Ogłoszenie


#361 2016-01-19 21:13:52

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1401

Re: Tereny starego Boin


       Nastał więc czas na rozpoczęcie działania. Zangetsu obserwując sytuację, zdał sobie sprawę, że mężczyzna nie kłamał chodź wciąż w głowie rodziły się wątpliwości czy słusznie postępuje. Bał się kolejnego podstępu, których pełno było w jego życiu. Nastawienie miał słuszne, gdyż z ufnością trzeba uważać zwłaszcza w czasach złych dla Uchiha, zresztą ten świat sam z siebie był przesiąknięty ludźmi interesownymi, którzy wręcz potrafili wydawać swoją rodzinę by się wzbogacić lub podnieść standard życia za sprawą miłego awansu. Póki co mężczyzna nie wykazywał złych intencji, chodź wyglądał nieco na zestresowanego. Cóż, po lasach zaczęli kręcić się żołnierze więc jeżeli Zangetsu szybko nie znajdzie tego co potrzebuje to mogą go złapać, przesłuchać i torturować przez co zapewne w amoku bólu wyda Uchihe.
      Młodzieniec ruszył w kierunku obozu, znikając facetowi z oczu w ciemności, która otoczyła okolicę. Szybko rzucił się na ziemię będąc blisko namiotów aby ograniczyć szansę dostrzeżenie i samemu rozeznać swoją sytuację a ta póki co nie zmieniła się szczególnie po za dodatkowymi informacjami. Żołnierz stojący przy namiocie, wciąż dopalał papierosa, lecz wzrok kierował ku niebu, zapewne rozmyślał nad czymś. Kilka metrów na lewo od niego słychać było pijany śmiech co najmniej trzech osób, chodź żaden nie wydawał się interesować sytuacją dookoła i skupiali się na picu ze sobą, więc w teorii byli nie groźni. No właśnie tylko w teorii. Tuż obok Zangetsu pojawił się żołnierz, stając dosłownie tak blisko, że prawie nadepnął na jego rękę. Zdecydowanie nie był trzeźwy co widać było po jego dziwnych ruchach a raczej w sposób jaki się bujał na boki. Rozpiął zamek od spodni, wyciągnął przyrodzenie i zaczął sikać, na szczęście dla Zangetsu nie na niego a tuż obok.
       - Lalalalala! Patrzcie chłopaki jestem ninja i władam Suitonem! Szczanie no Jutsu! Hiiik!
       Kilka sekund później mężczyzna wrócił inną drogą niż przylazł, kierując się w lewą stroną. Wpadł ona na inny namiot w którym znajdowało się dwóch śpiących gości, budząc ich.
        - Kur*a idioto! Jak leziesz!
       Cały obóz który nie spał, zwrócił uwagę na to zdarzenie to było kolejnym plusem dla Zangetsu zwłaszcza że namiot do którego dążył był po prawej. Cóż, szczęście i nieszczęście gdyż zrobił sie mały harmider, wyczulając ludzi ale z drugiej strony miał szansę ruszyć. Z obecnej pozycji, dzieliły go trzy namioty od tego do którego musi wleźć.

Offline

 

#362 2016-01-19 22:24:41

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Tereny starego Boin

    Ach te moje kocie ruchy. Nikt nie zauważył jak bardzo zbliżyłem się do obozu w tak krótkim czasie. Obrona jaka stacjonowała wewnątrz wnioskuje na podstawie mojego słuchu, że nie jest w stanie w żaden sposób mi zagrozić. No bo przecież co może być niebezpiecznego w pijanej grupie mężczyzn, którzy w tym stanie potrafią jedynie myśleć o gołych panienkach z wielkimi cyckami? Dodatkowo szczęście po raz kolejny się do mnie uśmiechnęło gdyż mężczyzna, który pilnował mego namiotu patrzył się cały czas w zachmurzone niebo więc prawdopodobnie nie będzie w stanie mnie zauważyć nawet jakbym się przeczołgał obok niego. Gdy już miałem ruszać nagle wydarzyło się coś niespodziewanego. Jeden z żołnierzy stanął dokładnie obok mnie, możecie sobie to wyobrazić? Ja leże sobie na trawę a ten prawie nadepnął mi na rękę. Jakby tego było mało, zachciało mu się lać a skoro jest na polanie to co za różnica czy zrobi to tu czy gdzie indziej. Tylko do jasnej cholery ja znajduje się na ziemi. Nie zamawiałem żadnej kąpieli w szczynach od jakiegoś młokosa w zbroi. Te chwilę kiedy wyjął swojego członka i zaczął nim lać prosto przed siebie były najgorsze w moim życiu. Modliłem się aby przypadkiem kropelka nie kapnęła mi na twarz albo dłoń, wycofać się nie miałem jak gdyż by mnie od razu zauważył. Cholera, dlaczego akurat ja?!
    Na szczęście nic na mnie nie kapnęło więc mogłem ruszać dalej, no prawie. Problem w tym, że ten pijany cwel nie potrafi chodzić i poleciał na namiot znajdujący się obok mnie budząc tym samym tych, którzy znajdowali się w środku. Gorszej ofermy w życiu nie widziałem lecz trzeba mu pogratulować. Prawdopodobnie przez jego pijackie zachowanie zostanę w bardzo krótkim czasie złapany gdyż wydarzenie to zrobiło nie małą aferę w całym obozie. Albo odwrócę ich uwagę albo najszybciej jak potrafię przeturlam się bliżej mojego celu. Poczekałem aż najbliższy strażnik nie będzie w ogóle spoglądał na moją pozycję po czym badając raz jeszcze czy ktoś bardziej trzeźwy się nie zbliża przeturlałem się najszybciej jak potrafiłem (szybkość: 100) w prawą stronę chowając się za kolejny namiot. W tej pozycji nie powinienem być widziany przez nikogo, pozostało teraz jedynie zająć się gościem, który pilnował cały czas wejścia do mojego namiotu. Wcześniej słyszałem drobne śmiechy na lewo od jego pozycji dlatego tam też wystawiłem głowę aby upewnić się czy nadal ktoś tam się znajduje. Było to ważne gdyż od tego zależały moje kolejne ruchy a musiałem się śpieszyć gdyż ryzyko złapania mężczyzny, który mnie tu przyprowadził było bardzo wysokie. A skoro wymówił posłuszeństwo wojsku to może mnie sprzedać w każdej chwili.


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#363 2016-01-20 00:05:20

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1401

Re: Tereny starego Boin


         Nie czekał zbyt długo, chodź nie ruszył gwałtownie co było mądrym posunięciem, biorąc pod uwagę jak kiedyś potrafił wbiec gdzieś bez zastanowienia. Nauczony błędami, najpierw myślał, potem działał. Wykorzystując małe zamieszanie, przeturlał się w prawą stronę kilka razy by ukryć się za jednym namiotem. Nie był on oświetlony w żaden sposób więc nie rzucał cieniem do środka materiału co dawało mu chwilowe ukrycie. Nieuchronnie zbliżał się ku celu swego zadania, chodź mężczyzna wciąż stał tak jak stał. Wtem żołnierz na warcie pozbył się papierosa, po którym został już tylko ustnik i ruszył w kierunku reszty pijącej zgrai. Idealnie? Niekoniecznie. Ten sam jegomość zachował sie jakby nagle coś sobie przypomniał i ruszył w kierunku Zangetsu a właściwie namiotu, za którym się chował. Cóż, zwolnił jedno wejście ale zaraz zablokuje drugie, chodź zależy jaki miał w tym wszystkim cel. Podchodząc do namiotu, nie dostrzegł Uchihy, jednakże zanurzył się do środka i zaczął szperać, jakby szukał czegoś ważnego.
       - Cholera jak tu ciemno... gdzie to jest..?
        Zaczynał szperać po kieszeni by znaleźć zapalniczkę, którą to miał oświetlić sobie wnętrze. Jeżeli to zrobi, niewątpliwie zobaczy posturę czarnowłosego za ścianką. Wszystko zależało teraz od tego jak szybko zareaguje Zangetsu. Trzeba było też zaznaczyć że wejście jego celu nie było pilnowane ale jakiś mężczyzna zmierzał w kierunku tego namiotu. Ciężko stwierdzić czy zatrzyma się przy nim, czy go minie ale jeżeli chłopak nie będzie szybko, jest szansa, że zostanie dostrzeżony a przynajmniej cień jego ruchu.

Offline

 

#364 2016-01-20 15:46:58

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Tereny starego Boin

    Nosz kurdę, ile można się zakradać do jednego namiotu. Mimo słów mężczyzny zadanie jest o wiele trudniejsze niż wydawało się na początku. Zamiast pustego obozu podczas nocy robi się jakieś targowisko pełne specjalnych ofert na które przyszedł każdy kto chciał, czyli wszyscy. Na szczęście zauważyłem, że mężczyzna opuścił swój posterunek więc droga była wolna. Mogłem śmiało ruszać dalej lecz nagle zauważyłem jak ten sam strażnik zmienił kierunek do którego dążył i obrał sobie nowy cel. Namiot za którym się chowam. Na pierwszy rzut oka nie robi to dużej różnicy, gdy wejdzie do środka ja szybko wybiegnę i udam się do miejsca w którym zacznę przeszukiwanie w celu znalezienia tego wisiorka. Jednak ponownie coś musi pójść nie tak jak chciałbym, okazało się, że inny strażnik będący troche dalej zmierza w kierunku namiotu do którego mam się dostać. Cholera jasna, więcej ich matka nie miała? Nie może pójść zainteresować się pijaną bandą, która hałasuje przy wcześniejszym namiocie? Bardzo by mi to ułatwiło zadanie.
    W chwili gdy dowiedziałem się, że strażnik szuka światła od razu skierowałem głowe do góry aby sprawdzić gdzie powinienem się udać. Czasu było mało dlatego pod wpływem presji ruszyłem od razu na prawo oddalając się od namiotu w którym przebywał strażnik (szybkość: 100). Tym samym podbiegłem do kolejnego (o ile był) a następnie na tyły tego o którym mówił mężczyzna. Wychyliłem się z lewej strony aby ocenić sytuację i móc podjąć jakiekolwiek decyzję. Czasu było mało a zabawa w ninja była zbyt czasochłonna.


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#365 2016-01-20 16:11:52

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1401

Re: Tereny starego Boin


       Ruszył. Zangetsu zdecydował się zmienić swoją pozycję, gdyż aktualnie był dosyć mocno zagrożony wykryciem a konflikt z żołnierzami chyba nie należał do jego ulubionych po sytuacji gdy chciał przekraść się do wioski swojego klanu pod zaborem tych samych wojsk. Szybki przeskok za jeden namiot a potem szybkie przejście za drugi, ten który był jego celem. Pozostało już tylko wejść do środka i go przeszukać, chodź w tych ciemnościach nie będzie to tak proste jakby mogło się zdawać a czasu też nie ma w nieskończoność. Wychylił głowę by rozeznać się w swoim sytuacji, dostrzegając mężczyznę, który kieruje się w stronę namiotu, za którym Zangetsu czatuje. Ku zdziwieniu żołnierz po prostu minął go i podszedł do drugiego z wojaków, który wcześniej o  mało nie wykrył go swoją zapalniczką. Wyglądało na to, że rozpoczęli konwersację, razem czegoś poszukując, chociaż cholera wie co było ich celem. Uchiha wiedział co jest jego zadaniem, więc zapewne miał gdzieś o czym ględzi dwóch żołnierzy. Teraz pozostało mu się już wpakować tylko do namiotu.
       Jeżeli Zangetsu zdecydował się ruszyć do środka, to jego oczom ukazała się... ciemność. W namiocie było czarno jak w dupie, chodź po przyzwyczajeniu wzroku do ciemności, mógł powoli dostrzegać kontury przedmiotów, dodatkowo rozpalono małe ognisko na środku obozu, które dawało delikatne światło do środka, odkrywając przez ninją tajemnice. Po lewej i prawej stronie namiotu, znajdowały się prowizoryczne łóżka, którym prędzej było do karimat czy materaców. Na daszku namiotu znajdowała się mała wywieszka z symbolem wojsk błyskawicy a pomiędzy łózkami znajdował się spory plecak oparty o stojak podtrzymujący namiot by można było w nich chodzić praktycznie wyprostowany. Tuż obok łóżek leżały również durszlaki, metalowe kubeczki i sztuce i chodź nie były one pierwszej klasy to na takie warunki to i tak ekskluzywna sprawa. Wtedy w oko chłopaka mogła wpaść poduszka, która wydawała się jakby coś pod sobą chować. Delikatny kant jakiegoś prostokątnego przedmiotu wystawał z niego, chodź gdyby nie wprawne oko Uchihy to na pewno nie dostrzegłby tego.

Offline

 

#366 2016-01-21 08:22:41

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Tereny starego Boin

    Moje kocie ruchy umożliwiły mi przedostanie się pod sam namiot, który był pierwotnie moim celem. Ku mojemu zdziwieniu nie napotkałem się na nikogo więcej więc teoretycznie trudniejsze było dostanie się wgłąb obozu niż poruszanie się wewnątrz niego. Rozejrzałem się czy nikogo nie ma przed wejściem do namiotu, na wszelki wypadek sprawdziłem obie strony aby nie mięć przykrych niespodzianek. Ujrzałem strażnika, który szedł w moim kierunku i mówiąc szczerze omal nie narobiłem gdy przechodził obok mnie, zdaje sobie sprawę, że jakbym go zabił w chwili zrównania się ze mną w linii prostej to inni obozowicze mogli by to zobaczyć, dodatkowo nie chciało mi się taskać tego cielska zakutego w żelazną zbroję gdzieś poza ich obszar obserwacji. Na szczęście tylko przeszedł i nawet nie zwrócił na mnie uwagi czyli droga wolna.
    Tak więc ruszyłem w kierunku wejścia do namiotu unikając jakichkolwiek straży. Na początku co ujrzałem to ciemność. Była ona dosłownie wszędzie, ale z racji tego, że działam w nocy oraz słabe, choć jedyne światło dostarczane było przez ognisko na środku obozu, to moja widoczność tego co było w środku nie należała do najgorszych. Lecz zanim dokładnie rozejrzałem się po pomieszczeniu przygotowałem pewną pułapkę na wypadek gdyby któryś ze strażników wszedł do środka a ja nie zdążyłbym się schować. Wyciągnąłem z torby kolejne dwa kunaie oraz stalową linkę. Podchodząc do wejścia a dokładnie do prawej krawędzi tak abym był niewidoczny z zewnątrz wbiłem jeden z żelaznych noży w ziemie obręczą do góry i przepuściłem przez nią stalową nitkę robiąc podwójny węzeł na jej końcu. To samo zrobiłem z drugiej strony tworząc w ten sposób pułapkę na poziomie dziecka w przedszkolu. Lina znajdowała się na wysokości około dziesięciu centymetrów więc teoretycznie każdy powinien o nią zahaczyć i polecieć na ziemie. Jednak to nie koniec. Na podstawie mojego wzrostu wbiłem kolejny kunai ten, który trzymałem wcześniej w dłoni, w ziemie lecz ostrzejszą krawędzią do góry. Ulokowałem go w takim miejscu aby ktoś kto potknie się o linkę nadział się swoją twarzą na wystający kawałek żelastwa.
    Tak więc zacznijmy przeszukiwanie. Nie wiem ile dokładnie zajęło mi to czasu, ale od razu zacząłem przeszukiwanie. Na początku zainteresował mnie plecak znajdujący się na środku namiotu lecz obawiałem się tego, że jak zacznę w nim grzebać konstrukcja namiotu może się lekko telepać co zwróci uwagę strażników, w końcu nie bez powodu był przywiązany do słupa, prawda? Tak więc zacząłem od tego co jest dookoła. Sztućce i garnki nie za bardzo mnie interesowały i nie wyglądały na takie, które mogłyby coś skrywać dlatego jedynie rzuciłem na nie okiem. Następnie skierowałem się w stronę miejsca do spania. Łóżkiem tego nazwać można więc ciężko użyć innego określenia. Rozglądałem sie dookoła aby sprawdzić czy przypadkiem wisiorek o który toczy się gra nie leży gdzieś obok. Niestety nigdzie go nie było. Gdy już miałem zacząć przeszukiwać plecak ujrzałem jak coś błysnęło mi przy poduszce na jednej z mat. Było to jakiś przedmiot, który częściowo wystawał. Serce zaczęło mi bić coraz szybciej bo wiadomo, jak to ten wisiorek to zadanie wykonane i mogę opuścić ten obóz z dymem ale jak nie to oznacza, że nigdzie go nie ma i albo będę musiał wrócić z pustymi rękoma albo przeszukać pozostałe namioty. Obserwując swoje plecy uniosłem wyżej poduszkę aby upewnić się czy to aby na pewno to czego szukam.


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#367 2016-01-21 22:00:28

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1401

Re: Tereny starego Boin


        Szukał, szukał i jeszcze raz szukał. Pomyślał także o zapleczu i zabezpieczył wejście dosyć prostą pułapką chodź zapewne skuteczną. Jak to się mówi, że to właśnie te najprostsze rozwiązania często okazują się najlepsze. Chłopak jednak musiał uważać, żeby nie okazało się że wykopał dół, w który sam wpadnie, jak mawia kolejne przysłowie. Plecak który oparty był o słupek odpuścił sobie z oczywistych powodów - za dużo przy tym hałasu i ryzyka. Oczywiście to mogło być specjalnie zastawione by nikt niczego stamtąd nie wykradł bez wiedzy żołnierzy ale Zangetsu stwierdził, że to nie jest dobry pomysł, zwłaszcza że dobrze się znał na wpadaniu w kłopoty. Naczynia też nie szczególnie go interesowały no i może słusznie bo nic w nich nie było po za małą grudką wody zapewne od umycia. Uchiha jednak zainteresował się czymś co wystawało spod poduszki i czego nikt wcześniej najwidoczniej nie dostrzegł skoro nadal tam leżało.
       Zangetsu podniósł poduszkę dowiadując się, iż kant który wystawał okazał się małą częścią dosyć sporego pudełka. Gdy tylko do niego zajrzy, zobaczy jakiś worek, zapewne wypchany pieniędzmi, pod którym leży sterta papierów, być może zwykłych notatek a może ważnych informacji, którego jakoś dziwnie w lewym rogu zostają uwypuklone. Tak jest! Znalazł wisiorek, o którym była mowa czego nie mógł mieć wątpliwości gdyż po jego otwarciu ujrzał zdjęcie rodziny mężczyzny wraz z nim i mały wyryty napis, który w sumie nie miał większego znaczenia. Teraz musiał wydostać się z tego obozu a sytuacja póki co nie zmieniła sie od jego wejścia.

Offline

 

#368 2016-01-21 22:57:10

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Tereny starego Boin

    Przedmiotem, który wzbudzał moją ciekawość była nie mała szkatułka, którą albo ktoś zapomniał zabrać albo ktoś umieścił ja celowo pod poduszką. Choć gdyby to drugie to raczej bardziej by ją ukrył a nie tak, że fragment przedmiotu wystawał z pod materiału. Jako, że mam lepkie łapki a czas nie jest moim sprzymierzeńcem w tym przypadku i chyba nawet nigdy nim nie był, to otworzyłem przedmiot, który trzymałem w rękach aby przekonać się co skrywa w środku. Miałem nadzieję, że dźwięk otwieranego wieka nie narobi głośnego hałasu i nie przyprowadzi tu zgrai żołnierzy. Ku mojemu zaskoczeniu w pojemniku znajdował się jakiś nie wielki worek oraz kartki, bardzo dużo kartek. Oczywiście bez zastanowienia woreczek wsadziłem do drugiej torby a tuż po nim również karteczki bądź dokumenty. Aby przekonać się bardziej co znajduje się na papierze to zerknąłem jedynie na na chwilkę na treść a następnie upchałem je do tej samej torby co poprzedni przedmiot. Okazało się, że na samym dnie leżał jakiś wisiorek. Oczy zrobiły mi się większe a na mojej twarzy pojawił się niewielki uśmieszek. Czyżbym znalazł właśnie to czego chciał ten mężczyzna? Otworzyłem delikatnie aby nie uszkodzić konstrukcji po czym przyjrzałem się temu co było w środku. To jest dokładnie to czego szukam! Na reszcie.
    Pozostało jednie wydostać się z tego obozu i to jak najszybciej. Sytuacja w lesie może nie być korzystna dla mnie oraz nie mogę zapomnieć o tych osobach, które przysporzyły mi najwięcej problemów. Tak więc stanąłem przy prawej granicy wyjścia z namiotu i uchyliłem lekko głowę aby sprawdzić jak wygląda sytuacja na zewnątrz. Na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło więc postanowiłem zaryzykować. Czy słusznie? Zobaczy się później. Jeżeli chodzi o pułapkę to zostawiłem ją tak jak jest, można to potraktować jako prezent ode mnie. Nie miałem czasu aby posprzątać po sobie. Tak więc skoro sytuacja wygląda tak samo jak przed moim wejściem do środka to postanowiłem wrócić tą samą drogą robiąc dokładnie to samo. Wybiegłem z namiotu (szybkość: 100) po czym stanąłem za jego tyłem tak jak wcześniej. Lecz tutaj postąpiłem zupełnie inaczej. Pamiętając o tym, że strażnik w namiocie poszukiwał czegoś i wysoce prawdopodobne jest to, że było to źródło światło postanowiłem wrócić zupełnie inną drogą, trochę dłuższą. Zamiast skręcić w prawo czyli tam gdzie wcześniej to pobiegłem w lewo stronę przedzierając się między namiotami i tym samym kierując się w stronę polany, która otaczała obóz.


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#369 2016-02-01 23:43:51

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1401

Re: Tereny starego Boin


       Wyglądało na to, że Zangetsu po raz pierwszy w swej historii Ninja nie wpadł w wir walki, który zawsze powodował u niego okropne doznania bowiem trafiał na przeciwników silniejszych albo sporo liczniejszych. No cóż, jakieś fatum wisiało nad jego głową ale może po dzisiejszej akcji uda mu się go pozbyć i wkroczyć na ścieżkę porządnego ninja. Nie można było jednak dmuchać na zimne. Zadanie, którego się podjął było wykonanie ale tylko w dwóch na trzy podpunkty. Pierwszym to dostać się do obozu, drugim znaleźć przedmiot a trzeci, ten jeszcze nie wykonany to z owego obozu uciec i to najlepiej bez ściągania uwagi na siebie. Młody Uchiha rozważnie przeanalizował sytuację i wiedział, że lepiej nie wracać tą samą drogą gdy ludzie w okół niego wciąż zmieniali pozycję. Zwiad z lasu mógł go dojrzeć w każdej chwili gdyby wracał poprzednią ścieżką a w ten sposób miał większe prawdopodobieństwo, iż patrol go nie dostrzeże. Mogę sobie tylko wyobrażać jak szczęśliwy poczuł się dwudziestolatek gdy zza drzew wypełzła grupa żołnierzy kierująca się wprost na niego a raczej na pozycję, z której przylazł bo ruszył teraz inaczej. Szczerze mówiąc w takiej chwili zbiłbym sam ze sobą piątkę ale jemu nie radzę robić niepotrzebnego hałasu. W każdym bądź razie prosty plan zadziałał. Zachodził obóz inną nieco inną trasą a droga właściwie była już czysta. Wystarczyło już tylko dotrzeć do swego towarzysza, oddać mu to co do niego należy i pójść w swoim kierunku.
       Uchiha w całym tym zamyśle nawet nie zdawał się jak ważne papiery posiada w danej chwili. Były to raporty na temat wyłapanych braci i sióstr z jego klanu, liczby zabitych oraz tych, których dostrzeżono lecz nie złapano lub, którzy uciekli z obozowisk. Każda nowa informacja została zapisana z dokładnymi datami a gdy chłopak dopatrzy się ów rzeczy to zda sobie sprawę, że  dana te nie były aktualizowane już od ponad roku. Oznaczało to, że albo ktoś olał sprawę albo nic przez ten czas już się nie działo. Posiadał także raporty zwiadowcze z wojny z kraju gorących źródeł i... Rozkaz wycofania wojsk z Hidari. Dokładnie tak, gdy chłopak przeczyta te nowiny to zapewne wpadnie w wielką euforię gdyż jego dom, mimo że zniszczony będzie wolny od tych okropnych zbroi.
      W obozie panował zgiełk, panowie wyciągali kufle w górę widząc nadchodzący patrol i zapraszając ich do wspólnego picia. Zangetsu nie powinien mieć już więcej problemów, chodź dmuchać na zimne zawsze należy.

Offline

 

#370 2016-02-04 17:04:56

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Tereny starego Boin

    Ha! Jeden do zera lamusy. Moje kocie ruchy, które były podstawą u każdego ninja tym razem mnie nie zawiodły i nie wpadłem w żadne kłopoty. Prawdopodobnie jakby wykonywał podobne zadanie ale w przeszłości, około rok albo dwa lata temu, to od razu pod wpływem emocji wpadłbym na jakieś większe kłopoty i kto wie czy nie zakończyłoby to się jakimś sądem wojskowym o ile te żelazne puszki mają coś takiego. Gdyby nie fakt, że jestem jeszcze na terenie wroga to z radości bym krzyknął z całych sił. Lecz nie mogę jeszcze świętować przedwcześnie. Większość mego głównego zadania wykonałem, ale to jeszcze nie koniec. Musiałem się jakoś wydostać z tego obozowiska więc mimo chwilowego stanu euforii starałem się pozostać czujny. Z obserwacji jakie dokonałem wywnioskowałem, że zwiad, który udał się wcześniej do lasu właśnie z niego powrócił i skierował się w stronę drogi jaką podążałem wcześniej. Przewidziałem to. Jako przyszły lider klanu a także najpotężniejszy ninja, który będzie przewodził nie tylko jednemu klanowi, ale wszystkim ninja, muszę umieć ocenić jaka jest aktualna sytuacja i jak może się zmienić w najbliższej przyszłości.
    Niektóry mogą mnie posądzić o jakiś ukryty zmysł, coś w rodzaju jasnowidzenia, ale to nie to. To tylko rozum, którego niektórym brakuje no i oczywiście talent, ale tylko troszkę. Wyglądało na to, że droga do pozycji mężczyzny, który po prosił mnie w sposób pośredni o pomoc jest czysta i mógłbym śmiało ruszać przed siebie, ale postanowiłem raz jeszcze ogarnąć sytuacje wokół mnie. Gdy tylko teren był czysty ruszyłem przed siebie na zgiętych kolanach w skulonej pozycji aby ograniczyć moją widoczność. Tworzyłem większy półokrąg aby utrzymywać odpowiedni dystans od obozu i tym samym jak najszybciej dostać się do pozycji dezertera, który penie czeka na swój wisiorek. Gdy już dotrę do lasu powinno być jak z górki, nie przewiduje żadnych utrudnień chyba, że jest jeszcze jeden patrol o którym nic nie wiem.


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#371 2016-03-08 21:52:13

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1401

Re: Tereny starego Boin


       Czyżby się udało? Czyżby pech, który prześladował Zangetsu od jakiegoś czasu, odszedł w niebyt? Nic bardziej mylnego. Chłopak, wchodząc do lasu wdepnął w wielką krowią kupę, mimo że krów nie było tutaj prawdopodobnie nigdy, wydając przy tym tak wielki plask, że wszyscy żołnierze z obozu go usłyszeli. Oczywiście takie wydarzenie mogło się wydarzyć i zapewne Zangetsu obawiał się że jego poziom szczęścia, który jest na ujemnym poziomie może do tego doprowadzić ale nie doprowadził. Wskoczył on za linię drzew, prawdopodobnie na zawsze zabierając szansę żołnierzy z obozu na zorientowanie się o jego obecności. Wykonał on misję jak na prawdziwego ninja przystało czyli szybko, cicho i bez śladów. Pozostało więc dotrzeć tylko do mężczyzny.
       Facet, który oczekiwał nadejścia Uchihy, zlękną się gdy ten pojawił się tuż obok niego ale chwilę po tym zadziwił i chyba zarazem ucieszył, widząc jak trzyma coś przy sobie.
       - Masz to?!
       Powiedział to z podniesionym tonem, chodź na tyle powstrzymał swoje struny głosowe by nikt w obrębie kilku metrów od ich pozycji tego nie usłyszał. Wtem ujrzał medalik, na którym mu tak cholernie zależało a pojedyncza łza spłynęła po jego policzka gdy uchwycił go w dłonie i przytulił, zbliżając biżuterię do serca. Westchnął szczęśliwie, ukazując uśmiech pełen szczęścia. Następnie sięgnął po brzęczący worek, który Zangetsu również zabrał za siebie i wsunął do niego dłoń wyciągając 250 ryo by schować je do jednej ze swojej kieszeni.
       - To wezmę by przeżyć a 500 ryo, papiery i wszystko co zabrałeś, wedle umowy należy do Ciebie i nie interesuje mnie co z tym zrobisz. Dziękuje Ci, naprawdę to dla mnie wiele znaczy co zrobiłeś i że postanowiłeś pomóc nieznajomemu. Jeżeli jeszcze kiedykolwiek się spotkamy, to napewno miło Cię ugoszczę. Mam do Ciebie jednak jeszcze jedną małą prośbę. Zdradź mi swoje imię.

Ostatnio edytowany przez Straznik 2 (2016-03-08 21:54:51)

Offline

 

#372 2016-03-13 16:02:54

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Tereny starego Boin

    Jestem królem. Mogę tak o sobie mówić, po raz pierwszy od bardzo długiego czasu albo w ogóle w życiu udało mi się wyjść z sytuacji bez żadnego zadrapania. Wykonałem swoje zadanie jak przystało na prawdziwego mistrza ninja. W sumie było to do przewidzenia, jako osoba, która w przyszłości będzie kontrolować wszystkie klany porażka w misji nie wchodzi w grę. Udałem się najszybciej jak potrafię do miejsca z którego ostatni raz widziałem dezertera uważnie rozglądając się na wszystkie strony czy przypadkiem nie znajduje się jakiś patrol. Jeden skok w prawo, potem w lewo a następnie jak najszybciej przed siebie i tak o to znalazłem się poza granicami obozu i strażników. Pozostało mi jedynie jak najszybciej udać się do mężczyzny, przekazać mu to na czym mu zależało i wracać do swojego życia.
    Dość szybko dobiegłem do pozycji z której zaczynałem. Na szczęście nic nie musiałem mówić gdyż mężczyzna od razu zauważył wisiorek, który trzymałem i nie powstrzymał się od sięgnięcia go swoimi łapskami. Oczywiście dla mnie był bezwartościowy więc mu go podałem przewracając dyskretnie wzrok na widok jego reakcji. Przyjąłem nagrodę jaką mnie ofiarował odziany w żelazną zbroję starzec a następnie schowałem wszystko do torby znajdującej się przy pasie aby nic po drodze mi nie wypadło. Gdy już miałem ruszać mężczyzna spytał mnie nagle o imię. Przez chwilę zastanawiałem się czy wyjawić mu sekret, że należę do klanu Uchiha czy dalej ciągnąć tą fałszywą historyjkę? Już raz byłem w podobnej sytuacji i zmiana nie wyszła mi na dobre dlatego postanowiłem dalej to ciągnąć. - Zangetsu... Tylko Zangetsu. Nie jestem godzien posiadania ani wymawiania starego nazwiska... - Westchnąłem głośno i spojrzałem w ziemie, choć tak na prawdę w głębi duszy byłem zadowolony. Nie jest to mój pierwszy raz kiedy zabawiam się w kogoś innego i muszę z wielką chęcią przyznać, że jest to nawet miłe zajęcie. Można przynajmniej na chwilę oderwać się od rzeczywistości i żyć życiem innej osoby lub takim, którego sam nie miałem.


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#373 2016-03-16 15:17:55

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1401

Re: Tereny starego Boin


       Mężczyzna uśmiechnął się serdecznie do chłopaka, którego imię było już dla niego znane i wykonał ukłoń w jego kierunku jako gest podziękowania.
       - Zangetsu. Na pewno zapamiętam. Jeszcze raz Ci bardzo dziękuje. Gdy będziesz przemierzał świat a ja znajdę swoje miejsce na ziemi i zauważyć tabliczkę z napisem "Omune Kanutori", zapukaj. Jeśli będę to chętnie Cię ugoszczę w swych przyszłych progach. Mam nadzieję, że do zobaczenia Zangetsu.
       Mężczyzna, pochował rzeczy, które udało mu się odzyskać i powoli rozejrzał się po okolicy. Było ciemno i do tego drzewa przesłaniały światło gwiazd ale Omune wydawał się jakby coś dostrzegał, jakby sięgał wzrokiem gdzieś dalej, po za realny i widoczny świat. Chwilę później cicho westchnął i z radością na ustach, ruszył w kierunku szlaku, jednocześnie w odwrotnym kierunku niż Uchiha.

Koniec!

Offline

 

#374 2016-03-22 22:24:59

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Tereny starego Boin

Zabrawszy ze sobą to co uznałem za przydatne i oddając przedmiot zadania strażnikowi, ruszyłem w przeciwnym kierunku, ruszyłem tam gdzie jeszcze nie byłem i tam gdzie zdobędę nowe umiejętności a moja siła ninja wzrośnie do takiego poziomu, że wszystkie kraje będą znały moje imię a także potęgę idącą w parze. Miałem ochotę przegrzebać papiery zabrane z namiotu wojsk kraju błyskawicy, ale uznałem, że czas jaki mi pozostał przed wyruszeniem w kolejne miejsce spożytkuje o wiele lepiej. Oddaliłem się na bezpieczną odległość od granicy lasu aby przypadkiem jeden z wojów nie natknął się na mnie, nie chciałbym rozpoczynać kolejnej potyczki z której mogę nie wyjść w jednym kawałku.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

Zakończywszy trening oparłem się o jedno z drzew a następnie spojrzałem w wysoko w górę. Na mojej twarzy zagościł niewielki uśmiech, uśmiech sukcesu oraz sprzyjającej przyszłości. Lecz nie mogę na tym zakończyć, muszę dalej ćwiczyć i ćwiczyć aż będę w stanie osiągnąć cel jaki postawiłem sobie przed wyruszeniem w tą podróż. Aby stać się potężnym ninją trzeba wyrzec się kilku ważnych w naszym życiu rzeczy i mam przeczucie, że nie długo stanę przed trudnymi wyborami moralnymi. Lecz na tą chwilę powstałem, wytrzepałem swoje cztery litery i ruszyłem dalej.

Ostatnio edytowany przez Masaru (2016-03-23 18:32:03)


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#375 2016-04-02 17:06:37

 Zangetsu

Martwy

46642233
Skąd: Kraśnik
Zarejestrowany: 2014-01-02
Posty: 328
Klan/Organizacja: Uchiha/Yugure
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
WWW

Re: Tereny starego Boin

    Mimo, że miałem udać się w dalszą podróż po kontynencie to nie mogłem sobie odmówić tej przechadzki po lesie. Nie wiedzieć dlaczego, ale tereny starego Boin powodowały, że człowiek w środku uspokajał się, zapominał o tym co musi robić na co dzień, o tych wszystkich problemach i zawirowaniach spowodowanych przez niedogodność losu. Poza tym tutejszy las był również idealnym miejscem aby na chwilę zniknąć z tego świata a szczególnie nocą. Mało osób zapuszcza się o tej porze w takie rejony więc spokojnie można rozmyślać w samotności o przyszłości swojej jak i klanu. Wnet wpadłem na idealny pomysł, skoro już tak zacząłem sobie trenować po nocy to nic nie stoi na przeszkodzie abym kontynuował to co zacząłem. Mówiąc szczerze ostatnie zadanie dało mi dużo do myślenia i mimo powodzenia pokazało ile mi jeszcze brakuje do tego przeciętnego poziomu. Tym razem nie potrzebowałem ogromnej przestrzeni czy jakichkolwiek marionetek żywych lub martwych. Wystarczyło mi jedynie to gdzie jestem, właśnie tu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
________________________

Akcept by Katsuro

    Oparłem się o pobliskie drzewo a następnie klepnąłem sobie aby móc przez chwilę odpocząć. Ostatnio dużo mówię o podróży a praktycznie w ogóle nie ruszam się poza granice tego kraju. Może jednak powinienem się skupić właśnie na tym aby przebywać tylko tutaj i za razem spróbować poznać kolejne ruchy tutejszego Lorda? mam jeszcze ten plik dokumentów jakie udało mi się zabrać z namiotu, było tam coś wspomniane o Kraju Gorących Źródeł a także czystce mojej wioski. Zastanawiam się jak klan Uchiha ma się odbudować nie wiedząc nawet ile osób przetrwało. Kto w ogóle powinien stanąć na jego czele? Nie powiem, to bardzo kuszące, ale bądźmy szczerzy. Jestem za słaby na tą pozycję a dodatkowo wątpię czy garstka jaka ocalała wybrałaby kogoś kogo w ogóle nie zna, kogoś kto gardzi bogatszymi, tymi którzy wykorzystują władzę dla siebie. Może najlepiej będzie wrócić do siedziby Yugure i tam wszystko sobie przeanalizować, swoją drogą dawno tam nie zaglądałem. Ciekawe jak potężny stał się Kazunari albo Yocharu. O ile mnie pamięć nie myli był jeszcze Kuroi, ale nie wiele miałem okazji z nim rozmawiać. Tak więc podniosłem się z chłodnej ziemi i ruszyłem w kierunku gór, tam gdzie znajdował się budynek Yugure wewnątrz natury.

[z/t > Hidari  > Skaliste góry]

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2016-04-03 23:20:57)


http://i.imgur.com/BDpkFqk.jpg

Offline

 

#376 2016-05-01 21:12:27

Straznik specjalny

Event Master

Zarejestrowany: 2011-07-28
Posty: 339

Re: Tereny starego Boin

   Skalisty krajobraz gór, w którym drużyny Uchiha pożegnały się i wyruszyły zmieniać świat, z wolna zaczął ustępować terenom nieznacznie bardziej nizinnym, za to o wiele mniej jałowym. Stare Boin było wobec Gór Skalistych bogatym kuzynem, do tego takim bardziej lubianym przez babcię. To w tej właśnie krainie stało miasto Miuryyioko, centrum życia towarzyskiego, mody oraz rozwoju Hidari. Znajdował się tu też pałac daimyo Błyskawicy, będący celem podróży Drużyny Wschód. Pokaźny, 6-piętrowy budynek górowałby nad okalającym go miastem i bez korzystania z faktu, że zbudowany został na jednym z masywnych wzniesień regionu. Większość położonego wygodnie w dolinie miasta rozciągała się więc u jego stóp niczym wierny poddany i taki zapewne był zamysł architektów. Jak wiadomo, cele możnych nie zawsze pokrywały się z użytecznością...


http://s20.postimg.org/4kbttbw31/zrzut_26.png



       Prowadzeni przez Ikkyo ninja już dwa kilometry od granic miasta musieli zejść z głównego szlaku. Drogi dojazdowe do Miuryyioko nawiedzały regularne patrole straży i nierozsądnym byłoby wejście do miasta na hurra. Przynajmniej przed ustaleniem detali przedsięwzięcia, poprzedzających infiltrację pałacu. Szczęściem, Gerechi zostawił dowódcy drużyny mały prezent, który mógł bardzo ułatwić ten etap i który spoczywał teraz w jego pasie na zwoje. Obserwując z umiarkowanym zainteresowaniem kolejny patrol, który przemierzał właśnie ścieżkę, z której zeszli 3 minuty temu, Uchiha wiedzieli że od martwienia się pałacem dzielą ich jeszcze lata świetlne.

Offline

 

#377 2016-05-05 08:36:38

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny starego Boin

     Nasza drużyna ruszyła. Mieliśmy przed sobą trudny cel, ale było nas więcej niż w grupie zachodniej. Ja, Logen, Zangetsu i klon Yocharu stanowiliśmy teraz elitę Uchiha i najsilniejszych wojowników jakich klan posiadał. Oczywiście mogli być jeszcze jacyś maruderzy, czy inni ninja, którzy jak Gerechi ukryli się przed wojną. Trzeba było jednak sądzić, że nawet jeśli gdzieś są, to prędko nie wyjdą ze swoich kryjówek. Nasza czwórka miała zatem ważne zadanie. Dostać się do pałacu Lorda Feudalnego, a następnie skłonić go do podpisania traktatu pokojowego. Przy okazji mogliśmy odzyskać Gunbai, co w sumie było drugim celem naszej gromady. Warto było również rozejrzeć się po archiwach, aby uzyskać trochę dodatkowych informacji. Tak dla dobra klanu - nie wiedzieliśmy przecież czy feudał wyrazi aprobatę na naszą propozycję. Pozostawało jedynie mieć nadzieję, jak to dobrze ujął Gerechi.

     Podczas marszu oglądałem tereny starego Boin. Były piękne. Widziałem tutaj masę szczytów, jednak nie tak ostrych i surowych jak w starym Hidari. Wzniesienia, tak charakterystyczne dla całego Kraju Błyskawicy, przybierały tutaj formę delikatnych wzniesień, pagórków i wzgórz. Góry, owszem, pojawiały się, jednak rzadziej niż w prowincji, którą niedawno opuściliśmy. Piękna pogoda, wysoka temperatura i widoczne słońce dawało mi proste uczucie radości. Może byłem prostakiem, ale potrafiłem cieszyć się z tak banalnych zjawisk. Idąc wraz z towarzyszami, nie odzywałem się niepotrzebnie. Obserwowałem tereny. Skupiałem swoją uwagę nie tylko na nadciągających patrolach, ale i ukształtowaniu okolicy. Ziemia tutaj była z pewnością żyźniejsza niż w sercu naszego klanu. Może udałoby się przekonać Lorda, aby zwiększył nieco granice panowania klanu? W sumie Hidari było całe nasze. Czyli nie trzeba nawet go przekonywać... Oczywiście po podpisaniu rozejmu.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


                                       
Akcept by Ichuza

     W mojej głowie kłębiły się myśli. Jak wejść do środka miasta, w którym na pewno zostaniemy rozpoznani? Co zrobić po zbliżeniu się do pałacu? Kogo tam wysłać? Jak zachować się w środku? Niestety, odpowiedź na każde z nich wywoływało ciąg przyczynowo-skutkowy. Jeśli weszlibyśmy do Miuryioko na hurra, musielibyśmy od razu przejść do działań ofensywnych, a wtedy zaskoczenie feudała w jego własnym domu byłoby, delikatnie ujmując, dość trudne. Jednocześnie powinniśmy być pewni, że w środku czekają na nas rozmaite pułapki i bariery. Kto w końcu nie obstawi drzwi do swojego zamku? Jednak po pokonaniu ich, powinniśmy mieć względny spokój. Nawet w czasie wojny dostojnicy nie lubili kręcących się dookoła nich szwadronów, które miały ich chronić. Niepotrzebny tłok denerwował niejednego króla, czy daimyo. Zabawne, bo często przez ograniczanie własnego bezpieczeństwa ginęli. Ciekawe jakich wartowników miał Eritzu.

     - Spójrzcie. - powiedziałem, wpatrując się w panoramę Miuryioko. Wiadomo, na co patrzyłem. Pałac Lorda Feudalnego górował nad resztą budynków. Wyglądał trochę jak matka, otoczona swym wiernym potomstwem. Widok ten imponował mi - feudałowie Błyskawicy mieli rozmach od dawna, a kraj ten przecież powstał w wyniku buntu. Ciekawe jak wiele surowców, planów, lat i dusz musiało zniknąć, by wznieść tak wspaniałą siedzibę. - Lord Eritzu ma ładny domek. Wejście do niego nie będzie łatwe. Na szczęście mamy to.

     Sięgnąłem do paska, który przymocowany był do mojego korpusu. Bez zawahania chwyciłem dwa zwoje. Oba były stare, ale zapisane zostały stosunkowo niedawno. Staruszek zadbał o to, by nasza misja skończyła się sukcesem. Rozłożyłem więc jego dar na ziemi, aby wszyscy zebrani mogli kucnąć i zobaczyć dokładnie cel naszej misji.

http://p.gg.pl/thumb/p/d/1vxJD_BjfktN1_xJD_BjNQY/pa%C5%82ac%20daimyo.png?i_dim=1366x1200&app_id=web-client&i_crop=false&api_version=6http://p.gg.pl/thumb/p/d/9rgsTFjdTUZN97gsTFjdBgs/pa%C5%82ac%20daimyo%20blueprint.png?i_dim=1366x1200&app_id=web-client&i_crop=false&api_version=6



     - Sami widzicie, że większość pomieszczeń w tym budynku jest ze sobą połączona. Ciekawe jest też to, że cały pałac jest symetryczny. W zasadzie każde lokum na swój odpowiednik po drugiej stronie osi, która przebiega w centrum. Wejścia do pałacu są dwa - centralne z przodu dla wszystkich, a także z tyłu, zdecydowanie mniejsze i pewnie dla pracowników tego domu. Mamy kilka opcji wejścia: możemy użyć Henge i dostać się którymiś drzwiami, udając lokalną ludność; dostać się przez dach lub okna, w końcu jest ciepło, a nawet jeśli nie to przysłaniające je papier lub skórę możemy zwyczajnie zedrzeć; w grę wchodzi również podkop, ale chyba żaden z nas nie dysponuje Dotonem na takim poziomie, aby bezdźwięcznie dostać się do tego miejsca. - powiedziałem. Następnie spojrzałem na twarz każdego tu obecnego. - Wejście całej czwórki będzie prawie że niemożliwe, dlatego warto wejść w dwójkach: sensor i ktoś do niego. Spotkamy się w środku. Muszę też was zapytać, czy macie jakieś zdolności kamuflujące, albo inne wykrywające niż Sharingan czy wyczuwanie chakry. A poza tym, jakieś pomysły, propozycje?

Ostatnio edytowany przez Ichuza (2016-07-12 21:49:20)

Offline

 

#378 2016-05-06 21:22:15

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny starego Boin

    Widoki Boin były inne, niż te w Skalistych Górach, które niedawno opuścili. Ich grupa zmierzała do specyficznego punktu – pałacu Daimyo, Miuryyioko, umiejscowionego na górującym nad miastem wzniesieniu. Lord Feudalny, który rozpoczął tę budowę najwidoczniej chciał pokazać swoją wzniosłość ponad zwykłymi ludźmi. A skoro stawiali się ponad innych, również musieli dbać o bezpieczeństwo, czyli dostanie się do wnętrza pałacu może wiązać się z napotkaniem oporu straży.

    Patrole nieco utrudniały grupie Uchiha przemieszczanie się, a przecież do celu jeszcze im było daleko. Logen zastanawiał się, czy ilość żołnierzy w pałacu będzie znacznie przewyższać te, które patrolowały miasto i pozostałe tereny prowincji.

    Kiedy Ikkyo skomentował posiadłość Eritzu, Logen jedynie spojrzał na niego, a potem w kierunku, w którym wznosiła się budowla. Nie powiedział słowa, jednak wyraził swoją aprobatę przez kiwnięcie głową. Nie było potrzeby, aby to jakkolwiek komentować, liczyło się teraz jedynie zadanie. Mogli próbować rozwiązań dyplomatycznych – co powinno mieć priorytet – lub w najgorszym wypadku uciec się do siły. Ciekawe, jak zareaguje obecny Lord Feudalny na wieść o Ichitsu i związanych z nim problemach. Mieli nadzieję, że to wystarczy, aby nawiązać jakiekolwiek porozumienie. Chociaż Logen miał też i inny plan w zanadrzu.

    Młodszy Uchiha zaskoczył ich planami pałacu. Chociaż najstarszy z ich grupy był ciekaw, skąd ten wziął takie dokumenty, teraz nie miało to znaczenia. Były zdecydowanie pomocne w ich zadaniu – rozeznanie terytorium jest jedną z podstawowych kwestii przy każdego typu zadaniach. Ta wiedza może im pomóc, gdyby musieli nagle uciekać. Poza tym mogli wywnioskować, które pomieszczenia mogą służyć za lochy, gdzie prawdopodobnie są przetrzymywani ich pobratymcy.

    - Wykorzystanie Henge mogłoby być skuteczne. Moglibyśmy się podszyć pod żołnierza, który złapał jednego z Uchiha, co ułatwiłoby dotarcie do Daimyo. Wątpię, żeby tak ważna persona spędzała dużo czasu wśród zwykłego ludu, czyli nawet jeśli przyjmuje petentów z jakimiś sprawami, nie robi tego długo. A wieść o jednym z jego „śmiertelnych” wrogów zapewne go wywabi. Ale to tylko propozycja. – podrzucił swój pomysł Logen, przyglądając się planom i pozostałym Uchiha. – Plany mogą nam pomóc namierzyć naszych, a przynajmniej zawęzić obszar poszukiwań, co da nam nieco więcej czasu. Oczywiście wariant z dyplomatycznym wyjściem byłby najlepszy, ale trzeba mieć alternatywę na gorszy scenariusz.

    Przez dłuższą chwilę jeszcze starszy Uchiha przyglądał się dokumentom i czekał na jakąś reakcję pozostałych. Może też mieli jakieś propozycje działania. W tym czasie przysiadł na ziemi krzyżując nogi i podpierając się na prawej ręce opartej na nodze.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#379 2016-07-11 20:15:38

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Nakayama szedł powoli za kapitanem, który prowadził go do, jak mu się wydawało, elity wśród wszystkich marynarzy, którzy postanowili udać się na wyprawę do Ronin no Kuni. Otaczający go majtkowie, marynarze, wciąż przywierali do pokładu. Wszystko wskazywało na to, że nie sposób było znaleźć na łajbie osoby, co nie dałaby wiary opowieści, jaką przed chwilą dane mu było usłyszeć. Historii ludzkiej broni w zwariowanym, niepewnym, politycznym świecie. Chociaż jeszcze parę minut wcześniej gotów był oddać wszystko, byle tylko przedstawiona mu wersja była zwykłym wymysłem ludzi o bujnej wyobraźni, teraz gotów był delektować się przywilejami, jakie by mu przysługiwały, z racji jego wysokiej pozycji społecznej. Innej niźli tej, jaką posiadał w Kraju Uciekiniera.
   Jakże wielkie rozczarowanie spotkało go, kiedy przekroczył próg kajuty oficerów. Znajdował się wśród hołoty, której niewątpliwie największą przyjemnością musiało być wszczynanie burd między sobą. Zręcznie uchylił się przed jednym ze szklanych kufli, lecącego akurat w jego stronę. Kiedy karty wylądowały pod jego stopami, nastąpiła powtórka z rozrywki. Mężczyźni, jak jeden, padli na twarz. Tym razem jednak Shinsaku lepiej poradził sobie z zaistniałą sytuacją niż wcześniej. Wiedząc, że coś takiego może go spotkać, nie przejął się zbytnio zachowaniem marynarzy. Nie zamierzał tego nawet w żaden sposób komentować. Nie ulegało jednak wątpliwości, że prawdopodobnie nie znajdzie on wśród zgromadzonych godnego rozmówcy, gdyż każdy będzie bał się odezwać.
   Przedłużającą się ciszę przerwał okrzyk, który chwycił Ronijczyka za serce. A więc już za chwilę wszystko miało się wyjaśnić. No, przynajmniej jeśli chodzi o opowieść jednej ze stron. Odsunął się nieznacznie, odsłaniając wyjście z pomieszczenia, by umożliwić mężczyznom wydostanie się zeń i przygotowanie do związanych z przybijaniem do brzegu zadań.
   Tam czekał już na niego powóz. Po zebraniu wszystkich swoich rzeczy z kajuty kapitana, Wyrzutek stawił pierwszy od dłuższego czasu krok na stałym lądzie. Chociaż nie cierpiał na chorobę morską, przyjemnym było czuć coś stabilnego pod nogami. Wraz z kapitanem zajął swe miejsce w pojeździe, rozglądając się uważnie dookoła. Nie kierowała już nim o tyle troska o własne bezpieczeństwo, ale zwykła, ludzka ciekawość. Nigdy nie był w tych okolicach, bo i po co? Nie czuł takiej potrzeby. Teraz jednak potrzeba sama przyszła do niego.
   Okolica tętniła życiem. Zdecydowanie było to miejsce godne tego, by urzędowali tu najważniejsi ludzie tego kraju. Kto wie, może i jemu będzie dane zakosztować uroków miasta?
   - Kapitanie... - zaczął, odwracając wzrok od wabiących go atrakcji tego regionu, a przenosząc go na siedzącą naprzeciw osobę. - Dlaczego przybiliśmy do brzegu w tym ustronnym miejscu? Nie prościej byłoby dobić do portu?
   Shinsaku oczywiście zdawał sobie sprawę z zagrożeń, jakie mogłyby być związane z rozpoczęciem podróży do stolicy z ogólnie uczęszczanego portu. Chciał jednak wyciągnąć z mężczyzny, czy - zgodnie z jego założeniami - misja ściągnięcia Nakayamy do Hidari była tajna. Byłoby to logiczne, w ten sposób zmniejszono by ryzyko przypuszczenia nań zamachu do absolutnego minimum.
   W oddali dostrzegł budynek, którego rozmiar potrafił oszołomić. Podejrzewał, że to właśnie tam zmierzali.

Offline

 

#380 2016-07-12 09:01:53

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Boin

Uchiha POV


   Uchiha spokojnie obmyślali plan przyglądając się miastu ze sporej odległości, tymczasem zagrożenie mogło się czaić zupełnie innej strony. Bogato zdobiony powóz z dość sporą obstawą złożoną z 8 jeźdźców wyłonił się nagle z pobliskiego wzgórza. Jeden z eskortujących żołnierzy najwidoczniej zobaczył beztrosko siedzącego Logena bowiem ruszył w ich stronę, ale po chwili wrócił  z powrotem do swojego pierwotnego zadania. Wszystko wskazywało, że mają teraz jakieś inne priorytety i pilnują bezpieczeństwa kogoś ważnego skoro nie mają nawet czasu dbać o bezpieczeństwo kraju. Powóz popędził dalej nie zwalniając nawet na moment, oczywiście banda zbrojnych wzbudziła także zainteresowanie strażników miejskich, ale gdy tylko woźnica  machnął zwojem  Ci przepuścili ich bez większych problemów. Żeby tylko część ludzi w okolicy padło na kolana , a część wzięła się do usuwania z drogi powozów kupców. Czyżby lord Przybywał do miasta.

Shinsaku POV


   Wyrzutek nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, ta cała elita marynarska nie zachowywała się tak jak powinna. Pijani,hazardziści i to w trakcie wykonywania tak ważnego zadania jak jego eskorta to mogło działać nerwowo na kogoś z taką władzą jak lider organizacji wyrzutków.
- Przepraszam bardzo za nich zwykle się tak nie zachowują. Nie wiem co w nich dzisiaj wstąpiło, może są zestresowaniu twoją obecnością. Proszę im wybaczyć to dobrzy ludzie, jednak jeżeli poczułeś się urażony każe ich natychmiast stracić. - kapitan był cały czerwony jak burak najwyraźniej na prawdę wstyd mu było za podwładnych.
  Wydawało się, że Shinsaku coraz bardziej przywykł do traktowania z jakim się spotykał się na statku. Być może władza, być może wygoda, a być może jednak coś było w jedzeniu. W każdym razie zdawał się godzić z sytuacją w której się znalazł. Tak bardzo, że być może zaniedbał trochę bycie ninja, w każdym razie nie zauważył, że wśród kart byłą wiadomość której szansy na przeczytanie bezpowrotnie stracił.
   W chwilę później Shinsaku znajdował się już w powozie jadącym do największego miasta w Hidari.
- Cóż jest w tym trochę mojej winy, zwiało nas i musielibyśmy zawrócić. Tylko port w Tsukjii jest w stanie przyjąć tak duży statek. Jednak po zmianie pogody podróż powrotna zajęłaby kilka,a być może kilkanaście dni. Zależy mi na jak najszybszym przybyciu do Miuryyioko. Po za tym jest też kwestia bezpieczeństwa, do kraju przybywa teraz masa uchodźców o dość wątpliwej reputacji. Wielu z nich stało się bandytami. W dodatku ostatnio krążą plotki, że przy granicy z krajem gorących źródeł widziano Uchiha próbujących wzniecić powstanie. Nie to, żebyśmy się obawiali tych psów jednak nie możemy pozwolić aby zdarzyły się jakieś niedogodności podczas podróży.
- Kapitanie jakieś podejrzane typy siedzą tam w koncie, za czyści na uchodźców, nie mają też żadnych towarów więc to nie kupcy. Nie wyglądają też zbyt przyjaźnie, pójdę sprawdzę.
- Stój nie mamy na to czasu, przekażesz wieści przy bramie.
Chwilę później powoź przekraczał już miejską bramę w towarzystwie ukłonów i usuwania się nieszczęśliwych pechowców z drogi, siłą jeżeli trzeba było. Tak działo się przy następnych dwóch bramach prowadzących do wewnętrznego miasta oraz do pałacu, wraz z odległością ludzie coraz słabiej się kłaniali. Na początku kłaniali się aż głowa znalazła się na ziemi, następnie przyklękali, obecnie w obrębie samego pałacu tylko kłaniali się w pół i wracali do swoich obowiązków, najwyraźniej każda grupa społeczna miała inne przywileje. Tajemnicy zwój którzy posiadał woźnica pozwolił im na dotarcie do samego pałacu. Gdy tylko powóz się zatrzymał Shinsaku mógł spotkać się ze sporym rozczarowaniem nie przywitał go nikt ważny, a tylko tuzin sług 6 kobiet i 6 mężczyzn wszyscy o dość przyjemnej aparycji jednak bez szaleństwa.
-Do usług mój panie! - zabrzmiało z idealnie zsynchronizowanych gardeł, po czym słudzy wyprostowali się i ten który wyglądał na dowódce całej zgrai sługusów ośmielił się przemówić. - Witam w pałacu, mój panie, czy zechcę się pan odśwież po podroży?.
Nie dało się ukryć że charakterystyczny zapach morza dośc mocno bił od kapitana i Shinsaku.

Offline

 

#381 2016-07-12 16:53:30

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że tak bardzo oddany tej sprawie kapitan mógłby dopuścić do tego, by ich "zwiało" z trasy, jaką by wcześniej obrał. Już bardziej logicznym wytłumaczeniem było to, że brzeg, do którego dobili, być może faktycznie leżał najbliżej lordowskiej posiadłości.
   - Uchodźcy? Skąd przybywają? I dlaczego akurat ciągną do największego miasta w prowincji? Czy nie lepiej byłoby im znaleźć utrzymanie gdzieś wśród wieśniaków w zamian za pomoc w gospodarce?
   Starał się podtrzymać rozmowę. Podejrzewał, że wspomniani przybysze pochodzą z terenów, gdzie sam niedawno nieomal nie przelał swej krwi. Miał również pewne przypuszczenia odnośnie celu i wędrówki. W końcu Miuryioko wydawało się na tyle dużym miastem, by łatwo się w nim ukryć i sięgnąć po mało wyszukane sposoby dorobienia się.
   - Czego szukaliby w tych okolicach Uchiha? Wiem, że w wyniku sporów, jakie prowadzili z lordem, ich wioska została zniszczona, ale to chyba kawałek stąd? Co im da powstanie? Z tego, co mogłem się zorientować, została ich jedynie garstka, chyba nie są dla was wielkim zagrożeniem?
   Ciągle jechali naprzód. Podczas podróży Nakayama starał się dojrzeć, cóż takiego było wypisane na dokumencie, który pozwalał im na przedostanie się przez kolejne posterunki strażników. Shinsaku mógł obserwować, jak brudne przedmieścia powoli przeistaczały się w osiedla bogaczy, by wreszcie powóz stanął przed majestatycznym pałacem. Tam czekała go świta sług. Wszystko wskazywało na to, że dano mu możliwość odpowiedniego przygotowania się do spotkania z przedstawicielami lordowskiej rodziny.
   - Bardzo chętnie - przystał na propozycję mężczyzny. Nie marzył o niczym innym, jak właśnie o odprężającej kąpieli, podczas której mógł zmyć z siebie związany ze znalezieniem się w tej niecodziennej sytuacji stres i ten smród.

Offline

 

#382 2016-07-15 09:09:23

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Boin

Kapitan spojrzał na Shinsaku lekko niepewnie, jakby nie wierzył w jego słowa czyżby na prawdę nie wiedział nic o sytuacji do której doprowadziła wojna w której brał udział. Cóż te wyrzutki z nim Uczniły że chłopak nie przejmował się nawet krajem, który najechał i zniszczył.
-  Uchodźcy pochodzą z kraju gorących źródeł wojna praktycznie zniszczyła ten kraj. Może i masz rację z tym, że wielu z nich najzwyczajniej nie umie się zajmować gospodarką po za tym wielu z nich ma większe ambicję. Po wojnie najbardziej dostało się szlachetnie urodzonym i wysokiej rangi urzędnikom. Byli też świadkowie wydarzeń, które miały miejsce podczas wojny. Opowiadają o olbrzymich wybuchach i falach wody. Nic dziwnego, że się boją i chcą odejść jak najdalej od niebezpieczeństwa zwanego ninja. Gdzie lepiej można się ukryć niż w stolicy kraju burz, który rozgromił jeden z najstarszych klanów? - ostatnie zdanie wypowiedział z niemałą dumą Następnie z wyraźną goryczą w głosie zaczął opowiadać o sytuacji z Uchihami. Wydawało się, że chciał splunąć gdy o nich opowiadał, ale w towarzystwie  Shinsaku musiał się powstrzymać. - Głupcy kto wie czego szukają i czym się kierują. Może chcą wykorzystać sytuację żeby się odbudować w kraju gorących źródeł, może chcą nam zadać kolejny cios. Nie mam pojęcia o czym myślą Ci podli zdrajcy, ale na pewno to nic dobrego.[/color]
   Kiedy Shinsaku zdecydował się na kąpiel, wyraźna ulga odmalowała się na twarzy służących. Najwidoczniej daną im zadanie przygotowania Shinsaku do jego wizyty, co było o tyle kłopotliwe że gdyby im odmówił nie mogliby nic z tym zrobić i pewnie spotkałaby ich kara. Kapitan, krótko pożegnał się z Wyrzutkiem, kłaniając się przy tym wpół i ruszył w inną stronę, najwyraźniej on też musiał poinformować o przybyciu lidera Wyrzutków odpowiednie osoby. Chociaż ta wieść pewnie dotarła do pałacu już w momencie, kiedy mijali bramy. Jednak mało kto miał osobisty kontakt z Shinsaku.
-  Tędy mój panie, czy zechcesz coś zjeść albo się napić po kąpieli. Cokolwiek pan zapragniesz będzie przygotowane. - powiedział mężczyzna prowadząc korytarzem do drzwi prowadzącej do łaźni przed którymi czekał na odpowiedź, do środka za to weszły 4 kobiety najwyraźniej mając zamiar rozebrać i  wyszorować wyrzutka. 
- Pozwolisz mój Panie- rzekła jedna z nich uśmiechając się nerwowo i sięgając po kołnierz kurtki aby ją zdjąć, druga już brała się za odwijanie rękawów w celu łatwiejszego usunięcia koszuli, trzecia na kolanach starała się zdjąć buty, czwarta natomiast sięgała ku spodnią Wyrzutka. Wszystkie zachowywały się niezwykle nerwowo. Najwyraźniej ni były pewne jak Shinsaku się wobec nich zachowa, być może obawiały się że nie spodobają mu się im usługi albo, że zapragnie więcej? Możliwe też że wynikało to z ilości broni, któą shinsaku miał przy sobie.
   Pomieszczenie było wielkie, niemal dorównywało wielkością szpitalowi w Ronin, czyli tak wygląda łazienka lorda. Nie dało się ukryć, że na przeciętnej osobie robiłoby to sporo wrażenie. Wbrew olbrzymim rozmiarom w środku było niezwykle ciepło, temperatura mocno przekraczała 40 stopni była też bardzo wilgotno, wszędzie unosiła się para, miejscami tak gęsta jakby to była mgła. Szare stroję służby natychmiast przesiąkły wilgocią, a że były dość cienkie wyraźnie podkreślały kształty kobiet. Główna część pomieszczenia stanowił basen rozciągający się na jakieś 1000 metrów kwadratowych, woda w nim była gorąca o czym świadczyła para. Głębokość nie była zbyt duża, ale też nie służył on do pływania od 50 cm do metra. W pomieszczeniu znajdowało się też kilka mniejszych basenów jednak wzrok służących wyraźnie sugerował, że Shinsaku należny się ten największy. Właśnie podążając za nim Shinsaku mógł zobaczyć, że nie jest tu sam (służba się nie liczy). Jedna z najpiękniejszych kobiet jaką widział w życiu uśmiechała się do niego i gestem ręki zapraszała do siebie. Leżała wygodnie w wodzie, a jej tafla była jedynym co chroniło jej nagie ciało przed wzrokiem mężczyzny, zresztą niezbyt skutecznie. Z drugiej strony przy drzwiach w oddali czekał kolejny komplet służących. Tak było więcej niż jedna drzwi, ba było tych drzwi tak dużo, że prawdopodobnie każdy ważny członek pałacu miał swoje własne.  Wyglądało na to, że kobieta była właśnie kimś takim, pytanie czy wypada z nią rozmawiać tu i teraz czy w ogóle powinien z kimś rozmawiać przed wizytą u lorda. Czy to tylko przypadek czy może wszystko zostało tak zorganizowane.

Offline

 

#383 2016-07-15 12:38:35

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Pożegnał się z kapitanem uprzejmym skinięciem głowy. Przez chwilę spoglądał za nim, starając się zapamiętać, w którą stronę pałacu się udał. W tym bowiem momencie zostawał całkiem sam. Poniekąd, był w końcu otoczony stadem sług, którzy, być może tylko pozornie, gotowi byli spełnić każde jego życzenie. Tak naprawdę nie wiedział jednak, jakie były ich intencje i choć nie mógł być pewien również szczerości słów przywódcy floty, jakoś swobodniej i... bezpieczniej czuł się w jego towarzystwie. Starał się jednak zachować kamienną twarz, by nie dać po sobie tego poznać.
   - Jeżeli to możliwe, bym przy posiłku spotkał się z kimś spośród rodziny waszych panów, to bardzo chętnie. Jeśli zaś nie, spokojnie zaczekam na ten moment. Nie czuję na ten moment głodu - skłamał. Chętnie wszamałby coś smacznego, jednak nie mógł pozwolić sobie na kolejne ewentualne próby otrucia go.
   I tak już teraz ryzykował wiele.
   Przekonać się, jak bardzo, miał już za chwilę. Dostrzegł zbliżające się ku niemu kobiety, które niemal natychmiast zajęły się uwalnianiem go z tak bardzo niewygodnych tutaj ciuchów. Nie zamierzał się sprzeciwiać. Żałował jedynie, że nie posiadał odpowiednich umiejętności, by sprawdzić, czy gdzieś w okolicy nie czekają nań wojownicy, których mógłby się nie spodziewać. Roztaczająca się tu i ówdzie mgła byłaby idealnym miejscem do ukrycia się.
   - Śmiało - uśmiechnął się, spoglądając na niepewne ruchy sług, które mu przydzielono. Dziwne uczucie, nigdy wcześniej nie dane mu było przeżyć czegoś podobnego. - Moje rzeczy, jeśli nie będzie wam to przeszkadzać, chciałbym mieć gdzieś w zasięgu ręki i wzroku.
   Wiedział, czym może skończyć się utrata jego sprzętu w tak wielkim budynku, jak ten, w którym się znajdował. Nie mógł na to pozwolić. Tym bardziej, kiedy dostrzegł, że w pomieszczeniu znajduje się ktoś poza nim i jego "świtą". Już kompletnie nagi, co jednak w żadnym stopniu mu nie przeszkadzało (choć może delikatnie krępowało), zbliżył się do basenu, który mu wskazano.
   Tam zauważył coś, czego się nie spodziewał. Naga piękność, spozierająca na niego z wody i zapraszająca do dołączenia doń. Shinsaku poczuł, jak robi mu się gorąco, co być może objawiłoby się mężowskim wybrzuszeniem, gdyby w porę nie spowolnił pracy serca, co zmniejszyło ilość krwi pędzącej... tu i ówdzie. Odwzajemnił uśmiech, upewniwszy się wcześniej, gdzie leży jego własność.
   Przez chwilę przyglądał się jej, podziwiając jej walory. No cóż poradzić, może i był ninja, ale był tylko człowiekiem. Mężczyzną, który od dawna nie miał czasu i możliwości, by zająć się czyimś pięknem na dłużej. Opamiętał się jednak, zdając sobie sprawę z tego, że zapewne ma do czynienia z kimś poważanym. W końcu nikt inny nie mógłby się tu dostać.
   Nie odezwał się jako pierwszy. Nie wiedział, jakie panują w tych rejonach zwyczaje. Być może było to w jakiś sposób karane albo źle widziane? Podobnie jak przyłączanie się do kąpieli kogoś innego. Stał więc tak, jak go Bóg stworzył, o krok od basenu, nie mając pojęcia, jak się zachować. Zerknął na sługi, które powinny być gdzieś obok.
   - Kim ona jest? Czy powinienem przeszkadzać tej pani w kąpieli? Czy nie jest to zabronione w waszym kraju? - zapytał tak cicho, jak to tylko możliwe. Z uwagi na ogromne rozmiary basenu kobieta nie powinna go usłyszeć. Nakayama liczył na to, że służba została nauczony, by zawsze mówić prawdę. W końcu za jego pomyłkę to ona powinna zostać stracona, nie zaś on sam. - Czy stoi coś na przeszkodzie, bym do niej dołączył?

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2016-07-15 12:42:17)

Offline

 

#384 2016-07-16 09:44:19

 Ikkyo

Klan Uchiha http://i.imgur.com/fGrX3h1.png

52378630
Zarejestrowany: 2014-12-20
Posty: 606
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
WWW

Re: Tereny starego Boin

     Byliśmy tak zajęci przeglądaniem map, że nie zdążyliśmy dostrzec zbliżającej się karocy. Powóz mknął z imponującą prędkością, jednak zdecydowanie nie był to pojazd sportowy. Wszechobecne zdobienia, drogie kamienie, niebanalne ozdoby wręcz uderzały w moje oczy, tak bardzo przyzwyczajone do biedy rodaków. Po opuszczeniu Hidari, miałem w głowie obraz zniszczonej wioski. Podczas gdy w mojej ojczyźnie zalegał gruz, resztki budynków, kurz i popiół, tutaj niektórym powodziło się znakomicie. Kim jednak był ówże osobnik, który jechał do stolicy? Możnowładcą? Gościem z zewnątrz? Może nawet Lordem Feudalnym? Nie mogłem odpowiedzieć sobie na to pytanie, jednak już po samej karecie i obstawie trzeba było sądzić, że to ktoś ważny i opływający w dostatek.

     - Cholera. Mamy więcej szczęścia niż rozumu. - mruknąłem pod nosem. Reszta powinna mnie usłyszeć, jednak było to dość dziwne, że na wyludnionej drodze, w dodatku daleko od samego pobocza, znalazł się strażnik. Ekipa strzegąca była bardzo dociekliwa. Nasz rynsztunek z pewnością nie przemawiał na naszą korzyść, jednak los miał nas w opiece. Wartownik odjechał. Na pewno zawiadomił swoich ziomków, ale tym nie należało się martwić. Możliwe, że będzie to miało na nas jakiś wpływ, ale obecnie nie mieliśmy nawet możliwości, aby temu zapobiec. - Nieważne. Odsuńmy się jeszcze od tej drogi, a ty, Logenie, miej na oku wszystkich przejeżdżających. Jeśli ktoś tym razem tu wkroczy, nie powinien wrócić.

     Zwinąłem plany budynku daimyo i szybko oddaliłem się w stronę przeciwną do jezdni. Kiedy już byliśmy bezpieczni, ponownie rozwinąłem papiery i odezwałem się.

     - Pomysł Logena jest dobry. Jednak najlepiej będzie wejść po cichu, wejściem z tyłu, które jest małe nawet na tej mapie. Rozdzielenie się mogłoby ułatwić nam zadanie, ale mimo wszystko bardziej obawiam się osaczenia któregoś z grupy. Już lepiej stawić czoła wartownikom w pełnej sile, a potem nagle wkroczyć do pałacu. To co prawda ostatni scenariusz... ale zawsze dość prawdopodobny. - powiedziałem. Następnie pokazałem wszystkim którędy wkroczymy, a potem zwinąłem papiery. - Na moment obecny naszym problemem jest wejście do miasta. Proponuję dokładne obejrzenie muru. Jeśli jest fragment mniej strzeżony, możemy nim wejść. Jeśli nie, pozostaje nam Henge, albo udawanie najemników. Jakieś pytania?

Offline

 

#385 2016-07-19 16:40:16

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny starego Boin

    Pojawienie się kogoś w okolicy było dosyć nieoczekiwane, jednak nie skończyło się to źle… na razie. Dobrą decyzją było odejście gdzieś głębiej w osłonięty teren, oddalić się od szlaku. Któż mógł jednak podróżować taką drogą? Nie miało to teraz znaczenia, ważne że drużyna Uchiha nie została w żaden sposób zaangażowana w akcje, przynajmniej na razie.

    Usłyszawszy polecenie Ikkyo, Logen od razu wyostrzył wszystkie możliwe zmysły – w tym swoje zdolności tropicielskie – i zaczął przeglądać okolice. Miał na uwadze, że za taką karawaną może podążać jeszcze dodatkowe zabezpieczenie, tylna straż. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca i wszyscy mogli wysłuchać planu, który przedstawiał Ikkyo.

    - Niestety opcja użycia techniki Henge odpada, przynajmniej w moim wypadku. – odezwał się najstarszy Uchiha, cały czas lustrując okolice swoimi zdolnościami. Trzymał się kawałek dalej niż pozostali, aby mieć lepszy widok na drogę. – Szukanie jakiejś luki może zająć trochę czasu, a to może doprowadzić do tego, że ktoś zacznie coś podejrzewać. Najprościej byłoby się wśliznąć w przebraniu. – ponownie zasugerował Logen, odwracając się do pozostałych. Powoli zrobił parę głębokich wdechów, po czym ponownie zabrał głos. – Jednak z drugiej strony patrząc możemy nie znaleźć żadnego patrolu, od którego byśmy zdobyli przebrania, a tak jak już wspomniałem, Henge odpada także i w tym przypadku. Nasze stroje za bardzo sugerują kim jesteśmy. – zakończył swoją wypowiedź, spoglądając na swój ubiór.

    Uchiha byli dość rozpoznawalni przez swój charakterystyczny ubiór z czerwono białym symbolem klanu. Pomimo, że Logen sam ukrywał znak noszony na plecach pod płaszczem, to inne cechy ich „krwi” mogły z łatwością zdradzić ich tożsamość. Teraz musieli podjąć właściwą decyzję, koniecznie uwzględniając to, co zostało już powiedziane i zaproponowane. Decyzja jednak należała nie do Logen’a, lecz do Ikkyo, który to został „nominowany” do objęcia przywództwa nad całym klanem.

    - Ty jesteś teraz liderem na tej misji, więc to ty musisz zadecydować Ikkyo. – dorzucił po dłuższej chwili milczenia, patrząc wprost na Ikkyo.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#386 2016-07-20 09:28:38

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Boin

Shinsaku


    Sługa wyglądał na nieco zmieszanego, jakby nie zdecydowany nie takiej odpowiedzi oczekiwał. Widać, że pokładał dużą dumę w swoich umiejętnościach wynajdywania wspaniałego jedzenia. Nie do końca tez zrozumiał polecenie, po chwili jednak uśmiech powrócił na jego twarz.
- Jak sobie życzysz mój panie. Pozwól jednak, że wyjaśnię nieporozumienie. Zostaliśmy najęci aby służyć tobie i tylko ty jesteś naszym panem, oczywiście jeżeli panu nie odpowiadamy z chęcią pomogę z organizacją naszych następców. Jednak, że może to potrwać to pozwól nam chociaż zorganizować posiłek i dokończyć kąpiel. Z kim chciałby pan spożyć posiłek, rodzina jest dość liczna.
   Widać było, że wyrzutek coraz bardziej przyzwyczajał się do tego jak traktują go w pałacu. Nie oponował nawet zbytnio gdy pozbawiano go ubrania . Zachował jednak ostrożność przy pozbywaniu się rzeczy. Dlatego teraz z otaczających go kobiet jedna, uginała się pod ciężarem jego ubrań, broni i zwojów. Jakby tego było mało cały czas podążała za każdym spojrzeniem wyrzutka starając się pozostać w jego polu widzenia. Nawiasem mówiąc warunki niezbyt sprzyjały zwojom.
   Kobieta przyglądała się wyrzutkowi równie uważnie, a może nawet bardziej niż on jej. Nie było jednak w niej widać, ani śladu pożądania, bardziej ciekawość, a może też trochę złości. Niezręczna cisza przeciągała się jakby nikt nie mógł zdecydować się na odpowiedź. Na pytania wyrzutka służka odpowiedziała jedynie zmieszanym wzrokiem.
- Ona mnie nie widzi.- powiedziała naga kobieta uśmiechając się i przerywając cisze. Czyżby jakaś tajemna technika, której wyrzutek nie znał, a może genjutsu czy z nadmiaru wrażeń wyrzutek zwariował.

Uchiha


    Uchiha coraz bardziej oddalali się od miasta, próbując unikać dróg prowadzących do niego. Bo nie da się ukryć, że dość ciężko dostać się do stolicy kraju pioruna bocznymi dróżkami i nieuczęszczanymi drogami. Mieli jednak jeszcze czas i planowali, tylko czy na pewno mieli ten czas. Na razie wszystko skłaniało się do tego, że spróbują wejść do miasta w pokojowy sposób, zachowując swoją tożsamość dla siebie. Na pewno jaka ninja posiadają nie jeden sposób aby przedostać się obok czujnych strażników. Najpierw jednak starali się wyłapać słabe punkty w obronie przeciwnika. Na pewno posiadanie takiego zwoju jak wcześniej woźnica w karocy ułatwiłoby sprawę, z sharinganem odtworzenie takie zwoju mogłoby być całkiem możliwe, niestety żaden z Uchihów nie miał okazji mu się przyjrzeć z bliska. Pozostawała też kwestia wyglądu, ubrania z symbolem Uchiha na plecach raczej nie pomagają w zachowywaniu anonimowości. Po za tym Ikkyo wyglądał jak typowy wojownik i na pewno wzbudziłby podejrzenie w każdym wartowniku. Po głębszych obserwacjach drogi do miasta(nie do pałacu do którego macie mapę) były głownie przez trzy bramy. Jedna, którą wjechała wcześniej bogaty powóz była dość szeroka by pomieścić w sobie ze 3 takie pojazdy. Stałą przed nią długa kolejka mniej lub bardziej zdobnych wozów obładowanymi towarami, większość po pokazaniu jakiegoś świstka lub rozmowach ze strażnikami, w których widać było pobłyskiwanie złota została wpuszczona do środka. Drugiej z bram była najsilniej strzeżona, właściwie to jedynie żołnierzy widać było w jej pobliżu jakby to było ich osobiste wejście do miasta. Trzecia z bram rzadko , kiedy się otwierała i to jak już to dla kogoś opuszczającego miasta niż na odwrót, przed nią tworzyło się tak jakby drugie miasto zbudowane z prowizorycznych szałasów i kawałków szmat, pełne brudnych, zmęczonych i narzekających ludzi. Znów patrol około 5 ludzi uzbrojonych we włocznie przemykał się w pobliżu miejsca gdzie jeszcze przed chwilą zauważono Uchihów. Trzeba przyznać, że ich mundury były imponujące.

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2016-07-20 09:55:37)

Offline

 

#387 2016-07-20 16:16:42

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Shinsaku zdziwił się wielce. Czy to miało oznaczać tyle, że nie bacząc na polecenia nikogo innego, nawet samego lorda, przedzielona mu służba była gotowa wypełnić każde jego polecenie?
   - Nie, źle mnie zrozumiałeś. W takim razie proszę o zorganizowanie kolacji i zaproszenie, o ile to możliwe, samego lorda, mojego brata. - Te słowa ciężko przeszły mu przez gardło. Wciąż nie zdążył przywyknąć do myśli, że to wszystko mogłoby być prawdą.
   
   - Pomóżcie jej nieść moje rzeczy - wskazał na obarczoną całym jego sprzętem biedaczkę.
   Również tutaj, w łaźni, czekały go pewne nieporozumienia. Nie dopuszczał nawet do siebie możliwości, że faktycznie stojąca obok służka mogłaby  nie dostrzegać, że w pomieszczeniu znajduje się ktoś jeszcze. Tym bardziej, że działo się to tuż przed jej oczami.
   - Dobrze, powiedz mi zatem, czy oprócz mnie i was, którzy przyszliście ze mną, widzisz kogoś jeszcze w tym pomieszczeniu? Są tu jacyś inni słudzy? A oprócz tego - chyba możesz mi odpowiedzieć, czy - JEŻELI ktokolwiek znajdowałby się w tym pomieszczeniu - wypadałoby wdać się z tą osobą w dyskusję? - poczekał, aż odpowie. Na razie starał się ignorować leżącą przed nim kobietę. Udał się w stronę, gdzie wcześniej dostrzegł obcą załogę służących. Liczył na to, że będzie mógł z nimi zamienić chociaż słowo.
   - Kim jest osoba, której towarzyszycie? I kim ona jest?
   Czuł się trochę, jak dziecko we mgle. No cóż, z tą mgłą to niemal się zgadzało...

Ostatnio edytowany przez Shinsaku (2016-07-20 16:17:16)

Offline

 

#388 2016-07-20 16:24:40

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 964
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       Miałem, a raczej mój klon miał, do nadrobienia kawałek trasy by nadgonić Logena i Ikkyo. Zapewne ich pierwsze pomysły już padły i z niecierpliwością oczekiwali mojej i Zangetsu obecności. Cóż, był pewien problem, który to spowodował moje spóźnienie. Nasz towarzysz zginął w niefortunnej okoliczności, której nikt nie był w stanie przewidzieć a ja dokopując się do jego zwłok, liczyłem że coś jeszcze z chłopaka zostanie. Myliłem się. Teraz jednak nie było czasu na płacze nad rozlanym mlekiem i przeciągu godziny opóźnienia, zjawiłem się przy pozostałej dwójce.
       - Wybaczcie panowie spóźnienie ale mamy mały problem. Będzie nas trzech. Zangetsu nie żyje, strop w kryjówce się na niego zawalił i zmiażdżył go doszczętnie. Nawet Gerechi nie był w stanie już go uratować.
       Po tych słowach, jak mniemam obaj w jakiś sposób zareagowali, z mniejszą lub większą empatią, lecz po chwili wrócili do swych pomysłów, które zacząłem wysłuchiwać. No cóż, możliwości było sporo, tylko problem był z wyborem jednej z nich. Każda miała wady i zalety ale jak tu wyłapać najlepszą z tych opcji? Podkop nie wchodził w grę, to jasne z racji, iż nikt zdolności nie miał w tym kierunku a z łopatą zajmie nam to wiele lat. Podmiana w strażników brzmiała całkiem nie najgorzej, tylko że w końcu nadejdzie moment gdzie nie będziemy mieli zezwolenia wejść. A co jeżeli każdy ze strażników ma swój jakby identyfikator? Co jeżeli sprawdzają znajomość haseł bądź innych zabezpieczeń? Ogromne ryzyko no ale, który z pomysłów taki nie był? Ale gdyby kolejny z rzuconych planów wypalił? Dwóch z nas robi podmianę i udaje, że złapało trzeciego. Więzienie zapewne znajduje się gdzieś w dolnych partiach pałacu, więc mielibyśmy dobry start od środka. Pytanie tylko, czy bylibyśmy w stanie wydostać się stamtąd ale przypuszczam, że przy naszych zdolnościach, powinno to być możliwe. Na dodatek naszym oczom ukazała się karoca, definitywnie bardziej wyróżniająca się od pozostałych. Czuć było przepych, który bije z serca Daimyo. Myślmy, myślmy myślmy.
       Tymczasem, pojawił się patrol składający się z pięciu osób z pięknych pancerzach. Czyżby idealny cel na podmianę? I tak i nie.
       - Patrol. Mają inne pancerze niż reszta żołnierzy. To chyba jakaś specjalna gwardia. To nam da przepustkę w głąb innych miejsc ale naraża nas również na częstsze kontrole i wymóg wiedzy, którą posiadają. Dwóch z nas mogłoby podmienić się pod nich, tak jak mówiliście to zaprowadzić jednego od nas jako złapanego więźnia, wtedy chociaż ktoś znajdowałby się wewnątrz ale co dalej? Bo to niestety brzmi jak pomysł solowy. Z dostaniem sie do miasta dla mnie nie będzie problemu za pomocą Shunshin no jutsu, tylko tu znów rodzi się pytanie. Co dalej?

Offline

 

#389 2016-07-21 21:10:42

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Boin

Służka niezbyt chętnie podzieliła się ekwipunkiem z drugą, która zajęła miejsce po drugiej stronie Shinsaku, obie podążały za wzrokiem Shinsaku wypełniając jego rozkazy niezwykle dosłownie przez co wyglądało to dość zabawnie. Widać było, że mimo, że Shinsaku powinien mieć już sporę doświadczenie w wydawaniu rozkazów jako znany medyk i lider swojej organizacji wciąż radził sobie z tym dośc kiepsko. Może dlatego, że tym razem miał do czynienia ze zwykłą służbą, a może dlatego, że nie znał swoich służących, a oni nie znali jego. Obie strony wydawały się nieustanie badać aby znaleźć granicę. Teraz jednak myśli wyrzutka pochłaniało piękna nie znajoma. Służka słysząc pytanie oblała się potem, cóż już wcześniej była oblana potem z powodu temperatury jednak teraz nieco pobladła.
- Czy życzysz sobie panie kogoś zobaczyć? - odpowiedziała wreszcie nieco nie pewnym głosem, gdy wyrzutek zwrócił się do nieznanej służby, cóż bardziej nieznanej niż tych, którzy towarzyszą mu od kilku chwil. Kobieta również zbladła nie ośmielając się odezwać. Przez pomieszczenie przetoczył się  śmiech
- Hahahaha...ona z reguły nie widzi Ciebie. Przestań wreszcie torturować służbę. Musisz się wiele nauczyć o pałacu. To co widzą i mówią słudzy decyduje o ich życiu lub śmierci. Pytania, które im zadajesz nie mają dobrych odpowiedzi. Mówiąc prościej równie dobrze mógłbyś ich pytać z czyjej ręki chcą zginąć. Dla nich obecnie oboje bierzemy kąpiel, ale każdy z nas w innym miejscu. Cóż ani urody, ani rozumu nie odziedziczyłeś po naszej matce, powiedz  więc po co przybywasz do tego kraju Erisu. Po władze, bogactwa, pomścić ojca, uwolnić matkę?

Offline

 

#390 2016-07-23 09:12:32

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Wreszcie pojął, o co w tym wszystkim chodzi. Na zaburzoną percepcję służby nie wpływały ani roztaczająca się wszędzie wokół mgła, ani żadna tajemna technika. Po prostu nauczona ona została, by zawsze trzymać język za zębami, nie komentować tego, co działo się z ich biernym udziałem. Nakayama zauważył, że jedynymi słowami, jakie wypowiadali służący, były próby potwierdzenia jego woli lub złożenia jakiejś propozycji odnośnie czynności, którą musieliby przygotować.
   Nie ulegało również wątpliwości, kim była kobieta, która, Shinsaku dałby sobie wcześniej uciąć przysłowiową rękę, wdzięczyła się do niego. Wszystko miało wskazywać na to, że oto miał przed sobą rodzoną siostrę, choć raczej przyrodnią. Cóż, oczywiście tylko jeżeli te wszystkie historie okazałyby się prawdą.
   Nie miał najmniejszego zamiaru wdawania się z nią w dyskusję. Wszystko, co działo się w tym pomieszczeniu, pozostawało dla niego mętne, niejasne. Zbliżył się więc do obszernego basenu w miejscu zgoła dalszym. Tak, aby wciąż mieć kobietę w zasięgu wzroku, lecz aby nie naruszać jej prywatnej przestrzeni i pozbyć się konieczności podjęcia rozmowy.
   Zamierzał pozwolić jednak służkom, aby obmyły go z tego marynarskiego smrodu, by natychmiast zabrać swe rzeczy i opuścić łaźnie. Może wychodził na dziwaka, ale nie dbał o to. Ze słów roznegliżowanej istoty wyłuskał jedynie tyle, że ta zdawała się być przychylna (być może ich wspólnej) matce. Kobiecie, która najprawdopodobniej stała za atakami, jakie przypuszczono na jego życie.

Offline

 

#391 2016-07-27 19:19:45

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Boin

Shinsaku zachowywał ciszę nie chciał się wdawać w dyskusję z kobietą, której nie powinno tu nawet być. Jego zachowanie można by uznać za w miarę rozsądne, jednak czy na pewno? Czy nie po to właśnie tu przybył aby poznać swoją rodzinę? Dalszą czy bliższą, miał doskonała i prawdopodobnie jedyną okazję do porozmawiania z siostrą sam na sam. Oczywiście o ile ufał swojej nowej służbie. Kobiety porządnie wyszorowały Wyrzutka, a jego siostra coraz bardziej niecierpliwiąc się brakiem odpowiedzi uznała, że czas zakończyć wizytę. Wstała nie przejmując się zupełnie swoją nagością, zresztą natychmiast została okryta przez swoją służbę.
- Pomyśleć, że po tym wszystkim co dla Ciebie zrobiła, nie chcesz nawet określić strony. Dobrze więc nasza rodzina będzie cię traktować jako wroga. - po tych słowach opuściła łaźnie nie dając sobie nawet powiedzieć słowa. Wkrótce służące wyprowadziły również Shinsaku do pomieszczenia obok, gdzie mogły go ubrać. Jednak nie miały zamiaru ubierać go w jego ubranie, które wciąż nosiły dwie służące. Zamiast tego czekało na niego już bogato zdobione w złote symbole kraju pioruna kimono z jedwabiu. Po ubraniu wyrzutka został zaprowadzony przez tego samego służącego z którym rozmawiał wcześniej do niewielkiego pomieszczaniu , przed wejściem jednak służki noszące broń zatrzymały się, oświadczając że w towarzystwie lorda nie można mieć broni. Do środka mógł wejść tylko Erisu. W ciemnym pomieszczeniu stał stół z luksusowym jedzeniem i siedział staruszek o siwych włosach i mądrych niebieskich oczach spoglądający na Wyrzutka. Czyżby brat Shinsaku był takim staruszkiem?

Offline

 

#392 2016-07-29 15:53:51

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Shinsaku nie reagował na jej słowa. Podejrzewał, że wcale nie powinno jej tu być w tym momencie, a więc coś mętnego musiało się kryć za jej motywami. Pozwolił się szybko umyć, po czym wynurzył się z wody i dał się prowadzić ku jednemu z wielu wyjść. Miał nadzieję, że tam odzyska swoje ubranie. Okazało się jednak, że służba przygotowała dla niego bogate odzienie, które przykuwało uwagę złotymi zdobieniami. Dotyk materiału był niesamowity. Nakayama miał wrażenie, że jeszcze nigdy wcześniej nie widział ubrania, które byłoby tak drogie. Chętnie przyoblekł się w nie, podejrzewając, że odmowa w takiej sytuacji mogłaby kogoś obrazić. Tym bardziej, że sam miał ochotę pobyć w nim trochę dłużej.
Kiedy poinformowano go, że nie może wnieść ze sobą żadnej broni, sięgnął po dwa rzadkie ostrza, które trzymała jedna z nich i odwracając się od nich, zapieczętował w małym, pustym jak dotąd zwoju. Następnie podrzucił go w powietrzu i złapał z łatwością.
- Ale chyba wolno mi wnieść niewielki kawałek papieru, prawda?
Zaczepił zwój o pasek i wkroczył do środka, nie dbając o komentarze ze strony służby. Tam oczekiwał go mężczyzna sędziwy wiekiem, którego, co nie powinno nikogo szokować, Ronijczyk nie znał. Stanął więc u progu i czekał na jakieś powitanie z jego strony, jako że nie wiedział nawet, jak powinien się do niego zwracać.

Offline

 

#393 2016-07-30 21:58:49

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Boin

Ubranie było przyjemnie ciepłe i idealnie pasowało do sylwetki Wyrzutka, zupełnie jakby ktoś je zrobił specjalnie dla niego w czasie gdy ten brał kąpiel/ Jednak czy to było możliwe, wykonanie takiego ubioru musiało trwać dni, a nie kilkanaście minut. Atramentowe kimono z przodu prezentowało się dość "skromnie", złote symbole przypominające te które Shinsaku odnalazł, kiedyś an tajemniczych monetach, stanowiły jedyną dekoracje. Jednak na plecach Wyrzutka rozciągały się złote pioruny, jakby był chodzącą burzą w swym granatowym odzieniu.
   Służba wyraźnie zaprotestowała mówiąc coś w stylu "tak się nie godzi", ale w gruncie rzeczy nie mogli nic zrobić aby mu tego zabronić. W ciemnościach pokoju widać było poruszenie, a może to przypadek czyżby ktoś jeszcze znajdował się w środku? Jeżeli tak było niezwykle trudno go dostrzec. Milczenie przeciągało się jakby starzec się czegoś spodziewał, ale nie doczekawszy się tego czegoś wreszcie przemówił.
- Widzę, że nie darzysz nas zaufaniem, cóż to zrozumiałe. Jednak my też Ci nie ufamy, nie znam twoich sztuczek, ale wiem że posiadałeś ostrza, których nie oddałeś. Jeżeli chcesz kontynuować tą rozmowę okaż trochę szacunku i oddaj broń.

Offline

 

#394 2016-08-02 07:43:00

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Widział wyraźnie niezadowolone miny służby, a mimo to postanowił zaryzykować. Zwój znalazł się za paskiem, który okręcił wokół pasa, by utrzymywać kimono w należytym porządku.
   W komnacie nie działo się zbyt wiele. Wyglądało to zupełnie tak, jak gdyby naprzeciw siebie stanęli rozpieszczeni, kilkuletni bracia, którzy po sprzeczce czekali, aż ten drugi przeprosi. Okazać się miało, że ta niechęć wynikała z jego sprytnego planu, który nie był znowuż aż tak sprytny. Wszystko wskazywało na to, że służąca mu świta wcale nie respektowała tylko jego zdania, pozostając wierną również komu innemu. Nakayama nie dziwił się temu, jednak dobrze było się tego dowiedzieć wcześniej, niźli później.
   - Z całym szacunkiem... - zamilkł, nie wiedząc, do kogo się zwraca. - Nie chodzi o braka zaufania do osoby Lorda czy jego bliskich... - podjął, podejrzewając, że jeśli tę osobę postawiono przed nim, był to sam Lord lub ktoś z jego najbliższych, zaufanych ludzi. Wydobył zwój i uniósł do góry, by mu pokazać. - Dwa ostrza, które zamknąłem w tym kawałku pergaminu wymagały ode mnie dużo poświęcenia i trudu, bym mógł je zdobyć. Dlatego teraz upewniam się, że nikt poza mną nie położy na nich swoich rąk. Dla twego komfortu odłożę zwój na czas naszej rozmowy. Proszę mnie zrozumieć i nie chować do mnie urazy.
   Schyliwszy się, położył przedmiot na ziemi, po czym odszedł od niego na kilka kroków ku mężczyźnie.
   - Chciałbym prosić o wybaczenie, bo pewnie się w tej chwili wygłupię... Gdybym mógł wiedzieć, z kim mam przyjemność...?

Offline

 

#395 2016-08-02 19:17:48

 Logen

Uchiha http://i.imgur.com/27UXC1z.png

2478898
Zarejestrowany: 2009-12-18
Posty: 694
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: M
Wiek: 34

Re: Tereny starego Boin

    Spóźnione przybycie klona Yocharu, który był częścią ich grupy, oraz informacja jaką im przekazał, na chwilę rozkojarzyła Uchiha. Teraz było ich o jednego mniej, czyli potencjał grupy nieco spadł – mogli przez to mieć większe trudności podczas akcji.

    Nie mogli jednak odpuścić teraz, gdy są niemal o krok od celu – no może więcej niż krok. Skoro jednak byli już wszyscy obecni, mogli zacząć działać… o ile ich lider w końcu podejmie jakąś decyzję. Choć wydawało się, że możliwe opcje nieco się uszczupliły ze względu na nieznajomość techniki przemiany najstarszego Uchiha w grupie. Klon Yocharu podłapał pomysł z podszyciem się pod strażników i wprowadzeniem „jeńca”. Słusznie jednak zauważył – co będzie dalej? Co jeśli wydarzy się coś, czego nie przewidzieli, że ktoś zacznie coś podejrzewać, albo nawet ich rozpozna?

    - Jedno jest pewne, nasze stroje zdecydowanie nam utrudniają jakąkolwiek infiltrację. – odezwał się Logen, patrząc w kierunku, gdzie przed chwilą przejeżdżał patrol żołnierzy. – Usunięcie patrolu i podszycie się pod niego to jedna opcja, ryzykowna jeśli nie będziemy znać jakichś specyficznych zachowań, czy też haseł. Jeśli byśmy wykorzystali „jeńca”, możliwe, że wywołamy trochę szoku i tym samym strażnicy na naszej drodze do pałacu nie będą nas zaczepiać, a zamiast tego bardziej wiwatować.

    Musieli zdecydować, co robić, bo taka okazja może się nieprędko nadarzyć.


http://i.imgur.com/fWw5y3s.jpg


Legenda mowy/myśli:
mowa postaci (#CF2929)
myśli postaci
Fukusaku (#006400)
Shima (#228D22)
Gamabunty (#008000)
Gamahiro (#ADFF2F)
Gamaken (#556B2F)
Gamakiri (#7FFF00)
Gama (#9ACD32)
Gomo (#7CFC00)
Gamatatsu (#32CD32)
Gamakichi (#00FF00)

Offline

 

#396 2016-08-03 20:56:41

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Boin

Uchiha



Sytuacja Uchiha nie wiele się zmieniła w dalszym ciągu ukrywali się gdzieś po rowach i lasach obserwując sytuację i rozważając opcję. Logen podsunął całkiem sensowne argumenty przeciw jednak czas się nie zatrzymał się i słońce było coraz niżej nad horyzontem. Z jednej strony ciemność może ułatwić infiltracje miasta, z drugiej patrząc na uchodźców mieszkających w pobliżu miasta , zapewne nie będę pierwszą ani jedyną grupą która tego próbuję. Z pewnością ochrona będzie o wiele mocniejsza a bramy szczelniej pozamykane. Patrol zbliżał się do Uchiha jednak Ci dzięki swojemu szkoleniu byli w stanie ich zgubić wydawało się ,że to ostatnia okazja aby wykorzystać ich odosobnienie od reszty miasta aby zaatakować. Oczywiście zawsze można się trochę cofnąć i zgarnąć jeden z innych patroli jednak wtedy tłumaczenie co tu robią może być znacznie bardziej kłopotliwe. Cóż zawsze można było też spróbować ukryć klanowe herby, brzęknąc monetami przed zmęczonymi strażnikami i przejść przez bramę.

Shinsaku


- Czyli w gruncie rzeczy nie ufasz nam, ani nie ufasz nikomu. Nie powiem żebyśmy cię nie rozumieli, mimo wszystko mamy pewną awersje co do ostrzy nawet jeżeli znajdują się w zwoju - mówiąc to odsłonił spod stroju, który był jeszcze bardziej bogaty od tego w który ubrany był Wyrzutek, kawałek skóry naznaczony paskudną blizną.- Jeżeli tylko ty możesz trzymać je, w ręku to równie dobrze ty możesz je wynieść. Znamy wasze sztuczki.
Najwyraźniej mężczyźnie nie przeszkadzało, że za pomocą prostych pieczęci Shisnaku może zakończyć jego życie, natomiast broń stanowiła realna zagrożenie. Z dalszą dyskusją zaczekał na reakcję wyrzutka, a jego wzrok co jakiś czas padał na nieszczęsny zwój z cenną bronią.
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2016-08-03 21:21:42)

Offline

 

#397 2016-08-03 23:08:28

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Westchnął ciężko.
   Mógł się tego spodziewać, że jego prośba, jedyny warunek spotkania, jaki postawił tego dnia, nie zostanie uszanowany. Poczuł się trochę zażenowany tą sytuacją. Niby z jednej strony był traktowany po królewsku, przydzielano mu własną służbę, odziewano najlepsze stroje. Z drugiej jednak pozbawiali go poniekąd dorobku życia. Był wojownikiem. Śmiesznym było oczekiwanie, że pozbędzie się wszystkiego, z czym przybył w to miejsce.
   - Jeżeli zapraszacie mnie do siebie, z pewnością sporo o mnie wiecie. W przeciwnym razie nie podejmowalibyście ryzyka, jakim jest wpuszczanie potencjalnie niebezpiecznego człowieka między waszych ludzi. Powinniście zdawać sobie sprawę również z tego, że gdybym chciał kogokolwiek zranić nie potrzebowałbym nawet najmniejszego ostrza. Bronie postanowiłem zapieczętować, by nie stwarzały między nami niepotrzebnego napięcia, ale jak widać Tobie to nie wystarcza - postanowił skonfrontować się z rozmówcą. - Ale jeżeli tego się ode mnie oczekuje... Nie pozostawiacie mi wyboru, prawda?
   Zacisnął mocny chwyt na zwoju, po czym odrzucił go od siebie daleko, nieco w kierunku starca, w taki sposób, by go nie przestraszyć, że ów zwój mógłby stanowić jakiekolwiek dla niego zagrożenie, ale żeby w razie czego mógł go zebrać, zanim zrobiłby to Wyrzutek.
   - Czy mógłbym się zatem dowiedzieć, dlaczego tak ważne było moje pojawienie się w tym miejscu?
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#398 2016-08-05 19:40:25

Straznik 1

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1581

Re: Tereny starego Boin

Starzec był nieco rozgoryczony reakcja wyrzutka zupełnie jakby ktoś mu zabrał ulubioną zabawkę, widać to było w jego zachowaniu. Nie udobruchał go nawet fakt, że Shinsaku podsunął mu zwój, wręcz przeciwnie.
-Twoje szkolenie psuje zabawę. Oczywiście że sporo o tobie wiemy, obserwujemy cię od wielu lat - starzec wstał powoli i chwycił zwój po czym podszedł do okno i najzwyczajniej w świecie wyrzucił go. Nie nie w kat pokoju czy do jakiegoś kosza na śmieci wyrzucił go przez okno, gdzie bóg wie kto mógł go podnieść. W taki oto sposób Shinsaku stracił artefakty, a staruszek dał znać, żeby nie lekceważyć jego słów. A może po prostu chciał się odegrać za tą spokojną minę wyrzutka. Następnie przemówił twardym i surowym głosem - Po pierwsze zwracaj się do nas odpowiednim tytułem lub chociaż panie. Po drugie nie stanowisz dla nas żadnego zagrożenia nawet jakbyś tutaj przybył z milionem ostrzy. Jednak pojawiając się z takim nawet jeżeli są zapieczętowane łamiesz prawa naszego kraju i tym samym urągasz pozycji lorda. Czemu się tutaj pojawiłeś, cóż chcieliśmy cię poznać to chyba wystarczający powód?
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Straznik 1 (2016-08-05 19:43:46)

Offline

 

#399 2016-08-05 21:17:54

 Shinsaku

Wyrzutek http://i.imgur.com/pXCGfcW.png

7348301
Zarejestrowany: 2012-08-30
Posty: 1269
Klan/Organizacja: Wyrzutek
KG/Umiejętność: Kibaku Nendo / Jinchūriki
Ranga: Lider Wyrzutków
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 37
Multikonta: Adatte

Re: Tereny starego Boin

   Shinsaku zacisnął pięści i zagryzł szczęki. Nie dało się ukryć, że był wyraźnie poirytowany. Jeżeli nie liczyć gniewnego spojrzenia, jakie posłał mężczyźnie, nie zdecydował się na skomentowanie tego zachowania w jakikolwiek sposób. Nie wiedział, jakie miał zdanie o jego osobie, ale nie zamierzał dokładać do niego większej ilości argumentów przeciw.
   Gest pogardy, jakim było pozbawienie Ronijczyka własności, którą sam głośno nazwał przed momentem swoim najcenniejszym dobytkiem, zszokował Wyrzutka. Co prawda mógł się spodziewać, że ludzie obracający się w wyższych sferach za nic mają sobie drugiego człowieka, ale nie przypuszczał, że w taki sposób będą traktować również swojego gościa. Nakayama prowadził wewnętrzną wojnę, w której jakimś cudem udało mu się wygrać ze swoją porywczością, która nie dała się zapalić ot tak sobie. Stojący naprzeciw starzec uczynił to bez najmniejszego problemu, jakby od niechcenia.  Spojrzenie niebieskich oczu utkwiło w rozświetlonej słońcem okiennicy.
   - A więc, poznaliście mnie, panie - dodał odpowiedni tytuł, akcentując go sztucznie. - Porozmawiamy o swoich zainteresowaniach, czy wreszcie darujemy sobie obłudę i ogólniki i przejdziemy do sedna? Oczywiście, jeśli jaśnie pan pozwoli.
   Zgiął się w całkiem głębokim ukłonie. Wiedział, że postępuje nierozważnie. Ktoś o pozycji jego rozmówcy musiał być bardzo wpływowy i mógł zmienić życie czarnowłosego w koszmar. Ten jednak zdawał się tym nie przejmować. Może i istniało ryzyko, jakoby mógł urazić stojącego po drugiej stronie sali, ale nie zamierzał się przed nim płaszczyć. Jeżeli chciał z nim rozmawiać, musiał uznać go za równego sobie. A przynajmniej spróbować.
   [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#400 2016-08-06 14:36:50

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 964
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Tereny starego Boin


       Musiałem przejąc inicjatywę, chodź byłem tu tylko w formie klona, gdy oryginał maszerował w poszukiwaniu klanu. Ikkyo chyba stracił wolę walki. Nie odzywał się do nas mimo, że i ja i Logen rzucaliśmy pomysłami. Czas jednak leciał a my nie mogliśmy teraz ocucać lidera grupy. Czas było wykonać działanie. W mojej głowie przeszła pewna myśl. Oryginał musiał posiąść nową technikę, bo dziwny impuls w głowie duplikatu sprawił, że dostał wiedzę na cały jej temat. Spojrzałem na trzeźwo myślącego towarzysza, który przy okazji był wśród nas najstarszy.
       - Logen, musimy zrobić to sami. Nie wiem co się stało z Ikkyo ale wygląda na to, że nie najlepiej z nim. Trzeba go jakoś ukryć co by patrol nie trafił na niego. W tym stanie może sobie nie poradzić nawet z nimi. Ja w tym czasie mam pewien plan. Właśnie doszła do mnie informacja o tym, że oryginał nauczył się techniki kamuflującej. Dzięki niej staje się niewidzialny, lecz wciąż słychać jego kroki, na szczęście w tej chwili ludzie się jeszcze kręcą, więc nie powinno być tak źle. Oddam Ci swój płaszcz. Jest cały czarny bez symbolu klanu a ja i tak będę wizualnie niewidzialny. Będę mógł przedrzeć się przez straż i odwracać ich uwagę. Głupie stuknięcie w zbroje, sprawi że się odwrócą a mnie i tak nie będzie widać. Wpierw jednak wyczekamy aż zbliżać się będzie jakiś powóz, wtedy ja wbiegnę niewidzialny do środka i odwracam uwagę. Ty doczepiasz się wtedy do powozu jako zwykły podróżnik, idąc obok niego. Ważne byś szedł od strony strażnika, którego będę chciał zmylić, ten drugi Cie nawet nie zobaczy bo powóz będzie zasłaniał. Nawet gdyby nie powinni zwrócić na Ciebie uwagi w tym płaszczu. Ważne też żebyś nie miał kaptura, bo to sprawia, że wyglądasz podejrzanie. Roztrzep trochę włosy, wyglądaj jak zwykły podróżnik. Możesz też nieco ubrudzić płaszcz, co by nie wyglądał aż nadto dobrze. Jak uda nam się wejść do środka, powinno już być łatwiej. Mamy mapę więc będziemy kombinować. Jak poczujesz dwa pstryczki w szyję to znaczy, że to ja co byś się nie zdziwił chociaż z tego co wiem, masz zdolności sensoryczne, więc powinno się obejść bez tego. Co Ty na to? Chcesz wprowadzić jakąś korektę w plan?
       Zdjąłem już płaszcz co by później nie zajmować się takimi pierdołami. Teraz moja koszulka, ukazywała moją przynależność. Cóż, Uchiha są tak dumni, że zawsze gdzieś kitajską swój symbol. Spojrzałem na Ikkyo, którego należało ukryć. Szczerze mówiąc myliśmy w dość zacisznym miejscu ale kto wie czy kogoś potem nie złapie wena na spacer. Cóż, pomyślę za chwilę, jeżeli Logen się zgodzi na plan.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.gothic-pbf.pun.pl www.pbf-wwegame.pun.pl www.pro-serwer.pun.pl www.vla.pun.pl www.zak-opole-1b.pun.pl