemi razem z pozostałymi ważnymi osobistościami w jego pałacu różni się od tej, którą uprawiamy my ninja. Wojenne topory bardzo ciężko zakopać, a rozdrapać stare rany z kolei bardzo łatwo i szybko. Decyzja jaka została przeze mnie podjęta w sprawie zamrożenia jakichkolwiek kontaktów między nami, a klanem białookich była według mojej oceny najbezpieczniejszą opcją.
    O ile mogły pojawić się pretensje odnośnie kontroli żywności czy wszelkich materiałów budowalnych, które były transportowane przez nasze ziemie, to owszem mogły być słuszne. Aczkolwiek od momentu wprowadzenia takiego działania, mimo mocnych tarć między nami, to nie doszło do niczego poważnego zarówno z naszej strony jak i klanu Hyuuga. Co uważam za niemały sukces jeżeli chodzi o stosunki dyplomatyczne. Oczywiście z tyłu głowy dalej mam wizję dążenia do w pełni samowystarczającego klanu, by móc odciąć się niezbędnych dostaw ze strony władcy. Pozwoli to na zwiększenie naszej wartości na arenie międzynarodowej, a tym samym wymuszenie lepszych warunków podczas jakichkolwiek negocjacji. W końcu by utrzymać swój status i nie zostać zgniecionym jak robak, w interesie Ziemi jest posiadanie dwóch klanów na jako swoją broń w nadchodzących konfliktach.
    W końcu dotarłem na miejsce. Pochyliwszy się nieco na bok mogłem ujrzeć wspaniałe budynki szczytujące nad tym niewielkim skrawku ziemi, który graniczy bezpośrednio z morzem. Wylądowałem przy dokach gdzie najczęściej cumują okręty, uznałem, że tam najprędzej znajdę Lorda i prawdopodobnie towarzyszącą mu Naoko, która oczekuje jakichkolwiek wieści z wioski. Zacząłem się rozglądać.

Offline

 

#53 2020-07-08 20:38:22

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 891

Re: Port

Sesja pojedyncza trudna Suoh #11 PART II


       Podróż oczywiście upłynęła bez zbędnych komplikacji. Przynajmniej tych fizycznych, gdyż myśli Suoha serwowały ich aż nadto. Niemniej na zajmowanym przez niego stanowisku wręcz wymagana jest znajomości politycznych meandrów. Ba, znajomość! To co było przede wszystkim pożądane to umiejętność zgrabnego w nich się poruszania. Czy i tę zdolność udało mu się opanować?
       Co do samego celu wizyty - miał o tyle szczęście, że z racji niespokojnych wód i pogody Naoko postanowiła zacumować oba statki w porcie, aby już na lądzie dokonać całej papierkowej roboty, która teraz na nią spadła. Nie muszę chyba wspominać, że wizyta Daimyo potęgowała zwyczajny w takich sytuacjach stosik o jakieś dziesięć razy? Biurokracja pełną gębą.
       Naoko jako pierwsza dostrzegła postać, która dość bezceremonialnie wylądowała w porcie. Choć nic nie zmienia faktu, że wielki, kryształowy smok przyciągnął uwagę wszystkich obecnych. Kobieta niespecjalnie była z tego faktu zadowolona, gdyż wizyta Daimyo pozostawała raczej wiadomością dla małego kręgu zainteresowanych, a jednocześnie nie wątpiła, że to właśnie on był przyczyną jego wizyty tutaj. Zacisnęła zęby i nie dała po sobie poznać niezadowolenia, gdyż miała wrażenie, że sytuację rozegrała na tyle dyplomatycznie, że nie wymagało to interwencji sił wyższych. Najwyraźniej się pomyliła. Przywołała na twarz uśmiech, prosząc jednego z podkomendnych, by pozostał z Lordem, pomagając mu dopełnić szereg formalności, którymi obarczony był w tym momencie cały port w Baigai, zaś sama skierowała kroki w pobliże lądowiska kreatury.
- Suoh-sama - odezwała się zachodząc go od tyłu - Czemu zawdzięczamy wizytę? Czy chodzi o dwóch ninja, których wysłałam na przesłuchanie? Czy coś się stało? - mamrotała nieco zaniepokojona.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.pedagogikagrc.pun.pl www.pbfowo.pun.pl www.dziennikarstwo.pun.pl www.newgeneration.pun.pl www.tdisland.pun.pl