Ogłoszenie


#721 2014-08-22 10:37:09

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

   Cóż, spodziewałem się nieco innej, bardziej drastycznej historii. Można powiedzieć, że słysząc o bandytach kamień spadł mi z serca. Początkowo zakładałem, że Narisa umarła podczas starcia z tą kobietą, a tutaj nadal mieliśmy szanse żeby ją później znaleźć. Jednak z minuty na minutę coraz ciężej będzie odnaleźć nam ślady, które zostawili po sobie bandyci, a co za tym idzie odnalezienie Samotniczki będzie prawie niemożliwe. Nie pasował mi taki obrót spraw, nigdy nie lubiłem zostawiać swoich towarzyszy kiedy potrzebna była im pomoc. Miałem już powiedzieć, że idziemy jej szukać kiedy Ayarane powiedział "Nieważne". Nie tego się po nim spodziewałem ale miał trochę racji.
   
   Odbiłem się lekko od ściany prostując swoje plecy. Byłem ciekawy co młody Yuki będzie chciał zrobić po zakończeniu tego zadania. Czy zacznie szukać swojej towarzyszki? Byłem wręcz pewien iż dobrze wiedział, że takie zdanie nie będzie ani proste ani szybkie. Zastanawiałem się czy nie obierze też innej drogi, przecież zawsze mógł się zapytać kogoś wyżej położonego w organizacji o pomoc wcześniej opowiadając im o zaistniałej sytuacji. Byłem ciekawy czy Akemi jakoś na to zareaguje, w końcu z tego co ostatnio mi powiedział został zastępcą lidera, więc takie rzeczy spadają na jego ramiona.

   Spojrzałem się na Ayatane chcąc się upewnić czy chłopak jest w stanie brać udział w zadaniu po utracie towarzysza. Yuki kolejny raz mnie zadziwił - na jego twarzy nie było widać zmartwienia czy smutku. Widząc to westchnąłem i pokręciłem na boki głową, a na moich ustach pojawił się zadziorny uśmiech. Wśród Samotników można było spotkać naprawdę ciekawe osoby i jedną z nich był Ayatane. Teraz już obydwaj byliśmy gotowi by walczyć.

   - W sumie to wiemy co mamy zrobić. Ale wcale bym się nie obraził gdybyśmy poznali więcej szczegółów o naszym celu. - powiedziałem spokojnie z zadziornym uśmiechem, który nadal rysował się na mojej twarzy.

Offline

 

#722 2014-08-28 23:22:14

 Yocharu

Klan Uchiha http://i.imgur.com/p2qZr4s.pnghttp://i.imgur.com/bRrcMpK.png

50499111
Skąd: Hidari
Zarejestrowany: 2014-04-03
Posty: 970
Klan/Organizacja: Uchiha
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Lider/ Weteran
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 26

Re: Miasto

Po wizycie u kowala, czas było wykorzystać nieco okazję i odwiedzić większą część miasta znajdującego się na owej wyspie. Być może sama architektura nie była powalająca lecz tłok i ogrom ludzi, robił gigantyczne wrażenie. Jak widać, "Wyspa handlowa" nie wzięła się bez przyczyna, gdyż można było wszędzie usłyszeć głosy wzywające do kupna różnych produktów i targujących się o ich cenę. W takim też mieście było pełno małych złodziejaszków, wykorzystujących zatłoczone ulice do ucieczki.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_____________________

Akcept by Katsuro

Po tym jakże ciekawych zwiedzaniu okolicy, Yocharu skierował się do portu by powrócić na swoje ojczyste ziemię w kraju Pioruna. Zastanawiał się nawet czy nie zajrzeć do wioski z której się wywodził, będąc zupełnie nieświadomi powagi sytuacji jaka ją otacza.

z/t - >Kouesumi ->Miasto Portowe

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2014-08-29 20:03:33)

Offline

 

#723 2014-08-31 20:12:38

Straznik 7

Strażnicy

Zarejestrowany: 2014-02-13
Posty: 263

Re: Miasto

#19
Przyznam szczerze, że tymczasowy MG nie przyjrzał się dokładnie sesji i zrobił się trochę burdel. Kobieta z którą rozmawiacie, to ta sama seksi laseczka z którą walczyła Narisa. Ona jest trochę za silna, żeby zwykli bandyci byli silniejsi od niej. ;_;

     Położyła nogę na nogę i opadła na oparcie, wypychając wydatny biust do przodu. Jej kształty i skąpe ubranie sprawiały, że opieranie się jej urokom było praktycznie niemożliwe. Czarnowłosa kobieta przyjrzała się dokładnie dwójce ninja. Mierzyła ich od stów do głów, jeżdżąc palcem po intensywnie czerwonych ustach.
     - Wybaczcie wszelkie nieprzyjemności ze strony swojej i moich dwóch przyjaciół. Musiałam was sprawdzić. Potrzebuję waszej pomocy, do pokonania pewnej osoby. Dodam, bardzo niebezpiecznej osoby. - powiedziała zmysłowym, niemal uwodzicielskim tonem. Przebywając w jej pobliżu, można było odnieść wrażenie, że traktuje dosłownie wszystko jak grę. Nie wyglądała na specjalnie przejętą ranami swoich towarzyszy. Zniknięcie Narisy dotknęło ją właściwie tylko z tego powodu, iż była ona potrzebna.
     - Miałam nadzieję, że uczennica Kuran Sen Akamiego pomoże załatwić to bez rozlewu krwi, lecz ostatecznie nie mamy wyboru. Czeka nas walka. - stwierdziła wręcz nienaturalnie silnym i stanowczym tonem.
     - Nie będę pytać czy mi pomożecie. On... - zaakcentowała - ...Już tu idzie. Będziemy walczyć przeciwko niemu razem? - zadała pytanie, jakby doskonale znała odpowiedź.

Ostatnio edytowany przez Straznik 7 (2014-08-31 20:14:00)

Offline

 

#724 2014-12-31 17:38:22

Tamotsu

http://i.imgur.com/HTjQGqH.png

Zarejestrowany: 2012-11-28
Posty: 588
Klan/Organizacja: Senju
KG/Umiejętność: Mokuton
Ranga: Lider
Wiek: 30

Re: Miasto

   Cała ta sytuacja dziwnie się przeciągała. Mało tego czułem, że w tym momencie nie jest już to moim problemem. Sposób w jaki spróbowali nas zwerbować do tego pseudo zadania był cholernie dziwny. Wcześniej byłem za pomocą nieznajomym jednak teraz... Musiałem się nad tym raz jeszcze zastanowić. Niby nasz cel już zmierzał w naszym kierunku ale to trwało wieczność.

   W końcu, po pewnym czasie, odbiłem się od ściany i ruszyłem w stronę drzwi z uniesioną ręką w geście pożegnania. Nie czułem ogólnej chęci pomocy tym osobą, które jeszcze przed chwila z nami walczyły i były gotowe nas zabić. Tylko i wyłącznie po to by sprawdzić czy jesteśmy silniejsi od nich... Pokręciłem tylko głową i zwróciłem się do Ayatane:

   - Na Twoim miejscu wyszedłbym stąd jak najszybciej. Początkowo myślałem, że to jest dobry pomysł żeby im pomóc... Zmieniłem zdanie. Ja się zbieram! - powiedziałem zirytowanym głosem i wyszedłem gdzieś, gdzie poniosą mnie nogi.

[zt -> Karczma "Złoty Kunai"]

Offline

 

#725 2015-01-10 20:54:01

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Miasto

   Ayatane naglę westchnął, szeroko otwierając oczy. Białowłosy szybko rozejrzał się na boki, próbując zrozumieć gdzie się znajduje. Jeszcze przed sekundą tkwił w zrujnowanym gmachu akademii ninja, a teraz stał jak gdyby nigdy nic w ciemnym pomieszczeniu, obok jakiegoś mężczyzny i siedzącej na kanapie kobiety.
   Pamięć powoli wracała. Spotkanie z Tamotsu, Narisa, dziwni bracia, jakieś zadanie... Czyżby to wszystko co miało miejsce w szkole było snem? Iluzją? O co w ogóle chodziło? Yuki miał problemy z dojściem do siebie, gdyż nie do końca wszystko rozumiał. To było tak realistyczne...

   Z zamyślenia wyrwał go Senju. Szatyn oznajmił w paru zdaniach, że zmienia zdanie i sobie idzie, co też zaraz uczynił. Białowłosy nie zdołał nawet spróbować go powstrzymać, czy choćby powiedzieć słowa pożegnania. Rzucił towarzyszowi tylko krótkie spojrzenie, a ten już był na zewnątrz.
   Samotnik odwrócił się do skąpo ubranej laski i rzekł, po prostu będąc ciekawym wyzwania. Iluzja czy nie - przygoda w akademii trochę go nauczyła i nie czuł lęku przed walką.
  - A ja zostanę. Zobaczmy co też nas czeka.
   Ręka chłopaka powędrowała do torby na prawym pośladku, z której wyjął jeden kunai. Ayatane uśmiechnął się, gdyż około godzinę temu opróżnił kaburę podczas walki z pewną panną w Ta no Kuni. Był teraz względnie gotowy do walki, choć w zasadzie nie wiedział czego ma się spodziewać. Wtedy przez głowę przemknęło mu wspomnienie treningu...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
____________________________

Akcept by Katsuro

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-01-10 21:03:34)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#726 2015-01-11 22:39:55

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 303

Re: Miasto

Post 20
(Sesja przejęta przez Ichuzę. Odpada Tamotsu.)

     Nadchodził zmrok. Kilka osób w niezbyt obszernym pomieszczeniu negocjowała, a może raczej dyskutowała. Tamotsu, chluba klanu Senju nie wytrzymując napięcia postanowił wyjść z budynku. A może przestraszył się przeciwnika o którym wspomniała czarnowłosa? A może odczuwał większe potrzeby niż walka, na przykład fizjologiczne. Kto go tam wie. Ayatane rzucił mu jedynie krótkie spojrzenie, po czym wyciągnął z kabury czarne ostrze. Kobieta wraz ze swymi "przyjaciółmi" postanowiła wyjść za zewnątrz, przedtem zakładając luźna kamizelkę, jakby ochronną. Yuki ruszył tuż za nimi, a gdy wszyscy znaleźli się na zewnątrz, pod swymi stopami poczuli trzęsienie. Nie było ono jakoś sporadycznie duże, lecz okazałe. Cała czwórka zebrała się blisko siebie, prawie stykając plecami.
   - Jest już na prawdę blisko! - krzyknęła czarnowłosa dotykając swymi długimi paznokciami blady policzek.
     I stało się! W słabym oświetleniu mogli dostrzec swojego przeciwnika, którym okazało się małe dziecko. Jego wyraz twarzy był wręcz koszmarny, wyglądał jakby dopiero co wyszedł ze swojego malutkiego łóżeczka, niewyspany, cały w glutach. Ninja mogli zaliczyć jedynie poczwórnego face-palma, by tuż po tym zorientować się, że coś tutaj nie pasuje. Dziecko zatrzymało się w miejscu przed nimi, swą dłoń zatrzymując na oku, które chciało potrzeć. Teraz jakby zamarzło, nie ruszało się, nie drgnęło przez najbliższe kilka sekund. Dosłownie jakby skończyła się taśma z filmem.

Offline

 

#727 2015-01-11 23:02:24

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Miasto

   Po odejściu Tamotsu oraz wyrażeniu zgody na pomoc przez Ayatane, skąpo odziana kobieta oraz jej towarzysze - grubas i chudzielec - wydostali się z budynku. Samotnik nie mając za bardzo innych opcji ruszył za pracodawcami, rozmyślając o nadchodzącej walce. Kim okaże się ich przeciwnik? Kto mógł być tak silny, że zgrane jak diabli duo braci nie mogło sobie z nim poradzić? Odpowiedź miały przynieść kolejne minuty.
   Czwórka wojowników stanęła pod gołym niebem, przygotowana do zaciekłej bitwy. Wtem, wszyscy mogli poczuć trzęsienie ziemi; Ayatane zachował równowagę, rozglądając się na wszystkie strony, kiedy laska oznajmiła, że oponent jest niedaleko.
   Zaskoczony Yuki szeroko otworzył oczy, wpatrując się w nowo przybyłą osobę - w domniemaniu wroga. Nie był to ani ogromny siłacz, ani seksowna niewiasta, skrywająca w swym zwodniczym ciele zabójcze zamiary. Było to dziecko, na oko nie więcej niż dziesięcioletnie. Brzydkie i zasmarkane, szło w stronę grupki kompanów, wyglądając przy tym jakby dopiero co ktoś je obudził. W połowie drogi zatrzymało się jednak, zbliżyło dłoń do oka i... zamarło.
   
   Białowłosy zerknął na kobietę, potem na malucha, a potem znowu na kobietę, nie wiedząc za bardzo co zrobić. Owszem, mógł od razu zaatakować dzieciaka, ale powstrzymał się i tylko wyciągnął w jego stronę prawe ramię, gotowy do użycia kekkei genkai.
   - Czy... Czy to nasz przeciwnik? - spytał w końcu, unosząc jedną brew. Przy okazji chłopaka naszło na dalsze rozmyślania...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_____________________

Akcept by Katsuro

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-01-11 23:57:50)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#728 2015-01-11 23:31:08

Straznik 10

Strażnicy

Zarejestrowany: 2009-12-19
Posty: 303

Re: Miasto

Post 21

     Tak, to wasz przeciwnik, Ayatane. Chłopiec zamarł w bezruchu, a zdezorientowany Samotnik zaczął rozmyślać nad sensem życia, wypowiadając kilka płytkich słów w stronę skąpo odzianej kobiety. Wnet Yuki kuknął na niebo, gdzie zauważył ptaki, które leciały, w miejscu, czyli nie leciały, no. W tym momencie zdał sobie sprawę, że już na pewno coś tutaj nie pasuje. Kobieta nie odpowiedziała na jego pytanie, stała w bezruchu wpatrując się w dzieciaka. Cokolwiek białowłosy nie zrobił w tym momencie, był w stanie dostrzec jak z ciała dziewczyny ucieka krew. Nie ruszyła się jednak. Jej noga zaczęła obficie krwawić, a tuż po tym ręka chudzielca. Ayatane mógł się ruszać swobodnie, jednak oni, nie? O co chodzi.
     Wokoło nich rozszedł się przerażający śmiech dorosłego mężczyzny.

Offline

 

#729 2015-01-11 23:57:41

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Miasto

   Ayatane czekał na odpowiedź kobiety, ale się nie doczekał. Wokół działo się coś dziwnego, mianowicie wszystko zamarło. Dziecko, towarzysze Samotnika i nawet ptaki na niebie dosłownie stanęły w miejscu, bez choćby drgnięcia. Słowa czas się zatrzymał najlepiej opisywały tę sytuację. Jednak zjawisko to nie wpłynęło na każdego; Yuki mógł bowiem dalej się poruszać oraz mówić. Poza tym był w stanie widzieć otoczenie, co oznaczało, iż fotony również nie zostały wzięte w działanie... no właśnie, czego? Prawdopodobnie genjutsu, ale kto to wie? Na pewno nie Ayatane, który potrzebował chwili by w pełni zrozumieć co się dzieje.
   Gdy Samotnik zobaczył krew, wypływającą z ciał, najpierw laski, potem chudzielca, skierował prawicę ku ziemi, przesyłając we wskazane miejsce chakrę. Natychmiast podłoże na dwadzieścia metrów wokół białowłosego pokryła niezbyt gruba warstwa lodu. Stanowiło to pewną ochronę dla chłopaka i uniemożliwiało atak przeciwnikowi na przykład gdyby był tak szybki, że nie dało się ujrzeć jego ruchów gołym okiem.
   W tym momencie Yuki usłyszał donośny, męski śmiech dobiegający nie wiadomo skąd. Nasz bohater natychmiast rozejrzał się na wszystkie strony, stając w pozycji obronnej, z wyciągniętym przed siebie nożem.
   - Gdzie się chowasz, tchórzu? - zakpił głośno Aya, chcąc tym samym wyciągnąć przeciwnika z ukrycia. Nie wiedział za bardzo co zrobić więcej.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#730 2015-01-14 20:59:36

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Miasto

Post 22.
(sesja przejęta przez Ikkyo, muszę to skończyć i odwrócić zamieszanie spowodowane ciągłą zmianą MG oraz niewiedzą.)

     Ayatane krzyknął. Ba, te słowa były odważne. Jednak co z tego, skoro nie wiedział co się dzieje? Przeciwnika dalej nie widział. Obecne zjawiska kompletnie mu nie pasowały. W dalszym ciągu obserwował rzeczy sprzeczne. Stojące w miejscu ptaki, mimo rozciągniętych skrzydeł. Dziecko stojące, nie zwracające uwagi na krzyk dziecka. W dodatku towarzysze. Przestali się odzywać. Jakby byli martwi. Yuki nie potrafił pojąć obecnej sytuacji. Jedyne co mu pozostało, to złapać się za głowę.
     I to właśnie uczynił. Młodzieniec poczuł ogromny ból, dochodzący z owej części ciała. Jego czerep płonął z energii. Yuki padł na kolana. Wszechobecna sceneria zmieniała się. Dym. Nie, las. Wróć, wzgórza. A może góry? Wszystko rozmazywało się w tempie szybszym niż myśl. A co gorsze, głową Samotnika coś trząsło. Ayatane czuł następny ból, tym razem jakby z zewnątrz. A potem usłyszał czyjś krzyk. Jakiś niepewny dźwięk. Coś obcego...
     - ... Wstawaj idioto! Ocknij się wreszcie! - Ayatane słyszał głos przywódczyni bandy. Nie wiedział co jest grane, poza tym, że cholernie boli go głowa.
     Sceneria zmieniła się. Stali na środku rynku. Otoczeni przez gapiów, tych liczących na zabawę. A on leżał na brukowej kostce. Nad nim stała znajoma panna. Gdzie natomiast byli dwaj pozostali? Dobre pytanie.
     Jeden z nich, szczurowaty, spoczywał na ziemi. Bez głowy. Jego ciało z pewnością mogło być dobrą lekcją dla Yukiego. Gdyby tylko widział jego śmierć. Brat szczurka znajdował się obecnie w pozycji bojowej. Jakby biegł. Jakby, bo już tego nie robił. Był przebity kosą o trzech czerwonych ostrzach.
     Właściciel kosy mruknął coś pod nosem. Yuki rozpoznał ten głos. Należał do właściciela śmiechu. Człowiek ten miał może trzydzieści lat, czarne włosy, krótką brodę. Resztę elementów jego sylwetki przysłaniał ciemny płaszcz. Zabójca wyrwał broń z ciała osiłka, a następnie pozwolił opaść ciału. Potem zaczął powolnie zbliżać się do dwójki...
     Laska była zrozpaczona. Natychmiastowo podniosła Ayatane, a sama ustawiła się w pozycji bojowej. Trzeba było być gotowym na wszystko.
     - Ten gość wrzucił jakąś truciznę... Narkotyk. Byłeś najbliżej, więc odpłynąłeś. Zdążyłam ciebie uratować... Szkoda, że takim kosztem. - powiedziała z zaciśniętymi zębami. - Musimy go zabić.
     Ruch należał chyba do Yukiego...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Offline

 

#731 2015-01-15 01:23:52

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Miasto

   Yuki wstrzymał oddech, nasłuchując odgłosów otoczenia. Jego wzrok cały czas wodził po otoczeniu by móc natychmiast dostrzec oponenta i przystąpić do ataku, lub, w ostateczności, do obrony. Doświadczenie wyraźnie podpowiadało, że nie należy dawać przeciwnikowi nawet sekundy wolności. W końcu mógłby podczas niej złożyć pieczęci, czy jakkolwiek inaczej przygotować ofensywę. W walkach ninja każda chwila miała znaczenie i zawsze należało zachowywać czujność.
   Bojowa postawa nie przyniosła jednak białowłosemu wielkich korzyści. Krótkotrwały impuls w czaszce zmusił chłopaka do zmrużenia oczu i wykrzywienia twarzy w brzydkim grymasie. Ale ból odszedł tylko na moment, by zaraz powrócić ze zdwojoną siłą, powalając Ayatane na kolana. Wszystko zawirowało; plac nagle zmienił się w gęstwinę, by zaraz przybrać postać górskiego szlaku. Krajobraz mrugał tak jeszcze kilkanaście razy, aż Yuki całkowicie zamknął oczy, widząc przed nimi obraz treningu...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_________________________

Akcept by Katsuro

   Gdy je otworzył był z powrotem w Kraju Księżyca. Ktoś coś krzyczał w nadzwyczaj irytujący sposób, nie pozwalając Samotnikowi raz jeszcze wkroczyć do narkotycznej krainy snów. Ten natomiast, chcąc nie chcąc musiał pokonać otępienie. W tym celu przetarł prawą dłonią oczy i odgarnął włosy na tył głowy, rozglądając się. Pierwszym co dostrzegł, była Sutikku, która w akcie desperacji "kazała" mu odzyskać przytomność i wstawać. Następnie na linii wzroku Ayatane ukazały się pozbawione głowy zwłoki chudzielca, towarzysza seksownej kobiety. Co z jego bratem? A tak, przebity na wylot wielką, czerwoną kosą o trzech ostrzach, zbroczonych krwią. Codzienny widok; nie poruszył Samotnika, ale na pewno postawił na nogi. Było niebezpiecznie, co dodatkowo potwierdzała obecność odzianego w płaszcz mężczyzny, sądząc po tym że wyjął broń ze zwłok - mordercy chwilowych sojuszników białowłosego.

   Na polecenie zleceniodawczyni Yuki zaczął działać. Zrobił to bez słowa, nie wstając nawet z klęczek. Nie mógł dać oponentowi żadnej wskazówki że przyjął rozkaz, że się ocknął. Że atakuje.
   W ciągu ułamka sekundy, na bruku za plecami targetu Ayatane, powstał bezkształtny, lodowy twór*. Kryształ natychmiast rzucił się na nogi mężczyzny w płaszczu, przynajmniej na moment go unieruchamiając,  po czym zaczął wznosić się coraz wyżej, dążąc do pełnego pokrycia**. W tym samym czasie Samotnik odskoczył do tyłu na pięć metrów***, rzucając jednocześnie trzymany w dłoni kunai prosto w głowę oponenta. Po udanym lądowaniu, białowłosy złożył pięć pieczęci, niezbędnych do wykonania techniki podmiany****, obierając na cel zwłoki grubasa. Tym samym zabezpieczył się na wypadek, gdyby kekkei genkai klanu Yuki okazało się za słabe by uziemić wroga, lub koleś okaże się sprytniejszy niż wygląda. Następne sekundy miały pokazać.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


* szybkość tworzenia 150
** by się uwolnić potrzeba 200 siły
*** szybkość 100
**** Kawarimi no jutsu

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-01-15 19:38:50)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#732 2015-01-15 19:11:52

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Miasto

Post 23.

     Ayatane nie zamierzał się bawić z mężczyzną. Jego manewr był skomplikowany, ale i śmiercionośny. Przy okazji, dawał możliwość ataku i ukrycia się. W zasadzie idealnie. Wróć. Byłoby idealnie, gdyby wszystko poszło zgodnie z planem. A jak łatwo się domyślić po tych słowach, tak się nie stało.
     Przeciwnik Yukiego był wykwalifikowanym zabójcą. Już nieraz przyszło mu stoczyć walkę z ninja. Z pewnością sam był jednym ze skrytobójców. Świadczyła o tym kosa, tak typowa dla klanu Kuran Sen. Czyżby Samotnik walczył z członkiem swojej organizacji? Tego nie wiedział, ale wątpliwe wydaje się to, iżby zaprzestał ataku. Miał już wystarczająco wiele powodów by dokonać wyroku. Zabójstwo na dwóch dziwnych braciach na pewno było jednym z nich.
     Yuki wykonał swój plan w pewnym ograniczeniu. Szczerze mówiąc, wszystkie jego elementy zostały zrobione. Lód stworzony, kunai wyrzucony, Kawarimi przygotowane. Jednak przeciwnik nie był lalką. Wykonał dosyć ciekawe posunięcie, które mogło skłonić Ayatane do zmiany taktyki. Na pewno wyszłoby mu to na lepsze.
     Mężczyzna w jakiś sposób dowiedział się o lodzie. Może usłyszał chrzęst tego surowca? Albo dostrzegł gest wymagany do jego tworzenia? W każdym razie, kosynier wyskoczył w boku, na odległość kilku metrów. Zrobił to jednak z szybkością znacznie przekraczającą możliwości elementu Ayatane (Szybkość 190), przy okazji wymijając rzuconą broń. Następne wydarzenia były równie niespodziewane. Zakapturzony wojownik wykorzystał to, iż Ayatane składał pieczęci. Zbliżył się na odpowiednią odległość, cały czas z tą samą prędkością. Po chwili był obok białowłosego. Cios jego kosy był zadany zbyt perfekcyjnie, aby nie trafić (Szybkość cięcia 200, Siła cięcia 200).
     Dało się słyszeć śmiech. Kosa zanurzyć się we krwi. Czerwony płyn zmoczył podłoże. Grubas po raz drugi zsunął się z ostrza. Samotnik miał sporo szczęścia, albo idealnie obliczył odległość między nim a kosynierem. Aktualnie było między nimi około piętnastu metrów.
     - Żałosne to Kawarimi. Ludziom dzisiaj nie chce się nawet walczyć. Co się dzieje z tymi Samotnikami. Ichuza chyba was nie ściga, skoro uciekacie od ataku zwykłą kosą. - powiedział spokojnie nieznajomy. W jego głosie pogarda mieszała się z politowaniem. Jakby żałował słabości jego przeciwników. - Mała Su. Dawno się nie widzieliśmy, prawda? Masz coś do powiedzenia swojemu mistrzowi?
     Mężczyzna ewidentnie zwracał się do laski. Panna o doskonałych wymiarach patrzyła na człowieka wzrokiem pełnym szału. Czyżby chciała go zaatakować?
     - Mówiłam ci, że nie jestem małą dziewczynką, Warui. Zginiesz od swojej pewności siebie. - rzuciła "Mała Su".
     - To twoja opinia.
     Warui wyskoczył (Szybkość 190). Kosa ponownie zatoczyła łuk w powietrzu (Szybkość 200). Dało się słyszeć wrzask i ponowny śmiech mrocznego mężczyzny.
     - Wbiłem ostrze tylko w udo. Teraz od niego zależy czy przeżyjesz. Ciebie zostawię na koniec, w tym stanie nie będziesz mogła walczyć. Mała Su.
     Warui szedł w stronę Ayatane. Co zrobi ten drugi?

Ostatnio edytowany przez Straznik 8 (2015-01-15 19:12:49)

Offline

 

#733 2015-01-15 22:03:51

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Miasto

   Tłum zebrany wokół walczących zamarł i cofnął się o kilka metrów, widząc pierwsze sekundy pojedynku Ayatane z odzianym w czerń zabójcą, które prezentowały się następująco.
   Najpierw zaatakował Samotnik. Na podłożu za plecami jego oponenta pojawił się błękitny lód, który następnie zaczął sunąć w stronę jego nóg, w celu ich unieruchomienia. Pomimo zawrotnej szybkości kekkei genkai klanu Yuki ruch nie wyszedł zgodnie z planem. Przeciwnik był bowiem jeszcze szybszy. Doświadczony brodacz zareagował błyskawicznie, uskakując w bok, dzięki czemu pozbył się problemu kryształu, a także uniknął rzuconego przez białowłosego ostrza. Nie poprzestał jednak tylko na defensywie, natychmiast przechodząc do ataku. Zakapturzony w mgnieniu oka dotarł do Ayatane i bez wahania opuścił nań swą kosę, z siłą i szybkością godną prawdziwej elity (ale nie klanu Namikaze, tam są słabiaki). Odgłos ciętego ciała, a także kapiącej krwi dotarł do uszu wszystkich zebranych. Ku dziwieniu (lub też nie) wszystkich, to nie Samotnik został ranny, lecz ów zabity wcześniej grubas. Oznaczało to tyle, że technika podmiany zadziałała, może nawet nazbyt perfekcyjnie, bo dosłownie w ostatniej chwili.
   Co działo się dalej? Otóż mistrz Sutikku postanowił opuścić gardę i zrobić sobie pogadankę z przeciwnikiem, zapominając najwyraźniej o tym, że należy raczej takich rzeczy unikać. Pozwolił on swobodnie zsunąć się zwłokom z kosy, coś tam mówiąc.
   Prawdopodobnie honorowym byłoby pozwolić dokończyć brodaczowi i dopiero zaatakować. Ale to nie był bankiet, zebranie, czy inna rada. To było pole bitwy, gdzie honor istnieje jedynie w bajkach. Tutaj liczyła się każda chwila, którą należało chwytać, nie patrząc na innych.

   To też zrobił Ayatane. Samotnik, gdy tylko doszło do podmiany, zaatakował, patrząc... nie, widząc jedynie swojego rywala. Jego skupienie na walce jak zwykle osiągało maksimum; chłopaka obchodziły tylko ruchy przeciwnika; słów nawet nie słyszał. Jedno słowo wybrzmiewało w głowie.
   Zabić.
   Obie dłonie białowłosego, można pomyśleć by uchronić go przed upadkiem, dotknęły bruku. Za jego plecami kropla wody spadła na ziemię. Za nią kolejna i jeszcze jedna; setki, tysiące, miliony kropel, przeobrażonych w potężny wodospad uderzyły w plac*, rozbryzgując się na wszystkie strony. Z wodospadu zaraz wyłoniły się dwa strumienie. Minęły one użytkownika techniki, by zaraz stworzyć jedność. Haran Banshou z niszczycielską, zabójczą siłą pomknęła w zakapturzonego typa, mając jeden cel - zmieść go z powierzchni Ziemi.
   Dużo wody oczywiście równało się wspomnieniu treningu...

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]
_______________________

Akcept by Katsuro

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]


* Haran Banshou siła 525

Ostatnio edytowany przez Katsuro (2015-01-16 00:04:57)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#734 2015-01-15 22:04:23

Straznik 8

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-09-09
Posty: 502

Re: Miasto

Post 24.

     Ayatane nie bawił się ze swoim przeciwnikiem. Po zamianie z ciałem grubasa nawet go nie słuchał. Cóż, nie było to do końca mądre posunięcie. Yuki nie usłyszał kilku ważnych zdań. Ba, nie zakończyło się tylko na mowie. Białowłosy nie zwrócił też uwagi na zranienie Sutikku. Kobieta otrzymała ranę w jej zgrabne nogi, jednak nie taką poważną. Przeciwnik po prostu chciał się z nią bawić. Być może niesłusznie.
     Publiczność żywo zareagowała na widok Ayatane w furii. Młodzieniec prędko złożył ciąg znaków. Chwilę później wytworzył wodny twór, mknący w kierunku przeciwnika z ogromną prędkością. Wodny łeb ruszył na Waruiego. Zamaskowany wojownik musiał nieźle się zdziwić. Ledwie co skończył rozmawiać z uczennicą, gdy nagle ujrzał atak przeciwnika. Dokonał czegoś banalnie prostego, lecz gubiącego. Nie docenił Ayatane.
     Wodny atak Samotnika zakończył pojedynek widowiskowo. Wszyscy ujrzeli, jak Warui znalazł się na ścianie dalekiej wieży. Jutsu Suitonu po prostu siłą przygniotło go do muru. Moment po wykonaniu techniki, wciąż się tam znajdował. Opadł na ziemię dopiero po kilkunastu sekundach.
     A upadek jego był wielki. Spadł mniej więcej z wysokości dwudziestu metrów. W połączeniu z poprzednim atakiem jedno było pewne. Człowiek ten zginął, nie wiadomo czy w dobry sposób, lecz korony interesowało. Na pewno nie Ayatane oraz tłum. Ludzie zaczęli wiwatować na cześć Samotnika, który pokonał przeciwnika. Idioci, powinni byli uciekać, lecz reakcja białowłosego ich ocaliła. Żyli w nieświadomym zagrożeniu. Teraz już zdjętym.
     Sutikku powoli wstała. Rana w jej nogach nie pozwalała jej iść bez oparcia, temu pomagała sobie kosą przeciwnika. Kuśtykając zbliżyła się do młodzieńca. Na jej twarzy widać było zdziwienie oraz radość. Pomimo wielkich strat, ten człowiek pomógł jej pozbyć się jej największego wroga. Jej mistrza.
     - Dz... Dziękuję. Wiele to dla mnie znaczy. Masz, dobrze je wykorzystaj. - powiedziała wręczając chłopakowi sakiewkę. Wypełnioną poważną sumą. Chwilę później zniknęła, niesiona przez kolejnego ze swoich licznych adoratorów.
     A Ayatane stał sam. W końcu Samotnik...

Koniec tej dłuuuuuugiej sesji. Dzięki za możliwość prowadzenia, Ikkyo

Offline

 

#735 2015-01-21 01:47:59

Ayatane

Nikushimi http://i.imgur.com/nQ4N9BM.pnghttp://i.imgur.com/ipBWKhc.png

33401269
Call me!
Zarejestrowany: 2013-06-03
Posty: 653
KG/Umiejętność: Hyouton
Ranga: Elita
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 17 lat

Re: Miasto

   Ayatane westchnął głęboko, odbierając od kobiety sakiewkę, po czym odprowadził jej seksowne ciało wzrokiem. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że ta długa przygoda właśnie się skończyła. Czy Yuki cieszył się z tego powodu? Oj tak, tak... Niecodzienne wydarzenia raz na jakiś czas bardzo go cieszyły, ale długotrwałe napięcie nieco go męczyło. Ale czy to znaczy, że go nie lubił? Trudno stwierdzić, może dlatego, że on sam nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie.
   Yuki wracał do domu. Szybko i pewnie stawiał kolejne kroki, kierując się w stronę portu, skąd następnie statek miał zabrać go do Airando, do siedziby Samotników. Białowłosy rzucił ostatnie spojrzenie placykowi, gdzie przed chwilą zaciekle walczył z członkiem własnej organizacji. Pojedynek jak pojedynek, nie było sensu go rozpamiętywać. Co innego treningi...
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

   Ach tak, to było przyjemne wspomnienie. Jednak należało żyć chwilą! To też Samotnik uczynił, nie patrząc więcej wstecz tylko przed siebie - na krainę Airando!

[z/t Miasto -> Port -> Airando]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-01-21 01:55:21)


http://i.imgur.com/OCIkxGh.png

Offline

 

#736 2015-03-19 11:28:55

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~

       Przybyli. Droga nie była szczególnie długa, chodź widać było na twarzy kapitana pewne zmartwienie i obawy o to, że tym razem nie będzie już tak kolorowo jak wcześniej. Wyczuwał, że ninja będzie nieopisaną pomocą w ich fatalnej sytuacji, której na dobra sprawę jeszcze nie znali. Kagero za to zdawał się być nad wyraz spokojny. Szedł wolnym krokiem na co oczywiście mógł sobie pozwolić ze względu na swoje długie nogi, które stawiały jeden krok jak pięć Kimariego. Nucił w kółko jakąś melodię, która to co chwile zmieniała swoje brzmienie, tracąc gdzieś kompletnie sens muzyczny i rytm - najwidoczniej gość nie miał słuchu. Mogło to wydawać się nieco irytujące ale przywódca raczył olewać brak talentu swego podwładnego, najwidoczniej przyzwyczajony do takich sytuacji. Wychodzą z miasta, nie wiele już drogi przed nimi do wiosek i co gorsza, po kilku kilometrach Kimari mógł stwierdzić gdzie dążą pomimo braku widocznych budynków. Jakim cudem? Dym. Czarny dym zaczął spowijać się nad drzewami i wyspiarskimi pagórkami, dając prosty znak o podpaleniu wioski. Kolor dymu wskazywał na to, że drewno wciąż się pali, tak wiec była szansa na odratowanie czegokolwiek. Wszyscy rzucili się w bieg, czym prędzej docierając do wioski.
       Widok nie był za ciekawy, wiele domów stało w ogniu a spanikowani ludzie walczyli gdzieniegdzie z wiadrami pełnych wody ze studni lecz rozglądali się nerwowo jakby obawiając się czegoś jeszcze. Wtedy z jednego budynku wyleciał mężczyzna, najwidoczniej wyrzucony przez kogoś a tuż za nim powędrowało dwóch jegomościów śmiejących się jakby usłyszeli dobry kawał.
       - No gadaj, gdzie ukryłeś swój dobytek! Bo zaraz wrócisz do ognia!
       - Ja naprawdę nic nie mam... Obiecuje, jestem biedny!
       - Taaaki biedny a takiego konia pięknego posiadasz?
       - Dostałem od miasta na możliwość transportowania żywności dla naszej wioski! Naprawdę!
       - Ohh.. to ciężko wam by było bez konia i powozu co?
       W tym momencie koń, który kręcił w nerwach przez wszechobecny ogień, padł na ziemie martwy, obrywając w głowę kuanaiem wyrzuconym przez jednego z bandytów. Wtedy zorientowali się, że nie są sami.
       - Ey, patrz kto przylazł.
       - Kapitan Dobre Serduszko ze swoim olbrzymem i... o proszę dzieciaka przytargał.
       - Może wezwać resztę?
       - Spoko, spoko... sami przyjdą.

Offline

 

#737 2015-03-19 17:19:38

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Denerwujące nucenie wielkoluda było nie do zniesienia. Kapitan nie zwracał na to uwagi, ponieważ swoim wyrazem twarzy pokazywał jedynie, że jest czymś zmartwiony, a do tego miał zapewne jakieś obawy. Nie dziwiłem się temu. W końcu pozycja dowodzącego jest stresująca, a każda decyzja może przesądzić o życiu podwładnych, bądź niewinnych cywili. Przeciwieństwem był natomiast Kagero. Nie przejmował się niczym, szedł pewnym krokiem przed siebie, a jego brak słuchu muzycznego powoli doprowadzał mnie od szału. Oczywiście nie pokazywałem tego na zewnątrz - umiałem w końcu panować nad emocjami i ukrywać je pod maskami. Jednak obecna maska była bliska pęknięcia oraz uwolnienia pięknej wiązanki synonimów. Powstrzymał mnie przed tym czarny dym, który sprawił, że zapomniałem o kiepskim talencie muzycznym olbrzyma, a skupiłem się na swoim celu. Wioska była blisko, zaś widok który tam ujrzymy może nie być piękny.
    Czarny dym uchodził do góry, dając wyraźny znak, iż ogień dalej płonie, wciąż pochłaniając konstrukcje z drzewa. Mimo tego, istniała szansa na uratowanie kogoś oraz na to, że sprawcy nadal przebywają tam, dobijając ocalałych. Przyśpieszyłem, dorównując wielkim krokom wielkoluda, chcąc jak najszybciej dotrzeć do atakowanego miejsca. Jednak widok jaki tam spotkałem nie był przyjemny.
    Ogień pochłaniał coraz więcej domów, zaś mieszkańcy pomimo swojej histerii, starali się ugasić płomień wodą ze studni. W takich momentach przydałby się użytkownik Suiton'a, ponieważ mógłby teraz pomóc w ratowaniu mieszkań lub tego, co pozostało po nich. Z przyglądania się niszczącego żywiołu wyrwał mnie odgłos śmiechu. Kto śmiałby się w takiej sytuacji? - zapytałem się w myślach, tuż zanim zorientowałem się, skąd pochodzi ten dźwięk. Przed moimi oczami znajdowała się dwójka mężczyzn, którzy szydzili z innego faceta. Ten trzeci wyglądał jakby dopiero co miał bliskie spotkanie z ziemią. Nie zdziwiłoby mnie to, jeśli to dwójka tych bandytów była odpowiedzialna za to. Nagle jeden z nich rzucił w stronę niedaleko stojącego rumaka kunai, natychmiastowo zabijając zwierzę. Prawdopodobnie...nie na pewno to oni są członkami tej grupy, z którą ma problemy kapitan. Jak się im przyglądałem, zdali sobie oni sprawę, że nie są tu sami i natychmiast popatrzyli w naszym kierunku.
    Czy on właśnie nazwał mnie dzieciakiem? - zapytałem, starając się zapanować nad emocjami. Najpierw Kagero nuci całą drogę, później widzę płonącą wioskę, a teraz jakiś wypierdek nazywa mnie "dzieciakiem". Nie byłem zadowolony.
    Tacy odważni co? Czekacie na wsparcie, żeby oni ochronili was tyłek, a w międzyczasie zabijacie sobie pobliskie zwierzątka i czujecie się wielcy? Wy brutale, strach się bać. - powiedziałem do nich z sarkazmem, opierając się o mój kij bō. Miałem nadzieje, że to sprowokuje ich do ataku. Jeśli kapitan chciał ich złapać, niech zaatakują, a ja załatwię resztę. Wyglądali na zwyczajnych cywil, którzy dostali broń i zaczęli się tym ekscytować. Jeden mały błąd z ich strony, a taicho będzie miał nowych ludzi do zreformowania.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-03-19 17:24:31)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#738 2015-03-24 16:05:33

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~
       Dwaj bandyci rzucali swoim wrednym wzrokiem w kierunku ledwo co przybyłego trio, nie zaprzestając cichych śmiechów pod nosem. Kimari zbulwersowany ich wyzwiskiem postanowił otworzyć swoją nieco niewyparzoną gębę w celu prowokacji swych przeciwników. Ci chyba jednak dosyć niechętnie ruszyli do pojedynku a zamiast tego ich miny przybrały styl "What the fuck? Co ten dzieciak sobie myśli?". Jeden podrapał się po głowie nie wiedząc, czy Kimari jest pełna rozumu rzucając takimi słowami ale chyba nie byli aż tak głupi jak mogło się wydawać.
       - Mówi to dzieciak, który stoi tuż przy dwumetrowym grubasie i wojaczkowi w tandetnej zbroi. Jest was trzech a nas dwóch więc nie gadaj mi tu mały o wielkości bo bez nich to byś już dawno wyciągał swoje odchody z gaci.
        Parsknął roześmiany, wyginając głowę w bok i wydając przy tym charakterystyczny dźwięk chrupiących kości w karku. Wydawać by się mogło, iż początek walki będzie przedłużam się w nieskończoność lecz Kagero nagle zalał się czerwoną barwą. Jego pięść zacisnęła się z taką siłą, że słychać było jak lekki huk przy tej czynności. Wkurzył się i to naprawdę, chociaż ciężko było zrozumieć dlaczego. Facet był jedną wielką górą mięśni i wyzwisko grubas mogło go obrazić? No cóż, najwidoczniej tak było. Kapitan rzucił wzrok na Kagero, tuż po owych słowach, jakby spodziewając się jego dzikiej frustraci i nagłego przypływu złości. Bandyci, albo zrobili to specjalnie, mając na jego temat informacje albo zupelnie przypadkowo.
       - Ja... nie jestem... GRUUUUUBY!
       Wydarł się przeraźliwie niczym demon wyciągnięty właśnie z piekła, którego przerwano tysiącletnią drzemkę. Ruszył w kierunku przeciwnika, wprawiając ziemie w lekkie drgania pod wpływem potężnych kroków. Goście chyba nieco zwątpili w szanse na zwycięstwo, lecz szybko się ogarnęli wyciągając swoje katany, umiejscowione na plecach. Nie była to najlepsza stal co widać było na pierwszy rzut oka, ale nikt tak czy siak nie chciałby dostać czymś takim po łapach. Kapitan, przeklął coś pod nosem zagryzając nerwowo wargę. Kagero wydawał się wpaść w pewien Berserk co nie było na rękę dowódcy z racji ich raczej słabej sytuacji. Nie mogli sobie pozwolić na nierozważne kroki gdy można wciąż uratować ludzi i część ich dorobku. Rzucił wzrok na Kimariego, jakby oczekiwał, że on coś zdziała.
       - Musimy coś zdziałać. Gdy Kagero wpada w szał to może zrobić więcej problemów niż pożytku.

Offline

 

#739 2015-03-24 16:54:30

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Po krótkim przemyśleniu, można uznać, że moje słowa nie był dość rozważne. Straciłem kontrole nad swoimi emocjami - co w profesji shinobi'ego jest niedopuszczalne, o ile chcesz zachować głowę na miejscu - oraz podjąłem głupią próbę sprowokowania tych bandytów, których inteligencja nie może być więcej, niż jednocyfrowa liczba. Naprawdę, kto o zdrowym zmysłach nazwałby dwumetrowego giganta grubym? Istniało przecież duże prawdopodobieństwo, że ów olbrzym może mieć kompleks dotyczący własnej wagi. Może gdzieś była nawet niepisana zasada "Nie obrażaj większych od siebie". Ludzie tworzą różne zasady i prawa, które niestety trzeba przestrzegać.
    Patrzyłem jak twarz Kagero staje się coraz bardziej czerwona - z pewnością był wkurzony. Dłoń stała się pięścią, która po krótkim czasie wydała charakterystyczny odgłos, zupełnie jakby wszystkie kości zostały wystrzelone. Szybko obdarowałem kapitana swoim spojrzeniem i zobaczyłem, że jest lekko zaniepokojony. Czyżby jednak gigant miał kompleks dotyczący swojej wagi? Po takiej reakcji nie zdziwiłoby mnie to już. Zacząłem myśleć nad możliwymi scenariuszami, które zaraz ujrzę. Jedno było pewne...olbrzym zrobi masakrę.
    Nie minęła chwila, gdy Kagero wydarł się odgłosem iście z piekła. Zapamiętać, nie wytykać olbrzymom ich wagi. Szybko wybuchają gniewem. - pomyślałem sobie w momencie jak wielkolud zaczął wywoływać lekkie trzęsienie ziemi swoimi wielkimi krokami. Z początku idioci, którzy wywołali ten kataklizm, byli oszołomieni, ale szybko się pozbierali i przygotowali się do walki. Na pierwszy rzut oka widać było, że oręż w ich rękach nie pochodził z najlepszej stali, ale nadal mógł zranić lub zabić. Wiedziałem, że jeśli ich nie powstrzymamy to rzeź się zacznie, a pamiętając o słowach jednego z nich, to posiłki był w drodze. Szybko zacząłem myśleć nad jakimś planem, bo nawet bez słów kapitana miałem świadomość o konsekwencjach tej potyczki. Nie miałem szans fizycznie powstrzymać Kagero, gdyż miał przewagę fizyczną, a jeślibym mu pomógł, to nie jedynie bym się niepotrzebnie zmęczył. Czyli pozostała tylko jedna możliwość...jutsu.
    - Doryuu Taiga - powiedziałem, przykładając ręce do podłoża. Czułem jak technika pobiera moje pokłady chakry i zaczyna działać. Piętnastometrowa rzeka błota zaczęła kierować się w stronę bandytów oraz Kagero(szybkość=20). Jedynie od ich reakcji zależało, czy zostaną złapani w nią. Jednak i tak głównym celem tej techniki było zatrzymanie olbrzyma, który w napadzie szału może nie zauważyć ataku wiążącego, a jeśli bandyci się w nią złapią, to będzie dodatkowy plus.

[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-03-24 16:56:02)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#740 2015-05-19 15:55:39

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~
       Młody kapitan, wciąż spoglądał niespokojnie na Kagero, który coraz to bardziej rozpędzał się w swym szale. Wtem nagle, kątem oka dojrzał jak jego nowy towarzysz Kimari, zaczyna wykonywać symbole za pomocą dłoni. Od razu zrozumiał, że młody shinobi przechodzi do działania, wykorzystując chakrę i technikę wyuczoną zapewne tuż po akademii. Nawet na żołnierzu takim jak on, rzeczy ze świata ninja robiły ogromne wrażenie, zwłaszcza że on sam nie miał kompletnie żadnych predyspozycji do zabaw w tym kierunku. Niemniej jednak jutsu Kimariego zaczęło nabierać kształtu, gdy tylko powierzchnia w promieniu 15 metrów zamieniła się w najprawdziwszą rzekę błota. Kagero w swym szale, nawet nie zauważył jak ciecz przepływa mu między nogami, póki nie zamarł w miejscu, bez możliwości wyrwania się.
       Większego zdziwienia doświadczyli jednak dwaj bandyci, stawiający opór przybyłemu trio. Niewątpliwie spodziewali się, że młodzieniec ma jakieś predyspozycje do wojaczki skoro tu przybył ale na bank nie stawiali na przynależność do klasy ninja. Obaj zdębieli, stojąc na swych miejscach jak sparaliżowani chociaż błoto dopiero docierało pod ich nogi. Jeden z nich w porę się ocknął i odskoczył, pozostawiając swego towarzysza na pastę techniki. Ten już czuł jak jego ruch został ograniczony właściwie tylko do górnej części ciała. Jegomość, który uniknął ataku stał wpatrzony w Kimariego z przerażeniem w oczach i jakby odruchowo rzucił w niego kunaiem, chcąc przepędzić stąd. [Szybkość 15]
       W tym czasie Kagero zaczynał się uspokajać, czując jak blokada powstrzymuje go od ruchu co i oznaczało że blokuje od zarzynania ludzi. Im dłużej tam stał i zdawał sobie sprawę ze swego szału, tym bardziej powstrzymywał się od dalszego berserku. Kapitan zaś, widząc że technika podziałała także na jednym z bandytów, wyciągnął swoje ostrze i wybiegł w kierunku unieruchomionego.

Offline

 

#741 2015-05-19 20:15:47

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Technika nie podziałała zupełnie tak jak chciałem. Moim celem było uwięzienie tej trójki i być może przesłuchanie dwójki zbirów, oczywiście jeśli będą chcieli współpracować. Niestety, ale jeden z bandytów w ostatniej chwili wykonał unik i rzeka błota go ominęła. Chociaż w na jego obliczu pojawił się strach. Pewnie w dzieciństwie był straszony opowieściami o złych shinobi, zakopujących dzieci w rzece błota lub wiedział jaką siłę posiadają użytkownicy chakry. Zdolność do manipulacji tej energii w odpowiednich rękach była groźnym narzędziem, więc nie dziwiłem się zbytnio temu mężczyźnie.
    Kagero widocznie zaczął się uspokajać, gdyż czerwona ze złości twarz przestawała być czerwona. Widocznie zdał sobie sprawę z tego, że został unieruchomiony i dalsze rzucanie się nie ma sensu. Jeden problem z głowy przynajmniej, a drugim miał się widocznie zająć kapitan. Ruszył na uwięzionego bandytę z ostrzem w ręce. Chciał albo go uśmiercić lub po prostu zaszantażować drugiego. Istniała mała szansa, że zechcę się poddać. Wyglądali bardziej na kumpli niż przyjaciół. Już sam fakt ich przynależności oraz tego jak się zachowali można wnioskować, że przy pierwszej okazji sprzedaliby własną matkę, a żeby dalej żyć. Nędzne kreatury.
    Drugi bandyta chyba na wskutek jakiegoś odruchu rzucił w moim kierunku kunai. Natychmiast wyciągnąłem z kabury swój własny [reakcja=23] i posłałem w stronę lecącego obiektu [szybkość=25 / siła=24]. Nie zamierzałem jednak czekać, aż mężczyzna będzie miał kolejną szansę na atak. Ruszyłem w jego kierunku [szybkość=26] i zaatakowałem swoim kijem boo [siła/szybkość=27]. Celowałem w jego brzuch, żeby utrudnić mu oddychanie. Silny cios w klatkę piersiową może coś takiego spowodować, szczególnie drewnianym kijem. Nawet jeśli uniknie tego ataku, zawsze mogę poświęcić chwile czasu na walkę z cywilem.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-05-19 20:16:14)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#742 2015-05-21 15:35:40

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~

       Kimari postanowi pokazać swojemu przeciwnikowi, że nie jest gorszy w rzucaniu kunaiami, kontratakując go w ten sam sposób w jaki został zaatakowany. Wcześniej oczywiście wykonał unik, który właściwie nie był dla niego kompletnie żadnym problem, czego nie można było powiedzieć o bandycie. Ostrze wbiło mu się w bark, nie pozwalając w żaden sposób przygotować się na kolejne natarcie shinobi. Kij wycelowany w brzuch, spełnił swoje zadanie, utrudniając oddychanie na dobre pół minuty. Rabuś padł na kolana, łapiąc powietrze w usta, i kaszląc jakby chciał rozdrażnić swoje drogi oddechowe. Wycieńczony walką z własnym organizmem, padł na ziemie, nie mając nawet siły na wyciągniecie kunaia z jego krwawiącego barku.
       W tym czasie Kapitan zadał szybkie ciecie mieczem w kierunku zablokowanego błotem złodziejaszka i...I nic. Nie trafił, lecz celowo. Mężczyzna zamknął oczy z przerażenia lecz jedyna co poczuł to solidny cios z pięści prosto w szczękę co spowodowało jego omdlenie. Czyżby Kapitan był tak litościwym człowiekiem czy może miał w tym jakiś cel? Kagero wydawał się być niewzruszony zachowaniem swego dowódcy, zaś sam już nabrał spokoju i pokory, zwłaszcza widząc Kimariego zacnie radzącego sobie z przeciwnikami. Nie do końca niestety wiedział jak wydostać się z tej pułapki i czy jego siła wystarczy mu do skruszenia schnącego błota, więc najzwyklej na świecie uzbroił się w cierpliwość, co było chyba niezłym wyczyn jak na tego olbrzyma.
     
       - Nieźle mały! Nie wiedziałem, żeś aż taki Chojrak! - Krzyknął zszokowany i rozradowany wielkolud.

       Kapitan, również z pełnym podziwem rzucił spojrzenie na ninje, kiwając delikatnie głową. Schował katanę do pochwy i zbliżył się do Kiyoshiego.

       - Może coś z niego wyciągniemy, jak wyjdzie w szoku. Naprawdę dobra robota ale uwolnij naszego olbrzyma.

Offline

 

#743 2015-05-25 22:00:56

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Patrzyłem, jak ciało mężczyzny opada na ziemie i zwija się z bólu. Mój atak zakończył się tak, jak na to liczyłem. Szybkie zakończenie walki, bez znacznego rozlewu krwi czy nawet latających kończyn. Można mnie określić jako pacyfista w czasach wojny - walczy, ale nie zabija. Dziwne połączenie, ale mnie to nie przeszkadzało. Zawsze można jakieś dodatkowe informacje wyciągnąć lub nawet przekabacić na swoją stronę. Małe szanse na to ostatnie, jednak marzenia można mieć. Chociaż oczywiście podczas jakiejś wielkiej bitwy, nie będę się powstrzymywał. Mimo wszystko, nie będzie na to czasu, który może mnie kosztować życie.
    Kątem oka zobaczyłem jak kapitan pozbawia przytomności drugiego bandytę prostym ciosem w szczękę. Dobra decyzja, chociaż początkowo myślałem, że mężczyzna zechcę zakończyć żywot tego idioty. Jest żołnierzem, więc coś takiego musiał mieć na porządku dziennym. To można sugerować po spojrzeniu Kagero. Ten nie wydawał się wzruszony działaniem swojego przełożonego. Cóż...pewnie przywykł do czegoś takiego. Nawet obecnie wydawał się spokojny, zupełnie jakby poprzedni atak furii nie miał miejsca. Nie próbował również uwolnić się z błotnej pułapki. Zapewne zdał sobie sprawę, że to nie ma sensu i czekał, aż ktoś go uwolni. Jednak nawet unieruchomiony miał siłę pokazać zadowolenie z mojej wygranej. Naprawdę, nasze charaktery były tak różne.
    - Powinniśmy moim zdaniem znaleźć jakieś ciche miejsce na przesłuchanie ich. Kto wie, czy nie za chwile kolejni wyskoczą. Wyglądają na ich tanią siłę roboczą, ale nawet tacy mogą mieć cenne informacje. - powiedziałem do kapitana, podchodząc do olbrzyma. Gestem ręki pokazałem mu, żeby chwycił bandytę tuż obok niego. Trzeba się pozbyć dowodów jakiejś walki lub świadków. Ci co zaatakowali wioskę, nie wiedzą, że jest tutaj shinobi, więc powinniśmy zachować to w tajemnicy jak najdłużej się da. Liczyła się każda przewaga w walce, nawet mała. Wyciągnąłem w stronę olbrzyma rękę, a żeby pomóc mu się wydostać. Niektórych jutsu nie można było anulować, więc musiałem wymyślić jakiś inny sposób na ratunek. A jaki jest lepszy, od zwyczajnej, pomocnej dłoni?




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#744 2015-05-29 20:34:31

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~

       Olbrzym uśmiechnął się do Kimariego, który wyciągnął w jego stronę dłoń, lecz dobrze wiedział że szesnastolatek mimo, że pokazał nieco swojego arsenału ma jeszcze za mało krzepy by być jego oparciem przy wydostaniu się z błota. Gestem, ręki podziękował nastolatkowi i chwycił rękę kapitana, który to podszedł do niego o szarpnął wielkoluda z całej siły. Kagero używał sporej krzepy aby dociągnąć się do swego przełożonego, jak i naprężył nogi by wydobyć stopy z pułapki co skutkowało skruszeniem się błota i wolnością dużego towarzysza. Co to przesłuchania pomysł był dobry ale nie w obecnej sytuacji. Wiele domów wciąż płonęło więc cichego miejsca tu szybko nie znajdą. Dowódca spojrzałem na Kyioshiego i rzucił kilka słów w jego kierunku.
       - Przesłuchanie zrobimy potem, zostanę przy tym gościu i będę go pilnował a wy w tym czasie przebiegnijcie się po domach, które jeszcze całkiem nie spłonęły i sprawdźcie czy nie ma wewnątrz jakiś ludzi. Nie możemy przekładać ich żyć nad rozwiązaniem sprawy, nawet jeżeli ma to utrudnić nam później zadanie. Ruszajcie !
          Kagero stanął na baczność, z dłonią przy czole na znak salutowania co było raczej żartobliwą formą z racji, że ich relacje były na tyle blisko, że mógł sobie odpuścić wszystkie te manewry. Olbrzym rozejrzał się szybko po okolicy wyłapując kilka domów, do których będzie można jeszcze wbiec, mimo że trafi je ogień.
       - Młody, skocz tam w prawo, widzę co najmniej jedną chatkę, do której możesz wskoczyć a tymi z lewej zajmę się ja, bo masz młody sztuczki ninja ale jakby zwaliła się jakaś bela to jeszcze je nie uniesiesz. Tylko uważaj na siebie bo dym bywa bardziej zdradziecki od samego ognia.
       Po tych słowach wybiegł w kierunku wcześniej wyznaczonym by szukać pozostałych przy życiu ludzi. Kapitan kiwnął głową na znak, że pomysł mu się podoba i zaczął związywać ręce i nogi bandyty sznurem, który zawsze trzymał przy sobie aby ten po przebudzeniu, nie by w stanie zaatakować go niepostrzeżenie. Przed Kimarim teraz leżało zadanie przejrzenia wyznaczonej wcześnie chatki, która mimo iż stała w płomieniach, wyglądała stosunkowo bezpiecznie jeżeli się pospieszy.

Offline

 

#745 2015-05-31 10:19:28

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Uśmiech Kagero był jednoznaczny. Pomimo propozycji wydostania go z mojej strony, ten grzecznie odmówił, prosząc kapitana o pomoc. Najwidoczniej uznał, że nie podołam temu wyzwani, ponieważ jestem za "słaby". Zapewne na jego miejscu pomyślałbym to samo. Nie wyglądałem na silną osobę, ale nie znaczyło to, że jestem bezsilny. Jednak chyba mogę się spodziewać dalszych takich wniosków o mojej osobie w przyszłości. W końcu jestem jeszcze młody, więc często będą się mylić. Może to i nawet lepiej, gdyż będą mnie nie doceniać, a wtedy zadam ostatni cios.
    Patrzyłem jak kapitan pomaga wyjść Kagero z kałuży lub raczej z rzeki błota. Nie obyło się też bez pomocy ze strony wielkoluda, który w jakiś sposób starał się ułatwić to zadanie przełożonemu. Poskutkowało to skruszeniem błota oraz uwolnieniem giganta. Dowódca jednak nie czekał zbyt długo, żeby powiedzieć nam, co mamy dalej robić. Wysłał nas w celu sprawdzenia, czy aby czasem jakiś cywil nie został uwięziony w jednym z domków. On sam natomiast zostanie pilnować zwijającego się w bólu bandyty. Najważniejszy obowiązek dowódców - bronić cywilów. Większość pewnie uciekła w popłochu, ale nie oznaczało to, że wszyscy. Kłopotliwi bandyci i ich anarchiczne zapędy.
    Po zachowaniu Kagero widać było, że relacje pomiędzy nimi były dość blisko, skoro wielkolud mógł odpuścić sobie większość manier. Gdyby tak nie było, zapewne dostałby reprymendę od swojego przełożonego lub może zostałoby mu to puszczone płazem. Chociaż w obecnej sytuacji nie było to potrzebne. Byliśmy tu załatwić pewien problem, a nie wygłupiać się. To pokazywało różnice pomiędzy cywilami a shinobi. Ci drudzy nie mogli pozwolić sobie na coś takiego w sytuacji zagrożenia. Jednak nie chciałem robić z tego jakiejś afery, więc zostawiłem to tak jak było.
    - Chyba podołam temu Kagero-san. Ty też uważaj i postaraj się nie tracić zbyt szybko kontroli nad swoim gniewem. Nie chciałbym znowu Cię powstrzymywać - powiedziałem do niego, po czym pobiegłem do wskazanego przez olbrzyma domu. Już w oddali widać było, że budynek stał w płomieniach i każdy zły krok może skończyć się tragicznie. Nie chciałem się spóźnić, gdyż im dłużej będę czekał, tym bardziej dom zostanie pochłonięty ogniem.

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-06-07 11:29:30)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#746 2015-06-07 17:37:26

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~

       Po nieco dziwnym początku znajomości Kimariego i Kagero, ich wspólna przygoda wydawała się w jakiś sposób zbliżać ich do siebie, gdzie śmiało można było powiedzieć, że zaczynali się lubić a przynajmniej tak to wyglądało. W każdym jednak razie Kioyshi ruszył w stronę płonącej chatki, której stan miał wiele do życzenia aczkolwiek dawał możliwość przeżycia w niej jeszcze przez jakiś czas. Już kilka metrów od budynku, czuć było żar dochodzący z jego wnętrza a nawet największy miłośnik gorących temperatur niewątpliwie nie polubiłbym tego ciepła. Skóra Kimariego nabierała kropli potu, które wychodziły z niego mimowolnie, mimo braku wysiłku ale nie było co się dziwić w takiej sytuacji. Dachówki powoli zsuwały się z dachu, pękając podczas uderzenia o ziemię a drewniane ściany ze słomianą obszyciem płonęły wydając charakterystyczny dźwięk strzelania. Wydawać by się mogło, że już nikogo w środku nie ma a przynajmniej nikogo przytomnego czy żywego lecz w tym momencie chłopak mógł usłyszeć kaszel. Nie trzeba było być ekspertem by rozpoznać, że należy on do kobiety, chociaż już inne kwestie były trudne do określenia bez odpowiedniego specjalisty. Kimari miał teraz przed sobą decyzję czy zaryzykować własne życie i wejść do chaty czy ratować swój żywot. Jeżeli zamierzał wkroczyć, to czas nie działał mu korzystnie tak więc im prędzej tym lepiej dla niego i być może dla osoby, znajdującej się w środku.
       W Tym czasie Kagero, wyciągał dwie nieprzytomne osoby z jednej chatki próbując je odratować za pomocą metod medycznych a Kapitan trzaskał dłonią po policzkach bandyty by go ocucić i przesłuchać.

Offline

 

#747 2015-06-11 17:21:23

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Natychmiast skierowałem się w kierunku, w którym Kagero kazał mi się skierować. Wolałem nie kwestionować jego decyzji, gdyż nie było na to czasu. W każdej chwili ktoś mógł zginąć od tego pożaru, a jeśli zostałby przypadkiem uwięziony pośród płomieni, to jego szanse malały z minuty na minutę. Mimowolnie przyśpieszyłem, chociaż już z odległości kilkunastu metrów czułem żar jaki bił z domku. Zapewne w porównaniu z tym, co się dzieje w środku, to sielanka. Przez chwile pomyślałem, jakby ugasić ten pożar, ale nic nie przychodziło mi na myśl w obecnej sytuacji. Przydałoby się teraz jutsu typu Suiton, które zgasiłoby ten ogień. Szkoda, że takiego nie posiadałem w swoim arsenale. Chociaż nawet wtedy dom mógłby się zawalić i zgnieść wszystkie osoby wewnątrz. Cóż...trzeba poczekać na inicjatywę armii lub cywili. Po prostu nie byłem wstanie ugasić tego pożaru.
    Na mojej skórze już pojawiły się drobne kropelki potu. Nie trzeba było być geniuszem, żeby zgadnąć, co spowodowało to nagłe pocenie. Kiedy się zatrzymałem, mogłem się lepiej przyjrzeć płonącej chatce. Z dachu powoli zsuwały się dachówki, rozbijając się w drobne części. Słomiane ściany wydawały charakterystyczne dźwięki, towarzyszące podczas spalania. Uznałem, że mało kto mógł przetrwać w takich warunkach. Zamierzałem udać się z powrotem do Kagero, gdy nagle usłyszałem czyjś kaszel. Nie byłem żadnym ekspertem od tych spraw, ale łatwo rozpoznałem, iż jest to kobiecy kaszel. Najwyraźniej jakaś osoba ocalała wśród tych płomieni.
    Nie miałem czasu na rozważanie za i przeciw. Postanowiłem zaryzykować i postarać się uratować kobietę. Szybko ruszyłem w kierunku domku, gdyż nie wiadomo ile, ta chatka może wytrzymać. Oczywiście oczy miałem szeroko otwarte, ponieważ w każdej chwili coś mogło się zapaść prosto na mnie. Nie zapomniałem jednak o zasłonięciu dróg oddechowych rękawem. Jeszcze zakrztusiłbym się dymem, czy coś. Teraz pozostało jedynie odnaleźć kobietę.




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#748 2015-06-13 11:12:43

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~

       Chłopak zamierzał uratować kobietę, która uwięziona przez pożar, dusiła się gdzieś we wnętrzu konstrukcji. Czarny dym wydobywał się ze ścian i okien, które swoją drogą stały już dawno bez szyb z racji ciśnienia jakie panowało od ognia. Nie było zbyt kolorowo a właściwie, czepiają się barw, nad wyraz czerwono co utrudniało dostrzeżenie kobiecej postury. Kimari, zdecydował się więc wkroczyć do wątpliwej budowli, ryzykując własne życie dla człowieka, którego nigdy wcześniej nie widział na oczy. Iście bohaterski czyn lecz wciąż nie było wiadomo czy uda mu się z tego wybrnąć. Póki co szło całkiem gładko, nie licząc narastającej temperatury, gęstego dymu, który mimo przesłoniętych przez chłopaka ust, dostawał się do jego układu oddechowego i walących się z sufity części dachu to było nawet przyjemnie. Wydawać by się mogło, że przedstawicielka płci żeńskiej, słyszy kroki Kimariego wśród strzelającego wszędzie dookoła materiału budowlanego. Po kilku kaszlnięciach i odchrząknięciu, podniosła rękę zaczynając wołać "Tutaj!". Młody Kyioshi nie powinien mieć problemów by ujrzeć kobietę i do niej podejść lub podbiec. Musiał działać szybko bowiem nie było wiadome czy aby kobieta nie jest w jakiś sposób uwięziona co uniemożliwiło jej samodzielne wyjście. Zaraz powinno się wszystko okazać.

Offline

 

#749 2015-06-16 22:22:30

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Moją decyzje można określić jako zalążek kompleksu bohatera lub idiotyzmu, z czego skłoniłbym się bardziej do tego drugiego. Nie zamierzałem zostać jakimś bohaterem, co skończyłby śmiercią tragiczną przez swoje głupie ideały. W tym świecie nikt nie może zostać kimś takim, a w szczególności shinobi. Co prawda zdarzają się jakieś przypadkowe sytuacje, gdzie napływ adrenaliny albo moralność pchają nas do pomocy, ale lepiej głównie nie skupiać na tym swojej egzystencji. W pewnym momencie złamiemy się i będziemy starać się ratować wszystkich, bez względu na na cenę. Nawet jeśli tą ceną są osoby nam bliskie.
    Nie oznacza to jednak, byśmy przestali pomagać ludziom, gdy możemy. Lepiej nie opierać na tym całego swojego życia. Jeśli się zdarzy sytuacja, kiedy możemy, to zróbmy to. I to też postanowiłem zrobić. Nie najmądrzejsza decyzja z mojej strony, ale nie żałowałem jej. Przynajmniej tyle mogłem zrobić, skoro nie przyczyniłem się znacznie do pomocy tej wiosce. Powoli czułem, jak dym przedostaje się do płuc. Widocznie materiał na rękawie nie wystarczał. Zacząłem niekontrolowanie kaszleć, chcąc pozbyć się oparów, ale w tym miejscu było to niemożliwe. Nawet jeśli się ich pozbyłem, to wdychałem nowe. Musiałem się pośpieszyć, inaczej się zakrztuszę na śmierć. Zapewne, gdyby kobieta nie krzyknęła, gdzie jest, to najprawdopodobniej zajęłoby mi to o wiele dłużej.
    Szybko podbiegłem w stronę kobiety i zacząłem jej pomagać, uważając, czy aby czasem nie jest ranna. Trzeba było też uważać na stan, w jakim znajdował się dom. Sufit mógł w każdej chwili się zawalić [reakcje = 30].

Ostatnio edytowany przez Kimari (2015-06-26 14:27:31)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#750 2015-06-26 15:43:21

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~

       Kimari zbliżał się szybkimi susami do kobiety, która wołała o pomoc w celu własnie jej udzielenia. Dym gęstniał, zatruwając powietrze w pomieszczeniu, jednakże wciąż nie były to warunki, które oznaczałyby pewny zgon dla obojga. Kiyoshi stojąc tuż nad ofiarą pożaru, od razu mógł ujrzeć że jej noga jest złamana co także oznaczało, że nie jest w stanie samodzielnie wyjść z budynku. Widząc nadchodzącego chłopaka, bez chwili zastanowienia wyciągnęła ręce w jego kierunku, najwidoczniej wykazując wciąż sporą wolę życia i walki bo przecież mamy je tylko jedno, o ile ktoś wierzy w reinkarnację, wtedy można to inaczej interpretować. W każdym bądź razie Kimari wyciągał swe dłonie by pomóc kobiecie wstać lecz gdy ich skóra się zetknęła, doszło do niespodziewanego wydarzenia. Nagle cały świat się rozświetlił, dając wrażenie sterylnego białego pomieszczenia, z którego biła potężna łuna i chakra. Jedyne co chłopak potrafił dostrzeć w tej jasności, to kobieta której całe gałki oczne wraz ze źrenicą przybrały barwę koszmarnej czerni. Z oczu kobiety zaczęły spływać łzy w barwie, którą właśnie przybrały, popędzając ofiarę pożaru w potworny strach i ogólne przerażenie. Wykrzyknęła głośno a jej jęk odbijał się echem niczym wydźwięk zjawy z zaświatów. Niewątpliwie musiała to być przerażająca chwila dla młodego człowieka, stawiającego pierwsze kroki w świecie shinobi. Wtem jej usta zamknęły się przeraźliwie szybko i niczym demon, przemówiła bez otwierania warg.
       -Twoja przyszłość... Będziesz potworem... Twój ojciec... Dzienniki...
       Nagle biel zniknęła a cały świat wrócił do normy, o ile tak można nazwać palący się dom. Wszystko wydawało się być tak jak przed chwilą lecz dłoń kobiety leżała jakoś dziwnie wiotko w uścisku Kimariego. Po jej policzkach wciąż spływały czarne łzy, chociaż oczy powróciły do normalnego stanu. Co mu się przytrafiło? Czy to była tylko głupia wizja spowodowana niedotleniem czy może, prawda? Teoretycznie nic nie wskazywało na to, aby jego wizja, której właśnie był światkiem była rzeczywista, gdyż czarne łzy kobiety równie dobrze mogły nabrać barwy od brudu i węgla palonego drewna. W każdym razie ofiara pożaru już nie żyła a w jego interesie pozostało czy wyciągnie jej martwe truchło czy też pozostawi w chacie. Zrobił co mógł, lecz było dla niej za późno.

Offline

 

#751 2015-06-26 17:05:15

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Na pierwszy rzut oka kobieta miała złamaną nogę, ale nie byłem żadnym ekspertem w tej dziedzinie, żeby stwierdzić dokładnie. Nigdzie zbytnio nie krwawiła, więc mogłem ją spokojnie przenieść. Musiałem jedynie uważać na tą nieszczęsną kończynę. Wolałbym jak najmniej nią ruszać, inaczej uraz mógłby się pogorszy. Sama kobieta pokazywała wielką wolę do życia. Gdy tylko mnie zobaczyła, szybko wyciągnęła ręce, żebym pomógł jej się wydostać. Może miała świadomość, że jest tylko jedno życie i nie zamierzała go tak łatwo oddać. Jej oczy wyrażały niezłomnego ducha walki i gdyby nie ta noga, już dawno znajdowałaby się an zewnątrz. Mieliśmy coraz mniej czasu, więc postanowiłem się pośpieszyć.
    Podałem jej swoje ręce, ale w momencie, gdy się dotknęliśmy, stało się coś dziwnego. Jasne światło na chwilę mnie oślepiło, a kiedy otworzyłem oczy, znajdowałem się w zupełnie innym miejscu. Białe pomieszczenie wyglądające na zupełnie sterylne. Czuć było tu wielką ilość chakry oraz emanowała tu dziwna łuna. Jedyna rzecz, którą byłem wstanie zobaczyć to kobieta ze złamaną nogą. Jednak było w niej coś dziwnego. Z jej oczu zaczęły płynąć czarne, smoliste łzy. Same gałki oczne przybrały podobny kolor. Nagle, z nieznanego dla mnie powodu krzyknęła. Jęk potworny, przyprawiający o ciarki. Nie mogłem się ruszyć. Nigdy w życiu nie czułem czegoś takiego. Starałem się od niej cofnąć, ale nogi odmawiały posłuszeństwa Byłem przerażony.
    Gdy tylko kobieta skończyła mówić, wszystko wróciło do normy. Starałem się jakoś zrozumieć, co przed chwilą zaszło. Co miała na myśli, mówiąc o mojej przyszłości i staniu się potworem? Mało tego, dlaczego mój ojciec oraz jego dziennik byli z tym powiązani? Czy zawierał on jakieś mroczne sekrety lub może on do niego prowadził? Gdyby nie fakt, że wdychałem dym, najpewniej nie ruszyłbym się z miejsca. Musiałem się szybko pozbierać, ponieważ nie miałem teraz czasu na rozmyślanie o tym. Spojrzałem na kobietę, która wciąż miała czarne łzy na policzkach. Równie dobrze mogły one mieć tą barwę od wszechobecnego tutaj dymu i brudu. Czy to było prawdziwe, a może halucynacja spowodowana dymem? To było pytanie, które chodziło mi po głowie.
    Zacząłem kierować się w stronę wyjścia, niosąc ze sobą martwe ciało kobiety. Kilka sekund po tamtym zdarzeniu, zdałem sobie sprawę z tego, że kobieta nie żyje. Mogła udusić się pośród tego dymu lub była gdzieś ranna i nie zauważyłem tej rany. Nie zamierzałem jednak, zostawić ciała wśród płomieniu. Zasługiwała na pochówek ze strony rodziny oraz bliskich. Kolejne życie, które mogłem uratować i znowu temu nie podołałem. Czy to jakaś kpina losu, a może moja nieudolność w byciu shinobi? Muszę trenować ciężej, żeby więcej do tego nie dopuścić. Obiecuje.




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#752 2015-06-26 17:26:09

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~

       Kimari zdecydował się jednak wytargać ciało kobiety na zewnątrz. Miał w tym dobry gest i nawet, jeżeli jej rodzina już dawno nie żyje, to mieszkańcy wioski niewątpliwie sporządzą jej należyty pochówek, który godniejszy jest niż śmierć w ogniu. Zaledwie kilkanaście sekund po tym, jak młodzieniec wyskoczył z chatki, ta zawaliła się doszczętne, podnosząc małą chmurę pyłu i brudząc i tak już brudnego od smogu Kiyoshego. Wioska była prawie doszczętnie spalona lecz kilka osób ocalało dzięki ich interwencji i zatrzymaniu bandytów przez dokonaniem pełnego wymiaru zbrodni. W ten niespodziewanie pojawił się Kagero, który położył obie dłonie na barkach Kimariego i przejęciem spoglądał na niego, doglądając jego stanu.
       - Nic Ci nie jest mały? Słyszałem huk.
       W tym momencie ujrzał zwrócił uwagę na zawaloną chatkę i kobietę, która leżała tuż obok. Wielkolud od razu zrozumiał w czym jest rzecz ale mimo tego uśmiechnął się do chłopaka.
       - Nie obwiniaj się, wykazałeś się odwagą i chciałeś dobrze. Na pewno ludzie docenią to, że chciałeś ją wytargać z ognia.
       No cóż, ciężko było stwierdzić czy Kagero ma rację. Ludzie to rasa zróżnicowana, jedno podziękują a inni zmieszają z błotem za to, że za wolno działali i zginęli przez to ludzie. Prawa jest taka, że cała trójka nie musiała tego robić, ale chciała pomóc ludziom w potrzebie, zwłaszcza młody shinobi, który szukał swej drogi w życiu.
       - Chodź, pójdziemy do kapitana.
       Powiedział nieco wesołym głosem wielkolud, klepiąc naprawdę delikatnie jak na niego chłopaka w plecy. Zmierzali teraz w stronę kapitana, tym samym dając chwilę czasu Kimariemu na przemyślenia. Ludzie którzy przeżyli atak, zaczęli powoli zbierać się do kupy, gasząc pozostałe płonące przedmioty i zbierając te które nie spaliły się bądź nie stopiły. Nastąpiła szybka mobilizacja, o ile kilkanaście osób w wiosce można było taką nazwą określić.

Offline

 

#753 2015-06-27 22:45:18

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Każda rzecz, budynek czy roślina zostały pochłonięte przez potężne płomienie. Możliwe, że mało kto przetrwał ten atak. Większość mieszkań była w rozsypce, gdzieniegdzie dalej się paląc. Nawet chatka, w której niedawno byłem, już się zawaliła. A ja? Ja tylko patrzyłem jak to wszystko jest niszczone. Nie wiedziałem, co mam dalej robić. Stałem jak wryty, wpatrując się w leżące tuż obok mnie ciało kobiety. Była martwa. Może istniał sposób, dzięki któremu mogłem temu zapobiec? Może gdybym był silniejszy albo mniej szczeniacki? Niepotrzebnie wtedy prowokowałem tamtych bandytów. Chciałem krzyczeć, wrzeszczeć, ale co ty by dało? Przecież to nie ożywiłoby mieszkańców lub tej kobiety. Najpewniej nadal znajdowałbym się w tym stanie, gdyby ktoś nie chwycił mnie za barki.
    Jakoś słowa Kagero trochę mi pomogły. Nie przestałem czuć się winnym, ale powoli akceptowałem ten fakt. Starałem się jej pomóc, ale zawiodłem. Nie mogłem rozczulać się nad tym zbytnio, inaczej zatracę się w tym. Jeśli dalej będę w tym stanie, to nie pomogę nikomu innemu, a żeby to zrobić muszę stać się silniejszym. Może wypadało w końcu nauczyć się czegoś związanego z moim klanem? W zwoju znajdowała się informacja o umiejętności, którą posiadają członkowie Kiyoshi. Dzięki temu nie dopuszczę więcej do czegoś takiego i przy okazji nauczę się rzeczy, jaką mój ojciec posiadał. Ostatni raz spojrzałem na ciało kobiety, zanim ruszyłem razem z wielkim żołnierzem do kapitana. Kątem oka widziałem, jak ocalali mieszkańcy wioski zbierają się razem. Zaczęli przeszukiwać ruiny budynków, z pewnością z nadzieją na odnalezienie ważnych dla nich rzeczy. Może wśród nich jest rodzina tej kobiety.
    - Następnym razem do tego nie dojdzie. Obiecuje. - szepnąłem do nosem, jednak w moim głosie słychać było determinacje. Nie zamierzam więcej dopuścić do czegoś takiego. Może to z mojej strony trochę nierozsądne, ale mogłem ją uratować. Nie będę lamentował nad tym więcej, a zmienię to w powód. Powód, dla którego będę stawał się silniejszy.




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

#754 2015-06-30 02:52:46

Straznik 2

Strażnicy

Zarejestrowany: 2011-02-14
Posty: 1404

Re: Miasto

~

       Po kilku chwilach Kagero wraz z Kimarim stali już przy Kapitanie, który to w przeciwieństwie do nich kucał nad jedynym złapanym bandytom. Był Martwy. Z jego ust leciała gęsta piana a oczy wywróciły się na bok, prezentując białe gałki.
       - Pigułka.
       Powiedział krótko i zwięźle prostując swoje nogi i resztę tułowia. Oczywiście miał tutaj na myśli zatrutą pigułkę, której używali szpiedzy lub inni wojownicy w razie gdyby wpadli w ręce wroga a ich wiedza stanowiła znaczącą wagę. W takim sytuacjach oddawali oni życie, zagryzając ową tabletkę i umierając w przeciągu kilku sekund co patrząc z perspektywy militarnej było świetnym pomysłem w dobie technik manipulacyjnych, pozwalających na wyciąganiu wielu informacji bez zgody ich właściciela. To musiało oznaczać, iż grupa była bardziej zorganizowana niż mogłoby się wydawać a ten atak był jednym z wielu. W każdym razie udało im się w pewnym chociaż stopniu nadepnąć bandytom na odcisk i uratować nieznaczną część ludności. Kapitan rzucił wzrok na Kimariego, który wydawał się być z jednej strony przybity ale z drugiej strony zmotywowany. Kyioshi był młody, chociaż w tym wieku niektórzy ninja, mieli sporo trupów na liczniku, on dopiero wkraczał w ten świat co można było od razu zauważyć.
       - Różne przykre rzeczy dzieją się na tym świecie a na drodze, którą kroczysz spotkasz ich niezwykle wiele. W pewnym momencie stanie się to dla Ciebie chlebem powszednim, jednakże obyś nigdy nie zapomniał o wartości ludzkiego życia.
       W tym momencie, chyba pierwszy raz od spotkania, Kimari mógł ujrzeć lekki uśmiech kapitana. Jego morał i radość miało oparcie w ludziach, którzy pomimo pożaru i śmierci wielu znajomych, potrafi cieszyć się, spotykając swoich bliskich i mogąc ich przytulić, radując się, że wciąż żyją. Kapitan chciał w ten sposób także, pokazać chłopakowi, jak niewielki czyn może wpłynąć na część świata jaką jest ta wioska. Być może, nikt nie zapamięta go jako bohatera ale najważniejsze miał być sam fakt, dawania ludziom możliwości dalszego szczęśliwego życia w czasie gdy ktoś inny przyszedł im to odebrać. Męska dłoń przywódcy wysunęła się w kierunku młodzieńca gotowa na uścisk.
       - Dziękuje za pomoc i miło było Cię poznać młody shinobi. Cieszę się, że dane nam było się spotkać i liczę, że niegdyś znów się spotkamy.
       W tym momencie wysunął drugą dłoń, w której trzymał niewielki mieszek z Ryo aby wynagrodzić chłopakowi jego pomoc. Wiedział, że Kimari nie upomniałby się o coś takiego jak pieniądze, miło że znał go krótko ale wiedział, że potrzebuje w tym zawodzie. Wielka łapa Kagero pacnęła w parek młodzieńca, prawie sprowadzając go do parteru ale uśmiech wielkoluda pozwalał wybaczyć tą siłę.
       - Fajnie było młody! Do zobaczenia ! Trenuj dużo i rośnij zdrowo!
       Obaj mężczyźni, spojrzeli raz jeszcze na wioskę, upewniając się że ich rola się już zakończyła tutaj i muszą powrócić do ich kryjówki aby zdać wojskowy raport.

Kuuuniec

Offline

 

#755 2015-07-09 20:26:29

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Miasto

     Miasto przepełnione było ludźmi, starszymi i młodszymi. Ja jednak miałem swoje zadanie - jak najszybciej udać się do Ronin no Kuni. Oczywiście, by tam dotrzeć, przeprawić się musiałem przez ocean, toteż przechodziłem przez miasto, by dotrzeć do najbliższego portu. Wśród tłumu rozróżniałem się swym płaszczem z wyciętym miejscem na plecach. Na nich zaś widniał tatuaż głoszący tytuł lidera Samotników. Na wojnie w takim chodziłem, toteż i mój klon z takim musiał. Przechodził on akurat wśród straganów, które przyciągały jego oczy. Niektórzy handlowali całkiem na czarno, na stoiskach widniały bronie, mniejsze i większe. Wszystko to mąciło w jego głowie, przypominało, jak wielkie zobowiązanie na nim ciąży. Nie był jednak pewien wszystkich rzeczy, czy Shinsaku jest w swojej siedzibie. A przede wszystkim, czy przyjmie go z otwartymi rękoma. Pytań miał dużo, lecz, czy dostanie na nie odpowiedź, to zupełnie inna bajka. Podsumowując, przechadzał się właśnie chodnikiem, coby dotrzeć do najbliższej przystani, załapać się na odpływający statek i ruszyć dalej. Czas gonił jak szalony.

Offline

 

#756 2015-07-09 21:17:07

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Miasto

Przybyłem do Tsuki no Kuni najszybciej jak się tylko dało. Moim zadaniem było kupienie kilku potrzebnych rzeczy, które miały  wspomóc mój oryginał na wojnie. Zacząłem się rozglądać tu i ówdzie szukając jakiśch dobrych ofert. Niestety wszystko było  albo słabej jakości, albo ceny były zbyt duże. W końcu przeszedłem wszystkie sragany jakie mogłem i zrezygnowany miałem już zniknąć by przekazać odpowiednie informacje swojemu oryginałowi, gdy nagle ujrzałem coś, co mnie zamurowało. Znak lidera organizcji samotników. Kompletnie nie wiedziałem co zrobić z tym faktem. Widzialem go tylko raz, gdy mi pomógł po walce w wielkim turnieju ninja. Pamiętam, jak nastawiał mi wtedy nos... No nic. Nie czekałem na nic tylko podszedłem do niego by się z nim spotkać twarzą w twarz. Gdy byłem tuż obok niego zawołałem: - Poczekaj! - Po czym spojrzałem na niego swymi żółtymi oczyma. Gdy mogłem już mówić, wypowiedziałem z moich słów kilka zdańby zacząć rozmowę: - Witaj liderze samotników. Jestem Hiroshi Uchiha... Znamy się z Wielkiego Turnieju Ninja organizowanego przez Senju... Nie zdążyłem Ci podziękować za to jak mi pomogłeś nastawiać nos... Dziękuję. - Po czym ukłoniłem się lekko. Po chwili zaś kontynuowałem: - Co Cię tu sprowadza?



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#757 2015-07-09 21:24:16

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Miasto

     Mijając ostatni stragan zauważyłem port, do którego prowadziły mnie nogi. Niestety ktoś mnie zatrzymał, a tą osobą był czarnowłosy Uchiha. Odwróciłem się, gdy ten podbiegł do mnie. Faktycznie, kojarzyłem go z turnieju, który zorganizował Akio, lider Namikaze. Wiele faktów z tamtego wydarzenia umknęło mojej uwadze. Nie miałem jednak dużo czasu, by rozmawiać, toteż uśmiechnąłem się do niego i spróbowałem zakończyć rozmowę w szybkim stylu.
   - Witaj, Hiroshi. Dziwi mnie twoja obecność tutaj, zwłaszcza, że wojna w Kraju Źródeł już się zaczęła. Z plotek, które obiegły me uszy wynika, że klan Uchiha także powinien nas wspomóc. Niestety nie zastałem ich tam jeszcze. - Przyjrzałem się mu uważniej.
   - Aktualnie wyruszam do Ronin no Kuni na spotkanie z Shinsaku, przywódcą wyrzutków. Jak wiesz, wojna bywa ciężka i potrzebujemy każdej pomocy. Brakuje nam ludzi, broni oraz pieniędzy. W sensie.. - Westchnąłem.
   - Bez nich także byśmy sobie poradzili, lecz jak to się często mówi, każda pomoc jest jak najbardziej wskazana - Uśmiechnąłem się do niego i dodałem na sam koniec.
   - A teraz pozwól mi odejść, chyba, że jesteś w posiadaniu jakichś informacji na temat klanu Uchiha. Nie chcę być bardzo dociekliwy, lecz z niecierpliwością wyczekujemy ich w obozie Kraju Źródeł. Nie chcemy przecież przegrać. - Wyprostowałem się i związałem ręce przed torsem.

Offline

 

#758 2015-07-09 21:48:18

Hiroshi

Martwy

19345760
Zarejestrowany: 2013-04-07
Posty: 527
KG/Umiejętność: Sharingan
Ranga: Członek Klanu
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 21

Re: Miasto

Spoglądałem na Ichuze dość zainteresowanym wzrokiem. Dawno go nie widzialem, jednakże czułem jak jego aura chakry jest o wiele silniejsza. Mniejsza... widziałem jak mu się śpieszy, dlatego nie czekałem i nie opowiadałem zbędnych rzeczy i od razu odpowiedziałem: - Cóż... jestem jedynie klonem. Przyszedłem tu na małe zakupy, ale niestety nie znalazłem nic co by mnie interesowało. Gdyby nie fakt, iż Cię tutaj spotkałem zpewne bym zniknął jak to mam w zwyczaju po zkończonej misji. - Tutaj zrobiłem przerwę by chwilę złapać oddech i potem ponownie zacząłem mówić: - Shinsaku... Tak, znam te imię. Podobno świetny medyk z niego... ale nie ważne.  Mówisz, że podszebujecie pomocy, a ja zaś mogę takiej udzielić. Przynajmniej tak się odwdzięczę za pomoc w składaniu nosa. - Po czym wyjąłem sakiewkę z pieniędzmi [Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość] po czym podałem ją liderowi samotników. Póxniej pozostało mi skończyć rozmowę: - Przynajmniej tyle mogę robić... Co do informacji, za dużo powiedzieć nie mogę, jednakże możecie być pewni, iż niedługo zagościmy w Kraju Gorących Źródeł. -



Voice || Yasuhiko || Kazuhiko || Haruhiko || Ubiór

http://i.imgur.com/pmMguWr.png

Mówię || Myślę || Szepczę || Krzyczę

Offline

 

#759 2015-07-09 21:53:21

 Kami

Nikushimi http://i.imgur.com/FXUvzUA.png

35457109
Skąd: Warszawa - Otwock
Zarejestrowany: 2012-02-05
Posty: 875
Klan/Organizacja: Nikushimi
Ranga: Przywódca Nikushimi
Płeć: Kobieta
WWW

Re: Miasto

     Hiroshi wystawił do mnie rękę. Spojrzałem, a na niej leżała sakiewka, sięgnąłem po nią powoli. Na mej twarzy pojawił się uśmiech, szczery. Kiwnąłem do niego głową w ramach podziękowań, a całą zawartość schowałem do torby. Następnie zabrałem się za odpowiedź.
   - Być może to wspaniały medyk, niestety nie mogłem jeszcze tego ocenić. Co do twojego nosa, chłopcze, to nie był to dla mnie, aż tak wielki problem, by wyciągać ryo, aczkolwiek każdy pieniądz będzie dla mnie pomocny. Dziękuję Ci za ten hojny dar. Obiecuję, że spłacę długi tuż po tym, jak wojna zostanie zakończona. - Zwróciłem się ponownie w kierunku wschodu i zacząłem iść przed siebie. Jak pisałem już wyżej, moim celem było odnalezienie portu oraz bezpieczne dostanie się do Ronin no Kuni. Tam zaś odszukanie pewnej osoby, a dokładniej przywódcy wyrzutków. Na sam koniec dodałem kilka słów.
   - Z niecierpliwością wyczekujemy waszego przybycia. Mam nadzieję, że jeszcze zdążymy zawalczyć ramię, w ramię. Do zobaczenia w Kraju Gorących Źródeł. - Machnąłem dłonią i zniknąłem pośród tłumu przechodniów.

Offline

 

#760 2015-08-02 22:08:27

 Kimari

Zaginiony

8253161
Zarejestrowany: 2014-12-06
Posty: 153
Klan/Organizacja: Kiyoshi
KG/Umiejętność: Shōton
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 16

Re: Miasto

~~

    Kiedy dotarliśmy z Kagero do kapitana, ujrzeliśmy go klęczącego przed ciałem bandyty. Nie trudno było się domyślić, co piana wylatująca z ust oraz wywrócone gałki oczne oznaczały. Dowódca podsumował to jednym słowem, które wiele wyjaśniało. Zapewne niektórzy postąpiliby podobnie na miejscu wypierdka złej strony, gdyby znaleźli się w sytuacji bez wyjścia, a byli w posiadaniu ważnych informacji. To jedynie pokazywało, jak bardzo rozbudowana była działalność zamachowców - o ile można ich tak nazwać - i można spodziewać się w przyszłości następnych ataków. Niemniej, dzisiejsze wydarzenia odcisną się w jakimś stopniu na planach bandytów. Ludzie będą mieli jakąś nadzieje wiedząc, że nie są tacy bezsilni. Prawda, stracili wielu, ale też niektórzy przetrwali. Ci ocalali staną się symbolem przetrwania. W jakiś sposób morale wojska wzrosną, ponieważ będą mieli świadomość, że ich działania coś przynoszą. W pewnym sensie również i ja się przyczyniłem, chociaż nie za dużo. Kto wie? Może ta dwójka mogła spowodować większe zniszczenia, gdybyśmy ich nie powstrzymali? Nawet jeśli nie pomogłem tej kobiecie, to nie mogłem się zbytnio dołować. Nie jestem jakimś bohaterem, co musi wszystkich uratować. Zrobiłem ile potrafiłem. Następnym razem postaram się bardziej, ale nie mogę się załamywać jedną śmiercią. Inaczej popadnę w samodestrukcję, ponieważ będę chciał ratować każdego człowieka. Ofiary były, są i będą. Trzeba jedynie je zminimalizować jak tylko się da.   
    Zgodziłem się również ze słowami kapitana, a raczej wziąłem je do serca. Nie mam daru prorokowania czy widzenia przyszłości, więc nie wiem, co mnie czeka, jaki będę. Może pozostanę taki sam lub zmienię się diametralnie? Czas tylko pokaże. Z pewnością postaram się zachować swoje ideały lub przynajmniej rzeczy, które czynią mnie mną. Zaś co do dzisiejszego wydarzenia, to istniała szansa, że nie zostanę zapamiętany i chyba nawet mi na tym nie zależało. Nie jestem jakimś człowiekiem rządnym sławy jak moja okaa-sama. Po chwili kapitan wyciągnął w moją stronę rękę, a na jego twarzy znajdował się lekki uśmiech - pierwszy od naszego spotkania.
    - Również i mi było miło Cię poznać kapitanie. Może następnym razem spotkamy się w... milszych okolicznościach. - powiedziałem do niego, ściskając dłoń. Cóż z takimi ludźmi warto zachowywać kontakt, w końcu dzieliliśmy podobny styl życia. Po chwili podniósł on w moją stronę mały mieszek, który na pewno był wypełniony Ryo. Już podczas tego ruchu można było usłyszeć brzęczenie monet. Przy tych wszystkich wydarzeniach kompletnie zapomniałem o wynagrodzeniu. Cicho podziękowałem mu, a następnie schowałem nagrodę do torby. Była lekko nadpalona, ale nic poważnego. Nadawała się do dalszego użytku z resztą jak moje pozostałem wyposażenie. Kij boo na szczęście również nie ucierpiał. Nagle z rozmyślanie wyrwało mnie nagłe klepnięcie w plecy. Nie musiałem zgadywać kto to był. Tylko jedna osoba tutaj ma tak ogromną łapę.
    - Arigatou Kagero-san. Niech nasze drogi się kiedyś skrzyżują. - odpowiedziałem mu, po czym skierowałem się na obrzeża miasta. Pomimo naszej początkowej znajomości, to jakoś polubiłem giganta. Przyjemny człek i masz jakąś pewność, że cię nie zdradzi. Wciąż niepokoiła mnie ta "wizja", której doświadczyłem w płonącej chatce. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie dawała mi spokoju. Może najwyższa pora, żeby sięgnąć do technik klanowych?
[Musisz być zalogowany, aby przeczytać ukrytą wiadomość]

Akcept by Masaru.

    Oczywiście robiłem sobie przerwy w treningu, żeby odpocząć, zjeść coś, czy nawet posłuchać nowych wiadomości. Z tego co usłyszałem to pomiędzy Hi no Kuni oraz Yu no Kuni wybuchła jakaś bitwa lub wojna. Pijani podróżni nie byli zbyt dokładni w swoich wypowiedziach. Osobiście nie zainteresowałbym się tym za bardzo, gdyby nie pogłoska, że sam klan Kiyoshi ma podobno dołączyć. Ile w tym prawdy nie wiadomo. Jednak postanowiłem wybrać się w tamto miejsce. Trochę niezbyt rozsądne z mojej strony, ale skoro znajdowały się tam osoby z mojego klanu, to może w jakiś sposób im pomogę? Na pewno nie wybiorę się główne pole walki. Kto wie, czy nie grasuje tam jakiś shinobi o potędze potwora. Niemniej zawsze w takich chwilach znajdzie się zadanie dla każdego.

[z/t Yu no Kuni - [Event] Miejsce Bitwy 2]

Ostatnio edytowany przez Masaru (2015-08-05 20:01:16)




http://i.imgur.com/9r969Mg.png

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.icebiketeam.pun.pl www.narutolovenet.pun.pl www.dbp.pun.pl www.wza.pun.pl www.margofun.pun.pl