Ogłoszenie


#41 2019-11-13 12:13:24

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1390

Re: Port

Sesja normalna, pojedyncza - Ayanami - #7


       Ayanami zorientowała się, że zbyt długo już stoi w miejscu, dając ludziom szansę do przyjrzenia się. Choć jej wygląd daleki był, podczas podmiany, od standardowego przedstawiciela klanu Inuzuka, którzy nie kojarzyli się raczej z górą mięśni a raczej ze zwinnością i dzikim spojrzeniem, podkreślanym czerwonymi, wymalowanymi kłami pod oczyma, ogromnej wielkości czworonóg, niejako był wizytówką tego klanu. Urywając rozmowę, skierowała się do lasu skąd dochodziła delikatna woń krwi by móc rozeznać sytuację.
      Im dalej w las tym głośniej do jej uszu dobiegał brzdęk metalu, który nieco stracił na intensywności pojawiania się, jednakże nadal był obecny. Asuka już z pełną dokładnością mógł namierzyć skąd dochodzi zapach krwi, prowadząc Ayanami w stronę starcia. Co ciekawe pojawiła się nowa woń. Był to inny pies. Kolejnym ciekawym dodatkiem wraz ze zbliżaniem się do walki, był chłód. Powietrze zrobiło się zdecydowanie cięższe a gęsia skórka powoli zaczęła pokrywać całe ciało.
     - Hahahaha! - Rozległo się gdzieś zza drzew, zwiastując nadejście ataku i zderzenie ostrzy. Ayanami była już na tyle blisko by móc usłyszeć jak czyjaś pięść albo stopa, uderza w jakąś postać, która wydaje z siebie bolesny okrzyk do tego brzmiący kobieco. Chwilę później osoba, która oberwała, uderzyła w drzewo, łapiąc je impetem swego lotu. Rozległ się dźwięk, przypominający rozbijane szkoły tak jakby w odpowiedzi na uderzenie. Jeżeli Ayanami postanowiła zbliżyć się do pola walki, jej oczom ukazały się trzy postacie. Pierwsza osoba definitywnie należała do klanu Inuzuka ze względu na specyficzne wymalowania i średniej wielkości psa przypominającego co najwyżej owczarka Hidorańskiego. Leżała zdyszana i ranna wraz z psem między dwoma drzewami. Druga postać, również kobieca była trudna do zidentyfikowania ale kawałki szkła lub lodu, leżące niedaleko niej, mogły rozjaśnić sytuację. To właśnie ta postać uderzyła o drzewo, będą w tej chwili pół przytomna. Na przeciw im stał zapewne rywal dwójki, płci również żeńskiej. Tu nie było szansy na pomyłkę. Wielka kosa i naszyjnik wzywający do wiary w jednego boga - Jashnia. Uniosła broń nad swoją głowę, wystawiają język, czekając aż krew spłynie z jednego ostrzy wprost do jej ust.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2019-11-13 12:18:13)

Offline

 

#42 2019-11-17 17:54:55

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 254
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Port


      Przemierzałam las coraz bardziej przyspieszając tempa, gdyż już jasnym dla mnie było, że nie są to jakieś dziecięce zabawy, lecz walka ninja. Do tego chyba właśnie dobiegająca końca. Asuka kroczył przede mną synchronizując swoją szybkość kroku do mojego. Jednocześnie oboje staraliśmy się poruszać w miarę bezgłośnie, co wymagało ode mnie zrzucenia techniki przemiany. Ze swoim własnym, drobnym ciałem zadanie to było o wiele łatwiejsze aniżeli w wielkim cielsku rosłego mężczyzny.
       Moich uszu dobiegł śmiech. Śmiech na tyle przerażający, że poczułam jak po moim kręgosłupie przeszły ciarki. Szczególnie, że w ślad za nim pojawił się okrzyk bólu. Znalazłam się już na tyle blisko, by móc dostrzec scenę rozgrywającą się w tym miejscu. Pierwsze, co dostrzegłam to zdyszana i ranna przedstawicielka mojego klanu. Aha - pomyślałam - tyle z ukrywania swojej obecności. Z pewnością zarówno ona jak i jej pies mogli już poczuć mój zapach i zdawać sobie sprawę z tego, że nie byli sami. Niemniej mimo całej niepewności związanej z moim pobytem w Kraju Wody nie mogłam sobie pozwolić na to, aby bezczynnie przyglądać się, jak komuś dzieje się krzywda. Obojętnie po której stronie by nie stali. Dlatego, gdy znalazłam się odpowiednio blisko, ale wciąż poza zasięgiem wzroku przeciwnika, który stał tyłem, rozchyliłam usta, aby zaczął się z nich wydobywać złoty pył. Po czym wraz z klaśnięciem zaczął jasno świecić oślepiać wszystkich w zasięgu techniki.
       Korzystając z zaskoczenia wroga nie czekając wyprowadziłam kolejny atak. Wyskoczyłam przed siebie i ustawiając się w odpowiedniej pozycji. Celowałam kopnięciem w kark przeciwnika z zamiarem przewrócenia go na ziemię. Jednocześnie Asuka wystrzelił za mną, żeby w odpowiednim momencie, tzn samego mojego uderzenia wgryzć się w łydkę przeciwnika, pomagając mi go przewrócić. Jeżeli to wszystko się udało, przyciskałam stopą kark przeciwnika tak, aby wbić jego twarz bardziej w ziemię, zaś zza pasa wyciągnęłam katanę, którą po chwili wbiłam w jego ramię na odcinku między łokciem, a barkiem. Dokładnie w to, w którym trzymał wielką kosę, tak aby był zmuszony ją wypuścić z dłoni.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#43 2019-11-17 21:25:12

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1390

Re: Port

Sesja normalna, pojedyncza - Ayanami - #8


       Trzeba przyznać, że Ayanami przybyła praktycznie w ostatniej chwili. Gdyby zasiedziała się nieco dłużej we wiosce, niewątpliwie zapach krwi, przyprowadziłby ją do dwóch martwych ciał. Tymczasem kobieta z klanu Inuzuka oraz Yuki, chociaż prawdopodobnie nie zdolne do walki, nadal oddychały i dzięki interwencji bohaterki, mają szansę dożyć następnego dnia. Wszystko jednak zależało nadal od wyniku starcia. Pierwsza technika poszła jak z płatka. Przedstawicielka sekty Jashina, zorientowała się że coś nie gra, na ułamek sekundy przed tym jak okolicę opanował błysk. Nie mając żadnych szans na dostrzeżenie ruchu przeciwnika, nie miała prawa spodziewać się nadlatującego kopnięcia. Ayanami, nadlatując w stronę przeciwniczki, zauważyła jak jej wygląd przechodzi gwałtowną zmianę. W tej chwili kobieta wyglądała jakby została wymalowana na wzór kościotrupa. To jednak nie uratowało Jashinki, przed przyjęciem ciosu w kark, momentalnie obalającego ciało na glebę. Rozległ się krzyk przepełniony bólem, chociaż usta przedstawicielki Kuran Sen, nie otwarły się ani na chwilę. Moment, w którym Asuka wgryzł się w łydkę przeciwniczki, powtórzył schemat, chociaż tym razem Jashinka wyszczerzyła kły i powiedziała przez nie - Przeklęte kundle! - Inuzuka nie zawahała się by wykonać kolejny ruch, by sparaliżować oponenta. Kataną wycelowała w rękę tak aby kobieta wypuściła ze swej dłoni wielką kosę, którą dotychczas trzymała kurczowo, wytrzymując cały ból jej zadany.
          - Aaaaa! - Rozległ się krzyk w akompaniamencie żelaza zatapianego w ciało. Coś jednak nie pasowało. Odgłos cierpienia dochodził z dwóch źródeł i co najciekawsze to te bardziej oddalone od pozycji Ayanami wydawało się odczuwam intensywniej ból. Inuzuka miała teraz chwilę czasu by się rozejrzeć. Drugą osobą, którą słyszała była przedstawicielka z tego samego klanu co ona sama a Jashinka leżała w tej chwili na ziemi, która wymalowana była w dziwny symbol za pomocą krwi. Tak, dla nosa Aya, nie było wątpliwości, że to krew.
          - Hahaha! Co za cudowne uczucie. Dawno nie czułam tyle bólu odkąd zamknięto nas w tych cholernych jaskiniach. Myślałam, że doznam go mordując te dwie cieniaski ale Jashin nie zadowoli się takimi miernotami. Ty, to zupełnie co innego! Zabawny się!
        Jej nie zaatakowana noga ruszyła się, kompletnie ignorując ciężar Ayanami, prawie ją odrzucając i posyłając kopnięcie w głowę Asuki. [siła 200][szybkość 150]. Pies nie miał szans tego uniknąć z racji swojego aktualnego wgryzienia. Odleciał odepchnięty i lekko ogłuszony, choć na jego szczęście obeszło się raczej bez większych obrażeń. Niebezpieczniej było z bohaterką. Przebita ręką Jashinki nadal trzymała kosę, nie chcąc jej za cholerę puścić. Wtem uniosła zranią rękę w pionowej linii względem ostrza co wyglądało boleśnie i przerażająco, tracąc nieznacznie impet przez własne nadziane mięśnie i tkankę skórną, uderzając rękojeścią kosy o głowę Inuzuki. Tym razem to Ayanami nie mogła spodziewać się tego co uczyniła jej przeciwnika i musiała poddać się sile, która ją odrzuciła nieznacznie w tył. Tymczasem przedstawicielka Kuran Sen wyrwała lewą ręką, katanę z drugiej kończyny, odrzucając ją gdzieś na bok i w efektownym stylu, wybijając się z pleców, powróciła do pozycji stojącej.
       -Aaaaajć. To naprawdę bolało. Co za ekscytacja! Zabawmy się!
       Wzięła zamach, wyrzucając kosę w stronę Ayanami. [szybkość 120] Gdy już każdy pomyślałby, że Jashinka zwariowała, atakując taką bronią na odległość, okazało się że ma ona do ręki podpięty cholernie długi łańcuch, prawdopodobnie pozwalający przyciągnąć ostrze ponownie do ręki.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2019-11-17 21:25:31)

Offline

 

#44 2020-02-24 21:02:45

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 254
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Port


        Musiałam przyznać, że reakcja z jaką się spotkałam była najmniej oczekiwaną. Upewniłam się, że mam za sobą element zaskoczenia i to powinno przeważyć szalę zwycięstwa na moją korzyść. Niemniej to nie wystarczyło, a i Asuka boleśnie się o tym przekonał. Niestety nie miałam czasu teraz się nim zajmować i mogłam mieć tylko nadzieję, że nic mu się nie stało. Bardziej zastanawiającym z kolei był pisk bólu osoby, która w walce w tym momencie nie uczestniczyła, zaś wydobyła z siebie dzwięk w momencie, gdy cios zadawałam jej przeciwnikowi. Może był to zbieg okoliczności? W końcu poniosła poważne obrażenia. Cholera, nie czas na to.
- Co za pojebana suka - warknęłam, gdy ta przesuwała przebitą ręką po wbitej w niej katanie.
       Po uderzeniu kosą w łeb nieco mnie odepchnęła od siebie, co wykorzystałam, aby zwiększyć dystans. Korzystając z impetu, który i tak mnie odrzucał wywinęłam salto do tyłu, kładąc dłoń na ziemi i odpychając się od niej na kolejnych kilka metrów. Wykorzystałam również fakt, że moja przeciwniczka wciąż jest oślepiona złożyłam dłonie w charakterystyczną pieczęć i utworzyłam klona cienia, który wyskoczył w górę i uczepił się gałęzi nade mną, starając się zarejestrować każdy szczegół, gdy tylko pył opadnie. Mi niestety nie było dane odpocząć. Usłyszałam szczęk łańcucha, świst powietrza i zapach metalu zmierzającego w moją stronę ze znaczącą szybkością. Ledwo się od niego uchylając postanowiłam jednak wykorzystać jego siłę na moją korzyść. A przynajmniej spróbować. Wyciągnęłam rękę, łapiąc za lecący łańcuch, mając nadzieję, że kosa oddaliła się wystarczająco daleko. Jeżeli udało mi się go złapać, pociągnęłam go z całej siły, chcąc przyciągnąć właścicielkę wraz z nim, co umożliwiała mi również swoją siła włożoną w wyrzut broni. Drugą ręką, szybkim ruchem wyciągnęłam kunai i ustawiłam go w pozycji poziomej w stosunku do nadlatującej wariatki. W momencie, gdy znalazła się tuż przede mną klon zeskoczył z gałęzi i unieruchomił jej ramiona, wkładając pod jej pachy i układając dłonie na jej głowie, wczepiając się w jej włosy, uniemożliwiając tym samych ruch zarówno rąk i łba.
- Kim ty, kurrrwa, jesteś?! - warknęłam przyciskając jej kunai do szyi, pozwalając by ostrze delikatnie nacięło skórę, jednocześnie korzystając z tego, że oślepiający pył opadł rzuciłam kątem oka na kobietę, która wcześniej pisnęła, gdy przebiłam jej przeciwniczkę kataną.
       Miałam nadzieję, że Asuka wkrótce będzie zdolny do walki, gdyż trafiłam na przeciwnika właściwie równego sobie i bez przewagi w jego postaci mogło być ze mną całkiem cienko.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#45 2020-02-29 12:35:03

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1390

Re: Port

Sesja normalna, pojedyncza - Ayanami - #9


       Trzeba przyznać, że choć Ayanami to uosobienie buntu i dzikiej natury, potrafi szybko opracować plan działania, analizując poprzednie działania i efekty pojedynku. Oślepiająca technika okazała się bardzo przydatna bo choć kosa leciała w kierunku Inuzuki, nie był to rzut precyzyjny tak więc unik przyszedł z łatwością. Chwyt za łańcuch nie był najprzyjemniejszą rzeczą na świecie dla bohaterki gdyż sama prędkość i siła tarcia, spowodowały obtarcie na dłoni dziewczyny zanim na dobre zacisnęła ręce. Tu po raz wtóry zawdzięczać mogła sukces swojej pierwszej technice gdyż Jashinka kompletnie nie spodziewała się, że ktoś będzie na tyle świrnięty by łapać jej broń w locie. Szarpnięcie wyrwało ją z miejsca, prawie przewracając na ziemie gdyby nie kurczowo trzymany oręż za którym pofrunęła. - Co jest Ku... - To jedyne co zdążyła wypowiedzieć przed "podróżą". Ta jednak zorientowała się co jest grane i niechętnie puściła kosę, będąc pewna, że zdoła teraz nabrać dystansu i przeczekać moment oślepienia. Ugięła nogi w kolanach by wybić się w tył lecz nie zdążyła ich wyprostować. Klon Ayanami zeskoczył z drzewa, łapiąc Jashnike w solidny blok. Oryginał Inuzuki przykładając ostrze do szyi, zerknął za bark oponenta aby dostrzec reakcje jednej z rannych dziewcząt. Gdy krew spłynęła po Kunaiu, spod zębów wariatki wydobył się syk, definitywnie wskazując na uczucie bólu. Był to jednak pojedynczy odgłos, niegrający z żadnym innym w akompaniamencie. Jashinka zaczęła się szarpać, choć szybko zdała sobie sprawę, że jest w niewygodnej sytuacji. Zaciskała powieki i mrugała nimi, próbując nawilżyć podświadomie oczy i odzyskać wzrok, który póki co serwował jej widok podobny to tej z walki w Black Clover - kropki/kreski.
       - Kim Ja jestem? Raczej kim TY kurrrwa jesteś?! Dawno nie czułam takiej radości z walki chociaż nie podoba mi się fakt, że... TRZYMASZ MNIE W BLOKU! - Wykrzyknęła, opluwając przy tym Ayanami. - Pierrdoleni psiarze ale to niiiiic... Jashin będzie zadowolony z takiej ofiary. Jam jest Reiko! Wyznawczyni jedynego słusznego Boga na tym świecie! WIELKIEGO JASHINA! To on daje mi siłę i sens bytu! Głupi Samotnicy myśleli, że mogą nas poskromić ale nic z tych rzeczy... Wymordujemy wszystkich i krwią naszych wrogów wymalujemy sobie świat, w którym wszyscy będą czcić albo lękać się Jashina. Powiedziałabym, że masz jeszcze szansę na nawrócenie ale niestety jesteś zbyt łakomym kąskiem i idealną ofiarą. - W czasie gdy wypowiadała swój monolog, prawie bezszelestnie, przesunęła prawą stopę do przodu. Korzystając z faktu, że jej nogi były przygotowane do odskoku, uwolniła chakrę w lewej, wybijając się w tył, jednocześnie obciążając swoim ciężarem klona a także oddalając ostrze od szyi. Prawa noga dzięki sprawnemu manewrowi i sile wybicia, uderzyła w podróbek Ayanami, powodując chwilą dekoncentrację. Atak nie był jednak na tyle poważny by znokautować Inuzukę z racji utrudnień Jashinka lecz ta, zdołała przewrócił się na plecy, przygniatając duplikat samotniczki i odsyłając go do świata chakry. Gdy nic już nie blokowało jej ruchów, wywinęła się sprawną przewrotką w tył, wstając na równe nogi. Jej oczy były nadal zmrużone gdyż efekt techniki najwidoczniej jeszcze zbierał swoje żniwo. Jashinka próbując przetrzeć ślepia, nie pomyślała o tym, że używa rannej ręki, wysmarowując sobie całą twarz krwią i jeszcze bardziej utrudniając sobie sprawę. - Kuurrwa no eeeeej...-  Zaczęła przecierać drugą ręką. Tak czy inaczej jeszcze przez chwilę będzie widzieć Ayanami jako kolorową plamę, zlewającą się z tłem.
       - Dalej mała... Jesteś gotowa na kolejną rundę? - W tym czasie Asuka powoli odskakiwał świadomość.

Offline

 

#46 2020-03-03 17:40:28

 Ayanami

Samotnik [Inuzuka]

60319378
Zarejestrowany: 2016-08-24
Posty: 254
Klan/Organizacja: Inuzuka
KG/Umiejętność: Ainuken
Ranga: Członek Organizacji
Płeć: Kobieta
Wiek: 20

Re: Port


     Im dłużej wsłuchiwałam się w bełkot przeciwniczki tym wyżej w górę wystrzeliwała moja brew. W tym momencie prawdopodobnie wychodziło moje upośledzenie związane z kompletnym brakiem znajomości świata ninja nim wstąpiłam do akademii, a także być może brak chęci nadrobienia zaległości. Kim do diabła jest Jashin? Kim do cholery jest jego nienormalna wyznawczyni? A przede wszystkim - czy warto w ogóle zadawać te pytania, czy lepiej jest ją jak najszybciej wykończyć, skoro przeciąganie walki nie zadziała na moją korzyść? Odpowiedz na to pytanie przyszła szybciej niż myślałam, gdyż właśnie zgarnęłam porządnego kopniaka w podbródek, który odrzucił mnie do tyłu o krok. Zatrzymałam równowagę i wydałam z siebie dzwięk przypominający psie warknięcie.
      W czasie kiedy wariatka przemywała sobie gębę własną krwią zauważyłam, że Asuka powoli wraca do rzeczywistości. Rzuciłam mu znaczące spojrzenie po czym wskazałam głową na ranne Samotniczki, dając mu znak by sprawdził co u nich. Co prawda nie czułam się jakkolwiek zobowiązana w stosunku do organizacji, niemniej instynktownie chciałam pomóc rannym kobietom, biorąc pod uwagę, że urządziła im taką jatkę ta cała Jashinka-srinka. Cholera-wie-co.
- Nie zgubiłaś się gdzieś po drodze na festiwal popierdoleńców? - mruknęłam wyciągając szybkim ruchem kolejny kunai z torby u pasa - Ach... nieważne.
      Zdecydowanie chciałam zakończyć tę walkę jak najszybciej. Bawiła się przy tym dużo lepiej ode mnie, a ja czułam z jej sstrony coraz większe zagrożenie. Choć skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie poczułam iskierki ekscytacji. Minęło sporo czasu odkąd ostatnio toczyłam walkę z innym ninja. Walkę na śmierć i życie. Adrenalina we mnie buzowała, choć nie pozwoliłam jej odebrać sobie zdrowego rozsądku. Zebrałam chakrę i umieściłam ją w obu kunaiach. Po czym uniosłam szybkim ruchem obie ręce do góry, krzyżując je po drodze. Efektem tego były wystrzeliwujące spod nich ogromne półksiężyce, krzyżujące się ze sobą i lecące na przeciwniczkę w postaci wielkiego X.
      W tym samym czasie Asuka pozbierał się z ziemi, potrząsnął łbem, co by na dobre przywrócić się do rzeczywistości, po czym posłusznie wykonał moje polecenia. Najpierw skierował się w stronę rannej Inuzuki i jej psa, próbując lizaniem po twarzy przywrócić jej przytomność.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#47 2020-03-19 15:22:52

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1390

Re: Port

Sesja normalna, pojedyncza - Ayanami - #10


       Jashinka oblizała się po ustach by po chwili zacisnąć zęby w radosnym uśmiechu. Z okrzykiem godnym zjeżdżania z wysokiej karuzeli, ruszyła w stronę Ayanami, wyciągając spod bluzki kawałek zaostrzonego, metalowego pręta. - Iiiiiihaaaaa! - Krzyczała zbliżając się niebezpieczni do Inuzuki, gdy ta szykowała technikę do pokonania przeciwniczki. Świruska nic sobie z tego nie robiła, tak jakby nie bała się swojej rywalki. Ignorując dłonie ułożone w krzyż, wyskoczyła do przodu, wyciągając przed siebie kawałek żelastwa, oczywiście tą niebezpieczniejszą częścią skierowaną w bohaterkę. Szczerze mówiąc, technika użyta przez samotniczkę, uratowała jej życie. Siła wytworzonego wiatru, odepchnęła oponentkę do tyłu, nie dając jej możliwości na wbicie broni. Jashinka popełniła też ogromny błąd, podchodząc tak blisko Ayanami, gdyż jutsu nie zdążyło jeszcze dobrze się rozwinąć przez co cała jego siła skoncentrowała się praktycznie na jej szyi. Świruska odleciała w tył na dobre dziesięć metrów, zostawiając za sobą ślady krwi, tryskające z jej krtani i napędzane futonem. Gdy wylądowała między drzewami, dłonią chwyciła za ranne miejsce, uciskając tak mocno jak może. Wyglądała na cholernie wkurzoną a z racji naciętych strun głosowych, nie była w stanie wycisnąć z siebie więcej niż -Ghghgyghgyhgy- co prawdopodobnie najbardziej ją drażniło. Wtem zaczęła kręcić głową, tak jakby się rozglądała. Dostrzegła pole z krwi, w którym wcześniej stała. Obróciła się na brzuch i jedną ręką w pocie czoła, próbowała przepełznąć do wyznaczonego punktu. Nie szło jej to najlepiej ale silna wolna Jashinka niewątpliwie pozwoli jej za chwilę osiągnąć cel.
       
       W tym czasie Asuka podbiegł do pokonanych dziewczyn. Obie żyły a ich stan wydawał się być stabilnym, choć ilość siniaków, ran ciętych i krwiaków, wskazuje na długie leczenie. Dziewczyna, która wydawała się być również Inuzuką tak jak Ayanami, chwytała się za nogę, szybko dochodząc do wniosku, że jest złamana.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.grapolityczna.pun.pl www.animp-shaiya.pun.pl www.nutriolandia.pun.pl www.fcpd.pun.pl www.ziro.pun.pl