Ogłoszenie


#1 2012-01-27 23:11:08

Opis otoczenia

Administrator

Zarejestrowany: 2011-12-22
Posty: 343

Góry Kanu


     Góry Kanu to piękne, malownicze szczyty. Rozciągają się one na długości kilkunastu kilometrów, co czyni je potężnym i trudnym do przeoczenia. Pasma górskie można porównać do samego Kraju Ziemi. Są ogromne, trudne do przeprawienia i różnorodne. Nie można odmówić im jednak urody. Większość podróżników lubi zatrzymać się u stóp tego dzieła matki natury. Nie zmienia to jednak faktu, że przebycie gór jest niemożliwe dla zwyczajnego śmiertelnika. Próbowało wielu, ale nikt ze śmiałków nie wrócił do rodzinnej wioski, aby podzielić się opowieściami z podróży.
     Budowa gór jest specyficzna. Kanu cechują się skokami w wysokości. W zasadzie od samego początku sforsowanie ich jest przekraczające ludzkie pojęcie. Dzieje się tak z powodu wysokich półek skalnych, postawionych przez ziemię na wyżynie. O ile na wzniesienie da się wejść, to na nagłe wypiętrzenia już nie. Możliwe jest to tylko na kilku ścieżkach, które są strome i niekoniecznie bezpieczne. Z racji tego, iż w górach nie mieszka żywa dusza, są one niezadbane i zwyczajnie nieprzystosowane do przyjmowania ludzi. A to dopiero preludium do dalszych pasm skalnych.
     Po przebyciu pierwszych męczących klifów góry się zaniżają. Szlak zamiast w górę, wiedzie w dół. Dzieje się tak za sprawą małej doliny wewnątrz początkowych pasm, które otaczają Kanu. Nie dajcie się jednak zwieść, zaraz po niewielkim wgłębieniu rozpoczynają się ponowne wzniesienia. Tym razem nie mają one punktów o niższym położeniu, czyli góry cały czas "rosną".
     Kanu to schronienie dla ogromnej liczby dzikich zwierząt, które nie należą do przyjaznych. Miejscowa ludność, mająca wioskę nieopodal gór, niejednokrotnie zauważyła drapieżniki, które krążą po trudnych ścieżkach. Zwierzęta po latach zamieszkiwania Kanu przystosowały się do znoszenia uroków tego miejsca. Ten czynnik powoduje zwiedzanie pasm górskich jeszcze trudniejszym.
     Miejsce to ma jednak kawał historii, związany z obecnością organizacji Xenu. Gdy ta rozpoczęła swoje rządy w owych okolicach, miejscowy ruch oporu postanowił skryć się w Kanu. Było to w zasadzie jedyne miejsce, a zarazem doskonale przystosowane do schronienia się przed napastnikami. Agresorzy w wojnie domowej nieraz chcieli dostać się do górskich przełęczy i zabić swoich przeciwników. Nigdy jednak im się to nie udało, natura stworzyła idealny bastion. Po latach rebelianci zeszli z gór, jednak nie chcieli tam wracać. Widać żywot w Kanu nie rozpieszcza.

Opis stworzony przez Ikkyo

Offline

 

#2 2012-12-08 20:45:56

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Góry Kanu

Wędrówka była długa i sprzyjająca przeciwnościom, Miri z jakiegoś powodu postanowiła ominąć wioskę klanu Kiyoshi i zapóścić się w niedostępne góry tejże prowincji. W końcu drobna roślinność ustąpiła miejsca skałom a warunki atmosferyczne wzrastały w temperaturze wraz ze wzrostem wysokości nad poziomem morza. Zapinając szczelniej czarny płaszcz Miri dotarła do dziwnej ścieżki których jak wiadomo jest wiele w tych owianych tajemnicą szczytach. Nie pomna na bezpodstawne ostrzeżenia postanowiła zagłębić się w ten mrok z nadzieją że odnajdzie tam coś czego jeszcze nikt nie odkrył, a czego tak skutecznie chroniła zła aura bajek wymyślanych przez okolicznych wieśniaków.

Offline

 

#3 2012-12-08 21:19:41

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Góry Kanu

Tereny te były splamione krwią wielu przeciwników. Widziały więcej niż najpotężniejsi z ludzkiego rodu. Każdy kto wkroczył na ich ziemie może mieć wątpliwość czy dobrze, że tutaj się znalazł. Nie były one bezpieczne. Nie ma temu co zaprzeczać. Nasza bohaterka zapewne wyczuła te aurę. Aurę krwi, śmierci i niepokoju. Już na horyzoncie wspinając się na szczyt widziała jakiegoś osobnika. Był to niski mężczyzna, który trzymał na swych plecach gurdę. Kiedy dziewczyna zbliżyła się do niego niepewnie ten momentalnie do niej powiedział:
- Widzę cię, od niedawna stoisz w tym tłumie, który wie i rozumie, jak strumień tych sumień. Zmienić i unieść całe zło lokując w czasie przeszłym.  Ty stoisz tu i krzyczysz głośniej od reszty. Czujesz smak tej aury, która już od dawna tutaj się ukazuje czy mnie rozumiesz ? - jego słowa brzmiały jak rymowanka z głębszym znaczeniem. Najwidoczniej niecierpliwie czekał na jej odpowiedź.

Offline

 

#4 2012-12-08 21:32:38

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Góry Kanu

Po pewnym czasie Miri dotarła do człowieka którego dostrzegła dość dawno, tak jak wielu innych wcześniej, lecz w tym było coś więcej niż jedynie majacząca w oddali postura napotkanego przygodnie wieśniaka który to opowiadał bajania o miejscu które sięgając wieków były świadkiem wielu mordów. W tej postaci od samego początku było coś co przyciągało a właściwie odpychało, to dziwne uczucie którego nie sposób zdefiniować ale budziło niepokój. Gdy dziewczyna była już na tyle blisko niskiego Sabaku, sądząc po gurdzie na plecach nim właśnie był, mogła usłyszeć wagę rymowanki. Przez chwilę milczała spoglądając bezbarwnie na osobę przed sobą ważąc w głębi to co jej przekazał nieznajomy.
- Skąd tyle o mnie wiesz?
W słowach tych było wiele niedopowiedzeń choć sens był nader zrozumiały, jedynie w co niektórych aspektach stwierdzenie było mylne jeśli nie odwrotne.

Offline

 

#5 2012-12-08 21:42:25

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Góry Kanu

Mężczyzna wyglądał na kogoś w kim nie ma za grosz uczuć. Oczy pozbawione jakiegokolwiek płomienia. Wola życia była mu obca. Walczył sam ze sobą, sam z swym wrogiem. Jego wrogiem można by rzecz było życie. Życie dla niego nie było przyjemne. Był gotowy do zaatakowania naszej bohaterki. Lecz nadal coś go przy pozostaniu w pozycji spokojnej go trzymało.
- Widzisz świat doskonale, nikt ci nie wmówi, że czarne jest czarne a białe jest białe, bo rozróżnianie barw jest jedną z zalet licznych, gdy świat, który widzisz jest monochromatyczny. I masz jasność, i masz pewność i masz spokój, i tego ostatniego nawet ci zazdroszczę. Widzisz, u mnie spokój jest rzadszy, bo do dziś nie dałem pod topór doradcy i póki co jest wciąż we mnie ta fraza, która na szczęście co jakiś czas mi powtarza - rymował nadal by dziewczynie przekazać jego prawdę. Lecz w jego słowach nie było odpowiedzi na jej pytanie.

Offline

 

#6 2012-12-08 21:55:25

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Góry Kanu

Ciszę wszechobecnych gór przeszywał jedynie świszczący lekko wiatr, przez chwilę słowa wypowiadane przez Sabaku niczym w amoku zamarły, rymowanka dobiegła końca. Miri stała nadal z tym samym niezmiennie przepełnionym brakiem czegokolwiek wyrazem twarzy, słowa nieznajomego nie wnosiły nic, były jak głuche uderzanie kamieniem o skałę, nie zawierały niczego co mogłoby zainteresować Miri. Poza jedynym faktem, ten człowiek nie był zwykłym wariatem jakich pełno w tych czasach, ta aura o której wciąż mowa, biła od niego.
- Jesteś głupcem, na tym świecie nie ma bieli, nie ma jasności a spokój dotyczy tylko tych którzy nie zostali dotknięci wpływem tego strasznego świata.
Przechodząc powolnym krokiem obok Sabaku niemal ocierając się ramieniem o jego ramię wyminęła go całkowicie ignorując majaczącego wciąż niczym formułki magiczne bez sensu, bez zbierzności.

Offline

 

#7 2012-12-08 22:27:54

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Góry Kanu

Obserwował ja bez pokazania jakiegokolwiek uczucia. Jej odpowiedź nie zrobiła na nim żadnego wrażenia. Słyszał takie odpowiedzi bardzo często. Stał bez ruszenia się. Nie drgnął nawet, a w jego oczach nadal nic nie było widać. Gdy tu nagle przed Miri wyskoczyła dosyć spora ściana z piasku.
- Nazywają mnie głupcem bo kieruję się sercem, a nie rozumem. Nazywasz mnie głupcem, a sama nie widzisz świetlistej ścieżki przed sobą, która wskazuje tobie drogę wybraną przez bogów. Rzeczą dobrą jest umieć zwolnić i wybrać odpowiednią drogę. Mam marzenie i doskonale wiem co z nim robić,
systematycznie rzucam sobie kłody pod nogi. I z rodością odwlekam realizacji termin, w końcu o czym miałbym marzyć gdybym kiedyś je spełnił... Jakby tego wszystkiego było mało, ja z tym marzeniem prowadzę pewien dialog, baa dyskusje całą nie rzadne pogaduszki drobne, bo trzeba wiedzieć, że to bydle jest rozmowne. W rozmowie tej ogłaszam krótko, że jestem spokojny i znam moc swej potęgi. Nie realizuje swych planów, a staję się jeszcze bardziej potężniejszy. Więc mówię tobie: prosze ja ciebie, wyluzuj przedewszystkim zamiast próbować marzenia urzeczywistnić -
jego rymy były długie, a on sam blokował naszej bohaterki nadal przejście.

Offline

 

#8 2012-12-09 11:08:19

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Góry Kanu

Czas biegł nieubłaganie a Miri czując że ma coraz mniejszą ochotę na słuchanie gadającego od rzeczy dziwaka po prostu odejść, i ruszyć dalej. Nieoczekiwanie na jej drodze pijawił się ściana z piasku, pewne było to żę stało się to za sprawą Sabaku.
- Masz rację, już od dawna nie widzę świetlistej ścieżki przed sobą. Takiej ścieżki nie ma, a przynajmniej nie istnieje już dla mnie, a teraz przestań mi stawać na drodze bo nie mam ochoty słuchać dalej tych bredni.
Nie widząc potrzeby pozbawiania życia nieznajomego, zwłaszcza że coś w nim wzbudzało niepokój wolała załatwić to w taki sposób, jeśli zaś nie będzie innej opcji dziewczyna nie zawacha się sięgnąć po inne rozwiązanie.

Offline

 

#9 2012-12-09 15:51:46

Straznik 5

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 956

Re: Góry Kanu

Mrok przy nim jakby się umacniał. Nadal stal bez ruchu. Przerażające było to, że otwierał usta przy nieruchomych źrenicach. Nagle z niego zaczęła promieniować czerwona chakra. Bohaterka mogła ją momentalnie poczuć i mieć ochotę od niego uciec.
- Brednie, brednie, brednie.. Ludzie na mój widok chowają głowę w piasek jak strusie. Więc ty łap za swoje zabaweczki i chowają już głowę w piasek. Choć też możesz mieć wątpliwość. Kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą. Przyjaciółko ty bądź uprzejma mieć wątpliwość. I kiedy bronisz prawdy mając ją za jedynie prawdziwą Ty bądź uprzejma mieć wątpliwość. I gdy już wierzysz, że twoja perspektywa jest jedyną perspektywą Ty bądź uprzejma mieć wątpliwość. I zanim uznasz tych co mają ją za zbędne ogniwo. Przyjaciółko, ty bądź uprzejma mieć wątpliwość -kiedy skończył już swoje rymy pełne różnych znaczeń nasza bohaterka została złapana piaskiem. Po chwili już była wypełniona cała przez piasek, widać było tylko jej twarz.
- Jesteś w pazurach tygrysa. Jesteś robaczkiem w szponach wroga twego najpotężniejszego - rymowanki było już dość, a on nadal nie ruszył się by złapać ją, tak tylko w mgnieniu oka została złapana, a on nawet się nie ruszył..

Offline

 

#10 2012-12-09 17:34:46

 Miri

Martwy

Zarejestrowany: 2012-03-21
Posty: 294

Re: Góry Kanu

Nagle, niespodziewanie zanim Miri zdąrzyła zareagować znalazła się w potrzasku, piasek skutecznie ją unieruchomił. Sabaku jakby w ogóle tego nie widząc, nie zawracając sobie głowy tym co go otacza nadal monotonnie trwał w rymowankach wypowiadanych niczym coś co jest ważniejsze ponad wszystko co go otacza.
Ta bezsilność była nie do zniesienia co sprawiało żę słowa które wciąż przeszywały górską ciszę były jedynie chałasem tak silnym że dziewczyna nie miała już sił na szukanie w tym sensu. Nie miotała się opentańczo niczym mysz zwabiona w półapkę, nieruchomo wpatrywała się w postać przed sobą tak jak i on w nią. Prawdziwa walka odbywała się wewnątrz dziewczyny, w końcu długo nie myśląc rzuciła możliwie jak najspokojniejszym tonem.
- Więc masz się za mego wroga? pierwszy raz cię spotkałam.

Offline

 

#11 2015-12-27 02:55:11

Daiki

Gość

Re: Góry Kanu

Legendy głoszą, że w tym górach roiło się kiedyś od przedstawicieli stowarzyszeń różnej maści, mowa o bandytach, złodziejach, łowcach nie tylko skarbów, ale również głów, Góry Kanu stanowiły jedno z najniebezpieczniejszych terytoriów w Kraju Ziemi. Tak było kiedyś, teraz bowiem okolica jest niezwykle spokojna, a jedynym zagrożeniem mogą być strome twory naturalne, bądź ekstremalnie niskie temperatury powietrza występujące głównie na szczytach gór, nic poza tym. Zdarzało się również, że turyści narzekali na groźne zwierzęta, ale przecież od tych roi się wszędzie, nie rozumiem więc obaw, na pewno żadne z powyższych zagrożeń nie stanowiło problemu dla ninjy. I właśnie z takim przekonaniem wyszedłem w góry, uprzednio zapoznając się z mapą wywieszoną w pobliskiej karczmie, przygotowałem się do wyjścia i nawet zabrałem ze sobą ciepły płaszcz, chciałem bowiem w górach trochę zagościć, zawsze lubiłem samotność.



[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]



Akcept by Masaru.

Nie miałem problemów z rozpaleniem ogniska, w jaskini znajdowały się jakieś stare gałęzie, a ja dysponowałem kilkoma starymi zwojami, mogłem więc z łatwością wytworzyć ogień i zadbać o to, by w schronieniu nastało ciepło. Usnąłem obok ogniska, a kiedy się obudziłem, po burzy śnieżnej nie było ani śladu, ponadto na dworze panowała wymarzona pogoda. Pokryte śniegiem szczyty gór wyglądały zjawiskowo, przejrzysty widok zapierał dech w piersiach, jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałem i na pewno krajobraz utkwi mi w pamięci na bardzo, bardzo długo. Kiedyś będę musiał odwiedzić jeszcze te rejony, jednak teraz musiałem ruszać dalej, przede mną kilka godzin do granicy z Sashikan, muszę się spieszyć.

[z/t -> Sashikan, Grób Narokishi'ego]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-12-27 12:15:30)

 

#12 2020-04-13 19:48:59

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Góry Kanu

Klon

    Gdy tylko polecenie od głównego ciała zostały przekazane, klon razem z dwójką tropiących ninja udali się na powierzchnię wychodząc tylnym wyjściem, tak by nie wiele osób mogło ich dostrzec. Z powodu niewielkiej ilości chakry, która została przekazana do repliki, a także zachowania jak największej dyskrecji, nie mogli sobie pozwolić na podróż smokiem. Zbyt wiele osób by ich widziało. Dlatego też musieli postawić na tradycyjny środek transportu. Jednakże jako ninja, cała trójka mogła poszczycić się ogromną szybkością. Zapewne nawet użytkownicy czerwonych oczu mieli by problemy z dostrzeżeniem ich pośród drzew, a tylko liście opadałyby jeden po drugim. Dotrzymując słowa klon rozpoczął omawianie szczegółów dotyczących zadania, które na nich czeka tym samym nie zwalniając ani na chwilę. Liczył się czas, a im więcej go mają tym ryzyko zaskoczenia jest dużo mniejsze.
    - Zadanie może wydawać się proste, lecz z powodu terenu w jaki się zapuszczamy może okazać się dużo trudniejsze niż nam się wydaje. Przede wszystkim nim zacznę przedstawię wam trzy kluczowe zasady, które będą towarzyszyły nam do końca. Po pierwsze, z racji że jestem klonem podążacie za mną. Gdyby miało nas coś zaskoczyć, to lepiej żebym zniknął ja niż klan stracił utalentowanych ninja. Po drugie, od momentu opuszczenia granic wioski aktywujecie swoje techniki tropiące i szukacie jakichkolwiek źródeł chakry, które nie pochodzą od nikogo z wioski ani od naszych ludzi, wyjątkiem jest ich dziwna pozycja, na której aktualnie nie powinni przebywać. Po trzecie, w przypadku nagłego mojego zniknięcia podczas zasadzki natychmiast się wycofujecie składając następnie meldunek, być może uda wam się zarejestrować coś czego mi nie było dane. Lecz w przypadku gdyby moje zniknięcie nastąpiło bez większej przyczyny, musicie kontynuować zadanie i wrócić w momencie wykrycia czegoś... dziwnego, ewentualnie nie znalezienie niczego. Biegniemy w kierunku północno-zachodniej granicy, blisko terytorium Hyuuga dlatego musimy zachować ostrożność. W przypadku ucieczki wracacie od razu prosto do wioski, nie zatrzymujecie się przy posterunkach chyba, że zagrożenie dotyczy wszystkich jednostek na waszej drodze. - Następnie duplikat zrobił chwilę przerwy. Chciał by dwójka ninja miała trochę czasu na zapoznanie się z instrukcjami, a także aktywacje niezbędnych umiejętności. Po chwili zaczął kontynuować. - Naszym celem jest zbadanie tej części Baigai z powodu podejrzeń o przeprowadzanie nielegalnych eksperymentów na żywych organizmach, mam tu na myśli na nas samych. Dwójka naszych ninja zmarła z powodu nieznanej choroby, a znalezieni zostali właśnie tam. W północno-zachodniej części Baigai. - Przerwał spoglądając przed siebie skacząc z jednego drzewa na drugie. Misja była niebezpieczna, a węszenie w pobliżu granicy mogło zwrócić na nich uwagę ninja z Hyuuga. Jednakże ktoś musiał podjąć się takiego ryzyka, a Suoh będąc głową klanu musiał wziąć odpowiedzialność za mieszkańców nie tylko wioski, ale całego Baigai. - Od tej chwili komunikujemy się jedynie w konieczności. - Dodał na koniec.

Offline

 

#13 2020-04-13 23:15:56

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 892

Re: Góry Kanu

Sesja pojedyncza trudna Suoh #8


      Sekino i Sueno w milczeniu wysłuchiwali rozkazów lidera przeskakując z wielką szybkością z gałęzi na gałąź, korzystając z koron drzew jako swego rodzaju ukrycia. Przy ostatnich podróżach z rozmachem miło było wrócić do korzeni wybierając się w dane miejsce w klasyczny dla ninja sposób. Oboje aktywowali umiejętność wyczuwania chakry, w której każde z nich było specjalistą i skupiając się na wyznaczonym zadaniu nogi same ich niosły. Nie musieli się skupiać na tym, gdzie stawiają stopę, czy czasem napotkana gałąź nie rozetnie im policzków, bowiem ciało samo reagowało na wszystkie przeszkody. Mimo wszelkiego rodzaju niepokoju, który ich dopadł na wieść o nieznanej chorobie - zachowali go dla siebie. Chyba każdy w Baigai niósł wspomnienie potworności stosunkowo niedawno przebytej zarazy i nikt nie miał ochoty na powtórkę z rozrywki. Bądź co bądź, wszyscy pokładali zaufanie w nowym liderze i nikt nie wątpił w jego decyzje. Mimo młodego wieku każdy uważał go za odpowiedniego człowieka na odpowiednim stanowisku. Ambicje, które go napędzały miały na celu przede wszystkim zapewnienie dobrobytu w Baigai i podniesienie znaczenia klanu Kiyoshi na arenie światowej, co pokrywało się z pragnieniami każdego użytkownika kryształu. Jedyna osoba, która mogła go traktować jeszcze nieco z dozą dystansu był Gosuke, jednak i na nim Suoh z każdym krokiem wywierał coraz większe wrażenie. Oczywiście otwarcie tego nie przyznawał, jednak nie mógł do tej pory podważyć ani jednej podjętej przez niego decyzji. A był na to gotów w każdej chwili.
      W końcu dotarli do podnóża gór, gdzie korony drzew stały się nieco rzadsze. Wymagało to od nich zejścia na ziemie, szczególnie biorąc pod uwagę, że znaleźli się już na terenie w interesujących ich promieniu. Wybierając drogę z daleka od głównej trasy mogli uniknąć niepotrzebnych potyczek z rabusiami, których w tej okolicy nie brakowało. Przemieszczając się bezszelestnie po zaroślach, dwójka sensorów tym bardziej wysilała swoje umiejętności na razie nie wyłapując niczego podejrzanego. Do czasu...
       Nagle oboje zatrzymali się. Dokładnie w tym samym momencie, zamierając. Popatrzyli na siebie, potem przenieśli wzrok na prawdopodobnie nieco zdezorientowanego lidera.
- Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam - wyszeptała Sueno.
- Wyczuwam jedno źródło chakry, około dwa kilometry stąd. Zdaje się być to nasz człowiek... Jednak źródło jest wyjątkowo niestabilne. To znaczy... Jakby ktoś wyrzucał z siebie ogromne pokłady chakry, potem się uspokajał i tak w kółko... - pośpieszył z wyjaśnieniem Sekino, również zniżając głos.
- To tak jakby ktoś rzucał jedną potężną technikę za drugą. Ale... Gdyby tak było z pewnością z tej odległości widzielibyśmy jej skutki.
- Jakie rozkazy?

Ostatnio edytowany przez Straznik 4 (2020-04-13 23:39:22)

Offline

 

#14 2020-04-14 08:25:49

 Suoh

Klan Kiyoshi

Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2016-06-26
Posty: 348
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 22 lata
WWW

Re: Góry Kanu

    Wyruszyliśmy, a nasze opuszczenie wioski obyło się bez żadnych komplikacji czy niespodziewanych gości napotkanych na drodze. Wybierając stary, wszystkim bardzo dobrze znany sposób podróży mogliśmy tym samym omijać wszelakie mniejsze bądź większe skupiska ludzi czy pojedynczych przestępców, na których czas również przyjdzie. Na chwilę obecną spać mogą spokojnie, lecz nie znają dnia ani godziny gdy gniew ludzi Baigai obróci się przeciwko nim. Tereny te były mi dobrze znane, aż za bardzo dlatego nie czułem żadnego dyskomfortu podróżując przez korony drzew, które mimo dość surowej nazwie kraju, w którym przyszło nam żyć, potrafiły przykuć na siebie oko swoim rozmiarem i pięknem.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Yocharu

    Po czasie zmuszeni byliśmy do zejścia na ziemię. Górskie ukształtowanie terenu nie sprzyjało naszej podróży, dlatego w tym momencie nasze zmysły powinny zostać wyostrzone kilkukrotnie. Lecz w pewnym momencie spojrzałem za siebie i zamiast ujrzeć podążających za mną sensorów, to widziałem jak ich sylwetki robią się coraz mniejsze i mniejsze. Zatrzymałem się gwałtownie i odbijając się od pobliskiej skały mknąłem jak najszybciej w ich kierunku. Spojrzeliśmy przez chwilę na siebie, a na ich twarzy było widać zaniepokojenie. Najwidoczniej w końcu trafiliśmy na trop. Po wysłuchaniu tego co mieli do powiedzenia odwróciłem się w kierunku gór by przez chwilę pomyśleć. Wyczuwalne jest jedynie jedne źródło chakry, dlatego mogę przypuszczać, że ewentualny napastnik albo posiada zdolności umożliwiające maskowanie swojej wewnętrznej energii albo mamy do czynienia z czymś czego wcześniej nie mieliśmy okazję spotkać. Nigdy. Naszym celem było odnalezienie źródła, dlatego musieliśmy to sprawdzić, co z kolei mogło oznaczać starcie z przeciwnikiem. W takich momentach można sobie pluć w brodę, że nie wyposażyło się klona w większe ilości chakry. Co za Suoh.  Podszedłem do Sekino i Sueno objaśniając im dalsze kroki, które podejmiemy.
    - Nie spodziewałem się tak szybkiej reakcji, ale trudno. Góry to dość nieprzyjemny teren ze względu na liczne jaskinie i obszar, który trzeba pokryć, dlatego też zróbmy tak. Stwórzcie po klonie i wyposażcie go w odpowiednią ilość chakry by mógł podtrzymywać zdolności sensoryczne. Następnie ruszymy z trzech stron. Razem udamy się przed siebie, ku skupisku chakry, zaś klon Sekino uda się od strony wschodniej, uważając by nie przekroczyć granicy, zaś klon Sueno od zachodniej. Wydacie polecenie, by w przypadku zbliżenia się do wyczuwalnego punktu wstrzymały dalsze poszukiwania i starały podejść najbliżej jak to możliwe. Nie wiemy z kim przyjdzie nam się mierzyć dlatego czy nam się to podoba czy nie, trzeba wybadać wpierw grunt nim będziemy mogli ruszyć. Gdyby któryś z waszych klonów zniknął, informację te przekazujecie natychmiast.
    Spojrzałem przed siebie. Wziąłem głęboki wdech, a następnie wydech i dodałem na zakończenie. - Dobrze. Ruszamy.

Offline

 

#15 2020-04-14 23:16:43

Straznik 4

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-05-03
Posty: 892

Re: Góry Kanu

Sesja pojedyncza trudna Suoh #9


      Słuchając lidera twarz dwójki towarzyszących mu ninja coraz bardziej ogarniał strach, nie z powodu planu, którego właśnie słuchali, lecz z powodu tego, co byli w stanie w tym momencie wyczuć. Niepokojącym nazwać taką anomalię byłoby wielkim niedopowiedzeniem. Jednak bez żadnych dyskusji oboje wstali, złożyli dłonie w charakterystyczną pieczęć, a u ich boku pojawiło się po jednym klonie. Każdy z nich natychmiast ruszył w stronę tajemniczego źródła chakry, obierając wyznaczony im kierunek. Chwilę później, dając klonom czasową przewagę oryginały stojąc po lewicy i prawicy Suoha ruszyły w tę samą stronę, jednak nacierając od frontu. Kiyoshi w miarę zbliżania się do celu mógł zobaczyć kropelki zimnego potu powoli oblewające twarze jego podwładnych. Strach? Stres? Niepokój? A może wszystko na raz?


       Pogoda jakby postanowiła nadać samej podróży tym bardziej mrocznego klimatu. Już pod drodze nieco ścigali się z ciemnymi chmurami nadciągającymi od dłuższego czasu znad portu, jednak akurat w tym momencie zaczęło robić się ciemno. Najpierw zaczął zrywać się wiatr, nieśmiało zawiewając im we włosy, by z każdym momentem rosnąć w siłę. Pierwsze krople deszczu spłynęły im po policzkach, by zaraz spaść w większej, gęstszej ilości. Uderzając miarowo, z każdą chwilą coraz mocniej w korony drzew, ich liście, ziemię, która robiła się z sekundy na sekundę coraz bardziej wilgotna. Nagle niebo rozjaśniało jasną, ogromną błyskawicą. Grzmot usłyszeli prawie tuż po niej, co wskazywało na to, że burza była prawie nad nimi. Uderzając miarowo w korony drzew, ich liście, ziemię, która robiła się z chwili na chwilę coraz bardziej wilgotna.
      Aż w końcu, po dłuższym skradaniu się wśród górskiej przyrody najpierw ich uszu doszły jęki. Jęki jakby nie wydawane przez człowieka, a jednak ludzkie. Ludzkie jęki, wydawane przez człowieka cierpiącego nieludzkie katusze. Jeśli mimo narastającego zwątpienia postanowili pójść dalej im oczom ukazał się widok iście nie z tej ziemi. Pod wiekowym drzewem, o bardzo grubym pniu, obrośniętym gęstym mchem leżała postać. Postać członka ich klanu, Kiyoshi wysłany wcześniej na zwiad przez Gosuke. Kiyoshi Mitsuki. Osoba znana zarówno Sekino, jak i Sueno, a może i Suohowi. Mąż, ojciec, wierny ninja. Sekino przez chwilę ujrzał przed oczami obraz, gdy odwiedził go po wspólnie wykonanej misji. Usiedli przy stole, żywo rozprawiając o ostatnich wydarzeniach, sytuacji politycznej w kraju. W międzyczasie jego żona, zaganiając synka do spania postawiła im na stole sake, oznajmiając że dziś i na to pozwoli. W miarę, jak uchylali wspólnie kieliszka obraz się rozmył w akompaniamencie kolejnego, żałosnego wycia wydanego z ust mężczyzny. Tym razem cała trójka ujrzała jak wygina się w nienaturalny sposób niemal łamiąc się wpół a jego ciało otoczyła błękitna... Poświata? Mgła? Ninja wiedzieli, że jest to po prostu chakra. Jej niekontrolowany, potężny wyrzut z ciała. Prawdopodobnie całej ilości jaką posiadał, a może nawet i więcej. W tym samym czasie jego ręka pokryła się kryształem w tym samym kolorze aż po bark, by zaraz się rozproszyć, po czym znów pojawić, uciskając ciało mężczyzny. Z jego nozdrzy sączyła się czarna posoka, sam zaś był blady jak trup i widać było, jak targała nim gorączka. Na jego szyi można było dojrzeć każdą żyłę. Pulsującą, napinającą się, czerniejącą... Nad nim stały już dwa klony, które dotarły wcześniej na miejsce i które bezradny wzrok skierowały na oryginały, które przed chwilą przybyły.
      Nagle towarzysze Suoha gwałtownie się odwrócili. Zanim ten jednak zdążył zareagować na ten niespodziewany obrót wydarzeń poczuł niesamowite gorąco na plecach i z cichym, połkniętym przez ulewę puffnięciem zniknął.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.rmp.pun.pl www.czatpsotnik.pun.pl www.klasati94.pun.pl www.farmumb.pun.pl www.forumtira.pun.pl