Ogłoszenie


#521 2020-06-01 20:22:26

 Skutter

Klan Uchiha

Zarejestrowany: 2019-07-19
Posty: 94
Klan/Organizacja: Uchicha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Tereny starego Boin

     Jak widać nic więcej nie ugram. Dobre i to z tego co widziałem nie jest za dobry w taijutsu więc tym sposobem go rozbroiłem gdyby chciał mnie zaatakować. Ehhh musze targać tego trupa ale mimo że stanowi on dowód na obronę dla niego ale cóż nie ma co się dalej kłócić.-Powiedziałem mocując katanę przy pasie i podnosząc ciało pokonanego.

      -Cóż w takim razie nie ma co przedłużać. Ruszajmy odnaleźć Yocharu-sama i pozwolić mu rozstrzygnąć tą sprawę oraz podjąć decyzję w sprawie gangów z tych okolic.

[z/t >Wioska Klanu]


https://i.imgur.com/it4UFsu.jpg

Offline

 

#522 2021-09-15 15:09:57

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 924
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Boin

Śmierć. Podobno dopada ona każdego. Nie ma osoby, która przed nią ucieknie, bo jest ona równie pewna, co podatki. Śmierci jednak towarzyszy też coś innego, pewien kaprys, boska interwencja, zwana zrządzeniem losu. W świecie, w którym każdy powinien trzymać go we własnych rękach, nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak mało od nas zależy. Oczywiście każdy podjęty przez nas krok, każda akcja wymaga naszego zaangażowania.

Obecnie zaangażowany byłem w handel towarem, który był sprowadzany z różnych... źródeł. Na moich półkach znajdowała się masa przeróżnych rzeczy, od jedzenia, przez ubrania, a kończąc na wszelkiej maści literaturze. Niektórzy jednak wiedzieli, że jestem w posiadaniu innych towarów, z tak zwanego zaplecza, bądź spod lady. Specjalna klientela musiała jednak wiedzieć, o co spytać. To wszystko było swoistą formą zapłaty za dług, którego być może całe życie nie będę w stanie spłacić.

Mówili mi, że znaleźli mnie w gruzach na polu bitwy, ledwo żywego, z paskudnymi ranami i niemal nagiego. Nie pamiętam nic sprzed przebudzenia się, a po tym już tylko ból. Moje ciało trawiła niewyobrażalna agonia, była ona jednak niczym w stosunku do bólu oczu. Czułem się, jakby ktoś miażdżył mi gałki oczne, a one zamiast ustąpić, zachowywały swoją formę. Nie miałem wtedy głowy do spamiętania imion, zresztą - sam swojego nie znałem. Wiem, że jeden z tych, którzy mnie wyciągnęli, był szabrownikiem. Nie obchodziło mnie to jednak, gdyż mógł równie dobrze zostawić mnie na pewną śmierć, a tego nie zrobił. Przyniósł do siebie, po czym oddał komuś, kto mógł się mną zająć. Była to kobieta, wiedziała co robi - nastawiła mi gnaty, poiła gorzkimi naparami. Niestety, nie mogła jednak nic poradzić na ból oczu, który ustąpił dopiero po tygodniu od zakończenia rekonwalescencji reszty ciała. Później asekurowała mnie przy fizjoterapii, pomagała odzyskać mowę i uczyła. Historia, matematyka, kaligrafia - wszystko, aby móc wrócić do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Nie mogłem im się nie odwdzięczyć.

Od tamtej pory mieszkałem u mojej opiekunki, miała na imię Satsumi, a facet, który mnie wyciągnął, nazywał się Kochimaru. Ona miała sklep, on zaś... "specjalistyczy" towar. Dziesięć lat temu stanąłem za ladą tego przybytku, w ramach odwdzięczenia się za okazaną, niemal bezinteresowną pomoc. Byli gotowi na to, że wyjdę bez słowa, ale niestety... nie miałem dokąd pójść.

Dzisiejszego dnia postanowiłem wyjść z towarem przed sklep, gdyż w środku Satsumi przyuczała nową pracownicę, która miała zastępować naszą dwójkę w różnych przypadkach. W końcu nie samą pracą żyje człowiek. Dzisiaj w menu specjalnym była złota biżuteria oraz drogie kamienie. Ewentualni nabywcy mieli pojawić się w przeciągu kilku godzin, toteż rozsiadłem się na ławie i oparłem obiema rękami o jej oparcie.

Ostatnio edytowany przez Ichitsu (2021-09-15 17:36:16)

Offline

 

#523 2021-09-16 20:02:05

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 988
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       To była niesamowite emocjonują chwila dla jednego ze zwiadowców, patrolującego teren Boin. Uchiha nie lubili się odnosić ze swoją przynależnością po wszystkich krzywdach, które ich spotkały, jednakże nowo powstałe warunki i rosnąca wiara w ich możliwości, sprawiała że prawie nikt w Hidari nie patrzył na nich krzywo. Z tego też powodu, wędrujący po wiosce mężczyzna z czerwono-białym wachlarzem na plecach, budził raczej respekt i pewną dozę bezpieczeństwa. Z reguły jednak patrole odbywały się po za oczyma przechodniów a ninja korzystali z drzew, dachów i innych miejsc, które pozwalały im obserwować okolicę bez nadzoru. Tak też było i tym razem gdy zwiadowca Uchiha, przesiadując w małej wieżyczce postawionej w centrum wioski, głównie służącej do nawoływania ludzi w razie problemu, wyczuł przemierzającą ulicami sygnaturę chakry człowieka uważanego od lata za martwego. Nie dowierzając przez dłuższy moment, postanowił go obserwować, bezdźwięcznie lądując na kolejnych to dachach, które doprowadziły go do jednego ze sklepów. Gdy zrozumiał, że jest on tam w charakterze pracy a nie zakupów, czym prędzej ruszył do wioski by poinformować Yocharu.
_____________________________________________________

       Przybyłem w jego towarzystwie, zaledwie kilkanaście minut później, przemierzając spore połacie terenu tak szybko jak się dało. Zakryty czarnym płaszczem, bez widocznego symbolu klanu, postanowiłem swobodnie przemierzać wioskę, zwiadowcy dając polecenie na powrót do obserwacji z ukrycia. Dzięki swojej zdolności, słyszałem szepty ninja, kierującego mnie z góry do celu aż po kilku zakrętach i przemierzonych uliczkach zobaczyłem go. Choć minęło tyle lat, wyglądał prawie tak jak go zapamiętałem. Kilka zmarszczek więcej i nieco inaczej ścięte włosy, wciąż ukazywały przede mną oblicze członka klanu Uchiha. Zacisnąłem pięść, czując narastającą złość, lecz kilka wdechów pozwoliły mi wyciszył negatywne emocje. W głowie kłębiło się przecież tak wiele pytań, chociażby: Co tutaj robi? Dlaczego nie wrócił? Dlaczego w ogóle odszedł w tak ważnej dla klanu chwili? Ruszyłem, stając tuż przed ławką, na której siedział, zerkając na jego znudzone od czekania oczy. W ułamku sekundy zdałem sobie sprawę, że mnie nie pamięta. Wiem, że minęło sporo czasu a ja sam dojrzałem i się zmieniłem, jednakże widok kogoś z klanu, a bądźmy szczerzy, nie trudno członkowi klanu, dostrzec innego Uchiha, powinien chociaż wzbudzić w nim jakąś emocje. Jeżeli uciekł to strach, może wyższość jako były lider nad w jego mniemaniu zwykłym żołdakiem. Tymczasem jego oczy raczej widziały we mnie biznes. Czyli faktycznie tym się teraz zajmuje? Prowadzi sklep. Musiałem wybadać grunt, gdyż coś definitywnie mi w tej sytuacji nie pasowało.
       - Witam, przybyłem w interesach, możemy porozmawiać na osobności?

Offline

 

#524 2021-09-16 21:09:22

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 924
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Boin

Jeszcze nie zdążyłem do końca się rozsiąść, a przy straganie powoli zaczynał tworzyć się ruch. Jednak, poza ciekawskimi spojrzeniami mniej bądź bardziej możnych mieszkańców, tudzież pytaniami o dostępne towary, nikt nie chciał nic kupić. Westchnąłem, chowając do kufrów kolejne wyciągane specjalnie dla klientów przedmioty. Ma pan coś nie z wystawki? Czy to wszystko co pan ma?

Tak.

Nie mogłem się oczywiście przyznać do bycia w posiadaniu kradzionych towarów. Co, jeśli złoty naszyjnik należał do czyjegoś znajomego? Na szczęście "stali klienci" wiedzieli o co spytać. Kochimaru tydzień w tydzień zmieniał swoje "hasło", co na pewno było mu na rękę. Ja natomiast musiałem zapisywać sobie na ręce każde z nich, próbując zmieścić je między bliznami.

Właśnie, blizny.

Skąd w ogóle się one tu wzięły? Część z nich pochodziła na pewno z czasów wypadku, ale pozostałe były stare, dawno zagojone. Raz na jakiś czas zachodziłem w głowę w jakich okolicznościach je zarobiłem. Miałem wtedy śmieszne uczucie z tyłu głowy, ale nie mogłem go "przydeptać". Właśnie wiodłem palcem po jednej z nich, jakby po idealnie gładkim cięciu, jakby bardzo ostrym narzędziem, gdy poczułem czyjś cień na sobie.
Czarne, gęste włosy i przenikliwe, ciemnoniebieskie, niemalże wpadające w czerń oczy. Poczułem dziwne ukłucie z tyłu głowy. Mężczyzna był trochę do mnie podobny, ale w końcu nawet i na krańcu świata można spotkać swojego własnego bliźniaka. Już byłem gotowy na hasło, ale wypowiedź domniemanego klienta nieco zbiła mnie z tropu. To nie był byle cieć, który przyszedł w poszukiwaniu kolejnego świerszczyka pisanego przez napalonego starucha, czy też narkoman szukający pieniędzy na działkę. Nie, jego prezencja była zdecydowanie silniejsza. Nie musiałem nawet mierzyć go okiem, aby wiedzieć, że zaraz może się zrobić gorąco. Wstałem.
- Dzień dobry, dzień dobry. Od razu do konkretów, podoba mi się to. - Chciałem wyciągnąć rękę na znak powitania, ale odczuwałem dziwną presję tego spotkania. Pewne poczucie ważności, tudzież pilności całej sytuacji. - Oczywiście, proszę za mną.
Odwróciłem się od mężczyzny, po czym poszedłem w stronę wejścia i otworzyłem drzwi.
- Satsumi, weźmiesz proszę dziewczynę na zewnętrzny stragan? Mam tutaj jednego ważnego klienta. - Poprosiłem benefaktorkę i uśmiechnąłem się do obu. Satsumi kiwnęła głową i poleciła nowej pójście za nią, zastępując mnie przy straganie. Odwróciłem się do odzianego w czerń przybysza i oznajmiłem - Proszę za mną. - Tym samym samemu wchodząc do środka. Zostawiając wpierw otwarte drzwi do samego sklepu oraz na zaplecze, gdzie czekałem na swojego rozmówcę.

Offline

 

#525 2021-09-18 12:35:12

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 988
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       Z pełnym skupieniem obserwowałem reakcję jego twarzy na mój widok, doszukując się jakiegoś znaku świadczącego o tym, że rozpoznał Uchihe lub nawet moją facjatę i choć przez krótki moment miałem wrażenie, że coś zaczęło mu piszczeć między uszami, szybko pojąłem jego obserwację. Czy on tak dobrze udaje i próbuje zaciągnąć mnie do innego pomieszczenia by pozbyć się problemu czy naprawdę nie ma pojęcia kim jestem? Dopiero gdy opuściliśmy stragan a ten wprowadził mnie do budynku, otwierając to jedne, to drugie drzwi i jakże ostentacyjnie rzucając słowo "ważnego", zrozumiałem, że traktuje mnie faktycznie ja specjalnego klienta, dla którego należy się specjalny towar. Z drugiej zaś strony, dość łatwo poszło mi przebicie się do tego tajnego sklepiku więc może zaciąga mnie w pułapkę? A może to po prostu Ja wyglądam jak typ spod ciemnej gwiazdy? Każda sekunda jednak zaczynała utwierdzać mnie w przekonaniu, że on naprawdę nie ma pojęcia kim jestem.
       Postawiłem kolejny krok, zamykając za sobą drzwi do pomieszczenia, w którym znajdowaliśmy się sami. Rzuciłem krótkie spojrzenie na każdą ze ścian, robiąc w ten sposób mały rekonesans. Szukałem choćby symbolu klanu, nieważne czy pięknie wystawionego z dumą czy wrzuconego gdzieś w kąt, raczej z dozą niechęci bądź wrogości by po oględzinach, raz jeszcze przyjrzeć się mężczyźnie. Gdyby nie zwiadowca, który potwierdził sygnaturę chakry, prawdopodobnie uznałbym że zwariowałem, tocząc rozmowę z handlarzem, którego wziąłem za byłego lidera klanu. Zanim spotkaliśmy się na dole, widziałem jak sunie dłonią po bliznach z nietęgą miną. Postanowiłem nieco ugryźć temat.
       - Niezłe blizny. Byłeś żołnierzem albo walczyłeś w jakiejś bitwie?
       Rzuciłem luźno, samemu wyciągając spod płaszcza katanę wsuniętą w pochwę i opierając ją o jakiś mebel lub ścianę. Dlaczego to zrobiłem? Po pierwsze, chciałem mu pokazać że walka nie jest mi obca i prawdopodobnie mam nie gorsze blizny, z drugiej zaś strony gdyby choć przez chwilę, oręż odbił się na materiale, mógłby mnie uznać za kogoś z konkurencji lub służb, które chcą ukrócić jego biznes. Odkładając broń, daje mu jasno do zrozumienia, że nie planuje jej użyć przeciwko niemu i gram w otwarte karty. Cały czas jednak zastanawiałem się jak podejść do sprawy. Oczywiście, że mogłem użyć sharingana i spróbować wyciągnąć ukryte informację ale mógłby nie przyjąć tego zbyt dobrze a zależało mi na tym aby jego umysł był jasny i klarowny. Chciałem wiedzieć, dlaczego zniknął i co się z nim stało.
       - W końcu w tym kraju nastąpił względny pokój po latach przepychanek. - Choć zagajałem go do rozmowy, starałem się utrzymywać poważny ton wypowiedzi, co nie było trudne ze względu na mój dość ciężki charakter.

Offline

 

#526 2021-09-18 13:14:34

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 924
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Boin

Czekałem aż mój gość zjawi się na zapleczu. Zamknął drzwi. Dobrze, czyli nie jest to jakiś zwykły rzezimieszek, którego nie nauczyli manier. Obserwowałem jak taksuje pomieszczenie w poszukiwaniu... czegoś. Nie wiedziałem czego, ale jego przenikliwe spojrzenie zdawało się przenikać każdą skrzynkę, beczkę i zwój w najbliższym otoczeniu.

Wtem, temat jaki podjął zaskoczył mnie. Blizny? I jeszcze to odłożenie miecza na pokaz. Zawsze byłem gotowy na uzbrojonych klientów, dlatego miałem przy sobie zgrabny sztylecik, schowany z wewnętrznej strony płaszcza. Również go odłożyłem. Nie wiedziałem skąd on był, poza tym, że Kochimaru znalazł go przy mnie tego znaczącego dnia. Widząc jednak, że ten akt był nie tyle na pokaz, a okazaniem dobrej woli, sam odłożyłem mój kawałek stali.

- Nie pamiętam. Znaleźli mnie w gruzach jakiegoś szpitala w Hidari, wiele lat temu. Byłem podobno ledwo żywy, cały w ranach i połamany. Ledwo mnie odratowano. - tutaj przerwałem. Facet nie był zainteresowany ani legalnym towarem, ani paserką. Agent? Nie, odkrył się od razu. - Nie jesteś zainteresowany kupnem ani sprzedażą, prawda? Czego w takim razie chcesz?

Oparłem się o ścianę, zaplatając ręce na klatce piersiowej. Jeśli ma mnie zabić, to i tak nie będzie to dla niego żadna sztuka, nawet bez broni. Te ruchy, ta postawa... To na pewno żołnierz, albo najemnik. Ale jeśli tak, to dla kogo pracuje? I dlaczego, do jasnej cholery, dzieli ze mną te same cechy wyglądu? To pomyśliwszy mimowolnie zmarszczyłem brwi i zmrużyłem oczy.

Offline

 

#527 2021-09-18 13:36:57

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 988
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       Szczerze mówiąc, nie byłem zaskoczony jego reakcją, jednakże w jakiś sposób mi zaimponował. Był inteligentny, sprytny i świetnie analizował sytuacje co oznaczało, że instynkt w jego głowie, nadal posiadał wyszkolenie, choć ten chyba nie zdawał sobie z tego sprawy. Wypowiedzenie z jego ust słowa, umocniły mnie w tym zdaniu, dając wystarczającą odpowiedź na nurtujące pytanie. Gdy już informacja została przetrawiona, wypuściłem nieco zgromadzonego powietrza, tak jakby kamień spadł mi z serca a twarz, mimo że nie promieniowała szczęściem, zdecydowania była mniej skupiona i poważna. Cała nagromadzona złość, prysła w jednej chwili bo jakże mogę gniewać się na człowieka, który stracił pamięć podczas ogromnej tragedii.
       - Masz rację, nie jestem zainteresowany dobijaniem targu. Wiem, że minęło sporo czasu i zapewne przywykłeś do obecnego życia ale co jeśli Ci powiem, że wiem kim jesteś i co doprowadziło do utraty Twojej pamięci? - W tej chwili jeżeli było jakieś krzesło w pomieszczeniu, postanowiłem się rozgościć, nie odrywając wzroku od mężczyzny. Mogłem tylko przypuszczać jak dziwne i pełne emocji może być spotkanie z człowiekiem, który po ponad dziesięciu latach po wypadku, przychodzi i mówi mu, że go zna. - Nie wiem jakie imię nosisz w tej chwili ale ja i wielu mi podobnych znaliśmy Cię jako Ichitsu i uznaliśmy za zmarłego, więc nie jesteś jedyną osobą w tym pomieszczeniu, która przeżyła dziś prawdziwy szok. Zwłaszcza, że prowadziłeś niegdyś życie zupełnie inne od obecnego.
       Nie chciałem zasypywać go informacjami. Nie jestem specjalistą od ludzi, czasem mam problemy z wyrażaniem emocji i ich zrozumieniem ale czysta logika nakazywała mi dać mu najpierw szansę na zrozumienie sytuacji w jakiej się znalazł. Mógł się wkurzyć i mnie wyrzucić, mógł prychnąć i stwierdzić, że kłamię ale także mógł poczuć ciekawość i względne zaufanie do człowieka, którego nawet nie pamiętał, że znał i uzyskać odpowiedzi na pytania, które nurtowały go odkąd pamięta.

Offline

 

#528 2021-09-19 15:46:39

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 924
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Boin

Mężczyzna spuścił z siebie powietrze, widocznie był albo zły, albo zmartwiony. Tak czy owak dalej obserwowałem jego reakcje i poczynania. Miałem wrażenie, że mnie zna, ale jego twarz, poza pewnymi charakterystycznymi cechami wyglądu, które dzieliliśmy, była mi nieznajoma. Trochę mnie ten fakt irytował mi martwił. U progu mojego sklepu pojawia się człowiek, który ni z gruchy, ni z pietruchy wyciąga fakty z mojego życia, o które nie pytał nikt. No cóż, wygląda na to, że ludzie z amnezją mogą być łatwym celem oszustw. Z ta myślą postanowiłem dalej trzymać gardę. Do czasu...

- Słucham? Co masz na myśli mówiąc o mojej utracie pamięci? - Spytałem, również siadając, chociaż bardziej wyglądało to jak mało zgrabna próba wymacania sobie miejsca, na którym mógłbym spocząć, aniżeli niemal kocie ruchy mojego rozmówcy. Niemniej jednak słuchałem dalej, a z każdym kolejnym słowem moje oczy rozszerzały się aż do rozmiaru największego nominału Ryo w bilonie.

- I-ichitsu? Nie znałem swojego imienia, dlatego uzgodniliśmy, aby mówić na mnie Ichi, na cześć jedynego ocalałego z tego gruzowiska. - Powiedziałem, i poczułem jakby falę obrazów błyskawicznie przewijających się przez moją głowę. Gdybym nie siedział, to zdecydowanie padłbym na ziemię, bo nagłe zawroty głowy i ból oczu uderzyły z potężną siłą. Złapałem się za oczy i spojrzałem na mojego rozmówcę. Zauważyłem przez moment jakby eteryczną aurę dookoła niego, która znikła tak szybko jak się pojawiła. Co to było, do cholery? Schowałem na chwilę twarz w rękach, po czym pokazałem ją znowu i wyprostowałem się.

- Jesteś... Jesteś Yocharu, tak? Skądś pamiętam twoje imię i twarz, ale nie umiem określić skąd.

Offline

 

#529 2021-09-20 16:29:26

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 988
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       Atmosfera w pomieszczeniu zrobiła się gęsta a stres uderzający do handlarza z amnezją był prawie odczuwalny na mojej skórze. Chciałem być delikatny, bowiem nigdy nie miałem styczności z człowiekiem, który od ponad dekady prowadził spokojne życie w małym miasteczku by nagle dowiedzieć się, że jest kimś zupełnie innym. Niestety nie byłem specjalistą a imię, które przywołałem musiało wprowadzić Ichitsu w krótki trans, tak jakby jego mózg próbował odkopać głęboko zakopane wspomnienia powiązane z tym imieniem. Prawie poczułem jego ból oczu, który nie był przecież mi tak wcale obcy, gdy jego dłonie przesłoniły oczodoły w odruchu związanym z cierpieniem. To co jednak zaskoczyło mnie najbardziej, na tyle by znów wprowadzić się w stan pełnego skupienia, to bardzo krótko emitująca sygnatura chakry, bijąca wprost z niego. Gdy mężczyzna się opanował, odsłaniając znów oczy, przyglądałem się bardzo uważnie lecz ten najwidoczniej nie miał pojęcia co się wydarzyło, zresztą tak jak i Ja. Dałem mu chwilę odetchnąć, pozwalając na zebranie myśli i wysunięcie kolejnego pytania. Wydawał się być coraz bardziej zaangażowany w poznawanie prawdy lecz musiałem zachować ostrożność.
       - Tak, poznaliśmy się jakiś rok lub dwa przed wypadkiem, który najwidoczniej sprawił, że Twoja pamięć została uszkodzona. Miałem wtedy piętnaście albo szesnaście lat i byłem Twoim podwładnym - kącik ust delikatnie drgnął ku górze w geście delikatnie, sentymentalnego uśmiechu. - Wiem, że to wszystko wydaje się być kompletnie dziwne i nierealistyczne a ból w oczach kompletnie niezrozumiały ale to wszystko nabierze sensu gdy mnie wysłuchasz. Nie wiem jak dużo dowiedziałeś się na temat ludzi żyjących na terenie Hidari, chociaż jak stwierdziłeś, nie wiesz z jakiego szpitala zostałeś wyratowany, więc domniemam, że niewiele, co z mojej perspektywy, paradoksalnie to dobra informacja. Moje pełne imię to Uchiha Yocharu zaś Twoje to... - tu zrobiłem krótką przerwę, by przygotować go na kolejną informację w razie gdyby znał ten klan -... Uchiha Ichitsu. Nie, nie jesteśmy rodzeństwem jeżeli mogłeś tak pomyśleć. Oboje należymy to starego i szanowanego Klanu, zamieszkującego te tereny prawie od początku historii a nasz symbol to wachlarz z czerwonym wypełnieniem u góry i białym na dole. Ból Twoich oczu, prawdopodobnie wiążę się z czymś co są w stanie zrozumieć tylko Uchiha. -
       Narazie dałem na wstrzymanie, dając Ichitsu czas na przetrawienie informacji. Chwilę temu zareagował dość żwawo na zaledwie swoje imię, więc musiałem dozować przekazywane informację, zwłaszcza jeżeli jego mózg wejdzie w fazę wyparcia i uzna moje słowa za kompletne brednie.

Offline

 

#530 2021-09-20 17:50:28

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 924
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Boin

To nie było zrządzenie losu. To po prostu musiało się stać, czy to zapisane w gwiazdach, czy wyśnione przez jakieś medium mieszkające głęboko w lasach Kraju Ognia. Ze zniecierpliwieniem pomieszanym z ciekawością, strachem i wielkim stresem czekałem na odpowiedź czarnowłosego. A jednak.

Yocharu. Faktycznie, pamiętałem go jeszcze jako młodszego chłopaka. Teraz zmężniał, widać to było nie tylko po jego posturze, ale też i po rysach twarzy, spojrzeniu. Westchnąłem i zamknąwszy oczy, zacząłem masować się palcem w miejscu, w którym nos zbiega się ze środkiem brwi. Mnogość obrazów, którą uświadczyły mnie słowa Yocharu po części odpowiadała na zadane sobie samemu w głowie pytania, ale też rodziła ich niesamowitą ilość. Kim on jest naprawdę? Kim są ci wszyscy ludzie, których widziałem? Czemu widok jednych napawał mnie smutkiem i złością, a inni przywoływali uczucia rozluźnienia, radości i optymizmu? I dlaczego część z nich, do jasnej cholery, była podobna do mnie i do Yocharu? Westchnąłem ponownie.

- Podwładnym? Prowadziłem swój własny sklep, co? - Zapytałem z zawadiacką nutą i zaśmiałem się, niczym nastolatek do drugiego nastolatka, który opowiada sprośny żart, dźgając kolegę w bok łokciem. Yocharu jednak zamiast mi odpowiedzieć, kontynuował swoją wypowiedź. Zapewne rozumiał, że była to jedynie próba rozładowania sytuacji i zwyczajnie ją zbył. Nie miałem mu tego za złe, w końcu nie powinienem siebie oszukiwać. Sytuacja jest poważna, bo jeśli chłopak miał kłamać, to w jakim celu? I dlaczego wywołuje to u mnie serię nagle powracających wspomnień. On wiedział więcej, zdecydowanie więcej. Nie miałem pojęcia jednak, czy ja byłem. Mimo wszystko, słuchałem uważnie. Z każdym kolejnym wypowiedzianym zdaniem czułem coraz większy emocjonalny ciężar. Satsumi niewiele mi powiedziała na temat świata, poza tym, że istnieją tajemniczy wojownicy, nazywani zbiorczo ninja, którzy dzielą się na różne klany, a Uchiha byli najbardziej przerażający. Powiedziała też, że ninja byli głównie mordercami i szpiegami na usługach swoich panów, czyli daimyo.

- Byłem... Byłem mordercą..? - Spytałem cicho, łamiącym się głosem. Ciężko było mi przetrawić te informacje. Cały czas przychodziły do mnie coraz to nowsze wspomnienia. Wielkie żaby, węże. Ludzie, którym z dłoni wyrastały kryształy. Ludzie walczący wręcz oraz bronią białą i miotaną. Wywołało to we mnie po raz kolejny ból głowy i oczu, oraz usłyszałem dziwny, wysoki dźwięk. Spojrzałem na swoje ręce: teraz to one emitowały dziwną, niebieską poświatę, niemal identyczną do tej Yocharu. Spojrzałem mu w oczy. Miałem wrażenie, jakbym widział... więcej, wyraźniej. Tylko ten cholerny ból...

Ledwo wstałem, czując pulsujący ból w potylicy i ciśnienie w oczach, i powłócząc nogami podszedłem do Yocharu.

- Powiedz mi prawdę... Jeśli faktycznie jestem Uchiha... Jeśli faktycznie jesteśmy rodziną... To czy przez ten cały czas miałem dom..? I mordowałem ludzi..? - Spytałem chłopaka łamiącym się z żalu głosem, trzymając mu rękę na ramieniu. Był to zaiste żałosny widok i chociaż Satsumi wiele razy mówiła, że płakać nie jest wstyd, w gdzieś w głębi siebie czułem się źle z tego powodu.

Offline

 

#531 2021-09-21 17:14:33

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 988
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       Choć spodziewałem się, że Uchiha mogą nie mieć zbyt dobrej reputacji wśród prostych mieszczan, nierozumiejących meandrów chakry, spojrzałem na mężczyznę z lekkim politowaniem, tak jak spojrzałbym na każdego innego człowieka na ulicy, który zacząłby mnie opluwać za to kim jestem, choć nie rozumiał naszego istnienia. Twarz jednak przybrała po chwili wyraz jakże ciężki do opisania, ukazując w jednej chwili smutek, złość, zaprzeczenie ale i także w jakimś stopniu zamyślenie wskazujące na to, że słowa nie były do końca nietrafne. To była mina człowieka zmieszanego sytuacją i dokładnie analizującego jak dobrać kolejne zdania by Ichitsu pojął istotę sprawy. Przez ten czas namysłu, spoglądałem na jego skoki emocjonalne. Było to dla niego trudne ale z jakiegoś powodu, wiedział że prawdziwe i chyba to było w tym wszystkim najgorsze jak na człowieka, którego szczytem łamania prawa, była sprzedaż "specjalnych" towarów. Zabijanie i życie z tym to zupełnie inna liga, zupełnie obca zwykłym obywatelom świata.

       Wtem znów poczułem ten dreszczyk związany z emanowaniem chakry. Teraz to dostrzegłem. Oczy Ichitsu dosłownie migały, przybierając na krótką chwilę czerwień z niewyraźnym zarysem sharingana by na powrót wypełnić źrenice czernią. Wzór, który się ujawniał, był inny od tych, które dotaczasz widywałem. Mógłbym nawet stwierdzić, że przeważał nad czerwienią co było dość niezwykłe. Poczułem dłoń opadającą na moje ramię, widząc przed sobą rozdartego człowieka, chcącego tylko dostać odpowiedź na to kim naprawdę był.
       - To nie takie proste, choć nie do końca mija się z prawdą. - Odpowiedziałem, nie odtrącając Ichitsu, pozwalając by znalazł we mnie oparcie zarówno fizycznie jak i mentalnie. Pochyliłem nieznacznie głowę, zdając sobie sprawę jak wiele osób zabiłem i czy na pewno jestem kompetentny by przekonywać rozmówcę, że jest inaczej. W końcu jednak zebrałem się w sobie i wraz z krótkim wydechem, kontynuowałem.
       - Mniemam, że jednak słyszałeś pewne plotki i opowieści na temat Uchiha a także innych klanów. Wiedz jednak, że niewiele ludzi wie jak to wygląda naprawdę. Każdy klan a przynajmniej te mi znane, posiada własną wioskę, czasem i nawet miasteczko, w którym żyją zwykli poczciwi ludzie, dokładnie tacy jakich mijasz codziennie na ulicy. Zajmują się uprawą, handlem, budownictwem, rybołówstwem i wszystkim innym co pozwoli im żyć w dostatku i szczęściu. Jedyna, choć dość znacząca różnica to krew w nas płynąca. Kolorem nie różni się od innych lecz ma w sobie pewną, nie do końca znaną tajemnicę, która budzi się u niektórych przedstawicieli pod wpływem ciężkiego treningu oraz przede wszystkim emocji. Objawia się ona w oczach, zmieniając ich kolor w czerwień z przeplatającymi się czarnymi symbolami, które wraz z rozwijającą się mocą, zaczynają robić się coraz bardziej złożone. Nasi przodkowie nazwali to "Sharingan"

       W tej chwili zerknąłem w oczy Ichitsu a ten mógł ujrzeć jak głęboki granat płynnie przeistacza się w czerwień a w trzech, równych od siebie odstępach pojawiają się czarne łezki, które po chwili zaczęły się ze sobą łączyć, tworząc coś na wzór shurikena. Dałem mu chwilę na oswojenie się z tym widokiem po czym przywróciłem źrenice do oryginalnego wyglądu.

      - Właśnie dlatego bolą Cię oczy. Twoje ciało pamięta te moc ale Ty zapomniałeś jak ją kontrolować. Zapewne zdążyłeś już zauważyć te niebieską aurę otaczającą nasze ciała. To właśnie chakra, mistyczna energia pozwalająca przy jej odpowiedniej manipulacji robić rzeczy wykraczające po za ludzkie pojęcie. Jednak jak wszystko na tym świecie, stała się dla ludzi bronią. Ci, którzy potrafią się nią posługiwać posiadają miano Ninja lub bardziej trafnie Shinobi. Każdy klan potrzebuje siły by bronić się przed dziką zwierzyną czy ludziki agresorami, pragnącymi zagarnąć zebrane przez nich dobra, więc praktycznie każdy przedstawiciel klanu, który przebudził swą zdolność, rozpoczyna nową drogę życia, poświęcając się morderczym treningom, doprowadzając swoje ciało do stanu, w którym mogą poruszać się szybciej niż wiatr, łamać drzewa uderzeniem pięści a także kontrolować żywioły. To szybko zostało podłapane przez Lordów Feudalnych a także innych bogatych jegomościów, którzy zaczęli wynajmować nasze moce do spełnienia swoich zachcianek ale i także werbując dla własnej ochrony lub pozbycia się niebezpiecznych typów. Szczerze mówiąc, stał się to główny sposób dla klanów na powiększenie swojej majętności. Nie mogę zaprzeczyć, że nie mam ludzkiej krwi na rękach ale to nie znaczy, że robiłem to w imię pieniędzy czy chwały. Wszystko to było dla dobra klanu i jego bezpieczeństwa w czasach gdy stanęliśmy na skraju wyginięcia a Ty Uchiha Ichitsu byłeś głową tego klanu, który z nieznanych dla mnie powodów, choć przed chwilą nabrałem pewnych podejrzeń, znajdowałeś się w szpitalu w naszej starej wioski w momencie gdy Kraj Ognia przeprowadził na nas zorganizowaną na wielką skalę ofensywę, zrównując domy i wszelkie budowle z ziemią. Wtedy zostałeś uznany za martwego ale jak widać, myliliśmy się.

       Spoglądałem na niego dość niepewnie. Nie wiedziałem, czy taka ilość informacji nie będzie dla niego zbyt druzgocząca i wstrząsająca. Właśnie przedstawiłem mu jego poprzednie życie, które różniło się od obecnego w tak dużym stopniu jak kwiat rosnący na polu od lwa grasującego na sawannie. Szczerze mówiąc, sam uznałbym rozmówcę za wariata gdybym stracił pamięć bo wszystko to brzmiało jak opowiastki z legend czy fantazyjne historię artystów, którzy popłynęli z wyobraźnią.

Offline

 

#532 2021-09-21 19:39:22

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 924
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Boin

Stałem lekko przygarbiony, trzymając ramienia Yocharu i słuchając jego słów. Nie spodziewałem się, że postanowi odpowiedzieć niesamowicie wyczerpująco na zadane przeze mnie pytania, i z każdą kolejną odpowiedzią czułem po raz kolejny coraz to większy ciężar u piersi, ale był on jednak do wytrzymania. Zmieniło się to w momencie, gdy chłopak zdecydował się pokazać mi swoją moc. Upadłem, niezgrabnie lądując na tyłku, co mogłoby być dość zabawne dla osoby patrzącej na całą sytuację z boku. Niestety, mnie nie było do śmiechu, Yocharu zapewne również. Pozbierałem się z podłogi z gracją knura, potykając się o własne nogi. Jeżeli kiedykolwiek byłem shinobi, to te czasy musiały być albo niesamowicie odległe, albo moja osoba była najgorszym wojownikiem, jaki stąpał po tym świecie. Stojąc już na nogach, gorączkowo szukałem czegokolwiek, w którym mógłbym się obejrzeć - wypolerowanej metalowej miski, lusterka, kawałka grubego szkła. Wciąż jednak słuchałem monologu Yocharu, który powoli przybliżał mnie do prawdy o sobie i o świecie, z którego tak brutalnie zostałem zabrany.

Ale czy mogę być z tego powodu zły?

Ludzie którzy mnie znaleźli mogli nie wiedzieć kim jestem. Mogli pomóc mi z czystej dobroci serca, albo zwykłej litości nad człowiekiem, co leży w pół żywy pod gruzami. A co jeśli jednak coś wiedzieli? Nie, to niemożliwe. Po co? Po co byle cywilowi jakiś człowiek z amnezją?

Znalazłem w końcu nieco uszczerbione lusterko, w którym mogłem przyjrzeć się sobie. Fakt, moje oczy bez ładu i składu zmieniały kolor i formę, wywołując u mnie ból i zmęczenie. Teraz już wiedziałem w stu procentach, że Yocharu nie mógł kłamać, w końcu coś takiego nie trafia się byle sklepikarzowi z amnezją. Do tej pory byłem w miarę spokojny, o ile spokojem można nazwać ciągłe napięcie związane z dowiadywaniem się faktów o swoim poprzednim życiu. To się zmieniło w momencie, gdy usłyszałem kim faktycznie byłem.

Lider klanu.

Moje oczy nagle przybrały jeden, stały kształt. Czerwona tęczówka ustabilizowała się, a na niej pojawił się symbol przypominający unikursalny heksagram, z pięcioramienną gwiazdą w środku. Poczułem jednocześnie wzmożony ból oraz strach, i odrzuciłem lusterko. Spojrzałem przerażony na Yocharu, jakby oczekując dalszych wyjaśnień, ale szybko zrozumiałem, że chłopak czeka, aż przetrawię wszystkie informacje. Chakra, klany, najemnicza praca... Tym się zajmowałem kiedyś? Naprawdę byłem kimś tak ważnym, że ktoś zadał sobie trud znalezienia mnie w jakiejś pipidówie na końcu świata?

Wziąłem głęboki oddech, próbując się uspokoić. Ból w oczach ustąpił, przetarłem je, jakby po wielu godzinach czytania.

- Niesamowite... I niewiarygodne... Powiedz mi, jakie są twoje podejrzenia? Chcę wiedzieć co się wtedy ze mną działo, i co się ostatecznie stało.

Offline

 

#533 2021-09-22 16:10:52

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 988
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       Ichitsu dzielnie się trzymał przez większość czasu ale ujawnienie sharingana wywołało nagłą reakcję, której tak szczerze mówiąc się spodziewałem. Ludzie znają historię o shinobi i ich mocach ale ujrzenie tego na własne oczy to zupełnie inna bajka. Gdy już skończyłem monolog, oparłem dłonie o kolana, na chwile zawieszając wzrok w podłogę. Odczuwałem dziwny dyskomfort podczas przekazywania wiedzy o klanowym kekkei genkai, nawet kompletnie podstawowej bez szczegółów o możliwościach jakie daje. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, bo przecież każdy Uchiha o tym wie a innym po prostu się o tym nie mówi z racji bezpieczeństwa. Zaczynałem także czuć ogromną presję związaną z tą rozmową. Co jeżeli Ichitsu postawni żyć tak jak wcześniej, odcinając się od przeszłości, której nie pamięta? Właśnie przekazuje mu poufne informacje, które może w toku pijackiej rozmowy po prostu wygadać a wtedy zostanę uznany za zdrajcę. Cóż, czułem że jestem winny mu to wszystko powiedzieć, nawet jeżeli moje paranoiczne myśli mogą się spełnić. Nie pozostanie mi wtedy nic innego jak własnoręcznie odebrać mu życie by później uczynić to samo ze swoim. Póki co, sytuacja jeszcze się rozwijała i nie było sensu wychodzić tak daleko w przyszłość, zwłaszcza że na krótki moment chakra w oczach Ichitsu ustabilizowała się. Teraz gdy widziałem ten rozległy symbol, byłem prawie pewien swoich podejrzeń, lecz ponownie musiałem wyjść ze strefy komfortu, przekazując mu informację, których poziom poufności jest najwyższym w naszym klanie. Na krótki moment zamknąłem oczy, skupiając się na otoczeniu. Skanowałem okolicę budynku oraz jego wnętrze by upewnić się, że nikt nie podsłuchuje naszej rozmowy. Dopiero gdy upewniłem się, że członkowie jego przybranej rodziny zajmują się obowiązkami, przeszedłem do rzeczy.

       - Zanim Ci to powiem, musisz być świadom, że wszystko co mówię o naszym klanie w kontekście posiadanej mocy, jest ściśle tajne a przekazanie ich osobom spoza Uchiha traktowane jest jako zdrada i karane śmiercią.

      Mój wzrok był pewny tak jak i postura, gdy wstałem z krzesła by oprzeć się o blat lub stół, który stał w pomieszczeniu, zaplatając rękę w koszyk na wysokości klatki piersiowej. Nie lubię gdybać i nie mam zbitych dowodów na to co teraz chce powiedzieć ale szansa, że się mylę to zaledwie jeden procent na sto.

       - Tak jak wspomniałem, sharingan ma kilka, nazwijmy to, poziomów ewolucji. Najpierw w oku pojawia się jedna łezka choć prawidłowa nazwa to Tomoe. W dwóch kolejnych analogicznie pojawia się druga oraz trzecia, która stanowi dla większości Uchiha próg nie do przekroczenia gdyż przejście do wyższego stadium ma bardzo wysokie wymagania. Ten poziom nazywamy Mangekyo Sharinganem i u każdego objawia się innym wyglądem ale i unikatowymi zdolnościami, których moc wrzuca użytkownika na zupełnie inny poziom. Jednak aby go zdobyć, posiadacz trzech tomoe, musi być przede wszystkim gotowy fizycznie na przyjęcie tej ogromnej siły a także... - tu nastąpiła krótka przerwa, gdyż tym razem to u mnie nastąpił krótki przebłysk sceny z przeszłości -... musi być obecny lub przyczynić się do śmierci osoby, którą najbardziej kocha. - Wraz z głębokim wdechem powietrza, nastała znów cisza. Chyba chciałem dać sobie czas na odsunięcie myśli, które przewijały się teraz przez głowę a także dać możliwość przetrawienia temu Ichitsu. Zanim jednak ten wpadnie w amok rozmyślania, postanowiłem dokończyć. - Uprzedzę, że niestety nie wiem jak było w Twoim przypadku ale wiem jak to działa dalej, ponieważ używanie mocy oczu na tym poziomie wiąże się z kolejną ofiarą. Każda wykonana, unikalna technika powoli odbiera użytkownikowi wzrok aż do momentu gdy ten całkowicie oślepnie. Jest na to jednak pewien sposób, który znów niesie ze sobą kolejny koszt. Ostatni znany nam poziom to Eternal Magnekyo Sharingan, który wymaga aby inna osoba posiadającą Mangekyo, najlepiej bezpośrednio spokrewniona by uniknąć ryzyka porażki, oddała swe oczy by zostały przeszczepione w miejsce gałek człowieka wnoszącego się na wyżyny Sharingana. W ten oto niezrozumiały dla nas nadal sposób, użytkownik EMSa staje się odporny na ryzyko ślepoty. Prawdopodobnie właśnie dlatego znaleziono Cię w ruinach szpitala klanu. Dochodziłeś do Siebie po operacji.

       Gdy wypowiedziałem to wszystko na głos, upewniłem się w swym zdaniu. Nie było żadnego innego sensownego wytłumaczenia na to co się stało i dlaczego właśnie tam został znaleziony i nie był w stanie walczyć za nasz klan. Ludzie go za to winili, lecz nikt nie znał prawdy, zapewne po za mną i Gerechim, który z jakiegoś powodu nigdy mi o tym nie powiedział. To, że starzec oddał mu swoje ślepia było dla mnie oczywiste ale czy był spokrewniony z Ichitsu? Miałem ku temu wątpliwości. Może to był pewien eksperyment, który miał sprawdzić czy oczy kogoś z niebezpośredniej linii, też mogą dać ten efekt? Jeżeli tak było to zaczynałem rozumieć, dlaczego zachował to dla siebie, choć nie ma wątpliwości, że po powrocie do wioski, wyciągnę to z niego.

       - Cóż, na ten moment nie jestem w stanie powiedzieć Ci nic więcej na temat Twojego życia. W tamtym czasie byłem raczkującym shinobi, który wykonywał Twoje polecenia oraz ludzi, którym na to zezwoliłeś. By dowiedzieć się więcej, musisz porozmawiać z inną osobą, która w tamtym czasie zasiadała w radzie klanu i prawdopodobnie oddała Ci, swoje oczy. Nie jestem terapeutą, więc nie pomogę Ci z nawrotem pamięci. Mogę Cię jedynie trenować w zakresie walki i technik, odkrywając przed Tobą możliwości ciała bo mięśnie mają swoją pamięć, do której potrafią szybko wrócić. Być może to też byłoby w stanie jakoś przebudzić w Tobie wspomnienia. Ostrzegam jedynie, choć myślę że już to wiesz, gdy poznasz prawdę o sobie, raczej nie będziesz w stanie już wrócić do normalnego życia. Musisz więc podjąć decyzję czy się w to pakujesz, czy też nie, choć jeśli teraz ustąpisz, będziesz musiał żyć z przekazaną Ci tajemnicą do końca życia, nie mogąc jej pisnąć nawet najbliższym.

Offline

 

#534 2021-09-22 19:05:09

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 924
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Boin

Nastąpiła gęsta cisza. Ostatnie słowa Yocharu przypieczętowały mój los, bez względu na to, czy zdecydowałbym się dalej żyć nowym życiem, czy postanowiłbym wrócić. Ze wzgląd na ludzi, którzy się mną opiekowali, nie powinienem ich zostawiać. Z drugiej strony, posiadając taką wiedzę, prędzej czy później stałbym się dla nich zagrożeniem. Nikt nie wie, czy świadomość mojego ciągłego istnienia nie doprowadziłaby członków klanu do ostatecznego zadecydowania o moim losie bez mojej wiedzy, i, jeśli choć ułamek pogłosek, mitów i legend na temat shinobi żyjących w klanach byłby prawdą, to, najprawdopodobniej, poszliby do mnie po trupach.

Nawet jeśli Kochimaru to szuja, przez to jak zarabia na chleb, to jego miejsce powinno być w więzieniu, a nie na cmentarzu. O Satsumi nawet nie wspominając. Ba, ja sam nie jestem lepszy od niego, zajmując się paserką. Westchnąłem ciężko. Obecna sytuacja mocno odcisnęła piętno na mojej duszy, czułem się ociężały w środku, zmęczony.

I zapewne czułbym się tak dalej, jeśli zdecydowałbym się tutaj zostać.

- To wszystko o czym mówisz, wydaje się być jak z jakichś legend. Niemniej jednak nie miałbyś powodów by kłamać, zwłaszcza dzieląc się ze mną takimi informacjami. - Powiedziałem, po czym podszedłem do drzwi wyjściowych, prowadzących do głównej sali sklepu. - Zdecydowałem. Pójdę z tobą, Yocharu. Jeżeli prawda o moim starym życiu jest do znalezienia w wiosce twojego... nie, naszego klanu, to siedząc tutaj jej nie znajdę.

To powiedziawszy, zacząłem szukać czegoś do pisania. Po krótkiej chwili znalazłem kartkę, coś z inwentaryzacją. Obróciłem ją na drugą stronę, odsłaniając czysty arkusz. Nie mogłem jednak natrafić na cokolwiek, co mogłoby posłużyć za ołówek, bądź pióro. Nadgryzłem więc kciuk, co wzbudziło we mnie kolejną falę dziwnych wspomnień; nie mogłem jednak dać im zawładnąć moją głową. Znalazłem też kawałek ostrego patyczka. Maczając go we krwi, zrobiłem prowizoryczne pióro, dzięki któremu napisałem krótki list.

Droga Satsumi, Drogi Kochimaru,
Wybaczcie, że nie mogłem się z wami pożegnać twarzą w twarz.
Sprawy nabrały niesamowitego obrotu, gdyż po raz pierwszy od 10 lat pojawił się ktoś, kto uważa się za moją rodzinę.
Chcę zbadać tę sprawę, i jeżeli ci ludzie dadzą mi jakiekolwiek informacje a propos mojego wcześniejszego życia, dam wam znać.
Nie zapomnę pomocy, której mi udzieliliście.

Ichi



Złożyłem list, brudząc go niechcący krwią z kciuka.

- Chodźmy. Nie mam zbyt wielu swoich rzeczy, więc nie muszę się pakować. Muszę tylko coś załatwić. - Powiedziałem, po czym poszedłem do głównej sali sklepu. Była pusta, co ułatwiło moje zadanie. Zostawiłem liścik w najbardziej widocznym miejscu, aby się nie zawieruszył, po czym wróciłem na zaplecze. - No, załatwione. Prowadź.

Offline

 

#535 2021-09-23 16:14:57

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 988
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       Na twarzy Ichitsu rysowała się konsternacja i wcale mnie to nie dziwiło. Wiedział, że ta decyzja zmieni całkowicie jego życie, choć to kwestia perspektywy bo prawidłowym stwierdzeniem byłby raczej powrót do starego. Cóż, sam przedstawiłem mu sytuację na tyle klarownie, że był świadom że żadna z opcji nie jest ani dobra ani zła. Chciałbym móc dać mu większy wachlarz wyboru, jednakże nawet gdybym chciał użyć sharingana by zmodyfikować jego pamięć albo raczej wprowadzić go w stan, w którym wydawałoby mu się, że cała ta sytuacja nie miała miejsca i był to tylko sen, jego oczy aktywowałyby się w geście samoobrony, blokując jakiekolwiek szanse na sukces. Miał to być mój as w rękawie, gdyby jednak postanowił odmówić ale ujrzenie EMSa, kompletnie rozbiło ten plan.

       Decyzja padła jednak szybciej niż się spodziewałem. Ciekawość i chęć poznania przeszłości była naprawdę silna, choć czułem, że ma w tym jeszcze jakieś ukryte motywacje. Potwierdził to, pisząc pożegnalny list, którego treść postanowiłem nie czytać z szacunku do jego prywatności. Kącik ust pofrunął ku górze w lekkim uśmiechu gdy ten nie mogąc znaleźć niczego do pisania, ugryzł się w palec by użyć krwi. Stare nawyki nie znikają. - Powiedziałem pod nosem, gdy ten na chwilę opuścił pomieszczenie, zapewne by zostawić wiadomość dla członków swojej przybranej rodziny. Chwyciłem katanę, przypinając ją do paska i przykrywając płaszczem, oczekując na jego powrót. Gdy był już gotów, kiwnąłem głową, wychodząc wpierw z pomieszczenia by nareszcie opuścić budynek.

       Gdy promienie słońca musnęły moją twarz, zerknąłem w stronę jednego z dachów, gdzie przesiadywał jeden ze zwiadowców, wykonując nieznaczne kiwnięcie głową na znak, że wszystko w porządku. Zerknąłem za plecy, spoglądając na wychodzącego za mną Ichitsu.
       - Nie martw się. Wioska leży stosunkowo nie daleko, więc jeśli będziesz odczuwał sentyment, zawsze możesz sprawdzić czy u nich wszystko dobrze, choć polecałbym to robić z daleka, sam rozumiesz.
       Zanim jednak ruszyliśmy, zerknąłem na stragan, przy którym mogła stać Satsumi oraz dziewczyna przyuczająca się do zawodu. Pstryknąłem, nakładając na nie genjutsu, które sprawiało, że ich zmysły wyłączyły się na nasze postaci. Wiedziałem, że tak będzie najlepiej, unikając dziwnych i niezręcznych pytań do Ichi'ego, czy jak go nazywali. 
       - Nie przejmuj się nimi, nie widzą ani nie słyszą nas w tej chwili. - To powiedziawszy, przemknąłem tuż obok straganu, między człowiekiem, który właśnie dokonywał zakupu a Satsumi, która nawet nie zwróciła uwagi, na te dość niegrzeczne zachowanie. W ten oto sposób opuściliśmy miejsce jego dotychczasowego życia, wkraczając na ścieżkę prowadzącą do naszej wioski. Jeżeli miał jakieś pytania, musiał poczekać aż znajdziemy się w odpowiedniej odległości od przypadkowo kręcących się gapiów co też w razie potrzeby mu powiedziałem. W pewnym momencie podróży, główna ścieżka Hidari, która służyła handlarzom za trakt, posiadała wydeptaną w trawie ścieżkę w prawo, zdecydowanie rzadko użytkowaną. Gdy obraliśmy ten kurs a za plecami nie było widać już wcześniejszej drogi, zatrzymałem się, zerkając na Ichitsu.
       - Twój instynkt shinobi nadal jest w Tobie mocno zakorzeniony, zdałem sobie z tego sprawę gdy ugryzłeś palec. - Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, postanowiłem przejść do działania. Uniosłem lewą dłoń do ust, nagryzając kciuk, z którego popłynęła krew, uderzając nią w przeciwległy bark. - Kuchiyose no Jutsu. - Powiedziałem spokojnie a ułamek sekundy później z niewielkiej chmury wyłonił się ptak z małym futerałem na grzebiecie. Wyciągnąłem spod płaszcza mały, przygotowany wcześniej liścik i wsunąłem w należyte miejsce, domykając pojemnik. - Przekaż wieści Gerechiemu. - Ptak choć nie wydał żadnego odgłosu, ukłonił się w geście zrozumienia polecenia po czym z niesamowitą prędkością wzbił się w powietrze i ruszył w kierunku do którego zmierzaliśmy.
       - Teraz już rozumiesz? - Rzekłem, powoli wracając do dalszej wędrówki. To był dobry czas by zadawać pytania, choć przy jego zmieszaniu całą sytuacją, zrozumiałbym gdyby chciał najpierw dotrzeć do wioski, tak wiec od jego inicjatywy zależało czy zrobimy krótki postój czy kroczymy dalej.

Ewentualne Z/T - > Wioska Klanu Uchiha.

Offline

 

#536 2021-09-23 18:43:01

 Ichitsu

Uchiha http://i.imgur.com/ehYjjLR.png

Skąd: Zewsząd
Zarejestrowany: 2011-08-21
Posty: 924
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Płeć: Mężczyzna
Multikonta: Koruzonu
WWW

Re: Tereny starego Boin

Yocharu już wychodził, gdy przypomniałem sobie o sztylecie, który zostawiłem na jednej ze skrzynek. Pozwoliłem chłopakowi wyjść przodem, ja natomiast wróciłem szybko po pozostawione ostrze. Dużo czasu mi to jednak nie zajęło, gdyż dołączyłem do niego, gdy ten obserwował dachy. Wydawało mi się, że widziałem tam ludzką sylwetkę, ale gdy przetarłem oczy, nikogo nie było. Wtem, Yocharu odezwał się, mówiąc o tęsknocie.
- Cóż, traktowałem ich jak rodzina przez długie lata. Mam nadzieję, że nie będą mieli mi za złe tego, że ich opuściłem.

Mieliśmy już wyruszać, gdy Yocharu pstryknął palcami i zarówno Satsumi jak i nowa dziewczyna zdawały się nie zwracać na nas uwagi, mimo tego, że mężczyzna przemknął tuż przed jej nosem. Przydatna sztuczka.

W każdym razie, ruszyłem za nim. Podróż mijała nam w ciszy, którą chciałem przełamać. Zanim jednak odezwałem się, Yocharu polecił mi być cicho. Nie wyczułem w jego tonie impertynencji, a zwykłą troskę, zapewne zarówno o dobro klanu, jak i nasze wspólne. Nawet jeśli miałem być kiedyś jego dowódcą, to w ewentualnej walce mogłem mu jedynie zawadzać. Chociaż, podobno mięśnie pamiętają.

W pewnym momencie zatrzymaliśmy się. Miałem już pytać o powód, ale Yocharu mnie uprzedził.
- Instynkt..? - Spytałem, ale zamiast werbalnej odpowiedzi, otrzymałem coś lepszego. Zauważyłem jak Uchiha gryzie się w palec, zupełnie jak ja wcześniej, chcąc mieć jakąkolwiek formę atramentu. Znowu poczułem się dziwnie, jakby jakaś część mojej pamięci próbowała się wydostać.

Kuchiyose no Jutsu?

Mały ptak na ramieniu shinobi rozwiał moje wątpliwości. Zamknąłem oczy, próbując przypomnieć sobie coś jeszcze. Oczami pamięci widziałem dłonie składające się w różne gesty.

- Chyba... Chyba pamiętam. Ninjutsu? Już rozumiem, skąd był ten odruch, znam tę technikę. Chociaż... Chociaż nie przypominam sobie, abym miał jakiegoś przywołańca... - Powiedziałem, drapiąc się po głowie. Po chwili przerwy kontynuowałem. - Dobra, nie ma co zwlekać. Ruszajmy dalej. Może w wiosce będzie ktoś, kto pomoże mi przypomnieć sobie wszystko z poprzedniego życia...

z/t -> Hidari/Wioska Klanu

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.manhattan.pun.pl www.fsb.pun.pl www.friends.pun.pl www.iwf.pun.pl www.geografia90.pun.pl